Z pomocą przychodzi lektura opracowania opublikowanego na łamach żydowskiego
pisma The Jewish Quarterly [2], w którym autor, prof. Nathan Abrams,
wykładowaca współczesnej historii Ameryki na szkockim uniwersytecie w
Aberdeen, pisze wprost, iż:
"Jakkolwiek Żydzi stanowią zaledwie dwa procent amerykańskiej populacji, są
prominentnie obecni w przemyśle pornograficznym".
I rzeczywiście, tak jak i w innych gałęziach tzw. przemysłu rozrywkowego, a
także w mediach, finansach, zawodach prawniczych, osiągnęli wpierw wyraźną
nadreprezentację, a później większość i w końcu niemal całkowitą kontrolę,
deprawując chrześcijańskie społeczeństwa.
Zaangażowanie Żydów w pornograficzny przemysł filmowy oraz szerzej, w
rozbudowany system burdeli działających a Stanach Zjednoczonych, datuje się
od początków tego kraju.
Tak samo jak w innych czasach i miejscach na świecie, żadna inna grupa
etniczno-religijna nie przyczyniła się bardziej do tak ogromnego rozwoju
destrukcyjnych przywar społeczeństw.
Jak pisze prof. Abrams: "Być może wolelibyśmy udawać, że ten zdefiniowany
etnicznie problem przemysłu filmów XXX [ang. triple-exthics] nie istnieje,
jednak nie możemy uniknąć faktu, iż zeświecczeni Żydzi odgrywali (i dalej
odgrywają) nieproporcjonalnie wielką rolę w całym przemyśle filmów
pornograficznych w Ameryce. Zaangażowanie żydowskie w pornografię ma swoją
dlugą historię w Stanach Zjednoczonych i właśnie Żydzi pomagali w przemianie
tej egzystującej dotychczas na skraju społeczeństw subkultury, tworząc z
niej główną tkankę Ameryki."
Żydowscy wlaściciele i aktorzy
Zaangażowanie żydowskie w przemysł pornograficzny można podzielić na dwie
grupy: właścieleli i twórców oraz wykonawców-aktorów.
Z uwagi na perspektywę wielkich zarobków, możliwość kontroli nad ludźmi i
upragnionej destabilizacji społeczeństwa chrześcijańskiego, osadnicy
żydowscy w Ameryce szybko zainteresowali się tym rynkiem.
Jak stwierdza Autor opracowania:
"Wielu dilerów rozprowadzających gadżety erotyczne i książki pornograficzne
w latach 1890-1940, byli imigrantami żydowskimi o niemieckich korzeniach.".
Podobnie ujmuje to Jay A. Gertzman w książce wydanej przez wydawnictwo
Uniwersytetu Pennsylvania [3] pisząc, że w tamtych czasach "Żydzi byli
głównymi dystrybutorami gallantiana, czyli książek z erotycznymi kawałami,
balladami i literaturą erotyczną, oraz tzw. awangardowych noweli i
[psuedonaukowych] wywodów na temat 'seksuologii'".
Przed wojną i krótko po jej zakończeniu, gdy Hollywood liczył się jeszcze z
opinią katolików, gdy obowiązywała jeszcze presja Legionu Przyzwoitości
(Legion of Decency) [4], podejmowane były jedynie pokątne próby obejścia
systemu i przemysł pornograficzny tkwił na obrzeżach chrześcijańskiej tkanki
społecznej. Dopiero "rewolucja moralna", idealnie zsynchronizowana czasowo i
korzystająca z owoców posoborowej degrengolady w Kościele, co bezpośrednio
rzutowało na kondycję społeczną, pozwoliła na wypłynięcie szumowin na
zewnątrz.
Twórcy, organizatorzy, przywódcy i wykonawcy tej kolejnej rewolucji, tak i
wielu poprzednich rewolucji przemieniających oblicze cywilizacji, w
nadreprezentatywnej liczbie pochodzili z żydowskiej diaspory.
W przemyśle pornograficznym w latach powojennych jedną z najbardziej
znaczących postaci był Reuben Sturman, nazywany z racji swych wpływów i
zasięgu "Waltem Disneyem Pornografii".
Wykorzystując swoiście żydowskie cechy - tak wyraziście opisane w
powieściach np. Juliana Ursyna Niemcewicza, Józefa Ignacego Kraszewskiego
czy (w mniejszym stopniu, bo zaślepionej utopijną ideą skuteczności
'asymilacji' Żydów) Elizy Orzeszkowej - budował imperium zła, by, jak
stwierdza Departament Sprawiedliwości USA, w latach 1970 kontrolować
większość produktów pornograficznych.
Sturman, syn rosyjskich Żydów, początkowo sprzedawał komiksy, lecz później
zorientował się, że największe pieniądze znaleźć można rozbudzając ludzkie
żądze najniższego szczebla, zajął się więc sprzedażą literatury
pornograficznej, z czasem opanowując ten rynek niemal całkowicie.
Już w połowie lat 70-tych stał się właścicielem ponad 200 księgarń "tylko
dla dorosłych" - specyficznych miejsc, w których można i przejrzeć
literaturę i obejrzeć film i zaglądnąć przez peephole, a z pewnością i wiele
więcej.
Jak oceniał Time Magazine, w początkach lat 90-tych Sturman zarabiał na
czysto rocznie około 300 milionów dolarów. O żydowskim zaangażowaniu w
przemysł pornograficzny prof. Abrams pisze bez ogródek: "Sturman nie tylko
kontrolował przemysł pornograficzny, on był tym przemysłem".
Sturman zakończył życie w więzieniu, gdzie przebywał skazany w 1997 roku za
manipulacje podatkowe, jednak nie przeszkodziło to jego synowi - Davidowi,
na kontynuowanie i dalszą rozbudowę "rodzinnego biznesu".
Dzisiejszym wcieleniem Reubena Sturmana jest kolejny Żyd w tym szczególnym
przemyśle - 48-letni Steven Hirsch, określany już nie jako "Walt Disney
Porn", lecz "Donald Trump Porn". Steven, tak jak i David Sturman, przejął
po swoim ojcu kierowanie "rodzinnym biznesem" i szefuje największą na
świecie korporacją produkującą filmy porno - Vivid Entertainment, zwaną ze
względu na dochody i zasięg "Microsoftem świata porno".
(...)Obok właścicieli, producentów i stręczycieli żydowskich, drugą grupą
przemysłu pornograficznego są sami "aktorzy" występujący w filmach. Jak
stwierdza prof. Abrams: "Żydzi stanowią większość aktorów występujących w
filmach pornograficznych tworzonych w latach 1970-1990, a Żydówki znaczącą
liczbę porno-stars".
Jednym z "królów" tego aktorstwa jest Ron Jeremy, dziś 55-latek, który
wystąpił do tej pory w ponad 1600 filmach pornograficznych i sam nakręcił
ich ponad setkę. Jeremy, wychowany w żydowskiej rodzinie na nowojorskim
Queens'ie, wniósł do tego typu filmów postać na pozór dziwnego uwodziciela:
owłosionego, odpychającego grubasa, który jednak z łatwością znajduje
partnerki, często tuzinami wskakujące do łóżka.
To nie przypadek, że Żydzi określają rolę Jeremy'ego jako nebbishy, co w
pierwowzorze języka jidisz znaczy: nieszczęśliwiec-Słowianin.
Przeciwieństwem grubego Rona jest inny żydowski aktor - 43-letni Adam
Glasser, wysportowany, przystojny, były właściciel siłowni w Los Angeles.
Glasser, nowojorski Żyd, występujący pod pseudonimem Seymore Butts, "jest
dzisiaj prawdopodobnie najbardziej znanym żydowskim potentatem przemysłu
porno" - ocenia prof. Abrams.
Jego studio, Seymore Inc. produkuje corocznie kilkadziesiąt filmów,
specjalnie pozorowanych jako amatorskie zdjęcia, które mają podobno
przysparzać większej autentyczności.
Rozprowadza swoją produkcję poprzez system franczyz, a w firmie zatrudnia
również. swoją matkę oraz kuzyna.
Od roku 2003 Glasser wraz ze swoją rodzinką występują w największych
stacjach telewizyjnych świata w niezwykle popularnym (albo lepiej: na siłę
popularyzowanym) programie 'reality-show' Family Business.
Ta swoista soap-opera po raz pierwszy emitowana w Kanadzie w sieciach The
Movie Network, Movie Central i Showcase Television, rozprzestrzenia się po
świecie, ograniając ostatnio Channel 4 w Wielkiej Brytanii i FX w Ameryce
Łacińskiej.
(...)Abrams pisze, iż: "przemysł pornograficzny wymagał czegoś, czego Żydzi
mieli pod dostatkiem: hucpy".
Rzeczywiście, tej przebiegłej śmiałości, buty, chamstwa, cwaniactwa,
bezwzględnej przebojowości, diabelskiego sprytu - czyli tego co mieści się w
pojęciu hucpy, rewolucyjnemu Żydowi nigdy nie brakowało.
Swoje nadzwyczajne zdolności marketingowe, praktykowane przez setki lat w
rolach pośrednika bankowego, handlarza, lichwiarza i innej pijawki
społecznej, rewolucyjny Żyd skrzętnie wykorzystał w Ameryce - nowej krainie
szczęścia, krojonej na miarę potrzeb wyzyskiwaczy.
Wpisał się on doskonale w nowe warunki, tym razem w pogoni za oferowanym
"amerykańskim snem" o bogactwie.
W tej pogoni za pieniądzem zdobywanym bez względu na podstawowe zasady
uczciwości czy obowiązujące prawo, przy odrzuceniu prawa naturalnego a nawet
wykładni Tory, przylgnął on mocniej do wskazówek talmudycznych.
W tym też wymiarze należy odbierać usprawiedliwiające wypowiedzi przywódców
żydowskich, którzy najwyraźniej nie widząc niczego złego w przemyśle
pornograficznym, twierdzą, że był on tylko kolejnym segmentem osiągnięcia
wysokich korzyści.
Jak wyznał szef 'Ligi Przeciwko Zniesławieniu', Abraham H. Foxman: "Ci
Żydzi, którzy zasilili przemysł pornograficzny, uczynili to jako osoby
pragnące osiągnąć American dream".
Ci sami co deprawując społeczeństwo amerykańskie bełkoczą o 'American Dream',
wczoraj - w Polsce, krainie 'żydowskiego raju', budowali z kupiecką
przebiegłością swoje wpływy.
Jak ujął to patrząc bystrym okiem Józef Ignacy Kraszewski w powieści pt
"Żyd", opisujący warszawskich 'zasymilowanych' Żydów kalkulujących wyniki
Powstania styczniowego:
"W każdym narodzie musi się wyrobić po nad masy jakaś inteligencya i rodzaj
arystokracji. my jesteśmy materyałem gotowym. zawładniemy krajem. Panujemy
już przez giełdy i przez wielką część prasy nad połową Europy.
Ale naszem właściwem królestwem, naszą stolicą, naszem Jeruzalem będzie
Polska.
My będziemy inteligencyą, arystokracyą, my tu rządzić będziemy. Kraj ten
należy do nas.
Jest nasz.".
(...)Rewolucyjny Żyd tworzący nowoczesny przemysł pornograficzny, tak jak i
wiele innych plag społecznych, samodefiniował się przywdziewając co najmniej
jeden element wielopoziomowej tożsamości: etnicznej, rasowej, kulturowej czy
religijnej.
Jeśli zaprzestał być 'Żydem religijnym', to tliła się w nim nostalgia za
wiarą przodków, jeśli odrzucał i wiarę ojców, to definiował się kulturowo, a
jeśli wszystko odrzucił, to pozostawał w kręgu podobnych sobie rewolucyjnych
dusz pragnących anarchicznej zmiany zastanego porządku.
Ta mozaika postaw koegzystuje również w przemyśle pornograficznym: od
Sturmana, który wyraźnie określał się jako Żyd i hojnie łożył na żydowskie
cele 'charytatywne', przez Richarda Pacheco (prawdziwe nazwisko Howard Marc
Gordon) - kolejnego Porno-star, który zapragnął nawet być studentem
rabiniczym, po dziesiątki etnicznych Żydów zamieniających łatwo Jahwe na
Mamonę.
Pozostaje teraz zastanowić się nad prawdziwymi celami zaangażowania się
rewolucyjnego Żyda w przemysł pornograficzny, w tym ten najnowocześniejszy:
kolosalnie wielki, wlewający się do każdego domu przez sieć internetową.
Jak pisze prof. Adams "niezaprzeczalnie istnieje w żydowskim zaangażowaniu
się w przemysł pornograficzny element rebelii."
Samo istnienie zakazu wynikającego ze zdrowo pojętych norm społecznych,
stanowi dla rewolucyjnego Żyda element przyciągający.
Zwykła natura zakazu jest dla niego magnesem.
Przełamując normy, likwidując zakazy, niszcząc porządek, wprowadzając
anarchię i nieład, rewolucyjny Żyd zręcznie wciągał w krainę zła swego
przeciwnika. Jak pisze dr E. Michael Jones - cytowany również przez prof.
Abramsa - wydawca miesięcznika katolickiego Culture Wars (i właściwie twórca
określenia 'Rewolucyjny Żyd') żydowscy porno-właściciele i porno-aktorzy
wciągali do swego biznesu młode dziewczyny, skupiając się właśnie na
uczennicach katolickich szkół.
Z szatańskim upodobaniem zapragnęli uwieść katolickie shiksy.
Tak jak Abe Foxman usprawiedliwia rewolucyjnego Żyda, tak Luke Ford,
ortodoksyjny Żyd specjalizujący się w opisywaniu przemysłu pornograficznego,
szczerze stwierdza, że: "Porno [w wykonaniu Żydów] jest po prostu ekspersją
rebelii przeciwko standardom, przeciwko dyscyplinie życia."
Upragniona wizja rozpalenia wielkiego pożaru, który pochłonie zastany
porządek, odepchnie reguły - również tego 'Żyda religijnego' - i nade
wszystko zniszczy chrześcijański ład, staje się celem samym w sobie.
Luke Ford pisze, że żydowscy aktorzy filmów porno często mówią o 'radości
bycia anarchistą'.
Prof. Abrams konkluduje: "Żydowskie zaangażowanie w przemysł porno jest
rezultatem atawistycznej nienawiści do chrześcijańskiego autorytetu.
[Zaangażowani w przemysł XXX] Żydzi próbują osłabić dominującą w Ameryce
kulturę chrześcijańską poprzez działalność wywrotową przeciwko moralności."
Najdobitniej stwierdził to Al Goldstein, wydawca pornograficznego pisma
Screw, założonego w 1968 roku jako konkurencja dla Playboya: "Jedynym
powodem, dla którego Żydzi są w biznesie pornograficznym, jest to, że wydaje
nam się, iż Chrystus jest do kitu [w oryginale: sucks, co ma bardziej
obraźliwe znaczenie], katolicyzm jest do kitu. Nie wierzymy w autorytaryzm".
Pornografia w wykonaniu rewolucyjnego Żyda jest zatem sposobem walki z
kulturą chrześcijańską, co przyznaje i prof. Abrams.
Pisze on również, że "Tak jak Żydzi nadreprezentatywnie uczestniczyli w
radykalnych ruchach, tak i teraz nadreprezentatywnie obecni są w przemyśle
pornograficznym. Żydzi w Ameryce są rewolucjonistami seksualnymi.
Duża liczba tego typu materialów - książek, broszur, artykułów,
scenariuszy - została napisana przez Żydów.
Ci, którzy spowodowali, że Ameryka zaadaptowała liberalne spojrzenie na
seks - byli Żydami.
Żydzi byli również przywódcami tzw. seksualnej rewolucji lat 60-tych, gdy
obowiązkowe lektury Marxa, Trockiego i Lenina zamienione zostały na pisma
Wilhelma Reicha, Herberta Marcuse'a i Paula Goodmana."
O roli Żydów w przemyśle pornograficznym, przyznaje też rabin Samuel H.
Dresner, który stwierdza, że "Żydowska rebelia rozpoczęła się na wielu
poziomach, jedną z nich była prominentna rola Żydów jako obrońców
eksperymentów [rewolucji] seksualnej."
Profesor Abrams pisząc swój tekst wyraża nadzieję, że choć po części ukaże
on "ten zaniedbany [czytaj: ukrywany przed opinią publiczną] temat
amerykańsko-żydowskiej kultury masowej", i zapytuje retorycznie: "Dlaczego,
w świetle relatywnie liberalnego postrzegania spraw seksu przez Żydów,
wstydzimy się roli Żydów w przemyśle pornograficznym?"
Pytanie to należałoby ustawić w odpowiednich proporcjach, gdyż mizerna
wiedza społeczeństw o zaangażowaniu Żydów w kontrolę tego wstydliwego
przemysłu, wynika bezpośrednio z totalnej kontroli mediów przez baronów
żydowskich. Jak stwierdza szczerze żydowski krytyk filmowy, Michael Medved:
"Nie ma żadnego sensu aby próbować zaprzeczać rzeczywistości o żydowskiej
sile i prominentej obecności w popularnej kulturze. [...] Nawet Marsjanin
oglądający amerykańskie media [przepojone tematyką żydowską i promujące
żydowski punkt widzenia] byłby zaskoczony dowiadując się, że mniej niż co 40
Amerykanin jest Żydem." [5]
Tak więc z jednej strony przesycenie mediów żydowskimi aktorami,
scenarzystami, dziennikarzami, nie mówiąc już o producentach, a z drugiej
całkowita cisza, a często i zaprzeczenie, gdy chodzi o autentyczną żydowską
potęgę kontrolującą media i trzymającą w nieświadomości społeczeństwo
amerykańskie.
Z jednej strony obecność Wolfe Blitzera, Barbary Walters, Mike'a Wallace,
Teda Koppel, Larry Kinga (czyli Lawrence Harvey Zeigera), by wymienić tylko
kilku z brzegu najbardziej widocznych, a od strony "koszernej kuchni":
Michaela Ovitz, Stevena Spielberga, Davida Geffen, Jeffrey Katzengberg, Lewa
Wasserman, Sidney Sheinberg, Barry Diller, Gerald Levin, Herbert Allen - a z
drugiej zupełna cisza o prawdziwych problemach trawiących Amerykę (jak i
resztę świata).
Nie ma informacji o nadreprezentatywnej roli Żydów w przemyśle narkotykowym
(niemal 100 procent silnej substancji Ecstasy pochodzi z Izraela i jest
rozprowadzana po świecie również przez chasydzkich "bogobojnych"
młodzieńców), nie ma mowy o kolejnej specjalności żydowskiej - przemyśle
aborcyjnym, nikt nie ma prawa dowiedzieć się o przekrętach dokonywanych
przez żydowskich prawników i finansistów (gdzie jest film o Ivanie Boesky
czy Michaelu Milkenie?!), wreszcie - nie słychać nic o władcach przemysłu
pornograficznego.
Z telewizji i ekranów filmowych sączy się za to nieustannym strumieniem
propaganda holokaustu, dominują jednostronne i wybielające informacje o
Izraelu, a nade wszystko montowane są z coraz większą siłą ataki na podstawy
bytu chrześcijańskiego, ze szczególną szatańską mocą koncentrując się na
Kościele katolickim. Ten Kulturkampf, mający już 2000 lat, nasila się coraz
bardziej i przez potęgę Mamony i zaaplikowanie moralnej destrukcji, zmierza
do kontroli i dominacji nad goyim.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że przywódcy Kościoła, dalej
kroczący posoborową drogą samozagłady, z judaistycznym 'dialogiem' na czele,
przestali już pełnić rolę autorytetu dla ogłupiałego przez żydowskie media i
rozbestwionego przez żydowski przemysł pornograficzny motłochu, który zajęty
oglądaniem kolejnego odcinka Seinfelda czy internetowego świerszczyka, nie
dostrzegł, że poderżnięto mu już połowę szyi.
Lech Maziakowski
PRZYPISY:
[1] Jeśli wydobycie na światło dzienne seksualnej afery żydowskiego polityka
przez żydowskie media wydaje się cokolwiek dziwne, to należy zdać sobie
sprawę, iż jest to wynik walk frakcyjnych wewnątrz środowiska żydowskiego,
gdyż biuro stanowe Głównego Prokuratora, którego szefem przez osiem lat był
Spitzer, przeprowadziło kontrolę nowojorskich biur Światowego Kongresu
Żydów, oraz organizacji National Council of Young Israel, ujawniając
nieprawidłowości finansowe, w tym niewłaściwą dystrybucję (czytaj:
zawłaszczenie) pieniędzy pierwotnie przeznaczonych dla tzw. ocalałych z
Holokaustu.
Zob.:
http://www.jta.org/cgi-bin/iowa/news/article/200803100310spitzersnared.html
[2] Nathan Abrams, The Jewish Quarterly. A Magazine of Contemporary Writing,
Politics & Culture, "Triple-exthnics. Nathan Abrams on Jews in the American
porn industry", Winter 2004 - Number 196.
Zob.: http://www.jewishquarterly.org/htm/articled325.html?articleid=38
[3] Bookleggers and Smuthounds:The Trade in Erotica, 1920-1940
(Philadelphia: University of Pennsylvania Press, 1999
[4] O skali degrengolady amerykańskich przywódców Kościoła katolickiego,
świadczy choćby fakt, że rozmontowany rękami liberalnych hierarchów od
początków lat sześćdziesiątych Legion przestaje właściwie funkcjonować, w
1966 roku (efekt "ducha soborowego") zmienia nazwę na National Catholic
Office for Motion Pictures i od tego czasu systematycznie zaczyna zanikać,
choć w ostatnich latach próbuje na nowo kształtować opinię katolicką.
rekomendując prohomoseksualny film Brownback.
[5] Michael Medved: 'Is Hollywood Too Jewish?", Moment, Aug. 1996
[Miesięcznik Moment jest jednym z najbardziej opiniotwórczych pism
żydowskich]
Bardzo sciepowe... przykladow dawac nie trzeba...
.........
"mkarwan" <mka...@poczta.onet.pl> wrote in message
news:gt18bd$54p$1...@atlantis.news.neostrada.pl...