On Sun, 18 Mar 2012 19:14:32 -0700 (PDT), Piotr <
petr...@gmail.com>
wrote:
Tak to juz jest - jedni trzymaja sie tych samych wyswiechtanych
logicznych rozumowan a inni trzymaja sie tego samego niewyswiechatnego
przekonania ze wiedza co oponent mysli. Kazdy orze jak moze.
>
>> A to ze drwie z faktu ze Pan wpycha mi nie moje poglady - to fakt. Ma
>> Pan jakies inne, lepsze sposoby udowadniania ze nie jestem wielbladem?
>
>test na to czy jest Pan wielbladem jest w Panskich arguemntach, a nie w Panskich
>zapewnieniach. I ja sie wypowiadam tylko o tym co argumenty mowia o ich autorze -
>a to co Pan sobie lubi wyobrazac o sobie - mnie niespecjalnie interesuje.
Ma Pan pelne prawa rozumiec moj tekst jak Pan chce, zreszta nie tylko
Panu przysluguje takie prawo. Np p. Leszek ma pelne prawo wierzyc ze
fakt ze jesli jakis prokurator bez zadnego dowodu oskarza naukowca
wierzacego w Global Warming - ten fakt jest "dobra wiadomoscia dla
wierzacych w tzw. global Warming".
Jak tylko zauwazam ze nie jestem wielbladem, wlamania do komputerow
nalezy scigac, a jesli wlamanie odkrywa oszustwo, nalezy takie
oszustwo napietnowac, szczegolnie jesli oszustwo moze miec wplyw na
miliardowe inwestycje lub przyszlosc ludzkosci.
BTW - powyzszy teksy nie napisalem dla Pana, bo wiem ze Pana
niespecjalnie interesuje co ja sobie wyobrazam o moich pogladach, Pan
wie oczywiscie lepiej (niewyswiechtanie).
>
>> >Co jest dowcipne tylko jesli zalozyc, ze sami zainteresowani sa najbardziej
>> >obiektywnym sedziami samych siebie. Problem w tym, ze cala historia
>> >ludzkosci mowi cos odwrotnego - ze jestesmy fatalnymi sedziami
>> >samych siebie - ze nikt z nas nie lubi myslec o sobie jako o zlym
>> >czy glupim czlowieku, wiec tak zrelatywizujemy wlasne zle czyny i
>> >slowa, zebysmy nie musieli sie przyznac, przed innymi i przed soba,
>> >ze te czyny czy slowa byly nie do obrony.
>>
>> No, moze ma Pan racje - moze cala historia ludzkosci jest dowodem ze
>> ma Pan racje i "ja uwazam ze cel uswieca srodki", pomimo ze ja wcale
>> tak nie mysle.
>
>jak wyzej - liczy sie to co Pan robi, a nie co Pan mysli o sobie.
>
>> Trudno, czlowiek czasami myli sie, nawet jesli wydaje
>> mu sie ze ze mysli ze cel nie uswieca srodkow.
>
>the proof is in the pudding: jesli ktos pisze ze:
>" Jesli wlamanie ujawnilo jakies falszerstwo, to znacznie wazniejsze jest
>skrytykowanie falszerstwa, niz szukanie kto i dlaczego sie wlamal. "
>
>to dowodzi, ze uwaza ze upowszechnienie (rzekomego) falszerstwa uswiecilo
>("jest znacznie wazniejsze") srodki ktorymi te "falszerstwo" ujawniono (wlamanie).
>
>Po ich owocach, nie po ich zapewnieniach, poznacie ich.
To jest Panski wniosek o tym co ja mysle, bo nic takiego o
"uswiecaniu: nie napisalem. Uwazam ze ujawnienie falszerstwa nie
"uswiecilo" wlamania, powinno byc ukrarane - ale ma Pan pelne prawo
myslec tak jak sie Panu podoba. Ostatecznie mamy nawet wolnosc
odgadywania co oponent mysli.
>
>> A jak Pan mysli - cala historia ludzkosci udowadnia o Panu?
>
>to co o Panu. Ze mozna wierzyc tylko temu co moje czyny mowia o mnie,
>a nie moim deklaracjom.
>
>> >I nie tylko wspolczesna psychologia to wie, ale to jest czescia Panskiego
>> >ulubionego common sense, obecnego od tysiecy lat. "Po ich owocach poznacie ich"
>> >a nie "Po ich deklaracjach o samych sobie poznacie ich".
>> >
>> >Tak wiec ja widzac slowa:
>> >"Jesli wlamanie ujawnilo jakies falszerstwo,
>> > to znacznie wazniejsze jest skrytykowanie
>> > falszerstwa, niz szukanie kto i dlaczego sie wlamal. "
>> >
>> >interpretuje je jako dowod, ze autor tych slow uwaza, ze cel
>> >(ujawnienie falszerstwa) uswieca ("znacznie wazniejsze jest niz")
>> >srodki ("wlamanie").
>>
>> Jesli mam byc szczery - to powiedzialbym ze tylko czlowiek bez
>> "commone sense" tak moglby zinterpretowac moja wypowiedz.
>> Wlamanie do komputera to nie jest specjalnie powazne przestepstwo, jak
>> np kradziez kilkuset miliardow dolarow, czy swiadome spowodowanie
>> katastrofy w ktorej zgina tysiace ludzi.
>
>sam fakt Panskiego _porownyania_ jednego zla do innych tylko
>wzmacnia moj argument, bo warunkiem koniecznym zasady ze cel uswieca
>srodki jest wlasnie taka relatywizacja zla (bo jesli jedno zle jest mniejsze >
>niz inne to zapobiezenie temu wiekszemu "uswieca" to mniejsze zlo).
Oczywiscie ze Panskich oczach porownywanie zla tylko wzmacnia Panskie
argumenty, zastanawiam sie co w Panskich oczach wzmacnia moje
argumenty - myle sie powiem ze NIC?
Oczywiscie ze robie relatywacje zla, a to z tego powodu ze swiat nie
jest binarny, i zlo tez binarne nie jest. Kradziez jest mniejszym zlem
niz morderstwo - czy to oznacza ze w Panskich oczach popieram/zachecam
do kradziezy? A moze "uswiecam" kradzierze?
Jesli np. zamordowano czlowieka i ktos okradl trupa (powiedzmy ze
morderstwo i kradzierz zanotowala kamera i wiadomo ze to dwaj inni
ludzie) - ja jestem za tym aby skoncentrowano wiekszosc "resources" na
znalezienie mordercy, nawet jesli w Panskich oczach jest to
"relatywizacja zla" i "uswiecaniem" obrabywania trupow.
Zamordowanie okolo 30 Palestynczykow w Jenin jest w moich oczach
mniejszym zlem niz zamordowanie kilku tysiecy Irakczykow w Falujah, co
wcale nie oznacza ze "uswiecam" mordowanie 30 Palestynczykow, choc
podejrzewam ze Dyrektor Tomaszewski uzna taki argument za
"uswiecaniem" mordowania 30 Palestynczykow.
>
>> W tym wypadku jesli dane badan global warming sa sfalszowane, to jesli
>> jest to ukrywanie ze global warming istnieje - to moze spowodowac
>> smierc tysiecy ludzi. Jesli global warming nie istnieje - to spowoduje
>> wyrzucenie miliarow w bloto, zamiast np na jakies potrzebne badania.
>> Dlatego wedlug mnie jest wazniejsze ujawnienie falszerstwa, niz
>> szukanie kto i dlaczego sie wlamal.
>
>po pierwsze - to tylko potwierdza ze stosuje Pan zasade ze cel uswieca srodki
>(wieksze zlo uswieca (czytaj: "jest wazniejsze niz") mniejsze zlo)
>
>po drugie - to dowodzi ze Pan uwaza ze mozliwe zoszczedzenie
>"miliardow dolarow" jest "wazniejsze" niz ryzyko "smierci tysiecy ludzi"
>
>po trzecie - nie zgodze sie ze ujawnienia kto i dlaczego sie wlamal jest
>mniej wazne - w sprawie Watergate do ktorego to wlamanie sceptycy lubia
>porownywac "Climategate" bylo wrecz odwrotnie - nikt nie pytal czy
>wlamywacze Nizona znalezli w Watregate jakies haki na Demokratow - wszyscy:
>media, politycy i publika zajmowali sie WYLACZNIE tym "kto i dlaczego sie wlamal".
po pierwsze - ma pan pelno prawo wyciagac wnioski jakie Pan chce, te
prawo przysluguje KAZDEMU, np p. boukunowi i p. Dyrektorowi.
po drugie - wedlug mnie to dowodzi tylko tego ze jestem gotow uzywac
"dowodow" zdobytych nawet nielegalnie, ale nic nie mowi czy zdobywanie
dowodow nielegalna droga powinno byc karane czy nie.
po trzeciez - nie zgadzamy sie, bez wzgledu na to co sceptycy lubia
prownywac. Ja w dalszym ciagu uwazam ze odkrycie prawdy odnosnie
Global Warming jest wazniejsze niz sprawdzenie kto sie wlamal.
>
>> A co bedzie jesli ktos wlamal sie computera jakiegos 'serial killer' i
>> opublikowal film w ktorym ten morderca nagral siebie jak morduje swoje
>> ofiary? Wazniejsze bedzie najpierw zlapac wlamywacza czy morderce?
>
>pisanie w prywatnych postach, ze klimatyczni sceptycy wypisujacy
>idiotyczne twierdzenia o klimacie sa idiotami (bo to jedyne co sie
>ostalo z oskarzen budowanych na wykradzionych emailach) to nie to
>samo co bycie serial killer, a wiec znow probuje Pan chwytu na znow na reduction ad absurdum.
Oczywiscie ze jesli uwazam cos za absurd, redukuje to ad absurdum.
Jesli mi sie uda - to jest dowod ze teza ktora krytykuje jest
ABSURDALNA.
A poniewaz PRAWDA czy istnieje Global Warming czy nie moze spowodowac
smierc milionow, to oczywiscie ze dla mnie wazniejsze jest czy badania
byly falszowane niz kto te falszerstwa/niescislosci odkryl. I to bez
wzgledu czy wlamano sie do komputera "sceptyka" czy "wierzacego".
>
>I nawet w Panskim absurdalnie nieadekwatnym porownaniu - system prawny
>Panskiego kraju odrzuca Panski argument - bo dowody zdobyte przez policje przez
>wlamanie do komputera seryjnego mordercy beda odrzucone przez amerykanskie
>sady jako nielegalne, nawet jesli to oznacza ze serial killer pozostanie na
>wolnosci i bedzie mogl w ten sposob kontynuowac mordowanie.
Oczywiscie, ale ja nie jestem sedzia i reprezentuje swoje poglady,
choc ze gdyby nie Pan to nie wiedzialbym ze ja uwazam ze cel uswieca
srodki oraz ze ja "uswiecam" wlamania.
podsumowal bym nasza dyskusje tak:
1. Ja uwazam ze cel nie uswieca srodkow, ale jesli sa dowody uzyskane
nielegalnie, powino sie je wykorzystywac jesli chodzi o sprawe wazne,
jak np. morderstwo czy Global Warming.
2. Pan uwaza ze sie myle i wcale tak nie uwazam, bo z tego co
napisalem Pan wydedukowal ja mysle ze "cel uswieca srodki" oraz
"uswiecam" wlamywania do komputerow.
Zgadzamy sie?.
Zalek