Putnam "Znaczenie i referencja" - streszczenia

502 views
Skip to first unread message

Leon Ciechanowski

unread,
Jan 11, 2013, 12:19:19 PM1/11/13
to tcepi...@googlegroups.com
Proszę tutaj umieszczać streszczenia tego bardzo krótkiego tekstu (11 stron). :)

Hasło: denotacja


Przypominam, że najprawdopodobniej za tydzień odbędą się warsztaty.

Znowu zaczynamy zajęcia w sali 102. Po przerwie kontynuujemy w naszej sali.

Putnam-Znaczenie i referencja.pdf

Krzysztof Tyszka

unread,
Jan 17, 2013, 7:08:28 AM1/17/13
to tcepi...@googlegroups.com

Putnam streszcza dwa dotychczasowe założenia teorii znaczenia. Po pierwsze – znajomość znaczenia terminu polega na znajdowaniu się w pewnym stanie psychicznym. Po drugie – znaczenie terminu determinuje jego ekstensję. Ma zamiar dowieść, że żadne pojęcie - łącznie - tych założeń nie spełnia.

Putnam pokazuje na przykładzie, że stan psychiczny nie determinuje ekstensji słowa (kolejna ilustracja – wiąz i buk: jeżeli nie potrafię odróżnić jednego o drugiego, mam o nich takie samo pojęcie – nieokreślonego drzewa – a mimo to ich ekstensja jest przecież odmienna).

Dalej, Putnam przywołuje swą hipotezę socjolingwistyczną. Twierdzi mianowicie, że ekstensja danego terminu ustala socjolingwistyczny stan kolektywnego podmiotu języka, do którego należy użytkownik.

Jego teorię – jak mówi – można podsumować następująco:  takie słowa jak (przytaczana przez Putnama) woda posiadają niezauważony komponent okazjonalny. Woda jest tym, co pozostaje w pewnej relacji podobieństwa do wody, która nas tutaj otacza. Woda w innym czasie, miejscu czy świecie, aby była wodą, musi znajdować się w relacji taka sama do naszej wody. Ekstensja jest determinowana okazjonalnie i – częściowo – społecznie.

tomas...@wp.pl

unread,
Jan 17, 2013, 12:50:17 PM1/17/13
to tcepi...@googlegroups.com
Putnam opisuje w tekście dwie tradycyjne doktryny znaczenia. Według jednej z nich znajomość terminu to pewien stan psychiczny, według drugiej określona ekstensja. Wykorzystując przykład bliźniaczej Ziemi wyjaśnia, że używać jednego słowa w dwóch różnych znaczeniach. Ponadto używanie słowa nie zawsze wymaga rozumienia ekstensji, ponieważ nie musimy wiedzieć, czy to co określamy mianem np. wody jest nią w rzeczywistości, czy tylko nam ją przypomina. Gdyby tylko tak było moglibyśmy używać wyłącznie słów określających obiekty, które po pierwsze da się zweryfikować co do zgodności z określeniem, a po drugie potrafimy to samodzielnie zrobić. Nasz stan mentalny jest zależny od naszych doznań, wrażeń, a nie rzeczywistości.
W drugiej części tekstu wyjaśniono nie zauważany dotąd fakt, że praca językowa ma charakter kolektywny. Każdy używający tego samego słowa może to robić na innej podstawie. Tylko część użytkowników słów ustali ekstensję terminu swoim stanem psychicznym. Autor stwierdza, że dotyczy to tylko niektórych słów, przy czym nie wyjaśnia podziału na słowa wymagające podziału pracy i od niego niezależne.
Trzecia część tekstu zawiera przedstawienie dwóch koncepcji teorii znaczenia: zrelatywizowanej i niezależnej. Relatywna teoria zakłada, że można stosować ten sam termin wobec dwóch różnych jego ekstensji, jeżeli jest on powiązany ze światem w którym go używamy w ten sam sposób. Sztywne rozumienie powinno tym samym znaczeniom przypisywać tę samą ekstensję. W rzeczywistości obie koncepcje są dwoma sposobami wyrażania tego samego. Ekstensja nie jest zależna od naszego stanu psychicznego, ale od pewnego społecznego uzgodnienia. 


W dniu piątek, 11 stycznia 2013 18:19:19 UTC+1 użytkownik Leon Ciechanowski napisał:

Szymon Rutkowski

unread,
Jan 17, 2013, 3:17:28 PM1/17/13
to tcepi...@googlegroups.com
Tekst Putnama jest polemiką z rozpowszechnionymi przekonaniami na temat znaczenia słów: po pierwsze, powiązaniem go z konkretnym stanem psychicznym użytkownika języka, po drugie - założeniem, że intensja określa ekstensję. To ostatnie w skrajnym przypadku staje się żądaniem, by opis warunków wymaganych do objęcia rzeczy znaczeniem słowa pozwalał na nieomylne określenie zbioru takich rzeczy i rozstrzygnięcie, czy dowolna rzecz do niego należy.

Autor odwołuje się w swojej argumentacji do przykładów ze światami możliwymi. Pokazuje, że nie wszyscy użytkownicy języka mogą w pełni świadomie używać słów dotyczących np. substancji, które przy różnym niewidocznym składzie chemicznym mogą mieć takie same namacalne właściwości. Pełna intensja pojęcia jest wtedy dostępna tylko dla grupy specjalistów, a więc znaczenie jest w pewnym sensie "posiadane kolektywnie" przez zbiorowość.

Jest też poruszany problem zasięgu znaczenia, a więc rozstrzygnięcia, czy w każdym świecie określanie czegoś jakimś słowem, np. "woda", pociąga za sobą takie same konsekwencje co do znaczenia. Sprawa komplikuje się, gdy wchodzi w grę np. hipotetyczna substancja o właściwościach takich samych jak "nasza" woda i oznaczana tym samym wyrazem, ale o odmiennym wzorze. Można tutaj przyjąć dwa stanowiska: albo przyjąć, że znaczenie (a więc i intensja, i ekstensja) muszą zawsze pozostać takie same, a więc takie, jak w świecie aktualnym, albo przyjąć względność znaczenia słowa "woda" zależnie od świata.


W dniu piątek, 11 stycznia 2013 18:19:19 UTC+1 użytkownik Leon Ciechanowski napisał:

zyglewicz

unread,
Jan 17, 2013, 10:46:16 PM1/17/13
to tcepi...@googlegroups.com

Znaczenie i referencja – Hillary Putnam – streszczenie – Tomasz Zyglewicz

 

Putnam w swoim tekście wychodzi od zreferowania dotychczasowo panujących teorii znaczenia. Zakłada się w niej, że, po pierwsze, rozumienie znaczenia polega na znalezieniu się w odpowiednim stanie psychicznym, po drugie, znaczenie terminu determinuje ekstensję. Putnam sugeruje, że żadne pojęcie nie spełnia jednocześnie obu warunków, co wykazuje na przykładzie serii fantastyczno-naukowych oraz z życia wziętych przykładów: woda, wiąz-buk, aluminium-molibden, złoto. Wykazawszy, że znaczenie nie wynika z podmiotu jednostkowego, Putnam przystępuje do nakreślenia swojej hipotezy socjolingwistycznej. Zasadza się ona na podziale pracy językowej: jednostki wyspecjalizowane w konkretnych dziedzinach formułują precyzyjne znaczenia pojęć, zarówno jeśli idzie o intensję, jak i ekstensję. Zależnie od siły oddziaływań między grupą ekspertów, a społeczeństwem, znaczenia te zostają zaadaptowane w adekwatnym stopniu i skali, jednakowoż z zastrzeżeniem, że jednostki nieeksperckie nie mają dostępu do niezawodnej metody wiązania znaczenia z odpowiednimi denotacjami. Na koniec Putnam wprowadza podział na konieczność i okazjonalność, skupiając się głównie na tym drugim. Właśnie w nieświadomości okazjonalności licznych znaczeń dopatruje się on problemu z klasyczną tezą, jakoby intensja determinowała ekstensję.


W dniu piątek, 11 stycznia 2013 18:19:19 UTC+1 użytkownik Leon Ciechanowski napisał:

Jakub Miziński

unread,
Jan 24, 2013, 6:02:13 PM1/24/13
to tcepi...@googlegroups.com

Putnam w swoim tekście krytykuje tradycyjną teorię semantyczną i przedstawia własne podejście do kwestii znaczenia, referencji i ekstensji pojęć. Twierdzi, że nie jest możliwe, aby połączyć rozumienie znajomości znaczenia jako stanu psychicznego oraz ścisłego określenia ekstensji przez znaczenie, do wykazania czego wykorzystuje tzw. argument "z Bliźniaczej Ziemi". Dalej ukazuje fakt podziału pracy językowej, opisany w jego hipotezie socjolingwistycznej: znaczenie jest ustalane przez grupę ekspercką, ale każdy może go używać niejako na swój sposób, jednak bez niezawodności łączenia znaczenia z jego denotacją, opierając się raczej na podobieństwie niż właściwym stanie psychicznym. Na końcu pokazuje Putnam, że zarówno jego stanowisko dotyczące okazjonalności słów oraz stanowisko Kripkego o sztywnym powiązaniu słów z ich desygnatorami, wyrażają tę samą myśl, mianowicie że znaczenie słów jest sprawą kolektywnej zgody jego użytkowników.

Karolina Jesień

unread,
Feb 1, 2013, 10:13:24 AM2/1/13
to tcepi...@googlegroups.com

Putnam w swoim tekście przeprowadza próbę depsychologizacji procesu rozumienia znaczenia. Zauważa, że problem leży w niejasności rozróżnienia znaczenia na jego intensję i ekstensję. Wywodzi się on z czasów starożytnych, kiedy pod pojęciem rozumieli koniunkcję predykatów. Teoria znaczenia wg Carnapa opierała się na dwóch założeniach (kwestionowanych przez Putnama):

1. rozumienie terminu (znajomość znaczenia) polega na znajdowaniu się w pewnym stanie psychicznym

2. znaczenie terminu definiuje jego ekstensję (tożsamość intensji pociąga tożsamość ekstensji)


Putnam rozważa problem Bliźniaczej Ziemi, na której wszystko jest takie samo, tylko słowo "woda" oznacza substancję podobną do tej na ziemi, ale o innym wzorze chemicznym. W takim wypadku, mówi Putnam, słowo to ma dwa różne znaczenia, ma po prostu dwie ekstensje. Można rozumieć ten sam termin, pomimo takiego samego stanu umysłowego oraz tych samych okoliczności czasowych, na dwa różne sposoby. Ekstensja terminu "woda" nie jest funkcją samego stanu psychicznego użytkownika języka. Jednocześnie problematyczne jest wskazanie takich dwóch przypadków, ze względu na niepewność samego sposobu wskazywania - definicji ostensywnej, która niesie ze sobą "unieważniający" warunek konieczny i wystarczający, czyli pozostawanie w relacji identyczności z empirycznym odpowiednikiem. Ta relacja jest relacją teoretyczną, bardzo trudno sprawdzalną. 


Rozumienie pojęcia jest też kwestią wiedzy - ekstensja dwóch różnych słów może być dla użytkownika języka taka sama, jeśli nie rozróżnia on np. buku od wiązu. 

Sama wiedza zaś jest często wynikiem potrzeby społecznej do tego, by coś było rozróżnialne (możemy nie wiedzieć, że jakieś słowo oznacza jednocześnie dwa różne rodzaje przedmiotu o ile nie jest to dla nas w żaden sposób przydatne). Putnam nazywa to podziałem pracy językowej. 

Podział pracy niejęzykowej polega na tym, że od rozróżniania wyznacza się ekspertów i na ich opinii polegają inni ludzie. 

Putnam stawia hipotezę, że każda wspólnota językowa jest przykładem podziału pracy językowej. Ekstensję ustala jedynie socjolingwistyczny stan kolektywnego podmiotu języka (nie przeciętnego użytkownika). 

Można terminy pojmować więc relatywnie lub niezależnie. 

Jeśli pojmujemy pojęcia relatywnie, "woda" ma to samo znaczenie na obu Ziemiach, czym innym natomiast jest jej referencja na każdej z tych planet. 

Jeśli niezależnie, "woda" może odnosić się tylko do jednej ze struktur - np. H2O - we wszystkich światach (sztywny desygnator według Kripkego). Ale znaczenie tego słowa jest różne w dwóch światach. 

Różnica tkwi w zasięgu znaczenia słowa w tych dwóch przypadkach. W pierwszej teorii zasięg znaczenia to wszystkie możliwe światy, w drugiej natomiast jest to wybrany świat aktualny.

Według Putnama słuszne jest pojmowanie niezależne terminu (jest eksternalistą) - jeśli odkryte zostanie, że woda w świecie aktualnym to H2O, to nic niemożliwy jest taki świat, w którym woda nie jest H2O. Da się to pomyśleć, ale nadal nie jest to możliwe. 

Intensja więc nie determinuje ekstensji - słowo "ja" pomyślane jednocześnie przez dwóch analogicznych Janów na Ziemi i Bliźniaczej Ziemi w zdaniu "ja odczuwam ból głowy", ma dwie różne ekstensje w dwóch różnych idiolektach. (ja - pojęcie okazjonalne). Takie słowa jak "woda" posiadają niezauważony komponent okazjonalny - kontekst świata aktualnego. Ekstensja jest na ogół determinowana społecznie - przez podział pracy językowej oraz dlatego, że ekstensja jest częściowo determinowana okazjonalnie.

Monika Lenart

unread,
Feb 25, 2013, 6:34:47 AM2/25/13
to tcepi...@googlegroups.com

Putnam w swoich rozważaniach dotyczących teorii znaczenia wychodzi od  przedstawienia tradycyjnej koncepcji znaczenia, która zakłada,  że:

1)      1)Znajomość  znaczenia terminu polega na znajdowaniu się w pewnym stanie psychicznym

2)      2)Znaczenie terminu determinuje jego ekstensję.

Wg Putnama jest to koncepcja fałszywa.

Posiłkując się argumentem  bliźniaczej ziemi, Putnam dowodzi, że można być w tym samym stanie, a mimo to rozumieć termin „woda” inaczej . Znaczenia nie znajdują się w głowie.

Następnie przedstawia swoją hipotezę socjolingwistyczną,  wg której,  gdy termin podlega podziałowi pracy językowej, przęcietny użytkownik języka, który go nabywa nie nabywa niczego co ustalałoby jego ekstensję . Tę ustala jedynie socjolingwistyczny stan kolektywnego podmiotu języka, do którego należy użytkownik.

Słowa takie jak „woda” posiadają niezauważony komponent okazjonalny: „woda” jest tym, co pozostaje w pewnej relacji podobieństwa do wody, która nas tutaj otacza. Woda w innym czasie, w innym miejscu, w innym możliwym świecie, aby była wodą musi pozostawać w relacji taka sama do naszej „wody”. Według Putnama teza ta, choć wyrażona innymi słowami znaczy to samo, co teza Krpikego, że słowa odnoszące się do rodzajów naturalnych są sztywnymi desygnatorami.


Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages