Rawskie zaklady zostaly w 1998 roku "odkupione" od Narodowych
Funduszów Inwestycyjnych przez firme "Animex" za 527 tysiecy zlotych.
Byla to cena oburzajaco niska, lecz do tego doszlo jedenascie milionów
zlotych dlugu, który "Animex" musial pokryc. W ten dlug zapedzono
zaklady powszechnie znana metoda swiadomego marnotrawstwa i braku
plynnosci kredytowej.
Celowe doprowadzenie zakladu do upadlosci finansowej sprawilo, ze w
nastepnych latach "Animex" musial pokryc straty wynoszace juz 19 mln
zlotych. Na ten dlug skladaly sie glównie naleznosci nie sciagniete od
odbiorców. Popatrzmy, jak lawinowo rosly:
1997 - 2.600 tys. zl
1998 - 7.600 tys. zl
1999 - 10.900 tys. zl
?
W polowie 2000 roku "wypracowany" dlug od odbiorców wynosil juz 6,3
mln zl. Sam "Animex" mial strate wynoszaca 126 min zl. Utracil wiec
zdolnosc kredytowa, stajac sie faktycznym bankrutem. Pomimo tej
sytuacji "Animex" ani mysli o restrukturyzacji swej firmy poprzez
sprzedaz majatku.
Jego kierownictwo poslusznie wykonuje polecenia Zydów z Sinithfieid
Inc. A sa to podmioty chetne do kupienia tego majatku i dalszego
prowadzenia dzialalnosci. Ta sytuacja jest oczywistym dowodem
niszczycielskiej strategii amerykanskich Zydów, wlascicieli "Animexu",
którzy za 55 min dolarów "kupili" czwarta czesc polskiego rynku
miesnego.
Kupili za ulamek-jak stwierdzil w swym oswiadczeniu Zarzad Powiatu
Rawskiego i Zarzad Miasta Rawy Mazowieckiej. Z dochodowego zakladu o
duzym eksporcie, zaklady zamienily sie w bankruta - metoda zastosowana
w setkach podobnych dochodowych przedsiebiorstw i fabryk.
"Animex"-Smithfield nie ukrywal, ze zabiega o przejecie 20 procent
krajowego rynku, zwlaszcza eksportu do Unii Europejskiej i Rosji -
rynku szczególnie chlonnego na tle katastrofy rolnictwa tego
posowieckiego kolosa. Wkrótce po "upadku" ZSRR, eksport zywnosci
zachodniej do wielkich miast Rosji stanowil juz okolo 80 proc.
spozycia w tych aglomeracjach. Niestety, temu zalewowi towarzyszylo
brutalne wypieranie wyrobów polskich. Jednym ze sposobów stalo sie
"wykupowanie" konkurencyjnych zakladów.
Temu celowi sluzylo wykupienie Rawskich Zakladów Miesnych.
Kryzys rosyjski oraz nadprodukcja w krajach Unii sprawily, ze rynek
zbytu zaczal sie kurczyc. Dziesiec zakladów miesnych wchodzacych w
sklad "Animexu" zaczelo konkurowac ze soba zamiast zwierac szyki w
ramach tej firmy. Ujawnilo sie to brakiem spójnej polityki handlowej i
produkcyjnej.
Kolejny etap, to wykupienie calego "Animexu" przez amerykanskiego,
miedzynarodowego giganta na rynku przetwórstwa miesnego, jakim jest od
dziesiecioleci Smith-fieid Food's Incorporation. Wkrótce "Animex" stal
sie w 75 procentach kapitalu, wlasnoscia tej firmy. Jej wlascicielami
jest dynastia zydowskiej rodziny Luterów. Obecnie kieruje nia Joseph
W. Luter III - prezes Smithfieid Food's Inc.(na zdjeciu obok).
Metodologia niszczenia polskiego konkurencyjnego rynku miesa i
przetwórstwa miesnego, eliminacji eksportu przetworów o poszukiwanej
marce, zaowocowala ostatecznie decyzja o szybkiej, naglej likwidacji
rawskich zakladów. -
Decyzje ogloszono nagle, "zza wegla". Jeszcze w gmdniu 1999 roku, w
trzecim numerze zakladowego pisma "Animexu", wydanym z okazji Swiat
Bozego Narodzenia, oszusci - J. Luter i wiceprezydent Smithfielda, Zyd
Richard J. M. Poulson (na zdjeciu obok) juz zdecydowani co do zaglady
"Animexu", skladali wzruszajace zyczenia zalodze i kierownictwu
"Animexu":
Luter:
Pragnalbym skorzystac z tej okazji i zyczyc wszystkim pracownikom
"Animexu", a takze wszystkim Polakom, wesolych, spokojnych,
przyjemnych Swiat. Poulson:
Nasze cele odnosnie "Animexu" pozostaja niezmienne:
- uczynic zen najwieksza i najlepsza firme przemyslu miesnego w calej
Europie (!! - H.P.)
- sprawic, by nasi pracownicy byli najlepiej oplacanymi pracownikami
przemyslu miesnego oraz -
- zapewnic bezpieczne i zdrowe miejsce pracy wszystkim naszym
pracownikom.
Zapewne majac w pamieci te grudniowe lgarstwa o wysokich placach i
swietlanej Iprzyszlosci "Animexu", w ulotce strajkowej wydanej przez
"Solidarnosc" rawskiego tu, posluzono sie cytatem z Listu sw. Pawla
Apostola do Koryntian:
I ujrzal Pan prace nasza i byl zadowolony , a potem zapytawszy o
zarobki nasze usiadl i zaplakal...
Jednym ze sposobów niszczenia "Animexu" byl nakaz Zydów ze
Smithfielda, aby RAnimex" rozprowadzal swoje wyroby wylacznie poprzez
supermarkety. Cios byl s niszczacy z dwóch powodów:
- pogarszal plynnosc platnicza, gdyz supermarkety placa dostawcom z
wymuszonym na nich pólrocznym opóznieniem!
- ograniczal sprzedaz wyrobów, eliminujac duzy rynek nabywców ze
sklepów miesnych, spozywczych i hurtowni w kraju.
Warto przesledzic argumenty, którymi oszusci próbowali usprawiedliwiac
decyzje o zamknieciu koncernu "Animex".
Luter i Poulsen nakazali "Animexowi" wydac oswiadczenie, w którym cala
wine zwalaja na "nieuczciwa konkurencje". Kimze jest ta mityczna,
nieuczciwa konkurencja? Sa nia male zaklady miesne;
Glówna przyczyna narastajacych strat w likwidowanych zakladach jest
nieuczciwa konkurencja ze strony malych ubojni i zakladów miesnych,
dzialaja niezgodnie z polskim prawem i normami sanitarnymi. Zaklady te
nie stosuja wymogów prawa w dziedzinie kontroli
sanitar-no-weterynaryjnej i zdrowotnej, taniej sprzedaja swoje wyroby,
stwarzajac ryzyko zdrowotne dla klientów, wypieraja z rynku zdrowe
scisle kontrolowane produkty rzetelnych wytwórców.
W tym krótkim tekscie az roi sie od pietrowych klamstw i przeinaczen
oraz grózb. Male zaklady istnialy od lat i nie wytruly swych
odbiorców, bo kontrole sanitarne byly i sa surowe, a kazda sztuke
ubitego zwierzecia sprawdza lekarz weterynarii. Do sklepów i na
targowiska, w tym równiez z uboju prywatnego rolników, nie ma prawa
trafic tusza nie sprawdzona weterynaryjnie. Wykazujac wrecz
histeryczna troske o zdrowie polskich konsumentów, oszusci jednak
musieli zajaknac sie o rzeczywistej przyczynie:
o konkurencyjnosci malych rywali. Trzeba wiec ich zniszczyc. Innym
klamstwem Lutrów i Poulsonów byl zarzut nie placenia podatków przez
male, od nich niezalezne zaklady. Tymczasem one placa jak wszystkie
inne zaklady i firmy, choc czesc zwierzat dostarczanych bezposrednio
przez rolników do tych ubojni rzeczywiscie moze omijac oficjalne
wykazy przerobu. Slugusi z "Animexu" lgali dalej:
Wskutek tolerowania dzialania nielegalnych zakladów (? - H.P.) oraz
braku dokumentów stwierdzajacych nie wystepowanie choroby pomoru swin
w Polsce (?! - H.P.), "Animex" nie moze eksportowac swiezego i
mrozonego miesa na lukratywne rynki Europy Zachodniej i swiatowe.
Odpowiedzmy klamcom: nie moze, bo polski eksport jest blokowany przez
kraje Unii Europejskiej, a z rynku rosyjskiego zostalismy przez Unie
wyparci przez tania, wysoko dotowana przez te panstwa zywnoscia
unijna. I dalej:
Tolerowanie tego stanu szkodzi polskiemu przemyslowi miesnemu,
polskiemu rolnictwu i Polsce. Zagraza trudnym negocjacjom Polski z
Unia Europejska w dziedzinie rolnictwa. Szybka poprawa sytuacji lezy
wiec w interesie wszystkich i powinna byc waznym zadaniem panstwowym.
Wyznaczywszy pilne zadania dla polskiego rzadu, Poulson obiecuje
ustami swych najmitów z "Animexu":
Richard Poulson podkreslil, ze czasowa likwidacja produkcji w
zakladach Rawa i Przylep nie oznacza, ze dostawy zywca poniosa
jakiekolwiek straty (...). Istnieja realne mozliwosci wznowienia
produkcji w likwidowanych zakladach po unormowaniu sie sytuacji na
rynku miesnym...
A ze sytuacja "unormuje sie" w postaci coraz wiekszej nadprodukcji w
USA i UE, i tym samym coraz brutalniej szej konkurencji, o czym lgarze
ze Smithfielda wiedza doskonale - mamy wiec gwarancje nieodwracalnej
zaglady polskich przetwórni, na których polozyli swoje niszczycielskie
lapy.
W innym miejscu obiecuja, ze hodowcy nie poniosa uszczerbku, bo ich
trzode i bydlo beda odbierac zaklady "Animexu" w Elku. W odpowiedzi na
to, zakladowy NSZZ "Solidarnosc" przy Zakladach Miesnych "Mazury" w
Elku, 3 sierpnia 2000 nadeslal do Komitetu Obrony Zakladu przy
Rawskich Zakladach Miesnych pismo, w którym daje do zrozumienia, ze co
dzis spotkalo Rawe, jutro spotka Elk:
Komisja Zakladowa NSZZ "S" przy Zakladach Miesnych "Mazury" w Elku
S.A., z równym niepokojem obserwuje poczynania dotyczace Waszego
Zakladu. W pelni popieramy i solidaryzujemy sie z Komitetem Obrony
Zakladu.
Przewodniczacy -Tadeusz Przybyszewski
Rawa Mazowiecka to miasteczko liczace 20 tys. mieszkanców. Zamkniecie
zakladu oznacza wyrzucenie na bruk 1200 osób. Przeliczajac jednego
pracownika na jego czteroosobowa rodzine oznacza to, ze bez srodków do
zycia pozostanie co trzeci mieszkaniec Rawy Mazowieckiej. Oznacza to
równiez dotkliwy cios w budzet okolicznych hodowców trzody i bydla.
Zawiadomienie o zamiarze grupowego zwolnienia, zaloga otrzymala 12
lipca 2000. Dotyczy ono 946 osób, ale prawie trzysta innych jest
zatrudnionych w strukturach obslugowych zakladu.
Powialo groza. Zakladowy Zwiazek Zawodowy Pracowników Przemyslu
Miesnego i Spozywczego oraz NSZZ "S", opublikowaly 8 sierpnia wspólne
oswiadczenie, przeslane równiez do Radia Maryja, zwolujace zaloge na
dzien nastepny na pikiete przed zakladem. W pismie nie wykluczano
przemarszu na trase szybkiego ruchu Warszawa - Katowice i
przechodzenia po pasach w celu jej blokady.
W pelni uswiadomily sobie groze sytuacji wladze miasta. Zrobily
wszystko co mogly. Zmniejszyly o polowe obciazenia zakladu z tytulu
dzierzawy gruntów o polowe, oplaty za scieki. Poprzez inne ulgi,
miasto gotowe jest okroic swój budzet na rzecz zakladu o 900 000
zlotych rocznie. W programie restrukturyzacji zakladu mówilo sie tez o
innych dzialaniach oszczednosciowych i wspomagajacych, m.in. o
gotowosci sprzedazy 11 ha terenów wokól zakladów, wydzierzawieniu
trzech pieter biurowca.
Stanowisko Smithfielda pozostalo niezmienne. Warunek: "likwidacja
nielicencjonowanych zakladów", czyli likwidacja nie dajacych sie
jeszcze zniszczyc malych polskich ubojni i przetwórni. W chwili, gdy
to nastapi, gotowi jestesmy ponownie uruchomic nasze zaklady.
Tak pisal Poulson 10 sierpnia 2000 do Krajowej Sekcji NSZZ "S"
Pracowników Przemyslu Miesnego, powolujac sie niezmiennie na
"nieuczciwosc konkurencji" oraz trudnosci w zbycie. Ale w doniesieniu
do prokuratury o popelnieniu przestepstwa przez "Animex", zredagowanym
przez Komitet Obrony Zakladu, czytamy cos innego.
Przestepstwa popelnione na szkode Rawskich Zakladów Miesnych polegaly
na:
1. Niegospodarnosci - w zakladzie wystepowaly liczne "sterowane"
straty;
2. Naduzycie zaufania - zarzadzanie spólka bylo umyslnie nieudolne i
niezgodne z dobrymi obyczajami kupieckimi, umozliwiajace niektórym
osobom bezprawne korzysci majatkowe, ukrywajace ten fakt i w efekcie
oslabiajace spólke;
3. Zwlekanie z ogloszeniem niewyplacalnosci spólki i upadlosci
-bilanse spólki od lat wykazywaly powazne straty, mimo tego wladze
spólki nie oglaszaly upadlosci, co w sposób oczywisty powoduje
pokrzywdzenie wierzycieli spólki;
4. Przywlaszczenie znaku towarowego "Rawa S.A." przez spólke "Constar
S.A." w Starachowicach na polecenie "Animexu";
5. Sztuczne zawyzenie kosztów dzialalnosci firmy, by tworzyc rezerwy
bilansowe na pokrycie strat nadzwyczajnych, co doprowadzilo spólke do
zalamania finansowego.
W swietle powyzszego prosimy o wszczecie postepowania karnego i
scigania wymienionych czynów z oskarzenia publicznego.
Smithfield konsekwentnie klamiac o rzekomej promocji polskich wyrobów
w USA, jednoczesnie wyrejestrowal spólke Polfoods zajmujaca sie
sprzedaza prestizowego polskiego "Krakusa".
W odpowiedzi na ten zarzut, Poulson lgal:
Polfoods nikomu sie nie kojarzyla ani z Polska
(! - H.P.) ani z "Krakusem" (! - H.P.) i szynka o tej nazwie. Spólka
Polfoods wynajmowala lokal w jednym z najdrozszych biurowców w Nowym
Jorku, chociaz w 1999 roku zarobila zaledwie 300 tys. dolarów przy 600
tys. kosztów stalych. Wymówilismy lokal i sprzedalismy mieszkanie jej
prezesa. Zarejestrowalismy spólke Krakus International, która ma
bezplatny lokal w naszej siedzibie i drugi w Nowym Jorku.
}
Otóz to: zlikwidowac Polfoods, przywlaszczyc sobie znak firmowy
"Krakus", opatrzyc nim nowy wlasny twór, tym razem pod nazwa Krakus
International! Poulson dodal, ze pod nazwa "Krakus" beda sprzedawac
inne wyroby "Animexu". Wprowadza je do supermarketów w USA, Kanadzie,
Japonii, Korei i Tajwanie!
