Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Przemilczane zbrodnie (3)

187 views
Skip to first unread message

Janina Kowalczyk

unread,
Sep 19, 1999, 3:00:00 AM9/19/99
to
Przemilczane zbrodnie (3)

Jak mordowano Polakow

Gdy rozpoczynalem pisanie ksiazki o antypolskich
postawach Zydow na Kresach po 17 wrzesnia 1939 r.,
zdawalem sobie dobrze sprawe z rozmiarow kolaboracji
Zydow z sowieckimi najezdzcami w administracji,
propagandzie, nadzorze deportacji Polakow czy ogromnej
fali zydowskich donosow przeciw Polakom. Nie mialem
natomiast pelnego wyobrazenia o ilosci zabojstw na
Polakach popelnionych przez zbolszewizowanych Zydow. A
nierzadko zbrodnie te byly dokonywane z wyrafinowanym
sadyzmem, jak swiadcza niektore z relacji nadeslanych do
mnie przez czytelnikow. Dodajmy rowniez, ze zydowskiego
pochodzenia sledczy i kaci wiezienni, kresowi Fejginowie i
Morele, nalezeli do najbardziej bezwzglednych i
wyrafinowanych oprawcow. Szczegolnie duzo przypadkow
mordowania Polakow przez zbolszewizowanych Zydow
mialo miejsce w dwoch okresach: w pierwszych tygodniach
po 17 wrzesnia 1939 r. i w czasie pospiesznej "ewakuacji"
wiezniow po napasci Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 r.
Sa wsrod tych zabojstw historie zbrodni szczegolnie
spektakularnych i bezwzglednych, tak jak jawny mord na
kilku polskich dzialaczach studenckich na Politechnice
Lwowskiej w pazdzierniku 1939 r. zabitych pod zarzutami
antysemityzmu czy wymordowanie 8 dominikanow z
klasztoru w Czortkowie przez zydowskich NKWD-zistow w
czerwcu 1941 r. Znamienny byl fakt, ze zabojstwa Polakow
dokonywane przez skomunizowanych Zydow na ogol
wcale nie ograniczaly sie do osob, z ktorymi sami Zydzi
mieli osobiscie poprzednio jakies konflikty. Czestokroc
zabijano przypadkowo wybranych polskich zolnierzy,
oficerow, urzednikow, duchownych czy po prostu ludzi
zamozniejszych - tak jak hrabiostwo Skirmunt. Nierzadko
zabojstwa na Polkach byly dokonywane przez
prosowieckich Zydow wspolnie ze zbolszewizowanymi
Bialorusinami czy Ukraincami. Wiazala sie z tym sprawa
udzialu wielu Zydow w wylapywaniu polskich oficerow,
przebranych po cywilnemu lub jako zwyklych zolnierzy, co
w rezultacie doprowadzilo do ich przyszlej smierci,
powiekszajac "liste katynska".

Bardzo wymowny jest fakt, ze wlasnie sprawa tych
najciezszych zbrodni na Polakach, ich bezposrednie
mordowanie lub wylapywanie, konczace sie pozniej
egzekucja w sowieckim wiezieniu, jest calkowicie pomijana
przez roznych zydowskich lub skrajnie filosemickich
historykow, od Grossa, Engela i Korca po Kerstenowa i
Zbikowskiego. Przemilczaja oni w ogole jakze liczne
przyklady tego typu zbrodni, nie probujac nawet podwazac
relacji o ich popelnieniu. Zydowscy i skrajnie filosemiccy
historycy wola skupiac sie na obalaniu wysuwanych pod
adresem Zydow oskarzen o nie - tak jaskrawe i
jednoznacznie w swej zbrodniczej wymowie czyny, jak
przyklady mordowania Polakow. Koncentruja sie glownie
na pomniejszaniu odpowiedzialnosci Zydow za fetowanie
sowieckiego najezdzcy i za udzial w najezdzczej
administracji, starajac sie je calkowicie minimalizowac lub
tlumaczyc jako przyjecie rzekomej zasady "mniejszego zla"
(z obawy przed nazistowskimi Niemcami). Tego typu
postepowanie jest faktycznie praktyka tuszowania zbrodni
zydowskich na Kresach.

Prawdziwie chlubnym wyjatkiem na tle tego dosc
powszechnego tuszowania zbrodni zydowskich na Kresach
byl tekst Teresy Prekerowej historyk, niestety juz
niezyjacej od paru lat, zwiazanej z Zydowskim Instytutem
Historycznym. W dziele zbiorowym Najnowsze dzieje Zydow
w Polsce do 1950 r. Prekerowa nie wahala sie napisac
wprost, ze Zydzi na Kresach przyczyniali sie do
dekonspirowania pozostajacych w ukryciu oficerow Wojska
Polskiego, przedwojennych urzednikow, wyzszych
funkcjonariuszy panstwowych i dzialaczy politycznych,
powodujac ich aresztowania, a czasem utrate zycia
(podkreslenie - J.R.N.). Jak duzy byl zasieg tych zjawisk -
trudno powiedziec. Ze wzgledow oczywistych nie
przeprowadzono dotad poglebionych badan i prawdopodobnie
przeprowadzic ich sie juz nie da. Liczba zachowanych relacji
swiadczy jedynie, ze nie byly to wypadki odosobnione, czesto
zas nader drastyczne (por. T. Prekerowa Wojna i okupacja w
"Najnowszych dziejach Zydow w Polsce (w zarysie do 1950
r.)", Warszawa 1993, s. 304).

Cieszac sie z tak uczciwego stanowiska zajetego przez
Terese Prekerowa, mozna zakwestionowac tylko jej
koncowe stwierdzenie, czy rzeczywiscie nie da sie juz
"prawdopodobnie" przeprowadzic poglebionych badan na
temat antypolskich zachowan Zydow na Kresach. Trzeba
tylko miec wole ich przeprowadzenia. Bo inaczej bedziemy
skazani na coraz czestsze proby zaklamywania calej
sprawy w kolejnych publikacjach zydowskich lub skrajnie
filosemickich autorow typu Grossa, Korca, Kerstenowej
czy Zbikowskiego. Uwazam, ze najwyzszy czas jest dzis, by
przelamac dziesieciolecia przemilczen w sprawie
konkretnych zbrodni na Polakach popelnionych przez
prosowieckich Zydow w latach 1939-1941 bezposrednio
lub przez "mordercze" donosy. Nizej przedstawiam niektore
przyklady popelnionych na Polakach zbrodni, ktore
wymagaja przypomnienia szerokiemu gronu czytelnikow.

Zamordowanie lwowskich dzialaczy studenckich

Jedna z najohydniejszych zbrodni popelnionych pod
haslem rozprawy z "polskimi antysemitami" bylo
zamordowanie kilku dzialaczy studenckich na Politechnice
Lwowskiej w pazdzierniku 1939 r. Inspiratorem calego
mordu byl rosyjski Zyd, pplk Jusimow, mianowany
komisarzem Politechniki. Zbyslaw Poplawski tak opisal na
lamach periodyku "Semper Fidelis" przebieg okrutnej
rozprawy z polskimi dzialaczami studenckimi: Nastepnie
komisarz Jusimow zorganizowal "likwidacyjne zebranie".
Bratniej Pomocy, ktore odbylo sie miedzy 15 a 20 X 1939 r.
Wiekszosc obecnych na sali stanowili Zydzi; Ukraincow i
Polakow bylo malo; tzw. likwidacja odbywala sie w niezgodzie
ze statutem, gdyz dokonywali jej nieczlonkowie.

Na sali orkiestra wojskowa grala marsze; nie wiedziano wtedy,
ze byly to mundury NKWD. Za katedra zasiadla grupa 6-8 osob,
a wsrod nich jako zagajajacy Zyd rosyjski w skorzanej kurtce i
skorzanym kaszkiecie, ktorego nie zdjal w czasie zebrania.
Przedstawil sie jako "komisarz Politechniki". Byl to wlasnie
tow. Jusimow, pplk z zarzadu politycznego Armii Czerwonej.
Przemawial po rosyjsku, wykazujac, ze teraz po upadku
"jasniepanskiej Polski" nalezy zlikwidowac jej nadbudowe, tj.
organizacje studencka powolana do gnebienia ludu
pracujacego; za to wszystko, co bylo, odpowiedzialni sa
czlonkowie kierownictwa tej organizacji, ktorzy znajduja sie na
tej sali.

Jako drugi wystapil Jan Krasicki, juz wtedy II sekretarz
Miejskiej Organizacji Komsomolu. Odegral on tutaj role
prowokatora do zaplanowanego ludobojstwa (...) omawiajac
dzialalnosc antysemicka i przesladowanie Zydow (...).
Nastepni mowcy - komunisci zydowscy - stwierdzili, ze na sali
sa obecni dzialacze organizacji antysemickich. Komisarz polecil
ich wskazac. Wyciagnieci przemoca z miejsc i bici,
doprowadzeni zostali do mownicy, aby sie tlumaczyli. Tam
zostali znowu pobici i skopani, wreszcie wywleczeni przez
czlonkow orkiestry w mundurach na korytarz. W czasie, gdy
orkiestra znow grala, uslyszalem wyraznie strzaly na korytarzu.
Po zebraniu otworzono drzwi sali; wszyscy musieli przechodzic
przez korytarz, a tam za lawkami w kaluzach krwi lezeli
nieruchomo wyprowadzeni uprzednio studenci.

Oto nazwiska ofiar, ktore udalo sie ustalic: Ludwik Placzek,
stud. IV roku, kierownik I DT, czlonek Korporacji "Scythia"; Jan
Plonczak, stud. III roku, czlonek wydzialu "Bratniaka", rowniez
nalezacy do korporacji "Scythia"; Henryk Rozakolski, stud. IV
roku, pochodzacy z Wielkopolski (por. Z. Poplawski Represje
okupantow na Politechnice Lwowskiej (1939-1945), "Semper
Fidelis", 1991, nr 4, s. 3-4).

Szczegolnie zlowieszcza byla atmosfera, w ktorej
publicznie zorganizowano swoisty "sad" nad polskimi
dzialaczami studenckimi za rzekomy "antysemityzm", aby
ich wkrotce potem zabrac jako ofiary kazni. Mark Paul
porownal atmosfere zgromadzenia, ktore faktycznie
"skazalo" studentow na smierc, do atmosfery niektorych
wiecow w nazistowskich Niemczech (por. tekst M. Paula
Jewish-Polish Relations in Soviet-Occupied Eastern Poland,
1939-1941, publikowany w ksiazce The Story of Two Shtetls,
Bransk and Ejszyszki, Toronto-Chicago 1998, t. 2, s. 207).

Zbrodnia na dominikanach w Czortkowie

Wstrzasajace fakty o zbrodniach popelnionych przez
Zydow na Polakach na Kresach znajdujemy w relacji
ksiedza Zygmunta Mazura o losach klasztoru Dominikanow
w Czortkowie. Jak pisal ksiadz Mazur: Sytuacja klasztoru
ulegla gwaltownej zmianie 22 czerwca 1941 r. z chwila
wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej (...). Jak to bylo w
zwyczaju systemu stalinowskiego, przede wszystkim
przystapiono do likwidacji prawdziwych i domniemanych
wrogow rzadow komunistycznych. Do tej grupy zaliczono
przede wszystkim duchownych. Skierowane tam wladze
bezpieczenstwa w porozumieniu z jednostka wojskowa wpadly
w nocy na 2 lipca i wywlokly z klasztoru byle jak odzianych o.
Justyna, o. Jacka, o. Anatola oraz brata Andrzeja. Wywiezieni
nad rzeke w Starym Czortkowie na tzw. Groble zwana Berda,
zostali pomordowani strzalami w tyl glowy. Wykonawcami
wyrokow byli miejscowi Zydzi, sluzacy w NKWD, co
potwierdzaja zachowane zeznania mieszkancow Czortkowa
(jeden z uczestnikow mordu byl w PRL po 1945 r. generalem
Wojska Polskiego (...). O pozostalych zakonnikach nie mozna
bylo sie niczego dowiedziec, poniewaz wojsko bronilo dostepu
do klasztoru, a kosciol pozostawal zamkniety. Mimo tych
trudnosci jednemu uczniowi udalo sie przedostac do kosciola,
a stamtad do cel polozonych na parterze. To, co zobaczyl, bylo
przerazajace. W poszczegolnych lozkach lezeli pomordowani
strzalami w glowe bracia R. Czerwonka, M. Iwaniszczew i
tercjarz J. Wincentowicz (...). Sowieckie wladze
bezpieczenstwa rownoczesnie z mordami spladrowaly kosciol
(...). Chcac zatrzec slady dokonanej zbrodni, wojsko 4 lipca
1941 r. podpalilo klasztor (por. Ks. Z. Mazur Meczenski klasztor
dominikanow w Czortkowie, "Gazeta", Toronto, nr 45 z 1992
r.).

Ofiarami mordu w klasztorze w Czortkowie padli ojcowie:
Justyn Spyrlak, Jacek Misiuta, Anatol Znamirowski i
Hieronim Longawa; bracia zakonni: Andrzej Bojakowski,
Reginald Czerwonka i Metody Lwaniszczow, wreszcie
koscielny Jozef Wincentowicz (wedlug ksiazki ks. W.
Szetelnickiego Zapomniany lwowski bohater - ks. Stanislaw
Frankl (1903-1944), Rzym 1983, s. 122).

Wedlug wspomnien Leslawa Juriewicza w ksiazce
Niepotrzebny jednym z zabojcow i ich przewodnikiem byl
NKWD-zista, miejscowy Zyd, nazwiskiem Blum (por. L.
Juriewicz Niepotrzebny, Londyn 1977, s. 29). Juriewicz
wspominal, ze w Czortkowie w tym czasie mowiono duzo o
jakims wedkarzu, ktory ukryty w krzakach na przeciwnym brzegu
rzeki obserwowal cale morderstwo (...). Wedkarz ten
opowiadal, ze ofiary zostaly zastrzelone w pozycji kleczacej
strzalami w tyl czaszki. O ile pamietam, mowil tez, ze
zamordowani mieli rece zwiazane z tylu (por. tamze, s. 30).

Rozprawa z Polakami w Grodnie i powiecie
grodzienskim

Karol Liszewski (prof. Ryszard Szawlowski) pisal w swej
ksiazce o wojnie polsko-sowieckiej 1939 r. o roli
komunistow zydowskich - obok bialoruskich w okrutnej
rozprawie z Polakami w powiecie grodzienskim po
ostatecznym opanowaniu go przez Sowietow. Stwierdzal:
Najgorsze byly pierwsze dni po opanowaniu przez Sowietow
miasta. Ludzie, w szczegolnosci mlodziez, byli rewidowani i
jesli np. znaleziono nawet maly nozyk u chlopaka -
rozstrzeliwano na miejscu. Podobno na placu przed Fara lezal
caly wal ludzi w ten sposob zamordowanych (...). Trzeba tez
odnotowac morderstwa dokonane w tych dniach i tygodniach w
powiecie grodzienskim i w dalszych okolicach. Dokonywane one
byly - z "blogoslawienstwem" sowieckim - przez miejscowych
komunistow bialoruskich i zydowskich, jak rowniez przez
samych Sowietow. Podobno bolszewicy dali wowczas
miejscowym komunistom dwa tygodnie dla "swobodnego"
mordowania tzw. wrogow klasowych, w kazdym razie na wsi
(por. K. Liszewski (R. Szawlowski) Wojna polsko-sowiecka
1939 r., Londyn 1988, s. 75).

Mordowani w Grodnie Polacy czestokroc padali ofiara
zabojczych donosow ze strony znajacych ich Zydow. Na
przyklad Miroslaw Kurczyk, zamieszkaly w Polsce, syn
zamordowanego wowczas w Grodnie nauczyciela szkoly
powszechnej pisal: Po zalamaniu sie obrony wojska sowieckie
zajely wszystkie wazne punkty miasta, jak gmachy urzedow,
policji, wiezienie itp. W miasto ruszyly w pelnym rynsztunku
bojowym plutony egzekucyjne. W pierwszych dniach po zajeciu
miasta aresztowanych nie odstawiano do aresztu, wiezienia
czy obozu dla jencow, lecz rozstrzeliwano na miejscu.

Jeden z tych oddzialow sowieckich, przyprowadzony przez
cywila z czerwona opaska, mieszkanca domu, w ktorym
mieszkalismy, narodowosci zydowskiej, aresztowal mojego
ojca. Ojciec moj, Jan Kurczyk, lat 45, z zawodu nauczyciel, po
wyprowadzeniu z domu zostal rozstrzelany. (...) Ojciec moj nie
bral udzialu w obronie Grodna, ale wystarczylo, ze wskazano
na niego palcem, bo byl Polakiem, inteligentem, azeby bez
sadu zamordowac w stylu hitlerowskim (cyt. za R. Szawlowski
Wojna polsko-sowiecka 1939, Warszawa 1997, t. I, s. 364).

Adam Dobronski w 1989 r. przytoczyl w tekscie o obronie
Grodna jedno z charakterystycznych swiadectw z tamtego
okresu, piszac: 17 wrzesnia w szarosci switu Jadwiga
Dabrowska zauwazyla, ze w sasiednim domu odbywa sie
zebranie uzbrojonej mlodziezy zydowskiej. Z domu tego
wyszedl jeden mlodzieniec i ukryl sie w kwiatach. Wracal
wlasnie z wojny syn sasiada J. Dabrowskiej. "Nagle rozlegl sie
huk wystrzalu i idacy zolnierz ugodzony pociskiem karabinowym
w plecy padl martwy". Takich strzalow bylo wiecej, w miescie
odczuwano niepokoj (por. A. Dobronski Obrona Grodna we
wspomnieniach. "Dyskusja. Biuletyn Wojewodzkiego Domu
Kultury w Bialymstoku", 1989, nr 3-4, s. 17).

Podporucznik Ryszard Gluski, ktory we wrzesniu 1939 r.
walczyl w rejonie Grodna, tak opisywal swe dramatyczne
impresje po drodze na Grodno 20 IX 1939 r. 102. Pulk
Ulanow idzie w strazy przedniej Brygady, moj szwadron w
strazy przedniej pulku. Posuwamy sie przez Ostryne i Jeziory
szosa Lida-Grodno. Poprzedniego dnia ta sama droga przeszli
bolszewicy (oddzialy pancerne) i podobno zajeli Grodno.

Po drodze w miasteczkach (Ostryna, Jeziory) spotykamy bramy
triumfalne, przybrane czerwienia, wystawione przez ludnosc na
przybycie bolszewikow. Wszedzie juz zorganizowano komitety
rewolucyjne, ktore obejmuja wladze. Stosunek ludnosci
bialoruskiej i zydowskiej wobec nas zdecydowanie wrogi.
Pluton idacy w szpicy prawie w kazdej wsi otrzymuje strzaly i
musi staczac bitwe. Po drodze znajdujemy trupy zolnierzy
polskich zamordowanych w bestialski sposob (powykluwane
oczy itp.), lezace w rowach. Dokonywali tego miejscowi
komunisci (por. R. Gluski, G.B. Fijalkowski Zolnierze relacje,
"Dyskusja. Biuletyn Wojewodzkiego Domu Kultury w
Bialymstoku", 1989, nr 3-4, s. 23).

Jak pisal Mark Paul w swietnie udokumentowanym tekscie
o stosunkach polsko-zydowskich 1939-1941,
zamieszczonym w wydanej w Toronto w 1998 r. The Story of
Two Shtetl: Miejscowi Zydzi garneli sie tlumnie do szeregow
sowieckiej milicji i NKWD i wraz ze swymi zwolennikami brali
udzial w wylapywaniu polskich zolnierzy, dzialaczy i studentow,
ktorzy zglosili sie do obrony miasta (Grodna - J.R.N.). Byly
serie egzekucji w calym Grodnie. Zydzi, wrzeszczac,
wskazywali Sowietom na uciekajacych Polakow. W
otaczajacych (Grodno - J.R.N.) terenach miejscowi komunisci
Zydzi i Bialorusini, za blogoslawienstwem sowieckich
najezdzcow mordowali polskich wielkich wlascicieli ziemskich,
tak zwanych wrogow ludu (...) (por. M. Paul Jewish-Polish
Relations in Soviet Occupied Eastern Poland 1939-1941 w The
Story Two Shtetl. Bransk and Ejszyszki, Toronto-Chicago
1998, cz. 2, s. 188).

Zbrodnie "czerwonej milicji"

W rozlicznych relacjach powtarzaja sie informacje o
zbrodniach popelnianych przez skomunizowanych Zydow
na polskich zolnierzach i oficerach w pierwszych
tygodniach po najezdzie sowieckim na Kresy Wschodnie II
Rzeczypospolitej. Jak pisal Krzysztof Marek Raczynski: W
1939 r. niektorzy Zydzi urzadzali oblawy na zolnierzy polskich
pochodzacych z rozbitych przez wojska sowieckie oddzialow i
oddawali ich w rece komisarzy ludowych. I nie byly to
przypadki pojedyncze. Znane sa tez sytuacje, gdy mordowano
zolnierzy na miejscu (por. K.M. Raczynski Opowiesc o dwoch
miastach; Bransk i Ejszyszki, "Gazeta" (Toronto), 30
pazdziernika 1998 r.). Szczegolnie bezlitosnie wobec
Polakow zachowywali sie Zydzi wchodzacy w sklad
samozwanczej tzw. czerwonej milicji, pewni bezkarnosci za
swe zbrodnie popelniane w imie bolszewizmu.

Kazimierz Krajewski tak pisal w monografii AK na Ziemi
nowogrodzkiej o roli zorganizowanej przy wspoludziale
Zydow tzw. czerwonej milicji na tamtych terenach po 17
wrzesnia 1939 r.: Z przykroscia trzeba odnotowac fakt
poparcia sowieckiej agresji przez czesc obywateli narodowosci
bialoruskiej i zydowskiej. Przylaczali sie oni do
zorganizowanych przez sowieckich agentow band
samozwanczej tzw. czerwonej milicji i komitetow
rewolucyjnych (...). Wobec znikomosci polskiego oporu
wspomniana "czerwona milicja" i bandy dywersyjne,
rekrutujace sie z Bialorusinow i Zydow, nie odegraly zadnej roli
militarnej w momencie wkraczania Armii Czerwonej. Zlozona z
elementow komunistycznych, w wysokim stopniu
zdemoralizowanych, zasilona przez kryminalistow i roznoraki
motloch kierujacy sie najnizszymi pobudkami, skorzystala z
okazji do grabiezy i gwaltu, rzucajac sie na miejscowa
spolecznosc polska, swych dotychczasowych sasiadow.
Wkraczajace wojska rosyjskie, pomijajac szereg zbrodni
popelnionych na zolnierzach KOP, kadrze WP, policji,
ziemianstwie i tzw. pamieszczykach (posiadaczach), staraly sie
na ogol - zgodnie z otrzymanymi rozkazami - unikac zbednych
aktow terroru wobec ludnosci cywilnej (oczywiscie zolnierze
sowieccy kradli i rabowali, co sie dalo). Natomiast "czerwona
milicja" dopuscila sie w okresie przejsciowym niezliczonych
zbrodni, morderstw i grabiezy wobec ludnosci polskiej.
Zjawisko to mialo charakter powszechny i wystapilo we
wszystkich powiatach wojewodztwa nowogrodzkiego.
Niewatpliwie byla to operacja "oczyszczania" terenu z
elementow uznanych za antysowieckie, przygotowana i
kierowana przez rosyjskie sluzby specjalne (por. K. Krajewski
Na ziemi nowogrodzkiej. "Now" - Nowogrodzki Okreg Armii
Krajowej, Warszawa 1997, s. 7).

Przytaczajac w swej monografii przyklady zbrodni
popelnionych na Polakach bezposrednio po 17 wrzesnia
1939 r., Krajewski pisal: Do zbrojnego incydentu doszlo tez w
Berdowce, gdzie zydowsko-bialoruska "czerwona milicja"
wymordowala grupe oficerow i zolnierzy KOP przygotowujacych
sie do stawienia oporu bolszewikom (por. K. Krajewski Na
ziemi nowogrodzkiej. "Now" - Nowogrodzki Okreg Armii
Krajowej, Warszawa 1997, s. 6). Ten sam autor pisze, ze
bandyci bialoruscy lub zydowscy z czerwonymi opaskami na
rekawach byli sprawcami wiekszosci zabojstw w powiecie
nowogrodzkim po 17 wrzesnia 1939 r. (por. tamze, s. 8).

Ze wspomnien pulkownika broni pancernej Wlodzimierza
Samiry dowiadujemy sie, ze jego oddzial na wysokosci
miasteczka Zborowa zostal zaatakowany przez grupe
dywersantow zlozona z miejscowych Ukraincow oraz
"czerwonej milicji". Jak pisal Samira: Od miejscowej polskiej
ludnosci dowiedzielismy sie, ze ci dywersanci czesciowo
opanowali miasto i "rozprawili sie" z miejscowa panstwowa
policja - niemilosiernie ich mordujac (por. W. Samira: Nie
bylem tym... kim bylem, Londyn 1994, s. 5-6).

Dziennikarz Krzysztof Czubara opisal w "Tygodniku
Zamojskim" z 18 wrzesnia 1996 r. bardzo brutalne
zachowanie Zydow z "czerwonej milicji" na terenie
Zamoscia po opanowaniu go przez wojska sowieckie: Na
rozkaz (sowieckiego - J.R.N.) komendanta wojennego
milicjanci zatrzymali zakladnikow, m.in. prof. Stefana Millera i
adwokata Waclawa Bajkowskiego. Aresztowali oficerow i
podoficerow WP, policjantow, pracownikow przedwojennego
starostwa, dzialaczy Stronnictwa Narodowego i duchownych
(...). Setki aresztowanych osob przetrzymywano pod golym
niebem, w wiezieniu przy ul. Okrzei. Naczelnikiem wiezienia byl
kaflarz Jozef Dziuba. Milicjanci, szczegolnie Zydzi, nie mieli
zadnych skrupulow. Rozbrajali zolnierzy polskich, a rannych
rozbierali do bielizny, zabierali im buty, zegarki, rowery,
furmanki i inne cenne przedmioty. Na Nowym Miescie
zydowski wyrostek w czerwonym szaliku z pistoletem przy
pasie z koalicyjka, formowal z polskich zolnierzy kolumne
marszowa. Sam jechal przodem na koniu i wprowadzal ich na
Rynek, gdzie rozwrzeszczany tlum Zydow gwizdal i obrzucal
zolnierzy obelgami. Niektorych jencow zabijano. Np. w poblizu
Rotundy rozstrzelano kilku policjantow (cyt. za przedrukiem
artykulu K. Czubary w ksiazce R. Szawlowskiego Wojna
polsko-sowiecka 1939, Warszawa 1997, t. 2, s. 434). W Lucku
zlozona glownie z Zydow "czerwona milicja" opanowala
miasto 18 wrzesnia 1939 r., zabijajac polskiego policjanta
(wedlug tekstu M. Paula, op.cit., publikowanego w The
Story of Two Shtetl, Bransk and Ejszyszki, Toronto-Chicago
1998, t. 2, s. 194).

Byly wiezien sowiecki Franciszek Goszczynski wspominal,
iz w celi z nim siedzial Zyd Abraham Starkman, pochodzacy
z Brusna pod Rawa Ruska. Wedlug Gonczynskiego: Gdy
bolszewicy zajeli wschodnia czesc Polski, mlody Abraham
wespol z bratem staneli na cele Milicji Robotniczej. Starkman
chelpil sie, ze rozbrajal oficerow polskich, twierdzil, ze kilku
oficerow zastrzelono w jego wsi. Po upojeniu sie wladza,
wystapil z milicji i pojechal do Lwowa na zakupy (...).
Starkman czuje gleboki zal do Sowietow, ze za gorliwa
sluzbe w milicji siedzi w wiezieniu i ze potraktowano go na
rowni z Polakami (por. F. Gonczynski: Raj proletariacki,
Londyn 1950, s. 43, 44).

W Dubnie miejscowi Zydzi utworzyli milicje, ktora
aresztowala 17 wrzesnia 1939 r. glownego sedziego
miejskiego Bartlomieja Poliszczuka. Milicjanci przekazali go
w rece sowieckie, odtad nic wiecej nie slyszano o jego
losie. Niedawno dopiero jego nazwisko pojawilo sie na
liscie straconych polskich urzednikow (wedlug M. Paul
Jewish-Polish Relations in Soviet-Occupied Eastern Poland,
1939-1941; w The Story of Two Shtetls. Bransk and Ejszyszki,
Chicago 1998, cz. 2, s. 195. M. Paul podaje informacje o
losie sedziego Bartlomieja Poliszczuka w oparciu o relacje
Wiktora Poliszczuka, ktora znajduje sie w jego posiadaniu).

Wymordowanie polskich policjantow w Kolkach i w
Sarnach

Byly zolnierz Zenobiusz Janicki pisal o przejawach
zydowsko-ukrainskiej dywersji antypolskiej w regionie
Sarn-Przebraza-Troscianka, piszac: Na domiar zlego bandy
dywersantow ukrainsko-zydowskich napadaly na wycofujace sie
wojska (...). Wojsko pomaszerowalo do Kolek, gdzie wpadlo w
zasadzke. Dywersanci ukrainsko-zydowski ostrzelali oddzial z
karabinow maszynowych, ukrywajac sie w duzym murowanym
mlynie (por. Z. Janicki W obronie Przebraza i w drodze na
Berlin, Lublin 1997, s. 11, 12). Walczacy z dywersantami
zolnierze 3. Pulku Piechoty KOP zdolali sie jednak uporac z
dywersja, spalono mlyn i kilka pobliskich domow. Pplk Jan
Lachowicz, dowodca III Baonu 3. Pulku Piechoty KOP
opisywal, jak po zakonczeniu walk z dywersantami w
Kolkach: Wsrod ciemnosci, na tle dogasajacego ognia ukazala
sie sylwetka jakiegos czlowieka zblizajacego sie ku nam. Po
chwili stanal przed nami przygarbiony i licho ubrany stary Zyd.
Plakal i drzacym glosem pytal, dlaczego jemu nasi ulani
podpalili dom i cale gospodarstwo? (...) Skarzyl sie, ze on nie
winien, ze on nie mordowal polskich policjantow w Kolkach, ze
on kocha Polske itd. Stal dlugo przy nas i szlochal (...). Byla to
pierwsza wiadomosc o wymordowaniu policjantow w Kolkach.
Adiutant z kierowca kleli i dosadnym zolnierskim jezykiem
wyrazali swoje oburzenie na morderstwa popelnione przez
komunistow. Zal mi bylo starego Zyda, ktory przezyl ten dzien
20 wrzesnia bardziej moze tragicznie anizeli my, zolnierze
uzbrojeni jeszcze po zeby, z widokiem wydostania sie z matni
(por. relacja pplk. J. Lachowicza zamieszczona w ksiazce
R. Szawlowskiego Wojna polsko-sowiecka 1939, Warszawa
1997, t. 2, s. 142-143). Profesor Ryszard Szawlowski w swej
monografii o wojnie polsko-sowieckiej 1939 r. potwierdzil
fakt wymordowania przez dywersantow miejscowych
polskich policjantow (por. R. Szawlowski Wojna
polsko-sowiecka 1939, Warszawa 1997, t. 1, s. 199).
Dywersanci schwytani przez polskich zolnierzy po udanym
szturmie na Kolki, zostali rozstrzelani.

Profesor Ryszard Szawlowski zamiescil w swej monografii
wojny polsko-sowieckiej 1939 r. relacje pani J.R. z Wolynia
o prawdopodobnym mordzie na polskich policjantach w
Sarnach, wkrotce po wkroczeniu Sowietow do tego miasta.
Pani J.R. pisala: Zydzi z bronia krotka w reku oraz z kilkoma
zolnierzami radzieckimi prowadzili polska policje granatowa,
plujac na nich, krzyczac "przepuscic tych psow". Policja szla
bez pasow, z rekami w gorze, szli na smierc. Szli w pieciu
grupach, okolo 300 osob. Szli w strone mostu na rzece
Slucz w las.

Przez te ciezkie lata nigdy zadna wzmianka o ich losie,
grobach, nie przywrocila ich pamieci. Wiecej w tej sprawie nic
nie moge powiedziec, poniewaz musielismy uciekac w strone
Lwowa na Przemysl. A po miesiacu tulaczki przed 1 listopada
1939 r. przybylismy do Krakowa. Czesc ich pamieci! Chyba w
tej sprawie znajda sie inni Polacy, co widzieli (cyt. za R.
Szawlowski, op.cit. t. I, s. 390).

Jerzy Robert Nowak

Cdn.

Stefek K.

unread,
Sep 19, 1999, 3:00:00 AM9/19/99
to
Janina Kowalczyk wrote:
>
> Przemilczane zbrodnie (3)
>
> Jak mordowano Polakow
>
> Gdy rozpoczynalem pisanie ksiazki o antypolskich
> postawach Zydow na Kresach po 17 wrzesnia 1939 r.,

A skad te nagle zainteresowanie Zydami, a nie np. Bialorusinami
Ukraincami..itd.

W.

}} I'm anti-racist and I'm proud of it {{

jacob

unread,
Sep 19, 1999, 3:00:00 AM9/19/99
to

Janina Kowalczyk wrote in message
<19990919031547...@ng-fo1.aol.com>...

> Przemilczane zbrodnie (3)
>
> Jak mordowano Polakow
>
> Gdy rozpoczynalem pisanie ksiazki o antypolskich
> postawach Zydow na Kresach po 17 wrzesnia 1939 r.,
> zdawalem sobie dobrze sprawe z rozmiarow kolaboracji
> Zydow z sowieckimi najezdzcami w administracji,
> propagandzie, nadzorze deportacji Polakow czy ogromnej
> fali zydowskich donosow przeciw Polakom.
(...)

Ci, ktorzy tak uwieliczaja kolaboracje Zydow z Sowietami, maja zalozone
zaslony na oczy, ktore pozwalaja im patrzec tylko na wprost w odebranym
przez siebie kierunku (albo widza doskonale to, co sie dzieje po bokach
tylko skrzetnie to przemilczaja).
Czytalem w jakiejs ksiazce (nie pamietam autora, Polaka, ani tytulu), jak to
na wioskach wojtowie (nie Zydzi) korabowali z Sowietami, a nawet wydawali
innych Polakow (moze ktos o tym czytal i przypomni). Ale widocznie Polakom
wolno, Zydom zas sie.
Nikt z tych oskarzycieli Zydow nie pomysli, ze moze gdyby Zydzi w Polsce nie
byli obywatelami drugiej kategorii, nie byloby wcale Zydow, ktorzy by
gloryfikowali Sowietow. Wiele Zydow wlasnie w Sowietach widzieli moznosc
wyzwolenia narodowego.
Zreszta, przed wojna byli tez komunisci Polacy. Ich mozna chyba, jesli juz,
zaliczyc do wiekszych zdrajcow niz Zydow.

jakub

Candide

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to

jacob wrote:
>
> Ci, ktorzy tak uwieliczaja kolaboracje Zydow z Sowietami, maja zalozone
> zaslony na oczy, ktore pozwalaja im patrzec tylko na wprost w odebranym
> przez siebie kierunku (albo widza doskonale to, co sie dzieje po bokach
> tylko skrzetnie to przemilczaja).
> Czytalem w jakiejs ksiazce (nie pamietam autora, Polaka, ani tytulu), jak to
> na wioskach wojtowie (nie Zydzi) korabowali z Sowietami, a nawet wydawali
> innych Polakow (moze ktos o tym czytal i przypomni). Ale widocznie Polakom
> wolno, Zydom zas sie.
> Nikt z tych oskarzycieli Zydow nie pomysli, ze moze gdyby Zydzi w Polsce nie
> byli obywatelami drugiej kategorii, nie byloby wcale Zydow, ktorzy by
> gloryfikowali Sowietow. Wiele Zydow wlasnie w Sowietach widzieli moznosc
> wyzwolenia narodowego.
> Zreszta, przed wojna byli tez komunisci Polacy. Ich mozna chyba, jesli juz,
> zaliczyc do wiekszych zdrajcow niz Zydow.

Jakubie, najwyrazniej ksiazka p. Nowaka
trafila w jakis czuly punkt twoich wspomnien
rodzinnych, bo rozdygotales sie bardziej niz
zazwyczaj.

Cytowany przez pania Kowalczyk fragment
nie dotyczyl wcale zydowskiej gloryfikacji
Sowietow. W 39 roku w Polsce kazde
dziecko wiedzialo, ze sowiecki rezim jest
rezimem zydowskim i entuzjazm z jakim zydzi
stawiali bramy triumfalne wkraczajacej Armii
Czerwonej zupelnie Polakow nie dziwil.

Ksiazka ta mowi o czyms innym; o
MASOWYCH MORDERSTWACH
popelnianych przez zydow na Polakach, o
potwornych zbrodniach, ktore nawet w
sowieckim systemie powinny byly byc
karalne.

Czy masowe mordowanie studentow,
zakonnikow, ksiezy, nauczycieli, policjantow,
rozbrojonych zolnierzy i chlopcow, u ktorych
znaleziono scyzoryk wydaje ci sie
usprawiedliwione poniewaz mordercami byli
zydzi?

Czy jedyny komentarz na jaki cie stac wobec
tych morderstw to przypomnienie, iz wsrod
komunistow byli tez Polacy?

Czy ty, Jakubie, jestes oblakany?


Candide


Sent via Deja.com http://www.deja.com/
Share what you know. Learn what you don't.

Krzysztof Wroblewski

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
On Sun, 19 Sep 1999 18:00:32 GMT, "jacob" <jbe...@flash.net> wrote:


>Nikt z tych oskarzycieli Zydow nie pomysli, ze moze gdyby Zydzi w Polsce nie
>byli obywatelami drugiej kategorii, nie byloby wcale Zydow, ktorzy by
>gloryfikowali Sowietow.

Czy to obywatele drugiej kategorii mawiali w Lodzi: "wasze ulice a
nasze kamienice" ? Czy Pan aby nie przesadza z tym kategoryzowaniem?
Juz kiedys proponowalem w celu faktycznego ustalenia jak wyglada owa
"druga kategoria" porownac chocby procent lekarzy, prawnikow i
bankierow pochodzenia zydowskiego w Polsce z analogicznym procentem
lekarzy, prawnikow i bankierow pochodzenia palestynskiego w Izraelu.
Moze wtedy okaze sie ze ta "druga kategoria ludzi" w Polsce to jednak
lekka przesada .......

Krzysztof Wroblewski

RU8xx

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
Krzysztof Wroblewski napisal:

A skad Pan wie, ze ci Palestynczycy sa TAK SAMO, albo BARDZIEJ pracowici,
zdolni, uparci, wytrwali, odwazni, zdeterminowani, zaradni i zadni wiedzy, jak
ich zydowscy koledzy w Polsce miedzywojennej, aby ta analogia miala jakikolwiek
sens???

No skad?



Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com

Krzysztof Wroblewski

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
On 20 Sep 1999 02:31:55 GMT, ru...@aol.com (RU8xx) wrote:

>A skad Pan wie, ze ci Palestynczycy sa TAK SAMO, albo BARDZIEJ pracowici,
>zdolni, uparci, wytrwali, odwazni, zdeterminowani, zaradni i zadni wiedzy, jak
>ich zydowscy koledzy w Polsce miedzywojennej, aby ta analogia miala jakikolwiek
>sens???

Pan stara sie widze zasugerowac, ze Palestynczycy z definicji sa mniej
pracowici, zdolni, uparci (czy odwage tez Pan kwestionuje? ) etc.
Czy zdaje sobie Pan sprawe z tego jak takie szufladkowanie sie nazywa?

Krzysztof Wroblewski

RU8xx

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
Krzysztof Wroblewski napisal:


Nie. Z definicji, to wszyscy ludzie maja te same mozliwosci, bo wszyscy sa w
tej samej kategorii: HOMO SAPIENS.

I Pan dobrze wie, ze nie staram sie wcale tego zasugerowac, tylko Pan stara sie
ZASUGEROWAC mi RASISTOWSKIE poglady, poniewaz nie ma Pan argumentu w tej
dyskusji, wiec zamiast argumentu lapie sie Pan odruchowo za chwyty
NIEUCZCIWE:)))

A - przy okazji spytam - co tam z CYTATAMI OBIECANYMI z Talmudu, na ktore
czekam od poczatku lipca???!!!




Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com

Arthur Wisniewski

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
RU8xx wrote:


>
> A - przy okazji spytam - co tam z CYTATAMI OBIECANYMI z Talmudu, na ktore
> czekam od poczatku lipca???!!!
>
>
>
> Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com

Ale nam sie czaasy zmieniaja. Teraz takie zagubienie cytatow z Talmudu
specjalnie dla Pana moze posluzyc za przyklad zbrodni. A i tak susza na
tym podworku. Co sie nam stalo z tym tematem, jakze powaznym.
EW

miro...@fullcomp.com.au

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
On Sun, 19 Sep 1999 18:00:32 GMT, "jacob" <jbe...@flash.net> wrote:

>
>Janina Kowalczyk wrote in message
><19990919031547...@ng-fo1.aol.com>...

>> Przemilczane zbrodnie (3)
>>
>> Jak mordowano Polakow
>>
>> Gdy rozpoczynalem pisanie ksiazki o antypolskich
>> postawach Zydow na Kresach po 17 wrzesnia 1939 r.,
>> zdawalem sobie dobrze sprawe z rozmiarow kolaboracji
>> Zydow z sowieckimi najezdzcami w administracji,
>> propagandzie, nadzorze deportacji Polakow czy ogromnej
>> fali zydowskich donosow przeciw Polakom.

>(...)


>
>Ci, ktorzy tak uwieliczaja kolaboracje Zydow z Sowietami, maja zalozone
>zaslony na oczy, ktore pozwalaja im patrzec tylko na wprost w odebranym
>przez siebie kierunku (albo widza doskonale to, co sie dzieje po bokach
>tylko skrzetnie to przemilczaja).
>Czytalem w jakiejs ksiazce (nie pamietam autora, Polaka, ani tytulu), jak to
>na wioskach wojtowie (nie Zydzi) korabowali z Sowietami, a nawet wydawali
>innych Polakow (moze ktos o tym czytal i przypomni). Ale widocznie Polakom
>wolno, Zydom zas sie.

>Nikt z tych oskarzycieli Zydow nie pomysli, ze moze gdyby Zydzi w Polsce nie
>byli obywatelami drugiej kategorii, nie byloby wcale Zydow, ktorzy by

>gloryfikowali Sowietow. Wiele Zydow wlasnie w Sowietach widzieli moznosc
>wyzwolenia narodowego.
>Zreszta, przed wojna byli tez komunisci Polacy. Ich mozna chyba, jesli juz,
>zaliczyc do wiekszych zdrajcow niz Zydow.
>

>jakub

Ma Pan racje, Panie Jakubie, ze z najezdzca - sowietami kolaborowali
nie tylko Zydzi. Dorzuce do tego taki oczywisty banal o ktorym Pan
nie wspomnial - nie wszyscy Zydzi (autor ksiazki tez o tym wspomina).

Zanim przystapie do glownej tresci mojej wypowiedzi - przypomne o
jednym: na moim celowniku jak dotad bylo znacznie wiecej innych nacji
niz Zydow. Miedzy innymi potepialem okolo 3 miliony Polakow, ktorzy
nie odmowili sobie przywilejow wynikajacych z przynaleznosci do partii
komunistycznej. Wiec chyba nie jestem Zydozerca. A teraz do rzeczy:

Ja urodzilem sie na Wolyniu, kolo Horochowa, 8 wrzesnia 1939 roku
a wiec na 9 dni przed rosyjska zbrodnicza napascia. Nie bede wiec lgal
iz pamietam osobiscie owczesne wydarzenia i ze je wowczas rozumialem.

Nie wiem jakim cudem, ale calej naszej rodzinie (rodzice + my, dwoje dzieci
w wieku 8 i 1 lat) udalo sie przedostac. Dalsza rodzina nie byla az tak
szczesliwa - polowa zostala w okrutny sposob wymordowana, reszta
wyladowala w Kazachstanie.

Kiedy przekroczylem wiek 10 lat - moj ojciec wielokrotnie usilowal mi
opowiadac o tamtych czasach, ucieczce, jej powodach i wydzrzeniach
w ostatnich miesiacach naszego tam pobytu. Przyznaje iz ojciec mial
we mnie niewdziecznego sluchacza - z jednej strony bylem dziecinnie
niecierpliwy, z drugiej to co mi ladowano w glowe w szkole brzmialo
zupelnie inaczej niz jego opowiesci. Ojciec probowal coraz rzadziej,
chyba zniechecony moja pasywnoscia w temacie. Troche lepiej
rozumialem go po wydarzeniach w Budapeszcie - ale wciaz nie bylo
to to co oczekiwal ode mnie. Umarl w roku 1962, kiedy bylem na 3 roku
studiow, poza domem.

I teraz najwazniejsze: Czytajac obecnie publikowany tu, na scp. watek
"Przemilczane zbrodnie" znajduje go prawie calkowicie zbiezny z
opowiesciami mojego ojca, ktory ten obraz staral sie mi przekazac.
Oczywiscie ojcu brakowalo szerokiej perspektywy autora ksiazki - obracal
sie w sferze swoich wlasnych obserwcji i moze wspomnien takich samych
jak on szczesliwych uciekinierow ze strefy rosyjskiej do niemieckiej (co
za historyczna ironia - nieprawdaz?).

Znalezienie tej zbieznosci relacji sklonilo mnie do bardzo dokladnego
czytania kolejnych odcinkow "Przemilczanych zbrodni". Odnalazle tam,
poza wiarygodnymi, moim zdaniem, relacjami wiele referencji do zrodel
i innych autorow, w tym wielu Zydowskiego pochodzenia. Jest wysoce
watpliwe aby autor podawal falszywe referencje - to byloby przestepstwo.
Przyjmuje wiec, z przkonaniem, iz jest to prawda.

Zgadzam sie z Pana i innych niedopowiedzianym zarzutem iz jest to prawda
wybiorcza. Ale jest to wybor autora ksiazki i nic nie stoi na przeszkodzie
aby pojawili sie inni autorzy opisujacy zbrodnie Rosjan, Ukraincow,
Bialorusunow, Polakow - nie jako zbrodnie calych narodow - lecz grup,
jednostek, partii itp. Mniej lub bardziej rzetelne proby takich opisow juz
istnieja - ale ciagle za malo.

Ja mysle iz kiedy ta luka w ilosci zostanie wypelniona, przyjdzie czas na
zajecie sie rzetelnoscia i dowodami przedstawionych przez autorow
relacji, z czego czesc autorow zapewne sie ucieszy a czesc zmartwi.
Wierze tez iz z czasem doprowadzi to do pelnej klarownosci owej nie tak
odleglej historii dwudziestego wieku - czego sobie, Panu, czytelnikom
i ofiarom tamtych czasow goraco zycze.

Miroslaw.

P.S. W relacji mojego ojca za znaczna czesc zbrodni byli odpowiedzialni
Ukraincy - bulbowcy i banderowcy. Ale z tych samych relacji wynika
iz to wlasnie Ukrainiec przewiozl nas nocami, furmanka i zapewne
nie bez pomocy podobnych sobie z Wolynia do Lwowa. Co mu (im) za
to grozilo wszyscy wiemy. Wiec ja nie przenosze tu omawianych win na
czy zaslug na cale nacje czy narody - ale zdecydowanie przeciwny
jestem dyplomacji ukrywania i negowania faktow czy atakowania
pszacych o nich. Nie jest to, prosze mi wierzyc, zadna wycieczka pod
adresem ludzi uczciwych, ktorzy staraja sie owe fakty interpretowac
czy szukac dla nich historycznego uzasadnienia. Maja do tego prawo
tak dlugo jak szanuja same fakty i prawo do ich odmiennej interpretacji
przez myslacych inaczej.

Pozdrowienia.

---

Miroslaw Krupinski
http://www.fullcomp.com.au/~miroslaw/recon4.htm
http://www.fullcomp.com.au/~miroslaw/KRAJ_UTRACONY.htm
http://worf.albanyis.com.au/~matuzal/Pegaz.htm

jacob

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to

RU8xx wrote in message <19990919225614...@ng-cd1.aol.com>...
>Krzysztof Wroblewski napisal:

>
>A - przy okazji spytam - co tam z CYTATAMI OBIECANYMI z Talmudu, na ktore
>czekam od poczatku lipca???!!!
>
Pawle,
podanie tych cytatow przez Wroblewskiego jest, jak z wykonaniem planu
piecioletniego w PRL'u

Wojt przemawial do chlopow:
- Plan piecioletni wykonamy. Chocbysmy mieli pracowac piec, dziesiec,
dwadziescia lat, ale go wykonamy.

jakub
>
>
>
> Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com

miro...@fullcomp.com.au

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
On 20 Sep 1999 02:31:55 GMT, ru...@aol.com (RU8xx) wrote:


>A skad Pan wie, ze ci Palestynczycy sa TAK SAMO, albo BARDZIEJ pracowici,
>zdolni, uparci, wytrwali, odwazni, zdeterminowani, zaradni i zadni wiedzy, jak
>ich zydowscy koledzy w Polsce miedzywojennej, aby ta analogia miala jakikolwiek
>sens???
>

>No skad?>
>
> Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com

Panie Pawle - czyzby Pan sugerowal iz wyzwalajacy Polske we wrzesniu
1939 roku bolszewicy zapewniali lepsze wykorzystanie owej pracowitosci,
zdolnosci, upartosci, wytrwalosci, odwagi, determinacji, zaradnosci i zadzy
wiedzy niz zdradzana ojczyzna sprzed 17 wrzesnia?

Fakt - znam pewne pola do popisu jakie Rosjanie oferowali rzucajacym sie
na ich szyje zdrajom (Polakom, Zydom, Ukraincom, Bialorusinom) - ale
wymagaly one tylko czesci wymienionych przez Pana kwalifikacji.

miro...@fullcomp.com.au

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
On Sun, 19 Sep 1999 18:00:32 GMT, "jacob" <jbe...@flash.net> wrote:

>
>Janina Kowalczyk wrote in message
><19990919031547...@ng-fo1.aol.com>...

>> Przemilczane zbrodnie (3)
>>
>> Jak mordowano Polakow
>>
>> Gdy rozpoczynalem pisanie ksiazki o antypolskich
>> postawach Zydow na Kresach po 17 wrzesnia 1939 r.,
>> zdawalem sobie dobrze sprawe z rozmiarow kolaboracji
>> Zydow z sowieckimi najezdzcami w administracji,
>> propagandzie, nadzorze deportacji Polakow czy ogromnej
>> fali zydowskich donosow przeciw Polakom.

Miroslaw.

Pozdrowienia.

Miranda Kubec

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
Krzysztof Wroblewski wrote:

> Czy to obywatele drugiej kategorii mawiali w Lodzi: "wasze ulice a
> nasze kamienice" ?

Tak mawiali.
Ale _nie_ mawiali : "nikt mi tu k.. nie bedzie mowil co mam robic
a napewno nie Zyd"; "chcesz Pan dobrego prawnika najmij Pan sobie Zyda"

> Juz kiedys proponowalem w celu faktycznego ustalenia jak wyglada owa
> "druga kategoria" porownac chocby procent lekarzy, prawnikow i
> bankierow pochodzenia zydowskiego w Polsce z analogicznym procentem
> lekarzy, prawnikow i bankierow pochodzenia palestynskiego w Izraelu.

Hm... Czy Polscy lekarze i prawnicy praktykuja/praktykowali w Palestynie
?
Ilu bylo praktykujacych lekarzy i prawnikow w Palestynie lat 30'stych.
Jak wyglada statystyczna ilosc polskich klijentow u zydowskich lekarzy
i u polskich lekarzy lat 30'stych.

> Moze wtedy okaze sie ze ta "druga kategoria ludzi" w Polsce to jednak
> lekka przesada .......

Tak aby nie bylo niepotrzebnych generalizacji. Fakty..fakty.. fakty..
no i troche jak zawsze "genetyki"


M.
--

jacob

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to

miro...@fullcomp.com.au wrote in message
<37e5a2a7...@news.omen.com.au>...

Panie Miroslawie,
dziekuje za bezstronne omawianie tego bolesnego tematu.
Jak Pan sie napewno orietuje, nie zaprzeczam faktom, ze byli Zydzi, ktorzy
witali Armie czerwona kwiatami i wiwatowali na ich czesc. Ja tylko podalem
na czubku palca przyczyne tego zjawiska.
Po wtore staralem sie wykazac nieuczciwosc niektorych autorow owych
wydarzen, ktorzy chca czynic za to odpowiedzialnymi wszystkich Zydow. A
przeciez wsrod Zydow, choc proporcjonalnie duzy procent komunistow, byl
wielki procent anty komunistow. Ale zwolennicy Zydo-Komuny wszytkich Zydow
wtracaja do jednego worka. Nie chca pamietac patriotycznych zrywow Zydow w
walce o niepodleglosc Polski, bo to nie pasuje do obrzydzenia postaci Zyda.
Cale szczescie, ze sa uczciwy historycy, ktorzy wspominajac jedno,
wspominaja tez drugie.

Czesc,
jakub

RU8xx

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
Miroslaw Krupinski napisal:

>On 20 Sep 1999 02:31:55 GMT, ru...@aol.com (RU8xx) wrote:

>>A skad Pan wie, ze ci Palestynczycy sa TAK SAMO, albo BARDZIEJ pracowici,
>>zdolni, uparci, wytrwali, odwazni, zdeterminowani, zaradni i zadni wiedzy,
>jak
>>ich zydowscy koledzy w Polsce miedzywojennej, aby ta analogia miala
>jakikolwiek
>>sens???
>>
>>No skad?>
>
>>
>> Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com

>Panie Pawle - czyzby Pan sugerowal iz wyzwalajacy Polske we wrzesniu
>1939 roku bolszewicy zapewniali lepsze wykorzystanie owej pracowitosci,
>zdolnosci, upartosci, wytrwalosci, odwagi, determinacji, zaradnosci i zadzy
>wiedzy niz zdradzana ojczyzna sprzed 17 wrzesnia?


Panie Miroslawie - czyzby Pan sugerowal, ze bolszewicy WYZWALALI Polske?..:))

Tam - w tej dyskusji z p. Wroblewskim w ogole nie chodzilo o Polske po 1
wrzesnia 1939....


>Fakt - znam pewne pola do popisu jakie Rosjanie oferowali rzucajacym sie
>na ich szyje zdrajom (Polakom, Zydom, Ukraincom, Bialorusinom) - ale
>wymagaly one tylko czesci wymienionych przez Pana kwalifikacji.

Tak...

A czy Julian Marchlewski, ktory chcial Polske przylaczyc do CCCP juz w czasie
wojny bolszewickiej, dozyl tych czasow, czy go wykonczono wczesniej gdzies za
Uralem???

Pozdrawiam.


Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com

jacob

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to

>> Fejga i Aron Goldberg, rodem z Kosowa Poleskiego, splodzili pieciu
>> synow: Beniamina,Israela, Abrahama, Lejba i Menachema oraz corke Sare
>> zmarla w dziecinstwie.Benek wyemigrowal do USA wspolnie z Menachemem.
>> Lejb pociagnal na wschod,stajac sie tam wybitnym dzialaczem i agentem
>> Komintermu, ale zostal
>> rozstrzelany w 1952 roku na fali wewnetrznych porachunkow w tej dobrze
>> Polakom znanej organizacji.Israel i Abraham osiedlili sie w Warszawie.
>Zona
>> Abrahama - Hanna, urodzila corke Judyte oraz Beniamina (1905) czyli
>juz pod
>> zmienionym nazwiskiem Jerzego Borejsze i drugiego syna Izaaka czyli
>pod
>> zmienionym nazwiskiem Jozefa (Jacka) Rozanskiego - kata i morderce
>polskich
>> patriotow. Nacyjne powiazania ojca z agentami Komiternu i pozniejszmi
>> pogromcami Polski pominmy aby sie skupic na osobie Jozefa Rozanskiego.
>W 1933
>> roku Rozanski konczy studia prawnicze (coz za zbieg okolicznosci z
>profesja
>> zydowskich policjantow w getcie) aplikuje w kancelariach Leona
>Berensona i
>> Teodora Duracza agenta MOPR i wspolzalozyciela Komunistycznej Parii
>Polski.
>> Niedlugo potem Rozanski zostaje czlonkiem KPP i nawiazuje kolejne
>nacyje
>> przyjaznie i z agentami Komiternu: z Alfredem Lampe, Saulem
>Amsterdamskim,
>> Szymonem Zahariaszem, Dawidem Rychterem, Jozefem Konem itp. Po wybuchu
>wojny
>> Jozef Goldberg - Rozanski, jak sam przyznal w swoich ankietach,
>przebywal w
>> Kostopolu, jako czlonek oddzialu specjalnego NKWD. Jego zona - Bela
>Frenkiel
>> w swoich ankietach poda: NKWD - Kostopol, row. oblasti, archiwistka,
>tlumacz
>> mieszanej komisji sowiecko-niemieckiej dla wymiany ludnosci pseudonim
>> "Kozlowa". Juz wtedy Goldbergowie byli wybitnymi agentami NKWD w
>Kostopolu
>> niszczacymi polskosc w latach 1939-41. 22 czerwca 1941 wydzial
>polityczny
>> NKWD ewakuowal Bele z jej corka do Moskwy, zostawiajac jej meza w celu
>> kontynuacji jego blyskotliwej kariery w specjalnej jednostce NKWD w
>> Konstopolu, a potem w zydowskim Ministerstwie Bezpieczenstwa
>Publicznego w
>> Polsce w roli kata polskich patriotow i oficerow powracajacych z
>zachodu.
>>
>> W tym samym okresie 21-22 wrzesnia 1939 roku, w tym samym Kostopolu,
>ten
>> sam specjalny zmotoryzowany oddzial NKWD zamordowal ponad 2000
>polskich
>> jencow. Z tej rzezi cudem uratowalo sie 20 ludzi, rannych ale nie
>> dobitych i takze tych ktorzy rzucili sie do ucieczki. Po latach
>relacje
>> swiadkow spisal historyk i publicysta Jerzy Pelc-Piastowski.
>>
>> Batalion kolejowy saperow, dowodzony przez majora Rogowskiego, w
>ktorym
>> sluzyl jeden ze swiadkow Edmund Zareba, bombardowany z powietrza i
>> ostrzeliwany cofal sie na wschod. Ze Slaska poprzez Krakow, Rozwadow,
>> Lublin, Kowel dotarla do Sarn, wjezdzajac na ostatnia na wschodniej
>> scianie kraju, linie kolejowa polnoc-poludnie. Oto krotki fragment
>tego co sie
>> dzialo pozniej wedlug relacji jednego z ocalalych Edmunda Zareby:
>>
>> Jencow umieszczano na polanie wzdluz torow. Ciagle naplywali nowi.
>Dolaczono
>> wielu policjantow. Jencow bylo juz nie mniej niz 2000. Po trzech
>dobach
>> sformowano z nich czworkowa kolumne, ktorej konca nie bylo widac. Na
>czele
>> maszerowali oficerowie - okolo 200, za nimi Policja Panstwowa - okolo
>50
>> ludzi. Kolumna zmierzala do Kostopola, oddalonego o kilkanascie
>> kilometrow.Trwalo to prawie dwa dni.Zatrzymano jencow w kosciele i na
>placu
>> koscielnym,kiedy nagle kolumna zostala poderwana do marszu w kierunku
>> Ludwipola. Gdy kolumna szla przez miasteczko miescowi Zydzi pluli na
>> zolnierzy polskich, wyzywali ich najbardziej plugawymi slowami,
>rzucajac w
>> nich kamieniami. Potem jencow zaczeto gwaltownie poganiac do pospiechu
>> strzalami w gore,a takze biciem jakby chodzilo o osiagniecie
>konkretnego
>> miejsca w konkretnym czasie. Tych ktorzy nie mogli przyspieszyc, a
>chwilami
>> nawet biec, trzech czy czterech co sie wzajemnie podtrzymywali,
>zaczeto tluc
>> kolbami. Jeden z oficerow byl ranny, nie mogl biec lezal wiec go
>okladali
>> kolbami.Jednoczesnie zaczeto nawolywac do ucieczki. Wrecz nakazywali
>> ucieczke. Ale nikt sie do tego nie kwapil. Jency uznali to za
>prowokacje.
>> Wkrotce osiagnieto zamierzone miejsce trzy kilometry od Kostopola, na
>szosie
>> prowadzacej z Ludwipola i granicy sowieckiej. Kazano kolumnie usiasc
>na
>> poboczu drogi.Byla godzina 11 przed poludniem. Nagle, nadjechala
>kolumna
>> okolo 15 wojskowych ciezarowek zaladowanych wojskiem uzbrojonym w bron
>> maszynowa i zwykla. Kolumna samochodow zatrzymala sie dokladnie wzdluz
>calej
>> kolumny jencow. Pierwsza ciezarowka stanela naprzeciw konca kolumny, a
>> ostatnia naprzeciw jej czola. Wowczas kazano Polakom powstac a
>znajdujacy sie
>> na pierwszym samochodzie oficer, donosnym glosem wydal rozkaz otwarcia
>ognia
>> do jencow! Kilkadziesiat a moze kilkaset luf zaczelo pruc seriami do
>> calkowicie zaskoczonych, smiertelnie przerazonych jencow. Niektorzy
>jency,
>> jakby jeszcze nie dowierzajac, wolali:
>
> - Co wy robicie ! Jestesmy jencami ! To nieporozumienie ! Nie mamy
>broni
>> !
>> Czesc jencow natychmiast podniosla rece do gory, ale to nic nie
>pomoglo.
>> Dziurawieni kulami, padali jeden na drugiego. Niektorzy prosili Boga o
>> zmilowanie. Niektorzy wzywali najblizszych. W ostatniej chwili zycia
>> krzyzowaly sie najrozniejsze okrzyki:
>> -Jezu !...
>> -Mamo!...
>> -Dzieci moje kochane..
>> -Matko Najswietrza!...
>>
>> W niebo bilo blaganie o litosc, lament, placz, krzyk, jeki,
>> rzezenie...
>> Strzelano z najblizszej odleglosci, z kilku metrow.

jacob

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to

>> Pochodzil z niewielkiego polskiego miasteczka Grabowo i nazywal sie
>> Salomon Morel.
>>
>> Jakie przezycia, doswiadczenia i uwarunkowania genetyczne decyduja, ze
>> czlowiek staje sie nieludzki? Czy w kazdym z nas drzemie potencjalna
>> bestia? Czy gdzies w zakamarkach duszy i umyslu ludzkiego istnieje cos
>w
>> rodzaju instynktu barbarzynskiego? Jaka trzeba przebyc droge, aby z
>> ofiary stac sie katem? To ostatnie pytanie bedzie chyba najbardziej
>> istotne w niniejszym szkicu. Wiek XX bowiem, jak okreslil to kiedys
>> Prymas Tysiaclecia, byl wiekiem totalizmow.System totalitarny, zarowno
>> brunatny, jak i czerwony, budowali nie tylko Hitler, Lenin, Stalin,
>> Himmler, lecz dziesiatki pomniejszych wykonawcow ich zbrodniczych
>> koncepcji. Niniejszy tekst bedzie proba ukazania jednego z
>> funkcjonariuszy systemu totalnego. Czlowieka, ktorego juz samo
>nazwisko,
>> wywoluje do dnia dzisiejszego przerazenie u ofiar jego „skutecznej
>> pracy”.
>>
>> „Partyzant”
>>
>> Nie wiadomo do konca, w jaki sposob Morel przetrwal okupacje
>hitlerowska
>> i zaglade Zydow. Po wojnie, bedac oficerem UB opowiadal rozne wersje.
>W
>> jednej glosil, ze byl przesladowany wnemieckich obozach
>koncenracyjnych,
>> co nie bylo zgodne z prawda, poniewaz w zadnym obozie
>> nie przebywal. Amerykanski dziennikarz (zreszta zydowskiego
>pochodzenia)
>> John Sack w ksiazce „Oko za oko” podaje, ze rodzina Morela zostala
>> zlikwidowana rzekomo przez polskich kolaborantow, a brat Salomona
>> zastrzelony (bedac podobnie jak on w partyzantce) przez
>> Polakow. Owszem, po wojnie Morel maltretujac Polakow utrzymywal, ze
>jego
>> brata zamordowali Polacy. Nie powiedzial tylko dlaczego...
>> W istocie bowiem Morelowa partyzantka byla zwykla kilkuosobowa banda
>> pzestepcza,dzialajaca na Lubelszczyznie i „zyjaca” glownie z gwaltow i
>> rabunkow. Tak przynajmniej stwierdzil Mateusz Wirwich, autor
>znakomicie
>> udokumentowanej ksiazki „Lagier Jaworzno”.Wyrwich podaje, ze brata
>> Morela za pospolite rabunki zlikwidowali ludzie Grzegorza
>Korczynskiego
>> (Kilianowicza) z komunistycznej Armii Ludowej. Natomiast Salomonowi
>> udalo sie uniknac losu brata i w ten sposob trafil do grupy
>> Korczynskiego. Przez kilka miesiecy obieral ziemniaki w „brygadzie”. W
>> 1943 roku skorzystal z okazji i uciekl do Zwiazku Sowieckiego,
>> skad wrocil na ziemie polskie kilkanascie miesiecy pozniej.
>>
>> Krwawy debiut
>>
>> Krotki pobyt w Sowietach pozwolil Morelowi na poznanie prawdziwej
>wladzy
>> w tym kraju. Wiedzac lub domyslajac sie, jak bedzie wygladala „nowa”
>> Polska wstapil do Urzedu Bezpieczenstwa. Szybko zostal mianowany
>> komendantem obozu w Swietochlowicach.Teoretycznie miejsce to
>> przeznaczono dla „volksdeutschow” i „faszystow niemieckich”, w
>praktyce
>> przetrzymywano tam wielu Slazakow oraz Niemcow, nie posiaajacych nic
>> wspolnego ze zbrodniami gestapo, SS i eksterminacja w obozach zaglady.
>> Decydowala odpowiedzialnosc zbiorowa.Wspomniany juz wyzej John Sack
>> poswiecil 7 lat na badania archiwalne, zbieranie relacji i
>> dokumentacji na temat bardzo malo znanych zbrodni dokonywanych na
>> Niemcach przez funkcjonariuszy bezpieczenstwa pochodzenia zydowskiego.
>> Zebrany material w znacznej czesci zawiera opis sadystycznych mordow,
>> maltretowania oraz eksterminacji wiezniow. Ze wzgledu na
>> wstrzasajace opisy i relacje, wszystkich zainteresowanych odsylam do
>> ksiazki „Oko za oko”. Nie wiadomo do dnia dzisiejszego jaka jest
>liczba
>> zamordowanych przez Morela i zaloge obozu. Z licznych relacji wnika,
>ze
>> mordowal on osobiscie. Ulubiona jego metoda bylo masakrowanie czaszki
>> nieszczesnika drewniana noga stolka...
>>
>> W Swietochlowicach, calkiem mozliwe, ze w wyniku wyczynow Morela i
>jego
>> ludzi, usmiercono kilka tysiecy osob. Wielu z nich ze zbrodniami
>nazizmu
>> nie mialo nic wspolnego. Eksterminowano za jezyk, ktorym sie
>> poslugiwali, lub za zamieszkiwanie na Slasku.
>>
>> Jaworzno: eksperyment na wielka skale
>>
>> Towarzysze z bezpieki i partii doceniajac zapal i gorliwosc Morela,
>> powierzyli mu nowe,„zaszczytne” zadanie. Mianowano go komendantem
>> specjalnego obozu dla niepelnoletnich i mlodocianych wiezniow
>> politycznych w Jaworznie. W zamysle „specjalistow” z bezpieki mial to
>> byc nowatorski, oparty o „sprawdzone” sowieckie metody, oboz.
>> Socjalistyczna resocjalizacja miala objac mlodocianych, „politycznych”
>-
>> czlonkow mlodziezowych szkolnych i akademickich organizacji
>> konspiracyjnych i antykomunistycznych. Za kilka ulotek, wypisanie na
>> murze antybolszewickiego hasla otrzymywali po kilka lub kilkanascie
>> lat wiezienia. W aresztach bezpieki przechodzili katusze sledztwa
>> polaczone z torturami. Propaganda na ogol nazywala ich bandytami i
>> wykolejencami. Progresywne wiezienie dla mlodocianych w Jaworznie
>> umieszczono na terenie pohitlerowskiego obozu. Po roku 1945 w obozie
>> wieziono Slazakow i Niemcow. Od 1947 roku, w ramach akcji
>> Wisla, w transportach zaczeto zwozic Ukraincow. Dla wielu z tych ludzi
>> wspomnienia obozowe, mialy pozostac ostatnimi w zyciu. Czy oboz w
>> Jaworznie mial przetracic kregoslupy tej hardej i jednoczesnie jakze
>> polskiej mlodziezy? Czy tez towarzysze z bezpieczenstwa mieli inne,
>> ukryte cele? Niejaki Roman Z., eks-oficer MBP ktoremu podlegal oboz w
>> Jaworznie, otwarcie powiedzial autorowi o prawdziwych celach
>inicjatorow
>> powstania obozu:
>>
>> Mieli byc naszymi poddanymi, donosicielami, gotowymi pod wplywem
>strachu
>> sprzedawac najblizszych i przyjaciol. Po latach „cwiczen” w obozie,
>> rozeslani do miast, mieli tworzyc legiony kapusiow, wzmacniajac w ten
>> sposob urzedy bezpieczenstwa, ORMO i milicje. Chciano z nich
>> zorganizowac kadre niskoplatnych donosicieli. Ale najpierw miano
>zlamac
>> ich morale, odmozgowic, wzdrzec dusze, przekonac ze polskie harcerstwo
>> to ostoja reakcji, Pilsudski byl agentem austriackim, a dowodcy AK
>> poplecznikami gestapo.To bylo jedno z zadan Morela. Inne to: wpajanie
>> permamentnego strachu, pozbawianie mlodych ludzi jakichkolwiek
>nadziei,
>> lamanie godnosci i charakteru. Stosowal rozne metody.
>>
>> Wy bandyci
>>
>> Wysoki barczysty kapitan byl szybko zapamietywany przez wiezniow.
>> Pierwsze transporty mlodocianych wiezniow politycznych trafily do
>> Jaworzna wiosna 1951 roku. Salomon Morel zawsze wital nowo przybylych.
>W
>> ksiazce „Lagier Jaworzno” sa relacje opisujace transporty do
>> obozu. Jeden ze skazanych, Ryszard Mateusz, tak wspominal pierwsze
>> zetkniecie z Morelem:(...)
>> W mowie powitalnej, pelnej wulgarnosci rzekl: Wy bandyci. Przybyliscie
>> tutaj aby ciezka praca zrehabilitowac sie za zbrodnie popelnione wobec
>> Polski Ludowej. Tu obowiazuje bezwzgledna karnosc i posluszenstwo
>wobec
>> przelozonych. Ten, ktory bedzie sie sprzeciwial regulaminowi - zginie!
>> Morel czesto i chetnie uzywal epitetu „bandyci”. Jeden z
>„jaworzniakow”
>> Mieczyslaw Pawlowski zapamietal, ze: (...) Kiedy przyjechalismy do
>> obozu, Morel stanal w rozkroku jak gestapowiec i zapytal nas za co
>> siedzimy. Jeden z kolegow powiedzial, ze za dzialalnosc polityczna.
>> Morel wydarl sie: Polityczni to byli przed wojna. Wy jestescie
>> bandytami! W jednym z numerow pisma mlodocianych wiezniow
>„Jaworzniacy”
>> ukazala sie podobna relacja Witolda Czerwinskiego: (...) Jestem
>> naczelnikiem wiezienia w Jaworznie. Zaraz wam powiem po co
>> tu przyjechaliscie. Teraz spojrzcie w gore i popatrzcie na blekitne
>> niebo. (...)No, przyjrzeliscie sie? To dobrze, bo chcialem wam
>> powiedziec, ze nikt z was nie zobaczy tego nieba na wolnosci. Tu
>> zdechniecie. Ja osobiscie dopilnuje, zebyscie zdychali na suchoty. Na
>> dowod tego, ze mowie prawde przeczytam kilka nazwisk z tego
>transportu.
>> Te osoby prosto z tego miejsca pojda do bunkra na 14 dni. Potem bil
>> wiezniow, gdy twierdzili, ze siedza za dzialalnosc polityczna. Bil do
>> tej chwili, gdy stwierdzili, ze sa bandytami. „Byliscie w bandach i
>jak
>> bandyci bedziecie tu traktowani”. Prawdopodobnie po dwoch latach
>Salomon
>> Morel zostal odwolany z stanowiska komendanta obozu, choc do 1956 roku
>> nadzorowal Osrodki Pracy dla Wiezniow. Przez Jaworzno w latach
>1951-1956
>> przeszlo ok. 10 tys. wiezniow.
>>
>> Niedoszly azylant
>>
>> Przez dlugie lata o Jaworznie i Salomonie Morelu nie mozna bylo mowic,
>> ani pisac. Rabka tajemnicy uchylono dopiero po 1989 roku. Slaska
>> reporterka Grazyna Kuznik dotarla do Morela, starszego pana
>> mieszkajacego w jednym ze specyficznych osiedli Katowic, zamieszkalych
>> glownie przez eks-funkcjonariuszy rozmaitych peerelowskich sluzb
>> mundurowych. Uslyszala: Dzisiaj nie powinno sie w ogole wracac do
>> tamtych spraw. To powinno byc zakazane. Zadam, aby o tym nie pisac.
>> Na poczatku lat 90-tych Glowna Komisja Zbrodni Przeciwko Narodowi
>> Polskiemu wszczela dochodzenie przeciwko Morelowi w zwiazku z jego
>> dzialanoscia w Swietochlowicach. Kilka miesiecy pozniej Morel wyjechal
>z
>> kraju. Widziano go w Szwecji, gdzie przedstawial sie jako ofiara
>nagonki
>> antysemickiej! Azylu politycznego nie otrzymal, a szczegolne
>> zainteresowanie prasy szwedzkiej i niemieckiej jego osoba spowodowalo,
>> ze musial opuscic ten kraj. Potem przez pewien czas przebywal w
>Izraelu,
>> gdzie usilowal zalatwic, przez bylych ubowcow zamieszkalych
>> w tym kraju, staly pobyt i emeryture.


jacob

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to

>> Szczegolnie duze skupisko oficerow narodowosci zydowskiej bylo w
>> sluzbie zdrowia, a zwlaszcza w Departamencie Stuzby Zdrowia WP.
>> Stalo sie tak dzieki temu, ze przez wiele lat szefowal temu >
>> Departamentowi plk, a poiniej general Leo Samet, ktory do 1958 r. nie
>> posiadal Dyplomu
>> lekarza, aczkolwiek przez caly czas swego szefowania tytulowat sie
>> ,doktorem". Jego nastepca gen. Kowalski z pochodzenia rowniez Zyd,
>> wyznaczony na to stanowisko po pazdzierniku 1956 r. nie zrobil nic aby
>> uzdrowiec sytuacje kadrowa w podleglej mu sluzbie. Powazna
>koncentracja
>> pracownikow narodowogci zydowskiej wystaipila w Departamencie Sluzby
>> Sprawiedliwogci, Najwyzszym Sadzie Wojskowym, Naczelnej Prokuraturze
>> Wojskowej oraz w sadach i prokuraturach terenowych. Nie bylo takiego
>> sadu ani prokuratury w wojsku, w ktorej oficerowie zydowskiego
>> pochodzenia nie piastowaliby kluczowych stanowisk. W Departamencie
>> Sluzby Sprawiedliwogci stanowiska szefa Departamentu, szefow
>Wydzialow,
>> Radcow i Inspektorow piastowali oficerowie tegoz pochodzenia w
>osobach:
>> Henryk Holder, Winawer, Mieczyslaw Halski, Jakub Lubowski (Chasze
>Smen),
>> Helena Wolinska, Borys Olomucki, Mieczyslaw Freudenhaym, Leopold
>> Kielski, Marian Malinowski, Arnold Rak, Franciszek Szelinski, Jan
>> Zaborowski i Ludwik Fals. W Najwyzkszym Sadzie Wojskowym funkcje
>> zastepcow Prezesa badz sedziow NSW pelnili: Marian Muszkat, Oskar
>> Karliner, Marcin Dancyg, Leo Hohberg, Roman Rawicz (Vogel), Marian
>> Rozenblit, Marian Berton, Jozef Warecki. W Naczelnej Prokuraturze
>> Wojskowej stanowiska zastepcow Naczelnego Prokuratora, szefow
>Wydzialow
>> i Prokuratorow pelnili: Henryk Podlaski, Maksymilian Lityliski
>> (Lifsches), Stanislaw Lex-Majewski, Marian Frenkel, Mieczyslaw
>Bogucki,
>> Feliks Aspis, Edward Gol, Witold Grodzinski, Adam Masz, Jerzy
>Modlinger,
>> Tadeusz Miernik, Mojzesz Ponarski, Zenon Rychlik, Feliks Slonimski,
>> Rubin Szweig, Wlodzimierz Winawer, Emil Ziegler i Henryk Zelnik.
>>
>> W terenowych prokuraturach i sadach wojskowych funkcje szefow bedz
>> zastepcow szefow pelnili oficerowie tejze narodowosci m.in. tacy jak:
>> Kazimierz Graf, Arnold Zaleski (Zalkind), Adolf Brunicki, Marek
>> Szauber, Stanislaw Sliwa, Piotr Smolnicki, Jozef Fledman, Maks
>Auster,
>> Jerzy Tranier, Jozef Rajch, Filip Berski (Badner), Mieczyslaw
>> Fajnsztajn, Antoni Mamrot, Eugeniusz Landsberg, Jan Orlinski
>> (Unterweiser), Jan Kant, Roman Bojko, Julian Wilf, Edward Milewski,
>> Juliusz Surozki, Ryszard Wierciech, Jozef Rajch i Aleksander Warecki.
>> Sposrod wymienionych wyemigrowali do Izraela: Marian Muszkat, Jan Kant
>> (prokurator Marynarki Wojennej w Gdyni), Ludwik Fels, Marcin Dancyg,
>> Edward Gol, Edward Milliblit, Eugeniusz Landsberg, Adolf Brunicki,
>> Michal Salpeter, Mieczyslaw Mirski i Andrzej Makowicz.
>>
>> Na przelomie lat 40-50-tych oficerowie narodowosci zydowskiej
>> zajmowali tez sporo odpowiedzialnych stanowisk dowodczych w tym:
>> dowodcow pulkow i dywizji wprowadzanych w miejsce odkomnderowanych
>> oficerow Armii Radzieckiej. Do nich m.in. nalezeli: plk Szulczynski
>> (Szulcyger) - dowodca pulku, plk Izydor Helin - dowodca pulku czolgow,
>> wyjatkowo nieudolny, o niskich wartosciach etyczno-moralnych, ktory
>juz
>> w 1948 r. napisal raport o wyjazd do lzraela, co wcale mu nie
>> przeszkadzalo w dalszym sprawowaniu swego stanowiska; dowodcy dywizji
>i
>> korpusow: plk Sadykiewicz, plk. Gross, plk. Lech, plk. Heistein (szef
>> sztabu korpusu), plk. Majtek, plk. Peste i plk. Garbowski (Caber).
>>
>> Dobor na studia w radzieckich akademiach wojskowych dokonywal sie u
>nas
>> rowniez pod okreglonym katem narodowosciowym. Spora czesc oficerow
>> kierowanych na te studia byla pochodzenia zydowskiego. Wsrod
>> absolwentow tych uczelni znalezli sie m.in. tacy oficerowie tego
>> pochodzenia jak: plk. Wisniewski (pozniejszy wiceadmiral), plk.
>Spajzer,
>> plk. Drzewiecki (Holzer) poiniejszy general, plk Frey-Bielecki
>> (pozniejszy general), plk. Lach, plk. Lapinski (pozniejszy general),
>> plk. Grabowski i plk.Heinrich. Oficerowie narodowosci zydowskiej nie
>> wykazujacy wystar
>> czajacych wartosci umyslowych lub nie widzacy realnych mozliwosci
>> objecia odpowiednich eksponowanych stanowisk w dotychczasowych ich
>> pionach pracy, kierowani byl.i na kluczowe stanowiska w departamentach
>i
>> biurach wojskowych ministerstw i urzedow centralnych. W 39 tego typu
>> komorkach na kierowniczych stanowiskach bylo 40 oficerow pochodzenia
>> zydowskiego, z tego 17 dyrektorow biur i departamentow. Przez okolo
>10
>> lat procesem szkolenia i wychowania wojskowego w Ministerstwie
>> Szkolnictwa Wyzkszego jako Dyrektor Departamentu Wojskowego
>> kierowal plk. Bartkiewicz nie reprezentujacy soba zkadnych wartosci
>> ideowo-moralnych. Dyrektorem Departamentu Wojskowego w Mi-
>> nisterstwie Zeglugi byl plk. Horoszewicz, a w b. Ministerstwie Oswiaty
>-
>> nadzor i opieke nad realizacja programu przysposobienia obronnego
>> mlodziezy w szkolach srednich i technikach sprawowal p Woch.
>> W Ministerstwie Zdrowia i Opieki Spcaecznej dyrektorem Departamentu
>> Wojskowego przez ponad 10 lat byl plk. Wadlewski (Waldman).
>> Podobnie byto z obsada kierownikow utworzonych na poczatku 1950 r.
>> wojskowych studiach przy wyzszych uczelniach cywilnych. Kierownikiem
>> takiego studium Uniwersytetu Jagiellonskiego byl plk Cynkin skazany
>> wyrokiem sadu za sprzedaz dyplomow, a po nim na tymze Uniwersytecie -
>> plk. Jozef Morzycki. Wieloletnim kierownikiem Studium na Uniwersytecie
>> Warszawskim byl plk Maksymilian Sznepf. Wielu z pracownikow studium
>> bylo skorumpowanych i skompromitowanych na uprzednio zajmowanych
>> stanowiskach. I tak np. plk Stanislaw Garder przed objeciem funkcji
>> kierownika Studium Wojskowego zamieszany byl w naduzycia gospodarcze;
>> plk Andrzej Liwocki obciazony byl odpowie dzialnoscia moralna za
>> falszowanie dokumentow w wyniku czego zostal usuniety ze stanowiska
>> Szefa Oddzialu Kadr SOW. Skom promitowani byli tez plk Helin, pplk
>> Namedynski i pplk Szeremeta. Tolerowano na stanowiskach kierownikow
>> Studiow Wojskowych ludzi, ktorzy nie mieli zadnych predyspozycji
>> fachowych badz ideowo-moralnych. Do takich m.in. nalezeli: plk.
>Wiktor
>> Szyszka z Politechniki Czestochowskiej, plk. Adam Gloca z Uniwersytetu
>> Wroclawskiego, plk. Piotr Pioro z Uniwersytetu Lubelskiego, pplk
>Konrad
>> Zywicki z Wyzszej Szkoly Wychowania Fizycznego w Poznaniu, plk
>Klemens
>> Nusbaum z Politechniki Warszawskiej maz przewodniczacej Ligi Kobiet -
>> Zawadeckiej. Dosc czesto przenoszono skompromitowanych oficerow
>> narodowogci zydowskiej z jednej do drugiej uczelni jak mialo to
>miejsce
>> m.in. z plk. Diduchem i pplk. Jurkowskim.
>>
>> W mlodziezowej organizacji "Sluzba Polsce" powolanej w 1948 r.
>> skoncentrowala sie wiekszoge oficerow i pracownikow narodowooci
>> zydowskiej. Zajmowali oni w tej organizacji kluczowe stanowiska. I
>> tak: Komendantem G1ownym tej organizacji byli po sobie: plk. Edward
>> Braniewski (Brandsteter) - pozniejszy general i plk Aleksander Slaw.
>> Szefem sztabu byl do maja 1949 r. Otto Finski (Finkenstein), a od maja
>> 1949 r. plk. Jerzy Siodmak. Kwatermistrzem - plk Herc Antopolski,
>> szefem Zarzedu Polityczno Wychowawczego - mjr Michal Gorski, szefem
>> Oddzialu Organizacyjnego sztabu - mjr Henryk Uminski (Keff), szefem
>> Oddzialu Propagandy Zarzadu Politycznego - mjr M. Sawicki, szefem
>> Wydzialu Wydawnictw - mjr Jozef Sliwinski (Flaumanbaum) i szefem
>> Wydzialu Prawnego - dr Jerzy Lecki.
>>
>> Wielu z tych oficerow nie miato nie tylko wlasciwego przygotowania
>> zawodowego, ale i czesto wartosci moralno-etycznych, co potwierdzaja
>> nastepujace fakty: plk Otto Finski, kosmopolita, wyksztalcony w
>Austrii
>> i Niemczech, matka na state mieszkala w Wiedniu; plk. Jerzy Siodmak -
>> syn krakowskiego kamienicznika nalezal do 1939 r. do syjonistycznej
>> organizacji "EI-Al "; mjr Henryk Uminski falszywie podawal w
>> dokumentach, ze byl w KZMP. Rodzinnie powiazany z konfidentem policji
>w
>> polskim ruchu robotniczym, czego nie ujawnil w dokumentach
>> personalnych. Mjr Michat Gorski - aresztowany pod zarzutem wspolpracy
>z
>> okupantem (byl policjantem w getcie zydowskim), pplk Henryk Nachsatz -
>> bez zadnego przygotowania fachowego, w 1957 r. wyjechal do Izraela;
>> pplk Albert Galina - syn bogatego kusnierza warszawskiego o bardzo
>> niskim poziomie umystowym, w 1958 r. wyjechal do Francji; pplk Leon
>> Blacharski - wrogo ustosunkowany do Polakow, w 1957 r. wyjechal do
>> Izraela; mjr Jozef Sliwinski - o niezwykle niskim, poziomie
>umyslowym,
>> nie potrafil poprawnie mowio po polsku; ppik Dawid Lerner - syn
>> zydowskiego kapitalisty, nieprzyjaznie ustosunkowany do Polakow, kpt
>> Samuel Lewin tyran swoich podwladnych, zastrzelil oficera, za co nie
>> poniosl aadnych konsekwencji.
>>
>> Korpus Bezpieczeiistwa Wewnetrznego (KBW) byl przez sorodowisko
>> zydowskie calkowicie opanowany. Dowodca KBW od 1946 r. byl gen. bryg.
>> Konrad Swietlik, nastepnie gen. bryg. Juliusz Hubner. Po 1956 r.
>przez
>> okres pobytu gen. Musia w rosyjskiej Akademii Sztabu Generalnego,
>> obowiazki dowodcy KBW pelnil gen. bryg. Waclaw Komar - dowodca Wojsk
>> Wewnetrznych. Na stanowisku zastepcy dowodcy KBW do spraw
>politycznych
>> pozostawal plk Zdzislaw Bibrowski (delegowany w 1954 r. do Komisji
>> Kontroli i Nadzoru w Korei wraz z zona Anna powolana specjalnie do
>> sluzby czynnej, za naduzycia zwolnieni oboje z wojska w 1956 r; po
>nim
>> plk Puteczny przekazany po 1956 r. do MON.
>>
>> Szefem sztabu KB byl plk Edward Koninski - syn fabrykanta,
>> rzekomy dzialacz KZMP. Szefem Oddzialu Mobilizacyjnego KBW
>> byl plk. Kocubej - zwolniony w 1958 r., wyjechal do Izraela. Szefem
>> Oddzialu Lacznosci byl plk Oskar Weiss. Wieloletnim szefem Od-
>> dzialu Personalnego KBW byl plk. Niewiadomski. Stanowisko do-
>> wodcy Artylerii i Broni Pancemej KBW piastowal przez wiele lat
>> (do 1964 r. ) plk. Leon Helfer, dowodca brygady byl plk Dymitr Pliskin
>-
>> nieudolny, nie umiejacy zyc z kolektywem. plk. Stanislaw Konar jako
>> dowodca brygady bez sredniego wyksztalcenia i wojskowego wyszkolenia,
>> dopuscil sie szeregu wykroczen. Plk Karol Glajcher jako dowodca
>> pulku.byl nieudolnym, slabym organizarem. Podobnymi cechami
>> charakteryzowali sie: plk. Hanski b. szef sztabu KBW, plk. Wasilkowski
>i
>> plk. Dobrowolski - komendanci Oficerskiej Szkoly KBW. Pplk Resiur
>jako
>> szef sztabu 2 Brygady KBW wzial w 1957 r. udzial w mundurze w zebraniu
>> gminy zydowskiej w Bialymstoku z okazji przyjazdu przdstawiciela
>Zydow
>> z Kanady. W 1958 r. zostal zwolniony ze sluzby. Rowniez Dowodztwo
>> Wojsk Ochrony Pogranicza (WOP) stalo
>> sie powaznym skupiskiem oficerow i pracownikow cywilnych zydowskiego
>> pochodzenia. Zajmowali w nim kierownicze stanowiska tacy oficerowie
>> jak: plk Roman Grabowski, plk. Stefan Sobczak, plk Adam Broda, plk
>> August Bernard, plk. Aleksander Grylak, plk Oberhard, plk. Fuks, plk
>> Tubak, pplk Jakub Margules, plk Michal Rajewski, pplk Marek Tempel,
>pplk
>> Tadeusz Korobkow, plk. Stanislaw Banski i plk. Roman Wasilkowski.
>>
>> W Ministerstwie Bezpieczetistwa Publicznego i jego organach terenowych
>> wszystkie kierownicze stanowiska obsadzone byly przez oficerow i
>> pracownikow cywilnych narodowogci zydowskiej. jak wiadomo glownym
>> zarzadca nad cala bezpieka w Polsce byl Jakub Berman, czlonek Biura
>> Politycznego Komitetu Centralnego PZPR. To on patronowal okrutnym,
>> wciaz udoskonalanym ubeckim metodom znecania sic i mordowania polskich
>> patriotow z AK i innych ugrupowan politycznych. To on ponosi za to,
>co
>> wyrabiali ubowscy oprawcy z polskimi patriotami calkowita i
>niezmazalna
>> wine.
>>
>> Sekundowali mu w tej zbrodniczej dziatalnosci tacy wiceministrowie
>tego
>> resortu jak: gen. Roman Romkowski (Natan Grunspan - Kikiel), gen.
>> Alster, gen. Bukojemski, gen. Matejewski (Kugelschwanz) - gangster
>od
>> przemytu zlota i dukatow w MBP (fikcyjnie skazany na 5 lat, wyroku nie
>> odsiedzial, zloto zas zostalo podzielone miedzy takimi jak on
>> "kolezkami"); gen. Milewski- czolowy mafioso od przemytu i
>pozaprawnych
>> zbrodni, szef afery "zelazo", pozostal bezkamy; Mieczystaw Mietkowski
>> (Mojzesz Bobrowicki) - byly policjant zydowski w gettcie; doradca
>> Ministra Bezpieki - plk Gajewski i dyrektor gabinetu Ministra BP -
>Leon
>> Andrzejewski (Lajb Wof Ajzen). W niczym nie byli gorsi od nich
>> dyrektorzy departamentow MBP: Jozef Rozanski (Josek Goldberg) -
>> dyrektor departamentu sledczego; plk Czaplicki - dyrektor departamentu
>> III nazywany ,,Akowerem" gdyz specjalizowal sie w znecaniu sie nad
>> Akowcami; plk. Galczewski - dyrektor departamentu IV; plk. Julia
>> Brustygier (Brustiger) - dyrektor departamentu V (politycznego) zwana
>> ,krwawa "Luna"; plk. Duliasz - dyrektor departamentu VI; plk. Zabawski
>-
>> dyrektor departamentu VIII, do 1939 r. byl agentem NKVM na Polske; plk
>> Gorecki (Goldberg) - dyrektor departamentu IX; plk. Anatol Fejgin -
>> dyrektor departamentu X; plk. Orechwa - dyrektor departamentu Kadr
>MBP,
>> plk. Stuczek dyrektor departamentu Lacznogci i Podsluchu; plk.
>> Grzybowski dyrektor departamentu Ochrony rzadu MBP; plk. Kisielew -
>> dyrektor departamentu finansowego MBP; plk. Jozef Kratko - dyrektor
>> departamentu szkolenia; plk. Jarczewski - dyrektor departamentu,
>adwokat
>> od prawa mojzeszowego i PRL-owskiego; plk. Modecki - dyrektor
>> departamentu, specjalista od "zlotego Banku"; plk Kowalik - dyrektor
>> departamentu , specjalista od ,Zlotego Cielca" oraz grupa pozostalych
>> dyrektorow departamentow w osobach: plk Sienkiewicz (Lewi), plk
>Gangel,
>> plk. Kalecki, Rubinsztejn, Sajewski, Krupski, Drzewiecki, inz.
>Wolski,
>> Siedlecki, Zabludowski, Burgin, Tyborski ktory byl policjantem
>> zydowskim w getcie oraz plk. Jozef Switalo (Izaak Fleischfarb) -
>> zastepca dyrektora departamentu X.
>>
>> W Ministerstwie Bezpieczetistwa Publicznego byli zatrudnieni i tacy
>> pracownicy, ktorzy byli w czasie hitlerowskiej okupacji policjantami
>> zydowskimi w gettach. Do nich m.in. nalezeli: mjr Fegman, mjr.
>> Trochimowicz, kpt Branda, kpt Dabrowski, kpt Grunblat, por. Tron i
>> por. Madalinska.
>>
>> Racje ma Jerzy Robert Nowak, gdy w jednym ze swych artykulow
>> zamieszczanych na lamach "Slowa - Dziennik Katolicki" stwierdza, ze
>> obsadzanie ogromnej czesci kluczowych stanowisk w UB osobami zydo-
>> wskiego pochodzenia nie zwiezanych uczuciowo z polskoscia, polskim
>> tradycjami narodowymi i patriotyzmem, stawalo sie dla sterujacych w
>> Polsce dygnitarzy sowieckich najlepsza gwarancja bezwzglednoci w walce
>z
>> polskimi patriotami.
>>
>> To wlasnie sposrod pracownikow bezpieki, sedziow i prokuatorow
>> narodowosci zydowskiej rekrutowala sie szczegolnie duza liczba
>> najbardziej zacieklych "pogromcow" polskiego podziemia Akowskiego
>> gotowych do konstruowania przeciw niemu najbardziej absurdalnych
>> oskarzen. Typowym pod tym wzgledem byl sedzia Dawid Rozenfeld, ktory
>> przy uzasadnieniu wyroku skazujacego agentke gestapo odwazyl sie
>> bezczelnie stwierdziec " oskarzona jest ofiara zbrodniczej
>dzialalnosci
>> kierownictwa AK, ktore, jak wiemy obecnie, wspolpracowalo z gestapo,
>> byto na uslugach gestapo i wraz z gestapo walczylo przeciw wiekszej
>> czesci narodu polskiego w jego walce o narodowe i spoleczne
>wyzwolenie".
>>
>> Istnieje wiele swiadectw o wyjatkowo okrutnym zachowywaniu sie
>> niektorych czolowych funkcjonariuszy bezpiek:i zydowskiego
>> pochodzenia poczawszy od znienawidzonego Rozanskiego, ktorego
>> specjalnogcial bylo przypalanie papierosem ciala swych ofiar w trakcie
>> ich przesluchiwania. Znany adwokat w sprawach politycznych Aniela
>> Steinberg opisywala, ze pewien maltretowany mlody rabin
>> rzucil w twarz Rozanskiemu, ktory go przesluchiwal w urzedzie
>> bezpieczeastwa: "Przez takich jak ty, beda w Polsce pogromy."
>> Dla czolowych zydowskich funkcjonariuszy w bezpiece niewiele liczyly
>sie
>> nawet konkretne zastugi polskich patriotow w ratowaniu Zydow, np.
>> aktywny udzial w AK-owskiej Radzie Pomocy z:ydom (zegota). Jednego z
>> najbardziej zasluzonych dzialaczy tej Rady Wladystawa Bartoszewskiego,
>> obecnego ministra spraw zagranicznych RP trzymano w ubeckich
>wiezieniach
>> az 7 lat. Niektorzy uratowani przez Polakow Zydzi w szczegolny sposob
>> splacali wobec nich swoj dlug wdziecznogci mordujac ich z zimna krwia.
>> Tak postapil m.in. Zyd Hirszek we wsi Mikody, ktory za przechowanie
>go
>> u mlynarza, uratowanie mu przezen zycia, po wejsciu wojsk sowieckich w
>> towarzystwie ubekow "splacil" swoj dlug wdziecznogci zastrzeleniem 8
>> mlynarzy.
>>
>> Mimo niezaprzeczalnych faktow zdominowania przez Zydow polskiej
>bezpieki
>> i ich zbrodniczego postepowania wobec polskich patriotow, znalezli sie
>> tendencyjni autorzy zydowskiego pochodzenia, ktorzy od lat usiluja
>> podwazac fakt, ze polska bezpieka byla zdominowana przez Zydow,
>wybielac
>> ubeckich dreczycieli i mordercow oraz wzmagac absurdalne oskarzkenia
>> przeciwko Polakom, usilujac obciazyc ich wspolodpowiedzialnoscia za
>los
>> Zydow w okresie hitlerowskiej okupacji na terenie Polski, aby
>> zmniejszyc odpowiedzialnosc Niemcow, ktorzy za to sowicie Izraelowi
>> zaplacili (ponad ~90 miliardow marek). Do grona tych autorow m.in.
>> naleza: Krystyna Kersten, Alina Grabowska, S. Blumsztajn, H. Grynberg
>i
>> inni.
>>
>> Krystyna Kersten na lamach swej klamliwej ksiazki pt. Polacy.Zydzi.
>> Komunizm wydanej w 1992 r. w Warszawie, usiluje wykazac, ze wcale nie
>> bylo dominacji Zydow w sluzbie polskiej bezpieki gdyz stanowili oni w
>> listopadzie 1945 r. tylko 438 sposrod 25,6 tysiecy pracownikow, co
>> stanowilo zaledwie 1,7% ogolu zatrudnionych. Kersten dyskretnie
>pomija
>> fakt, iz przytoczone przez nia dane, gdyby byly nawet prawdziwe, nie
>> moga sluzyc do uogolnien, gdyz - jak stusznie zauwaza Jerzy Robert
>Nowak
>> - liczba Zydow w UB stale wzrastala w nastepnych latach. Istotnal
>przy
>> tym rzecza jest to, ze nie chodzi tu o tysiace
>> szeregowych pracownikow UB, ale o "wierchuszke"
>urzedow
>> bezpieczenstwa i samego Ministerstwa Bezpieczenstwa Publicznego, a te
>> stanowili w przygniatajacej wiekszosci pracownicy zydowskiego
>> pochodzenia.
>>
>> Fakt ten zmuszona byla przyznac nawet tak znana tropicielka
>> polskiego "antysemityzmu" Alina Grabowska piszac na lamach paryskiej
>> "Kultury" w grudniu 1969 r., iz "W pierwszych latach powojennych (a
>> nawet i pozniej) znakomita - niestety - wiekszosc pracownikow UB
>> stanowili Zydzi". Andrzej Wroblewski krytyk teatralny zydowskiego
>> pochodzenia na lamach swej ksiazki - Byc Zydem- z oburzeniem pisal o
>> tych Zydach "..ktorzy sluzyli w UB, byli sedziami czy prokuratorami z
>> rekami umazanymi po lokcie we krwi."
>>
>> Znany z bezkompromisowosci w walce o prawdziwal demokratyzacje w
>Polsce
>> pisarz Jerzy Narbutt na walnym zebraniu ZLP w grudniu 1980 r. mowil z
>> gorycza o rzece "krwi polskiej wylanej w stalinowskim okresie na
>> Rakowieckiej, w Rawiczu i Wronkach przez tych Zydow, ktorzy con amore
>> wlaczyli sie w struktury stalinizmu." Stanislaw Krajewski (Abel
>Kainer)
>> na lamach podziemnej KOR-owskiej "Krytyki"' z 1983 r. przyznawal, ze
>> "Istotnie powatne czesc kierowniczych stanowisk w MBP za czasow
>Bieruta
>> zajmowali Zydzi, czy ludzie pochodzenia zydowskiego. Jest to fakt,
>> ktorego nie wolno pomijac, fakt malo znany na Zachodzie
>> niechetnie wspominany przez Zydow w Polsce."
>>
>> Znamienne jest i to, ze to on - Stanislaw -Krajewski na
>miedzynarodowej
>> konferencji w 1994 r. jako wspolprzewodniczelcy Polskiej Rady
>> Chrzescijan i Zydow zdobyl sie na publiczne
>> przyznanie: ,,Czuje sie zawstydzony z powodu
>> przestepstw popelnionych przez zydowskich komunistow". Znany i
>> ceniony katolicki intelektualista ojciec Jozef Maria Bochenski z
>> oburzeniem pisal do paryskiej "Kultury" o antypolskiej nagonce
>> prowadzonej przez licznych Zydow zarowno w kraju jak i poza jego
>> granicami. Zdaniem ojca Bochenskiego "...jesli z reki pewnych Polakow
>> zgineto w XX wieku pare tuzinow Zydow, to
>> znacznie wiecej Polakow zostalo po 1945 r. zamordowanych przez
>> pewnych Zydow. Jak wiadomo wladza leztala w duzej mierze w ich
>> rekach po zajeciu Polski przez wojska sowieckie, a w szczegolnosci
>> pewni Zydzi kierowali policja bezpieczenstwa. Otoz ta wiadza i ta
>> policja jest odpowiedziala za mord bardzo wielu spogrod najlepszych
>> Polakow.. Polacy maja, moim zdaniem, znacznie wieksze prawo mowic o
>> pogromach Polakow przez Zydow niz Zydzi o pogromach polskich."

jacob

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to

> Przygnebiajacy jest spacer Stanislawa Wysockiego w przywolanej juz
> kilkakroc ksiazce Zydzi w
>> dziejach Polski, po tych sciezkach wladzy, ktore byly i pozostana
>> nieznane ogolowi polskich "antysemitow". Warto odzalowac troche
>> miejsca na obszerne fragmenty ksiazki, odwolujace sie do tego watku:
>>
>> "W akcji szkalowania Polakow wzieli aktywny udzial uciekinierzy z
>> Polski, tacy zajadli syjonisci jak: M. Muszkat - byly profesor prawa
>> UW; I. Iserles - byly sedzia Sadu Najwyzszego PRL; Jozef Swiatlo (I.
>> Fleischfarb) - byly wicedyrektor Ministerstwa Bezpieczenstwa
>> Publicznego; W. Tykocinski (E. Tikhotyner) - byly szef polskiej misji
>> wojskowej w Berlinie Zachodnim; S. Bialer - byly pracownik naukowy
>> Instytutu Ksztalcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR i PAN oraz lektor
>KC
>> PZPR; Stanislaw Wygodzki - pisarz; J. Muszkat - Jotem - dziennikarz;
>A.
>> Donat - autor ksiazki pt. Krolestwo calopalenia, wydanej w USA w
>roku
>> 1964; 0. Pinkus - autor ksiazki Dom popiolow wydanej w Izraelu w 1964
>> roku; J. Kosinski [Lewikopf - przyp. aut.] - autor ksiazki Malowany
>ptak
>> wydanej w USA w 1965 r. oraz J. Grynberg - byly aktor Teatru
>Zydowskiego
>> i autor ksiazki pt. Wojna zydowska wydanej w USA
>> w 1968 roku ( ... )"
>>
>> Dazenia Zydow do obejmowania kluczowych stanowisk z
>> cala
>jaskrawoscia
>> uwidocznily sie w ogniwach Wojska i
>> Bezpieczenstwa.
>W
>> samym tylko Wydziale Oswiatowym I Dywizji Kosciuszkowskiej
>> latem i jesienia 1943 roku pracowato 21 oficerow pochodzenia
>> zydowskiego. Byli to: A. Bromberg, J. Burgin, A. Ford, J. Gawronski,
>> P. Hoffman, St. Kalinowski, A. Klos, W. Konopka, B. Marczewski,
>> J. Putrament, L. Szenwald, M. Mietkowski, H. Minc, K. Naszkowski,
>> St. Okecki, L. Pasternak, M. Wagrowski, E. Werfel, H. Wemer,
>> R. Zambrowski i St. Zawadzki.
>>
>> Natomiast w aparacie ogwiatowym oddzialow i samodzielnych pododdzialow
>> tej dywizji w tym samym czasie bylo zatrudnionych 60 pracownikow
>> pochodzenia zydowskiego. Do nich m.in. nalezeli:
>> L. Andrzejewski, S. Arkuszewski, N. Bajtner, F. Debski, J. Bengom,
>> L. Bibrowska, Z. Bibrowski, K. Biernacki, J. Burgin, M. Czarnota,
>> A. Fejgin, B. Gabara, J. Gorecki, M. Gruda, T. Gutt, P. Hoffman,
>> M. Jekiel, J. Kole, J. Komar, J. Kowalski, A. Kostasznik, J.
>Krakowski,
>> J. Kratko, W. Kuber, W. Ley, M. Ludwikowski, St. Lukasik, R. Mandel,
>W.
>> Matwin, M. Mazur, M. Minor, Fr. Mroz, E. Ochab, Z. Okret,
>> A. Paczkowski, H. Palka, R. Razinski, J. Perkowski, J. Prusak,
>> St. Rozanski, M. Rybicki, J. Siedlecki, J. Sigalin, St. Sobczak,
>> Wl.Stapor, A. Stock, W. Strasser,R. Stypula, A. Suchanek, L. Szybek,
>F.
>> Swietlik, K. Swietlik, St. Wancerz, K. Witaszewski, M. Wodnar, E.
>> Zadrzynski i J. Ziolkowski.
>>
>> Obiektem szczegolnego zainteresowania i duzej infiltracji Zydow staly
>> sie organa kadrowe rozrastajacego sie Wojska Polskiego. I tak: w lipcu
>> 1946 r. Szefem Departamentu Personalnego WP byl gen. bryg. Stanislaw
>> Zawadzki scisle powiazany porzez zone z tym narodem. Zastepcami Szefa
>> Departamentu Personalnego byli: plk Jakub Wachtel i plk Stefan Kuhl.
>> Szefem Wydzialu I tego Departamentu zajmujacego sie oficerami
>piechoty,
>> sztabow i instytucji byl pplk Julian Rotnicki; szefem Wydzialu Awansow
>i
>> Odznaczen byl pplk Adam Brandel; szefem Wydzialu VII zajmujacegosie
>> powolywaniem oficerow do sluzby wojskowej i zwolnien z tej sluzby,
>> administracja rezerw oficerskich, obsada kadrowa WKR
>> i sprawami zwiazanymi z przyznawaniem emerytur - byl ppik Edward
>> Pfeffer; szefem Wydzialu Oficerow Kwatermistrzostwa byl pplk
>Mieczyslaw
>> Wodnar. Po sierpniowo-wrzesniowym plenum KC Partii 1948 r. do
>> Departamentu Personalnego WP przybyli nowi oficerowie pochodzenia
>> zydowskiego, a takze nastapily pewne zmiany na kluczowych stanowiskach
>w
>> tej instytucji umacniajace pozycje i wplywy oficerow narodowosci
>> zydowskiej. Po przeprowadzeniu wiosna 1950 r.
>> reorganizacji Departamentu Kadr pomimo -istniejacego szefa tego
>> Departamentu plk. Turskiego i jego zastepcy oficera radzieckiego
>> plk. Kozucha, wyloniono 3-osobowa kierownicza ekipe zydowskiego
>> pochodzenia w osobach: plk. Ziemiana, plk. Mazura i plk. Wojnara.
>> Te, trojke cechowala wynioslosc, arogancja, a nawet brutalnosc,
>> przypisywanie sobie monopolu na madrose i nieomylnosc.
>> W wyniku polityki personalnej realizowanej przez oficerow pochodzenia
>> zydowskiego zajmujacych kierownicze stanowiska w Departamencie Kadr i
>> terenowych organach kadrowych, powazna czesc waznych stanowisk w
>> dowodztwach okregow wojskowvch i rodzajow Sil Zbrojnych, instytucjach
>> centralnych MON, szefostwach rodzaju wojsk i sluzb, byla obsadzona
>przez
>> oficerow zydowskiego pochodzenia, w stosunku do ktorych nie byly
>> w zasadzie stosowane kryteria polityczno-moralne, ani wymogi
>> kwalifikacyjne. Jesli chodzi o obsade szefow Wydzialow Personalnych
>> okregow wojskowych, to przedstawiala sie, ona we wspomnianym okresie
>> nastepujaco: szefem Wydzialu Personalnego DOWI (Warszawa) byl pplk Jan
>> Wisniewski, pozniejszy kontradmiral, a po nim pplk Rosinski
>> (Rosenberg); szefem Wydzialu Personalnego DOW2 (Bydgoszcz) byl pplk
>> Adolf Kolb; szefem Wydzialu Personalnego DOW4 (Wroclaw) byl pplk
>Marian
>> Mazur, a po nim mjr. Roman Domanski (Rosenband); szefem Wydzialu
>> Personahiego DOW5 (Krakow) byl kpt. Bronislaw Lampel, a po
>> rozformowaniu tego okregu objal on w maju 1952 r. takie samo
>> stanowisko w DOW4. Szefem Wydzialu Personalnego DOW6 (Lodz) byl pplk
>> Henryk Ziemian (Zysman), a po rozwiazaniu tego okregu objal takie samo
>> stanowisko w DOW3 (Poznan); szefem Wydzialu Personalnego DOW7 (Lublin)
>> byl pplk Jan Dolanowski (Dollinger);szefem Wydzialu Personalnego w
>> Dowodztwie Wojsk Lotniczych byl pplk Leon Turski (Tannenbaum), a w
>> Wojskach Ochrony Pogranicza - pplk Michal Rudawski. W aparacie
>> politycznym WP przez wiele lat kluczowe stanowiska sluzbowe obsadzone
>> byly przez oficerow zydowskiego pochodzenia. I tak: kolejno
>> zmieniajacymi sie szefami Glownego Zarzadu Politycznego WP byli: gen.
>> Wiktor Grosz (Izaak Medres), gen. Mieczystaw Wagrowski (Izaak
>> Pustelman), gen. Swietlik, gen. Edward Ochab, gen. Naszkowski, gen.
>> Janusz Zarzycki (Neugebauer). Zastepcami szefa GZP WP byli: gen.
>Malko
>> i gen. Leszek Krzemien. Szefem Zarzadu Organizacyjnego GZP WP byl plk
>> Jekiel, ktory po zwolnieniu go do rezerwy objal stanowisko zastepcy
>> przewodniczacego Glownego Komitetu Kultury Fizycznej. Szefem Zarzadu
>> Propagandy GZP WP przez dlugi okres byl plk, a pozniej gen. Blum.
>> Ponadto w GZP WP pracowali: plk. Alster, plk Fried-
>> man, plk Szliferstejn, plk Lider, plk Brones, plk Hubert, plk Jegier,
>> plk Gradlewski (Goldberg), plk Malczewski i inni. Analogiczna
>sytuacja
>> istniala w Zarzadach Politycznych okregow wojskowych i rodzajow Sil
>> Zbrojnych, Wojskowej Akademii Politycznej i Wojskowym Instytucie
>> Historycznym. Interesujacym jest fakt, ze w celu zatarcia sladow
>> zydowskiego pochodzenia, na wniosek okreslonej grupy oficerow
>> owczesnego Departamentu Personalnego przeforsowano okoto 1947 r.
>> wydanie odpowiedniego aktu normatywnego upowazniajacego Ministra
>> Obrony Narodowej do przeprowadzania we wlasnym zakresie zmiany
>nazwisk
>> oficerow. Formalnosci z tym zwiazane zatatwial Departament Personalny
>> WP opracowujac odpowiednie rozkazy personalne. Sprawy takie byly
>> zalatwiane bardzo operatywnie. Z tej mozliwosci skorzystalo wielu
>> oficerow narodowosci zydowskiej. Zespol autorow organu
>> teoretyczno-politycznego GZP WP "Nasza Mysl" skladal sie z oficerow
>> pochodzenia zydowskiego. W sklad tego zespolu wchodzili: gen. Janusz
>> Zarzycki, plk Leon Grosfeld, plk Henryk Werner, pplk Dorian Plonski,
>> Roman Werfel, mjr Wlodzimierz Brus, mjr Wlodzimierz Baczko, mjr Julian
>> Lider, pplk Zenon Welfeld, pplk Leon Sternik, mjr Zbigniew Safian, plk
>> Adam Bromberg i pplk Ignacy Blum. Czesc z nich posiadala
>skompromitowana
>> przeszloc jak np. mjr Safian, ktory w czasie okupacji
>> hitlerowskiej byl policjantem zydowskim w getcie.
>>
>> Ludzie ci w swej dzialalnosci publicystycznej tendencyjnie
>pomniejszali
>> role ruchu oporu w kraju (AK, BCh, GL i AL), w sposob niezwykle
>> uproszczony oceniali kampanie wrzesniowa oraz wytwarzali sztucznie
>> klimat podejrzliwosci wobec oficerow polskich przebywajacych w kraju
>w
>> czasie okupacji. Ich artykuly staly sie wybitnie nihilistyczne wobec
>> tradycji naszego narodu, a nawet jego wkladu w druge wojne swiatowa.
>> Natomiast reportaze St. Daleckiego z Bliskiego Wschodu po 1948 r.
>> gloryfikowaly walke organizacji syjonistycznych w Palestynie. Byla
>> nawet mowa o ich "misji cywilizacyjnej" w tej czesci swiata. Walka
>zas
>> krajow arabskich zdecydowanie okreslana byla jako niesprawiedliwa.
>>
>> Od 1950 roku czasopisma i prasa wojskowa opanowana w dalszym ciagu
>przez
>> ludzi zydowskiego pochodzenia z wyjatkowa pasja podjely problem tzw.
>> "odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego", a calosc wychowania
>> politycznego kadry i zolnierzy zostala sprowadzona do walki z owym
>> odchyleniem. Pominieto sprawe patriotycznego wychowania.
>> W programach szkolenia ideowo-politycznego niebywale wyeksponowano
>> historie WKPB, programy zas historii Polski wyprane z politycznego tla
>> wekslowaly ja na tory historii gospodarczej. Historia polskiego ruchu
>> robotniczego pozbawiona faktow, a zwlaszcza nazwisk, przerodzila sie w
>> dociekania istoty bledow i wypaczen tego ruchu. W tego rodzaju
>> programach prym wiodla Wojskowa Akademia Polityczna, dla ktorej
>> starannie dobrano kadre wykladowcza w duzej czesci zydowskiego
>> pochodzenia z gen. Uzieblo, Plk. Hoffmanem, Plk. Piaseckim, Plk.
>> Haliczem, Plk. Pawlowskim, Plk. Pirko, Plk. Wachtlem, Plk. Ochockim,
>> mjr. Lewandowskim, Plk. Malczewskim, Plk. Grotem, Plk. Sokolowskim
>i
>> mjr. Zillbersteinem. Na szefow katedr powolywano nawet ludzi nie
>> posiadajacych zadnego przygotowania (m.in. kpt. Dworniaka), czy tez
>> posiadajacych trudnosci w poslugiwaniu sie jezykiem polskim (m.in. mjr
>> Zillberstein). Zasadniczym kryterium przydatnosci nie byla wiedza,
>ani
>> umiejetnosci zawodowe lecz przynaleznosc do narodowosci zydowskiej. Po
>> wydarzeniach pazdziernikowych 1956 r. grupa zydowskich dzialaczy
>> zajmujaca eksponowane stanowiska w Wojsku i odpowiedzialna za
>wypaczenia
>> i bledy lat 1948-1956 postanowila zrzucic z siebie odpowiedzialnosc i
>> przedstawic sie jako ofiary kultu jednostki i glowni rzecznicy odnowy.
>> Wykorzystali do tego narade wyzszych dowodcow i oficerow politycznych,
>> ktora odbyla sie 27.10.1956 r. przy udziale Gomulki, Spychalskiego,
>> Zawadzkiego i Cyrankiewicza. Na tej naradzie specjalnie przygotowani
>> przez Bluma i Malczewskiego polemisci przypuscili ostry atak na wojsko
>> pod plaszczykiem troski o jego demokratyczne oblicze. Domagano sie
>> odwolania ludzi skompromitowanych z wojska, ale o jakich ludzi chodzi,
>> tego nie precyzowano. Chodzilo im bowiem o tych dowodcow i oficerow
>> politycznych, ktorzy zachowali rozwage i nie dali sie poniesc emocjom.
>> Chodzilo im takze o rozbicie zwartego kierownictwa wojskowego
>> postulujac utworzenie Ministerstwa Spraw Wojskowych i odrebnego
>> stanowiska naczelnego dowodcy (plk Mojsiejewicz). Postulowano
>> zastapienie jednoosobowego dowodzenia dzialnoscia rad wojskowych i rad
>> wojennych na wzor chinski (gen. Frey-Bielecki). Domagano sie takze
>> otwartego pisania w prasie o sprawach wojskowych bez cenzury.
>Podobne
>> postulaty zglosili gen. Hubner i inni. Te rewizjonistyczne tendencje
>> spotkaly sie z krytyka kierownictwa partii i rzadu. Objecie przez gen.
>> Janusza Zarzyckiego (Neugebauera) stanowiska szefa GZP WP powaznie
>> wzmocnilo pozycje i wplywy zydowsko-rewizjonistycznej grupy w tej
>> instytucji. W sklad tej grupy wchodzili: Fryderyk Malczewski, Ignacy
>> Blum, Zygmunt Hofman, Michal Friedman, Stanislaw Nadzin, Miroslaw
>> Nadelwicz, Jan Zamoyski, Bronislaw Bednarz, Eugeniusz Kuszko i Piotr
>> Borowy. Korzystajac z opieki Zambrowskiego, Morawskiego i Ochaba grupa
>> ta zaczela lansowac wyraznie tendencje rewzjonistyczne. Ukazaly
>> sie w pismiennictwie wojskowym odpowiednie w tym duchu artykuly plk.
>J.
>> Bluma, cykl artykulow Z. Baumana. Publikowal sie tez W. Gornicki -
>juz
>> znany wowczas jako syjonista i rewizjonista.
>>
>> Organ teoretyczny GZP WP "Wojsko Ludowe" i prasa wojskowa podjely tez
>> nader szkodliwa dyskusje o "bohaterszczyznie", ktora zapoczatkowal plk
>> Janusz Przymanowski piszac m.in.: ,Skonczmy z gloryfikacja bohaterstwa
>> pustych rak! " "Dosyc juz wyslawiania bohaterstwa, ktore bylo
>> bezuzytecznym szalenstwem lub nastepstwem glupoty czy balaganu".
>> Podjeto takze walkae z urojonym przez zydow rzekomo pleniacym sie
>wsrod
>> Polakow antysemityzmem. Z inicjatywy szefa GZP WP gen. Zarzyckiego
>> wydano w marcu 1957 r. broszure poswiecona antysemityzmowi w Polsce, w
>> ktorej usilowano wykazac, ze Polska to kraj zagorzalych antysemitow.
>> Dla uzasadnienia tego domniemania przedrukowano prace J.
>Marchlewskiego
>> pt. Antysemityzm a robotnicy, szkic E. Orzeszkowej pt. O Zydach i
>> kwestii zydowskiej, esej J. Tuwima pt. My zydzi polscy oraz
>> paszkwilancki artykul z "Po prostu" pt. Gdy budza sie upiory piora J.
>> Ambroziewicza, E. Gonczarskiego i
>> J. Olszewskiego. Na naradzie aktywu partyjnego 27.05.1957 r. owczesny
>> szef GZP WP gen. J. Zarzycki przestrzegal oswiadczajac wprost: "pod-
>> daje sie w watpliwosc nasz sojusz ze Zwiazkiem Radzieckim...
>> Ten antyradziecki nurt wiaze sie czesto z antysemityzmem, ktory
>> jakkolwiek rzadko manifestuje sie otwarcie, wystepuje jednak w
>ukryciu
>> zazwyczaj pod postacia falszywych hitlerowskich niemal plotek". W
>> latach 1957-1958 na lamach "Zolnierza Wolnosci" ukazywac sie zaczely
>> alarmujace artykuly i reportaze pietnujace ostre przejawy rzekomego
>> polskiego antysemityzmu.
>>
>> G1owny Zarzad informacji WP od samego Poczatku swego istnienia
>obsadzony
>> byl przez oficerow zydowskiej narodowosci. I tak: szefami GZJ byli:
>plk
>> Jan Rutkowski, a po nim oslawiony ,,krwawy" Stefan Kuhl. Zastepcami
>> szefa GZL byli: plk Adam Gajewski, plk Eugeniusz Zadrzynski, plk
>Anatol
>> Fejgin, plk Antoni Skulbaczewski i plk Jerzy Dobrowolski. Obsade
>> zarzadow i oddzialow GZJ stanowili: Plk Ignacy Krzemien, plk Jerzy
>> Szerszen, plk Wincenty Klupitiski, pplk Eugeniusz Wyszkowski,
>> pplk.Aleksander Synaj, pplk Aleksander Andruszewicz, plk Neumian
>> Lewandowski, pplk Stefan Sarnowski, pplk Stefan Lewkowicz,
>> mjr Jerzy Fonkiewicz, mjr Mateusz Frydman, pplk Wincenty Klupinski,
>pplk
>> Robert Knap, pplk Jozef Wargin-Slomenski, pplk Andrzej Szydlowski, mjr
>> Edward Umer, mjr Stanislawa Sowinska, plk
>> Wladyslaw Halbersztadt, pplk Anatol Leszczynski, plk Isser Rabinowicz.
>> Podobnie obsadzone byly kierownicze stanowiska w Zarzadach Informacii
>> Okregow Wojskowych. Po rozwiazaniu G1ownego Zarzadu Informacji,
>zostala
>> powolana w lutym 1957 r. Wojskowa Stulba Wewnetrzna. Zwolnieni z
>> organow informacji oficerowie zydowskiego pochodzenia
>> odpowiedzialni za lamanie praworzadnosci, bezprawie i terror,
>otrzymali
>> eksponowane stanowiska w administracji panstwowej,dyplomacji itd. Do
>> nich m.in. nalezli: plk Stefan Kuhl, ow znany ,,krwawy" oprawca zostal
>> mianowany wiceministrem, plk Ignacy Krzemien zostal sekretarzem
>ambasady
>> PRL w Sofii, plk Boleslaw Jelen zostat ambasadorem PRL w Meksyku, plk
>> Jerzy Dobrowolski zostal szefem Departamentu Kadr MON, plk Jozef
>> Maruszewicz i ppfk Madyslaw Godlewski zostali kierowniczymi
>> pracownikami w Orbisie, pplk Leopold Cetkin zostil pracownikiem misji
>> handlowej PRL w Moskwie; mjr Aleksander Mirecki i mjr Jerzy Zukowski
>> zostali zatrudnienie w dziennikarstwie. Natomiast wielu innych
>> zwolnionych z informacji oficerow narodowosci polskiej zostalo
>> pozostawionych wtasnemu losowi i z trudem uzyskiwali oni prace i
>srodki
>> do dalszej egzystencji. Szczegolne skoncentrowanie oficerow
>zydowskiego
>> pochodzenia mialo miejsce w instytucjach centralnych MON. I tak: w
>> Sztabie Generalnym WP glownym Inspektorem Techniki i Planowania byl w
>> latach 1956-1967 gen. Marian Graniewski, szefem Zarzadu
>> Ope- racyjnego byl w
>> latach 1954-1960 gen. Jan Drzewiecki
>> (Holzer), szefem Zarzadu II
>byl
>> w latach 1946-1950 gen. Waclaw Komar,
>> szefem Zarzadu Organizacyinego byl w latach 1952-1954 plk Cze-
>> slaw Berman, szefem Zarzadu Planowania Materialowego byl w latach
>> 1952-1967 gen. Edward Pfeffer, szefem Oddzialu Szyfrowego byl w
>latach
>> 1946-1952 plk Joachim Erlich, szefem Oddzialu Cenzury byl w latach
>> 1953-1963 plk Tadeusz Polanowski. Piastujac stanowisko Szefa Zarzadu
>II
>> Sztabu Generalnego WP juz od 1946 r. gen. bryg. Waclaw Komar
>rozpoczal
>> intensywne angazowanie do pracy w tym Zarzedzie osob pochodzenia
>> zydowskiego, wsrod nich i takich, ktorzy nie posiadali odpowiedniego
>> wyksztalcenia i niezbednych kwalifikacji, a nawet i takich, ktorzy nie
>> mieli polskiego obywatelstwa. Pracownicy ci byli bezposrednio
>sciagani
>> z Palestyny, Francji, Wloch i roznych instytucji krajowych. Tak
>zostali
>> sciagnieci z Palestyny m.in. Bryn Trojan (Adler), Gineberg, Botwinska
>i
>> inni.
>>
>> Obok szefa Zarzadu II gen. W, Komara, zydowskiej narodowosci byli
>dwaj
>> zastepcy szefa Zarzadu - plk Stanislaw Flato i plk Wladyslaw Leder.
>> Szefem Wydzialu Operacyjnego byl plk Stanislaw Bielski, szefem
>Wydzialu
>> Informacyjnego - plk Adam Brandel, szefem Wydzialu I - plk Michal Bron
>> (Bronstein), szefem Oddzialu III - plk Anatol Liberman, szefem
>Wydzialu
>> Finansow kpt. Marcin Sochaczewski. Ponadto pracowali tam dalsi
>> oficerowie tego samego pochodzenia jak plk Leon Herzog, plk Pawel
>Monat,
>> plk Jan Rochwerger, plk Maksymilian Sznapf, mjr Boleslaw Wlodynger,
>mjr
>> Maksymilian Berezowski i inni. Wszystkie wazniejsze stanowiska w
>> podstawowych komorkach Zarzadu II byly
>> obsadzone przez pracownikow tej narodowoeci, a np. w sekcji
>> agenturalnej amerykanskiej na 9 pracownikow kadrowych 8 z nich bylo
>> zydowskiego pochodzenia wraz z szefem tej sekcji plk. Leonem
>> Zagorskim.
>>
>> Jezeli w latach 1945-1949 stanowiska w Misjach i Attachatach
>> Wojskowych obsadzone byly oficerami przedwojennymi (m.in. gen.
>> Modelski, gen. Kuropieska, gen. Mossor, plk Rozen-Zawadzki ' plk
>> Krajewski. plk Bukowski i inni), to po tym okresie stanowiska te
>> obejmuja stopniowo oficerowie zydowskiego pochodzenia w osobach: plk
>> Tykocinski (Tykotyner), plk Herzog, plk Monat, plk Bron, plk
>Hirszowicz,
>> pplk Kornecki, pplk Kofler, pplk Czarny i mjr Rochwerger. Aparat
>> kadrowy pod przykryciem byl obsadzony przede wszystkim przez osoby
>> narodowoeci zydowskiej. I tak np. w latach 1948-1953 w USA na 8
>> pracownikow pod przykryciem wszyscy byli zydowskiego pochodzenia
>> (Zagorski, Klon, Groniewicz, Krakowski, Maliszewski, Heliman, Welker,
>> Hamerlak). Podobnie przedstawiala sie sytuacja na terenie innych
>> krajow. Jedynie do pracy pomocniczej angazowano mlodych oficerow
>> narodowosci polskiej. Poczawszy od 1953 r. do pracy w attachatach
>> wojskowych kierowani byli oficerowie polscy, a tylko nieliczni
>> pochodzenia zydowskiego jak np. Monat do Waszyngtonu, a Bron do
>> Jugoslawii. Do organizowania siatek agenturalnych w roznych krajach
>> poczawszy od 1948 r. wysylano pracownikow wylacznie zydowskiego
>> pochodzenia. m.in. zostali wystani: Trojan (Adler), Lubiejski
>> (Zygielman), Rajski (Rajgrodzki), Kot (Szterenzys), Zagorski
>> (Winter),Wolf, Hubner, Tykocinski (Tikotiner) i inni. Organizowali oni
>> siatki wywiadowcze w oparciu o koneksje rodzinne i srodowiska
>zydowskie.
>> Werbowali najczesciej osoby bezwartosciowe, skorumpowane, a w wielu
>> wypadkach wykazywali fikcyjne werbunki w celu uzasadnienia nadmiernych
>> wydatkow finansowych.
>> W Inspektoracie Szkolenia wazne stanowiska zajmowali tacy
>> oficerowie zydowskiego pochodzenia jak plk Szulczynski - Redaktor
>> naczelny Przegladu Wojsk Ladowych; plk Welfeld - p.o.
>> szefa Zarzadu
>> Szkolnictwa Wojskowego, ktory kierowal caloksztaltem spraw
>> organizacyjnych, programowych i personalnych w tym Inspektoracie i plk
>> Sadykiewicz z-ca szefa Zarzadu I. W Akademii Sztabu Generalnego
>> czolowe stanowisko zijmowali tacy oficerowie narodowogci zydowskiej
>> jak: plk Broch, plk Berman, plk Demner, plk Bielawski, plk Makowski,
>plk
>> Szlifersztejn i inni. W Biurze Studiow MON - plk Heistein i plk
>> Speizer.
>> W aparacie kwatermistrzowskim dzieki Glownemu Kwatermistrzowi WP gen.
>> Komarowi i szefowi Wydzialu Kadr G1ownego Kwatermistrzostwa pplk.
>> Tatarynowiczowi znaczna czesc kierowniczych stanowisk zajmowali
>> oficerowie narodowoeci zydowskiej m.in.: plk Cukierman, pplk
>Zawadzki,
>> pplk Pakier, pplk Haliliski, pplk Malachowski i pplk Weis, ktory w
>1956
>> r. zdradzil Polske. Do osob, ktore byly specjalnie wyrozniane i
>> przewidywane do objecia eksponowanych stanowisk nalezeli: plk Herc
>> Antopolski, plk Henryk Flikielski, plk Henryk Ebensztejn, plk Jozef
>> Guterman i plk Henryk Cukierman.
>>
>> W pionie technicznym wojsk pancernych wazniejsze stanowiska byly w
>> latach 1950-1954 obsadzone przez oficerow zydowskiego pochodzenia
>takich
>> m.in. jak plk Rotowski (Rotholtz), plk Szulc, plk Bochniewicz, plk
>> Bergerson, plk Sztuhl, plk Krygier, plk Wohlmuth, plk Magler i pplk
>> Neuberg. Po odwolaniu plk Rotowskiego ze stanowiska szefa Zarzadu
>> Sluzby Techniczno Czolgowej, zgodnie z decyzja b. szefa Departamentu
>> Kadr MON gen. Fonkowicza, na powyzsze stanowisko zostat wyznaczony plk
>> Ludwik Szulc, mimo zgloszonych bardziej odpowiednich kandydatow.
>>
>> W wielu przypadkach oficerowie narodowoeci zydowskiej zajmujacy
>> odpowiedzialne stanowiska w pionie technicznym tych wojsk nie
>posiadali
>> nawet sredniego wyksztalcenia, jednak zawsze oceniani byli przez
>> kierownictwo stuzby jako wybitni fachowcy. W sluzbie samochodowej MON
>> jej kierownictwo w osobach: plk Pawel Solski (Pinkus) w latach
>1948-1950
>> i gen. Nowicki od 1952 r. w sposob swiadomy i celowy obsadzali wazne
>> stanowiska w tej sluzbie oficerami narodowosci zydowskiej, czesto o
>> niskich wartosciach fachowych i moralnych jak np. b. plk Jozef
>> Malagowski - zdegradowany za naduzycia i skazany na 6 lat wiezienia;
>plk
>> Ukrainski, zdegradowany, porzucil zone i dzieci, szczegolna opieka
>> otaczal go szef sluzby gen. Nowicki; plk Bolestaw Badian pelnil sluzbe
>> do 1967 r. w pionie organizacyjno-mobilizacyjnym o przecietnych
>> wartosciach; pplk Rafal Lekach nie posiadal w ogole wyksztalenia i
>> praktyki w sluzbie samochodowej; pplk Henryk Majsiak - wyrzucony z
>> informacii w 1967 r. zostal przyjety do sluzby samochodowej bez
>> jakichkolwiek kwalifikacji; pplk Tadeusz Sarzycki - zwolniony z wojska
>> za wroga dzialalnose w czasie okupacji. Po zabiegach gen. Nowickiego
>> powtornie powolany do sluzby wojskowej; pplk Szymon Gladysz - posiadal
>> zaledwie 7 klas szkoly powszechnej, wyjechal do Izraela w 1956 r. oraz
>> plk Ignacy Rutkowski z wyksztalceniem 6 klas szkoly powszechnej, byl
>> naczelnym dyrektorem WZ Mot. Zaciekly syjonista, wybieral sie do
>> lzraela, lecz zmarl na zawal serca na krotko przed planowanym
>wyjazdem.


jerz...@yahoo.com

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
In article <37e5a2a7...@news.omen.com.au>, miro...@fullcomp.com.au
says...

>
>I teraz najwazniejsze: Czytajac obecnie publikowany tu, na scp. watek
>"Przemilczane zbrodnie" znajduje go prawie calkowicie zbiezny z
>opowiesciami mojego ojca, ktory ten obraz staral sie mi przekazac.

W to akurat wierze, Panie Krupinski.

Tak samo jestem przekonany ze rodzinna tradycje (tj opowiesci o Zydowskich
Zbrodniach, Zydowskich Zbrodniarzach i Zydowskiej Piatej Kolumnie) przekazal Pan
swoim potomkom, ktorzy z kolei owa tradycja przekazana nastepnym pokoleniom,
posilkujac sie przy tym odpowiednimi dzielami historycznymi.

Wy to rzeczywiscie wysysacie z mlekiem matki (mowiac "wy" mam na mysli panskich
duchowych pobratymcow, jakby sie ktos pytal).

J.M.


Krzysztof Wroblewski

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
On 20 Sep 1999 02:56:14 GMT, ru...@aol.com (RU8xx) wrote:

>Nie. Z definicji, to wszyscy ludzie maja te same mozliwosci, bo wszyscy sa w
>tej samej kategorii: HOMO SAPIENS.
>I Pan dobrze wie, ze nie staram sie wcale tego zasugerowac,

Owszem stara sie Pan. Gdyby tak nie bylo to jaki sens mialoby pytanie
zadane przez Pana, ktore dla przypomnienia cytuje jeszcze raz?

>>>On 20 Sep 1999 02:31:55 GMT, ru...@aol.com (RU8xx) wrote:
>>>A skad Pan wie, ze ci Palestynczycy sa TAK SAMO, albo BARDZIEJ pracowici,
>>>zdolni, uparci, wytrwali, odwazni, zdeterminowani, zaradni i zadni wiedzy,
>>>jak ich zydowscy koledzy w Polsce miedzywojennej, aby ta analogia miala
>>>jakikolwiek sens???

> Pan stara sie ZASUGEROWAC mi RASISTOWSKIE poglady

Niczego nie staram sie sugerowac. Panskie poglady prezentuje Pan sam.
Nie tak dawno pisal Pan, ze moze istniec rasizm lepszy i gorszy, dzis
zas stawia Pan hipoteze ze Palestynczycy sa mniej pracowici, mniej
zdolni, etc.... Panie RU8xx - to wlasnie jest rasizm.

Krzysztof Wroblewski

Miranda Kubec

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
Krzysztof Wroblewski wrote:
[...]

i po kilku manewrach z Kresow Polski lat 193x wyladowalismy w
Palestynie. Jedyne co sie moze kojazyc z Zydami tego okresu
w Palestynie to pogrom mlodziezy zydowskiej 1929 w Hebronie.

Jak sie to skolei ma, do polskich Kresow 193x.., zydowskich adwokatow
i lekarzy, oraz wyrazeniem "druga kategorja obywatela RP" wie tylko Pan
W.

Jako wlasny komentarz powiedzania "obywatel drugiej kategori"
polecam ten ponizszy tekst. Z dedykacja Panu W.


* * *
Ksiazka o skutkach rownouprawnienia Zydow
November 16, 1997

BYC, ALBO NIE BYC (1913) 33 strony,
przez "zapomnianego" autora
Stanislawa Belza. S. Belza pisze o
stosunkach polsko-zydowskich tuz
przed wybuchem
I-ej wojny swiatowej. Ksiazke mozna nabyc pod
adresem:
Wydawnictwo NORTOM,
ul. Sanocka 15/17,
53-304 Wroclaw
tel: (071) 67-76-88 i 61-16-26

Ponizej ekscerptowany rozdzial pierwszy:

Cytat: " I Sprawa zydowska daje dzis kazdemu
Polakowi duze pole do glebokich rozmyslan.
Bardzo slusznie, jest to bowiem sprawa
przyzlosci naszego kraju, sprawa naszego,
"byc, albo nie byc".

Kiedy przed pol wiekiem Wielopolski,
wbrew narodowemu naszemu
interesowi przeprowadzil rownouprawienie
zydow,
ogol nasz acz wyczuwal niebezpieczenstwo
========
zrownania w przywilejach z Polakami tych,
ktorzy nigdy Polakami nie byli i nie beda,
=========================================
ale sa to jak pasozyt rosline, z sokow
zywotnych od wiekow ogalacali, ku swojej
korzysci Polske, ludzil sie nadzieja, iz
szlachetnoscia ta byc moze, powiekszywszy
szeregi nasze narodowe, od pnia obcego, do
swego przyciagniemy nowe sily, wsmacniajac
tym sposobem krzepkosc calego organizmu.

* * *


M.

Miranda Kubec

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
Miranda Kubec wrote:
>
> Krzysztof Wroblewski wrote:
> [...]

Tak wiec liczac do tylu 1913 - 50 lat 1863 zrownanie
Zydow i Polakow w obywatelskich prawach. Jest to swoisty rekord
gdy pomyslimy jak dlugo Czarni w Pd.Afr. czekali na swoje
rownouprawnienie.

M.

jerz...@yahoo.com

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
In article <37E5FE...@nostalgia.com>, Miranda says...
Ponure pierdoly "Mirandy Kubec" o tyle sa zabawne, ze polityke, przepraszam za
wyrazenie, rasowo-narodowosciowa carskiego zaborcy usiluje zapisac na konto
Polakow. "Miranda Kubec" najwyrazniej nie slyszala ze w latach 1863 - 1913
niepodlegla Polska nie istniala, a "rownouprawnienie" o ktorym mowa to carski
ukaz, jeden z wielu obliczony na rozbicie poparcia dla Powstania Styczniowego
(rownoczesny z dekretm ulikwidacji panszcyzny i uwlaszczeniu chlopow).

Summa sumarum - znajomosc historii wlasnie taka, jak na s.c.p. obowiazuje.

J.M.


Miranda Kubec

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
Candide wrote:

Musze powiedziec ze Pan Candide ma racje,
aczkolwiek jak zwykle zapomnial obetrzec buzi i
chlapnelo mu sie pianka z usteczek po, niektorych
miejscach wlasnego listu.

W Katyniu liczy sie ze zginelo okolo 15 000 tys.
Z tej liczby szacuje sie 10% byla Polskimi Zydami
ktorzy sluzyli w WP.

Z jednej strony podobno Zyd nie ruszy Zyda, z drugiej
strony Zydzi wymordowali tych w Katyniu, Candide zaczyna
siegac do marskistowskiej dialektyki.

Ogolna liczba deportowanych lub zabitych po 17 sept. 1939
nie przekracza 650 tys. (archiwa NKVD) Duza czesc Zydow
zamieszkujacych Ukraine w 1939 byla Polskimi Obywatelami
i wchodzi w ta liczbe 650 tys. Zostali zeslani na Sybir
razem z Polakami.

Tak wiec drogi Candide klamiesz jak stara pudernica karmiona
swinskim cyckiem. Zebys sie ugryzl we wlasny zakrecony ogon
nie udowodnisz tu niczego bo nie ma jak..:))

Zagadka jest tez sprawa niekomunistycznego UP'a oraz innych
Litewskich i Bialorusinskich "stowarzyszen" ktore nie bedac
Zydami z upodobaniem mordowali _przed_i_po_ i Zydow i Polakow.

Tak wiec w pewnej czesci liczba Polskich strat na Ukrainie, Litwie
i Bialorusi, jest sopowodowana, smiertelna miloscia jaka te narody
dazyly i Polakow I Zydow. Za co zydow nienawidzili to wiadomo
"pazozyty i mordercy" za co takich jak Candide - pewnie za dobre
serce i przytomnosc umyslu.



> Ksiazka ta mowi o czyms innym; o
> MASOWYCH MORDERSTWACH
> popelnianych przez zydow na Polakach, o
> potwornych zbrodniach, ktore nawet w
> sowieckim systemie powinny byly byc
> karalne.

Te potworne zbrodnie to takze 50 tys. Ukraincow, usunietych
z naszego wymiaru czasu "to eternity" poprzez dzialania nie
komunistycznego AK na terenach Ukrainy. Tak sie sklada ze
znam starszego Pana ktory jest Ukraincem i z racji zainteresowania
stosunkami Polsko Ukrainskimi, zbiera sobie takie rozne szpargaly.
Jest tam wiele bardzo ciekawych histori i dokumentow.

> Czy masowe mordowanie studentow,
> zakonnikow, ksiezy, nauczycieli, policjantow,
> rozbrojonych zolnierzy i chlopcow, u ktorych
> znaleziono scyzoryk wydaje ci sie
> usprawiedliwione poniewaz mordercami byli
> zydzi?

Oczywiscie Candide posiada dowody, na kazdy scyzoryk, kazdego studenta
uzbrojonego i nieuzbrojonego Polaka. Posiada on tez rodowod, kazdego
jednego NKVD'zisty ktory bral udzial w tych mordach.

Powiem ci Candide cos sensacyjnego, co ukoronuje twoja nienawisc do
Zydow.
Slyszalem ze Orzel (lodz podwodna) zatonela przez Golstrom'a.

> Czy jedyny komentarz na jaki cie stac wobec
> tych morderstw to przypomnienie, iz wsrod
> komunistow byli tez Polacy?

A co ty masz do powiedzenia na temat mordow popelnionych na Zydach.

> Czy ty, Jakubie, jestes oblakany?

A Ty.. - przepraszam zabrzmialo glupio...:))

Drogi Candide.. jestes teatralna wyimaginowana postacia.
Jacub jest rzeczywista materialna osoba, a ktorej twoje
prymitywne chamstwa i zaczepki nie sa w stanie wyprowadzic
z rownowagi. Sceneria ktora nam malujesz nawet nie jest
przyzwoitym dramatem, osoby, czas, miejsce. Ani z ciebie
autor, ani aktor, scenarzysta zaden.. ot taki sobie pracownik
sceny ktory przestawiajac dekoracje mysli ze cos stworzy.

jerz...@yahoo.com

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
In article <37E634...@nostalgia.com>, Miranda says...

>
>Candide wrote:
>
>Musze powiedziec ze Pan Candide ma racje,
>aczkolwiek jak zwykle zapomnial obetrzec buzi i
>chlapnelo mu sie pianka z usteczek po, niektorych
>miejscach wlasnego listu.
>
>W Katyniu liczy sie ze zginelo okolo 15 000 tys.
>Z tej liczby szacuje sie 10% byla Polskimi Zydami
>ktorzy sluzyli w WP.
>
Te 10% wyglada mi na spora przesade. Co dziesiaty statystyczny kadrowy oficer
Zydem? Ciekaw jestem zrodel ktore tak "szacuja".

J.M.


jacob

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to

Miranda Kubec wrote in message <37E634...@nostalgia.com>...

>Candide wrote:
>
>> Czy ty, Jakubie, jestes oblakany?
>
>A Ty.. - przepraszam zabrzmialo glupio...:))
>M.
>
Byc nazwanym przez Candide oblakanym, jest tak samo jak kazdy wariat uwaza
normalnego czlowieka za wariata.

jakub

Miranda Kubec

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
jerz...@yahoo.com wrote:

> Te 10% wyglada mi na spora przesade. Co dziesiaty statystyczny kadrowy oficer
> Zydem? Ciekaw jestem zrodel ktore tak "szacuja".

Polskie zrodla te same ktore dzisiaj widza w Polsce
2 mln Zydow.

M.

Wojciech K.

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to

<jerz...@yahoo.com>

> Wy to rzeczywiscie wysysacie z mlekiem matki (mowiac "wy" mam na mysli
panskich
> duchowych pobratymcow, jakby sie ktos pytal).
>
> J.M.
>

Panu sie wydaje, ze jest pan sprytny?
Ci "wy" u pana, to wszyscy Polacy!
Pan ich nienawidzi z jakiegos powodu
prosto z podrecznika chorob psychicznych.
Jak dlugo jeszcze bedziemy narazeni
na obszczekiwanie "ratlerka" z czerwona
gwiazda na dupie?
No to jak to jest z tym komunizmem, panie
szanowny?
Dobra idea? Dawala pozyc?
Ech! - gdzie te czasy, gdy mozna bylo krasc,
gwalcic i mordowac do woli, prawda panie J.M.?
Niestety. Ci glupi Polacy odtracili braterska reke
Wielkiego Brata i patrza na zachod.
Pospiewaj pan sobie:Jeszcze Polska nie zginela,
ale zginac musi!
No! Do dziela!
Wojciech K.

PS.Czy wiadomo szanownemu panu,ze koszty sadowe
ponosi strona przegrywajaca?
(Urbach faktycznie bierze duzo.)


Marcin

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
jacob wrote:

> Ci, ktorzy tak uwieliczaja kolaboracje Zydow z Sowietami,

Jezeli ktos cos uwielicza, to tylko Zydzi i Sowieci
inaczej przeciez by ze soba nie kolaborowali.

> maja zalozone
> zaslony na oczy, ktore pozwalaja im patrzec tylko na wprost w odebranym
> przez siebie kierunku

To by pasowalo do 95% wypowiedzi Jakuba sparwiedliwego rasisty.



> Czytalem w jakiejs ksiazce (nie pamietam autora, Polaka, ani tytulu), jak to
> na wioskach wojtowie (nie Zydzi) korabowali z Sowietami,

Czytalem ta sama ksiazke i dokladnie pamietam ze wojtowie
byli pol Zydami i pol Ukraincami, ale nie dam glowy ze nie
pol Lotyszami.

> Ale widocznie Polakom wolno, Zydom zas sie.

Jezeli Zydom wolno mordowac Zydow, to dlaczego taki
krzyk ze Niemcom nie wolno ? Czyzby Jakub mial klapki
na oczach i patrzyl tylko na wprost w odebranym przez
siebie kierunku ? No jazda teraz nalezy nazawac mnie
neo-nazista zeby wszystko lepiej trzymalo sie kupy.



> Nikt z tych oskarzycieli Zydow nie pomysli, ze moze gdyby Zydzi w Polsce nie
> byli obywatelami drugiej kategorii, nie byloby wcale Zydow, ktorzy by
> gloryfikowali Sowietow.

Gdyby zlodziej mial pieniadze to moze nie musialby krasc.
To chamstwo ze nikt nie ma ochoty rozdawac pieniedzy na
ulicy, mielibysmy mniej zlodzieji. Moze Jakub da dobry
przyklad ?

> Wiele Zydow wlasnie w Sowietach widzieli moznosc
> wyzwolenia narodowego.

I wszystko sie sprawdzilo. A Zydzi chcieli sie wyzwolic
od czego/kogo dokladnie ?

> Zreszta, przed wojna byli tez komunisci Polacy.

I to w zupelnosci wystarcza, aby Zydzi mogli byc
ze wszystkiego rozgrzeszeni a Jakub mogl spokojnie
wrocic do pisania o pogromach na Zydach.

> Ich mozna chyba, jesli juz,
> zaliczyc do wiekszych zdrajcow niz Zydow.

Gdzie jest niezastapiony J.M. zeby udowodnic Jakubowi
ze to "nie jego zasrany interes i jak Polacy beda chcieli
znac jego opinie to zapytaja".

Marcin
>
> jakub

Marcin

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
Miranda Kubec wrote:

> Tak wiec liczac do tylu 1913 - 50 lat 1863 zrownanie

Po co ten caly wysilek ze zmienianiem nazwisko skoro
i tak nikt na ciebie nie zwraca uwagi bos jest jedno
wielkie zero :)

Marcin

Marcin

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
Miranda Kubec wrote:
>
> Jako wlasny komentarz powiedzania "obywatel drugiej kategori"
> polecam ten ponizszy tekst. Z dedykacja Panu W.
>
> * * *
> Ksiazka o skutkach rownouprawnienia Zydow
> November 16, 1997
>
> BYC, ALBO NIE BYC (1913) 33 strony,

A moze teraz cos o rownouprawnieniu w Izraelu roku 1999,
bo w grupie pojawialy sie liczne przyklady na to ze
Zydzi maja z tym cholernie duze problemy pomimo tej
ich calej milosci do wszystkiego co sie rusza po ziemi.
Jakby to Jakub napisal: czy Zydzi maja zalozone


zaslony na oczy, ktore pozwalaja im patrzec tylko na

wprost w odebranym przez siebie kierunku (albo widza

doskonale to, co sie dzieje po bokach tylko skrzetnie

to przemilczaja) ?

Marcin

Marcin

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
jerz...@yahoo.com wrote:

> Ponure pierdoly "Mirandy Kubec" o tyle sa zabawne, ze polityke,
> przepraszam za wyrazenie, rasowo-narodowosciowa

Gdyby tak Zydzi nasladujac przykad Mirandy zmieniali
nazwiska kazdego dnia, mielibysmy caly klopot z glowy
bo po miesiacu takich uczonych dyskusji, wygryzliby sie
wzajemnie, uznajac w miedzyczasie ze wszyscy razem
i kazdy z osobna jest antysemita :).

Marcin

Marcin

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
Miranda Kubec wrote:
>
> jerz...@yahoo.com wrote:
>
> > Te 10% wyglada mi na spora przesade. Co dziesiaty statystyczny kadrowy oficer
> > Zydem? Ciekaw jestem zrodel ktore tak "szacuja".
>
> Polskie zrodla te same ktore dzisiaj widza w Polsce
> 2 mln Zydow.

To zmienianie nazwisk nie wychodzi wam chyba na dobre,
bo jak to wyglada wobec ludzi kiedy Zyd Zyda na klamstwie
przylapuje. A moze tylko Miranda zera sobie pomylila
zeby ktos na nia wreszcie zwrocil uwage ?

Marcin

Marcin

unread,
Sep 20, 1999, 3:00:00 AM9/20/99
to
jacob wrote:

> Byc nazwanym przez Candide oblakanym, jest tak samo jak kazdy wariat uwaza
> normalnego czlowieka za wariata.

Juz dawno mialem zamiar cos podobnego napisac i czasu mi
brakowalo to teraz sie poprawie za wczesniej:

Byc nazwanym przez Jakuba rasita, jest tak samo jak kazdy wariat

uwaza normalnego czlowieka za wariata.

Marcin

> jakub

Candide

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to

Zadziwiajaca jest u wspolczesnego pokolenia
polskich zydow wiara w magiczna moc ich
wlasnego chamstwa.

Kiedy nie maja sily spojrzec prawdzie w oczy,
z automatyzmem robota wypluwaja z siebie
stek klamstw i obelg, sadzac iz w ten sposob
przykra dla nich rzeczywistosc magicznie
przestanie istniec.

Tymczasem rzeczywistosc jest nieublagana.
Im intensywniej zydzi pluja, klna i lza
Polakow, tym ohydniejszy portret maluja
zarowno swojemu pokoleniu zydow-chamow
jak i pokoleniu swych rodzicow, zydow-
mordercow.

Candide


Miranda Kubec (znana tez jako lysy zyd ze


Szwecji) wrote:
>
> Candide wrote:
>
> Musze powiedziec ze Pan Candide ma racje,
> aczkolwiek jak zwykle zapomnial obetrzec buzi i
> chlapnelo mu sie pianka z usteczek po, niektorych
> miejscach wlasnego listu.
>
> W Katyniu liczy sie ze zginelo okolo 15 000 tys.
> Z tej liczby szacuje sie 10% byla Polskimi Zydami
> ktorzy sluzyli w WP.
>

> > Czy ty, Jakubie, jestes oblakany?
>
> A Ty.. - przepraszam zabrzmialo glupio...:))
>

> Drogi Candide.. jestes teatralna wyimaginowana postacia.
> Jacub jest rzeczywista materialna osoba, a ktorej twoje
> prymitywne chamstwa i zaczepki nie sa w stanie wyprowadzic
> z rownowagi. Sceneria ktora nam malujesz nawet nie jest
> przyzwoitym dramatem, osoby, czas, miejsce. Ani z ciebie
> autor, ani aktor, scenarzysta zaden.. ot taki sobie pracownik
> sceny ktory przestawiajac dekoracje mysli ze cos stworzy.
>

> M.
>
> --
> }} I'm anti-racist and I'm proud of it {{


Sent via Deja.com http://www.deja.com/
Share what you know. Learn what you don't.

jacob

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to

Wojciech K. wrote in message ...

>Panu sie wydaje, ze jest pan sprytny?
>Ci "wy" u pana, to wszyscy Polacy!
>Pan ich nienawidzi z jakiegos powodu
>prosto z podrecznika chorob psychicznych.

> Wojciech K.

Wojtku, czy z ta nienawiscia pana Makca do Polakow nie przesadzasz. Przeciez
on mnie raz skrytykowal za to, ze sie wrazilem zle o Polakach,cho to bylo
niesluszne.
On tylko jest uprzedzony do pojedynczych Polakow. A ze w tym zanadto
przesadza, to juz inna sprawa.

jakub

miro...@fullcomp.com.au

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to
On 20 Sep 1999 05:11:17 GMT, ru...@aol.com (RU8xx) wrote:


>Panie Miroslawie - czyzby Pan sugerowal, ze bolszewicy WYZWALALI Polske?..:))

Ja nie. Ale znam takich ktorzy to robia. Czy nazwisko Malec cos Panu mowi?


>
>Tam - w tej dyskusji z p. Wroblewskim w ogole nie chodzilo o Polske po 1
>wrzesnia 1939....

Czy my przypadkiem nie dyskutujemy w watku zatytulowanym "Zapomniane
zbrodnie" odnoszacym sie w calosci do wydarzen 1939-1941 ?

Musialem cos przeoczyc :)

>
>
>>Fakt - znam pewne pola do popisu jakie Rosjanie oferowali rzucajacym sie
>>na ich szyje zdrajom (Polakom, Zydom, Ukraincom, Bialorusinom) - ale
>>wymagaly one tylko czesci wymienionych przez Pana kwalifikacji.
>
>Tak...

Ciesze sie iz jestesmy tu zgodni


>
>A czy Julian Marchlewski, ktory chcial Polske przylaczyc do CCCP juz w czasie
>wojny bolszewickiej, dozyl tych czasow, czy go wykonczono wczesniej gdzies za
>Uralem???

Owszem - wykonczono. Podobnie jak wielu tych rzucajacym sie na szyje
czerwonym we wrzesniu 1939. Ale dopiero po umiejetnym ich wykorzystaniu
kiedy byli przydatni :)
>
>Pozdrawiam.

Nawzajem.

Miroslaw

miro...@fullcomp.com.au

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to
On 20 Sep 1999 00:43:45 -0700, jerz...@yahoo.com wrote:

>In article <37e5a2a7...@news.omen.com.au>, miro...@fullcomp.com.au
>says...
>>
>>I teraz najwazniejsze: Czytajac obecnie publikowany tu, na scp. watek
>>"Przemilczane zbrodnie" znajduje go prawie calkowicie zbiezny z
>>opowiesciami mojego ojca, ktory ten obraz staral sie mi przekazac.
>
>W to akurat wierze, Panie Krupinski.
>
>Tak samo jestem przekonany ze rodzinna tradycje (tj opowiesci o Zydowskich
>Zbrodniach, Zydowskich Zbrodniarzach i Zydowskiej Piatej Kolumnie) przekazal Pan
>swoim potomkom, ktorzy z kolei owa tradycja przekazana nastepnym pokoleniom,
>posilkujac sie przy tym odpowiednimi dzielami historycznymi.
>

>Wy to rzeczywiscie wysysacie z mlekiem matki (mowiac "wy" mam na mysli panskich
>duchowych pobratymcow, jakby sie ktos pytal).

A dlaczego moj ojciec wlasnie taki obraz mi przekazywal ? W telewizji mu pokazali?
Ja mysle iz mial nieszczescie doswiadczyc tego na wlasnej skorze i obejrzec
wlasnymi oczami. Musial miec pecha - znajdujac sie wlasnie w okreslonym miejscu,
okreslonym czasie i wsrod okreslonych wrogow.

A ja? Jak juz napisalem - blizsze zainteresownie tym problemem i retrospekcje
rozmow z ojcem spowodowal niejaki Jerzy Malec - ktory dokladnie do tych
opowiesci mojego ojca i autora ksiazki prof. Nowaka pasuje. Mysle jednak
iz ciagle potrafie sie powstrzymac od uogolnien ktore tenze Malec wszystkim
stara sie narzucic.

jerz...@yahoo.com

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to
In article <37e6e409...@news.omen.com.au>, miro...@fullcomp.com.au
says...

>
>A dlaczego moj ojciec wlasnie taki obraz mi przekazywal ?

Tego to ja juz nie wiem.

> Musial miec pecha - znajdujac sie wlasnie w okreslonym miejscu,
>okreslonym czasie i wsrod okreslonych wrogow.
>

Takie byly czasy. Jedni uwazali ze wrogiem sa Niemcy ktorzy na Polske napadli (a
po 17-ym wrzesnia - takze Sowieci, ktorzy takze na Polske napadli). Tacy
walczyli z wrogiem. Takich byla miazdzaca wiekszosc.

A inni uwazali (i do dzis uwazaja) ze wrogiem nie sa hitlerowskie Niemcy tylko
polscy obywatele zydowskiego pochodzenia. Tacy walczyli z Zydami. Nie bylo ich
duzo, ale troche bylo. A dzisiaj ich halasliwa progenitura pieknie kultywuje
rodzinne tradycje.

J.M.


jerz...@yahoo.com

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to
In article <rudobu...@corp.supernews.com>, "Wojciech says...
>
>Dobra idea? Dawala pozyc?

_Panu_ dawala pozyc, nie mnie. Juz tlumaczylem Panu ze opuscilem PRL w wieku lat
15-u. Tak sie sklada ze to Pan (a nie ja) w komunizmie sie wyksztalcil i w
komunizmie robil kariere.

Reasumujac - dla mnie bardzo niedobra. Dla trzech milionow panskich rodakow
chyba swietna, bo tyle bylo czlonkow PZPR w czasach najwiekszego rozkwitu
komuny. Nikogo na sile tam nie ciagnieto.

>Ech! - gdzie te czasy, gdy mozna bylo krasc,
>gwalcic i mordowac do woli, prawda panie J.M.?

Patrz wyzej. Kradziezami i morderstwami nie zdarzylo mi sie jakos zajmowac, to
nie wchodzilo w program szkoly podstawowej do ktorej uczeszczalem.

J.M.


Jerzy Pankiewicz

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to
In soc.culture.polish Miranda Kubec <ku...@nostalgia.com> wrote:

: Miranda Kubec wrote:
: >
: > Krzysztof Wroblewski wrote:
: > [...]

: Tak wiec liczac do tylu 1913 - 50 lat 1863 zrownanie
: Zydow i Polakow w obywatelskich prawach. Jest to swoisty rekord


: gdy pomyslimy jak dlugo Czarni w Pd.Afr. czekali na swoje
: rownouprawnienie.

Pozwalam sobie przypomniec ze w latach 1863-1913 nie
bylo panstwa polskiego. To panstwo zaczelo swoje
istnienie od likwidacji prawnej segregacji Zydow
isteniejacej w prawodawstwie zaborcow.


Z powazaniem,
Jerzy Pankiewicz

LechI435

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to
>From: jerz...@yahoo.com
>Date: Tue, 21 September 1999 03:06 AM EDT
>Message-id: <7s7ap9$2g...@edrn.newsguy.com>

>Reasumujac - dla mnie bardzo niedobra. Dla trzech milionow panskich rodakow
>chyba swietna, bo tyle bylo czlonkow PZPR w czasach najwiekszego rozkwitu
>komuny. Nikogo na sile tam nie ciagnieto.

Panie Jurku,
Myli sie Pan.Nie tylko ze ciagnieto na sile ale i szantazowano aby musieli
zapisac sie do PZPR.Wielu z moich kolegow po studiach musialo sie zapisac do
"partii" aby moc normalnie zyc.Mowiono im prosto z mostu ze nie dostana pracy w
ich zawodzie a ich kariera rowna sie zeru o ile nie zapisze sie do
partii.Innemu na Politechnice wroclawskiej zaoferowano kierownicze stanowisko
na wydziale elektroniki.Po pieciu miesiacach kiedy juz zagrzal miejsce zawolano
go do Rektoratu na rozmowe i stwierdzono ze popelniono pomylke zatrudniajac go
na tym stanowisku ze wzgledu na to ze moze je zajmowac tylko osoba partyjna
(liniowe polaczenia z wojskiem , bezposrednie linje z KW PZPR itp).Ale jak mu
oswiadczono jesli zapisze sie do partii moze pozostac.I co on mial zrobic.Mlode
malzenstwo z dzieckiem ktore dopiero zaczynalo stawac na nogi.Zapisal
sie.Ideowiec ?!!! Panie Jurku on ich szczeze nienawidzil.Najwieksze naciski
zaczely sie po rozruchach w lecie `76 roku.Ja mialem tak ich dosc z tym
naciskaniem ze odszedlem do pracy w wielkiej fabryce.I tak krzywo na mnie
patrzono.Nie chce przesadzac bo nigdy nie bedzie mozna tego udowodnic , ale
wydaje mi sie ze z tych trzech milionow ponad polowa byla tylko w PZPR ze
wzgledow bytowych a nie ideowych.Mojego bossa kiedy poznalem blizej okazalo sie
ze choc jest w niej ponad pietnascie lat to ich cala propagande i polityke ma
daleko w tyle.Ale trzeba bylo byc z nim blizej i po kilku glebszych.Normalnie
nigdy na te tematy glosu nie zabieral.I tak chyba bylo z bardzo wieloma tzw
partyjniakami.
Ideowcami byli w zasadzie apartczyki partyjne choc i zdazali sie normalne
pracujace oszolomy.Ale tacy zwykle bardzo szybko zostawali kierowani do
aparatu.Czy to tych ludzi usprawiedliwia ? Nie wiem ale znajac sytuacje i zycie
w PRL ciezko mi jest ich osadzac.

Pozdrawiam
Lech

in...@wlw.net

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to
Jerzy Pankiewicz wrote:

> Pozwalam sobie przypomniec ze w latach 1863-1913 nie
> bylo panstwa polskiego. To panstwo zaczelo swoje
> istnienie od likwidacji prawnej segregacji Zydow
> isteniejacej w prawodawstwie zaborcow.
>
> Z powazaniem,
> Jerzy Pankiewicz

Co prawda to prawda Jurku. Nazekania jednak na to nazucone
rownouprawnienie, mialy miejsce juz w niepodleglej Polsce.

in...@wlw.net

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to
Candide wrote:

> Zadziwiajaca jest u wspolczesnego pokolenia
> polskich zydow wiara w magiczna moc ich
> wlasnego chamstwa.

Czyzby nasz Cendide byl tez Zydem ?

> Kiedy nie maja sily spojrzec prawdzie w oczy,
> z automatyzmem robota wypluwaja z siebie
> stek klamstw i obelg, sadzac iz w ten sposob
> przykra dla nich rzeczywistosc magicznie
> przestanie istniec.

A ta prawda to oczy Candide..:)



> Tymczasem rzeczywistosc jest nieublagana.
> Im intensywniej zydzi pluja, klna i lza
> Polakow, tym ohydniejszy portret maluja
> zarowno swojemu pokoleniu zydow-chamow
> jak i pokoleniu swych rodzicow, zydow-
> mordercow.

Oczywiscie powyzsza teza nie tyczy sie
samego Candide. Nie widze tu jednak zadnych dowodow na to
ze jego wlasni rodzice nie strzelali w 1972 do robotnikow
w Gdansku czy tez pozniej do Slaskich Gornikow. Ze nie jest
on produktem tej wlasnej rodzimej generacji katow, takich jak
Moczar, czy Jaruzelski.


> Candide

> Miranda Kubec (znana tez jako lysy zyd ze
> Szwecji) wrote:

Ten Zyd nie jest wcale lysy - nie sadz innych po sobie...:)
Az bys sie stary zdziwil.

M.
P.S.
A co cie najbardziej zabolalo. Moze Ukraincy czy moze Bialorusini.
A moze to ze wielu Ukraincow uwaza akcje Wisla za przedluzenie
operacji AK na tejze Ukrainie podczas wojny. Wysiedlono ich
podajac jako powod zabojstwo Swierczewskiego. Ogledziny jego munduru
wiszacego do dzisiaj w Muzeum Wojska Polskiego pokazuja jednak ze
nie zginal on o kuli Ukrainskiego snajpera, ale od kuli w plecy.
( z bliska) Ostatnia osoba nalezaca do kregu Swierczewskiego
zginela zamordowana w Warszawie na poczatku lat 70'dziesiatych.
W bardzo tajemniczych okolicznosciach. Jego domniemany morderca-ziec
tez zginal tragicznie przed wykonaniem wyroku. Spadl ze schodow..:))
Wszystko to dzialo sie bez udzialu Zydwo..:) A moze z udzialem
Twoich rodzicow Candide..:)

wojtekf

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to

Użytkownik RU8xx <ru...@aol.com> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:19990919223155...@ng-cd1.aol.com...
> Krzysztof Wroblewski napisal:
> >Czy to obywatele drugiej kategorii mawiali w Lodzi: "wasze ulice a
> >nasze kamienice" ? Czy Pan aby nie przesadza z tym kategoryzowaniem?
> >Juz kiedys proponowalem w celu faktycznego ustalenia jak wyglada owa
> >"druga kategoria" porownac chocby procent lekarzy, prawnikow i
> >bankierow pochodzenia zydowskiego w Polsce z analogicznym procentem
> >lekarzy, prawnikow i bankierow pochodzenia palestynskiego w Izraelu.
> >Moze wtedy okaze sie ze ta "druga kategoria ludzi" w Polsce to jednak
> >lekka przesada .......
> >
> >Krzysztof Wroblewski

>
> A skad Pan wie, ze ci Palestynczycy sa TAK SAMO, albo BARDZIEJ pracowici,
> zdolni, uparci, wytrwali, odwazni, zdeterminowani, zaradni i zadni wiedzy, jak
> ich zydowscy koledzy w Polsce miedzywojennej, aby ta analogia miala jakikolwiek
> sens???
> No skad?
> Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com

Mysle, ze Zydzi na tyle czesto spotykali sie w przedwojennej Polsce
z pogarda i ponizeniem , ze mozna generalnie stwierdzic ze byli traktowani jako
"obywatele drugiej kategorii" , tak samo jak z pewnoscia Palestnczycy sa w Izraelu
obywaltelami nie lepszej kategorii.

Panie Pawle , jednak negowanie sensu analogii, ktora wysunal Pan Wroblewski,
przy pomocy niektorych chociazby argumentow jakie pan podal jest rasizmem,
gdyz Panska teza przeklada sie BEZ JAKIEJKOLWIEK MANIPULACJI na stwierdzenie:

Przedwojenni Zydzi w Polsce byli od dzisiejszych Palestynczykow:

bardziej uzdolnieni
bardziej odwazni - rasizm( bez potrzeby wyjasnien)

bardziej uparci
zdeterminowani
wytrwali
zaradni - KWESTIA KULTURY jesli rozumiec te chechy
jako srodowiskowo nabyte umiejetnosci
RASIZM jako cechy rozumiane przez przyrodzone
jednej tylko 'rasie'

bardziej zadni wiedzy - rasizm( ciekawosc swiata nie jest uwarunkowana srodowiskowo,
srodowisko moze co najwyzej tłamsic :>) indywidua o podwyzszonym
poziomie pewnych neuroprzekaznikow chcace "wyrastac na kamieniu")

I nawet łagodzona roznica kultur (co tez moze byc odczytane jako rasizm) jako taka
bez dyskusji przystaje do definicji, a ma sie dokladnie odwrotnie do tego ze "wszyscy


ludzie maja te same mozliwosci, bo wszyscy sa w tej samej kategorii: HOMO SAPIENS"

Chyba nie ma Pan co do tego watpliwosci?

Nie mysle ze jest pan rasista , mimo iz w ferworze dyskusj, wyrazil Pan ewidentnie takie
poglady , raczej nie tak nalezaloby chwycic za rogi (wg. mnie istniejaca , choc dla
Pana nie do przyjecia ) te analogie.
Podobnie nastepny zarzut ze "Pan Wroblewski sugeruje Panu rasistowskie poglady,
poniewaz nie ma innych argumentow w dyskusji" jest w tym kontekscie smieszny.

w.

RU8xx

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to
Wojtekf napisal:

>Użytkownik RU8xx <ru...@aol.com> w wiadomości do grup dyskusyjnych
>napisał:19990919223155...@ng-cd1.aol.com..

>> A skad Pan wie, ze ci Palestynczycy sa TAK SAMO, albo BARDZIEJ pracowici,


>> zdolni, uparci, wytrwali, odwazni, zdeterminowani, zaradni i zadni wiedzy,
>jak
>> ich zydowscy koledzy w Polsce miedzywojennej, aby ta analogia miala
>jakikolwiek
>> sens???
>> No skad?
>> Pawel Jedrzejewski

>RU...@aol.com



Prosze mnie wysluchac /a raczej... przeczytac/.

Postaram sie to wytlumaczyc w miare krotko i jasno.

Pan Wroblewski zaklada /i napewno slusznie/, ze w przedwojennej Polsce bylo
wiecej procentowo wyksztalconych i odnoszacych zawodowy sukces Zydow, niz jest
Palestynczykow w Izraelu dzisiejszym. W zwiazku z tym Polska traktowala lepiej
Zydow, niz Izrael Palestynczykow.

Na co ja odpowiadam, ze ta analogia mialaby sens tylko wowczas, gdybysmy
zalozyli, ze DETERMINACJA tych przedwojennych polskich Zydow jest jednakowa z
determinacja dzisiejszych Palestynczykow, aby sukces odniesc i wyksztalcenie
uzyskac.

Dlatego napisalem:

>> A skad Pan wie, ze ci Palestynczycy sa TAK SAMO, albo BARDZIEJ pracowici,
>> zdolni, uparci, wytrwali, odwazni, zdeterminowani, zaradni i zadni wiedzy,
>jak
>> ich zydowscy koledzy w Polsce
>miedzywojennej, aby ta analogia miala jakikolwiek
>> sens???

Po pierwsze; napisalem" CI Palestynczycy" bo nie chodzi mi w ogole o
Palestynczykow, ale o te konkretna grupe - tych aspirujacych do zawodowego
sukcesu.

Nigdzie nawet nie sugerowalem, ze Palestynczycy z natury sa "GORSI" pod
jakimkolwiek wzgledem, niz Zydzi.

Uwazam - bez najmniejszych watpliwosci - ze wszyscy ludzie, niezaleznie od
rasy, narodowosci, etnicznosci itd - maja ten sam potencjal intelektualny.

Kultury oczywiscie roznie ten potencjal stymuluja.

Dlatego wlasnie niektore grupy sa bardziej "successful" w kulturze zachodniej
niz inne - i to jest fakt.

I zauwazenie tego faktu nie ma nic wspolnego z rasismem.

RASIZM jest wtedy, gdy uwazamy, ze jakas grupa ludzi tej samej rasy - jest z
natury GORSZA pod wzgledem intelektualnym, charakterologicznym, emocjonalnym
itd. od innej.

Wszystkie cechy, jakie wymienilem sa wyznaczane kulturowo - lacznie z byciem
"bardziej zadnym wiedzy".

A co najwazniejsze, wcale nawet nie uwazam, ze ci przedwojenni Zydzi musieli
byc od wspolczesnych Palestynczykow w jakiekolwiek z tych cech LEPSI.

Chodzilo mi tylko o to, ze aby porownywac jak ich system panstwowy w tych dwu
krajach /Polska i Izrael / traktuje - TRZEBA byc pewnym, ze te cechy - nie
wrodzone, ale KULTUROWE, albo wrecz indywidualne - sa IDENTYCZNE.

Jak mozna uznac za rasistowskie stwierdzenie, w ktorym zakladam przeciez, ze:

> A skad Pan wie, ze ci Palestynczycy sa TAK SAMO, albo BARDZIEJ pracowici,
>> zdolni, uparci, wytrwali, odwazni, zdeterminowani, zaradni i zadni wiedzy


Ja zupelnie serio nie wykluczam, ze Palestynczycy moga byc:

>TAK SAMO, albo BARDZIEJ

....i tu te wszystkie pozytywne cechy!!

Przeciez jest zupelnie oczywiste, ze MOGA!!!

Tylko, aby robic takie porownania - trzeba to wiedziec, trzeba miec na ten
temat informacje!!

Tylko o te WIEDZE mi chodzilo.


Bardzo prosze o komentarz, bo bedac zawzietym przeciwnikiem kazdego rasizmu -
nie chcialbym byc akurat w tej sprawie zle zrozumiany.

Nie dlatego uwazam sugerowanie mi przez p. Wroblewskiego rasizmu, jako dowod na
brak u niego argumentow, ze WIEM, ze nie jestem rasista.
To by bylo smieszne...

Zarzucam mu to, poniewaz NIE zrozumial mojego apelu o sens porownywania dwu
grup tylko wtedy, gdy sie ma o nich istotne informacje, ze sa identycznym
materialem do porownan.

Samo stwierdzenie podobienstwa sytuacji tych dwu grup nie wystarczy.

Jeszcze jeden ostatni przyklad:
porownujemy jakosc skoczni narciarskiej /to sa te dwa systemy panstwowe (Polska
i Izrael) i ich traktowanie Zydow i Palestynczykow.

Na jednej skoczni skacze narciarz "Z".

Na drugiej narciarz "P".

Narciarz "Z" skoczyl 120 metrow.

Narciarz "P" skoczyl 90 metrow.

Czy mozemy powiedziec, ze skocznia na ktorej narciarz "P" skoczyl 90 metrow
jest gorsza?

Nie!

Nie mozemy, dopoki nie upewnimy sie, ze obaj narciarze reprezentuja ten sam
poziom umiejetnosci, szybkosci i checi, aby skoczyc daleko.

O to mi chodzilo.

Mozliwosci i predyspozycje do skakania kazdy z nich ma te same!

Obaj maja 180 cm wzrostu, obaj waza 75 kg itd.

Ale jeden trenuje wiecej, drugi mniej, jeden chce skoczyc daleko bardziej,
drugi - mniej.

Nie mozemy oceniac skoczni, dopoki nie upewnimy sie, ze motywacje i praca
wlozona w trening skoczkow sa identyczne.




Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com

jacob

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to

wojtekf wrote in message <7s8h6a$9ne$1...@Waldemar.mat.uni.torun.pl>...

>
>Użytkownik RU8xx <ru...@aol.com> w wiadomości do grup dyskusyjnych
>napisał:19990919223155...@ng-cd1.aol.com...

>> A skad Pan wie, ze ci Palestynczycy sa TAK SAMO, albo BARDZIEJ pracowici,
>> zdolni, uparci, wytrwali, odwazni, zdeterminowani, zaradni i zadni
wiedzy, jak
>> ich zydowscy koledzy w Polsce miedzywojennej, aby ta analogia miala
jakikolwiek
>> sens???
>> No skad?
>> Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com
>

>Mysle, ze Zydzi na tyle czesto spotykali sie w przedwojennej Polsce
>z pogarda i ponizeniem , ze mozna generalnie stwierdzic ze byli traktowani
jako
>"obywatele drugiej kategorii" , tak samo jak z pewnoscia Palestnczycy sa w
Izraelu
>obywaltelami nie lepszej kategorii.

>


>Panie Pawle , jednak negowanie sensu analogii, ktora wysunal Pan
Wroblewski,
>przy pomocy niektorych chociazby argumentow jakie pan podal jest rasizmem,
>gdyz Panska teza przeklada sie BEZ JAKIEJKOLWIEK MANIPULACJI na
stwierdzenie:
>
>Przedwojenni Zydzi w Polsce byli od dzisiejszych Palestynczykow:
>
>bardziej uzdolnieni
>bardziej odwazni - rasizm( bez potrzeby wyjasnien)
>
>bardziej uparci
>zdeterminowani
>wytrwali
>zaradni - KWESTIA KULTURY jesli rozumiec te chechy
> jako srodowiskowo nabyte umiejetnosci
> RASIZM jako cechy rozumiane przez
przyrodzone
> jednej tylko 'rasie'
>
>bardziej zadni wiedzy - rasizm

Panie Wojtku,
pan Pawel sie tylko pytal "skad pan wie, ze..." a nie twierdzil to jako
pewnik. A gdyby nawet pisal to jako pewnik czy mozna sugerowac, ze nosi to
znamiona rasizmu.
Ja np. twierdze (pewnik), ze Polacy sa wiecej bojowi niz Czechoslowacy
(dawniej), czy jest w tym jakis rasizm.
W moim pojeciu rasizmem jest negatywne wyrazanie sie o jakims narodzie,
religii lub rasy. Twierdzenie, ze jeden narod pod jakims wzgledem jest
lepszy od drugiego, nie znaczy, ze uwaza sie tego drugiego narodu za nic
wartego, tylko ze jest pod okreslonym wzgledem troche gorszy
Jezeli ktos stwierdzi: Zydzi to tchorze, bedzie to twierdzeniem
rasistowskim, bo jest to nieprawda; sa wsrod Zydow nie tchorze tez. Ale
jesli ktos stwierdzi, ze Polacy sa wiecej odwazni, niz Zydzi, nie bedzie to
rasizmem.
Takiego rodzaju twierdzenia (a nawet nie twierdzenia, tylko pytania)
dopuscil sie pan Pawel.

jakub

jacob

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to

RU8xx wrote in message <19990921151140...@ng-fe1.aol.com>...

>Prosze mnie wysluchac /a raczej... przeczytac/.

>Uwazam - bez najmniejszych watpliwosci - ze wszyscy ludzie, niezaleznie od
>rasy, narodowosci, etnicznosci itd - maja ten sam potencjal intelektualny.

Tu bym sie z Toba nie zgodzil. Bo jesli tak, wszyscy powinni miec ten sam
IQ. Dlaczego w tej samej klasie, z tych samych srodowisk sa uczniowie
celujacy i pozistajacy na drugi rok w tej samej klasie. Czyzby ich potencjal
intelektualny jest rowny?


>
>Kultury oczywiscie roznie ten potencjal stymuluja.
>
>Dlatego wlasnie niektore grupy sa bardziej "successful" w kulturze
zachodniej
>niz inne - i to jest fakt.

A wiec niektorzy Polacy, Amerykanie, Zydzi sa bardziej
inteligentni, a niektorzy mniej.

jakub

>
>
> Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com

RU8xx

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to
Jakub Bekker napisal:

>RU8xx wrote in message <19990921151140...@ng-fe1.aol.com>...

>>Prosze mnie wysluchac /a raczej... przeczytac/.
>>Uwazam - bez najmniejszych watpliwosci - ze wszyscy ludzie, niezaleznie od
>>rasy, narodowosci, etnicznosci itd - maja ten sam potencjal intelektualny.

>Tu bym sie z Toba nie zgodzil. Bo jesli tak, wszyscy powinni miec ten sam
>IQ. Dlaczego w tej samej klasie, z tych samych srodowisk sa uczniowie
>celujacy i pozistajacy na drugi rok w tej samej klasie. Czyzby ich potencjal
>intelektualny jest rowny?


Jakubie, oczywiscie, ze INDYWIDUALNI ludzie maja rozne IQ.
Nawet sa grupy ludzi, ktore maja wyzsze IQ od innych.


Ale mnie chodzi o to, ze POTENCJAL jest ten sam.

Rozumiem przez ten potencjal cechy ludzkiej inteligencji, ktore umozliwiaja,
pelne, normalne, swiadome, efektywne uczestniczenie w zyciu spolecznym
/rodzina, praca, kontakty socjalne, zainteresowania poza zawodowe itd/

Zrobmy takie porownanie.

Aby przejsc przez pustynie i nie umrzec z pragnienia trzeba zabrac ze soba 10
litrow wody.

I teraz okazuje sie, ze sa ludzie, ktorzy maja ze soba pojemniki 20 litrowe, a
niektorzy 15 litrowe.

To jest wlasnie IQ.

Jedni maja wiekszy pojemnik, drudzy - mniejszy.

Ale i jednym i drugim wystarcza w zupelnosci te 10 litrow wody.

Tak wiec ich potencjal intelektualny jest ten sam.

Cala reszta jest juz niepotrzebnym nadmiarem przestrzeni w tym pojemniku, ktora
moze byc wypelniona woda, ale pozytek z tego niewielki... Raczej ciezar
tylko...

Ludzie z wysokim IQ potrafia czesto byc kompletnymi durniami w wielu sprawach.

Nie przecenialbym tego IQ.

Inne rzeczy licza sie bardziej.....

Pozdrawiam.


Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com

polin

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to
Niech Bedzie Pochwalony JC!

Panu jacob@ odpowiem po zydowsku ze ma i nie ma racji w swej krytyce J. R.
Nowaka. To samo mozna powiedziec Nowakowi kotry z igly robi widly.

Jacob @ ma racje ze byli rozni Zydzi. Byli tacy kotrzy natychmiast kolaborowali
z sowietami ( i niemcami) i mordowali dziesiatki tysiecy Ukraincow, Litwinow i
Polakow, (w tej kolejnosci) wykonujac w lipcu 1941 roku przed ucieczka rozkaz
Chrszczowa odnaleziony okolo pieciu lat temu.

A byli i inni Zydzi wierni Polsce az do smierci jak przywodcy polskiego
(warszawskiego) Bundu Wiktor Adler i Henryk Ehrlici dlatego dzis zapomniani
przez ich wspolwyznawcow. Tych dwoje mimo aresztowania i wyroku smierci nie
zgodzili sie w 1940 na stworzenie i udzial w Polskim Komitecie bedacym
przeciwwaga w ZSSR polskiego rzadu w Francji a pozniej w Londynie. W lecie 1941
roku ich przeniesiono z celi smierci do aresztu domowego i proszono jeszcze raz
o stworzenie polskiego rzadu w ZSSR czego oni sie znowu odmowili (nawet
przystapienia do "polskiego" komitetu antyfaszystowskiego w ZSSR i w zwiazku z
tym chyba w styczniu lub lutym 1942 roku ich "wspolwyznawcy" z NKVD
rozstrzelali.

Jasne ze byli polscy komunisci i tacy rdzenni Polacy ktorzy wspolpracowali z
hitlerowcami. Bylo rowniez dwu polskich biskupow ktorych powieszono w Wawie za
wspolprace z caratem w czasie powstania Kosciuszkowskiego!

Tak wiec sprawa sprowadza sie do liczb, czyli JAKI PROCENT ZYDOW BYLO W
NKWD. Odpowiedz do tego mozna znalezc na witrynie Ukrainca Lubomyra Prytulaka z
Kanady chyba www.ukrarchive. Jest tam zreferowana ksiazka z 1997 roku z Kijowa
Wiktora Szapowala ktora publikuje prosby i ankiety osobowe 350 glownych
enkawudystow proszacych o promocje. Czesc z nich podaje swoje pochodzenie
spoleczne i narodowosciowe.

Z pracy Szapowala wynika ze w NKWD bylo tyle Zydow ile w gabinecie Clintona lub
tak procent jakimi sa rektorzy osmiu amerykanskich Ivy Legue
uniwersytetow (pieciu przyznaje sie ze sa Zydami).

J. R. Nowak ma racje i chwala mu za to ze wspomina mordy o ktorych Zydzi chca
zapomniec. Jednakze szkoda ze sie opiera na fantasmagorycznych
holokostomanicznych relacjach (jak np ze w czasie zebrania mordowano polskich
studentow we Lwowie i ze lezeli w kaluzach krwi na korytarzu jak orkiestra
grala. Napewno ich zamordowano strzalem w potylice z malokalibrowego pistoletgu
w jakiejs piwnicy lub w lesie tym samym sposobem jak w Katyniu.

Po cichu, bezkrwi i bez drgawek Strzaly w potylice z wogole NIE KRWAWIA a
powoduja natychmiastowa smierc i bez drgawek bo przerywaja lub paralizuja rdzen
przedluzony pociskiem lub wylewem krwi WEWNATRZ CZASZKOWYM, ktory powoduje
herniation - po angielsku (przepukline? po polsku) rdzenia przedluzonego poprzez
otwor czaszki wielki.

No coz, prof Nowak wierzy w Holokost i dlatego opiera sie relacjach malpujacych
relacje epoki (rzekomej) zaglady i tym obniza klase swych wspanialych i
potrzebnych badan naukowych.

Oczywiscie nie wszystkie relacje sa 100% przesadne fantasmagoryczne lub
klamliwe. Np ta relacja ze jakis wedkarz podpatrzyl egzekucje Polakow w lesie
nad rzeka wydaje sie prawdziwa. Ani slowa w niej o tym ze mozg ofiar obrygal
ubrania i twarze katow lub ze ofiarom przed smiercia wyrywano paznokcie lub z
ich plecow zdzierano skore na damskie torebki lub obcinano im kciuki by z nich
robic przelaczniki do elektrycznych kontaktow lub ze ofiary przed zastrzeleniem
krzyzowano.

Z powazaniem

Polina borowska


jacob wrote:

> Janina Kowalczyk wrote in message
> <19990919031547...@ng-fo1.aol.com>...
> > Przemilczane zbrodnie (3)
> >
> > Jak mordowano Polakow
> >
> > Gdy rozpoczynalem pisanie ksiazki o antypolskich
> > postawach Zydow na Kresach po 17 wrzesnia 1939 r.,
> > zdawalem sobie dobrze sprawe z rozmiarow kolaboracji
> > Zydow z sowieckimi najezdzcami w administracji,
> > propagandzie, nadzorze deportacji Polakow czy ogromnej
> > fali zydowskich donosow przeciw Polakom.
> (...)
>
> Ci, ktorzy tak uwieliczaja kolaboracje Zydow z Sowietami, maja zalozone


> zaslony na oczy, ktore pozwalaja im patrzec tylko na wprost w odebranym
> przez siebie kierunku (albo widza doskonale to, co sie dzieje po bokach

> tylko skrzetnie to przemilczaja).


> Czytalem w jakiejs ksiazce (nie pamietam autora, Polaka, ani tytulu), jak to

> na wioskach wojtowie (nie Zydzi) korabowali z Sowietami, a nawet wydawali
> innych Polakow (moze ktos o tym czytal i przypomni). Ale widocznie Polakom
> wolno, Zydom zas sie.


> Nikt z tych oskarzycieli Zydow nie pomysli, ze moze gdyby Zydzi w Polsce nie
> byli obywatelami drugiej kategorii, nie byloby wcale Zydow, ktorzy by

> gloryfikowali Sowietow. Wiele Zydow wlasnie w Sowietach widzieli moznosc
> wyzwolenia narodowego.
> Zreszta, przed wojna byli tez komunisci Polacy. Ich mozna chyba, jesli juz,


> zaliczyc do wiekszych zdrajcow niz Zydow.
>

> jakub


wojtekf

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to

Użytkownik RU8xx <ru...@aol.com>

> Prosze mnie wysluchac /a raczej... przeczytac/.

Przeczytalem i zastanowilem sie nad tym co Pan napisal,
niestety robiac to po raz wtory uznaje Panskie sformulowanie ,
bynajmniej nie wyjete z kontekstu, za rasistowskie .
Patrze jednynie na tekst , a on brzmial podobnie jak
np. niektore sformulowania hitlerowcow dotyczace Zydow
i wydaje mi sie, ze teza taka wygloszona wobec dowolnej nacji
chlodnym i obojetnym tonem nie inaczej zostalaby na ogól odebrana.

> Bardzo prosze o komentarz, bo bedac zawzietym przeciwnikiem kazdego rasizmu -
> nie chcialbym byc akurat w tej sprawie zle zrozumiany.

Panie Pawle , juz w poprzednim poscie , napisalem ze nie uwazam Pana
za rasiste , absolutnie nie mam i nie mialem o Panu takiego zadania,
gdyz w swietle wszystkich Panskich postow jakie czytalem wydaje mi sie
Pan czlowiekiem nie reprezentujacym rasistowskich pogladow.

Zareagowalem na Panskie , nazwijmy to niefortunne sformulowanie,
jedynie dlatego ze zaprzeczyl Pan logicznemu wnioskowi Pana Wroblewskiego,
odcinajac go jednoczesnie od glosu.

sytuacja wygladala tak:
......
1.Pan Wroblewski dostrzegl jakas analogie,
2.Pan odpowiedzial
3.Panski Rozmówca wyciagnal wniosek sluszny wniosek z Panskiej niestety niefortunnej
wypowiedzi
4. Pan wniosek odrzucil i ucial rozmowe twierdzeniem o "braku argumentow"
(to wydalo mi sie smieszne )

Wiec napisalem jednie dlatego!!!
NIE ! WCIAGAM PANA W REJESTR RASISTOW !!(ktorego nie prowadze:))
Uwazam ze byla to pomylka z Panskiej strony.

z wyrazami szacunku

Wojtek


RU8xx

unread,
Sep 21, 1999, 3:00:00 AM9/21/99
to
Wojtekf napisal:


>Przeczytalem i zastanowilem sie nad tym co Pan napisal,
>niestety robiac to po raz wtory uznaje Panskie sformulowanie ,
>bynajmniej nie wyjete z kontekstu, za rasistowskie .


Trudno.

Nic juz wiecej nie moge zrobic, aby Pana przekonac, ze moje slowa zle Pan
zrozumial.

Wniosek z tego dla mnie, ze nie umialem moich mysli wlasciwie sformulowac.

Pozdrawiam.


Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com

wojtekf

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to

Użytkownik jacob <jbe...@flash.net>

>
> RU8xx wrote in message <19990921151140...@ng-fe1.aol.com>...
>
> >Prosze mnie wysluchac /a raczej... przeczytac/.
> >Uwazam - bez najmniejszych watpliwosci - ze wszyscy ludzie, niezaleznie od
> >rasy, narodowosci, etnicznosci itd - maja ten sam potencjal intelektualny.
>
> Tu bym sie z Toba nie zgodzil. Bo jesli tak, wszyscy powinni miec ten sam
> IQ. Dlaczego w tej samej klasie, z tych samych srodowisk sa uczniowie
> celujacy i pozistajacy na drugi rok w tej samej klasie. Czyzby ich potencjal
> intelektualny jest rowny?
> >
> >Kultury oczywiscie roznie ten potencjal stymuluja.
> >
> >Dlatego wlasnie niektore grupy sa bardziej "successful" w kulturze
> zachodniej
> >niz inne - i to jest fakt.
>
> A wiec niektorzy Polacy, Amerykanie, Zydzi sa bardziej
> inteligentni, a niektorzy mniej.
>
> jakub
> >
> > Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com

Mysle ze zawężanie rozwazan to wyroznionych jednostek jest bezcelowe
i dezorientujące .
Jednak istnieje , zapewne znany Panom , inny bardzo ciekawy askpekt tego zagadnienia.
Nie bylbym zdziwiony gdyby okazalo sie ze niektore spolecznosci
na skutek dlugotrwalej "genetycznej" izolacji oraz braku potrzeby rozwijania
pewnych umiejetnosci czy cech prezentowaly w testach nizszy jej poziom.

Przyklad:

Plemiona Indian zostaly zdziesiatkowane chorobami zakaznymi przywiezionymi
przez Europejczykow , u ktorych te same choroby przebiegaly w znacznie lagodniejszej
formie.(ewolucyjnie nabyta odpornosc jest faktem)

Przyklad bardziej drastyczny :

Sklonnosc ku alkoholizmowi. Otoz , sa naukowcy ktorzy uwazja ,
ze np. Irlandczycy znacznie latwiej uzalezniaja sie od alkoholu
niz ludy srodziemnomorskie np. Wlosi i popieraja swe tezy statystyka
(naprawde nie znam tej statystyki , ani jej poprawnosci slyszalem jedynie o tym)
Wyjasniaja ten fakt (czy swoje badania statystyczne) tym ze ludy srodziemnomirskie
zetknely sie i uzywaja alkoholu od kilku tysiecy lat (podobno nawet gdzies
w Azji mniejszej odkryto na scianach grot slady octu winnego sprzed kilkunastu
tysiecy lat) , natomiast ludy polnocnej Europy do ust wiziely trunki zledwie
przed 1-2 tysiacami lat.
Wiec byc moze alkohol dzialal tak samo piorunujaco i uzalezniajaco
na owczesnych starozytnych, lecz dzieki temu dzisiejsi Wlosi maja mocne
glowy i nie popadaja w alkoholizm :>)) "Dzadowie jedli winogrona , wnukom
mniej cierpna zeby " :>)).
Jesli statystyki sa prawdziwe , to byc moze obok innych czynnikow jak wedrowki
ludow i tzw.obroty alkoholi (wino vs. wysokoprocentowa whisky) jest to czynnik istotny.
Ciekawe jak sie maja do tego Polacy i Wegrzy ? :))

Tak czy inaczej moze byc prawda naukowa stwierdzenie ze np.
"jedna nacja jest bardziej sklonna ku alkoholizmowi" jaki na podobnej z zasadzie ,
wynikajacej z innych czynnikow historycznych, ze:
"nacja(czy plemie) X ma srednio wyzsze IQ niz Y - czyli zdolnosci matematyczne,
bo to glownie mierzy IQ".

Niezaleznie czy takie zjawisko istnieje , z pewnoscia roznice sa minimalne!!
A rasizm zaczyna sie wtedy, gdy na podstawie urojonych badz mini-mini-malnych
roznic jedni uwazaja ze nalezy im sie lepsze miejsce w swiecie i wieksze? prawo
istnienia niz drugim (co jak widze na tej liscie jest nierzadkim przypadkiem,
a sporowadzaniem sie (w sensie narodowym) do roli historycznej ofiary ,
zas przeciwnika do roli historycznego oprawcy konczy sie prawie kazdy wątek)
Jest zatem lista miejscem jękow i nieustajacej pokuty - dlatego tez tu przyszedlem :>))))))

w.


jacob

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to

RU8xx wrote in message <19990921160039...@ng-fe1.aol.com>...
>Jakub Bekker napisal:

>
>>RU8xx wrote in message <19990921151140...@ng-fe1.aol.com>...
>
>>>Prosze mnie wysluchac /a raczej... przeczytac/.
>>>Uwazam - bez najmniejszych watpliwosci - ze wszyscy ludzie, niezaleznie
od
>>>rasy, narodowosci, etnicznosci itd - maja ten sam potencjal
intelektualny.
>
>>Tu bym sie z Toba nie zgodzil. Bo jesli tak, wszyscy powinni miec ten sam
>>IQ. Dlaczego w tej samej klasie, z tych samych srodowisk sa uczniowie
>>celujacy i pozistajacy na drugi rok w tej samej klasie. Czyzby ich
potencjal
>>intelektualny jest rowny?
>
>
>Jakubie, oczywiscie, ze INDYWIDUALNI ludzie maja rozne IQ.
>Nawet sa grupy ludzi, ktore maja wyzsze IQ od innych.
>
>
>Ale mnie chodzi o to, ze POTENCJAL jest ten sam.
>
>Rozumiem przez ten potencjal cechy ludzkiej inteligencji, ktore
umozliwiaja,
>pelne, normalne, swiadome, efektywne uczestniczenie w zyciu spolecznym
>/rodzina, praca, kontakty socjalne, zainteresowania poza zawodowe itd/
>
>Zrobmy takie porownanie.
>
>Aby przejsc przez pustynie i nie umrzec z pragnienia trzeba zabrac ze soba
10
>litrow wody.
>
>I teraz okazuje sie, ze sa ludzie, ktorzy maja ze soba pojemniki 20
litrowe, a
>niektorzy 15 litrowe.
>
>To jest wlasnie IQ.
>
>Jedni maja wiekszy pojemnik, drudzy - mniejszy.

A jak przejda przez pustynie ci, ktorzy maja pojemnik tylko dwulitrowy?
Czyli nawet potencjal nie jest ten sam.

Czesc,
jakub

RU8xx

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
Jakub Bekker napisal:

>RU8xx wrote in message

>>Zrobmy takie porownanie.


>>
>>Aby przejsc przez pustynie i nie umrzec z pragnienia trzeba zabrac ze soba
>10
>>litrow wody.
>>

>>I teraz okazuje sie, ze sa ludzie, ktorzy maja ze soba pojemniki 20
>litrowe, a
>>niektorzy 15 litrowe.
>>
>>To jest wlasnie IQ.

>>Jedni maja wiekszy pojemnik, drudzy - mniejszy.

>A jak przejda przez pustynie ci, ktorzy maja pojemnik tylko dwulitrowy?
>Czyli nawet potencjal nie jest ten sam.
>
>Czesc,
>jakub


Jakubie, wlasnie na tym polega cala sprawa, ze kazdy czlowiek - z wyjatkiem
chorych i umyslowo niesprawnych w wyniku chorob nabytych i dziedzicznych -
przez samo bycie CZLOWIEKIEM /Homo sapiens - Czlowiek rozumny/ ma zawsze
pojemnik nie mniejszy niz te niezbedne dziesiec litrow!

Jezeli ktos ma dwa - jak piszesz - to jest chory, ciezko chory...

A mowimy tu przeciez wylacznie o ludziach zdrowych.


Pozdrawiam.


Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com

jerzy wk

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to

> No to jak to jest z tym komunizmem, panie
> szanowny?
> Dobra idea? Dawala pozyc?


> Ech! - gdzie te czasy, gdy mozna bylo krasc,
> gwalcic i mordowac do woli, prawda panie J.M.?

> Pospiewaj pan sobie:Jeszcze Polska nie zginela,
> ale zginac musi!
> No! Do dziela!
> Wojciech K.
>

A to juz demagogia, drogi Panie. Oburzamy sie gdy niektore srodowiska
zydowskie twierdza, ze Niemcy mogli zrealizowac Holocaust TYLKO w
Polsce, bo w przeciwienstwie do innych narodow, my WSZYSCY jestesmy
antysemitami i tragedia Zydow byla nam nawet na reke. Oburzamy sie i
mamy racje ale pozniej ktos taki jak Pan wyglasza poglady rownie
niemadre i ktos inny czuje sie nieslusznie oskarzony.

Czesto niezgadzam sie z panem Malcem i wydaje mie sie, ze on czesto
przesadza w generalizowaniu postawy Polakow wobec Zydow ale to co Pan o
nim napisal jest ciosem ponizej pasa.

Jerzy WK

LDenterint

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
><HTML><PRE>Subject: Re: Przemilczane zbrodnie (3)
>From: "in...@wlw.net" <in...@wlw.net>
>Date: Tue, 21 September 1999 06:52 AM EDT
>Message-id: <37E763...@wlw.net>

>
>Candide wrote:
>
>> Zadziwiajaca jest u wspolczesnego pokolenia
>> polskich zydow wiara w magiczna moc ich
>> wlasnego chamstwa.
>
>Czyzby nasz Cendide byl tez Zydem ?
>
>> Kiedy nie maja sily spojrzec prawdzie w oczy,
>> z automatyzmem robota wypluwaja z siebie
>> stek klamstw i obelg, sadzac iz w ten sposob
>> przykra dla nich rzeczywistosc magicznie
>> przestanie istniec.
>
>A ta prawda to oczy Candide..:)
>
>> Tymczasem rzeczywistosc jest nieublagana.
>> Im intensywniej zydzi pluja, klna i lza
>> Polakow, tym ohydniejszy portret maluja
>> zarowno swojemu pokoleniu zydow-chamow
>> jak i pokoleniu swych rodzicow, zydow-
>> mordercow.
>
>Oczywiscie powyzsza teza nie tyczy sie
>samego ...... Nie widze tu jednak zadnych dowodow na to
>ze Polacy strzelali w 1972 do robotnikow
>w Gdansku czy tez pozniej do Slaskich Gornikow. Ale
>jest to produkt tej wlasnej semickiej generacji katow, takich jak
>Moczar, czy Jaruzelski. /DWA POTWORNE ZYDZIAKI/

>
>> Candide
>
>> Miranda Kubec (znana tez jako lysy zyd ze
>> Szwecji) wrote:
>

>
>M

LDenterint

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
><HTML><PRE>Subject: Re: Przemilczane zbrodnie (3)
>From: "Stefek K." <kal...@moj.dom>
>Date: Sun, 19 September 1999 05:03 AM EDT
>Message-id: <37E4A6...@moj.dom>
>
>Janina Kowalczyk wrote:
>>
>> Przemilczane zbrodnie (3)
>>
>> Jak mordowano Polakow
>>
>> Gdy rozpoczynalem pisanie ksiazki o antypolskich
>> postawach Zydow na Kresach po 17 wrzesnia 1939 r.,
>
>A skad te nagle zainteresowanie Zydami, a nie np. Bialorusinami
>Ukraincami..itd.
>
>W.
>
>

o sobie piszesz zydek

LDenterint

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
><HTML><PRE>Subject: Re: Przemilczane zbrodnie (3)
>From: "in...@wlw.net" <in...@wlw.net>
>Date: Tue, 21 September 1999 06:36 AM EDT
>Message-id: <37E75F...@wlw.net>

slabo z polskim

Krzysztof Wroblewski

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
On 21 Sep 1999 19:11:40 GMT, ru...@aol.com (RU8xx) wrote:

>Pan Wroblewski zaklada /i napewno slusznie/, ze w przedwojennej Polsce bylo
>wiecej procentowo wyksztalconych i odnoszacych zawodowy sukces Zydow, niz jest
>Palestynczykow w Izraelu dzisiejszym. W zwiazku z tym Polska traktowala lepiej
>Zydow, niz Izrael Palestynczykow.
>
>Na co ja odpowiadam, ze ta analogia mialaby sens tylko wowczas, gdybysmy
>zalozyli, ze DETERMINACJA tych przedwojennych polskich Zydow jest jednakowa z
>determinacja dzisiejszych Palestynczykow, aby sukces odniesc i wyksztalcenie
>uzyskac.

Wcale nie. Pod okupacja niemiecka, gdzie Polacy byli ludzmi drugiej
kategorii, niezaleznie od determinacji, zdolnosci etc. poprostu z
definicji nie mieli szans na osiagniecie statusu rownego Niemcom.
Dlatego wiec stwierdzenie p. Bekkera, ze Zydzi byli w Polsce
miedzywojennej obywatelami drugiej kategorii jest zwyczajna nieprawda.
Dobitnie o tym swiadczy procentowy udzial Zydow w zawodach o wysokim
prestizu spolecznym jakimi w owym czasie byly zawody lekarza,
prawnika czy bankiera. O ich sukcesie spolecznym swiadczyl rowniez ich
stan posiadania a co za tym idzie znane lodzkie powiedzenie: "wasze
ulice nasze kamienice".

Krzysztof Wroblewski

Miranda Kubec

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
Krzysztof Wroblewski wrote:

> Wcale nie. Pod okupacja niemiecka, gdzie Polacy byli ludzmi drugiej
> kategorii, niezaleznie od determinacji, zdolnosci etc. poprostu z
> definicji nie mieli szans na osiagniecie statusu rownego Niemcom.
> Dlatego wiec stwierdzenie p. Bekkera, ze Zydzi byli w Polsce
> miedzywojennej obywatelami drugiej kategorii jest zwyczajna nieprawda.
> Dobitnie o tym swiadczy procentowy udzial Zydow w zawodach o wysokim
> prestizu spolecznym jakimi w owym czasie byly zawody lekarza,
> prawnika czy bankiera. O ich sukcesie spolecznym swiadczyl rowniez ich
> stan posiadania a co za tym idzie znane lodzkie powiedzenie: "wasze
> ulice nasze kamienice".

Piedoly. Jest to tylko i wylacznie dowod na to % ze Zydzi chetniej
ksztalcili dzieci niz wychowywali ich na bokserow lub pilkarzy.

Prestizem w owym czasie cieszyly sie tez pozycje administracyjne.
Ilu Zydow kandydowalo mimo tej "pozycji spolecznej" do ministerjalnych
stolkow. Jedyna droga do zdobycia pozycji spolecznej bylo "byc bogatym"
Stad tez powiedzenie "wasze ulice nasze kamienice". Ile Zydow w Lodzi
posiadalo te kamienice. Ci Zydzi ktorzy mieli "pozycje spoleczna
nie mieszkali w Gettach - jak duze bylo Lodzkie Getto ?

M.

> Krzysztof Wroblewski

RU8xx

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
Krzysztof Wroblewski napisal:

>Dlatego wiec stwierdzenie p. Bekkera, ze Zydzi byli w Polsce
>miedzywojennej obywatelami drugiej kategorii jest zwyczajna nieprawda.
>Dobitnie o tym swiadczy procentowy udzial Zydow w zawodach o wysokim
>prestizu spolecznym jakimi w owym czasie byly zawody lekarza,
>prawnika czy bankiera.


Zastanowmy sie przez chwile.

Zydzi mogli byc w przedwojennej Polsce obywatelami tylko:

1. Kategorii rownej z Polakami, albo....

2. Lepszej, albo....

3. Gorszej


1. Czy uwaza Pan, ze byli rownej kategorii?
Jezeli tak, to dlaczego ich bylo procentowo wiecej w medycynie, prawie,
bankowosci? Jezli rownej kategorii, to dlaczego odnosili proporcjonalnie
wiekszy sukces w tych profesjach cenionych?

2. Czy uwaza Pan, ze byli lepszej kategorii?
Jezeli tak, to jakie ma Pan na to argumenty?
I z jakiego powodu otrzymywali ten uprzywilejowany status?


3. Czy byli gorszej kategorii?
Ja mysle, ze jednak tak, chociazby z powodu, ze

a/byli bojkotowani w handlu
b/ podlegali ograniczeniom na uniwersytetach i innych uczelniach wyzszych.


Prosze o jednoznaczna odpowiedz:

Rowna kategoria, lepsza, czy gorsza?


Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com

janusz_r.

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
On 17 Sep 1999 23:34:57 GMT, jani...@aol.com (Janina Kowalczyk) wrote:

Przemilczane zbrodnie (3)

Jak mordowano Polakow

Gdy rozpoczynalem pisanie ksiazki o antypolskich
postawach Zydow na Kresach po 17 wrzesnia 1939 r.,

zdawalem sobie dobrze sprawe z rozmiarow kolaboracji
Zydow z sowieckimi najezdzcami w administracji,
propagandzie, nadzorze deportacji Polakow czy ogromnej

fali zydowskich donosow przeciw Polakom. Nie mialem
natomiast pelnego wyobrazenia o ilosci zabojstw na
Polakach popelnionych przez zbolszewizowanych Zydow. A
nierzadko zbrodnie te byly dokonywane z wyrafinowanym
sadyzmem, jak swiadcza niektore z relacji nadeslanych do
mnie przez czytelnikow. Dodajmy rowniez, ze zydowskiego
pochodzenia sledczy i kaci wiezienni, kresowi Fejginowie i
Morele, nalezeli do najbardziej bezwzglednych i
wyrafinowanych oprawcow. Szczegolnie duzo przypadkow
mordowania Polakow przez zbolszewizowanych Zydow
mialo miejsce w dwoch okresach: w pierwszych tygodniach
po 17 wrzesnia 1939 r. i w czasie pospiesznej "ewakuacji"
wiezniow po napasci Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 r.
Sa wsrod tych zabojstw historie zbrodni szczegolnie
spektakularnych i bezwzglednych, tak jak jawny mord na
kilku polskich dzialaczach studenckich na Politechnice
Lwowskiej w pazdzierniku 1939 r. zabitych pod zarzutami
antysemityzmu czy wymordowanie 8 dominikanow z
klasztoru w Czortkowie przez zydowskich NKWD-zistow w
czerwcu 1941 r. Znamienny byl fakt, ze zabojstwa Polakow
dokonywane przez skomunizowanych Zydow na ogol
wcale nie ograniczaly sie do osob, z ktorymi sami Zydzi
mieli osobiscie poprzednio jakies konflikty. Czestokroc
zabijano przypadkowo wybranych polskich zolnierzy,
oficerow, urzednikow, duchownych czy po prostu ludzi
zamozniejszych - tak jak hrabiostwo Skirmunt. Nierzadko
zabojstwa na Polkach byly dokonywane przez
prosowieckich Zydow wspolnie ze zbolszewizowanymi
Bialorusinami czy Ukraincami. Wiazala sie z tym sprawa
udzialu wielu Zydow w wylapywaniu polskich oficerow,
przebranych po cywilnemu lub jako zwyklych zolnierzy, co
w rezultacie doprowadzilo do ich przyszlej smierci,
powiekszajac "liste katynska".

Bardzo wymowny jest fakt, ze wlasnie sprawa tych
najciezszych zbrodni na Polakach, ich bezposrednie
mordowanie lub wylapywanie, konczace sie pozniej
egzekucja w sowieckim wiezieniu, jest calkowicie pomijana
przez roznych zydowskich lub skrajnie filosemickich
historykow, od Grossa, Engela i Korca po Kerstenowa i
Zbikowskiego. Przemilczaja oni w ogole jakze liczne
przyklady tego typu zbrodni, nie probujac nawet podwazac
relacji o ich popelnieniu. Zydowscy i skrajnie filosemiccy
historycy wola skupiac sie na obalaniu wysuwanych pod
adresem Zydow oskarzen o nie - tak jaskrawe i
jednoznacznie w swej zbrodniczej wymowie czyny, jak
przyklady mordowania Polakow. Koncentruja sie glownie
na pomniejszaniu odpowiedzialnosci Zydow za fetowanie
sowieckiego najezdzcy i za udzial w najezdzczej
administracji, starajac sie je calkowicie minimalizowac lub
tlumaczyc jako przyjecie rzekomej zasady "mniejszego zla"
(z obawy przed nazistowskimi Niemcami). Tego typu
postepowanie jest faktycznie praktyka tuszowania zbrodni
zydowskich na Kresach.

Prawdziwie chlubnym wyjatkiem na tle tego dosc
powszechnego tuszowania zbrodni zydowskich na Kresach
byl tekst Teresy Prekerowej historyk, niestety juz
niezyjacej od paru lat, zwiazanej z Zydowskim Instytutem
Historycznym. W dziele zbiorowym Najnowsze dzieje Zydow
w Polsce do 1950 r. Prekerowa nie wahala sie napisac
wprost, ze Zydzi na Kresach przyczyniali sie do
dekonspirowania pozostajacych w ukryciu oficerow Wojska
Polskiego, przedwojennych urzednikow, wyzszych
funkcjonariuszy panstwowych i dzialaczy politycznych,
powodujac ich aresztowania, a czasem utrate zycia
(podkreslenie - J.R.N.). Jak duzy byl zasieg tych zjawisk -
trudno powiedziec. Ze wzgledow oczywistych nie
przeprowadzono dotad poglebionych badan i prawdopodobnie
przeprowadzic ich sie juz nie da. Liczba zachowanych relacji
swiadczy jedynie, ze nie byly to wypadki odosobnione, czesto
zas nader drastyczne (por. T. Prekerowa Wojna i okupacja w
"Najnowszych dziejach Zydow w Polsce (w zarysie do 1950
r.)", Warszawa 1993, s. 304).

Cieszac sie z tak uczciwego stanowiska zajetego przez
Terese Prekerowa, mozna zakwestionowac tylko jej
koncowe stwierdzenie, czy rzeczywiscie nie da sie juz
"prawdopodobnie" przeprowadzic poglebionych badan na
temat antypolskich zachowan Zydow na Kresach. Trzeba
tylko miec wole ich przeprowadzenia. Bo inaczej bedziemy
skazani na coraz czestsze proby zaklamywania calej
sprawy w kolejnych publikacjach zydowskich lub skrajnie
filosemickich autorow typu Grossa, Korca, Kerstenowej
czy Zbikowskiego. Uwazam, ze najwyzszy czas jest dzis, by
przelamac dziesieciolecia przemilczen w sprawie
konkretnych zbrodni na Polakach popelnionych przez
prosowieckich Zydow w latach 1939-1941 bezposrednio
lub przez "mordercze" donosy. Nizej przedstawiam niektore
przyklady popelnionych na Polakach zbrodni, ktore
wymagaja przypomnienia szerokiemu gronu czytelnikow.

Zamordowanie lwowskich dzialaczy studenckich

Jedna z najohydniejszych zbrodni popelnionych pod
haslem rozprawy z "polskimi antysemitami" bylo
zamordowanie kilku dzialaczy studenckich na Politechnice
Lwowskiej w pazdzierniku 1939 r. Inspiratorem calego
mordu byl rosyjski Zyd, pplk Jusimow, mianowany
komisarzem Politechniki. Zbyslaw Poplawski tak opisal na
lamach periodyku "Semper Fidelis" przebieg okrutnej
rozprawy z polskimi dzialaczami studenckimi: Nastepnie
komisarz Jusimow zorganizowal "likwidacyjne zebranie".
Bratniej Pomocy, ktore odbylo sie miedzy 15 a 20 X 1939 r.
Wiekszosc obecnych na sali stanowili Zydzi; Ukraincow i
Polakow bylo malo; tzw. likwidacja odbywala sie w niezgodzie
ze statutem, gdyz dokonywali jej nieczlonkowie.

Na sali orkiestra wojskowa grala marsze; nie wiedziano wtedy,
ze byly to mundury NKWD. Za katedra zasiadla grupa 6-8 osob,
a wsrod nich jako zagajajacy Zyd rosyjski w skorzanej kurtce i
skorzanym kaszkiecie, ktorego nie zdjal w czasie zebrania.
Przedstawil sie jako "komisarz Politechniki". Byl to wlasnie
tow. Jusimow, pplk z zarzadu politycznego Armii Czerwonej.
Przemawial po rosyjsku, wykazujac, ze teraz po upadku
"jasniepanskiej Polski" nalezy zlikwidowac jej nadbudowe, tj.
organizacje studencka powolana do gnebienia ludu
pracujacego; za to wszystko, co bylo, odpowiedzialni sa
czlonkowie kierownictwa tej organizacji, ktorzy znajduja sie na
tej sali.

Jako drugi wystapil Jan Krasicki, juz wtedy II sekretarz
Miejskiej Organizacji Komsomolu. Odegral on tutaj role
prowokatora do zaplanowanego ludobojstwa (...) omawiajac
dzialalnosc antysemicka i przesladowanie Zydow (...).
Nastepni mowcy - komunisci zydowscy - stwierdzili, ze na sali
sa obecni dzialacze organizacji antysemickich. Komisarz polecil
ich wskazac. Wyciagnieci przemoca z miejsc i bici,
doprowadzeni zostali do mownicy, aby sie tlumaczyli. Tam
zostali znowu pobici i skopani, wreszcie wywleczeni przez
czlonkow orkiestry w mundurach na korytarz. W czasie, gdy
orkiestra znow grala, uslyszalem wyraznie strzaly na korytarzu.
Po zebraniu otworzono drzwi sali; wszyscy musieli przechodzic
przez korytarz, a tam za lawkami w kaluzach krwi lezeli
nieruchomo wyprowadzeni uprzednio studenci.

Oto nazwiska ofiar, ktore udalo sie ustalic: Ludwik Placzek,
stud. IV roku, kierownik I DT, czlonek Korporacji "Scythia"; Jan
Plonczak, stud. III roku, czlonek wydzialu "Bratniaka", rowniez
nalezacy do korporacji "Scythia"; Henryk Rozakolski, stud. IV
roku, pochodzacy z Wielkopolski (por. Z. Poplawski Represje
okupantow na Politechnice Lwowskiej (1939-1945), "Semper
Fidelis", 1991, nr 4, s. 3-4).

Szczegolnie zlowieszcza byla atmosfera, w ktorej
publicznie zorganizowano swoisty "sad" nad polskimi
dzialaczami studenckimi za rzekomy "antysemityzm", aby
ich wkrotce potem zabrac jako ofiary kazni. Mark Paul
porownal atmosfere zgromadzenia, ktore faktycznie
"skazalo" studentow na smierc, do atmosfery niektorych
wiecow w nazistowskich Niemczech (por. tekst M. Paula
Jewish-Polish Relations in Soviet-Occupied Eastern Poland,
1939-1941, publikowany w ksiazce The Story of Two Shtetls,
Bransk and Ejszyszki, Toronto-Chicago 1998, t. 2, s. 207).

Zbrodnia na dominikanach w Czortkowie

Wstrzasajace fakty o zbrodniach popelnionych przez
Zydow na Polakach na Kresach znajdujemy w relacji
ksiedza Zygmunta Mazura o losach klasztoru Dominikanow
w Czortkowie. Jak pisal ksiadz Mazur: Sytuacja klasztoru
ulegla gwaltownej zmianie 22 czerwca 1941 r. z chwila
wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej (...). Jak to bylo w
zwyczaju systemu stalinowskiego, przede wszystkim
przystapiono do likwidacji prawdziwych i domniemanych
wrogow rzadow komunistycznych. Do tej grupy zaliczono
przede wszystkim duchownych. Skierowane tam wladze
bezpieczenstwa w porozumieniu z jednostka wojskowa wpadly
w nocy na 2 lipca i wywlokly z klasztoru byle jak odzianych o.
Justyna, o. Jacka, o. Anatola oraz brata Andrzeja. Wywiezieni
nad rzeke w Starym Czortkowie na tzw. Groble zwana Berda,
zostali pomordowani strzalami w tyl glowy. Wykonawcami
wyrokow byli miejscowi Zydzi, sluzacy w NKWD, co
potwierdzaja zachowane zeznania mieszkancow Czortkowa
(jeden z uczestnikow mordu byl w PRL po 1945 r. generalem
Wojska Polskiego (...). O pozostalych zakonnikach nie mozna
bylo sie niczego dowiedziec, poniewaz wojsko bronilo dostepu
do klasztoru, a kosciol pozostawal zamkniety. Mimo tych
trudnosci jednemu uczniowi udalo sie przedostac do kosciola,
a stamtad do cel polozonych na parterze. To, co zobaczyl, bylo
przerazajace. W poszczegolnych lozkach lezeli pomordowani
strzalami w glowe bracia R. Czerwonka, M. Iwaniszczew i
tercjarz J. Wincentowicz (...). Sowieckie wladze
bezpieczenstwa rownoczesnie z mordami spladrowaly kosciol
(...). Chcac zatrzec slady dokonanej zbrodni, wojsko 4 lipca
1941 r. podpalilo klasztor (por. Ks. Z. Mazur Meczenski klasztor
dominikanow w Czortkowie, "Gazeta", Toronto, nr 45 z 1992
r.).

Ofiarami mordu w klasztorze w Czortkowie padli ojcowie:
Justyn Spyrlak, Jacek Misiuta, Anatol Znamirowski i
Hieronim Longawa; bracia zakonni: Andrzej Bojakowski,
Reginald Czerwonka i Metody Lwaniszczow, wreszcie
koscielny Jozef Wincentowicz (wedlug ksiazki ks. W.
Szetelnickiego Zapomniany lwowski bohater - ks. Stanislaw
Frankl (1903-1944), Rzym 1983, s. 122).

Wedlug wspomnien Leslawa Juriewicza w ksiazce
Niepotrzebny jednym z zabojcow i ich przewodnikiem byl
NKWD-zista, miejscowy Zyd, nazwiskiem Blum (por. L.
Juriewicz Niepotrzebny, Londyn 1977, s. 29). Juriewicz
wspominal, ze w Czortkowie w tym czasie mowiono duzo o
jakims wedkarzu, ktory ukryty w krzakach na przeciwnym brzegu
rzeki obserwowal cale morderstwo (...). Wedkarz ten
opowiadal, ze ofiary zostaly zastrzelone w pozycji kleczacej
strzalami w tyl czaszki. O ile pamietam, mowil tez, ze
zamordowani mieli rece zwiazane z tylu (por. tamze, s. 30).

Rozprawa z Polakami w Grodnie i powiecie
grodzienskim

Karol Liszewski (prof. Ryszard Szawlowski) pisal w swej
ksiazce o wojnie polsko-sowieckiej 1939 r. o roli
komunistow zydowskich - obok bialoruskich w okrutnej
rozprawie z Polakami w powiecie grodzienskim po
ostatecznym opanowaniu go przez Sowietow. Stwierdzal:
Najgorsze byly pierwsze dni po opanowaniu przez Sowietow
miasta. Ludzie, w szczegolnosci mlodziez, byli rewidowani i
jesli np. znaleziono nawet maly nozyk u chlopaka -
rozstrzeliwano na miejscu. Podobno na placu przed Fara lezal
caly wal ludzi w ten sposob zamordowanych (...). Trzeba tez
odnotowac morderstwa dokonane w tych dniach i tygodniach w
powiecie grodzienskim i w dalszych okolicach. Dokonywane one
byly - z "blogoslawienstwem" sowieckim - przez miejscowych
komunistow bialoruskich i zydowskich, jak rowniez przez
samych Sowietow. Podobno bolszewicy dali wowczas
miejscowym komunistom dwa tygodnie dla "swobodnego"
mordowania tzw. wrogow klasowych, w kazdym razie na wsi
(por. K. Liszewski (R. Szawlowski) Wojna polsko-sowiecka
1939 r., Londyn 1988, s. 75).

Mordowani w Grodnie Polacy czestokroc padali ofiara
zabojczych donosow ze strony znajacych ich Zydow. Na
przyklad Miroslaw Kurczyk, zamieszkaly w Polsce, syn
zamordowanego wowczas w Grodnie nauczyciela szkoly
powszechnej pisal: Po zalamaniu sie obrony wojska sowieckie
zajely wszystkie wazne punkty miasta, jak gmachy urzedow,
policji, wiezienie itp. W miasto ruszyly w pelnym rynsztunku
bojowym plutony egzekucyjne. W pierwszych dniach po zajeciu
miasta aresztowanych nie odstawiano do aresztu, wiezienia
czy obozu dla jencow, lecz rozstrzeliwano na miejscu.

Jeden z tych oddzialow sowieckich, przyprowadzony przez
cywila z czerwona opaska, mieszkanca domu, w ktorym
mieszkalismy, narodowosci zydowskiej, aresztowal mojego
ojca. Ojciec moj, Jan Kurczyk, lat 45, z zawodu nauczyciel, po
wyprowadzeniu z domu zostal rozstrzelany. (...) Ojciec moj nie
bral udzialu w obronie Grodna, ale wystarczylo, ze wskazano
na niego palcem, bo byl Polakiem, inteligentem, azeby bez
sadu zamordowac w stylu hitlerowskim (cyt. za R. Szawlowski
Wojna polsko-sowiecka 1939, Warszawa 1997, t. I, s. 364).

Adam Dobronski w 1989 r. przytoczyl w tekscie o obronie
Grodna jedno z charakterystycznych swiadectw z tamtego
okresu, piszac: 17 wrzesnia w szarosci switu Jadwiga
Dabrowska zauwazyla, ze w sasiednim domu odbywa sie
zebranie uzbrojonej mlodziezy zydowskiej. Z domu tego
wyszedl jeden mlodzieniec i ukryl sie w kwiatach. Wracal
wlasnie z wojny syn sasiada J. Dabrowskiej. "Nagle rozlegl sie
huk wystrzalu i idacy zolnierz ugodzony pociskiem karabinowym
w plecy padl martwy". Takich strzalow bylo wiecej, w miescie
odczuwano niepokoj (por. A. Dobronski Obrona Grodna we
wspomnieniach. "Dyskusja. Biuletyn Wojewodzkiego Domu
Kultury w Bialymstoku", 1989, nr 3-4, s. 17).

Podporucznik Ryszard Gluski, ktory we wrzesniu 1939 r.
walczyl w rejonie Grodna, tak opisywal swe dramatyczne
impresje po drodze na Grodno 20 IX 1939 r. 102. Pulk
Ulanow idzie w strazy przedniej Brygady, moj szwadron w
strazy przedniej pulku. Posuwamy sie przez Ostryne i Jeziory
szosa Lida-Grodno. Poprzedniego dnia ta sama droga przeszli
bolszewicy (oddzialy pancerne) i podobno zajeli Grodno.

Po drodze w miasteczkach (Ostryna, Jeziory) spotykamy bramy
triumfalne, przybrane czerwienia, wystawione przez ludnosc na
przybycie bolszewikow. Wszedzie juz zorganizowano komitety
rewolucyjne, ktore obejmuja wladze. Stosunek ludnosci
bialoruskiej i zydowskiej wobec nas zdecydowanie wrogi.
Pluton idacy w szpicy prawie w kazdej wsi otrzymuje strzaly i
musi staczac bitwe. Po drodze znajdujemy trupy zolnierzy
polskich zamordowanych w bestialski sposob (powykluwane
oczy itp.), lezace w rowach. Dokonywali tego miejscowi
komunisci (por. R. Gluski, G.B. Fijalkowski Zolnierze relacje,
"Dyskusja. Biuletyn Wojewodzkiego Domu Kultury w
Bialymstoku", 1989, nr 3-4, s. 23).

Jak pisal Mark Paul w swietnie udokumentowanym tekscie
o stosunkach polsko-zydowskich 1939-1941,
zamieszczonym w wydanej w Toronto w 1998 r. The Story of
Two Shtetl: Miejscowi Zydzi garneli sie tlumnie do szeregow
sowieckiej milicji i NKWD i wraz ze swymi zwolennikami brali
udzial w wylapywaniu polskich zolnierzy, dzialaczy i studentow,
ktorzy zglosili sie do obrony miasta (Grodna - J.R.N.). Byly
serie egzekucji w calym Grodnie. Zydzi, wrzeszczac,
wskazywali Sowietom na uciekajacych Polakow. W
otaczajacych (Grodno - J.R.N.) terenach miejscowi komunisci
Zydzi i Bialorusini, za blogoslawienstwem sowieckich
najezdzcow mordowali polskich wielkich wlascicieli ziemskich,
tak zwanych wrogow ludu (...) (por. M. Paul Jewish-Polish
Relations in Soviet Occupied Eastern Poland 1939-1941 w The
Story Two Shtetl. Bransk and Ejszyszki, Toronto-Chicago
1998, cz. 2, s. 188).

Zbrodnie "czerwonej milicji"

W rozlicznych relacjach powtarzaja sie informacje o
zbrodniach popelnianych przez skomunizowanych Zydow
na polskich zolnierzach i oficerach w pierwszych
tygodniach po najezdzie sowieckim na Kresy Wschodnie II
Rzeczypospolitej. Jak pisal Krzysztof Marek Raczynski: W
1939 r. niektorzy Zydzi urzadzali oblawy na zolnierzy polskich
pochodzacych z rozbitych przez wojska sowieckie oddzialow i
oddawali ich w rece komisarzy ludowych. I nie byly to
przypadki pojedyncze. Znane sa tez sytuacje, gdy mordowano
zolnierzy na miejscu (por. K.M. Raczynski Opowiesc o dwoch
miastach; Bransk i Ejszyszki, "Gazeta" (Toronto), 30
pazdziernika 1998 r.). Szczegolnie bezlitosnie wobec
Polakow zachowywali sie Zydzi wchodzacy w sklad
samozwanczej tzw. czerwonej milicji, pewni bezkarnosci za
swe zbrodnie popelniane w imie bolszewizmu.

Kazimierz Krajewski tak pisal w monografii AK na Ziemi
nowogrodzkiej o roli zorganizowanej przy wspoludziale
Zydow tzw. czerwonej milicji na tamtych terenach po 17
wrzesnia 1939 r.: Z przykroscia trzeba odnotowac fakt
poparcia sowieckiej agresji przez czesc obywateli narodowosci
bialoruskiej i zydowskiej. Przylaczali sie oni do
zorganizowanych przez sowieckich agentow band
samozwanczej tzw. czerwonej milicji i komitetow
rewolucyjnych (...). Wobec znikomosci polskiego oporu
wspomniana "czerwona milicja" i bandy dywersyjne,
rekrutujace sie z Bialorusinow i Zydow, nie odegraly zadnej roli
militarnej w momencie wkraczania Armii Czerwonej. Zlozona z
elementow komunistycznych, w wysokim stopniu
zdemoralizowanych, zasilona przez kryminalistow i roznoraki
motloch kierujacy sie najnizszymi pobudkami, skorzystala z
okazji do grabiezy i gwaltu, rzucajac sie na miejscowa
spolecznosc polska, swych dotychczasowych sasiadow.
Wkraczajace wojska rosyjskie, pomijajac szereg zbrodni
popelnionych na zolnierzach KOP, kadrze WP, policji,
ziemianstwie i tzw. pamieszczykach (posiadaczach), staraly sie
na ogol - zgodnie z otrzymanymi rozkazami - unikac zbednych
aktow terroru wobec ludnosci cywilnej (oczywiscie zolnierze
sowieccy kradli i rabowali, co sie dalo). Natomiast "czerwona
milicja" dopuscila sie w okresie przejsciowym niezliczonych
zbrodni, morderstw i grabiezy wobec ludnosci polskiej.
Zjawisko to mialo charakter powszechny i wystapilo we
wszystkich powiatach wojewodztwa nowogrodzkiego.
Niewatpliwie byla to operacja "oczyszczania" terenu z
elementow uznanych za antysowieckie, przygotowana i
kierowana przez rosyjskie sluzby specjalne (por. K. Krajewski
Na ziemi nowogrodzkiej. "Now" - Nowogrodzki Okreg Armii
Krajowej, Warszawa 1997, s. 7).

Przytaczajac w swej monografii przyklady zbrodni
popelnionych na Polakach bezposrednio po 17 wrzesnia
1939 r., Krajewski pisal: Do zbrojnego incydentu doszlo tez w
Berdowce, gdzie zydowsko-bialoruska "czerwona milicja"
wymordowala grupe oficerow i zolnierzy KOP przygotowujacych
sie do stawienia oporu bolszewikom (por. K. Krajewski Na
ziemi nowogrodzkiej. "Now" - Nowogrodzki Okreg Armii
Krajowej, Warszawa 1997, s. 6). Ten sam autor pisze, ze
bandyci bialoruscy lub zydowscy z czerwonymi opaskami na
rekawach byli sprawcami wiekszosci zabojstw w powiecie
nowogrodzkim po 17 wrzesnia 1939 r. (por. tamze, s. 8).

Ze wspomnien pulkownika broni pancernej Wlodzimierza
Samiry dowiadujemy sie, ze jego oddzial na wysokosci
miasteczka Zborowa zostal zaatakowany przez grupe
dywersantow zlozona z miejscowych Ukraincow oraz
"czerwonej milicji". Jak pisal Samira: Od miejscowej polskiej
ludnosci dowiedzielismy sie, ze ci dywersanci czesciowo
opanowali miasto i "rozprawili sie" z miejscowa panstwowa
policja - niemilosiernie ich mordujac (por. W. Samira: Nie
bylem tym... kim bylem, Londyn 1994, s. 5-6).

Dziennikarz Krzysztof Czubara opisal w "Tygodniku
Zamojskim" z 18 wrzesnia 1996 r. bardzo brutalne
zachowanie Zydow z "czerwonej milicji" na terenie
Zamoscia po opanowaniu go przez wojska sowieckie: Na
rozkaz (sowieckiego - J.R.N.) komendanta wojennego
milicjanci zatrzymali zakladnikow, m.in. prof. Stefana Millera i
adwokata Waclawa Bajkowskiego. Aresztowali oficerow i
podoficerow WP, policjantow, pracownikow przedwojennego
starostwa, dzialaczy Stronnictwa Narodowego i duchownych
(...). Setki aresztowanych osob przetrzymywano pod golym
niebem, w wiezieniu przy ul. Okrzei. Naczelnikiem wiezienia byl
kaflarz Jozef Dziuba. Milicjanci, szczegolnie Zydzi, nie mieli
zadnych skrupulow. Rozbrajali zolnierzy polskich, a rannych
rozbierali do bielizny, zabierali im buty, zegarki, rowery,
furmanki i inne cenne przedmioty. Na Nowym Miescie
zydowski wyrostek w czerwonym szaliku z pistoletem przy
pasie z koalicyjka, formowal z polskich zolnierzy kolumne
marszowa. Sam jechal przodem na koniu i wprowadzal ich na
Rynek, gdzie rozwrzeszczany tlum Zydow gwizdal i obrzucal
zolnierzy obelgami. Niektorych jencow zabijano. Np. w poblizu
Rotundy rozstrzelano kilku policjantow (cyt. za przedrukiem
artykulu K. Czubary w ksiazce R. Szawlowskiego Wojna
polsko-sowiecka 1939, Warszawa 1997, t. 2, s. 434). W Lucku
zlozona glownie z Zydow "czerwona milicja" opanowala
miasto 18 wrzesnia 1939 r., zabijajac polskiego policjanta
(wedlug tekstu M. Paula, op.cit., publikowanego w The
Story of Two Shtetl, Bransk and Ejszyszki, Toronto-Chicago
1998, t. 2, s. 194).

Byly wiezien sowiecki Franciszek Goszczynski wspominal,
iz w celi z nim siedzial Zyd Abraham Starkman, pochodzacy
z Brusna pod Rawa Ruska. Wedlug Gonczynskiego: Gdy
bolszewicy zajeli wschodnia czesc Polski, mlody Abraham
wespol z bratem staneli na cele Milicji Robotniczej. Starkman
chelpil sie, ze rozbrajal oficerow polskich, twierdzil, ze kilku
oficerow zastrzelono w jego wsi. Po upojeniu sie wladza,
wystapil z milicji i pojechal do Lwowa na zakupy (...).
Starkman czuje gleboki zal do Sowietow, ze za gorliwa
sluzbe w milicji siedzi w wiezieniu i ze potraktowano go na
rowni z Polakami (por. F. Gonczynski: Raj proletariacki,
Londyn 1950, s. 43, 44).

W Dubnie miejscowi Zydzi utworzyli milicje, ktora
aresztowala 17 wrzesnia 1939 r. glownego sedziego
miejskiego Bartlomieja Poliszczuka. Milicjanci przekazali go
w rece sowieckie, odtad nic wiecej nie slyszano o jego
losie. Niedawno dopiero jego nazwisko pojawilo sie na
liscie straconych polskich urzednikow (wedlug M. Paul
Jewish-Polish Relations in Soviet-Occupied Eastern Poland,
1939-1941; w The Story of Two Shtetls. Bransk and Ejszyszki,
Chicago 1998, cz. 2, s. 195. M. Paul podaje informacje o
losie sedziego Bartlomieja Poliszczuka w oparciu o relacje
Wiktora Poliszczuka, ktora znajduje sie w jego posiadaniu).

Wymordowanie polskich policjantow w Kolkach i w
Sarnach

Byly zolnierz Zenobiusz Janicki pisal o przejawach
zydowsko-ukrainskiej dywersji antypolskiej w regionie
Sarn-Przebraza-Troscianka, piszac: Na domiar zlego bandy
dywersantow ukrainsko-zydowskich napadaly na wycofujace sie
wojska (...). Wojsko pomaszerowalo do Kolek, gdzie wpadlo w
zasadzke. Dywersanci ukrainsko-zydowski ostrzelali oddzial z
karabinow maszynowych, ukrywajac sie w duzym murowanym
mlynie (por. Z. Janicki W obronie Przebraza i w drodze na
Berlin, Lublin 1997, s. 11, 12). Walczacy z dywersantami
zolnierze 3. Pulku Piechoty KOP zdolali sie jednak uporac z
dywersja, spalono mlyn i kilka pobliskich domow. Pplk Jan
Lachowicz, dowodca III Baonu 3. Pulku Piechoty KOP
opisywal, jak po zakonczeniu walk z dywersantami w
Kolkach: Wsrod ciemnosci, na tle dogasajacego ognia ukazala
sie sylwetka jakiegos czlowieka zblizajacego sie ku nam. Po
chwili stanal przed nami przygarbiony i licho ubrany stary Zyd.
Plakal i drzacym glosem pytal, dlaczego jemu nasi ulani
podpalili dom i cale gospodarstwo? (...) Skarzyl sie, ze on nie
winien, ze on nie mordowal polskich policjantow w Kolkach, ze
on kocha Polske itd. Stal dlugo przy nas i szlochal (...). Byla
to
pierwsza wiadomosc o wymordowaniu policjantow w Kolkach.
Adiutant z kierowca kleli i dosadnym zolnierskim jezykiem
wyrazali swoje oburzenie na morderstwa popelnione przez
komunistow. Zal mi bylo starego Zyda, ktory przezyl ten dzien
20 wrzesnia bardziej moze tragicznie anizeli my, zolnierze
uzbrojeni jeszcze po zeby, z widokiem wydostania sie z matni
(por. relacja pplk. J. Lachowicza zamieszczona w ksiazce
R. Szawlowskiego Wojna polsko-sowiecka 1939, Warszawa
1997, t. 2, s. 142-143). Profesor Ryszard Szawlowski w swej
monografii o wojnie polsko-sowieckiej 1939 r. potwierdzil
fakt wymordowania przez dywersantow miejscowych
polskich policjantow (por. R. Szawlowski Wojna
polsko-sowiecka 1939, Warszawa 1997, t. 1, s. 199).
Dywersanci schwytani przez polskich zolnierzy po udanym
szturmie na Kolki, zostali rozstrzelani.

Profesor Ryszard Szawlowski zamiescil w swej monografii
wojny polsko-sowieckiej 1939 r. relacje pani J.R. z Wolynia
o prawdopodobnym mordzie na polskich policjantach w
Sarnach, wkrotce po wkroczeniu Sowietow do tego miasta.
Pani J.R. pisala: Zydzi z bronia krotka w reku oraz z kilkoma
zolnierzami radzieckimi prowadzili polska policje granatowa,
plujac na nich, krzyczac "przepuscic tych psow". Policja szla
bez pasow, z rekami w gorze, szli na smierc. Szli w pieciu
grupach, okolo 300 osob. Szli w strone mostu na rzece
Slucz w las.

Przez te ciezkie lata nigdy zadna wzmianka o ich losie,
grobach, nie przywrocila ich pamieci. Wiecej w tej sprawie nic
nie moge powiedziec, poniewaz musielismy uciekac w strone
Lwowa na Przemysl. A po miesiacu tulaczki przed 1 listopada
1939 r. przybylismy do Krakowa. Czesc ich pamieci! Chyba w
tej sprawie znajda sie inni Polacy, co widzieli (cyt. za R.
Szawlowski, op.cit. t. I, s. 390).

Jerzy Robert Nowak

Cdn.

jerz...@yahoo.com

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
In article <37e84cd0...@netnews.upenn.edu>, krzy...@hotmail.com says...

>
znane lodzkie powiedzenie: "wasze
>ulice nasze kamienice".
>
>Krzysztof Wroblewski

Pana Wroblewskiego ostrzegalem uczciwie. Jesli koniecznie zalezy mu aby zaslynac
na swej uczelni i w swym srodowisku zawodowym z lajdackich antysemickich klamstw
(jak powyzsze) to mu to umozliwie.

J.M.


Christopher R Robak

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
Przeczytalem dzis rano te trzy kawalki z duza ciekawoscia.

Kilka uwag.

* Mojego ojca,prokuratora w Kowlu, jak tu juz kiedys pisalem, stary Zyd
wywiozl biedka poprzez kordon sowiecki i jemu oraz lokalnemu sedziemu w
ten sposob ocalil zycie.

* Inny Zyd z czerwonym gozdzikiem w klapie przyprowadzil grupe NKWD i
wskazal palcem mojego wujka, mjra lekarza, w Drohobyczu. Zginal,
pochowany w Miednoje.

* Nalezy pamietac, ze jesli o strone zydowska chodzi to mowimy o
swiecie, ktorego juz nie ma. Nie wyszli Zydzi dobrze na tej zdradzie
wobec swej polskiej ojczyzny. Najpierw wielu ich leglo w bialoruskich
Kuropatach, wszak przeciez NKWD nie patyczkowalo sie z zydowska
burzuazja. Ciekaw jestem odpowiedzi, jaki procent kosci na tym jednym z
najwiekszych cmentarzysk swiata ma pochodzenie zydowskie?

* Nastepnie Niemcy, ktorzy wkroczyli w czerwcu 1941. Ci zachowali sie
szczegolnie perfidnie. Ogladalem w BBC TV kiedys ciekawa kronike wojenna
Wehrmachtu. Pobite i sterroryzowane Zydowki lokalne wyciagaly sposrod
zwalow trupy zalegajace przygraniczne wiezienia, obmywaly je i
wystawialy na stolach rodzinom do rozpoznania. Byloby to dla mnie
satysfakcjonujace widowisko,widok tych cor zdradzieckiego narodu, gdyby
nie fakt ze wsrod zabitych byl moj kuzyn, Leszek, student i
korporant(pewnie taki mlodciany faszysta).

* Nie dziwie sie jednak, ze nie bylo pozniej, o ile mi dobrze wiadomo,
wypadkow okazania jakiejkolwiek pomocy na Kresach gdy przyszla kolej na
Zydow odebrac kulke czy tez pasc smiercia w pierwszych prymitywnych
komorach gazowych zamontowanych na samochodach. Nie jest mi nic wiadomo,
ze na tamtych terenach ocalal chociazby jeden Zyd, ukryty przez
zakonnikow, etnicznych Polakow, Ukraincow czy tez Bialorusinow. Mamy tu
na mysli Judeo-Polonie o populacji jakiej? 2.2 milionow ludzi? Ich
zbrodnia, jak podano w tych tekstach powyzej, byla straszna ale i kara
jaka na nich spadla, miala iscie biblijne proporcje. Wydaje mie sie, ze
nalezy dzis o tym pamietac, gdy rozdrapujemy wlasne rany, ze juz wkrotce
po wydarzeniach wyzej opisanych ich sprawcy szli kolumnami na smierc w
lesie i gineli zywcem spaleni w synagogach. A tamtejsi Polacy
przygladali sie co najwyzej z cicha satysfakcja. Po prostu poruszam tu
sprawe proporcji.
I tyle na goraco moich uwag.

fatso

jerz...@yahoo.com

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
In article <7s9192$jds$1...@Waldemar.mat.uni.torun.pl>, "wojtekf" says...

>
>gdy na podstawie urojonych badz mini-mini-malnych
>roznic jedni uwazaja ze nalezy im sie lepsze miejsce w swiecie i wieksze? prawo
>istnienia niz drugim (co jak widze na tej liscie jest nierzadkim przypadkiem,

Prawo do istnienia nie moze byc "wieksze" albo "mniejsze". Albo uwaza Pan ze
ktos ma prawo do istnienia, albo Pan tego prawa odmawia. Nie mozna istniec
troszeczke. Albo ktos istnieje, albo nie istnieje.

Bylbym wdzieczny za wyjasnienie, kto to sa ci "jedni", ktorzy uwazaja ze maja
wieksze prawo do istnienia niz "drudzy" (a ktoz to ci "drudzy")? Negowanie
czyjegos _prawa do istnienia_ to powazna rzecz. Mam nadzieje ze zechce Pan
wyjasnic.

J.M.


jerz...@yahoo.com

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
In article <37E8A146...@netscape.net>, Christopher says...

>
>* Mojego ojca,prokuratora w Kowlu, jak tu juz kiedys pisalem, stary Zyd
>wywiozl biedka poprzez kordon sowiecki i jemu oraz lokalnemu sedziemu w
>ten sposob ocalil zycie.
/ciach/

Nie wyszli Zydzi dobrze na tej zdradzie
>wobec swej polskiej ojczyzny
/ciach/

Byloby to dla mnie
>satysfakcjonujace widowisko,widok tych cor zdradzieckiego narodu,

To sie pieknie odwdzieczasz, skurwysynu. Zyd ocalil zycie twemu ojcu, a ty w
podziece piszesz o "zdradzie Zydow", "zdradzieckim narodzie" itp.

Mysle ze ten stary Zyd dobrze zrobil - ratowac czlowieka od smierci to wielka
zasluga przed Bogiem i ludzmi, a twoj ojciec nie mogl w koncu przewidziec
jakiego lajdaka splodzi. Jesli cie nazywam skurwysynem to nie ze wzgledu na
twoja matke (ktora mogla byc najzacniejsza kobieta) tylko ze wzgledu na twoj
skurwysynski charakter.

A teraz spadaj gnoju.

J.M.


in...@wlw.net

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
jerz...@yahoo.com wrote:

> Pana Wroblewskiego ostrzegalem uczciwie. Jesli koniecznie zalezy mu aby zaslynac
> na swej uczelni i w swym srodowisku zawodowym z lajdackich antysemickich klamstw
> (jak powyzsze) to mu to umozliwie.
> J.M.

I co Pan zrobi - zakabluje Pan tak jak Miecz. Zeczywiscie straszna
zasluga.
Jezeli Panskie nerwy sa zaslabe na Wroblewskiego radze zalozyc filtr.

Osobiscie mam inna rade i to wlasnie dla Pana.
Chwali sie Panu ze jest Pan szczery w tym jak Pan reaguje
"oburzenie". Nie chwali sie Panu ze sam Pan czasami powoduje
ataki na siebie.

Nie jestem zwolennikiem konspiracji, ale gdy popatrzy Pan na strony
Pana Krupinskiego to moze do Pana w koncu dotrze. Wypuszcza sie Pana
w maliny. Prowokuje przycina listy tak aby Pan popelnil jakas werbalna
glupote ktora pozniej Pan Krupinski bedzie mogl uwiecznic.

Zabawa Krupinksi Emilja powinna dac Panu do myslenia.

A). mam watpliwosci co do autentycznosci osoby Emili. Nie bede
sie grzebal w Deja News.

B). prosze zwrocic uwage na to kto najbardziej angazuje sie w _dialogi_
z Emilja kiedy sie ona pojawia.

Jezeli jednak wbrew wszelkiemu rozsadkowi Emilja jest zywa postacia
to jest ona manipulowana, i robiona przez Krupinskiego w konia od
dluzszego czasu.

Krupinski z powodzeniem zazuca przynete a Pan ja lapie.
Prawdopodonie w jego dziennikarskim swiatku internetowych stron
ogorkowy sezon, i nuda. W ostatnich listach zrobil z nas znajomych
podczas gdy nigdy nie wymienilismy jednego e-mail lub slowa.


Sciepa posiada wiele poza sciepowych konstelacji, powiazan prywatnych.
Czasami sa to zwykle prywatne kontakty a czasami w celu taniej zabawy
robienia z ludzi w balona. Te konstelacje latwo jest zgadnac jak
sie czyta uwaznie sciepe. Jacy ludzie i kiedy sie pojawiaja.
Prosty przyklad Odrzanski i AOL'owe anonimy. Widzial Pan ich kiedys na
raz.

Oburzanie sie na ta multipersonality jest idiotyzmem.

Sciepa i co tu piszemy nie wplynie na nic. Czasmi jakis dziennikarz moze
poswieci jej pare slow. Ziemia sie kreci wokol swojej osi, a co dziennie
rodzi sie jakies uposledzone na umysle dziecko ktore ma wszelka szanse
wyrosnac z leku na rasiste.

Panie Jerzy, nie angazuj Pan samego siebie w sciepe bo nie warto.
Sa tu przyzwoici i szczerzy ludzie, tych latwo poznac, sa manipulatorzy
ktorzy bojac sie stanac do polemiki wola manipulowac. Sa tez wkoncu
ososby hm.. z lekka uposledzone - Candide - ale tolerancja nakazuje
i takim dac prawo do zycia. Zostaw wiec Pan Wroblewskiego. Co jego
pisanie ma za znaczenie. To co pisze i jak pisze jest odbierane przez
wielu Polakow w taki sam sposob jak Pan to odbiera. Przynosi on wiec
wstyd nie Panu ale im. Polemizuj sobie Pan znim jak przyjdzie Panu
na to ochota, ale nie bierz Pan tego z taka powaga.


Wieslaw

jerz...@yahoo.com

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
In article <7s8uru$i1b$1...@Waldemar.mat.uni.torun.pl>, "wojtekf" says...

>
>Patrze jednynie na tekst , a on brzmial podobnie jak
>np. niektore sformulowania hitlerowcow dotyczace Zydow

Serio?

O jakich sformulowaniach mowa?

O ustawach norymberskich?

O plakatach "zydzi wszy tyfus"?

O planach "ostatecznego rozwiazania" (na zadanie sluze szczegolami)?

Prosze o szczegoly analogii, ktora Pan przeprowadzil. No wiec?

J.M.


Christopher R Robak

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
Pan szanowny zapewne chcial napisac: spadaj GOJU

fatso


jerz...@yahoo.com

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
In article <37E8AF...@wlw.net>, "in...@wlw.net" says...

>
>jerz...@yahoo.com wrote:
>
>>Pana Wroblewskiego ostrzegalem uczciwie. Jesli koniecznie zalezy mu aby zaslynac
>>na swej uczelni i w swym srodowisku zawodowym z lajdackich antysemickich klamstw
>> (jak powyzsze) to mu to umozliwie.
>> J.M.
>
>I co Pan zrobi - zakabluje Pan tak jak Miecz. Zeczywiscie straszna
>zasluga.
>Jezeli Panskie nerwy sa zaslabe na Wroblewskiego radze zalozyc filtr.
>
>Osobiscie mam inna rade i to wlasnie dla Pana.
>Chwali sie Panu ze jest Pan szczery w tym jak Pan reaguje
>"oburzenie". Nie chwali sie Panu ze sam Pan czasami powoduje
>ataki na siebie.
>
>Nie jestem zwolennikiem konspiracji, ale gdy popatrzy Pan na strony
>Pana Krupinskiego to moze do Pana w koncu dotrze.

Dotarlo. Zdaje sobie sprawe z tego ze uczciwy i przyzwoity czlowiek na s.c.p.
nie ma nic do roboty. Najlepiej swiadcza o tym epitety jakimi faszysci obdarzaja
uczciwych ludzi - Polakow czy Polki. Chocby epitety stosowane pod adresem pani
Lesniak, p Makowskiej czy p Bobrowskiego mowia same za siebie.

Totez niedlugo zmyje sie ze sciepy bez sladu - mam dosc szargania mojego
nazwiska przez rozne, anonimowe na ogol gnidy. Jesli sie pojawie ponownie - to
na pewno nie pod wlasnym nazwiskiem i nie po to aby z faszystami wdawac sie w
rozmowki.

Czy zas pokorna i ulegla postawa wobec wirtualnych pogromow ma sens - smiem
powatpiewac. Jesli znowu szykuje sie wielkie polowanie na zajace, to nie nalezy
robic sobie zludzen ze mysliwi to w gruncie rzeczy dobrzy, fajni i nieszkodliwi
faceci.

Co zas do Trupinskiego czy innego Srakuckiego - tresc sporzadzanych na moj temat
"hate pages" jest mi raczej obojetna. Tacy panowie to mi moga... oops, przerwa
na lunch sie konczy.

J.M.


jerz...@yahoo.com

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
In article <37E8AF...@wlw.net>, "in...@wlw.net" says...
>
>Krupinski z powodzeniem zazuca przynete a Pan ja lapie.
>Prawdopodonie w jego dziennikarskim swiatku

Pardon, w _jakim_ swiatku? W dziennikarskim???

Prosze Pana, ja zylem z piora przez szereg lat, opublikowalem w prasie setki
artykulow. Na zadanie moge prywatnym mailem wskazac co i gdzie - bedzie Pan mogl
to zweryfikowac.

Krupinski _dziennikarz_? Ktos tej figurze cokolwiek _opublikowal_? _Honorarium_
wyplacil? Debil nie nauczyl sie jeszcze do dzis angielskiego a Pan sugeruje ze
on jest _dziennikarzem_?

No nic, przerwa naprawde sie konczy - robota czeka.

J.M.


jerz...@yahoo.com

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
In article <7sadr4$8s6$1...@barcode.tesco.net>, "Christopher says...

>
>Pan szanowny zapewne chcial napisac: spadaj GOJU
>
Nie, nie. GNOJU. Jedna literke Pan zjadl, zdarza sie.


>

J.M.


Krzysztof Wroblewski

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
On 22 Sep 1999 04:42:12 GMT, ru...@aol.com (RU8xx) wrote:


>1. Czy uwaza Pan, ze byli rownej kategorii?
>Jezeli tak, to dlaczego ich bylo procentowo wiecej w medycynie, prawie,
>bankowosci? Jezli rownej kategorii, to dlaczego odnosili proporcjonalnie
>wiekszy sukces w tych profesjach cenionych?

W Stanach Zydzi sa tez ludzmi rownej kategorii a wystepuje ich wyrazna
przewaga w tych samych zawodach co w Polsce przedwojennej. Tym
niemniej w naszej dyskusji nie o to chodzi. Nie dyskutujemy na temat w
jaki sposob rozne grupy narodowosciowo-spoleczne rozwijaja sie w
warunkach rownych mozliwosci, bo takie mieli Zydzi w Polsce
miedzywojennej i takie maja w Stanach. Pan Bekker postawil teze ze w
Polsce miedzywojennej Zydzi byli ludzmi drugiej kategorii co jest w
swietle tych faktow ewidentna nieprawda.

>3. Czy byli gorszej kategorii?
>Ja mysle, ze jednak tak, chociazby z powodu, ze
>
>a/byli bojkotowani w handlu
>b/ podlegali ograniczeniom na uniwersytetach i innych uczelniach wyzszych.


Gdyby byli ludzmi gorszej kategorii nie byloby potrzeby bojkotowania
(w sumie ten bojkot to bardziej krzyk narodowcow niz faktyczny bojkot)
bo Zydzi poprostu nie mieliby szans osiagnac jakiegokolwiek sukcesu.
Nawet w handlu. Podobnie byloby z wyzszym wyksztalceniem. Fakty, ktore
Pan tu podal akurat wyraznie swiadcza przeciwko panskiej tezie a mnie
nie pozostaje juz nic innego jak podziekowac za ich naglosnienie.

Krzysztof Wroblewski

RU8xx

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
Krzysztof Wroblewski napisal:

(...)

> Fakty, ktore
>Pan tu podal akurat wyraznie swiadcza przeciwko panskiej tezie a mnie
>nie pozostaje juz nic innego jak podziekowac za ich naglosnienie.

>Krzysztof Wroblewski


Pan caly czas, jak widze, rozpatruje wszystko na zasadzie: "moja" teza,
"panska" teza...:)

Mnie bardziej interesuja FAKTY i jezeli fakty przecza mojej tezie, to nie bede
z nimi dyskutowal, ale uznam moja teze za bledna.

Skad u Pana takie dziecinne podejscie?

Czy na prawde jest wazne kto ma racje, czy raczej wazniejsza jest prawda??!!


A na moje pytanie Pan NIE odpowiedzial:

czy Zydow traktowano tak samo, lepiej, czy gorzej??

hmmmmm.....

To co?
Jak bylo w Pana opinii?


Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com

Christopher R Robak

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
Hmm, rozumiem...moj Stryj, rotmistrz kawalerii, leczyl sie przed wojna w Zakopanem bo mu jedna taka pojebanka nie wyszla i wzial w pojedynku kule w pluco. Otoz, wraz z paniami lubil sobie pohulac w jakims tam eleganckim lokalu i opuszczal go na gazie wprost napatoczajac sie na "dyzurnego" tam Zyda. A masz Zydu, a masz!- wolal rotmistrz Wladyslaw Robak demonstracyjnie policzkujac starozakonnego reka w eleganckiej skorzanej rekawiczce- co ty tu bedziesz mi nastepowal na oficerskie buty!
Panie w perlisty smiech, wszyscy w sanie i wio. A wieczorem, stuku-puku do drzwi. Kto tam? To stal Zyd, bez slowa, z wyciagnieta reka. No to masz, Zydu i piec zlotych ladowalo w garsci, niezla na owe czasy zaplata za branie w ryja. Podobno autentyczne i opowiedziane mi przez pasierbice tego czlowieka.

Tak wiec, Zydu, ty we mnie brukowcem a ja w ciebie Pieciozlotowka!
Masz, spierdalaj i nie wchodz mi wiecej w droge.

fatso


in...@wlw.net

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
Krzysztof Wroblewski wrote:

> Gdyby byli ludzmi gorszej kategorii nie byloby potrzeby bojkotowania
> (w sumie ten bojkot to bardziej krzyk narodowcow niz faktyczny bojkot)
> bo Zydzi poprostu nie mieliby szans osiagnac jakiegokolwiek sukcesu.

> Nawet w handlu. Podobnie byloby z wyzszym wyksztalceniem. Fakty, ktore


> Pan tu podal akurat wyraznie swiadcza przeciwko panskiej tezie a mnie
> nie pozostaje juz nic innego jak podziekowac za ich naglosnienie.

> Krzysztof Wroblewski

Dialektyka Pan Wroblewskiego zawsze wprowadzala mnie w stan euforji.
Pisze on tutaj ze Zydzi mieli takie same mozliwosci, a bazuje to na
ilosci Zydow w pewnych zawodach w przedwojennej Polsce.

Nie wpadlo mu jednak do glowy ze moze to byc efektem nie tyle mozliwosci
bo mogly one byc o wiele gorsze (dzielone lawki na Un. dla
przypomnienia)
ale z powodu upierdliwosci jak Zydzi wykazywali gdy chodzilo o
zdobywanie
wiedzy.

Z drugiej strony Wroblewski porownuje do USA - USA gdzie byl jednym
z pierwszych ktorzy podpisywali protestacyjne listy piora Papurec.
Protesty na temat dowcipow w srodkach masowego przekazu na temat
Polakow. Ta deklasacja Polakow w Am. mediach bardzo go oburza,
nie widzi on jednak deklasacji Polskich Zydow w przedwojennej Polsce.

Nic tylko trzeba by bylo podeslac Panu Wroblewskiemu pare przedwojennych
gazet. Moze tez (zapozno o 60 lat) ale zaprotesyuje.

Nie widzi on tez deklasacji w drukowanych i rozpowszechnianych w po
polskich szkolach panfletach o Zydach.

Nic tylko zrobil jakis dobry kurs propedeutyki za Gierka.

Wieslaw

--

jerz...@yahoo.com

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
In article <7sak56$6iu$1...@nnrp1.deja.com>, jerzy says...

>
>
>
>> No to jak to jest z tym komunizmem, panie
>> szanowny?
>> Dobra idea? Dawala pozyc?
>> Ech! - gdzie te czasy, gdy mozna bylo krasc,
>> gwalcic i mordowac do woli, prawda panie J.M.?
>
>> Pospiewaj pan sobie:Jeszcze Polska nie zginela,
>> ale zginac musi!
>> No! Do dziela!
>> Wojciech K.
>>
>
>A to juz demagogia, drogi Panie. Oburzamy sie gdy niektore srodowiska
>zydowskie twierdza, ze Niemcy mogli zrealizowac Holocaust TYLKO w
>Polsce,

To nie tak.

_Wymyslacie_, moj Panie, _wymyslacie_ _nieistniejace_ "srodowiska zydowskie"
ktore _maja jakoby_ twierdzic iz "Niemcy mogli zrealizowac Holocaust TYLKO w
Polsce" itp, aby nastepnie potepiac i pietnowac owe _nieistniejace_ "srodowiska
zydowskie" za _zmyslone przez was samych_, _fikcyjne_ wypowiedzi.

Uczciwosci w tym akurat tyle, ile w zarzutach pana Krasuckiego pod moim adresem.

J.M.


Piotr Trela

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
jerz...@yahoo.com wrote:

: Dotarlo. Zdaje sobie sprawe z tego ze uczciwy i przyzwoity czlowiek na s.c.p.


: nie ma nic do roboty. Najlepiej swiadcza o tym epitety jakimi faszysci
: obdarzaja uczciwych ludzi - Polakow czy Polki. Chocby epitety stosowane
: pod adresem pani Lesniak, p Makowskiej czy p Bobrowskiego mowia same za
: siebie.

czy tez epitety typu kurewski klamca, faszysta i wirtualny ludobojca,
rzucane przez czlowieka, ktory nawet po wykazaniu bezpodstawnosci
tych epitetow (patrz zalacznik) nie potrafil sie zdobyc na
przeprosiny.

Przez tego samego czlowieka, co tak czuly na szarganie wlasnego nazwiska:

: Totez niedlugo zmyje sie ze sciepy bez sladu - mam dosc szargania mojego


: nazwiska przez rozne, anonimowe na ogol gnidy.

jeszcze przed dwu tygodniami potrafil puscic na caly swiat watek
zatytulowany prze siebie: "Hop, hop, Panie Srakucki!"

(dla niewtajemniczonych - to taka pana Malcowa intelektualna gra z
nazwiskiem oponenta - p. Krasuckiego).

Co zas do zmywania sie bez sladu - slad po Panu, panie Malec, pozostanie.
Panskie artykuly beda dostepne wszystkim, Panskim wrogom, Pankim
przyjaciolom i Panskim bliskim na Deja.com. Kazdy bedzie mogl sprawdzic
jakim czlowiekiem Pan byl, gdy jeszcze pisal pod swoim imieniem.

Zanim jednak Pan zniknie pod maska anonima - to moze w koncu odpowie Pan
na liste zarzutow wobec uczciwosci Jerzego Malca - np. tych dotyczacych
jego slynnych "obliczen" - wie Pan tych, na ktore zapowiedzial Pan
szczegolowa odpowiedz, w polowie stycznia 1999, mowiac: "Niebawem" (Jesli
pamiec Panu nie sluzy - pozwole sobie przypomiec w zalaczniku).

No chyba, ze _na tym_ wlasnie polega Panski Plan - ze nie bedac w stanie
przyjac odpowiedzialnosci za wlasne slowa, chce Pan przedzierzgnac sie w
anonima, ktory z definicji za zadne ze swoich slow nie odpowiada.

To takie bankructwo - ktos tak zabagnil swoj intelektualny i moralny
rachunek, ze oglasza upadlosc - oglaszajac, ze odtad nie czuje sie
odpowiedzialny za swoje wczesniejsze dzialania i zobowiazania, lecz
zmieniwszy nazwe - zacznie wszystko od poczatku.

:Jesli sie pojawie ponownie - to na pewno nie pod wlasnym nazwiskiem i


: nie po to aby z faszystami wdawac sie w rozmowki.

Czy ma Pan na mysli takich faszystow jak Stan Borkowski, ktorego slowa
"Wstyd takie rzeczy pisac !", wypowiedziane w protescie przeciwko
wrzucaniu do jednego kotla zolnierzy AK ze "zbrodniarzami hitlerowskimi",
Pan, panie Malec okreslil jako, cytuje: "nienawistny faszystowski
belkot", oraz skomentowal, wykorzystujac fakt ze w tym jednym postingu
Stan podpisal sie tylko jako SB:

"Chujowo Wasci idzie, Anonimie. [...] J.M."

[http://x33.deja.com/getdoc.xp?AN=450883874]


No i z Panem w szeregach anonimow, ktoz to pouczy nas o honorze:

-------http://x35.deja.com/getdoc.xp?AN=406747238--------------------
>Przy okazji proponuje abys przestal Wasc wycierac sobie gebe moim
> nazwiskiem, co stanowi postepek wyjatkowo lajdacki w swietle faktu ze
> Acana nie stac nawet na ujawnienie wlasnych personaliow.
>
> Jerzy Malec
>
>P.S. [...] Pozwole sobie zauwazyc ze Anonim, z natury rzeczy, nie posiada
>w ogole tzw dobr osobistych. Anonim nie moze doznac uszczerbku na honorze
>(np przez niewlasciwa tytulature), jako ze czegos takiego w ogole nie
>posiada.
>
> J.M.
---------------------------------------


Wszystkiego Najlepszego w Nowej, Anonimowej Skorze, panie Jerzy Malec.

Piotr Trela


****Zalacznik: http://x23.deja.com/=rf/getdoc.xp?AN=456503377 *****

: A reszta to panskie klamstwo, nie pierwsze i nie ostatnie.

Ktora reszta? Czy twierdzi Pan [panie Malec], ze

1. udowodnil, ze supertrooper to "faszysta" i "wirtualny ludobojca"?
( http://x5.dejanews.com/getdoc.xp?AN=402615482),

2. a) udowodnil, ze mimo przytoczonych przez mnie danych:
("38% of adults and 51% of high school students could not identify
Auschwitz, Dachau, and Treblinka as concentration camps, 22 % did not
know that the Nazis first came to power in Germany, and 13 % did not
know that Adolf Hitler was the leader of Nazi Germany.")

to pamiec historyczna Amerykanow o 2 wojnie swiatowej jest jak sie Pan
wyrazil: "nader zywa", oraz

b) odpowiedzial 10 innych zarzutow wobec uczciwosci Panskich "obliczen"
(ich lista na koncu),

3. Wykazal, ze powstanie w gettcie MIALO szanse militarnego sukcesu ( np:
http://x2.dejanews.com/getdoc.xp?AN=410454509)

4. Znalazl Pan ten cytat gdzie p. Pankiewicz mowi: "zydowskie zrodla"
http://x2.dejanews.com/getdoc.xp?AN=410489151, oraz

5.Zbil Pan moj dowod, ze rzekome "kurewskie klamstwo" napisane lub
rozpowszechniane przez p. Pankiewicza jest tak naprawde wynikiem
Panskiego niezrozumienia zdania w jezyku angielskim
( http://x5.dejanews.com/getdoc.xp?AN=403241776)


Na zakonczenie: wspomniane w punkcie 2a) dziesiec zarzutow do uczciwosci
Panskich obliczen co do czestosci wystepowania fraz "polskie obozy
koncentracyjne":

(Pelny opis i dokumentacja tych zarzutow znajduja sie w oryginalnym
artykule: http://x12.dejanews.com/getdoc.xp?AN=433099176)


1. ilosc ogolnych wyszukan odnoszacych sie do "polskich" obozow jest 50, a
nie jak Panu wyszlo: 30,

2. ilosc tych odniesien po odrzuceniu witryn organizacji polonijnych, 34 a
nie 14,

[3. problem "nader zywosci" pamieci historycznej Amerykanow,jako
poruszony powyzej, pozostawie na boku]

4. od ogolnej liczby "obozow" nalezy odjac liczbe obozow zlokalizowanych
poza terytorium Polski, a wiec co do ktorych nie mozna byloby, chcaco
czy niechcaco, uzyc terminu "polskie"

5. jesli kwestionuje Pan przydatnosc niektorych wyszukan "polskich"obozow,
bo sa publikowane przez "right to life", to powinien Pan TAKZE
kwestionowac przydatnosc odniesien do "niemieckich" (i/lub nazi)
obozow w tejze literaturze

6. jesli kwestionuje Pan przydatnosc wyszukania "polskich"obozow,
bo sa publikowane przez neo-nazi, to powinien Pan TAKZE
kwestionowac przydatnosc odniesien do "niemieckich" (i/lub nazi)
obozow w literaturze neo-nazi

7. jesli kwestionuje Pan przydatnosc niektorych wyszukan "polskich"obozow,
bo sa nie mozna ich odnalesc , to powinien Pan TAKZE kwestionowac
przydatnosc odniesien do "niemieckich" (i/lub nazi)
obozow ktorych nie mozna odnalesc

8. kiedy analizuje Pan odniesienia do "polskich" obozow w "zydowskich
zrodlach" (Panskie okreslenie), to powinien Pan porownywac Pan z
iloscia "niemieckich" (i/lub nazi) obozow w "zydowskich zrodlach"

9. jest 11 odniesien do "jakiegos organu prasowego", a nie "jedno" jak
Pan twierdzi.

10. kiedy liczy Pan liczbe odniesien "do jakiegos organu prasowego" to
nie powinien Pan stosowac wyniku tego liczenia do ferowania
ocen o wzglednej ilosci "mediow/zrodel". "Media/zrodla" to pojecie
duzo szersze niz "organy prasowe". W powyzszym wyliczeniu trzeba
uwzglednic przynajmniej CNN i PBS, ktorych waga i zasieg sa duzo
wieksze niz cytowanego przez Pana jedynego medium/zrodla - czyli
"New York Daily News Online". Jesli mowimy o mediach/zrodlach to
do prasy i telewizji nalezaloby takze dodac ksiazki i filmy
(wymieniam pare przykladow w moim pierwotnym artykule)


11.jesli chodzi Panu o wzgledna czestosc wystepowania "polskich" obozow
w mediach/zrodlach to ich ilosc (wedlug Pana "1") dzielic nalezy
przez ilosc odniesien do MEDIOW/ZRODEL uzywajacych "niemieckich"
(i/lub nazi - jesliby przyjac Panskie poczatkowe zalozenia
obozow), a NIE dzielic przez CALKOWITA liczbe wyszukan tego terminu
na Altaviscie.

---------------koniec zalacznika ---------------------------

in...@wlw.net

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
jerz...@yahoo.com wrote:

> _Wymyslacie_, moj Panie, _wymyslacie_ _nieistniejace_ "srodowiska > zydowskie"
> ktore _maja jakoby_ twierdzic iz "Niemcy mogli zrealizowac Holocaust
> TYLKO w Polsce" itp, aby nastepnie potepiac i pietnowac owe
> _nieistniejace_ "srodowiska zydowskie" za _zmyslone przez was samych_, > _fikcyjne_ wypowiedzi.

> Uczciwosci w tym akurat tyle, ile w zarzutach pana Krasuckiego pod >moim adresem.

Panie Jerzy z przykroscia musze Pan powiadomic, ze nie zam "srodowisk"
ale znam ososby ktore tak twierdza.

Wieslaw

> J.M.

wojtekf

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to

Użytkownik <jerz...@yahoo.com> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:7sa73n$27...@edrn.newsguy.com...

> In article <7s9192$jds$1...@Waldemar.mat.uni.torun.pl>, "wojtekf" says...
> >
> >RASIZM ZACZYNA SIE WTEDY gdy na podstawie urojonych badz mini-mini-malnych

> >roznic jedni uwazaja ze nalezy im sie lepsze miejsce w swiecie i wieksze? prawo
> >istnienia niz drugim (co jak widze na tej liscie jest nierzadkim przypadkiem,
>
> Bylbym wdzieczny za wyjasnienie, kto to sa ci "jedni", ktorzy uwazaja ze maja
> wieksze prawo do istnienia niz "drudzy" (a ktoz to ci "drudzy")? Negowanie
> czyjegos _prawa do istnienia_ to powazna rzecz. Mam nadzieje ze zechce Pan
> wyjasnic.
>
> J.M.
>

Po pierwsze zastanawiam sie dlaczego wycial pan z mojego zdania slowa
"rasizm zaczyna sie wtedy" . Zastanawiam sie , gdyz w nich znajduje sie odpowiedz
na panskie pytanie.

Wiec "ci _jedni_, ktorzy uwazaja ze maja wieksze prawo do istnienia niz drudzy"
sa to wlasnie rasisci, a drudzy konsekwentnie ich ofiary.

A motywacją i uzasadnieniem takiego "_prawa_" moga byc wlasnie urojone badz
istniejace roznice, jednak samo ich dostrzeganie (jesli nie jest urojeniem)
nie ma w sobie zadnych znamion rasizmu.

Przyklad :

Jesli ktos stwierdzi , ze "Skandynawowie sa wyzsi niz Pigmeje " nie jest jeszcze rasista,
lecz jesli ktos inny wyciagnie z tego nastpujacy "_wniosek_" np.
"Wiec Szewedzi maja prawo kupowac wiecej ziemi po cenach nizszych niz Pigmeje"
to jest juz rasizm.

Pyta pan mnie kim sa "jedni" , kim "drudzy" , jesli liczy pan ze wskaze panu "narod-ofiare"
i "narod-kata" , to sie pan myli , gdyz rzadko w historii mozna spoktac tak skumulowane
uczucia ninawisci by taki osad przypisac calemu narodowi.

i od razu odpowiedz na drugie panskie pytanie

>>Patrze jednynie na tekst , a on brzmial podobnie jak
>>np. niektore sformulowania hitlerowcow dotyczace Zydow

>Serio?
>O jakich sformulowaniach mowa?
>O ustawach norymberskich?
>O plakatach "zydzi wszy tyfus"?
>O planach "ostatecznego rozwiazania" (na zadanie sluze szczegolami)?
>Prosze o szczegoly analogii, ktora Pan przeprowadzil. No wiec?

Jeszcze raz napisze, ze w kontekscie wszystkich postow Pana Pawla,
jest on dla mnie anty-rasista, szanuje go i cenie (mysle ze bardziej niz pana,
za to wyciecie poczatku!!! tak poczatku! mojego zdania - bo moj post nie byl
zlamany akurat w tej linijce :>) ) , jednak pomijajac wzglad na szacunek, uwazam ze
przytrafilo mu sie niefortunne sformulowanie o rasistowskim wydzwieku,
ktore nie zmienia mojego odbioru jego osoby. Bo mysle ze intencje Pana Pawla
byly inne i tych nigdy nie negowalem.
Pisalem juz dlaczego zwrocilem uwage na to sformulowanie,
uzasadniam to po raz ostatni , gdyz uwazam ze nie ma o co kruszyc kopii.
Jesli jednak Pan chce pozostac przy przekonaniu ze w ponizszym
tekscie nie ma nic z rasizmu , to jego obrona jest panska prywatna sprawa.

Pan Pawel napisal :
>A skad Pan wie, ze ci Palestynczycy sa TAK SAMO, albo BARDZIEJ pracowici,
> zdolni, uparci, wytrwali, odwazni, zdeterminowani, zaradni i zadni wiedzy, jak
> ich zydowscy koledzy w Polsce miedzywojennej, aby ta analogia miala jakikolwiek
> sens???

Wiec mozna bez zlosliwosci odczytac to tak :

wynika z tego pytania (wg. mnie niosacego falszywa teze) ze : sytuacja
Palestynczykow jest uzasadniona , bowiem sami sa sobie winni, gdyz panstwo izraelskie
represjonuje ich w stopniu ZNACZNIE mniejszym niz przedwojenna Polska swych
obywateli zydowskiego pochodzenia. Zatem Palestynczycy na skutek
kulturowych badz przyrodzonych cech (mniej pracowici, zdolni, uparci, wytrwali, odwazni,
zdeterminowani, zaradni i zadni wiedzy) zajmuja odpowiednia sobie pozycje spoleczna
w panstwie ktore robi daje im rowne szanse.

Pyta pan jakie jest podobienstwo , prosze bardzo:

Niemcy sa TAK SAMO, albo BARDZIEJ pracowici, zdolni, uparci, wytrwali,
odwazni, zdeterminowani, zaradni i zadni wiedzy, jak ich zydowscy koledzy .

(tego Pan Pawel nie napisał , lecz po tym stwierdzeniu wisi to w powietrzu)
(z tego powodu ich pozycja spoleczna jest wyzsza i z pewnoscia nalezy im sie
wiecej przestrzeni zyciowej)

Jesli nadal nie dostrzega Pan rasistowskiego charakteru tamtej wypowiedzi
i pewnych podobienstw, pozostaje mi jedynie wspolczucie.

Wojtek

jacob

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to

Krzysztof Wroblewski wrote in message
<37e84cd0...@netnews.upenn.edu>...

>
>Wcale nie. Pod okupacja niemiecka, gdzie Polacy byli ludzmi drugiej
>kategorii, niezaleznie od determinacji, zdolnosci etc. poprostu z
>definicji nie mieli szans na osiagniecie statusu rownego Niemcom.
>Dlatego wiec stwierdzenie p. Bekkera, ze Zydzi byli w Polsce
>miedzywojennej obywatelami drugiej kategorii jest zwyczajna nieprawda.
>Dobitnie o tym swiadczy procentowy udzial Zydow w zawodach o wysokim
>prestizu spolecznym jakimi w owym czasie byly zawody lekarza,
>prawnika czy bankiera. O ich sukcesie spolecznym swiadczyl rowniez ich
>stan posiadania a co za tym idzie znane lodzkie powiedzenie: "wasze
>ulice nasze kamienice".

Prosze przeczytac "Mendel Gdanski" Marii Konopnickiej, tam znajdzie Pan
odpowiedz na to, ze mimo sukcesow, Zydzi w Polsce byli obywatelami drugiej
kategorii. A wlasnie to, ze byli obywatelami drugiej kategorii przyczynilo
sie w pewnym stopniu do ich sukcesow.

jakub
>
>Krzysztof Wroblewski

jacob

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to

in...@wlw.net wrote in message <37E8AF...@wlw.net>...

>jerz...@yahoo.com wrote:
>
>Panie Jerzy, nie angazuj Pan samego siebie w sciepe bo nie warto.
>Sa tu przyzwoici i szczerzy ludzie, tych latwo poznac, sa manipulatorzy
>ktorzy bojac sie stanac do polemiki wola manipulowac. Sa tez wkoncu
>ososby hm.. z lekka uposledzone - Candide - ale tolerancja nakazuje
>i takim dac prawo do zycia. Zostaw wiec Pan Wroblewskiego. Co jego
>pisanie ma za znaczenie. To co pisze i jak pisze jest odbierane przez
>wielu Polakow w taki sam sposob jak Pan to odbiera. Przynosi on wiec
>wstyd nie Panu ale im. Polemizuj sobie Pan znim jak przyjdzie Panu
>na to ochota, ale nie bierz Pan tego z taka powaga.

Ja uwazam, ze jesli ktos swoim pisamiemprzynosi wstyd, przynosi on ten wstyd
rylko sobie. Innym najwtzej zaszczytu nie orzynowi ale nie wstydu.

jakub
>
>
>Wieslaw

jacob

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to

RU8xx wrote in message <19990922091945...@ng-cm1.aol.com>...
>Krzysztof Wroblewski napisal:
>
>(...)

>
>> Fakty, ktore
>>Pan tu podal akurat wyraznie swiadcza przeciwko panskiej tezie a mnie
>>nie pozostaje juz nic innego jak podziekowac za ich naglosnienie.
>
>>Krzysztof Wroblewski
>
>
>Pan caly czas, jak widze, rozpatruje wszystko na zasadzie: "moja" teza,
>"panska" teza...:)
>
>Mnie bardziej interesuja FAKTY i jezeli fakty przecza mojej tezie, to nie
bede
>z nimi dyskutowal, ale uznam moja teze za bledna.
>
>Skad u Pana takie dziecinne podejscie?
>
>Czy na prawde jest wazne kto ma racje, czy raczej wazniejsza jest
prawda??!!
>
>
>A na moje pytanie Pan NIE odpowiedzial:
>
>czy Zydow traktowano tak samo, lepiej, czy gorzej??
>
>hmmmmm.....
>
>To co?
>Jak bylo w Pana opinii?

I jak z tymi cytatami z Talmudu?

jakub
>
>
> Pawel Jedrzejewski RU...@aol.com

jacob

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to

jerz...@yahoo.com wrote in message <7saohd$31...@edrn.newsguy.com>...

>In article <7sak56$6iu$1...@nnrp1.deja.com>, jerzy says...
>>
>>
>>
>>> No to jak to jest z tym komunizmem, panie
>>> szanowny?
>>> Dobra idea? Dawala pozyc?
>>> Ech! - gdzie te czasy, gdy mozna bylo krasc,
>>> gwalcic i mordowac do woli, prawda panie J.M.?
>>
>>> Pospiewaj pan sobie:Jeszcze Polska nie zginela,
>>> ale zginac musi!
>>> No! Do dziela!
>>> Wojciech K.
>>>
>>
>>A to juz demagogia, drogi Panie. Oburzamy sie gdy niektore srodowiska
>>zydowskie twierdza, ze Niemcy mogli zrealizowac Holocaust TYLKO w
>>Polsce,
>
>To nie tak.

>
>_Wymyslacie_, moj Panie, _wymyslacie_ _nieistniejace_ "srodowiska
zydowskie"
>ktore _maja jakoby_ twierdzic iz "Niemcy mogli zrealizowac Holocaust TYLKO
w
>Polsce" itp, aby nastepnie potepiac i pietnowac owe _nieistniejace_
"srodowiska
>zydowskie" za _zmyslone przez was samych_, _fikcyjne_ wypowiedzi.
>
>Uczciwosci w tym akurat tyle, ile w zarzutach pana Krasuckiego pod moim
adresem.

Panie Jerzy,
gwoli prawdy, sa Zydzi, ktorzy wlasnie tak twierdza. Nie sa to co prawda
"srodowiska zydowskie ale sa takie twierdzenia wsrod niektorych Zydow. Tego
zaprzeczyc nie mozna.
W korepondencji ze Szwecji, schorzaly Zyd, wygnianiec 68 roku wlasnie tak
sie wyrazil na temat powstanie tych obozow w Polsce. Wyjasnilem mu, ze
powodem bylo wyliczenie nazistow niemieckich, ze lepiej oplaca sie przywozic
malej ilosci Zydow z innych panstw do Polski, niz wywozic duze ilosci Zydow
z Polski. Moja odpowiedz widocznie nie spodobala sie mojemu respodentowi, bo
wiecej do mnie nie pisal.

jakub
>
>J.M.
>

Miranda Kubec

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
jacob wrote:

> Ja uwazam, ze jesli ktos swoim pisamiemprzynosi wstyd, przynosi on ten wstyd

> rylko sobie. Innym najwyzej zaszczytu nie orzynowi ale nie wstydu.

Panie Jacubie

Koncepcja my/wy/oni/grupa/klika/druzyna/galaz/sciepowery/ jest koncepcja
szeroko na scipei stosowana. Dlatego latwo sie tez i zarazic.

Choroba nazywa sie "presja grupy". W ten sposob powstaje jako symptom
"my" i "wy". Zwolennicy sportow zrobili z tego druzyne, a biolodzy
"zaszcepili" genealogiczne drzewko i powstala "galaz". Na galezi siedzi
sobie sroka i powtarza : sciepower, sciepower, sciepower..

M.



I'm anti-racist and I'm proud of it.

Jerzy Malec

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
"If anything, the law should encourage, not forbid, the intermingling of
bloods...But legislation
cannot change the human heart. The only way we can accomplish that, the only we
can achieve
a Final Solution to racial prejudice, is to create a mÇlange of races so
universal that no one can
preen himself on his racial 'purity' or practice the barbarism to safeguard it.
The deliberate
encouragement of interracial marriages is the only way to hasten this process.
And it may be that
time is growing short. The dominance of our world has begun to shift, like
cargo in a listing
vessel, from the White races to the colored. The sooner we adjust to this fact,
the better it will
be for our children. For we might well acknowledge, even the most enlightened
of us, that we
will never completely eliminate racial prejudice until we eliminate separate
races." (Rabbi
Abraham L. Feinberg, Maclean's Magazine, September 5, 1967).

Jerzy Malec

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to

"The financial career of the Rothchilds is the key to the history of the Jewish
Banking in the
nineteenth century...The plan adopted by him of establishing branches in the
more important
European capitals, over which he placed his sons, was followed by other Jewish
banking-houses...the influence of Jews on Banking...was due to the preliminary
advantage given
to them by their international position." (The Jewish Encyclopedia (1902), Vol.
II, p. 492-93)
{The other Jewish families that adopted the Rothschild plan of establishing
local banking
branches in European cities include: The Lazards, Sterns, Speyers, Seligmans,
Warburgs and
Leob families}.


Jerzy Malec

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to

"The constant wars which followed William's accession had compelled the king to
borrow large
sums from the London merchants (Jews). Out of these loans sprang, first the
National Debt,
which was destined to grow, eventually by leaps and bounds, from less than a
million of pounds
up to so many hundred millions, that all thought of ever paying it is now given
up. The second
result was the organization of a company for the management of this colossal
debt, the Bank of
England." (D.H. Montgomery, The Leading Facts of English History, (1893) 2nd
Edition, p.288).


Jerzy Malec

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to

"We see the Jew, then, in business, as promoter, money-lender, salesman par
excellence, the
author and chief instigator of a system of credit by which a nation-wide usury
rises like a Golem
(a created monster) with a million hands on a million throats, to choke the
honor and the
freedom-of-movement of a hard-working people." (Samuel Roth, Jews Must Live, p.
123).

Jerzy Malec

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to

"The Israelis object to an imposed settlement I don't know what they mean by an
imposed
settlement. It's quite obvious, without the all out support by the United
States in money and
weapons and so on the Israelis couldn't do what they've been doing. So we bear
a very great
share of the responsibility for the continuation of this...of this state of
warfare." (Senator William
J. Fullbright)

Wojciech K.

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to

<jerz...@yahoo.com>

> Totez niedlugo zmyje sie ze sciepy bez sladu - mam dosc szargania mojego

> nazwiska przez rozne, anonimowe na ogol gnidy. Jesli sie pojawie


ponownie - to
> na pewno nie pod wlasnym nazwiskiem i nie po to aby z faszystami wdawac
sie w
> rozmowki.
>
>

> Co zas do Trupinskiego czy innego Srakuckiego - tresc sporzadzanych na moj
temat
> "hate pages" jest mi raczej obojetna. Tacy panowie to mi moga... oops,
przerwa
> na lunch sie konczy.
>
> J.M.

Dla mnie, to ty zawsze byles "anonimowa gnida".
Jest rzecza niemozliwa, by ktos realny, zywy,
posiadajacy nazwisko pisal z taka nienawiscia,
nie dbajac o odpowiedzialnosc prawna.
Mozesz sobie wymieniac ksywy do woli,
ktos, kto pisze z takim jadem, bedzie
natychmiast rozszyfrowany.
Powodzenia!
Wojciech K.
PS.Jeszcze Polska nie zginela, poki MY zyjemy.
(Na zlosc tobie i innym z twojej specgrupy).


DonJose

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
>To nie tak.
>
>_Wymyslacie_, moj Panie, _wymyslacie_ _nieistniejace_ "srodowiska zydowskie"
>ktore _maja jakoby_ twierdzic iz "Niemcy mogli zrealizowac Holocaust TYLKO w
>Polsce" itp, aby nastepnie potepiac i pietnowac owe _nieistniejace_
>"srodowiska
>zydowskie" za _zmyslone przez was samych_, _fikcyjne_ wypowiedzi.
>
>Uczciwosci w tym akurat tyle, ile w zarzutach pana Krasuckiego pod moim
>adresem.
>
>J.M.
>
>
>
>
>
>
>

A wlasnie, ze tak. Tego sobie nikt nie wymysla. Slyszalem to dosyc czesto od
studentow, Zydow, kiedy studiowalem na Brooklyn College. Takie rzeczy trafiaja
do wielu publikacji, zreszta nie tylko opracowanych przez Zydow.

Marcin

unread,
Sep 22, 1999, 3:00:00 AM9/22/99
to
RU8xx wrote:

> A co w takim razie z wyzszymi uczelniami i ograniczaniem do nich
> dostepu dla Zydow? jak mozna mowic o identycznych prawach, skoro
> Zydzi byli dyskryminowani
> NA UCZELNIACH?
>
> Hmmmmm...?

Heniek, popatrz co znalazlem w archiwum grupy. No a teraz udowodnij
ze jest cie stac na to, aby przyznac ze Zydzi dyskryminuja uczniow
pod koniec XX wieku w ich wlasnym panstwie ? No stac cie na to, hmmmm ?
Potrafisz przyznac ze w Izraelu sa Zydzi i obywatele drugiej kategorii ?
Jak to wedlug ciebie swiadczy o samych Zydach ?

Marcin


The educational institutions of the Chabad Hasidic movement do not
accept Ethiopian children, despite the fact that the schools are under
the supervision of the Education Ministry and receive state funding.

The late Lubavitcher Rebbe expressed doubts over the Jewish origins
of Ethiopian immigrants to Israel and instructed that they be excluded
from Chabad institutions.

In Chabad kindergartens, elementary and secondary schools, Jews
from Ashkenazi and Sephardi backgrounds can be found, including
recent immigrants from the former Soviet Union. But not a single
Ethiopian Jew is enrolled in the educational network.

The situation is especially problematic in outlying areas with large
concentrations of Ethiopians. In many areas, Ethiopians find
themselves in homogeneous classrooms, hindering their integration
into Israeli society.

Menachem Brod, spokesman for Chabad, confirms that Ethiopian
children are not accepted in the Hasidic movement's institutions.
"This is an instruction from the Lubavitcher Rebbe and also a ruling
by our rabbis," he said.

He also reiterated that the Ethiopians are not being singled out,
since Chabad policy applies to anyone whose Jewishness is in question.

According to Brod, "The problem with the Ethiopians arose with the
arrival of immigrants in Operation Solomon, when they were flown by
their leader and refused to undergo conversion according to halacha,
as the Operation Moshe immigrants did. Therefore, their Jewishness
is in question... It is true that the state registered them as Jews,
but the state registered many immigrants as Jews whose Jewishness is
questionable and even non-Jews have been registered as Jews."

Local authorities and the Education Ministry have accepted the
Chabad ban on Ethiopians without protest.

Even the Israeli Association of Ethiopian Immigrants backtracked on
plans to appeal to the High Court of Justice.

In Kiryat Malachi, there are some 5,000 people living in a Chabad
neighborhood and 3,000 Ethiopians out of a total population of about
22,000. The Chabad residents include immigrants from Georgia and
Bukhara, as well as an Ashkenazi contingent considered especially
fanatic. Most of the Ethiopian children attend the government religious
schools, while Chabad runs a comprehensive network of schools that
are off limits for Ethiopians.

"It is outright racism. Ethiopian children are accepted in all of the
educational institutions in town, including those of Shas, but just for
the Chabad Hasidim the Ethiopians are not Jewish enough?"
complains Abraham Tatazai, an Ethiopian representative in Kiryat
Malachi.

Political considerations explain why the local authorities have done
nothing to oppose the Chabad policy. The electoral power of the
Chabad residents translates into three seats on the town council.
The previous mayor, Moshe Shimon, included Chabad representatives on
his slate and did not protest Chabad's exclusionary policy despite a
severe shortage of classrooms in the government schools.

On the other hand, new mayor (and younger brother of Tourism
Minister Moshe Katsav) Lior Katsav has vowed to address the issue.
"As the one responsible for education in the municipality, I visited the
Chabad schools and it was lightheartedly suggested to me that I
register my son in the school when he comes of age. I responded that
my son would not study in a school that does not accept immigrant
children," Katsav said. "I intend to talk with Chabad leaders and the
Education Ministry in order to find an arrangement for voluntary
acceptance of the immigrants. I don't think that a forced solution
would help in this case."

The chairman of the parents committee in Kiryat Malachi, Eli Ezriel,
has already tried to talk with the Education Ministry, but has only a
pile of frustrating correspondence to show.

"I turned to late Education Minister Zevulun Hammer and also current
Education Minister Yitzhak Levy; I turned to the chairman of the
[Knesset] Education Committee; and the Minister of Absorption. I
tried to contact [MK] Addisu Messele and received no reply. I
received evasive answers to the dozens of letters I sent."

Rabbi Yeruslavski, the leader of Chabad in Kiryat Malachi, says that
the policy of not accepting Ethiopian children is an internal matter
and has nothing to do with racism. "We have principles. We also did
not accept children from the [former Soviet Union] if there is any
doubt to their Jewishness," the Chabad rabbi said.

jerzy wk

unread,
Sep 23, 1999, 3:00:00 AM9/23/99
to

>
> To nie tak.
>
> _Wymyslacie_, moj Panie, _wymyslacie_ _nieistniejace_ "srodowiska
zydowskie"
> ktore _maja jakoby_ twierdzic iz "Niemcy mogli zrealizowac Holocaust
TYLKO w
> Polsce" itp, aby nastepnie potepiac i pietnowac owe _nieistniejace_
"srodowiska
> zydowskie" za _zmyslone przez was samych_, _fikcyjne_ wypowiedzi.
>
> Uczciwosci w tym akurat tyle, ile w zarzutach pana Krasuckiego pod
moim adresem.
>
> J.M.

Niestety spotkalem sie z takimi zarzutami osobiscie i czytalem
takie opinie kiedys w kilku publikacjach. Irytuje mnie to nie tylko
dlatego, ze jestem w jakis sposob nieslusznie oskarzany o sympatie dla
sprawcow Holocastu ale dlatego, ze to nie jest to zgodne z faktami
historycznymi.

Podobnie sprawa ma sie ze stwierdzeniami typu "Obecne problemy
ekonomiczne w Polsce spwodowane sa tym, ze rzad opanowali Zydzi..."
Pana takie stwierdzenia moga obrazac (albo smieszyc). Mnie martwia, bo
sa nieprawdziwe i niczego nie wyjasniaja a mimo to co jakis czas
powracaja.


Jerzy WK


Sent via Deja.com http://www.deja.com/
Share what you know. Learn what you don't.

miro...@fullcomp.com.au

unread,
Sep 23, 1999, 3:00:00 AM9/23/99
to
On 21 Sep 1999 08:32:06 GMT, lech...@aol.com (LechI435) wrote:

>Panie Jurku,
>Myli sie Pan.Nie tylko ze ciagnieto na sile ale i szantazowano aby musieli
>zapisac sie do PZPR.Wielu z moich kolegow po studiach musialo sie zapisac do
>"partii" aby moc normalnie zyc.

Przykro mi ale z tym sie nie zgadzam. Przezylem w PRLu 47 lat, z czego 22
przepracowalem. Politechnike Wroclawska skonczylem w roku 1964.
Po zaliczeniu ostatniego roku, ale przed praca magisterska zorganizowano
zebranie rekrutujace do PZPR. Z liczacego okolo 30 osob rocznika
zapisal sie jeden. Reszta wyszla, czesc przed koncem zebrania.

Przez wiele lat spotykalem kolegow z roku na roznych konferencjach
naukowych wiec z pogawedek o innych znalem losy wiekszosci
rocznika. Wszyscy pracowali zawodowo, jedni mieli sie lepiej inni
mniej dobrze - ale to wynikalo raczej z rodzaju wykonywanej pracy
(nie kazdy sie sprawdzal w projektowaniu czy pracy naukowej).
Byc moze ci ktorzy wybrali stanowiska administracyjne mogli sobie
scielic droge czerwonym chodniczkiem, ale byla to kwestia wyboru
czy tez uzupelnianiania brakow zawodowych takim "poslizgiem
w gore".

Pracowalem w kilku kolejnych duzych biurach projektowo badawczych
(Miastoprojekt Koszalin, Miastoprojekt Olsztyn, Biuro Projektowo
Badawcze Budownictwa Komunalnego w Olsztynie). Wsrod starszych
projektantow (bylem takim od maja 68) bylo mniej niz 10 % partyjnych.
A byly to stanowiska najwyzej platne - wynagradzano nas cennikowo
w zaleznosci od wydajnosci - stad wielu z nas zarabialo wiecej od
dyrektora biura (jesli nie otrzymywal czegos "po linii" (ale o tym nic
nie wiem).

Zgadzam sie natomiast iz byla to popularna (bo jednak bylo takich
przawie 3 miliony) droga przyspieszenia przydzialu mieszkania,
podwyzki, otrzymania stanowiska gdzie nie praca a lojalnosc sie liczyla.

No i oczywiscie droga do utracenia do tych "dobr" tych ktorzy na
partyjnosc dla kariery sie nie decydowali. A takich jednak byla
olbrzymia wiekszosc wsrod okolo 25 milionow pracujacych. Zwieksza
jeszcze te dysproporcje fakt iz z tych 3 milionow partyjnych znaczna
czesc pracowala w organizacjach politycznych, wojsku, roznych
sluzbach, dyplomacji, mediach itp.

Trzeba tez sobie zdawac sprawe iz przyspieszenie przez partyjnosc
owego przydzialu mieszkania oznaczala zepchniecie lokciami w dol
kogos bezpartyjnego czekajacego w dwudziestoletniej kolejce na
swoj przydzial.

Wiec nie dorabiajmy legendy do komercyjnej "obrotnosci politycznej"
- lapanek na ulicach na nowych czlonkow nie bylo.

---

Miroslaw Krupinski
http://www.fullcomp.com.au/~miroslaw/recon4.htm
http://www.fullcomp.com.au/~miroslaw/KRAJ_UTRACONY.htm
http://www.fullcomp.com.au/~miroslaw/skasowane.htm
http://worf.albanyis.com.au/~matuzal/Pegaz.htm

Krzysztof Wroblewski

unread,
Sep 23, 1999, 3:00:00 AM9/23/99
to
On 22 Sep 1999 13:19:45 GMT, ru...@aol.com (RU8xx) wrote:


>Pan caly czas, jak widze, rozpatruje wszystko na zasadzie: "moja" teza,
>"panska" teza...:)

Oczywiscie. Na tym polega dyskusja ze dyskutuje sie na temat tez a
nie, jak Pan czy p. Bekker czesto robicie, na temat ludzi, ktorzy te
tezy przedstawiaja.

>Mnie bardziej interesuja FAKTY

No to niech Pan nie traci czasu na dyskusje na Sciepie tylko poczyta
sobie troche na temat faktow.

>Skad u Pana takie dziecinne podejscie?

To nie jest moje dziecinne podejscie. To poprostu Pan nie po raz
pierwszy z braku rzeczowych argumentow zaczyna ataki ad hominem. Teraz
pewnie jeszcze p. Bekker urazonym glosem wybelkocze cos co nie trzyma
sie kupy a juz napewno nie ma nic wspolnego z kitem, ktory usilowal
nam tu wcisnac i wszystko bedzie tak samo jak juz bywalo w
dziesiatkach podobnych "dyskusji".


>Czy na prawde jest wazne kto ma racje, czy raczej wazniejsza jest prawda??!!

Szkoda, ze jakos trudno Panu dostrzec iz te dwie rzeczy chodza w
parze.

>czy Zydow traktowano tak samo, lepiej, czy gorzej??

Zydzi w Polsce miedzywojennej mieli identyczne prawa jak i reszta
obywateli Rzeczypospolitej. To ze istnialy lokalne tarcia i konflikty
(tak jak w kazdym spoleczenstwie) nie usprawiedliwia tezy ze byli
obywatelami drugiej kategorii.

Krzysztof Wroblewski

Krzysztof Wroblewski

unread,
Sep 23, 1999, 3:00:00 AM9/23/99
to
On Wed, 22 Sep 1999 17:53:35 GMT, "jacob" <jbe...@flash.net> wrote:


>I jak z tymi cytatami z Talmudu?

A nie mowilem? :)))))))))

Krzysztof Wroblewski

It is loading more messages.
0 new messages