http://www.youtube.com/watch?v=PDdvR-Sfdc4&NR=1
Na chuj mi kurwa Twoje kwiaty
Na chuj mi kurwa Twoje łzy
Na chuj mi kurwa te dramaty
Na chuj mi kurwa jesteś Ty
Więc nie wylewaj łez
Proszę Cię najgoręcej
Spierdalaj jak najpredzej
Kochana ma (bis)
Na chuj mi kurwa Twoje spazmy
Na chuj mi kurwa krzyk i ból
Na chuj udajesz znów orgazmy
Ja czule pytam Cię: na chuj?
Więc nie wylewaj łez...
Na chuj mi kurwa sms-y
Na chuj komórka ciągle drga
Przestań pierdolić wciąż frazesy
Na chuj ta pojebana gra
Więc nie wylewaj łez...
A gdy ucichną gorzkie słowa
Miłość wypełni serce me
Nie będzie kwiatów nikt żałował
Bo ja naprawdę kocham Cię
Więc nie wylewaj łez
Proszę Cię najgoręcej
Przytul mnie jak najpredzej
Kochana ma (bis)
--
tois egregorosin hena kai koinon kosmon einai
ton de koimomenon hekaston eis idion apostrephesthai
Niezle... fantastyczna wrecz ekspozycja
post-komuszego polskiego wulgaryzmu.
Brakuje mi slow, ...gdziez pan to znalazl,
panie Jakubie?
Basia
Knajacka poezja ma swoje tradycje, Panie basia.
Jesczze od lwowskich baciarow sie bierze i Grzesiuka.
f
Od paru miesiecy zasmieca toto Youtube i dopiero
Jakubek, posiadacz "zastepczej kory mozgowej" przywlokl to
na soc.culture.polish, wiedzac, ze sprawi to przyjemnosc
"dzielatce" takiej jak p. Zwolan...-;)))
A l e z p a n s i e l u b i p i e n i c !
Basia
Uderze w stol a p. Zwolan sie zapieni...
> Marek Roman --- Ballada o kwiatach
>
> http://www.youtube.com/watch?v=PDdvR-Sfdc4&NR=1
>
> Na chuj mi kurwa Twoje kwiaty
Prawie tak "dobre" jak to :
wezmę cię w ogródku po cichutku
wezme cie w ogródku w ciemna noc
sperma cicho spływa mi do butków
i od spermy sztywny cały koc
prosze obsuń sie troszeczke nizej
zbliż swoja kiłe do spragnionych ust
delikatnie sromy twe poliżę
juz nad glowa zalopotał biust
ref,
dupa się zesrała, cos zrobiła mala
o kila blues
http://www.youtube.com/watch?v=Cz69-ooXJxE
Kila blues, to wczesny Gierek.
"Na chuj mi kurwa Twoje kwiaty" jakby wspolczesne,
bo w tekscie mamy sms i komorke.
Podobny zwrot - na chuj mi te kwiaty
dziewczyno ? Jest bardzo stary i za pewne byl
inspiracja.
To sa teksty, ktore nadaja sie do wycia
w stanie silnego zamroczenia alkoholem, wylacznie
w meskim gronie, na odludziu.
tp
> Od paru miesiecy zasmieca toto Youtube i dopiero
> Jakubek, posiadacz "zastepczej kory mozgowej" przywlokl to
> na soc.culture.polish, wiedzac, ze sprawi to przyjemnosc
> "dzielatce" takiej jak p. Zwolan...-;)))
Excuse-moi to bylo zagranie pod p. Robaka. Przykro mi, że dopiero w drugiej
kolejności się odezwał.
> Od paru miesiecy zasmieca toto Youtube i dopiero
> Jakubek, posiadacz "zastepczej kory mozgowej" przywlokl to
> na soc.culture.polish, wiedzac, ze sprawi to przyjemnosc
> "dzielatce" takiej jak p. Zwolan...-;)))
Excuse-moi to bylo zagranie pod p. Robaka. Przykro mi, że dopiero w drugiej
kolejności się odezwał.
--
> To i p. Jakub A. Krzywicki tez zmusza swoje jelito grube do przejecia
> funkcji kory mozgowej? No bo taki jest rezyltat w przypadku
> "tworczosci" Marka Roman. Zalosne i ponizajace...
Ależ podobno to grupa o polskiej kulturze ;P
A tu p. Marek Roman Zakrzewski z Kapelą Czerniakowską "Ballada o kwiatach"
wykonanie na żywo na premierze filmu "Rezerwat".
http://www.youtube.com/watch?v=6hk_caiuehc
> To i p. Jakub A. Krzywicki tez zmusza swoje jelito grube do przejecia
> funkcji kory mozgowej? No bo taki jest rezyltat w przypadku
> "tworczosci" Marka Roman. Zalosne i ponizajace...
Ależ podobno to grupa o polskiej kulturze ;P
A tu p. Marek Roman Zakrzewski z Kapelą Czerniakowską "Ballada o kwiatach"
wykonanie na żywo na premierze filmu "Rezerwat".
http://www.youtube.com/watch?v=6hk_caiuehc
PS. Jakość taka, jaką znalazłem. Przeprosić powinien był ten, co to nagrywał
i umieścił.
Jakubie! Szczaj na sciepowych idiotow!
Wiem, ze Ci sie to tez spodoba:
Kto nie wierzy, pal go szesc!
Zyl, jak niesie gminna wiesc
I jak niania powiadala
Gdym w kolysce lezal maly,
W tundrze zimnej, w gestych krzakach
Przeokropny smok jebaka.
Okoliczni, biedni drwale
Z domu wyjsc nie mogli wcale
Przerazeni bestii kroczem
(A mial jaja iscie smocze).
Bali sie jak ognia drania
(Tak opowiadala niania).
Smok zboczeniec, bez roznicy
Gwalcil wszystkich w okolicy.
Chlop i baba, ptak i zwierze
Kogo spotka zan sie bierze.
Ciezkie chwile, ciezki czas
Drwale boja sie wyjsc w las,
Smok grasuje - terrorysta,
Kogo zlapie wykorzysta.
Setki planow, gro sugestii,
Jak sie srogiej pozbyc bestii?
Nie pomaga intryg masa.
Jak odrabac mu kutasa?
Zeby chociaz, tak z kawalek.
I czy bedzie taki smialek,
Czy jest posrod drwali taki,
Co nie boi sie jebaki?
Radzi mlodzian, radzi maz
Smok zboczeniec gwalci wciaz.
Az tu kiedys, tak przypadkiem
RoSS sie zjawil z wielkim zadkiem,
Znany w swiecie Dupodajec
Rycerz srogi, choc bez jajec.
Tiulem przybral swoja zbroje:
"Ja tam smoka sie nie boje!
Zniszcze bestie!" - rzekl do drwali.
Ku jebace smialo wali:
"Spojrz maszkaro na moj zad!".
Smok jak wryty stanal, zbladl:
"Jejku, rety, dupa - bomba!
Na pohybel! Bede rabal!
Zaspokoje poped smoczy!"
Na rycerza chyzo skoczyl.
Dyszy, sapie, wprost szaleje,
A smialkowi nic, sie smieje.
Raz smok siny, a raz blady,
Choc sie stara, nie da rady.
Pot sie leje, we lbie lupie
Nie poradzi na tej dupie.
Charknal, westchnal, pierdnal, zdechl.
RoSS sie zasmial - tak: rech, rech.
Wnet przybiegla drwali kupa.
I ujrzawszy smoka trupa
Zakrzykneli polprzytomni:
Bedziesz mial nasz RoSSie pomnik!
Do dzis w tundrze pewnie jest
Kamien taki, kurwa, fest,
Na nim dupy wizerunek.
To RoSSowi, za ratunek.
Prosze pana, prosze pani,
Przekazalem slowa niani.
W lesie tym żyli też zbóje,
po kolana mieli... miecze
bo to było ---
(i na sciepie wciąż panuje)
--- średniowiecze.
> Knajacka poezja ma swoje tradycje, Panie basia.
> Jesczze od lwowskich baciarow sie bierze i Grzesiuka.
>
> f
Knajaka oryginalnego (z samego Karsina) masz pan tutaj:
http://www.youtube.com/watch?v=eoDct8AxpnY
Mrok wieczorny - babcia siwa
przy kominku głową kiwa.
Nos jak haczyk, - okulary,
Coś tam mruczy babsztyl
stary.
Snuje bajdy niestworzone,
O królewnie
Pizdolonie,
O trzech braciach jak niewielu,
O matuli ich
z burdelu,
Opowiada stare dzieje...
A na dworze wicher
wieje.
Siądzcie społem panny, smyki,
Młodojebce,
stare pryki
I nadstawcie dobrze uszy!
Choć na polu
śnieżek prószy.
W domu ciepło i wygodnie...
Zostaw pan w
spokoju spodnie!
Bo zawołam zaraz Mamy!...
Sza! Uwaga!
Zaczynamy!
Za morzami, za rzekami,
Za lasami, za
górami,
Żył przed bardzo wielu laty,
Król potężny i
bogaty,
Dobrotliwy, szczodrobliwy,
Ale bardzo
nieszczęśliwy,
Ciągle smutny i zmartwiony
Z winy córki
Pizdolony,
Co choć bardzo piękna, miła,
Lecz nadmiernie
się kurwiła.
A dawała bez wyboru
I rycerzom, panom
dworu,
I kucharzom, i kuchcikom,
Giermkom, ciurom,
pisarczykom,
Na leżąco, na stojaka,
W dupę, w cycki i na
raka.
Czy na dworze, czy w salonie,
Czy w klozecie, czy
na tronie,
W każdej chwili, w każdym czasie
Wciąż
myślała o kutasie.
Próżno mówił jej król stary,
Że
we wszystkim trzeba miary,
Nie wypada bowiem pannie
Dawać dupy bezustannie.
Na nic się to wszystko zdało,
Wciąż jej chuja było mało
I na całym króla dworze
Nikt chędożyć już nie może.
Wszyscy byli rozjebani.
Nawet księżą kapelani.
Raz ją tak swędziała dupa.
Że
zgwałciła aż biskupa,
A gdy ten ją zdupczył marnie
-
Poszła dawać pod latarnię.
Aż do tego doszło wreszcie,
że z burdelów wszystkich w mieście
Od kurewskiej całej
nacji
Przyszły kurwy w delegacji.
Ta najbardziej
rozjebana,
Padłszy przed nim na kolana,
Z trudem tłumiąc
rzewne łkanie
Rzekła: Królu nasz i Panie!
Ty
panując od lat wielu
Ojcem byłeś dla burdelu.
Burdelowy cech upada
Kurwom grozi dziś
zagłada!
Upadają obyczaje!
Twoja córka dupy
daje!
Na ulicy bez pieniędzy,
Przez co
wpycha nas do nędzy.
Nikt nas dziś już nie
pierdoli,
Bo darmochę każdy woli!
A więc
najjaśniejszy panie,
Sprawiedliwość niech się stanie!
Król na łzy kurewskie czuły,
Kazał dać ze swej
szkatuły
Każdej kurwie po dukacie...
Po czym zamknął się
w komnacie
W nocy zaś przywołał swego
Astrologa
nadwornego,
By ten patrząc w gwiezdne szlaki
Znalazł
wreszcie sposób jaki,
By królewnę można było
Dobrowolnie, czy też siłą
Wrócić znów do cnoty granic,
A gdy to się nie zda na nic,
Niech przynajmniej w swojej
sferze
Obłapników sobie bierze...
Więc astrolog
wziąwszy lupę,
Zajrzał raz królewnie w dupę,
Dwakroć
cyrklem pizdę zmierzył,
Po czym zamknął się w swej wieży.
Tak był w pracy pogrążony,
Taki przy tym roztargniony,
że szukając prawdy na niebie
W roztargnieniu srał pod
siebie.
Kręcił, wiercił teleskopem,
Wreszcie wrócił z
horoskopem
I rzekł: Smutną wieść, niestety
objawiły mi planety,
Że królewny nic nie
wstrzyma.
Na jej szał lekarstwa ni ma!
Chyba, że się znajdzie jaki,
Tęgi jebak nad
jebaki,
Który ją tak zerżnie pięknie,
Że
królewnie picza pęknie!
Żywym ogniem się zapali,
Na kawałki się rozwali.
Wtedy będzie
pizdolona
Z czaru swego wyzwolona!
I znów
stanie się prawiczką
Z malusieńską, ciasną piczką.
Król, choć płakał ze zmartwienia,
Zamknął córkę do
więzienia,
By się więcej nie puszczała.
Tam codziennie
dostawała,
Prócz świetnego utrzymania,
Tysiąc wiec do
brandzlowania,
Wazeliny beczkę całą.
Lecz jej tego było
mało.
Ciągle płacze, ciągle krzyczy:
To za mało dla mej
piczy!
Wszystkim było ogłoszone
Że kto zbawi
Pizdolonę
Ten dostanie ją za żonę
I podzieli się
królestwem
by raz skończyć z tym kurestwem...
Więc
zjeżdżają się jebacze,
Czarodzieje, zaklinacze,
I
rycerze, królewicze,
By królewnie zerżnąć piczę!
Każdy
swoich sił próbuje,
Lecz choć tęgie mieli chuje
Na nic
się to wszystko zdało,
Bo królewnie wciąż za mało.
Król gdy widział co się dzieje
Stracił całkiem już
nadzieję,
Płakał, martwił się dzień cały
Aż mu jaja
posiwiały
Bo już siwy był na głowie.
A tymczasem
heroldowie
Wieści dziwne rozgłaszali
Coraz dalej, dalej,
dalej...
Aż dotarły hen daleko,
Gdzie za siódmą górą,
rzeką,
Stała sobie mała chatka,
W niej mieszkała stara
matka
Wraz z synami swymi trzema,
Którym równych w
świecie nie ma.
Każdy dzielny, tęgi, zwinny,
ale
każdy z nich był inny
I w tym nie ma nic dziwnego:
Każdy
z ojca był innego,
Bo w młodości swojej czasie
Matka
strasznie puszczała się.
Była stróżką przy burdelu
I
kochanków miała wielu.
Syn najstarszy miał chuj długi
I gruby na kształt maczugi,
A po bokach jego były
jak postronki - grube żyły,
Jakieś sęki, jakieś guzy -
Jaja miał jak dwa arbuzy!
A że ciągle mu bez mała
ta
ogromna pyta stała,
Chujogromem go nazwano.
Pizdoliza nosił miano
Syn następny, bo lizanie
Stawiał wyżej nad jebanie,
I nie było mistrza w świecie,
Co by sprostał mu w minecie.
Cieszą matkę takie
dzieci,
Lecz niestety - smuci trzeci,
Który rodu był
zakałą,
Bo miał kuśkę całkiem małą,
A cieniutką na
kształt glizdy
I nie palił się do pizdy.
Dobrze, gdy z
matczynej woli
Raz na miesiąc popierdoli.
A że mało tak
obłapia,
Bracia mieli go za gapia.
No i matka nawet
czasem
Nazywała go Głuptasem.
Tak im słodko życie
idzie,
Ani w zbytku, ani w biedzie.
Starsze bowiem dwa
chłopaki
Zarabiali w sposób taki,
że pobożne, starsze
panie
Brały ich na utrzymanie.
A i matka, chociaż
stara,
Też dawała za talara.
Tylko trzeci syn -
wyskrobek
Wypinał się na zarobek.
Że nie udał się
niewiastom,
Dawał dupy pederastom
I ku wielkiej matki
złości
Nie brał nic od swoich gości...
Tak im się
więc dobrze żyło,
I wygodnie, dobrze, miło.
Aż dotarła i
w ich strony
Wieść o losie Pizdolony.
Na zarobek więc
łakoma
woła matka Chujogroma
I tak rzecze: Ty, mój
synu
Id?! Dokonaj tego czynu!
Gdy
spierdolisz Pizdolonę
To dostaniesz ją za żonę.
Pół królestwa twoim będzie!
Tak królewskie brzmi
orędzie."
Syn usłuchał rady matki.
Zaraz włożył
czyste gatki.
Wymył chuja - i bez zwłoki
Ra?no ruszył w
świat szeroki...
A gdy przybył do stolicy,
Zaraz poszedł
do ciemnicy
Gdzie się świecą, rozkraczona,
brandzlowała
Pizdolona.
Pyta dębem mu stanęła,
Więc się ostro
wziął do dzieła
I za pierwszym sztosem leci
Błyskawicznie drugi, trzeci,
Czwarty, piąty - aż
nareszcie
Wyrżnął sztosów tysiąc dwieście
I utracił siłę
całą -
Lecz królewnie wciąż za mało!
Tak był potem
osłabiony,
Że zleść nie mógł z Pizdolony,
Aż musiały
dworskie ciury
ciągnąć go za dupę z dziury,
I zanieśli
omdlałego,
Do szpitala zamkowego.
A królewna ciągle
krzyczy,
Że to mało dla jej piczy!
Prędko, prędko baśń się
baje,
Nie tak prędko kutas staje,
Baśń się baje, czas
ucieka,
Chujogroma matka czeka,
W końcu martwić się
zaczyna -
Że nie widać skurwysyna...
Aż ją doszły
straszne wieści...
Powstrzymując łzy boleści,
Pizdoliza
do się wzywa
I w te słowa się odzywa:
- Bratu, rzecz to
nie do wiary,
Nie powiodły się zamiary.
Kutas zmarniał mu, niestety -
Id? więc ty, spróbuj
minety!
I Pizdoliz wnet bez zwłoki,
Ruszył prędko w
świat szeroki.
W końcu zaszedł do stolicy.
Tam się udał
do ciemnicy,
Gdzie się świecą, rozkraczona,
Brandzlowała
Pizdolona.
Zaraz ją za piczę łapie
I minetę tęgo
chlapie
Język jego na kształt węża
To się spręża, to
rozpręża,
To się wije jak sprężyna,
W pizdę wwiercać się
zaczyna,
To po wierzchu, to od środka.
Kręci na kształt
kołowrotka,
To się zwija znów jak fryga,
że gdy patrzeć
- w oczach miga.
Doba tak za dobą mija,
On jęzorem wciąż
wywija.
Lecz z nim także to się stało
Że utracił siłę
całą.
Więc i jego dworskie ciury
ciągnęły za dupę z
dziury,
I wyniosły omdlałego,
Do szpitala
zamkowego.
A królewna ciągle krzyczy,
Że to mało dla jej
piczy!
Prędko, prędko baśń się baje,
Nie tak prędko
kutas staje,
Baśń się baje, czas ucieka,
Pizdoliza matka
czeka,
I już martwić się zaczyna -
Bo nie widać
skurwysyna...
W końcu widząc, że nie wraca
Myśli:
Na nic moja praca...
Biedna dola jest matczyna.
Oto już drugiego syna
Losy wzięły mi
zdradziecko!
Jedno mi zostało dziecko,
I do
tego całkiem głupie.
Głuptas miał to wszystko w
dupie.
Raz spokojnie po jedzeniu
Chciał pochrapać sobie
w cieniu.
Coś mu jednak spać nie daje,
Coś go ciągle
gryzie w jaje.
Więc się prędko zrywa z trawy,
W portki
patrzy się ciekawy
A tu się po jajach szwenda
Niby
chrabąszcz - wielka menda!
Głuptas już rozpinał gacie,
By ją zgubić w sublimacie,
Gdy wtem menda nieszczęśliwa
Ludzkim głosem się odzywa:
Nie zabijaj chłopcze
luby!
Czemu pragniesz mojej zguby?
Menda też
stworzenie boże,
Że inaczej żyć nie może
I
że czasem w jajo utnie -
Nie gubże jej tak okrutnie!?
Głuptas to serca bierze,
Myśli sobie: Biedne
zwierzę,
Że mnie utniesz, cóż to złego?
Przecież nie zjesz mnie całego...
A pocierpieć czasem
mogę
Id? więc dalej w swoją drogę!
A tu nagle
menda znika
I zmienia się w czarownika,
Czarownika -
czarodzieja,
I do swego dobrodzieja,
Co się w strachu z
miejsca zrywa,
W takie słowa się odzywa:
- ?Że litości
miałeś względy
Dla bezbronnej, słabej mendy
I żeś jej darował życie -
Wynagrodzę cię
sowicie.
Dam ja ci wskazówki pewne
jak
spierdolić masz królewnę.
Sił twych mało tu
potrzeba
Jest kondona - samojeba,
Który ma
tę dziwną siłę,
Że gdy włożysz na swą żyłę
I
rozkażesz - on za ciebie
sztos za sztosem ciągle
jebie
Czarodziejską mocą cudną!
Ale zdobyć
go jest trudno...
Dupa strzeże go zaklęta,
Na przechodniów wciąż wypięta,
Z której mocą złego
ducha
Ustawicznie ogień bucha.
I czy z
bliska, czy z daleka,
Żarem swoim wszystko
spieka.
I w tym mocnym, wielkim żarze
Dupa
się całować każe,
Lecz gdy powiesz do niej
słowa:
- Niech się ogień w dupie schowa!
Sama się pocałuj właśnie!
- Wtedy ogień w dupie
zgaśnie.
I powoli, z dobrej woli,
Kondon
zabrać ci pozwoli.
Za twą dobroć ja ci mogę
Do tej dupy wskazać drogę.
We? ten kłębek z sobą
razem,
On ci będzie drogowskazem!
Rzuć na
ziemię i id? wszędzie,
Gdzie się kłębek toczyć
będzie.
Lecz pamiętaj zawsze święcie
Czarodziejskie to zaklęcie!
Tu czarownik, niby mara,
Zniknł i rozwiał się jak para.
Głuptas wstaje ucieszony,
Bierze kłębek, rozbawiony,
I nie mówiąc nic nikomu
Po kryjomu znika z domu.
Prędko, prędko baśń się
baje,
Nie tak prędko kutas staje.
Głuptas idzie, nie
ustaje,
Coraz nowe mija kraje.
Gdy stu granic minął
słupy
Zaszedł wreszcie aż do dupy,
Z której ogień
wieczny tryska.
A podszedłszy do niej z bliska,
Rozżarzonej nad pojęcie,
Czarodziejskie swe zaklęcie
Głuptas z całej siływrzaśnie:
Sama się pocałuj
właśnie!...
Wtedy dupa zawstydzona,
Puściła go do
kondona.
Więc z kondonem, ucieszony,
Pędzi wnet do
Pizdolony.
A gdy przybył do stolicy,
Zaraz poszedł do
ciemnicy,
Gdzie się świecą, rozkraczona,
Brandzlowała
Pizdolona.
Wkłada kondon na kutasa
I.. O dziwo! U
głuptasa
Chuj, co zawsze był jak z ciasta,
Na olbrzyma
się rozrasta!
Na sto chujów się rozdziela
Każdy gruby,
jak ta bela,
Każdy twardy, jak ze stali,
Każdy długi na
sto cali!
Wszystkie chuje z całej siły
Na królewnę się
rzuciły,
Każdy się jej w piczę wwierca,
Każdy końcem
sięga serca,
Każdy jej się w piczy grzebie,
Każdy jebie,
jebie, jebie...
Głuptas leży bez wysiłku,
Czasem klepnie
ją po tyłku
Czasem w cycki pocałuje,
A samojeb piczę
pruje.
Aż królewna Pizdolona
Zchędożona,
spierdolona,
Ze zmęczenia ledwo żywa,
Krzyczy: - Cipa
się rozrywa!
Takie przy tym tarcie było,
Aż się w
piczy zapaliło.
By ugasić pożar ciała,
Straż zamkowa
przyjechała
Z toporami, z bosakami,
Sikawkami i
kubłami,
Słowem - z całym inwentarzem
Używanym przy
pożarze.
I po długiej, ciężkiej pracy
Ugasili ją
strażacy.
Tak została Pizdolona
Z czaru swego
wybawiona,
I znów stała się prawiczką
Z malusieńką,
ciasną piczką.
Głuptas dostał zaś w podziękę
Pół
królestwa i jej rękę.
Król był taki ucieszony,
Ze
zbawienia Pizdolony,
Że pomimo swej starości
Kapucyna
rżnął z radości,
Tak się znowu poczuł młody
Potem zaś
wyprawił gody
Głuptasowi z Pizdoloną -
Mnie na gody
zaproszono.
Więc jak mówię, też tam byłam.
Jadłam,
piłam, pierdoliłam,
Bawiłam się z nimi społem,
Aż
zasnęłam gdzieś pod stołem...
Tu bajka dobiega końca
Już za oknem patrzeć słońca
Przy kominku babcia siwa
Coś mamrocze, głową kiwa
Dając dziatwie pouczenia
O
rozkoszach chędożenia.
Których i Wam czytelnicy
Autor tej
powiastki życzy!
> To sa teksty, ktore nadaja sie do wycia
> w stanie silnego zamroczenia alkoholem, wylacznie
> w meskim gronie, na odludziu.
>
>
> tp
To jeszcze jeden kamyczek świeżynka do tego ogródka, tyle że emigracyjny, z
Colorado. Też do vódki Polish Wyborowa, tyle że na smutno (no może z pewnym
niezamierzonym komizmem wynikającym z nieporadności kompozytora i stopnia
zaawansowania choroby filipińskiej jego goleni).
Myślę, że spodoba się takiemu Panslaviście, coś tak w jego klimatach...
"Siedzę Sam"
Muzyka, słowa, głos, gitara Milosz Filus
http://www.youtube.com/watch?v=4nopHEf2oZ8
Siedzę sam i chromolę
taką dolę, która spotkała mnie
siedzę sam i pierdolę
taką dolę i taki los
Poznałem cię na zabawie
na której już zakręciłaś się
i niedługo po zabawie
do mnie już wprowadziłaś się
A teraz siedzę sam i chromolę...
Jak mogłem tak głupim być
żeby tak długo z tobą żyć
Jak mogłem tak nabrać się
na te numery --- będę szczery --- tej cholery
Siedzę sam i chromolę...
(bis)
Autor pisze o sobie tak:
Nowa kompozycja Milosza Filusa "Siedze Sam" Wlasnie skomponowalem te
piosenke i napisalem te slowa... dedykuje ja wszystkim mezczyznom i
mezom....
mam nadzieje, ze sie spodoba... Jestem polskim kompozytorem mieszkajacym w
Ameryce/USA/Colorado Muzyka slowa glos gitara Milosz Filus Nowa kompozycja
Siedze Sam piosenka mezczyzna mezowie maz
polski kompozytor Ameryka USA Colorado Kolorado
milfil2000 webcam video Miles Filus new composition Polish song Sitting here
alone music lyrics vocal guitar Miles Filus guitar composer milfil2000's
webcam video March 02, 2010, 02:29 AM
Jak w kazdym kraju tak i w Polsce jest
KULTURA i tzw. "kultura rynsztoka" i marginesow
spolecznych . W tym przypadku nie trudno bylo
zauwazyc z jak "kultura" ma pan do czynienia.
Mogl pan zaoszczedzic sobie i sciepowiczom
tej informacji.
Panie Tadeuszu,
nie sadzilem, ze pod takim tekstem
znajde panskie - "tp"...-;)
> "Na chuj mi kurwa Twoje kwiaty" jakby wspolczesne,
> bo w tekscie mamy sms i komorke.
> Podobny zwrot - na chuj mi te kwiaty
> dziewczyno ? Jest bardzo stary i za pewne byl
> inspiracja.
W takim razie tradycyjnym zachowaniem musi
byc w Polsce ze dziewczyna daje swojemu
chlopakowi kwiaty, ...nieprawdaz?
> To sa teksty, ktore nadaja sie do wycia
> w stanie silnego zamroczenia alkoholem, wylacznie
> w meskim gronie, na odludziu.
Nieco inaczej ten tekst rozumiem, ale zgodze
sie w zupelnosci ze to powinna byc w 100%
meska piosenka.
Dziewczyna dajaca chlopakowi kwiaty to cos
co nie bardzo mi sie w Polski krajobraz wpisuje :)))
http://www.youtube.com/user/usereddie215?feature=mhw4#p/a/f/1/PDdvR-Sfdc4
Basia
> Jak w kazdym kraju tak i w Polsce jest
> KULTURA i tzw. "kultura rynsztoka" i marginesow
> spolecznych . W tym przypadku nie trudno bylo
> zauwazyc z jak "kultura" ma pan do czynienia.
> Mogl pan zaoszczedzic sobie i sciepowiczom
> tej informacji.
Zamiast wpadać na ten temat w pasję (niekiedy także nazywaną szewską,
chociaż nie do końca wiadomo, co to ma wspólnego z piciem alkoholu) powiedz
pan lepiej, co tam w "Nowym Kurjerze Warszawskim" napisali na temat
zwycięstw armji dzielnego Duce w Abisynji... sory, nie ta epoka... Potężnego
Kaczora w Afghanistanie. Czy jakieś kolejne woreczki?...
> Jak w kazdym kraju tak i w Polsce jest
> KULTURA i tzw. "kultura rynsztoka" i marginesow
> spolecznych . W tym przypadku nie trudno bylo
> zauwazyc z jak "kultura" ma pan do czynienia.
> Mogl pan zaoszczedzic sobie i sciepowiczom
> tej informacji.
Zamiast wpadać na ten temat w pasję (niekiedy także nazywaną szewską,
chociaż nie do końca wiadomo, co to ma wspólnego z piciem alkoholu) powiedz
pan lepiej, co tam w "Nowym Kurjerze Warszawskim" napisali na temat
zwycięstw armji dzielnego Duce w Abisynji... sorry, nie ta epoka...
Potężnego Kaczora w Afghanistanie. Czy jakieś kolejne woreczki?...
--
>
Zwrot - Na chuj mi te kwiaty dziewczyno?
Nalezy tlumaczyc tak : Po co mam sie wiklac
w te sprawy dziewczyno ?
Czyli byla to inspiracja fonetyczna, a nie oddajaca
znaczenie slow.
Na chuj mi twe kwiaty dziewczyno, jest bardzo podobne
fonetycznie, lecz oznacza zupelnie co innego.
Faktycznie nie wpisuje sie w polski obyczaj.
Podejrzewam, ze autor tych slow jest cyganem.
Prosze nie traktowac tego jako wieszanie
cygana zamiast kowala. Wydaj mi sie po prostu,
ze w ich kulturze, zwyczaj dawania mezczyznom
kwiatow przez kopbiety istnieje.
tp
> Zwrot - Na chuj mi te kwiaty dziewczyno?
(...)
> Faktycznie nie wpisuje sie w polski obyczaj.
> Podejrzewam, ze autor tych slow jest cyganem.
> Prosze nie traktowac tego jako wieszanie
> cygana zamiast kowala. Wydaj mi sie po prostu,
> ze w ich kulturze, zwyczaj dawania mezczyznom
> kwiatow przez kopbiety istnieje.
Bardziej sensowne byloby ze dziewczyna mogla byc
Cyganka a mezczyzna Polakiem,.nie bardzo rozumiejacym
zwyczaj i w szczery aczkolwiek malo dzentelmenski sposob
odpowiadajacy:
"Na chuj mi te kwiaty?"
Cyganie jakby tak odspiewywali swoim kobietom to
prosze mi wierzyc zwyczaj, jezeli w ogole istnieje,
szybko by upadl.
Mnie to wyglada na fajowa gejowska polska piosenke.
Moge sie mylic (?).
Basia