Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Naczelnik Panstwa Kaczynski-czyli zycie seksualne dzikich

698 views
Skip to first unread message

fatso

unread,
May 29, 2022, 3:29:30 AM5/29/22
to
Nie , to nie jest slynna ksiazka Pobog-Malinowskiego. To samo zycie w Polsce.
Sądy
Policja
Kontakt
Szukaj
Szukaj...
EnglishGermanFrench
ItalianSwedishPolish
Jarosław Kaczyński i sprawa „Buś”, czyli jak Wojskowe Służby Informacyjne dokumentowały intymne kontakty wodza narodu
Artykuły Polityka
26.04.2021
08.08.2021
Sprawa operacyjna Wojskowych Służb Informacyjny o kryptonimie „Buś”
Tajemnice wokół seksualności Jarosława Kaczyńskiego zagrożeniem dla bezpieczeństwa kraju
Jarosław Kaczyński ma w Polsce władzę absolutną. Jest prezesem Prawa i Sprawiedliwości i najważniejszą osobą w Zjednoczone Prawicy. Decyduje pośrednio lub bezpośrednio o wszystkich dziedzinach życia w naszym kraju. Jego polecenia realizują szefowie wszystkich instytucji rządowych w Polsce oraz wszystkich instytucji je kontrolujących. Według jego poleceń działa polskie sądownictwo, organa ścigania, prezydent i całą reszta systemu. Tak ważny człowiek nie powinien mieć w swoim życiorysie żadnych tajemnic obyczajowych, które mogłyby być wykorzystane do szantażu przez służby specjalne lub środowisko przestępcze. Niestety w przypadku Jarosława Kaczyńskiego takie informacje podobno są ukrywane. Okazuje się że podobno istnieje gdzieś teczka z dokumentacją filmową intymnych kontaktów homoseksualnych Jarosława Kaczyńskiego z porucznikiem WSI Piotrem P.

Sprawa operacyjna Wojskowych Służb Informacyjnych o kryptonimie „Buś”
Po katastrofie Smoleńskiej, w której zginął prezydent Lech Kaczyński, jego brat Jarosław Kaczyński postanowił ubiegać się o prezydenturę w przedterminowych wyborach. W czasie kampanii wyborczej do kilku redakcji telewizyjnych wpłynął list byłego pracownika Wojskowych Służb Informacyjnych, który zajmował się rozpracowywaniem środowiska Porozumienia Centrum (była partia Jarosława Kaczyńskiego). Oficer w swoim liście opisał akcję o kryptonimie „Buś” (od imienia kota Jarosława Kaczyńskiego). Akcja „Buś” została wszczęta na bazie wielu operacyjnych informacji o rzekomych homoseksualnych skłonnościach Jarosława Kaczyńskiego. Celem akcji było zebranie materiału operacyjnego o preferencjach seksualnych i relacjach Jarosława Kaczyńskiego oraz ewentualnie innych działaczy prawicowych w tym aspekcie. Materiały zgromadzone podczas akcji były bardzo pilnie strzeżone i objęte specjalną procedurą. Oprócz prowadzących postępowanie, dostęp do akt miał wyłącznie szef Wojskowych Służb Informacyjnych.

Jarosław Kaczyński i Paweł Rabiej
Jarosław Kaczyński z mężem Pawłem Rabiejem
Informacje dotyczące preferencji seksualnych Jarosława Kaczyńskiego trafiły właśnie do dokumentacji akcji „Buś”. Pierwsze materiały pozyskano przypadkowo, w toku wewnętrznego śledztwa WSI dotyczącego przecieków tajnych informacji ze służb do środowiska Porozumienia Centrum. Ktoś z oficerów WSI udostępniał tajne informacje członkom partii braci Kaczyńskich. Aby ustalić źródło przecieku przygotowano specjalne zdjęcie, na którym znajdował się policjant łudząco przypominający Mieczysława Wachowskiego (Szef Gabinetu Prezydenta Lecha Wałęsy) podczas kursu służby bezpieczeństwa. W owym czasie Jarosława Kaczyński i Lech Wałęsa byli już mocno skonfliktowani, a Mieczysław Wachowski był szczególnie znienawidzony przez Kaczyńskich. Spreparowana fotografia mogła więc być użyteczna dla Porozumienia Centrum. Podejrzewano, że dzięki niej wykryty zostanie pracownik WSI odpowiedzialny za przecieki. Pracownikiem tym okazał się por. Piotr P. odpowiedzialny za ochronę Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie.

Kontakty seksualne Jarosława Kaczyńskiego z porucznikiem WSI Piotrem P.
Sprawdzono kontakty i relacje porucznika Piotra P. i rozpoczęto jego obserwacje. Podobno okazało się, że Piotr P. jest od kilku lat kochankiem Jarosława Kaczyńskiego. W pokoju Piotra P. zamontowano kamery. W wyniku dwuletnich obserwacji zgromadzono materiał audio-video, z intymnych spotkań Jarosława Kaczyńskiego z porucznikiem Piotrem P. Spotykali się kilka razy w miesiącu. Spotkania trwały 1-1,5 godziny. Miały one głównie charakter seksualny ale Piotr P. podczas tych spotkań przekazywał Jarosławowi Kaczyńskiemu również tajne informacje i kopie dokumentów Wojskowych Służb Informacyjnych. W ten sposób przekazana została także spreparowana fotografia Wachowskiego. Jarosław Kaczyński przekazał ją dalej do upublicznienia. Fotografia została przekazana do mediów oraz wykorzystana w książce o Mieczysławie Wachowskim „Kim Pan jest Panie Wachowski” autorstwa Ingi Rosińskiej i Pawła Rabieja.

Osobiście pamiętam, jak mocno komentowano fotografię w owym czasie w mediach. Początkowo wszyscy byli absolutnie przekonani, że na zdjęciu znajduje się prawa ręka Wałęsy, a więc Mieczysław Wachowski. Potem ujawniono mistyfikację. Zgłosił się prawdziwy policjant uwieczniony na zdjęciu. Był to komisarz policji z Lublina – Arnold Superczyński. Bracia Kaczyńscy zostali ośmieszeni a Wojskowe Służby Informacyjne wykryły kreta w swoim środowisku.

Sprawa operacyjna Wojskowych Służb Informacyjnych o kryptonimie „Paczka”
Wobec porucznika (a później kapitana) Piotra P. prowadzono również działania operacyjne związane z jego działalnością gospodarczą. Opatrzono je kryptonimem „Paczka”, a następnie – „Paczka-2”, „Paczka-3”. Sprawa „Paczka” dotyczyła głównie fundacji założonej przez Piotra P. – „Pro Civili”. Z czasem kwestie gospodarcze sprawy zeszły na dalszy plan i Wojskowe Służby Informacyjne skupiły się na kontaktach por. Piotra P. z ludźmi prawicy.

W sprawie „Paczka” zgromadzono bogaty materiał dowodowy o charakterze obyczajowym m.in. zdjęcia i filmy. Wiele z nich dokumentowało relacje seksualne Jarosława Kaczyńskiego z porucznikiem Piotrem P. Materiały te zostały ostatecznie włączone do akt sprawy „Buś”.

Paweł Rabiej nazywany mężem Jarosława Kaczyńskiego
Jak już wspomniałem spreparowana przez WSI fotografia została przekazana przez Jarosława Kaczyńskiego m.in. Pawłowi Rabiejowi do wykorzystania w książce o Wachowskim. W efekcie Paweł Rabiej stał się również obiektem obserwacji Wojskowych Służb Informacyjnych. W toku obserwacji, okazało się, że jego również łączą seksualne relacje z Jarosławem Kaczyńskim. Wojskowe Służby Informacyjne zarejestrowały ukrytą kamerą intymne spotkania Jarosława Kaczyńskiego z młodym Pawłem Rabiejem.

Paweł Rabiej to do niedawna zastępca Rafała Trzaskowskiego w warszawskim ratuszu. Rabiej wszędzie przyznaje się do swojego homoseksualizmu. Na początku lat 90-tych pomagał przy kampanii wyborczej Porozumienia Centrum i tutaj nawiązał znajomość z Jarosławem Kaczyńskim. Po publikacji książki o Mieczysławie Wachowskim, Prezydent Lech Wałęsa publicznie zaprosił do Belwederu na rozmowę „Lecha z żoną i Jarosława z mężem„. Owym „mężem ” Jarosława Kaczyńskiego miał być właśnie Paweł Rabiej. Wyjaśnił to znawca środowisk homoseksualnych – Jerzy Nasierowski w artykule „Mąż Kaczyńskiego” i książce „Romeo & Romeo”. Jerzy Nasierowski opisał intymną znajomość Jarosława Kaczyńskiego z Pawłem Rabiejem.

Janusz Palikot w jednym ze swoich wywiadów stwierdził otwarcie, że Jarosław Kaczyński jest homoseksualistą: „Jeśli Kaczyński ukrywa, że jest gejem, a jest szefem największej partii narodowo-katolickiej, to okłamuje swoich wyborców. Służby obcych państw wiedzą, że Jarosław Kaczyński jest homoseksualistą„. Z kolei Robert Biedroń w Polsacie News powiedział, „iż bardzo wpływowym gejem w Polsce jest polityk głaszczący koty”.

Partnerem seksualnym Pawła Rabieja był również inny znany polityk Prawa i Sprawiedliwości – Aleksander Szczygło (dyrektor gabinetu Prezesa Najwyższej Izby Kontroli). Panowie mieszkali nawet razem. W ich mieszkaniu Wojskowe Służby Informacyjne również zamontowały ukryte kamery, którymi nagrywano ich wzajemne intymne relacje. Wszelkie nagrania i zdjęcia intymnych relacji Pawła Rabieja z Jarosławem Kaczyńskim i Aleksandrem Szczygło trafiły do teczki sprawy o kryptonimie „Buś”.

W dokumentacji akcji „Buś” znajduje się podobno kilkadziesiąt godzin nagrań oraz kilkaset stron dokumentów (stenogramy, listy, zeznania). Są tam nie tylko materiały dotyczące Jarosława Kaczyńskiego czy Aleksandra Szczygło. Znajdują się tam również intymne materiały dotyczące ukrywanych relacji męsko-damskich różnych innych polityków prawicy.

Likwidacja Wojskowych Służb Informacyjnych i zaginiona akta sprawy o kryptonimie „Buś”
W czasach, gdy Jarosław Kaczyński był premierem zapadła decyzja o likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Jarosław Kaczyński nie ukrywał nienawiści do tej formacji. Dawał temu wyraz w wielu wywiadach telewizyjnych i prasowych. Zapewne wiedział, że w archiwach WSI znajdują się kompromitujące go materiały. Poprzez likwidacje WSI można było przejąć jej archiwa i usunąć z nich kłopotliwe akta.

Piotr P.
Piotr P.
Likwidacją Wojskowych Służb Informacyjnych zajął się zaufany człowiek Kaczyńskiego – Antoni Macierewicz. W czasie likwidacji WSI akta o kryptonimie „Buś” zaginęły i do dzisiaj pozostają w ukryciu. W raporcie Antoniego Macierewicza z likwidacji WSI nie ma nawet wzmianki o aktach sprawy „Buś”. Jest tam natomiast opisana sprawa operacyjna o kryptonimie „Paczka” ale tylko w kontekście gospodarczym. Kwestie obyczajowe Antoni Macierewicz pominął.

Akta sprawy o kryptonimie „Buś” najprawdopodobniej znajdują się obecnie u Antoniego Macierewicza. Macierewicz ma więc bardzo mocne haki na Jarosława Kaczyńskiego. Dzięki temu jest jedynym człowiekiem na prawicy, który może bezkarnie krytykować Prezesa. Ma przy tym zawsze pewną jedynkę na listach wyborczych Prawa i Sprawiedliwości i jest wiceprezesem tej partii. Jest również przewodniczącym „Podkomisji ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy rządowego samolotu Tu-154 w Smoleńsku”. Podkomisja Smoleńska przez 11 lat swej działalności niczego nie wyjaśniła, a roczne koszty jej działania to blisko 3 mln zł. Tak więc Antoni Macierewicz pobiera ogromne pieniądze za nic nie robienie.

Kapitan Piotr P. – mózg i twórca afery SKOK Wołomin
Kapitan Piotr P. został zwolniony ze służby w Wojskowych Służbach Informacyjnych w roku 1995. Jego nazwisko wypłynęło po raz kolejny przy słynnej aferze SKOK Wołomin. W tej największej finansowej aferze w historii Polski wydrenowano kieszenie przeciętnych Polaków na 2,2 mld zł. Piotr P. był głównym mózgiem i organizatorem afery SKOK-u Wołomin. Zagrabione pieniądze trafiły do kieszeni polityków, urzędników państwowych i celebrytów, głównie pod postacią niewymagalnych kredytów. Ostatni szef Wojskowych Służb Informacyjnych gen. Marek Dukaczewski stwierdził w wywiadzie dla Radia RMF, że Piotr P. wielokrotnie kontaktował się z Prezydentem Lechem Kaczyńskim i był prywatnie częstym bywalcem w Pałacu Prezydenckim za czasów Lecha Kaczyńskiego. Znał doskonale obu braci Kaczyńskich.

fatso

unread,
May 29, 2022, 3:53:39 AM5/29/22
to
Ponizej mamy cos w podobnym stylu. Mysle ze pedaly nie umieja trzymac jezyka za zebami.
U nas w Wlk Brytanii byl podobny problem-mlody i zdolny polityk, baron hiszpanski z pochodzenia-a jakze! Musial odejsc z polityki, ow Baron Portillo. A teraz do lektury-Swinskie Ryje- co nigdyscie nie lizali meskiej odbytnicy;


Text Adama Mazguły
O „MĘŻU” JAROSŁAWA, O „PANI BASI” I O ODCZŁOWIECZANIU…
Post jest kontynuacją tekstu "On nam nigdy nie wybaczy, że zabił swojego brata...".

Barbara Skrzypek czyli "pani Basia", legenda i szara eminencja Nowogrodzkiej, przez niemal 30 lat szefa kancelarii Kaczyńskiego i jego prawa ręka, główny udziałowiec spółki „Srebrna”. W czasach PRL-u niemal na pewno funkcjonariuszka „bezpieki” (kontrwywiad WSI?), asystentka gen. Janiszewskiego, jednego z autorów stanu wojennego i wieloletniego szefa gabinetu politycznego gen. Jaruzelskiego. Pani Basieńka w czasach komuny była również zatrudniona w Kancelarii Tajnej oraz (na różnych stanowiskach) w gabinecie premiera i ówczesnym URM. Miała więc przez wiele lat dostęp do tajnych i poufnych pism rządowych oraz najważniejszych tajemnic państwowych, także z zakresu bezpieczeństwa państwa i obronności. To nie jest żadna wiedza tajemna, to są powszechnie znane fakty. Ci, którzy pamiętają realia PRL-u, wiedzą doskonale, że pani Basieńka, już z racji dostępu do osoby premiera, Kancelarii Tajnej oraz współpracy z „twardogłowym” komuchem gen. Janiszewskim musiała spełniać bardzo wyśrubowane kryteria jeśli chodzi o właściwą postawę ideologiczną. Musiała być wielokrotnie sprawdzana pod kontem lojalności względem władzy komunistycznej.
A jednak już rok po upadku komuny (w 1990 r.) „pani Basia” stała się bliską współpracownicą Kaczyńskiego, a z czasem jego prawą ręką. Niewykluczone, że jako „wiano” wniosła Kaczyńskiemu dokumenty i wiedzę z czasów PRL-u, do których dostęp miało zaledwie kilkanaście osób (Kaczyński zawsze miał słabość do „haków” na innych). A potem miała z kolei dostęp do wszystkich dokumentów i tajemnic PC oraz PIS. Zapewne także tych związanych z największymi aferami lat 90. XX w. (Telegraf, reprywatyzacja „Ruchu”, Fundacja „S” itd.), w których główną rolę odgrywali obaj Kaczyńscy, Glapiński i Zalewski. Najważniejsi politycy PIS bali się jej panicznie, bo była sekretarką tylko z nazwy... Dla wyborców PIS zaś ta „komuszka” stała się niemal ikoną partii, godną szacunku i zaufania. Ci sami wyborcy PIS z entuzjazmem przyjęli PIS-owską ustawę dezubekizacyjną, która pracowników służb mundurowych PRL-u pozbawiała znacznej części emerytur. Nawet kierowców milicyjnych radiowozów, funkcjonariuszy Straży Granicznej i więziennictwa, którzy służbę rozpoczęli np. rok przed upadkiem komuny. Bo to źli ludzie byli. W przeciwieństwie do dobrej „komuszki” Barbary Skrzypek.

Politycy i wyborcy PIS, tak bezlitośni dla „resortowych dzieci” w mediach i partiach opozycyjnych, nie przyjmują do wiadomości komunistycznej przeszłości prominentnych członków własnej partii. To nie jacyś krewni członków PIS byli komuchami, tylko oni sami nimi byli! Między bajki Macierewicza o zamachu można włożyć zapewnienia Kaczyńskiego, że nic nie wiedział o współpracy Kujdy z SB. Zna Kujdę od niemal 30 lat, a teczka TW SB "Ryszarda" leży w IPN od dawien dawna. I właśnie dlatego Kaczyński powierzał tej kanalii różne wysokie stanowiska, w tym także fotel Prezesa „Srebrnej”. Gdy wybuchła afera z teczką Kujdy i on sam przyznał się do współpracy z SB, został na jakiś czas schowany do wielkiej szafy z napisem "Azyl dla komuchów" w gabinecie Prezesa. Aferę szybko przykryły następne afer PIS-u i Kaczyński wypuścił Kujdę z tej szafy. Został on szefem Rady Nadzorczej Polskiej Spółki Gazownictwa. Antykomunista Kaczyński do nikogo nie ma tyle zaufania i sympatii, ile właśnie do byłych komuchów.

Kaczyński doskonale wiedział również o przeszłości TW SB „Wolfganga” Przyłębskiego, a jednak wysłał go w „ambasadory” i to nie na jakieś zadupie, ale do Berlina. A Przyłębska i Pawłowicz? W czasie, gdy SB i milicja pałowały robotników w Ursusie i Radomiu, one maszerowały w czerwonych krawatach na pochodach 1-majowych jako członkinie władz komuszej SZSP. Tak więc albo ideologia PZPR tym dwóm szmatom pasowała, albo chciały po "linii partyjnej" skończyć studia i robić kariery zawodowe. Nie wiem doprawdy, co gorsze… A w połowie lat 70. członek władz wydziałowych SZSP to była szycha! Jan Pietrzak - dopieszczany przez Nowogrodzką i „kurwizję” - był zarówno członkiem ZMP, jak i PZPR. Łaniewska, deklamująca wzniosłe, patriotyczne wiersze podczas "miesiączek smoleńskich", już w czasach stalinowskich była aktywistką ZMP i donosiła do UB na kolegów ze studiów. A Piotrowicz, Karski, Czabański, Aumiller, Cioch, Łopiński (prawa ręka „Kurwskiego” na Woronicza, dziś w PKO BP)? To nie są jacyś szeregowi członkowie PIS! To są byli ministrowie rządów PIS i wysocy urzędnicy państwowi w czasach rządów PIS. Kostrzewski, jeden z najbliższych współpracowników Kaczyńskiego i długoletni skarbnik PIS, to też były komuch. A Wassermann? Czy to nie kpina, że PRL-owski prokurator, który ścigał i oskarżał członków NZS-u, stał się jednym z najważniejszych polityków rzekomo antykomunistycznego PIS i szefem służb specjalnych? To się w pale nie mieści...

SKOK-i zakładali Lech Kaczyński i Grzegorz Bierecki. We władzach SKOK-ów politycy PIS zasiadali jednak sporadycznie. Obsadzili jednak te władze swoimi ludźmi. Co za przypadek, na ogół wywodzącymi się z dawnej komunistycznej "bezpieki", głównie WSI. Tej samej WSI, którą Macierewicz już bardzo dawno temu nazywał "zbrodniczą instytucją na usługach Kremla"... Kochanek Jarosława, por. Piotr P., też był przecież funkcjonariuszem WSI! To nie była jakaś przelotna gejowska znajomość, tylko trwający kilka lat związek, z kilkoma intymnymi spotkaniami w miesiącu, które podobno mają (a raczej miały do 2015 r.) bogatą dokumentację audio-video. Seksualny charakter tego związku nie ulega wątpliwości. Nie wiadomo natomiast, czy Piotr P. dostarczał Kaczyńskiemu jakieś materiały z przepastnych archiwów WSI.

Lech Kaczyński swego czasu był najzwyklejszym marksistą, który dla kariery zawodowej właził w dupę komuchom! Gdy się przegląda jego pracę doktorską (obronioną w 1980 r.), to więcej tam jest zachwytów nad geniuszem Lenina, Marksa i Engelsa, niż treści poświęconej prawu pracy... Jarosław nie pozostawał wcale w tyle za swoim braciszkiem. W jego z kolei pracy doktorskiej aż się roi od cytatów wypowiedzi czołowych stalinowskich przywódców i ideologów: Stalina, Bieruta, Gomułki, Cyrankiewicza, Kliszki, Sokorskiego, Werblana, Kąkola... Oto przykład marksistowskiej twórczości Jarosława: "Już w referacie KC na III Zjazd PZPR stwierdzono pojawienie się zjawiska naporu ideologii burżuazyjnej. Jednocześnie jednak podkreślona została zasada niestosowania metod administracyjnych w walce o ostateczny cel, jakim jest według słów Władysława Gomułki „całkowity triumf marksizmu leninizmu jako jedynej metodologicznej podstawy nauki"”.
I tenże Kaczyński (oraz jego zwolennicy) wyzywał potem od "komuchów" Kuronia, Mazowieckiego, Geremka, Balcerowicza. Oraz zarzucał zdradę Polski lub działalność agenturalną "resortowym dzieciom", bo ich rodzic lub jakiś wujek był działaczem PZPR.
Kończę wątek komuchów w wierchuszce PIS, o których to komuchach wyborcy tej partii nie chcą wiedzieć. Nie to, że nigdy się nie dowiedzieli! Dowiedzieli się i wymazali tę wiedzę z pamięci. Zadziałał zbiorowy syndrom wypierania prawdy w imię własnego politycznego komfortu psychicznego. No bo jak tu twierdzić, że jest się antykomunistą, atakować byłych SB-eków i członków PZPR w szeregach innych partii, mediach lub biznesie, i samemu uwielbiać Prezesa, który też był komuchem i głosować na SB-eków i komuchów, którzy stali się PIS-owcami.

Wspomniałem o homoseksualizmie Kaczyńskiego, którego jego wyborcy nie przyjmują do wiadomości… Geje w PIS i kościele katolickim to dla nich temat tabu, będący zarazem dowodem na potworną obłudę i hipokryzję nie tylko polityków PIS, ale także ich elektoratu. Wyborcy PIS zdają sobie sprawę z orientacji seksualnej swojego "wodza", tylko starają się o tym nie myśleć. Bronią się rękoma i nogami przed powiedzeniem tego głośno. Jeśli ponad 70-letni facet nie tylko nie ma żony i dzieci, ale nie był nigdy choćby w związku z żadną kobietą, nikt go nawet nie widział z kobietą w kawiarni, teatrze lub na plaży, to nawet największemu przygłupowi zaczyna świtać w głowie uzasadnione podejrzenie. Orientacja seksualna jest jego sprawą. Ale sprawą nas wszystkich jest haniebna wojna, jaką wytoczył środowiskom LGBT. Hitler, zanim rozpoczął eksterminację milionów ludzi, najpierw odczłowieczył Żydów i Słowian. Łatwiej jest mordować prymitywnych podludzi, niż ludzi. Toteż nikt w hitlerowskich Niemczech nie płakał po milionach zagazowanych Żydów ani milionach zamordowanych Polaków, Rosjan, Ukraińców. Putin robi identycznie to samo. Kremlowska propaganda od wielu lat zohydza narodowi rosyjskiemu Ukraińców i Ukrainę. Efekt tego odczłowieczania całego narodu widzimy dziś w relacjach z wojny. Dużo łatwiej bombarduje się budynki mieszkalne, szkoły lub dworzec, pełne „tylko” podludzi, w dodatku „faszystów” i „zdrajców” ... Zbiorowy gwałt na ukraińskiej dziewczynie nie jest w Rosji traktowany jak gwałt, bo w przekonaniu tych bandytów ukraińska kobieta nie jest żadną kobietą.

I ten sam mechanizm odczłowieczania Kaczyński zastosował w Polsce w stosunku do osób LGBT. Gdy się czyta maile ze skrzynki Dworczyka, to ma się wrażenie, że to się dzieje w Rosji! Oto wysocy urzędnicy państwowi (!) ustalają, jak w mediach przedstawić dziesiątki tysięcy Polaków jako podludzi, jak uderzyć w ich godność i jak wmówić własnemu elektoratowi, że osoby LGBT to zboczeńcy, dewianci, wrogowie Polski i Polaków. Bo Prezes-homoseksualista uznał, że atak na osoby LGBT będzie najskuteczniejszym sposobem na wygranie wyborców prezydenckich! No i mieliśmy potem wypowiedzi Czarnka o tym, że osoby LGBT to ludzie nienormalni, którym nie przysługują żadne prawa. Mieliśmy wypowiedzi innych polityków PIS, na czele z głową państwa, że osoby LGBT to nie są ludzie, tylko ideologia. Zabrakło tylko wezwania, by osoby LGBT wieszać na latarniach...
Choć Kaczyński sam jest gejem, to akurat jego zachowanie nie dziwi. Bo jest przede wszystkim kanalią zdolną do wszystkiego. Musi natomiast dziwić radykalizacja nastrojów wśród elektoratu jego partii, który dał się wprząc w PIS-owską propagandę anty-LGBT, a wiedzy o homoseksualizmie Prezesa nie dopuszcza do swojej świadomości.
Kampanię zwalczania „tęczowej zarazy” Kaczyński prowadził ramię w ramię z „czarnym LGBT”. Biskupi-geje i księża-geje grzmieli z ambon, jakim to zagrożeniem dla bytu naszego państwa i przyszłości polskich rodzin jest to „tęczowe” LGBT. Skoro eurodeputowany Legutko, uznawany przez Kaczyńskiego za największy autorytet w jego partii, o wszechobecnym wśród polskiego kleru homoseksualizmie mówi wprost, że to „lawendowa mafia” i uważa go za największy problem kościoła w Polsce, to mamy mniej więcej wyobrażenie o skali tego zjawiska. Inna sprawa, że Legutko seksualne obcowanie księdza z 15-letnim ministrantem nazywa „homoseksualizmem”, choć jest to zwykła pedofilia.
Wyborcy PIS najchętniej gejów i lesbijki zamknęliby w rezerwatach albo nawet obozach koncentracyjnych. Osoby LGBT są dla nich synonimem zła, Szatana, degeneracji, niszczenia wartości chrześcijańskich itd. Ci sami wyborcy PIS księdza-geja bez oporów całują w dłoń klękają przed nim i czczą go, jakby był bóstwem. Bariera w ich głowach nie przepuszcza prawdy, że ten ksiądz tylko tym się różni od uczestników parad równości, że nie ma odwagi przyznać się do swojego homoseksualizmu! Podobnie jest z postrzeganiem setek polskich księży-pedofilów. Na pedofila-nieduchownego wyborca PIS rzuci się z pięściami. A pedofilii księdza katolickiego będzie starał się nie dostrzegać i stanie nawet w obronie pedofila przed tymi, którzy będą domagać się jego ścigania. Bo zwolennik PIS jest wychowany w bezwzględnym posłuszeństwie klerowi i ten poddańczy obowiązek jest silniejszy, niż troska o dobro dzieci.

Ten syndrom wypierania i zaprzeczania, widoczny jak na dłoni w dwoistym postrzeganiu rzeczywistości, obserwujemy u wyborców PIS na każdym kroku. Uchodźca z Ukrainy to dla nich dotknięty nieszczęściem człowiek, któremu należy pomóc. Ale już uchodźca z ogarniętej wojną Syrii lub Afganistanu to roznoszący choróbska muzułmanin, brudas, pewnie złodziej lub terrorysta. Rozwodnicy Marta Kaczyńska, „Kurwski”, Kuchciński, Terlecki, Gliński, Kamiński, Czarnecki, Mazurek lub Zalewska to dla wyborców PIS strażnicy rodzinnego ogniska, wartości tradycyjnych i chrześcijańskich. Wyborca PIS świetnie pamięta „ośmiorniczki” (po 28 zł/porcja) i słowa Bartłomieja Sienkiewicza wypowiedziane 8 lat temu po pijaku u „Sowy i Przyjaciół”: „Ch…, dupa i kamieni kupa”. I wyborca PIS nigdy tych słów nie wybaczy. Ale już słów Cepa o „zapierd*laniu za miskę ryżu” udaje, że nigdy nie słyszał! Ten sam, tak pamiętliwy, wyborca PIS nie chce pamiętać, że 2 lata temu minister Szumowski za 220 mln zł kupił od handlarza bronią nieistniejące respiratory. A za 5 mln zł maseczki od znajomego instruktora narciarstwa, choć z góry wiedział, że te maseczki nadają się tylko na śmietnik…
https://www.facebook.com/Polityczne-wariacje-109421898220556
Dziękuję za uwagę.
I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da...
Jacek Nikodem vel Jacek Awarski

narc...@gmail.com

unread,
May 29, 2022, 7:30:12 AM5/29/22
to
Nie wiedziałeś Robuś o tym? Przecież od dawna wiadomo, że kaczak to pedał>

Tu fotki na temat:
Jarosław Kaczyński z mężem Pawłem Rabiejem i drugą żoną Piotrem Płuciennikiem:
https://bi.im-g.pl/im/20/6a/17/z24555040IER,1993-r---Pawel-Rabiej--pierwszy-z-prawej--i-Jarosl.jpg

Kochanka, Aleksandra Szczygło, razem z bratem, posłał do Smoleńska:
https://www.bbn.gov.pl/dokumenty/zalaczniki/1/1-25076_g.jpg

Na ściepie jest podobny - kamuflujący się pedałek Lesio A Kleczkowski, który od 30 lat kwiczy "Łapać złodzieja":
https://www.upsc.se/images/stories/researchers/leszek/leszek_portrait.jpg

Ps. inna PiSowska kurwa - ZOMOwiec Piotr Duda:
https://scontent-yyz1-1.xx.fbcdn.net/v/t39.30808-6/284480180_146167677992311_50325622281637915_n.jpg?_nc_cat=105&ccb=1-7&_nc_sid=5cd70e&_nc_ohc=wb26-HuDN6kAX-QRAuH&_nc_ht=scontent-yyz1-1.xx&oh=00_AT-LjSV4FH6dxD5nUHxBQbb5zmLmHJ-R6WHJCCcXmFC6dQ&oe=62984A72


Hreczecha

unread,
May 29, 2022, 11:04:17 AM5/29/22
to
Fajne. Ale c"Zycie Seksualne Dzikich" Napisal Bronislaw Malinowski. Wladyslaw Pobog-Malinowski jest autorem Najnowszej Historii Polski 1984-1945.

fatso

unread,
May 29, 2022, 1:34:15 PM5/29/22
to

> Fajne. Ale c"Zycie Seksualne Dzikich" Napisal Bronislaw Malinowski. Wladyslaw Pobog-Malinowski jest autorem Najnowszej Historii Polski 1984-1945.

Cytuje za Wikipedia; Był jedynym synem Lucjana Malinowskiego herbu Pobóg i Józefy Eleonory z Łąckich. Większość życia zawodowego spędził w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych oraz na wyspach Melanezji, gdzie prowadził badania terenowe. W opublikowanej korespondencji podpisywał się: Bronisław Kasper z Kalnicy Pobóg-Malinowski.
Panie Hreczecha-my, ludzie starej daty, przywiazujemy wage do takich dupereli.
A Wiec Pobog-Malinowski, Dolega-Mostowicz, Slepowron-Jaruzelski czy chociazby nizej podpisany Ogonczyk-Robak. Koronet baronski to juz dorobie se sam.

Hreczecha

unread,
May 29, 2022, 9:33:32 PM5/29/22
to
Malinowskich w Polsce bylo i jest jak mrowkow. I byc moze ci panowei byli spokrewnieni. Pobog byl takze herbem Bornislawa Malinowskiego

andal

unread,
May 29, 2022, 10:14:31 PM5/29/22
to
nie wiem czemu ludziska oczekuja ze Kalkstein bedzie inny niz masa zydow
wsrod ktorych pedalstwo i wielozenstwo sa na porzadku dziennym

fatso

unread,
May 30, 2022, 4:14:36 AM5/30/22
to
.
> Malinowskich w Polsce bylo i jest jak mrowkow. I byc moze ci panowei byli spokrewnieni. Pobog byl takze herbem Bornislawa Malinowskiego

Ja sam poznalem osobiscie sierz.pilota Malinowskiego, bohatera Bitwy o Anglie. No ale on chyba nie byl herbowy chociaz latal i uczyl pilotazu w slynnej Szkole Orlat w Deblinie. Te sprawy w tamtych czasach mialy znaczenie i dostac sie do elitarnej jednostki bylo latwiej gdy sie mialo sygnet herbowy na malym palcu prawej reki.
No i co jest ciekawe: nasz etnograf Pobog-Malinowski pieczetowal sie faktem, ze on jest z jakiejs Kalenicy-wsi na zadupiu nikomu nie znanej. Tak jakby francuski szlachetka przedimkiem £De£-chcial zaznaczyc ze on jest zamkowy, ma wies i chateau jak sie nalezy. W rzeczywistosci wszyscy ci Jaruzelscy, Mostowicze, Robaki-przychodzili na swiat nie w jakiejs miejskiej umieralni ale gdzies na wsi, w dworku a nawet na Syberii u rodziny wygnanca,.

Hreczecha

unread,
May 30, 2022, 12:42:01 PM5/30/22
to
Hmm....Tzn. Zydami byli,m.in. Kazimierz Wielki i Wladyslaw Warnenczyk.

fatso

unread,
May 30, 2022, 1:57:52 PM5/30/22
to
Raczej byli Vikingami/Waregami. My tez bylismy jebliwi.

Piotr W.

unread,
Jun 8, 2022, 7:35:39 PM6/8/22
to
poniedziałek, 30 maja 2022 o 19:57:52 UTC+2 fatso napisał(a):
> Raczej byli Vikingami/Waregami. My tez bylismy jebliwi.
https://niemazartow.eu/uwaga-na-nowe-oszustwo-na-ankiete-ministerstwa-finansow

Hreczecha

unread,
Jun 9, 2022, 12:12:49 PM6/9/22
to
On Monday, May 30, 2022 at 12:57:52 PM UTC-5, fatso wrote:
> Raczej byli Vikingami/Waregami. My tez bylismy jebliwi.
Bylismy. Ale historycy mowia o tym, ze byc moze Piastowie wywodzieili sie od Wikingow. Jagiellonowie - chyba nie.
0 new messages