Tak wiec ukradli to co najcenniejsze - marke poszukiwanych polskich
szynek "Krakus". Zrobili to bezczelnie, cynicznie. Drugim etapem tego
frontu zaglady polskiego przetwórstwa i hodowli, jest likwidacja
konkurencyjnego dla nich "Animexu".
W amerykanskich fermach Smithfieda hoduje sie przemyslowo - "obozowe"
-trzode zdegenerowana genetycznie, karmiona przyspieszaczami
hormonalnymi. W prospekcie Smithfielda firmowanym przez "Ammex" z
grudnia 1999, zamiescili fotografie tuczników pochodzacych z ich
genetycznych manipulacji. Spójrzmy - czyz nie sa to potworki? (s.
nastepna)
W grudniu 1999, choc juz podjeli decyzje o zagladzie "Animexu", w
periodyku Animexu zapewniali, nie ukrywajac swych manipulacji w
genetyce:
(...) pomozemy swoim partnerom obnizyc koszty produkcji, ulatwimy
dostep do nowej genetyki...
Dramatowi rawskich zakladów i calego "Animexu" poswiecil duzy material
publicystyczny "Nasz Dziennik" z 7 sierpnia 2000. Autor publikacji -
Marek Garbacz, tak konczyl artykul:
Gdy pisalem niniejsze slowa, zadzwonil mój kuzyn z Wiednia. Zapytal, o
czym pisze. Powiedzialem. A on po chwili milczenia powiedzial tak:
Wlasciciel niewielkiego sklepu miesnego w mojej dzielnicy, gdy tylko
przywioza polska szynke, odkladaja dla stalych klientów, takze dla
mnie. Powiada, ze polska szynka nie smierdzi rybami i czyms innym,
nieprzyjemnym. Ale teraz polskie szynki juz nie beda sie kojarzyc z
Polska, z "Krakusem". Beda:
"Intemational".
Hortex: zlodziejstwo do potegi
Przestepczy skandal z okradaniem Skarbu Panstwa przez mafiosów firmy
Hortex Holding S.A., eksplodowal oficjalnie dopiero 22 maja 2000 roku.
Opisala go prasa, omówiono w glównym wydaniu telewizyjnych
"Wiadomosci". Nie podano jednak najbardziej smakowitych liczb i
faktów. Sluchacze i telewidzowie poznali tylko zawrotne sumy, na jakie
nabili Skarb Panstwa mafiosi Holdingu. Liczby sa rezultatem kontroli
NIK. Jak zawsze w takich przypadkach, NIK skupial sie na
"nieprawidlowosciach". Dodajmy do owych "nieprawidlowosci" fakty zza
kulis, o których media milcza. Media sa bowiem w rekach tej samej
formacji nacyjno-finansowej, której przedstawiciele zawlaszczyli
Hortex, a nastepnie okradli panstwo z setek milionów zlotych.
Owe szczególy znalem juz jesienia 1999 roku. Pochodza z wiarygodnego
zródla. Przedstawil je byly czlonek dyrekcji Hortexu, usuniety ze
stanowiska po zawlaszczeniu Hortexu przez zydowski kapital zachodni.
Zastrzegl sobie anonimowosc. Nie do konca - powiedzial bowiem, juz
wtedy, jesienia 1999, ze ten "przekret" zasluguje od razu na
dochodzenie prokuratorskie. Wszystkie szwindle leza w zasiegu reki, sa
czytelne, byly robione bezczelnie, w poczucie bezkarnosci...
Zacznijmy od oficjalnie podanych faktów. Hortex Sp. z o.o. przeobrazil
sie w Hortex Holding S.A. Wartosc Hortexu podczas tej "transakcji"
zostala zanizona o 240 mln zlotych. To w koncu zadna rewelacja - tak
"prywatyzowano" i nadal "prywatyzuje" sie wszystkie panstwowe i
spóldzielcze przedsiebiorstwa.
Skarb Panstwa na tym zanizeniu stracil ponadto 12 min zlotych z tytulu
samych oplat.
To przestepcze zanizenie wartosci zakladów Hortexu bylo bardzo
niekorzystne dla nego krajowych akcjonariuszy, lecz o to wlasnie
chodzilo - oszukac, okrasc krajowych (tubylców - gojów...)
Zagraniczni "inwestorzy" oficjalnie wniesli 41 proc. udzialu w Hortex
Holding l., ale zaangazowali w to okolo 70 proc. nizszy kapital
wlasny.
Afera siega lat 1994-1995. Wtedy wlasnie, wzorem tysiecy innych
zakladów panstwowych, zapedzono Hortex w ogromne niedobory finansowe.
W 1995 roku przeprowadzono wielkie "postepowanie ugodowe". W jego
wyniku umorzono Hortexowi dlug w wysokosci 450 mln nowych a 4,5
biliona starych zlotych. I tu pojawiaja sie na scenie banki: Handlowy
i Gospodarki Zywnosciowej czyli slynny BGZ. Panstwowa kiesa zostala
wydrenowana w ten sposób, ze Bank Handlowy byl wtedy bankiem
panstwowym, a BGZ w 70 proc. panstwowym i tylko w okolo 30 proc.
spóldzielczym. Tak wi^c Hortex oddhizono za pieniadze panstwowe, czyli
za pieniadze wszystkich podatników.
Po takiej transfuzji, firma zanotowala rozwój, ale tu zaczynaja sie
kulisy matactw. Kto "kupil" Hortex?
Kupily: Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju - slynny EBOR, w którym
wazne miejsce zajmowal "nasz" byly premier J. K. Bielecki. EBOR
wylozyl 20,92 proc. kapitalu. Drugim nabywca byl Bank of America - ten
wniósl tyle samo czyli 20,92 proc. kapitalu. Mamy wiec na razie 41-42
proc. kapitalu, czyli formalnie obcy jeszcze niby nie maja przewagi w
kapitale zakladowym, a tym samym w rzadzeniu Holdingiem. Tu jednak
pojawia sie Bank Handlowy z okolo 10 proc. kapitalu akcyjnego. Jest
"jezyczkiem u wagi" - to jego wplywy decyduja, kto bedzie mial glos
decydujacy w rozstrzygajacych sprawach. Przed "sprzedaza" Hortexu,
jego udzialowcami byly trzy banki -tenze Bank Handlowy, BGZ oraz
Wielkopolski Bank Kredytowy, ale ten wycofal sie z Hortexu po
wspomnianym postepowaniu ugodowym z bankami.
Przypomnijmy, ze Bank Handlowy byl okretem flagowym PRL w
miedzynarodowych obrotach walutowych. To za jego posrednictwem
"wycieklo" z FOZZ wiele miliardów dolarów. Szefowie BH nie poniesli za
to zadnych konsekwencji. Nietrudno wiec zgadnac, na czyja korzysc
gardluja przedstawiciele BH w zarzadzie Holdingu... Rezultat jest
taki, ze obcy maja ponad 60 proc. glosów w zarzadzie.
Hortex byl gigantem przetwórstwa owocowo-warzywnego. Skupial
nastepujace fabryki: Ryki, Siemiatycze, Lezajsk, Góra Kalwaria,
Lipsko, Skierniewice, Przysucha, Plonsk, Sroda Wielkopolska, Pludy.
Obecnie zaklad w Pludachjuz sprzedany, nie przetwarza sie tam owoców i
warzyw, tylko produkuje kartony firmowe do koncentratów. Lipsko takze
sprzedane "za marne grosze" -jak zapewnial mój informator. Podjeto
rozmowy o sprzedazy zakladu w Srodzie Wielkopolskiej, ale bez linii
produkcyjnej! Jak pamietamy - wybuchly tam strajki zalogi, stymulowal
je Andrzej Lepper - czlowiek znienawidzony przez wszystkie mafie
rozkradajace i niszczace polskie rolnictwo, jego infrastrukture
przetwórcza i handlowa. Lipsko bylo terenem tradycyjnej uprawy
fasolki, kukurydzy, marchwi, cebuli i produkcji soków.
Produkcja Hortex-Holdingujuz sie psuje w zakresie jakosci. Istniej a
uzasadnione poszlaki, ze strategicznie Hortex ma przestawiac sie na
przetwórstwo soków cytrusowych. Importuje je Zyd holenderski Cargil.
Powrócmy jednak do suchych liczb i kwot.
Hortex-Holding zostal dekapitalizowany. Wklady akcyjne zdeponowano w
Holandii. I zaczeli doic Hortex.
Kadra "starego" Hortexu poszla za brame. Usunieto prezesa Andrzeja
Szable-wskiego - zostal odwolany we wrzesniu 1998 roku. To samo stalo
sie z dyrektorem Zenonem Lalem.
172
Prezesem zostal Wojciech Mondalski7 Jak zapewnial mój informator
-posiadacz paszportów: polskiego, amerykanskiego i kanadyjskiego.
Przedtem pelnil wazna funkcje w Pepsico - byl wiceprezesem do spraw
sprzedazy na Europe. Wczesniej zarzadzal slynnym Wedlem - slynnym juz
tylko z powodu skandalicznej jego "prywatyzacji" przez ówczesnego
ministra J. Lewandowskiego. Jak wiadomo -o czym szerzej pisalem w
Piatym rozbiorze Polski 1999-2000, Skarb Panstwa jeszcze doplacil
kilka milionów dolarów do tego przekretu.
Pan prezes Mondalski to czlowiek swiatowy nie tylko za sprawa kilku
paszportów. Pan prezes przylatuje do Polski w poniedzialki zwykle z
Paryza, na stale mieszka w kraju Basków. Zatrzymuje sie w ekskluzywnym
hotelu Sheraton. Przebywa do czwartku. Po poludniu odlatuje do Paryza.
Zarabial -jak informowal mój rozmówca - ponad 80 000 zlotych
miesiecznie juz w koncu 1998 roku. Jakie to zabawne: jego poprzednik,
prezes Andrzej Szablewski, dyrektor naczelny Lal, zarabiali po niecale
9 000 zlotych, a zastepca dyrektora Stefan Kwiecien - 6 000 zlotych.
Do "Paryzewa" nie latali, w ekskluzywnych hotelach nie mieszkali.
Doradca pana Mondalskiego, niejaki Gregory Vaught, to obywatel USA.
Jest doradca Zarzadu i Rady Nadzorczej Holdingu. Za swoje fachowe
trudy pobieral miesiecznie okolo 15 000 zlotych, ale to kwota z 1998
roku. Jak obecnie - nie wiadomo.
Dyrektorem Hortex Holding S.A. zostal Anglik Peter Kollick - to on
zastapil na tym stanowisku dyrektora Kwietnia. Jakie byly skutki tych
kominów placowych, luksusowych hoteli, samolotowych cotygodniowych
przelotów prezesa Mondalskiego via Paryz - Warszawa? Zacytujmy wyniki
pokontrolne podane przez "Nasz Dziennik" z 22 maja 2000:
Ubiegloroczne straty spólki (ponad 42 min zlotych), byly spowodowane w
znacznym stopniu wysokimi kosztami Zarzadu Spólki, w tym takze
wynagrodzeniami dla jego czlonków i dyrektorów Biura Zarzadu. Wedlug
nieoficjalnych danych, wydatki ogólne zarzadu w ciagu trzech lat
niemal przekraczaja wartosc majatku calej firmy. Znaczne wydatki
przestaja dziwic, gdy zdamy sobie sprawe, ze zatrudnienie w biurze
Spólki Hortex Holding S.A. wzroslo ze 133 osób do 261, a rzesza
doradców z Zachodu otrzymuje wynagrodzenie wlasciwe dla swoich krajów.
W prasie ukazaly sie nawet informacje, ze zachodni doradca potrafi
zarabiac do 300 000 dolarów rocznie. Powrócmy do "sprzedazy" dawnego
Hortexu. Mial on siedzibe w Warszawie, a Hortex Holding S.A. - w
Plonsku.
Kontrola NIK potwierdzila wczesniej podane przez mojego informatora
proporcje wkladów kapitalowych: EBOR - 20,92 proc.. Bank of America -
20,92 proc., BGZ - 29,48 proc., Bank Handlowy i tzw. podmioty zalezne
-16,73 proc., pozostali - 8,33 udzialu w akcjach.
Niestety - "pomoc" panstwa, czyli wszystkich podatników na gaze dla
dyrektora Mondalskiego i samoloty Paryz - Warszawa i Warszawa - Paryz,
wcale po 1997 roku nie ustala. W postepowaniu bankowym umorzono
Holdingowi zadluzenie na 338 min zlotych oraz sume tzw. doplat
skupowych w kwocie 219 mln zlotych. Umorzono tzw.
Lub Madalski.
- doplate skarbowa- 18,3 mln zlotych i ulgi podatkowe na sume 26,1 min
zlotych. Dodajmy: 338 + 219 + 18,3 + 26,1 = 601,4 min nowych zlotych.
Kto umarzal? Naiwne pytanie. Umarzal Skarb Panstwa. Umarzal ten sam
bezlitosny "fiskus", który zedrze skóre z kazdego, kto nie ujawni
chocby jednej zlotówki zarobku!
Zawrotne 601,6 min zlotych umorzen, to jeszcze nie wszystkie straty
szarych Kowalskich i Nowaków. Dochodzi do tej sumy okolo 66 mln
zlotych "wygospodarowanych" przez banki - Gospodarki Zywnosciowej i
Bank Handlowy w Warszawie S.A. Wyciagnieto je we wspólnej zmowie
poprzez pozorowane dzialania dla ominiecia przepisów podatkowych, a
takze poprzez oszustwa w ustalaniu podatku dochodowego od osób
prawnych, a wreszcie - ustalanie podatku VAT. Holding spowodowal tez
straty w wysokosci kilkudziesieciu milionów zlotych poprzez stosowanie
innych oszukanczych trików.
Jaka jest obecna strategia Holdingu wobec kilkunastu zakladów tego
gigantycznego klucza fabryk?
Oddajmy glos mojemu anonimowemu rozmówcy:
- Obowiazuje zasada: zgnoic cala infrastrukture! Druga: maksimum
eksploatacji, minimum inwestycji. Potem "sprzedac" kawalkami!
,
Przywlaszczyc, zniszczyc -^
Pouczajacym przykladem przywlaszczeniowego przestepstwa, jest los
zakladu przetwórstwa owocowego w Kluczkowicach kolo Opola Lubelskiego
- Fructopolu. Metodologia zawlaszczenia, nastepnie niszczenia kondycji
finansowej zakladu az po jego upadlosc i wyrzucenie zalogi na bruk,
miesci sie w zbanalizowanych juz trikach, w wyniku których do niedawna
ekonomicznie mocne zaklady panstwowe stawaly sie i wciaz staja lupem
przestepczych machlojek.
Niszczenie kluczkowickiego Fructopolu zaczelo sie od momentu jego
sprzedania przez wojewode lubelskiego oslawionemu Universalowi. Sama
nazwa tej ciemnej firmy zmusza do przypomnienia, ze miala ona wazny
udzial w roztrwonieniu przez pozostajacych u wladzy bonzów PRL,
kilkudziesieciu miliardów dolarów tzw. Funduszu Obslugi Zadluzenia
Zagranicznego - FOZZ. Odwazny komisarz Izby Skarbowej w Warszawie -
zmarly wkrótce potem "na atak serca" Michal Falzman, po kontroli w
Universalu w pazdzierniku 1989 roku, pisal w protokole pokontrolnym:
"Universal" udzielil i przekazal do Societe Generale de Banque Suis-se
(...) kwoty 750 000 i l 750 000 USD do organizacji pod nazwa Altex
International Ltd., Trident Co. Ltd. z siedziba w Lilie jako pozyczke,
która zalatwil ze strony polskiej Krzysztof P. (Przywieczerski - H.P).
Poreczenie dla Altexu udzielil Fundusz Obslugi Zadluzenia
Zagranicznego pomimo, ze ze statusu Altexu wynika kapital
zalozycielski w wysokosci zaledwie 50 000 USD uzyskany w wyniku emisji
akcji (...) Wskazuje to na istnienie dwóch posredników pomiedzy PKZ
"Uniwersal", a Chemitex - Wiscor...
W kregu tej gigantycznej osmiornicy funkcjonowali m.in.: D.
Przywieczerski, byly wicepremier w rzadzie Rakowskiego Ireneusz
Sekula, Grzegorz Wójtowicz i inni. Sekula po latach rzekomo zastrzelil
sie, stajac sie cudownym fenomenem wsród "samobójców"7 : strzelil do
siebie trzy razy, nastepnie zadzwonil po zone i córke, poczekal az
przyjada, otworzyl im drzwi - co przypomina tragifarse, w której
aktor, z nozem w piersi, spiewa pietnastominutowa arie i dopiero potem
pada na deski sceny. Szereg lat przedtem Sekula, oczywiscie wciaz
nietykalny w swych licznych przekretach, zostal szefem Glównego Urzedu
Cel, a wkrótce potem Wydzial do Spraw Przestepczosci Zorganizowanej
przy Prokuraturze Wojewódzkiej we Wroclawiu, wszczal sledztwo w
sprawie "niegospodarnosci" przy zakupie przez GUC nieruchomosci od
Uniwersalu:
GUC Sekuly zawarl umowe kupna narazajac Skarb Panstwa na miliardowe
straty.
Powrócmy jednak do Kluczkowic, do zakladu Fructopolu, usytuowanego
posród opolskich lasów...
Po zakupie zakladu, Universal splodzil spólke pod nazwa:
Agro-Universal: byl 1995 rok. W sklad spólki weszly dwa zaklady -
zamrazalnia w Klikawie kolo Pulaw oraz kluczkowicki Fructopol. Zarzad
nowej spólki rezydowal oczywiscie w Warszawie. Przez dwa nastepne lata
Fructopol dobrze prosperowal, az pewnego razu Zarzad Agro--Universalu
(dalej: A-U), wpadl na pomysl, aby kupic upadajacy zaklad w Przemyslu
-dawna Pomone. Zaklad ten byl rozlewnia win importowanych, ale jego
los zostal przesadzony z dwóch powodów - byl nekany za sprawy
sanitarno-utylizacyjne, znajdowal sie bowiem w srodku miasta, ponadto
nie posiadal on zadnej bazy przetwórczej, aby miec szanse na
przeprofilowanie produkcji ku przetwórstwu.
Ale skad wziac pieniadze na zakup Pomony? W prosty sposób - nakazano
zaciagnac Kluczkowicom pozyczke w opolskim Banku PKO na zakup surowca
dla siebie (glównie na skup jablek), Kluczkowice mialy duza produkcje
koncentratów, ale sprzedawano je juz za posrednictwem A-U. Pozyczke
wzieto w sezonie 1996-1997 i wyniosla ona 20 mld starych zlotych.
Fructopol jak zwykle kupil surowiec, zaplacil rolnikom, a nastepnie
"sprzedal" za posrednictwem A-U wyprodukowany z jablek koncentrat.
Niestety, pieniadze ze sprzedazy koncentratu pozostaly w lapach
Zarzadu A-U. Uplywaly miesiace, a Zarzad ani myslal o splacie kredytu
Fructopolu. Pieniadze Fructopolu szly na inwestycje w Przemyslu. Wtedy
dopiero ujawnila sie tajemnica dziwnego mariazu z upadajacym zakladem
w dalekim Przemyslu: jeden z czlonków Zarzadu A-U pochodzil z
Przemysla...
W 1998 roku ówczesny dyrektor Fructopolu - Jerzy Braciszewski,
pracujacy tam od 40 lat na róznych stanowiskach, od najnizszego az po
najwyzsze, zwrócil sie do Zarzadu A-U o zwrot pozyczki, bowiem
gwaltownie rosly odsetki. Zarzad A-U zareagowal na te monity w sposób
dla siebie wlasciwy: wyrzucil z pracy i zakladu dyrektora
Braciszewskiego. Odbylo sie to "zza wegla" - przedstawiciele Zarzadu
przyjechali do zakladu o godz. 14 i od jutra zakazali mu wstepu na
teren fabryki. Otrzymal wypowiedzenie natychmiastowe, bezdyskusyjne,
bez rekompensat. Ot, czlowiek, który cale swoje zawodowe zycie spedzil
w tym zakladzie, u progu emerytury zostal bez niczego.
Szajka powolala nowego dyrektora. Byl nim pracownik zakladu, byly
zastepca Braciszewskiego do spraw techniczno-transportowych. Bylo
powszechnie wiadomo, ze czlowiek ten nie ma tzw. zielonego pojecia o
kierowaniu zakladem, czesto mylil PZU ' z ZUS-em!
'
Nastepnym pociagnieciem sitwy bylo zawarcie umowy z prywatna firma -
oczywiscie znów z siedziba w Przemyslu. Byla to firma
handlowo-budowlana. Jej wlascicielem okazal sie niejaki pan Sudol
(Sudól?). Mial dawac Fructopolowi pieniadze na zakup surowca, a w
zamian przejal sprzedaz koncentratu Fructopolu. Ustalono cene l zl za
kilogram koncentratu. I znów, dopiero po pewnym czasie, zaloga
Fructopolu dowiedziala sie szeptana poczta, ze p. Sudol jest kolega
prezesa - Ryszarda Matkowskiego -bylego pracownika (podobno) zakladu w
Swarzedzu. Wkrótce po zawarciu umowy z Sudolem, bez zadnych uzgodnien
z zakladem, Matkowski wniósl aneks do tej umowy. Zmniejszyl w nim o
polowe cene surowca - ze zlotówki na 50 groszy, czyli 20 mld (starych
zl) schudlo do 10 mld.
W 1999 roku prezes Matkowski wynalazl firme - spólke akcyjna Agrico z
Leczycy i rejentalnie przekazal jej w dzierzawe zaklad w
Kluczkowicach. Agrico mial tym samym realizowac wszystkie obowiazki
wobec 80-osobowej zalogi Kluczkowic, placic swiadczenia z tytulu pracy
i ubezpieczen, wynagrodzenia, odprawy emerytalne, itp. Agrico chcial
calkiem wykupic zaklad, ale kredyty byly nadal nie splacone, odsetki
puchly, wiec bank PKO w Opolu Lubelskim oglosil przez komornika
licytacje kluczko-wickiego zakladu. Agrico wykupil od komornika zaklad
kluczkowicki za siedem min zlotych. Z ta chwila, A-U natychmiast dal
wypowiedzenie calej zalodze Kluczkowic! Zobowiazal sie tez wyplacic
jej naleznosci za zalegle urlopy i wszystkie inne swiadczenia
finansowe wynikajace z warunków zwolnienia grupowego. A przeciez ten
obowiazek spoczywal juz na nowym wlascicielu zakladu, czyli na Agrico
w Leczycy. Wkrótce potem zostala ogloszona upadlosc Agro-Uniwersalu i
w tym kontekscie prawie zrozumiala staje sie nadopiekunczosc A-U wobec
Agrico w Leczycy: wiedzac o swoim planowanym (?) bankructwie, A-U
zobowiazal sie do swiadczen na rzecz zalogi zakladu, który juz nie byl
jego wlasnoscia! Co sie za tym krylo? - pytali ludzie dopominajacy sie
swoich swiadczen a to w Agrico, a to w Uniwersalu.
Znów, dziwnym trafem, tropy wiodly do Przemysla: syndykiem
upadlosciowym zostal czlowiek z Rzeszowa, ale z siedziba jego biura w
Przemyslu. Syndyk stwierdzil, ze umowa Agrico z A-U jest nieprawna w
zakresie zobowiazan wobec zwolnionej zalogi zakladu kluczkowickiego.
Zapowiedzial, ze zadnych odszkodowan wyrzuconej zalodze nie wyplaci,
bo jest to obowiazek Agrico!
I o to wlasnie chodzilo w tej koronkowej "przewalance", w tym
bezczelnym przekrecic: rozmyc wspólodpowiedzialnosc za zaloge!
To wszystko dzialo sie w lutym 2000. Kwota sporna - okolo 500 000
nowych zlotych, czyli okolo piec miliardów starych.
Agrico z chwila kupienia Kluczkowic, z dnia na dzien nie wpuscilo do
zakladu nikogo z zalogi ani nawet dyrekcji, wszak poslusznej
poprzedniemu wlascicielowi. Postawili wlasnych ochroniarzy, a
dotychczasowych strazników zakladu zatrzymali rano w bramie i kazano
im wracac do domu.
W marcu i kwietniu zaloga nie pracowala, nie otrzymywala poborów.
Kiedy to pisze, jest koniec maja 2000: ludzie sa nadal bez srodków do
zycia - chodzi o ponad 50 osób, poniewaz Agrico wybiórczo zatrudnilo
ponownie okolo 30 pracowników, ale na nowych warunkach - na czas
nieokreslony i z nizszymi placami.
Zdesperowani pracownicy zlozyli 4 kwietnia 2000 r. pozwy do Sadu Pracy
w Pulawach, o ustalenie pracodawcy i wydanie im swiadectw pracy. Nie
majac tych swiadectw, nie moga pobierac nawet zasilków dla
bezrobotnych (!). Niektórzy pracownicy chca przejsc na emeryture, ale
nie moga, poniewaz... nie posiadaja swiadectw pracy.
Sad Pracy wyznaczyl rozprawe na polowe czerwca 2000, lecz dalszego
ciagu afery juz nie sledzilem.
Jak sie to skonczy?
Pewnie tak, ze czesc swych naleznosci zwolnieni otrzymaj a z Funduszu
Swiadczen Gwarancyjnych, czyli od nas wszystkich, bo kazdy zatrudniony
obligatoryjnie musi placic na ten Fundusz.
To zaloga. A co z zakladem? Istnieje, ale 20 mld starych zlotych
stanowi strate Banku PKO w Opolu, Kluczkowice maj a nowych
wlascicieli, nie ma winnych tego zawirowania, ludzie zostali bez
pracy.
Dokladnie o to chodzi w setkach podobnych przekretów w PRL-bis,
bananowej republice kolesiów.