konserwacja/impregnacja skórzaków

56 views
Skip to first unread message

Tomasz Baczyński

unread,
Feb 5, 2021, 4:01:31 PM2/5/21
to telem...@googlegroups.com
Cześć,
Jak w temacie: proszę o porady w kwestii konserwacji i impregnacji skórzanych butów do telemarku, z przyszywaną podeszwą ("norwegian welt").
Pozdrowienia,
Tomek B

Piotr Kieracinski

unread,
Feb 6, 2021, 3:09:28 AM2/6/21
to telem...@googlegroups.com
Tomku,
a pasta do butów, taka zwykła z Decathlonu, albo Meindl, jeśli wolisz
wydać więcej pieniędzy, czy też NikWax (jeśli to buty ze skóry
licowej)...Jeśli to są Alaski, czy inne buty z nubuku, to chyba
pozostaje tylko spray lub emulsja - tak samo: z Decathlonu (coraz
bardziej doceniam ten sklep z racji postępu ich konstrukcji
outodorowych, wprowadzania nowości, typu merino czy nowe modele małych
plecaków - TREK 900, i trzymania racjonalnych cen), ale też NikWaxa,
czy Grangersa.
Pik
> --
> Otrzymujesz tę wiadomość, bo subskrybujesz grupę „telemark.pl” w Grupach dyskusyjnych Google.
> Aby anulować subskrypcję tej grupy i przestać otrzymywać od niej wiadomości, wyślij e-maila na telemarkpl+...@googlegroups.com.
> Aby wyświetlić tę dyskusję w internecie, otwórz https://groups.google.com/d/msgid/telemarkpl/CAM-8Zp-Ho%3DqkWeaKLiUNYnNkR_0Bz8NjueoOwo-tzS68T0hqfg%40mail.gmail.com.

Grzegorz Szoser

unread,
Feb 8, 2021, 9:34:21 AM2/8/21
to telem...@googlegroups.com
Za dużo sie tu na grupie co prawda nie udzielam, ale ponieważ w tym temacie mam sprawdzoną metodę i bardzo ją sobie chwalę pozwolę sobie podać tutaj.
Tekst pochodzi z wyłączonego już formu p. Skibickiego http://skipicki.pl/forum/
Niestety bez obrazków, a świetnie uzupełniały post jeśli ktoś miał wątpliwości co do zasadności stosowania.
Mam nadzieję, że  się przyda :)
Pozdrawiam
Grzegorz

    "Przychodzi taki etap w życiu każdego buta, w naszym życiu zresztą też, w którym trzeba się owym butem należycie zaopiekować. Przedstawiam tutaj opis impregnacji mojego obuwia, by wspólnie wynieść z niego wnioski które pozwolą być w przyszłości mądrzejszym, a co za tym idzie działać na but świadomie.

W moim przypadku „na warsztat” poszły buty RAICHLE model Mt. Blanc zakupione na allegro. Są to buty wysokogórskie ze skóry nubuk z zewnątrz, + wyściółka wewnętrzna z miękkiej skóry cielęcej. Z ciekawostek, lub inaczej mówiąc smaczków jakie udało mi się w nich zaobserwować mają podwójny system sznurowania zapewniający jak się domyślam większe możliwości dopasowania sił napięcia sznurówek na poszczególne partie buta (podejścia, zejścia), solidny system kotwiczenia sznurówek w miejscu przejścia w cholewkę, podwójne języki dające w mokre dni dodatkową ochronę przed wodą, a w zimie przed śniegiem, oraz system mocowania raków (automatów).

Ale dość o samych butach, bo najważniejsze w tym wszystkim jest podejście do procesu impregnacji i opisania w miarę jak najbardziej dokładnego jego przebiegu, by każdy kolejny przebiegał dokładniej i bez niepotrzebnych wtop. Na wstępie w oparciu o wiedzę reszty forumowiczów, a w szczególności p. Zygmunta zakupiłem preparaty potrzebne do procesu impregnacji i tak potrzebne były następujące produkty przy poszczególnych etapach. Nadmienię by nie wprowadzać w błąd: tłuszcz do skór kupiłem nieco inny niż ten na forum opisywany ze względu na dwie rzeczy: Coccine był dostępny brązowy, oraz chodziło mi o to by obracać się możliwie w najmniejszej liczbie producentów (pasta i tłuszcz) - nie wiem czy to coś dało, ale po prostu tak zrobiłem.

Preparaty użyte do impregnacji, kolejno : Olej Curium Oil, Tłuszcz do skór Coccine (brąz), Pasta woskowo-żywiczna Coccine (brąz)

[ img ] [ img ] [ img ]


Tak buty wyglądały zaraz po zakupie :

[ img ]

[ img ]

[ img ]


Etapy postępowania z moimi tupokami

1. Oczyszczanie skóry ze starych impregnatów - przed przystąpieniem do prawidłowej impregnacji potrzebujemy oczyścić but z całej jego historii, wszelkiego rodzaju past, kremów itp. Etap ten polega na oczyszczaniu skóry za pomocą terpentyny nanoszonej i wcieranej na szmatce w skórę buta, przy częstej zmianie szmatek, co skutkuje wyciąganiem z buta rozpuszczonych warstw wcześniejszych impregnacji. W moim przypadku wystarczyło ok. 250 ml terpentyny do 2-krotnego czyszczenia. Warto stosować tutaj zasadę przecierania buta i obserwacji jego stanu po wyschnięciu terpentyny – pozwala to ocenić czy etap ten zakończyliśmy i czy można przejść do nasączania olejem, czy być może czynność powtórzyć jeszcze raz. Warto zastosować tutaj terpentynę bezzapachową, ja do tego nie przywiązałem wagi i miałem problem z bardzo mocnymi wrażeniami zapachowymi. Ważne by buty po tym etapie wyschły porządnie, robiąc miejsce na olej nanoszony w etapie drugim.

Po oczyszczeniu butów terpentyną prezentują się nieczo czyściej, plamki i przebarwienia na skórze w dużej mierze zniknęły

[ img ]


2. Nasączanie olejem do skór – przystępując do tego etapu powinniśmy mieć w ręku but wcześniej oczyszczony terpentyną, bądź nowy bez jakichkolwiek impregnatów na nim. Jest to bardzo ważne gdyż pójście na skróty i kombinowanie z nanoszeniem oleju na warstwę niewiadomo czego nic nie da, skóra oleju albo nie wchłonie, bądź zrobimy sobie z buta kalosz który może i nie wpuści wody do buta ale też nie odprowadzi na zewnątrz wilgoci. Do nasączania skóry olejem warto wykorzystać olej do skór Curium Oil, który ze względu na skład wydaje się być najodpowiedniejszym z dostępnych na rynku (by nie powielać zbytnio treści szczegóły w innych wątkach tego forum ). Proces ten u siebie wykonałem bardzo starannie mając świadomość, że jest to pierwsza warstwa impregnująca skórę i która pozostanie pod spodem czyli najdłużej na bucie. Na wstępie lekko nasączałem okolicę zakotwiczeń sznurówek, miejsca trudniej dostępne, miejsca łączeń skór, czyli tam gdzie skóry jest grubiej. W moim mniemaniu taki sposób pozwolił dokładniej wejść olejowi w głąb skóry w miejscach tych najtrudniej dostępnych, a jego ewentualny nadmiar miał być wchłonięty „na boki” przez miejsca jeszcze suche i bardziej chłonne (widać to na jednym ze zdjęć). Po tym wstępnym nasączaniu i nacieraniu zajmujemy się resztą buta w kolejności już dla siebie najwygodniejszej. Przy nasączaniu stosowałem jeszcze jedną metodę. Po pierwszym nasączeniu odczekałem dzień aż but wchłonął olej głębiej i uciskając skórę w różnych miejscach sprawdzałem jej stan miękkości – miejsca bardziej twarde przy następnym etapie nasączania potraktowałem minimalnie lepiej olejem i znów dwa dni odpoczynku dla buta by wchłonął olej do wnętrza. U mnie etap ten powtarzałem 3-krotnie, za każdym razem stosując zasadę obserwowania co dzieje się ze skórą, czy są miejsca gdzie szybciej wchłania, lub miejsca gdzie słabiej mogłaby być naolejona ze względu na gorszy dostęp (np. pod zaczepami sznurówek) – trzeba to robić po prostu na rozum, wziąć but do ręki i przemyśleć zanim zaczniemy z nim działać. Przerwy między etapami pozwalają uniknąć sytuacji w której przedobrzymy z olejem – przecież jeszcze mają wejść dwie warstwy tłuszczu, a później na to pasta. By było łatwiej myślę, że potrzeba ok. 3,4 warstwy oleju, u mnie weszło ok. 100 ml w sumie na oba buty i chyba minimalnie za dużo, gdyż kolejne warstwy (tłuszcz i pasta) miały już problemy z wchłanianiem. W zależności od rodzaju skóry – u mnie nubukowa chłonęła pierwszą warstwę jak gąbka więc poszło oleju sporo więcej przy warstwie pierwszej, tak więc 100/120 ml weszło przy 3-krotnym nasączaniu. Skóra licowa z uwagi, że bardziej śliska pozwoli na nanoszenie oleju mniejszymi warstwami – tak czy tak można buteleczkę oleju podzielić linijką na części i tak wyskalowaną równomiernie nacierać obserwując zużyte ilości.

[ img ]
okolice przelotek sznurówek, oraz miejsca szwów zaprawiałem olejem na wstępie

[ img ]
a tak wyglądały buty po skończonym naolejaniu olejem do skór

3. Warstwa tłuszczowa – po naolejeniu butów olejem do skór, odczekałem dwa dni aż olej osiądzie głębiej, a wierzchnia warstwa buta będzie gotowa przyjąć kolejne warstwy impregnatu. No i tutaj siłą rzeczy poszedłem już nieco swoją drogą – według zaleceń miałem but potraktować dwukrotnie tłuszczem do skór w ilościach też dość sporych, jednak mimo iż but odstał swoje i tłuszcz podgrzałem dla lepszego wchłaniania, udało mi się zaimpregnować tylko raz tłuszczem. Po prostu widząc przez kolejne następne 3 dni, że but jest już dość dobrze nasączony i następna warstwa tłuszczu nie wejdzie w niego a zostanie na zewnątrz, zrezygnowałem z kolejnego natłuszczania, zostawiając miejsce na pastę woskowo-żywiczną. Rzeczą ważną z mojego punktu widzenia jest podgrzanie tłuszczu, gdyż jego konsystencja staje się wtedy bardziej ciekła i dociera głębiej w buta. Żeby podgrzać tłuszcz posłużyłem się termosem z gorącą wodą i zamiast korka u góry postawiłem na nim pojemnik z tłuszczem, po 15 minutach miałem gorący płynny tłuszcz który stale utrzymywał swoją temperaturę – odpada zabawa z ogniem, możliwość zagotowania i zepsucia preparatu. Myślę, że pomysł nie najgorszy gdyż temperatura tłuszczu była na tyle wysoka iż można było jego konsystencję porównać bez mała do oleju stosowanego wcześniej. Po tej operacji buty odczekały parę dni, przeszczotkowałem je dla pozbycia się śliskiej zewnętrznej powłoki, przeschły jeszcze jeden dzień i były gotowe do następnego etapu. Do warstwy tłuszczowej zastosowałem tłuszcz do skór Coccine brązowy przez co buty po tym etapie dość mocno ściemniały.

[ img ]
a tutaj prosty sposób na podgrzewanie tłuszczu

[ img ]
różnica między butem po procesie olejowania, a butem z warstwą tłuszczu do skór

4. Warstwa woskowo-żywiczna – etap chyba najłatwiejszy bo każdemu znany ze zwykłego pastowania obuwia – zastosowałem pastę woskowo-żywiczną (dodatek żywicy ma powodować zwiększoną odporność na zadrapania i uszkodzenia tej warstwy, więc warto kupić tego typu pastę). Nanoszenie i później szczotkowanie do uzyskania połysku to operacja łatwa i chyba nic tutaj nie może się wydarzyć, więc opisywać nie ma sensu. Ważne dwie sprawy, przed pastowaniem ważne żeby wcześniejsza warstwa tłuszczu miała czas wyschnąć, więc odstępy między warstwami 1,2 a nawet 3 dniowe nie są przesadą i jeśli tylko mamy czas warto etap impregnacji rozłożyć w dłuższym okresie czasu. Do woskowania użyłem pasty Coccine.

a tak prezentują się prawie gotowe buty, teraz czekają na wkładki, oraz na przetarcie gum gliceryną i pod koniec marca bez zbędnych ceregieli mają swój wielki powrót w góry"


W dniu 2021-02-06 o 09:09, Piotr Kieracinski pisze:
Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages