Dzisiaj spotkałem na NE reklamę Jednomandatowych Okręgów
Wyborczych ( JOW) w blogu szkoły medialnej Rydzyka. JOW-cy są wszędzie. Z
kolei zwolennicy demokracji bezpośredniej (DB) organizują się przez
Facebooka. Krzysztof Puzyna, 12.10.2012
http://idb.nowyekran.pl/post/76585,jow-czy-db-wybor-prowodyra
Różnice pomiędzy ustrojem demokracji bezpośredniej (DB), a systemem wyborczym Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (JOW)
Różnice pomiędzy DB, a JOW są teoretycznie bardzo duże.
DB
to ustrój polityczny gwarantujący bezpośrednią kontrolę kluczowych
decyzji władzy ustawodawczej, wykonawczej i prawodawczej, przez naród
przy pomocy narzędzi politycznych bezpośrednich jak referenda lokalne,
referenda ogólnopolskie, trybunały ludowe i in.
W
przypadku, gdy organizatorzy DB organizują i wybierają się sposobem
starych partii przedstawicielskich przy pomocy narzędzi kontrolowanych
przez Izrael i USA, to taka różnica jest zerowa. Tak jest niestety z
nowo powstałą partią DB.
Jako
wielbiciel DB nie będę się zapisywać do żydowskiego Facebooka tylko po
to by mieć kontakt z założycielami (żydowskimi?) Partii DB w Polsce. By brać udział w systemie głosowań tej partii trzeba się zapisać do systemu inwigilacji członków Facebooka (FB)[1].
A
przecież FB, został stworzony przez złodzieja, co w pewnym sensie
brudzi użytkowników FB. Jak wyszło dopiero przed paroma miesiącami -
haker i programista Mark Elliot Zuckerberg okradł własnych klientów,
(zamówili u niego oprogramowanie dla Harvard Connection - bliźniacy
Winklevoss), z atrakcyjnego rozwiązania i z rewelacyjnego pomysłu.
Po procesach sądowych musiał im zapłacić za prawa autorskie olbrzymie odszkodowania.[2]
Jak lipne mogą być głosowania na FB świadczy oferta, którą wyłowiłem ze SPAM-u.
Cytuję "ofertę" handlową:
100 "Fanów" strony FB mówiących po angielsku kosztuje Euro 14,95
1000 kliknięć "lubię to" kosztuje Euro 19,98. - Facebook Likes ( Preis 1000 Stk / 19,98 Euro ), ( Preis 10000 Stk / 139,98 Euro )
Przy
takiej podatności na manipulację zewnętrzną, nic dziwnego, że łatwo
jest na FB zorganizować sztucznie masowy ruch, który ze względu na prawo
zachowania stada (baranów) przechodzi z wirtualki w rzeczywistość.
Patrz
arabską wiosnę organizowaną w Tunezji, Egipcie, Libii itd. właśnie
przez sztuczne kliknięcia w logo "lubię to" - (o takiej manipulacji
piszę od lat.)
Dlatego
dla organizacji ruchu DB, który by przyciągnął przez Internet
przejrzystością i solidnością, miliony nowych członków, nie ma innego
wyjścia, jak dążyć do stworzenia przeźroczystego oprogramowania
wyborczego na zasadach "free and open source".
Bez takiego narzędzia nigdy nie powstanie masowy ruch DB w Polsce.
Uważam,
że konieczna jest zbiórka pieniędzy na programistów, którzy by się tego
zadania skutecznie podjęli. Piszę tak na podstawie własnego
doświadczenia. Od 12 lat namawiam ludzi do napisania odpowiedniego
oprogramowania.
Niestety
inspirowałem już wielu z Niemiec, Holandii, a nawet z Polski.
Oprogramowanie zadań potrzebnych w internetowym rozwiązaniu musi być
jednak zaawansowane, dlatego programiści rezygnują. Oni wolą zarabiać
pieniądze, niż tracić czas na intensywną, ale darmową pracę.
Dlatego moje pierwsze posłanie i pytanie do fanów DB: "Zorganizować składkę na oprogramowanie DB?"
Co do wad systemu JOW i DB
System
JOW w ramach ustroju przedstawicielskiego jest krytykowany nawet w
Anglii, gdyż nie jest systemem demokratycznym - ma znikomą reprezentację
społeczną!
Przy wygraniu okręgu, przegrani kandydaci reprezentujący nawet 49,99
procent wyborców, muszą się podporządkować "zwycięzcy" wyborów, jak w
pokerze „winner-takes-all“ („wygrany bierze wszystko”).
49,99
Procent wyborców nie ma wtedy reprezentanta swoich poglądów. Małe
partie nie wchodzą do parlamentów. Wpływ średnich partii jest
zredukowany o połowę. W Anglii partia liberalnych demokratów w ostatnich
wyborach dostała 20 procent głosów, z których w rezultacie tylko 10
procent się liczyło w obliczeniach ilości miejsc dla deputowanych Izby
Gmin, niższej izby brytyjskiego parlamentu.
Ta niedemokratyczna wada systemu JOW-u niestety została w referendum z 5 maja 2011 w Anglii obroniona[3].
Może było to elektroniczne oszustwo
wyborcze - (to moje przypuszczenie na podstawie głośnych, opublikowanych
praktyk oszustw wyborczych w USA i w czasie referendów w Anglii i
Irlandii.)
JOW-u przyczynia się do rozwoju systemu dwupartyjnego.
Tam
gdzie się zaczyna z ordynacją większościową, kończy się
wielopartyjność, kończy się demokracja. Po wprowadzeniu JOW-u do
Polski, powstałaby betonowa linia PO-PiS.
Dla
ludzi z zewnątrz, dla drobnych partii, alternatywnych rozwiązań nie
byłoby ani miejsca w sejmie RP ani reprezentacji politycznej.
Partie
walczyłyby tylko o poglądy najbardziej popularne, upodabniając i
przybliżając się wzajemnie. W Anglii T. Blair zreformował partię pracy
(New Labour), w kierunku neoliberalnym i w ten sposób stała się ona
podobna do partii konserwatywnej.
JOW cementuje dwupartyjne struktury polityczne.
Niech o tym świadczą przykłady premiera i prezydenta z krajów JOW-u Anglii i USA.
Sympatyczny przestępca wojenny Tony Blair swoją karierę polityczną zawdzięcza systemowi wyborczemu JOW.
Tylko,
że Tony Blair, jako przestępca wojenny, powinien siedzieć wspólnie z
innym przedstawicielem JOW-u George W. Bushem II - " Juniorem" za
zbrodnie wojenne przeciwko ludzkości w Iraku i Afganistanie, w więzieniu
trybunału międzynarodowego (International Court of Justice, ICJ) w den
Haag, w Holandii.
Rezultatem
działania JOW-u w Wielkiej Brytanii jest po wojnie permanentna
dominacja władzy na zmianę przez dwa ugrupowania partyjne: Partii Pracy
(Labour Party) i Partii Konserwatywnej (Conservative and Unionist Party,
w skrócie nazywaną Partią Tories). W Anglii oprócz wymienionych dwóch,
żadna inna partia po wojnie nie utworzyła rządu.
Tak
samo w USA, gdzie partia demokratyczna wymienia się regularnie władzą z
partią republikańską. Także tam żadna inna partia nie była dopuszczona
po wojnie do władzy!!
Z
powyższych doświadczeń widać, że po ewentualnym wprowadzeniu JOW-u do
Polski oferty polityczne dla wyborców byłyby przez następne 50 lat
ograniczone do betonowego muru: z jednej strony PiS-PO-u lub z drugiej
strony betonu: PO-PiS-u.
O konieczności zmiany ustroju na DB napisałem już 2 części.
Za część pierwszą uważam tekst z roku 2003 przetłumaczony na polski:
Potrzebna jest część trzecia.
Głównie
chodzi mi o pozbawienie korupcji wpływu na decyzje polityczne. Każde
rozwiązanie ustrojowe powinno być przede wszystkim sprawdzone, czy jest
odporne na korupcję, na propagandę, na lobbystów, na wpływy obcych
służb, na wpływy obcych państw.
Nawet najlepsze chęci, najlepsze rozwiązania, najlepsze zamiary polityczne rozpuszczają tzw. "uwarunkowania obiektywne".
W tych uwarunkowaniach jest wszystko: wymuszone umowy międzynarodowe,
wyprzedane dobra bez pozwolenia obywateli, ale niby w ich imię, itd.
Dlatego uważam: wszystkie umowy handlowe, wszystkie umowy polityczne,
wszystkie akty sprzedaży-kupna, muszą zostać poddane pod decyzje
referendów obywatelskich.
Demokracja Parlamentarna z JOW-em czy bez nie jest odporna na korupcję.
Demokracja Bezpośrednia na zasadzie wspólnego udziału we władzy jest odporna na korupcję.
Rządy Tuska są przez oszukane wybory nielegalne[4], wszyscy siedzący w Sejmie RP i Senacie RP posłowie są tam nielegalnie.
Oni
nie są prawdziwymi reprezentantami Polaków i Polski (i tak się też
zachowują - jak złodzieje, durnie, lemingi), ich renty i emerytury są
również zdobyte nielegalnie. Całość powinno zostać poddane decyzji
referendów i trybunałów ludowych!
Ja osobiście proponuję wyzerowanie sytuacji po 1990 roku, "ground zero"
dla Polski. Ale w DB jedna osoba, to tylko jeden głos w dyskusji i przy
głosowaniu.
Dodatkowa ważna dla humanistów lektura: to struktury dyssypatywne[5]
Naród posiada naturalne prawo do samorządzenia i ma zawsze rację, nawet, jeśli ona jest sprzeczna z Konstytucją.
Krzysztof Puzyna
webm...@iddd.de
[1] Beware: Recruiters are Watching You Online
Employers
in Asia are increasingly using social media to screen job candidates.
Martin Cerullo of Alexander Mann Solutions explains why people should
think twice before posting content on their Facebook, Linkedin and
Twitter accounts.
[2]
In December 2002, the twins and Mr. Narendra convened in a dorm room
during their junior year to discuss Harvard Connection, an idea for a
social network. The name was later changed to ConnectU, a site they
hired Mr. Zuckerberg to help design in late 2003. Early in 2004, Mr.
Zuckerberg formed Facebook and subsequently parted ways with the group,
sparking a battle over ownership rights to what became a social-media
giant.(...)
They
also reached a final settlement that included cash and stock in
Facebook. The settlement reportedly awarded the twins $20 million in
cash and $45 million of private Facebook stock at a time when the
company was valued at $15 billion.
[3] Dotyczyło
zmiany sposobu głosowania z ordynacji większościowej z jedną turą
głosowania, w której w jednomandatowych okręgach wyborczych elekcję
uzyskuje kandydat z największą liczbą głosów (first past the post) na rzecz ordynacji większościowej z tzw. głosem alternatywnym (alternative vote).
Większość (67,9%) biorących udział w referendum opowiedziała się
przeciwko zmianom, tym samym zachowując dotychczasową ordynację
wyborczą.