10 (17.05.2013) Putnam "Mózgi w naczyniu" - streszczenia

615 views
Skip to first unread message

Leon Ciechanowski

unread,
Apr 30, 2013, 4:42:25 AM4/30/13
to tcepi...@googlegroups.com
Proszę tutaj umieszczać streszczenia. Życzymy dobrego wypoczynku w czasie przerwy majowej! :)


BARDZO PRZYJEMNY I CIEKAWY TEKST:
H. Putnam, „Mózgi w naczyniu” w: tenże, Wiele twarzy realizmu i inne eseje, tłum. A. Grobler, Warszawa 1998, s. 295-324.

[pomocniczy: R. Wieczorek, „Hilarego Putnama ostateczne (?) przezwyciężenie sceptycyzmu”, w: Przegląd Filozoficzny-Nowa Seria, 11, 1 (41), ss. 143-155, 2002: http://www.fn.uw.edu.pl/stara/res/sceptyk.pdf
Putnam-Mózgi-w-naczyniu.pdf

zyglewicz

unread,
May 12, 2013, 9:42:58 PM5/12/13
to tcepi...@googlegroups.com

Hilary Putnam – „Mózgi w naczyniu” – streszczenie – Tomasz Zyglewicz

 

Hipotetyczne rozważania na temat mrówki kreślącej na piasku wizerunek Churchill’a, a potem napis WINSTON CHURCHILL zmierzają ku wykazaniu, że elementem niezbędnym powstania reprezentacji jest intencja. Putnam zdroworozsądkowo zauważa jednak, że relacja intencjonalności powstać może tylko w jedną stronę: umysł->przedmiot fizyczny. Obiektom tej drugiej kategorii bowiem intencjonalność nie przysługuje. Na tym w późniejszej części tekstu oprze on swój argument przeciwko szeroko rozumianemu sceptycyzmowi względem świata zewnętrznego. Aby unaocznić doniosłość konsekwencji tego ostatneigo współczesnemu czytelnikowi, Putnam posługuje się dosyć makabryczną wizją mózgów w naczyniu, wedle której dane zmysłowe świadczące o istnieniu oraz własnościach obiektów świata rzeczywistego, są w rzeczywistości złudzeniami generowanymi przez superkomputer. Wizja ta obalona zostaje argumentem ‘pojęciowym’, na zasadzie logicznej niemożliwości istnienia mózgów w naczyniach, które orzekałyby o sobie, że są mózgami w naczyniach. Rozbija się to o kwestię odnoszenia się: w dużym uproszczeniu – nie mogłyby one tak orzekać, bowiem – z braku rzeczywistego odniesienia – naczynia, o których by mówiły, nie odnosiłyby się do naczyń rzeczywistych, a właśnie fikcyjnych. Zatem sytuacja tego typu wypowiedzi, podobnie jak antynomia kłamcy, generuje wewnętrzną sprzeczność. W końcowym podrozdziale tekstu Putnam opowiada się przeciwko koniecznej naturze związku między pojęciem a jego przedstawieniem oraz krytykuje fenomenalizm, bowiem, na mocy dotychczasowych rozważań, ten ostatni nie jest w stanie w zadowalający sposób wyjaśnić zjawiska rozumienia.

 

Problemu nastręczyło mi, wspomniane w jednym z pierwszych przypisów, ostre rozróżnienie pojęć ‘przedstawienia’ i ‘reprezentacji’.

Karolina Jesień

unread,
May 18, 2013, 12:42:06 PM5/18/13
to tcepi...@googlegroups.com

Putnam „Mózgi w naczyniu“

 

W swoim tekście Putnam opisuje przykład mrówki wyznaczającej na piasku ślad wyglądający jak podobizna Churchilla, a także przypadek, w którym ślad ten jest napisem WINSTON CHURCHILL. Na ich podstawie stwierdza, że do powstania reprezentacji czegoś konieczna jest intencja reprezentowania – powstanie reprezentacji zakłada rozumienie przedmiotu reprezentowanego przez twórcę reprezentacji. Putnam przywołuje potem rozumowanie, którego konkluzją jest stwierdzenie, że intencjonalność cechuje jedynie myśli. Nic, co fizyczne nie może posiadać intencjonalności. Zauważa, że jest to pochopne stwierdzenie, pomijające problem generalnej możliwości intencjonalności i odnoszenia się, do którego rozważenia następnie przechodzi. Na podstawie szeregu przykładów sytuacji logicznie i fizycznie możliwych, choć praktycznie nieprawdopodobnych, Putnam wykazuje, że nie istenieje konieczny i istotowy związek z reprezentowanymi przedmiotami niezależny od okoliczności powstania reprezentacji. Następnie rozwija i omawia najsłynniejszy przykład – mózgów w naczyniu. Jest to wizja mózgu człowieka wyjętego z ciała i podłączonego do komputera w taki sposób, że zachodzi w nim świadomość normalnego funckjonowania. Jest to sposób na obalenie problemu sceptycyzmu wobec świata zewnętrznego. Putnam wykazuje, że taka sytuacja (że wszyscy ludzie są de facto mózgami w naczyniu) nie mogłaby zaistnieć, ponieważ założenia kłócą się z tym, co z nich wynika. Mózgi w naczyniu nie mogłyby o sobie pomyśleć, że są mózgami w naczyniu. Myślenie zakłada intencjonalność, a więc odnoszenie się do rzeczywistości zewnętrznej (naczynie), a w samym założeniu eksperymentu myślowego było wykazanie, że takie odnoszenie może nie zachodzić.

Putnam rozważa kwestię odnoszenia się na podstawie testu skonstruowanego przez Alana Turinga jeśli w rozmowie nie da się odróżnić maszyny od człowieka, to maszyna ta myśli). Dla Putnama kluczowe jest tu rozpoznanie, czy odnosi ona słowa do tych samých rzeczy, co ludzie. Stwierdza, że taki test nie jest ostatecznym sprawdzianem odnoszenia się. Logicznie możliwe jest bowiem, że ktoś nie odnosząc słów do niczego, przejdzie pomyślnie test Turinga. Złudzenie, że aszyna odnosi się do rzeczy  opiera się na podstawie NASZYCH konwencji rozumienia słów. Naśladownictwo nie jest wystarczające do myślenia, czy odnoszenia, brakuje mu bowiem intencjonalności.

Na koniec Putnam przedstawia raz jeszcze wyjaśniając powody odrzucenia związku koniecznego między reprezentacjami i przedstawieniami a ich przedmiotami.

Tomasz Suder

unread,
May 30, 2013, 7:32:07 AM5/30/13
to tcepi...@googlegroups.com

Reprezentowanie obiektów jest możliwe wyłącznie w sytuacji, kiedy podmiot tworzący reprezentację uczynił to świadomie i intencjonalnie. Każdy obiekt nic nie reprezentuje sam przez się, a jedynie poprzez myśli mu towarzyszące. Do uznania przedmiotu za reprezentację innego przedmiotu niezbędna jest znajomość obydwu. Samo wyobrażenie wywołane wizerunkiem, bez odniesienia do reprezentowanego obiektu nie może świadczyć o reprezentacji obiektu. Żadne słowo czy wizerunek nie reprezentuje czegoś samo z sobie, a jedynie poprzez myśli tworzącego i odbiorcy. Teoretycznie można wysnuć teorię, że każdy człowiek jest tylko umysłem, któremu superkomputer generuje doświadczenia, podczas gdy jego ciało znajduje się z stanie zupełnie innym niż mu się wydaje. Putnam podaje logiczną argumentację za nieprawdziwością takiego stwierdzenia, ponieważ udowodnienie prawdziwości, że wszyscy ludzie(w tym ja) są mózgami w naczyniu implikuje fałszywość tezy (jeżeli tego stwierdzenia nie wygenerował komputer). Autor przywołuje zmodyfikowaną wersję testu Turinga na odniesienie przedmiotowe, które miałoby potwierdzić, że rozmówca jest pomiotem myślącym(ja uważam, że takiego testu nie przejdzie żaden człowiek, ponieważ to samo odniesienie przedmiotowe co ja może mieć tylko moje filozoficzne zombie, więc zakładając, że jestem myślący nie jestem w stanie znaleźć innego podmiotu o identycznym odniesieniu przedmiotowym, czyli według testy myślącego). Putnam uważa, że podobnie jak komputer, mózgi w naczyniu nie posiadają odniesienia swoich stwierdzeń w świecie rzeczywistym. Treści wypowiadane przez maszynę są związane z rzeczywistością jedynie poprzez doświadczenia obserwatora, co jest zbyt słabe, żeby można było mówić o odniesieniu(ale, czy osoba nieposiadająca zmysłu wzroku może posiadać wyobrażenie i odniesienie swoich twierdzeń o wyglądach? Podobnie jak w przypadku maszyny, jeżeli we wszechświecie nastąpi nieprzenikniona ciemność i znikną wyglądy niewidomy będzie mógł się do nich odnosić). 


W dniu wtorek, 30 kwietnia 2013 10:42:25 UTC+2 użytkownik Leon Ciechanowski napisał:

Zosia Gutowska

unread,
Jun 1, 2013, 10:00:02 AM6/1/13
to tcepi...@googlegroups.com

Putnam stwierdza, że o reprezentacji możemy mówić dopiero wówczas, gdy powstała ona intencjonalnie. Ślad nakreślony przez mrówkę, choćby wyglądał jak karykatura Winstona Churchilla, nie jest zatem reprezentacją – może być jedynie postrzegany przez ludzi jako podobizna danej osoby. Podobieństwo reprezentacji i przedmiotu nie jest natomiast kryterium koniecznym ani wystarczającym. Słowa „Winston Churchill” napisane bądź wypowiedziane mogą służyć do reprezentowania Churchilla, pomimo że powyższego kryterium nie spełniają.

Putnam przedstawia „Magiczne teorie odnoszenia się”, zgodnie z którymi pewne reprezentacje łączy związek konieczny z ich przedmiotami; zakłada to istnienie pewnego magicznego związku pomiędzy nazwą a jej nosicielem. Założenie takie Putnam odrzuca jako błędne – słów nie łączy żaden związek konieczny z ich odniesieniem przedmiotowym. Związek ten jest jedynie kontekstowy, przygodny i konwencjonalny.

Następnie Putnam opisuje fizycznie możliwą sytuację, w której istniejemy tylko jako mózgi podłączone do superkomputera, a wszystkie nasze doznania są następstwem impulsów elektronicznych generowanych przez tę maszynę. Na podstawie analizy tej hipotetycznej sytuacji Putnam przeprowadza krytykę sceptycyzmu. Stwierdza, że w takiej sytuacji nie bylibyśmy w stanie powiedzieć ani pomyśleć, że jesteśmy mózgami w naczyniu, taka sytuacja w ogóle nie mogłaby mieć miejsca. Nasze słowa i myśli nie odnosiłyby się wówczas do rzeczy zewnętrznych, a jedynie do przedmiotów (np. naczyń) w świecie pozoru (zdanie „jesteśmy mózgami w naczyniu” musiałoby być fałszywe). Domniemanie, że jesteśmy mózgami w naczyniu obala samo siebie.

Krzysztof Tyszka

unread,
Jun 21, 2013, 11:56:49 AM6/21/13
to tcepi...@googlegroups.com
Nazwę z jej nosicielem łączy związek konwencjonalny, przygodny, kontekstowy.

Problem: kosmici, ktorzy nie widzieli drzew. Spada do nich obrazek drzewa. Przypuśćmy, że ktoś z nich, w rezultacie zaznajomienia się z wizerunkiem drzewa, wytworzył  sobie w umyśle wyobrażenie dokładnie takie samo, jak moje wyobrażenie drzewa. Jego wyobrażenie nie jest przedstawieniem drzewa. Jest tylko przedstawieniem jakiegoś dziwnego przedmiotu z obrazka.
Podobnie jest ze słowami i np. małpa wystukująca "Hamleta" (bez zrozumienia intencji).

Czy moglibyśmy, będąc takimi mózgami w naczyniu, powiedzieć lub pomyśleć, że nimi jesteśmy?

Putman odpowiada, że nie. Domniemanie, iż naprawdę jesteśmy mózgami w naczyniu, choć nie gwałci żadnych praw fizycznych, ani nie kłóci się z nowym doświadczeniem, nie może być prawdziwe.
Dowód: domniemanie samo siebie obala, jeżeli z założenia o jego prawdziwości wynika, że jest fałszywe.

Pytanie: Czy maszyna stosuje słowa do tych rzeczy co my?
Odpowiedź: Jest możliwe, że ktoś może przejść test Turinga, chociaż nie odnosi swoich słów do niczego. Ponieważ słów/tekstów/dyskursów nie łączy żaden związek konieczny z ich odniesieniem przedmiotowym.

Konkluzja:
1. żaden zbiór zdarzeń naturalnych (np. wyobrażeń) nie stanowi rozumienia
2. żaden zbiór zdarzeń nie jest niezbędny dla rozumienia; pojęcia nie mogą być identyczne z żadnymi przedmiotami w umyśle
3. przedmioty w umyśle, które dadza się wykryć w introspekcji - słowa, wyobrażenia, odczucia - nie odnoszą się do żadnych określonych przedmiotów ze swej natury
4. pojęcia są zdolnością do wywoływania określonych zdarzeń mentalnych

W dniu wtorek, 30 kwietnia 2013 10:42:25 UTC+2 użytkownik Leon Ciechanowski napisał:

Szymon Rutkowski

unread,
Jun 22, 2013, 6:32:44 PM6/22/13
to tcepi...@googlegroups.com
Putnam zaczyna od przykładu mrówki, która przypadkowo kreśli na piasku wizerunek Churchilla albo jego imię i nazwisko. Wyraża on pogląd, że warunkiem istnienia reprezentacji nie jest jej podobieństwo do rzeczy reprezentowanej, natomiast jest nim istnienie odpowiedniej intencji u twórcy reprezentacji. Putnam dystansuje się jednak od tych, którzy uważają, że przyczyną faktu intencjonalności myśli w umyśle jest jakaś tajemnicza właściwość tego ostatniego.

Problem kosmitów, w których ręce wpadł wizerunek drzewa, jest skomplikowany. Czy przypadkowo powstałe, niezależnie od kontaktów z Ziemianami, wyobrażenie "prawdziwego" drzewa będzie jego reprezentacją? Okazuje się, że wg Putnama zależy to silnie od intencji twórcy wizerunku - czy miał od przedstawiać drzewo, czy nie. Podobnie z małpami przypadkowo piszącymi Hamleta i osobą, która pod hipnozą myśli od drzewach, jak Japończyk, chociaż tak naprawdę robi to nieświadomie. Według Putnama nie ma "magicznego związku" między reprezentacją a przedmiotem - to znaczy, taki związek istnieje tylko w przypadku "rzeczywistej" intencji reprezentacji.

Potem Putnam przechodzi do kwestii mózgu w naczyniu, dopuszczając, że Wszechświat jest aparaturą oszukującą "przypadkowo" (a nie zbudowaną przez niegodziwego naukowca) i zbiorowo (tzn. wszyscy istniejemy, ale tak naprawdę jesteśmy mózgami w naczyniach). Według Putnama nie można pomyśleć, że jest się mózgiem w naczyniu, gdyż to przekonanie samo się obala - jeśli jest prawdziwe, to jest fałszywe, więc nie jest prawdziwe.

Mózg w naczyniu może mieć takie same myśli np. o drzewach jak my, ale te myśli nie odnoszą się do drzew (bo ich nie ma). Podobnie maszyna potrafiąca przejść test Turinga może wypowiadać się sensownie, ale nie wiązać swoich słów z prawdziwymi rzeczami. Podobieństwo jakościowe i myśli, i słów, nie powoduje identyczności odniesienia. Wszystkie słowa w świecie pozoru odnoszą się do rzeczy pozornych. Nie mogą się odnosić do świata rzeczywistego, gdzie istnieją prawdziwe naczynia i mózgi. Mogą najwyżej sformułować opis fizycznie możliwego stanu świata mózgów w naczyniach.

Kres trudów!


W dniu wtorek, 30 kwietnia 2013 10:42:25 UTC+2 użytkownik Leon Ciechanowski napisał:

Piotr Dziadosz

unread,
Jun 23, 2013, 9:21:12 AM6/23/13
to Szymon Rutkowski, tcepi...@googlegroups.com

Putnam w swoim tekście roztrząsa kwestię relacji między reprezentacją, a przedmiotem. Początkowo przytacza przykład mrówki, która wytyczyła na piasku (przez przypadek!) podobiznę Winstona Churchilla. Putnam stwierdza, iż nie jest to reprezentacje brytyjskiego premiera, iż została stworzona nieintencjonalnie. Zatem warunkiem sensownego przedstawienia intencjonalność i zdolność samego pomyślenia o obiekcie. Autor stwierdza, że przedstawienia umysłu nie różnią się od reprezentacji fizycznych, czyli nie można de facto sensownie pomyśleć o czymś, co nie istnieje lub spekuluje się jego istnienie poza naszą rzeczywistością. Potwierdza to przykład z kosmitami, którzy nigdy nie widzieli ziemskich drzew, więc nie mogą zbudować reprezentacji drzewa patrząc na jego zdjęcie. Putnam na poparcie swojej tezy opisuje słynny przypadek „mózgów w naczyniu”. Jest to koncepcja mówiąca, że ludzie są po prostu mózgami w naczyniach w laboratorium supernaukowca, który za pomocą impulsów elektrycznych pobudzających zakończenia nerwowe wywołuje iluzję świata, w którym żyjemy (patrz: Matrix). Pytanie brzmi: czy naprawdę jesteśmy mózgami w naczyniu? Mimo fizycznej możliwości, Putnam odrzuca tą hipotezę ze względu na postulowaną antynomię pojęciową. MnW nie są w stanie sesnsownie powiedzieć o sobie, że są MnW, gdyż nie potrafią zbudować reprezentacji czegoś będącego poza ich światem. Nie są w stanie postawić żadnego sądu dotyczącego rzeczywistości poza ich iluzorycznym światkiem, co sugeruje, że nie mogą być MnW.



--
Otrzymujesz tę wiadomość, ponieważ subskrybujesz grupę dyskusyjną Google o nazwie „TCepisteme”.
 
Aby anulować subskrypcję tej grupy i przestać otrzymywać z niej wiadomości, wyślij e-maila do tcepisteme+...@googlegroups.com.
Więcej opcji znajdziesz na https://groups.google.com/groups/opt_out
 
 

Piotr Sobczyński

unread,
Jun 24, 2013, 10:55:36 PM6/24/13
to tcepi...@googlegroups.com

10. Putnam - "Mózgi w naczyniu"

Przypadkowe podobieństwa treści nie są reprezentacjami żadnych rzeczy (przykład mrówki i podobizny Winstona Churchilla). Zatem, według Putnama, reprezentacja musi zawierać intencjonalność. Stwierdza on ponadto, iż przedstawienia umysłowe danych przedmiotów nie różnią się od ich przedstawień fizycznych. Obrazuje to posługując się przykładem kosmity patrzącego na obrazek drzewa i wytwarzającego w swoim umyśle wyobrażenie jakościowo identyczne do wyobrażenia autora, które to jednak (kosmity wyobrażenie) nie jest reprezentacją drzewa - tzn. jest w nim w takim samym stopniu jak reprezentacją czegokolwiek innego, bowiem treści umysłowe nie są na podstawie swojej natury reprezentacją tego, czego dotyczą.

Metafora "mózgów w naczyniu" (MwN) ma na celu przedstawienie sytuacji, w której dane docierające drogą zmysłową do naszych umysłów są projekcją nie będącą w żaden sposób związaną z obiektywną rzeczywistością. Czy w takim położeniu możliwe jest, byśmy zdali sobie z niego sprawę? Putnam odpowiada przecząco, argumentując to tym, iż domniemanie bycia MwN nie może być prawdziwe (analogicznie: "Wszystkie zdania ogólne są fałszywe." oraz "Ja nie istnieję.").

Putnam proponuje doświadczenie oparte o test Turinga - doświadczenie na odnoszenie się. Wynikiem takiego eksperymentu jest wniosek o tym, iż MwN nie mogą odnosić się do świata zewnętrznego, bowiem przejście testu Turinga jest możliwe bez świadomego odnoszenia się pojęć, a więc na zasadzie samej tylko gry syntaktycznej. Co więcej, sprawienie by nasze opisy odnosiły się do świata rzeczywistego, jeżeli jesteśmy MwN, również nie jest możliwe.

W związku z powyższym, żaden zbiór zdarzeń mentalnych nie stanowi rozumienia, tak jak i żaden zbiór takich zdarzeń nie jest potrzebny do rozumienia, pojęcia nie są tożsame z przedmiotami umysłowymi.

Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages