QR code
for this recording:

Pakt w
Rapallo, zawarty w 1922 r. przez
Niemcy i Związek Sowiecki, był złowieszczy dla
Polski odrodzonej zaledwie niecałe cztery lata wcześniej, restytuowanej
wysiłkiem całego Narodu oraz działalności politycznej, artystycznej,
towarzyskiej i dyplomatycznej Narodowców takich jak: Ignacy Paderewski oraz
Roman Dmowski, który m.in. podpisał Traktat Pokojowy w Wersalu stwarzający
Niemcom podstawę do wysłania Piłsudskiego pociągiem do Warszawy, jak wysłano
wcześniej do carskiej Rosji Lenina z Trotzkim i prywatnymi pieniędzmi zachodnich
bankierów, które miały posłużyć do przejęcia władzy w Petersburgu przez
żydokomunę.
Pakt w Rapallo był de facto wzięciem Polski w kleszcze
przez dwa sąsiednie państwa i stanowił przygotowanie do zawarcia w bliskiej
przyszłości paktu Hitler – Stalin, likwidującego Rzeczpospolitą Polską
pogardliwie nazywaną “państwem sezonowym” jeszcze za czasów urzędowania Walthera
Rathenau na stanowisku Ministra Wojny w rządzie Cesarza Prus, gdyż Rathenau był
pierwszym przeciwnikiem odtwarzania państwowości Polski i Węgier, tworzenia
Czechosłowacji, Litwy, Łotwy i Estonii.
...Rathenau był żydem i został zastrzelony w
1922 r. przez członków tajnej organizacji niemieckiej O.C. (Organisation
Consul), która posiadała ok. 5 tys. młodych oficerów zawodowych oraz
ochotniczych oddziałów Freikorps (w wieku 20 do 30 lat) oraz lic...
- Pages: 8
- Reads: 258
- Readcasts: 4
Walter Rathenau był wrogiem pokoju zawartego w Wersalu,
ponieważ nadal chciał prowadzić I. wojnę światową i wyszedł nawet z propozycją
bombardowania cywilnej ludności Londynu ze samolotów budowanych w założonej
przez niego na swojego ojca Emila Rathenau prywatnych zakładach AEG, których był
Prezydentem i Prezesem Rady Nadzorczej.
Rathenau był zatem osobiście zainteresowany
prowadzeniem wojny i dalszym mordowaniem milionów Bogu ducha winnych ludzi,
których postrzegał cynicznie jedynie jako mięso armatnie, gdyż Rathenau zarabiał
na rzeziach i masowych mordach frontowych a przy tym gromadził wielki, prywatny
majątek zdobywany na zleceniach, które jako Minister Wojny dawał samemu sobie
jako Prezydentowi AEG oraz producentowi bombowców i płacił sam sobie przelewając
pieniądze z państwowej kasy do prywatnej.
Mówiąc krótko: Rathenau robił w dawnych czasach rzeczy,
które dzisiaj uważane są powszechnie w państwach demokratycznych za przestępstwo
wysoce obżydliwe i niemoralne, a w XIX wieku uchodziły jeszcze carom, królom i
cesarzom. Państwo to ja – miał prawo myśleć król Francji Ludwik XIV i publicysta
Rathenau, który najpierw zadebiutował w 1897 r. opublikowanym w prasie artykułem
zatytułowanym: “Słuchaj, Izraelu”/ „Höre, Israel!”, w którym skrytykował
oświeceniowy ruch żydowski, a potem dopiero jako osoba dobrze wtajemniczona
wziął się za krytykę państwa pruskiego, czyli jak to się dzisiaj mówi poprawnie
politycznie: był przeciwnikiem polityki Wilhelmińskiej.
Rathenau był żydem i został zastrzelony w 1922 r. przez
członków tajnej organizacji niemieckiej O.C. (Organisation Consul), która
posiadała ok. 5 tys. młodych oficerów zawodowych oraz ochotniczych oddziałów
Freikorps (w wieku 20 do 30 lat) oraz liczne składy broni w całych Niemczech
ukryte pod płaszczykiem monachijskiej firmy handlującej drewnem; ta bardzo
dobrze zakonspirowana i posiadająca szerokie oparcie w narodzie niemieckim,
kadrowa organizacja miała po stronie polskiej swój odpowiednik w POW, która
walczyła przeciwko O.C. w trzech Powstaniach Sląskich.
Premier Polski Donald Tusk odebrał wczoraj, 31 maja
2012 r. z rąk kanclerza Niemiec Angeli Merkel wybity w złocie krążek z podobizną
Rathenau, Ministra Wojny Rzeszy; Walther-Rathenau-Preis ustanowioną niedawno
nagrodę przez powołaną do tego w Niemczech fundację i wręczoną dopiero trzem
innym osobom: Genscherowi, Hilary Clinton oraz Perezowi, Prezydentowi
Izraela.
Donald Tusk wyróżniony został, w podanym wcześniej do
wiadomości prasy komunikacie oraz laudacji wygłoszonej wczoraj przez Angelę
Merkel, za swoje zasługi na rzecz pogłębienia jedności europejskiej podczas
pierwszego przewodnictwa Polski w 2011 r. i jego rolę w procesie
polsko-niemieckiego pojednania. Osobiste zaangażowanie Tuska w konstruktywny
dialog obu państw sąsiedzkich komunikat nazwał dowodem na “dalekowzroczną
politykę zagraniczną wielkiego Europejczyka”.

Wyrazem tej dalekowzroczności, co trzeba w tym miejscu
przypomnieć, było wezwanie wygłoszone
przez Radka Sikorskiego, Ministra Spraw Zagranicznych RP w rządzie
Tuska, do przejęcia przez Niemcy faktycznego przywództwa w Unii
Europejskiej przekształcanej w jedno państwo europejskie przy propagandowym
odwoływaniu się przez masonerię do idei Stanów Zjednoczonych Europy, co robił
brytyjski premier prowadzący wojnę Churchill, czy tak samo bałamutnym używaniem
przez Rathenau wspomnienia o rzekomej jedności europejskiego państwa Franków,
albowiem praktycznie przeciwko europejskiej jedności państwowej opowiadali się
długo mówiący po niemiecku Sasi, a nawet długo jeszcze po tym jak Otto I. wziął
sobie za żonę piękną i mądrą księżniczkę Wessex, która wkrótce potem mu zmarła,
to wyspiarzom nie spieszno było tak samo zresztą jak i dzisiaj do wspólnej z
Niemcami monety, polityki fiskalnej, jednego skarbu państwa.
Rathenau jako Minister Wojny był autorem propozycji
masowych deportacji cywilnej ludności Belgii do prac przymusowych w Rzeszy,
bowiem chciał zastosowania nowożytnej niewoli babilońskiej au rebours, czy też
mówiąc po imieniu: niewoli egipskiej dla gojów, na których sam się dorabiał
majątku. Po zastrzeleniu żyda Rathenau przez oficerów O.C. (Organisation Consul)
mówiło się dużo i nie tylko w orzeczeniu sądu o antysemityzmie, więc trzeba w
tym miejscu napomknąć o wspólnym rdzeniu słowotwórczym od greckiego semeiotikňs,
czyli dotyczący znaku, gdyż w języku znaków czynionych na glinie klinem także i
przez żydów nie było samogłosek już w sumeryjskim Babilonie.
Historia Europy pisana przez rządzących wyniesie wnet
butnie na Wawel byłego oficera austriackiej dwójki (II.), tj. tajnej służby
cesarskiego wojska, który ucieknie w sierpniu 1920 r. z placu boju pod Warszawą
po złożeniu oficjalnej rezygnacji z dowodzenia Polskim Wojskiem na ręce ludowca,
premiera Witosa, zaś po Cudzie nad Wisłą rozprawi się surowo rządzący Polską
Piłsudski z rzeczywistym autorem tegoż cudu, generałem Rozwadowskim tak samo
zręcznie jak sprzątnie z tego świata po dokonanym przez siebie zamachu w 1926 r.
generała
Zagórskiego, który bronił demokratycznego rządu Rzeczypospolitej i polskiej
suwerenności państwowej.
Mówi się zaś
tutaj o tych niegodnych zaległościach wyłącznie dlatego, iż profanacja
sakralnego charakteru podziemnej części Rzymskokatolickiej Katedry na Wawelu ,
dokonana w ostatnim czasie przez rządzących Polską, za zgodą zamieszanego nie
tylko w kryminalną aferę we Watykanie kardynała Dziwisza, poprzez złożenie w
niej doczesnych szczątków członka masońskiej Grupy Windsor, dokonana została na
gruncie historycznym cierpień ostatniego Księcia Siewierza, kardynała Sapiehy
zmuszonego wszak przez sanacyjną masonerię, łączoną symbolicznie z nazwiskiem
żyda Becka, Ministra Spraw Zagranicznych II. RP, do popełnienia tegoż grzechu
desakralizacji kościelnej budowli.
Dla Angeli Merkel i Donalda Tuska ta sama historia
okaże się wkrótce na krótką metę tak samo łaskawa jak dla Berlusconiego i
Sarkozego; zastąpią ich nowi, wtajemniczeni zwolennicy wspierania prywatnych
banków dofinansowaniami płynącymi jak w czasach Rathenau z jednej kieszeni do
drugiej. Z państwowej, finansowanej przez miliony niemiłosiernie wyzyskiwanych
podatników do prywatnej kieszeni bogatych ludzi, którzy posiedli na przeróżnych
warsztatach umiejętność wymieniania się znakami i medalami, które nie
wtajemniczonym obywatelom nic nie mówią.

Do wiadomości niewtajemniczonych podaje się
zatem, że Obama powiedział niechcący “polskie obozy śmierci”, natomiast Minister
Spraw Zagranicznych Sikorski nie został oficjalnie poinformowany przez
Ambasadora Polski w Niemczech Marka Prawdę, że ten otrzymał drogą internetową
zawiadomienie od prezesa pewnej organizacji polskiej we Frankfurcie nad Menem,
że rząd Angeli Merkel sfinansował przed dwu laty wydanie w 800 tys. egzemplarzy
przez Federalną Centralę Szkolenia Politycznego, a więc niemiecki urząd
państwowy w Unii Europejskiej, druku zawierającego to samo obżydliwe,
antypolskie pomówienie o rzekome istnienie “polskich obozów
koncentracyjnych”.
Historia obejdzie się ze złoczyńcami tak samo łagodnie
jak z Kiszczakiem, Jaruzelskim, Urbanem i Rakowskim (...)
Szczęść Boże! Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski http://shoudio.com/user/sowa/status/7669