ruda, znaczy fałszywa:)
https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/5127-tylko-u-nas-bo-to-zla-sedzia-jest-przeczytajcie-o-sedziowskim-ewenemencie-na-skale-swiatowa
Sędzia Iwona Konopka to ewenement na skalę światową. Bezczelnie lekceważy fakty, poniża stających przed nią ludzi. To żywy dowód na to, że reforma sądownictwa jest bardzo potrzebna. A jeszcze bardziej na to, że nie każdy nadaje się do zawodu sędziego – pisze na łamach najnowszego wydania tygodnika Warszawska Gazeta Aldona Zaorska.
Pogarda dla ofiary
Rok 2008. W pociągu dochodzi do kradzieży. Jej ofiarą jest 80-letni prof. Bogusław Wolniewicz. Policja szybko zatrzymuje dwóch złodziei, których czyn zostaje zakwalifikowany jako występek. Poszkodowany profesor na policji składa zeznania i podpisuje stosowny protokół. Sprawa trafia do sądu przed oblicze sędzi Sądu Rejonowego w Warszawie Iwony Konopki.
To właśnie w związku z tą sprawą po raz pierwszy usłyszała o sędzi cała Polska. Wezwany na rozprawę jako świadek prof. Wolniewicz został przez sędzię Konopkę potraktowany wyjątkowo obcesowo, żeby nie powiedzieć lekceważąco. Można odnieść wrażenie, że sędzia bardziej troszczyła się o komfort złodziejaszków niż pokrzywdzonego. Najpierw ofuknęła starszego człowieka, że... źle usiadł.
Gdy prof. Wolniewicz chciał złożyć wniosek dowodowy, sędzia Konopka z miejsca „usadziła” go, mówiąc, że jako świadek nie ma do tego prawa. Istotnie, jako świadek nie miał prawa, ale był w tej sprawie pokrzywdzonym i sędzia Konopka powinna go pouczyć, że miał prawo wystąpić o status pokrzywdzonego, co dawało mu prawo do składania wniosków dowodowych w dowolnej ilości. Sędziwy profesor poczuł się znieważony zachowaniem sędzi Konopki i opuścił sąd. Uznawszy, że nie ma nic do dodania w sprawie, nie stawiał się na kolejne terminy. Sędzia Konopka, chociaż miała do dyspozycji jego zeznania, najwyraźniej koniecznie chciała odpytać profesora z okoliczności okradzenia go i ponawiała wezwania na kolejne rozprawy, za każde niestawiennictwo karząc naukowca grzywną.
W sumie uzbierała się kwota 7 tys. zł. Ostatecznie zniecierpliwiona sędzia Konopka wydała postanowienie o aresztowaniu sędziwego naukowca na 48 godzin i przymusowym doprowadzeniu go na salę sądową. I pewnie prof. Wolniewicz trafiłby między kryminalistów, gdyby sędzia Konopka nie postanowiła dać wymiarowi sprawiedliwości odpocząć od siebie i gdyby nie udała się na urlop macierzyński. Sprawa rozpoczęła się na nowo przed obliczem nowego sędziego. Na skutek odwołań prof. Wolniewicza grzywny nałożone na niego przez sędzię Konopkę zostały obniżone do kwoty 2.100 zł. Z jego emerytury ściągnął ją komornik. Ale przynajmniej nowy sędzia miał więcej kultury osobistej od Iwony Konopki. Niestety, ta ostatnia po stosunkowo krótkiej „przygodzie” z pieluchami, znów orzeka.
(…)
Koniecznie przeczytajcie więcej w najnowszym numerze tygodnika Warszawska Gazeta!