Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Szwejgiert walczył z „Ogniem”

96 views
Skip to first unread message

u2

unread,
Feb 9, 2018, 11:53:28 AM2/9/18
to
http://niezalezna.pl/216543-resort-w-sluzbach-specjalnych-boleslaw-szwejgiert-walczyl-z-ogniem

Zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne Tomasz Sz., zastępca
redaktora naczelnego pisma „Służby Specjalne”, jest resortowym
dzieckiem. Jego przyrodni brat był funkcjonariuszem Stołecznego Urzędu
Spraw Wewnętrznych, wuj – oficerem KBW, zaś ojciec – jako oficer śledczy
KBW – brał udział w akcji likwidacyjnej mjr. Józefa Kurasia ps. Ogień. W
czasach PRL Bolesław Szwejgiert służył w wojsku – został zwolniony na
fali antysemickich czystek przez Wojciecha Jaruzelskiego.


W końcu stycznia CBA podało komunikat: „Agenci katowickiej Delegatury
CBA zatrzymali osiem osób w sprawie dotyczącej m.in. zorganizowanej
grupy przestępczej, mającej na celu popełnianie przestępstw polegających
na powoływaniu się na wpływy w służbach specjalnych SKW, ABW, CBA, w
instytucjach państwowych, policji, ministerstwach, urzędach
celno-skarbowych”. Media szybko ustaliły, że jednym z zatrzymanych jest
Tomasz Sz., wiceszef periodyku „Służby specjalne”. O Tomaszu Sz. zrobiło
się głośno pięć lat temu, gdy Jan Piński na łamach „Uważam Rze”
opublikował na jego temat tekst pt. „Układ zamknięty”. Przedstawił tam
Tomasza Sz. jako ofiarę fiskusa.

„Urzędnicy skarbowi w porozumieniu z pracownikami spółki zniszczyli
jedną z największych polskich firm ochroniarskich. Właściciel domaga się
dziś od państwa 35 mln zł odszkodowania. Firma Ochrona TS ochraniała
m.in. sieć marketów Real i Praktiker, Opla, Zeptera, Daewoo FSO i
prestiżowe warszawskie osiedle Dembud. Zatrudniała ok. 1000 osób”

– pisał Piński. Tomasz Sz. wszedł w branżę, którą po 1989 r. opanowały
służby specjalne PRL, a on sam był resortowym dzieckiem.

Bolesław Szwejgiert przed wojną pracował jako dziennikarz i należał
Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, kierowanego przez
Komunistyczną Partię Polski. W 1939 r. brał udział w obronie Warszawy, a
po kapitulacji – jak sam napisał w ankiecie personalnej – udał się na
emigrację polityczną do Związku Sowieckiego, gdzie uzyskał radzieckie
obywatelstwo. Tam pracował m.in. jako nauczyciel w Witebsku, a następnie
uczestniczył w tzw. batalionie niszczącym przy Rejonowym Oddziale NKWD
na Białorusi. W 1943 r. zgłosił się do wojska polskiego w ZSRS, skąd
trafił do Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego na stanowisko oficera
śledczego; był również członkiem PPR. W archiwach znajdujących się w
Instytucie Pamięci Narodowej zachowały się dokumenty dotyczące Bolesława
Szwejgierta. Część z nich dotyczy służby w KBW – najpierw jako oficera
śledczego, a następnie jako szefa wydziału wywiadu KBW, który podlegał
Państwowej Komisji Bezpieczeństwa, powołanej do koordynacji akcji
aparatu bezpieczeństwa przeciwko tzw. reakcyjnemu podziemiu, czyli
Żołnierzom Wyklętym. „Inteligentny, godny zaufania oficer. Położył
niemało zasług w rozpracowaniu bandy Ognia na Podhalu, osobiście
prowadził akcje w dolinie Chochołowskiej, w wyniku której został
zlikwidowany pododdział Ognia” – pisał w notatce służbowej z dnia 6
marca 1947 r. ppłk Mieczysław Hański, szef sztabu KBW.

Akcja, o której pisał ppłk Hański, została przeprowadzona 6 grudnia 1946
r. – w ciężkich walkach zginęło wówczas siedmiu partyzantów. W
przeprowadzeniu akcji wykorzystano informacje, które przekazali KBW
przedstawiciele czechosłowackiego wojska. To właśnie skierowany na
Podhale Bolesław Szwejgiert był oddelegowany do kontaktów z
czechosłowacką bezpieką, co świadczy o ogromnym zaufaniu, jakim darzyli
go jego przełożeni. 21 lutego 1947 r. był jednym z głównodowodzących
akcją likwidacji mjr. Józefa Kurasia, ps. Ogień. Otoczony przez bezpiekę
Ogień strzelił sobie w skroń. Przewieziony do szpitala w Nowym Targu
zmarł następnego dnia.

W 1951 r. Bolesław Szwejgiert napisał wniosek o zwolnienie go ze
stanowiska szefa Wydziału Informacji I Brygady KBW i przekazanie do
dyspozycji kadr Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Prośba została
uwzględniona – trafił do Departamentu III MBP, który prowadził walkę z
niepodległościowym podziemiem. To właśnie Bolesław Szwejgiert, służąc w
KBW, wpadł na pomysł stworzenia „grupy manewrowej”, czyli oddziału
partyzanckiego stworzonego z funkcjonariuszy bezpieki podszywających się
pod żołnierzy niepodległościowego podziemia. Grupa ta miała ustalić, kto
pomaga partyzantom, oraz likwidować zbrojny opór. Plan się jednak nie
udał – miejscowa ludność bez problemu zorientowała się, że są to
prowokatorzy, m.in. po zachowaniu i po tym, że na mundurach nie mieli
ryngrafów.

„Ppłk Bolesław Szwejgiert jest cennym pracownikiem o dużej znajomości
spraw interesujących nasze organy, szczególnie w odniesieniu do
reakcyjnych środowisk w kraju i za granicą. W pracy jest zdyscyplinowany
i wykazuje wiele inicjatywy”

– pisała w 1955 r. dyrektor Departamentu III, Julia Brystygier, nazywana
„Krwawą Luną” ze względu na skłonności sadystyczne.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska"


--
General Skalski o zydach w UB :

"Rozanski, Zyd, kanalia najgorszego gatunku, razem z Brystigerowa,
Fejginami, to wszystko (...) nie byli ludzie."

prof. PAN Krzysztof Jasiewicz o zydach :

"Zydow gubi brak umiaru we wszystkim i przekonanie, ze sa narodem
wybranym. Czuja sie oni upowaznieni do interpretowania wszystkiego,
takze doktryny katolickiej. Cokolwiek bysmy zrobili, i tak bedzie
poddane ich krytyce - za malo, ze zle, ze zbyt malo ofiarnie. W moim
najglebszym przekonaniu szkoda czasu na dialog z Zydami, bo on do
niczego nie prowadzi... Ludzi, ktorzy uzywają slow 'antysemita',
'antysemicki', nalezy traktowac jak ludzi niegodnych debaty, ktorzy
usiluja niszczyc innych, gdy brakuje argumentow merytorycznych. To oni
tworza mowe nienawisci".
0 new messages