Czy czytelnik kiedykolwiek sie zastanawial "jak sie dzieje ze naszym 'rodzicem' jest najbogatsza istota calego wszechswiata, znaczy Bog - ktory jest wlascicielem wszystkiego co tylko istnieje, jednak znaczaca wiekszosc ludzi jest zadowolona z tego jak ow 'rodzic' ich wychowal"? Tymczasem spora proporcja dzieci z ludzkich tzw. "bogatych domow", typowo ma gleboki zal do swoich rodzicow ze ich zle przygotowali do trudnosci i problemow rzeczywistego zycia.
Na "nitke Ariadny" ktora zaprowadzila mnie do odkrycia jakie metody Bog stosuje aby wiekszosc ludzi byla zadowolona z wychowania ktore otrzymala od Boga, wpadlem przypadkowo w Kuala Lumpur w sierpniu 2008 roku. Czekalem tam wowczas na swoja kolejke do dentysty i z nudow wzialem do reki jeden z owych kolorowych magazynow ktore typowo oferowane sa w poczekalniach dentystycznych. W magazynie tym zaczalem czytac raczej ciekawy artykul o losie i wychowaniu dzieci bogatych rodzicow. Artykul ten logicznie argumentowal i dokumentowal, ze typowo dzieci bogatych rodzicow ktore w dziecinstwie otrzymuja bez wysilku i zabiegania wszystko co tylko zechca i co tylko jest najlepsze, wyrastaja na nastawione wylacznie konsumpcyjnie spoleczne snobki, kaleki, niedolegi, narzekacze, itp., ktore maja potem klopoty z zyciem w prawdziwym spoleczenstwie, ktore szybko marnotrawia oddziedziczona fortune, oraz ktore nie tak rzadko umieraja jako nalogowcy lub bezdomni zebracy. Dlatego jednym z zadan zamoznych rodzicow jest zamierzone wprowadzenie celow do osiagniecia, nagrod i kar, dyscypliny, struktury, wzorcow, wysilku, obowiazkow, itp., do zycia i wychowania swoich dzieci - tak aby nabyly one tych wymaganych cech charakteru ktore automatycznie nabywaja dzieci ubogich rodzicow. Ja doskonale zgadzalem sie z autorem owego artykulu, bowiem w swoim zyciu znalem osobiscie az kilka przypadkow dzieci bogatych rodzicow ktore "zeszly na psy". Oczywiscie, artykul ten traktowalem jako chwilowa rozrywke i nawet NIE odnotowalem jego tytulu ani danych edytorskich.
Dopiero w jakis czas po przeczytaniu tego artykulu dotarlo do mojej swiadomosci, ze my - znaczy wszyscy ludzie, jestesmy wlasnie jak owe dzieci bogatych rodzicow. Wszakze nasz "rodzic", czyli Bog (patrz totaliztyczna strona "god_pl.htm"), jest bardzo bogaty - posiada przeciez caly wszechswiat na wlasnosc. Gdyby zechcial to moglby nas "rozpieszczac" do woli, zasypujac nas za darmo i bez wysilku wszystkim co tylko zechcielibysmy miec. Jednak wowczas stalibysmy sie spolecznymi kalekami i niedolegami - tak jak typowe dzieci ludzkich bogatych rodzicow. Poniewaz wiec nasz rodzic, czyli Bog, jest nieskonczenie madry i przezorny, celowo wprowadza On do naszego zycia cele do osiagniecia, nagrody i kary, wysilek, obowiazki, itp. W ten sposob Bog wyksztaltowuje w nas pozadane cechy charakteru, tak abysmy stali sie wytrwalymi poszukiwaczami prawdy, abysmy byli zdolni do wlozenia wysilku i pracy w to co zdobywamy, abysmy NIE dawali za wygrana w swoich dazeniach, itd., itp.
Aby efektywnie ksztaltowac nasze charaktery w wymagany sposob, Bog stworzyl cos co filozofia totalizmu nazywa "polem moralnym" (po szczegoly tego pola patrz totaliztyczna strona "totalizm_pl.htm"). Pole moralne jest rownie niewidzialne jak pole grawitacyjne. Powoduje ono jednak, ze w zyciu ludzkim osiaganie wszystkiego co jest moralne, przychodzi tylko z wielkim wysilkiem i nakladem pracy, bowiem wymaga to wspinanie sie pod gore owego niewidzialnego pola moralnego. Oczywiscie, "rozumowa wiedza i pewnosc istnienia Boga jest najbardziej moralnym osiagnieciem ludzkim jakie tylko ktos z nas jest w stanie uzyskac". Dlatego osiagniecie rozumowej wiedzy i pewnosci ze Bog faktycznie istnieje wymaga od kazdego z nas wlozenia w to ogromnego wysilku wspinania sie pod gore owego pola moralnego. To zas oznacza, ze dowody na istnienie Boga wcale NIE moga po prostu rzucac nam sie same w oczy - tak jak czynia to reklamowki z telewizji lub z ulicy. Aby dostrzec i uznac te dowody na faktyczne istnienie Boga, musimy solidnie sie napracowac - i to na przekor ze dowodow tych napotykamy cale zatrzesienie praktycznie w kazdym miejscu do jakiego zagladniemy.
Fakt, ze takie cos jak "pole moralne" rzeczywiscie istnieje i dziala w naszym zyciu codziennym, ludzie odnotowali juz dawno temu. Dla przykladu, wyrazili to nawet w licznych przyslowiach np. rozwaz wszystkim dobrze znane przyslowie "bez pracy nie ma kolaczy", albo inna jego wersje "pieczone galabki same nie wleca do gabki". Owe przyslowia doskonale wyrazaja soba empiryczne spostrzezenie naszych przodkow, ze owo "pole moralne" rzeczywiscie dziala w ludzkim zyciu i ze nic co korzystne dla nas i co moralne samo do nas NIE przychodzi, a musimy to zarobic ciezkim wysilkiem i praca.
Tak nawiasem mowiac, to sam fakt ze istnieje i dziala takie cos jak "pole moralne", jest takze bezposrednim i wyraznym dowodem na istnienie Boga. Wszakze bez udzialu inteligencji Boga bezmyslny wszechswiat NIE bylby w stanie wyksztaltowac takiej sytuacji, ze wszystko co moralne i korzystne dla ludzi wymaga wlozenia w to trudu wspinania sie pod gore owego niewidzialnego pola moralnego, zas wszystko co niemoralne i niekorzystne dla ludzi przychodzi z latwizna zeslizgiwania sie w dol owego pola moralnego. Aby wiec z istnienia i dzialania "pola moralnego" nabyc pewnosci istnienia Boga, wystarczy obserwowac co sie dzieje z zapotrzebowaniem na nasz wklad pracy podczas wykonywania moralnych i niemoralnych dzialan. (Warto tu jednak pamietac, ze owe "moralne" i "niemoralne" dzialania musza wypelniac totaliztyczna definicje tego co "moralne" - jako ze np. religijne definicje moralnosci sa odmiennie od definicji sformulowanej przez filozofie totalizmu.)
Z praktycznego punktu widzenia jest dosyc istotnym aby sobie uswiadomic, jak wlasciwie Bog zmusza nas aby owe dowody na Jego istnienie kazdy z nas oddzielnie musial odkrywac i zdobywac swoim osobistym wysilkiem i mozolnym wspinaniem sie pod gore pola moralnego - na przekor ze dowodow tych jest pelno w kazdym mozliwym temacie. Jak sie okazuje, Bog uzywa w tym celu cala game najrozniejszych srodkow i sposobow. Najwazniejszym z nich jest "nieustanne utrzymywanie kazdego czlowieka w niepewnosci co do istnienia Boga". O tym dlaczego i jak sam Bog celowo utrzymuje wszystkich ludzi w niepewnosci co do swojego istnienia pisalem juz obszernie w punktach #F2 i #F3 totaliztycznej strony "evil_pl.htm" (tj. strony o pochodzeniu zla na Ziemi), w punktach #D1 i #D2 strony "ufo_pl.htm" (tj. strony z odpowiedziami na fundamentalne pytania o UFOnautach i o wehikulach UFO - np. czy UFO istnieja, jak funkcjonuja, itp.), a takze we wpisie numer #157 do blogow totalizmu oraz w watku http://groups.google.com/group/pl.misc.paranauki/browse_thread/thread... . Tutaj NIE bede juz powtarzal tamtych opisow. Tu poswiece sie raczej uswiadomieniu czytelnikowi, ze z powodu tej naszej niepewnosci co do faktu istnienia Boga, oraz z powodu owej nadanej nam przez Boga wrodzonej nieufnosci wobec wszystkich stwierdzen dotyczacych Boga, kazdy z nas musi wlozyc ogromna ilosc wysilku i pracy w odnotowanie i uznanie pierwszych dowodow na istnienie Boga na jakie sie natkniemy, czyli w nabycie przekonania ze Bog faktycznie istnieje.
W tym miejscu warto takze podkreslic, ze NIE wszyscy ludzie musza zawsze wkladac ogromny wysilek w poznanie dowodow na istnienie Boga, czyli w nabycie rozumowej pewnosci ze Bog istnieje. Powody dlaczego tak jest zostaly najlepiej wyjasnione w punkcie #F5 totaliztycznej strony "evil_pl.htm" (tj. strony o pochodzeniu zla na Ziemi), oraz w punkcie #D6 strony "ufo_pl.htm" (tj. strony z odpowiedziami na fundamentalne pytania o UFOnautach i o wehikulach UFO - np. czy istnieja, jak funkcjonuja, itp.). Okazuje sie bowiem, ze ci ludzie ktorzy owe dowody poznali juz podczas jednej ze swoich poprzednich reinkarnacji, oraz ktorzy w owej reinkarnacji nabyli pewnosci ze Bog istnieje, w obecnym zyciu juz wcale NIE musza ponownie wkladac w to trudu. W obecnym zyciu moga bowiem jedynie bezwysilkowo przypomniec sobie tamte dowody i przypomniec sobie tamta pewnosc istnienia Boga. Wiedza bowiem i pewnosc ktora wypracowalismy sobie ciezka praca podczas ktorejs z naszych poprzednich reinkarnacji pozostaje do naszej dyspozycji na zawsze. W obecnym zyciu owa wiedze i pewnosc wystarczy sobie jedynie przypomniec. Dlatego niektorym z czytelnikow bedzie wystarczalo ze np. przeczytaja jedynie strone "god_proof_pl.htm", a to co w niej zawarte przypomni im ich wlasna wiedze i pewnosc, ktora wypracowali sobie juz dawno temu np. podczas jednej z poprzednich reinkarnacji.
Szeroki wykaz naukowych dowodow na istnienie Boga przytoczony zostal na totaliztycznej stronie "god_proof_pl.htm". Oczywiscie, z powodu dzialania "pola moralnego", a takze z powodu wrodzonej nieufnosci ludzkiej, owe naukowe dowody na istnienie Boga reprezentuja jedynie drogowskazy ujawniajace gdzie dokladnie komus moze przyjsc najlatwiej uzyskanie pewnosci ze Bog faktycznie istnieje. Aby jednak ktos pewnosc ta faktycznie uzyskal, najpierw musi ze znaczacym nakladem osobistego wysilku i pracy pokonac tzw. "bariere swiadomosciowa". Ilustratywnym przykladem "dowodu na istnienie Boga" jest ujawniany ludziom przez dzisiejsza fizyke fakt, ze "fale elektromagnetyczne maja poprzeczny charakter". Dla wiekszosci ludzi, w tym rowniez dla wiekszosci tzw. "naukowcow", ow fakt nic soba NIE mowi. Wszakze nie wlozyli oni jeszcze wymaganej pracy w pokonanie "bariery swiadomosciowej" normalnie uniemozliwiajacej im pelne zrozumienie zwiazku tego dowodu z faktycznym istnieniem Boga. Jednak u tych ludzi ktorzy pokonali juz ta bariere i ktorzy znalezli sie na wymaganym "poziomie wtajemniczenia", ow poprzeczny charakter fal elektromagnetycznych oznacza ze fale te propaguja sie na granicy dwoch odrebnych swiatow (tj. naszego swiata i przeciw-swiata), a stad ze sa one fizykalnym dowodem na istnienie przeciw-swiata wypelnionego inteligentna przeciw-materia - czyli na istnienie Boga. (Po wiecej szczegolow o tym fizykalnym
...
> Tak nawiasem mowiac, to sam fakt ze istnieje i dziala takie cos jak > "pole moralne", jest takze bezposrednim i wyraznym dowodem na > istnienie Boga. Wszakze bez udzialu inteligencji Boga bezmyslny > wszechswiat NIE bylby w stanie wyksztaltowac takiej sytuacji, ze > wszystko co moralne i korzystne dla ludzi wymaga wlozenia w to trudu > wspinania sie pod gore owego niewidzialnego pola moralnego, zas > wszystko co niemoralne i niekorzystne dla ludzi przychodzi z latwizna > zeslizgiwania sie w dol owego pola moralnego. Aby wiec z istnienia i > dzialania "pola moralnego" nabyc pewnosci istnienia Boga, wystarczy > obserwowac co sie dzieje z zapotrzebowaniem na nasz wklad pracy > podczas wykonywania moralnych i niemoralnych dzialan.
Myśląc w taki sposób można dojść do wniosku że wszystko jest dowodem na istnienie Boga a skoro tak to wszystko ma jakiś sens, z czegoś wynika i ogólnie jest ze sobą powiązane. Idąc w tym kierunku dojdziemy do punktu w którym nie będzie logiczne myślenie i przewidywanie. Z resztą Pan piszący posta powyżej jest jak najbardziej ilustratywnym przykładem tego stwierdzenia.
Dlatego muszę też stwierdzić że to nieprawda że wypracowywanie sobie takiego "brainlocka" jest moralne. Jest to wręcz wysoce niemoralne i sprzeczne z zasadami totalizmu. Totalizm dąży to poszerzania horyzontów a nie do ich zawężania.
Widzicie właśnie drodzy internauci najbardziej szatanskie metody manipulacji jakie kiedykolwiek były zastosowane we wszechświecie. Ów "zamaskowane indywiduum" którego posty można oglądać powyżej nie jest wcale prawdziwym Janem Pająkiem tylko wrednym UFOlem żądnym naszej energii moralnej.
On Sep 28, 10:05 pm, Kakux <klika...@gmail.com> wrote: ...
> Myśląc w taki sposób można dojść do wniosku że wszystko jest dowodem > na istnienie Boga a skoro tak to wszystko ma jakiś sens, z czegoś > wynika i ogólnie jest ze sobą powiązane. Idąc w tym kierunku dojdziemy > do punktu w którym nie będzie logiczne myślenie i przewidywanie.
... "Prawda jest bardzo prosta - to tylko klamstwo musi kluczyc po okreznej drodze". Tymczasem prawda jest taka, ze Bog stworzyl wszystko co istnieje w calym wszechswiecie. Cokolwiek wiec z tego co Bog stworzyl by sie nie zaczelo szczegolowo badac, w ostatecznej konkluzji zawsze dojdzie sie do istnienia Boga. Zaprzeczanie istnieniu Boga i opluwanie tych co ujawniaja dowody na istnienie Boga - tak jak to Wasc czynil to na moim poprzednim watku, wcale nie zmieniaja faktu ze dowod na istnienie Boga faktycznie zawarty jest w kazdym temacie jaki ktos tylko zacznie badac. Jedyny problem polega na tym, ze w niektorych z owych tematow trzeba pokonac wiele tzw. "barier swiadomosciowych" zanim dotrze sie do istnienia Boga. Tego zas pokonania barier NIE kazdy czlowiek jest w stanie dokonac. Dlatego aby nabyc osobistej pewnosci ze Bog istnieje znacznie lepiej badac te tematy ktore zawieraja tylko po jednej takiej barierze. Tematy te wyszczegolniono m.in. na wskazanej w moim oryginalnym wpisie stronie "god_proof.htm". Warto wiec tam zagladnac, bowiem dla kazdego czlowieka NIE ISTNIEJE WAZNIEJSZA sprawa niz poznanie prawdy i uzyskanie pewnosci ze Bog faktycznie istnieje. Wszakze, jak badania totalizmu to nam ujawniaja, ow Bog dziala rownie bezwzglednie jak kazdy program komputerowy, tj. z precyzja komputera i bez zadnego "wybaczania" ktore religie nam obiecuja dla powodow politycznych. Jesli wiec ktorys z nas zawali "proby" i "egzaminy" jakim Bog go poddaje m.in. dyskusjami jak niniejsza, NIE moze liczyc na "wybaczenie" czy na lagodniejsze potraktowanie.
Jesli zas chodzi o przezywanie sie od UFOli, to dziwne ze UFOnauci tak entuzjastycznie zawsze za nie sie zabieraja. Widac maja juz to we krwi, ze dla odwrocenia uwagi od siebie, na kazdego zwalaja oni podejrzenia o to czym sami sa.
Z totaliztycznym salutem, Jan Pajak
P.S. To interesujace, ze do badania Boga i do ujawniania prawdy o Bogu NIKT jakos sie nie pali. Jednak do zacierania prawdy ktora ustalil totalizm zawsze ustawiaja sie cale kolejki jakichs zamaskowanych indywiduow. Czyz samo NIE mowi to za siebie?
> Tymczasem spora proporcja dzieci z ludzkich tzw. "bogatych domow", > typowo ma gleboki zal do swoich rodzicow ze ich zle przygotowali do > trudnosci i problemow rzeczywistego zycia. > ... > doskonale zgadzalem sie z autorem owego artykulu, bowiem w swoim zyciu > znalem osobiscie az kilka przypadkow dzieci bogatych rodzicow ktore > "zeszly na psy". Oczywiscie, artykul ten traktowalem jako chwilowa
NTG;
Moim zdaniem nie chodzi o to, czy dzieci otrzymuja duzo i latwo. Ze zlymi dziecmi bogatych rodzicow problem polega na tym, ze bogaci rodzice (szczegolnie w dorobkiewicze w pierwszym pokoleniu jak i dumni "arystokraci" od pokolen) czesto stosuja odmienne standardy moralne wobec dzieci, niz wszystkich innych ludzi. Chodzi o zaklamanie -- jesli dzieciak wplywowego rodzica cos "zmaluje" wraz z ubogim kolezka -- to uchodzi mu to na sucho duzo latwiej, niz jego koledze. Taka podwojna moralnosc mozna bardzo czesto zaobserwowac w szkole -- czesto wychowawcy klasy jak i dyrekcja szkoly bardzo roznicuja wymagania moralne w zaleznosci od majetnosci lub pozycji spolecznej rodzicow (oczywiscie nigdy jawnie sie do tego nie przyznaja). Ponadto dzieci bogatych rodzicow buntuja sie z powodu wyzwania ktoremu nie moga sprostac: "Wszystko od nas dostales, a sam nie poradzilbys sobie z niczym"; faktycznie, jesli dary rodzicow maja uzasadniac absolutne posluszenstwo dziecka, to mozna nawet mniemac, ze samodestrukcyjny bunt dziecka jest jedyna jemu dostepna metoda walki o wyzwolenie ze zniewolenia oraz jedynym polem moralnym, na ktorym dziecko moze dzialac. Pamietac jeszcze nalezy, ze materialne dary bogatych rodzicow bywaja zaplata za brak czasu dla dziecka; powazylbym sie nawet za porownanie tego z zaplata za prostytucje (w zaplacie dla prostytutki jest troche za usluge, wiekszosc za brak dalszych zobowiazan wobec niej).
Znalem dzieci zamoznych rodzicow, ktore wiele dostawaly i byly wychowywane bardzo liberalnie -- i nie zaszkodzilo im to, sa dobrymi i szczesliwymi ludzmi.
Glowna rzecza, ktora roznia sie dzieci bogatych rodzicow jest pycha, arogancja i zaklamanie (lub ich przeciwienstwo) tychze rodzicow.
> P.S. To interesujace, ze do badania Boga i do ujawniania prawdy o Bogu > NIKT jakos sie nie pali. Jednak do zacierania prawdy ktora ustalil > totalizm zawsze ustawiaja sie cale kolejki jakichs zamaskowanych > indywiduow. Czyz samo NIE mowi to za siebie?
NIE. Dlaczego? Jeżeliby Waść przytaczał tutaj dowody na nieistnienie Boga w podobnie wysoce "logiczny" sposób jak Waść to tutaj teraz czynisz to mógłbyś Waść liczyć na podobną reakcję z mojej strony (oczywiście jeżeli nie miałbym co robić, jak teraz).
> "Prawda jest bardzo prosta - to tylko klamstwo musi kluczyc po > okreznej drodze".
Na razie Waść nie kluczysz bo nawet nie próbujesz. Dla Waści jest wszystko jasne.
> Cokolwiek wiec z tego co Bog > stworzyl by sie nie zaczelo szczegolowo badac, w ostatecznej konkluzji > zawsze dojdzie sie do istnienia Boga.
I Ty Waść twierdzisz że Bóg nie odbiera ateistom wolnej woli?
> Jesli wiec ktorys z nas zawali > "proby" i "egzaminy" jakim Bog go poddaje m.in. dyskusjami jak > niniejsza, NIE moze liczyc na "wybaczenie" czy na lagodniejsze > potraktowanie.
Nie wiem o jakiej każe Waść mówisz. Według tego co Waść oficjalnie twierdzi kara za to co tutaj teraz robię powinna obejmować przyszłe naśmiewanie się ze mnie na grupach dyskusyjnych. Jeżeli Waść mówisz o jakiejś innej karze to znowu będziesz sam przeczyć swoim stwierdzeniom.
> Zaprzeczanie istnieniu Boga i > opluwanie tych co ujawniaja dowody na istnienie Boga - tak jak to Wasc > czynil to na moim poprzednim watku, wcale nie zmieniaja faktu ze dowod > na istnienie Boga faktycznie zawarty jest w kazdym temacie jaki ktos > tylko zacznie badac. Jedyny problem polega na tym, ze w niektorych z > owych tematow trzeba pokonac wiele tzw. "barier swiadomosciowych" > zanim dotrze sie do istnienia Boga.
Waść powinien zauważyć że nie opluwam Waści dlatego że Waść przytacza dowody na istnienie Boga a raczej dlatego że Waść posiada tzw. "barierę świadomościową" polegającą na pojmowaniu wszystkiego na swój "wysoce logiczny" sposób. I niech mi Waść nie wciska że to ja ową barierę posiadam ponieważ jeżeli argumenty są logiczne mogę dyskutować na wszelkie tematy. A na razie argumentacja Waści nie różni się zbytnio od tej którą mógłby użyć przeciętny słuchacz Radia Maryja.
On Sep 29, 7:50 pm, Aleksander Nabagło <n...@ap.krakow.pl> wrote: ...
> Znalem dzieci zamoznych rodzicow, ktore wiele > dostawaly i byly wychowywane bardzo liberalnie -- i nie > zaszkodzilo im to, sa dobrymi i szczesliwymi ludzmi.
... Tak, zgadza sie. Wszystko zalezy od wychowania. Jesli w wychowaniu dzieci zamoznych rodzicow przyjeto okreslone zasady, np. dyscypline, stanowczosc, strukture, wyznaczanie celow i ich osiaganie, itp., wowczas dzieci te moga wyrosnac na wartosciowych czlonkow spoleczenstwa i byc nawet szczesliwsze od dzieci biednych rodzicow. To dlatego w danej Anglii bogaci rodzice wysylali swoje dzieci do szkol nazywanych "boarding schools" - w ktorych te bogate dzieci dostawaly tak w skore ze nawet zadroscily domowego wychowania swoim ubogim rowiesnikom. Jednak rezultatem surowych warunkow i niemal wojskowej dyscypliny stworzonych w owych szkolach bylo, ze owe dzieci bogatych rodzicow wyrastaly na doroslych ktorzy cenili prace i dochod, osiagali wymagana samo-dyscypline i cechy charakteru, itp. Niestety, obecnie ow zwyczaj juz upadl, w rezultacie program i zasady wychowania dzieci bogatych rodzicow z niemal kazdego kraju musza byc opracowane przez owych rodzicow. Aby bylo jeszcze trudniej, w wielu krajach, np. w Nowej Zelandii, panstwo zaczyna sie zbyt mocno wtracac w wychowanie dzieci, odbierajac rodzicom mozliwosc np. wyegzekwowania dyscypliny (np. w Nowej Zelandii nie wolno uderzyc dziecka nikomu, nawet rodzicon, ani pod zadnym pozorem, bo panstwo uderzajacych wysyla do wiezienia).
Jednak fakt pozostaje faktem, ze bez celowego wprowadzenia ostrych zasad wychowania, dzieci bogatych rodzicow wyrastaja na mieczakow i spoleczne lamagi, ktore nie potrafia sobie radzic z prawdziwym zyciem. Gdyby wiec Bog NIE traktowal nas w odpowiedni sposob, ktory totalizm zaczyna pomalu ujawniac, wowczas my, znaczy wszyscy ludzie, tez wyroslibysmy na takich niedolegow zyciowych niezdolnych do wypelniania roli ktora Bog nam wyznaczyl.
> Tak, zgadza sie. Wszystko zalezy od wychowania. Jesli w wychowaniu > dzieci zamoznych rodzicow przyjeto okreslone zasady, np. dyscypline, > stanowczosc, strukture, wyznaczanie celow i ich osiaganie, itp., > wowczas dzieci te moga wyrosnac na wartosciowych czlonkow > spoleczenstwa i byc nawet szczesliwsze od dzieci biednych rodzicow. To > dlatego w danej Anglii bogaci rodzice wysylali swoje dzieci do szkol > nazywanych "boarding schools" - w ktorych te bogate dzieci dostawaly > tak w skore ze nawet zadroscily domowego wychowania swoim ubogim > rowiesnikom. Jednak rezultatem surowych warunkow i niemal wojskowej > dyscypliny stworzonych w owych szkolach bylo, ze owe dzieci bogatych > rodzicow wyrastaly na doroslych ktorzy cenili prace i dochod, osiagali > wymagana samo-dyscypline i cechy charakteru, itp. Niestety, obecnie ow > zwyczaj juz upadl, w rezultacie program i zasady wychowania dzieci > bogatych rodzicow z niemal kazdego kraju musza byc opracowane przez > owych rodzicow. Aby bylo jeszcze trudniej, w wielu krajach, np. w > Nowej Zelandii, panstwo zaczyna sie zbyt mocno wtracac w wychowanie > dzieci, odbierajac rodzicom mozliwosc np. wyegzekwowania dyscypliny > (np. w Nowej Zelandii nie wolno uderzyc dziecka nikomu, nawet > rodzicon, ani pod zadnym pozorem, bo panstwo uderzajacych wysyla do > wiezienia).
> Jednak fakt pozostaje faktem, ze bez celowego wprowadzenia ostrych > zasad wychowania, dzieci bogatych rodzicow wyrastaja na mieczakow i > spoleczne lamagi, ktore nie potrafia sobie radzic z prawdziwym zyciem. > Gdyby wiec Bog NIE traktowal nas w odpowiedni sposob, ktory totalizm > zaczyna pomalu ujawniac, wowczas my, znaczy wszyscy ludzie, tez > wyroslibysmy na takich niedolegow zyciowych niezdolnych do wypelniania > roli ktora Bog nam wyznaczyl.
On Oct 7, 6:45 am, MaRa <rafal.ma...@gmail.com> wrote:
> Ciekawi mnie, skąd wzięła się koncepcja energii ZWoW?
Za pochodzeniem energii moralnej "zwow" kryje sie dosyc dluga historia. Historia ta opisana jest dokladniej w punkcie #68 z podrozdzialu 4 w tomie 1 monografii [1/5] - ktorej bezplatne egzemplarze kazdy moze sobie zaladowac poprzez strone "tekst_1_5.htm" dostepna na praktycznie niemal wszystkich witrynach totalizmu, np. dostepna pod adresem http://jan-pajak.com/tekst_1_5.htm . Generalnie idea tej energii moralnej wynikla z depresyjnej sytuacji w jakiej znalazlem Nowa Zelandie rzadzona kiedys przez wysoce despotycznego przywodce (ostatnio ta sama osobe bylego przywodcy kraju mianowali tam naczelnym dyrektortem kolei panstwowych - ciekawi mnie dokat te koleje dojada przewodzone przez osobe z taka przeszloscia). Sytuacja ta naocznie mi dowodzila ze czegos (tj. jakiejs formy energii) wowczas brakowalo temu krajowi (tj. rzady owego przywodcy spowodowaly jej utrate przez caly kraj), jednak energia ta byla obecna w innych krajach. Ta ilusywna energie nazwalem wowczas "zwow" (od "zasob wolnej woli") i zaczalem poszukiwac naukowych dowodow na jej istnienie. Reszta informacji co sie dalej dzialo w tej sprawie zawarta jest w w/w monografii [1/5].