Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Slowo jest srebrem - milczenie...:- zlotem.

2 views
Skip to first unread message

narciasz

unread,
Nov 22, 2009, 7:16:34 PM11/22/09
to
Zagladam tu czasami i czytam niektore posty, ale sie nie odzywam... -
dlaczego? - ano dlatego ze, gdy bylem maly i mieszkalem u dziadkow,
chetnie przystawalem przed ich olbrzymim zegarem, dostrzegajac w nim
przyjacielska dusze, bo zegar nigdy nie milczal i prawie zawsze
dobiegaly z jego wnetrza jakies odglosy,
spokojnie poswistywal, tykal, chrobotal trybami tajemniczych kol,
sapal, jeczal i wzdychal, jakby jego wnetrznosci z trudem trawily
mijajace godziny.
Gdy zapadala ciemnosc, jego flegmatyczne ruchy stawaly sie dla mnie
pociecha.
http://ca.youtube.com/watch?v=gfz7mvP7BeY
Dopoki ten staruszek stal na strazy, nic zlego nie moglo sie zdarzyc.
Ten zakatek tez prawie nigdy nie milknie calkowicie. Nawet w nocy
slychac szmery i przytlumione halasy, nad ktore wyrywa sie czasami
krzyk jakiegos potrzebujacego pomocy (niepokojace przypomnienie, ze
zlo nie spi) lub glosne zawodzenie innej duszy. Spoczynek prawie nigdy
nie jest calkowity, podobnie jak sen nocny w koszarowej sypialni,
pelnej dzwiekow urywanego kaszlu, chrapania, mamrotanych przez sen
przeklenstw, popierdywania i plucia. Jednym slowem trwa tu ciagly
halas.
Cisza sprawia przyjemnosc, jesli jest wynikiem swiadomego wyboru.
"Spiewaj mi, ciszy wybrana", pisal Hopkins, swietujac rozkosze
religijnego odosobnienia. Jednak klasztor moze byc miejscem dosc
halasliwym: nieustanny trzask zamykanych drzwiami, tupot stop po
drewnianych podlogach ciagnacych sie w nieskonczonosc korytarzy, brzek
naczyn kuchennych w porach posilkow.
Jako, ze slowo pisane tez jest swego rodzaju dzwiekiem, "zatruwanie
halasem", choc jest ono bardziej niebezpieczne dla zdrowia fizycznego
i psychicznego niz wiekszosc zanieczyszczen chemicznych. Kazdy potrafi
wymienic wlasna litanie znienawidzonych halasow, warkot samochodu, jek
mechanicznych tartacznych pil, wrzask kocurow i wron, bzyczenie
komarow, ryk motocykli bez tlumikow oraz wszelkiego rodzaju
mlodziezowej muzyki.
Kiedy po raz pierwszy uslyszalem w Aksaraju spiew muezina,
niewzmocniony jakakolwiek aparatura, dlugo pozostawalem pod jego
urokiem. Gdy pozniej znalazlem sie w Zejdanie na palacu Urzedu
Celnego, wsluchiwalem sie ze zdumieniem w dzwieki dobiegajace z
pobliskiego minaretu: wezwanie na modlitwe, poprzedzone trzaskiem i
zgrzytami, wywrzaskiwane bylo tym razem z ogluszajaca sila przez
megafony.
Bicie dzwonow koscielnych - chrzescijanski odpowiednik spiewu muezina
- bywa przykra inwazja (zwlaszcza jesli przyjdzie mieszkac blisko
koscielnej wiezy). Ale dzwony slyszane z oddali, grzeja serce. Nigdzie
nie czulem tego rownie silnie, jak we Wloszech. Do dzis pamietam
wieczorne bicie dzwonow w Como, niosace sie wzdluz brzegow jeziora
Como - niezaklamany glos chrzescijanstwa, nasycony wiara, nadzieja i
miloscia.
Dla mnie do przyjemnych odglosow naleza: porykiwanie bydla wracajacego
do zagrody o zachodzie slonca, krzyk mew, pozegnanie dnia przez
kolonie gawronow, szepty z dziecinnej sypialni, w ktorej dziewczynka z
niezwykla powaga opowiada na dobranoc bajki mlodszemu rodzenstwu,
buczenie ostrzegawczych syren statkow przedzierajacych sie przez mgle.
Sluchanie z dystansu przydaje im jeszcze slodyczy. Dzis, gdy jestem na
przyjeciu, czesto wole usiasc z boku i zamiast wdawac sie w wymiane
banalnych madrosci, slucham jak intensywny gwar glosow dobiegajacych z
oddali przechodzi w lagodny szum zlewajacych sie dzwiekow. Moim
idealem stalo sie obecnie dotrwanie do konca przyjecia bez odezwania
sie jednym slowem, poza zwyczajowym przywitaniem i pozegnaniem,
ktorych trudno uniknac. W ten sposob czlowiek wiecej sie uczy i nie
obraza nikogo.
W miare, jak staje sie coraz starszy, odzywam sie coraz mniej i mniej.
Doszedlem juz do tego, ze zaczynam podziwiac feldmarszalka Moltkego,
ktory potrafil milczec w siedmiu jezykach. Gdy juz poloze sie spac,
zadaje sobie czesto pytanie: Czy powiedziales dzis cos, co naprawde
warte bylo powiedzenia?
Sprobujcie wyprobowac to na samych sobie, moze wowczas to miejsce
bedzie naprawde najlepszym na INecie?

SONG O CISZY
Wy mnie sluchacie, a ja
Spiewam tekst z muzyka
Taka konwencja, taki moment
Wiec tak jest
Zaufalismy obyczajom i nawykom
Juz nie pytamy
Czy w tym wszystkim jakis sens
A ja spiewac dzisiaj chce w obronie ciszy
Choc wiem nie pora, nie miejsce i nie czas
Bo gdy sie milczy, milczy, milczy
To apetyt rosnie wilczy
Na poezje
Co byc moze drzemie w nas
Przeciez juz dosyc mamy
Huku i jazgotu
Ale gdy cicho to zle
I glupio nam
Jakby sie zepsul zycia niezawodny motor
Cos nie w porzadku
Jakbys byl juz nie ten sam
Cisza zaglusza, sam juz nie wiesz jaki jestes
Wiec szybko wlaczasz wszystko co pod reka masz
A gdy sie milczy, milczy, milczy
To apetyt rosnie wilczy
Na poezje
Co byc moze drzemie w nas
Gdy kiedys lomot nagle umrze w dyskotekach
Do siebie nam dalej bedzie niz do gwiazd
Zanim cos powiesz tak jak czlowiek do czlowieka
Cisza zgruchocze i wykrwawi wszystkich nas
Dlatego uczmy sie ciszy i milczenia
To siostry mysli, swiadomosci przednia straz
Bo gdy sie milczy, milczy, milczy
To apetyt rosnie wilczy
Na poezje
Co byc moze drzemie w nas.

McCorkindale

unread,
Nov 23, 2009, 12:44:38 AM11/23/09
to

"narciasz" <narc...@gmail.com> wrote in message
news:3b6d7894-4efd-4939...@f10g2000vbl.googlegroups.com...

> Zagladam tu czasami i czytam niektore posty, ale sie nie odzywam... -
> dlaczego? - ano dlatego ze, gdy bylem maly i mieszkalem u dziadkow,
> chetnie przystawalem przed ich olbrzymim zegarem, dostrzegajac w nim
> przyjacielska dusze, bo zegar nigdy nie milczal i prawie zawsze
> dobiegaly z jego wnetrza jakies odglosy,
> spokojnie poswistywal, tykal, chrobotal trybami tajemniczych kol,
> sapal, jeczal i wzdychal, jakby jego wnetrznosci z trudem trawily
> mijajace godziny.
> Gdy zapadala ciemnosc, jego flegmatyczne ruchy stawaly sie dla mnie
> pociecha.
> http://ca.youtube.com/watch?v=gfz7mvP7BeY


http://szwarcman.blog.polityka.pl/?p=118
Harry_potem pisze:

2008-03-08 o godz. 05:26
Milo sie czyta to, co gospodyni tego blogu dedykuje do.. hmm rozwazan,
dyskusji czy. zastanowienia.

Pierwszy raz tu zagladnalem i - jako ze uwielbiam muze - Autorki wspomnienia
mnie tknely. Nie! - nie gram na niczym (poza radiem) - ale muzyka,
dzwieki. - towarzysza mi od zawsze. Pamietam.
Bylem glutem, pod opieka dziadkow. Zawsze, gdy tylko nadazala sie okazja,

przystawalem przed ich olbrzymim zegarem, dostrzegajac w nim przyjacielska
dusze, bo zegar nigdy nie milczal i prawie zawsze dobiegaly z jego wnetrza

jakies odglosy. Spokojnie poswistywal, tykal, chrobotal trybami tajemniczych

kol, sapal, jeczal i wzdychal, jakby jego wnetrznosci z trudem trawily
mijajace godziny.

- Gdy zapadala ciemnosc, jego flegmatyczne ruchy stawaly sie dla mnie
pociecha. Dopoki ten staruszek stal na strazy, nic zlego nie moglo sie
zdarzyc. Nawet w nocy, slychac bylo szmery i przytlumione halasy, nad ktore
wyrywal sie czasami jek spiacego kota pod piecem.

Spoczynek, prawie nigdy nie jest calkowity. Podobnie jak sen nocny w
koszarowej sypialni, pelnej dzwiekow, urywanego kaszlu, chrapania,
mamrotanych przez sen przeklenstw, popierdywania i mamrotania.

Cisza, sprawia przyjemnosc, jesli jest wynikiem swiadomego wyboru. "Spiewaj
mi ciszy wybrana" - pisal Hopkins - swietujac rozkosze religijnego
odosobnienia.
- Jednak klasztor, moze tez byc miejscem dosc halasliwym; nieustanny trzask
zamykanych drzwi, tupot chodakow po drewnianych podlogach ciagnacych sie w

nieskonczonosc korytarzy, brzek naczyn kuchennych w porach posilkow.

Jako ze slowo pisane tez jest swego rodzaju dzwiekiem. Zatruwanie pisanym
halasem jest bardziej niebezpieczne dla zdrowia fizycznego i psychicznego
niz wiekszosc zanieczyszczen chemicznych.
Pamietam o tym!

Kazdy potrafi wymienic wlasna litanie znienawidzonych halasow; warkot

samochodu, jek mechanicznych tartacznych pil, wrzask kocurow i wron,
bzyczenie komarow, ryk motocykli bez tlumikow oraz wszelkiego rodzaju
mlodziezowej muzyki.

http://szwarcman.blog.polityka.pl/?p=118

narciasz

unread,
Nov 23, 2009, 6:19:42 PM11/23/09
to
ty, glupi, stary debilu roSS - NIGDY nie bedziesz wiedzial i nie wiesz
kto, co, i o czym pisze, gdyz jestes kompletny DEBIL z 10-oma
komputerami. Idiota idzie na ILOSC - nie na Jakosc - dlatego, tfuj
wizerunek - debilu roSS jest wlasnie taki - NIE inny!

Ps. Pogrzeb debilny staruchu na blogu Passenta a znajdziesz i moje
zdjecie.
Ps 2. jesli trafisz gdzies na INecie - procz Harrego_potem
brata_Pita... - wiedz durny debilu ze to ta sama OSOBA - jaka sie
kreuje debilny staruchu.
Pamietaj namolna, zwapniala kurwo!


On Nov 23, 12:44 am, "McCorkindale" <mccorkind...@virgin.net> wrote:

0 new messages