Saul Kripke – Nazywanie a konieczność – streszczenie – T. Zyglewicz
W omawianym fragmencie klasycznego tekstu Kripkego, polemizuje on z powszechnie przyjętym poglądem, jakoby nazwy stanowiły wiązki pojęć. Ta obiegowa opinia, przypisywana Fregemu i Russellowi, stanowi krytykę Millowskiego stwierdzenia, że nazwom przysługuje denotacja (to, co oznaczają), a nie konotacja (to, co znaczą). Przykład z Dartmouth. Na marginesie warto zaznaczyć, że w swoim tekście Kripke stara się abstrahować od wszelkich problemów z denotowaniem, przyjmując uznaniowo, że tyczy się ona przedmiotu, który mówiący chciał wskazać. Kripke zaznacza jednak, że dotychczasowe krytyki tego argumentu, zasadzające się na możliwości przypisywania nazwom różnych własności, które zauważył Frege, a potem eksploatował Searle, w gruncie rzeczy zachowują ducha poglądu, z którym próbują polemizować. Nierozstrzygniętym problemem w tym ujęciu pozostają desygnaty nazw w zdaniach pokroju „x nie istnieje”. Aby się z tym uporać, Kripke proponuje wprowadzić jasne rozróżnienie między wszechobecnymi w filozofii pojęciami aprioryczności, konieczności i analityczności. Pierwsze znaczy tyle, co przeddoświadczalne, jednak nie implikuje konieczności. Drugi termin odwołuje się do obecności przedmiotu we wszystkich światach możliwych. Prawda analityczna natomiast jest to prawda niejako z ustanowienia, będąca tym samym zarówno konieczną, jak i aprioryczną. Kripke kończy wywód wprowadzając pojęcia desygnatorów sztywnego i niesztywnego. Pierwszy z nich miałby oznaczać przedmiot oznaczający to samo w każdym świecie możliwym, drugi natomiast – sytuację przeciwną. Autor postuluje, że nazwy (imiona własne?) są desygnatorami sztywnymi. Jest tak, ponieważ przy opisie sytuacji kontrfaktycznej nie (re)konstruujemy całego świata możliwego, a wyłącznie interesujący nas przedmiot. Natomiast własności przedmiotu w świecie możliwym i tak różnią się od własności w świecie rzeczywistym.
KRIPKE
Kripke wprowadza pojęcia: nazwy rozumianej jako nazwa własna, deskrypcji określonej oraz desygnatora (połączenie nazwy z deskrypcją określoną). Odniesieniem semantycznym nazwy jest rzecz nazywana, zaś deskrypcji - jedyna rzecz ją spełniająca. Przywołuje doktrynę Milla, wg której nazwy maja denotacje lecz nie konotacje i polemiczne wobec niej poglądy Fregego i Rusella, że nazwa własna jest skróconą deskrypcją określoną (wg Fregego taka deskrypcja nadaje sens nazwie, wg Russela nazwa używana jest ostensywnie). Oczywiste słabości tak pojętej nazwy (różne nazwy mogą być odniesieniem do tej samej rzeczy, a rzecz sama może nie istnieć) rozwiązuje w pewnym stopniu teoria wiązki - „rodziny deskrypcji” (za Searlem). Jednak nawet i wtedy, wg Kripkego, deskrypcja powinna zawierać znaczenie nazwy.
Terminy konieczny i aprioryczny nie są synonimami.
Możliwe jest empiryczne poznanie czegoś, co należy do dziedziny poznania apriorycznego. „Może być poznane a priori” nie znaczy: „musi być poznane a priori”.
Dlatego właśnie, iż wiemy coś w pewnym sensie a priori, to, co wiemy, jest prawdą konieczną.
Jeśli pod pewnym względem świat nie mógłby być inny niż jest - ów fakt dotyczący świata jest faktem koniecznym. Jeśli pod pewnym względem świat mógłby być inny niż jest - ów fakt dotyczący świata jest faktem przygodnym. Nie ma to ani samo w sobie, ani w swych następstwach nic wspólnego z naszą wiedzą o czymś.
Tylko zdania czy stany rzeczy mogą być konieczne lub przygodne. Fakt, że jakiś konkret ma jakąś własność w sposób, konieczny czy przygodny, zależy od sposobu, w jaki się go opisuje. Coś, co jest analitycznie prawdziwe, jest prawdziwe we wszystkich możliwych światach na mocy swojego znaczenia, będzie więc zarazem konieczne i aprioryczne.
Pewność à Nie wszystko, co konieczne jest pewne. Nie możemy być pewni wszystkiego, do czego jesteśmy racjonalnie przekonani a priori (np. dowód matematyczny i błąd w obliczeniach)
Fakt, że coś ma treść intuicyjna jest mocnym dowodem na słuszność dowolnej rzeczy. Tu Kripke dowodzi swej intuicyjnej tezy, że nazwy własne są desygnatorami sztywnymi.
1. Desygnator sztywny à w każdym możliwym świecie oznacza ten sam przedmiot.
2. Desygnator niesztywny lub przygodny à nie w każdym świecie oznacza ten sam przedmiot.
3. Desygnator sztywny przedmiotu, który istnieje koniecznie, można nazwać mocno sztywnym.
Tezą Kripkego jest, że nazwy własne są desygnatorami sztywnymi, ponieważ są nadane arbitralnie i nie konotują żadnych cech (nawet w obliczu zmiany naszych deskrypcji np. Arystotelesa nie przestaniemy myśleć, że był on Arystotelesem, ale co najwyżej, że nie był filozofem, który wprowadził klasyczny sposób definicji)
Według niego problem „transświatowej identyfilkacji” jest pseudoproblemem.
1. nie wykrywa się rzeczy dotyczących sytuacji kontrfaktycznej, lecz się je ustanawia
2. światy możliwe nie myszą być dane czysto jakościowo, tak jakbyśmy oglądali je przez teleskop, własności jakie przedmiot ma w każdym świecie kontrfaktycznym nie mają nic wspólnego z własnościami używanymi do identyfikowania go w świecie rzeczywistym.
Przedmioty realne nie są wiązkami jakości, mają własności, ale nie powinno się ich z nimi identyfikować. Pewne własności mogą być istotne dla przedmiotu o tyle, że nie mogłoby ich zabraknąć, nie używa się ich jednak do identyfikowania przedmiotu w innych możliwych światach, ani też niekonieczne jest używanie ich do identyfikowania w świecie rzeczywistym.
Saul Kripke w „Nazywanie a konieczność” roztrząsał powiązanie między nazwą a deskrypcją. Kripke polemizował z poglądem Russela i Fregego, że zwroty typu „x takie, że F(x)” są stosowane w przypadku deskrypcji, a nie nazw. Dla przykładu „Święte Cesarstwo Rzymskie” nie było ani święte, ani rzymskie, ani cesarstwo. Zatem stanowiło bardziej nazwę własną, niż zestawienie słów opisujących ów twór geopolityczny. Russel postulował doktrynę wiedzy bezpośredniej, głoszącej iż odniesienia ludzie często używają w sposób ostensywny lub wskazujący na pewną powszechną wiedzę. Kripke wyznawał natomiast koncepcję pojęcia jako wiązki. Podzielał on pogląd Wittgensteina, iż nazwa nie jest bezpośrednio połączona z konkretną deskrypcją, lecz z ich pewną rodziną. Wiązka pojęciowa może nadawać konkretne znaczenie nazwie lub określać jej odniesienie. Kripke też zastanawia się nad pojęciem konieczności. Konieczne oznacza dla niego prawdziwe a priori (aczkolwiek hipoteza Goldbacha podważa takie rozumienie). Fakty dzieli na konieczne oraz przygodne. Wygranie wyborów jest przygodną cechą Richarda Nixona jako osoby pod warunkiem, że nie określimy go jako „człowieka, który wygrał wybory w 1968”. Wtedy będzie to jego cecha konieczna, a użyty desygnator będzie niesztywny. Jesteśmy w stanie wyobrazić sobie możliwe światy, w których ktoś inny wygrałby wybory prezydenckie w USA w 1968 i wtedy, na mocy naszej deskrypcji, jego uznawalibyśmy za Richarda Nixona. Użycie desygnatora sztywnego powoduje odniesienie do tego samego Amerykanina we wszystkich możliwych światach.
--
Otrzymujesz tę wiadomość, ponieważ subskrybujesz grupę dyskusyjną Google o nazwie „TCepisteme”.
Aby anulować subskrypcję tej grupy i przestać otrzymywać z niej wiadomości, wyślij e-maila do tcepisteme+...@googlegroups.com.
Więcej opcji znajdziesz na https://groups.google.com/groups/opt_out
Kripke, nazywanie a konieczność
W swoim wykładzie Saul Kripke porusza wątek nazywania i konieczności i związku pomiędzy nimi. Czym jest nazwa dla Kripkego? Jest to termin, który nie obejmuje jedynie te rzeczy, które w języku potocznym nazwałoby się „nazwami własnymi”, czyli np. Napoleon, Jan Kowalski itp. Możemy też się posługiwać deskrypcjami określonymi,czyli takimi o postaci: ‘x takie, że fx’ i istnieje dokładnie jedno x takie, że fx’, np. ‘Człowiek, który wygrał pod Waterloo’. Na nazwy i deskrypcje określone możemy mówić- desygnatory. Czasem obiekt, do którego odnosi się nazwa możemy wskazać, czasem nie, możliwe jest również że 2 różne nazwy desygnują ten sam przedmiot (np. ‘gwiazda wieczorna’ i ‘gwiazda poranna’), czasami tez nie wiemy czy w ogóle nazwa ma odniesienie (np. mówimy o Sokratesie, ale nie wiemy istniał).
Wiązkowa teoria pojęć- dane pojęcie jest wiązką, pewną rodziną deskrypcji. Autor twierdzi ż można ową teorię rozpatrywać dwojako- albo przyjąć że pojedyncza wiązka nadaje znaczenie nazwie, albo że wskazuje przynajmniej jej odniesienie.
Konieczność Kripke rozpatruje w sposób metafizyczny. Pojęcie konieczności nie ma nic wspólnego z wiedzą. Jeśli cos jest konieczne to jest koniecznym we wszystkich światach możliwych, inaczej mówimy o czymś, że jest przygodne. Stąd też wynika podział na desygnatory sztywne (oznaczające ten sam przedmiot w każdym możliwym świecie) i niesztywne (nieoznaczające tego samego).
--
4. Kripke - "Nazywanie a konieczność"
I. Nazywanie.
Saul Kripke przez termin nazwa rozumie raczej nasz termin "nazwa własna". Przez przedmiot odniesienia deskrypcji rozumie on natomiast jedyny przedmiot, który spełnia warunki narzucone przez deskrypcję określoną. Co więcej autor uważa, iż zdań opartych o schemat "x takie, że f(x)" używa się równie często w ramach nazwy, co w ramach deskrypcji (krytyka skierowana na Fregego i Russela). Zatem Kripke komentuje Fregego i Russela pogląd, iż w doświadczeniu codziennym do czynienia mamy raczej z wiązką deskrypcji niż z pojedynczą deskrypcją, stawiając tezę, iż taką teorię pojęcia możemy rozpatrywać dwojako:
1. Deskrypcja nadaje znaczenie nazwie.
2. Jeśli deskrypcja nie nadaje znaczenia nazwie, to przynajmniej określa zakres odnoszenia się tej nazwy.
II. Konieczność.
Rozróżnia Kripke terminy "konieczność" oraz "aprioryczność", stwierdzając, iż nie są one oczywistymi synonimami. Prawdziwość w sensie analitycznym oznacza zarówno konieczność jak i aprioryczność. Natomiast pewność nie jest pociągana przez konieczność. Konieczność i przygodność własności posiadanych przez konkrety zależy od sposobu opisu tychże konkretów. Kripke następnie rozważa cechy światów możliwych, stwierdzając finalnie, iż są one ustanawiane, nie zaś odkrywane. Na bazie tego stwierdzenia ukazuje, iż:
1. nazwa = desygnator sztywny (oznacza ten sam przedmiot w każdym świecie możliwym)
2. desygnator mocno sztywny = desygnator przedmiotu istniejącego koniecznie
3. desygnator niesztywny = dla czegoś, co nie oznacza tego samego w każdym świecie możliwym
Ostatecznie Kripke stwiedza, iż definicje mają raczej ustalać odniesienie, aniżeli znaczenie danych pojęć (przykład liczby pi).