|
sobota, 17 marca 2007
20.3.1998 "Wspólnota
Polska" odmówiła Polakom pomocy, a w 2005 r.
kupiła dla Angeliki BORYS na Białorusi AUTO za 60 000
zł.
P-Niem. -233/98 Warszawa, dn. 20.3.1998 Sz. Pan Szanowny Panie Prezesie, pragnę Panu uprzejmie podziękować za zaproszenie na spotkanie dyskusyjne na temat przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Jednocześnie zmuszony jestem poinformować Pana, że niestety nie będę mógł w nim uczestniczyć. Spotkanie to, współorganizowane przez Polski Ośrodek Kultury, jest niewątpliwie cenną i ważną inicjatywą odbiegającą jednak w swojej tematyce od profilu działania Stowarzyszenia "Wspólnota Polska". Dlatego Zarząd Krajowy nie ma możliwości dofinansowania tego przedsięwzięcia. Łącząc wyrazy szacunku Sekretarz Zarządu Krajowego sprzeniewierzane przez Senat i
"Wspólnotę Polską" setki milionów
złotych pochodzących z kieszeni polskich
podatników.
Kiszczak i Stelmachowski w Magdalence Raport WSI mówi o 3 agentach w Towarzystwie "Polonia" (dawna nazwa lokatora zamku w Pułtusku) Elżbieta
Szczepańska
Pomoc czy zalegalizowana kradzież? Cieszy fakt, że wreszcie po dziewiętnastu latach, w pomagdalenkowej Polsce, ktoś odważył się zwrócić uwagę na sprzeniewierzane przez Senat i Wspólnotę Polską setki milionów złotych pochodzących z kieszeni polskich podatników [...]. Kto za tym stoi Magdalenka,od prawej: Stelmachowski, Kiszczak, Ciosek, Wałęsa Warto przypomnieć, że prof.
Stelmachowski był jednym z inicjatorów
Okrągłego Stołu, za co magdalenkowi biesiadnicy wynagrodzili go
wyniesieniem na stołek marszałkowski Senatu RP. W latach
1989-1991, gdy jego akcje nieco spadły, w rządzie Olszewskiego objął on stanowisko ministra kultury, a
od 1992 jest prezesem "Stowarzyszenia Wspólnota Polska" w Warszawie. Od tego czasu trwa marnotrawienie
polskich pieniędzy i wydawanie ich często niezgodnie z interesem
polskiego państwa i Polonii [...]. I tak dalej i tak dalej: w 2005 (auto dla Andżeliki Borys 60 000 zł,) [...] niedziela, 18 marca 2007
dr
Leszek Skonka: List otwarty do Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego
---- Wiadomość
Oryginalna ---- Listy otwarte przed sierpniem 1980 były formą porozumiewanie się opozycji ze społeczeństwem, choć formalnymi adresatami byli sprawujące wówczas władze PRL. Z reguły nie odpowiadały one na te listy, albo reagowały represjami. Obecnie cel i forma nie zmieniły się; nadal formalnym, imiennym adresatem jest władza, a faktycznym społeczeństwo. Wielce Szanowny Panie Prezydencie, Niech Pan w okresie swojej kadencji załatwi bolące i nabrzmiałe sprawy. Ludzie pokrzywdzeni przez poprzednie reżimy, wbrew pozorom i wmawianiu przez propagandę, nie pałają nienawiścią i odwetem do swych krzywdzicieli. Faktyczne ofiary nie domagają sie zemsty lecz oczekują przede wszystkim naprawy wyrządzonych im krzywd, choćby w formie satysfakcji moralnej. Natomiast, rzekomo sprawiedliwa i moralna władza od 18 lat nie zrobila nic w tym kierunku i uparcie wmawia społeczeństwu, że pokrzywdzonym chodzi głównie o zemstę i odwet. W zasadzie wiele krzywd można i trzeba było naprawić już 27 lat temu, tuż po zakończeniu sierpniowych strajków , bo była ku po temu sprzyjająca atmosfera polityczna i społeczna. Żądano od rządzących przywrócenia do pracy działaczy opozycji przedsierpniowej, To naprawdę było realne i ówczesna ekipa władzy nie stawiałaby zbyt ostrego sprzeciwu ani utrudnień nie do pokonania. Ludzie zwalniani, a właściwie wyrzuceni z pracy, wyeliminowani z zawodu, zdegradowani społecznie, socjalnie, spodziewali się, że ich postawa będzie doceniona po sierpniu 1980 roku, ale zawiedli się. Urząd Kombatantów i Osób Represjonowanych odmówił im praw kombatanckich. A przecież wiele działaczy opozycji przedsierpniowej świadomie narażało się na prześladowania i represje, Dla niektórych było to wielkie poświecenie, np. musieli zrezygnować z kierowniczych stanowisk, ulubionej pracy, umiłowanego zawodu; kierownicy , dziennikarze, nauczyciele, naukowcy, wojskowi. urzędnicy różnych instytucji i szczebli... Oni po sierpniowych porozumieniach z Rządem nie pchali się do władzy, lecz oczekiwali przywrócenia do pracy i zawodu. Było to w tym czasie możliwe, bo Umowa Sierpniowa z Rządem pozwalała na to. Jedynym człowiekiem w okresie powojennym, który to uczynił po październiku 1956 r.; choć w ograniczonym zakresie, był Władysław Gomułka. Ogłosił szeroką amnestię i rehabilitację represjonowanych, zwolnił z wiezień tysiące niewinnych obywateli, przywrócił do pracy, na te same, albo na wyższe stanowiska wielu represjonowanych w okresie stalinizmu. Ale ludzie, którzy opanowali kierownictwo NSZZ , przekształcili ten związek pracowniczy w partię polityczną i dążyli wyłącznie do zdobycia władzy, a związek potraktowali instrumentalnie. Po osiągnięciu celu, tzn. zdobyciu władzy w kraju ustawili sie przeciw Związkowi i ludziom pracy. Nie mieli, i nadal nie mają zamiaru, naprawić czegokolwiek, a zwłaszcza krzywd, działaczom opozycji przedsierpniowej i posierpniowej. Ostatnio ekipa PiS spotęgowała dyskusję na temat tzw. lustracji, rozliczeń i dekomunizacji. Inspiratorzy ci preferują rozliczenie aparatu rządzącego w PRL, a świadome przemilczanie win obciążających ekipy rządzące pod szyldem "Solidarności". Uczciwość i sprawiedliwość wymagają, by obiektywnie ocenić błędy i nieprawości obu obozów i okresów . Największą jednak obłudą i hańbą jest świadome pomijanie problemu naprawienia krzywd wyrządzonych w PRL, i po sierpniem 1980 roku, oraz oceniania win ludzi w zależności od obecnie zajmowanego stanowiska, sympatii , przynależności do partii, obozów. Łagodnie traktuje się sprawców zła w sutannach, związanych z obozem rządzącym, a surowiej przeciwników innego obozu. Pomija się świadomie i ostentacyjnie zadanie naprawienia krzywd ofiarom kolejnych reżimów. W ogóle potrzeby naprawienia krzywd inspiratorzy rozliczeń nie dostrzegają lub spychają na drugi plan, uzasadniając, to tym, że najpierw trzeba ukarać winnych; dodajmy tylko niektórych, a później zająć się naprawianiem krzywd. W tej postawie chodzi raczej o propagandę i odsuniecie od jakichkolwiek wpływów społecznych i politycznych, faktycznych lub potencjalnych przeciwników. Zakrawa to wyraźnie na dziką prymitywną zemstę. Ofiary reżimów mniej interesuje to, czy generałowie Jaruzelski, Kiszczak, Siwicki zostaną zdegradowani do stopni szeregowca, czy odbierze się wysokie emerytury byłym dygnitarzom PRL, ale czy i kiedy faktycznym ich ofiarom zostaną naprawione krzywdy; bo większości pokrzywdzonym życia zostało już niewiele. Natomiast inicjowane procesy winnych trwać mogą latami. Komitet Pamięci Ofiar Stalinizmu od 27 lat domaga się ustawicznie, lecz dotychczas bezskutecznie. naprawienia tych zaległych bolesnych krzywd. Zwracał się do Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego, premiera Mazowieckiegoa ostatnio także do Pana Prezydenta. Tylko Aleksander Kwaśniewski na apel odpowiedział, ale skończyło się na słowach. Premier Mazowiecki w ogle nie odpowiedział, mimo, że pod apelem podpisało sie około 10 rodaków kraju i Polonii. W 2005 roku, w czasie kampanii wyborczej, Komitet zwrócił się do kandydatów na Prezydenta RP z apelem o naprawienie zaległych krzywd wyrządzonych przed o po sierpniu 1980. Komitet m.in. pisał o oczekiwaniach od przyszłego Prezydenta RP swego rodzaju autoweryfikacji już w czasie kampanii wyborczej. "Jedną z takich form weryfikacji powinno być bardzo konsekwentne egzekwowanie zdeklarowania się kandydata w czasie kampanii wyborczej do naprawienia krzywd wyrządzonych w odległej i niedawnej przeszłości najbardziej aktywnym i wartościowym obywatelom. Ma to znaczenie nie tylko moralne, polityczne, społeczne, ale także ważne cele wychowawcze. Ludzie, którzy w przeszłości spełniali uczciwie swoje powinności obywatelskie nie muszą być za to wynagradzani, ale nie powinni być karani i gorzej traktowani od biernych obywateli, jak ma to miejsce do tej pory. W dotychczasowej praktyce bowiem, właśnie ci najaktywniejsi obywatele, są przez kolejne ekipy władzy poniżani, ignorowani, skazywani na nędzną wegetację, na emigrację zewnętrzną lub wewnętrzną, natomiast nagradzane są z reguły jednostki „mierne, bierne ale wierne”. Nieoficjalnie wciąż funkcjonuje zalecana praktyczna i wygodna dla obywateli biernych, proweniencji z PRL, rada – „nie rozrabiaj, nie podskakuj, siedź cicho i przytakuj”. Nawet nie chodzi o nagradzanie, przyznawanie przywilejów, wyrażanie publicznego uznania za aktywność obywatelską, ale o zaprzestanie szykanowania, karania, poniżania, za uczciwe spełnianie obywatelskich powinności, gdyż to, choć nie zawsze intencjonalnie, odstręcza i zniechęca do podejmowania działalności publicznej na rzecz społeczeństwa. Kandydujący na Urząd Prezydenta RP powinni już przed elekcją ujawnić publicznie swoją postawę wobec skrzywdzonych obywateli, uwiarygodnić się poprzez działanie, a nie tylko zapewnienia werbalnie. Powinni np. zadeklarować powołanie Komitetu Naprawy Krzywd Obywatelskich np. pod przewodnictwem kandydującego na Urząd Prezydenta oraz przedstawić skład osobowy desygnowanego przez niego Komitetu, jego program, metod i form realizacji...” Komitet proponował nawet program i formy załatwienia tego bolesnego i wstydliwego problemu narodowego pisząc m.in. : 'Mogą być różne formy i sposoby naprawienia zaległych krzywd, bez angażowania etatowego personelu i publicznych środków finansowych np. zindywidualizowane wyrażenie uznania za doznane krzywdy, okazanie publiczne współczucia, ubolewania, zapowiedź poparcia starań o przywrócenie dotyczące utraconych funkcji, stanowisk, stopni wojskowych, naukowych, odznaczeń, uhonorowanie przez desygnowanie do różnych gremiów publicznych, społecznych itd.. Większość pokrzywdzonych jest już w wieku tuż przed, lub emerytalnym i awansowanie ich lub przywrócenie im stopni wojskowych, nadanie tytułów naukowych, wyróżnień honorowych, obywatelskich, nie spowoduje skutków finansowych, zawodowych, ale będzie miało znaczenie symboliczne, będzie formą satysfakcji moralnej i może działać wychowawczo i aktywizująca na społeczeństwo. Należy bowiem pamiętać, że w przeszłości, zarówno w okresie PRL, jak i w Polsce „pookrągłostołowej” wielu obywateli o postawach niekonformistycznych nie mogło awansować społecznie, zawodowo, naukowo, ze względów politycznych i ideologicznych (nomenklatura PZPR, „Solidarności”). O możliwości awansów, karierach zawodowych, wojskowych , naukowych decydowały w PRL władze partyjne. Na uczelniach np. o awansie powyżej doktora w okresie PRL decydowała partia; wstępnie sekretarz komórki POP, a w następnej fazie Komitet Zakładowy/ Uczelniany, Wydział Nauki KW PZPR, Ministerstwo Szkolnictwa Wyższego; a nie kwalifikacje merytoryczne i wartości intelektualne , (vide kierowanie na staże i stypendia zagraniczne ). Niektórzy bezpartyjni najwyżej mogli dobić się do podrzędnego stanowiska, i to tylko jeśli mieli dobre kontakty towarzyskie, koleżeńskie, układy rodzinne z członkami władz partyjnych oraz jednostki serwilistyczne, powiązane z SB, ludzie nijacy, „mierni, bierni ale wierni”. Stąd w marcu 1968 roku pojawiła się dalsza tendencja upartyjnienia nauki poprzez masowe mianowanie na stanowiska docentów i samodzielnych pracowników naukowych, partyjnych nieudaczników, nawet bez stopnia doktora, ale za to z legitymacjami PZPR (tzw. marcowi docenci). Jest także pewna praktyczna, sprawiedliwa forma umożliwiająca naprawienia lub złagodzenie najbardziej wstydliwych i drastycznych krzywd materialnych wyrządzonych tym ludziom. Otóż Prezes Rady Ministrów ma uprawnienia, by w wyjątkowych i uzasadnionych społecznie przypadkach, przyznawać rentę lub emeryturę specjalną z funduszu ZUS; może ona wynosić do 1800 zł. miesięcznie. (art. 82, ust.1 ustawy z dnia 17.12.1998, o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych + tekst jedn. Dz. U. z 2004 r. Nr 39 poz. 353+). Ponieważ w przeszłości niektórzy pokrzywdzeni w PRL i III RP przechodzili na rentę lub emeryturę pobierając najniższe uposażenie, ( mieli wieloletnie przerwy w zatrudnieniu i wilcze bilety - Berufverbote), zatrudniani byli na zleceniach, nie mają ciągłości pracy, to ich świadczenia rentowe lub emerytalne, niezależnie od kwalifikacji i stażu, są bardzo niskie ( od 300 do 800 zł). Forma renty lub Emerytury Specjalnej pozwoliłby im względnie godnie żyć, przynajmniej zaopatrywać się systematycznie w podstawowe lekarstwa, niezbędne do przedłużenia życia, ulżenia w cierpieniach, opłacenia czynszu mieszkaniowego, podstawowych świadczeń socjalnych, skromnego wyżywienia. Z funduszu tego oficjalnie skorzystało już wiele osób, choć często nie te, które na to szczególnie zasługują np. Jacek Kuroń, Janusz Pałubicki, Alicja Grześkowiak, Andrzej Stelmachowski, red. Bolesław Sulik... Jeśli przyznanie takiej formy pomocy Kuroniowi i Pałubickiemu nie wzbudza wątpliwości, to zdziwienie może i powinno wywołać wspomaganie w tej formie Alicji Grześkowiak i Andrzeja Stelmachowskiego. Oboje są profesorami i nadal relatywnie zarabiają nieźle. Jest to więc jawne nadużycie. Podobno dużo osób bezpodstawnie korzysta z tego przywileju ( krewni członków rządu, wyższych urzędników, byłych parlamentarzystów, działaczy partyjnych, różni kolesie, znajomi, przyjaciele). Jednocześnie wielu zasłużonym osobom starającym się o taką formę pomocy, ukaranych za aktywność obywatelską, odmawia się jej. Toteż Kandydaci na Prezydenta powinni w trybie pilnym zwrócić się do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z żądaniem ujawnienia nazwisk osób i podstawę na jakiej w czasie ostatnich 4 lat przyznano taką pomoc oraz nazwiska i rzeczowe motywy odmowy innym. Ofiary stalinizmy i poststalinizmu miały nadzieję, że Pan Prezydent załatwi pozytywnie ten bolący, wstydliwy i anty wychowawczy problem. Z poważaniem dr Leszek Skonka – przewodniczący Komitetu Pamięci Ofiar Stalinizmu w Polsce(x) tell. 0691 830350, fax 071 7809081 e mail stal...@wp.pl Konto: Bank Pocztowy S.A O/Wrocław Komitet Pamięci Ofiar Stalinizmu Nr 31 1320 1999 2311 6535 2000 0001 (x) Były działacz przedsierpniowej opozycji (ROPCiO), posiada certyfikat IPN “pokrzywdzonego” http://groups.google.com/group/sowa-frankfurt/browse_thread/thread/26b50d435a15d216?hl=pl |
Ostatnie notki
Zakładki:
EU-Fotos
Freunde -
Przyjaciele
IN POLEN - W
POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch -
MMS
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści -
komuniści - inne
NASZE -
UNSERE
POLONIA i Polacy poza
granicami RP
SOWA
SOWA
RADIO
SOWA
VIDEO
UNIA &
POLSKA
YES -
POLAND
kosiewski.
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| ||||||||||||||
| ||||||||||||||
Zeznając na rozprawie sądowej 16 marca 1978 r. w Sądzie Rejonowym w Sosnowcu zapytany o swój status zawodowy Zbigniew Stupak odpowiedział:
- Mój status jest trochę dziwny, bo jestem jednocześnie studentem i pracownikiem Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Katowicach
http://kurpie.blox.pl/2007/02/w-imieniu-Polskiej-Rzeczypospolitej-Ludowej-16.html
Stefan Kosiewski - Frankfurt nad Menem, 18 marca 2007 r.
Oświadczenie
Nie szukałem i nie szukam zemsty, jestem katolikiem.
Naczelnik Wydziału II Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Leszek Czajkowski pismem z 5 marca 2007 r. odmówił uznania mnie za osobę represjonowaną i przyznania mi uprawnień kombatanckich.
Leszek Czajkowski dopuścił się rzeczy niedopuszczalnych w państwie prawa, dlatego niniejszym wnioskuje się o odwołanie L. Czajkowskiego ze stanowiska Naczelnika Wydziału II Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.
Uzasadnienie:
we wniosku z 10.01.2007, wysłanym 17.01.07 listem poleconym nr 7111 w Tomaszowie Mazowieckim napisałem wyraźnie, że w 1977 r. zostałem wyrzucony ze studiów na Uniwersytecie Sląskim za niezależną działalność opozycyjną w środowisku studenckim. W marcu zaś 1978 r. zostałem skazany przez Sąd Rejonowy w Sosnowcu w wyniku represji ze strony Służby Bezpieczeństwa.
1. L. Czajkowski nie odpowiedział na wniosek w terminie przewidzianym przez Kodeks Postępowania Administracyjnego. Nie poinformował zainteresowanej strony o zarejestrowaniu wniosku, nie podał numeru sprawy, nie poprosił o ewentualne uzupełnienie wniosku. Nie zgłosił żadnych zastrzeżeń w terminie przewidzianym przez KPA.
Dopiero po zapytaniu wysłanym przeze mnie przez internet w Thursday, February 22, 2007 9:16 AM do Pana Janusza Krupskiego, Kierownika Urzędu ds. Kombatanów i Osób Represjonowanych, opublikowanym w internecie i rozesłanym w Magazynie Europejskim do ponad 12 000 czytelników,
L. Czajkowski odpowiedział pismem z 6.3.2007 r, w którym dostarczył szeregu dowodów złej woli, niekompetencji i braku przymiotów umysłu pozwalających na zajmowanie tak odpowiedzialnego stanowiska jak Naczelnik Wydziału w Urzędzie ds. osób represjonowanych przez żydokomunistyczny aparat terroru w czasach narzuconej urzędowo pogardy do Polaka, Człowieka i Obywatela w PRL.
2. Leszek Czajkowski pomówił pana Stefana Kosiewskiego o składanie wniosku " z tytułu prowadzenia działalności opozycyjnej w środowisku studenckim w latach 1977 - 1980" i w odpowiedzi na sformułowane przez samego siebie na piśmie pomówienie stwierdził, że "okoliczność ta nie stanowi represji".
Tymczasem we wniosku z 10.1.2007 r. mowa była wyraźnie i jednoznacznie o tym, że za działalność opozycyjną w latach siedemdziesiątych pan Stefan Kosiewski wielokrotnie karany był przez Kolegia do spraw Wykroczeń i skazany został w 1978 r. wyrokiem Sądu Rejonowego. Na wniosku wskazane zostały strony internetowe, gdzie wcześniej opublikowane zostały dokumenty potwierdzające te przykre fakty w taki sam sposób jak na stronie internetowej Urzędu ds. osób represjonowanych zawieszane zostały wzory wniosków.
http://ipn.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?37280
Leszek Czajkowski nie zadał sobie trudu, żeby kliknąć w dokument i skopiować go do akt sprawy.
3. Leszek Czajkowski postawił zarzut braku "rekomendacji stowarzyszenia właściwego dla określonego rodzaju działalności kombatanckiej lub represji". Zła wola i brak odpowiednich przymiotów umysłu nie pozwoliły Czajkowskiemu dostrzec, że oryginał wniosku opatrzony został pieczęcią stowarzyszenia Polnischer Schulverein "Oświata" in Frankfurt am Main e.V. oraz własnoręcznym podpisem pani Barbary Jędrzejczak upoważnionej statutowo do występowania na zewnątrz w imieniu stowarzyszenia, które jest polskim stowarzyszeniem wśród ponad milionowej rzeszy Polaków w okręgu konsularnym Konsulatu Generalnego RP w Kolonii.
Wyjaśnia się, że pośród Polonii w Niemczech nie ma żadnych ZBOWiD-ów, które miałyby zrzeszać kombatantów z UB, SB , ZOMO i ROMO oraz jednoczyć ich z emigrantami politycznymi z Solidarności. Polskie Stowarzyszenie Szkolne "Oświata" działające od 15 lat we Frankfurcie nad Menem jest prawdopodobnie pierwszą polonijną organizacją w Niemczech, która jako właściwa dla miejsca przebywania wnioskodawcy i rodzaju represji udzieliła urzędowego (data, miejsce, podpis upoważnionej osoby i pieczęć na wniosku) potwierdzenia rekomendacji.
Pan Stefan Kosiewski był represjonowany, co jest rzeczą nie tylko w Czeladzi, Sosnowcu i w Katowicach (gdzie żył, studiował, działał, tworzył i pracował) powszechnie znaną i wielokrotnie publicznie dokumentowaną, posiada status pokrzywdzonego w rozumieniu art. 6 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. zaświadzony przez Instytut Pamięci Narodowej 29.05.2003 r.
4. Leszek Czajkowski poucza niewłaściwie i niestosownie w piśmie z 6.03.2007, przysłanym do Niemiec listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru, "że strona niezadowolona z decyzji może się zwrócić do Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych w wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy w terminie 14 dni od dnia jej doręczenia".
Leszek Czajkowski nie rozumie najwyraźniej tego, że Obywatel w Polsce i w każdym innym państwie Unii Europejskiej zawsze może się zwrócić do każdego urzędu z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie jego sprawy.
Taka jest logika demokracji, a katolickie wychowanie zadeklarowane na początku niniejszego Oświadczenia nakazało wystąpienie - w interesie publicznym - o odwołanie Leszka Czajkowskiego z powierzonego mu wcześniej stanowiska.
- Chcemy budować IV RP, chcemy wyeliminować z naszego życia te mechanizmy, które de facto, nie dzięki przepisom, ale w praktyce w sposób niedobry, szkodliwy, patologiczny regulują nasze życie publiczne, gospodarcze, społeczne, godząc w polską demokrację, godząc w praworządność i interesy milionów Polaków. Godząc w polskie perspektywy, polską przeszłość - oświadczył dzisiaj w Warszawie 18 marca 2007 r. premier Jarosław Kaczyński podczas Konwencji programowej PiS-u
Do złych mechanizmów w życiu narodów należy m.in. obsadzanie niewłaściwych ludzi na odpowiedzialnych stanowiskach. Wnioskuję jak na wstępie
- o odwołanie Leszka Czajkowskiego ze stanowiska Naczelnika Wydziału II Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.
Stefan Kosiewski
Frankfurt nad Menem, 18.03.2007
Polnisches Kulturzentrum e.V., Vorsitzender/ Prezes Polskiego Ośrodka Kultury
ks. R. Mroziuk, S. Kosiewski, Konsul A. Kaczorowski
Decyzja
Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób
Represjonowanych
z dnia 06 MAR. 2007 Nr DO II/K0703/K-1204703/ 1 /
2007
o odmowie przyznania uprawnień kombatanckich
Na podstawie art. 1-4 ustawy z dnia 24 stycznia 1991 r. o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego / tekst jednolity Dz. U. z 2002 r. Nr 42 poz. 371 / odmawiam przyznania uprawnień kombatanckich
Panu Stefanowi
Kosiewskiemu s. Władysława
ur.
24.12.1953r. w m.
Czeladź
zam. 65-906 Frankfurt nad Menem
NIEMCY
UZASADNIENIE
W dniu 15.01.2007r. do Urzędu ds. Komatantów i Osób Represjonowanych wpłynął wniosek Pana Stefana Kosiewskiego o przyznanie uprawnień kombatanckich z tytułu prowadzenia działalności opozycyjnej w środowisku studenckim w latach 1977-1980.
Okoliczność ta nie stanowi represji w rozumieniu art. 1-4 ustawy z dnia 24.01.1991r. o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego.
Stosownie do przepisów art. 22 ust. 1 cyt ustawy o spełnieniu warunków, o których mowa w art. 21, orzeka Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych lub osoby przez niego upoważnione, na podstawie udokumentowanego wniosku zainteresowanej osoby oraz rekomendacji stowarzyszenia właściwego dla określonego rodzaju działalności kombatanckiej lub represji. Takiej rekomendacji ani dowodów potwierdzających działalność kombatancką w rozumieniu art. 1-4 cyt. wyżej ustawy z dnia 24.01.199r. strona nie przedłożyła.
Z tych względów biorąc pod rozwagę wskazane wyżej okoliczności faktyczne i prawne Kierownik Urzędu wydał decyzję, jak na wstępie.
Strona niezadowolona z decyzji może zwrócić się do Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy w terminie 14 dni od dnia jej doręczenia
Z up. KIEROWNIKA
URZEDU
Do Spraw Kombatantów
i Osób Represjonowanych
Leszek
Czajkowski
Naczelnik Wydziału II
http://ipn.blox.pl/2007/02/Stefan-Kosiewski-Czeladz-10012007-Wniosek-o.html
Katolícka cirkev na Slovensku začína zberať výsledky svojej nelichotivej sejby, ktorú tu spoločne zasiali po novembri 1989 s niektorými farizejskými politikmi KDH. Nebojme sa povedať, že aj jej najvyšší predstavitelia sú len ľuďmi majúcimi svoje slabiny, ktoré ich taktiež radia do kategórie hriešnikov. Treba ale otvorene priznať, že najväčšími vinníkmi za súčasný stav, keď cez diskreditáciu arcibiskupa Sokola o jeho spolupráci s ŠtB, kde sa proti nemu dokázali spojiť do jedného šíku aj ideologickí protivníci, nielen kvôli oslabeniu samotnej katolíckej cirkvi na Slovensku, ale aj na jej postupnej strate dôveryhodnosti, sú samotná katolícka cirkev a politici KDH. Oni spoločne dali týmto silám zla najväčšie tromfy do rúk. Nielenže ich po novembri 1989 prijali do svojho spoločenstva, cez tzv. pokánie, aby potom cez KDH mohli dostať ekonomický a politický flek, alebo tzv. trafiku. Ako by nechceli pochopiť, že mnohé pokánia boli farizejské, len tak naoko, aby aj takto mohli získať opätovné výhody, a mať ešte politické krytie. Taktiež museli vedieť, že ďalšie sily zla ich budú likvidovať aj na báze rôznych diskreditačných materiálov, ako aj iných spôsobov ich morálneho a ľudského zlyhania. A oni nemali záujem o tom hneď po novembri 1989 hovoriť. Mlčali, zatajovali, naivne si mysliac, že ON, BOH, to za nich vyrieši. Mali životnú šancu v tejto problematike povedať národu pravdu. Nie je hanbou si priznať, že viacerí z nich zlyhali. Pritom je paradoxné, že dnes najviac ich zlyhania odsudzujú a moralizujú takí, ktorí metódy ŠtB nezažili sami na sebe, alebo, dokonca, s ŠtB kolaborovali. Aj preto si myslím, že drvivá väčšina národa by im bola už len kvôli tomuto odpustila, pokiaľ by pokánie a priznanie bolo úprimné a presvedčivé.
Dnes sú kňazi, biskupi a katolícka cirkev na verejnom pranieri, kde ich pranierujú tí skutoční pretransformovaní prednovembroví komunistickí zločinci, alebo nimi vyklonovaní gauneri. Či už tento národ zabudol, že práve oni boli vyše 40 rokov najviac prenasledovaní, týraní, ponižovaní, mučení a vraždení? Až teraz sa v skutočnosti ukázalo, čo zasiali dvaja poprední nepriatelia a rozkladači katolíckej cirkvi na Slovensku Ján Čarnogurský a František Mikloško, keď bez súhlasu drvivej väčšiny obetí udeľovali po novembri 1989 odpustky a generálne pardony zločincom, zlodejom a vrahom z KSČ a ŠtB. Ako by nechceli vedieť, že za odpustky takémuto zlu, toto sa nám ešte väčším zlom odmení! Nakoniec, prečo by sme to mali tajiť, veď už je to všeobecne známe, že aj samotní politici KDH sa stali po novembri 1989 súčasťou tohto zla. Zhanobili nielen samotného Krista, ale aj jeho životné kréda. Dokonca aj jeho krédo sociálneho politika. Mnoho ľudí, neznalých veci, ich antisociálny cynizmus začalo spájať s katolíckou cirkvou. Žiaľ, v tom najnegatívnejšom.
Stojí za to tu odcitovať z knihy od kardinála Jána Chryzostoma Korca Od barbarskej noci. Na strane 9 pod nadpisom: Noc z 13. na 14. apríla 1950, sa mimo iného píše: Noc, ojedinelá za tisíc rokov kresťanstva na Slovensku a v Čechách. Noc, v ktorej naši vlastní ľudia, pohŕdajúc dejinami a ich duchovnou náplňou vykonali to, čo neprišlo na myseľ ani Tatárom, ani tureckému panstvu, ani nikomu inému v predlhých dejinách nášho ľudu a národa. Noc, ktorá zostane navždy najtemnejšou a najbarbarskejšou nocou, a to nielen pre neslýchaný čin proti tisícom rehoľných sestier, ale aj pre neslýchaný čin, ktorý sa tým spáchal proti kultúre a duchovnosti nášho národa... Bola to noc, ktorá rozhraničila náš život. Bola to noc, v ktorej boli zlikvidované všetky mužské rehole a ich kláštory...
Kopnime si do neho, moralizujme ho, odsudzujme ho...
Nemienim tu teraz ani spochybňovať ani bagatelizovať spoluprácu arcibiskupa Sokola s ŠtB, keď súčasťou tejto spolupráce mali byť aj finančné odmeny a dary pre neho samotného od tejto štátno-represívnej a zločineckej organizácie. Nakoniec, keď sa to tak zoberie, v rokoch 1993 a 1994 som bol asi jediný na Slovensku, ktorý v Necenzurovaných novinách písal nielen o arcibiskupovi Sokolovi, ale aj mnohých ďalších kňazoch spolupracujúcich s bývalou ŠtB. V tom období ohľadom týchto káuz statočne mlčali všetky médiá na Slovensku. Pokiaľ som v nedávnom internetovom článku pod nadpisom – Hurá na arcibiskupa Sokola! vyslovil názor, že terajšia kampaň proti jeho osobe mi pripomína kampaň proti Charte 77 za bývalého režimu, tak pri písaní tohto článku konštatujem, že táto kampaň proti arcibiskupovi Sokolovi už túto prednovembrovú kampaň proti Charte 77 za bývalého režimu predstihla.
Pozorne sledujem, aké skupiny novinárov a politikov odsudzujú, moralizujú a kopú do arcibiskupa Sokola, ako by to bol ten najväčší a najhorší vyvrheľ a vrah na Slovensku. Úbohí a ponížení novinársko-redaktorskí lokajíčkovia, či špinavé politické prostitútky, ktorým neprekážajú mnohonásobne zavrhnutiahodnejšie veci a zločiny, častokrát hraničiace s ortodoxným komunizmom a fašizmom. Poďme aspoň ich malú časť pomenovať. Doposiaľ nikto z týchto novinárskych lokajíčkov v službách ponovembrového politického a ekonomického zločinu, či politickej a ekonomickej prostitúcie nedokázal, či nemal odvahu napísať, alebo v televízii povedať, že sme tu mali predsedu vlády Vladimíra Mečiara, ktorý za účelom únosu prezidentovho syna z titulu svojej funkcie najskôr založil zločineckú skupinu po vysokej politickej a štátnej línii, čo nemá obdobu v civilizovaných a demokratických krajinách. Že tu máme prezidenta Ivana Gašparoviča, ktorý o tejto zločineckej skupine vedel, no zbabelo mlčal. Nemal odvahu nielen to oznámiť orgánom činným v trestnom konaní, ale ani presvedčiť Mečiara, aby sa akt štátneho terorizmu nerealizoval. Dokonca ako predseda Národnej rady SR a vyštudovaný právnik, ako aj bývalý generálny prokurátor ČSFR mal aj iné možnosti, ako tomuto zločineckému aktu štátneho terorizmu zabrániť, no neurobil nič. Aký to paradox, keď takýto politici na najvyšších štátnych funkciách sú ešte aj vítaní v novinách, rozhlase a televízii.
Doteraz nemali odvahu napísať, že za účelom zmarenia vyšetriť únos prezidentovho syna, bola založená zločinecká skupina, ktorej členmi boli vtedajší predseda vlády Mečiar, vtedajší minister vnútra Hudek, vtedajší generálny prokurátor Vaľo, vtedajší riaditeľ SIS Lexa a vtedajší dozorujúci prokurátor Vlachovský. Len tak mimochodom, jeden z členov tejto zločineckej skupiny, prokurátor Vlachovský, bol dozorujúci prokurátor v kauze medičky Cervanovej, keď nedávno boli opätovne vynesené hanebné rozsudky nad nevinnými, tak potom, aká tu môže byť záruka spravodlivosti?
Čo tak sa opätovne porýpať v kauze istého KTS Vladimíra Mečiara, ktorý o sebe tvrdí, že bol jedným z najprenasledovanejších Slovákov zo strany ŠtB, no existujúce dôkazy, ktoré môžem kedykoľvek doložiť, hovoria o tom, že pokiaľ by bol každý záujmový a nepriateľský objekt zo strany ŠtB tak „prenasledovaný“ ako Vladimír Mečiar, tak ŠtB by bola tou najhumánnejšou a najľudskejšou organizáciou v bývalej Československej socialistickej republike.
Znovu opakujem, že nemienim arcibiskupa Sokola zbavovať zodpovednosti, ani ho ospravedlňovať. Ale ako občan, slobodne mysliaci občan, na rozdiel od niektorých novinárskych a politických zbabelcov a lokajov v službách zla, nebudem mlčať, keď sa tu z arcibiskupa Sokola vyrába ako by jediné platené udavačské monštrum v službách ŠtB, pričom tie najodpornejšie udavačské monštrá, ako aj komunisticko-fašistické a zločinecko-eštebácke monštrá, sa z úzadia uchechtávajú. Rád si počkám na záver jeho kauzy, po ktorej zaujmem omnoho obsiahlejšie a mimoriadne tvrdé stanovisko, pokiaľ to bude situácia vyžadovať. A budem aj verejne obviňovať konkrétnych fašistických zločincov z vysokej politiky. Budem dokumentovať, ako duševne vraždia nevinných, rozvracajú rodiny, doháňajú ľudí k sociálnym samovraždám. Aký to paradox, keď politickí a novinárski fašisti, v snahe zakryť skutočné ponovembrové fašistické zločiny, predhadzujú verejnosti arcibiskupa Sokola, ako by bol tým jediným zlom na Slovensku. Predohrou k tomuto obsiahlemu stanovisku bude trojdielny dokument pod názvom – Evidovaní udavači ŠtB, kontra neevidovaní udavači ŠtB, týkajúci sa mojej osoby pred novembrom 1989, ktorého prvá časť bude na internete uverejnená v polovici apríla 2007. No ešte okolo 3. apríla bude ohľadom katolíckej cirkvi a KDH uverejnený ďalší článok pod názvom – Keď víťazí zlo nad dobrom, víťazí aj Antikrist nad Bohom?
Vladimír Pavlík
|
sobota, 17 marca 2007
Protest przeciwko dokonywanej przez tzw. nieznanych
sprawców promocji mniejszości karaimów w Polskim
Internecie
Czy EUROdeputowany
Wojciechowski to ten sam żyd, który jako Prezes NIK-u nikomu
w Polsce nie zaszkodził, a Polakom i Polsce nie pomógł w procesie
zbrodniczej prywatyzacji dokonywanej na Narodzie Polskim,
zaś jako Przes Partii PSL obiecał, ale nic nie zrobił przeciwko uprawianej przez Kwaśniewskiego na klęczkach
polityce podporządkowania Polski amerykańskiemu imperializmowi
Busha?
Czy EUROdeputowany
Podkański to ten sam żyd, który jako Minister Kultury w
rządach Suchockiej i Buzka, nic nie zrobił dla
ratowania przed niemieckimi rewizjonistami Polskich Dóbr Kultury Narodowej (pałaców, parków i dworków ale i zwykłych gospodarstw rolnych, prywatnych domów, w których żyją
Polacy od 1945 roku na Ziemiech
Odzyskanych?
Czy EUROdeputowany Kuźmiuk to ten sam żyd, który
lobbuje już obecnie jawnie w Parlamencie Europejskim w trójkę ze wspomnianymi
powyżej żydami na rzecz żydowskich producentów cukru
(żyd-cukier), którzy nabyli na Ziemiach Odzyskanych w Polsce
polskie fabryki cukru w drodze
zbrodniczej prywatyzacji?
Mające deputowanych w
EUROparlamencie i po 150 cm wzrostu
mniejszości mogą sobie zakładać na
Ziemiach Polskich dworce we Włoszczowej, kanapy oraz pro-polskie,
żydowskie partie polityczne, ale nie mają prawa się łudzić, że jakiś Polak
będzie chciał wsiąść do żydowskiego tramwaju na tych przystankach
w dumnej historii Narodu Polskiego.
Rzepicha Rawa-Mazowiecka
działaczka Ruchu
Ludowego na rzecz odzyskania Polski dla Polaków
http://groups.google.com/group/sowa-frankfurt/browse_thread/thread/4af253cfcc13336f?hl=pl (jest już nowo powstała partia PSL „Piast” z Wojciechowskim, Podkańskim, Kuźmiukiem na 23:44, reakcja , Ruch Ludowy na rzecz odzyskania Polski dla Polaków
(RLPP) tyś taki Wałęsa jak ja
tata!......... "M" jak tata
Tak wyglądały wszystkie
odpowiedzi w pierwszy
dzień mojej pracy na tej technice tu pozostaje i tu można
znaleźć wszystkie moje wypowiedzi L.Wałesa [ ten numer jest moim numerem ]
1980
|
Panie Krzysztofie!
Ale mnie Pan "osłabił"! Nie spodziewałem się
takiej riposty z pańskiej
strony! Stanął Pan wyraĽnie w obronie zydowskich
kundli z polskimi
rodowodami!. Gdyby Pan nam napisał jak odróżniać żyda od
nieżyda to może
bym uwierzył w pańskie dobre intencje. o ile z obrzezańcami
możnaby
sobie jakoś poradzić to z tymi dzieciakami żydowskimi uratowanymi w
czasie wojny przez Polaków juz bardzo trudno. A co zrobić z żydówkami?
Podobno coś tam mają w poprzek ale ja się na tym nie znam!
Pańska
propozycja to wyraĽne wsparcie antypolskiej propagandy pod hasłem
"polski
antysemityzm" a moja propozycja to wsypać do jednego worka i
zydow i ich
kundli z polskimi rodowodami! Dlaczego to Pana tak
zdenerwowało? Nie bedę
zgadywać!
A na temat złodziejskiej prywatyzacji, uwłaszczania się
bolszewickiej
nomenklatury i tzw. gospodarki rynkowej to ja wiem
wystarczająco wiele.
Zapewniam Pana!
Niech sie Pan nie martwi! Ja
narazie jestem głosem wołajacym na pustyni,
Jerzy Tatol
Krzysztof
Cierpisz napisał(a):
Szanowna Pani Dano!
> W swoich
stwierdzeniach ma Pani dużo racji ale tworzy Pani fałszywy
> obraz.
Skupianie uwagi na samych żydach jest zbyt daleko idącym
> uproszczeniem.
Dla podparcia tego stwierdzenia zacytuję tutaj fragment
> listu Pana
Artura Łobody opublikowany wczoraj przez
> wally...@tpg.com.au.:
>
Przestańcie kłamać, że to jacyś mityczni "żydzi" zniszczyli Polskę. Bo
>
choć mocodawcami zbrodniarzy byli globaliści - żydowscy przestepcy -
> to
wykonawcami byli najczęściej tak zwani "prawdziwi Polacy", którzy
>
zdradzili swoją ojczyznę i podejmowali haniebne decyzje polityczne i
>
gospodarcze. Nie zabrakło wśród tych zdrajców - przedstawicieli
>
Kościoła - co udowadnia całokształt zagadnień związanych z tak zwaną
>
akcesją do Unii Europejskiej.
> Otóż to! Nie można pomijać zdrajców i
przeniewierców czyli żydowskich
> kundli z polskimi rodowodami. Nie można
równiez pomijać tego, że
> obecna "lustracja" zajmuje sie wyłącznie
"kundlami" a całkowicie
> pomija "treserów" spod znaku UB i SB! Poza tym
trzeba pamietać, że
> żydzi zawsze mają swoje wtyczki po obu stronach
barykady. Najlepszy
> dowod to bracia Michniki - jeden to ubecki
terrorysta a drugi
> "demokratyczny opozycjonista".Skupianie swojej uwagi
na żydach to woda
> na młyn tych, ktorzy chcą terroryzowac Polaków tzw.
antysemityzmem.
> Tymczasem w Polsce potrzebna jest pilnie
DEBOLSZEWIZACJA czyli uznanie
> UB, SB, WSI jako organizacji zbrodniczych
oraz uznanie takich
> organizacji jak ZSL, SD, ORMO, ZOMO, aparatu PZPR,
OPZZ jako
> organizacji współdziałajacych w zorganizowanej, antypolskiej
> przestepczości.
> Tego aktu nie dokona żadna z istniejących
partii politycznych. Zbyt są
> powiązane ze starymi ukladami. Do tego
jest potrzebny nowy ruch
> społeczny swiadomy swoich celów i zadań. Ten
temat przeciez Pani zna
> tylko, że ja nie znam Pani opinii w tej
sprawie.
> Bez stworzenia takiego ruchu nie da sie wykurzyć ani ukarać
zdrajców i
> przeniewierców. Skupmy swoja uwagę na tym zagadnieniu!
Przykro mi, że
> Pan Jerzy Skoryna równiez nigdy do tego tematu nie
nawiązał.
> Pozdrawiam,
> Jerzy Tatol
|
Barcelona, Beijing, Bensheim, Biała Rawska,
Białystok, Frankfurt am Main, Helsinki, Hohenheim, Kraków,Łódź, Nowa Huta,
Nowa Ruda, Praha, Rawka, Sosnowiec, Strzelin, Tarnów, Warszawa, Wrocław,
Złotów, Żory Kategorie: Wszystkie | Biała Rawska | Rawka | Suzuki | chess - das Schachspiel | eine Welt - jeden świat | footbag - zośka | news | prezentacje, fotos | sport | współpraca międzynarodowa | Żory |
----- Original Message -----From: Donat LUSKSent: Tuesday, March 13, 2007 11:30 PMSubject: sowa magazyn europejski Grazyna Jablonska: 21.März WORLD DOWN SYNDROME DAY - Swiatowy Dzien Zespolu Downa - informacje w plikach graficznych jpg