O poranku...

1 view
Skip to first unread message

ag

unread,
Mar 4, 2008, 12:59:53 PM3/4/08
to pbem
ON:

-= pokład 7; USS Inari, data 25042379 godz. 7:50 =-

Dara pospiesznie przemierzała korytarze, spiesząc się do laboratorium.
Zaspała, zwyczajnie zaspała! Pierwszego dnia! Nie przypuszczała, że
wczorajszy wieczór aż tak na nią wpłynie, bo w sumie położyła się spać
o zwykłej porze... Nie przewidziała jednak wpływu emocji i nowego
miejsca, za co teraz miała nauczkę. Wszystkie poranne czynności wlokły
się niemiłosiernie, zajmując dużo więcej czasu niż normalnie
potrzebowała; pomogła dopiero rezygnacja z wizyty w mesie i
zastąpienie śniadania ostatnim jabłkiem. Może wystarczy... A może uda
się wymknąć na chwilę po jakąś kanapkę? ...albo w labie jest
replikator..? - nieśmiało zamarzyła.

W końcu stanęła przed drzwiami, rozsunęły się cicho. Pomieszczenie na
pierwszy rzut oka wydawało się przestronne, jednak bliższe przyjrzenie
się ujawniało, że to tylko efekt sprawnego rozplanowania stanowisk. W
głębi udało się jej jeszcze dojrzeć drzwi - prawdopodobnie do
kolejnego laboratorium, nie wypatrzyła jednak nikogo z personelu.
Weszła do środka. Dziwnie się czuła słysząc tylko własne kroki, szła
więc powoli. Zmroziło ją, gdy przy kolejnym usłyszała ni to
mlasknięcie, ni to plaśnięcie... Zerknęła na podłogę i z ust wyrwał
jej się jęk obrzydzenia.

- Uważaj! - nagle zza jednego z pulpitów wyłoniła się męska głowa
ozdobiona rudą czupryną oraz zestawem piegów na jasnej twarzy. - O...
za późno... - właściciel głowy smętnie skwitował płaskie znalezisko,
które Dara tymczasem usiłowała zedrzeć z podeszwy.

- Nie upilnowałeś śniadania? - rzekła kwaśno.

- Co? A... to nie gagh. Znaczy... nie klingoński... Nie, nie gagh, to
zupełnie inna grupa, z innego systemu. Czekaj, mam tu resztę, szukałem
tylko ostatniej, zaraz ci pokażę i sama zobaczysz, że się różnią od
gaghu, ale niewiele - zdumiona mina dziewczyny i brak reakcji
zastopowały słowotok. - No co, nie jesteś nową xenobiolożką?

- Jestem... ale inaczej wyobrażałam sobie pierwszy dzień nowej pracy -
westchnęła dziewczyna i wyciągnęła dłoń do najwyraźniej
współpracownika - Dara Matthews.

- Archie Dawson - rudzielec wypełzł zza pulpitu, jednak nie
odpowiedział na gest powitania; w jednej ręce trzymał słój pełen
kilkunastocentymetrowych, ciemnobrązowych robali, w drugiej kilku
ostatnich uchodźców. Spojrzał na nie z zakłopotaniem, po czym
rumieniąc się zaczął wyjaśniać - To dodekapoda - odpowiedniki naszych
chilopoda, tylko że mają jedynie po 12 par odnóży; pochodzą z jednej z
federacyjnych kolonii. Zajmuję się od dawna powiązaniem między
genetyką a ich pozycją społeczną, mają dość mocno wykształcona
hierarchię, wyrażaną poprzez wzorki na pancerzykach, o widzisz? - z
tymi słowami podsunął Darze pod nos jedną z glizd, faktycznie pokrytą
delikatnym, jasnobrązowym wzorkiem. - Z kolei wzory warunkowane
dziedzicznie, ale też nie jest to prosty schemat. Inaczej wygląda
hierarchia w starej kolonii, zupełnie inne wzory otrzymuję oddzielając
kilka dwunastek w osobnej kolonii... Wracając do tematu, żal mi było
zostawiać pracę niedokończoną, postanowiłem więc zabrać hodowlę ze
sobą. Niestety opowiedziałem o tym kumplom z roku i na imprezie
pożegnalnej te świnie wymieszały mi samce i samiczki!! A moje
śliczności niestety skorzystały z okazji... Na szczęście udało mi się
ustalić w dużej ilości przypadków genealogię, jednak zostało też sporo
"mieszańców", podejrzewam, że to wpływ sztucznej grawitacji, ale do
końca nie wiem... - rudzielec zamyślił się nagle, zapatrzony w
pełzającą zawartość słoja.

- Chcesz powiedzieć, że zabrałeś ze sobą słoik robali, a teraz masz
ich... dużo więcej?? - Dara zasadniczo nie brzydziła się się robaków,
miała tylko drobny problem z akceptacją oślizgłości - Ile?!

- Och, tylko kilkaset sztuk. I spokojnie, porozdzielałem je do
osobnych terrariów, więc więcej nie będzie... chyba...

Dara stwierdziła, że chyba powinna sobie usiąść. Klapnęła przy
pierwszym z brzegu stanowisku, zerkając jednak, czy na krześle nie
czai się jeszcze jakiś przedstawiciel "śliczności".

Zegar w laboratorium wyświetlił 8.00. Zaczęła się zmiana alfa.


OFF:

chor. Archibald Dawson
xenobiolog-genetyk, USS Inari
&
mat Dara Matthews
xenobiolog, USS Inari

ag

unread,
Apr 24, 2008, 3:22:54 PM4/24/08
to pbem
ON:

-= pokład 7; USS Inari, data 25042379 godz. 8:05 =-

Dara siedziała przed konsolą, rozglądając się po laboratorium. Archie
wciąż pełzał pomiędzy stołami szukając swoich robali. Ktoś wszedł do
dalszej części pomieszczenia i bez słowa zasiadł za konsolą, zajmując
się swoimi sprawami. Po kolejnych kilku zmarnowanych minutach dotarło
do niej, iż niepotrzebnie oczekuje na jakieś wprowadzenie. To nie
kolejny kurs na studiach, to zwykła, codzienna praca - więc nie ma
czego zapowiadać...
Wyjęła otrzymanego wczoraj padda z danymi i podłączyła do konsoli,
wprowadzając materiały do analizy, po czym zagłębiła się w opisach
mgławic.

OFF:

ag

unread,
Jul 30, 2008, 3:07:28 PM7/30/08
to pbem
ON:

-= pokład 7; USS Inari, data 25042379 godz. 8:15 =-

Barwne obrazy przesuwały się w górnej części ekranu. Dołem przewijał
się tekst opisujący przedstawianą aktualnie mgławicę, jednak Dara nie
zwracała na niego uwagi. Całkowicie pochłonęły ją wizualizacje,
których spory zbiór był dołączony do materiałów. Wydawać się mogło, iż
jest pochłonięta pracą, jednak w jej głowie królowały zupełnie odległe
myśli.
"Taaak, ta wyglądałaby cudnie nad biurkiem... W sumie to klasa M, więc
możnaby wytłumaczyć wydruk potrzebą zadania... Najlepiej, gdyby
dopasować jeszcze jakąś klasy L, żeby już był komplet... Tylko w
błękitach czy zieleniach?"

- Przepraszam... Jestem Eliza Santori. Możesz mi pomóc? Mam trochę
rzeczy na dziś do zrobienia, a nie wiem jak się do tego zabrać -
usłyszała nagle za plecami, lecz nie bardzo to do niej dotarło.

- Zielooonaaaa... zielona elka.... Jest! - powiedziała do siebie,
zadowolona ze znaleziska. Rozejrzała się po laboratorium, szukając

replikatora... Jednak zamiast maszyny zauważyła za sobą dziewczynę
i dotarło do niej, że chyba ta ją o coś pytała.

- Pokaż cytowany tekst -
- Słucham? - zapytała, spoglądając na Elizę lekko nieprzytomnym wzrokiem.

- Przepraszam... Jestem Eliza Santori. Możesz mi pomóc? Mam trochę
rzeczy na dziś do zrobienia, a nie wiem jak się do tego zabrać -
powtórzyła spokojnym głosem Eliza.

Darę kusiło, żeby odpowiedzieć "o, to jest nas dwie", jednak
postanowiła się nie przyznawać do swej niewiedzy.

- Mhm... mam chwilkę... pokaż... - Dara wyciągnęła dłoń po pada, wtem
znów coś ją tknęło, o czymś zapomniała - Nazywam się Dara Matthews...
Usiądź, to chwilę potrwa, muszę wpierw zapisać swoje materiały...

Było to jedynie wymówką, żeby mieć czas na sprawdzenie, o co właściwie
chodzi. Ulżyło jej, gdy dotarła do zadań Elizy, sprawa była prosta.

- Hmmm... proponuję zacząć od trzeciego, bo będzie najszybciej, potem
pierwsza i druga symulacja... ostatnia ci trochę zajmie... no chyba,
że lubisz robić kilka rzeczy naraz i wpierw nastawisz czwartą, a
pozostałe będziesz opracowywac równolegle. Jestem tu nowa, więc nie
wiem, gdzie jest magazyn tkanek, musisz poszukać sama... W dwójce nie
masz sprecyzowanej grupy organizmów, więc pwnie masz zrobić ogólną
analizę - banał, po co ci to dali, to doświadczenia z pierwszych lat
studiów? Trójka to samo, w sumie przepisanie tabel... Dobrze, że
ostatnie chociaż ciekawe, nie będziesz się nudzić.

- No ja też jestem tu nowa. Tutaj, mam się szkolić i dopiero później
zdawać egzaminy kończące AGF. Na prawdę mówisz, że to jest proste i że
nie sprawi mi kłopotu? - upewniała sie Eliza. W jej glosie dawało
wyczuć się notkę nadziei, optymizmu, zadowolenia.

- O, to podobnie jak ja - zauważyła Dara - A o symulacje sie nie
martw, że wyglądają banalnie, niemal jak na pierwszym roku, pewnie
chcą cię ogólnie przetestować na wstępie... Ciesz się, że nie dali ci
czegoś z zupełnie innej dziedziny... - zakończyła z lekką zgryzotą.

- Z zupełnie innej dziedziny? - zapytała z przerażeniem w głosie
Eliza. - Co masz na myśli?

- A chociażby kartografię... - westchnęła Dara w odpowiedzi, po czym
dodała ponurym tonem - Za chwilę pewnie przyjdzie czas na szkolenia z
cewek warp, a potem operacje neurochirurgiczne...

Słowa Dary wystraszyły Elize nie nażarty. Na tyle mocno, że trzymany
przez nia pad upadł na podłogę. Szybko schyliła się jednak, by go
podnieść. Była to chwilą na stłumienie, przynajmniej częściowe, jej
obaw.

- Z tym ostatnim żartujesz, prawda?


- Oczywiście, że nie... - odparła poważnie xenobiolog, zgrywając
obrazy mgławic na padda, by przenieść je na replikator, gdy tylko
znajdzie jakiś ogólnodostępny, acz w odosobnionym miejscu; w końcu
nie była pewna, czy takie postępowanie jest akceptowalne. Po

chwili zmitygowała się jednak i dodała - jedynie koloryzuję.

Eliza przełknęła głośno ślinę. Nie tak wyobrażała sobie swój pobyt
tutaj. Miało być tak słodko, pięknie, lekko i łatwo. Tymczasem tuż po
przybyciu dostała taki przydział obowiązków, że nie wiedziała czy
zdoła się w ciągu dnia wyrobić z 4, a gdzie pozostała 16-tka? Te
symulacje to podobno miały być dla nieuków z akademii, ale nie dla
prymusów. W końcu nie na darmo uwiodła 3 wykładowców skutecznie i
szybko "zaliczając" poszczególne przedmioty.

Nadal jednak pozostał jej drobny problem. O ile uruchomienie konsoli i
wybór odpowiednich opcji do wejścia do ustawień symulacji był
stosunkowo dla niej prosty, a tyle ustawienie wymaganych parametrów
graniczyło z cudem. Tylko jak poprosić o pomoc przy tym nie zdradzając
się, że może była na 1 zajęciach...... a przydział tu dostała po
znajomości.

- Pomożesz mi? Nie mogę w tej konsoli znaleźć poszczególnych opcji i
zmiennych do ustawienie symulacji. Na zajęciach mieliśmy zupełnie
inne.... - jej ton odzwierciedlał bezradność. Uważała, że tak
najszybciej uzyska niezbędną pomoc.


Na ekranie konsoli pojawił się wynik poszukiwań - odpowiedni replikator
znajdował się naprzeciw ładowni, na pokładzie 11. Dara odnalazła wskazane

miejsce na mapie statku i już miała wyruszyć, gdy dotarło do niej, że nowa
znajoma czegoś jeszcze od niej chce.

- Opcje w konsoli? - zdziwiła się, bo jej konsola była niemal identyczna
w obsłudze jak te, które do tej pory poznała; zresztą co w nich mogło
się zmieniać? - Pokaż - z zaciekawieniem podeszła do stanowiska Elizy,
jednak już na pierwszy rzut oka zauważyła, że niczego nowego nie
zobaczy. - A nieeee... to standardowa konsola, tylko ktoś zostawił
włączony panel opcji wyświetlania - kliknęła kilka razy i na ekranie
pojawił się standardowy ekran początkowy symulacji. - No, masz gotowe.
Powodzenia! - dodała, kierując się do wyjścia z laboratorium.

- Dzięki - Eliza odpowiedziała wychodzącej z laboratorium kobiecie.
Gdy tylko drzwi się zamknęły, wyciągnęła z zakamarków swego munduru
notatki ze studiów zawierające krok po kroku jak zrobić symulację.

OFF:

mat Eliza Santorii

Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages