Jedrzej Giertych : „ 'Judeopolonia' czyli 'o zażydzonym hitleryzmie' "

0 views
Skip to first unread message

Krzysztof Cierpisz

unread,
Feb 3, 2007, 6:55:47 PM2/3/07
to Krzysztof Cierpisz

 

 

ODBITKA   Z   „MYŚLI   POLSKIEJ"

ODPOWIEDZ „DZIENNIKOWI POLSKIEMU”

 

Jędrzej Giertych 27 września 1975


Do Redaktora: „Myśli Polskiej" w Londynie.

 

Szanowny Panie Redaktorze!

 

Nie mam zwyczaju pisywać do lon­dyńskiego „Dziennika Polskiego i Dziennika Ż." i dlatego zwra­cam się do Pana, z prośbą o łaska­we umieszczenie na swoich poczyt­nych łamach repliki na atak tegoż „Dziennika" przeciwko wydanej mo­im staraniem i z moją przedmową, pośmiertnej pracy Feliksa Koneczne-go „Cywilizacja żydowska", która ukazała się razem z podobną jego pracą „Cywilizacja bizantyńska", a stanowi dalszy ciąg i częściowe roz­winięcie jego przedwojennego dzie­ła „O wielkości cywilizacji" (znane­go także w angielskim przekładzie jako „On the Plurality of Civilisa-tions").

„Dziennik Polski", piórem Józefa Lichtena, w artykule pt. „ 'Judeopolonia' czyli 'o zażydzonym hitleryz­mie' ", wystąpił w dniu dzisiejszym (27 września) z oskarżeniem, że dzie­ło Konecznego jest przejawem anty­semityzmu i że to „wstyd", że zosta­ło wydane.

Nie zamierzam bronić ani Konecz­nego, ani jego tez i argumentacji. Znakomity uczony najlepiej się bro­ni sam, treścią swej rzeczowej, grun­townie udokumentowanej, bezstron­nej i sprawiedliwej książki. Wartość ataków „Dziennika" na nią i poziom tych ataków najlepiej oceni ten, kto ją sam przeczyta i poszczególne twier­dzenia autora z ich przedstawieniem przez „Dziennik" porówna.

Natomiast pragnę wystąpić w obronie własnej; mianowicie w obro­nie tego, co napisałem w swej przed­mowie:

 

1)                   „Dziennik"  atakuje  mnie   za to, że stwierdziłem, iż Koneczny nieomówił w  swej książce sprawy  za­głady żydów polskich w latach koń­cowych drugiej wojny światowej,   i że wyjaśniam, dlaczego się to stało.
„Kpi czy o drogę pyta"
pisze pu­blicysta „Dziennika"' pod moim adre­sem.  Uważa on, że Koneczny powi­nien był tę sprawę w swej książce omówić i wykpiwa moje tłumaczenie.

Stwierdzam, że książka Koneczne­go nie jest historią narodu żydow­skiego, ale dziełem o cywilizacji ży­dowskiej. Sam fakt wymordowania żydów przez Hitlera do tematu tej książki nie należy. Należałyby do niej takie sprawy, jak ustosunkowa­nie się Żydów do dokonywanej na nich rzezi, ich opór lub bierność, ich sposób ratowania się przed nią, lub poddawania się jej. Do tego Ko­neczny nie mógł mieć materiałów. Ukończył on swoją książkę w roku 1943 (miał wtedy 81 lat), gdy rzeź Żydów, zaczęta na wielką skalę w roku 1942, była dopiero w toku. Po­robił do tej książki kilka dopisków w roku 1945 (miał wtedy lat 88). Umarł w roku 1949, mając lat 87. Nie można go za to winić, że tego tematu nie poruszył. I nie sądzę, bym popełnił coś niewłaściwego, stwierdzając to.

2)                   „Dziennik" atakuje mnie za to,że  wśród  spraw,  których Konecznyw swej książce nie omówił (bo nie mógł), wymieniłem takie, „które nie wydarzyły się nigdy", a mianowicie
wspomniałem  „o  zamiarze  skoncen­trowania   Żydów    środkowoeuropej­skich w Lubelszczyźnie i 'powołaniatam do życia żydowskiego państew­ka'. (...). Nie  pisał  o   tej  sprawie, gdyż nigdy nie istniała".
To już nie jest sprawa Koneczne­go, ale moja. I dlatego pozwolę sobie zająć się nią nieco obszerniej.

 

Duży to temat, wymagający książ­ki, a nie artykułu. Ograniczę, się, tytułem repliki, tylko do dwóch pun­któw:

Pierwszym punktem niech będzie powołanie się na mapy Europy w książkach angielskich, pisanych przez Anglików lub Żydów, a wydanych po części jeszcze w czasie trwania woj­ny, a po części już po jej zakończe­niu, na których oznaczone są grani­ce tego przyszłego żydowskiego pań­stewka w Lubelszczyźnie. Książek tych zacytują trzy: Bernard Newman „The New Europę", Londyn 1942 (Robert Hale Ltd.) r mapa na str. 82, Lubelszczyzna oznaczona jako „Jewish Reserve". Gerald Reitlinger „The Fi­nał Solution", Londyn 1953, (Vallen-tine, Mitchell), mapa na str. 41, Lu­belszczyzna oznaczona jako „Lublin-land Jewish Reserve". Martin Gilbert „The European Powers 19001945", Londyn 1965 (Weidenfeld and Ni-colson), mapa na str. 256, Lubel­szczyzna oznaczona jako „Lublinlafld Proposed Jewish Autonomous Area".

Jako punkt drugi pozwolę sobie przytoczyć garść cytat z książki wy­bitnego żydowskiego polityka, Wło­dzimierza Żabotyńskiego. wydanej w roku 1940 w Londynie. (V. Jabotinsky „The Jewish War Front" Geor-ge Allen & Unwin Ltd.). Powtarzam: tylko garść. Radbym zacytować z tej książki dużo więcej, ale nie starczy na to miejsca. Dla uniknięcia oskar­żenia, że nie tłumaczę ściśle, podam te cytaty w oryginale angielskim. Niektóre punkty podkreślę (wszyst­kie podkreślenia są moje).

Zwracam uwagę, że książka pisa­na jest bardzo dyplomatycznie. Wie­le rzeczy podanych jest w niej tylko między wierszami. Niektóre myśli wypowiedziane są nie na odpowie­dzialność autora; autor się formal­nie od nich odżegnuje, choć czuje się wyraźnie, że to tylko dla formy. Ale książka jest jednak dostatecznie w swej treści wyraźna, by można by­ło zrozumieć, o co w niej chodzi.

 

Zacznę   od  rzeczy   najważniejsze]. Żabotyński pisze:

"It is apparently the intention of the Nazi government to carve out a dis-trict around the city of Lublin (...) and to use it for the compulsory settlement of Jews. There is some me-thod in this choice: the Lublin provin-ce had the highest percentage cf Jews among all provinces of Poland 42.9% in the towns, 6% in villages, 13% in all. A beginning has already been madę in respect of the transporta-tion of Jews to this district. (...) It is not yet known whether the reser-vatian is intended for all the Jews under the Control of Germany or only for certain sections or categories. (...) It is (...) quite possible that the Lu­blin reservation scheme may be aban-doned, or that it may develop into something big, or may stop in the middle of this development, What the maximum of this develop-ment (if attainable) would be may be gauged from the following computa-tion recently madę by the MANCHE­STER GUARDIAN. 'The Nazis', that newspaper says, 'have not indeed re-vealed how big the reserve is going to be. If one generously assumes that it covers the whole of the Lublin voj-vodsthip it will have an area of 13,000 (?) sąuare miles. Its present po-pulation is 2,464,600, of whom 259,500 are Jews. The Jews. will stay, but the other inhabitants will have to leave for the Remainder State, for Germany, or for Russia. (...) In their place it is plan-ned to send (...) Jews. (...) In all, this province (...) would have to support over 3,000,000 people'.

One thing is clear: in making any forecasts of the future of Poland's. Je­wish problem, the contłngency must be very seriously taken into account that there may be found to exist, at the moment of restoration, an area of some importance to which hundreds of thousands of Jews h a -ve been transported from     other     parts      of  P o 1 a n d . (...) What to do with these Jews ? Logically, the re-incorpo-ration of the Lublin district into a democratic Poland where all enjoy equal rights can only mean that those hundreds of thousands ,of Jews would be free to disperse from the congested area and return to their former towns. (••) The correct application oi this logical course would, however. threaten at once to upset the balance of  economic  interests."   (Str.  80—83).

 

 

Żabotyński uważa, że Żydzi powin­ni wyjść z tej wojny jako zwycięzcy i uzyskać zaspokojenie swoich naro-dowych celów:

"In this war the Jewish people should count as one of the Allied na-tions". (Str. 14). "This is the Jews1 war as much as Britain's, France's and Poland's". (Str. 239). "The Jewish war demands are: (...) The Jewish Sta­te as a war aim of the Allies". (Str. 237). "Our claim is for the fuli sta­tus of an Allied nation". (Str. 226).

 

Gdzie to państwo ma być?

"The war is against Germany. Whe-rever the area for a Jewish State may be reserved. in Palestine or elsewhere, it certainly will not be on any soil now held by Germany." (Str. 124). "The essential and vital interest lof the Jewish mas-ses in the Zone of Distress (tj. w Pol­sce — przyp. J. G.)(...) demand the recognition of two principles: (...) The second principle is this: The terri-torial cancentration cf Jewish emi-grants, and above all, no encourage-ment of their further "dispersion as minorities among other peoples. (...) Any sane observer(...) will realize that the only sound policy is to look for some way of allowing these emi-grants to create a homeland of their own. Theoretically speaking, there might be one homeland for all, or several homelands. (...) A homeland for the Jews means a land where they would dwell only among Jews, or would at least consti-tute   a   majority. (...)       Perhaps   this does not necessarily imply fuli poli-tical independence; but it certainly implies a very considerable degree of internal sovereignty; above all, it implies the reservation for this pur-pose of a sufficiently extensive area (or, in theory, several e x t e n-sive   areas)". (Str. 126—127).

 

Jak miałoby być dokonane utwo­rzenie takiego żydowskiego państwa, czy też żydowskich państw?

"A solid evacuation policy should reckon with an eventual 'ceiling' of some five million Jewish migrants within the ten to fifteen years follow-ing the war: and that the first million, taken from all the countries of the Zo­ne, will have to be evacuated at once, at what the Germans would cali 'light-ning' speed, by the same methods and at the same tempo which a modern army would apply to the transport of fifty dhrisions to a remote theatre of war"... (117—118). "Max Nordau's pro-jects were concerned with Palestine only; so, in their true intentions, are the suggestions of the present writer; but for the sake of formal convenience, the following outline may be expressed in terms ap p 1 i c a b 1 e to any 'suitable area', provided the area is to become the Jewish Sta­te and to absorb the great exodus. Adapted to present conditions, the Max Nordau Plan can be summarized as follows: 1. The whole exodus to take about ten years. 2. The first million settlers to be transferred within the first year or less. 3. All planning to be done during the war, so that work can start on the morrow of the peace conferen-ce". (Str. 188—189). "The actual trans-portation of the First Million to the Country of Settlement shall begin within the shortest possible interval after the close of hostilities". (Str.  190).

 

Że ten żydowski program utwo­rzenia „kraju" czy też „krajów osiedlenia", ogłoszony w roku 1940, gdy Polska leżała powalona i bezsilna, nie dotyczył tylko Palestyny, dowodzą także i wzmianki następujące:

"A peace treaty cannot be effecti-ve (...) unless it excises the malig-nant ulcers which would prevent any real recovery. One such ulcer is the Jewish tragedy of East-Central Euro­pę. It is impossible to imagine even a beginning of universal restoration unlees that is removed. This operation is a war aim in the fullest sense of the term". (Str. 28). "The ghetto of East-Central Europę was doomed from the old. No government, no regime, no angel or devil could have transformed it into anything even remotely appro-aching a normal homeland. It is now utterly impossible to restore it as such". (Str. 57)- "Mass evacuation is the only remedy for the cancer of Jewish distress". (Str. 115). "It is useless to urge the Polish Government in exile to declare that a resitored Po-land can really enact, not on paper but in facts of social life, a regime of equal opportunity for a Polish Jewry 'restored' in its former millions. (...) There will be no eąual rights, and no healthy social life generally, in the whole of East-Central Europę so long as these Jewish masses are not given a fuli and honourable opportunity to abandon all these positions which they have irre-trievably lost; and if that means the overwhelming majority of their former positions, the fact cannot be helped". (Str. 86—87).

 

                                               #

 

Może jeszcze jedna interesująca cytata. Odbyła się "the second 'refu-gee' conference at Washington in October 1939. Herę again Mr. Roo-sevelt was the initiator". (Str. 130-133). Jak wynika z tekstu, była to konferencja międzynarodowa, a jej głównym przedmiotem zainteresowa­nia był los Żydów. Proszę zważyć, że było to w październiku, gdy nie było już rządu polskiego w War­szawie, ani nawet w Zaleszczykach, a polski rząd emigracyjny, utworzo­ny 30 września, jeszcze się na do­bre nie skrystalizował. Był to więc moment szczególnie sprzyjający te­mu, by rozmawiać o sprawach obcho-dzących Polskę bez Polski. War­to także pamiętać, że Ameryka była wtedy neutralna, a więc Roosevelt mógł swobodnie rozmawiać z obu stronami wojującymi. Warto wresz­cie pamiętać, że Lloyd George i inni występowali wtedy z projektami za­warcia pokoju „kompromisowego" kosztem Polski.

O czymże na tej konferencji roz­mawiano?

"'Some European delegates' (...) assured the gathering that (...) no refugee problem to speak of would be left in Europę after the Allied victory. Another report states, moreover, that it was decided to open a systematic enąuiry into the absorbent possibilities ofa number of countries, but that Palestine (at the demand of 'some European delega­tes') was excluded from the scope enąuiry". (Str. 131).

 

Do powyższego się ograniczę. Otóż w całej sprawie planu utworzenia państwa żydowskiego, w Lubelszczyź-nie wiele rzeczy może być przedmio­tem dyskusji. Czy plan ten był po­pierany przez Hitlerai A jeśli tak, to dlaczego porzucił on ten plan oko­ło 1941 roku i przystąpił w roku nah . stępnym do rzezi żydów? Czy też był to tylko plan niektórych hitlerow­ców, bez aprobaty Hitlera? A może I tylko niektórych „dobrych Niemców", i wrogów Hitlera, ale usadowionych w aparacie państwowym Trzeciej Rze­szy? Które czynniki alianckie i neu­tralne popierały ten plan? Czy sta­ły za tym planem liczne koła żydow­skie, czy też tylko niektóre, z obo­zem żabotyńskiego na czele'! Czy utworzenie ghett, takich jak warsza­wskie, w którym zorganizowane zo­stały zawiązki żydowskiego bytu pań­stwowego, z administracją, sądow­nictwem i policją, były etapem przy* gotowawczym   do   urzeczywistnienia tego planu, a Żydzi, uczestniczący w rządzeniu ghettami, wśród których tylu było stronników żabotyńskiego, świadomie z tym planem współpra­cowali, szykując na po wojnie ma' sowę przeniesienie ludności tych ghett do nowego, żydowskiego pań-swa w taki sposób, jak się przewozi „pięćdziesiąt dywizji", oraz przyj­mując, że ludność ta musi „porzucić wszystkie te pozycje", jakie posia­dała przed wojną? Można o tych wszystkich  kwestiach dyskutować.

Ale negować sam fakt, że plan utworzenia żydowskiego państwa w Lubelszczyinie istniał, może tylko pozbawiona skrupułów demagogia. „Dziennik Polski i Dziennik ż." powiada, że ta sprawa „nigdy nie istniała". Świadczy to nie tyle o poziomie poinformowania tego pis­ma, co o jego metodach propagando­wych. Nikt kto. ma jakie takie po­jęcie o dziejach sprawy żydowskiej w okresie ostatniej wojny, nie może o sprawie „Lublinlandu" nie wie­dzieć. I nie sposób uwierzyć, by nie wiedział nic o tym i londyński „Dziennik". Jeśli teraz w żywe oczy przeczy, by taki plan istniał, ozna­cza to, że nie chce on dopuścić, by wiedza o. tym planie rozpowszechniła się na polskiej emigracji.

Ta metoda zaprzeczania faktom pozwala także zrozumieć metodę „Dziennika" w potraktowaniu książ­ki Konecznego. Jest oczywiste, że pis­mo to chce książkę Konecznego po prostu zakrzyczeć zaprzeczeniami. Za­przeczeniami tyle samo mającymi wspólnego z prawdą, co twierdzenie, że sprawa „Lublinlandu" „nigdy nie istniała".

Nie zamierzam na temat książki Konecznego podejmować szczegółowej dyskusji. Ale przytoczę z wywodów „Dziennika" tytułem ilustracji kilka punktów szczególnie charakterystycz­nych, świadczących o. jego metodzie propagandowej :

1) „Dziennik" twierdzi, że Kone-czny „nie słyszał" o Majmonidesie. W istocie, Koneczny poświęcił Majmonidesowi i jego poglądom bardzo wiele miejsca, a w Indeksie na koń­cu jego książki słowo „Majmonides" figuruje 13 razy.

„Dziennik" pisze, że „wiedzę swą o Talmudzie i prawie mojżeszo­wym   Koneczny   brał  przeważnie   z
książek,  których celem  było  szerze­nie nienawiści i stąd na swój spo­sób,   często   fałszywie   interpretują­cych zasady judaizmu".    Wystarczypobieżnie przejrzeć książkę Konecz­nego, by się przekonać, że opierał onswe   badania   przede  wszystkim  naźródłach żydowskich.„Dziennik"  pisze:   „Ostatnim
procesem monstre   o  mord rytualnybyła sprawa Bejlisa  w  Kijowie  na
początku bieżącego stulecia, inspiro­wana przez carską policję, aby uspra­wiedliwić   antyżydowskie   pogromy.
Jednak   nawet   carski   sąd   uwolniłBejlisa od kary".   „Dziennik" prze­milcza, że sąd orzekł, iż fakt mordu
rytualnego  został udo.wodniony
alenie zostało udowodnione, że sprawcąbył Bejlis i wobec  tego zostaje  on
uniewinniony. Uwaga przy okazji: nienależy źle się wyrażać o carskich są­dach. Jeśli pominiemy sądy doraźne,
działające w systemie stanu wojen­nego (jak przez długie dziesięcioleciaw Królestwie Polskim), były to sądy
bardzo niezależne, sprawiedliwe i su­mienne.  Obyż   takie  były   sądy   wewszystkich   krajach   w   dzisiejszymświecie! Tak samo jest czystą dema­gogią twierdzenie, że sprawa Bejlisabyła „inspirowana przez carską po­licję, aby usprawiedliwić antyżydow­skie pogromy". Sprawa ta była „in­spirowana" przez fakt, że znaleziono
zwłoki   13-letniego    chłopca   nazwi­skiem Juszczyński, noszącego szeregran, świadczących, że zabójcy wyto­
czyli z niego krew w okolicznościachwskazujących na mord rytualny. Na­leży   także   przypomnieć,   że  proces
Bejlisa miał miejsce w roku 1913  i że po tej dacie żadnych pogromówantyżydowskich w carskiej Rosji nie
było.
Koneczny zajął w sprawie mordu rytualnego stanowisko bardzo ostrożne, sumienne i bezstronne. godne zna­komitego uczonego, badającego trud­ny do wyświetlenia fakt historyczny. Doszedł on do wniosku, że mord ry­tualny jest nie do pogodzenia z do­ktrynami głównych nurtów religij­nych żydowskich (talmudyzmu, cha-sydyzmu itd.) i wobec tego trzeba przyjąć, że udowodnione wypadki mordów rytualnych muszą być dzie­łem jakiejś fanatycznej, skrajnej sekty, istniejącej na peryferii ży-dostwa. Jest w interesie samego na­rodu żydowskiego przeprowadzenie w tej sprawie gruntownych i bezna­miętnych badań, celem jej wyświetle­nia.

A) „Dziennik" pisze: „Mowa tu niewątpliwie o zarzucie bogobójstwa, który w równe dwadzieścia lat póź­niej miał zostać odrzucony przez Dru­gi Watykański Sobór Powszechny ja­ko sprzeczny z nauką Kościoła". Ko-neczny nie występuje w swojej książ­ce z zarzutem bogobójstwa, ale trze­ba stwierdzić, że „Dziennik" nieści­śle cytuje uchwałę Soboru. Brzmi ona dosłownie (deklaracja „Nostra Aeta-te", punkt 5) jak następuje: ,,To prawda, że władze żydowskie, oraz ci, którzy poszli za ich przewodnictwem wzywali śmierci na Chrystusa (patrz Jan 19, 6); jednak to co się doko­nało w czasie Jego męki nie może być uznawane za winą bez wyjątku wszystkich Żydów, wówczas żyjących, ani Żydów dzisiejszych". To nie to samo.

Nie będę przykładów mnożył. Na zakończenie tylko jedno. „Dziennik" pyta: „Dlaczego (ta książka) zosta­ła teraz wydana. W jakim celu i ko­mu na tym zależało? (...) Czy naród polski nie ma w tej chwili większych zmartwień?" Książka została wydana, ponieważ wielkie zagadnienia histo­ryczne się nie przedawniają. Historię trzeba znać i trzeba studiować i ba­dać. Żydzi odgrywali w Polsce wielką rolę przez tyle wieków, że zaniecha­nie studiowania tego, co w życie pol skie dodatniego


lub ujemnego wnie­śli, byłoby zubożeniem naszej wiedzy o naszej własnej przeszłości. A przy
tym: rola Żydów w Polsce potężniesię zmniejszyła, ale Żydzi odgrywają nadal olbrzymią rolę w świecie. Stu­diowanie wpływu żydowskiego w roz­woju   duchowym,   moralnym,   praw­nym,   kulturalnym, politycznym, go­spodarczym świata dzisiejszego, a za­razem śledzenie przebiegu ogromne­go,  duchowego   zmagania,  jakie  się toczy w dzisiejszym świecie między tym,  co  Koneczny nazywa  cywiliza­cją łacińską, a tym co nazywa cywi­lizacją    żydowską    (obecną    swoimwpływem także i w takich zjawiskachjak hitleryzm, co zauważył nie tylko
Koneczny 
ku  oburzeniu   „Dzien­nika" ale także i w trzy lata poukończeniu   przez  Konecznego   jego książki   angielski   filozof   Bertrand Russell) jest obowiązkiem każde­
go, kto chce życie dzisiejszego świa­ta rozumieć. Książka Konecznego mo­że mu tu być wielką pomocą.Zagadnienie żydowskie, zagadnie­nie roli Żydów w życiu zbiorowym dzisiejszego świata, to jest temat, który zasługuje na to, by studiowały go najwybitniejsze umysły. Należy zaprotestować przeciwko wystąpie­niom, które chciałyby to zagadnienie utopić w demagogicznych frazesach

1                    propagandowym krzyku. Jest to za­gadnienie, które wymaga traktowania go metodą naukową na najwyższym poziomie. Właśnie taką metodą i na takim poziomie, jak to uczynił Ko­neczny, zostawiając nam swe znako­mite    dzieło    w    swej    pośmiertnej spuściźnie.

 

 

Łączą wyrazy prawdziwego powa­żania,

Jędrzej Giertych 27 września 1975

175, Carlingford Road, London N15 SET, England.

 

KSCLUND2007

 

 


Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages