Na sporej liczbie watkow publikowanych w tej grupie wskazywalem liczne przyklady materialu dowodowego ktory bezposrednio dokumentuje istnienie Boga, drugiego swiata, niesmiertelnej duszy ludziej, stworzenia pierwszej pary ludzi przez Boga, itp. Wszystkie te dowody byly zaciekle atakowane przez zamaskowanych szerzycieli ateizmu na Ziemi. Owi promotorzy ateizmu na najrozniejsze sposoby dowodzili mi (oraz osobom czytajacym moje wpisy), ze Bog jakoby NIE istnieje. Dlatego niniejszym chcialbym zaapelowac do owych zamaskowanych osobnikow - prosze wskazcie mi jakikolwiek (chocby najmizerniejszy) przyklad materialu dowodowego ktory dokumentowalby ze Bog jednak NIE istnieje.
Oczywiscie, znajac wykretna nature owych zamaskowanych osobnikow z gory przewiduje ze zamiast wskazac tutaj cos konkretnego, raczej beda probowali swojego typowego tricku "unikowego" - stwierdzajac zapewne cos w rodzaju, ze "dowiedzienie NIEistnienia czegokolwiek jest praktycznie niemozliwe". Ja z gory jednak zapowiadam ze NIE zamierzam uznac takiego wykretu. Jesli bowiem na okreslony material dowodowy nalozy sie scisle ograniczenia jego waznosci i zakresu stosowania, wowczas material taki JEST jednak w stanie dowiesc NIEISTNIENIE czegos konkretnego. Aby nie byc tutaj goloslownym, przytocze tutaj jeden przyklad takiego materialu dowodowego dowodzacego NIEistnienie czegos konkretnego. (Material ten znam doskonale bowiem dokonalem jego naukowego podwazenia na lamach totaliztycznej strony "dipolar_gravity_pl.htm".) Mianowicie przykladowo w swietle dzisiejszej oficjalnej nauki ziemskiej tzw. "przesuniecie ku czerwieni" swiatla gwiazd ma jakoby dowodzic ze istnial taki czas we wszechswiecie, kiedy wszechswiat jeszcze nie istnial. A wiec ateisci i zamaskowani promotorzy ateizmu wszelkiej masci - jak mawiaja Anglicy "wlozcie pieniadze tam gdzie usta macie" i wskazcie tutaj chocby najbardziej mizerny czy chocby najbardziej poograniczany przyklad materialu dowodowego ktory sugerowalby ze Bog nie istnieje!
Tak jak sie spodziewalem, minal caly dzien od mojego zainicjowania tego watka, zas ci normalnie halasliwi promotorzy o zakapturzonych twarzach nie odwazyli sie na dokonanie chocby najmniejszego wpisu. Po moim poruszeniu tego tematu owi promotorzy "naukowego ateizmu" porozbiegali sie po prostu po katach i pourywali najrozniejszych w dziurach jak stadko kuropatew na widok jastrzebia. Oto tyle wiec "dowodow" za owym halasliwym promowaniem przez nasza oficjalna nauke ateistycznego swiatopoagladu. Zamiast dowodow i logicznego rozumowania, jedyne co dzisiejsza nauka jest w stanie zaoferowac na poparcie klamliwie szerzonego przez siebie zwodzenia ludzkosci ateizmem jest wstydliwe milczenie.
Zainicjowanie niniejszego watka spowodowane zostalo natepujaca uwaga ktora zapisana zostala na innym watku w jakim omawialem naukowe dowody z obszaru fizyki ktore dokumentuja istnienie Boga. Watek ten zawarty jest pod adresem: http://groups.google.com/group/pl.sci.fizyka/browse_thread/thread/1f8... . Otoz ktos napisal tam uwage ktora moim zdaniem doskonale reprezentuje pustke i glupote wszystkich zwolennikow i promotorow ateizmu. Oto cytowanie owej uwagi:
> To fakt, nie ma dowodów na nieistnienie czegokolwiek.
...
Jak pomylona (i po prostu idotyczna) jest ta uwaga NIE musze chyba tutaj wyjasniac tym wszystkim ktorzy zamiast chodzenia na wagary sumiennie wysluchiwali w szkole lekcji fizyki i innych nauk. Wszakze jesli uwaznie sie przeanalizuje stan dzisiejszej oficjalnej nauki ziemskiej wowczas bez trudu sie odkrywa ze FUNDAMENTY CALEJ NAUKI ZIEMSKIEJ BAZUJA NA DOWODACH ZE COS TAM NIEISTNIEJE. Podajmy tutaj kilka przykladow. Fizycy cytuja teorie Alberta Einsteina jako dowody na nieistnienie szybkosci wiekszych od szybkosci swiatla. Termodynamika cytuje stwierdzenia Lorda Kelwina ze NIEistnieje temperatura nizsza od zera bezwzglednego. Prawa termodynamiki powolywane sa tez przez wszystkich jako dowody ze tzw. "perpetum mobile" nie daje sie zbudowac. Prastary eksperyment Michelsona-Morley cytuje sie jako dowod na nieistnienie tzw. "eteru". Itd., itp. Faktycznie dzisiajsza oficjalna fizyke i inne nauki mozna by nazwac "naukami bazujacymi na dowodach na nieistnienie".
Jednak na przekor tego wszystkiego, owi promotorzy ateizmu ktorzy w imieniu calej oficjalnej nauki ziemskiej tak halasliwie wykrzykuja w internecie ze jakoby "Boga nie ma", nie sa w stanie zaprezentiowac tutaj chocby najbardziej mizernego dowodu na fakt ze maja racje i ze faktycznie istnieja jakies przeslanki naukowe iz Bog nie istnieje. Hanba tym klamcom. Zwodzili oni ludzkosc przez tysiaclecia, zas teraz kiedy zapytuje sie ich o naukowe podstawy swoich twierdzen oni po prostu chowaja sie po katach.
Oczywiscie, czytelnik zapewne zdaje sobie sprawe z kosekwencji faktu ze nikt nie jest w stanie zaprezentowac nawet najbardziej mizernego dowodu na NIEistnienie Boga, zas historia, religia, oraz moje naukowe badania wskazuja cale zatrzesienie naukowych dowodow na fakt ze Bog jednak istnieje. Wszakze kosekwencja ta jest wyciagniecie koncowego wniosku, ze taki stan rzeczy wynika z faktu, iz faktycznie Bog jednak istnieje.
Oczywiscie konklusywne ustalenie ze Bog jednak istnieje ma swoje nastepstwa. Porozmawiamy jednak o nich w nastepnych wpisach.
> Tak jak sie spodziewalem, minal caly dzien od mojego zainicjowania > tego watka, zas ci normalnie halasliwi promotorzy o zakapturzonych > twarzach nie odwazyli sie na dokonanie chocby najmniejszego wpisu.
Ja wiem o jakich hałaśliwych promotorach o zakapturzonych twarzach mówisz ale nie wszyscy chyba wiedzą więc byłoby lepiej gdybyś mówił jaśniej.
> Zamiast dowodow i logicznego > rozumowania, jedyne co dzisiejsza nauka jest w stanie zaoferowac na > poparcie klamliwie szerzonego przez siebie zwodzenia ludzkosci > ateizmem jest wstydliwe milczenie.
Po prostu chyba nikt przed Tobą nie był na tyle postępowy aby łączyć naukę z religią, nie obwiniałbym bym o to hałaśliwych promotorów o zakapturzonych twarzach, ale po prostu zwykłych ludzi żyjących na ziemii.
> Zainicjowanie niniejszego watka spowodowane zostalo natepujaca uwaga > ktora zapisana zostala na innym watku w jakim omawialem naukowe dowody > z obszaru fizyki ktore dokumentuja istnienie Boga. Watek ten zawarty > jest pod adresem:http://groups.google.com/group/pl.sci.fizyka/browse_thread/thread/1f8... > . Otoz ktos napisal tam uwage ktora moim zdaniem doskonale > reprezentuje pustke i glupote wszystkich zwolennikow i promotorow > ateizmu. Oto cytowanie owej uwagi:
> On Apr 2, 6:59 pm, "Wojciech Szczepankiewicz"<wojciech.szczepankiew...@polsl.pl> wrote:
> ...> To fakt, nie ma dowodów na nieistnienie czegokolwiek.
To teraz udowodnij mi że są, może wszystko jest wytworem twojego umysłu. A co do niektórych komentarzy i do twojego sposobu myślenia zakładając z góry że coś jest albo czegoś nie ma, popełnia się dosyć poważny błąd poznawczy. Chociaż ja uważam że zakładanie że czegoś nie ma jest większym błędem poznawczym od zakładania że coś jest.
> FUNDAMENTY CALEJ NAUKI > ZIEMSKIEJ BAZUJA NA DOWODACH ZE COS TAM NIEISTNIEJE. Podajmy tutaj > kilka przykladow. Fizycy cytuja teorie Alberta Einsteina jako dowody > na nieistnienie szybkosci wiekszych od szybkosci swiatla. > Termodynamika cytuje stwierdzenia Lorda Kelwina ze NIEistnieje > temperatura nizsza od zera bezwzglednego. Prawa termodynamiki > powolywane sa tez przez wszystkich jako dowody ze tzw. "perpetum > mobile" nie daje sie zbudowac. Prastary eksperyment Michelsona-Morley > cytuje sie jako dowod na nieistnienie tzw. "eteru". Itd., itp. > Faktycznie dzisiajsza oficjalna fizyke i inne nauki mozna by nazwac > "naukami bazujacymi na dowodach na nieistnienie".
Owszem, sam się czasem dziwię jak zaburzona jest percepcja naszych naukowców.
> Jednak na przekor tego wszystkiego, owi promotorzy ateizmu ktorzy w > imieniu calej oficjalnej nauki ziemskiej tak halasliwie wykrzykuja w > internecie ze jakoby "Boga nie ma", nie sa w stanie zaprezentiowac > tutaj chocby najbardziej mizernego dowodu na fakt ze maja racje i ze > faktycznie istnieja jakies przeslanki naukowe iz Bog nie istnieje. > Hanba tym klamcom. Zwodzili oni ludzkosc przez tysiaclecia, zas teraz > kiedy zapytuje sie ich o naukowe podstawy swoich twierdzen oni po > prostu chowaja sie po katach.
Sam pisałeś że ufonauci jednocześnie istnieją i nie. Czemu to nie może być po prostu wina ludzi żyjących na ziemi.
> Oczywiscie, czytelnik zapewne zdaje sobie sprawe z kosekwencji faktu > ze nikt nie jest w stanie zaprezentowac nawet najbardziej mizernego > dowodu na NIEistnienie Boga, zas historia, religia, oraz moje naukowe > badania wskazuja cale zatrzesienie naukowych dowodow na fakt ze Bog > jednak istnieje. Wszakze kosekwencja ta jest wyciagniecie koncowego > wniosku, ze taki stan rzeczy wynika z faktu, iz faktycznie Bog jednak > istnieje.
Nie ma dowodów na istnienie i nieistnienie czegokolwiek. Nie mówię tego dlatego że jestem ufolem ale dlatego że jestem agnostykiem.
> Nie ma dowodów na istnienie i nieistnienie czegokolwiek. Nie mówię > tego dlatego że jestem ufolem ale dlatego że jestem agnostykiem.
... NIE spierajmy sie co do terminologii. Niewazne jak ktos by nazwal np. film dokumentujacy rozstrzeliwanie Polakow przez Hitlerowcow, fakt jest ze film ten dowodzi jednak ze Polacy bili rozstrzeliwani przez owych Niemcow. W podobny sposob niewazne jak Wasc nazwie naukowy material ktory dokumentuje istnienie Boga, fakt pozostaje faktem ze taki naukowy material dokumentujacy "istnienie Boga" rzeczywiscie istnieje, natomist zupenie jest brak czegokolwiek co podpieraloby "nieistnienie Boga".
Tam miedzy nami piszac, to material dowodowy "na istnienie Boga" wypelnia cale dlugie punkty #F1 i #F2 totaliztycznej strony internetowej "biblia.htm". Zalecam ich przegladniecie. Owa strona "biblia.htm" powinna byc dostepna pod nastepujacymi adresami:
Zdaje mi się że żaden z tych dowodów nie dokumentuje bezpośrednio istnienia Boga a jedynie zwiększa prawdopodobieństwo na naukowe wytłumaczenie i zbadanie Boga. Nawet jeżeli inteligentna przeciwmateria istnieje to nie jest to jeszcze żaden dowód. Zjawiska paranormalne które rzekomo mają być dowodem na istnienie przeciwmaterii nie są jeszcze w żaden sposób zweryfikowane. Nie jestem ateistą i nie twierdzę że zjawisk paranormalnych nie ma. Sam zajmuje się magią, znam osoby które potrafią uzyskiwać dane o każdym obiekcie w danej chwili, o przyszłości i przeszłości, potrafią podróżować poza ciałem (OOBE), rozmawiać z duchami. Mogę właściwie stwierdzić że te zjawiska są przeze mnie częściowo zweryfikowane, jednak interesuje się jednocześnie psychologią, psychiatrią i ogólnie pracą ludzkiego mózgu i stwierdzam że mogę jednocześnie paść ofiarą zaburzonej percepcji. Umysł ludzki jest bardzo niedoskonały, obraz świata zewnętrznego tworzy ze szczątkowych danych. Umiejętnie wprowadzając pewne dane można całkowicie zmienić postrzeganie. Do tego dochodzą poważne choroby psychiczne. Czy jesteś pewien Janie że wszystkie twoje badania i twoje przygody działy się naprawdę? Czy jesteś pewien że twoj obecny odbiór rzeczywistości jest prawidłowy, czy może cały czas się zmieniał wraz z odbiorem nowych danych. Najpierw twierdziłeś że jeden ufonauta przypada na 400 ludzi potem na 100 a ostatnio na 18. Nie o to chodzi że Ci nie wierze, ja nic nie twierdzę, nic nie wiem, nie wiem nawet czy żyje (to przez skrajny agnostycyzm) ja po prostu chcę żeby kiedy ktoś przeczyta mój post, stwierdził że jest to konstruktywna dyskusja i pozastanawiał się nad tematem który zadałeś bo jest on w sumie dosyć ważny. Po prostu chodzi Janie o to że twoje sposoby przekazu informacji nie są najlepsze.
Łączenie nauki z religią to bardzo odważne posunięcie. Myślę że jeżeli nawet Twoje założenia są prawdziwe to i tak naprawdę udowodnienie istnienia Boga nigdy nie będzie możliwe. Nie ma tak naprawdę dowodów bezpośrednich. Tak naprawdę jeżeli ktoś nie wierzy Boga żadne dowody naukowe tego nie zmienią, po prostu zostaną odrzucone. umysł się podświadomie broni przed tym co jest mu że tak powiem niewygodne. Zresztą przy obecnych założeniach religii na ziemi nic w tym dziwnego. Odnośnie praw fizycznych i moralnych w twoich teoriach jest popełniany jeszcze jeden błąd - założenie że są one doskonałe wówczas gdy mogą być one jedynie doskonałe subiektywnie. Subiektywne doskonałe prawa nie dowodzą w żaden sposób o istnieniu Boga.
> Łączenie nauki z religią to bardzo odważne posunięcie. Myślę że jeżeli > nawet Twoje założenia są prawdziwe to i tak naprawdę udowodnienie > istnienia Boga nigdy nie będzie możliwe. Nie ma tak naprawdę dowodów > bezpośrednich. Tak naprawdę jeżeli ktoś nie wierzy Boga żadne dowody > naukowe tego nie zmienią, po prostu zostaną odrzucone. umysł się > podświadomie broni przed tym co jest mu że tak powiem niewygodne. > Zresztą przy obecnych założeniach religii na ziemi nic w tym dziwnego. > Odnośnie praw fizycznych i moralnych w twoich teoriach jest popełniany > jeszcze jeden błąd - założenie że są one doskonałe wówczas gdy mogą > być one jedynie doskonałe subiektywnie. Subiektywne doskonałe prawa > nie dowodzą w żaden sposób o istnieniu Boga.
...
Bog nie bez powodu stworzyl nas ludzi jako NIEdoskonale istoty. Doskonalosc odbieralaby nam przeciez tzw. "wolna wole". Wszakze gdybysmy wiedzieli z absolutna pewnoscia ze Bog istnieje, wowczas NIE mielibysmy innego wyjscia niz czynic dokladnie to co Bog nam nakazuje. Bez zas naszych bledow NIE byloby postepu we wszechswiecie i na Ziemi.
Co przez powyzsze staram sie powiedziec, to ze JA NIE CHCE nikomu odbierac jego wolnej woli poprzez udowodnienie mu ponad wszelka watpliwosc ze Bog istnieje. JA CHCE JEDYNIE zbalansowac dotychczasowe jednostronne prezentacje naukowe, w ktorych naukowcy zachowywali sie tak, jakby byli absolutnie pewni ze Boga wcale NIE MA. Zadaniem wiec jakie sobie stawiam, jest udostepnienie kazdemu czlowiekowi zbalansowanej wiedzy, tak aby kazdy sam mogl podjac tzw. "poinformowana decyzje" w sprawie Boga. Wszakze przed "moimi" czasami NIE bylo balansu. Oficjalna nauka zakrzykiwala autorytatywnie kazdego stwierdzeniami ze Bog NIE istnieje (czyli argumentami "przeciw"), zas kosciol nie posiadal nowoczesnej wiedzy naukowej aby moc przeciwstawic owym nieustannym wrzaskom naukowcow jakies nowoczesne i zweryfikowalne poglady "za". Dopiero kiedy ja zaczalem promowac "teorie wszystkiego" zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji" (patrz totaliztyczna strona "dipolar_gravity_pl.htm") balans zostal ponownie odzyskany. W tej chwili wiec ludzie moga zapoznac sie z nowoczesnymi i naukowo- podbudowanymi argumentami obu stron, znaczy z argumentami "przeciw" oficjalnej nauki, oraz z argumentami "za" ktore ow Koncept Dipolarnej Grawitacji i filozofia totalizmu upowszechniaja za moim posrednictwem. Dlatego obecnia kazdy jest w stanie podejmowac dobrze "pinformowana decyzje" w sprawie Boga.
Znaczenie podejmowania "dobrze poinformowanej decyzji" jest ogromne. Wszakze jesli Bog czyni to z ludzmi ktorzy w Niego nie wierza, co Biblia nam opisuje, wowczas jest ogromnie istotne aby zanim owi ludzie zdecyduja czy maja wierzyc czy nie wierzyc w Boga, powinno dac sie im szanse bezstonnego poznania zarowno naukowych argumentow "przeciw", jak i naukowych argumentow "za". W ten sposob uniknieta zostanie sytuacja, ze ktos zostal zwiedziony przez oficjalna nauke i wybral "ateizm", potem zas zostal ukarany w sposob opisywany Biblia tylko dlatego ze NIE mial dostepu do wybalansowanej wiedzy.
Reasumujac, ja uznaje ze "kazdy ma osobiste prawo zarowno do wierzenie jak i do niewierzenia w Boga". Ja wiec wcale NIE staram sie kogokolwiek przekonywac ze Bog istnieje. Moje wysilki sprowadzaja sie jedynie do udostepnienia kazdemu naukowej wiedzy ktora balansuje jednostronnie "ateistyczne" potraktowanie wszechswiata przez oficjalna nauke ziemska. Co zas inni uczynia z ta balansujaca wiedza ktora ja im udostepniam, to jest juz ich osobista sprawa. Moje zadanie sie bowiem konczy w momencie udostepnienia innym tej bezstronnej wiedzy naukowej na temat Boga.
> Zdaje mi się że żaden z tych dowodów nie dokumentuje bezpośrednio > istnienia Boga a jedynie zwiększa prawdopodobieństwo na naukowe > wytłumaczenie i zbadanie Boga.
Dokladnie to samo mozna twierdzic o wszystkim co dzisiejsza oficjalna nauka prezentuje jako swoje "dowody". To co ja dokumentuje w punktach #F1, #F2 oraz #F3 totaliztyczniej strony "biblia.htm" (szczegolnie aktualizacji tej strony datowanej w dniu 30 marca 2008, lub pozniej) wcale zas NIE jest gorszej jakosci niz oficjalne dowody prezentowane przez nauke. Nawet jednak jesli niektore dzisiejsze "naukowe dowody" wcale (jak mawiaja Anglicy) "nie trzymaja wody", ciagle ich niedoskonalosc NIE przeszkadza budowac urzadzen technicznych i poziomu zycia ktore mamy dzisiaj na Ziemi. Co przez to chce powiedziec, to ze aby ludzkosc mogla sie rozwijac proporcjonalnie we wszystkich obszarach, w tym duchowo, trzeba obejmowac naukowymi dociekaniami wszelkie obszary, wlaczajac w to badania istoty Boga. Dowody zas jakie prezentuja faktycznie reprezentuja soba naukowe badania Boga.
Prosze tez odnotowac, ze tzw. "partia totalizmu" opisywana na stronach internetowych "parti_totalizmu.htm" wcale NIE narzuca nikomu obowiazku wiary w Boga, a raczej nakazuje swieckosc wszelkich instytucji rzadowych oraz wyrazny rozdzial polityki od religii. Jednoczesnie jednak propaguje on opieke rzadowa nad kosciolami i instytucjami religijnymi - poniewaz te sa nosnikami naszej kultury i tradycji, a takze rozwoj intensywnych naukowych i bezstronnych badan Boga. Boga trzeba wszakze badac w sposob naukowy i obiektywny - a nie bazowac jedynie na swietych rewelacjach w Jego sprawie.
Strone "partia_totalizmu.htm", w jej najnowszej aktualizacji datowanej 30 marca 2008 lub pozniej, mozna znalezc m.in. pod adresami (jesli NIE zostaly tam jeszcze zasabotazowane):
> Bog nie bez powodu stworzyl nas ludzi jako NIEdoskonale istoty. > Doskonalosc odbieralaby nam przeciez tzw. "wolna wole". Wszakze > gdybysmy wiedzieli z absolutna pewnoscia ze Bog istnieje, wowczas NIE > mielibysmy innego wyjscia niz czynic dokladnie to co Bog nam nakazuje. > Bez zas naszych bledow NIE byloby postepu we wszechswiecie i na Ziemi.
W tym rozumieniu po prostu Bóg nie poszerzyłby swojej wiedzy.
> Co przez powyzsze staram sie powiedziec, to ze JA NIE CHCE nikomu > odbierac jego wolnej woli poprzez udowodnienie mu ponad wszelka > watpliwosc ze Bog istnieje. JA CHCE JEDYNIE zbalansowac dotychczasowe > jednostronne prezentacje naukowe, w ktorych naukowcy zachowywali sie > tak, jakby byli absolutnie pewni ze Boga wcale NIE MA. Zadanie > jakie sobie stawiam, jest udostepnienie kazdemu czlowiekowi > zbalansowanej wiedzy, tak aby kazdy sam mogl podjac tzw. > "poinformowana decyzje" w sprawie Boga. Wszakze przed "moimi" czasami > NIE bylo balansu. Oficjalna nauka zakrzykiwala autorytatywnie kazdego > stwierdzeniami ze Bog NIE istnieje (czyli argumentami "przeciw"), zas > kosciol nie posiadal nowoczesnej wiedzy naukowej aby moc przeciwstawic > owym nieustannym wrzaskom naukowcow jakies nowoczesne i zweryfikowalne > poglady "za".
Nie przesadzałbym z twierdzenia że naukowcy "zakrzykują" stwierdzeniem że Bóg nie istnieje, akurat w tej sprawie nie mają nic do gadania. Zeby pokazać jak błędne jest czasem rozumowanie niektórych osób jeżeli chodzi o naukowe udowadnianie istnienia Boga i zjawisk paranormalnych przytoczę przykład z zamknięciem w swego rodzaju wirtualnej rzeczywistości, jakby komputerze. Wszystkie prawa panujące w tym świecie są jedynie wynikiem zaprogramowania pewnych algorytmów. Istoty żyjące w tym świecie poznają jedynie działanie tych algorytmów które przecież nie tłumaczą w żaden sposób konstrukcji otaczającej rzeczywistości. Mimo iż wydają się prawami absolutnymi mogą przecież być bez najmniejszych problemów przeprogramowane z zewnątrz np przez admina owego wirtualnego świata (tak jakby Bóg), mogą być przeprogramowane od wewnątrz, jeżeli taka możliwość zostanie udzielona (magia).
Rozumie że narzucanie wiary w Boga byłoby działaniem odbierającym wolną wolę i zmniejszającym ilość odpowiedzi na ten problem, to zmniejszałoby postęp i wiedzę Boga. Chciałbym jednak powrócić do tematu zadanego wcześniej. Myślę że możliwe jest sformułowanie pewnego dowodu na nie, a raczej problemu który przy badaniu Boga należałoby przemyśleć. Chodzi mianowicie a samoewolucję Boga. Założenie że Bóg wyewoluował sam z siebie może być błędne. Można spojrzeć na ten problem przyrównując go do samouczącej się i samokonstruującej się sieci neuronowej bez wprogramowanych żadnych założeń ani systemu nagrody/kary. O ile się nie mylę według założeń konwentu dipolarnej grawitacji Bóg przeszedł coś w rodzaju samoewolucji. W jaki sposób możliwy jest rozwój bez żadnych celów i potrzeb. Najważniejsze jest odnalezienie składnika napędzającego rozwój. Czy Bóg miał od początku uczucia i pragnienia. Prawdopodobnie możliwe by to było tylko przy ingerencji z zewnątrz. Zakładając brak ingerencji z zewnątrz najprawdopodobniej niemożliwe jest samozaprogramowanie się sieci neuronowej czyli w tym przypadku Boga według konwentu dipolarnej grawitacji.
> Rozumie że narzucanie wiary w Boga byłoby działaniem odbierającym > wolną wolę i zmniejszającym ilość odpowiedzi na ten problem, to > zmniejszałoby postęp i wiedzę Boga. Chciałbym jednak powrócić do > tematu zadanego wcześniej. Myślę że możliwe jest sformułowanie pewnego > dowodu na nie, a raczej problemu który przy badaniu Boga należałoby > przemyśleć. Chodzi mianowicie a samoewolucję Boga. Założenie że Bóg > wyewoluował sam z siebie może być błędne. Można spojrzeć na ten > problem przyrównując go do samouczącej się i samokonstruującej się > sieci neuronowej bez wprogramowanych żadnych założeń ani systemu > nagrody/kary. O ile się nie mylę według założeń konwentu dipolarnej > grawitacji Bóg przeszedł coś w rodzaju samoewolucji. W jaki sposób > możliwy jest rozwój bez żadnych celów i potrzeb. Najważniejsze jest > odnalezienie składnika napędzającego rozwój. Czy Bóg miał od początku > uczucia i pragnienia. Prawdopodobnie możliwe by to było tylko przy > ingerencji z zewnątrz. Zakładając brak ingerencji z zewnątrz > najprawdopodobniej niemożliwe jest samozaprogramowanie się sieci > neuronowej czyli w tym przypadku Boga według konwentu dipolarnej > grawitacji.
TAK, ja tez bym stwierdzal podobnie gdybysmy mowili o samogrogramowaniu sie nieruchomego komtura podobnego do dzisiejszych komputerow skonstruowanych przez ludzi. W takim nieruchomym (dzisiejszym) komputerze budowanym przez ludzi, w okresie czasu kiedy komputer nie wykonuje zadnej pracy komputer ten jakby NIE istnieje. Znaczy jest martwy i NIE zachodza w nim niemal zadne procesy logiczne (jesli zas zachodza jakies procesy, to nastepuja one po malenkiej petli ktora nie wnosi niczego co wiodloby je do samonauki).
Tymczasem Bog sam wyewolucjonowal sie w ogromnym plynnym komputerze (tj. w inteligentnej "przeciw-materii") o rozmiarach calego wszechswiata. Na dodatek ten plynny komputer ma ta ceche ze zawsze znajduje sie w stanie ruchu - ma bowiem wbudowana ruchliwosc w swoje wlasnosci fizykalne. Stad ten inteligentny komputer zawsze mial w sobie ruch zachodzacy w coraz nowszych konfiguracjach. Jako taki byl wiec zdolny do generowania programow, a wiec i do samouczenia sie. Na dodatek, z uwagi na ogrom owego natutalnego komputera (tj. "przeciw- materii) w ktorym zaczela sie samo-ewolucja Boga, na poczatku niemal z cala pewnoscia wyewolucjowalo sie tam wiecej niz jeden takich samo- swiadomych programow. W miare wiec jak programy te rosly, musialy one zaczac ze soba konkurowac i w koncu nawzajem sie zwalczac. To zas nadalo im dalszych mozliwosci poznawczych ktore w ostatecznym wyniku zaowocowaly powstaniem tego co religia chrzescijanska nazywa "Duch Swiety", a co filozofia totalizmu nazywa "wszechswiatowym intelektem" - znaczy ogromnego inteligentnego i myslacego naturalnego programu ktory jest jak rodzaj "winorosli" do jakiej obecnie kazdy z nas ludzi stanowi drobna galazke czyli wlasne istnienie.
Powinienem dodac, ze jedynie owa skladowa Boga ktora przez nasza religie nazywana jest "Duchem Swietym" dokonala samo-ewolucji. Druga skladowa Boga, przez nasza religie nazywana "Bogiem Ojcem" (tj. owa gigantyczna kropla wiecznie ruchliwej, inteligentnej "przeciw-materii" formujacej rodzaj "naturalnego komputera") istnieje nieskonczenie dlugo - znaczy nigdy nie powstala ani tez nigdy nie przestanie istniec. Z kolei trzecia skladowa Boga, czyli nasz swiat fizyczny (ktora wolno nam tez nazywac "Synem Bozym") zostala stworzona relatywnie niedawno przez "Ducha Swietego" ktory w tym celu przeprogramowal wiecznie ruchliwa przeciw-materie w stacjonarna i nieruchoma materie naszego swiata fizycznego. Jako ciekawostke warto tez wiedziec ze "Duch Swiety" wykazuje wszelkie cechy pola monopolarnego ktore sa znamienne dla plci zenskiej (albo "yin"). Dlatego "Duch Swiety faktycznie ma cechy kobiety - a nawet zachowuje sie jak bardzo nas kochajaca kobieta. (To dlatego lepiej Ja jednak uwielbiac, zamiast udawac "ateistow", bowiem jak Anglicy stwierdzaja "pieklo NIE zna takiej furii jak nieuwielbiana kobieta".)
Poniewaz trudno wyjasnic wszystko na temat samo-ewolucji Boga w zaledwie kilku slowach niniejszej dyskusji, proponuje dodatkowo zagladnac na poczatek totaliztycznej strony internetowej "evolution_pl.htm", gdzie omowiona jest dokladniej ewilucja czlowieka. Strona ta powinna dac sie uruchomic m.in. z dowolnego adresu ponizej - jesli NIE zostala tam jeszcze zasabotazowania przez odwiecznych wrogow Boga i ludzkosci:
O co za sumienny UBecki donnos na Pana dr Pająka do panów neofaszystów piszących do grupy pl.soc.polityka. Wraz z biografią? A która to polska uczelnia daje Ph.D. ?
MH, kolesiu neonazistów cytryny rAzora i reszty tych chamskich, wsiowych antysemickich skurczysynów i kapusiów z SB typu mkarwan temat jak temat. Jeżeli nie masz nic mądrego do powiedzenia to daruj sobie idioto wysyłanie doktorów do lekarzy. Ty MH powinieneś być pucybutem w normalnym kraju. -- --------------------------- Grzegorz Kruk, Ph.D. http://gkruk.cba.pl http://kruk.freehost.pl
> O co za sumienny UBecki donnos na Pana dr Pająka do panów neofaszystów > piszących do grupy pl.soc.polityka. > Wraz z biografią? A która to polska uczelnia daje Ph.D. ?
> MH, kolesiu neonazistów cytryny rAzora i reszty tych > chamskich, wsiowych antysemickich skurczysynów i kapusiów z SB typu mkarwan > temat jak temat. > Jeżeli nie masz nic mądrego do powiedzenia to daruj sobie idioto wysyłanie > doktorów do lekarzy. > Ty MH powinieneś być pucybutem w normalnym kraju.
No coś Ty , Grzesiu. Ja was tylko chciałem ze sobą skontaktować. Teraz macie szansę sobie pogadać jak doktor z doktorem. Jak Kruk z Pająkiem.
Nie jestem dla żadnego wiejskiego nacjonalisty pana pokroju z MW, LPR, PZPR, SB, MO, KGB itp. "Grzesiu", nigdy nie byłem i nie będę. Mam nadzieję pozostali czytelnicy grupy rozumieją dlaczego. Wystarczy poczytać pana posty w pl.soc.polityka -- --------------------------- Grzegorz Kruk, Ph.D. http://gkruk.cba.pl http://kruk.freehost.pl
> Nie jestem dla żadnego wiejskiego nacjonalisty pana pokroju z MW, LPR, PZPR, > SB, MO, KGB itp. "Grzesiu", nigdy nie byłem i nie będę. > Mam nadzieję pozostali czytelnicy grupy rozumieją dlaczego. Wystarczy > poczytać pana posty w pl.soc.polityka > --
No dobra , niech tak będzie. Przenieśmy się więc Grzegorzu na psp. Fizykom nasze dyskusje mogą nie przypaść do gustu.
On Apr 9, 6:28 pm, "Witek" <witek.naw...@neostrada.pl> wrote:
> Jak przedstawisz dowód, że smoki nie istnieją
...
Na obelgi i wyzwiska NIE bede odpowiadal. Jednak odpowiem na rzeczowe zapytania oraz na racjonalne argumenty.
Problem jaki mam z przedstawieniem dowodu ze "smoki nie istnieja", wynika z rezultatow moich badan nad wehikulami UFO. Mianowicie, w dawnych latach kiedy ludzie nie znali jeszcze maszyn, zas wszystko co widzieli na Ziemi zakwalifikowali do kategorii albo ludzi, albo swiata zwierzecego, albo tez martwej natury, latajace wehikuly UFO byly dla tych dawnych ludzi odmianami bardzo egzotycznych zwierzat. Owi dawni ludzie nazywali wiec UFO smokami, ognistymi ptakami (feniksami), skrzydlatymi koniami, itp. W zakwalifikowywaniu wehikulow UFO do kategorii latajacych wezy (smokow) wydatnie pomagal tzw. "wegiel warstwowy" ktory gromadzi sie na powierzchni UFO podczas poziomych lotow tych wehikulow UFO w poblizu powierzchni ziemi. Wegiel ten bowiem peka jak suche bloto, formujac w ten sposob rodzaj jakby "wezowej skory". Wiecej na jego temat mozna znalezc na totaliztycznej stronie "evidence_pl.htm".
Najlepiej wehikuly UFO opisuja nowozelandzcy Maorysi. W ich jezyku nosza one nazwe "taniwha" - co tez jest ichnim odpowiednikiem smokow. Poniewaz wezy NIE ma w Nowej Zelandii, Maorysi zakwalifikuja owe wehikly UFO, a takze wszystko co z UFO sie wywodzi do kategorii jaszczurek (lizardow) zwykle nazywanych "Moko-Moko". Owe Moko-Moko bylo dla nich takze druga wersja boga smierci. Wiecej na temat owych Maoryskich "smokow" zawarte zostalo na totaliztycznej stronie o kosciele Sw. Andrzeja Bobli w Miliczu.
Reasumujac, ja NIE moge udowadniac ze "smoki nie istnieja" z prostej przyczyny ze "smoki to obrosle ludowymi wyorazeniami legandarne przekazy z bardzo dawnych obserwacji wehikulow UFO". W takim wiec zrozumieniu smoki kiedys faktycznie istnialy.
Z totaliztycznym salutem, Jan Pajak
P.S. Jak czytelnicy zapewne doczytali sie juz tego z totaliztycznej strony "god_pl.htm", ateistycznie zorientowani dysponenci wehikulow UFO, obecnie nazywani UFOnautami, zas w tresci Biblii najczesciej zwani "serpentami", faktycznie sa owymi istotami ktore religie nazywaja "diablami". Powodem ich diabelskosci jest wlasnie rozwijanie sie ich techniki i spoleczenstwa w zupelnym oderwaniu od wiary w Boga i od wiedzy o istnieniu Boga. To dlatego jest ogromnie istotne aby obecnie cywilizacja ludzka nie zatracila swego kontaktu z Bogiem, bowiem wyladuje tak jak owe "diably-serpenty", znaczy osiagnie az taki poziom szatanskosci jak tylko szatanski ktos moze sie stac.
Dyskutowanie tego samego co tutaj tematu braku naukowych dowodow na nieistnienie Boga, przy jednoczesnym zatrzesieniu naukowych dowodow na istnienie Boga, rozpoczalem tez wlasnie w jezyku angielskim na watku o adresie: http://groups.google.com/group/sci.physics/browse_thread/thread/20892... - zapraszem zainteresowanych do rzucenia tam okiem.
Ciekawie rozwija sie dyskusja nad tym samym co tutaj watku prowadzona w jezyku angielskim na angielskojezycznym watku o adresie http://groups.google.com/group/sci.physics/browse_thread/thread/20892... . Jak bowiem sie okazuje, UFOnauci ktorzy tutaj atakuja moje wpisy w jezyku polskim, atakuja takze dokladnie tymi samymi argumentami moje angielskojezyczne wpisy. Uzywaja przy tym dokladnie tych samych argumentow co w jezyku polskim, tyle tylko ze zmieniaja swoje pseudonimy. Przykladowo tutaj "witek" staral sie mnie naklonic do udowodnienia ze "smoki nie istnieja", natomiast na angielskojezycznym watku "Andrew W" w taki sam sposob zazyczyl sobie abym mu uudowodnil ze "makaronowy potwor" ("spaghetti monster") nie istnieje. Na polskim watku "serpenty-UFOnauty" mi zarzucaja ze uzywam niewlasciwej grupy do swoich wpisow, a pod innymi pseudonimami to samo zarzucaja mi tez na angielskojezycznym watku. Tutaj i tam staraja sie na mnie pluc.
Jedyne czego NIE ma ani na polskim watku, ani na angielskojezycznym watku, to jakichkolwiek naukowych wywodow ktore by w racjonalny sposob dowodzily ze "nie ma dowodow na istnienie Boga" lub ze "istnieja dowody na nieistnienie Boga". Innymi slowy, z braku faktycznych argumentow, owi "serpenci-UFOnauci" szerzacy ateizm na Ziemi odwoluja sie do krzyku, do przklenstw, do opluwania, itp. - znaczy do wszystkiego poza konstruktywna dyskusja. Az nie moge sie nadziwic jak to sie dzieje ze ludzkosc poslusznie niewolniczy pod jarzmem tych szatanskich istot od zarania dziejow i ze nikt z dzisiejszych naukowcow nawet nie stara sie z nimi argumentowac.
> Na dodatek ten plynny komputer ma ta ceche ze zawsze > znajduje sie w stanie ruchu - ma bowiem wbudowana ruchliwosc w swoje > wlasnosci fizykalne. Stad ten inteligentny komputer zawsze mial w > sobie ruch zachodzacy w coraz nowszych konfiguracjach. Jako taki byl > wiec zdolny do generowania programow, a wiec i do samouczenia sie.
Zastawiam się w jaki sposób można tą pętlę opisać dla sieci neuronowej. Nie mam jeszcze żadnego sensownego pomysłu na zaprogramowanie takiej pętli która nie działałaby w sposób całkowicie chaotyczny.
> Jako ciekawostke warto > tez wiedziec ze "Duch Swiety" wykazuje wszelkie cechy pola > monopolarnego ktore sa znamienne dla plci zenskiej (albo "yin"). > Dlatego "Duch Swiety faktycznie ma cechy kobiety - a nawet zachowuje > sie jak bardzo nas kochajaca kobieta.
Trochę dziwne podejście. Za bardzo nie wiem na czym stwierdzenie że Bóg wykazuje cechy kobiety jest oparte jednak można taki wniosek wyciągnąć obserwując konstrukcję naszych celów życiowych i posiadać pewną wiedzę na temat charakterystyki energii yin i yang.
> To dlatego lepiej Ja jednak > uwielbiac, zamiast udawac "ateistow", bowiem jak Anglicy stwierdzaja > "pieklo NIE zna takiej furii jak nieuwielbiana kobieta".
Myślałem że Bóg raczej jako istota o nieskończonym intelekcie nie będzie wpadać w bezsensowną furię. Jak na razie takie zrozumienie nie tłumaczy jakie powinno być prawidłowe podejście do Boga. Dziwi mnie czasem twoje podejście do Boga jak do zwykłego człowieka. Skąd pewność że Bóg posiada ludzkie uczucia i sposób myślenia? A jeżeli tego nie można stwierdzić to w końcu jak zwracać się do Boga?
On Apr 16, 5:56 am, Kukasz...@gmail.com wrote: ...
> Myślałem że Bóg raczej jako istota o nieskończonym intelekcie nie > będzie wpadać w bezsensowną furię.
... To jak w takim razie wytlumaczyc owych "Jezdzcow Apokalipsy" ktorzy juz zaczeli tratowac nasza planete. Jak tez np. wytlumaczyc znikanie zywnosci ze sklepow coraz wiekszej ilosci krajow (nawet w moim kraju produkujacym zywnosc juz poznikal ryz z polek sklepowych).
> To jak w takim razie wytlumaczyc owych "Jezdzcow Apokalipsy" ktorzy > juz zaczeli tratowac nasza planete. Jak tez np. wytlumaczyc znikanie > zywnosci ze sklepow coraz wiekszej ilosci krajow (nawet w moim kraju > produkujacym zywnosc juz poznikal ryz z polek sklepowych).
Może po prostu brakiem ingerencji a nawet jeżeli owi "Jeżdzcy Apokalipsy" są zaplanowani to na pewno przyczyna jest głębsza niż sam brak wiary i wynika raczej z czynów istot żyjących na ziemi. Karanie za sam brak wiary i uwielbienia, zakładając że że owa pokarana istota nie miała żadnej styczności z informacjami o Bogu a przestrzegała praw moralnych byłoby wysoce niesprawiedliwe. Bóg czasem jest przedstawiany na obrazach jako muskularny staruszek z długą siwą brodą. Z wcześniejszej dyskusji mogłoby wyniknąć że powinien być przedstawiany jako młoda kobieta o blond włosach ciskająca z furią talerzami gdy się ją zdenerwuje.
On Apr 17, 2:16 am, Kukasz...@gmail.com wrote: ...
> Może po prostu brakiem ingerencji a nawet jeżeli owi "Jeżdzcy > Apokalipsy" są zaplanowani to na pewno przyczyna jest głębsza niż sam > brak wiary i wynika raczej z czynów istot żyjących na ziemi. Karanie > za sam brak wiary i uwielbienia, zakładając że że owa pokarana istota > nie miała żadnej styczności z informacjami o Bogu a przestrzegała praw > moralnych byłoby wysoce niesprawiedliwe. Bóg czasem jest przedstawiany > na obrazach jako muskularny staruszek z długą siwą brodą. Z > wcześniejszej dyskusji mogłoby wyniknąć że powinien być przedstawiany > jako młoda kobieta o blond włosach ciskająca z furią talerzami gdy się > ją zdenerwuje.
Ja faktycznie sie ZGADZAM z powyzszymi wywodami. Ja takze bowiem wierze, ze Jezdzcy Apokalipsy ktorzy wlasnie tratuja nasza planete sa tutaj dla zupelnie innego (istotniejszego) powodu. Moim zdaniem, faktyczna przyczyna ich najazdu na nasza planete jest koniecznosc przywrocenia zdrowego balansu pomiedzy moralnoscia a postepem wiedzy. Moim bowiem zdaniem chodzi o to, ze moralnosc jest kultywowane glownie przez ludzi wierzacych - a tych jest coraz mniej na Ziemi. Z kolei postep wiedzy jest glownie popychany przez ateistow - ci jednak sa tez zrodlem upadku moralnego. A ateistow zaczyna byc zbyt wielu na Ziemi. Aby wiec przywrocic zdrowy balans pomiedzy moralnoscia i ateistami, Bog musi cos uczynic. Oczywiscie, NIE moze ukazac swej twarzy w chmurach i zaczac wybijac piorunami ow nadmiar ateistow - bowiem wowczas wszyscy staliby sie wierzacy. Gdyby zas wszyscy uwierzyli w Boga wtedy wprawdzie moralnosc by sie poprawila na Ziemi, jednak postep wiedzy by upadl. Wierzacy sa wszakze dobrzy jako wzorce moralnosci, jednak w dzisiejszej ich mentalnosci NIE poszukuja oni wiedzy. Na wszystko bowiem maja jednak odpowiedz "bo Bog tak uczynil". Tymczasem Bog chce abysmy my ludzie zarowno zyli moralnie jak i poszukiwali wiedzy i popychali postep. Dlatego jedynym sposobem jakim Bog jest w stanie przywrocic wymagany zdrowy balans pomiedzy wierzacymi i niewierzacymi, jest wyeliminowac ow obecny nadmiar ateistow poprzez "naturalne zdarzenia i katastrofy". Nadejda wiec juz wkrotce ciekwe czasy na Ziemie, kiedy bedzie zbyt malo zywnosci, zbyt malo energii, jednak zbyt wielu niemoralnych ateistow ktorzy beda wybijali sie nawzajem. Kiedy zas w wyniku owego wzajemnego wybijania sie ateistow ow zdrowy balans zostanie przywroconyna Ziemi, cos nagle sie stanie ze na Ziemie powroci pokoj i zasobnosc (np. moje "ogniwo telekinetyczne" zostanie wowczas zbudowane). Wiecej na temat owego zachwianego obecnie balansu pomiedzy wierzacymi (czyli ludzmi promujacymi moralnosc lecz zaniedbujacymi wiedze) oraz ateistami (czyli ludzmi popychajacymi postep wiedzy jednak zaniedbujacymi moralne postepowanie) wyjasniam na nowej stronie totalizmu o nazwie "will_pl.htm" (strona ta wyjasnia wspolazaleznosc pomiedzy tzw. "wolna wola" - po angielsku zwana "free will", a losami ludzkosci). Tamta stona wyjasnia rowniez jak mozemy dopomoc Bogu w przywroceniu owego zdrowego balansu - poprzez czynienie tego co ja staram sie tutaj czynic, znaczy ukazywania wszystkiego z dwoch punktow widzeni (nauki i wiary), a stad jak mozemy spowodowac szybsze wycofanie z Ziemi owych tratujacych nasza planete Jezdzcow Apokalipsy.
Ja tez wyznaje poglad ze Bog nagradza lub karze za moralne lub niemoralne postepowanie, a nie za wiare lub niewiare w Boga. Jedyne zrodlo naszego wzajemnego niezrozumienia jakie tu zadzialalo, to ze skrot myslowy stwierdza iz ("wiara w Boga" = "moralne postepowanie"), a takze ze ("ateizm" = "brak moralnosci"). W owym bowiem skrocie myslowym ateisci typowo postepuja niemoralnie a stad sa karani przez Boga za owo niemoralne postepowanie. Z kolei wierzacy w Boga typowo postepuja moralnie sa wiec wynagradzani przez Boga za owo moralne postepowanie. Oczywiscie od kazdej reguly sa wyjatki. Stad byc moze istnieja "ateisci" ktorzy postepuja moralnie (niestety ja NIE przypominam sobie nawet jednego przypadku takiego ateisty) - a stad beda wynagradzani przez Boga, a takze z cala pewnoscia istnieje wielu "wierzacych w Boga" ktorzy postepuja niemoralnie - a stad tez sa karani przez Boga tak samo jak ateisci (niestety, ja znam zbyt wielu dzisiejszych wierzacych ktorych wiara wcale nie ma pokrycia w ich moralnym postepowaniu).
Jesli jednak chodzi o sprawe jak nalezy sobie wyobrazac Boga, to nadal uwazam ze trzeba Ja widziec jako piekna, inteligentna, dystyngowana, wladcza i ogromnie nas kochajaca kobiete. Wcale jednak nie rzuca ona talerzami, a jedynie przykladowo sprowadza burze na statek ktorym plynie ktos kto ja niemoralnie potraktowal, powoduje czolowe zderzenie sie samochodu tego kto zabil kogos innego tez przez nia kochanego, wprowadza szatanskich sasiadow za sciane tego co nie postepuje moralnie, itd., itp. Z kolei tym ludziom ktorzy respektuja Jej wole i zyja wedlug praw ktore Ona nam wyznacza, Bog uchyla nieba i ich uszczesliwia nawet jesli owi ludzie staraja sie za wszelka cene czynic to co by ich czynilo potem jak najbardziej nieszczesliwymi. Bog bowiem zna przyszlosc oraz zna nas nawet lepiej niz my sami, a stad wie co naprawde nas uszczesliwi, a co my jedynie sadzimy ze nam daloby szczescie podczas gdy w rzeczystosci gdyby to sie zrealizowalo wowczas faktycznie by nas unieszczesliwilo.
> Fizycy cytuja teorie Alberta Einsteina jako dowody > na nieistnienie szybkosci wiekszych od szybkosci swiatla.
Jak sam zauwazyles T E O R I E. Teoria nie jest dowodam, wrecz przeciwnie, sama wymaga udowodnienia. Nie ma dowodu ze nie istnieja wyzsze predkosci . Za to sa teorie ktore twierdza ze moga istniec ( tez nie potwierdzone dowodami, choc sa fizycy ktorzy twierdza ze udalo im sie uzyskac predkosc wyzsza od swiatla w warunkach labolatoryjnych ). Nawiasem mowiac, teorie sa na wsystko, mniej lub bardziej powazne ale sa.
> Termodynamika cytuje stwierdzenia Lorda Kelwina ze NIEistnieje > temperatura nizsza od zera bezwzglednego.
Stwierdzenie Kelwina nie jest dowodem, kolejna teoria. Zero bezwzgledne jest kolejna teoretyczna wartoscia wyliczona z rownan jegomoscia Kelwina, nie potwierdzona dowodami.
Itak dalej i tak dalej... az przykro czytac. Mieszasz pojeciami ( zawsze na swoja korzysc ), przedstawiasz teorie jako dowody. Uwazasz sie za naukowca a stosujesz logike ucznia 1 klasy podstawowki. Naprawde nie potrafisz odroznic dowodu od teorii, twierdzenia itp. ? Czy moze uwazasz ze czytelnicy twoich postow sa na tyle tepi ze tego nie potrafia ? Jak narazie nie przedstawiles ani jednego dowodu na nieistnienie czegokolwiek wiec albo przedstaw jesli potrafisz albo przestan sie osmieszac.