Sabotaż? Test? Wypadek?

2 views
Skip to first unread message

Hemrod

unread,
May 14, 2008, 3:16:32 PM5/14/08
to startr...@googlegroups.com
ON:
=USS Inari, Tunele Jefrisa =

Klingon prowadził małą grupkę składającą się z 4 załogantów z sekcji
inżynieryjnej. Przez te wszystkie awarie mieli prawdziwe urwanie głowy.
To było bardzo dziwne, nowy okręt nie powinien zachowywać się jak jakiś
stary rzęch wyciągnięty z muzeum, albo podniesiony z powierzchni
planety. Co jak co, ale inżynierowie pracujący dla Utopii, byli jednymi
z lepszych, a w tym wypadku odstawili fuszerkę. K'Ragh miałby wielką
ochotę dorwać tego, kto odpowiedzialny był za nadzór, powiedziałby mu
parę słów do słuchu. Z pewnością zostałby zapamiętany przez delikwenta
na całe życie.

A jego szefowie ... wydawało się, że te awarie to woda na ich młyn.
Popędzali wszystkich niesamowicie, zachowywali się jak jakaś dwójka
poganiaczy niewolników, co dla niektórych mogło okazać się zbawienne.
Część z załogantów lekceważyła sobie swoje obowiązki. Jak chcieli coś
osiągnąć?

Rozumiał potrzebę zabawy, chociaż samą ideę rozumiał inaczej, niż jego
koledzy. To był z pewnością wpływ wychowania, chociaż musiał przyznać,
że odkąd opuścił Imperium, to nie bawił się tak jak wcześniej. Nawet w
holodecku używał tylko zmodyfikowanych protokołów bezpieczeństwa, na
Kronosie zdarzało mu się walczyć w rzeczywistości, z prawdziwym, żywym i
oddychającym przeciwnikiem. Było to bardzo pasjonujące i na pewno
przyspieszało jego naukę, w końcu nie ma to jak adrenalina.

Gdy znalazł się na końcu jednego z tuneli odwrócił się do towarzyszących
mu osób
- Johansen i De Vega. Wy skręcicie w lewo i zajmiecie się przekaźnikami
fazowymi w tym tunelu. Ja pójdę z panią H'lass w prawo i wymienimy
inwentery pulsowe - dwójka ludzi kiwnęła głowami i ruszyli we wskazanym
im przez chorążego kierunku.

Tymczasem Klingon ruszył wraz z Caitanką , jedynym pozostającym im
tunelem. Pochyleni, na kolanach pokonywali kolejne metry w ciszy. Nie
mieli w tym momencie sobie nic do powiedzenia, zresztą Caitanka, była
inżynierem z tych wszystkich kawałów - zamknięta w sobie, wystraszona,
nieśmiała i monotematyczna ... tak całe jej zainteresowania oscylowały
wokół komputerów, przekaźników i programów. A K'Ragh był Klingonem, mimo
swojej połówki ludzkiej krwi, uważał się za wojownika ... mógł być inny
od całej reszty, może i nosił mundur Gwiezdnej Floty i od paru dobrych
lat żył na terenie Federacji, nie zmieniało to faktu, że uważał się za
spadkobiercę tradycji Kahlessa!

W końcu doszli do odpowiednich paneli. Było ich tutaj 4. Chorąży wydał
krótki rozkaz

-Zajmij się tymi bliżej nas, ja pójdę pod te skrajne. - Z pleców zdjął
znajdującą się tam walizeczkę i położył ją przed wybranym urządzeniem.
Jednym sprawnym ruchem otworzył pokrywę i popatrzył na plątaninę
przewodów, labirynt chipów - ot "wnętrzności" maszyny. Wybrał kalibrator
i zaczął swoją pracę.

Nie była to ciężka praca, nie raz i nie dwa zajmował się podobnymi
urządzeniami, choć były one starszej daty. Pamiętał, że transportowiec
na którym pracował, korzystał z lekko udoskonalonej technologi, z połowy
tego wieku. Często problemem była integracja systemów, z systemami
stacji do których okręt dokował. Zwłaszcza, jeżeli nie była to
federacyjna stacja.

Po chwili skończył i zamknął urządzenie. Załogantka po drugiej stronie
tunelu, pracowała jeszcze nad swoim urządzeniem. Powinna trochę
przyspieszyć, może i mogła pochwalić się ogromną wiedzą fachową, jednak
teoria to nie to samo co praktyka, jeżeli tak będzie pracować podczas
prawdziwego niebezpieczeństwa może dojść do nieszczęścia. Wiedział, że
oceniane załogi, nie należy do niego, przynajmniej na razie, bo był
pewien, że któregoś dnia, to on będzie głównym inżynierem, a może nawet
kapitanem. O tak, Kapitan K'Ragh, to brzmiało pięknie ... ale, żeby nie
pozostało tylko niespełnionym marzeniem Chorąży K'Ragh musiał przestać
bujać w obłokach i zejść na ziemię.

Gdy otworzył drugi panel ... zaskoczył go to całkowicie, a z gardła
dobyło się przekleństwo:ghuy'. To było niemożliwe, panel był właściwie
wypalony od środka! Przecież taka awaria była nieprawdopodobna! Przez
urządzenie musiałaby przejść ogromny ładunek energii przy jednoczesnym
wyłączeniu zabezpieczeń ... coś było nie tak, może nawet wszystkie te
awarie, nie były dziełem przypadku. Inżynier wyjął trikorder i zaczął
sprawdzać odczyty. Wszystko wydawało się w jak najlepszym porządku,
dopiero dokładny skan wykazał śladową obecność stopu valaku, jednego z
podstawowych komponentów Ferengijskich urządzeń, ale skąd on się wziął
tutaj? Coś było zdecydowanie nie tak, trzeba było kogoś o tym
poinformować. K'Ragh chwilę popatrzył i szybko usunął urządzenie ze
ściany ... musiał je pokazać szefowi ochrony!

OFF:
Chorąży K'Ragh
Inżynier, USS Inari


----------------------------------------------------------------------
Od slicznej Mariolki swieze pomidorki!
http://link.interia.pl/f1de2

Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages