4 (15.03.2013) Kripke "Nazywanie a konieczność" - streszczenia

730 views
Skip to first unread message

TCepisteme

unread,
Mar 8, 2013, 2:50:11 PM3/8/13
to tcepi...@googlegroups.com
Proszę przeczytać strony PDFu 4-25 (czyli strony 35-61 w tekście) oraz 31-38 (czyli 68-75). Razem 33 pojedyncze strony, jeśli dobrze liczę, więc dużo mniej niż ostatnio.

Dla chętnych polecam przeczytać oba wykłady (cały tekst) :)

[pomocniczy: T. Nagel, „Związek psychofizyczny”, w: M. Miłkowski, P. Poczobut (red.), Analityczna metafizyka umysłu, Warszawa 2008, ss. 394-441]
Kripke - Nazywanie a koniecznośćPDF.pdf

Tomasz Suder

unread,
Mar 12, 2013, 3:02:31 PM3/12/13
to tcepi...@googlegroups.com, tcepi...@googlegroups.com
Nazywanie opiera się na stosowaniu nazw(w rozumieniu nazwy własnej) i deskrypcji, które wspólnie stanowią desygnatory. Deskrypcja odnosi się do jednego spełniającego jej warunki podmiotu, według Milla posiada konotację, a nazwa nie posiada konotacji, tylko denotacje. Frege natomiast sądził, że nazwa jest skróconą deskrypcją. Według Russela nazwy odnoszą się do przedmiotów w sposób ostensywny. W sytuacji kiedy nie możemy wskazać bezpośrednio podmiotu dla danej nazwy można zastosować odpowiednią deskrypcję. Wydaje się, że takie połączenie poglądów Fregego i Russella pozwala zbudować spójną metodę nazywania. Niestety i tu pojawiają się problemy: dwie nazwy mogą odnosić się do tego samego przedmiotu, przedmiot nazwany może nie istnieć.
Trudno czasem podać jedną trafną deskrypcję nazwy. Można twierdzić, że nazwa jest zbiorem deskrypcji do niej się odnoszących. Ziff  zakłada, że sama nazwa nie ma żadnego znaczenia dopóki nie poznamy otoczenia jej towarzyszącego(kto wypowiada nazwę i jaką deskrypcję czy ich rodzinę ma na myśli).
Należy rozróżnić prawdy konieczne od apriori, przy czym te drugie nie mogą istnieć wyłącznie przeddoświadczalnie (przyjmując ich definicję głoszoną przez Kanta). Poznawalność aprioryczna przedmiotu nie wyklucza możliwości poznania go aposteriorycznie. Prawdy konieczne nie mogą być utożsamiane z apriorycznymi. Hipoteza Goldbacha jest koniecznie fałszywa albo prawdziwa, przy czym nie można tego stwierdzić apriorycznie. Zdania które są zarazem konieczne i aprioryczne to zdania analityczne. Można zaobserwować, że aprioryczność, aposterioryczność oraz przygodność i konieczność tworzą różne kombinacje w różnych przypadkach. Ponadto to czy jakaś prawda jest przygodna czy konieczna zależy od sposobu deskrypcji nazwy(opisu przedmiotu) do której się odnosi. Dlatego taki podział jest bezpodstawny, a człowiek go stosujący ma odwróconą intuicję. 
Desygnator sztywny oznacza ten sam przedmiot w każdym możliwym świecie, desygnator niesztywny przeciwnie. Ponadto desygnator sztywny przedmiotu istniejącego koniecznie jest mocno sztywny. Według Kripkego nazwy są desygnatorami sztywnymi. Nazwom powinniśmy przypisywać deskrypcje konieczne w każdym możliwym świecie. Kwestia stosowania desygnatorów mocno sztywnych wymaga określenia ich zmienności w czasie i przestrzeni oraz sprowadzalności do desygnatorów o cząstkach najbardziej podstawowych, których konieczna prawdziwość potwierdza mocną sztywność wspomnianego desygnatora sztywnego. Chyba, że odniesiemy je nie do jakości, ale własności. Autor nie zgadza się z tym poglądem, który przypisuje większości filozofów, ale dyskusję pozostawia otwartą.

zyglewicz

unread,
Mar 13, 2013, 11:45:25 PM3/13/13
to tcepi...@googlegroups.com, tcepi...@googlegroups.com

 

 

Saul Kripke – Nazywanie a konieczność – streszczenie – T. Zyglewicz

 

W omawianym fragmencie klasycznego tekstu Kripkego, polemizuje on z powszechnie przyjętym poglądem, jakoby nazwy stanowiły wiązki pojęć. Ta obiegowa opinia, przypisywana Fregemu i Russellowi, stanowi krytykę Millowskiego stwierdzenia, że nazwom przysługuje denotacja (to, co oznaczają), a nie konotacja (to, co znaczą). Przykład z Dartmouth. Na marginesie warto zaznaczyć, że w swoim tekście Kripke stara się abstrahować od wszelkich problemów z denotowaniem, przyjmując uznaniowo, że tyczy się ona przedmiotu, który mówiący chciał wskazać. Kripke zaznacza jednak, że dotychczasowe krytyki tego argumentu, zasadzające się na możliwości przypisywania nazwom różnych własności, które zauważył Frege, a potem eksploatował Searle, w gruncie rzeczy zachowują ducha poglądu, z którym próbują polemizować. Nierozstrzygniętym problemem w tym ujęciu pozostają desygnaty nazw w zdaniach pokroju „x nie istnieje”. Aby się z tym uporać, Kripke proponuje wprowadzić jasne rozróżnienie między wszechobecnymi w filozofii pojęciami aprioryczności, konieczności i analityczności. Pierwsze znaczy tyle, co przeddoświadczalne, jednak nie implikuje konieczności. Drugi termin odwołuje się do obecności przedmiotu we wszystkich światach możliwych. Prawda analityczna natomiast jest to prawda niejako z ustanowienia, będąca tym samym zarówno konieczną, jak i aprioryczną. Kripke kończy wywód wprowadzając pojęcia desygnatorów sztywnego i niesztywnego. Pierwszy z nich miałby oznaczać przedmiot oznaczający to samo w każdym świecie możliwym, drugi natomiast – sytuację przeciwną. Autor postuluje, że nazwy (imiona własne?) są desygnatorami sztywnymi. Jest tak, ponieważ przy opisie sytuacji kontrfaktycznej nie (re)konstruujemy całego świata możliwego, a wyłącznie interesujący nas przedmiot. Natomiast własności przedmiotu w świecie możliwym i tak różnią się od własności w świecie rzeczywistym.

Krzysztof Tyszka

unread,
Mar 14, 2013, 7:33:47 PM3/14/13
to tcepi...@googlegroups.com, tcepi...@googlegroups.com
Desygnatorami są nazwy własne i deskrypcja. Nazwy dotyczą przedmiotów ostensywnie - twierdzi Russell - zaś Frege sądził, że nazwa to nic innego jak skrócona deskrypcja. Jeżeli ustalenie przedmiotu nazwy jest problematyczne, powinniśmy móc zaradzić temu odpowiednią deskrypcją. Nie jest to jednak strategia - wynikając z połączenia obydwu stanowisk - skuteczna. Otóż dwie nazwy mogą odnosić się do jednego przedmiotu,  a ten - może nie istnieć.
Niekiedy podanie jednej deskrypcji nazwy jest kłopotliwe. Nazwa może być więc zbiorem deskrypcji.To, czy prawdę uznamy za aprioryczną, czy też konieczną, jest kwestią opisu przedmiotu.

Kripke twierdzi, że nazwy są desygnatorami sztywnymi, to znaczy takimi, które w każdym możliwym świecie oznaczają ten sam przedmiot.

Prawdy koniecznie i a priori nie są tożsame - prawdy przygodne i konieczne, a priori i doświadczalne wchodzą ze sobą w rozmaite stosunki

W dniu piątek, 8 marca 2013 20:50:11 UTC+1 użytkownik TCepisteme napisał:

Szymon Rutkowski

unread,
Jun 21, 2013, 4:05:29 PM6/21/13
to tcepi...@googlegroups.com, tcepi...@googlegroups.com
Kripke zajmuje się nazwami własnymi i stawia pytanie, jaki jest związek między nimi a deskrypcjami. W swoich koncepcjach odwołuje się do J. S. Milla, dla którego nazwy mają tylko denotację, natomiast nie mają konotacji. Więc nazwy "Święte Cesarstwo Rzymskie" czy "Dortmouth" (= ujście Dort) odnoszą się do pewnego przedmiotu niezależnie od tego, czy przedmiot ten spełnia zawarte w tych nazwach opisy - nie są to zatem deskrypcje określone. Przeciwna jest koncepcja Fregego i Russella, dla których nazwy to w rzeczywistości ukryte deskrypcje. Nazwy mają pewien sens opisowy, który w przypadku dobrej nauki powinien być ściśle ustalony. Nieco bardziej rozwinięty jest ten pogląd u Searle'a, dla którego z nazwą wiąże się wiązka czy rodzina deskrypcji.

Kripke jest nieufny wobec Kantowskiego rozróżnienia na sądy a priori i a posteriori, stwierdzając w szczególności, że nawet jeśli naprawdę wiemy coś a priori, to nie jest wykluczone poznanie tego a posteriori. Dowodzi też na przykładzie twierdzenia Goldbacha, a wartościowanie logiczne twierdzenia może być na pewno konieczne, nawet jeśli go nie znamy. Stąd prawda a priori to nie to samo, co prawda konieczna, i odwrotnie.

Wg Kripkego nie ma obiektywnie ważnych lub nieważnych właściwości, które mogą stać się częścią opisu przedmiotu. W zależności, jak "zdefiniujemy" Nixona (zakładając, że potraktujemy Nixona jako deskrypcję) możemy doprowadzić do sytuacji, w której Nixon w jakimś świecie możliwym przestałby być Nixonem (przegrywając wybory). Autor zwraca uwagę, że sformułowanie deskrypcji nazwy często zawiera inne nazwy, których deskrypcja z kolei może prowadzić do powstania błędnego koła. Wywodzi, że w rzeczywistości (czy też w potocznym rozumieniu) używając nazwy odnosimy się do pewnego przedmiotu niezależnie od tego, czy naprawdę spełnia on deskrypcję. I tak Goedel (człowiek, który odkrył twierdzenie Goedla) pozostaje Goedlem nawet, jeśli tak naprawdę nie odkrył tego twierdzenia.


W dniu piątek, 8 marca 2013 20:50:11 UTC+1 użytkownik TCepisteme napisał:

Karolina Jesień

unread,
Jun 22, 2013, 5:00:02 PM6/22/13
to tcepi...@googlegroups.com, tcepi...@googlegroups.com

KRIPKE

Kripke wprowadza pojęcia: nazwy rozumianej jako nazwa własna, deskrypcji określonej oraz desygnatora (połączenie nazwy z deskrypcją określoną). Odniesieniem semantycznym nazwy jest rzecz nazywana, zaś deskrypcji - jedyna rzecz ją spełniająca. Przywołuje doktrynę Milla, wg której nazwy maja denotacje lecz nie konotacje i polemiczne wobec niej poglądy Fregego i Rusella, że nazwa własna jest skróconą deskrypcją określoną (wg Fregego taka deskrypcja nadaje sens nazwie, wg Russela nazwa używana jest ostensywnie). Oczywiste słabości tak pojętej nazwy (różne nazwy mogą być odniesieniem do tej samej rzeczy, a rzecz sama może nie istnieć) rozwiązuje w pewnym stopniu teoria wiązki -  „rodziny deskrypcji” (za Searlem). Jednak nawet i wtedy, wg Kripkego, deskrypcja powinna zawierać znaczenie nazwy.

Terminy konieczny i aprioryczny nie są synonimami.

Możliwe jest empiryczne poznanie czegoś, co należy do dziedziny poznania apriorycznego. „Może być poznane  a priori” nie znaczy: „musi być poznane  a priori”.

Dlatego właśnie, iż wiemy coś w pewnym sensie a priori, to, co wiemy, jest prawdą konieczną.

Jeśli pod pewnym względem świat nie mógłby być inny niż jest - ów fakt dotyczący świata jest faktem koniecznym. Jeśli pod pewnym względem świat mógłby być inny niż jest  - ów  fakt dotyczący świata jest faktem przygodnym. Nie ma to ani samo w sobie, ani w swych następstwach nic wspólnego z naszą wiedzą o czymś.

Tylko zdania czy stany rzeczy mogą być konieczne lub przygodne. Fakt, że jakiś konkret ma jakąś własność w sposób, konieczny czy przygodny, zależy od sposobu, w jaki się go opisuje. Coś, co jest analitycznie prawdziwe, jest prawdziwe we wszystkich możliwych światach na mocy swojego znaczenia, będzie więc zarazem konieczne i aprioryczne.

Pewność à Nie wszystko, co konieczne jest pewne. Nie możemy być pewni wszystkiego, do czego jesteśmy racjonalnie przekonani a priori (np. dowód matematyczny i błąd w obliczeniach)

Fakt, że coś ma treść intuicyjna jest mocnym dowodem na słuszność dowolnej rzeczy. Tu Kripke dowodzi swej intuicyjnej tezy, że nazwy własne są desygnatorami sztywnymi.

1.    Desygnator sztywny à w każdym możliwym świecie oznacza ten sam przedmiot.

2.    Desygnator niesztywny lub przygodny à nie w każdym świecie oznacza ten sam przedmiot.

3.    Desygnator sztywny przedmiotu, który istnieje koniecznie, można nazwać  mocno sztywnym.

Tezą Kripkego jest, że nazwy własne są desygnatorami sztywnymi, ponieważ są nadane arbitralnie i nie konotują żadnych cech (nawet w obliczu zmiany naszych deskrypcji np. Arystotelesa nie przestaniemy myśleć, że był on Arystotelesem, ale co najwyżej, że nie był filozofem, który wprowadził klasyczny sposób definicji)

Według niego problem „transświatowej identyfilkacji” jest pseudoproblemem.

1.     nie wykrywa się rzeczy dotyczących sytuacji kontrfaktycznej, lecz się je ustanawia

2.     światy możliwe nie myszą być dane czysto jakościowo, tak jakbyśmy oglądali je przez teleskop, własności jakie przedmiot ma w każdym świecie kontrfaktycznym nie mają nic wspólnego z własnościami używanymi do identyfikowania go w świecie rzeczywistym.

Przedmioty realne nie są wiązkami jakości, mają własności, ale nie powinno się ich z nimi identyfikować. Pewne własności mogą być istotne dla przedmiotu o tyle, że nie mogłoby ich zabraknąć, nie używa się ich jednak do identyfikowania przedmiotu w innych możliwych światach, ani też niekonieczne jest używanie ich do identyfikowania w świecie rzeczywistym.


W dniu piątek, 8 marca 2013 20:50:11 UTC+1 użytkownik TCepisteme napisał:

Piotr Dziadosz

unread,
Jun 23, 2013, 9:26:21 AM6/23/13
to Karolina Jesień, tcepi...@googlegroups.com

Saul Kripke w „Nazywanie a konieczność” roztrząsał powiązanie między nazwą a deskrypcją. Kripke polemizował z poglądem Russela i Fregego, że zwroty typu „x takie, że F(x)” są stosowane w przypadku deskrypcji, a nie nazw. Dla przykładu „Święte Cesarstwo Rzymskie” nie było ani święte, ani rzymskie, ani cesarstwo. Zatem stanowiło bardziej nazwę własną, niż zestawienie słów opisujących ów twór geopolityczny. Russel postulował doktrynę wiedzy bezpośredniej, głoszącej iż odniesienia ludzie często używają w sposób ostensywny lub wskazujący na pewną powszechną wiedzę. Kripke wyznawał natomiast koncepcję pojęcia jako wiązki. Podzielał on pogląd Wittgensteina, iż nazwa nie jest bezpośrednio połączona z konkretną deskrypcją, lecz z ich pewną rodziną. Wiązka pojęciowa może nadawać konkretne znaczenie nazwie lub określać jej odniesienie. Kripke też zastanawia się nad pojęciem konieczności. Konieczne oznacza dla niego prawdziwe a priori (aczkolwiek hipoteza Goldbacha podważa takie rozumienie). Fakty dzieli na konieczne oraz przygodne. Wygranie wyborów jest przygodną cechą Richarda Nixona jako osoby pod warunkiem, że nie określimy go jako „człowieka, który wygrał wybory w 1968”. Wtedy będzie to jego cecha konieczna, a użyty desygnator będzie niesztywny. Jesteśmy w stanie wyobrazić sobie możliwe światy, w których ktoś inny wygrałby wybory prezydenckie w USA w 1968 i wtedy, na mocy naszej deskrypcji, jego uznawalibyśmy za Richarda Nixona. Użycie desygnatora sztywnego powoduje odniesienie do tego samego Amerykanina we wszystkich możliwych światach.



--
Otrzymujesz tę wiadomość, ponieważ subskrybujesz grupę dyskusyjną Google o nazwie „TCepisteme”.
 
Aby anulować subskrypcję tej grupy i przestać otrzymywać z niej wiadomości, wyślij e-maila do tcepisteme+...@googlegroups.com.
Więcej opcji znajdziesz na https://groups.google.com/groups/opt_out
 
 

weronika wosinska

unread,
Jun 23, 2013, 8:06:38 PM6/23/13
to TCepisteme

Kripke, nazywanie a konieczność

 

W swoim wykładzie Saul Kripke porusza wątek nazywania i konieczności i związku pomiędzy nimi. Czym jest nazwa dla Kripkego? Jest to termin, który nie obejmuje jedynie te rzeczy, które w języku potocznym nazwałoby się „nazwami własnymi”, czyli np. Napoleon, Jan Kowalski itp. Możemy też się posługiwać deskrypcjami określonymi,czyli takimi o postaci: ‘x takie, że fx’ i istnieje dokładnie jedno x takie, że fx’, np. ‘Człowiek, który wygrał pod Waterloo’. Na nazwy i deskrypcje określone możemy mówić- desygnatory. Czasem obiekt, do którego odnosi się nazwa możemy wskazać, czasem nie, możliwe jest również że 2 różne nazwy desygnują ten sam przedmiot (np. ‘gwiazda wieczorna’ i ‘gwiazda poranna’), czasami tez nie wiemy czy w ogóle nazwa ma odniesienie (np. mówimy o Sokratesie, ale nie wiemy istniał).

Wiązkowa teoria pojęć- dane pojęcie jest wiązką, pewną rodziną deskrypcji. Autor twierdzi ż można ową teorię rozpatrywać dwojako- albo przyjąć że pojedyncza wiązka nadaje znaczenie nazwie, albo że wskazuje przynajmniej jej odniesienie.

Konieczność Kripke rozpatruje w sposób metafizyczny. Pojęcie konieczności nie ma nic wspólnego z wiedzą. Jeśli cos jest konieczne to jest koniecznym we wszystkich światach możliwych, inaczej mówimy o czymś, że jest przygodne. Stąd też wynika podział na desygnatory sztywne (oznaczające ten sam przedmiot w każdym możliwym świecie) i niesztywne (nieoznaczające tego samego).




--

Piotr Sobczyński

unread,
Jun 24, 2013, 10:52:20 PM6/24/13
to tcepi...@googlegroups.com, tcepi...@googlegroups.com

4. Kripke - "Nazywanie a konieczność"

I. Nazywanie.

Saul Kripke przez termin nazwa rozumie raczej nasz termin "nazwa własna". Przez przedmiot odniesienia deskrypcji rozumie on natomiast jedyny przedmiot, który spełnia warunki narzucone przez deskrypcję określoną. Co więcej autor uważa, iż zdań opartych o schemat "x takie, że f(x)" używa się równie często w ramach nazwy, co w ramach deskrypcji (krytyka skierowana na Fregego i Russela). Zatem Kripke komentuje Fregego i Russela pogląd, iż w doświadczeniu codziennym do czynienia mamy raczej z wiązką deskrypcji niż z pojedynczą deskrypcją, stawiając tezę, iż taką teorię pojęcia możemy rozpatrywać dwojako:

1. Deskrypcja nadaje znaczenie nazwie.

2. Jeśli deskrypcja nie nadaje znaczenia nazwie, to przynajmniej określa zakres odnoszenia się tej nazwy.


II. Konieczność.

Rozróżnia Kripke terminy "konieczność" oraz "aprioryczność", stwierdzając, iż nie są one oczywistymi synonimami. Prawdziwość w sensie analitycznym oznacza zarówno konieczność jak i aprioryczność. Natomiast pewność nie jest pociągana przez konieczność. Konieczność i przygodność własności posiadanych przez konkrety zależy od sposobu opisu tychże konkretów. Kripke następnie rozważa cechy światów możliwych, stwierdzając finalnie, iż są one ustanawiane, nie zaś odkrywane. Na bazie tego stwierdzenia ukazuje, iż:

1. nazwa = desygnator sztywny (oznacza ten sam przedmiot w każdym świecie możliwym)

2. desygnator mocno sztywny = desygnator przedmiotu istniejącego koniecznie

3. desygnator niesztywny = dla czegoś, co nie oznacza tego samego w każdym świecie możliwym

Ostatecznie Kripke stwiedza, iż definicje mają raczej ustalać odniesienie, aniżeli znaczenie danych pojęć (przykład liczby pi).

Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages