Pierwsze twierdzenie można mocno uzasadniać danymi dotyczącymi bezpieczeństwa ruchu drogowego. Drugie jest znacznie trudniejsze do obrony, ponieważ wymagałoby wykazania intencji.
Z punktu widzenia analizy bezpieczeństwa można argumentować, że:
To jednak nie jest to samo co stwierdzenie, że celem jest śmierć ściganego.
Bardziej precyzyjny język, stosowany w raportach naukowych i prawnych, wyglądałby na przykład tak:
"High-speed pursuits constitute a law-enforcement tactic whose foreseeable consequences include severe injury and death. Agencies authorizing pursuits do so with prior knowledge of these risks and therefore knowingly accept a probability of serious harm to suspects, police officers, passengers, and uninvolved members of the public."
Takie sformułowanie koncentruje się na:
a nie na przypisywaniu zamiaru zabicia.
Można też odwołać się do filozofii bezpieczeństwa stosowanej w lotnictwie, energetyce jądrowej czy kolejnictwie. W tych sektorach nie czeka się na kolejne ofiary, gdy wiadomo, że dana procedura generuje przewidywalne zgony. Jeśli istnieje technologia pozwalająca osiągnąć ten sam cel przy mniejszym ryzyku, regulatorzy zwykle dążą do jej wdrożenia.
To właśnie może być najmocniejszy argument za technologiami zdalnego zatrzymywania pojazdów:
Nie dlatego, że policja chce kogokolwiek zabić, lecz dlatego, że współczesna technologia może potencjalnie osiągnąć cel zatrzymania podejrzanego przy znacznie niższym ryzyku dla wszystkich uczestników ruchu drogowego.
Taka argumentacja jest zwykle łatwiejsza do obrony przed ekspertami, sądami, regulatorami i instytucjami międzynarodowymi niż teza o celowym planowaniu śmierci ściganego.