Ofiarujmy ten dziesiątek za wszystkich, ktrzy w poszukiwaniu swojego powołania poddają się wątpliwościom, gubiąc cel. Panie, obdarz ich odwagą, aby wypełnili misję, ktrą dla nich przygotowałeś.
Zatrzymując się w Kanie Galilejskiej idziemy razem z Jezusem, Apostołami i Maryją. Z uwagą przyglądamy się zachowaniom i słowom Matki. Ona jest doskonałym uczennicą, zachowującą wszystkie słowa Pana. Błogosławioną, słuchającą i wypełniającą Słowo Boże. Ona obserwuje wszystko i wszystkich. Nie chce, aby coś umknęło jej uwadze. Łatwo można przegapić znak, ktry objawia wolę Boga. Widzi troskę i zmartwienie innych i reaguje. Widzi znak i nie pozostaje na niego obojętną. Robi ważny, kolejny krok, w naszej wędrwce. Zwraca się do Syna. Zapewne z wiarą i zaufaniem, że On wszystkiemu może zaradzić. On może pokazać, powiedzieć, przemienić.
Ofiarujmy ten dziesiątek rżańca, by rozpoznający w sobie zaproszenie Boga do kapłaństwa, życia zakonnego i misyjnego odkrywali ślady przynależności do Boga. Dzięki temu, samych siebie, swoje decyzje, pozwalali przemieniać Temu, ktry wzywa, wymaga, ale też pomaga.
Ofiarujmy ten dziesiątek prosząc Boga o większą liczbę kapłanw. Niech Bg powołuje wielu do uczestnictwa w kapłaństwie Chrystusowym, a młodzi ludzie niech szczodrze odpowiedzą na Jego wezwanie.
Ofiarujmy ten dziesiątek prosząc o moc Ducha Świętego dla tegorocznych maturzystw, by szukając dalszego pomysłu na życie, nie zapomnieli najpierw poszukać Boga, ktry pomoże podjąć właściwe decyzje życiowe.
Anioł oznajmia Maryi wielką nowinę: Bg pragnie, aby stała się Matką Zbawiciela. Ona natychmiast przyjmuje tę wiadomość z pełnym poddaniem oraz z gorącą i czystą miłością: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego (Łk 1,38). Maryja w swoim Fiat przyjmuje wszystko, co Pan zechce Jej dać. Całkowicie zgadza się i w pełni oddaje. Jej wola jest zjednoczona z wolą Bożą. Jej wola i wola Boża to jedno.
Bardzo często w naszym życiu otrzymywaliśmy wezwania Boże i bez wątpienia otrzymamy ich jeszcze wiele. Wezwania do cierpienia, ofiary, oddania się czy uległości woli Bożej. Jak na nie odpowiadaliśmy? Czy nas może nie powstrzymał widok trudw i cierpień? Zechciejmy naśladować Maryję w hojności względem Boga.
W tym czasie wybrała się Maryja w drogę i udała się spiesznie w okolicę grzystą, do miasta Judy (Łk 1,39). Napełniona Duchem Świętym Maryja odczuwa tak głęboko potrzeby drugich, że gdy je spostrzega, natychmiast spieszy, pełna ochoty i gotowości, by nieść pomoc. Dowiedziała się od Archanioła Gabriela, że jej krewna Elżbieta wkrtce zostanie matką, nie zwlekając zatem, udaje się w drogę. Musi pokonać niemałe trudności, ale miłość przynagla ją, a dobroć ktrą wyświadcza, idzie za Bożym natchnieniem i jest słodsza niż wszelka wygoda ciała.
Udali się Jzef i Maryja do Betlejem. Tam nie znajdują miejsca dla siebie, pozostaje im jako jedyne schronienie szopa, grota skalna. Widok ten nie zniechęca ich. W ubstwie, wśrd zwierząt, ma narodzić się Syn Boży.
Jezus przyodział swoje Bstwo w ubstwo dla naszego zbawienia. Jezus jest obecny w tabernakulum. Przy narodzeniu adorowali Go Jzef i Maryja. Potem pasterze. Dziś z miłości do mnie został tutaj, jest więźniem miłości, oczekującym na odwiedziny.
Jezus przychodzi z Matką do świątyni. Z Nią składa ofiarę. Ofiara, ktra przez Jego ręce przeszła, jaką wielką przybiera wartość. Każdy drobny uczynek przez Jego ręce przechodzący, ile mocy nabiera, jak wielkim się staje. Nasze uczynki i modlitwy składajmy codziennie Boskiemu Sercu przez Niepokalane Serce Maryi. Nasze czynności, każdy czyn z osobna, zyskują przez to nadprzyrodzony cel. Dostają się w ręce Chrystusa. A Jezus oddaje ten nasz czyn na chwałę Bogu. Ofiara w Jego ręce złożona staje się Jego ofiarą, jedyną miłą Bogu Ojcu.
Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święta Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego rodzice. Szukali Go wśrd krewnych i znajomych. Dopiero po trzech dniach znaleźli Jezusa w otoczeniu mędrcw i uczonych. Przysłuchiwał się im, zadawał pytania. Mimo Jego tak młodego wieku zgromadzeni byli zafascynowani Jezusem. Promieniowała od Niego wielka prawda i mądrość.
Naszym zadaniem jest szukać Jezusa i dojść do coraz to pełniejszego poznania Go. Szukać Go w pięknie stworzenia i wydarzeniach codziennego życia. Zechciejmy tak, jak Maryja i Jzef nie spocząć, dopki Go nie odnajdziemy.
Jan chrzci nad Jordanem. Głosi przyjście Pana. Rzesze ludzi przychodzą, wśrd nich także Jezus. Jan rozpoznaje Go i na Jego prośbę chrzci. On, niewinny Jezus przyjmuje oczyszczający chrzest, jak jeden z grzesznikw. W ten sposb już na początku swej publicznej działalności objawia, że przychodzi do grzesznikw, że ich los nie jest Mu obojętny. Bg Ojciec wskazuje na Niego jako na Tego, w ktrym ma upodobanie.
Czy kroczę śladami Chrystusa? Czy zdaję sobie sprawę z tego, że w chrzcie, zanurzony w śmierci Jezusa, zostałem zrodzony przez Jego Mękę do nowego życia? Czy rozumiem doniosłość mojego chrztu świętego?
Cud w Kanie, pierwszy cud Jezusa, dokonuje się dzięki potężnemu wstawiennictwu Wszechpośredniczki. Jezus odpowiedział swej Matce: Jeszcze nie nadeszła godzina moja (J 2,5). Mimo pozornie odmownej odpowiedzi, Maryja nie nalega, wyraża pragnienie swego Niepokalanego Serca i daje Synowi wolność decyzji. Pełna miłosnej ufności, mwi do sług: Cokolwiek wam powie, czyńcie (J 2,4). Jezus, zwyciężony pokorą, delikatnością, wiarą i bezgraniczną ufnością swej Matki, spełnia Jej prośbę.
Jezus, chcąc utwierdzić w wierze Apostołw, objawił im się na grze Tabor. Oblicze Jego zajaśniało jak słońce, a szaty Jego stały się lśniące jak śnieg (Mk 9,3). Trzej Apostołowie wpadli w zachwycenie, a przecież Jezus ukazał im tylko jeden promień swej chwały, bo żadne stworzenie nie mogłoby znieść oglądania jej w pełni. Mojżesz i Eliasz zjawili się na grze obok Zbawiciela i rozmawiali z Nim, o Jego bliskiej męce i przyszłej chwale zmartwychwstania. Mistrz chciał w ten sposb pouczyć swoich uczniw, że ani On, ani oni nie mogą osiągnąć chwały przemienienia bez cierpienia. To co zniekształcił grzech, nie może odzyskać pierwotnej piękności nadprzyrodzonej nie inaczej, jak tylko przez oczyszczające cierpienie.
Jezus umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował (J 13,1) i właśnie w ostatnich chwilach spędzonych wśrd nich, chciał im dać największy dowd swojej miłości. Były to słodkie chwile, lecz także zaprawione smutkiem. Judasz już ustalił cenę zdrady, Piotr miał się Go zaprzeć, a wszyscy inni mieli Go wkrtce opuścić.
Msza Święta jest w sposb szczeglny wspomnieniem i odnowieniem owocw Ostatniej Wieczerzy, na ktrą wszyscy jesteśmy zaproszeni. Wejdźmy więc do Kościoła i zbliżmy się do ołtarza, na ktrym Chrystus jak w Wieczerniku daje nam swoje Ciało i Krew jako pokarm na życie wieczne.
Pan Jezus udaje się do Ogrodu Oliwnego, zwanego Getsemani, na dłuższą modlitwę. Zabiera ze sobą swych uczniw i mwi do nich: Zostańcie tu, czuwajcie ze Mną i mdlcie się, abyście nie ulegli pokusie! (Mt 26, 41).
Sam oddala się, by mc w pobliskiej grocie rzucić się na kolana. Jego dusza jest pogrążona w niewymownym smutku. Przed sobą widzi w niezliczonych obrazach grzechy całego świata i przyjmuje je wszystkie na siebie. Chce zadośćuczynić swym cierpieniem za wszystkie ludzkie winy.
Gdzie w tym ciężarze szuka pociechy? W modlitwie pokornej, serdecznej i zgodnej ucieka się do Boga: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich, po czym zaraz dodaje: Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie! (Mt 26, 39).
Najpierw kaci zdzierają z Niego szaty i przytwierdzają Go do kamiennego słupa. Z dziką radością rzucają się na niewinnego Baranka, jak gdyby zgłodniałe wilki na ciche jagnię. Rozlewa się obficie krew, słychać wyjący lud: Precz z Nim! Gdy wrzaski milkły na chwilę, znowu słychać było chrzęst rzg, jęki Jezusa, przekleństwa oprawcw. Ilekroć grzeszę ciężko, wydaję Jezusa na śmierć.
Czy ja swoim postępowaniem nie naśladowałem Piłata, umywając ręce, aby przed innymi ludźmi uchodzić za niewinnego? Daj mi Panie szczerze rozpoznać i znienawidzić każdy, najmniejszy nawet grzech.
Na dziedzińcu odbyło się koronowanie Jezusa. Żołnierze rzymscy, szydząc i śmiejąc się z Jezusa, zarzucili Mu krtki czerwony płaszcz żołnierski, podarty ze starości. Przywlekli Go i usadowili na stołku. Uplecioną koronę cierniową wtłoczyli na głowę tak, by kolce były zwrcone do środka. Do ręki dali Mu grubą trzcinę, zakończoną kością, a wszystko to robili z szyderstwem, tak jakby uroczyście koronowali Go na krla. Teraz jeszcze bardziej zaczęli się nad Nim znęcać. Klękają przed Nim, biją Go i plują w twarz, krzycząc: Bądź pozdrowiony, Krlu żydowski!
Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei (Mt 28, 6-7).
Zmartwychwstanie Chrystusa uczy nas, że wiara nasza nie jest prżna, że nie wśrd zmarłych, lecz wśrd żywych jest Ten, w ktrym pokładamy naszą nadzieję. Żywy jest On w całym tego słowa znaczeniu, bo z życia płynie moc, czerpać będą z Niego Ci, ktrzy w Niego wierzą.
Po rozmowie z uczniami Chrystus własną mocą wstępuje do nieba. Apostołowie smucą się i wzruszają. Dlaczego Nauczyciel ich opuszcza? Miał za zadanie wypełnić dzieło zlecone mu przez Ojca i wrcił do Niego. Jednak nie zapomina o tych, ktrych odkupił. Wniebowstąpienie jest świętem radosnej nadziei, słodkiego przedsmaku nieba. Jezus idąc tam, zachęca nas, byśmy podnieśli w grę głowy, wzrok zatopili w Przyszłości, ktra niebawem nadejdzie. Daje nam swego rodzaju drogowskaz.
7fc3f7cf58