Po czasie powstały listy prowincji, i część dyskusji przeniosła się tam.
Samorządowcy cieszyli się z tego, że rozmawiają we własnym gronie, w duchu
wzajemnego zrozumienia. Po czasie powstały listy partii, i ponownie część
debat z listy dyskusyjnej Księstwa Sarmacji zniknęła. Działacze partyjni
mogli w spokoju ustalać plany na przyszłość. A lista dyskusyjna Księstwa
Sarmacji gasła.
Z upływem czasu listy dyskusyjne prowincji przymarły. Od czasu do czasu ktoś
ogłosił listę obecności. Przymarły też listy partyjne, a wraz z nimi same
partie. Nie było o co się spierać we własnym gronie, a forum ogólnopubliczne
dziwnym trafem stało się zupełnie spokojne i pozbawione jakiejkolwiek
dyskusji prócz osobistych wycieczek.
Obecnie mamy trzynaście oficjalnych miejsc publicznych. Średnio na każde z
nich przypada kilku aktywnych dyskutantów. Największe internetowe
społeczności, liczące sobie tysiące aktywnych użytkowników, mają po jednym
forum. Nie ma co się dziwić brakowi sporów - nie ma ku nim właściwych
okoliczności.
Na liście dyskusyjnej Księstwa Sarmacji nie sposób uświadczyć jakiegokolwiek
aktywnego Sclavińczyka lub Trizondalczyka. Teutończycy siedzą na swojej,
może i dość aktywnej, ale wiejącej nudą liście. Aktywność na liście
baridajskiej pojawia się i znika (skądinąd, tam też brak kontrowersji).
Wspólna lista Gellonii i Terytorium Koronnego niczego nie zmieniła - nadal
jest zupełnie martwo.
Coś jednak dzieje się na stronie internetowej Księstwa Sarmacji. Dlaczego?
Bo na nią zaglądają wszyscy. Ale nie, zostawmy sobie lokalne miejsca
publiczne... To tak zajebiście świadczy o samorządności, fajnie jest z dumą
podpisać listę obecności.
(-) pmk. Centralize!
> Nie możemy jednak ograniczać prawa domen do
> posiadania własnych miejsc publicznych bez
> porozumienia z nimi.
Ja proponuję, by ograniczyć do jednego liczbę miejsc publicznych danej
domeny (według jej wyboru - lista dyskusyjna lub forum).
To, że najchętniej tych miejsc publicznych nie widziałbym wcale, to już mój
"prywatny" pogląd, którego nie zamierzam wcielać w życie na drodze
politycznej. Tu jedynie zachęcam do refleksji. :-)
+ | + sen. pmk
--|-- Sarmacki Ruch Unitarny (w organizacji)
+ | + Centralize!
Ongiś na listę dyskusyjną Księstwa Sarmacji przychodziły setki wiadomości
dziennie. Tu toczyły się spory i dyskusje polityczne (i personalne), tu
zmagały się ze sobą prowincje, tutaj ogłaszano powstawanie nowych inicjatyw.
> To były te "piękne" czasy, kiedy nie byłem na LDKS zapisany, bo
> uważałem, że za dużo spamu tutaj leci.
Co nie zmienia faktu, że nadal były to piękne czasy.
Zaspamowaną listę dyskusyjną zawsze można czytać przez stronę internetową.
Ma ona tę przewagę nad obecną, że jest w ogóle co czytać.
> Jak ma się do omówienia wiele tematów to efektywniejszym rozwiązaniem
> jest forum. Jak marzy nam się jedno wspólne miejsce publiczne
> to używajmy FC.
Uważam to za najlepsze rozwiązanie dla zwolenników forów. Z przyczyn
osobistych jednak, i historycznych, optuję za listą dyskusyjną.
(...)Ponadto rowniez chcialbym widziec Sarmacje
wspolpracujaca z Wandystanem. Przyznam, nie lubilem kiedys tego kraju,
ale nie oszukujmy się, on utożsamia się z kręgiem sarmackim, a to jak
odnosi sie do niektorych szczebli naszej wladzy, mozna latwo zmienic.
Gwoli przypomnienia-Sarmacka Armia Ludowa ;)
Pozdrawiam
> Zlikwidujmy Gellonię!
Zlikwidujemy Ciebie.
--
Szymon bnt Nowicki
> Cięzko będzie, na przykład Sclavinczykom bądź Trizondalczykom odebrać
> forum, gdyż utożsamiają się z odzielnym miejscem komunikacji, od
> pocżatku istnienia jak i inkorporacji.
Wyraźnie zaznaczam - nie chcę Sclavińczykom-Trizondalczykom czegokolwiek
odbierać. RSiT ma jedno oficjalne miejsce publiczne - forum właśnie, i
chwała mu za to. Owszem, równocześnie przekonuję w długoterminowej
perspektywie do przeniesienia na FC (z pełnymi uprawnieniami dla władz RSiT
do zarządzania) - ale przekonuję właśnie. Was.
> Ponadto rowniez chcialbym widziec Sarmacje wspolpracujaca z Wandystanem.
> Przyznam, nie lubilem kiedys tego kraju, ale nie oszukujmy się, on
> utożsamia się z kręgiem sarmackim, (...)
Nie Wandystan, a część jego obywateli. Znaczna, nawet i lepsza - ale nie
Wandystan jako całość...