Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Prawda o powstaniu w getcie warszawskim

118 views
Skip to first unread message

u2

unread,
Apr 24, 2013, 11:25:55 AM4/24/13
to
... obecnie obowiązuje narracja komunistycznego ŻOB, ale to ŻZB był
prawdziwym motorem i bohaterem tego powstania.


--
Służba despotyzmowi i fałszowi
To patriotyzm ... wszarzy.

http://telewizjarepublika.pl/

brat_olin

unread,
Apr 24, 2013, 12:47:00 PM4/24/13
to
u2 <u...@o2.pl> wrote:
>
> ... obecnie obowiązuje narracja komunistycznego ŻOB, ale to ŻZB był
> prawdziwym motorem i bohaterem tego powstania.
>
Ano! Ze sciepy sprzed 7 lat:

From: "brat_olin" <brat_o...@yahoo.com>
Newsgroups: soc.culture.polish
Subject: Prawda to?
Date: 20 Apr 2006 02:05:23 -0700

Nasz Dziennik: Prawda o powstaniu w getcie warszawskim
Karly krzycza, gdy spia herosi

"Prawie wszystkie napisane dotychczas - a przeciez napisano wiele
ksiazek i artykulow o powstaniu warszawskich Zydow - to albo perfidna
falszywka tych, ktorzy szukaja wlasnej slawy w zapomnieniu innych,
albo blad wynikajacy z niedostatecznej wiedzy i ufnego stosunku do
pozostajacych przy zyciu swiadkow, ktorzy wysmazyli swoje opowiadania
i skrocone wersje, pomniejszajace innych, i - rzecz jasna -
upiekszajace ich samych" - pisal Chaim Lazar-Litai w swojej ksiazce
"Masada w Warszawie". Rowniez w Polsce propaganda peerelowska od
samego poczatku
falszowala obraz powstania. Zydowska Organizacje Bojowa (ZOB)
traktowala jako jedyna liczaca sie uczestniczke powstania, mimo ze jej
rzeczywisty udzial w powstaniu byl drugoplanowy. O jej wyeksponowaniu
przez pezetpeerowskich historykow zadecydowala komunistyczna,
prosowiecka orientacja.

Wladze PRL konsekwentnie przemilczaly udzial w powstaniu scisle
wspoldzialajacego z Armia Krajowa Zydowskiego Zwiazku Wojskowego
(ZZW). Jako liczniejszy, lepiej uzbrojony i wyszkolony przez polskich
instruktorow ZZW stawial dlugotrwaly opor Niemcom (od 19 do 27
kwietnia
1943 r.). Dla porownania - slabo uzbrojeni i nieprzygotowani do walki
bojowcy ZOB byli w stanie bronic sie efektywnie jedynie kilkanascie
godzin pierwszego dnia powstania.

Formalny upadek komunizmu nie przerwal zmowy milczenia wokol ZZW. Do
dzisiaj nie brakuje zwolennikow "historycznego usmiercenia" prawdy o
podstawowym udziale zolnierzy tej formacji w powstaniu. Popyt na to
gigantyczne klamstwo trwa, zmienilo sie tylko jego podloze. Wizja
Polski "antysemitow", forsowana przez filosemitow i zydowski ruch
roszczeniowy, nie wytrzymuje porownania z faktami polsko-zydowskiego
braterstwa broni. Na tle pietrzacych sie klamstw i polprawd na temat
powstania w getcie warszawskim warto zwrocic uwage na dwie zydowskie
publikacje: "Prawda o powstaniu w getcie warszawskim" autorstwa
zydowskiego publicysty Aleksandra Swiszczewa, ktora ukazala sie na
lamach "Shalom New York"[1], oraz "Zmienne oblicze pamieci. Kto
obronil Getto Warszawskie?" Moshe Arensa opublikowana w "The Jerusalem
Post"[2]
23 kwietnia 2003 r. - w 60. rocznice powstania.

Geneza ZZW

W listopadzie 1939 r. u jednego z oficerow Zwiazku Walki Zbrojnej,
kapitana Henryka Iwanskiego ps. "Bystry", pojawilo sie czterech Zydow
- oficerow Wojska Polskiego - z porucznikiem Dawidem Mordechajem
Apfelbaumem. Zaproponowali Iwanskiemu utworzenie zydowskiej grupy
bojowej, ktora stalaby sie czescia polskiego podziemia. Pod koniec
grudnia grupa zostala powolana do zycia (liczyla 39 ludzi), zlozyla
przysiege i otrzymala nazwe Zydowskiego Zwiazku Wojskowego. Po
przysiedze kapitan Iwanski wreczyl czlonkom ZZW 39 pistoletow vis. 30
stycznia 1940 r. informacje o powstaniu ZZW przeslano do generala
Sikorskiego. W latach 1940-1942 komorki ZZW powstaly w calej Polsce;
najsilniejsze ogniwa istnialy w Lublinie, we Lwowie i w Stanislawowie.
Trzon organizacji tworzyli czlonkowie mlodziezowej organizacji "Betar"
i dwoch organizacji syjonistycznych.

Glownym celem dzialalnosci ZZW w 1940 r. bylo przeprawienie przez
granice polsko-wegierska swoich czlonkow, szczegolnie oficerow, do
polskich dywizji formowanych we Francji i Anglii.

Eksterminacja Zydow i slabosc lewicy

Latem 1942 r. Niemcy przystapili do planowego unicestwienia getta
warszawskiego. Tak zwana wielka akcja trwala od 22 lipca do 21
wrzesnia. Z Warszawy wywieziono do Treblinki i na Majdanek ponad 300
tysiecy warszawskich Zydow. W getcie pozostalo ok. 50 tysiecy (wedlug
oficjalnej statystyki niemieckiej - 35 tysiecy) osob. Dopiero wowczas
czlonkowie syjonistycznych partii lewicowo-socjalistycznych
zdecydowali sie stworzyc swoja organizacje (razem z Bundem i
komunistami). Do tego czasu nie prowadzili zadnej dzialalnosci
podziemnej. "To my bylismy prawdziwa wladza w getcie. To my
decydowalismy, jak maja zyc ludzie,
ktorzy pozostali w getcie. Nazywali nas 'partia'. Gdy partia cos
kazala, bylo to wykonywane" - wspomina Marek Edelman sowieckie
porzadki panujace w komunistycznych strukturach[3].

W ZOB w ciagu calej jej dzialalnosci nie bylo ani jednego oficera
Wojska Polskiego.

Przygotowania i organizacja ZZW

W tym czasie Zydowski Zwiazek Wojskowy dzialal juz dwa i pol roku.
Przez caly ten czas konspiratorzy otrzymywali od Armii Krajowej bron i
uczyli sie jej uzywac. W tym celu z miasta regularnie przychodzil do
nich instruktor - kapitan Wojska Polskiego. Ze wspomnien Henryka
Iwanskiego, oficera Korpusu Bezpieczenstwa AK odpowiedzialnego za
lacznosc z organizacjami zydowskimi, dowiadujemy sie, ze latem 1942 r.
w ZZW sluzylo 320 uzbrojonych zolnierzy. W czasie tzw. wielkiej akcji
ukrywali sie w bunkrach. Dlatego zginelo sposrod nich "tylko" 15-20
ludzi. Dowodca ZZW, Dawid Apfelbaum, zostal przez Korpus
Bezpieczenstwa uprzedzony o zblizajacej sie akcji Niemcow.
Poinformowal o tym przewodniczacego Judenratu Czerniakowa i zalecil
stawienie oporu.

W lipcu 1942 r. odbylo sie zebranie spolecznosci getta, na ktorym byli
obecni Czerniakow ze swoim zastepca Lichtenbaumem. Raport o sytuacji
przedstawili Apfelbaum i Iwanski. Ich propozycje zostaly odrzucone.
Dowodcy ZZW nie zdecydowali sie samodzielnie wystapic przeciwko
Niemcom, obawiajac sie, ze pozniej to wlasnie oni zostaliby obwinieni
o rozpetanie krwawej rzezi. Co istotne, jak wynika ze wspomnien
Iwanskiego, juz na samym poczatku "wielkiej akcji" organizacja byla
odcieta od swoich skladow broni, nie bylaby wiec w stanie nic zrobic.

Do pierwszego otwartego wystapienia przeciw Niemcom doszlo dopiero w
styczniu 1943 r., kiedy ZZW liczyl juz okolo 500 ludzi. Potwierdza te
liczbe sama struktura organizacji oparta na tzw. piatkach - czterech
zolnierzy i dowodca. Trzy piatki tworzyly oddzial, cztery oddzialy -
pluton, cztery plutony - kompanie (240 ludzi). Z poczatkiem stycznia
1943 r. ZZW liczyl dwie pelne kompanie uzbrojone i wyekwipowane, a
takze dwie kompanie szkieletowe. Nie mialy one zolnierzy ani broni,
ale zakladano, ze w czasie powstania masy ochotnikow zapelnia ich
szeregi.
W kwietniu 1943 r. zadanie to zostalo wykonane.

Dysproporcje w uzbrojeniu ZZW i ZOB

Podstawowym dostawca broni dla ZZW byl Korpus Bezpieczenstwa AK. Od
czerwca 1942 r. do poczatku powstania kwietniowego 1943 r. (tak w
historiografii zydowskiej okresla sie powstanie w getcie warszawskim)
Korpus Bezpieczenstwa przekazal dla getta 3 ciezkie karabiny
maszynowe, 100 pistoletow, 7 karabinow, 15 automatow i okolo 750
granatow. Juz po rozpoczeciu powstania KB dostarczyl jeszcze 4
karabiny maszynowe RKM, 1 lekki karabin maszynowy LKM, 11 automatow
FM, 50 pistoletow i 300 granatow. Oprocz tego Henryk Iwanski przekazal
ZZW bron w 1941 r. W pierwszej polowie 1942 r. ZZW uzyskal uzbrojenie
rowniez od innych grup Armii Krajowej.

Jesli wierzyc Markowi Edelmanowi, najlepiej przygotowana do walki byla
jego macierzysta ZOB. "My, bundowcy, bylismy jedyna organizacja
polityczna majaca pieniadze. Arbeter Ring, nowojorska organizacja
robotnicza, do ktorej nalezal szef amerykanskich zwiazkow zawodowych
Dubinski, a takze towarzysze Pat i Held, od samego poczatku przysylala
nam pieniadze. Natomiast syjonisci nie mieli grosza. Ich towarzysze z
Palestyny porzucili ich" - tlumaczyl Edelman[4]. Dodal, ze innym
sposobem "zabierania forsy" bylo "terroryzowanie" "bogatych Zydow",
"przemytnikow" czy tez "zydowskich policjantow". "Kase Judenratu
ograbilismy na setki tysiecy zlotych, obrabowalismy tez i
przedsiebiorstwo aprowizacyjne. Posunelismy sie nawet do porwania.
[Marek] Lichtenbaum, przewodniczacy Judenratu na Czerniakowie, odmowil
nam pieniedzy. Uwiezilismy wiec jego syna. Do Lichtenbauma
napisalismy, ze trzymamy chlopca z nogami zanurzonymi w cebrzyku z
lodowata woda, tak ze na pewno nabawi sie choroby. Przyszli z
pieniedzmi. Innym razem zydowski policjant, zreszta skurwysyn, nie
chcial dac pieniedzy. Musielismy pokazac, ze jestesmy twardzi.
Przyszlismy do niego okolo czwartej, gdy termin ultimatum juz uplywal.
'Nie chcesz dac?' - spytalismy i zastrzelilismy go. Po tym zdarzeniu
wszyscy placili. W sumie pieniedzy nam nie brakowalo"[5].

Tymczasem Aleksander Swiszczew, powolujac sie na wspomnienia B.
Jaworskiego (komunista i dowodca jednej z grup ZOB), podaje wrecz
zatrwazajacy stan uzbrojenia ZOB. "W styczniu 1943 r. dysponowala ona
zaledwie 2 pistoletami i 1 granatem, i to po pieciu miesiacach pracy!
19 kwietnia ZOB posiadala tylko 70 pistoletow (50 z nich otrzymala od
ZZW, a 10 od polskich komunistow). Ani jednego karabinu maszynowego...
Co wiecej - ani jednego czlowieka, ktoryby kiedykolwiek w zyciu go
widzial, nie mowiac juz o umiejetnosci poslugiwania sie nim.
Liczebnosc
ZOB (wedlug jej oficjalnych danych) wynosila w momencie powstania 500
ludzi, ale wedlug pozniejszych wspomnien dowodcow ZOB - tylko 200-300
osob. Tymczasem liczba bojownikow ZZW na poczatku powstania doszla do
1500 ludzi (wg wspomnien kapitana Zajdlera i niektorych innych
oficerow AK). Wplywal na to fakt, ze ZZW przyjmowala do swoich
szeregow wszystkich chetnych, nie ogladajac sie na ich przynaleznosc
partyjna. Jedynie kierownictwo pozostalo rewizjonistyczne. Wsrod
dowodcow sredniego szczebla znajdujemy czlonka Bundu, czlonka Arudat-
Israel i komuniste. Do ZZW przylaczaly sie na autonomicznych zasadach
organizacja chasydow z Braclawia i lewicowo-socjalistyczna grupa
Ryszarda Walewskiego, ktorej ZOB nie przyjal jako 'nie nalezacej do
obozu syjonistycznego'. Komunisci i Bund rowniez nie nalezeli do obozu
syjonistycznego, ale ich z jakichs powodow do ZOB przyjeto. (...)
Dodajmy, ze cyfra 1500 bojownikow ZZW nie obejmuje osob
przylaczajacych sie juz w czasie trwania powstania. Ilu ich bylo -
nikt nie wie".

Partyjny zaciag lewicowcow

W odroznieniu od ZZW ZOB tworzona byla na zasadach czysto partyjnych.
Partie wchodzace do tej organizacji formowaly wlasne kompanie. Bylo
ich lacznie 22. Bund mial 4 kompanie, komunisci - 4, pozostalych 15
nalezalo do obozu syjonistycznego. Bezpartyjnych do ZOB nie
przyjmowano. Nie bylo ich mozna przyjac chocby z powodu braku broni. Z
tych wlasnie powodow liczebnosc ZOB nie mogla wzrosnac w trakcie
samego powstania. Problem poglebial fakt, ze ZOB pryncypialnie
orientowala sie na ZSRS i poszukiwala lacznosci z podziemiem
komunistycznym, liczac na
jego pomoc. Oczekiwanej pomocy polscy komunisci w zadnym wypadku nie
mogli okazac z powodu swojej slabosci i malej liczby czlonkow.

ZZW probowal nawiazac wspolprace z ZOB. Prowadzone byly rozmowy o
zjednoczeniu, jednak lewicowi syjonisci kontynuowali przedwojenna
linie bojkotu "faszystow-rewizjonistow". Nie baczac na niepowodzenie
prob zjednoczenia, osiagnieto porozumienie o wspolpracy. Terytorium
getta
podzielono na dwa okregi wojskowe.

Kazda organizacja odpowiadala za swoj okreg. Procz tego ZZW przekazal
ZOB czesc broni: 50 pistoletow i kilkaset granatow, co stanowilo duza
czesc uzbrojenia ZOB. "Zaryzykuje stwierdzeniem, ze brak jednosci
odegral pozytywna role. Gdyby powstaniem dowodzily gaduly z ZOB, a
wlasnie do tego nieuchronnie doprowadziloby zjednoczenie - oslabiloby
to tylko opor" - przekonuje Aleksander Swiszczew.

16 godzin zobowcow

Autor nie pozostawia najmniejszych watpliwosci co do proporcjonalnie
niklego udzialu ZOB w powstaniu: "Natarcie Niemcow na getto rozpoczelo
sie nad ranem 19 kwietnia 1943 r. Pierwsze uderzenie skierowali na
pozycje ZOB przy ulicach Nalewki i Zamenhofa. Bojownicy ZOB stawiali
opor przez 16 godzin, podpalili jeden czolg i wyeliminowali z walki
kilkadziesiat Niemcow, po czym wycofali sie. Na tym faktycznie
wyczerpuje sie udzial ZOB w powstaniu. Przyznac nalezy, ze dzialaly
jeszcze rozproszone grupy ZOB. 20 kwietnia stawialy one jeszcze opor w
czasie likwidowania przez Niemcow pojedynczych bunkrow. Jednak to, co
mozna nazwac 'powstaniem w Getcie Warszawskim' w rzeczywistosci trwalo
od 19 do 27 kwietnia. To nie z ZOB walczyli Niemcy".

ZZW pod polska i zydowska, ZOB pod czerwona flaga

Przerwawszy po 16 godzinach obrone ZOB, Niemcy podeszli do placu
Muranowskiego. Wlasnie tu zawiazala sie jedyna w czasie calego
powstania dluga walka pozycyjna. Plac byl centrum okregu ZZW. W domu
nr 7 znajdowal sie sztab glowny ZZW. Wlasnie na placu Muranowskim, w
domu nr 17, powiewaly polska i zydowska flaga (jedyna flaga ZOB
zdobyta przez Niemcow po zdobyciu bunkra Anielewicza miala kolor
czerwony). Do piwnicy domu nr 7 prowadzil tunel, przez ktory ZZW przez
caly czas otrzymywal z miasta bron i amunicje. Lacznie bojownicy ZZW
wykopali 6 tuneli w roznych czesciach getta. Jeden z nich zostal przez
Niemcow odkryty jeszcze przed powstaniem. ZOB nie miala ani jednego
tunelu. Wlasnie ta droga w nocy z 18 na 19 kwietnia Jozef Lejbski,
zwiazany z AK, dostarczyl ciezki karabin maszynowy. Zainstalowany na
strychu domu nr 17 CKM znacznie wzmocnil sily ZZW. W walkach 19
kwietnia na placu Muranowskim Niemcy stracili jeszcze jeden czolg i
ponad stu ludzi. Zdobyc pozycji ZZW wowczas nie byli w stanie. Stalo
sie to dopiero 22 kwietnia.

Kierujacy pacyfikacja getta brigadenf=FChrer SS Juergen von Stroop w
wiezieniu w rozmowach z Kazimierzem Moczarskim przyznal, ze "problem
flag mial wielkie znaczenie polityczne i moralne". Jednoczyly narod
wokol prawowitego rzadu, "ale szczegolnie Polakow i Zydow". Nawet
niemiecki zbrodniarz wiedzial, ze nie bylo to mozliwe pod czerwona
flaga. Reichsf=FChrer Himmler wrzeszczal do telefonu: "Stroop, musisz
za wszelka cene zwalic te dwie flagi!"[6]. Stroop dostal za
pacyfikacje getta Zelazny Krzyz I klasy...

Bohaterstwo sojusznikow

Wydawalo sie wowczas, ze powstanie zostalo zdlawione, ale 27 kwietnia
z pomoca pospieszyly oddzialy Armii Krajowej. Oddzial majora Henryka
Iwanskiego przeszedl przez tunel i rozpoczal walke z Niemcami.
Rownoczesnie na placu Muranowskim atakowali Niemcow zolnierze ZZW. Oba
oddzialy sie polaczyly. Stroop w swoim raporcie skierowanym do Krakowa
tak opisal wspolna walke ZZW i AK: "Glowna zydowska grupa bojowa, w
ktorej uczestnicza rowniez polscy bandyci, wycofala sie pierwszego
albo drugiego dnia do miejsca zwanego placem Muranowskim. Tam zostala
wzmocniona przez znaczna liczbe polskich bandytow. (...) Na dachu
betonowego budynku zatkneli oni flage zydowska i polska, jako znak
wojny przeciwko nam"[7].

Czesci ZZW Polacy zaproponowali wyjscie z getta i przeprawienie sie na
"strone aryjska". Jednak Dawid Apfelbaum odmowil pozostawienia getta,
poniewaz nie mial lacznosci z wieloma grupami ZZW znajdujacymi sie w
innych miejscach. Wyszla jedynie niewielka czesc bojownikow, 34 osoby,
wynoszac wielu rannych. Odprowadzalo ich wielu Zydow, ktorzy nie brali
udzialu w walkach. Polacy przez kilka godzin oslaniali ich ewakuacje,
ponoszac duze straty. Major Iwanski zostal ranny, jego syn Roman i
brat Edward zgineli. Niemcy stracili ponad stu ludzi i jeden czolg. W
walkach 27 kwietnia ciezko ranny zostal Dawid Apfelbaum, ktory zmarl
nastepnego dnia. 29 kwietnia pozostali bojownicy ZZW, ktorzy do tego
czasu stracili wszystkich swoich dowodcow, opuscili getto przez tunel
muranowski i zostali rozlokowani w lasku michalinskim. Na tym
zasadnicze walki sie zakonczyly. Rozpoczelo sie przeczesywanie getta i
likwidowanie poszczegolnych bunkrow.

Ostatnie dni powstania

Z raportu Stroopa: "Przebieg operacji 29.04.43. (...) Lacznie odkryto
36 bunkrow przeznaczonych do zamieszkania. Z tych i innych miejsc
schronienia wyciagnieto 2359 Zydow, wsrod nich 106 zginelo w walce
(=2E..). Sily: jak wczoraj, strat nie ma. Przebieg operacji 2.05.43.
Znaleziono 27 bunkrow (...). Wsrod rannych - 4 niemieckich
policjantow, 4 polskich policjantow. 6.05.43 (...). Ranny zostal
Unterscharf=FChrer SS (...). Lacznie zlikwidowano 47 bunkrow, 2 ludzi
z oddzialu zaporowego zostalo rannych".

Jak widzimy, w czasie likwidacji bunkrow (lacznie zniszczono ich 631)
Niemcy poniesli pewne straty. Ale te straty (106 Zydow zginelo w walce
i ani jeden Niemiec nie zostal nawet ranny) sa zupelnie
nieporownywalne ze stratami z pierwszych dni. Ostatecznie powstanie
zostalo zdlawione 5
czerwca, kiedy doszlo do ostatniego starcia z Niemcami. Wszystko
odbywalo sie na wspomnianym placu Muranowskim. Tym razem jednak walke
z Niemcami toczyla grupa Zydow ze swiata przestepczego, niemajaca
zwiazku z ZZW czy ZOB. W szczytowym momencie operacji poszukiwania i
niszczenia bunkrow niewielka grupa bojownikow ZZW przeniknela do getta
ze strony aryjskiej i 5-6 maja wyprowadzila do miasta zydowskich
cywilow. Oslaniajac ich odwrot, 6 maja prawie wszyscy zgineli.

Ewakuacja ZOB

Na poczatku maja kierownictwo ZOB odkrylo przejscie przez kanalizacje
i opuscilo getto. Byc moze uciekliby wczesniej, ale nie znali drogi,
gdyz nie mieli wlasnych tuneli. Opuszczajac getto, porzucili
rozproszone grupy swoich bojownikow znajdujacych sie w innych
miejscach. Ze
wspomnien jednego z czlonkow kierownictwa ZOB wynika, ze odmowili przy
tym zabrania ze soba kilku cywilnych i bezpartyjnych Zydow, ktorzy
prosili o pomoc.

Mordechaj Anielewicz odmowil ucieczki. 8 maja jego bunkier zostal
otoczony przez Niemcow. Anielewicz zastrzelil sie razem ze swoimi
bojownikami. Wedlug niektorych, byc moze mniej wiarygodnych swiadectw,
Anielewicz zastrzelil sie wczesniej, nim bunkier zostal otoczony przez
Niemcow.

Przewodzil Apfelbaum, nie Anielewicz

"Jak wynika z przytoczonego materialu, podstawowej walki z Niemcami
nie prowadzili 'pacyfisci' z ZOB, a 'militarysci' z ZZW. Sposrod 1300
zabitych i rannych Niemcow ZOB zabila ledwie ponad setke. Zgodnie z
tym, prawdziwym dowodca powstania nalezy uznac nie Mordechaja
Anielewicza, a porucznika Dawida Apfelbauma" [posmiertnie awansowanego
do stopnia majora WP - dop. WM] - uwaza Swiszczew.

Cytowany zydowski publicysta zdecydowanie odrzuca oszczercze
pomowienia Armii Krajowej o bezczynne przygladanie sie zagladzie
getta: "Nalezy uznac za oszczercze twierdzenia dowodcow ZOB (a wszyscy
oni oprocz Anielewicza przezyli) i polskich komunistow o odmowie przez
AK pomocy
dla walczacych w getcie. Oczywiscie, polmilionowa Armia Krajowa
moglaby okazac wieksza pomoc, ale czy mozna ja za to winic?".

Komunisci sprzedali ZOB

Niezwykle surowo Aleksander Swiszczew przedstawia role komunistow i
polozenie zobowcow, ktorzy im zaufali: "Mozna zrozumiec
zainteresowanie polskich komunistow w obrzucaniu blotem swoich
politycznych przeciwnikow. Zrozumiala jest rowniez obraza dzialaczy
ZOB. Ale jesli kogos mozna by obwiniac o 'sprzedanie' powstania w
getcie, to akurat polskich komunistow. Przeciez AK okazala duza pomoc,
niechby tylko 'swoim Zydom'. W tym czasie komunisci 'swoim Zydom'
przyslali tylko 10 pistoletow. Wystarczylo Anielewiczowi, zeby sie
zastrzelic...".

Zydowski publicysta sugeruje wprost, ze wydarcie z historii prawdy o
walnym udziale przygotowanych do walki zolnierzy ZZW odziera dzieje
zydowskiego ruchu oporu z jego najbardziej chlubnych kart. Dlatego -
jak przekonuje - "najwiecej beczek lgarstw rozlanych wokol powstania
nie wyrazalo sie bynajmniej w powiekszaniu roli 'swoich' i napadaniu
na 'obcych'. Maruderstwo na wojnie to zwykla rzecz. Najwieksza zgroze
wywoluje fakt, ze to lgarstwo wykorzystywane jest dla rzucania kalumni
na caly narod zydowski. Przeciez caly narod zydowski szedl 'jak owce
na
rzez', a oto bohaterowie warszawskiego getta stawili opor!".

Wolanie o prawde

W ksiazce "Getto walczy", opublikowanej niedlugo po wojnie, Edelman w
ogole nie wspomina ZZW. Inny zobowiec, Icchak Cukierman, mowil
lekcewazaco o tej organizacji. Istnieja jednak swiadectwa szeregowych
czlonkow ZZW. Jeszcze w 1946 r. ukazala sie niewielka broszura "Prawda
o powstaniu w Getcie Warszawskim". Wydano niektore wspomnienia
czlonkow ZZW. W latach 60. posiadane materialy zebrano i
usystematyzowano w ksiazce Chaima Lazara-Litai pt. "Masada w
Warszawie". Dodajmy jeszcze "Muranowska 7" Lazara, wydana w 1966 r.
Trzy lata wczesniej Dawid
Wdowinski wydal w Nowym Jorku ksiazke "And we are not saved", w ktorej
wydawca przedstawil go jako jednego z przywodcow powstania w
warszawskim getcie. Warto tez wspomniec ksiazke Mariana Apfelbauma
"Dwa sztandary. Rzecz o powstaniu w getcie warszawskim", ktorej
wartosc starala sie pomniejszyc Anka Grupinska w "Tygodniku
Powszechnym" ("Zgubne szukanie (jedynej) prawdy historycznej",
29.06.2003). Chodzilo o niebagatelna "zgubna" prawde: Apfelbaum
przypomnial m.in. role AK jako sojuszniczki zydowskich powstancow.

Bezmiar klamstw czy przeszlosci?

Nawet doktor Marek Edelman, jeden z zobowskich uczestnikow powstania,
niegdys nazywal zolnierzy ZZW "faszystami". Przekonywal, ze to ZOB
dowodzila powstaniem. Pozniej w ksiazce-wywiadzie "'Straznik' Marek
Edelman opowiada" staral sie "zamulic" przeszlosc. "Nie to wazne, kto
i gdzie strzelal, jak i ktoredy przeskoczyl. Nie chodzi mi o dawanie
swiadectwa zolnierskiej dzielnosci" - tlumaczyl. Rownie Edelman
niechetnie odniosl sie do faktow w rozmowie z Hanna Krall, gdy
przyznal, ze w powstaniu walczylo co najwyzej 200-220 bojowcow z jego
organizacji. "To nie ma znaczenia" - tlumaczyl rosyjskiemu Zydowi
Michailowi Rumerowi-Zarajewowi. "Wszystko jest niczym wobec bezmiaru
przeszlosci"[9]. Szczegolnie prawda wydaje sie niewazna dla niektorych
zydowskich badaczy.

(Nie)slawa zobowcow i przedsiebiorstwo holokaust

Proby przypomnienia prawdziwej roli ZZW podjal sie Pawel Szapiro na
lamach "Rzeczpospolitej" ("Zydowski Zwiazek Wojskowy - biala plama
historii", 5-6.07.2003 oraz tamze: "Historia nieznana. Zydowska
Organizacja Bojowa, Zydowski Zwiazek Wojskowy. Krotki kurs
zapamietywania i zapominania"). Szapiro bez ogrodek pisze o niegodnej
roli zobowskich propagandzistow, ktorzy na trupie ZZW zbudowali wlasna
legende: "Aby dac sie zapamietac, a potem nie dac sie zapomniec, nie
wystarczy poslugiwac sie karabinem, trzeba tez imac sie bez przerwy
broni strategicznej: czcionki (...). Na przyklad na wyslanej z kraju
'liscie londynskiej', zawierajacej imiona zobowcow zamordowanych w
powstaniu w getcie, wpisano takze nazwiska osob niemajacych z
wydarzeniem nic wspolnego, ale bliskich politycznie. Rzeklbym, ze
dopisujacemu pomogl nadmiar pamieci" - pisze Szapiro. Jego zdaniem,
zobowcy stanowia jeden z filarow przedsiebiorstwa holokaust. Zderzenie
z prawda o glownym udziale w powstaniu ZZW, ktory wspierala AK, z
pewnoscia popsuloby interes ruchom roszczeniowym. Zadac odszkodowania
od sojusznika nie wypada, ale od "polskiego antysemity" - duzo
latwiej...

"Szescdziesiat lat minelo od czasu wybuchu powstania w getcie
warszawskim. Poniewaz przeszlo ono do legendy - powinno zostac
uwolnione od uprzedzen politycznych i winno zostac opisane jak
najblizej rzeczywistego przebiegu wydarzen. To jest dlug, ktory
jestesmy winni bohaterom powstania" - ocenil Moshe Arens w "The
Jerusalem Post", ubolewajac nad tym, ze polegli zolnierze ZZW nie
mogli napisac swojej historii. Jednak krew bohaterow okradzionych z
chwaly i
pamieci nie przestaje napedzac trybow przemyslu holokaustu.
Bezczelnosc przywodcow Swiatowego Kongresu Zydow, ktorym potrzebny
jest "polski wspoludzial" w powstaniu obozu Auschwitz, jest tego
najnowszym przypomnieniem. Sa mocne przeslanki, ze prawda o polsko-
zydowskim braterstwie broni AK - ZZW nie zostanie uwieczniona we
wspoltworzonym m=2Ein. za polskie pieniadze Muzeum Historii Zydow
Polskich w Warszawie, jezeli wyraznie nie zazada tego strona polska.

Historyczne "zabojstwo" bohaterow polsko-zydowskiego braterstwa broni
zadalo glebokie i dotad niezabliznione rany pamieci obu narodow.
Dopoki w imieniu rzeczywistych bohaterow getta wykrzykuja uzurpatorzy
ich chwaly, domagajac sie dziesiatek miliardow dolarow tzw.
odszkodowania, dopoty obraz Zyda w oczach Polaka - i odwrotnie -
bedzie wykrzywiony. Nie jest wiec mozliwa pelna normalizacja stosunkow
miedzy naszymi narodami bez pamieci o pieknych kartach wspolnej
historii i usuniecia wszelkich ognisk jej instrumentalizacji.

Waldemar Moszkowski

[1] Zob. http://www.shalomnewyork.com/authors/schwartz/warshaw.php.
[2] Zob. http://www.freeman.org/monline/may03/arens.htm.
[3] Rudi Assuntino, Wlodek Goldkorn, "Straznik Marek Edelman
opowiada",
Wydawnictwo Znak, 1999.
[4] Tamze, s. 76-77.
[5] Tamze.
[6] Moshe Arens, The Changing Face Of Memory: Who Defended The Warsaw
Ghetto?,
The Jerusalem Post, 23.04.2003.
[7] Tamze.
[8] Tamze.
[9] Zob. http://berkovich-zametki.com/Nomer32/Rumer1.htm.
[10] Zob. http://berkovich-zametki.com/Nomer32/Gorelik1.htm.

--
Smart questions to stupid answers

fatso

unread,
Apr 25, 2013, 1:11:49 AM4/25/13
to
Nu i ladno.

jak juz meldowalem sciepie, moja mamuska nalezala do organizacji Zegota(rada pomocy Zydom. Przez jeden dzien tylko i to tuz po szczesliwym przedarciu sie przez zielona granice z Bialymstokiem, rok 1940-ty. Wyraznie tyle czasu potrzebowala AK by zweryfikowac byla instruktorke Przysposobienia Wojskowego Kobiet przed wojna, zatrudnic ja na polu konspiracji wojskowej. Tak wiec gehenne Zydow obserwowala spoza muru, jak wiekszosc warszawiakow.

Ale slad Zydow u nas w domu pozostal. To bylo jakies 20 medalikow zydowskich, pieknie emaliowanych na blaszce. Z jednej strony Mojzesz, z drugiej jego Tablice.
Zgubil je jakis Starozakonny, przemykajacy ulicami poza gettem, byly zawiniete w papier. Medaliki przetrwaly w W-wie i znalazly sie po wojnie u nas w Bydgoszczy. Schowane w bielizniarce jako kolekcja poczatkowo, zredukowane do jednego po antysemickiej hecy 1968r. Ich rola byla wazna- mamuska okazala sie byc osoba przesadna. Kladla na medaliki kupon toto-lotka, wierzyla ze Zyd Mojzesz przyniesie nam pieniadze. Niestety ani 20 medalikow ani ten ostatni szmalu nam nie przyniosly i ja spalem pod poniemiecka a nie pozydowska pierzyna. Zal. Bylo zatrzymac postrzelany przez ruskich braz Adolfa Hitlera, znaleziony w ogrodzie naszej ubeckiej willi i na tym brazie trzymac kupony toto-lotka. Wyszlibysmy wowczas na ludzi.

u2

unread,
Apr 26, 2013, 1:04:48 PM4/26/13
to
W dniu 2013-04-24 17:25, u2 pisze:
> ... obecnie obowi�zuje narracja komunistycznego �OB, ale to �ZB by�
> prawdziwym motorem i bohaterem tego powstania.
>
>

Za Hannah Arendt :

Chwa�a powstania w getcie
warszawskim i bohaterstwo nielicznych �yd�w, kt�rzy postanowili walczy�,
polega�y w�a�nie
na tym, �e odrzucili oni stosunkowo �atw� �mier� proponowan� im
przez nazist�w: przed
plutonem egzekucyjnym lub w komorze gazowej. �wiadkowie za� zeznaj�cy w
Jerozolimie,
opowiadaj�c o aktach oporu i buntu, jakie zaj�y "skromne miejsce w
historii holocaustu", raz
jeszcze potwierdzili fakt, �e tylko bardzo m�odzi ludzie
potrafili podj�� "decyzj�, �e nie
mo�emy i�� na rze� jak owce".

--
Istniejďż˝ trzy etapy ujawniania prawdy :
najpierw jest ona wyszydzana,
potem spotyka si� z gwa�townym oporem,
a na ko�cu jest traktowana jak oczywisto��.

S�u�ba despotyzmowi i fa�szowi

Omni

unread,
Apr 26, 2013, 5:28:47 PM4/26/13
to

Cholernie zazdroszczę Żydom siedemdziesiątej rocznicy powstania w warszawskim getcie. Tego, że mogą ją obchodzić w taki sposób, w jaki wszystkie tego rodzaju rocznice obchodzone być powinny.


Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news-ida-barbarzyncy,nId,957236?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=msie

 
Żaden mędrek nie poucza ich, że to głupio tak bez przerwy celebrować klęski i cierpienia, nikt nie wyszydza za "obnoszenie zbitej dupy na sztandarze". Nikt nie wyraża zniesmaczenia ciągłym roztrząsaniem martyrologii. Żadnej pińdzi nie przyszło do głowy śpiewać, że nie oddałaby gettu ani jednej kropli krwi, tylko "spierdalałaby po prostu" - a gdyby przyszło, to zamiast na wszelkie sposoby wspierać w lanserce, potraktowano by ją jak osobę, która popsuła w towarzystwie powietrze. No i, last but not least, nikt nie ośmiela się wyliczać, ile na te obchody, na muzeum i akcje edukacyjne wydały instytucje publiczne z pieniędzy podatników.
 
 
Z czego to wynika? Bynajmniej nie z rozmiarów zbrodni, jakiej Żydzi padli kiedyś ofiarą. Z całym szacunkiem, rzeź Ormian, hołodomor na Ukrainie, eksterminacja Kongo i całej Czarnej Afryki, nie mówiąc już o japońskich i komunistycznych ludobójstwach w Chinach, gdzie ofiary szły w dziesiątki milionów, nie były zbrodniami mniej predestynowanymi do tego, by też stać się popkulturowym symbolem i żelaznym warunkiem ubiegania się o Oscara czy miejsce na liście bestsellerów. Zresztą przez pierwsze dziesięciolecia po wojnie było na Zachodzie o shoah równie głucho jak o rzeziach wołyńskich, a czczonego dziś Szymona Wiesenthala traktowano dokładnie tak samo, jak dziś traktuje się w TVN i prorządowej prasie Macierewicza. Ale Żydzi znaleźli w sobie dość rozumu i siły, by wyciągnąć z Zagłady wniosek. Wniosek prosty i oczywisty - trzeba być takim narodem, z którym inni muszą się liczyć. Mieć własne państwo i dbać o nie, zakrzątnąć się wokół swych interesów i nie czekać, aż ktoś coś da, bo na targu światowej polityki litość nie jest walutą wymienialną. Tego też im oczywiście zazdroszczę, ale nie najbardziej.
 
Najbardziej to ja zazdroszczę Żydom tego, że tylko w stosunkowo niewielkim stopniu dotyka ich wewnętrzna inwazja barbarzyństwa, której ofiarą padła większość europejskich narodów, także nasz. Barbarzyństwa tym skuteczniej nas niszczącego, że występującego pod maską postępu. Naród żydowski wydał, owszem, ogromną liczbę działaczy i intelektualistów szerzących po świecie najróżniejsze odmiany lewicowej zarazy, ale, nader mądrze, sam ich nie słucha.
 
Na parę dni wpadłem do, jak mawiał Cat Mackiewicz, "londyniszcza", akurat w sam czas, żeby z bliska popatrzeć na mordy prymitywów radujących się publicznie ze śmierci Margaret Thatcher. Zupełnie nie różniły się od mord lewactwa hałasującego pod Wawelem czy sikającego na znicze pod krzyżem na warszawskim Krakowskim Przedmieściu. Lewactwo bowiem, jak kiedyś pisałem, jest jak mongolizm - efekt zawsze wygląda tak samo, bez względu na pochodzenie chorego.
 
Używam tego rozróżnienia lewactwa od lewicy, bo w tradycji potocznie nazywanej lewicową były rzeczy cenne i do dziś trafiają się lewicowcy, w rodzaju choćby Ryszarda Bugaja, którzy z barbarzyństwem nie mają nic wspólnego. Ale w swym zasadniczym trzonie obecna lewica, sprawująca rząd dusz nad tzw. liberalną demokracją, i to, co serwuje nam jako nieuchronny postęp, jako jedyny możliwy, definitywnie przesądzony kierunek rozwoju (zupełnie tak, jak mojemu pokoleniu prezentowano za młodu socjalizm), to właśnie zwykły zalew barbarzyństwa. Nie postęp, ale regres. Media walą człowieka codziennie w łeb przekazem "wszędzie musi być tak, jak na Zachodzie, bo Zachód przoduje" - a Zachód wcale nie przoduje, tylko właśnie obsuwa się, traci swoje cywilizacyjne zdobycze, dziczeje.
 
W cywilizacji, która swe korzenie czerpała z Antyku i dwóch Testamentów, nie można było się otwarcie cieszyć z cudzej śmierci. Nie można było też kwestionować prawa do pochówku i zakłócać go. Ale czy tłuszcza z londyniszcza słyszała kiedykolwiek o Antygonie? A czy słyszało nasze rodzime bydło, które podczas ekshumacji sprofanowanych przez czekistów zwłok ofiar Smoleńska kpiło, że "pisowcy urządzają sobie wykopki w grobach"? Jeśli nawet słyszało, to w straszliwej żądzy dostąpienia "europejskości" i unieważnienia nią własnej słomy w butach zapomniało.
 
 
Z obowiązku czytam elukubracje różnych postępowych idiotów i idiotek od genderu czy wtórnego uhomoseksualniania historii. Wspólną cechą ich pisaniny jest dojmujący kulturowy analfabetyzm. Poza nowomodnymi mędrkami o cudacznych, akcentowanych na ostatnią sylabę nazwiskach, podpierają się cytatami z kreskówki "South Park", popularnych piosenek i filmów dostępnych na VOD. Gdyby spytać, z czym im się kojarzy słowo Platon, wskazaliby zapewne proszek do prania, o Mickiewiczu wiedzą tyle, że to jakaś straszna nuda, a o Piłsudskim, że endek, a więc antysemita i homofob. Zresztą, nie mogliby wierzyć w to, co wierzą, gdyby ktoś zadbał swego czasu należycie o ich edukację.
 
"Związki partnerskie", czyli legalizacja konkubinatu obok małżeństwa, to nie żaden postęp, tylko obsunięcie się o prawie tysiąc lat, do plemiennego prawa franków i innych szczepów usadzających się wówczas na resztkach cywilizacji rzymskiej. A podnoszony w ślad za nimi postulat równouprawnienia "patchwork family" to obsuwa o kolejnych kilkanaście wieków, do wychowującej dzieci zbiorowo, jak w socjalnych gettach amerykańskich, wspólnoty plemiennej. Kulturowa emancypacja homoseksualizmu też nie jest żadnym ruchem w przód, tylko wstecz, do przedchrześcijańskiej starożytności, która przecież nie bez przyczyny uległa swego czasu rozkładowi i skapitulowała przed malutką sektą odszczepieńców z judaizmu.
 
 
Projekt "państwa dobrobytu", wieńczący socjaldemokratyczną ideę, to wszak w swej istocie nic innego niż stary, niepoczciwy feudalizm, który kolejne światłe reformy demokracji liberalnej przekształcają stopniowo w poprzedzający go historycznie ustrój niewolniczy. Kurczę, nawet zewnętrznie - proszę popatrzeć - upodobniają się odruchowo mieszkańcy przeżartego "postępem" Zachodu do ludów prymitywnych, tatuując się i przebijając sobie ćwiekami czy kolczykami języki, uszy i narządy rodne.
 
Wolałby człowiek poświęcić czas na coś bardziej twórczego, ale - co zrobisz - trzeba siebie i swej wspólnoty przed barbarzyńcami bronić. Trzeba chronić zdobycze cywilizacji: jej wartości, z Ojczyzną i Honorem, Rodzinę, Republikę, Wolność i prawa człowieka, pamięć przodków, Wiarę - wszystko to, na co zbydlęcenie "rewolucji obyczajowej" każe produktom zdewastowanego systemu szkolnego, zdziczałych mediów i skretyniałych w dekadencji salonów pierdzieć wargami, gwizdać i tupać, jak na smoleńskie krzyże czy pogrzeb Żelaznej Damy.
 
 
Rafał Ziemkiewicz
 
 
Artykuł pochodzi z kategorii:Rafał Ziemkiewicz
 

Piotr

unread,
Apr 26, 2013, 10:58:43 PM4/26/13
to
On Friday, April 26, 2013 6:58:47 PM UTC-2:30, Omni wrote:
> Rafał Ziemkiewicz

> Na parę dni wpadłem do, jak mawiał Cat Mackiewicz, "londyniszcza",
> akurat w sam czas, żeby z bliska popatrzeć na mordy prymitywów
> radujących się publicznie ze śmierci Margaret Thatcher.

Tja, Ziemkiewicz, Pierwszy Tartuffe III Rzeczypospolitej.

Spiewanie "Ding, Dong, the witch is dead", prosze
Ziemkiewicza, nie bylo radoscia ze smierci chorej staruszki -
lecz bylo odrzuceniem ideologii egoizmu i pogardy dla biednych
ktora Thatcher uosabiala i wprowadzala w zycie gdy byla u szczytu
wladzy, oraz odrzucenie zalewu obludy i wazeliny prawicowych mediow,
ktore uzywaly smierci Thatcher do wybielania jej i swojej idelogii.

I tam gdzie Ziemkiewicz widzi "mordy prymitywow
radujacych sie ze smierci" - ja widzialem angielski
odpowiednik polskiej Pomaranczowej Alternatywy -
surrealistyczna i dowcipna (bo cytat z dawnej klasyki
filmowej) reakcje na zalew oficjalnej obludy i wazeliny.

A jesli Pomaranczowa Alternatywa nie przemawia - to
prosze sobie przypomniec swoja reakcje na smierc Brezniewa.
Mlody Ziemkiewicz musial przelykac lzy czytajac
peany na czesc zmarlego w Trybunie Ludu, i gniewnie
reagujac na tych Polakow,ktorzy nie podzielali jego
smutku ("mordy prymitywow radujacych sie ze smierci
tow. Brezniewa" ?)

Nop bo jesli wtedy tego nie robil - to teraz wychodzi na
hipokryte.

Piotr

=====
"[...]Tak więc estetyka może być pomocna w życiu
nie należy zaniedbywać nauki o pięknie

Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać
kształt architektury rytm bębnów i piszczałek
kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu
książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie

To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo
^^^^^^^^^^^^^^^^^^
choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
głowa."

quark

unread,
Apr 27, 2013, 3:49:18 AM4/27/13
to
POKAZALES SIE W SWOJEJ CHOREJ OPINII O ROCZNICY POWSTANIA W GETTCIE
JAKO SZMACIARZ I WTYKA GESTAPO; JAKBY CI NIE WYSTARCZYLO REPREZENTOWANIE KISZCZAKA;

CZY TY W OGOLE PAMIETASZ, CO TU WYPISUJESZ, ZIDIOCIALY KLECZKOWSKI?

CZY MASZ WCIAZ PROBLEM Z TESTEM INTELIGENCJI: WSADZENIE KWDRATOWEGO I OKRAGLEGO
KOLKA WE WLASCIWA DZIURE W DESCE: OKRAGLA I KWADRATOWA -- STARSZNY WYBOR DLA
"PROF. DR HABILITOWANEGO" -- Z TYM, ZE PROFESOREM JESTES TYLKO W SZWECJI
A HABILITOWANY TYLKO PRZEZ IDIOTOW W POLSCE;
DOPISZ SOBIE ROWNIEZ "WITCH DR." -- NADANY WG KRYTEROW AFRYKANSKICH.

quark

unread,
Apr 27, 2013, 3:56:41 AM4/27/13
to
OBRZYDLIWY I TLUSTY KLAMCA MYLI WSZYSTKO ABY SIE POKAZAC:
ZEGOTY, TY GLUPI HUJU, W 1940 R. NIE BYLO;
RACZEJ PISZ O SWOJEJ "MAMUSCE" JAKO SZPICLU UBP -- TO AKURAT MOZE BYC PRAWDA;

""Żegota" (Polish pronunciation: [ʐɛˈɡɔta] ( listen)), also known as the "Konrad Żegota Committee",[1] was a codename for the Polish Council to Aid Jews (Polish: Rada Pomocy Żydom), an underground organization of Polish resistance in German-occupied Poland active from 1942 to 1945."

fatso

unread,
Apr 27, 2013, 4:05:14 AM4/27/13
to
a, Bobrowczuk sie pieni duzymi literami. Juz sie balem, ze tam cie przylapali
w pierdlu, gdy dorabiales sobie do kalifaktorki wynajmujac do masazu wlasna odbytnice. Przyznaj sie tu nam, w tym swietym miejscu gdzie oplakujemy ofiary
Getta: ile podpierdoliles Generalowi Kiszcakowi w ramach projektu POMOST- i czy ty kradles w sposob koszerny?

quark

unread,
Apr 27, 2013, 4:12:48 AM4/27/13
to
TRZYMAJ SIE TLUSTY DEBILU JEDYNEGO TEMATU, GDZIE MOZESZ MOWIC PRAWDE: O SWOJEJ MAMUSCE JAKO KAPUSIU UB;

fatso

unread,
Apr 27, 2013, 4:22:29 AM4/27/13
to
ja racej uwierze slowu mojej mamuski, kpt Ak niz tobie, maly zlodzieju.
Byc moze miala na mysli jakas proto-organizacje pomocy w W-wie, niewazne.

u2

unread,
Apr 27, 2013, 4:23:54 AM4/27/13
to
W dniu 2013-04-27 10:05, fatso pisze:
> ile podpierdoliles Generalowi Kiszcakowi w ramach projektu POMOST- i czy ty kradles w sposob koszerny?


Skoro "ukradl" dla zlodzieja kisiaka to nie ukradl tylko odzyskal
ukradzione.

--
Istnieją trzy etapy ujawniania prawdy :
najpierw jest ona wyszydzana,
potem spotyka się z gwałtownym oporem,
a na końcu jest traktowana jak oczywistość.

Służba despotyzmowi i fałszowi

quark

unread,
Apr 27, 2013, 4:26:29 AM4/27/13
to
On Saturday, April 27, 2013 1:22:29 AM UTC-7, fatso wrote:
> ja racej uwierze slowu mojej mamuski, kpt Ak niz tobie, maly zlodzieju.
>
> Byc moze miala na mysli jakas proto-organizacje pomocy w W-wie, niewazne.

POWTORZ TO JESZCE RAZ, JAK CIEBIE ZDEJMA Z WAGI -- MOZE BEDZIESZ PAMIETAL;

brat_olin

unread,
May 6, 2013, 8:20:26 AM5/6/13
to
brat_olin <brat_o...@yahoo.com> wrote:
>
> Nasz Dziennik: Prawda o powstaniu w getcie warszawskim
> Karly krzycza, gdy spia herosi
>
Tu wiecej, z jednego z moich ulubionych blogow:

http://yarrok.blogspot.se/2013/04/kult-skurwysyna.html

Kult skurwysyna....

Jak wszystkim wiadomo, Marek Edelman uważał się za ostatniego
przywódcę powstania w warszawskim getcie. Mit i kult Edelmana
podtrzymywała dzielnie "Gazeta Wyborcza" oraz większa część
filosemickich mediów.

Każde kłamstwo powtarzane wielokrotnie urasta do rangi prawdy, toteż
"GW" tłoczyła do pustych głów swoich czytelników bzdury o Edelmanie i
jego kolesiach tak długo, aż wszem i wobec ogłoszono "prawdę
najprawdziwszą o bohaterstwie, sprawiedliwości i heroiźmie Edelmana"
jako nie podlegającą dyskusji.

Historii w "wersji GW" uczą się dziś dzieci w szkołach oraz karmi się
nią studentów. Historyczne opracowania, wydawnictwa naukowe pełne są
zmyślonych i kłamliwych w rzeczywistości bajań o heroicznych
dokonaniach Edelmana wraz z jego Bundem.
Każda próba publicznego negowania postawy samozwańczego lidera
powstańczego zrywu w getcie jest z miejsca uznawana za bliźnierstwo i
traktowana niczym "negacjonizm oświęcimski".

Tak to sobie "michniki" stworzyły z bandyty i łobuza postać pomnikową
i trzymają przy nim wartę całodobową z piórem na ramieniu.

Prawda o Edelmanie wygląda dużo prościej, niż to by mogło się wydawać.

Bez "gazetowyborczego" patosu i bajania, bez wielkiego porywu serca i
walki w imię narodowej dumy oraz godności.

W rzeczywistości zarówno Bund (lewacka, bandycka organizacja) jak i
Marek Edelman dbali wyłącznie o własne interesy i to kosztem innych
mieszkańców getta.

Posuwali się nawet do kidnapingu, wymuszeń i bandyckich napadów, być
stać ich było na luksuowe życie.

Nie gardzili akcjami zbrojnymi i zabójstwami.

Stworzyli organizację, podobną do mafii.

Mordowali każdego, kto sprzeciwił się tym praktykomi i nie był w
stanie "opłacać się" zbójom. W stosunku do porwanych nie mięli litości
i stosowali wymyślne tortury.

Pomysłowością w dręczeniu ludzi dorównywali hitlerowcom i sowietom.

Obcinali palce dzieciom i wysyłali je nie chcącym płacić haraczu
rodzicom.

Podwieszali młodych chłopców pod sufitem, umieszczając ich nogi w
cebrze z lodowatą wodą... Prawdą jest, że nawet hitlerowcy mogliby od
Edelmana się uczyć.

Z innych znanych akcji "budnowców" oraz Edelmana na uwagę zasługuje
napad na przedsiębiorstwo aprowizacyjne oraz kasę Judenratu.

Gdy większość warszawskich Żydów głodowało a często z głodu umierało,
Edelman i jego banadyci opływał w dobrobyt i luksusy.

Stać ich było na wszystko.

Byli panami życia i śmierci i stanowili faktyczną władzę na terenie
getta.

A udział w zbrojnym zrywie powstańczym z kwietnia1943 roku?

Cóż, w momencie nieuchronnej zagłady całego getta, nie mając już nic
do stracenia człowiek posuwa się do czynów desperackich...

Dziś jako uosobienie niegodziwca i bydlaka przedstawia się postacie
Szeryńskiego, Gancwajcha, Lejkina, Nossiga.

Na tej liście brakuje jednak osoby, która z pewnością dorównuje wyżej
wymienionym zbrodniarzom a nawet ich w pomysłowości zbrodniczej
przewyższa... brak Marka Edelmana.

Tak jak hitlerowcy dokumentowali na fotograficznej kliszy swoje
zbrodnie, również Edelman upamiętniał "działalność" bundowsko-
mafijną. Robił to piórem.

Powyższe fakty pochodzą z książki Marka Edelamana "Strażnik Marek
Edelman opowiada"

Jako ciekawostkę przytoczę jej fragment:

"My, bundowcy, byliśmy jedyną organizacją polityczną mającą pieniądze.
Nowojorska organizacja robotnicza, do której należał szef
amerykańskich związków zawodowych Dubiński, od samego początku
przysyłała pieniądze. Natomiast syjoniści nie mieli ani grosza. Ich
towarzysze z Palestyny porzucili ich. Żeby wystarać się o broń,
urządzaliśmy "eksy", czyli ekspropriacje. Chodziło się do bogatych
Żydów, do przemytników czy do żydowskich policjantów, terroryzowało
się ich i zabierało forsę. Kasę Judenratu ograbiliśmy na setki tysięcy
złotych, obrabowaliśmy też przedsiębiorstwo aprowizacyjne. Posunęliśmy
się nawet do porwania. Lichtenbaum, przewodniczący Judenratu po
Czerniakowie, odmówił pieniędzy. Uwięziliśmy więc jego syna.
Trzymaliśmy go przez 12 godzin. Do Lichtenbauma napisaliśmy, że
trzymamy chłopca z nogami zanurzonymi w cebrzyku z lodowatą wodą, tak
że na pewno nabawi się choroby.

Przyszli z pieniędzmi. Innym razem żydowski policjant, zresztą
skurwysyn, nie chciał dać nam pieniędzy. Przyszliśmy do niego około
czwartej, gdy termin ultimatum upływał. - Nie chcesz dać? - spytaliśmy
i zastrzeliliśmy go. Po tym zdarzeniu wszyscy płacili. W sumie
pieniędzy nam nie brakowało. To my byliśmy prawdziwą władzą w getcie.
To my decydowaliśmy, jak mają żyć ludzie, którzy pozostali w getcie.
Nazywali nas "partią". Gdy partia coś kazała, było to wykonywane.
(...)"

Piotr

unread,
May 6, 2013, 6:16:26 PM5/6/13
to
On Monday, May 6, 2013 9:50:26 AM UTC-2:30, brat_olin wrote:
> brat_olin <brat_o...@yahoo.com> wrote:
>
> >
>
> > Nasz Dziennik: Prawda o powstaniu w getcie warszawskim
>
> > Karly krzycza, gdy spia herosi
>
> >
>
> Tu wiecej, z jednego z moich ulubionych blogow:
>
> http://yarrok.blogspot.se/2013/04/kult-skurwysyna.html

> Każde kłamstwo powtarzane wielokrotnie urasta do rangi prawdy,

patrz np. otwierania setek watkow z "twz. global warming"
w tytule ?


> Prawda o Edelmanie wygląda dużo prościej, niż to by mogło się wydawać.

[...]
> Pomysłowością w dręczeniu ludzi dorównywali hitlerowcom i sowietom.
> Obcinali palce dzieciom i wysyłali je nie chcącym płacić haraczu
> rodzicom.

i to na podstawie czego? W zrodle na ktore powoluje sie ulubieniec
p. Leszka ani slowa "o obcinaniu palcow dzieciom" ...

> Podwieszali młodych chłopców pod sufitem, umieszczając ich nogi w
> cebrze z lodowatą wodą...

niezupelnie - jedyne zrodlo podane przez ulubionego p. Leszka
to slowa samego Edelmana a tam zdanie:


"Posunęliśmy się nawet do porwania. Lichtenbaum, przewodniczący
Judenratu po Czerniakowie, odmówił pieniędzy. Uwięziliśmy więc
jego syna. Trzymaliśmy go przez 12 godzin. Do Lichtenbauma
napisaliśmy, że trzymamy chłopca z nogami zanurzonymi w
cebrzyku z lodowatą wodą, tak że na pewno nabawi się choroby."

A wiec:
a) nic o "ucinaniu palcow dzieciom i wysylaniu ich rodzicom",

b) "posunielismy sie nawet" mowi o skrajnosci i wyjatkowosci
a nie o regule, jak implikuje ulubiony p. Leszka,


c)"porwania" - a wiec liczba pojedyncza, czyli znow wyjatek
a nie regula

d) "napisaliśmy, że trzymamy chłopca z nogami zanurzonymi w
cebrzyku z lodowatą wodą" - NAPISANIE ze trzyma sie w cebrzyku
nie dowodzi ze BYL trzymany w cebrzyku, jak to oglosil
ulubiony p. Leszka


Z tego co Edelman sam napisal ich metody: wymuszanie forsy
(broni nikt nie sprzedawal za darmo) od nazistowskich kolaborantow
i nawet zabicie jednego z tych kolaborantow dla przykladu
- to blizsze metodom AK niz ... gorsze od metod SS i gestapo, jak
sugeurje ulubiony p. Leszka:

"Prawdą jest, że nawet hitlerowcy mogliby od
Edelmana się uczyć.


Tak wiec w celu naplucia na Edelmana ulubiony p. Leszka
oplul jednoczesnie pamiec ofiar hitlerowcow i sowietow
- bo twierdzi ze eksperymenty dr. Mengele, komory gazowe,
masowy mord polisch oficerow w Katyniu czy przesluchania
na Szucha NIE MOGLY BYC TAKIE ZLE, skoro mozna je porownac
do ... wymuszania pieniedzy od kolaboratorow i zastrzelenia
jednego z nich.

Pogratulowac ulubienca, panie Leszku.

Po ich ulubionych blogach poznacie ich.

Piotr

brat_olin

unread,
May 6, 2013, 6:39:54 PM5/6/13
to
Piotr <petre...@gmail.com> wrote:
> brat_olin wrote:
> > brat_olin <brat_o...@yahoo.com> wrote:
>
> > > Nasz Dziennik: Prawda o powstaniu w getcie warszawskim
> > > Karly krzycza, gdy spia herosi
>
> > Tu wiecej, z jednego z moich ulubionych blogow:
> >http://yarrok.blogspot.se/2013/04/kult-skurwysyna.html
>
> /.../ Pogratulowac ulubienca, panie Leszku.
> Po ich ulubionych blogach poznacie ich.
>
Do charakterystyki Edelmana dodalbym tez DONOSY
na Kaczynskich do zagranicznych mediow. Np ten:
http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/poland/1522202/Ghetto-survivor-warns-of-Polish-fascism.html

Cytuje taki np. cymesik: "If we want to save Poland,
my advice would be to take up the knife and hit them
where it hurts".

Knajackie slownictwo - i grozby, i przy ludziach.
Caly on, caly Edelman..

McIntosh

unread,
May 7, 2013, 1:25:58 AM5/7/13
to
On 06/05/2013 13:20, brat_olin wrote:
> brat_olin <brat_o...@yahoo.com> wrote:
>>
>> Nasz Dziennik: Prawda o powstaniu w getcie warszawskim
>> Karly krzycza, gdy spia herosi
>>
> Tu wiecej, z jednego z moich ulubionych blogow:
>
> http://yarrok.blogspot.se/2013/04/kult-skurwysyna.html
>
> Kult skurwysyna....
>
> Jak wszystkim wiadomo, Marek Edelman uwa�a� si� za ostatniego
> przyw�dc� powstania w warszawskim getcie. Mit i kult Edelmana
> podtrzymywa�a dzielnie "Gazeta Wyborcza" oraz wi�ksza cz��
> filosemickich medi�w.
>
> Ka�de k�amstwo powtarzane wielokrotnie urasta do rangi prawdy, tote�
> "GW" t�oczy�a do pustych g��w swoich czytelnik�w bzdury o Edelmanie i
> jego kolesiach tak d�ugo, a� wszem i wobec og�oszono "prawd�
> najprawdziwsz� o bohaterstwie, sprawiedliwo�ci i heroi�mie Edelmana"
> jako nie podlegaj�c� dyskusji.
>
> Historii w "wersji GW" ucz� si� dzi� dzieci w szko�ach oraz karmi si�
> ni� student�w. Historyczne opracowania, wydawnictwa naukowe pe�ne s�
> zmy�lonych i k�amliwych w rzeczywisto�ci baja� o heroicznych
> dokonaniach Edelmana wraz z jego Bundem.
> Ka�da pr�ba publicznego negowania postawy samozwa�czego lidera
> powsta�czego zrywu w getcie jest z miejsca uznawana za bli�nierstwo i
> traktowana niczym "negacjonizm o�wi�cimski".


To prawda, ale jak to pogodzic z Panskim oddaniem i miloscia
oraz oplakiwaniem, Panskiego bohatera, Wieslawa Kochanskiego,
ktory jasno wyrazil swoja opinie w sprawie Holocaustu, piszac;

> > kazdy jeden frajer ktory sobie bedzie Holocaustem gebe wycieral
> > bedzie mial przyciete skrzydla... podejdziesz golabku pokoju za
> > blisko to i tobie przytniemy - nawet jezeli jest to _polska_lista_
> >
> > W
____________________

> <wieslaw_@_spamgazeta.SE> wrote in message
> news:3E92CE01.37A2@_spamgazeta.SE...
> >
> > Kleczkowski ministrancie...:) czy ja ci to kiedys juz
> > powiedzialem?- "pocaluj mnie w dupe" scp nie jest zadna
> >_polska_lista_
> > a kazdy jeden frajer ktory sobie bedzie Holocaustem gebe wycieral
> > bedzie mial przyciete skrzydla... podejdziesz golabku pokoju za
> > blisko to i tobie przytniemy - nawet jezeli jest to _polska_lista_
> >
> > W
___________________

Oryginal pod : http://tinyurl.com/4ckhf
http://tinyurl.com/4ckhf

>
> Tak to sobie "michniki" stworzy�y z bandyty i �obuza posta� pomnikow�
> i trzymaj� przy nim wart� ca�odobow� z pi�rem na ramieniu.
>
> Prawda o Edelmanie wygl�da du�o pro�ciej, ni� to by mog�o si� wydawa�.
>
> Bez "gazetowyborczego" patosu i bajania, bez wielkiego porywu serca i
> walki w imi� narodowej dumy oraz godno�ci.
>
> W rzeczywisto�ci zar�wno Bund (lewacka, bandycka organizacja) jak i
> Marek Edelman dbali wy��cznie o w�asne interesy i to kosztem innych
> mieszka�c�w getta.
>
> Posuwali si� nawet do kidnapingu, wymusze� i bandyckich napad�w, by�
> sta� ich by�o na luksuowe �ycie.
>
> Nie gardzili akcjami zbrojnymi i zab�jstwami.
>
> Stworzyli organizacjďż˝, podobnďż˝ do mafii.
>
> Mordowali ka�dego, kto sprzeciwi� si� tym praktykomi i nie by� w
> stanie "op�aca� si�" zb�jom. W stosunku do porwanych nie mi�li lito�ci
> i stosowali wymy�lne tortury.
>
> Pomys�owo�ci� w dr�czeniu ludzi dor�wnywali hitlerowcom i sowietom.
>
> Obcinali palce dzieciom i wysy�ali je nie chc�cym p�aci� haraczu
> rodzicom.
>
> Podwieszali m�odych ch�opc�w pod sufitem, umieszczaj�c ich nogi w
> cebrze z lodowat� wod�... Prawd� jest, �e nawet hitlerowcy mogliby od
> Edelmana siďż˝ uczyďż˝.
>
> Z innych znanych akcji "budnowc�w" oraz Edelmana na uwag� zas�uguje
> napad na przedsi�biorstwo aprowizacyjne oraz kas� Judenratu.
>
> Gdy wi�kszo�� warszawskich �yd�w g�odowa�o a cz�sto z g�odu umiera�o,
> Edelman i jego banadyci op�ywa� w dobrobyt i luksusy.
>
> Sta� ich by�o na wszystko.
>
> Byli panami �ycia i �mierci i stanowili faktyczn� w�adz� na terenie
> getta.
>
> A udzia� w zbrojnym zrywie powsta�czym z kwietnia1943 roku?
>
> C�, w momencie nieuchronnej zag�ady ca�ego getta, nie maj�c ju� nic
> do stracenia cz�owiek posuwa si� do czyn�w desperackich...
>
> Dziďż˝ jako uosobienie niegodziwca i bydlaka przedstawia siďż˝ postacie
> Szery�skiego, Gancwajcha, Lejkina, Nossiga.
>
> Na tej li�cie brakuje jednak osoby, kt�ra z pewno�ci� dor�wnuje wy�ej
> wymienionym zbrodniarzom a nawet ich w pomys�owo�ci zbrodniczej
> przewy�sza... brak Marka Edelmana.
>
> Tak jak hitlerowcy dokumentowali na fotograficznej kliszy swoje
> zbrodnie, r�wnie� Edelman upami�tnia� "dzia�alno��" bundowsko-
> mafijn�. Robi� to pi�rem.
>
> Powy�sze fakty pochodz� z ksi��ki Marka Edelamana "Stra�nik Marek
> Edelman opowiada"
>
> Jako ciekawostkďż˝ przytoczďż˝ jej fragment:
>
> "My, bundowcy, byli�my jedyn� organizacj� polityczn� maj�c� pieni�dze.
> Nowojorska organizacja robotnicza, do kt�rej nale�a� szef
> ameryka�skich zwi�zk�w zawodowych Dubi�ski, od samego pocz�tku
> przysy�a�a pieni�dze. Natomiast syjoni�ci nie mieli ani grosza. Ich
> towarzysze z Palestyny porzucili ich. �eby wystara� si� o bro�,
> urz�dzali�my "eksy", czyli ekspropriacje. Chodzi�o si� do bogatych
> �yd�w, do przemytnik�w czy do �ydowskich policjant�w, terroryzowa�o
> si� ich i zabiera�o fors�. Kas� Judenratu ograbili�my na setki tysi�cy
> z�otych, obrabowali�my te� przedsi�biorstwo aprowizacyjne. Posun�li�my
> si� nawet do porwania. Lichtenbaum, przewodnicz�cy Judenratu po
> Czerniakowie, odm�wi� pieni�dzy. Uwi�zili�my wi�c jego syna.
> Trzymali�my go przez 12 godzin. Do Lichtenbauma napisali�my, �e
> trzymamy ch�opca z nogami zanurzonymi w cebrzyku z lodowat� wod�, tak
> �e na pewno nabawi si� choroby.
>
> Przyszli z pieni�dzmi. Innym razem �ydowski policjant, zreszt�
> skurwysyn, nie chcia� da� nam pieni�dzy. Przyszli�my do niego oko�o
> czwartej, gdy termin ultimatum up�ywa�. - Nie chcesz da�? - spytali�my
> i zastrzelili�my go. Po tym zdarzeniu wszyscy p�acili. W sumie
> pieni�dzy nam nie brakowa�o. To my byli�my prawdziw� w�adz� w getcie.
> To my decydowali�my, jak maj� �y� ludzie, kt�rzy pozostali w getcie.
> Nazywali nas "parti�". Gdy partia co� kaza�a, by�o to wykonywane.

Piotr

unread,
May 11, 2013, 6:14:23 PM5/11/13
to
On Monday, May 6, 2013 8:09:54 PM UTC-2:30, brat_olin wrote:
>
> Do charakterystyki Edelmana dodalbym tez DONOSY
> na Kaczynskich do zagranicznych mediow. Np ten:
>
> http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/poland/1522202/Ghetto-survivor-warns-of-Polish-fascism.html
>
> Cytuje taki np. cymesik:

Pan daruje nowe cymesiki, skoro do tej pory nie potrafil Pan
obronic swoich poprzednich cymesikow. Jesli pamiec
zawodzi lub wybiorcza to przypomne:

Pan:
" Pomysłowością w dręczeniu ludzi dorównywali hitlerowcom i sowietom.
Obcinali palce dzieciom i wysyłali je nie chcącym płacić haraczu
rodzicom."

ja:
"i to na podstawie czego? W zrodle na ktore powoluje sie ulubieniec
p. Leszka ani slowa "o obcinaniu palcow dzieciom" ..."

Pan: "Podwieszali młodych chłopców pod sufitem, umieszczając ich nogi w
cebrze z lodowatą wodą..."

ja: niezupelnie - jedyne zrodlo podane przez ulubionego p. Leszka
Pogratulowac ulubienca, panie Leszku.

Po ich ulubionych blogach poznacie ich. "

==========================

Tak wiec zanim zaczniemy dyskutowac Panskie NOWE cymesiki,
moze zacznie Pan od obronienia swoich WCZESNIEJSZYCH
cymesikow.

Piotr
0 new messages