Spotkanie styczniowe

1 view
Skip to first unread message

Gosia

unread,
Feb 7, 2008, 5:18:57 PM2/7/08
to Zatroska
Nie wiem, jak Wy, ale ja swoje zawiadomienie o spotkaniu tyczacym sie
Zatorskiej dostalam dnia 16 stycznia. (czyli w dzien spotkania!!!).
Oczywiscie tak na chybcika nie dalo sie wszystkiego rzucic i stawic
pod adresem wskazanym w liscie, niektorzy ludzie o godzinie 17tej
pracuja. Ale nic to, SM Wroclawski Dom pracuje do 15 tej, reszte
swiata walic!

1. Co mnie zdziwilo, to fakt, ze liscik o dosc waznym dla nas
zdarzeniu, zostal wyslany zwyklym listem, nawet nie priorytetowym.
Data stepla pocztowego 10.01. Czyli 6 dni, na pieprzony list w ramach
tej samej wioski! (Niemniej jednak to nie jest miejsca, ktore zeby sie
pouzalac na poczte, na to trzeba bedzie dedykowac osobny serwer,
wiekszy od googlowego :) Zadzownilam do SM, ustalac z Pania Zosia
(moja nowa Nemsis w swiecie Developerskich biur), poinformowala mnie,
ze jesli wysle swoje pytania na maila, z pewnoscia na nie odpowiedzia.

2. Napisalam maila, jasno wyrazne, proszac o wyjasnienia kilku
kwestii. Miedzy innymi rekompensat w ramach przesuniecia sie terminu
odbioru (gdy sie pofatygowalam osobisicie, Pani Zosia poinformowala
mnie, ze trzeba zlozyc wnioski z dokumentami - faktury? - za wynajem,
przedluzajacy sie z tytulu wynajmowania mieszkania, bo nie mozna
odebrac Swojego!!! i oni taki wniosek rozpatruja. Z gazety wyczytalam,
ze to teraz odsetki beda. (Tak chyba sie bardziej oplaca i chyba w
umowie stoi, teraz to ja juz niczego nie jestem pewna i interpertuje
wszystko na kilka roznych wersji, rowniez tych absurdalnie
niemozliwych - mieszkanie o powierzchni ... -> Rozowe krowy lataja i
robia kupy, ktore pachna fiolkami. Anyways, zapytalam rowniez o termin
oddania.

I co? I gowno na pustyni. Czekalam tydzien, potem napisalam drugiego
maila, w ktorym dosc powsciagliwie dobieralam slowa i nie padly zadne
wulgaryzmy. Jasno i wyraznie, dalam do zrozumienia, co mysle to takim
traktowaniu sie.

3. Dzis rano weszlam na formu gazetowe i o malo nie wpadlam w
berserkerski szal. Mieszkania mozna odbierac od konca stycznia (nie
chodzi teraz o stan tego odbioru, dojazd itp, ale sam fakt, ze mozna),
a mialam sie tego chyba dowiedziec wrozac sobie z fusow, bo druga
strona umowy SM, jakos chyba zapomnial poinformowac. Tudziez wychodzi
z zalozenia, ze jak juz sie kupilo, ta pilnowac i walczyc o swoje,
najlepiej codzinnie zjawiac sie na budowie, z przygotowana naostrzona
lopata, zeby walczyc o swoje, albo odkopywac auto. Uwazam takie
zachowanie za skandaliczne niedbalstwo i kompletny brak szacunku dla
nas, jako klientow i czlownkow spoldzielni (no przeciez za co ja
zaplacilam te pierdolone 1300 wpisowego? zeby mi teraz na pierdolony
znaczek zalowali?! tudziez ktos mial problem ze skleceniem maila,
skladajacego sie paru zdan, albo, o boze teraz to juz polece na maska,
zatelefonowania do mnie?!!!!! PRL SIE KURWA SKONCZYL! Tak przynajmniej
mi sie wydawalo do dzis rano.

Pani Zosia, wyglada na mloda osobe i mysle, ze z PRL'owego lajfstajlu
to tylko zasmakowala urban legends opowiadanych przez rodzicow,
tudziez naprawde inspiruje sie filmami Barei. Gdy juz zadzownilam do
niej, dowiedziec sie, co z tym odbiorem, rozmowa toczyla sie mniej
wiecej tak...

- Witam kiedy Panstwo mieliscie zamiar poinformowac mnie o tym, ze
moge odebrac moje mieszkanie?
- No skoro Pani wie, to dlaczego mielibysmy pania informowac? (Pani
Zosia - tonem karcacej nagany, w stylu, chyba Cie pojebalo.)
- No ale przeciez dzwonilam do Panstwa i rozmawialam z Pania, ze na
spotkaniu mnie nie bedzie, ze wysle maila, z pytaniami na ktorego do
dzis nie otrzymalam zadnej odpowiedzi? (To ja jeszcze nie
odpuszczajaca swojego, nalegajaca na wyjasnienia, bo nie ze mna te
numery itp.)
- No ale skoro Pani wie, to w czym problem (Pani Zosia, ktora albo nie
rozumie na czym polega jej praca, albo nie chce zrozumiec, i trza jej
opis stanowiska i zakres obowiazkow na czole wyryc!)
- Prosze Pani wiem, ale nie dowiedzialam sie tego od Panstwa, ale z
forum internetowego, a to chyba nie w ten sposob sie powinno odbywac?
(ja nadal upierajaca sie przy swoim, broniaca dobrych, prawych
lokatorow, i generalnie walczaca po stronie swiatla.)
- Aha, to Pani chciala umowic sie na odbior?!
- Tak, chcialam sie umowic na odbior.

W tym momencie to mentalnie opadly mi rece i chyba sie kopnelam przez
przypadek w glowe, jak metalnie lecialam na podloge, bo normalnie ktos
tu musial upasc na glowe. Ja upadlam z powiklaniami. Jak dla mnie
najwyzszy poziom samokontroli i manipulacji, albo sluchania
selektywnego, albo wyparcia. Mucho respecto.

Akcje odbieralnicza performuje w srode, o 14, tydzien przyszly.

Teraz zastanawiam sie, co mozna zrobic od strony prawnej, w ramach
krajowej rady spodzielczej, czy zwyklego urzedu konsumenckiego. Cos mi
sie wydaje, ze to dopiero poczatek listy przebojow.

Zapraszam do dyskusji.

kowalska...@gmail.com

unread,
Feb 8, 2008, 3:23:50 AM2/8/08
to Zatroska
witam serdecznie...
faktycznie poziom wszystkiego co dotyczy nie tylko obsługi klienta ale
przede wszytkim rzetelnego wywiązywania się ze zobowiazań osiagnał dno
w SM Wrocławski Dom i ku mojej rozpaczy nadal spada ( w sumie
istnieją teorie drugiego dna, wiec wydaje sie ze SM szuka kolejnych)
Ja juz napisałam pismo do SM o rekompansatę - wysłałam jako PDF w
mailu...zadzwoniłam nawet aby zapytać czy doszedł...Pani Zosia
powiedziała, ze chyba tak...masakra...chciałam zapytac czy chyba czy
tak, ale juz po prostu zabrakło mi slow...ja rozumeim ze moze Pani
Zosa jest sama i ma duzo na głowie ale jesli oni teraz sa tacy
zamotani i w ogole nic nie widza...to ja to wszystko czarno widze....
mieszkanie juz odebralismy i wykańczamy, choć ciezko idzie z samego
faktu ze po wniesieniu na 3 piętro opakowania płytek przemierzając
wczesniej piechotą ok 200 m z parkingu pod 10 pietrowcem ( wszak
droga ...jaka droga dojazdowa???) bark juz sił na cokolwiek....no ale
stare polskie przysłowie brzmi - " co nas nie zabije to nas
wzmocni"...
pozdrawiam

Gosia

unread,
Feb 10, 2008, 7:41:45 AM2/10/08
to Zatroska
Dla mnie to bedzie kolejne mieszkanie do odbioru i postawienia na
nogi. Na szczescie z tym juz nie bedzie wyscigu z czasem, bo na
przyklad konczy mi sie umowa najmu. Niemniej jednak przeplyw
informacji jest pozalowania godny.
Karolino, czy oni sobie zycza tego wniosku o rekompensate na jakims
swoim formularzu?
I na jakiej podstawie okreslaja ta kwote? Jesli cos wiesz, prosze o
info.

P.S.
Na szczescie sie robi cieplo, moze do czasu az zaczne latac z ciezkimi
gratami (wanna na plecach i plytki pod pachami), dookola domu zrobi
sie jakies ubite klepisko.

Karolina Kowalska

unread,
Feb 11, 2008, 5:03:02 AM2/11/08
to zatr...@googlegroups.com
witam,
jesli chodzi o rekompensate - to w umowie jest napisane iż po 3 m-cach karencji "kara umowna" wynosi 0,01% wpłaconej kwoty- na tej podstawie obliczasz...jesli chodzi o druk, to nie ma takiego wymaganego, sama zwracasz sie na pismie. 
pozdrawiam Karolina
 
2008/2/10, Gosia <m.janus...@gmail.com>:
Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages