-= Gabinet Kapitan Terali Ralerorl, USS Inari, data gwiezdna: 56313.3 =-
Wilczyński rzucił okiem na PADD i dokonał ostatnich poprawek tak aby wszystko było zapięte na ostatni guzik.
Przez ostatnie kilka godzin siedział w swojej kajucie i dopieszcza raport, który był możliwie jak najbardziej wyczerpujący. Zawarł w nim informacje o obecnym stanie okrętu, przygotowaniu załogi a także wyniki symulacji. Nie zapomniał też wspomnieć o znaczącym wpływie Yasminy i reszty zespołu w powstaniu tego dokumentu.
Ksawery poprawił mundur i nacisnął dzwonek.
- Wejść – automatycznie odpowiedziała kapitan, jednocześnie przebiegając w pamięci listę zajęć. Wilczyński, mruknęła pod nosem. Dziecko biurokracji Floty. Zdaje się miał zdać raport z przygotowań okrętu. Ciekawe jak mu poszło. Jak dobrze, to może faktycznie się jej na coś przyda?
Wilczyński przestąpił próg. Lekko się ukłonił.
- Dzień dobry pani kapitan. Sporządziłem raport odnośnie przygotowań okrętu do misji - powiedział Ksawery przestąpił parę kroków i wyciągnął rękę trzymającą PADD podając go pani kapitan.
- Dzień dobry.-Terala wzięła PADDa i skinęła w stronę krzesła – proszę siadać.
Sama przeglądnęła listę plików na PADDzie i ze zdziwienia aż uniosła wzroki i spojrzała na swojego adiutanta. Wyglądało na to, że jej pomocnik sprawdził dokładnie cały okręt, a nie tylko odebrał dane od poszczególnych działów. No, no, no. Są nawet wywiady z poszczególnymi oficerami.
- Wygląda świetnie. - Uśmiechnęła się. – I długo. Zacznijmy więc od początku. Rozumiem, że testował pan poszczególne systemy na różne ewentualności?
Ksawery usiadł na wskazanym mu krześle i spojrzał na panią kapitan.
- Tak. Jako że dokładnie nie wiedzieliśmy jak przedstawia się skład mgławicy, stwierdziłem że lepiej będzie rzucić okiem jak poszczególne systemy będą się zachowywać. Nie będę ukrywał że biorąc pod uwagę fakt, że w Czerwonym Niedźwiedziu znika wiele statków, szczególną uwagę poświęciłem broni. Razem z zespołem mechaników przeprowadziliśmy symulacje, bazujące na aktualnym stanie okrętu i poszczególnych systemów i dopasowaliśmy do znanych modeli mgławic oraz paru potencjalnych wariantów gazów. Wyniki są w większości typowe dla tego co mogłoby się wydarzyć w mgławicy. Wyjątek stanowi prawa przednia wyrzutnia. Jako że sytem namierzania torped w mgławicy ma pewne opóźnienie isnieje ryzyko że uzbroji się jeszcze w wyrzutni, a co za tym idzie istnieje bardzo duże ryzyko wybuchu, a potem utraty sporej części misy deflektora. Napotkamy też problemy z komunikacją, oraz sensorami ale to było do przewidzenia. Krócej, statek jest prawie gotowy.
- Prawie. Poinformował pan o wykrytych błędach oficerów odpowiednich sekcji?
- Taktyczej, naukowej i mechanicznej. Wprowadziłem też raport i wyniki symulacji do komputera pokładowego, ale rozkaz majstrowania przy torpedach może wydać tylko kapitan, zwłaszcza że nie wiadomo na 100% gdzie leży problem. Najprawdopodobniej problem leży na "nerwach", i ogólnie dlatego wyrzutnia nie reaguje jak należy. Pomniejsze błedy można poza tym wykluczyć przez drobne kalibracje w programach, innych nie naprawimy ze względu na proste ograniczenie prawami fizyki.
Ralerorl skinęła głową, jednocześnie przegryzając się przez wnioski z raportu. Gdy dotarła do końca wgrała do PADDa dane tej całej Jaśminy o której było tyle pochlebnych słów.
- Ładna. - Stwierdziła. - Jak na człowieka. Pana... - poszukała odpowiedniego słowa- narzeczona?
Ksawery zaczerwienił się nieco.
- Jak pani zauważyła cały zespół mechaników stanął na wysokości zadania, dlatego chciałbym prosić o pochwałę do akt dla chorążego Filemona Papandreu, mata Daikiego Matsudasy, oraz mat Yasminy ibn Musy al Chorzemi - powiedział Ksawery starając się szybko zmienić temat.
Ksawery uśmiechnął się pogodnie rozumiejąc aluzję, i pokiwał głową.
- Jakie teraz rozkazy ? - zapytał Ksawery.
Kapitan zastanowiła się. Prawdę mówiąc nie miała żadnych, ale przecież nie powie mu, że w sumie, to jest zbędny. Szczególnie, że ten raport to kawał dobrej roboty. Trzeba więc coś mu znaleźć...
- Nie długo znajdziemy się w mgławicy i okręt będzie operował pod żółtym alarmem przez dłuższy czas. Chciałabym, żeby zajął się pan przez ten czas załogą. Chodzi o to, żeby wszyscy pracowali wydajnie, a żeby nie dochodziło do sytuacji, w której ktoś będzie przemęczony. W sumie chodzi mi o kogoś, kto będzie miał baczenie na załogę i o ewentualnych problemach meldował mi lub bezpośrednim przełożonym zanim doprowadzi to do czegoś poważnego.
Ksawery zastanowił się przez chwilę.
- Nie ma problemu. Spojrzę na grafik służb. Porozmawiam z sekcją medyczną i sprawdzę raporty o tolerancji na zmęczenie, i szczególną uwagę poświęcę grupie wysokiego ryzyka. Będę też miał oko na załogę.
- Świetnie, panie Wilczyński. Ten raport to też świetna robota, pochwalam i zaznaczę to w pana aktach. Może kiedyś będzie z pana niezły sztabowiec. Może się pan odmeldować.
- Dziękuję. Odmeldowuję się - powiedział Wilczyński, odwrócił się i wyszedł.
Terala spojrzała na PADDa i przeglądnęła jeszcze raz wszystkie dane. Wyglądało to na prawdę świetnie. Będzie musiała pokazać to pierwszej oficer. Lepiej, żeby się zapoznała z raportem niż miała dowiadywać się o problemach gdy te już się pojawią.
Odłożyła notatnik i wyjrzała przez okno. Kolejnym punktem na liście obowiązków była wizyta w mesie. Nie chciała, żeby załoga pomyślała, że jest odludkiem.
OFF
kapt. Terala Ralerorl
dowódca USS Inari;
&
chor. Ksawery Wilczyński
adiutant kapitan Terali Ralerorl;