Hilary Putnam – „Mózgi w naczyniu” – streszczenie – Tomasz Zyglewicz
Hipotetyczne rozważania na temat mrówki kreślącej na piasku wizerunek Churchill’a, a potem napis WINSTON CHURCHILL zmierzają ku wykazaniu, że elementem niezbędnym powstania reprezentacji jest intencja. Putnam zdroworozsądkowo zauważa jednak, że relacja intencjonalności powstać może tylko w jedną stronę: umysł->przedmiot fizyczny. Obiektom tej drugiej kategorii bowiem intencjonalność nie przysługuje. Na tym w późniejszej części tekstu oprze on swój argument przeciwko szeroko rozumianemu sceptycyzmowi względem świata zewnętrznego. Aby unaocznić doniosłość konsekwencji tego ostatneigo współczesnemu czytelnikowi, Putnam posługuje się dosyć makabryczną wizją mózgów w naczyniu, wedle której dane zmysłowe świadczące o istnieniu oraz własnościach obiektów świata rzeczywistego, są w rzeczywistości złudzeniami generowanymi przez superkomputer. Wizja ta obalona zostaje argumentem ‘pojęciowym’, na zasadzie logicznej niemożliwości istnienia mózgów w naczyniach, które orzekałyby o sobie, że są mózgami w naczyniach. Rozbija się to o kwestię odnoszenia się: w dużym uproszczeniu – nie mogłyby one tak orzekać, bowiem – z braku rzeczywistego odniesienia – naczynia, o których by mówiły, nie odnosiłyby się do naczyń rzeczywistych, a właśnie fikcyjnych. Zatem sytuacja tego typu wypowiedzi, podobnie jak antynomia kłamcy, generuje wewnętrzną sprzeczność. W końcowym podrozdziale tekstu Putnam opowiada się przeciwko koniecznej naturze związku między pojęciem a jego przedstawieniem oraz krytykuje fenomenalizm, bowiem, na mocy dotychczasowych rozważań, ten ostatni nie jest w stanie w zadowalający sposób wyjaśnić zjawiska rozumienia.
Problemu nastręczyło mi, wspomniane w jednym z pierwszych przypisów, ostre rozróżnienie pojęć ‘przedstawienia’ i ‘reprezentacji’.
Putnam „Mózgi w naczyniu“
W swoim tekście Putnam opisuje przykład mrówki wyznaczającej na piasku ślad wyglądający jak podobizna Churchilla, a także przypadek, w którym ślad ten jest napisem WINSTON CHURCHILL. Na ich podstawie stwierdza, że do powstania reprezentacji czegoś konieczna jest intencja reprezentowania – powstanie reprezentacji zakłada rozumienie przedmiotu reprezentowanego przez twórcę reprezentacji. Putnam przywołuje potem rozumowanie, którego konkluzją jest stwierdzenie, że intencjonalność cechuje jedynie myśli. Nic, co fizyczne nie może posiadać intencjonalności. Zauważa, że jest to pochopne stwierdzenie, pomijające problem generalnej możliwości intencjonalności i odnoszenia się, do którego rozważenia następnie przechodzi. Na podstawie szeregu przykładów sytuacji logicznie i fizycznie możliwych, choć praktycznie nieprawdopodobnych, Putnam wykazuje, że nie istenieje konieczny i istotowy związek z reprezentowanymi przedmiotami niezależny od okoliczności powstania reprezentacji. Następnie rozwija i omawia najsłynniejszy przykład – mózgów w naczyniu. Jest to wizja mózgu człowieka wyjętego z ciała i podłączonego do komputera w taki sposób, że zachodzi w nim świadomość normalnego funckjonowania. Jest to sposób na obalenie problemu sceptycyzmu wobec świata zewnętrznego. Putnam wykazuje, że taka sytuacja (że wszyscy ludzie są de facto mózgami w naczyniu) nie mogłaby zaistnieć, ponieważ założenia kłócą się z tym, co z nich wynika. Mózgi w naczyniu nie mogłyby o sobie pomyśleć, że są mózgami w naczyniu. Myślenie zakłada intencjonalność, a więc odnoszenie się do rzeczywistości zewnętrznej (naczynie), a w samym założeniu eksperymentu myślowego było wykazanie, że takie odnoszenie może nie zachodzić.
Putnam rozważa kwestię odnoszenia się na podstawie testu skonstruowanego przez Alana Turinga jeśli w rozmowie nie da się odróżnić maszyny od człowieka, to maszyna ta myśli). Dla Putnama kluczowe jest tu rozpoznanie, czy odnosi ona słowa do tych samých rzeczy, co ludzie. Stwierdza, że taki test nie jest ostatecznym sprawdzianem odnoszenia się. Logicznie możliwe jest bowiem, że ktoś nie odnosząc słów do niczego, przejdzie pomyślnie test Turinga. Złudzenie, że aszyna odnosi się do rzeczy opiera się na podstawie NASZYCH konwencji rozumienia słów. Naśladownictwo nie jest wystarczające do myślenia, czy odnoszenia, brakuje mu bowiem intencjonalności.
Na koniec Putnam przedstawia raz jeszcze wyjaśniając powody odrzucenia związku koniecznego między reprezentacjami i przedstawieniami a ich przedmiotami.
Reprezentowanie obiektów jest możliwe wyłącznie w sytuacji, kiedy podmiot tworzący reprezentację uczynił to świadomie i intencjonalnie. Każdy obiekt nic nie reprezentuje sam przez się, a jedynie poprzez myśli mu towarzyszące. Do uznania przedmiotu za reprezentację innego przedmiotu niezbędna jest znajomość obydwu. Samo wyobrażenie wywołane wizerunkiem, bez odniesienia do reprezentowanego obiektu nie może świadczyć o reprezentacji obiektu. Żadne słowo czy wizerunek nie reprezentuje czegoś samo z sobie, a jedynie poprzez myśli tworzącego i odbiorcy. Teoretycznie można wysnuć teorię, że każdy człowiek jest tylko umysłem, któremu superkomputer generuje doświadczenia, podczas gdy jego ciało znajduje się z stanie zupełnie innym niż mu się wydaje. Putnam podaje logiczną argumentację za nieprawdziwością takiego stwierdzenia, ponieważ udowodnienie prawdziwości, że wszyscy ludzie(w tym ja) są mózgami w naczyniu implikuje fałszywość tezy (jeżeli tego stwierdzenia nie wygenerował komputer). Autor przywołuje zmodyfikowaną wersję testu Turinga na odniesienie przedmiotowe, które miałoby potwierdzić, że rozmówca jest pomiotem myślącym(ja uważam, że takiego testu nie przejdzie żaden człowiek, ponieważ to samo odniesienie przedmiotowe co ja może mieć tylko moje filozoficzne zombie, więc zakładając, że jestem myślący nie jestem w stanie znaleźć innego podmiotu o identycznym odniesieniu przedmiotowym, czyli według testy myślącego). Putnam uważa, że podobnie jak komputer, mózgi w naczyniu nie posiadają odniesienia swoich stwierdzeń w świecie rzeczywistym. Treści wypowiadane przez maszynę są związane z rzeczywistością jedynie poprzez doświadczenia obserwatora, co jest zbyt słabe, żeby można było mówić o odniesieniu(ale, czy osoba nieposiadająca zmysłu wzroku może posiadać wyobrażenie i odniesienie swoich twierdzeń o wyglądach? Podobnie jak w przypadku maszyny, jeżeli we wszechświecie nastąpi nieprzenikniona ciemność i znikną wyglądy niewidomy będzie mógł się do nich odnosić).
Putnam stwierdza, że o reprezentacji możemy mówić dopiero wówczas, gdy powstała ona intencjonalnie. Ślad nakreślony przez mrówkę, choćby wyglądał jak karykatura Winstona Churchilla, nie jest zatem reprezentacją – może być jedynie postrzegany przez ludzi jako podobizna danej osoby. Podobieństwo reprezentacji i przedmiotu nie jest natomiast kryterium koniecznym ani wystarczającym. Słowa „Winston Churchill” napisane bądź wypowiedziane mogą służyć do reprezentowania Churchilla, pomimo że powyższego kryterium nie spełniają.
Putnam przedstawia „Magiczne teorie odnoszenia się”, zgodnie z którymi pewne reprezentacje łączy związek konieczny z ich przedmiotami; zakłada to istnienie pewnego magicznego związku pomiędzy nazwą a jej nosicielem. Założenie takie Putnam odrzuca jako błędne – słów nie łączy żaden związek konieczny z ich odniesieniem przedmiotowym. Związek ten jest jedynie kontekstowy, przygodny i konwencjonalny.
Następnie Putnam opisuje fizycznie możliwą sytuację, w której istniejemy tylko jako mózgi podłączone do superkomputera, a wszystkie nasze doznania są następstwem impulsów elektronicznych generowanych przez tę maszynę. Na podstawie analizy tej hipotetycznej sytuacji Putnam przeprowadza krytykę sceptycyzmu. Stwierdza, że w takiej sytuacji nie bylibyśmy w stanie powiedzieć ani pomyśleć, że jesteśmy mózgami w naczyniu, taka sytuacja w ogóle nie mogłaby mieć miejsca. Nasze słowa i myśli nie odnosiłyby się wówczas do rzeczy zewnętrznych, a jedynie do przedmiotów (np. naczyń) w świecie pozoru (zdanie „jesteśmy mózgami w naczyniu” musiałoby być fałszywe). Domniemanie, że jesteśmy mózgami w naczyniu obala samo siebie.
Putnam w swoim tekście roztrząsa kwestię relacji między reprezentacją, a przedmiotem. Początkowo przytacza przykład mrówki, która wytyczyła na piasku (przez przypadek!) podobiznę Winstona Churchilla. Putnam stwierdza, iż nie jest to reprezentacje brytyjskiego premiera, iż została stworzona nieintencjonalnie. Zatem warunkiem sensownego przedstawienia intencjonalność i zdolność samego pomyślenia o obiekcie. Autor stwierdza, że przedstawienia umysłu nie różnią się od reprezentacji fizycznych, czyli nie można de facto sensownie pomyśleć o czymś, co nie istnieje lub spekuluje się jego istnienie poza naszą rzeczywistością. Potwierdza to przykład z kosmitami, którzy nigdy nie widzieli ziemskich drzew, więc nie mogą zbudować reprezentacji drzewa patrząc na jego zdjęcie. Putnam na poparcie swojej tezy opisuje słynny przypadek „mózgów w naczyniu”. Jest to koncepcja mówiąca, że ludzie są po prostu mózgami w naczyniach w laboratorium supernaukowca, który za pomocą impulsów elektrycznych pobudzających zakończenia nerwowe wywołuje iluzję świata, w którym żyjemy (patrz: Matrix). Pytanie brzmi: czy naprawdę jesteśmy mózgami w naczyniu? Mimo fizycznej możliwości, Putnam odrzuca tą hipotezę ze względu na postulowaną antynomię pojęciową. MnW nie są w stanie sesnsownie powiedzieć o sobie, że są MnW, gdyż nie potrafią zbudować reprezentacji czegoś będącego poza ich światem. Nie są w stanie postawić żadnego sądu dotyczącego rzeczywistości poza ich iluzorycznym światkiem, co sugeruje, że nie mogą być MnW.
--
Otrzymujesz tę wiadomość, ponieważ subskrybujesz grupę dyskusyjną Google o nazwie „TCepisteme”.
Aby anulować subskrypcję tej grupy i przestać otrzymywać z niej wiadomości, wyślij e-maila do tcepisteme+...@googlegroups.com.
Więcej opcji znajdziesz na https://groups.google.com/groups/opt_out
10. Putnam - "Mózgi w naczyniu"
Przypadkowe podobieństwa treści nie są reprezentacjami żadnych rzeczy (przykład mrówki i podobizny Winstona Churchilla). Zatem, według Putnama, reprezentacja musi zawierać intencjonalność. Stwierdza on ponadto, iż przedstawienia umysłowe danych przedmiotów nie różnią się od ich przedstawień fizycznych. Obrazuje to posługując się przykładem kosmity patrzącego na obrazek drzewa i wytwarzającego w swoim umyśle wyobrażenie jakościowo identyczne do wyobrażenia autora, które to jednak (kosmity wyobrażenie) nie jest reprezentacją drzewa - tzn. jest w nim w takim samym stopniu jak reprezentacją czegokolwiek innego, bowiem treści umysłowe nie są na podstawie swojej natury reprezentacją tego, czego dotyczą.
Metafora "mózgów w naczyniu" (MwN) ma na celu przedstawienie sytuacji, w której dane docierające drogą zmysłową do naszych umysłów są projekcją nie będącą w żaden sposób związaną z obiektywną rzeczywistością. Czy w takim położeniu możliwe jest, byśmy zdali sobie z niego sprawę? Putnam odpowiada przecząco, argumentując to tym, iż domniemanie bycia MwN nie może być prawdziwe (analogicznie: "Wszystkie zdania ogólne są fałszywe." oraz "Ja nie istnieję.").
Putnam proponuje doświadczenie oparte o test Turinga - doświadczenie na odnoszenie się. Wynikiem takiego eksperymentu jest wniosek o tym, iż MwN nie mogą odnosić się do świata zewnętrznego, bowiem przejście testu Turinga jest możliwe bez świadomego odnoszenia się pojęć, a więc na zasadzie samej tylko gry syntaktycznej. Co więcej, sprawienie by nasze opisy odnosiły się do świata rzeczywistego, jeżeli jesteśmy MwN, również nie jest możliwe.
W związku z powyższym, żaden zbiór zdarzeń mentalnych nie stanowi rozumienia, tak jak i żaden zbiór takich zdarzeń nie jest potrzebny do rozumienia, pojęcia nie są tożsame z przedmiotami umysłowymi.