Czy kapitan musi wystawić opinię? Czy może odmówić wydania opinii członkowi
załogi?
Czy ktoś wskaże przepis, który *zmusza* kapitana do wystawienia opinii?
--
Pozdrawiam
Wojtek
http://strony.aster.pl/zientara/
Hasip
Wydaje mi się, ze wystawienie opinii jest jednak dobrowolne dla
kapitana, tym samym nieobowiązkowe, (no chyba ze w umowie rejsu
zawarty byłby taki podpunkt wlaśnie) ale przepisu na obowiązkowość nie
znalazłam. Czyżbys miał taka fajna_inaczej załoge?;)
pozdrawiam
Agata"Agatonek"Mryczko
Musisz - wystawiasz albowiem nie OPINIĘ a "arytmetykę", w której
piszesz "klient taki to a taki przepłynął w resjie z ...do.... tyle to
a tyle godzin żeglugi, rzygajac jak kot, nie wykonujac zadnych prac
pokładowych bo mu sie nie chciało, niemniej jak psu micha należy mu
sie zaliczenie owego rejsu do stazu na .................kropka.
A weryfikacja owych "opinii" w PZZ polega na umiejętności liczenia na
kalkulatorze do 1200.
> Czy ktoś wskaże przepis, który *zmusza* kapitana do wystawienia opinii?
Inaczej - jak nie wystawisz powyższego papierka to leżysz.
Rejs sie odbył ?
Odbył.
Klient tam był ?
Był.
Godzinki odbębnił ?
Odbębnił.
Staż sie liczy ?
Liczy.
Wystawiasz staż Wojtuś - staż a nie OPINIĘ.
Tak stanowi Ustawa.
Koniec pytań i odp.
Amen
Pzdr
Kocur
a ja znalazlam cos takiego ze:
4. Staż morski musi być udokumentowany:
a) pozytywnymi opiniami kapitana jachtu - z rejsów nie prowadzonych
samodzielnie,
b) pisemnymi oświadczeniami własnymi - z rejsów prowadzonych
samodzielnie.
oraz:
6. Za opinię pozytywną uważa się taką, w której stwierdza się, że
kandydat wywiązywał się przynajmniej dostatecznie z obowiązków członka
załogi oraz posiada, co najmniej dostateczną odporność na trudne
warunki morskie. Ostatnia z opinii musi zawierać stwierdzenie, że
kandydat nadaje się do dopuszczenia do egzaminu na dany patent.
to wg tych informacji, opinia musi byc pozytywna aby zaliczala staz.
A jesli opinia (nie ma informacji ze kpt ja musi wystawic) zawiera
informacje ze : rejs trwal od do tyle godzin. Z obowiazków wywiazywal
sie niedostatecznie, niedostateczna odpornosc na warunki, oraz nie
nadaje sie do dopuszczenia/szkolenia na . jakiś patent.. to taka czy
inaczej taka opinia zalicza staz? i nalezy ja wypisac, niezaleznie od
tego co tam jest?
pozdrawiam
Agata"Agatonek"Mryczko
No to jeżeli tak jest to mam przestarzałe wiadomości i odszczekuję
poprzedni post aczkolwiek swego czasu tak było.
Swoją drogą to może i racja - jestem przeciwnikiem obowiązkowych
patentów to jeżeli już takowy ktos uzyskuje to niechaj ma on jakąś
wartość popartą opinią.
Pzdr
Kocur
>a ja znalazlam cos takiego ze:
Stare i nie wynika z rozporządzenia.
Sam się zastanawiam, czy w świetle rozporządzenia "negatywna" opinia będzie
uwzględniona?
Hasip
Tak jak pisze Agatonek było ZTCW dawniej.
Obecnie stety/niestety jest jak pisze Kocur.
Czyli "opinia by PZZ"* nie jest pozytywna/negatywna, tylko jest/nie ma.
Jak załogant okazuje się być pokraczny i skiper uważa, że załogantowi
zaszkodzi (albo on zaszkodzi innym), jak już ubiera godzinki by na ich
podstawie dostać imprimatur PZZtu do samodzielnego prowadzenia jachtów,
to jedyne, co skiper może zrobić, to złamać powielaczowe prawo i nie
wystawić opinii. Lub wydać ją z błędem prawnym, czyli bez statystyk.
Agatonku, pamiętasz jak zrzędziłem po którymś moim rejsie po Dalmacji,
gdy się starłem z załogą? Wszystkim im dałem opinie, choć żadnego
załoganta nie polubiłem i napisałem im to w tych opiniach. Wiem że
cokolwiek bym tam napisał, jeśli dałem tabelkę godzinki/mile, to jest
ważna, czyli pozytywna opinia. Wierzę, że ci ludzie dadzą sobie jakoś
radę z jachtem, więc nie miałem wyrzutów na sumieniu pisząc ten kwit.
* Oczywiście "opinia wg PZŻ" to jest jakaś uzurpacja, wynaturzenie.
Opinia skipera po rejsie to powinien być jedyny, najważniejszy kwit
(prócz może aktu własności jachtu) będący przepustką na jachty.
Skiper powinien brać załoganta pod swoją opiekę na podstawie opinii
poprzedników (dokładnie jak przy przyjmowaniu do roboty) i znajomych, a
nie na podstawie wtórnych opinii PZŻtu (patentów) wystawianych na
postawie takich oryginałów (ach, i jeszcze na podstawie egzaminów, i
różnych widzimisiów). Tak to działało przez wieki, taki system dał kadry
które kiedyś zrobiły Odkrycia Geograficzne, ekspansję kolonialną, a
teraz Puchar Ameryki itp. Egzaminy nie były od zawsze. Od zawsze
egzaminował JW Dziadek Z Widłami Z Zadziorami.
Zaś celem systemu drabinki patentów nie było produkowanie dobrych
żeglarzy, tylko kanalizowanie chęci żeglowania w taki sposób, by by
ludzie zamiast uczyć się w rejsie przez ocean, uczyli się pod okiem
Wielkiego Brata, nie opuszczając kontrolowanego przez niego Grajdołka.
Malutkiego grajdołeczka (zwanego, a jakże, Wielkie Jeziora), bo łapki
onego Brata były krótkowate. Trwało to pokonanie drabinki tyle, że po
jej przejściu delikwent bywał brzuchaty, dzieciaty, dbał o etat i
kombinował o emeryturze. Ot cały ideologiczny cel istnienia systemu:
kraty, płot, więzienie, a nie profesjonalizm, jakość. A teraz tę samą
drabinkę zaprzęgnięto do zapewnienia dochodu dla zmummifikowanych
pogrobowców.
Tak wykoślawiona "opinia by PZZ" to faktycznie absurd. Nie mylmy ją z
tym, z czego historycznie wyINwoluowała.
Tomek
> Sam się zastanawiam, czy w świetle rozporządzenia "negatywna" opinia
> będzie uwzględniona?
Na razie na swój użytek przyjąłem zasadę, że "opinię dostaniesz później".
A potem wyjeżdżam do Grecji :)))
--
> a ja znalazlam cos takiego ze:
> 4. Staż morski musi być udokumentowany:
> a) pozytywnymi opiniami kapitana jachtu - z rejsów nie prowadzonych
> samodzielnie,
> b) pisemnymi oświadczeniami własnymi - z rejsów prowadzonych
> samodzielnie.
>
> oraz:
> 6. Za opinię pozytywną uważa się taką, w której stwierdza się, że
> kandydat wywiązywał się przynajmniej dostatecznie z obowiązków członka
> załogi oraz posiada, co najmniej dostateczną odporność na trudne
> warunki morskie. Ostatnia z opinii musi zawierać stwierdzenie, że
> kandydat nadaje się do dopuszczenia do egzaminu na dany patent.
>
> to wg tych informacji, opinia musi byc pozytywna aby zaliczala staz.
> A jesli opinia (nie ma informacji ze kpt ja musi wystawic) zawiera
> informacje ze : rejs trwal od do tyle godzin. Z obowiazków wywiazywal
> sie niedostatecznie, niedostateczna odpornosc na warunki, oraz nie
> nadaje sie do dopuszczenia/szkolenia na . jakiś patent..
Ani w ustawie, ani w rozporządzeniach (obowiązujących)
takich zapisów nie znajdziesz. W juz nie obowiązujących
- prawdopodobnie też nie.
Jak sądzę - są to fragmenty radosnej twórczości PZŻ,
które nie maja (i nigdy nie miały) statusu obowiązującego
prawa.
Dla rozważań Wojtka Zientary - tak czy siak - przydatne są
mało.
--
pozdrawiam - Wojtek Bartoszyński
*********************************************************
*Gdyby wszyscy byli bogaci, nikt nie chciałby wiosłować.*
**********************************(przysłowie norweskie)*
>
> Ani w ustawie, ani w rozporządzeniach (obowiązujących)
> takich zapisów nie znajdziesz. W juz nie obowiązujących
> - prawdopodobnie też nie.
> Jak sądzę - są to fragmenty radosnej twórczości PZŻ,
> które nie maja (i nigdy nie miały) statusu obowiązującego
> prawa.
Tak, masz racje, znalezione zapiski na jakis luznych informacjach PZz
dotyczacych stażaów, nie wiem z jaka data.
Z uwagi na fakt, ze "owa" opinia nie daje mi spokoju, wykonalam tel do
PZZ, gdzie sie dowiedziałam ku mojemu zdziwieniu ze:
- kpt ma obowiazek wystawienia opinii, jesli załogant wystapi z takim
żądaniem, prosbą Niestety nadal nie wiem jaki paragraf o tym mowi :( i
co grozi jesli jednak jej nie wystawi
- niewazne czy opinia jest pozytywna czy negatywna, staz
zalicza....Zarejestrowano tylko jeden przypadek kiedy opinia skrajnie
negatywna nie została uwzgledniona
pozdraiwam cieplutko
Agata"agatonek"Mryczko
> - niewazne czy opinia jest pozytywna czy negatywna, staz
> zalicza....Zarejestrowano tylko jeden przypadek kiedy opinia skrajnie
> negatywna nie została uwzgledniona
Ciekawe jaką podali podstawę prawną niezaliczenia.
Nie znasz szczegółów? Czy delikwent się odwoływał, czy
dostał decyzję odmowną na piśmie, czy "nie bo nie"?
Ha - czyli Agatonku nie mam jeszcze sklerozy a już się tak tego
bałem...
Czyli wracamy do poniższego schematu "opinii":
"klient taki to a taki przepłynął w rejsie z ...do.... tyle to
a tyle godzin żeglugi, rzygajac przy tym jak kot, nie wykonując
żadnych prac
pokładowych bo mu sie nie chciało, niemniej jak psu micha należy mu
sie zaliczenie owego rejsu do stażu na .................kropka."
Kompletna paranoja.
Pzdr
Kocur
> - niewazne czy opinia jest pozytywna czy negatywna, staz
> zalicza..
> Agata"agatonek"Mryczko
I tu PZŻ ma rację! To, co zacytowałaś, Agatonku, wcześniej - to były
pomysły PZŻ-tu w czasie poprzednio obowiązujących rozporządzeń. Możemy
się zżymać lub nie, ale wymóg, żeby przynajmniej ostatnia (przed
egzaminem na wyższy stopień) opinia była pozytywna - miało jakiś sens.
Teraz lipcowi prawnicy puścili fuchę (nie jedną zresztą, ale to już
inna bajka). BTW, Kocur, nie czepiaj się ustawy, sprawa dotyczy
rozporządzenia, a to jednak inny akt prawny. W rozporządzeniu jest
mowa o opinii, ale nie chodzi tu o żadną opinię, która może być
pozytywna lub negatywna, tylko o potwierdzenie odbycia stażu. Jest to
po prostu niewłaściwe określenie w rozporządzeniu.
Mówiąc dosadnie: morsem lub kapitanem zostaje się teraz za odbycie
określonej liczby dupokojogodzin na jachcie o określonej długości.
Reszta nie ma żadnego znaczenia i rozporządzenie nie przewiduje żadnej
możliwości "weryfikacji".
Pisałem już o tym, że mogę, zgodnie z prawdą i własnym sumieniem,
wpisać załogantowi, że to kompletny idiota, który nie odróżnia lewej
burty od prawej, jest nieprzytomny od rzygania przy jedynce Beauforta,
a odróżnienie cumy od szpringu przekracza jego możliwości
intelektualne. To nie ma żadnego znaczenia. Odwalił dupokojogodziny?
Odwalił. No więc zostanie kapitanem;-))
Tomek Chodnik napisał wyżej:
"Opinia skipera po rejsie to powinien być jedyny, najważniejszy kwit
(prócz może aktu własności jachtu) będący przepustką na jachty".
Tomku, masz rację: powinien być! Ale nie tylko nie jest
"najważniejszym kwitem". Nie jest żadnym kwitem. Najważniejszym (bo
jedynym) kwitem jest natomiast zaświadczenie o dupokojogodzinach,
które - dla zmylenia przeciwnika - nazwano "opinią"
A wątpliwości Starej Zientary nie rozumiem. O ile się nie mylę, jesteś
Wojtuś zwolennikiem bezpatencia. No to o co Ci chodzi? Przecież ten
Twój facet weźmie łódkę, ogłosi się skipperem i popłynie, mając w
nosie Twoje wspaniałe kwity. A że się może utopić? Patrząc na sprawę
pozytywnie (choć cynicznie) - będzie na morzu o jednego durnia
mniej;-)).
A tak zupełnie na marginesie: nie masz pojęcia, ile razy się
cieszyłem, że oficer ma już stopień kojota, więc nie muszę mu
wystawiać żadnego kwitu;-)))
Pozdrawiam
Janusz Zbierajewski
PS. A jak się odbywa weryfikacja w tym rodzaju żeglarstwa, jaki teraz
uprawiam? Zupełnie inaczej. Jak będę miał kiedyś czas i fantazję -
napiszę. W każdym razie żadne ministerstwa ani organizacje żeglarskie
nie mają tu nic do gadania. Według naszych zasad - niemożliwe. A
jednak! Eppur si muove!
noo spokojnie, nie masz nie masz, :)) moj błąd
Paranoja. a ja sie zastanawialam, czy jak mam ze "dostatecznie odporna
i dostatecznie wykonuje obowiazki to czy mi ja uznaja:) Widac, ze
zupelnie niepotrzebie zawracalam sobie tym mysleniem głowe, ale
czlowiek sie ciagle czegos nowego uczy i dowiaduje.
pozdrawiam
Agata"agatonek"Mryczko
> Czy kapitan musi wystawić opinię? Czy może odmówić wydania opinii członkowi
> załogi?
>
> Czy ktoś wskaże przepis, który *zmusza* kapitana do wystawienia opinii?
Opinia jak psu kość?
Wiadomo, że do zdobycia patentu potrzebne są opinie. Wystawia je
kapitan - to też wiadomo, ale szczerze, to nie sposób znaleźć
przepisu, który by na niego taki obowiązek nakładał. I na tym powinny
się skończyć wszelkie rozważania. Jeśli jednak, ktoś ma jakieś
wątpliwości, albo kiedyś będzie miał załoganta odrabiającego
"dupokojogodziny" (piękne określenie :) - a domagającego się opinii,
to może poniższe kilka argumentów mu się przyda.
Po pierwsze faktycznie do uzyskania określonych uprawnień żeglarskich
potrzebna jest opinia. I nie musi być ona wcale pozytywna. To jest
tylko zaświadczenie o odbytym rejsie. W tym tkwi sedno odpowiedzi, na
pytanie czy kapitan ma obowiązek wydać opinię. Jeśli ktoś jest tylko
nazwijmy to "balastem" na jachcie, to rejsu nie odbywa. Na nic, moim
zdaniem, tłumaczenia, że przecież jest na pokładzie.
Co grozi za nie wystawienie opinii? NIC. Obowiązujące rozporządzenie
na pewno nie daje podstaw do wyciągnięcia jakichkolwiek sankcji wobec
kapitana. Co ciekawe PZŻ chyba zdaje sobie z tego sprawę, czego
wyrazem jest uchwała z grudnia 2006 roku w sprawie utraty uprawnień i
orzekania przez Sądy Związkowe.
Opinię obowiązkowo kapitan będzie musiał wystawić, jeżeli zostało to
zawarte w umowie dotyczącej rejsu. To już jednak jest kwestia prawa
cywilnego, a dokładnie zobowiązań, ich wykonania lub nie.
Zastrzeżenie, że opinia z rejsu będzie wydania -nie przesądza wcale o
tym, że musi być pozytywna. Choć jej charakter nie ma już wpływu na
uzyskanie uprawnień.
Przy pływaniu pod obcą banderą, powyższe uwagi oczywiście zachowują
swą aktualność. Opinia jest tylko kwestą umowy.
De lege ferenda można zauważyć, że jeżeli opinia dalej będzie wymagana
do uzyskania uprawnień, to po pierwsze powinna to być opinia
pozytywna. Przy czym, nie powinno się nakładać na kapitana obowiązku
jej wydawania. Nie ma co turystycznych żeglarzy uszczęśliwiać na siłę.
Po drugie, lepiej, żeby nikt nie wpadł na pomysł definiowania
"pozytywnej opinii", jeśli już to wystarczy zapis stwierdzający, iż
negatywna opinia powinna zawierać wskazanie okoliczności
uzasadniających stwierdzenie nieprzydatności do uprawiania
żeglarstwa.
Powyższe to tylko moja ocena obowiązującego prawa. Wiadomo, że gdzie
dwóch prawników, tam trzy stanowiska, ale w tym cały urok prawa ;)
Pozdrawiam
Anna Prochot
> Tak jak pisze Agatonek było ZTCW dawniej.
> Obecnie stety/niestety jest jak pisze Kocur.
> Czyli "opinia by PZZ"* nie jest pozytywna/negatywna, tylko jest/nie ma.
>
> Jak załogant okazuje się być pokraczny i skiper uważa, że załogantowi
> zaszkodzi (albo on zaszkodzi innym), jak już ubiera godzinki by na ich
> podstawie dostać imprimatur PZZtu do samodzielnego prowadzenia jachtów,
> to jedyne, co skiper może zrobić, to złamać powielaczowe prawo i nie
> wystawić opinii. Lub wydać ją z błędem prawnym, czyli bez statystyk.
Jaka tu ładna hipokryzja nam się wyłania. Z jednej strony wszyscy są
przeciwko obowiązkowym patentom, bo przecież pływać każdy może. A z
drugiej kombinuje się, jak jakiemuś żuczkowi uniemożliwić pełnienie
odpowiedzialnych funkcji na jachtach.
Związek jest be, bo z jakiej racji ma oceniać kwalifikacje obywatela, a
z drugiej strony byle kapitansio po rejsie powinien mieć wpływ na dalszą
karierę załoganta.
--
Marek Witbrot
> > Czyli "opinia by PZZ"* nie jest pozytywna/negatywna, tylko jest/nie ma.
>
> > Jak załogant okazuje się być pokraczny i skiper uważa, że załogantowi
> > zaszkodzi (albo on zaszkodzi innym),
>
> Jaka tu ładna hipokryzja nam się wyłania. Z jednej strony wszyscy są
> przeciwko obowiązkowym patentom, bo przecież pływać każdy może. A z
> drugiej kombinuje się, jak jakiemuś żuczkowi uniemożliwić pełnienie
> odpowiedzialnych funkcji na jachtach.
Na pewno hipokryzja?
Jak ktoś chce pływać bez kwita to niech pływa, ale jak chce mieć
papier potwierdzający kompetencje to przecież nie z powietrza... Masz
coś przeciwko wystawianiu negatywnych opinii delikwentom, którzy
ewidentnie do posiadania takiego certyfikatu się nie nadają?
--
pozdrawiam
AIKI
> Związek jest be, bo z jakiej racji ma oceniać kwalifikacje obywatela, a
> z drugiej strony byle kapitansio po rejsie powinien mieć wpływ na dalszą
> karierę załoganta.
Ech.. Stary a gupi... ;->
A powiedz mi jeśli łaska dlaczego o karierze (jakiejkolwiek) ma
decydować urzednik zza biurka który widzi Cię (o ile w ogóle widzi)
przez godzinę? Nie uważasz że znacznie rzetelniej zrobi to ktoś z kim
pływasz np. miesiąc??? Osobiście znam kapitanów (w tym przedlipcowych)
którym conajwyżej powierzył bym prowadzenie wachty (i to tez z pewną
nieśmiałością ;> ) jak i osoby bez stopni którym po wyjściu z Gdyni
spokojnie powiem "jedź na Bornholm, jak coś będzie blisko to budź" i
pójde spać. Tylko co o tym może powiedzieć urzędnik z Chocimskiej który
na morzu był może z 25 lat temu to ja już naprawdę nie wiem. ;->
Zw.
--
Piotr Wisniewski Sail-Ho
zwie...@sail-ho.pl http://www.sail-ho.pl
--------------- Może uderzyć grom z jasnego nieba... -------------------
> Na pewno hipokryzja?
> Jak ktoś chce pływać bez kwita to niech pływa, ale jak chce mieć
> papier potwierdzający kompetencje to przecież nie z powietrza... Masz
> coś przeciwko wystawianiu negatywnych opinii delikwentom, którzy
> ewidentnie do posiadania takiego certyfikatu się nie nadają?
Mam coś przeciwko uzurpowaniu sobie prawa oceniania innych przez osoby
niemające do tego żadnych kwalifikacji- to jedno.
Mam coś przeciwko ludziom walczącym o wolność żeglowania, którzy
jednocześnie sami chcą innym ograniczać tę wolność.
--
Marek Witbrot
> Ech.. Stary a gupi... ;->
Wypraszam sobie- do twojego wieku mi jeszcze daaaaleko.
> A powiedz mi jeśli łaska dlaczego o karierze (jakiejkolwiek) ma
> decydować urzednik zza biurka który widzi Cię (o ile w ogóle widzi)
> przez godzinę? Nie uważasz że znacznie rzetelniej zrobi to ktoś z kim
> pływasz np. miesiąc???
No to chwilę- jesteście za czy przeciw? To jak? Urzędnik nie powinien
oceniać, a byle kapitansio może? Dobrze się czujesz? To związek wam taką
władzę dał i jak widzę ten prezent z wdzięcznością chcecie przyjąć.
Ale trochę konsekwencji w działaniach- albo wolność żeglarstwa i
możliwość prowadzenia jachtów dla wszystkich (o co niby walczycie) albo
wspólnie ze związkiem blokować /nieodpowiednim/ ludziom drogę do
/kariery/ żeglarskiej.
> Osobiście znam kapitanów (w tym przedlipcowych)
> którym conajwyżej powierzył bym prowadzenie wachty (i to tez z pewną
> nieśmiałością ;> ) jak i osoby bez stopni którym po wyjściu z Gdyni
> spokojnie powiem "jedź na Bornholm, jak coś będzie blisko to budź" i
> pójde spać. Tylko co o tym może powiedzieć urzędnik z Chocimskiej który
> na morzu był może z 25 lat temu to ja już naprawdę nie wiem. ;->
A jakim prawem ty chcesz wystawiać obiektywną (bo tak by musiała być
traktowana i nie podlegać dyskusji) opinię o drugim człowieku? Może on
tylko przy tobie z sił opada, a z innym będzie super załogantem?
Albo rybka albo pipka- nie można być ogólnie przeciw, ale w wypadku, gdy
to ja będę miał wpływ na petenty, być za!
--
Marek Witbrot
> No to chwilę- jesteście za czy przeciw?
A można prosić o nie uogólnianie? Zdaje się, że kiedyś o coś takiego
miałeś pretensje...
To tak na marginesie całej tej dyskusji...
--
Pozdrowienia Jurek Makieła
http://www.makiela.pl
http://galeria.makiela.pl
GSM 601-938-951
> A można prosić o nie uogólnianie? Zdaje się, że kiedyś o coś takiego
> miałeś pretensje...
>
> To tak na marginesie całej tej dyskusji...
Chyba oczywiste, że piszę do tych, którzy są za wolnością, a
jednocześnie sami poczuli władzę jej ograniczania.
--
Marek Witbrot
Na tyle to wyjatkowe, ze jednak napisze.
Otoz tym razem zgadzam sie z Markiem i to w calej rozciaglosci - nie
tylko z wyzej cytowanym zdaniem.
"Rybka albo pipka"...pisalem kiedys ( tu i u Don Jorge) na rzucony
przez kogos identyczny temat "czy mozna byc w ciazy tylko troche".
Twierdzilem, ze z tego co widze, mozna....wystawianie papierka
pt."opinia" przez opatentowanych wrogow patentow w celu uzyskania
( albo nie ) patentu przez innego potencjalnego wroga patentowosci,
jest kolejnym przykladem rybopipki i prawieciazy.
Tomek
PS. Sama "opinia", nawet sprowadzona do "tak/nie" stwarza wielkie
watpliwosci natury kompetencyjnej i moralnej - widac patent i wladza
rozwiazuja je latwo.
Przeciwko czemu???
Przecież jak ktoś przychodzi aby mu napisać opinię to robi to jak
mniemam dobrowolnie - przy założeniu oczywiście, że nie ma obowiązku
patentowego, a za to funkcjonują dobrowolne certyfikaty kompetencji.
Zatem zainteresowany opinią DOBROWOLNIE poddaje się ocenie skipera -
nieprawdaż?
> Mam coś przeciwko ludziom walczącym o wolność żeglowania, którzy
> jednocześnie sami chcą innym ograniczać tę wolność.
Patrz wyżej - całe rozumowanie opiera się na założeniu, ze kwity nie
są obowiązkowe...
--
pozdrawiam
AIKI
> Przeciwko czemu???
> Przecież jak ktoś przychodzi aby mu napisać opinię to robi to jak
> mniemam dobrowolnie - przy założeniu oczywiście, że nie ma obowiązku
> patentowego, a za to funkcjonują dobrowolne certyfikaty kompetencji.
> Zatem zainteresowany opinią DOBROWOLNIE poddaje się ocenie skipera -
> nieprawdaż?
> Patrz wyżej - całe rozumowanie opiera się na założeniu, ze kwity nie
> są obowiązkowe...
Taa, jasne. Komu te bajki? Przecież wiadomo, że chodzi o opinie dla PZŻ,
które są wymagane do uzyskania odpowiedniego patentu- jest obowiązek
patentowy.
--
Marek Witbrot
> Mam coś przeciwko uzurpowaniu sobie prawa oceniania innych przez osoby
> niemające do tego żadnych kwalifikacji- to jedno.
> Mam coś przeciwko ludziom walczącym o wolność żeglowania, którzy
> jednocześnie sami chcą innym ograniczać tę wolność.
Marek
pewnie moje zdanie mało dla Ciebie znaczy, ale pieprzysz.
Czym innym jest zgoda na brak uprawnień, a czym innym jest żyrowanie
komuś tych uprawnień. Nie zauważasz tej róznicy?
A co do oceniania to własnie wylobbowane przez PZŻ przepisy wymuszaja na
mnie ocenianie. Mam wystawic opinię, nieprawdaż? Czyli mam ocenić.
Powinien być zapiś o INFORMACJI o odbytym rejsie. Obywatel był na
rejsie, mil tyle, godzin tyle, porty takie. Cześć. I wszystko byłoby jasne.
--
Maciek"Skipbulba"Kotas
s/y ALIFLANKE
skipbulbamałpaopkropkapl
www.saj.org.pl
AIKI teraz to Ty pieprzysz. Wydawanie opinii samo w sobie jest chore, bo
jak zauważa Marek jaką ja czy Ty mamy podstawę do opiniowanie czy ktoś
nadaje się czy nie. Powinna być co najwyżej informacja o odbytym
rejsie.Być może stąd akceptowanie również negatywnych opinii.
Zasłanianie się twierdzeniem, że nie ma obowiązku posiadania patentów i
żeglowania w ogóle, a do 7,5m można bez opinii to wchodzenie w buty PZŻ.
Pytanie Wojtka jest o tyle zasadne, że nigdzie nie ma zapisanego wymogu
wystawiania opinii w ogóle.
>
> A powiedz mi jeśli łaska dlaczego o karierze (jakiejkolwiek) ma
> decydować urzednik zza biurka który widzi Cię (o ile w ogóle widzi)
Zwierzu, ale żaden urzędnik tu o niczym nie decyduje. Urzędnik ma prawo
podliczyć godziny. Jeśli jest dość ma wydać patent. urzędnik niczego nie
ocenia. Może jedynie zakwestionować prawdziwość opinii ale wtedy musi
zgłosić do prokuratury podejrzenie popełnienia przestępstwa.
> "Rybka albo pipka"...pisalem kiedys ( tu i u Don Jorge) na rzucony
> przez kogos identyczny temat "czy mozna byc w ciazy tylko troche".
> Twierdzilem, ze z tego co widze, mozna....wystawianie papierka
> pt."opinia" przez opatentowanych wrogow patentow w celu uzyskania
> ( albo nie ) patentu przez innego potencjalnego wroga patentowosci,
> jest kolejnym przykladem rybopipki i prawieciazy.
brednie panie Tomku. Można być przeciwnikiem patentów i jednocześnie je
robić. Z wielu powodów. Po pierwsze można być przeciwnikiem
obowiązkowych patentów, a robić sobie dobrowolnie.
Po drugie można być przeciwnikiem, ale dopóki prawa narzuca posiadanie
ich to co zrobić. Uważasz, że ponieważ jestem przeciwnikiem patentów to
dopóki nie zmieni sie prawo mam sprzedać jacht albo przynajmniej
postawic go na kołki i nie pływać?
Mam jacht który ma 50m2 żagla i 10m długości nijak w bezpatenciu się nie
mieści. Bedąc przeciwnikiem patentów nie powinienem zrobic patentu,
który umożliwi mi pływanie moim własnym jachtem?
To absurd.
>
> AIKI teraz to Ty pieprzysz. Wydawanie opinii samo w sobie jest chore, bo
> jak zauważa Marek jaką ja czy Ty mamy podstawę do opiniowanie czy ktoś
> nadaje się czy nie.
Maćku nie massz racji. Przecież samo słowo opinia, oznacza subiektywną
ocenę dokonywaną przez tego, który był kapitanem.
Założenie jest proste: Patenty maja być dobrowolne. Jeżeli jeden z
"patentowystawców" wymaga opinii z rejsów, to osoba zainteresowana
uzyskaniem patentu w tej właśnie organizacji dobrowolnie po taką opinię
się zgłasza. A kapitan po odbytym rejsie swoja opinię o danym kandydacie
wyraża. Swoją, powtarzam - tak, jaką sobie wyrobił.
A jeśli w obecnym systemie opinia jest potrzebna do patentu PZŻ, to jak
długo jest to nazwane opinią, a nie "wyciągiem z dziennika jachtowego"
czy "poświadczeniem przebytej trasy", kapitan wypisze swoją opinię.
Inna sprawa, ze przy takim podejściu nie widzę możliwości nie wydania
opinii. Co sobie z tym zrobi PZŻ to jego sprawa.
.
> Pytanie Wojtka jest o tyle zasadne, że nigdzie nie ma zapisanego wymogu
> wystawiania opinii w ogóle.
>
A to jest druga strona medalu. Zainteresowany może prosić o opinię,
wówczas jest pewna dowolność, albo umówić sie przed rejsem, że ja
dostanie i wówczas kapitan powinien wystawić
--
Szukam nowej sygnaturki, a skończył mi się żeń szeń.
Roman Rumpel skype: rumpel.roman
www.rumpel.pl
Nie calkiem OT: Kieds, w smutnych czasach zazadano od muzykow papieru,
ze sa muzykami. Kto to moze stwierdzic? Inny muzyk! Najlepiej znany i
swiatowej slawy. I tak Tomasz Stanko zostal zmuszony do wystawiania
opinii....
Wszystkim kandydatom kazal rysowac klucz wiolinowy. Jesli potrafili,
dostawali papier.
Tomek
> Marek
> pewnie moje zdanie mało dla Ciebie znaczy, ale pieprzysz.
Trochę spokojniej, a może być nawet miło.
> Czym innym jest zgoda na brak uprawnień, a czym innym jest żyrowanie
> komuś tych uprawnień. Nie zauważasz tej róznicy?
> A co do oceniania to własnie wylobbowane przez PZŻ przepisy wymuszaja na
> mnie ocenianie. Mam wystawic opinię, nieprawdaż? Czyli mam ocenić.
> Powinien być zapiś o INFORMACJI o odbytym rejsie. Obywatel był na
> rejsie, mil tyle, godzin tyle, porty takie. Cześć. I wszystko byłoby jasne.
Ale ja nie bronię opinii. Ba! Uważam, że opinią byle kapitana (bez
urazy) można sobie co najwyżej tyłek podetrzeć, bo ci kapitanowie nie
mają żadnych kwalifikacji do oceniania innych. PZŻ też ich oczywiście
nie ma- swego czasu rozbawiło mnie, że gdybym chciał uzyskać patent
kapitana jachtowego musiałbym przed jakimś leśnym dziadkiem zdawać
egzamin z nawigacji- to nie ważne, że ja mam mgr. inż. z nawigacji, a
leśny dziadek nie.
Śmieszą mnie tylko próby zamykania innym drogi do kariery żuczkom przez
kapitanów, którzy najwidoczniej sami uważają się za na tyle
doświadczonych, że mogą oceniać, kto się do żeglarstwa nadaje, a kto
nie. I po co to całe kombinowanie? Dla mnie to śmieszne. Takiemu
postępowaniu się otwarcie przeciwstawiam.
--
Marek Witbrot
> brednie panie Tomku. Można być przeciwnikiem patentów i jednocześnie je
> robić. Z wielu powodów. Po pierwsze można być przeciwnikiem
> obowiązkowych patentów, a robić sobie dobrowolnie.
Nie odwracaj kota ogonem- chodzi o opinię do *obowiązkowego* patentu.
> Po drugie można być przeciwnikiem, ale dopóki prawa narzuca posiadanie
> ich to co zrobić. Uważasz, że ponieważ jestem przeciwnikiem patentów to
> dopóki nie zmieni sie prawo mam sprzedać jacht albo przynajmniej
> postawic go na kołki i nie pływać?
Nie. Ale jakim prawem chcesz innym bronić dostępu do tych obowiązkowych
patentów? Za mało obostrzeń (idiotycznych) nakłada PZŻ i pragniesz dodać
swoje?
> Mam jacht który ma 50m2 żagla i 10m długości nijak w bezpatenciu się nie
> mieści. Bedąc przeciwnikiem patentów nie powinienem zrobic patentu,
> który umożliwi mi pływanie moim własnym jachtem?
> To absurd.
Patenty, choć są obowiązkowe, są nic nie warte. Wielu pływa kapitanów,
którzy nie bardzo wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi. I tacy ludzie
dodatkowo mają utrudniać zdobywanie tych bezsensownych, jednak
obowiązkowych papierków? To by był dopiero absurd!
Tak mam wrażenie, że te stopnie kapitanów jachtowych powodują uderzenie
wody sodowej do głowy i znaczne podniesienie głowy ponad parapet, a to
już bardzo zbliża do towarzystwa leśnych dziadków z PZŻ.
--
Marek Witbrot
> Zwierzu, ale żaden urzędnik tu o niczym nie decyduje. Urzędnik ma prawo
> podliczyć godziny. Jeśli jest dość ma wydać patent. urzędnik niczego nie
> ocenia. Może jedynie zakwestionować prawdziwość opinii ale wtedy musi
> zgłosić do prokuratury podejrzenie popełnienia przestępstwa.
Aha, więc kapitanowie Kotas, Zientara i inni mają w tym odsiewaniu PZŻ
wyręczyć? Ja się pytam: jakim prawem do jasnej cholery? Co z was czyni
takimi wyjątkowymi? Czyżby ten świstek wydany przez PZŻ tak na was
podziałał?
--
Marek Witbrot
A co to ma do rzeczy? Ja pisze coś o opiniach?
>
>> Po drugie można być przeciwnikiem, ale dopóki prawa narzuca
>> posiadanie ich to co zrobić. Uważasz, że ponieważ jestem przeciwnikiem
>> patentów to dopóki nie zmieni sie prawo mam sprzedać jacht albo
>> przynajmniej postawic go na kołki i nie pływać?
>
> Nie. Ale jakim prawem chcesz innym bronić dostępu do tych obowiązkowych
> patentów? Za mało obostrzeń (idiotycznych) nakłada PZŻ i pragniesz dodać
> swoje?
A gdzie ja do cholery coś takiego napisałem? Odpowiadam tylko na
absurdalny zarzut, że przeciwnicy patentów są hipokrytami sami robiąc
patenty.
>
>> Mam jacht który ma 50m2 żagla i 10m długości nijak w bezpatenciu się
>> nie mieści. Bedąc przeciwnikiem patentów nie powinienem zrobic
>> patentu, który umożliwi mi pływanie moim własnym jachtem?
>> To absurd.
>
> Patenty, choć są obowiązkowe, są nic nie warte. Wielu pływa kapitanów,
> którzy nie bardzo wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi. I tacy ludzie
> dodatkowo mają utrudniać zdobywanie tych bezsensownych, jednak
> obowiązkowych papierków? To by był dopiero absurd!
Gdzies kiedyś cos komuś utrudniłem? nigdy nie odmówiłem nikomu opinii, a
nawet nie wypisałem negatywnej. Możesz wyjaśnić dlaczego mi to insynuujesz?
> A gdzie ja do cholery coś takiego napisałem? Odpowiadam tylko na
> absurdalny zarzut, że przeciwnicy patentów są hipokrytami sami robiąc
> patenty.
Są hipokrytami, bo z jednej strony są przeciwni opiekuńczej roli
związku, a z drugiej sami poczuli władzę i chcą decydować o tym, kto na
patent zasługuje, a kto nie!
> Gdzies kiedyś cos komuś utrudniłem? nigdy nie odmówiłem nikomu opinii, a
> nawet nie wypisałem negatywnej. Możesz wyjaśnić dlaczego mi to insynuujesz?
Dyskusja jest o szukaniu sposobu na niewydanie opinii- czyli na
blokowanie drogi awansu patentowego. Wydaje mi się, że popierasz takie
podejście.
--
Marek Witbrot
> Ależ tym razem to przeginasz. Przecież w rozporządzeniu napisano
> wyraźnie, że "jednostką miary" stażu jest godzina. I nie określono
> wzoru formularza. Może to być zatem wzór dowolny - zarówno z samymi
> godzinami, jak i z informacjami dodatkowymi, również takimi "nadaje
> się/nie nadaje się".
To jest durne, ale dopóki PZŻ olewa te komentarze, to kapitanowie mogą
sobie pisać, co tylko chcą. Jednak Zientara kombinuje jak w ogóle nie
wydać opinii, by jakiemuś delikwentowi utrudnić dotarcie do jakiegoś tam
patentu. Ja się temu przeciwstawiam.
I to właśnie z tej chęci blokowania cała ta dyskusja.
--
Marek Witbrot
Banialuki panie Macku : ))
> Można być przeciwnikiem patentów i jednocześnie je
> robić. Z wielu powodów. Po pierwsze można być przeciwnikiem
> obowiązkowych patentów, a robić sobie dobrowolnie.
Mozna tez byc w ciazy i jednoczesnie nie.
> Po drugie można być przeciwnikiem, ale dopóki prawa narzuca posiadanie
> ich to co zrobić. Uważasz, że ponieważ jestem przeciwnikiem patentów to
> dopóki nie zmieni sie prawo mam sprzedać jacht albo przynajmniej
> postawic go na kołki i nie pływać?
Nie, oczywiscie. Ale do wystawienia "opinii" zadalbym umiejetnosci
zakrecania szekli.
> Mam jacht który ma 50m2 żagla i 10m długości nijak w bezpatenciu się nie
> mieści. Bedąc przeciwnikiem patentów nie powinienem zrobic patentu,
> który umożliwi mi pływanie moim własnym jachtem?
> To absurd.
To nawet absurd absurdalny jest! Tak wlasnie funkcjonowal nasz piekny
kraj i jego obywatele przez kilkadziesiat lat. Jedni bardziej, inni
mniej, ale wszyscy przykladalismy do jedynego mozliwego systemu
cegielke, czesto z obrzydzeniem, i tlumaczylismy to sobie wlasnie tak,
jak Ty, teraz.
Absolutnie nie potepiam! Zrobilbym pewnie tak, jak Ty. Ale tez i
moralow nikomu nie prawie...
Tomek
Wybacz, ale chrzanisz. Piszesz tak na jakiej podstawie? Bo Wojtek
Zientara napisał jakies zastrzeżenia? Bo jeszcze AIKI?
To ja Ci odpiszę że wszyscy pracownicy SAR są za zakazaniem żeglowania
amatorom. dlaczego? bo kiedyś słyszałem taką opinię z ust jednego. i
teraz zapytam Twoją metodą dlaczego mgr.inz. Witbrot jest za zakazaniem
mi żeglowania?
>
>> Gdzies kiedyś cos komuś utrudniłem? nigdy nie odmówiłem nikomu opinii,
>> a nawet nie wypisałem negatywnej. Możesz wyjaśnić dlaczego mi to
>> insynuujesz?
>
> Dyskusja jest o szukaniu sposobu na niewydanie opinii- czyli na
> blokowanie drogi awansu patentowego. Wydaje mi się, że popierasz takie
> podejście.
I na podstawie niczym nie popartego wydawania się insynuujesz mi to?
Nigdzie tak nie napisałem.
Jestem przeciwnikiem obowiązkowych patentów. Wisi mi temat opinii. Po
pierwsze nie czuję się na siłach OFICJALNIE oceniać nikogo w tym
względzie. Po drugie uważam cały ten system za absurdalny.
I owszem widzę róznicę między byciem przeciwnikiem obowiązkowych
patentów, a wydawaniem opinii która ma stać sie podstawą wydania patentu
nadajacego okreslone uprawnienia. Ale to nie jest równoznaczne z byciem
zwolennikiem utrudniania komukolwiek czegokolwiek.
> Kurwa Marek, czegoś się czepił. Niczego takiego nie napisałem, niczego
> takiego nie sugerowałem. Wręcz przeciwnie, zwróciłem uwagę Zwierzakowi,
> że jego porównianie decydujacego urzednika do opiniującego kapitana jest
> złe. Własnie, na potwierdzenie tezy, że ocenianie kandydatów na żeglarzy
> przez kapitanów jest złe, że uzurpowanie sobie prawa przez kapitanów do
> odsiewania ludzi jest złe. Zwierzak napisał, że lepiej kapitan niż
> urzędnik, ja mu odpisałem, że myli sie o tyle, że urzednik takiego prawa
> nie ma, a kapitan ma. Niestety ma.
> Nienawiść jakas Cię opętała i zamroczyła już dokumentnie, weź napij się
> szklane zimnej wody i przeczytaj ze zrozumieniem. Nie napisałem ani
> jednego słowa na poparcie tezy, że kapitanowie mają oceniać, odmawiac
> wydania opinii itp. Co najwyżej zauważyłem, że osobiście nie widze
> podstawy prawnej, która skippera mogła by zmusić do wystawienia opinii.
> Nigdy nikomu opinii nie odmówiłem, nigdy nie czułem sie kapitanem.
> jestem sobie zwykłym sternikiem morskim, co najwyżej skipperem na
> własnym jachcie.
No to nie wyczytałem, że jesteś przeciwny ocenianiu przez kapitanów
załogantów. Teraz już widzę- wcześniej nie było czytelne.
Wkurzył mnie w tym wątku sam pomysł niewydawania opinii by komuś
utrudnić zdobycie patentu. Później to już się właściwie pogubiłem, kto
jest za, a kto przeciw. Zatem, żeby nikogo nie urazić:
wszystkich, którzy chcą oceniać innych pod kątem umiejętności
żeglarskich i którzy pragną władzy blokowania uzyskania patentu stawiam
w jednym rzędzie z leśnymi dziadkami z PZŻ. Teraz już będzie wiadomo, o
kogo chodzi- sam zainteresowany przynajmniej będzie widział.
> Szczerze mówiąc wkurwiłeś mnie.
I dla kogo ta woda zimna? Ja walnę jeszcze jedno piwko, a ty wodę
łyknij, albo się nią polej ;)
--
Marek Witbrot
> Absolutnie nie potepiam! Zrobilbym pewnie tak, jak Ty. Ale tez i
> moralow nikomu nie prawie...
> Tomek
Tomek, ja Cię nie rozumiem naprawdę. Póki co jest w Polsce obowiązek
posiadania patentów by móc żeglować. czy Twoim zdaniem bycie przeciwko
patentom i jednoczesnie robienie ich by spełnic ISTNIEJĄCY wymóg prawny
to hipokryzja? Bo jesli tak uważasz, to Twoja logika jest obca mojej.
Czy jesli jestem przeciwny jeżdzeniu w pasach, to jeżdzenie zgodnie z
ISTNIEJĄCYM prawem w pasach dopóki ten obowiazek istnieje jest
hipokryzją. A głoszenie argumentów przeciwko pasom jest moralnie naganne?
>> Szczerze mówiąc wkurwiłeś mnie.
>
> I dla kogo ta woda zimna? Ja walnę jeszcze jedno piwko, a ty wodę
> łyknij, albo się nią polej ;)
>
oki, dam radę:)
> Wybacz, ale chrzanisz. Piszesz tak na jakiej podstawie? Bo Wojtek
> Zientara napisał jakies zastrzeżenia? Bo jeszcze AIKI?
> To ja Ci odpiszę że wszyscy pracownicy SAR są za zakazaniem żeglowania
> amatorom. dlaczego? bo kiedyś słyszałem taką opinię z ust jednego. i
> teraz zapytam Twoją metodą dlaczego mgr.inz. Witbrot jest za zakazaniem
> mi żeglowania?
Primo: mgr bez kropki
Secundo: to uogólnienie jest od czapy. Ja piszę, że hipokrytami są ci
kapitanowie, którzy będąc przeciwko PZŻ chcą pełnić rolę podobną do PZŻ.
Gdybyś ty napisał, że za zakazem żeglarstwa są pracownicy SAR, którzy są
przeciwko żeglarstwu, to by miało przynajmniej jedną rękę i jedną nogę.
W formie, w jakiej napisałeś- jest to bez sensu.
Tertio: odwal się już od tego SAR-u. Mam teraz wolne i piszę z domu
wyrażając swoje prywatne zdanie na dany temat.
> I na podstawie niczym nie popartego wydawania się insynuujesz mi to?
> Nigdzie tak nie napisałem.
> Jestem przeciwnikiem obowiązkowych patentów. Wisi mi temat opinii. Po
> pierwsze nie czuję się na siłach OFICJALNIE oceniać nikogo w tym
> względzie. Po drugie uważam cały ten system za absurdalny.
> I owszem widzę róznicę między byciem przeciwnikiem obowiązkowych
> patentów, a wydawaniem opinii która ma stać sie podstawą wydania patentu
> nadajacego okreslone uprawnienia. Ale to nie jest równoznaczne z byciem
> zwolennikiem utrudniania komukolwiek czegokolwiek.
Mi chodzi o to, że kombinowanie z niewydaniem opinii jest wyrazem chęci
utrudniania komuś uzyskania patentu, co zbliża do szeregów PZŻ.
--
Marek Witbrot
> Tomek, ja Cię nie rozumiem naprawdę. Póki co jest w Polsce obowiązek
> posiadania patentów by móc żeglować. czy Twoim zdaniem bycie przeciwko
> patentom i jednoczesnie robienie ich by spełnic ISTNIEJĄCY wymóg prawny
> to hipokryzja? Bo jesli tak uważasz, to Twoja logika jest obca mojej.
Wróć do momentu, gdy napisałem o hipokryzji.
"Jaka tu ładna hipokryzja nam się wyłania. Z jednej strony wszyscy są
przeciwko obowiązkowym patentom, bo przecież pływać każdy może. A z
drugiej kombinuje się, jak jakiemuś żuczkowi uniemożliwić pełnienie
odpowiedzialnych funkcji na jachtach." by Marek Witbrot
--
Marek Witbrot
Maciek, byc moze to dlatego, ze wkurwionym jestes, co nie umknelo
mojej uwadze : )
> Póki co jest w Polsce obowiązek
> posiadania patentów by móc żeglować. czy Twoim zdaniem bycie przeciwko
> patentom i jednoczesnie robienie ich by spełnic ISTNIEJĄCY wymóg prawny
> to hipokryzja?
To, oczywiscie, nie. Ale to nie Ty jestes bohaterem watku!
Twoje slowa o tym, ze wystawianie opinii jest "chore" bardzo mi sie
podobaly i dlatego, na ich poparcie ( a i na wskazowke troche : ))
przytoczylem pyszna, moim zdaniem, anegdote o kluczu wiolinowym.
>Bo jesli tak uważasz, to Twoja logika jest obca mojej.
Logika podobno jest jedna - podejsc do niej nieskonczonosc!
>
> Czy jesli jestem przeciwny jeżdzeniu w pasach, to jeżdzenie zgodnie z
> ISTNIEJĄCYM prawem w pasach dopóki ten obowiazek istnieje jest
> hipokryzją. A głoszenie argumentów przeciwko pasom jest moralnie naganne?
Nie. Ale jakby Cie najeli do handlu pasami - tak.
Tomek
PS. Z tego co wiem, kazdy moze starac sie (i zwykle otrzymac) u
swojego lekarza papier zwalniajacy z ich uzywania.
PS2 Wprawdzie to nie moja sprawa, ale z Witbrotem chyba tez masz
wrazenie, ze bardziej o Ciebie chodzi, niz o pryncypia.
> PS2 Wprawdzie to nie moja sprawa, ale z Witbrotem chyba tez masz
> wrazenie, ze bardziej o Ciebie chodzi, niz o pryncypia.
Jęsli Marek pisze "... kapitan Kotas...." coś chce zabraniać to odbieram
to dość osobiście:)
> Jęsli Marek pisze "... kapitan Kotas...." coś chce zabraniać to odbieram
> to dość osobiście:)
W jednym miejscu napisał- zanadto się rozpędził. Już dotarło (po
dłuższej dyskusji), że się w kwestii opinii zgadzamy.
--
Marek Witbrot
Moze odpowiadal na cos osobistego? : ))
Tenze Marek napisal przed kilkoma chwilami, ze sie w postach pogubil.
A moze to Ty napisales?
Nie wiem, bo tez sie pogubilem.
A "opinie" zle sa i basta!
Tome
No dobrze, miało to oznaczać że dorosły, ale skoro się nie poczuwasz.. ;-))
>> A powiedz mi jeśli łaska dlaczego o karierze (jakiejkolwiek) ma
>> decydować urzednik zza biurka który widzi Cię (o ile w ogóle widzi)
>> przez godzinę? Nie uważasz że znacznie rzetelniej zrobi to ktoś z kim
>> pływasz np. miesiąc???
>
>
> No to chwilę- jesteście za czy przeciw? To jak? Urzędnik nie powinien
> oceniać, a byle kapitansio może? Dobrze się czujesz? To związek wam taką
> władzę dał i jak widzę ten prezent z wdzięcznością chcecie przyjąć.
> Ale trochę konsekwencji w działaniach- albo wolność żeglarstwa i
> możliwość prowadzenia jachtów dla wszystkich (o co niby walczycie) albo
> wspólnie ze związkiem blokować /nieodpowiednim/ ludziom drogę do
> /kariery/ żeglarskiej.
>
Dobrze. Po raz 1387254893ósmy postaram się sprawę wytłumaczyć. Jakbym
użył jakiegoś niezrozumiałego zwrotu to mi przerwij. ;->
Jestem _przeciwko_ obowiązkowym patentom, żeglarskim "prawom jazdy".
Jestem _przeciwko_ jedynie słusznym dziennikom, formatom opinii i katrom
rejsów.
Uważam że warunki korzystania ze sprzętu powinien określić jego
_właściciel_.
Jestem _za_ wszystkimi inicjatywami które maja na celu doskonalenie
fachu i uważam że każda instytucja powinna mieć prawo do szkolenia
chętnych i do wystawiania "certyfikatów kompetencji".
Co to oznacza dla zjadacza chleba:
1. Jeżeli ktoś sobie kupi łódkę to ma prawo na nią wsiąść i popłynąć
choćby do diabła. Jeżeli podczas tego płynięcia narobi szkód to powinien
ponieść za to odpowiedzialność a jeżeli nie ma ubezpieczenia to
odpowiednie służby powinny to wyegzekwować (i to że w Polsce
"odpowiednie służby" są niewydolne albo robią wszystko tylko nie to co
trzeba nie jest powodem żeby za karę ograniczać swobody całej reszcie).
2. Jeżeli ktoś jest właścicielem łódki to ma prawo wyznaczyć dowolne
warunki prowadzącemu. Może zażądać JKŻW, ISSA, YM RYA, skończonej WSMki
albo opinii od księdza. Jest to jego własność i już. Może też w trosce o
swój majątek przeprowadzić własny egzamin dla prowadzącego albo
zawierzyć opinii znajomych którzy już z nim pływali.
3. PZŻ jak ma ochotę ma mieć takie samo prawo do "certyfikowania" i
"opiniowania" jak inni. Co więcej, uważam że przy zmianie podejścia do
tematu, lekkiej "modyfikacji" składu personelu ;-> i po uwspółcześnieniu
metod jest w stanie szybko dojść do jednej z wiodących pozycji w
rankingu. Ale taką pozycję powinien sobie sam wywalczyć a nie dostać "z
dobrodziejstwem ustawy".
4. Żadna z instytucji (ani osób - czemu nie??) certyfikujacych nie ma
mieć pozycji dominującej z woli ustawy - rozporządzenia. Tak jak
napisałem powyżej, do prowadzenia jachtu nie są konieczne _żadne_
uprawnienia, poza tymi jakich zażądał _właściciel_.
Towarzystwa ubezpieczeniowe powinny brać pod uwagę posiadane przez
jacht/prowadzącego _certyfikaty_ przy kalkulacji składki ubezpieczeniowej.
Opinie.
>>> Osobiście znam kapitanów (w tym przedlipcowych) którym conajwyżej
>>> powierzył bym prowadzenie wachty (i to tez z pewną nieśmiałością ;> )
>>> jak i osoby bez stopni którym po wyjściu z Gdyni spokojnie powiem
>>> "jedź na Bornholm, jak coś będzie blisko to budź" i pójde spać. Tylko
>>> co o tym może powiedzieć urzędnik z Chocimskiej który na morzu był
>>> może z 25 lat temu to ja już naprawdę nie wiem. ;->
>>
>> A jakim prawem ty chcesz wystawiać obiektywną (bo tak by musiała być
>> traktowana i nie podlegać dyskusji) opinię o drugim człowieku? Może on
>> tylko przy tobie z sił opada, a z innym będzie super załogantem?
A gdzie Ty przeczytałeś że uzurpuję sobie prawo do wydawania opinii
_obiektywnych_??? Przeczytaj dokładnie (i ze zrozumieniem) powyższy
cytat i powiedz w którym fragmencie?
Ja, Piotr Wiśniewski znam kilka osób z wysokimi patentami na których
zwracał bym baczniejszą uwagę gdybym ich zobaczył pełniących wachtę, i
tak samo znam takich bezpatentowych albo z niskimi patentami których
spokojnie zostawiam na noc na wachcie i idę spać. Kilka razy też
zdarzyło mi się być pytanym o konkretnego człowieka w kontekście
powierzenia mu łódki i z tego co wiem to kilka razy opinia ta
spowodowała że ta osoba łódkę dostała (mimo że formalnie nie powinna).
Wiem że tak samo kilka razy byłem sprawdzany i że wiele razy zdarzyło mi
się pływać "poza kreskami" tylko dlatego że ktoś był o mnie dobrego
zdania. Wielokrotnie też byłem świadkiem takich rozmów prowadzonych
przez osoby trzecie.
> Albo rybka albo pipka- nie można być ogólnie przeciw, ale w wypadku, gdy
> to ja będę miał wpływ na petenty, być za!
Od kilku (juz niedługo 10 stuknie ;->>) lat śledzę pingponga, w jakiego
ze zwolennikami liberalizacji grają zwolennicy kagańców. I stałym
argumentem w dyskusji jest "bo oni nie chcą patentów"... Zastanawiam się
czemu z takim uporem pomijane przez nich (a w tym przypadku i przez
Ciebie) jest dość kluczowe słowo _obowiązkowych_. Z tego co wiem to
żaden ze znanych mi działaczy na rzecz liberalizacji nie walczy ze
szkoleniami. Sa to ludzie posiadający wysokie stopnie i jeszcze większe
umiejętności, szkolący innych i biorący udział w kolejnych, mniej lub
bardziej zwariowanych szkoleniach. Uważam że szkolenie jest dobre. Że
szkolić się należy. Że jak ktoś zdobył jakieś umiejętności to ma prawo
dostać certyfikat że taką umiejętność ma. Zauważ że nadal można w WOPRze
zdać egzamin na kartę pływacką mimo że nie jest ona już obowiązkowa do
wypożyczenia kajaka na plaży.
Tak więc jak na początku, jak mantrę:
Jestem _ogólnie_przeciw_obowiązkowym_patentom_.
Jestem _ogólnie_za_wydawaniem_subiektywnych_certyfikatów_
Piotr 'Zwierzak' Wiśniewski.
Ps. Musze sobie to gdzieś zapisać bo jak będzie trzeba będzie klepać to
po raz 1387254893dziewiąty to się chyba pochlastam... ;->>
--
Piotr Wisniewski Sail-Ho
zwie...@sail-ho.pl http://www.sail-ho.pl
--------------- Może uderzyć grom z jasnego nieba... -------------------
> A gdzie Ty przeczytałeś że uzurpuję sobie prawo do wydawania opinii
> _obiektywnych_??? Przeczytaj dokładnie (i ze zrozumieniem) powyższy
> cytat i powiedz w którym fragmencie?
Jeśli opinia miała by być podstawą do wydania bądź nie patentu, to musi
być traktowana, jako opinia obiektywna, a taką przecież nie jest.
Opinia subiektywna mogła by coś powiedzieć o załogancie, ale nie może
być brana poważnie do podjęcia decyzji o wydaniu patentu, bo kapitan ją
wystawiający nie ma odpowiednich kwalifikacji do oceniania innych.
Opinia w obecnym kształcie (i z obecnym zadaniem) ma złą nazwę- przecież
tu chodzi tylko i wyłącznie o wyciąg pływania.
> Tak więc jak na początku, jak mantrę:
> Jestem _ogólnie_przeciw_obowiązkowym_patentom_.
> Jestem _ogólnie_za_wydawaniem_subiektywnych_certyfikatów_
Ja to wszystko rozumiem i się zgadzam. Tu chodzi o blokowanie
delikwentowi drogi do uzyskania *obowiązkowego* patentu. I tylko o to mi
chodzi.
Tu rozpoczęto dyskusję o tym, jak nie wydać opinii, która (chyba się
zgodzisz) jest nic nie warta i można sobie ją ogólnie w buty wsadzić.
Szkopuł jednak w tym, że jest niezbędna do uzyskania patentu, który
pozwoli żeglować. I najważniejsze w tej dyskusji jest to, czemu
niektórzy pragną przez niewydanie opinii (jako, że wydanie negatywnej
opinii nic nie da) zablokować komuś uzyskanie patentu.
1. Patenty są do dupy, bo nie świadczą o umiejętnościach
2. Patenty są do dupy, bo wydaje je związek nie bardzo do tego się nadający
3. Patenty są do dupy, bo są obowiązkowe
4. Opinie są do dupy, bo żaden z wystawiających owe nie ma kwalifikacji
do oceniania załogantów
5. Opinie są do dupy, bo się źle nazywają- przecież chodzi o wystawienie
wyciągu pływania
6. Kombinujący, jak nie wystawić opinii są do dupy, bo:
- chcą przez to zablokować komuś drogę do patentu- uważając się za osoby
do tego powołane?
- nie chcą wydać papierka świadczącego w końcu o prawdzie
Teraz już jest jaśniej?
--
Marek Witbrot
Nie do końca się z Tobą zgodzę. Prawie cały system szkolnictwa jest
oparty na ocenach subiektywnych. Oczywiście, w egzaminach typu 2*2 to
będzie 4 a nie 5 można wystawić opinię obiektywną, ale wszystkie
egzaminy polegające na ocenianiu nie znajomości konkretnych przepisów
ale umiejętności ich wykorzystania w praktyce (a na tym polega
sprawdzanie umiejętności żeglarskich) to już subiektywne spojrzenie
egzaminatora. Jednemu takie podejście (do człowieka np) wystarczy, inny
za to obleje. Jeżeli mam wydać opinię o załogancie to wydaję ją jako ja.
Nie jako jakiś tam wirtualny urzędnik, tylko ja i ja sie pod nią
podpisuję. I ja później będę sie z niej tłumaczył.
> Opinia w obecnym kształcie (i z obecnym zadaniem) ma złą nazwę- przecież
> tu chodzi tylko i wyłącznie o wyciąg pływania.
Zgadza się. To obecnie jest już tylko wyciąg z dziennika jachtowego.
> 1. Patenty są do dupy, bo nie świadczą o umiejętnościach
Obecne tak.
> 2. Patenty są do dupy, bo wydaje je związek nie bardzo do tego się nadający
Bardziej rzekłbym będący oderwanym od rzeczywistości. ;-) No i
jakikolwiek związek miał by to nie być to będa do dupy jeżeli będą
robiły za obowiązkowe "prawo jazdy".
> 3. Patenty są do dupy, bo są obowiązkowe
W obecnym ustroju społecznym tak. Obowiązek patentów miał trochę sensu w
komunizmie jak jachty były państwowe. Obecnie niech każdy dba o swoje.
> 4. Opinie są do dupy, bo żaden z wystawiających owe nie ma kwalifikacji
> do oceniania załogantów
Nie. Opinie są do dupy bo nie są opinią. Opinie miały by sens gdyby
odgrywały rolę w nadawaniu wyższych certyfikatów. Zaznaczam że _opinia_
jest określeniem subiektywnej oceny załoganta przez prowadzącego.
> 5. Opinie są do dupy, bo się źle nazywają- przecież chodzi o wystawienie
> wyciągu pływania
jak wyżej.
> 6. Kombinujący, jak nie wystawić opinii są do dupy, bo:
> - chcą przez to zablokować komuś drogę do patentu- uważając się za osoby
> do tego powołane?
> - nie chcą wydać papierka świadczącego w końcu o prawdzie
Tak jak napisałem wyżej. Myślę jest to pewna metoda samoobrony (tak jak
kiedyś niechodzenie na rosyjski (a teraz żałuję ;-> )) przed
przyłożeniem ręki do wydania certyfikatu osobie która moim zdaniem nie
powinna go dostać. Jak na razie sięgnąłem po nią raz i mam nadzieję ani
razu więcej.
> Teraz już jest jaśniej?
Nie za bardzo zrozumiałem czy to powyższe to były pytania czy Twoje
konkluzje ;-) Na wszelki wypadek ustosunkowałem się. ;-)
Zw.
> Nie do końca się z Tobą zgodzę. Prawie cały system szkolnictwa jest
> oparty na ocenach subiektywnych. Oczywiście, w egzaminach typu 2*2 to
> będzie 4 a nie 5 można wystawić opinię obiektywną, ale wszystkie
> egzaminy polegające na ocenianiu nie znajomości konkretnych przepisów
> ale umiejętności ich wykorzystania w praktyce (a na tym polega
> sprawdzanie umiejętności żeglarskich) to już subiektywne spojrzenie
> egzaminatora. Jednemu takie podejście (do człowieka np) wystarczy, inny
> za to obleje.
O obiektywność trudno- wiadomo- ale jednak zakłada się, że ocena jednej
szkoły jest równoważna ocenie innej szkoły. Zatem traktuje się ocenę
jako obiektywną i niepodważalną. Ale jest to możliwe jedynie w
środowisku, które jest odpowiednio kształcone pod kątem oceniania innych
i ustala sobie ogólne standardy oceniania. W szkołach nie jest idealnie,
ale jest to jakoś regulowane. Natomiast opinie kapitanów są nic nie
warte, bo są czysto subiektywne. Nie ma żadnych standardów. Co to
znaczy, że dobrze się sprawował podczas sztormu? Że był przytomny? Że
był w stanie wypić herbatę? Czy może, że potrafił ugotować obiad z
trzech dań, pozmywać gary, a przy tym tańczyć, recytować i dowcipy
opowiadać?
> Jeżeli mam wydać opinię o załogancie to wydaję ją jako ja.
> Nie jako jakiś tam wirtualny urzędnik, tylko ja i ja sie pod nią
> podpisuję. I ja później będę sie z niej tłumaczył.
I co z tego, że jako ty? A kto ty jesteś? Osoba upoważniona do
oceniania? Nie bardzo mi się wydaje.
>> 4. Opinie są do dupy, bo żaden z wystawiających owe nie ma
>> kwalifikacji do oceniania załogantów
>
>
> Nie. Opinie są do dupy bo nie są opinią. Opinie miały by sens gdyby
> odgrywały rolę w nadawaniu wyższych certyfikatów. Zaznaczam że _opinia_
> jest określeniem subiektywnej oceny załoganta przez prowadzącego.
Właśnie nie! Z jakiej racji kapitan miałby oceniać załoganta? To by dało
poczucie władzy kapitanowi i pozwoliło by połechtać swoje ego?
> Tak jak napisałem wyżej. Myślę jest to pewna metoda samoobrony (tak jak
> kiedyś niechodzenie na rosyjski (a teraz żałuję ;-> )) przed
> przyłożeniem ręki do wydania certyfikatu osobie która moim zdaniem nie
> powinna go dostać. Jak na razie sięgnąłem po nią raz i mam nadzieję ani
> razu więcej.
A z jakiej racji do cholery? Czy taki kapitan ma prawo decydować, kto
się nadaje, a kto nie? Nie rozśmieszaj mnie! Kapitansio jest jedynie
posiadaczem kartonika wystawionego przez jakiś śmieszny związek i nic
poza tym! Nie ma prawa blokować komukolwiek drogi do patentu,
szczególnie, że jego opinia (na szczęście) nie jest przez PZŻ brana pod
uwagę. Próba dobrania się do delikwenta od dupy strony- przez
niewystawienie opinii- jest niepoważna i przypomina rzucanie kłód pod
nogi przez leśnych dziadków z PZŻ.
> Nie za bardzo zrozumiałem czy to powyższe to były pytania czy Twoje
> konkluzje ;-) Na wszelki wypadek ustosunkowałem się. ;-)
Pytania zwykłem kończyć pytajnikiem.
--
Marek Witbrot
> Tak mam wrażenie, że te stopnie kapitanów jachtowych powodują
> uderzenie wody sodowej do głowy i znaczne podniesienie głowy ponad
> parapet, a to już bardzo zbliża do towarzystwa leśnych dziadków z PZŻ.
A ja mam wrażenie, że dużo bardziej uderza do głowy magisterka z nawigacji
zamiast zdrowego rozsądku.
Jeżeli do uzyskania patentu nie liczą się predyspozycje kandydata, to należy
dawać prawo jazdy niewidomym - efekt będzie podobny.
PS. A jakie prawo ma jakiś profesor, żeby oceniać czy możesz być magistrem
od tej swojej nawigacji?
--
Pozdrawiam
Wojtek
http://strony.aster.pl/zientara/
> I to właśnie z tej chęci blokowania cała ta dyskusja.
Mogę nie blokować - za parę lat urlopu nie dostaniesz, bo trzeba będzie
idiotów z morza wyciągać przez 26 godzin na dobę i 8 dni w tygodniu.
Niechęć do osób, które wiedzą nieco więcej od Ciebie zaćmiewa Ci zdolność
logicznego myślenia.
> za parę lat urlopu nie dostaniesz, bo trzeba będzie
> idiotów z morza wyciągać przez 26 godzin na dobę i 8 dni w tygodniu.
Znaczy się, bez patentu będzie pogrom?
zaczynam się gubić w waszym myśleniu.
Koniecznie chcecie zaorać PZŻ, bo wydaje patenty i nadzoruje
szkolenie.
Jak uda się wam zaorać PZŻ, to na ugorze wy zaczniecie robić
"papierki", w miejsce PZŻ_owskich.
Czy to się trzyma kupy, w świetle przywoływanych przykładów z
cywilizowanego świata?
Jedno musi do was dotrzeć, czasy minęły, kiedy królowały kluby.
Ufam, że niedługo znikną zupełnie.
Na ich miejsce powstanie flota prywatnych jachtów, a obok czarterowa.
Pierwsi (armatorzy) będą wolni, a czarterobiorcy regulowani będą przez
czarterodawców.
Pytanie zasadnicze, dlaczego wy wszech opatentowani tak nienawidzicie
PZŻ?
Pytanie retoryczne, no cóż, flota mierna a rynek chętnych do robienia
kasy spory, zatem PZŻ_owcy są lepsi (mocniejsi).
Wam pozostają ochłapy i to was boli ;-(
> Niechęć do osób, które wiedzą nieco więcej od Ciebie zaćmiewa Ci zdolność
> logicznego myślenia.
No tak, nie ma jak ogłosić światu, że jest się mądrym, szkoda tylko,
że świat jest dość ostrożny w przyjmowaniu = akceptowaniu takich
wiadomości ;-)
--
Pozdrawiam,
Wacław
> A ja mam wrażenie, że dużo bardziej uderza do głowy magisterka z nawigacji
> zamiast zdrowego rozsądku.
Taa.
> Jeżeli do uzyskania patentu nie liczą się predyspozycje kandydata, to należy
> dawać prawo jazdy niewidomym - efekt będzie podobny.
To są twoje prywatne odczucia, które są guzik z pętelką warte!
Możesz je oczywiście zawrzeć w opinii, ale mało kogo to będzie
obchodziło- i to tak bardzo boli?
Co do prawa jazdy- wzrok ocenia lekarz okulista, który z racji zawodu,
jest odpowiednią osobą do oceniania stanu wzroku kandydata.
> PS. A jakie prawo ma jakiś profesor, żeby oceniać czy możesz być magistrem
> od tej swojej nawigacji?
Po pierwsze, to wszyscy robiący kiedyś magisterki wiedzą, że jeden
profesor to trochę mało do stworzenia komisji.
Po drugie nauczanie i ocenianie jest wpisane w zawód profesora uczelni.
Po trzecie, zmieniasz temat, a ja nie zamierzam się tłumaczyć ze swoich
ocen z WF-u, preferencji kulinarnych, upodobań kulinarnych i innych
równie związanych z tematem spraw.
--
Marek Witbrot
> Mogę nie blokować - za parę lat urlopu nie dostaniesz, bo trzeba będzie
> idiotów z morza wyciągać przez 26 godzin na dobę i 8 dni w tygodniu.
Nie bój, nie bój. Na świecie patentów nie ma, ba! nawet nie mają takiego
odpowiedzialnego Zientary, co by ziarna od plew odsiewał, a służby
ratownicze sobie radzą.
> Niechęć do osób, które wiedzą nieco więcej od Ciebie zaćmiewa Ci zdolność
> logicznego myślenia.
Śmieszą mnie po prostu takie zachowania.
Pamiętaj, że na twoim kartoniku /kapitan/ jest zrośnięte z /jachtowy/, a
to robi drobną różnicę. Kartonik został wystawiony na śmiesznych
zasadach przez średnio poważny związek. Więc może trochę niżej ten parapet?
--
Marek Witbrot
> Po drugie nauczanie i ocenianie jest wpisane w zawód profesora
> uczelni.
A wystawianie opinii jest wpisane w funkcję kapitana jachtu. CBDO
--
> mam rozumiec Wojtku, że stałeś sie zwolennikiem patentów?:
W życiu!!! Ale jeśli jako posiadacz patentu mam wystawić _opinię_ dla
kandydata, to wolałbym, aby moje zdanie zostało uwzględnione.
> chyba się zapędziłeś, jesli Twoim zdaniem zagrożenie jest tak duże to
> należy napierać na Ministra zeby wprowadził więcej i bardziej
> restrykcyjnych.
Mówimy o patentach prywatnego stowaszyszonka, które wymaga do ich wydania
opinii.
> Patenty są zbędne i niczego nie zmieniają w kwestii wiedzy i
> umiejętności prowadzenia jachtów. Tak więc i te opinie są w sumie bez
> znaczenia.
j.w. Stowarzyszonko chce opinii, to je ma. A ja jako posiadacz wszystkich
kwitów (instruktorskich też) tego stowarzyszonka, mam prawo takie opinie
wystawiać.
--
> A wystawianie opinii jest wpisane w funkcję kapitana jachtu. CBDO
Primo: to czemu nie chcesz opinii wystawić? Zdecyduj się w końcu!
Secundo: opinie, jak wielu tu już zauważyło, mają nieodpowiednią nazwę.
Chodzi o czysty wyciąg z pływania, a odczucia kapitana w stosunku do
załoganta są psu na budę.
Kapitan, po kursie PZŻ nie ma kwalifikacji do oceniania załoganta. Tzn.
ma prawo mieć swoje zdanie, ale nie może ono mieć wpływu na karierę tego
załoganta. Bo czy ktoś widział gdziekolwiek jakieś ogólne minimum
wymagane do uzyskania pozytywnej opinii? Nie? Takie minimum, które sam
sobie określasz, jest nic nie warte!
--
Marek Witbrot
> j.w. Stowarzyszonko chce opinii, to je ma. A ja jako posiadacz wszystkich
> kwitów (instruktorskich też) tego stowarzyszonka, mam prawo takie opinie
> wystawiać.
To ciekawe skąd tytuł tego wątku i skąd pytanie w jego pierwszym poście.
Konkludując: tak, masz prawo wystawiać nic nie warte opinie, które
obecnie zgodnie ze swoim przeznaczeniem źle się nazywają i mają o kilka
pól za dużo do wypełnienia.
--
Marek Witbrot
>> A wystawianie opinii jest wpisane w funkcję kapitana jachtu. CBDO
>
> Primo: to czemu nie chcesz opinii wystawić? Zdecyduj się w końcu!
> Secundo: opinie, jak wielu tu już zauważyło, mają nieodpowiednią
> nazwę. Chodzi o czysty wyciąg z pływania, a odczucia kapitana w
> stosunku do załoganta są psu na budę.
Właśnie dlatego, że mają nieodpowiednią nazwę. A ja sobie nie życzę, żeby
jakiś palant mówił, że się u mnie uczył, jeśli tego nie robił.
> Kapitan, po kursie PZŻ nie ma kwalifikacji do oceniania załoganta.
Taaa... A instruktor ma? A profesor/docent jako promotor, czy recenzent
pracy magisterskiej ma?
P... jak potłuczony, próbując na siłę udowodnić wyższość ŚWN nad ŚBN.
> Właśnie dlatego, że mają nieodpowiednią nazwę. A ja sobie nie życzę, żeby
> jakiś palant mówił, że się u mnie uczył, jeśli tego nie robił.
Nadal nie widzę powodu, by nie wystawić opinii. Możesz w niej wpisać
swoje uwagi i pogodzić się z tym, że twoje zdanie zupełnie nikogo nie
interesuje. No, ale jak się jest K(duże *K*)apitanem J(duże *J*)achtowym
to nie można dopuścić by ktoś (PZŻ wespół z owym załogantem) okazał mu
aż taki brak szacunku!
> Taaa... A instruktor ma? A profesor/docent jako promotor, czy recenzent
> pracy magisterskiej ma?
Mieszasz system edukacji (E D U K A C J I) z jakąś popierdółką, którą
jest system "szkolenia" (bo tak naprawdę koło szkolenia to to nawet nie
stało) na "stopnie żeglarskie". Ja nie zamierzam tych dwóch, tak
odległych spraw stawiać w jednym rzędzie, bo do szkolnictwa wyższego w
naszym kraju jeszcze mam trochę szacunku- choć patrząc na te wszystkie
prywatne szkoły wyższe rosnące, jak grzyby po deszczu nóż się w kieszeni
otwiera, ale to nie miejsce na takie dyskusje.
> P... jak potłuczony, próbując na siłę udowodnić wyższość ŚWN nad ŚBN.
Tak już zupełnie poza tematem: pisanie "P..." zamiast
"pierdolisz"/"pieprzysz" nie czyni mniej wulgarnym. Śmiało całym
wyrazem! Chyba, że to w trosce o czytające dzieci, ale wtedy zalecałbym
hamowanie języka :P
--
Marek Witbrot
A ja jako posiadacz _wszystkich_ kwitów (instruktorskich też) tego
stowarzyszonka,
Wojtuś, kiedy żeś Ty zdążył zrobić instruktora wykładowcę???
Chyba, ze przed sejmikiem, bo po.... w życiu !!! :-))))
--
pozdrawiam
AIKI
> Wojtu�, kiedy �e� Ty zd��y� zrobi� instruktora wyk�adowc�???
> Chyba, ze przed sejmikiem, bo po.... w �yciu !!! :-))))
IW to jest tytu� uznaniowy a nie papier.
> Nadal nie widz� powodu, by nie wystawi� opinii. Mo�esz w niej wpisa�
> swoje uwagi i pogodzi� si� z tym, �e twoje zdanie zupe�nie nikogo nie
> interesuje. No, ale jak si� jest K(du�e *K*)apitanem J(du�e
> *J*)achtowym to nie mo�na dopu�ci� by kto� (PZ� wesp� z owym
> za�ogantem) okaza� mu a� taki brak szacunku!
Dok�adnie tak samo jak si� jest Wielkim Magistrem Od Nawigacji Ribem Po
Zatoce Gda�skiej. Wtedy te� mo�na si� autorytatywnie wypowiada� o
umiej�tno�ciach tych, co cztere razy d�u�ej p�ywali po morzu.
>> Taaa... A instruktor ma? A profesor/docent jako promotor, czy
>> recenzent pracy magisterskiej ma?
>
> Mieszasz system edukacji (E D U K A C J I) z jak�� popierd�k�, kt�r�
> jest system "szkolenia" (bo tak naprawd� ko�o szkolenia to to nawet
Znowu pieprzysz - oba systemy maj� umocowanie ustawowe. Chcesz dyskutowa�,
kt�ra ustawa jest wa�niejsza?
> Tak ju� zupe�nie poza tematem: pisanie "P..." zamiast
> "pierdolisz"/"pieprzysz" nie czyni mniej wulgarnym. �mia�o ca�ym
> wyrazem! Chyba, �e to w trosce o czytaj�ce dzieci, ale wtedy
> zaleca�bym hamowanie j�zyka :P
Bohater - ratownik si� odezwa�.
PS. Ile w tym roku godzin w morzu by�e� (pomijaj�c picie na Poincu).
> PS. Ile w tym roku godzin w morzu by�e� (pomijaj�c picie na Poincu).
Przeginasz gnoju!
Informuj�, �e sta�e� si� dla mnie �mieciem do��czaj�c do skromnego, acz
niechlubnego grona.
Przeprosin nie oczekuj�, bo od gnojka z przero�ni�tym ego nie mo�na si�
tego spodziewaďż˝.
--
Marek Witbrot
> Przeprosin nie oczekuję, bo od gnojka z przerośniętym ego nie można
> się tego spodziewać.
Przeczytaj to sam sobie Magistrze Od Nawigowania Ribem Po Zatoce Puckiej.
Marek Popiel
http://whale.kompas.net.pl
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> Dosy� jeste� k��tliwy - kto� Ci wystawi�a z�� opini�? Kapitansio, niezale�nie
> jaki ma kartonik, jest prowadz�cym jacht i je�li kto� go prosi o opini� to mu
> wystawia - oczywi�cie, subiektywn�.
No, jak wida�, niekt�rzy kombinuj�, jak opinii nie wystawi�- i o to w
tym ca�ym w�tku chodzi.
Opinie, czy te na papierze, czy przekazywane ustnie kolegom, kt�rzy mog�
kiedy� za�oganta spotka� s� i b�d�. Jednak jako czysto subiektywne, bez
jasnych kryteri�w oceny s� ma�o warte i zazwyczaj taka pojedyncza opinia
nie powinna by� bardzo powa�nie traktowana. Dlatego cieszy, �e PZ�
traktuje opini� jako zwyk�y wyci�g godzin, kt�ry jest oczywi�cie
obiektywny, bo z za�o�enia z matematyczn� dok�adno�ci�, zgodny z prawd�.
> Najwy�ej ten pokrzywdzony dostanie lepsz�
> z innego rejsu.
Ale ja pisa�em, �e jak kogo� serce boli, gdy jaki� /plew/ zg�asza si� po
opini�, to mo�na da� upust swoim emocjom w odpowiednich rubrykach
druczku opinii. Nikogo to wprawdzie nie b�dzie interesowa�o, ale
wystawiaj�cy opini� ma czyste sumienie.
> Te� uwa�am, �e patenty powinny by� certyfikatami kompetencji a
> nie prawami jazdy, ale - w Grecji i Chorwacji czarterodawcy sobie takich
> certyfikat�w �ycz�.
No i jak te patenty b�d� nieobowi�zkowe to sko�cz� si� opinie
papierowych kapitan�w jachtowych- czy wzro�nie zapotrzebowanie na sesje
dowarto�ciowuj�ce? Mo�e psychoterapeuci ju� zacieraj� r�ce ;)
P.S. Nie otrzyma�em nigdy z�ej ani nawet s�abej opinii na jachcie, wi�c
to nie st�d moje oburzenie. Nie lubi� betonu uzurpuj�cego sobie prawo do
oceny pocz�tkuj�cych �eglarzy. �egluj� dla przyjemno�ci i niczego nie
robi� dla ocen ja�niepan�w z kartonikami. W �eglarstwie interesuje mnie
przyjemno�� i dobra zabawa, a nie stopnie, oceny, funkcje, zebrania,
tytu�y i inne pierdo�y.
--
Marek Witbrot
I tu sie moim zdaniem bardzo mylisz.Dla mnie i jak widze dla wielu tu
piszacych, jesli znam osobe ktora opinie wystawila znacznie wiecej ona znaczy
niz kwitek posiadany przez delikwenta.
Ja osobiscie wychowalem sie w morskich klubach gdzie starsi koledzy popychali
mlodszych do robienia stopni kiedy w ich opinii do tego dorosli.Taki system
dzialal i to zupelnie dobrze.
Co do samych opinii to jak pamietam byla w nich kiedys rubryka o godzinach
z wiatrem ponad 7 B i kilka stopni odpornosci na trudne warunki.Moze to i
subiektywne ale jesli ktos nie potrafil w takich warunkach sterowac, zmienic
foka, zarefowac grota czy zrobic kanapki i herbate to nie nadawal sie do
dopuszczenia do egzaminu ma wyzsze stopnie. To kiedys dzialalo.
Pzd.
M@rek
ps. co do szkolnictwa wyzszego to pamietyam dobrze jak absolwenci PSM
dostawali tytul TECHNIKA NAWIGATORA ale na jedno miejsce bylo po 10 i wiecej
chetnych.pozniej w latach WSM czy AM czesto robiono dodatkowy nabor jesienia
bo chetnych ktorzy zdali latwy egzamin bylo za malo :):)
--
Wys�ano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> I tu sie moim zdaniem bardzo mylisz.Dla mnie i jak widze dla wielu tu
> piszacych, jesli znam osobe ktora opinie wystawila znacznie wiecej ona znaczy
> niz kwitek posiadany przez delikwenta.
Szkopu� w tym, �e nikt, poza kim� z PZ�, tej opinii nie zobaczy.
> Ja osobiscie wychowalem sie w morskich klubach gdzie starsi koledzy popychali
> mlodszych do robienia stopni kiedy w ich opinii do tego dorosli.Taki system
> dzialal i to zupelnie dobrze.
> Co do samych opinii to jak pamietam byla w nich kiedys rubryka o godzinach
> z wiatrem ponad 7 B i kilka stopni odpornosci na trudne warunki.Moze to i
> subiektywne ale jesli ktos nie potrafil w takich warunkach sterowac, zmienic
> foka, zarefowac grota czy zrobic kanapki i herbate to nie nadawal sie do
> dopuszczenia do egzaminu ma wyzsze stopnie. To kiedys dzialalo.
A ja jednak mam nadziej�, �e takie bzdury nie wr�c� i ka�dy b�dzie m�g�
na w�asn� odpowiedzialno�� �eglowa� bez �aski starszych koleg�w.
> ps. co do szkolnictwa wyzszego to pamietyam dobrze jak absolwenci PSM
> dostawali tytul TECHNIKA NAWIGATORA ale na jedno miejsce bylo po 10 i wiecej
> chetnych.pozniej w latach WSM czy AM czesto robiono dodatkowy nabor jesienia
> bo chetnych ktorzy zdali latwy egzamin bylo za malo :):)
Co wy tej szko�y i systemu edukacji wy�szej si� uczepili�cie? To ma
jaki� zwi�zek z tematem?
A mo�e po prostu lubicie pogada� o tym, kto do jakiej szko�y chodzi�,
kogo zna, gdzie pracuje i czy ma �adn� �on�? A takie rozmowy to ja
jedynie z kolegami w barze, a nie na grupie w w�tku, o zupe�nie innym
temacie :P
Tak tylko w ramach kilku s��w na temat towarzyski: W czasie, gdy ja
studiowa�em, nie by�o nabor�w dodatkowych. Sztuk� nie by�o si� dosta�,
ale troch� trudniej by�o uko�czy�. Zreszt� ch�tnych na kierunki morskie
brakuje z powod�w ekonomicznych- ju� nie trzeba p�ywa�, by ludzkie
pieni�dze zarabia�, a w sklepach wszystko jest, wi�c Peweksem, czy
Balton� ju� si� nie zdob�dzie serca kobiety ;)
Na jakiej� ekonomii ma si� np. 17 godzin tygodniowo (da si� upchn�� w
trzech dniach), a mi si� zdarzy�y przez jeden semestr 42 godziny tydzie�
w tydzieďż˝ (6 dni w tygodniu)- co wybraďż˝? :)
A jaki jest obecnie poziom we _wszystkich_ szko�ach wy�szych, to chyba
ka�dy wie- jest coraz gorzej.
I na tym mo�e zako�czmy? Nast�pny raz studia b�d� mnie interesowa�y, jak
mi si� syn b�dzie wybiera�, ale to jeszcze troch� czasu up�ynie.
--
Marek Witbrot
Moze i nie zobaczy a moze jesli taka opinia w starym stylu bylaby pozytywna
a wystawiajacy godny szacunku to warto byloby sie takia opinia pochwalic ?
Przyznam ze choc od bardzo dawna takie opinie nie sa mi do niczego potrzebne
pare ( od Kapitanow ktorych szanuje ) przechowuje jako cenna pamiatke.
>
> > Ja osobiscie wychowalem sie w morskich klubach gdzie starsi koledzy
popychali
> > mlodszych do robienia stopni kiedy w ich opinii do tego dorosli.Taki system
> > dzialal i to zupelnie dobrze.
> > Co do samych opinii to jak pamietam byla w nich kiedys rubryka o godzinach
> > z wiatrem ponad 7 B i kilka stopni odpornosci na trudne warunki.Moze to i
> > subiektywne ale jesli ktos nie potrafil w takich warunkach sterowac,
zmienic
> > foka, zarefowac grota czy zrobic kanapki i herbate to nie nadawal sie do
> > dopuszczenia do egzaminu ma wyzsze stopnie. To kiedys dzialalo.
>
> A ja jednak mam nadzieję, że takie bzdury nie wrócą i każdy będzie mógł
> na własną odpowiedzialność żeglować bez łaski starszych kolegów.
Moze dla Ciebie to bzdury, dla mnie nie. Kazdy moze sobie zeglowac na
wlasna odpowiedzialnosc.Wystarczy jacht kupic i zarejestrowac pod wygodna
bandera.Ja mimo wszystko chcialbym zeby kapitan ktoremu powierzam znajomych
mial sprawdzona wiedze i odpornosc bo przy braku tej drugiej najwieksza wiedza
nie pomaga.( Znam pare takich przypadkow z autopsji)
>
>
> > ps. co do szkolnictwa wyzszego to pamietyam dobrze jak absolwenci PSM
> > dostawali tytul TECHNIKA NAWIGATORA ale na jedno miejsce bylo po 10 i
wiecej
> > chetnych.pozniej w latach WSM czy AM czesto robiono dodatkowy nabor
jesienia
> > bo chetnych ktorzy zdali latwy egzamin bylo za malo :):)
>
> Co wy tej szkoły i systemu edukacji wyższej się uczepiliście? To ma
> jakiś związek z tematem.
Ano zwiazek ma bo sam zaczales podwazac kwalifikacje kapitana jachtu do
wystawiania opinii.Takie same kwalifikacje ma kapitan statku handlowego,
kierownicy dzialow a kazdy , za moich czasow opinie podwladnym byl zobowiazany
wystawic.Te opinie liczyly sie przy mustrowaniach czy awansach.Ta droga
zdobywalo sie stale zatrudnienie u uznanych zachodnich armatorow.
Sporo lat juz na morzu nie pracuje ale nie sadze zeby cos sie w tej materii
zmienilo.
M@rek
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> Moze i nie zobaczy a moze jesli taka opinia w starym stylu bylaby pozytywna
> a wystawiajacy godny szacunku to warto byloby sie takia opinia pochwalic ?
> Przyznam ze choc od bardzo dawna takie opinie nie sa mi do niczego potrzebne
> pare ( od Kapitanow ktorych szanuje ) przechowuje jako cenna pamiatke.
Pami�tka? Mo�e by�- r�ne rzeczy ludzie zbieraj�. Chwali� si� opini�
znanego kapitana? Hmm, nie bardzo pochwalam.
Jednak w tym w�tku m�wimy o opinii, kt�ra jest potrzebna do zrobienia
patentu! Takďż˝ opiniďż˝ przekazuje siďż˝ do PZďż˝ i juďż˝ nie dostaje z powrotem.
Chyba, �e kto� sobie kserokopi� robi.
> Moze dla Ciebie to bzdury, dla mnie nie. Kazdy moze sobie zeglowac na
> wlasna odpowiedzialnosc.Wystarczy jacht kupic i zarejestrowac pod wygodna
> bandera.
Ale to chyba nie o to chodzi? R�wnie dobrze, w ka�dej dyskusji, w kt�rej
co� mi si� nie b�dzie u nas podoba�o, mo�esz proponowa� wyprowadzk� na
wyspy Hula-Gula!
> Ja mimo wszystko chcialbym zeby kapitan ktoremu powierzam znajomych
> mial sprawdzona wiedze i odpornosc bo przy braku tej drugiej najwieksza wiedza
> nie pomaga.( Znam pare takich przypadkow z autopsji)
I oceniasz po opiniach? My�l�, �e takie sprawy powinien regulowa� rynek.
Dobry kapitan- ma klient�w, z�y- nie ma klient�w i firma upada. Je�li
rynek to za ma�o, to pozostaj� Google i przekopywanie si� przez opinie,
ale nie takie papierowe, tylko relacje uczestnik�w rejsu z danym osobnikiem.
> Ano zwiazek ma bo sam zaczales podwazac kwalifikacje kapitana jachtu do
> wystawiania opinii. Takie same kwalifikacje ma kapitan statku handlowego,
> kierownicy dzialow a kazdy , za moich czasow opinie podwladnym byl zobowiazany
> wystawic.Te opinie liczyly sie przy mustrowaniach czy awansach.Ta droga
> zdobywalo sie stale zatrudnienie u uznanych zachodnich armatorow.
To s� zupe�nie r�ne sprawy! Na statkach wystawia si� opinie- prawda,
ale... Ale opinia nie ma wp�ywu na zdobycie uprawnie�- to raz.
Pojedyncza opinia nie jest wiele warta (wyci�ga si� �redni� z kilku
opinii)- to dwa. Opinie na statkach sďż˝ z zasady wystawiane wg. jasnych
regu�- s� po prostu punkty i skala ocen do ka�dego punktu.
Poza tym opinie raczej kr��� w jednej firmie- nie ma obowi�zku ich
okazywania w nast�pnej firmie, a prac� mo�na i tak znale��.
Ale to wszystko s� szczeg�y. Najwi�ksz� r�nic� jest to, �e p�ywanie na
statku handlowym to jest praca, a �eglowanie to jest przyjemno��.
> Sporo lat juz na morzu nie pracuje ale nie sadze zeby cos sie w tej materii
> zmienilo.
Kiedy� funkcjonowa�y czarne kieliszki w ksi��eczkach �eglarskich,
wymiana informacji o pracowniku mi�dzy firmami crewingowymi i faktycznie
mo�na by�o mie� problem ze zdobyciem pracy, bo ch�tnych by�o mn�stwo.
Teraz nikt nie pyta o opini� z innej firmy i przyjmuje z poca�owaniem
r�ki. Je�li si� facet nie nada, to si� go nie bierze na nast�pne k�ko i
ju�. Ale tu znowu nie bardzo na temat dyskusja, bo to zupe�nie inne
�wiaty s�.
--
Marek Witbrot
Dlaczego nie pochwalasz ? Co w tym zlego ? Ja wole pochwalic sie taka opinia
czy medalem z MZMP niz nowym sztormiakiem Musto :):)
> Jednak w tym wątku mówimy o opinii, która jest potrzebna do zrobienia
> patentu! Taką opinię przekazuje się do PZŻ i już nie dostaje z powrotem.
> Chyba, że ktoś sobie kserokopię robi.
>
>
> > Moze dla Ciebie to bzdury, dla mnie nie. Kazdy moze sobie zeglowac na
> > wlasna odpowiedzialnosc.Wystarczy jacht kupic i zarejestrowac pod wygodna
> > bandera.
>
> Ale to chyba nie o to chodzi? Równie dobrze, w każdej dyskusji, w której
> coś mi się nie będzie u nas podobało, możesz proponować wyprowadzkę na
> wyspy Hula-Gula!
Podstawa jest to ze ja jestem zwolennikiem patentow nieobowiazkowych a miom
zdaniem PZŻ niszczac stary funkcjonujacy system stopni sam strzelil sobie w
stope.
>
> > Ja mimo wszystko chcialbym zeby kapitan ktoremu powierzam znajomych
> > mial sprawdzona wiedze i odpornosc bo przy braku tej drugiej najwieksza
wiedza
> > nie pomaga.( Znam pare takich przypadkow z autopsji)
>
> I oceniasz po opiniach? Myślę, że takie sprawy powinien regulować rynek.
> Dobry kapitan- ma klientów, zły- nie ma klientów i firma upada. Jeśli
> rynek to za mało, to pozostają Google i przekopywanie się przez opinie,
> ale nie takie papierowe, tylko relacje uczestników rejsu z danym osobnikiem.
>
> A skad wiesz czy dany kapitan jest dobry czy nie jak z opinii ? Akurat dla
mnie taka podpisana przez kogos opinia wiecej znaczy niz ta z Googla czy
z grupy.
>
> > Ano zwiazek ma bo sam zaczales podwazac kwalifikacje kapitana jachtu do
> > wystawiania opinii. Takie same kwalifikacje ma kapitan statku handlowego,
> > kierownicy dzialow a kazdy , za moich czasow opinie podwladnym byl
zobowiazany
> > wystawic.Te opinie liczyly sie przy mustrowaniach czy awansach.Ta droga
> > zdobywalo sie stale zatrudnienie u uznanych zachodnich armatorow.
>
> To są zupełnie różne sprawy! Na statkach wystawia się opinie- prawda,
> ale... Ale opinia nie ma wpływu na zdobycie uprawnień- to raz.
> Pojedyncza opinia nie jest wiele warta (wyciąga się średnią z kilku
> opinii)- to dwa. Opinie na statkach są z zasady wystawiane wg. jasnych
> reguł- są po prostu punkty i skala ocen do każdego punktu.
> Poza tym opinie raczej krążą w jednej firmie- nie ma obowiązku ich
> okazywania w następnej firmie, a pracę można i tak znaleźć.
> Ale to wszystko są szczegóły. Największą różnicą jest to, że pływanie na
> statku handlowym to jest praca, a żeglowanie to jest przyjemność.
Moze teraz i nie ma ale kiedys decydowala czy i kiedy dostaniesz
skierowanie na kurs kapitanow itp. Co szkodzi opracowac punkty i skale ocen
dot zeglarzy.Ja moge Ci takie opinie wystawione wg pewnych rozsadnych zasad
pokazac.Takie dostawalem takie tez wystawiam.
Opinie wcale nie kraza w jednej firmie.Jak jestes dobry w danej firmie to
takie papierowe maja drugorzedne znaczenie.Jak firme zmieniasz to wlasnie
czesto pytaja o nie + referencje - nie slyszales o tym ?
Dla Ciebie moze zeglowanie jest jedynie przyjemnoscia dla wielu z nas i
przyjemnoscia i praca zarazem.
>
> > Sporo lat juz na morzu nie pracuje ale nie sadze zeby cos sie w tej
materii
> > zmienilo.
>
> Kiedyś funkcjonowały czarne kieliszki w książeczkach żeglarskich,
> wymiana informacji o pracowniku między firmami crewingowymi i faktycznie
> można było mieć problem ze zdobyciem pracy, bo chętnych było mnóstwo.
> Teraz nikt nie pyta o opinię z innej firmy i przyjmuje z pocałowaniem
> ręki. Jeśli się facet nie nada, to się go nie bierze na następne kółko i
> już. Ale tu znowu nie bardzo na temat dyskusja, bo to zupełnie inne
> światy są.
Ty oczywiscie to znasz dlugoletniej pracy na morzu u roznych armatorow :):)
Ja w ciagi 25 lat pare firm zmienilem i moje doswiadczenia sa troche inne .
> Dlaczego nie pochwalasz ? Co w tym zlego ? Ja wole pochwalic sie taka opinia
> czy medalem z MZMP niz nowym sztormiakiem Musto :):)
Dlaczego? Bo jakoś nie mam w zwyczaju w ogóle się chwalić. Jak to by w
ogóle miało wyglądać? Na rejs przychodzi ludek z opinią od znanego
kapitana i ma być z automatu lepiej traktowany, niż inny bez takiej
opinii? Bez jaj!
> Podstawa jest to ze ja jestem zwolennikiem patentow nieobowiazkowych a miom
> zdaniem PZŻ niszczac stary funkcjonujacy system stopni sam strzelil sobie w
> stope.
PZŻ jest towarzystwem panów, którzy większy kontakt mają ze sobą na
różnych spotkaniach i zebraniach, niż z żeglarstwem. Ten twór tkwi
ciągle w przeszłości. I chyba lepiej było by PZŻ po prostu zaorać.
> Moze teraz i nie ma ale kiedys decydowala czy i kiedy dostaniesz
> skierowanie na kurs kapitanow itp.
Podejrzewam, że Partia też mogła mieć coś do powiedzenia- i co z tego?
> Co szkodzi opracowac punkty i skale ocen
> dot zeglarzy.Ja moge Ci takie opinie wystawione wg pewnych rozsadnych zasad
> pokazac.Takie dostawalem takie tez wystawiam.
Ale co mnie to obchodzi, jaką ktoś ci opinię wystawił? Kompletując
załogę na rejs z nieznanych osób, wystarczy zadać kilka pytań i już
wiadomo, czy można z takimi osobami bezpiecznie popłynąć, czy raczej nie.
> Opinie wcale nie kraza w jednej firmie.Jak jestes dobry w danej firmie to
> takie papierowe maja drugorzedne znaczenie.Jak firme zmieniasz to wlasnie
> czesto pytaja o nie + referencje - nie slyszales o tym ?
Akurat nie słyszałem i mi się nie zdarzyło, ale znowu o statkach...
> Dla Ciebie moze zeglowanie jest jedynie przyjemnoscia dla wielu z nas i
> przyjemnoscia i praca zarazem.
Nie widzę związku.
> Ty oczywiscie to znasz dlugoletniej pracy na morzu u roznych armatorow :):)
> Ja w ciagi 25 lat pare firm zmienilem i moje doswiadczenia sa troche inne .
Nie mówię, że tak nie było. Tylko trochę się kilka rzeczy zmieniło.
Chętnych jest mniej, a pływać ktoś musi, przez co już nie ma takich
problemów z dostaniem pracy, jak to było kiedyś. Ale nie będziemy o tym
się rozwodzić, bo ty już się chyba na statki nie wybierasz, a z tematem
ma to niewiele wspólnego.
--
Marek Witbrot
Dalsza dyskusja jest zupelnie bezcelowa bo jak mi sie wydaje choc do
dyplomu Kpt.Ż.W. jeszcze Ci troche brakuje " zespol Kapitana" masz w calej
okazalosci :):)
Pzd.
> Gdzie napisalem ze ma byc lepiej traktowany ? Jak ma dobraq opinie od
> uznanego kapitana do tego z trudnego rejsu to wiem czego sie mam po nim
> spodziewac i w zwiazku z tym jaka funkcje moge mu powierzyc.
> To troche lepiej dziala niz pare pytan, no chyba ze do tego jestes
> znakomitym psychologiem :):)
>> Ja juz rozne rzeczy od delikwentow slyszalem a w praniu okazywalo sie
> zupelnie inaczej.
Nadal się nie zgadzam. W środowisku żeglarskim jest sporo kapitanów i
niemożliwym jest wszystkich znać, więc ciężko określić, która opinia
jest ile warta. Z kolei jeśli się trafi jakimś cudem załogant z opinią
od znajomego kapitana to przecież równie dobrze można do tego znajomego
kapitana zadzwonić i się zapytać, ale i to tylko w wypadku obsadzania
bardzo istotnej funkcji. Ja rozumiem, że ten kapitan może np. nie
pamiętać osoby, ale i tak nie przekonuje mnie to w żadnym stopniu do
sensowności wystawiania opinii. No, i poza wszystkim, opinie dzisiaj to
zwykły wyciąg godzin potrzebny do uzyskania kolejnego patentu- a w tym
przypadku (dopóki nie zmienią się zasady zdobywania stopni) kapitan
powinien bez łaski taki papierek wystawić.
> Dalsza dyskusja jest zupelnie bezcelowa bo jak mi sie wydaje choc do
> dyplomu Kpt.Ż.W. jeszcze Ci troche brakuje " zespol Kapitana" masz w calej
> okazalosci :):)
Bo się z tobą nie zgadzam?
Zresztą już prosiłem o niełączenie zawodu z żeglarstwem. Jestem
sternikiem jachtowym wcale niepragnącym zdobycia kartonika kapitana
jachtowego. A praca to zupełnie inna rzecz- nikogo tu się o zawód nie
wypytuję, bo co to ma wspólnego z tematem?
Chętnie zakończę dyskusję, bo przekonać do opinii się nie dam, a inny
wcale nie muszą się z moimi poglądami zgadzać.
--
Marek Witbrot
Wojtku, to zmień prawo. Dla mnie sprawa jest prosta, ktos chce to mu
opinię wystawiam. Jaką? to zależy co sądzę o załogancie. Co i kto z tym
zrobi dalej mało mnie obchodzi, bo i tak uważam patenty za zbędne.
>
>> chyba się zapędziłeś, jesli Twoim zdaniem zagrożenie jest tak duże to
>> należy napierać na Ministra zeby wprowadził więcej i bardziej
>> restrykcyjnych.
>
> Mówimy o patentach prywatnego stowaszyszonka, które wymaga do ich wydania
> opinii.
Nie, mówimy o państwowych patentach wymaganych z mocy ustawy, do których
wydawania państwo wymaga opinii, a tylko procedurę wydawczą państwo
scedowało na stowarzyszonko. Patenty i wymogi ich otrzymania są wymogami
państwowymi.
>
>> Patenty są zbędne i niczego nie zmieniają w kwestii wiedzy i
>> umiejętności prowadzenia jachtów. Tak więc i te opinie są w sumie bez
>> znaczenia.
>
> j.w. Stowarzyszonko chce opinii, to je ma. A ja jako posiadacz wszystkich
> kwitów (instruktorskich też) tego stowarzyszonka, mam prawo takie opinie
> wystawiać.
Masz. Ale Ty kombinujesz jak ich nie wydawać. Wydawaj negatywne i cześć,
a co Cię ochodzi co się z nimi dzieje dalej?