Hej,
Słuchajcie, bacznie przyglądałem się nam wczoraj i miałem pewne uwagi,
ale postanowiłem wstrzymać się i przemyśleć sobie wszystko na
spokojnie.
Nie wiem czy wszyscy już dołączeni, jeśli nie, dołączą i przeczytają -
albo im to wyślę osobiście.
Otóż mimo sympatii do Was (naprawdę fajnie się rozmawia i mamy wspólne
punkty widzenia) uważam, że bylibyśmy dla siebie wzajemnie
obciążeniem : ).
Czemu tak myślę... Przede wszystkim mój punkt widzenia jest dość
nietypowy i chyba bardzo inny od punktu widzenia Marty i Adama.
Przede wszystkim nie zgadzam się co do wagi techniki. To jest rzecz
najmniej istotna na starcie zespołu i autorytety muzyczne, które
szanuję, oraz ich dokonania potwierdzają "moje" podejście.
Również Closterkeller nie należy do kapel szczególnie sprawnych
technicznie, jest to po prostu zespół wybitny aranżacyjnie. A
przynajmniej był przed laty. I jak widać na tym przykładzie, to już ma
znaczenie.
Co więcej, wczorajszy basista był naprawdę dobry jak na czas w jaki
uczy się grać na basie i nie wątpię, że jeśli tak dalej pójdzie, za
rok będzie w bardzo dobrych składach.
Tutaj możecie posłuchać jego zespołu, gdzie gra również perkusista
Rootwater - nie są to pierwsi lepsi amatorzy:
http://www.myspace.com/576370254/music/songs/ask-yourself-mp3-86557882
Również Poligon nr.4 przeczy przedstawionej przez Was teorii, bo mimo
że bardzo podoba mi się wokal Gutka i aranże+teksty są bardzo niezłe,
to basista nie wydaje się grać lepiej od kolegi ze wczoraj:
http://www.myspace.com/poligonnr4
Mógłbym wymieniać masę zespołów i muzyków, u których powyższe się
sprawdza, ale to bezcelowe. Nie mam zamiaru zmieniać Waszego
podejścia, nie jest mi to na rękę i osobiście nie chcę ryzykować.
To by się dla Was wiązało z istnym terrorem z mojej strony - albo
będzie jak mówię, albo wcale : ). A nie mam autorytetu, by w Waszym
przypadku to przeszło, nie okłamujmy się ; ).
Wiąże się to również z moim czasem, ponieważ nie mam w tej chwili _aż_
takiego ciśnienia by aż tak przeć do przodu i koniecznie robić 2 próby
tygodniowo już na starcie. Ba, nic Wam nie obiecam - mimo wiary w moje
zdolności aranżacyjne. Wolę kapelę, której nie będę musiał absolutnie
nic udowadniać - nawet dzieciaków, którzy się do mnie dokleją i będą
wdzięczni za swoją szansę.
Tak jak mówiłem, mam też drugi zespół, który tym bardziej wydaje mi
się pewniejszy. Uważam, że takie ciśnienie jakie macie nie wpłynie
pozytywnie na jakość muzyki, którą stawiam na drugim miejscu, zaraz po
przyjemności z gry.
Dodam, że tak jak i basista - nie jestem obyty scenicznie i nie jestem
jakimś specjalnym wirtuozem, a skoro takie kwestie mają dla Was
znaczenie - nie chcę Was spowalniać : ).
Tak naprawdę jestem skromnym gościem - mam swoje zdanie, ale nie mam
pojęcia czy sobie poradzę i chcę w zespole ludzi, z którymi będę się
czuł komfortowo. A w takim towarzystwie czuję Waszą presję i nie jest
to to, czego szukałem. Mam większa szansę na sukces w innej
konfiguracji.
Tak więc tyle z mojej strony, całkowicie szczerze życzę Wam
powodzenia : ).
Pozdrawiam,
Michał