Putnam streszcza dwa dotychczasowe założenia teorii znaczenia. Po pierwsze – znajomość znaczenia terminu polega na znajdowaniu się w pewnym stanie psychicznym. Po drugie – znaczenie terminu determinuje jego ekstensję. Ma zamiar dowieść, że żadne pojęcie - łącznie - tych założeń nie spełnia.
Putnam pokazuje na przykładzie, że stan psychiczny nie determinuje ekstensji słowa (kolejna ilustracja – wiąz i buk: jeżeli nie potrafię odróżnić jednego o drugiego, mam o nich takie samo pojęcie – nieokreślonego drzewa – a mimo to ich ekstensja jest przecież odmienna).
Dalej, Putnam przywołuje swą hipotezę socjolingwistyczną. Twierdzi mianowicie, że ekstensja danego terminu ustala socjolingwistyczny stan kolektywnego podmiotu języka, do którego należy użytkownik.
Jego teorię – jak mówi – można podsumować następująco: takie słowa jak (przytaczana przez Putnama) woda posiadają niezauważony komponent okazjonalny. Woda jest tym, co pozostaje w pewnej relacji podobieństwa do wody, która nas tutaj otacza. Woda w innym czasie, miejscu czy świecie, aby była wodą, musi znajdować się w relacji taka sama do naszej wody. Ekstensja jest determinowana okazjonalnie i – częściowo – społecznie.
Znaczenie i referencja – Hillary Putnam – streszczenie – Tomasz Zyglewicz
Putnam w swoim tekście wychodzi od zreferowania dotychczasowo panujących teorii znaczenia. Zakłada się w niej, że, po pierwsze, rozumienie znaczenia polega na znalezieniu się w odpowiednim stanie psychicznym, po drugie, znaczenie terminu determinuje ekstensję. Putnam sugeruje, że żadne pojęcie nie spełnia jednocześnie obu warunków, co wykazuje na przykładzie serii fantastyczno-naukowych oraz z życia wziętych przykładów: woda, wiąz-buk, aluminium-molibden, złoto. Wykazawszy, że znaczenie nie wynika z podmiotu jednostkowego, Putnam przystępuje do nakreślenia swojej hipotezy socjolingwistycznej. Zasadza się ona na podziale pracy językowej: jednostki wyspecjalizowane w konkretnych dziedzinach formułują precyzyjne znaczenia pojęć, zarówno jeśli idzie o intensję, jak i ekstensję. Zależnie od siły oddziaływań między grupą ekspertów, a społeczeństwem, znaczenia te zostają zaadaptowane w adekwatnym stopniu i skali, jednakowoż z zastrzeżeniem, że jednostki nieeksperckie nie mają dostępu do niezawodnej metody wiązania znaczenia z odpowiednimi denotacjami. Na koniec Putnam wprowadza podział na konieczność i okazjonalność, skupiając się głównie na tym drugim. Właśnie w nieświadomości okazjonalności licznych znaczeń dopatruje się on problemu z klasyczną tezą, jakoby intensja determinowała ekstensję.
Putnam w swoim tekście krytykuje tradycyjną teorię semantyczną i przedstawia własne podejście do kwestii znaczenia, referencji i ekstensji pojęć. Twierdzi, że nie jest możliwe, aby połączyć rozumienie znajomości znaczenia jako stanu psychicznego oraz ścisłego określenia ekstensji przez znaczenie, do wykazania czego wykorzystuje tzw. argument "z Bliźniaczej Ziemi". Dalej ukazuje fakt podziału pracy językowej, opisany w jego hipotezie socjolingwistycznej: znaczenie jest ustalane przez grupę ekspercką, ale każdy może go używać niejako na swój sposób, jednak bez niezawodności łączenia znaczenia z jego denotacją, opierając się raczej na podobieństwie niż właściwym stanie psychicznym. Na końcu pokazuje Putnam, że zarówno jego stanowisko dotyczące okazjonalności słów oraz stanowisko Kripkego o sztywnym powiązaniu słów z ich desygnatorami, wyrażają tę samą myśl, mianowicie że znaczenie słów jest sprawą kolektywnej zgody jego użytkowników.
Putnam w swoim tekście przeprowadza próbę depsychologizacji procesu rozumienia znaczenia. Zauważa, że problem leży w niejasności rozróżnienia znaczenia na jego intensję i ekstensję. Wywodzi się on z czasów starożytnych, kiedy pod pojęciem rozumieli koniunkcję predykatów. Teoria znaczenia wg Carnapa opierała się na dwóch założeniach (kwestionowanych przez Putnama):
1. rozumienie terminu (znajomość znaczenia) polega na znajdowaniu się w pewnym stanie psychicznym
2. znaczenie terminu definiuje jego ekstensję (tożsamość intensji pociąga tożsamość ekstensji)
Putnam rozważa problem Bliźniaczej Ziemi, na której wszystko jest takie samo, tylko słowo "woda" oznacza substancję podobną do tej na ziemi, ale o innym wzorze chemicznym. W takim wypadku, mówi Putnam, słowo to ma dwa różne znaczenia, ma po prostu dwie ekstensje. Można rozumieć ten sam termin, pomimo takiego samego stanu umysłowego oraz tych samych okoliczności czasowych, na dwa różne sposoby. Ekstensja terminu "woda" nie jest funkcją samego stanu psychicznego użytkownika języka. Jednocześnie problematyczne jest wskazanie takich dwóch przypadków, ze względu na niepewność samego sposobu wskazywania - definicji ostensywnej, która niesie ze sobą "unieważniający" warunek konieczny i wystarczający, czyli pozostawanie w relacji identyczności z empirycznym odpowiednikiem. Ta relacja jest relacją teoretyczną, bardzo trudno sprawdzalną.
Rozumienie pojęcia jest też kwestią wiedzy - ekstensja dwóch różnych słów może być dla użytkownika języka taka sama, jeśli nie rozróżnia on np. buku od wiązu.
Sama wiedza zaś jest często wynikiem potrzeby społecznej do tego, by coś było rozróżnialne (możemy nie wiedzieć, że jakieś słowo oznacza jednocześnie dwa różne rodzaje przedmiotu o ile nie jest to dla nas w żaden sposób przydatne). Putnam nazywa to podziałem pracy językowej.
Podział pracy niejęzykowej polega na tym, że od rozróżniania wyznacza się ekspertów i na ich opinii polegają inni ludzie.
Putnam stawia hipotezę, że każda wspólnota językowa jest przykładem podziału pracy językowej. Ekstensję ustala jedynie socjolingwistyczny stan kolektywnego podmiotu języka (nie przeciętnego użytkownika).
Można terminy pojmować więc relatywnie lub niezależnie.
Jeśli pojmujemy pojęcia relatywnie, "woda" ma to samo znaczenie na obu Ziemiach, czym innym natomiast jest jej referencja na każdej z tych planet.
Jeśli niezależnie, "woda" może odnosić się tylko do jednej ze struktur - np. H2O - we wszystkich światach (sztywny desygnator według Kripkego). Ale znaczenie tego słowa jest różne w dwóch światach.
Różnica tkwi w zasięgu znaczenia słowa w tych dwóch przypadkach. W pierwszej teorii zasięg znaczenia to wszystkie możliwe światy, w drugiej natomiast jest to wybrany świat aktualny.
Według Putnama słuszne jest pojmowanie niezależne terminu (jest eksternalistą) - jeśli odkryte zostanie, że woda w świecie aktualnym to H2O, to nic niemożliwy jest taki świat, w którym woda nie jest H2O. Da się to pomyśleć, ale nadal nie jest to możliwe.
Intensja więc nie determinuje ekstensji - słowo "ja" pomyślane jednocześnie przez dwóch analogicznych Janów na Ziemi i Bliźniaczej Ziemi w zdaniu "ja odczuwam ból głowy", ma dwie różne ekstensje w dwóch różnych idiolektach. (ja - pojęcie okazjonalne). Takie słowa jak "woda" posiadają niezauważony komponent okazjonalny - kontekst świata aktualnego. Ekstensja jest na ogół determinowana społecznie - przez podział pracy językowej oraz dlatego, że ekstensja jest częściowo determinowana okazjonalnie.
Putnam w swoich rozważaniach dotyczących teorii znaczenia wychodzi od przedstawienia tradycyjnej koncepcji znaczenia, która zakłada, że:
1) 1)Znajomość znaczenia terminu polega na znajdowaniu się w pewnym stanie psychicznym
2) 2)Znaczenie terminu determinuje jego ekstensję.
Wg Putnama jest to koncepcja fałszywa.
Posiłkując się argumentem bliźniaczej ziemi, Putnam dowodzi, że można być w tym samym stanie, a mimo to rozumieć termin „woda” inaczej . Znaczenia nie znajdują się w głowie.
Następnie przedstawia swoją hipotezę socjolingwistyczną, wg której, gdy termin podlega podziałowi pracy językowej, przęcietny użytkownik języka, który go nabywa nie nabywa niczego co ustalałoby jego ekstensję . Tę ustala jedynie socjolingwistyczny stan kolektywnego podmiotu języka, do którego należy użytkownik.
Słowa takie jak „woda” posiadają niezauważony komponent okazjonalny: „woda” jest tym, co pozostaje w pewnej relacji podobieństwa do wody, która nas tutaj otacza. Woda w innym czasie, w innym miejscu, w innym możliwym świecie, aby była wodą musi pozostawać w relacji taka sama do naszej „wody”. Według Putnama teza ta, choć wyrażona innymi słowami znaczy to samo, co teza Krpikego, że słowa odnoszące się do rodzajów naturalnych są sztywnymi desygnatorami.