> Przy��czam si� do pro�by. By�oby mi�o zmieni� ton po tych �enuj�cych
> pysk�wkach.
A ja was popieram z ca�ej duszy. Niestety nie mog� si� tak oficjalnie do tej
pro�by przy��czy�, dr. trzeciak pozbawi� mnie tego 'przywileju', ale bardzo
dzi�kuj� Tobie i hiharzowi, �e poprosili�cie go o literatur� dotycz�c�
ewolucji rybosom�w, chyba si� domy�la�ie dlaczego posuwam si� do tak daleko
idacej uprzejmo�ci, po prostu nie potrafi� pogy�� pomocnej d�oni?:).
Mam nadziejďż˝,ze Leszek wyrobi siďż˝ do 2 pazdziernika, poniewaz 2 pazdziernika
sa urodziny mojej corki i musz� juz sko�czy� te dyskusje. A bardzo, bardzo,
najbardziej w usenecie chcia�bym pozamyka� sprawy zwi�zane z dyskusjami z
Leszkiem Trzeciakiem. Wierzďż˝ w niego, poniewaz juďż˝ nie raz podczas naszych
dyskusji zagina� nagle w akcji i nagle si� pojawia� z ciekawymi wiadomo�ciami.
Wiem, �e i teraz przeczesuje p-n i internet wyszukuj�c ciekawych k�sk�w (ja
te� tak czyni�em i mam juz artykuliki na ten temat-wi�c jak on wam ich nie
zapoda, to ja to uczyniďż˝ ku rozbawieniu fawiedzi:))
Wiem o tym, poniewa� zd��y�em pozna� Leszka, wiem jaki jest ambitny, jaki
potrafi by� zaci�ty i jak szalenie boi si� kompromitacji. Bedzie usilowa�
ukreciďż˝ z g... bat, byle tylko nie sprawiďż˝ wam zawodu. Co ja gadam: byle tylko
nie wyj�� przed wami na os�a.
No co� jezeli nie zd�zy t�z przed 2 pazdziernika, to wy�l� do niego ponaglenie
na kilka adres�w, a nawet do niego zadzwoni� (rejestruj�c rozmow�!). Kiedy
b�de do niego pisa�, to wklej� wasze pro�by i jego obietnice, zeby si� poczu�
bardziej zobowi�zany. Teraz jest weekend, wiec je�eli Lenio ma ju� te
materia�y, to robi streszczenie, bo jak ma haka, to szybko je robi. Jezeli
nie, to bedzie gra� na zw�ok�. No zobaczymy, nie b�d� kozaczy�-czas poka�e.
Byle do 2 pazdziernika...Ej nie my�lcie sobie,ze ja si� nie denerwuj� przed
emerytur�, wr�cz ca�y dr�e!
Wi�c w oczekiwaniu b�de sobie przeczesywa� archiwum pl.sci.biologia i robi�
streszczenie dotyczace tego, jakiej "saznistej literatury" Leszek dostarczyďż˝
mi podczas naszych wcze�niejszych dyskusji o abiogenezie (podczas tych, kiedy
mu napisano,ze ma problermy z logik�). Chcia�bym wam pokaza� (czy chcecie
patrzec czy nie) dlaczego teraz jest tak przerazony moj� wcze�niejsz�
'ignorancj�', �e a� odmawia moim pokornym pro�bom o dostarczenie literatury
dotyczacej ewolucji rybosom�w:(.
pozdrawiam.
--
Wys�ano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
To na przek�sk�, posi�ek g��wny dopiro nast�pi.Dost�p do rodzynk�w, to
znaczy do najnowszych bada� w po��czeniu z wizualizacj� pogladow� i
animacjami pokazuj�cymi monta� rybosom�w w bakterii jest dost�pny
p�atnie. Narazie nie wiem, jak to wykupi�,ale b�de wiedzia� i
wtedy dodatkowo "pota�cujemy" Trzeciak:).
http://rnajournal.cshlp.org/content/9/2/165.full
1) Niekt�re rybosomowe potrzebuj� pomocnik�w do powastawania
(intuicje mnie nie zawiod�y).
2) Monta� przebiega wed�u powta�alnego scenariusza.
3) Na etapach tego monta�u r�ne konfiguracje bia�ko-rRNA, bia�ko-bia�ko,
czy bia�ko,bia�ko,rRNA-bia�ko; wywo�uj� r�ne, powtarzalne zmiany konfromacji,
co umo�liwia prawidlowe realizowanie planu monta�u rybosom�w w kom�rce,
poprzez "otworzenie odpowiednich zamk�w do odpowiednich kluczy".
4) Juďż˝ na etapie transkrypcji tych rybosomalnych, wszystko musi byďż˝ skoordynowane,
a wiele bia�ek rybosomalnych zawiera sie w operonach.
5) Brak r�nych bia�ek podczas monta�u rybosom�w uniemo�liwia ten monta� , co
uczeni
maj� nadziej� wykorzysta� w walce z chorobotw�rczymi bakteriami, poprzez
opracowanie
odpowiednich inhibitorow. Niekt�re bia�ka nie s� niezbedne do prawid�owego
motna�u rybosom�w,
co pokazuje, �e istnieje tutaj nieredukowalny rdze�. To na tyle. Daje namiar
na jeden artykulik, z
odno�nikami do innych, a ja dr��� temat dalej.
Proponuj� si� te� zastanowi�, �e skoro dzisiaj wyst�puje taka powta�alna droga
sk�adania si�
rybosom�w do kupy, to jakimi drogami mog�a przebiega� ich ewolucja? Czy tutaj
ma zastosowanie
"prawo", �e "ontogeneza odzwierciedla filogenez�"? To znaczy, czy biogeneza
rybosom�w
odzwierciedla drogi ich ewolucji?
Jak to wszystko zachodzi�o panie Leszku Trzeciaku? Jak wygl�da�a minimalna
translacja,
na pocz�tku ewolucji rybosom�w?
Jak dlugi by� pocz�tkowy polipeptyt, ktory przy zachowaniu w�a�ciwej
konformacji, kt�ra
umo�liwia�a nadawanie stabilnej struktury ryboZYMOWEJ umo�liwia� we wsp�pracy
z tym ryboZYMEM prawid�ow� proto-translacj�?
Czy ten proto-rybosomowy polipeptyd nie przekracza� d�ugo�ci 50 aminokwas�w:).
Narazie prosz� o odpowiedzi na powy�ej zadane pytania: pozniej reszta.
To tak gwoli,�eby� o mnie nie zapomnia�, bo dyskusj� trzeba sko�czy�.
A mo�e ja niegodny znowu?:)
do kolejnego!
--
Wys�ano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Karol Darwin napisał:
Gdyby można było wykazać, że istnieje jakikolwiek złożony narząd, który w
żaden sposób nie
mógł powstać wskutek następstwa wielu drobnych modyfikacji, moja teoria
kompletnie by się załamała.
('O pochodzeniu gatunków' s. 151)
Lamesz <lam...@onet.eu> napisał(a):
> "Byłem poczytałem." Jak zwykle ściemniasz .
Daruj sobie te 'przecinki', a jeżeli nie potrafisz logicznie dyskutować, to
proponowałem ci odpowiednią literaturę z dziedziny logiki. Mało mnie obchodzi,
co ty uważasz na temat mojego "ściemniania", za to bardzo dużo na temat
falsyfikowania ID. Skoro jesteś pod tym względem przypadkiem niereformowalnym,
to w takim układzie niniejszy post jest moją ostatnią odpowiedzią. Człowiek,
który posiada argumenty nie musi się uciekać do tak niskiej jakości wycieczek.
A jak już nawet wycieczka jest niskiej jakości, to najwyższy czas zakończyć
podsumować i dyskusję.
> Perakh nie proponuje falsyfikacji, tylko wypunktowuje błędy konceptualne
> koncepcji NZ - że Behe źle oblicza prawdopodobieństwa, że niejasno
> definiuje złożoność itp. Kontrargumentacja i logiczna analiza jakieś
> teorii to NIE jest falsyfikacja. W pracy NIE pada słowo "falsyfikacja".
Ja prosiłem,żebyś poczytał i póki co nie oceniałem wartości KAŻDEGO JEDNEGO
opracowania pod względem spełniania kryteriów, jakimi powinien charakteryzować
się tekst, który falsyfikuje jakąś tam teorię. Zacznij się koncentrować nad
treścią, z którą dyskutujesz, ponieważ w dalszym ciągu dyskutujesz z 'diabłem'
w swojej głowie.
> Doolittle uprawia luźną eseistykę, w której obala niektóre "nadużywane
> kreacjonistyczne argumenty", co oczywiście znów nie jest falsyfikacją,
> tylko zwykłą argumentacją. W pracy NIE pada słowo "falsyfikacja".
Błąd-skoncentrowałeś się na mało istotnej "luznej eseistyce". Pominąłeś
najistotniejsze motywy. Doolittle postulował pochodzenie mechanizmu
krzepnięcia krwi w wyniku duplikacji genów i tasowania egzonów, którą to PRÓBĘ
FALSYFIKACJI będącą próbą obalenia postulatu nieredukowalnej złożoności tego
procesu Michael Behe z dziecinną łatwością obalił. I na tym motywie powinieneś
się skoncentrować. Koncentrując się wybiórczo na argumentacji adwersarza
popełniasz błąd logiczny.
Oto dowód:
http://www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/index.php?action=tekst&id=70
(....)To odwołanie się do duplikacji genu
powtórzyło wielu naukowców recenzujących moją książkę, ale odzwierciedla
ono powszechne nieporozumienie. Geny o podobnych sekwencjach
sugerują tylko wspólne pochodzenie – nie mówią o mechanizmie ewolucji.
Jest to istotny punkt mojego argumentu: świadectwo wspólnego
pochodzenia nie jest świadectwem doboru naturalnego.(...) Pozwólcie,
że na zakończenie tej sekcji uwyraźnię to, że dwaj bardzo
kompetentni naukowcy, profesorowie Miller i Doolittle, obaj
wysoce umotywowani w dyskredytowaniu twierdzeń ID oraz
gotowi przejrzeć całą biomolekularną literaturę w poszukiwaniu
eksperymentalnych kontrprzykładów, obmyślają przykłady, które
– gdy spojrzeć na nie sceptycznie – w rzeczywistości raczej
wzmacniają niż osłabiają przypadek nieredukowalnej złożoności.
Oczywiście, nie dowodzi to, że twierdzenia nieredukowalnej
złożoności są prawdziwe, czy że hipoteza ID jest poprawna,
lecz pokazuje – jak sądzę – że naukowcy naprawdę nie wiedzą,
jak potraktować nieredukowalną złożoność. Uwidacznia również,
że teoria ID jest znacznie mocniejsza, niż uważają jej krytycy.
Wynika stąd także potrzeba traktowania z hermeneutyczną
podejrzliwością darwinowskich scenariuszy, takich jakie
zaproponowali Miller i Doolittle. Niektórzy naukowcy tak
mocno wierzą w darwinizm, że wydają krytyczne osądy pod
wpływem afektów i nieświadomie przeoczają dość oczywiste
problemy scenariuszy darwinowskich lub ufnie utrzymują coś,
co jest obiektywnie nieprawdziwe( ....)napotkałem gwałtowny sprzeciw –
przeważnie ze strony internetowych entuzjastów darwinizmu, którzy
pytali, po co w takim razie te setki czy tysiące artykułów badawczych
opisujących darwinowską ewolucję nieredukowalnie złożonych systemów
biochemicznych. Tworzyli oni strony internetowe, aby owe artykuły
udokumentować. (....)
Tutaj przy okazji zacytuję innego przeciwnika IP Bruce Webera, która pokazuje
iż proponowane przez neodarwinistów procesy nie falsyfikują tezy o
nieredukowalnej złożoności wielu systemów biochemicznych:
"Należy przyznać, że przedstawienie tego, w jaki sposób aktualne dane biologii
molekularnej sugerują procesy duplikacji genu, tasowania domen i eksonów oraz
ewolucji dywergentnej nie wyjaśnia, jak niekompletne systemy zyskują przewagę
selekcyjną (...)" Bruce Weber(biochemik przeciwnik Teorii Inteligentnego
Projektu).
(Z jego artykułu na stronie, którą poleciłem.)
Jerry Coyne nas tutaj mało interesuje, choć i on przy innej okazji dostał od
Beheego kilka merytorycznie krytycznych uwag.
> Orr zajmuje się głównie wytykaniem Behemu błędów merytorycznych, ponadto
> wprost powtarza zdanie Coyna, że "teoria Behego jest niefalsyfikowalna".
> Wspomina przelotnie o falsyfikacji hipotezy Pierwotnej Komórki, ale to
> inna brocha, w dodatku u Orra bardzo słabo uzasadniona.
Błąd-kolejny raz skoncentrowałeś się na maloistotnych elementach argumentacji
Orra.
Tyle starczy. Przejdzmy do istoty sprawy:
> Wreszcie na koniec Behe powtarza Twoją argumentację, że koncepcja jest
> falsyfikowalna - bo to jemu przecież najbardziej zależy na robieniu
> pozorów naukowości....
Nieprawda, Michael Behe napisał o tym o 99% więcej. Z resztą nie tylko Michael
Behe tak uczynił na stronie, którą polecałem poczytać.
Wybrałeś sobie z tego wszystkiego, co ci pasuje i sugerujesz, że obalasz moją
argumentację, czy raczej naszą argumentację.
Oto linki do tekstów, w których jest jasno wykazane, że większość wspomnianych
przez ciebie autorów w renomowanych pismach, na swoich stronach internetowych
oraz publicznych debatach chciało falsyfikować tezy Michaela Beheego, które
dotyczą nieredukowalnej złożoności, poprzez usiłowanie wykazywania jej
niesłuszności.
Chcieli to wykazać w JEDYNIE MOŻLIWY I NAUKOWY SPOSÓB, to znaczy poprzez
odwoływanie się do proponowanych przez siebie mechanizmów neodarwinowskich i
dostępnych programów badawczych, którymi posługują się zarówno oni, jak i
zwolennicy IP.
["Należy przyznać, że przedstawienie tego, w jaki sposób aktualne dane
biologii molekularnej sugerują procesy duplikacji genu, tasowania domen i
eksonów oraz ewolucji dywergentnej nie wyjaśnia, jak niekompletne systemy
zyskują przewagę selekcyjną (...)" Bruce Weber(biochemik przeciwnik Teorii
Inteligentnego Projektu). ]
Fakty te dowodzą prawdziwości dwóch postulatow:
1) Teoria nieredukowalnej złożoności, materialny filar, na którym opiera się
TIP jest podlega falsyfikacji.
2)Zwolelnicy neodarwinizmu usiłowali ją sfalsyfikować, co dowodzi, że jedyną
alternatywą dla neodarwinizmu jest TIP, a co za tym idzie nasza teoria na
równy status (i przynajmniej na dzień dzisiejszy coś wyjaśnia).
Przy okazji nie uzasadniłeś dlaczego neodarwinowskie wyjaśnienia miałyby być
lepsze, lub okazać się lepsze. Ja wykazałem,że zależy to od prywatnych
oczekiwań,a nie od metodologii naukowej. Metodologia naukowa nie kieruje się
wyborami moralnymi, tylko suchymi faktami. Implikacje z nich wynikające, to
już zupełnie odrębna historia. Mam wrażenie, że materialistyczna
„metodologia” boi się tych implikacji i dlatego tak często odrzuca prawdę
wynikającą z faktów, narzucając jej interpretację.
Ale przejdzmy do konsensusu:
http://www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/index.php?action=tekst&id=160
„Ewaluacja ewolucjonistycznych rozwiązań problemu nieredukowalnej złożoności
(2009)”
W opracowaniu tym omówiono takie oto koncepcje, na których oparto próby
falsyfikacji TIP:
3.1 Duplikacja genu i homologie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . 95
3.2 Koopcja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . 99
3.3 Narastająca niezbędność . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . 103
3.4 Łuk rzymski i redundantna złożoność . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . 104
3.5 Samoorganizacja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . 106
3.6 Argument Richarda Dawkinsa . .
Oczywiście wszystkie te koncepcje są autorstwa ludzi, których twórczość
stronniczo zaprezentowałeś w swoim poście. A stronniczość ta polegała na
wybiórczym ich cytowaniu, przy nadawaniu własnej twórczości siły autorytarnej
pisząc,że ja „jak ZWYKLE ściemniam”.
W artykule zamieszczonym pod tym linkiem znajduje się piękne uzupełnienie
argumentacji zamieszczonej pod poprzednim linkiem:
http://www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/index.php?action=tekst&id=150
„Spór o nieredukowalną złożoność”
Jeżeli chodzi o filozoficzne zarzuty stawiane TIP, o których tak dużo pisałeś
(w sumie ze względu na twój poziom wiedzy odnośnie biologii mogłem się tego
spodziewać) napisano tutaj:
http://www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/index.php?action=tekst&id=28
„Filozoficzne zarzuty stawiane hipotezie inteligentnego projektu: odpowiedź na
krytykę”
(Michael Behe)
Michael Behe opisuje w tym tekście również kilka technicznych przypadków, gdy
poprzez odwoływanie się do zjawisk molekularnych usiłowano sfalsyfikować
nieredukowalną złożoność. Pisze np. o polemice z biologiem Kennetem Millerem.
Cytuje też J. Coyne i wykazuje niezasadność jego postulatów odnośnie
falsyfikowalności NZ.
Artykuł jest bardzo pouczający dla każdego, kto CHCE zrozumieć zasady naszej
argumentacji (może dlatego Leszek odradzał ci czytanie tych artykułów). Ja
zacytuję tylko fragment tego artykułu, który pokazuje, że nasza teoria opiera
się na wnioskowaniu z obecnego stanu wiedzy:
"Przyznaję, że nie mogę odrzucić
możliwości, iż dalsze badania wyjaśnią nieredukowalnie złożone
systemy biochemiczne bez potrzeby odwoływania się do projektu.
Stwierdziłem to zresztą w Darwin’s Black Box. Zgadzam się, że nie
mogę udowodnić, iż badania nad samoorganizacją nie doprowadzą w
końcu do wyjaśnienia tych układw. Nie mogę też zdecydowanie powiedzieć,
że idee profesora Shapiro o samoprojektujących się koórkach
nie okażą się ostatecznie prawdziwe, albo że obecnie nieznane
teorie wezmą górę. Ale niemożność zagwarantowania przyszłego
biegu nauki jest wspólna każdemu, nie tylko tym, którzy popierają
hipotezę inteligentnego projektu. Nikt nie może, na przykład, dać
gwarancji, że dalsze badania nie ukażą więcej mankamentów teorii
samoorganizacji, zamiast ich przezwyciężyć, albo że nawet nie uwidocznią
więcej trudności związanych z doborem naturalnym.
Zgadzam się ze zdroworozsądkowym punktem widzenia, że nikt
nie może przewidzieć przyszłości nauki. *Zdecydowanie* nie podzielam
poglądu, iż z powodu niemożliwości zagwarantowania sukcesu teorii
inteligentnego projektu można ją odrzucić lub w ogle się nią nie zajmować.
Gdyby nauka działała w taki sposb, nigdy nie dociekanoby
żadnej teorii, ponieważ żadna nie gwarantuje wiecznego sukcesu. Jeśli
ignoruje się jakąś hipotezę z tego powodu, że być może kiedyś okaże
się ona błędna, to paradoksalnie bierze się niefalsyfikowalność za
konieczną cechę teorii naukowej. Chociaż filozofowie nauki dyskutowali
nad tym, czy od teorii naukowej wymaga się falsyfikowalności,
to – o ile wiem – nikt nie uważał, że jej cechą konieczną jest
niefalsyfikowalność.
Nauka musi kierować się aktualnie posiadanymi danymi, ponieważ
nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłości. Istnieje obecnie tylko
jedno zjawisko, które ukazuje zdolność do tworzenia nieredukowalnej
złożoności – jest to działanie inteligentnego czynnika. Wydaje mi się,
że sama ta sytuacja uzasadnia zajmowanie się w biochemii hipotezą
inteligentnego projektu."
Czy trzeba piękniejszego uzasadnienia iż to, aby zrozumieć, że opieranie się
na błędzie
logicznym jest nienaukowe, że należy wnioskować z obecnego stanu wiedzy i na
tej podstawie budować teorie, przy kontynuowaniu dalszych poszukiwań? Pod tym
względem TIP jest potwierdzona jak grawitacja.
(a może i lepiej).
A o jaki błąd (a właściwie błędy) logiczny tutaj chodzi?:
1) „Argument to the future”- ‘Błąd ten popełnia się, gdy się twierdzi, że coś
w przyszłości uda się wykazać, choć teraz jest to niemożliwe’.
2) „Hypothesis contrary to fact”-Błąd tego typu powstaje wtedy, gdy ktoś
argumentuje na podstawie tego, że coś mogło się zdarzyć, choć jednocześnie nic
nie wskazuje na to, że tak się zdarzyło, lub nawet coś temu przeczy.’
Cytujmy dalej:
Niektórzy recenzenci argumentowali przeciwko słuszności
wnioskowania o inteligentnym projekcie na podstawie świadectwa
biochemicznego. W wyżej omawianej recenzji Allen Orr podnosi intrygującą
kwestię pojmowania projektu. Pisze on tak:
"Wiemy, że są ludzie robiący takie rzeczy jak pułapki na myszy. (Nie naigrawam
się w tej chwili – jestem całkowicie poważny). Dokonując wyboru między
hipotezą projektu a hipotezą darwinizmu, uważamy projekt za przekonujące
wyjaśnienie pochodzenia pułapek na myszy tylko dlatego, że posiadamy niezależną
wiedzę, że istnieją stworzenia zwane ludźmi, ktre skonstruowały całą
różnorodność urządzeń mechanicznych; gdybyśmy tego nie wiedzieli, to
istnienie pułapek na myszy stanowiłoby uzasadniony problem naukowy. ""
"(...)Znaczenie hipotezy inteligentnego projektu w biochemii jest zrozumiałe.
Projekt to oczywisty wniosek, wysunięty raczej na podstawie
samego zaprojektowanego układu niż na podstawie wcześniejszej
wiedzy, kim jest projektant. Nawet jeśli projektant jest bytem całkowicie
odmiennym od nas, nadal możemy wnioskować o projekcie, jeśli
zaprojektowany system ma szczeglne cechy (takie jak nieredukowalna
złożoność) wymagające inteligentnego przygotowania.(...)"
Tutaj Behe kieruje uwagę na pseudofilozoficzny błąd Orra, który polega
na twierdzeniu, że jeżeli nie znamy tożsamości "Kowalskiego, to suszarka
do włosów, która ma WSZYSTKIE cechy zaprojektowanego urządzenia
nie mogła zostać zaprojektowana".
Jeżeli nie znamy tożsamości Kowalskiego,a tym bardziej jeżeli nigdy wcześniej
nie widzieliśmy suszarki i nie wiemy,że takie suszarki projektują ludzie, to
przecież geneza samej suszarki i tak domaga się wyjaśnienia i samo zwalanie
winy na nieznajomość tożsamości Kowalskiego oraz na niemożliwość jej ustalenia
nie uprawnia do wnioskowania,że suszarka musiała powstać sama.
Wszelkie inne próby wyjaśnienia jej genezy ,proponowanie, że zaprojektował ją
Ixiński, są jak najbardziej uprawnione naukowo. Oczywiście wersja SAMOistnej
genezy suszarki też jest naukowo uprawniona,lecz założenia nie można
traktować, jako naukowego ustalenia, które dopiero należy potwierdzić
odpowiednimi badaniami, zwłaszcza,że dostępny aparat poznawczy świadczy o
czymś wręcz odwrotnym!
1) „Argument to the future”- ‘Błąd ten popełnia się, gdy się twierdzi, że coś
w przyszłości uda się wykazać, choć teraz jest to niemożliwe’.
2) „Hypothesis contrary to fact”-Błąd tego typu powstaje wtedy, gdy ktoś
argumentuje na podstawie tego, że coś mogło się zdarzyć, choć jednocześnie nic
nie wskazuje na to, że tak się zdarzyło, lub nawet coś temu przeczy.’
Kiedyś w naszych dyskusjach napisałeś, że dowodem na zaprojektowanie czegoś
przez inteligentną osobę byłyby np. ślady hebla na drewnianym obiekcie.
Wówczas wykazałem ci,że to nie ślady hebla są takim dowodem, lecz samo krzesło
czy stół wykonane przez inteligentnego stolarza!
Tak samo silniki molekularne nawet bez podpisu „Made in heaven” NIE PRZESTAJĄ
być zaawansowanymi technicznie urządzeniami mającymi WSZYSTKIE CECHY
inteligentnie zaprojektowanych i zaawansowanych technicznie urządzeń,
znajdujących desygnaty pośród urządzeń wyprodukowanych przez człowieka. Jedyną
możliwością odparcia wniosków o ich zaprojektowaniu jest pokazanie, w jaki
sposób mogły powstawać SAMOistnie i to jest jedyne kryterium falsyfikacji NZ,
a więc i TIP.
Przy okazji mamy do czynienia z kolejnym argumentem pokazującym, że zarówno
zwolennicy neodarwinizmu, jak i Teorii Inteligentnego Projektu posługują się
tym samym aparatem poznawczym do testowania swoich założeń.
NEODARWINISTA: Jeżeli chcę udowodnić, w jaki sposób silnik molekularne silniki
postały SAMOistnie, a tym samym,że TIP jest błędna, to muszę pokazać, jak to
się mogło stać w oparciu o dostępne dane i postulowane mechanizmy ewolucji w
funkcjonujące w obrębie mojego paradygmatu.
ZWOLENNIK TIP: jeżeli chcę udowodnić,że silniki molekularne nie mogły
powstawać SAMOistynie, to muszę stosując ten sam aparat, co neodarwiniści
wyeliminować wszystkie możliwości ich SAMOistnego powstawania.
http://bioslawek.files.wordpress.com/2011/09/mc582yn-wodny-dyskusja-z-mareckim.png
http://bioslawek.files.wordpress.com/2011/09/silnik-desygnat-pompa-z-mareckim-3.png
http://bioslawek.files.wordpress.com/2011/09/rotor-marecki-2hhhhh.png
http://bioslawek.files.wordpress.com/2011/09/animacja-ruchoma-f-1.gif?w=550
http://bioslawek.files.wordpress.com/2011/09/all_atp_9_steps.gif?w=265
http://bioslawek.files.wordpress.com/2011/09/fo_movie_opt.gif?w=800
http://bioslawek.files.wordpress.com/2011/09/2.png?w=340
http://www.aip.org/png/images/flagellum.jpg
http://creationism.org.pl/images/artykuly/flgm3.png
http://www.detectingdesign.com/images/Flagellum/CapWorking.gif
Kto wypada lepiej w obliczu ustaleń naukowych?
["Należy przyznać, że przedstawienie tego, w jaki sposób aktualne dane
biologii molekularnej sugerują procesy duplikacji genu, tasowania domen i
eksonów oraz ewolucji dywergentnej nie wyjaśnia, jak niekompletne systemy
zyskują przewagę selekcyjną (...)" Bruce Weber(biochemik przeciwnik Teorii
Inteligentnego Projektu). ]
Innymi słowy Michael Behe czyni to, co ja dziesiątki razy musiałem czynić
sprowadzając was na ziemię. Wykazuje,że dyskutujemy o PROJEKCIE nie zaś o
PROJEKTANCIE, że dyskutowanie o PROJEKTANCIE,to wykraczanie poza dostępne
metody badawcze. Przy okazji raz jeszcze pokazuje,że zwolennicy TIP jak i STE
posługują się identycznym aparatem poznawczym.
http://bioslawek.files.wordpress.com/2011/09/numer-4.png?w=570&h=362
Więcej informacji można znalezć w artykułach zamieszczonych tutaj:
http://www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/szukaj.php?q=Dariusz+swagan
Jeszcze tylko kilka słów o falsyfikacji. Czym jest falsyfikowanie?
----------------------------------------------------------------------------------------------------
http://pl.wikipedia.org/wiki/Falsyfikacja
Falsyfikacja (łac. falsum – fałsz) – jest to odmiana jednego z rozumowań
zwanego sprawdzaniem. Termin ten rozpowszechniony został za sprawą krytycznego
racjonalizmu Karla Poppera. Wnioskowanie falsyfikujące przebiega według
schematu modus tollendo tollens:
Przesłanki: 1) Teoria T implikuje jednostkowe zdarzenie obserwacyjne o. 2)
Zdarzenie obserwacyjne o nie zachodzi.
Wniosek: Teoria T jest fałszywa (nieadekwatna). Wnioskowaniu temu odpowiada
następujący zapis w języku rachunku zdań:Przykład wnioskowania według tego
schematu: Teoria geocentryczna mówi, że Słońce krąży wokół Ziemi. Wiemy, że to
nieprawda, zatem teorię geocentryczną należy odrzucić.
W jaki materialny sposób chcesz wykazywać FAŁSZYWOŚĆ TIP opartą na NZ inaczej,
jak poprzez wykazanie,że układy uważane za nieredukowalne złożone mogą
powstawać SAMOistnie na drodze stopniowej ewolucji? Masz jakiś innym pomysł?
Pomysł naukowy, zamiast odpowiedzi na zasadzie doszukiwania się błędów w
naszej argumentacji, co nieustanie czynisz. Co jest zresztą często tutaj
cytowanym prze zemnie błędem logicznym. W jednym z poprzednich postów
napisałeś, że nie znasz żadnych prób sfalsyfikowania ZN, że znasz jedynie
próby wykazania bezsensownych założeń na podstawach których zwolennicy NZ
opierają swoje wnioski. Można by było przymknąć na to oko, ale sam
wielokrotnie zwracałem ci uwagę na prawidłowe zrozumienie NZ. Ty ignorujesz te
fakty, powołujesz się na jakieś tajemnicze „próby wykazania bezpodstawności
naszych założeń.
KRYTERIUM FALSYFIKACJI SWOJEJ TEORII PODAŁ SAM KAROL DARWIN:
Karol Darwin napisał:
Gdyby można było wykazać, że istnieje jakikolwiek złożony narząd, który w
żaden sposób nie
mógł powstać wskutek następstwa wielu drobnych modyfikacji, moja teoria
kompletnie by się załamała.
('O pochodzeniu gatunków' s. 151)
Zresztą nie tylko ty tak czynisz, ponieważ czynicie tak wszyscy na tej grupie,
wszyscy przeciwnicy IP. NOTORYCZNE IGNOROWANIE TEGO, CO postulują przeciwnicy
w polemikach nie przydaje wam słuszności, a szyderstwa, do których oficjalnie
prze chodzi Trzeciak tym bardziej was kompromitują, ponieważ sam wiesz, że
szyderstwa są oparte na błędzie logicznym. Samo wyśmiewanie czyichś postulatów
świadczy tylko o braku argumentów, więc nie ma się tutaj po co denerwować, a
wręcz należy się cieszyć (z własnej wygranej, ponieważ z głupoty blizniego nie
ma co się cieszyć. To jest tragedia!).
A teraz do rzeczy. Domyślam się na jakie rzekome dowodzenie bezsensowności
założeń, na jakich opiera się koncepcja NZ się powoływałeś. Wiem też dlaczego
nie napisałeś, co Michael Behe na to odpowiedział. Skoro ty tego nie
uczyniłeś, to ja to uczynię:
OTO PRAWIDŁOWA DEFINICJA NIEREDUKOWALNEJ ZŁOŻONOŚCI, PRZY SZERSZEJ
ANALIZIE, JAK JĄ ROZUMIEĆ I JAK NIE NALEŻY JEJ ROZUMIEĆ. NA PODSTAWIE POLEMIKU
Z PRZECIWNIKAMI WŁAŚNIE.
"(...)W końcu, zamiast pokazać, w jaki
sposób ich teoria radzi sobie z tym problemem,
darwiniści starają się obejść problem nieredukowalnej
złożoności przy pomocy gierek słownych. Podczas
debaty, sponsorowanej przez American Museum of
Natural History, która odbyła się w kwietniu 2002 roku
między zwolennikami i przeciwnikami teorii
inteligentnego projektu, Kenneth Miller rzeczywiście
stwierdził, że pułapka na myszy nie jest
nieredukowalnie złożona, gdyż jej podzbiory, a nawet
każda osobna część, wciąż mogą „funkcjonować”
niezależnie od tego układu.
Miller zauważył, że drążek przytrzymujący z pułapki na
myszy może
służyć jako wykałaczka, a więc nadal pełni „funkcję”,
nie będąc częścią pułapki na myszy. Wszystkich części
pułapki można użyć jako przycisku do papieru – ciągnął
dalej – więc każda z nich pełni jakieś „funkcje”. A skoro
każdy przedmiot, który posiada masę, może posłużyć
jako przycisk do papieru, to każda część czegokolwiek
pełni swoją własną funkcję.
Czary mary, nie istnieje nic takiego jak nieredukowalna
złożoność. W taki oto prosty sposób wyjaśniono
poważny problem dla gradualizmu, który każde dziecko
może
dostrzec w systemach, takich jak pułapka na myszy.
Oczywiście, powyższe proste wyjaśnienie opiera się na
ewidentnie błędnym przekonaniu, wyraźnej
dwuznaczności. Miller używa słowa „funkcja” w dwóch
różnych sensach.
Przypomnijmy sobie, że definicja nieredukowalnej
złożoności mówi, iż
usunięcie jakiejś części „powoduje, że system przestaje
sprawnie
funkcjonować”. Nie wspominając o tym w swym
wystąpieniu, Miller
przenosi nacisk z osobnej funkcji samego
nienaruszonego systemu na kwestię, czy możemy
znaleźć inne zastosowanie (czy „funkcję”) dla
niektórych jego części. Jeśli jednak usunie się jakąś
część z przedstawionej przeze mnie pułapki, to nie
złapie ona już myszy. System faktycznie przestaje
sprawnie funkcjonować, a więc jest nieredukowalnie
złożony – właśnie tak jak napisałem.
Co więcej, funkcje tak łatwo przypisywane przez Millera
częściom pułapki – przycisk do papieru, wykałaczka,
łańcuszek na klucze i tak dalej – mają niewiele, albo nic
wspólnego z funkcją całego układu –
łapaniem myszy, a więc nie daje nam to żadnej
wskazówki dla wyjaśnienia, w jaki sposób funkcja
systemu mogła powstać stopniowo. Miller nie wyjaśnił
właściwie niczego. Pozostawiając problem pułapki na
myszy za sobą, Miller przeszedł następnie do
omówienia wici bakteryjnej – i ponownie odwołał się do
tego samego błędnego przekonania. Jeżeli nie
pozostało nic innego, należy podziwiać tę zapierającą
dech zuchwałość próby słownego obrócenia kolejnego
poważnego problemu darwinizmu na jego korzyść.
W ostatnich latach wykazano, że wić bakteryjna jest
znacznie bardziej skomplikowanym systemem niż dotąd
sądzono. Działa ona nie tylko jako urządzenie o napędzie
obrotowym, ale w jej skład wchodzi także
wyszukany mechanizm transportujący białka z
wewnątrz na zewnątrz komórki, tworzące wierzchni
fragment wici.
Miller bez zmrużenia
oczu zapewnia, że wić nie jest nieredukowalnie złożona,
gdyż pewnych białek wici może brakować, a pozostała
reszta – być może niezależnie – może nadal
transportować białka. (Białka podobne – ale nie
identyczne – do białek znajdowanych w wici występują
w systemie wydzielinowym typu III u niektórych
bakterii). Miller ponownie popadł w dwuznaczność,
przenosząc nacisk z funkcji układu, który działa jak
maszyna o napędzie obrotowym, na zdolność
podzbioru tego systemu do transportowania białek
przez membranę. Jednak, jak argumentowałem,
usunięcie części wici całkowicie odbiera temu układowi
zdolność do funkcjonowania jak maszyna o napędzie
obrotowym. Dlatego, niezgodnie z twierdzeniami
Millera, wić rzeczywiście jest nieredukowalnie złożona.
Co więcej, funkcja transportowania białek ma
bezpośrednio tyle wspólnego z funkcją napędzania
obrotowego, ile wykałaczka z pułapką na myszy. Tak
więc odkrycie dodatkowej funkcji transportowania
białek nie mówi nam niczego o tym, jak procesy
darwinowskie mogły złożyć maszynę o napędzie
obrotowym. Rozważmy hipotetyczny układ, w którym
białka homologiczne do wszystkich części
nieredukowalnie złożonego mechanizmu molekularnego
z początku pełniły inne indywidualne funkcje w
komórce. Czy nieredukowalny system mógł w takim
przypadku zostać złożony z pojedynczych składników,
które pierwotnie funkcjonowały osobno – jak proponują
niektórzy darwiniści? Niestety, jak pisałem w Darwin’s
Black Box, 13 zarysowany powyżej obraz znacznie
upraszcza ten problem.
[SUBTELNE DOPASOWANIA]
Części układu molekularnego muszą automatycznie
odnaleźć siebie nawzajem w komórce.
Aby odnaleźć się wzajemnie w
komórce, oddziałujące ze sobą części muszą mieć
powierzchnie ukształtowane tak, żeby bardzo dobrze do
siebie pasować. Pierwotnie jednak funkcjonujące z
osobna składniki nie miałyby komplementarnych
powierzchni. Wszystkie oddziałujące ze sobą
powierzchnie wszystkich składników musiałyby więc
zostać dopasowane do siebie, zanim zaczęłyby działać
razem. Dopiero wtedy mogłaby pojawić się nowa
funkcja złożonego systemu.
Dlatego mocno podkreślam, że problem
nieredukowalności nie znika, nawet jeśli pojedyncze
białka homologiczne do składników układu oddzielnie i
pierwotnie pełniły swoje własne funkcje.
[NIEREDUKOWALNY RDZEŃ]
Nie należy też
pochopnie wnioskować o redukowalności systemów
posiadających dodatkowe, czyli redundantne składniki,
mogą one bowiem posiadać nieredukowalnie złożony
rdzeń. Na przykład, samochód z czterema świecami
zapłonowymi może jeździć z trzema lub dwiema
świecami, lecz z pewnością nie pojedzie bez żadnej.
Pułapki na szczury mają często dwie sprężyny w celu
zwiększenia ich siły. Taka pułapka może działać po
usunięciu jednej sprężyny, ale nie będzie działała, gdy
usunie się dwie."
W tym kontekście przeciwnicy TIP opartej na NZ, usiłując sfalsyfikować NZ
polegli z kretesem i w dodatku popadli w wewnętrzną sprzeczność postulując,że
Teoria Inteligentnego Projektu oparta o koncepcję nieredukowalnej złożoności
jest niefalsyfikowalna. W tym konteście pokazuję kto w naszej dyskusji
ściemnia,a kto pisze jak jest. Debaty, o których Behe napisał w zacytowanym
fragmencie nie dotyczyły przecież teologicznych dyskursów, tylko opierały się
na próbach wykazania Beheemu,że neodarwinowskie mechanizmy tłumaczą
powstawanie układów NZ. Polegały one na polemikach z Michaelem Behe, który na
podstawie koncepcji NZ bronił TIP. Tak czy nie?
Jeżeli to nie są próby falsyfikowania TIP opartej na NZ, to jak takie próby
miały by wyglądać? Jak miałyby wyglądać bez potrzeby wykraczania poza dostępne
nam programy badawcze? Czy potrafisz prosto odpowiedzieć na to pytanie? Tak
bez skoków myślowych. Czy potrafisz tak krok po kroku opisać kryterium takiej
falsyfikacji? Raczej się tego po tobie nie spodziewam, ponieważ skoro nawet
wybitni biologowie ewolucyjni nie dali sobie z tym rady i muszą uciekać się do
manipulacji, to tym bardziej ty kompletny ignorant w dziedzinie nauk
przyrodniczych. Nie spodziewaj się też wsparcia od tutejszych biologów
ewolucyjnych, bo jedyne jakie dostaniesz, to psychiczne, oparte JAK ZWYKLE w
tym przypadku na błędach logicznych.
Prawda jest taka,że neodarwinizm na dzień dzisiejszy przegrywa z empirią, a co
będzie dalej czas pokaże.
W swojej argumentacji popełniłeś wiele błędów logicznych. Tendencyjnie
dobierałeś przykłady, pomijałeś niewygodne fakty, sprowadzałeś wszystko do
karykaturalnej postaci, atakowałeś mnie personalnie. Czyli od naszych
dawniejszych dyskusji nic się nie zmieniło pod tym względem, o czym
niejednokrotnie pisało ci więcej osób. LAMESZOLOGIA OPIERA SIĘ FALSYFILACJI I
REFORMACJI, więc tym bardziej nie widzę podstaw do dalszej dyskusji. Kolejny
raz pokazujesz,że nie dyskutujesz z TIP tylko z własnymi wizjami na temat
naszej teorii.
Oczywiście wkładasz dużo pracy w swoje posty (dlatego też z grzeczności ci
odpisywałem),ale jest to praca obliczona na unikanie meritum i niewygodnych
faktów. Twoja strategia polega na wypaczaniu prawdy poprzez selektywne
dobieranie argumentów i przekręcaniu faktów, a przy okazji cytowaniu
adwersarza. Jest to praktyka przeciwna tej, którą notorycznie stosuje Leszek
Trzeciak. On nie cytuje adwersarza i przekręca fakty, przypisując adwersarzowi
poglądy, których ten nie reprezentuje:).
Sam już nie wiem, który z was stoi wyżej pod tym względem. Ja uważam,że ty,
ponieważ jest to bezczelność posunięta do granic przyzwoitości.
Jakoś nie mam w zwyczaju tendencyjnego dobierania faktów i stąd np. mój
artykuł o pompie do produkcji ATP był tyle razy korygowany,a obecnie jest na
nowo pisany. Wszystko dlatego,że sam posługując się identycznym aparatem jak
neodarwiniści doszukuję się luk w swojej argumentacji. Uczciwej krytyki po was
spodziewać się nie mogę, ponieważ wy nie szukacie PRAWDY, tylko jako
powodowani ideologicznie ateiści chcecie stosujecie strategie obliczone na
odtłumaczanie niewygodnych faktów. Wielu z was (ciebie to nie dotyczy)
manipuluje wiedzą biologiczną, aby osiągnąć zamierzony cel i odwołuje się do
swoich fantazji (dobry przykład to ostatnia dyskusja o rybosomach, w której
Leszek Trzeciak posłużył się tendencyjnie dobranymi artykułami,a pominą
najważniejsze, które sam znalazłem. Nie wierzę,żeby nie mógł na nie trafić,
ponieważ ich wyszukiwanie zajęło mi 5 m.
Z tego też powodu nie warto z prowadzić z wami dalszych polemik. Na moim blogu
będzie powszechnie dostępne, co mam do powiedzenia,a mądre uwagi wysłane na
priva zawsze wezmę pod uwagę.
Po tych kilku wyrzutach przejdzmy jeszcze do meritum. Otóż nie ma żadnych
wątpliwości: neodarwiniści na wiele sposobów i przy wielu okazjach usiłowali
falsyfikować TIP opartą na nieredukowalnej złożoności. Bezskutecznie. Pisał o
tym Michael Behe, pisałem o tym ja.Twierdzenie czegoś przeciwnego jest
nazywaniem czarnego białym. Przy tej okazji-na przekór ich twierdzeniom-zadam
pytanie: dlaczego to czynili skoro nie chcieli falsyfikować: wykazywać fałszu
tej koncepcji, zastępować lepszą koncepcją? Na to pytanie jak dotąd nikt z
naszych przeciwników jeszcze nie odpowiedział i odpowiadać nie ma zamiaru
(poza uciekaniem się do gierek słownych i przeinaczeń opartych na błędach
logicznych). To jest kolejna przyczyna na której opieram swoją decyzję,aby z
wami nie dyskutować. Ponieważ dyskusje z wami były pouczajace do pewnego
czasu,lecz nigdy nie prowadziły do konsensusu.
Kryterium ich prób falsyfikacji postawił sam Karol Darwin, więc czego tutaj
jeszcze oczekiwać? Niczego,a co ponadto wykracza poza neodarwinizm i świadczy
o bezsilności tej hipotezy oraz o niskim poziomie argumentacji jej
propagatorów. A to wszystko wskazuje na bardzo niski wskaznik zaufania, jakim
powinna się charakteryzować w oczach myślących osób!
Karol Darwin napisał:
Gdyby można było wykazać, że istnieje jakikolwiek złożony narząd, który w
żaden sposób nie
mógł powstać wskutek następstwa wielu drobnych modyfikacji, moja teoria
kompletnie by się załamała.
('O pochodzeniu gatunków' s. 151)
http://www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/index.php?action=tekst&id=85
„Wśród komentatorów medialnych panuje przekonanie, że teoria inteligentnego
projektu jest nienaukowa, ponieważ jest niefalsyfikowalna lub nietestowalna:
nie może jej zaprzeczyć żadne świadectwo empiryczne. Mimo swojej
powszechności, zarzut ten jest w sposób oczywisty fałszywy. Nie ma,
oczywiście, sposobu falsyfikacji samego zapewnienia, że kosmiczny projektant
istnieje. Z tym się zgadzamy. Współczesne argumenty na rzecz projektu opierają
się jednak nie na takich ogólnikowych twierdzeniach, lecz na wykrywalnym
świadectwie empirycznym, świadczącym o istnieniu projektu w świecie przyrody.
Dlatego należy uznać, że obecnie wysuwane argumenty na rzecz projektu są
falsyfikowalne. 1
Rozważmy argument, który Michael Behe przedstawił w swojej książce Darwin’s
Black Box. Sugeruje on tam, że projekt jest wykrywalny w wielu „mechanizmach
molekularnych”, do których zalicza się m.in. wić bakteryjną. Behe argumentuje,
że ten maleńki silnik, aby funkcjonować, potrzebuje wszystkich swoich części –
jest on „nieredukowalnie złożony”. Wiemy z doświadczenia, że układy o tej
cesze charakteryzują systemy zaprojektowane, ponieważ wymagają one zdolności
przewidywania, którą posiadają wyłącznie istoty inteligentne. Darwinowski
mechanizm doboru naturalnego i przypadkowych mutacji wymaga natomiast
istnienia funkcjonalnego systemu na każdym etapie jego ewolucji. Dobór
naturalny może selekcjonować obecną, nie zaś przyszłą funkcję. Zauważmy, że
argument Behe’ego nie polega na niewiedzy, lecz na naszej wiedzy o układach
zaprojektowanych, władzach przyczynowych czynników inteligentnych i na
zwiększającej się wiedzy o świecie komórkowym i jego licznych mechanizmach.
Jak można przetestować i zdyskredytować argument Behe’ego? Należy przedstawić
realistyczną, zachowującą ciągłą funkcjonalność, darwinowską drogę
przekształceń od prostego prekursora do obecnej postaci silnika bakteryjnego.
Tacy darwiniści jak Kenneth Miller wskazują na nadzieję przyszłych odkryć i na
możliwość, że system wydzielinowy typu III uległ koopcji w procesie
ewolucyjnym, prowadzącym do powstania wici. Rozumowanie to ma wiele wad, ale
pokazuje przynajmniej, że Miller doskonale rozumie, iż twierdzenie Behe’ego
jest testowalne. Także w Internecie roi się od twierdzeń, rzekomo obalających
współczesne argumenty na rzecz projektu. Wiele z nich zostało napisanych przez
naukowców, posiłkujących się w swojej argumentacji informacjami zaczerpniętymi
ze świata przyrody. Argument nie może być jednocześnie otwarty na falsyfikację
i niefalsyfikowalny.(...) Współczesne argumenty na rzecz teorii inteligentnego
projektu, zarówno w biologii, jak i w naukach fizycznych, są więc nie tylko
testowalne; są także falsyfikowalne. Podaliśmy tutaj zaledwie dwa przykłady. W
badaniach nad pochodzeniem życia i w paleontologii formułuje się argumenty,
które również są falsyfikowalne. Uczciwi komentatorzy powinni w związku z tym
przestać twierdzić, że teoria inteligentnego projektu jest niefalsyfikowalna.
Ich twierdzenie samo jest falsyfikowalne i zostało sfalsyfikowane. Czas skupić
się na innych i bardziej istotnych aspektach debaty nad inteligentnym projektem. „
Mój post wypada mi podsumować cytatem z Beheego. Ponieważ zgadzam się z nim w
tym przypadku w 100%. Wskazuje on na rzeczywiste przyczyny waszej ignorancji.
Brak odwagi przed nieznanym:
http://www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/index.php?action=tekst&id=28
"(....) Wystarczającą odpowiedzią na podobne twierdzenia będzie dla
mnie po prostu cytowana tutaj wypowiedź Harolda oraz innych recenzentów,
którzy przyznają, że nie ma żadnych takich darwinowskich
wyjaśnień. Ostatecznie, powinno być po sprawie, skoro wybitni
uczeni, którzy nie są zwolennikami hipotezy inteligentnego projektu,
przyznają, że pochodzenie owych układów biochemicznych w dalszym
ciągu nie zostało wyjaśnione. Przerwę na chwilę, by odnotować,
że uważam to za zdumiewające wyznanie wobec teorii, która dominuje
w biologii od tak dawna. Fakt, że teoria Darwina okazała się mało
owocna w wyjaśnianiu molekularnej podstawy życia – pomimo długiego
jej panowania jako fundamentalnej teorii w biologii – wyraźnie
wskazuje na to, że nie jest ona właściwą ramą pojęciową dla zrozumienia
pochodzenia złożoności życia.
Po drugie, Harold najwyraźniej sądzi, że istnieje pewna zasada zakazująca
nam badania hipotezy inteligentnego projektu, mimo iż idea
projektu przychodzi od razu do głowy w momencie, gdy spogląda się
na rysunek wici (rys. 1) lub innych złożonych układów biochemicznych.
Cóż to za zasada? Harold nigdzie tego nie wyjaśnia, sądzę jednak,
że można ją przedstawić skrótowo tak: projekt zdaje się silnie
wykraczać poza przyrodę. Niesie skojarzenia filozoficzne i teologiczne,
a to jest dla wielu ludzi niewygodne. Uważają oni, że nauka powinna
unikać teorii, która wykracza poza przyrodę i dlatego chcą odrzucić
hipotezę inteligentnego projektu już na samym początku.
Zupełnie nie zgadzam się z tym poglądem i uważam, że jest on
tchórzliwy. Moim zdaniem nauka powinna iść za świadectwami empirycznymi
niezależnie od tego, dokąd one prowadzą. "
pozdrawiam.
Nie. Ca�y czas mylisz podanie kontrargumentu teoretycznego z dokonaniem
obserwacji falsyfikuj�cej.
Schematycznie.
T1 (Teoria 1): Planety stygnďż˝ szybko w tempie X, bo nie grzejďż˝ siďż˝ od
�rodka.
O1 (Obserwacja wynikaj�ca z T1): Ka�da planeta o wieku > 1 mld lat ma
p�aszcz ca�kowicie zestalony i nieruchomy.
Schemat falsyfikacyjny T1:
[ (T1->O1) i ~O1 ] -> ~T1
Kr�tko m�wi�c, obserwacj� falsyfikuj�c� jest jakakolwiek �wiadcz�ca o
tym, �e ~O1 - a wi�c obserwacja planety o wieku > 1 mld lat, kt�ra NIE
MA p�aszcza ca�kowicie zestalonego i nieruchomego.
To, co ty proponujesz, to alternatywna teoria:
T2 (Teoria 2): Planety stygn� wolniej ni� X, bo grzej� si� od �rodka za
spraw� mechanizm�w M1,M2,M3.
O2 (Obserwacja wynikaj�ca z T2): Dopiero planety o wieku > 5 mld lat
maj� p�aszcz ca�kowicie zestalony i nieruchomy.
W dalszym ci�gu mo�na oczywi�cie sfalsyfikowa� teori� T2 (wg schematu
[ (T2->O2) i ~O2 ] -> ~T2
), je�eli zaobserwujemy planet� o wieku 3 mld lat, kt�ra jest ca�kowicie
zestalona. Sama obserwacja mechanizmu M1...3 oczywi�cie nie POTWIERDZA
teorii T2 - mo�e ew. uprawdopodobnia w sensie Popperowskim
(verisimilitude) - a ju� tym bardziej nie falsyfikuje T1! Dokonuj�c
obserwacji M1...3 poruszasz si� w obr�bie wewn�trznego uzasadniania T2,
a nie falsyfikacji T1, zaďż˝ samo T2 nie jest w stanie sfalsyfikowaďż˝ T1,
poniewaďż˝ jest teoriďż˝, a nie obserwacjďż˝.
M�wi�c jeszcze �ci�lej: proponujesz, �e obserwacj� falsyfikuj�c� teori�
T1 jest obserwacja potwierdzaj�ca istnienie mechanizmu
uprawdopodobniaj�cego teori� T2 daj�c� odmienne przewidywania od T1. Co
nie jest s�uszne, bo obserwacj� falsyfikuj�c� teori� T1 jest wy��cznie
obserwacja negacji faktu obserwacyjnego O1 wynikaj�cego z teorii T1.
> Jeszcze inna analogia: W klimatologii aby sfalsyfikowa� hipotez�, �e "zmiany
> klimatyczne NIE MOG� by� wywo�ywane zmianami w st�eniu atmosferycznego CO2"
> wystarczy jedynie pokaza�, �e istniej� takie zjawiska/mechanizmy (absorpcja IR
> przez CO2, wymuszenie radiacyjne, dodatnie sprz�enia zwrotne zwi�zane ze
> zmianami albedo, topnieniem permafrostu, cyrkulacj� oceaniczn� etc.), kt�re w
> odpowiedniej kombinacji potencjalnie MOGďż˝ spowodowaďż˝ zmiany klimatyczne - to
> czy jakie� konkretne zmiany by�y/s� powodowane akurat przez zmiany st�enia
> CO2 to juďż˝ oddzielne hipotezy.
J.w. Absolutnie nie masz racji.
>> Co to za opis obserwacji, co zawiera odniesienia do
>> hipotetycznych scenariuszy? [...]
>
> Nie chodzi tu o �adne "hipotetyczne scenariusze" tylko o stwierdzenie
> istnienia pewnych mechanizm�w oraz o banalny fakt mo�liwo�ci ich kombinowania.
To, do jak sprzecznych wniosk�w mo�e prowadzi� �w "banalny fakt
mo�liwo�ci ich kombinowania", bardzo �adnie wida� w�a�nie na cytowanym
przez Ciebie przyk�adzie nauk atmosferycznych. Z "banalnego"
kombinowania pomi�dzy rozwojem szaty ro�linnej, zmarzliny, pr�d�w
oceanicznych i zapylenia atmosfery wynikaj� dziesi�tki sprzecznych modeli.
To, co proponujesz, to mniej wi�cej tak, gdyby� orzek�: "Zaobserwowa�em,
�e glony rosn� szybciej, je�eli dostarczy si� im wi�cej �elaza, wi�c
uleg�a SFALSYFIKOWANIU teoria antropogenicznego globalnego ocieplenia.",
podpieraj�c to swoim ulubionym modelem globalnego klimatu, podczas gdy
inna osoba, opieraj�c si� na TEJ SAMEJ obserwacji, mog�aby orzec, �e
"sfalsyfikowa�a" teori� o BRAKU wp�ywu cz�owieka na klimat, podpieraj�c
to JEJ ulubionym modelem.
Nie mo�esz m�wi� o falsyfikacji, je�eli pomi�dzy Twoj� obserwacj� a
obserwacj� falsyfikuj�c� (~O1) po�redniczy kolejna teoria.
>>> I tak si� sk�ada, �e w znanym nam �wicie o�ywionym ZAOBSERWOWANO takie
>>> mechanizmy, co do kt�rych zademonstrowano, �e DA SI� z nich u�o�y� sekwencj�
>>> prowadz�c� do ewolucji nieredukowalnej z�o�ono�ci. Tak wi�c obserwacja O jest
>>> fa�szywa (tj. prawdziwa jest jej negacja), a w zwi�zku z tym - na mocy Modus
>>> Tollendo Tollens - hipoteza H jest jednoznacznie fa�szywa. QED
>
>> Nie u�ywaj QEDa swego nadaremno. ;) Gdyby� zaobserwowa� samo powstawanie
>> obiektu nieredukowalnie z�o�onego, to by by�o lepiej - ale obserwacja
>> mechanizmu, kt�ry MO�E dzia�a� w procesie, kt�ry MO�E doprowadzi� do
>> powstania X, to trochďż˝ inna para kaloszy. [...]
>
> Nie, to dok�adanie ta para kaloszy, o kt�r� chodzi. Zwa�, �e kreacjonistyczna
> hipoteza stwierdza og�lnikowo, �e struktury nieredukowalnie z�o�one NIE MOG�
> ewoluowa�, tote� do falsyfikacji takiej hipotezy wystarczy pokaza� tylko, �e
> MOG� - nie trzeba w tym celu demonstrowa�, �e faktycznie tak ewoluuj�.
Je�eli to rozpiszesz systematycznie, problem zniknie.
Zdanie teoretyczne (T1) mo�e by� owszem wyra�one w j�zyku logiki
modalnej ("Nieprawda, �e jest mo�liwe, �e istnieje taki X..."), ale
wynikaj�ce z niego zdanie obserwacyjne b�dzie ju� mia�o - zgodnie z
prawid�ami sztuki;) - po prostu kwantyfikator egzystencjalny ("Nie
istnieje taki X, �e..."). Poniewa� obserwacja falsyfikacyjna jest
negacjďż˝ zdania obserwacyjnego, a nie teoretycznego, uzyskasz z niej test
falsyfikacyjny z kwantyfikatorem egzystencjalnym: "Istnieje taki X,
�e...". Testem falsyfikacyjnym nie mo�e by� zdanie logiki modalnej,
kt�re Ty chcia�e� uzyska� przez negacj� zdania teoretycznego ("Jest
mo�liwe, �e...") - poniewa� nie obserwuje si� mo�liwo�ci.
A schodz�c jeszcze jeden z�bek g��biej w filozofi�: nie do�wiadcza si�
mo�liwo�ci, tylko aktualno��. Aktualno�� dowodzi mo�liwo�ci, wi�c je�eli
chcesz stwierdzi� mo�liwo��, powiniene� poszukiwa� aktualno�ci. Na
poziomie filozofii nauki decyduje to typie u�ywanej logiki. Logika
modalna mo�e si� jeszcze pa��ta� po teoriach, ale na poziomie
obserwacyjnym - "coďż˝ jest albo coďż˝ nie jest". ;)
>>> Jak wcze�niej wspomnia�em, te predykcje wygl�daj� tak:
>>> "W znanym nam �wiecie o�ywionym nie istniej� (nie dadz� si� zaobserwowa�)
>>> takie mechanizmy dziedziczenia, generowania zmienno�ci i selekcji, z kt�rych
>>> da�oby si� u�o�y� tak� prawdopodobn� sekwencj� ewolucyjn�, �e na jej ko�cu
>>> mog�aby si� pojawi� biostruktura o cechach nieredukowalnej z�o�ono�ci".
>
>> J.w. Co to za predykcja, co jest uzale�niona od wyobra�ni jednostki
>> generuj�cej dany scenariusz?
>
> Normalna - ka�da operacja intelektualna wymaga wyobra�ni (i do jej wykonania,
> i do jej zrozumienia).
Ale obserwacja nie powinna.
>> To nie chodzi o to, �e co� ma by� MO�LIWE
>> na mocy danych obserwacji.
>
> No w�a�nie o to chodzi! W�a�nie na tym polega kreacjonistyczny "argument z
> nieredukowalnej z�o�ono�ci" - �e teoria ewolucji jakoby nie uwzgl�dnia
> mechanizm�w, pozwalaj�cych na ewolucj� takich struktur.
Wiem, �e o to chodzi kreacjonistom. Ale nie o to chodzi w falsyfikacji.
>> Ty masz to coďż˝ ZAOBSERWOWAďż˝.
>
> Nie mam zaobserwowaďż˝ ewolucyjnego powstawanie struktury nieredukowalnie
> z�o�onej (Big Bang, czarnej dziury, planet pozas�onecznych etc.) - bo to by
> by�o ��danie typu "je�li nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby" - lecz
> mam zaobserwowa� istnienie odpowiednich mechanizm�w, kt�re dzia�aj�c w
> odpowiedniej kombinacji mog� da� ewolucj� nieredukowalnej z�o�ono�ci.
Nie przesadzaj. Teorie proponuj�ce istnienie czarnych dziur i planet
pozas�onecznych, a nawet Wybuchu, daj� obserwowalne predykcje. Znowu
cichcem przemycasz to, co najistotniejsze: owďż˝ "odpowiedniďż˝ kombinacjďż˝".
�eby spraw� jeszcze bardziej uwyra�ni�: wyobra� sobie, �e mam tak bogat�
wyobra�ni�, �e na podstawie samego dzia�ania praw elektromagnetyzmu
jestem w stanie wyobrazi� sobie powstanie pierwszego organizmu �ywego i
mam nawet spisan� teori�, kt�ra co� takiego zarysowuje. Czy w takim
razie obserwacja potwierdzaj�ca wyst�powanie oddzia�ywania
elektromagnetycznego falsyfikuje teori� o niemo�no�ci spontanicznej
abiogenezy?
>>> Ale to nie jest ta rozwa�ana tu hipoteza!!! Nie m�wimy o falsyfikacji ca�ej
>>> "teorii" Intelligent Design, lecz zaledwie o falsyfikacji jednej hipotezy pod
>>> tytu�em "nieredukowalna z�o�ono�� jest nieprzekraczaln� barier� dla
>>> (neo)darwinowskiej ewolucji". Pisa�em ju� wcze�niej, �e - wbrew temu, co
>>> twierdzi KK - z prawdziwo�ci/fa�szywo�ci tej konkretnej hipotezy dla
>>> prawdziwo�ci/fa�szywo�ci "teorii" ID w og�lno�ci nie wynika nic.
>
>> Hm. W takiej postaci to w og�le si� nie nadaje na dobr� hipotez�, bo
>> opiera siďż˝ na argumencie z niewiedzy.
>
> Psychologicznie - mo�liwe. Ale to nie ma znaczenia, w niczym nie przeszkadza w
> falsyfikowalno�ci tej hipotezy. Z hipotezy wynika, �e pewnych mechanizm�w nie
> ma, wi�c aby j� sfalsyfikowa� wystarczy pokaza�, �e s� - i ok.
Tylko z hipotezy NZ nie wynika, �e nie ma tasowania ekson�w albo
duplikacji gen�w. Gdyby to wynika�o, to NZ faktycznie by zosta�a
sfalsyfikowana. Ca�y czas zamiatasz pod dywan jeden poziom
zapo�redniczenia teoretycznego.
>> Co to znaczy "(neo)darwinowskiej"?
>
> T� teori�, do kt�rej odnosz� si� autorzy "argumentu z nieredukowalnej z�o�ono�ci".
>
>
>> A mo�e teoria (neo)(neo)darwinowska sobie poradzi?
>
> Mo�e. To ma si� nijak do samej hipotezy/"argumentu z nieredukowalnej
> z�o�ono�ci". Ona m�wi tylko, �e z nieredukowaln� z�o�ono�ci� nie radzi sobie
> (neo)darwinizm.
>
>
>> Czy to jest w ko�cu
>> hipoteza dotycz�ca teorii naukowej czy obserwowalnego �wiata fizycznego?
>
> Oczywi�cie dotycz�ca bezpo�rednio teorii naukowej, a obserwowalnego �wiata
> dotyczy po�rednio (tj. je�li bezpo�rednio krytykowana teoria nie dzia�a, to
> wniosek z tego, �e oferowane przez ni� opisy �wiata s� nieadekwatne).
Hm, a swoj� drog� ciekawe, czy z powy�szym zgodziliby si� lokali
kreacjoni�ci - tzn. z tym, �e teoria NZ jest tak naprawd� teori� na
temat teorii naukowych.
>>> Nie, NZ (czyli tu hipoteza H) nie wch�onie cho�by obserwacji ~O. Natomiast
>>> "teoria" ID w og�lno�ci faktycznie wch�ania praktycznie wszystko, ��cznie z ~
>> H.
>
>> E tam nie wch�onie. Pewnie, �e wch�onie. Przecie� to si� dzieje na
>> naszych oczach. Ty im podasz mechanizm A, kt�ry Twoim skromnym zdaniem
>> m�g� doprowadzi� do powstania B, to oni Ci powiedz�, �e mechanizm A
>> oczywi�cie istnieje, ale tej akurat struktury B nie m�g� wytworzy�, bo
>> C, D i E. Co jeszcze raz pokazuje z ca�� dobitno�ci�, �e to nie jest
>> zabawa w falsyfikacj�, tylko zabawa w wymian� argument�w.
>
> 1. Ale co to w og�le za uwaga? Ja m�wi� tu o samych hipotezach i ich
> falsyfikowaniu, a nie o ich psychologicznym odbiorze przez kogoďż˝ tam. Ludzie
> za sprawďż˝ odpowiednich ograniczeďż˝ poznawczych i intelektualnych lub pobudzenia
> emocjonalnego i ideologicznego sďż˝ w stanie odrzuciďż˝ DOWOLNE argumenty, dowolne
> twierdzenia, dowolne dowody, dowolne fakty. Tak wi�c to, �e kto� uparcie
> ignoruje falsyfikacje jego hipotezy nie oznacza, �e jego hipoteza faktycznie
> jest niefalsyfikowalna.
OK, psychologia to faktycznie inna sprawa, masz racjďż˝. W drugim temacie
pozostaje mi odes�a� do tego, co pisa�em wy�ej.
> 2. Rozwa�ana hipoteza dotyczy tylko og�lnego zastrze�enia o niemo�liwo�ci
> ewolucji struktur nieredukowalnie z�o�onych. Jak ju� wcze�niej pisa�em,
> kreacjonistyczna krytyka twierdzeďż˝ o ewolucyjnym pochodzeniu pewnych struktur
> (rz�ski, hemostazy, kaskady dope�niacza etc.) jest zupe�nie niezale�na od ich
> (rzekomej) nieredukowalnej z�o�ono�ci - zale�na jest za to od
> pseudosceptycyzmu, opartego na (niekonsekwentnym) odrzuceniu rozumowania
> indukcyjnego, na "argumentum ad ignorantiam", i na stawianiu wymog�w
> radykalnie przekraczaj�cych "rozdzielczo��" metody [��danie rekonstrukcji
> ewolucji danej struktury z dok�adno�ci� do drgni�� atom�w, z warto�ciami
> fitness dla ka�dego osobnika w ka�dej sekundzie i z bezpo�rednim zapisem
> kopalnym ka�dego stadium po�redniego].
>
> 3. Falsyfikacja jest formďż˝ argumentu (Modus Tollendo Tollens).
Racja.
>> To oczywi�cie kwestia gustu, ale jak dla mnie, �eby to by�a "ewolucja",
>> musisz mie� zale�n� od �rodowiska reprodukcj� z niedoskona�� transmisj�
>> cech decyduj�cych o reprodukcji. [...]
>
> Nie, to jest wym�g ewolucji (biologicznej) wg mechanizm�w darwinowskich -
> czyli tylko szczeg�lnego przypadku ewolucji [zmian nap�dzanych mechanizmami
> lamarkistowskimi nie nazwa�by� "ewolucja"?].
Hm, to trochďż˝ OT, ale lamarkizm posiada chyba wszystkie ww. mechanizmy
ewolucyjne?
>>> To nie jest "dowolna konsekwencja", lecz konsekwencja, kt�ra jest i
>>> potencjalnie obserwowalna, i konieczna dla prawdziwo�ci hipotezy, i nadaj�ca
>>> si� do falsyfikacji hipotezy (tj. hipoteza upada przy nieprawdziwo�ci tej
>>> konsekwencji).
>
>> Serio? Pada? Powiedz wi�c, kogo przekona�a
>
> O relacji mi�dzy falsyfikacj� hipotez a psychologiczno-ideolgicznym uporem
> autor�w/wyznawc�w hipotez - patrz wy�ej, pkt. 1.
OK, masz racjďż˝, psychologiďż˝ zostawmy na boku.
>> sekwencja wyobra�alnych
>> stan�w przej�ciowych mi�dzy nie-witk� a witk�, kt�r� zaproponowa�
>> Matzke? [...]
>
> O relacji mi�dzy hipotez� o og�lnej niemo�liwo�ci ewolucji biostruktur
> nieredukowalnie z�o�onych a wypieraniem mo�liwo�ci ewolucji konkretnych
> biostruktur - patrz wy�ej, pkt. 2.
OK.
Pozdrawiam,
Lamesz
U�ytkownik "Lamesz" <lam...@onet.eu> napisa� w wiadomo�ci
news:j6p376$vm2$1...@news.onet.pl...
>W dniu 2011-10-07 15:25, seven pisze:
>
>>> Zreszt�, wietrz� tu podst�p. Ja bym ch�tnie opisa�, jak mo�e
>>> naturalnie powsta� kod genetyczny. Ale ty na pewno od razu powiesz, �e
>>> to tylko spekulacje, i �e nikt tego nie zaobserwowa�... i ca�y m�j
>>> wysi�ek p�jdzie na marne.
>>
>>
>> Nie zniech�caj si�. Wszak to clou sprawy. Kreacjonizm zostanie
>> sfalsyfikowany pozytywnie,
>
> No i tu w�a�nie jest problem. Nie uwa�am, �eby jakikolwiek opis,
> jakkolwiek przekonuj�cy, m�g� sfalsyfikowa� kreacjonizm. Przecie� nie
> opisa�bym swoich powtarzalnych eksperyment�w, tylko hipotetyczny
> scenariusz, prawda?
W przeciwie�stwie do ewolucjonizmu, kt�ry s�abo poddaje si� zasadom
falsyfikacji, powiedzia�bym wr�cz �e jest w og�le niefalsyfikowalny, to TIP
i zwi�zany z tym kreacjonizm ma ostre kryteria falsyfikacji. Jednym z takich
ostrych test�w/ sposob�w na obalenie TIP jest wykazanie samopowstawania w
naturze kod�w informacyjnych. Sam spekulatywny opis takiego zdarzenia to nie
wystarczy oczywi�cie, ale zbudowanie modelu/hipotezy takiego zdarzenia du�o
wnosi, bo od hipotezy zaczyna siďż˝ budowanie teorii.
Czemu� niby mia�by on by� przekonuj�cy r�wnie� dla
> Ciebie?
Istniej� teorie jak teoria ewolucji oparte tylko na mia�akich spekulatywnych
przes�ankach, wi�c gdyby� wymy�li� hiotetyczny model takiego procesu
samodziejsta w naturze to musisz go przedstawi� pod pr�gierz opinii naukowej
chocby by� tylko oparty na przes�ankach.
Ponadto - nawet gdybym wykona� odpowiedni� seri� proces�w w
> laboratorium i pokaza� Ci nowopowsta�y z abiotycznych cegie�ek kod
> informacyjny, odpowiedzia�by� przecie�, �e kod �w zosta� przeze mnie
> inteligentnie zaprojektowany, nieprawdaďż˝?
>
> Wi�c po co w zasadzie mia�bym si� stara�, hm?
Seria proces�w eksperymentalnych wykazuj�ca samopowstawanie kod�w to jak
m�wi�em, by�by hit naukowy o zasiegu noblowskim.
Oczywi�cie podstawowym warunkiem zaakceptowania wynik�w takich eksperyment�w
jest symulacja warunk�w jakie by�y na ziemi przed powstaniem �ycia, czyli
obsolutny brak ingerencji czynnika inteligentnego co wyklucza stosowanie w
eksperymencie ju� istniej�cych kod�w.
No to pisz jakie masz pomys�y na ten temat.
--
pzdr
seven
"2 Tym. 4:4. I odwr�c� ucho od prawdy, a zwr�c� si� ku ba�niom"
> Twoje rzekome "nowe naukowe rekonstrukcje", o�le, to by�y zdj�cia
> wsp�czesnych szympans�w, co mo�e naocznie stwierdzi� ka�dy, komu si� chce
> grzeba� w twoich �mieciach. Uprzejmie prosz�, �eby� dotrzyma� powtarzanej w
> k�ko "gro�by", �e ju� ko�czysz z pl.sci.biologia i odchodzisz do swoich
> klock�w.
Piotr G�siorowski <petrucch...@gazeta.pl> napisa�(a):
> W dniu 2011-10-08 02:22, kk pisze:
>
> > Jedni i drudzy zerzneli od tych trzecich.Od tych samych, od ktorych ty.
> > http://republika.pl/blog_xp_4035404/5421375/tr/autorytet_maly.jpg
> > ...
> > No to zal�z jeszcze koszulk� "Ateisci dla Jezusa" i b�dziesz Jasiu Dawkins:)
>
> Sko�czy�y si� argumenty, co?
Tak sko�czy�y si�, a� do czasu, gdy odkopi� kolejna ma�p�, ktor� zaczn� uwa�a�
za twojego przodka. Teraz b�d� sobie poprawia� humor obserwuj�c, co masz do
powiedzenia na temat sediby:) My�l�,�e tyle samo, ile mia�e� do powiedzenia na
temat habilisa.
Najwa�niejsze,�e wiem jedno: G�siorowskiemu mo�na plu� w twarz,a G�siorowski i
tak powie,�e to deszcz pada. Nie potrafisz si� przyzna� do swoich b�ed�w,a z
kimďż˝ takim nie ma sensu dyskutowaďż˝. I nawet zignorowal bym twoje
manipulacje,ale kaza�e� mi opuszcza� grup� sci, a to ty jeste� szarlatanem nie ja.
Zrozum tylko jedno NAUKA NIE USPRAWIEDLIWIA DEZINFORMACJI, JAKIE SZERZYLES NA
TEMAT POCHODZENIA LUDZKIEGO GATUNKU. Sam jeste� odpowiedzialny za swoje s�owa!
"(...)Z punktu widzenia Uyedy ewolucja czegoďż˝ w rodzaju Homo habilis w coďż˝ w
rodzaju H. ergaster na pewno nie zalicza siďż˝ do tej kategorii. Sam Uyeda
zauwa�a, �e gatunki s� mimo wszystko tak zmienne, �e ma�o kt�ry prze�ywa w
rozpoznawalnej postaci d�u�ej ni� milion lat. .Przej�cie od wsp�lnego przodka
ludzi i szympans�w do H. sapiens mo�na uzna� za pokonanie sporego dystansu
ewolucyjnego, ale zwi�zane z tym innowacje mia�y, b�d� co b�d�, kilka milion�w
lat na zafiksowanie (i oczywi�cie nie sekwencyjnie jedna po drugiej, tylko
r�wnolegle i kumulatywnie). Dla Noveyya r�nica mi�dzy -- powiedzmy --
australopitekiem a H. erectus jest barierďż˝ nie do pokonania, bo jednego
zaliczy� sobie a priori do "zwyk�ych ma�p", a drugiego do "prawdziwych ludzi",
a ka�d� skamienia�o�� uwa�an� przez innych za przej�ciow� wpycha na si�� albo
do jednego, albo do drugiego worka. To jest problem intelektualny -- �lepota
na rzeczy, kt�rych nie da si� �atwo skategoryzowa�. "
A TO PAMIETASZ SZARLATANIE? H.ERGASTER NIEWIELE SIE R�ZNI� OD AUSTRALOPITEKOW?
dZISIAJ GENEZYCY DOWODZA,ZE SIE Z TAKIMI LUDZMI KRZYZOWALISMYZE ZYLI
NIEDAWNO,ZE BYLI PODOBNI DO NEANDERTALCZYKOW.
http://forum.gazeta.pl/forum/w,32,67867083,67918087,Re_jeszcze_gorsze_pierdoly_agonia_chyba_.html
Ale pytanie nie dotyczy�o oficjalnej nauki, tylko twojej wersji kreacjonizmu.
Nie wykr�caj si� sianem. Jak jest z tymi najstarszymi szcz�tkami cz�owieka
wed�ug CIEBIE? _Homo ergaster_ �y� 1.9-1.4 mln. lat temu, w dolnym plejstocenie.
Je�li jego uznasz za niew�tpliw� istot� ludzk�, to samo musi dotyczy� _H.
erectus_, _H. antecessor_ i neandertalczyka, bo ci s� r�wnie ludzcy lub bardziej
ludzcy ni� _H. ergaster_. Mo�na mie� w�tpliwo�ci, czy _H. habilis_ za�uguje na
etykietk� "cz�owiek", ale w�tpliwo�ci wynikaj� w�a�nie z faktu, �e
najwcze�niejsze formy _Homo_ niewiele si� r�ni�y od australopitek�w. Gdzie wi�c
jest ta magiczna linia mi�dzy nielud�mi a lud�mi?
A ZOBACZ,CO W INNYM MIEJSCU PRODUKOWALES,A CO JA JUZ WOWCZAS TWIERDZILEM:
__________________________________________________________________________
http://forum.gazeta.pl/forum/w,32,83478203,83680815,prawda_prawda_prawda_o_habilisie_.html
Petrucchio:
> Wbrew temu, co twierdzisz (_H. habilis_ to "zwyk�a
> ma�pa"), _H. habilis_ wyra�nie ewoluowa�. Najstarsze szcz�tki
jeszcze
> przypominaj� australopiteki, m�odsze maj� ju� stosunkowo du�e
m�zgi (ok. 600
> cm^2, jak _H. georgicus_) i trudno je odr�ni� od _H.
ergaster/erectus_:
King Kong:
Bzdura--wcze�niejsze szcz�tki rzekomego habilisa mo�na zaliczy� do
amorficznej grupy,z�o�onej z wielu gatunk�w i sztucznie
zakwalifikowanych do "homo habilis". Tak naprawdďż˝ mamy dwie
kompletne czaszki zaliczane kiedy� do "h.habilis" , a p�zniej
zaliczone do trzech gatunk�w; "h.habilis" KNM-ER 1813,
OH 24 - "Twiggy" (zrekonstruowana z kilku fragment�w,wi�c jest
raczej wynikiem stara� artysty ni� ewolucji),KNM-ER 1470, kt�ra
pocz�tkowo zosta�a wzi�ta przez Leakeya za czaszk� archaicznego
cz�owieka,lecz po dok�adnej rekonstrukcji i badaniu wielu badaczy
dosz�o do wniosku,�e chodzi o australopiteka. Inne tu�owiowe
szcz�tki ,znalezione p�zniej i bez w�tpliwo�ci zaliczone do
gatunku "h.habilis" ukazuj� nam ma�e zwierze,ma�p�, z d�ugimi
ko�czynami,du�� czaszk� itd,a nie ma�kokszta�tnego przodka
cz�owieka.en.wikipedia.org/wiki/Image:Homo_habilis.JPG Tutaj
jest dobra //nowsza rekonstrukcja tej ma�py--cho� troch�
artystycznie podretuszowana. ....
www.modernhumanorigins.net/habilis.html
Homo habilis is a very complicated species to describe. No two
researchers attribute all the same specimens as habilis, and few can
agree on what traits define habilis, if it is a valid species at
all, and even whether or not it belongs in the genus Homo or
Australopithecus. Hopefully, future discoveries and future cladistic
analyses of the specimens invlved may clear up these issues, or at
least better define what belongs in the species.
www.kognitywistyka.net/encyklopedia/czlowiekowate.html
Bli�sze zdefiniowanie habilisa jest niemo�liwe ze wzgl�du na
rozbie�no�ci pomi�dzy paleoantropologami: gatunek ten bywa zaliczany
do australopitek�w (Australopithecus habilis); spory dotycz� te�
przypisania konkretnych osobnik�w, np. znalezionego w 2002 w Gruzji
D-2700 (Homo georgicus?); zob. zw�aszcza Homo rudolfensis poni�ej'
-----<><><><><><><><><><>---------------
A tutaj dodakowe poparcie, opr�cz innych fakt�w, jakie ju� dziesiatki razy
przytacza�em, �wiadczace o tym,ze ludzie archaiczni w nieistotny sposob
r�znili si� od ludzi wspolczesnych. Roznili sie w takim samym stopniu od
europejczykow, jak i Aborygeni klasyczni:
http://archeowiesci.pl/2011/09/19/zaskakujaco-prymitywna-czaszka-jak-na-swoj-wiek/
"Nowoczesne analizy czaszki odkrytej w 1965 r. w Nigerii dostarczy�y kolejnych
dowod�w na to, �e ewolucja ludzi by�a bardziej z�o�onym procesem, ni� to sobie
wyobra�ali�my.
Czaszka z Iwo Eleru. Ilustracja na licencji Creative Commons. © 2011 Harvati
et al. PLoS ONE
Ju� kilkadziesi�t lat temu antropolodzy badaj�cy czaszk� odkryt� w schronisku
skalnym Iwo Eleru zauwa�yli, �e ma ona do�� prymitywne cechy, z kt�rych
najbardziej rzuca�y si� w oczy wydatne wa�y nadoczodo�owe. Nie jest to co
prawda jaka� niezwyk�a cecha. Takie wa�y mieli neandertalczycy i Homo erectus.
Jednak datowanie radiow�glowe le��cego obok czaszki w�gla drzewnego
wskazywa�o, �e znalezisko ma zaledwie oko�o 13 tys. lat, a wi�c pochodzi z
czas�w, gdy na Ziemi powinni by� ju� tylko w pe�ni wykszta�ceni Homo sapiens.
Niedawno zagadkow� czaszk� zainteresowa� si� mi�dzynarodowy zesp� naukowc�w.
U�ywaj�c nowoczesnych technik (m.in. obrazowania tr�jwymiarowego) ponownie
przebadali czaszkďż˝.
Okaza�o si�, �e jej cechy morfologiczne rzeczywi�cie lokuj� j� mi�dzy
wsp�czesnymi lud�mi a wymar�ymi ju� neandertalczykami i Homo erectus. Analizy
wykaza�y te�, �e czaszka ta nie mie�ci si� w zakresie r�norodno�ci
wsp�czesnych przedstawicieli naszego gatunku. Najbardziej przypomina czaszki
mieszka�c�w Afryki sprzed 117-126 tys. lat oraz bardzo wczesnych Homo sapiens
z izraelskich stanowisk Skhul i Qafzeh (oko�o 120-80 tys lat).
Tymczasem czaszka z Nigerii na pewno nie jest tak stara. By mie� pewno�� co do
jej wieku, badacze przeprowadzili datowanie metod� szeregu uranowego pr�bek
samej czaszki. Da�y one wyniki w zakresie 16,3-11,7 tys. lat temu, a wi�c w
pe�ni potwierdzi�y wcze�niejsze datowania.
Zdaniem badaczy czaszka ta jasno pokazuje, �e pojawienie si� wsp�czesnego
Homo sapiens nie spowodowa�o nag�ego znikni�cia bardziej prymitywnych
populacji ludzi. W rzeczywisto�ci by� to proces du�o bardziej z�o�ony. Bardzo
mo�liwe, �e przez d�ugi czas grupy r�nie zaawansowanych ludzi �y�y obok
siebie i mog�y krzy�owa� si� mi�dzy sob�, co sugeruj� niedawne badania genetyczne.
Jak podkre�laj� badacze, czaszka ta symbolizuje nasz brak wiedzy o ewolucji
ludzi w zachodniej Afryce, gdzie znaleziono bardzo ma�o skamienia�o�ci."
A tutaj pelno ilustracji, kt�re sam zestawilem na podstawie opracowa� r�znych
antropologow:
AUSTRALOPITEKI:
CZASZKI AUSTRALOPITEKOW I LUDZI:
R�ne rasy ludzi:
----------------------------------
www.newsweek.pl/wydania/1167/zmyslny-jak-homo-erectus,54471,1,1
www.wprost.pl/ar/260712/Czlowiek-wspolczesny-krzyzowal-sie-ze-swymi-archaicznymi-kuzynami/
forum.gazeta.pl/forum/w,32,128663598,128663598,H_sapiens_jeden_gatunek_.html
forum.gazeta.pl/forum/w,32,128958745,128958745,Nauka_czy_fantazja_.html
bioslawek.files.wordpress.com/2011/08/aborygeni-z-australii-i-tasmani2.png?w=800
tutaj reszta:
--------------<><><><><><><>----------------------------------
__________________________________________________________________________
To na tyle madralu i niech takim, jak ty historia wybaczy!
Teraz ju� mi si� sko�czyly argumenty, bo kazdy sam mo�e prze�ledzi� twoj�
szkodliw� spo�ecznie tw�rczo��. Teraz mozesz mi ubli�a� do woli: nazywajac
"oslem","idiotďż˝" i kim tam chcesz...Z mojej strony koniec, bo z faktami siďż˝
nie dyskutuje. Jedyny tw�j "ratunek", to zaprze� sie swojej dzia�anlo�ci w
zywe oczy.
Raz jeszcze �ycz� powrotu do zdowia i to pod kazdym wzgledem.
--
Wys�ano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
>
>> Nie znam �adnej pr�by regularnej FALSYFIKACJI koncepcji nieredukowalnej
>> z�o�ono�ci, tylko liczne teksty po�wi�cone pokazaniu, �e koncepcja ta
>> jest kiepsko przemy�lana, nieprecyzyjnie wyra�ona itp.
>
> Koncepcja "nieredukowalnej z�o�ono�ci jako nieprzekraczalnej bariery dla
> darwinowskiej ewolucji" zosta�a sfalsyfikowana i to na d�ugo przed tym,
> jak
> zosta�a sformu�owana w formie kreacjonistycznej - w 1918 roku.
> Zwa� przy tym, �e owa koncepcja sama w sobie jest niczym wi�cej ni�
> bezdowodowym, ma�o precyzyjnym ("machanie r�kami") teoretyzowaniem, tote�
> do
> jej falsyfikacji r�wnie� wystarczy ma�o precyzyjne teoretyzowanie
> (aczkolwiek,
> nauka i tak dostarczy�a tu nieco wi�cej), tj. teoretyczne wyja�nienie
> dlaczego
> *w og�lno�ci* nieredukowalna z�o�ono�� nie stanowi przeszkody dla ewolucji
> oraz teoretyczne wyja�nienie, jak i dlaczego *w og�lno�ci* taka z�o�ono��
> mo�e
> ewoluowaďż˝.
Buhahaha!! W 1918 sfalsyfikowana koncepca NZ!! Uhahaha! A mozďż˝ w
�redniowieczu zosta�a udowodniona teoria ewolucji poprzez obserwacj� jak ze
zgni�ego mi�sa powstaj� samodziejnie robaki?? Hehehe!!
Pocieszny wyznawco religii naturalistycznej! NZ w organizmach nigdy nie
mog�a by� sfalsyfikowana, bo nigdy nie zosta�a sfalsyfikowana teoria
informacji. Aby powsta� jaki� specyficzny narz�d potrezbny jest przyrost
informacji a nie jakie� lataj�ce moleku�y przypadkowo si� ��cz�ce. Bez
informacji w DNA nic tam samo nie powstaje.
Po pierwsze, oczywi�cie, �e spekulacyjny. O to w�a�nie prosi�e�. O
wiarygodnďż˝ spekulacjďż˝.
Po drugie, spadanie p�atk�w �niegu nie ma z tym �adnego zwi�zku.
Po trzecie, nie baw siďż˝ w podnoszenie poprzeczki w trakcie skoku.
Prosi�e� o scenariusz "samopowstania kodu". Pokaza�em Ci taki w�a�nie
scenariusz. Kod = arbitralne przyporz�dkowanie element�w jednego j�zyka
elementom innego j�zyka.
Je�eli ww. scenariusz Twoim zdaniem NIE pokazuje, w jaki spos�b m�g�
spontanicznie powsta� kod - powiedz, dlaczego, zamiast wymy�la� kolejne
arbitralne wymagania.
Ale, skoro juďż˝ popuszczamy wodze fantazji...
Je�eli chcesz nieco bardziej z�o�one regu�y sk�adania kodu, wystarczy
sobie wyobrazi�, �e nasze monomery dw�ch typ�w s� rozmiar�w
przekraczaj�cych pojedynczy odst�p mi�dzywarstwowy w i�ach (czyli ~1
nm), co nie powinno by� trudne. Wtedy powsta�by "alfabet" wieloliterowy
podobny do "naszych" kodon�w, np. dla uk�adu: jony (Al,Fe) - w�glowodory
(He,Ho) mog�aby powsta� odpowiednio��:
Al-Fe- He
Al-Al- Ho
Fe-Fe- nic
Ale to w og�le nie jest konieczne. Wr��my do prostej odpowiednio�ci
Al-He, Fe-Ho. Je�eli p�jdziemy za pierwotnym planem, �eby robi� z tych
kr�tkich w�glowodor�w polimery za spraw� estr�w kwasu fosforowego,
dzieli nas ju� tylko drobny krok od uzyskania sk�adni.
Wyobra�my sobie, �e sekwencja naprzemienna w polimerze (He-Ho-He-...)
powoduje niestabilno��, np. poprzez os�abienie wi�za� wodorowych mi�dzy
pier�cieniami czy najog�lniej rozumian� "niezgodno��" steryczn�. Polimer
taki selektywnie p�ka�by w miejscach ��czenia mi�dzy segmentami
homopolimerowymi typu Ho-Ho-Ho-Ho-... - tego typu miejsca stanowi�yby
wi�c punkty rozdzielania si� heteropolimeru na homopolimery - co� jak
"sygna� stop". Je�eli podstawow� funkcj� adhezyjn� pe�ni� tylko
oligomery o d�ugo�ci np. > 3 monomer�w, to od razu eliminowane s� (s� po
prostu wymywane, bo nie wykazuj� lepko�ci) krystality o sekwencjach
jon�w Al-Fe-Al-Fe-Al-Al-Fe-Fe-Al-Fe i podobnych (bez d�u�szych
fragment�w jednojonowych).
Je�eli natomiast takie polimery mia�yby pe�ni� jak�kolwiek "funkcj�" w
�rodowisku poza om�wion� ju� wy�ej reprodukcyjn� - np. kompleksowanie
jon�w metali, co w warunkach, o kt�rych m�wimy, ma kluczowe znaczenie
dla warunk�w fizykochemicznych - to nasz kod jest ju� zdolny do
najnormalniejszej w �wiecie ewolucji.
Przyk�ad. Okazuje si�, �e d�ugie homopolimery zbudowany z homocykli i
heterocyklu (czyli kodowane przez i�y z sekwencjami, odpowiednio,
"Al-Al-Al-..." i "Fe-Fe-Fe-...", oraz sygna�em stop np. "-Fe-Al-Fe-Al-")
wykazuj� bardzo silne powinowactwo do jon�w, odpowiednio, glinu i
�elaza. Po intensywnym wzro�cie krystalit�w o d�ugich sekwencjach
jednojonowych uwolnione zostaj� polimery wychwytuj�ce z roztworu resztk�
jon�w Fe i Al. Ujemne sprz�enie zwrotne. Kryszta�y przestaj� rosn��,
uk�ad zostaje wymyty.
Okazuje si� jednak, �e kr�tkie homopolimery wykazuj� wystarczaj�co dobre
w�a�ciwo�ci adhezyjne, �eby spe�nia�y swoj� pierwotn� rol� (p. m�j
poprzedni post), ale jednocze�nie nie kompleksuj� jon�w.
Je�eli rozpoczniemy od 100 krystalit�w o losowym rozk�adzie jon�w Al (A)
i Fe (F) w mi�dzywarstwach, po kr�tkim czasie w "populacji" wzro�nie
proporcja krystalit�w z kr�tkimi odcinkami jednojonowymi:
AAAAAAAAFAFFFFFFFFAAAAAAAFFFFFFFAFAFAFAFFFFFFF
wzgl�dem krystalit�w "chaotycznych"
AAFFAFAFFAAFFAAFFAFAFAFFAAFFAFAFA
oraz krystalit�w "blokowych"
AAAAAAAAAAAAAAAAAAFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFAFAFAAAAAAAAAAAA
Na obecnym etapie masz juďż˝ nie tylko arbitralne kodowanie, ale teďż˝
charakterystyczne sekwencje "znacz�ce" - np. sekwencja STOP, ponadto
zr�nicowany efekt fenotypowy i potencja� do dalszej ewolucji.
Czego jeszcze mo�e brakowa�? ;) Mitochondri�w? ;)
Pozdrawiam,
Lamesz