Austin zaznacza, że w percepcji mamy do czynienia z różnymi rodzajami przedmiotów, a nie danych zmysłowych. Zmysły nie mówią nam o prawdzie ani fałszu tego, co postrzegamy, określenie zatem, że zmysły nas „zwodzą” można traktować tylko metaforycznie. Przypadki, kiedy zmysły mogłyby nas „zwodzić” (np. kiedy organ niewłaściwie funkcjonuje, postrzeganie zniekształcone jest przez warunki trzecie, czy też bodziec zostaje źle zinterpretowany) nie dają się jednoznacznie sklasyfikować.
Austin stwierdza, że postrzegamy różne rodzaje rzeczy. Wyróżnia dwa szeregi zjawisk: samoobserwację oraz wyrażenia językowe (i sposoby ich użycia). Zjawiska te są korelowane: przeżycia i ich treści wiązane są z wyrażeniami języka percepcji.
Według ontologii danych zmysłowych w świecie doświadczenia istnieją dane zmysłowe i (fizyczne) przedmioty, lub tylko dane zmysłowe. Austin krytykuje argumenty stwierdzające istnienie danych zmysłowych jako niezadowalające; nie stanowią one wystarczającego uzasadnienia dla ontologii danych zmysłowych.
Austin nie zgadza się, że spostrzeżeniom nie należy ufać. Nie uważa też, że między światem spostrzeżeń a światem solidnych, względnie trwałych rzeczy fizycznych zachodzi radykalna różnica. Sprzeciwia się tezie o niepustości percepcji: percepcja albo dostarcza jakąś „podejrzaną” informację o rzeczach albo też informacja ta dotyczy czegoś innego niż rzeczy fizyczne. Krytykuje również argument z iluzji. Zaznacza, że stany rzeczy zawsze występują wtopione w szerszy kontekst i nie ma powodu, by wprowadzać dane zmysłowe. Rozróżnia urojenie (poważne zaburzenie) od iluzji (podobne dla wszystkich w danej sytuacji). Nie ma sztywnego podziału spostrzeżeń na złudne i niezłudne: zależy to bowiem od kontekstu i od obserwatora. Austin nie zgadza się również z tezą o jednorodności percepcji (pojęcie i natura postrzeżenia nie są jasne, nie istnieje prosta dychotomia doświadczeń złudnych i wiernych, jeśli dwie rzeczy nie są rodzajowo takie same, to nie mogą być podobne, gdyby złudne i wierne doświadczenia były odróżnialne, to nigdy byśmy nie byli łudzeni).
Austin porusza zagadnienie percepcji, danych zmysłowych i przedmiotów. Stawia tezę, że percepcja dotyczy relacji z między umysłem, a przedmiotami, a nie danymi zmysłowymi. Austin wnioskuje, że różnorodnośc percepcji wynika z bogactwa językowego. Potoczne mówienie o „zwodzeniu przez zmysły” jest jedynie metaforą, gdyż nie można wartościować poznania zmysłowego. Zwodzenie może aczkolwiek wynikać z: dysfunkcji organu zmysłowego, zewnętrznych warunków lub błędnej interpretacji doznań. Wyraźna linia demarkacyjna między właściwą, a wadliwą percepcją nie istnieje. Przedmiotem percepcji są różnego rodzaju obiekty. Umysł dokonuje korelacji dwóch szeregów zjawisk: samoobserwacji oraz interpretacji ich za pomocą wyrażeń językowych. Dane zmysłowe cechują właściwości: pozytywne (informacje płynące z percepcji) oraz negatywne (brak charakteru materialnego). Austin do mechanizmu percepcji wprowadza trzeci składnik – rodzaj ekranu zlokalizowanego między przedmiotem a podmiotem. Bezpośrednio odbieramy dane zmysłowe, natomiast pośrednio (przez ów ekran) fizyczne przedmioty. Teoria ta dzieli świat na podmioty spostrzegające oraz ich spostrzeżenia. Austin krytykuje ontologiczne podejście do danych zmysłowych przytaczając argument z iluzji (rzeczy wydają się różne w zależności od okoliczności i postrzegających podmiotów). Wysuwa przy tym Szczgólną Teorię Danych Zmysłowych mówiącą, że spostrzeżenia złudne polegają na postrzeganiu właśnie danych zmysłowych zamiast rzeczy fizycznych.
--
Otrzymujesz tę wiadomość, ponieważ subskrybujesz grupę dyskusyjną Google o nazwie „TCepisteme”.
Aby anulować subskrypcję tej grupy i przestać otrzymywać z niej wiadomości, wyślij e-maila do tcepisteme+...@googlegroups.com.
Więcej opcji znajdziesz na https://groups.google.com/groups/opt_out
AUSTIN
Według Austina w percepcji mamy do czynienia nie z danymi zmysłowymi, a z różnymi rodzajami przedmiotów. Świadectwem tego jest język, gdzie w potocznej mowie żaden człowiek nie ma wątpliwości co do istnienia postrzeganych przedmiotów. Austin przywołuje przykłady rozważanych przez filozofów iluzji i złudzeń, którym de facto żaden zwykły użytkownik języka postrzegający świat nie podlega.
W języku potocznym zwrot, który został tak upodobany przez filozofów, że człowiek zwodzony jest przez zmysły, jest jedynie metaforą – zmysły są bowiem nieme, nie są nam w stanie nic same z siebie powiedzieć. Poza tym zwodzenie występuje zawsze opozycji do niezwodzenia, które musi zaistnieć, żeby można było mówić o zwodzeniu.
Taki sam argument, z języka potocznego, wysnuwa Austin przeciwko słowu „pośredni“ - faktycznie nie można odnieść go do innych zmysłów niż do wzroku – nie jest jasne, co miałoby znaczyć słyszenie, lub dotykanie pośrednio.
Właśnie z bogactwa języka wynika różnorodność percepcji, której doświadczamy. Teoria danych zmysłowych sprowadza natomiast tę wielość do jednego rodzaju percepcji.
Nasza percepcja ma dwuetapowy przebieg:
1. umysł dokonuje samoobserwacji
2. następnie interpretuje zjawiska za pomocą wyrażeń językowych.
Teoria danych zmysłowych wprowadza trzeci element – swego rodzaju zapośredniczający ekran, dane zmysłowe, które uczestniczą w naszym postrzeganiu rzeczywistości.
Austin krytykuje główny argument przemawiający na korzyść tej teorii, czyli argument z iluzji. Uważa, że założenie, które kryje się za nią – że nie należy ufać spostrzeżeniom, oraz nalezy przyznać, że zachodzi jakaś radykalna różnica pomiędzy światem spostrzeżeń, a światem rzeczy samých w sobie, jest założeniem mijającym się z potocznym użytkowaniem percepcji niedającym się uzasadnić
1. urojenie jest czymś innym niż iluzja – iluzja jest czymś publicznym, komunikowalnym, nie wybiega poza schemat postrzegania na tyle, by trzeba było ją uzasadniać dodatkowymi teoriami percepcji.
Poza tym zasada niepustości percepcji jest przez zwolenników teorii danych zmysłowych nieuzasadniona.
Według Austina pojęcie postrzeżenia jest niejasne, a dychotomia doświadczeń wiernych i złudnych jest nieoczywista.
3. Austin - "Zmysły i przedmioty zmysłowe"
Krytykę stanowiska zajmowanego przez Ayera rozpoczyna Austin od korekty myśli Ayera, iż w percepcji doświadczamy danych zmysłowych. Mianowicie, według Austina doświadczamy różnych rodzajów przedmiotów. Wskazuje również na język jako na potężne źródło informacji na temat różnorodności percepcji. W kwestii złudności wrażeń zmysłowych, stwierdza Austin, iż zmysły są "nieme" - stąd nie mogą przekazywać nam ani prawdy ani fałszu (przenosi to ten problem do sfery konceptualnej). W świetle obiektywności wrażeń zmysłowych możemy również wypowiadać sądy o ich złudności, jednak nie możemy stwierdzać tej cechy (złudności) bez skali porównawczej. Natomiast nasza perspektywa jest ograniczona swą niezmiennością.
Austin sprzeciwia się istnieniu danych zmysłowych z pobudek, które można określić jako metafizyczne - Ayera powołanie do życia ontologicznych bytów - danych zmysłowych - nie jest uargumentowane w sposób wystarczający. Sednem krytyki skierowanej w argumentację Ayera jest jego argument z iluzji - według Austina nasze widzenie zawsze opiera się o dane dostarczane przez zmysły oraz wiedzę na nie się nakładającą - jest więc to swoiste złożenie. Co więcej, język potrafi nazywać złudzenia występujące w naszej percepcji. W związku z tym, wprowadzanie danych zmysłowych, zdaniem Austina, nie jest konieczne, bowiem niczego ów system opisu percepcji nie tłumaczy.