Wprawdzie tekst jest nie na temat, ale Redakcja postanowiła go opublikować.
Jeżeli jest to twoje prywatne stanowisko, to ok, jeżeli innych, to jeszcze
lepiej. Kilka uwag (bez potrzeby prostowania).
> INTELIGENTNY PROJEKT: zabieg marketingowy, którego celem jest zamaskowanie
> religijnego charakteru koncepcji kreacjonistycznych i nadanie im pozorów
> naukowości za pomocą następujących chwytów:
Tekst nie mial polegać na stosowaniu chwytów personalnych wobec zwolenników
IP. Mial on natomist dotyczyć obiektu badan, ktory zwolennicy IP uważają za
inteligetnie zaprojektowany. Mial on pokazywać, jak odróżnić obiekty
zaprojektowane inteligentnie od takich, ktore w ten sposób zaprojektowane nie
są. Tekst miał dotyczyć metod i kryteriów stosowanej przez wypowiadajacego się
oceny,a nie subiektywnej oceny ludzkich przkonan.
>
> (1) tabu leksykalne (unikanie rzeczownika "Bóg" i czasownika "stwarzać" oraz
> terminów pochodnych;
Przypominam, ze definicja miała dotyczyć PROJEKTU nie zaś PROJEKTANTA. Przy
takim sposobie argumentacji mozna pomyśleć, że ewolucjniści negują IP tylko z
tego powodu, poniewaz nie mieści im się w głowie, że może istnieć jakiś
nadludzki projektant. Nie projektant jest obiektem badan lecz PROJEKT.
Ewolucjoniości powinni pokazać, w jaki sposób ich teoria pokazuje zbytecznośc
istnienia projektanta. Mogą to uczynić tylko w jeden sposób. Nalezy pokazać, w
jaki sposób SAMOdziejnie powstają (mogły powstawać, mogą powstawać, będa mogły
powstawać) uklady biologiczne, ktore mają WSZYSTKIE CECHY ZAAWANSOWANYCH
URZADZEN TECHNICZNYCH INTELIGETNIE ZAPROJEKTOWANYCH. W tym celu nalezy własnie
jasno okreslić naukowe kryteria tego, co zaprojektowane i tego, co
SAMOdziejnie powstale. Jezeli ja prosze o zapoznanie mnie z takimi kryteriami
i wytyczenie ostrej linii demarkacyjnej i pytam o modele teoretyczne, które
zastąpią projektanta ślepymi silami natury, to chcę słyszec odpowiedzi na
pytania. Co to za odpowiedzi? Wykraczasz poza ramy dostepne nauce i empirii,
poniwaz badamy obiekty materialne, a nie duchy. Ja pytam : Jaki jest model
teoretyczny powstania ewolucyjnego tego, czy owego? Ty odpowiadasz: pytasz, bo
jestes powodowany ideologicznie, religijnie, jestes głupim gnojem ,idiotą i
spadaj na dzrewo papować banany. A jak jeszcze raz powazysz sie zadawac
naukowe pytania, to najpierw pokaz mi Boga. Czy to jest naukowa odpowiedz?
"Nie powiem, jakpowstalo to czy owo na drodze ewolucji, poniewaz nie
udowodnisz mi stnienia Boga?" Sam wkraczasz w tym momencie na obszar
niedostepny nauce i traktujesz Boga, jak "obiekt" do latania dziur w swojej
niewiedzy.
> (2) terminologia paranaukowa ("nieredukowalna złożoność", "filtr Dembskiego"
> itp.);
Każdą teże nalezy poprzeć dowodem. Jeżeli uwazasz ,ze nieredukowalna zlozonosc
to wymysł bandy szarlatanów, to atakuj NIEREDUKOWALNA ZLOZONOSC i ja obal
empirycznie,zamiast atakowac jej zwolennikow. Kolejny raz zamieniasz
merytoryczna argumentacje na ataki personalne, co stanowi powazny blad
logiczny (przy wtórze całego bukietu innych błedów logicznych, na jakich
oparłeś swój wywód).
> (3) demagogia (przede wszystkim stosowanie do znudzenia argumentu "ad
> ignorantiam" wobec teorii ewolucji);
Kolejny raz bezdowodowa teza. W takim przypadku nalezy napisac artykuł i
wypunktować ignorowane fakty. Dopiero mozna poddac wszystko dyskusji i ocenic
sytuację.
> (4) materiały reklamowe (kolorowe obrazki i filmiki przedstawiające
> "silniczki" i "maszynerie", przeważnie kradzione popularyzatorom nauki, ale
> zaopatrzone w zmanipulowany opis i komentarz).
Jest to oszustwo oraz obelga. Czyli juz nie atak personalny, ale zwykłe
oszczerstwo.
1) Te kolorowe obrazki są NAUKOWYMI ILUSTRACJAMI POGLADOWYMI. Jedne sluza do
nauczania ludzi, którzy maja jakies pojecie. Inne-bardziej łopatologiczne-są
zamieszczane po to,żeby pomoc zrozumiec laikom zlozone sprawy biologiczne
(miedzy innymi tobie). Są to jednak pożyteczne narzędzia edukacyjne, jak i
szkolne elementarze.
2) Ja nikomu niczego nie ukradłem. Jeżeli z czegoś korzystam, to jest na to
przyzwolenie, lub wskazuję miejsce skąd to biorę. Na moim chomiku są wszystkie
linki. Zarówno do ilustracji dotyczacych biologii molekularnej, jak i
antropologii. Często uzyskuję osobista zgode autorow. Tak juz sie przyjelo, ze
pomoce naukowo (fotografie, artykuly) dostepne w sieci darmowo mozna
wykorzystywac w celach edukacyjnych. Chyba, ze ktos sobie zastrzeze. Tobie
nigdy sie nie zdarzalo wklejac fotki z jakiegos artykułu? Licz sie ze slowami
Piotrze, poniewaz sie ewidentnie kompromitujesz. Malo tego: za takie zniewagi
powinienes dostac siarczystego policzka!
> Zbudowaną na tej podstawie pseudonaukę, pasożytniczą względem biologii i nauk
> pokrewnych, nazywa się, dla nadania jej powagi, "teorią Inteligentnego
> Projektu".
Przy innej okazji uzywales argumentu z Ppasozytnictwa naukowego". Nie
uzasadniles jednak (choc wiele razy o to prosilem) o jakie KONKRETNIE
pasozytnictwo ci chodzi? Zrozum jedno: to, ze nauka dowiedziala sie jak cos
dziala (np. ta pompa do produkcji ATP) nie rowna sie automatycznie, ze nauka
musi ci wyjasnic, a tym bardziej uzurpowac sobie prawo do wyjasniania jak to
cos powstalo. Rozumiesz? Nauka odrywa tylko przyrode i robi to za kase
podatnikow. Kazdy podatnik ma prawo koncentrowac sie na odkrytych faktach nie
zas na interpretacjach tych faktów. Uczeni odkryli DNA, procesy komorkowe,
dostali za to NOBLA lecz odkryte rzeczy nie naleza do nich i jezeli nie
potrafia pokazac jak one SAMOdziejnie powstaja, to kazdy ma prawo miec swoje
zdanie i je publikowac. Zwlaszcza ze takie zjawiska przyrodnicze maja
wszystkie cechy zaprojektowanych inteligetnie urzadzen. Takie postepowanie nie
godzi w naukę, lecz daje jej stymulacje do wzmozenia wysiłkow, wiec sie nauce
przysłuza, a nie jej szkodzi. Zrozum jedno: walka ewolucjonizmu z rzetelna
krytyka, to nie walna ewolucjonizmu z RELIGIA, to walka ewolucjonizmu z EMPIRIA!
>Zdaniem jej wyznawców, trudniej jest przyjąć do wiadomości
> naturalną emergencję uporządkowania i złożoności niż uwierzyć w istnienie
> niewidzialnej, superinteligentnej i praktycznie wszechmocnej nadistoty, która
> za pomocą nieznanych metod i technik skonstruowała gotowe istoty żywe (silna,
> klasyczna wersja "teorii IP") lub przynajmniej niektóre ich podzespoły (wersja
> słabsza, reprezentowana np. przez Michaela Behe).
W dalszym ciągu poruszasz sie po terenach pozanaukowych: nie macie racji,
> Tekst nie mial polegać na stosowaniu chwytów personalnych wobec zwolenników
> IP. Mial on natomist dotyczyć obiektu badan, ktory zwolennicy IP uważają za
> inteligetnie zaprojektowany. Mial on pokazywać, jak odróżnić obiekty
> zaprojektowane inteligentnie od takich, ktore w ten sposób zaprojektowane nie
> są. Tekst miał dotyczyć metod i kryteriów stosowanej przez wypowiadajacego się
> oceny,a nie subiektywnej oceny ludzkich przkonan.
Wybacz, ale nie mam zamiaru chłostać zdechłego konia. "Inteligentny
Projekt" to nie moja koncepcja i nie mnie ją definiować. Pokazano już
wielokrotnie, że rozróżnienie między strukturą biologiczną powstałą w
sposób naturalny a "mającą cechy projektu" jest nienaukowe, zależne od
wiary, a nie od obiektywnych cech takiej struktury -- tj. rzeczywistym
argumentem jest "nie sposób sobie wyobrazić...". Na szczęście, jak
wspomniałem na innej liście, ułomna ludzka wyobraźnia nie ogranicza
metody naukowej. Dawno temu wyjaśniono, w jaki sposób może wyewoluować
układ "nieredukowalnie złożony" (znasz te wyjaśnienia, a jeśli ich nie
akceptujesz, to twoje zmartwienie, ja mogę tylko wzruszyć ramionami).
Epatowanie stopniem skomplikowania i funkcjonalnym podobieństwem do
tworów ludzkich nie jest żadnym dowodem.
Nic nie wiesz o możliwej inteligencji innej niż ludzka, a chcesz
spekulować o tym, jak wyglądają jej wytwory. Gdybym wśród
skamieniałości, powiedzmy, kredowych znalazł szczątki zegarka,
wiedziałbym na pewno, że to dzieło ludzkie, i miałbym kłopot z
odpowiedzią na pytanie, skąd się tam wziął, skoro według mnie w kredzie
nie było ludzi. Ale syntaza ATP nie jest silniczkiem ani pompką w sensie
dosłownym. Ludzie niczego podobnego nie wytwarzają. W żywych komórkach
syntaza ATP powstaje SAMA, nie ingeruje w to żaden inteligentny
projektant ani konstruktor. Jeśli już, to ATP-aza NIE MA cech urządzeń
takich, jakie produkuje znana mi inteligencja. W życiu nie widziałem
pompki ani silniczka, które składałyby się same i których kopie
tworzyłyby się same w kolejnych pokoleniach.
>> (1) tabu leksykalne (unikanie rzeczownika "Bóg" i czasownika "stwarzać" oraz
>> terminów pochodnych;
>
> Przypominam, ze definicja miała dotyczyć PROJEKTU nie zaś PROJEKTANTA.
LOL, dzięki za potwierdzenie dobitnym przykładem mojej tezy.
> Przy
> takim sposobie argumentacji mozna pomyśleć, że ewolucjniści negują IP tylko z
> tego powodu, poniewaz nie mieści im się w głowie, że może istnieć jakiś
> nadludzki projektant. Nie projektant jest obiektem badan lecz PROJEKT.
> Ewolucjoniości powinni pokazać, w jaki sposób ich teoria pokazuje zbytecznośc
> istnienia projektanta. Mogą to uczynić tylko w jeden sposób. Nalezy pokazać, w
> jaki sposób SAMOdziejnie powstają (mogły powstawać, mogą powstawać, będa mogły
> powstawać) uklady biologiczne, ktore mają WSZYSTKIE CECHY ZAAWANSOWANYCH
> URZADZEN TECHNICZNYCH INTELIGETNIE ZAPROJEKTOWANYCH. W tym celu nalezy własnie
> jasno okreslić naukowe kryteria tego, co zaprojektowane i tego, co
> SAMOdziejnie powstale. Jezeli ja prosze o zapoznanie mnie z takimi kryteriami
> i wytyczenie ostrej linii demarkacyjnej i pytam o modele teoretyczne, które
> zastąpią projektanta ślepymi silami natury, to chcę słyszec odpowiedzi na
> pytania. Co to za odpowiedzi? Wykraczasz poza ramy dostepne nauce i empirii,
> poniwaz badamy obiekty materialne, a nie duchy. Ja pytam : Jaki jest model
> teoretyczny powstania ewolucyjnego tego, czy owego? Ty odpowiadasz: pytasz, bo
> jestes powodowany ideologicznie, religijnie, jestes głupim gnojem ,idiotą i
> spadaj na dzrewo papować banany. A jak jeszcze raz powazysz sie zadawac
> naukowe pytania, to najpierw pokaz mi Boga. Czy to jest naukowa odpowiedz?
> "Nie powiem, jakpowstalo to czy owo na drodze ewolucji, poniewaz nie
> udowodnisz mi stnienia Boga?" Sam wkraczasz w tym momencie na obszar
> niedostepny nauce i traktujesz Boga, jak "obiekt" do latania dziur w swojej
> niewiedzy.
To ty usiłujesz go wmanipulować w rolę zakulisowego "projektanta". Nie
widzę "projektu", więc "projektant" nie jest mi do niczego potrzebny,
kropka.
>> (2) terminologia paranaukowa ("nieredukowalna złożoność", "filtr Dembskiego"
>> itp.);
>
> Każdą teże nalezy poprzeć dowodem. Jeżeli uwazasz ,ze nieredukowalna zlozonosc
> to wymysł bandy szarlatanów, to atakuj NIEREDUKOWALNA ZLOZONOSC i ja obal
> empirycznie,zamiast atakowac jej zwolennikow. Kolejny raz zamieniasz
> merytoryczna argumentacje na ataki personalne, co stanowi powazny blad
> logiczny (przy wtórze całego bukietu innych błedów logicznych, na jakich
> oparłeś swój wywód).
Po raz kolejny zdechły koń. Po co mam go chłostać, skoro został już
rozchłostany w drobny mak? "Nieredukowalna złożoność" jest jak
najbardziej redukowalna, jeśli weźmiesz pod uwagę możliwe historie
układu, a nie tylko jego dzisiejsze funkcjonowanie. Dyskutowałeś już o
tym i z innymi, i ze mną. Po jaką chlerę miałbym do tego wracać? Tylko
dlatego, że troll zgłodniał i domaga się więcej uwagi?
>> (3) demagogia (przede wszystkim stosowanie do znudzenia argumentu "ad
>> ignorantiam" wobec teorii ewolucji);
>
> Kolejny raz bezdowodowa teza. W takim przypadku nalezy napisac artykuł i
> wypunktować ignorowane fakty. Dopiero mozna poddac wszystko dyskusji i ocenic
> sytuację.
Znów nie rozumiesz, co znaczy "ad ignorantiam"? Podpowiedź: nie oznacza
ignorowania faktów.
>> (4) materiały reklamowe (kolorowe obrazki i filmiki przedstawiające
>> "silniczki" i "maszynerie", przeważnie kradzione popularyzatorom nauki, ale
>> zaopatrzone w zmanipulowany opis i komentarz).
>
>
> Jest to oszustwo oraz obelga. Czyli juz nie atak personalny, ale zwykłe
> oszczerstwo.
>
> 1) Te kolorowe obrazki są NAUKOWYMI ILUSTRACJAMI POGLADOWYMI. Jedne sluza do
> nauczania ludzi, którzy maja jakies pojecie. Inne-bardziej łopatologiczne-są
> zamieszczane po to,żeby pomoc zrozumiec laikom zlozone sprawy biologiczne
> (miedzy innymi tobie). Są to jednak pożyteczne narzędzia edukacyjne, jak i
> szkolne elementarze.
>
> 2) Ja nikomu niczego nie ukradłem. Jeżeli z czegoś korzystam, to jest na to
> przyzwolenie, lub wskazuję miejsce skąd to biorę. Na moim chomiku są wszystkie
> linki. Zarówno do ilustracji dotyczacych biologii molekularnej, jak i
> antropologii. Często uzyskuję osobista zgode autorow. Tak juz sie przyjelo, ze
> pomoce naukowo (fotografie, artykuly) dostepne w sieci darmowo mozna
> wykorzystywac w celach edukacyjnych. Chyba, ze ktos sobie zastrzeze. Tobie
> nigdy sie nie zdarzalo wklejac fotki z jakiegos artykułu? Licz sie ze slowami
> Piotrze, poniewaz sie ewidentnie kompromitujesz. Malo tego: za takie zniewagi
> powinienes dostac siarczystego policzka!
Na twoim blogu roi się od pościąganych zewsząd ilustracji nie
zaopatrzonych w informację o źródle ani o pozwoleniu autora na ich
wykorzystanie. Wielu z tych autorów nie byłoby zachwyconych, że z owoców
ich pracy korzysta propagandzista kreacjonizmu.
>> Zbudowaną na tej podstawie pseudonaukę, pasożytniczą względem biologii i nauk
>> pokrewnych, nazywa się, dla nadania jej powagi, "teorią Inteligentnego
>> Projektu".
>
> Przy innej okazji uzywales argumentu z Ppasozytnictwa naukowego". Nie
> uzasadniles jednak (choc wiele razy o to prosilem) o jakie KONKRETNIE
> pasozytnictwo ci chodzi? Zrozum jedno: to, ze nauka dowiedziala sie jak cos
> dziala (np. ta pompa do produkcji ATP) nie rowna sie automatycznie, ze nauka
> musi ci wyjasnic, a tym bardziej uzurpowac sobie prawo do wyjasniania jak to
> cos powstalo. Rozumiesz? Nauka odrywa tylko przyrode i robi to za kase
> podatnikow. Kazdy podatnik ma prawo koncentrowac sie na odkrytych faktach nie
> zas na interpretacjach tych faktów. Uczeni odkryli DNA, procesy komorkowe,
> dostali za to NOBLA lecz odkryte rzeczy nie naleza do nich i jezeli nie
> potrafia pokazac jak one SAMOdziejnie powstaja, to kazdy ma prawo miec swoje
> zdanie i je publikowac. Zwlaszcza ze takie zjawiska przyrodnicze maja
> wszystkie cechy zaprojektowanych inteligetnie urzadzen. Takie postepowanie nie
> godzi w naukę, lecz daje jej stymulacje do wzmozenia wysiłkow, wiec sie nauce
> przysłuza, a nie jej szkodzi. Zrozum jedno: walka ewolucjonizmu z rzetelna
> krytyka, to nie walna ewolucjonizmu z RELIGIA, to walka ewolucjonizmu z EMPIRIA!
Bzdura kompletna. Jaka rzetelna krytyka? Pokaż mi JEDEN eksperyment
przeprowadzony przez kreacjonistów. Pasożytnictwo pseudonaukowego
kreacjonizmu (w odróżnieniu od "twardego" kreacjonizmu, któremu
wystarcza Biblia) polega na tym, że bez nauki nie miałby racji bytu.
Wszystkie zebrane dane, wszystkie badania, cały postęp, cała rzetelna
praca -- to dzieło naukowców. Kreacjonista korzysta z tego "na krzywy
ryj", nie siejąc i nie orząc, za to chętnie pouczając. Nie bój się,
badacze recenzują i krytykują się nawzajem cały czas, do wzmożenia
wysiłków nie trzeba im stymulacji ze strony nawiedzonych besserwisserów.
>> Zdaniem jej wyznawców, trudniej jest przyjąć do wiadomości
>> naturalną emergencję uporządkowania i złożoności niż uwierzyć w istnienie
>> niewidzialnej, superinteligentnej i praktycznie wszechmocnej nadistoty, która
>> za pomocą nieznanych metod i technik skonstruowała gotowe istoty żywe (silna,
>> klasyczna wersja "teorii IP") lub przynajmniej niektóre ich podzespoły (wersja
>> słabsza, reprezentowana np. przez Michaela Behe).
>
> W dalszym ciągu poruszasz sie po terenach pozanaukowych: nie macie racji,
> poniewaz niemozliwe jest istnienie Boga. Az tak slaba jest wasza teoria,ze
> musicie sie uciekac do takiego zbaczania z tematu?;) Nie mam nic przeciwko
> wspomagania twojego ateizmu nauka. Zaprzegaj jednak to tego wspomagania nauke,
> empirie zamiast powolywac sie jedynie na jej autorytet i posilkowac sie
> pseudoteologią..Ty chcesz mnie przekonac do swojej wizji swiata odwolujac sie
> do wlasnego mniemania: kolejny blad logiczny..
Nic nie mówię o niemożliwości istnienia Boga, i nie używam jej jako
argumentu. Zarzucam tylko hipokryzję kreacjonizmom, którzy UDAJĄ, że nie
wpychają Boga do nauki tylnymi drzwiami. Ciebie na nic nie namawiam.
Prawdopodobnie jesteś przypadkiem straconym dla rozumu, bo nie masz
motywacji do wyrwania się spod dominacji toksycznej sekty. Zdarza się.
>>
>> PYTANIA: Kim jest ta nadistota?....
>
> Do syc tego-dyskutujemy o PROJEKCIE nie zas o PROJEKTANCIE. Teraz ci zacytuje
> jak sie to robi (z moim komentarzem).
Za każdym razem, kiedy powtarzasz tę mantrę, strzelasz gola do własnej
bramki.
> http://www.sfinia.fora.pl/genesis,36/definicja-projektu-richarda-dawkinsa-ostateczny-boeing-747,5622.html
>
> Fakt jest taki ,że jeżeli jakiś obiekt posiada znamiona : "obiektu
> ("urządzenia") niewątpliwie
> umyślnie zaprojektowanego, w dodatku jest to projekt wysoce zaawansowany
> technicznie"
> , to nawet jezeli NIGDY nie dowiemy sie o tozsamości projektanta ,
> kim on był (Bogiem ,UFOlem, członkiem jakiejś wymarłej-przedludzkiej-wyżej
> zaawansowanej cywilizacji), to i tak fakt tej niewiedzy nie zmienia przecież
> prawdy
> (opartej o nasze doświadczenie ), głoszącej , że mamy do czynienia z takim
> właśnie inteligentnym
> projektem !
Jeśli był istotą z tego świata, to oczywiście założenie jego istnienie
pomnaża problemy, zamiast je rozwiązać. Jeśli bakteria nie mogła
wyewoluować bez superinteligentnego projektanta, cóż dopiero sam
projektant? Musiałbyś postulować nieskończony ciąg coraz potężniejszych
projektantów dla zapychania coraz większej dziury poznawczej.
Aha, a kreacjonizm je zapełnia, tak? Może zacznijmy od tego, że
istnienie "otchłani niewiedzy" jest w nauce rzeczą normalną i nikogo te
otchłanie nie przerażają. Nikt też nie wymaga, żeby je od ręki zapełnić.
Zapełnia się je cierpliwie i po trochu, w miarę zdobywania rzetelnej,
falsyfikowalnej i dlatego wiarygodnej wiedzy. Nikogo nie zadowala
twierdzenie "życie powstało samo". To nie jest wyjaśnienie. Ale jak
możesz oczekiwać, że tak trudne zagadnienie zostanie szybko rozwiązane?
I dlaczego czynisz zarzut z faktu, że nauka jeszcze sobie z nim nie
poradziła? Kreacjonizm NIGDY sobie nie poradzi, bo nawet nie próbuje.
Może tylko zatrzymać się na etapie skonstatowania "to musi być projekt".
Nie wiem, kogo coś takiego może zadowolić. Naukowca na pewno nie.
> Mówiąc wprost - to zwolennicy
> ewolucji, opierający się na nieuzasadnionych twierdzeniach, uczynili
> z darwinizmu własnego "Boga do łatania dziur'.
>
>
> Na zakończenie argumentacji w tym podpunkcie należy pokazać czytelnikowi
> na którym konkretnie błędzie logicznym dyskutowana "argumentacja" sie opiera:
> "Ignoratio elenchi"- 'Ten błąd a różne formy, jednak cechą wspólną ich
> wszystkich jest coś, co można określić jako zboczenie z tematu, skierowanie
> dyskusji lub rozumowania na niewłaściwe tory.' (W nawiązaniu do błędu: "Tu
> quoque"- 'Ten błąd powstaje wtedy, gdy zamiast odpowiedzieć w danej chwili na
> argument oponenta próbujemy wyszukiwać u niego te same błędy.Twierdzenie:
> Udowodnij, że światopogląd racjonalistyczny nie opiera się w tych punktach na
> czystej wierze.Odpowiedź: A może ty wpierw udowodnij, że masz jakieś dowody na
> istnienie Boga lub cudów'.).
Przyznaję -- nie mam żadnych. Według mojej najlepszej wiedzy nic takiego
nie istnieje.
Piotr
�wietnie rozumiem. M�j syn jest w podobnym wieku i za kilka tygodnia
zaczyna studia na Wydziale Biologii na UW ;). Jak siďż˝ troszkďż˝ podszkoli,
przeka�� mu pa�eczk�.
Piotr
> �wietnie rozumiem. M�j syn jest w podobnym wieku i za kilka tygodnia
> zaczyna studia na Wydziale Biologii na UW ;). Jak siďż˝ troszkďż˝ podszkoli,
> przeka�� mu pa�eczk�.
Nie gniewaj si�, ale uwa�am, ze ju� teraz da� by sobie lepiej rad� od ciebie:-).
Twoja lista oczekiwa� jest bardzo wyg�rowana, poniewa� z naszymi argumentami
nie daj� sobie rady nawet lepiej wyszkoleni. Mam te� nadziej�, �e syn zapozna
si� z argumentacj� obu stron. Kiedy� napisale� (ja to mam t� pami��!:)), �e
tw�j syn jest wierz�cym katolikiem (to o tego chodzi?), wi�c my�l� ,�e nie
b�dzie si� zamykal na nowe poglady.
pozdrawiam.
--
Wys�ano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> Nie gniewaj si�, ale uwa�am, ze ju� teraz da� by sobie lepiej rad� od ciebie:-).
Mam takďż˝ nadziejďż˝.
> Twoja lista oczekiwa� jest bardzo wyg�rowana, poniewa� z naszymi argumentami
> nie daj� sobie rady nawet lepiej wyszkoleni. Mam te� nadziej�, �e syn zapozna
> siďż˝ z argumentacjďż˝ obu stron.
Oczywi�cie! Ju� si� zapozna�.
> Kiedy� napisale� (ja to mam t� pami��!:)), �e
> tw�j syn jest wierz�cym katolikiem (to o tego chodzi?), wi�c my�l� ,�e nie
> b�dzie si� zamykal na nowe poglady.
To nie ma wielkiego znaczenia, zw�aszcza �e k.r.k. jako� tam po�owicznie
pogodzi� si� z teori� ewolucji (lepiej p�no i bez entuzjazmu ni�
wcale). M�j syn by� "wychowany w duchu katolickim", ale chyba nie za
bardzo ten duch si� przyj��, kiedy dor�s�. Ja nad tym nie ubolewam.
Piotr
To bez sensu. KK rzuca swoje "wyzwania", a jak ktoďż˝ nawet na nie odpowie -
abstrahuj�c od tego, �e w te jego "wzywania" zwykle uwik�ane s� fundamentalne
b��dy logiczne i merytoryczne, odbieraj�ce im wi�kszo�� sensu - to on
zwyczajnie je ignoruje, a w najlepszym razie ich po prostu nie rozumie, i
swymi "wyzwaniami" idzie spamowaďż˝ dalej.
KK:
Zacytuj definicje tych "findamentalnych b��d�w, kt�re pope�niam". Poniewaz w
przeciwnym razie to ty popelniasz blad logiczny odwolujacy sie do wlasnego
mniemania.
hiharz:
W swoim pierwszym po�cie na tej grupie
groups.google.com/group/pl.sci.biologia/msg/0a49d95a77d4585a?hl=enJcd632dc15f9336
(a tak�e w dyskusji pod niej) wyja�ni�em mu wyczerpuj�co....
KK:
Nie-ty nieczego nie wyjasniles. Ty po prostu wyraziles swoje zdanie ,powolujac
sie na tezy, ktore same domagaja sie uzasadnienia.
hiharz:
�e warunkiem
koniecznym (ale nie wystarczaj�cym, przynajmniej nie zawsze) do odr�nienia
projektu od nie-projektu niezb�dne jest posiadania, a przynajmniej za�o�enie,
jakiejďż˝ wiedzy na temat domniemanego Projektanta, konkretnie na temat jego (i)
cel�w..
KK:
Bzdura, nielogiczny sofizmat. Suszarka do wlosow powstala SAMOistnie, poniewaz
nie znamy tozsamosci Kowalskiego, ktory ja zrobil .Nie rozumiesz (a raczej nie
przyjmujesz do wiadomosci),ze do obalenia wnioskow o projekcie obiektow
majacych wszystkie cechy zaawansowanych urzadzen technicznych nie wystarczy
twoja tasiemcowa sofistyka i zapewnianie o zludzeniu antropomorficznym oraz
porownywanie zywej komorki do kropli oleju na patelni, oraz zachecaniu do
zwatpienia we wlasne zmysly? Do tego potrzeba UDOWODNIC ,ze takie urzadzenia
moga SAMOistnie powstawac. W watku o produkcji ATP mozesz sie wykazac. Tylko
bez zarzucania linkami do archaicznych artykulow, bo juz kazdy to ignoruje:-).
Piotr Gasiorowski wyrazil podobne do ciebie poglady, z tym ze zrobil to
czytelnie i zwiezle. Ale i twoja tworczosc bedzie wzieta pod uwage (z tym,ze
jako kofaktor:)).
nara.
--
Wys�ano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> Czy ma jakieś znaczenie, że pan Silas Culp, mąż pani, która znalazła
> łańcuszek, był (a) miejscowym jubilerem i (b) właścicielem "The
> Morrisonville Times", który opublikował doniesienie? (nie żartuję,
> możesz sprawdzić).
Dla ułatwienia:
http://genealogytrails.com/ill/christian/culpSilasW.html
http://ccghs.wordpress.com/2008/07/08/morrisonville-il-gold-chain/
Piotr
Nie styl ma wartośc merytoryczną.
>
>> Pokaż to jeszcze raz. Po drugie skoro umiesz to pokazać to znaczy że
>> jednak znasz cechy projektu, wieć je też nam tu podaj, chyba nie
>> tajemnica?
>
> Nie ma czegoś takiego jak cechy (dowolnego) projektu. Mogą być cechy
> projektów wytwarzanych przez dany rodzaj istoty inteligentnej, np. ludzi,
> ale DNA akurat ich nie ma.
Rozumiem. W takim razie wyszczególnij cechy projektu ludzkiego. Czekam
niecierpliwie. Na pewno jako inżynier zrobisz to solidnie i precyzyjnie.
>
>> Wow!! Wyjaśniono! Chętnie się z tym zapoznamy!!! To Nobla ktoś ma w
>> kieszeni!! No chyba ze to kolejne spekulacje z sufitu w brukowych
>> pismach dla laików. :-((
>
> Było już w dawniejszych postach (nawet w tym wątku) tyle odsyłaczy do
> klasycznych publikacji na ten temat, że zwalnia mnie to z potrzeby
> powtarzania się.
Z odsyłaczami nie dyskutuje. Wiesz? Czy nie wiesz, jak ewoluował dowolny
układ nieredukowalnie złożony?
>
>> znaleziono złoty łańcuszek w węglu karbońskim. Skąd się wziął? UFO?
>
> Tak, o ile prowincjonalna gazeta z Morrisonville, Ilinois, AD 1881, jest
> wiarygodnym źródłem danych naukowych. Gdzie dowody rzeczowe? Gdzie jest
> ten łańcuszek? Kto go badał? Kto sprawdził, czy gdzieś na łańcuszku nie ma
> próby i znaku firmowego? Gdzie bryła węgla, w której go znaleziono? Czy ma
> jakieś znaczenie, że pan Silas Culp, mąż pani, która znalazła łańcuszek,
> był (a) miejscowym jubilerem i (b) właścicielem "The Morrisonville Times",
> który opublikował doniesienie? (nie żartuję, możesz sprawdzić).
..a tu może w rodzinie Reida lub Meistera zaczniesz podejrzliwie szukać
szewców? :-)
"W 1922 roku inżynier górnictwa i geolog John Reid poszukiwał w Nevadzie
skamieniałości...znalazł...Fragment skamieniałej podeszwy buta znalezionej w
skale sprzed ponad 213 000 000 lat. Przy powiększeniu widoczne są detale
szwu. Jedyna znana fotografia została opublikowana w nowojorskiej gazecie w
1922 roku.NAUKA ODRZUCIŁA TO znalezisko,uznając jako WYBRYK NATURY !"
:-)))))))))))
W roku 1968,Wiliam Meister znalazł kolejny odcisk buta w skale pochodzącej
sprzed tzw.eksplozji kambryjskiej w pobliżu Antelope Springs w stanie
Utah.Poszukując skamieniałości, Meister rozbił grubą na 5 centymetrów
kamienną bryłę.Bryła pochodziła z epoki przedkambryjskiej i datowana jest na
wiek 505 000 000 - 590 000 000 lat.Po rozbiciu bryły ujrzał coś, co
wyglądało jak odcisk buta, długości 25 i szerokości 8 centymetrów.
Wszyscy dobrze widzą, Seven, że potrafisz kupić
> najgłupszą kaczkę dziennikarską sprzed 130 lat, jeśli tylko potwierdza to,
> w co chcesz wierzyć,
Oczywiście, setki takich artefaktów i skamieniałości to dla ciebie kaczki
dziennikarskie jeśli tylko mają czelność być sprzeczne z przewodnią
ideologią materialistów.
natomiast odrzucisz każdy fakt naukowy, żeby
> nie wiem jak solidnie udokumentowany, jeśli ci nie pasuje do twojej
> prywatnej układanki.
Chętnie bym zebrał do kupy te "fakty" naukowe dotyczące TE. Możesz podrzucić
pierwszy, taki mocny, zwalający z nóg fakt, na dobry początek?
>
> Mniej więcej to samo dotyczy indiańskiej laleczki w studni artezyjskiej, o
> której wspominałeś jakiś czas temu, i wszelkiego innego badziewia z
> "Zakazanej archeologii".
>
>> Jak określisz coś co nazywamy silnikiem, skoro uważasz, że ten
>> molekularny wykracza poza zakres twej definicji?
>
> Jak już pisałem, równie dobrze możesz, na zasadzie mętnej analogii, nazwać
> Ziemię prądnicą. Fakt, że coś pod względem funkcji przypomina maszyny
> wytwarzane przez człowieka, nie oznacza podobnej genezy.
To ty wybrałeś mętną analogię. Ziemia pełni również rolę prądnicy i w
pewnych sytuacjach tak możemy ją nazwać, ale planeta to skomplikowany system
nie stworzony tylko do produkcji prądu. Natomiast silnik wici to urządzenie
służące dokładnie tylko do napędu jak silniki ludzkie. Jeszcze jedno, on nie
tylko pod względem funkcji je przypomina, ale i pod względem budowy i
kształtu poszczególnych części. Zatem jest uprawnionym szukanie w tym
obiekcie śladów inteligentnego działania tym bardziej, że nauka nie zna praw
natury, ktore umożliwiłyby samopowstawanie takich obiektów z martwej
materii.
>
>> To pewnie wg średniowiecznego uczonego twoja komórka też nie jest
>> projektem bo w jego czasach nie produkowała tego znana mu inteligencja?
>> A przyszłe wytwory nanotechnologów też nie będą projektami bo ich nie
>> wytwarza dzisiejsza inteligencja? :-)))))) kabaret...
>
> Moja komórka też nie jest zdolna do autoreplikacji. Może ty masz jakiś
> lepszy model.
wybierz:
1. Jeśli w przyszłości jacyś nanotechnolodzy wyprodukują samoreplikujące się
urządzenie to wtedy westchniesz i z bólem serca uznasz komórkowe pompki,
silniczki itd. za projekt.
2. Nie uznajesz technologi wyżej zaawansownych niż ludzkie, Czyli to czego
ludzka technika nie dościgneła to przypadkowo powstałe.
3.Uznajesz wysokospecjalizowane systemy za powstałe przypadkowo, gdyż
wierzysz w jakieś nauce nie znane prawo natury wyjaśniające moc sprawczą
przypadku.
>
>> Schowaj głowę w piasek to może okaże się że świat nie istnieje!!
>> ;-))))))) komedia...:-)))
>
> Świat widzę dookoła cały czas, Projektanta -- nie.
Projektantów starożytnych artefaktów też nie widzisz.
>
>> "Możliwe historie"? Ty dyskutujesz o nauce czy literaturze SF?
>
> Tak, MOŻLIWE HISTORIE (scenariusze pokazujące, jak MOGŁO być i przeczące
> twierdzeniu, że NIJAK nie mogło). Ćwiczyłem ten temat z naszym
> nieodżałowanym KK. Zawsze było tak samo. Prosił mnie o wyjaśnienie, jak
> coś (np. ucho wewnętrzne ssaków) MOGŁO WYEWOLUOWAĆ. Sumiennie zapoznawałem
> się z danymi i literaturą, prezentowałem mu dość szczegółowy scenariusz,
> pokazujący jak mogło być i jak zapewne było, biorąc pod uwagę zachowane
> skamieniałości.
Jeśli jak mówisz są to sumiennie z twej strony przedstawione argumenty, a
nie jakieś pyskówki jak obecnie, to proszę o linki do tych rozmów, jeśli
możesz.
Po czym dowiadywałem się, że
> to tylko takie sobie bajeczki i że nie potrafię udowodnić, że było
> DOKŁADNIE TAK. Nie mówię "szkoda czasu" tylko dlatego, że sam dowiedziałem
> się przy okazji wielu ciekawych rzeczy, za to KK nie nauczył się nic, bo
> nie taka była jego intencja.
Od ledwie kilku miesięcy po długiej przerwie, i z przerwami czytam te forum,
ale z tego co wiem to KK kiedyś prezentował mniej emocjonalny przekaz za to
bardzo składny i merytoryczny. Wiem też że traktujecie wy jako ewolucjoniści
kogoś kto przedstawia zasadne przeciwne waszej ideologi argumenty w sposób
lekceważący i protekcjonalny. To nie rodzi szacunku ani atmosfery do
naprawdę naukowego dojścia do prawdy. Na zachodzie jest mnóstwo powaznych
naukowców, którzy otwarcie twierdzą, że nie ma na dziś dzień żadnych
poważnych argumentów naukowych na prawdziwość teorii ewolucji Darwina.
Jednak jak twierdzą wolą zostać przy tej koncepcji i to jest ich
swiatopoglądowy wybór. Wiedzą, że to co prezentowane jest w sprawie
wyjaśnienia zagadki życia to tylko robocze hipotezy zmieniające się z
tygodnia na tydzień. Ale wierzą, że postęp nauki rozwiąże te problemy. Na tm
polega uczciwe przedstawienie sprawy. Natomiast na tym forum siedzi garstka
ludzi, która uważa, że zjedła wszystkie rozumy i bez żadnej pokory robocze
pomysły z zachodu przedstawia (likując te artykuły) jako niepodważale FAKTY
tak w ich mniemaniu autorytatywne, że w nastepstwie zamiast odpowiedzi na
kontrargumenty przedstawia tylko szyderstwa personalne. Zapomniane tu
zostało prawo do wzajemnego szacunku, szacunku do logiki i uczciwości.
Przodują tu ideoologiczne uprzedzenia i chęć postawienia na swoim. Ja wierzę
w Boga i wierzę Bogu i mam na to solidne argumenty. Więc też i wiem że Bóg
nigdy na siłę nikogo do siebie nie przekonywał. Dlatego mam szacunek do tych
naukowców ewolucjonistów, którzy świadomie i uczciwie orzekają deficyt
teorii ewolucji, bo takie są fakty i szukaja innych rozwiązań, lub czekaja
na na nie.
>
>> Uważasz,, że jak kreacjonista to wyklucza go jako naukowca? :-))
>
> W zasadzie tak, chyba że jest wąskim specjalistą od jakiejś dziedziny
> nauki, gdzie to nie ma znaczenia. Natomiast kreacjonizm od razu
> kompromituje biologa, tak jak wiara w płaską Ziemię kompromitowałaby
> geologa, geografa albo astronoma.
To bardzo mi przykro ale taki pogląd dyskredytuje cię jako aspirujacego do
miana prawdziwego naukowca. Nie staniesz się nigdy Kopernikiem naszych
czasów. Myśle, że kierujesz sie koniunkturalizmem płynąc z prądem, a taka
postawa nigdy nie była porządana w świecie nauki.
>
>> A ty naprawdę wierzysz naiwnie, że wszyscy naukowcy to naprawdę
>> ewolucjoniści? :-)))
>
> Nie. W ogóle termin "ewolucjonista" to raczej etykietka chętnie używana
> przez kreacjonistów dla podkreślenia, że NORMALNY biolog "głównego nurtu"
> to taki sam "-ista", jak oni sami, tylko wierzący w inny "-izm". Tak
> jednak nie jest. Pseudonauka nie jest nauką alternatywną, tylko zboczeniem
> intelektualnym, patologią rozumu. Ogromna większość aktywnych naukowców
> (niezależnie od dziedziny, w której pracują) akceptuje teorię ewolucji z
> tego prostego powodu, że wiedzą, jak działa nauka, i że kreacjonizm się
> nie mieści w tej metodologii.
I tu wyłazi z ciebie ideoolog materializmu. Kazdy szanujący sie
ewolucjonista wie, że "teoria" ewolucji nigdy nie przeszła drogi metodologii
naukowej. Przyjęta została a priori. Taki naukowy szowinizm jaki
prezentujesz osłabia twój naukowy autorytet.
>
>> Bo tu najpierw potrzebna jest wiara, a później przychodzi wiedza. Tak
>> sobie Bóg to wykombinował.
>
> Tak, w końcu przychodzi sprawdzalna wiedza i wtedy wiara może sobie pójść
> do diabła. Chyba zdajesz sobie sprawę, że żadna religia na tej planecie
> nie wygrała dotąd ani jednego sporu merytorycznego z nauką mimo stosowania
> środków perswazji także pozamerytorycznej -- do palenia na stosie
> włącznie. Stąd to desperackie czepianie się brzytwy przez kreacjonistów.
--
Dobrze rzekłeś, "sprawdzalna wiedza". To najwiekszy problem ewolucjonizmu
przecież. Nie ma żadnych doświadczeń potwierdzających pojawianie sie
specyfikowaniej informacji w materii nieożywionej. Po kilkudziesięciu latach
doświadczeń bombardowania różnymi czynnikami DNA nie znaleziono objawów
wzrostu informacji.
"..żadna religia na tej
planecie nie wygrała dotąd ani jednego sporu merytorycznego z nauką mimo
stosowania środków perswazji także pozamerytorycznej -- do palenia na
stosie włącznie."
I bardzo dobrze! Brzydzę się każdą religią, jeśli w ogole wiesz co znaczy
religia (poza stereotypowym pojmowaniem) w co watpię. To nie Prawda paliła
na stosach. To własnie religia paliła na stosach i dziś i do dziś niszczy w
Polsce i nie tylko w Polsce ludzi.
Po tej wypowiedzi wnioskuję, że twój światopogląd i bunt opierasz na
zwodniczych i destrukcyjnych wszechogarniających działaniach katolicyzmu. To
znaczy że ta fałszywa ideoologia katolicka zrodziłą w tobie swe pozytywne
owoce. Patrzysz na rzeczywistość przez pryzmat wychowania (jak mniemam) w
katolicyźmie. A to błąd. Katolicyzm nie ma nic wspólnego z Bogiem Biblii.
Katolicyzm to zło, które ma swoje miejsce nawet w Biblii (obj św Jana). Więc
musisz jak widzisz odświeżyć swą wiedzę w tej materi w której masz tylko
powierzchowne wyobrażenie, a które jest czynnikiem decydującym w tych
polemikach.
pzdr
seven
"Tylko ten, kto nie boi się prawdy, nie boi się szukać odpowiedzi"
> Rozumiem. W takim razie wyszczególnij cechy projektu ludzkiego. Czekam
> niecierpliwie. Na pewno jako inżynier zrobisz to solidnie i precyzyjnie.
Podstawową cech wszelkich urządzeń/maszyn zaprojektowanych przez ludzi
jest to, że są *narzędziami* służącymi ludziom. Ich funkcja jest równa
ich wartości użytkowej. Samochód albo pompa istnieją dla ludzi, nie dla
samych siebie. "Maszyny" molekularne wchodzące w skład żywych struktur
służą tylko organizmowi, który je wytwarza (i samym sobie, bo są częścią
tego organizmu) -- a nie stojącemu gdzieś na zewnątrz "projektantowi".
Jeśli sądzisz, że jest inaczej, udowodnij to. Istotą naturalnego
replikatora jest doprowadzenie do powstania jego własnych kopii. Reszta
jest mało istotna. Nie ma znaczenia, jak skomplikowana i imponująca jest
ich struktura, i czy zawierają analogi łożysk/śrubek/pompek.
> ..a tu może w rodzinie Reida lub Meistera zaczniesz podejrzliwie szukać
> szewców? :-)
...
> Oczywiście, setki takich artefaktów i skamieniałości to dla ciebie kaczki
> dziennikarskie jeśli tylko mają czelność być sprzeczne z przewodnią
> ideologią materialistów.
Nie będę dyskutował każdej kaczki po kolei. Przypadek, od którego
zacząłeś, jest typowy. Mnie zajęło pięć minut znalezienie kopii
oryginalnego doniesienia z _The Morrisonville Times_ i poznanie
istotnych szczegółów życia zawodowego pana Silasa Culpa. Jestem pewien,
że sam widzisz teraz, jak idiotyczna jest historia z tym łańcuszkiem,
ale przecież nie wiedziałeś tego, kiedy ją przytoczyłeś (bo inaczej nie
podkładałbyś się tak łatwo, chyba że przeceniam twoją inteligencję).
Przyznajesz, czy idziesz w zaparte? A dlaczego nie wiedziałeś, skoro tak
łatwo to sprawdzić? Bo nie masz mentalności naukowca, która nie pozwala
wierzyć bez zastrzeżeń w każdy news z sezonu ogórkowego. Rzecz w tym, że
ciebie nie interesuje ani trochę weryfikowanie wiarygodności takich
sensacji. Możesz je brać garściami np. z książki Cremo (zgadłem?) i
podrzucać mi nowe jak rzutki do zetrzeliwania, ale to nudna zabawa.
> To ty wybrałeś mętną analogię. Ziemia pełni również rolę prądnicy i w
> pewnych sytuacjach tak możemy ją nazwać, ale planeta to skomplikowany
> system
> nie stworzony tylko do produkcji prądu.
No, jakże to! Ten system generuje i stabilizuje silne pole magnetyczne i
ewidentnie został stworzony po to, żeby chronić nas przed szkodliwymi
strumieniami cząstek z kosmosu. Taki generator mógł twoim zdaniem
powstać sam? On też ma swoje moduły funkcjonalne, np. stojan (skorupę
ziemską) i wirnik (płynne jądro metaliczne). Przecież analogiczne
generatory tworzone przez człowieka są MASZYNAMI, i wcale nie łatwo było
je zaprojektować i skonstruować.
> Natomiast silnik wici to urządzenie
> służące dokładnie tylko do napędu jak silniki ludzkie. Jeszcze jedno, on
> nie
> tylko pod względem funkcji je przypomina, ale i pod względem budowy i
> kształtu poszczególnych części. Zatem jest uprawnionym szukanie w tym
> obiekcie śladów inteligentnego działania tym bardziej, że nauka nie zna
> praw
> natury, ktore umożliwiłyby samopowstawanie takich obiektów z martwej
> materii.
I jaką korzyść ma z tej witki Projektant? W jakim celu ją zbudował?
> 1. Jeśli w przyszłości jacyś nanotechnolodzy wyprodukują samoreplikujące
> się
> urządzenie to wtedy westchniesz i z bólem serca uznasz komórkowe pompki,
> silniczki itd. za projekt.
Nie, wtedy uznam, że nanotechnologom udała się imitacja życia. Nawiasem
mówiąc, jeśli kiedyś stworzą maszynki samoreplikujące się, nie
kontrolowane przez człowieka, służące własnym celom i zdolne do
ewolucji, to będzie to po prostu życie, tyle że sztucznego pochodzenia.
Oby tylko nie potrafiło skutecznie konkurować z tym naturalnym... ale
jestem dobrej myśli, bo po kilku miliardach lat selekcji przeżyły tylko
naprawdę skuteczne replikatory.
> 2. Nie uznajesz technologi wyżej zaawansownych niż ludzkie, Czyli to czego
> ludzka technika nie dościgneła to przypadkowo powstałe.
Nie mam pojęcia, jak takie technologie mogłyby wyglądać. Ty też nie. A z
niewiedzy trudno wyciągać jakiekolwiek wnioski.
> 3.Uznajesz wysokospecjalizowane systemy za powstałe przypadkowo, gdyż
> wierzysz w jakieś nauce nie znane prawo natury wyjaśniające moc sprawczą
> przypadku.
Ile razy różni ludzie w tej grupie tłumaczyli ci, że ewolucja NIE JEST
przypadkowym błądzeniem? Przypadkowe są mutacje -- selekcja WRĘCZ
PRZECIWNIE. Selekcja prowadzi do "zasysania" informacji ze środowiska.
Cykl "replikacja -> mutacja -> selekcja/konkurencja -> replikacja" przy
nietrudnych do spełnienia założeniach prowadzi do powstania układów na
tyle złożonych, że mogą kodować, magazynować i wykorzystywać informację
potrzebną im do przeżycia, a także stopniowo komplikować własną
strukturę, żeby przetwarzać informację coraz skuteczniej. Algorytmy
ewolucyjne robią to w praktyce. Oczywiście te algorytmy pisze
człowiek-programista, ale nie PROJEKTUJE efektów ich ewolucji (w tym
układów "nieredukowalnie złożonych", które też przy okazji powstają).
Piotr
> Miałeś wyszczególnić cechy ludzkiego projektu, więc mniemam, że pod
> określeniem "urządzeń/maszyn" mam rozumieć ogólnie projekty ludzkie.
> Zatem twierdzisz, że np. projekt budy dla psa, albo budki dla szpaków
> służy ludziom (mieszkają w tym?), albo to nie jest projekt? A ja
> myślałem cały czas, że te wytwoty inteligencji ludzkiej są dla psów i
> szpaków,..jak to człowiek uczy się całe życie.
Człowiek "korzysta z usług" niektórych zwierząt i roślin i w zamian dba
o nie, a pośrednio o własne potrzeby, projektując także coś dla nich (a
także często antropomorfizując je, jak starsza pani szydełkująca
sweterek dla swojego teriera). To zresztą margines ludzkiej
działalności, dotyczący -- selektywnie -- bardzo nielicznych gatunków. O
99.999% życia na Ziemi przeciętny człowiek dba tyle, co o zeszłoroczny
śnieg. Ogromna większość ludzkich narzędzi, konstrukcji, itp. jest dla
ludzi.
> A jakąż wartość użytkową dla ludzi obecnie przedstawia projekt sygnału z
> Arecibo?
Próba nawiązania kontaktu z obcą cywilizacją (gdyby się udała) zapewne
miałaby wartość praktyczną. Ciekawe, czy ktoś, kto ewentualnie odbierze
nasze sygnały, cokolwiek z nich zrozumie i dopatrzy się w nich
"projektu". Zdarzało się natomiast, że w pierwszej chwili niektórzy
całkiem poważnie brali za "projekt" sygnał naturalny (np. promieniowanie
pulsarów).
> Czyli wg ciebie podstawową cechą wszelkich projektów ludzkich jest to że
> zostały zaprojektowane przez ludzi.
Straw man. Tego nie powiedziałem. Wspólną cechą ogromnej większości z
nich jest ich rozpoznawalna funkcja "usługowa". Pięściak od zwykłego
kawałka krzemienia obtłuczonego w sposób naturalny odróżnia nie
nieredukowalna złożoność, tylko oczywista funkcjonalność *z ludzkiego
punktu widzenia*.
> Czyli chcesz powiedzieć, że żywe struktury, które służą samemu sobie,
> przez analogię do cechy projektu ludzkiego jaką jest służenie samemu
> sobie, są również projektem? :-)
Projekt ludzki nie służy samemu sobie, tylko projektantowi. Przez
analogię, np. zmyślny aparat lokomocyjny krętka bladego powinien mieć
jakąś funkcję istotną dla Projektanta, nie tylko dla krętka.
> Reasumując, miałeś przedstawić cechy projektów wytwarzanych przez dany
> rodzaj istoty inteligentnej, np ludzi, ale zamiast tego dostałem mętny
> tautologiczny wywód z którego wychodzi że życie to jednak projekt.
> Gonisz za własnym ogonem nieuznając projektu bez projektanta, bo widzę
> że do tego ten cały wywód zmierza.
Tautologię zrobiłeś z niego ty, zniekształcając moją argumentację.
Projekt bez projektanta? Co by to miało być? Pojęcie projektu zakłada
intencjonalność. Sami kreacjoniści powtarzają jak katarynki "gdzie jest
zegar, musi być zegarmistrz", a zaraz potem, kiedy ich zapytać o
zegarmistrza, zmieniają temat.
> Nie wiesz jak działają takie algorytmy i pleciesz androny. Aby działał
> taki algorytm musi być określony cel, czego nie ma w przyrodzie. Muszą
> zostać określone kryteria selekcji. Samo stworzenie oprogramowania
> determinującego ścieżki rozwiązań to ogrom wiedzy inteligencji ludzkiej.
> Komputerowe algorytmy genetyczne nie mają za wiele wspólnego z teorią
> ewolucji raczej dużo wiecej z kreacjonizmem, więc nie podawaj wiecej
> tego argumentu bo to kompletnie nie adekwatny przykład.
LOL, *ja* nie wiem? Nie zrozumiałeś, kiedy mówiłem, że produkty tych
algorytmów to nic innego jak złożoność (także "nieredukowalna"), która
co prawda powstała wskutek ludzkiej działalności, ale nie została
ZAPLANOWANA i ZAPROJEKTOWANA? Wszystkie ludzkie eksperymenty są
sztuczne, bo nie mogą być inne, ale służą badaniu natury. Projektuje się
warunki eksperymentu, ale nie jego rezultaty.