Przyszło ć sojuszu

1 view
Skip to first unread message

Andre van Starck

unread,
Feb 9, 2009, 5:42:32 PM2/9/09
to sojusz...@googlegroups.com
Witam serdecznie!

Sojusznicza lista dyskusyjna nie stała się miejscem jakichś żywych dyskusji,
niemniej każda z osób która się na nią zapisała prawdopodobnie w jakimś
stopniu była zainteresowana wzajemną współpracą, czy integracją. Taki był
pierwotny zamiar stworzenia tej listy.

W najbliższym czasie odbędą się jednocześnie w naszych państwach referenda
dotyczące przyszłości sojuszu. Ciekaw jestem państwa opinii w tym temacie,
być może pomoże ona mi i wielu innym osobom wyrobić własne zdanie odnośnie
podjęcia decyzji w sprawie tego, jak zagłosować.

Zastanawiałem się trochę nad tym, w jakim miejscu znajduje się obecnie
sojusz i doszedłem do kilku mniej lub bardziej trafnych wniosków. Przede
wszystkim myślę, że w dużym stopniu zanikł fundament który był dotychczas
spoiwem sojuszu. W przeszłości Scholandia całkowicie odwrócona od Księstwa
Sarmacji na skutek różnych waśni i sporów naturalnie kierowała największą
uwagę w polityce zagranicznej na Dreamland, którego pozycja w stosunku do
obecnej Scholandii i przede wszystkim Sarmacji była silniejsza. Jeszcze dwa
lata temu v-świat był o wiele bardziej hermetyczny, polityka zagraniczna nie
odgrywała tak wielkiej roli w życiu zwykłego mieszkańca mikronacji jak
obecnie. Dlaczego tak uważam? Przyczyniło się do tego wiele rzeczy, m.in.
powstanie OPM, mikronacje.info i ich inicjatyw, a przede wszystkim chyba
zmiany w prawie wewnętrznym już nie tak restrykcyjnie podchodzącym do
kwestii posiadania kilku obywatelstw, czy prawo o swobodnym dostępie do
miejsc publicznych. Różne inicjatywy mieszkańców obu naszych mikronacji
rozproszyły się na wiele państewek o czym decydowała również naturalna
ciekawość świata. Bez wątpienia obecnie wybór jest znacznie większy niż w
2003 roku kiedy sojusz realizował się najpełniej. Te 6 lat to w mikroświecie
szmat czasu, kilka nowych pokoleń chciałoby się powiedzieć :)

Na skutek rozproszenia kontaktów mieszkańców naszych społeczeństw na wiele
różnych państw sojusz zaczął się sprowadzać do prawnych uregulowań
krępujących politykę zagraniczną obu państw. Znamienne stały się pytania
polityków o to, czy dana kwestia była konsultowana z sojusznikiem,
inicjatywy się przedłużały, a trudno powiedzieć, aby obie strony czerpały z
tego satysfakcję. Sojusz Dreamlandzko-Scholandzki funkcjonuje już od pewnego
czasu tylko jako kilka przepisów prawnych tak naprawdę całkowicie obojętnych
mieszkańcom obu narodów. Takie odnoszę wrażenie.

Mieszkańcy obu naszych państw się nie znają. Myślę, że wcale nie lepiej jest
z kontaktami dyplomatów i rządzących. Może jest więc tak, że warto zacząć
nową kartę, już całkowicie oddolną, we wzajemnych kontaktach, a z traktatem
sojuszniczym bez bólu się rozstać?

W końcu warto pamiętać nad czym głosujemy. Nie nad tym, czy lubimy
Scholandczyków z jednej strony i Dreamlandczyków z drugiej, ani też nad tym,
czy zamknąć dla sojuszników granicę i karać banicją wzajemne rozmowy.
Głosujemy jedynie nad traktatem, którego pewnie i tak większość z nas nie
przeczytała.

Z pozdrowieniami,
--
Andre van Starck,
Książę Arden

Marcin Pośpiech

unread,
Feb 10, 2009, 3:30:38 PM2/10/09
to sojusz...@googlegroups.com
Cóż mogę powiedzieć. Książę van Starck ujął doskonale to, co uważam
osobiście. Traktat zamiast pomagać, ogranicza oba kraje. Rozstawanie
się z nim nie oznacza ani zerwania stosunków, ani nagłego antagonizmu
pomiędzy naszymi krajami czy mieszkańcami.

--
Marcin Pośpiech

Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages