Poślizgi

0 views
Skip to first unread message

Gosia

unread,
Mar 11, 2008, 5:33:00 AM3/11/08
to Zatroska
Witam ponownie,
po dluzszej nieobecnosci, (o ktorej za chwile) aktywuje swoje palce w
celu opisania, co i jak sie dzieje na Zatorskiej w kontekscie
wprowadzkowo - adaptacyjnym.

Ostatnia wiadomosc zakonczylam na przygotowywaniu odbioru mieszkania.
Jak przystalo na naiwnego lamera szczegolnie sie nie przygotowywalam
do calej sprawy (co mi sie jeszcze jakos mocno nie odbilo, ale jakies
ciemne chmury na pewno nadciagaja, tylko jeszcze nie wiadomo skad), i
ze stoickim spokojem, uzbrojona w liste "co ma byc zrobione w
standardzie" ruszylam na umowione spotkanie.

Przywital mnie pan Glezgau - czy cos podobnego, nazwisko "bez urazy"
przekazane przez Pania Zosie z naddatkiem wady wymowy stalo sie
zlepkiem dzwiekow, trudnych do przeinterpretowania na literki. Gnac
sie w uklonach szanowny pan oprowadzil mnie po moim m3 (dwa pokoje
plus kuchnia to m3, czy m2???), w ktorym sciany wydawaly sie proste,
dzrzwi wyrwane przez plemie Wandali, ale poki co wszystko z trzymana
kartka w reku sie zgadzalo. Dziwnie bylo zobaczyc cos, w co wpakowalo
sie tyle pieniedzy, a to nie blyszczy zlotem, nie ma 100 m
kwadratowych i conajmniej marmurowych posadzek. (nad tym watkiem
postanowilam sie nie zastanawiam, zeby mnie zolc nie zalala.)

Na pierwszy rzut oka, wszystko wydawalo sie byc zrobione lepiej niz
przez Dach-bud, w ktorego to odbiorze mieszkania mialam mozliwosc brac
udzial rok temu. Napiecie jednak slusznie roslo. Do naszej radosnej
ekipy dolaczyl pan Tomasz, nie znalazlam zadnych zastrzezen
(domniemane rysy na szybach okazaly sie latwousuwalnym zabrudzeniem,
wszystko sie zamykalo i otwieralo, a drzwi byly pancerne :) Podpisalam
papier uscisnelismy sobie lapki i wszyscy rozeszli sie w swoja strone.
Ja z moja lepsza polowa do Castoramy, Panowie nie wiadomo gdzie.

Szok i duma rozpierajca skutecznie oslabily moj zapal do malowania,
szpachlowania i czego tam jeszcze. Po wizycie w casto, pojechalam
medytowac w duchu designerskim na aktualne wlosci.

Dzien nastepny. Uzbrojeni w pedzle, szpachle, 5 rodzajow farb, worki,
miarki i inne utensylia, ruszylismy na Zatorska. Blizszej ogledziny
pokazaly, ze nic sie w miedzyczasie nie spalilo, nie rozsypalo, tylko
kaloryfer zaczal przeciekac.
Pan G. poinformowal mnie, ze gdyby cos sie dzialo zalatwiac przez
administracje. (W tym momencie musze napisac, iz jestem osoba
niesamowicie naiwna, wrecz glupia mozna by powiedzic, ubzduralam
sobie, ze jesli ktos na stronie internetowej podaje adres mailowy do
kontaktu, to korzysta z niego, na rowni z telefonem i wiadomosci
zostawione w formie elektronicznej sa traktowane rowniez powaznie.)
Tak, zostawilam im informacje o awarii, podajac telefon kontaktowy i
ewentualne terminy, kiedy chcialabym przyjac ekipy cudonaprawcza, nie
siedze przykuta do pedzla na Zatorskiej 24h/7, jeszcze w miedzyczasie
trzeba zarobic na ten 30 letni kredyt. Oczywiscie w matriksie zapadla
cisza. Styl Pani Zosi stylem calej firmy. (A moze Pani Zosia rowniez
sprawia piecze nad biurem administracji????)
Po paru dniach wpadlam w furie i zadzwonilam, jak old school to old
school! Pan nawet nie dal mi skonczyc i kazal od razu dzownic do pana
G. CO tez zrobilam i ten z kolei tez nie dal mi skonczyc, i kazal
zadzwonic do pana Tomasza, kierownika budowy (jak ktos potrzebuje
namiary, chetnie podam, kontakt na mail, gdybyscie mieli jakies
problemy, sa to ludzie, ktorzy maja nam sluzyc pomoca). Pan Tomasz
przeuroczy gosc, o dobrym guscie jesli chodzi o dobor toreb do pracy,
skutecznie 3 razy zgubil moj telefon, potem zapomnial, potem nie mogl
skontaktowac sie z ekipa. Final mial miejsce w ten poniedzialek, kiedy
po 3 telefonach szanowna ekipa zwlokla swoje dupska pod wskazany adres
i naprawila, to co do naprawienia bylo.
:)

Zastrzezenia natury technicznej. Sciany po bialkowaniu byly
przygotowany chyba tylko do tego, zeby je zakryc gladzia, tapetami czy
boazeria, bo na pewno nie na malowanie, nierownosc na nierownosci
goniaca nierownosc. Lazienke zrobiona z zamyslem, ze kazdego na kafle
stac wiec co sie panowie przykladac beda. No coz mnie conajwyzej stac
na namalowanie sobie fug farbka plakatowa.
Tak, tak ekipie teraz bardzo przykro, ze sie nie przylozyli.

Mam zamiar wprowadzic sie przed swietami. i tej wersji bede sie
trzymac.
:) do boju sasiedzi.
Jak wroce z pracy post z garscia opowiesci o Castoramie :)

Pozdrawiam
Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages