o machlojkach podlego Gawina Eugeniusz Skrobocki; dr. Andrzej Bugajski ( Jedrek Spiwok) "Dziennik Polski" Londyn; Leonard & Beatka; dr Marek Glogoczowski; John Kerry; Marek Szukalak; Tekla Stanczyk: sluzby wywiadowcze z Kolonii inwigiluja Polonie;

67 views
Skip to first unread message

SOWA

unread,
Dec 9, 2009, 8:45:47 PM12/9/09
to so...@yahoogroups.de, sowa-fr...@googlegroups.com, kultur...@yahoogroups.de, kulturz...@yahoogroups.de, kulturz...@yahoogroups.de
Nie może być tak, żeby za Polaków w Niemczech, czy gdziekolwiek indziej występowali ludzie, którzy nie są Polakami
 
Społeczne Zjednoczenie
środa, 09 grudnia 2009
niech ludzie wiedzą o machlojkach podłego Gawina, który cwaniacko wykorzystał patriotycznych Polaków
» Eugeniusz Skrobocki (z prawej) w Brukseli

Drogi Stefanie,
dawno juz nie pisalem do Ciebie. Do tej pory nie moge dojsc do zdrowia po wyjezdzie do Brukseli. Bylem nawet w szpitalu. Ale juz sie czuje lepiej niz bylo. Dziekuje za dobra robote promocji ZPB. W dzisiejszej SOWie przeczytalem interesujacy list Wiktora Dmuchowskiego, obowiazkowo przekaze go Prezesowi i opublikujemy go u siebie, niech ludzie wiedza o machlojkach podlego Gawina, ktory cwaniacko wykorzystal patriotycznych Polakow, sprzedal ich, a tu jeszcze wyjasniaja sie nowe brudne sprawki.
Pozdrawiam i zycze duzo zdrowia!
----- Original Message -----
Sent: Wednesday, December 09, 2009 7:16 PM

Wiktor Dmuchowski: Do Prezesa ZPB Stanisława Siemaszko


Szanowny Panie Prezesie,
 
Cieszy mnie fakt, iż zaczynają Państwo robić porządki w tzw. borysowsko-gawinowskich "sprywatyzowanych" Domach Polskich na Białorusi, które są wybudowane, zauważę łaskawie, za pieniądze polskich podatników i są przeznaczone dla celów polskiej społeczności na Białorusi, nie zaś dla kupki "magnatów". Ogromnie się cieszę, że może zaczną wreszcie służyć ogólnemu dobru Polaków w Białorusi. Kolej sądze na wyjaśnienia zakupu przez klikę starych  "działaczy" przedwojennych grodzieńskich fabryk tytoniowych i sprowadzenie p. Bujnickiego na Białoruś w celach wyjaśnienia tych wszystkich finansowych machinacji.
Czekam na proces z udziałem p. Gawina i wyjaśnienia komu, gdzie i czy w ogóle płacił podatki? Ile wziął sam wraz ze swoimi "współtowarzyszami", tymi z Polski /Wspólnoty Polskiej/ też. Oby Wam się udało.
Gratuluję i mam nadzieję, iż polski konsulat w jak najbliższym czasie wyniesie się z tych tytoniowych fabryk w Grodnie, a miejsce skorumpowanych urzędników zajmą właściwi i uczciwi polscy dyplomaci.
 
Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami, Wiktor Dmuchowski, Częstochowa
http://de.groups.yahoo.com/group/sowa/message/905
środa, 09 grudnia 2009
 
aresztujemy cię, jeżeli będziesz pukał do swoich drzwi
 

tatulek33

mężczyzna - 66 lat, Stockholm, Sweden

(...) W korytarzu na ścianie koło windy, zobaczyłem przyklejoną kartkę: "Leonard, Idź sobie stąd i nie pukaj do mych dżwi, KC i Beatka" W oczach zrobiło mi się ciemno i popłynęły mi łzy. Delikatnie przycisnąłem dzwonek przy drzwiach wejściowych do mieszkania, ale nie otworzyła. Po kilkunastu minutach usłyszałem ryk syreny policyjnej i pod moim domem zaparkowały dwa duże samochody policji kryminalnej. Taka jest "sprawność" policjantów szwedzkich do rozbijania uczciwej Rodziny! Wsadzono mnie do zaparkowanej przed domem policyjnej "budy" i długo wypytywano o szczegóły, które zgodnie z prawdą opowiadałem. Na koniec "ulicznego" przesłuchania zakomunikowano: "nie masz szans, ona zostaje w mieszkaniu, a ty idź sobie dokąd chcesz. Jednocześnie ostrzegamy cię, że jeśli wrócisz i będziesz pukał do jej drzwi, to cię aresztujemy." Takie byly słowa szwedzkiego policjanta w tym tragicznym dla mnie dniu! Boże! Dlaczego? Po 10 latach szczęścia z kobietą, którą tak bardzo kochałem, zostałem przez nią wyrzucony na ulicę z własnego domu i stałem się bezdomnym człowiekiem po 20 latach pobytu w "praworządnej" Szwecji! Dlaczego? Dlaczego? Tego nie mogłem pojąć!? Pełen koszmarnych myśli,że to już koniec ze mną, postanowiłem popełnić samobójstwo na stacji centralnej metra w Sztokholmie. Idąc w tym kierunku, cały czas płakałem i modliłem się do Boga. Była godzina 23.30 kiedy zbliżałem się do centralnej stacji metra. Nagle zobaczyłem Kobietę, którą znałem przed wielu, wielu laty. Ratunek nadszedł od Boga! To Ona wspólnie z mym znajomym JJ wyszukali mi mały pokoik, gdzie mieszkałem przez 3 miesiące. Pociłem się i cierpiałem jak nigdy dotąd. Po 3 miesiącach właściciel sam potrzebował mieszkanie, więc musiałem się wyprowadzić i zostałem bezdomnym w Szwecji (...).
http://pl.netlog.com/tatulek33/blog/blogid=72102#blog

wybory 2007, 2005. Komisja Spraw Emigracji i Polaków za Granicą
dr Marek Głogoczowski, przypisy do Bluźnierstw NIE na Temat: Lucyfer zwiedza „miasto na wzgórzu” Syjon

 kliknij w fotografię, żeby powiększyć, - gross machen

dr. Andrzej Bugajski ( Jędrek Śpiwok) "Dziennik Polski" Londyn
 
piątek, 05 października 2007, reakcja

Komentarze
Gość: Jędrek Śpiwok, nat68.mia.three.co.uk
2009/12/09 22:35:17
Gdzieś tam z przyprószonej kurzem czasu, księgi pamięci, dawny wyrobnik schroniska na Hali Gąsienicowej( za Kuśmerczyka Staszka) dziś Londyńczyk. Piszę i piszę a czasem czytam i wpadłem na twój tekst Marku. Cieszę się, że i ty piszesz dalej, a także że żyjesz i jesteś cały i zdrowy. Nasza znajomośc nie była długa i głęboka ale do konca życia będę miał zaszczyt że poznałem jednego z "taterników". To co napisałeś przerabiam na codzień w Londynie. Pozdrawiam
dr. Andrzej Bugajski ( Jędrek Śpiwok) "Dziennik Polski" Londyn

na organizacje Polaków w Niemczech wywierają przemożne wpływy urzędy obu państw, które za naszymi plecami zawarły 17.6.1991 r. Traktat o przyjacielskiej współpracy, różne tajne służby, zła wola, zwyczajna ludzka ignorancja
 protest przed Ambasadą PRL w Kolonii
 
służby wywiadowcze z Kolonii inwigilują środowiska polskich emigrantów politycznych    

Tekla Stańczyk:
- Wczoraj otrzymał pan zaproszenie do Konsulatu na pojutrze, 9 grudnia. Co robi pan w sobotę?
 
Stefan Kosiewski:
- A kto organizuje to spotkanie? Kto zadecydował o zaproszeniu tych, a nie innych osób? Kto ustalił temat i porządek dnia? Kto pisze scenariusze dla Polaków w Niemczech? Jest nas tu przecież blisko 3 miliony, w większości jakoś wykształconych i zorganizowanych.
 
Tekla Stańczyk:
- Zaprasza Przewodniczący Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech dr Zbigniew Kostecki i Konsul Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Kolonii.
 
Stefan Kosiewski:
- Tak właśnie jest wydrukowane na zaproszeniu. Ale są i tacy, którzy twierdzą, że to zwykła pomyłka w druku, że nie ma żadnego doktora Kosteckiego, że jest lekarz medycyny, bez stopnia naukowego. Mniejsza jednak o tytuły; ważne, czy pacjent posiada zdolność do normalnego, prawidłowego działania.  Chodzi o to, że każda organizacja w Niemczech i tzw. cywilizowanym, demokratycznym świecie, która występuje o dotacje rządowe, musi być przynajmniej zarejestrowana w jakimś urzędzie, czy sądzie rejestracyjnym. Musi mieć statut, władze kontrolne. Musi prowadzić księgowość, zbierać składki, przedstawiać rozliczenia finansowe swoim członkom. Musi płacić podatki, a jeśli jest zwolniona przez Finanzamt w jakiejś części, to musi być podstawa prawna i decyzja na piśmie.
 
Bardzo łatwo jest zepsuć opinię Polakom. Wystarczy mieć tylko kogoś, kto gotów jest - za Polaków - pokwitować odbiór jakiejś gotówki.  Potem wzywa się go bezskutecznie do rozliczeń, a drugim odmawia się bezustannie przyznania jakichkolwiek środków. Jest przy tym okazja do taniej rozrywki: kryteria finansowania tzw. projektów nie są nikomu znane, nie można się nigdzie odwołać od decyzji odmownej.  Króluje bezprawie, feudalizm postmodernistyczny i służalczość.  Rzuca się kość, ochłapy  i mówi: Polonia w Niemczech jest skłócona, Polacy nie potrafią się ze sobą dogadać.
 
Tekla Stańczyk:
- A czy to tak nie jest tak, że nie ma w Niemczech jednego reprezentanta Polonii, jednego partnera dla władz polskich i niemieckich?
 
Stefan Kosiewski:
- Stowarzyszenia nasze są różnorodne i to jest nasze bogactwo. Jedni tańczą, drudzy grają w szachy, inni nauczają języka polskiego. Jeszcze inni spotykają się po prostu, żeby sobie pogadać. Takie mamy stowarzyszenia, jakie są nasze potrzeby:  sportowe, albo kulturalne. Nie było i nie ma wśród Polaków w Niemczech potrzeby zakładania jakiejś jedynej reprezentacji tylko dlatego, żeby ulżyć urzędnikom niemieckim albo i polskim w ich pracy.  
 
W każdym niemieckim miasteczku jest natomiast przynajmniej kilkanaście stowarzyszeń kulturalnych i nikomu nie przyjdzie nawet do głowy, żeby je nawoływać do wybrania jakiejś jedynej, wspólnej reprezentacji. Jeżeli między tymi stowarzyszeniami są także polskie stowarzyszenia polonijne, to powinny też być traktowane na takich samych prawach, jak stowarzyszenia niemieckie. Bo jesteśmy zarejestrowani jako takie same podmioty prawa jak niemieckie stowarzyszenia literackie, czy miłośników owczarków niemieckich.  Tymczasem polonijne stowarzyszenia w Niemczech traktuje się wciąż jako tzw. Auländervereine  (stowarzyszenia cudzoziemców) i nie uwzględnia się nas w budżecie Wydziału Kultury, ale odsyła się na równi z uciekinierami z Afryki po symboliczne dofinansowanie ze środków przeznaczonych na integrację cudzoziemców. Tymczasem jesteśmy w Unii Europejskiej i podobno z tegoż tytułu przysługują nam w Niemczech takie same, równe prawa  jak Niemcom.  Niestety rząd polski nie dostrzega naszych spraw w tym aspekcie, podobnie jak nie potrafi zadbać o równe prawa dla polskich firm świadczących w Niemczech usługi, np. budowlane.
Nie będziemy ustawać w działaniach na rzecz dobrego imienia Polski i Polaka w świecie
 
Tekla Stańczyk:
- A traktat polsko-niemiecki z 1991 roku. Czy nie ustawia Polaków w uprzywilejowanej sytuacji? Czy nie dają jego zapisy pewnych praw, z których Polacy nie potrafią albo i nie chcą zgodnie skorzystać?
 
Stefan Kosiewski:
- Traktat ten jest nieszczęśliwą konstrukcją intelektualną obciążającą pamięć po byłym Ministrze Skubiszewskim, uciekło mi teraz imię. Jeżeli zaś chodzi o sytuację Polaków w Niemczech, to traktat - obowiązujący nadal - powtarzał tylko jakieś ogólniki zaczerpnięte z powszechnej deklaracji praw człowieka, czy jakiegoś innego, światłego tekstu. 
W praktyce traktat dał podstawę do stworzenia wizji możliwości pozyskania środków finansowych na jego realizację. Ale tylko: wizji.  Rząd RFN wyznaczył następnie do rozmów z Polakami wiceministra MSW Horsta Waffenschmidta, a ten z kolei wpisał to zajęcie do obowiązków urzędnika o nazwisku łatwym do zapamiętania, bo takim samym jak żaglowiec: Gorsch Fock.  Wizja wpisania naszych potrzeb do budżetu rządu federalnego była złudna.  Nie wiadomo, czy wiedział o tym Janusz Marchwiński, który firmował swoim nazwiskiem jej nieudaną realizację. Kilkaset tysięcy DM wydanych z budżetu niemieckiego MSW na "pokrycie kosztów urządzania biura" tzw. Polskiej Rady Marchwińskiego i inne "projekty kulturalne" rozeszło się tak samo szybko jak i cały ten tzw. Bundesverband, który nigdy nie został nawet zarejestrowany w sądzie. Ani Marchwiński, ani jego następca Alexander Zajac nie rozliczyli się też nigdy przed Polakami w Niemczech z pobranych od Niemców środków finansowych.
 
To już na pierwszym spotkaniu w Travemünde można było rozpoznać ludzi i charakter prowadzonych działań. Było to działanie wybitnie na szkodę dobrego imienia Polaków w Niemczech.  Nie pojechaliśmy już na kolejne spotkania do Boppard i do Saarbrücken. Ani Oświata, ani Polnisches Kulturzentrum.
 
Tekla Stańczyk:
- No, ale kiedy to było? To jest historia, kogo to dzisiaj obchodzi? Od paru lat Konwent Organizacji Polskich w Niemczech uznawany jest przez Senat w Polsce i przez Wspólnotę Polską, dr Zbigniew Kostecki jest członkiem władz Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych i Dyrektorem Rady Polonii Swiata.
 
Stefan Kosiewski:
- A czy  wymienione organizacje nie funkcjonują wszystkie w taki sam konwencjonalny sposób jak ten umowny Konwent? Czyż nie są li tylko owocem woli politycznej prof. Andrzeja Stelmachowskiego, którego generał Kiszczak wyznaczył był na uczestnika rozmów w Magdalence, a Lech Wałęsa skierował razem z Kuroniem i 20 innym osobami  do rozmów ze Służbą Bezpieczeństwa?  Domagamy się lustracji Polonii przez IPN, chcemy wyczyszczenia sytuacji. Nie może bowiem być tak, żeby za Polaków w Niemczech, czy gdziekolwiek indziej występowali ludzie, którzy nie są Polakami, którym między Polakami było źle ze względów narodowościowych. Ludzie, którzy  prezentowali władzom państwowym w Polsce i w kraju osiedlenia dokumenty i zaświadczenia pozwalające jednoznacznie potwierdzić ich przynależność do narodu niemieckiego, czy żydowskiego. 
 
Tekla Stańczyk:
- dr Zbigniew Kostecki w wywiadzie dla gazety lekarskiej przyznaje, że niemieckie życie przyniosło mu dużo korzyści, że nie czuje się oderwany od Ojczyzny, że Niemcy, to kraj, w którym można w miarę dobrze zarabiając być dobrym lekarzem z pasją uprawiającym swój zawód. Dr Kostecki mieszka i pracuje od 33 lat wraz z żoną (też lekarzem) w Niemczech.
 
Stefan Kosiewski:
- Po 1968 roku wyjechało z Polski wielu dobrze wykształconych ludzi. Przykro tylko przy tym, że dr Kostecki przedstawił się w słynnym wywiadzie udzielonym dla "ANGORY" jako antysemita.  Ambasador Byrt najpierw zareagował faksem, którego treść w ciągu jednej nocy znalazła się w całości w wydrukowanych później przez tę samą redakcję "ANGORY" dwóch oświadczeniach: Polskiego Ośrodka Kultury i Prezesa Związku Polaków w Niemczech, dra Józefa Młynarczyka.  Protestując przeciwko "antysemickim" wybrykom dra Kosteckiego ratowaliśmy tylko dobre imię Polaków w Niemczech. 
 
Ambasador Byrt zaprosił jednak wkrótce na Salony Ambasady krytykowanego przez siebie dra Kosteckiego, bowiem zaiskrzyła koncepcja: "Bundesverband - Bis", czyli ten tzw. Konwent. Mówiąc wprost:  spisek 5 osób, zmowa o wspólnym występowaniu, którego jedynym celem ma być "pozyskiwanie i dyspozycja środkami finansowymi, w tym również  Ministerstwa Spraw Wewnętrznych RFN, na działalność organizacji polskich i polonijnych w Niemczech".  Na przysłanych mi faksem przez dra Kosteckiego dwóch stronach maszynopisu jest data i godzina, ale nie ma polskich czcionek i nie też w tym tekście polskiego ducha.
 
Bardzo łatwo jest zepsuć opinię Polakom w Niemczech: dawniej obok ułomnych cech ludzkiego charakteru sprzyjało takim działaniom celowe zatrudnianie agentów Służby Bezpieczeństwa, na placówkach dyplomatycznych i w organizacjach polonijnych.
 
Rząd w Polsce zapowiedział dekomunizację.  Chcemy lustracji działaczy organizacji polonijnych, jeżeli organizacje te mają korzystać ze środków finansowych Senatu RP.  Nie zostawimy Ambasadora, czy Konsula z ludźmi wspieranymi w przeszłości przez generałów, czy ich agentów.
 
Nie będziemy ustawać w działaniach na rzecz dobrego imienia Polski i Polaka w świecie. Będziemy bronić dobrego imienia Ambasadora RP i dobrego imienia Konsula Genaralnego w Kolonii.
 
Tekla Stańczyk:
- Czy to znaczy, że pojedzie pan na sobotni sejmik?
 
Stefan Kosiewski:
- Nie pojadę, bo nie uzgadniałem z nikim takiego wyjazdu. Kilka osób konsultowało ze mną swoją decyzję, chyba nikomu nie zaszkodziłem złą radą. W harcerstwie, z zuchami stajemy w kręgu Rady, śpiewamy: Stańmy w koło i wesoło hasło zaśpiewajmy swe: czuj, czuj, czuj...
 
Tekla Stańczyk:
- Czy tak śpiewnie mamy zakończyć to stawianie pytań?
 
Stefan Kosiewski:
- A czy oczekuje pani od harcerza, że wzniesie jeszcze jakiś okrzyk? Proszę uprzejmie: Cyrankiewicz musi odejść!
 
Frankfurt nad Menem, 7 grudnia 2006 r.

Barcelona, Beijing, Bensheim, Berlin, Biała Rawska, Białystok, Bonn, Buenos Aires, Cordoba, Czeladź, Frankfurt am Main, Góra św. Anny, Hamburg, Hannover, Helsinki, Hohenheim, Kraków, Las Vegas, Łódź, Malbork, Mejszagoła, Montreal, München, New York, Nowa Huta, Nowa Ruda, Oberursel, Philadelphia, PA, Praha, Ratingen Rawka, Reims, Sosnowiec, Strzelin, Tarnów, Tel Aviv, Tomaszów Mazowiecki, Vienna, Warszawa, Wrocław, Zakopane, Zawoja, Złotów, Żory
czwartek, 10 grudnia 2009
John Kerry: This is a critical time.

    

 
Hello Stefan,

Last night was a big night in Massachusetts: that sound you heard was the glass ceiling being smashed into a thousand pieces.

Democrats voted to make Martha Coakley the first woman ever to represent Massachusetts in the United States Senate.

And man do we need another strong progressive voice just like Martha right now.

Ted Kennedy taught us for 47 years that if Democrats want to see our progressive values enacted into law, we have to fight.

But the first fight we have to win is the general election in just a few short weeks.

Here's where you come in.

 Please give what you can to help Martha bring her strong progressive voice to Washington.

The Republicans are targeting this seat, trying to hold back the progressive tide.  Already they're trying to rally Republicans to elect someone who will "block" the Obama agenda.

Well, when Massachusetts goes to the polls to choose a new Senator one day shy of President Obama's one year anniversary in office, we need to elect a Senator who will fight with me to pass that progressive agenda, not block it.

Martha needs all the help she can to hold on to Ted Kennedy's historic seat - and make her own mark in the fight for health care, jobs, climate change legislation, and our fundamental freedoms.

This is a critical time. We've come a long way, but - believe me - I see every day that we still have more road to travel. We need more progressive Democratic Senators to break the power of the status quo and give us the reform we need.

Martha Coakley needs to be our next Senator, and I need you to help her.

Please give what you can.

Let's go make history,

John Kerry


----- Original Message -----
From: John Kerry
Sent: Wednesday, December 09, 2009 4:24 PM
Subject: break through
00:07, kultur , USA
Link Dodaj komentarz »

czwartek, 10 grudnia 2009
poszukuje partnerów do współpracy w priorytecie Żywność, Rolnictwo, Rybołówstwo i Biotechnologia

Szanowni Państwo,

Duński Uniwersytet Technologiczny poszukuje partnerów do współpracy
w ramach otwartego konkursu w priorytecie Żywność, Rolnictwo, Rybołówstwo i
Biotechnologia > Food, Agriculture and Fisheries, and Biotechnology -
KBBE.2010.1.2-08: Improving European mollusc aquaculture:
disease detection and management .
KBBE - Knowledge Based Bio-Economy
Europejska biogospodarka oparta na wiedzy/Biogospodarka - Pojęcie
biogospodarka obejmuje wszystkie gałęzie przemysłu i sektory gospodarki
zajmujące się wytwarzaniem i gospodarowaniem lub wykorzystaniem
w jakikolwiek inny sposób zasobów biologicznych oraz pokrewne
usługi i przedsiębiorstwa, takie jak rolnictwo, przemysł spożywczy, rybołówstwo, leśnictwo, itp., które oferują odpowiednie wyroby lub same je konsumują
Data zamknięcie konkursu upływa 14 stycznia 2010 roku.
Jeśli jesteście Państwo zainteresowani tą tematyką to proszę o
bezpośredni kontakt z partnerem duńskim
Więcej informacji oraz osoba , z którą należy się  kontaktować znajdują się
na poniższej stronie:
http://www.6pr.pl/pliki/plik.html?id=10612

Więcej informacji dotyczących tzw. partner serach oraz
partner profil otrzymywanych z zagranicznych punktów kontaktowych
umieszczana jest systematycznie na stronie
 Krajowego Punktu Kontaktowego
http://www.kpk.gov.pl/7pr/pp/index.html

z poważaniem 
Joanna Niedziałek
Krajowy Punkt Kontaktowy
Programów  Badawczych UE
Tel.:   +4822 828 7483   w.: 251,
Fax:    +4822 828 5370
Website:  
http://www.kpk.gov.pl


PONS GAULI Europäisches Magazin SOWA
jeweils mehr als
15 000 Leser in mehreren Sprachen
und Staaten - 15 000 Odbiorcow  w bezposrednim abonamencie
 
http://pons.blox.pl
 
 
 
 
 
* YES - POLAND European Magazine * TAK -
POLSKA Magazyn Europejski * JA - POLEN
Europäisches Magazin *
 
 
Steuernummer 47 250 9479 1 KO9
 
Polnischer Schulverein "OSWIATA" in Frankfurt am Main e.V. gegr.: 1992
 
BLZ 500 502 01 Frankfurter Sparkasse
Konto-Nr. 128 995 321
 
Der Verein ist gemeinnützig anerkannt. Beiträge und Spenden sind steuerabzugfähig.
Eine Spendenbescheinigung wird ausgestellt
 
Stowarzyszenie jest uprawnione do wystawiania zaświadczeń o darowiznach
respektowanych przez Urząd Finansowy.
 
Stefan KOSIEWSKI
Vorsitzender
 
Postfach 800 626
65906 Frankfurt am Main
 
tel. 00-49-69-332845
+491731959843
 
fax +49 / 01805 / 482 004 0351
e-mail:
sowa-frankfurt@freenet.de
 
 

ZAPROSZENIE a4.pdf
m_18f756430cb540ec86303e4d9103a12f.jpg
kpk1.jpg
l_a0ba7b54e8dd478ba625f31c082e70ed.jpg
WD.jpg
953430.jpg
zakopa_150x150.jpg
internowani_400x400.jpg
travem3_300x300.jpg
kosiewski_emigrant_1_200x200.jpg
john_kerry_400x400.jpg

Lecha Wałęsy

unread,
Dec 10, 2009, 2:24:42 AM12/10/09
to sowa-fr...@t-online.de, so...@yahoogroups.de, sowa-fr...@googlegroups.com, kultur...@yahoogroups.de, kulturz...@yahoogroups.de, kulturz...@yahoogroups.de

No widzisz człeku 5936184 nawet tu z dokumentów conajmniej od 1970 roku ,jak

 walczyłem i jaką płaciłem cenę,  pokaż swoją drogę  dziś bohaterze , gdzie byłeś wtedy

i  po której stronie  .

 

Ja walczyłem na ile mi odwagi i mądrości wystarczało .

 

Mimo porażek  potknięć I niebezpieczeństw nie zrezygnowałem i finalnie poprowadziłem bój właściwie jednoosobowo z przeciwnikami w gronie własnym jak Walentynowicz , Gwiazdowie , Wyszkowski i wielu innych nie licząc komunistów i ich aparatu do bezdyskusyjnego zwycięstwa .

 

Właściwie wszystkie najważniejsze decydujące decyzje prowadzące do zwycięstwa podejmowałem sam jednoosobowo prawie zawsze przeciw wszystkim we własnych szeregach .

 

Czy ktoś to zauważył

 

Zwycięstwo oddałem Narodowi bez którego poparcia miljonów nie byłoby

to wszystko możliwe .

 

To była mordercza walka , bezpieka nie przebierała w środkach .

 

Właściwie wszystkie chwyty dozwolone ,  a dziś jakiś kmiotek ,tchórz ubliża mi i uczy

bohaterstwa . L.W


From: SOWA
Sent: Thursday, December 10, 2009 2:45 AM
Subject: sowa magazyn europejski o machlojkach podlego Gawina Eugeniusz Skrobocki; dr. Andrzej Bugajski ( Jedrek Spiwok) "Dziennik Polski" Londyn; Leonard & Beatka; dr Marek Glogoczowski; John Kerry; Marek Szukalak; Tekla Stanczyk: sluzby wywiadowcze z Kolonii inwigiluja Polonie;

Nie może być tak, żeby za PolakĂłw w Niemczech, czy gdziekolwiek indziej występowali ludzie, ktĂłrzy nie są Polakami
 
Społeczne Zjednoczenie
środa, 09 grudnia 2009
niech ludzie wiedzą o machlojkach podłego Gawina, ktĂłry cwaniacko wykorzystał patriotycznych PolakĂłw

Drogi Stefanie,
dawno juz nie pisalem do Ciebie. Do tej pory nie moge dojsc do zdrowia po wyjezdzie do Brukseli. Bylem nawet w szpitalu. Ale juz sie czuje lepiej niz bylo. Dziekuje za dobra robote promocji ZPB. W dzisiejszej SOWie przeczytalem interesujacy list Wiktora Dmuchowskiego, obowiazkowo przekaze go Prezesowi i opublikujemy go u siebie, niech ludzie wiedza o machlojkach podlego Gawina, ktory cwaniacko wykorzystal patriotycznych Polakow, sprzedal ich, a tu jeszcze wyjasniaja sie nowe brudne sprawki.
Pozdrawiam i zycze duzo zdrowia!
----- Original Message -----
Sent: Wednesday, December 09, 2009 7:16 PM

Wiktor Dmuchowski: Do Prezesa ZPB Stanisława Siemaszko


Szanowny Panie Prezesie,
 
Cieszy mnie fakt, iż zaczynają Państwo robić porządki w tzw. borysowsko-gawinowskich "sprywatyzowanych" Domach Polskich na Białorusi, ktĂłre są wybudowane, zauważę łaskawie, za pieniądze polskich podatnikĂłw i są przeznaczone dla celĂłw polskiej społeczności na Białorusi, nie zaś dla kupki "magnatĂłw". Ogromnie się cieszę, że może zaczną wreszcie służyć ogĂłlnemu dobru PolakĂłw w Białorusi. Kolej sądze na wyjaśnienia zakupu przez klikę starych  "działaczy" przedwojennych grodzieńskich fabryk tytoniowych i sprowadzenie p. Bujnickiego na Białoruś w celach wyjaśnienia tych wszystkich finansowych machinacji.
Czekam na proces z udziałem p. Gawina i wyjaśnienia komu, gdzie i czy w ogĂłle płacił podatki? Ile wziął sam wraz ze swoimi "wspĂłłtowarzyszami", tymi z Polski /WspĂłlnoty Polskiej/ też. Oby Wam się udało.
Gratuluję i mam nadzieję, iż polski konsulat w jak najbliższym czasie wyniesie się z tych tytoniowych fabryk w Grodnie, a miejsce skorumpowanych urzędnikĂłw zajmą właściwi i uczciwi polscy dyplomaci.
 
Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami, Wiktor Dmuchowski, Częstochowa
http://de.groups.yahoo.com/group/sowa/message/905
20:39, reakcja , Eugeniusz Skrobocki
środa, 09 grudnia 2009
 
aresztujemy cię, jeżeli będziesz pukał do swoich drzwi
 

tatulek33

mężczyzna - 66 lat, Stockholm, Sweden

(...) W korytarzu na ścianie koło windy, zobaczyłem przyklejoną kartkę: "Leonard, Idź sobie stąd i nie pukaj do mych dżwi, KC i Beatka" W oczach zrobiło mi się ciemno i popłynęły mi łzy. Delikatnie przycisnąłem dzwonek przy drzwiach wejściowych do mieszkania, ale nie otworzyła. Po kilkunastu minutach usłyszałem ryk syreny policyjnej i pod moim domem zaparkowały dwa duże samochody policji kryminalnej. Taka jest "sprawność" policjantĂłw szwedzkich do rozbijania uczciwej Rodziny! Wsadzono mnie do zaparkowanej przed domem policyjnej "budy" i długo wypytywano o szczegĂłły, ktĂłre zgodnie z prawdą opowiadałem. Na koniec "ulicznego" przesłuchania zakomunikowano: "nie masz szans, ona zostaje w mieszkaniu, a ty idź sobie dokąd chcesz. Jednocześnie ostrzegamy cię, że jeśli wrĂłcisz i będziesz pukał do jej drzwi, to cię aresztujemy." Takie byly słowa szwedzkiego policjanta w tym tragicznym dla mnie dniu! Boże! Dlaczego? Po 10 latach szczęścia z kobietą, ktĂłrą tak bardzo kochałem, zostałem przez nią wyrzucony na ulicę z własnego domu i stałem się bezdomnym człowiekiem po 20 latach pobytu w "praworządnej" Szwecji! Dlaczego? Dlaczego? Tego nie mogłem pojąć!? Pełen koszmarnych myśli,że to już koniec ze mną, postanowiłem popełnić samobĂłjstwo na stacji centralnej metra w Sztokholmie. Idąc w tym kierunku, cały czas płakałem i modliłem się do Boga. Była godzina 23.30 kiedy zbliżałem się do centralnej stacji metra. Nagle zobaczyłem Kobietę, ktĂłrą znałem przed wielu, wielu laty. Ratunek nadszedł od Boga! To Ona wspĂłlnie z mym znajomym JJ wyszukali mi mały pokoik, gdzie mieszkałem przez 3 miesiące. Pociłem się i cierpiałem jak nigdy dotąd. Po 3 miesiącach właściciel sam potrzebował mieszkanie, więc musiałem się wyprowadzić i zostałem bezdomnym w Szwecji (...).
http://pl.netlog.com/tatulek33/blog/blogid=72102#blog
19:09, kultur , po francusku i od tyłu

wybory 2007, 2005. Komisja Spraw Emigracji i PolakĂłw za Granicą
dr Marek Głogoczowski, przypisy do Bluźnierstw NIE na Temat: Lucyfer zwiedza â miasto na wzgĂłrzuâ Syjon

 kliknij w fotografię, żeby powiększyć, - gross machen

dr. Andrzej Bugajski ( Jędrek Śpiwok) "Dziennik Polski" Londyn
 
piątek, 05 października 2007, reakcja
Gość: Jędrek Śpiwok, nat68.mia.three.co.uk
2009/12/09 22:35:17
Gdzieś tam z przyprĂłszonej kurzem czasu, księgi pamięci, dawny wyrobnik schroniska na Hali Gąsienicowej( za Kuśmerczyka Staszka) dziś Londyńczyk. Piszę i piszę a czasem czytam i wpadłem na twĂłj tekst Marku. Cieszę się, że i ty piszesz dalej, a także że żyjesz i jesteś cały i zdrowy. Nasza znajomośc nie była długa i głęboka ale do konca życia będę miał zaszczyt że poznałem jednego z "taternikĂłw". To co napisałeś przerabiam na codzień w Londynie. Pozdrawiam
dr. Andrzej Bugajski ( Jędrek Śpiwok) "Dziennik Polski" Londyn
na organizacje PolakĂłw w Niemczech wywierają przemożne wpływy urzędy obu państw, ktĂłre za naszymi plecami zawarły 17.6.1991 r. Traktat o przyjacielskiej wspĂłłpracy, rĂłżne tajne służby, zła wola, zwyczajna ludzka ignorancja
 protest przed Ambasadą PRL w Kolonii
20:15, reakcja , służby wywiadowcze
 
służby wywiadowcze z Kolonii inwigilują środowiska polskich emigrantĂłw politycznych    

Tekla Stańczyk:
- Wczoraj otrzymał pan zaproszenie do Konsulatu na pojutrze, 9 grudnia. Co robi pan w sobotę?
 
Stefan Kosiewski:
- A kto organizuje to spotkanie? Kto zadecydował o zaproszeniu tych, a nie innych osĂłb? Kto ustalił temat i porządek dnia? Kto pisze scenariusze dla PolakĂłw w Niemczech? Jest nas tu przecież blisko 3 miliony, w większości jakoś wykształconych i zorganizowanych.
 
Tekla Stańczyk:
- Zaprasza Przewodniczący Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech dr Zbigniew Kostecki i Konsul Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Kolonii.
 
Stefan Kosiewski:
- Tak właśnie jest wydrukowane na zaproszeniu. Ale są i tacy, ktĂłrzy twierdzą, że to zwykła pomyłka w druku, że nie ma żadnego doktora Kosteckiego, że jest lekarz medycyny, bez stopnia naukowego. Mniejsza jednak o tytuły; ważne, czy pacjent posiada zdolność do normalnego, prawidłowego działania.  Chodzi o to, że każda organizacja w Niemczech i tzw. cywilizowanym, demokratycznym świecie, ktĂłra występuje o dotacje rządowe, musi być przynajmniej zarejestrowana w jakimś urzędzie, czy sądzie rejestracyjnym. Musi mieć statut, władze kontrolne. Musi prowadzić księgowość, zbierać składki, przedstawiać rozliczenia finansowe swoim członkom. Musi płacić podatki, a jeśli jest zwolniona przez Finanzamt w jakiejś części, to musi być podstawa prawna i decyzja na piśmie.
 
Bardzo łatwo jest zepsuć opinię Polakom. Wystarczy mieć tylko kogoś, kto gotĂłw jest - za PolakĂłw - pokwitować odbiĂłr jakiejś gotĂłwki.  Potem wzywa się go bezskutecznie do rozliczeń, a drugim odmawia się bezustannie przyznania jakichkolwiek środkĂłw. Jest przy tym okazja do taniej rozrywki: kryteria finansowania tzw. projektĂłw nie są nikomu znane, nie można się nigdzie odwołać od decyzji odmownej.  KrĂłluje bezprawie, feudalizm postmodernistyczny i służalczość.  Rzuca się kość, ochłapy  i mĂłwi: Polonia w Niemczech jest skłĂłcona, Polacy nie potrafią się ze sobą dogadać.
 
Tekla Stańczyk:
- A czy to tak nie jest tak, że nie ma w Niemczech jednego reprezentanta Polonii, jednego partnera dla władz polskich i niemieckich?
 
Stefan Kosiewski:
- Stowarzyszenia nasze są rĂłżnorodne i to jest nasze bogactwo. Jedni tańczą, drudzy grają w szachy, inni nauczają języka polskiego. Jeszcze inni spotykają się po prostu, żeby sobie pogadać. Takie mamy stowarzyszenia, jakie są nasze potrzeby:  sportowe, albo kulturalne. Nie było i nie ma wśrĂłd PolakĂłw w Niemczech potrzeby zakładania jakiejś jedynej reprezentacji tylko dlatego, żeby ulżyć urzędnikom niemieckim albo i polskim w ich pracy.  
 
W każdym niemieckim miasteczku jest natomiast przynajmniej kilkanaście stowarzyszeń kulturalnych i nikomu nie przyjdzie nawet do głowy, żeby je nawoływać do wybrania jakiejś jedynej, wspĂłlnej reprezentacji. Jeżeli między tymi stowarzyszeniami są także polskie stowarzyszenia polonijne, to powinny też być traktowane na takich samych prawach, jak stowarzyszenia niemieckie. Bo jesteśmy zarejestrowani jako takie same podmioty prawa jak niemieckie stowarzyszenia literackie, czy miłośnikĂłw owczarkĂłw niemieckich.  Tymczasem polonijne stowarzyszenia w Niemczech traktuje się wciąż jako tzw. Auländervereine  (stowarzyszenia cudzoziemcĂłw) i nie uwzględnia się nas w budżecie Wydziału Kultury, ale odsyła się na rĂłwni z uciekinierami z Afryki po symboliczne dofinansowanie ze środkĂłw przeznaczonych na integrację cudzoziemcĂłw. Tymczasem jesteśmy w Unii Europejskiej i podobno z tegoż tytułu przysługują nam w Niemczech takie same, rĂłwne prawa  jak Niemcom.  Niestety rząd polski nie dostrzega naszych spraw w tym aspekcie, podobnie jak nie potrafi zadbać o rĂłwne prawa dla polskich firm świadczących w Niemczech usługi, np. budowlane.
Nie będziemy ustawać w działaniach na rzecz dobrego imienia Polski i Polaka w świecie
 
Tekla Stańczyk:
- A traktat polsko-niemiecki z 1991 roku. Czy nie ustawia PolakĂłw w uprzywilejowanej sytuacji? Czy nie dają jego zapisy pewnych praw, z ktĂłrych Polacy nie potrafią albo i nie chcą zgodnie skorzystać?
 
Stefan Kosiewski:
- Traktat ten jest nieszczęśliwą konstrukcją intelektualną obciążającą pamięć po byłym Ministrze Skubiszewskim, uciekło mi teraz imię. Jeżeli zaś chodzi o sytuację PolakĂłw w Niemczech, to traktat - obowiązujący nadal - powtarzał tylko jakieś ogĂłlniki zaczerpnięte z powszechnej deklaracji praw człowieka, czy jakiegoś innego, światłego tekstu. 
W praktyce traktat dał podstawę do stworzenia wizji możliwości pozyskania środkĂłw finansowych na jego realizację. Ale tylko: wizji.  Rząd RFN wyznaczył następnie do rozmĂłw z Polakami wiceministra MSW Horsta Waffenschmidta, a ten z kolei wpisał to zajęcie do obowiązkĂłw urzędnika o nazwisku łatwym do zapamiętania, bo takim samym jak żaglowiec: Gorsch Fock.  Wizja wpisania naszych potrzeb do budżetu rządu federalnego była złudna.  Nie wiadomo, czy wiedział o tym Janusz Marchwiński, ktĂłry firmował swoim nazwiskiem jej nieudaną realizację. Kilkaset tysięcy DM wydanych z budżetu niemieckiego MSW na "pokrycie kosztĂłw urządzania biura" tzw. Polskiej Rady Marchwińskiego i inne "projekty kulturalne" rozeszło się tak samo szybko jak i cały ten tzw. Bundesverband, ktĂłry nigdy nie został nawet zarejestrowany w sądzie. Ani Marchwiński, ani jego następca Alexander Zajac nie rozliczyli się też nigdy przed Polakami w Niemczech z pobranych od NiemcĂłw środkĂłw finansowych.
 
To już na pierwszym spotkaniu w TravemĂźnde można było rozpoznać ludzi i charakter prowadzonych działań. Było to działanie wybitnie na szkodę dobrego imienia PolakĂłw w Niemczech.  Nie pojechaliśmy już na kolejne spotkania do Boppard i do SaarbrĂźcken. Ani Oświata, ani Polnisches Kulturzentrum.
 
Tekla Stańczyk:
- No, ale kiedy to było? To jest historia, kogo to dzisiaj obchodzi? Od paru lat Konwent Organizacji Polskich w Niemczech uznawany jest przez Senat w Polsce i przez WspĂłlnotę Polską, dr Zbigniew Kostecki jest członkiem władz Europejskiej Unii WspĂłlnot Polonijnych i Dyrektorem Rady Polonii Swiata.
 
Stefan Kosiewski:
- A czy  wymienione organizacje nie funkcjonują wszystkie w taki sam konwencjonalny sposĂłb jak ten umowny Konwent? Czyż nie są li tylko owocem woli politycznej prof. Andrzeja Stelmachowskiego, ktĂłrego generał Kiszczak wyznaczył był na uczestnika rozmĂłw w Magdalence, a Lech Wałęsa skierował razem z Kuroniem i 20 innym osobami  do rozmĂłw ze Służbą Bezpieczeństwa?  Domagamy się lustracji Polonii przez IPN, chcemy wyczyszczenia sytuacji. Nie może bowiem być tak, żeby za PolakĂłw w Niemczech, czy gdziekolwiek indziej występowali ludzie, ktĂłrzy nie są Polakami, ktĂłrym między Polakami było źle ze względĂłw narodowościowych. Ludzie, ktĂłrzy  prezentowali władzom państwowym w Polsce i w kraju osiedlenia dokumenty i zaświadczenia pozwalające jednoznacznie potwierdzić ich przynależność do narodu niemieckiego, czy żydowskiego. 
 
Tekla Stańczyk:
- dr Zbigniew Kostecki w wywiadzie dla gazety lekarskiej przyznaje, że niemieckie życie przyniosło mu dużo korzyści, że nie czuje się oderwany od Ojczyzny, że Niemcy, to kraj, w ktĂłrym można w miarę dobrze zarabiając być dobrym lekarzem z pasją uprawiającym swĂłj zawĂłd. Dr Kostecki mieszka i pracuje od 33 lat wraz z żoną (też lekarzem) w Niemczech.
 
Stefan Kosiewski:
- Po 1968 roku wyjechało z Polski wielu dobrze wykształconych ludzi. Przykro tylko przy tym, że dr Kostecki przedstawił się w słynnym wywiadzie udzielonym dla "ANGORY" jako antysemita.  Ambasador Byrt najpierw zareagował faksem, ktĂłrego treść w ciągu jednej nocy znalazła się w całości w wydrukowanych pĂłźniej przez tę samą redakcję "ANGORY" dwĂłch oświadczeniach: Polskiego Ośrodka Kultury i Prezesa Związku PolakĂłw w Niemczech, dra JĂłzefa Młynarczyka.  Protestując przeciwko "antysemickim" wybrykom dra Kosteckiego ratowaliśmy tylko dobre imię PolakĂłw w Niemczech. 
 
Ambasador Byrt zaprosił jednak wkrĂłtce na Salony Ambasady krytykowanego przez siebie dra Kosteckiego, bowiem zaiskrzyła koncepcja: "Bundesverband - Bis", czyli ten tzw. Konwent. MĂłwiąc wprost:  spisek 5 osĂłb, zmowa o wspĂłlnym występowaniu, ktĂłrego jedynym celem ma być "pozyskiwanie i dyspozycja środkami finansowymi, w tym rĂłwnież  Ministerstwa Spraw Wewnętrznych RFN, na działalność organizacji polskich i polonijnych w Niemczech".  Na przysłanych mi faksem przez dra Kosteckiego dwĂłch stronach maszynopisu jest data i godzina, ale nie ma polskich czcionek i nie też w tym tekście polskiego ducha.
 
Bardzo łatwo jest zepsuć opinię Polakom w Niemczech: dawniej obok ułomnych cech ludzkiego charakteru sprzyjało takim działaniom celowe zatrudnianie agentĂłw Służby Bezpieczeństwa, na placĂłwkach dyplomatycznych i w organizacjach polonijnych.
 
Rząd w Polsce zapowiedział dekomunizację.  Chcemy lustracji działaczy organizacji polonijnych, jeżeli organizacje te mają korzystać ze środkĂłw finansowych Senatu RP.  Nie zostawimy Ambasadora, czy Konsula z ludźmi wspieranymi w przeszłości przez generałĂłw, czy ich agentĂłw.
 
Nie będziemy ustawać w działaniach na rzecz dobrego imienia Polski i Polaka w świecie. Będziemy bronić dobrego imienia Ambasadora RP i dobrego imienia Konsula Genaralnego w Kolonii.
 
Tekla Stańczyk:
- Czy to znaczy, że pojedzie pan na sobotni sejmik?
 
Stefan Kosiewski:
- Nie pojadę, bo nie uzgadniałem z nikim takiego wyjazdu. Kilka osĂłb konsultowało ze mną swoją decyzję, chyba nikomu nie zaszkodziłem złą radą. W harcerstwie, z zuchami stajemy w kręgu Rady, śpiewamy: Stańmy w koło i wesoło hasło zaśpiewajmy swe: czuj, czuj, czuj...
 
Tekla Stańczyk:
- Czy tak śpiewnie mamy zakończyć to stawianie pytań?
 
Stefan Kosiewski:
- A czy oczekuje pani od harcerza, że wzniesie jeszcze jakiś okrzyk? Proszę uprzejmie: Cyrankiewicz musi odejść!
 
Frankfurt nad Menem, 7 grudnia 2006 r.

Barcelona, Beijing, Bensheim, Berlin, Biała Rawska, Białystok, Bonn, Buenos Aires, Cordoba, Czeladź, Frankfurt am Main, GĂłra św. Anny, Hamburg, Hannover, Helsinki, Hohenheim, KrakĂłw, Las Vegas, ŁĂłdź, Malbork, Mejszagoła, Montreal, MĂźnchen, New York, Nowa Huta, Nowa Ruda, Oberursel, Philadelphia, PA, Praha, Ratingen Rawka, Reims, Sosnowiec, Strzelin, TarnĂłw, Tel Aviv, TomaszĂłw Mazowiecki, Vienna, Warszawa, Wrocław, Zakopane, Zawoja, ZłotĂłw, Żory
poszukuje partnerĂłw do wspĂłłpracy w priorytecie Żywność, Rolnictwo, RybołĂłwstwo i Biotechnologia

Szanowni Państwo,

Duński Uniwersytet Technologiczny poszukuje partnerĂłw do wspĂłłpracy
w ramach otwartego konkursu w priorytecie Żywność, Rolnictwo, RybołĂłwstwo i

Biotechnologia > Food, Agriculture and Fisheries, and Biotechnology -
KBBE.2010.1.2-08: Improving European mollusc aquaculture:
disease detection and management .
KBBE - Knowledge Based Bio-Economy
Europejska biogospodarka oparta na wiedzy/Biogospodarka - Pojęcie
biogospodarka obejmuje wszystkie gałęzie przemysłu i sektory gospodarki
zajmujące się wytwarzaniem i gospodarowaniem lub wykorzystaniem

w jakikolwiek inny sposĂłb zasobĂłw biologicznych oraz pokrewne
usługi i przedsiębiorstwa, takie jak rolnictwo, przemysł spożywczy, rybołĂłwstwo, leśnictwo, itp., ktĂłre oferują odpowiednie wyroby lub same je konsumują


Data zamknięcie konkursu upływa 14 stycznia 2010 roku.
Jeśli jesteście Państwo zainteresowani tą tematyką to proszę o
bezpośredni kontakt z partnerem duńskim

Więcej informacji oraz osoba , z ktĂłrą należy się  kontaktować znajdują się
na poniższej stronie:
http://www.6pr.pl/pliki/plik.html?id=10612

Więcej informacji dotyczących tzw. partner serach oraz

partner profil otrzymywanych z zagranicznych punktĂłw kontaktowych

umieszczana jest systematycznie na stronie
 Krajowego Punktu Kontaktowego

z poważaniem 
Joanna Niedziałek
Krajowy Punkt Kontaktowy

ProgramĂłw  Badawczych UE


Tel.:   +4822 828 7483   w.: 251,
Fax:    +4822 828 5370
Website:  

20:32, lech.walesa1 , Bałtyk - Szwecja - Dania

PONS GAULI Europäisches Magazin SOWA
jeweils mehr als
15 000 Leser in mehreren Sprachen
Europäisches Magazin *
 
 
Steuernummer 47 250 9479 1 KO9
 
Polnischer Schulverein "OSWIATA" in Frankfurt am Main e.V. gegr.: 1992
 
BLZ 500 502 01 Frankfurter Sparkasse
Konto-Nr. 128 995 321
 
Der Verein ist gemeinnßtzig anerkannt. Beiträge und Spenden sind steuerabzugfähig.
m_18f756430cb540ec86303e4d9103a12f.jpg
kpk1.jpg
l_a0ba7b54e8dd478ba625f31c082e70ed.jpg
WD.jpg
953430.jpg
zakopa_150x150.jpg
internowani_400x400.jpg
travem3_300x300.jpg
kosiewski_emigrant_1_200x200.jpg
john_kerry_400x400.jpg
Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages