Byl piekny sloneczny poranek. Niedziela. Obudzilem sie na dobre, jak w
radiu, ktorego sluchal moj ojciec w kuchni, stale powtarzano slowa
generala Jaruzelskiego. Czulem, ze cos sie zlego stalo i w koncu
wstalem. Mialem isc do pracy do rzezni (Zakladow Miesnych w Jeleniej
Gorze), na dyzur w magazynie zywca, dokarmiac zwierzeta. Nie musialem
sie spieszyc, bo i tak portier dopisywal nam godziny. Ojciec powiedzial
mi, Jareczku, zaczela sie wojna. Ten pamietny 13 grudnia 1981 roku
utkwi mi na zawsze w pamieci. W tym dniu zglodzono istniejaca od
zaledwie roku wolnosc. Potem, Zydzi doszli po osmiu latach nekania i
zniechecania Polakow ponownie do wladzy. I tak jest do dzis. Zyd
Brzezinski pieprzy co prawda o jakis wolnosci, ale oni zawsze ja mieli.
A ja, mialem wtedy dokladnie 20 lat, a teraz mam 45 i wciaz ta sama
dyktatura wladzy. Zabrali nam wolnosc zbrodniarze wojenni.
boukun