Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Na chuj mi kurwa twoje kwiaty...

313 views
Skip to first unread message

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 23, 2010, 4:14:53 PM3/23/10
to
Marek Roman --- Ballada o kwiatach

http://www.youtube.com/watch?v=PDdvR-Sfdc4&NR=1

Na chuj mi kurwa Twoje kwiaty
Na chuj mi kurwa Twoje łzy
Na chuj mi kurwa te dramaty
Na chuj mi kurwa jesteś Ty

Więc nie wylewaj łez
Proszę Cię najgoręcej
Spierdalaj jak najpredzej
Kochana ma (bis)

Na chuj mi kurwa Twoje spazmy
Na chuj mi kurwa krzyk i ból
Na chuj udajesz znów orgazmy
Ja czule pytam Cię: na chuj?

Więc nie wylewaj łez...

Na chuj mi kurwa sms-y
Na chuj komórka ciągle drga
Przestań pierdolić wciąż frazesy
Na chuj ta pojebana gra

Więc nie wylewaj łez...

A gdy ucichną gorzkie słowa
Miłość wypełni serce me
Nie będzie kwiatów nikt żałował
Bo ja naprawdę kocham Cię

Więc nie wylewaj łez
Proszę Cię najgoręcej
Przytul mnie jak najpredzej
Kochana ma (bis)

--
tois egregorosin hena kai koinon kosmon einai
ton de koimomenon hekaston eis idion apostrephesthai

McGrath

unread,
Mar 24, 2010, 1:21:42 AM3/24/10
to

"Jakub A. Krzewicki" <drukpa...@gmail.org> wrote in message news:hob7fu$gq3$1...@news.onet.pl...

> Marek Roman --- Ballada o kwiatach

To i p. Jakub A.  Krzywicki tez zmusza swoje jelito grube do przejecia
funkcji kory mozgowej?  No bo taki jest rezyltat w przypadku
 "tworczosci" Marka Roman. Zalosne i ponizajace...


>
> http://www.youtube.com/watch?v=PDdvR-Sfdc4&NR=1
> 8<<<<<<<<<<<< snip

Basia

unread,
Mar 24, 2010, 1:47:40 AM3/24/10
to
On Mar 23, 1:14 pm, "Jakub A. Krzewicki" <drukpakun...@gmail.org>
wrote:

Niezle... fantastyczna wrecz ekspozycja
post-komuszego polskiego wulgaryzmu.
Brakuje mi slow, ...gdziez pan to znalazl,
panie Jakubie?

Basia


fatso

unread,
Mar 24, 2010, 2:39:04 AM3/24/10
to

Knajacka poezja ma swoje tradycje, Panie basia.
Jesczze od lwowskich baciarow sie bierze i Grzesiuka.

f

McGrath

unread,
Mar 24, 2010, 2:56:49 AM3/24/10
to

"Basia" <abj...@sbcglobal.net> wrote in message
news:4ec3c52f-085c-471c...@d30g2000prn.googlegroups.com...

>
> Niezle... fantastyczna wrecz ekspozycja
> post-komuszego polskiego wulgaryzmu.
> Brakuje mi slow, ...gdziez pan to znalazl,
> panie Jakubie?
>
> Basia

Od paru miesiecy zasmieca toto Youtube i dopiero
Jakubek, posiadacz "zastepczej kory mozgowej" przywlokl to
na soc.culture.polish, wiedzac, ze sprawi to przyjemnosc
"dzielatce" takiej jak p. Zwolan...-;)))

Basia

unread,
Mar 24, 2010, 3:33:10 AM3/24/10
to
On Mar 23, 11:56 pm, "McGrath" <McGr...@uni.net> wrote:
> "Basia" <abjj...@sbcglobal.net> wrote in message


A l e z p a n s i e l u b i p i e n i c !

Basia

Deling

unread,
Mar 24, 2010, 4:25:57 AM3/24/10
to

"Basia" <abj...@sbcglobal.net> wrote in message
news:38bebd35-2dd2-44d4...@l24g2000prh.googlegroups.com...

Uderze w stol a p. Zwolan sie zapieni...

Pomian

unread,
Mar 24, 2010, 11:34:53 AM3/24/10
to
Dnia 23-03-2010 o 21:14:53 Jakub A. Krzewicki <drukpa...@gmail.org>
napisał(a):

> Marek Roman --- Ballada o kwiatach
>
> http://www.youtube.com/watch?v=PDdvR-Sfdc4&NR=1
>
> Na chuj mi kurwa Twoje kwiaty

Prawie tak "dobre" jak to :


wezmę cię w ogródku po cichutku
wezme cie w ogródku w ciemna noc
sperma cicho spływa mi do butków
i od spermy sztywny cały koc

prosze obsuń sie troszeczke nizej
zbliż swoja kiłe do spragnionych ust
delikatnie sromy twe poliżę
juz nad glowa zalopotał biust

ref,
dupa się zesrała, cos zrobiła mala
o kila blues

http://www.youtube.com/watch?v=Cz69-ooXJxE

Kila blues, to wczesny Gierek.
"Na chuj mi kurwa Twoje kwiaty" jakby wspolczesne,
bo w tekscie mamy sms i komorke.
Podobny zwrot - na chuj mi te kwiaty
dziewczyno ? Jest bardzo stary i za pewne byl
inspiracja.

To sa teksty, ktore nadaja sie do wycia
w stanie silnego zamroczenia alkoholem, wylacznie
w meskim gronie, na odludziu.


tp

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 24, 2010, 11:53:16 AM3/24/10
to
środa, 24 marca 2010 07:56. carbon entity 'McGrath' <McG...@uni.net>
contaminated soc.culture.polish with the following letter:

> Od paru miesiecy zasmieca toto Youtube i dopiero
> Jakubek, posiadacz "zastepczej kory mozgowej" przywlokl to
> na soc.culture.polish, wiedzac, ze sprawi to przyjemnosc
> "dzielatce" takiej jak p. Zwolan...-;)))

Excuse-moi to bylo zagranie pod p. Robaka. Przykro mi, że dopiero w drugiej
kolejności się odezwał.

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 24, 2010, 11:53:43 AM3/24/10
to
środa, 24 marca 2010 07:56. carbon entity 'McGrath' <McG...@uni.net>
contaminated soc.culture.polish with the following letter:

> Od paru miesiecy zasmieca toto Youtube i dopiero


> Jakubek, posiadacz "zastepczej kory mozgowej" przywlokl to
> na soc.culture.polish, wiedzac, ze sprawi to przyjemnosc
> "dzielatce" takiej jak p. Zwolan...-;)))

Excuse-moi to bylo zagranie pod p. Robaka. Przykro mi, że dopiero w drugiej
kolejności się odezwał.

--

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 24, 2010, 12:04:23 PM3/24/10
to
środa, 24 marca 2010 06:21. carbon entity 'McGrath' <McG...@uni.net>

contaminated soc.culture.polish with the following letter:

> To i p. Jakub A. Krzywicki tez zmusza swoje jelito grube do przejecia


> funkcji kory mozgowej? No bo taki jest rezyltat w przypadku
> "tworczosci" Marka Roman. Zalosne i ponizajace...

Ależ podobno to grupa o polskiej kulturze ;P

A tu p. Marek Roman Zakrzewski z Kapelą Czerniakowską "Ballada o kwiatach"
wykonanie na żywo na premierze filmu "Rezerwat".

http://www.youtube.com/watch?v=6hk_caiuehc

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 24, 2010, 12:12:24 PM3/24/10
to
środa, 24 marca 2010 06:21. carbon entity 'McGrath' <McG...@uni.net>
contaminated soc.culture.polish with the following letter:

> To i p. Jakub A. Krzywicki tez zmusza swoje jelito grube do przejecia


> funkcji kory mozgowej? No bo taki jest rezyltat w przypadku
> "tworczosci" Marka Roman. Zalosne i ponizajace...

Ależ podobno to grupa o polskiej kulturze ;P

A tu p. Marek Roman Zakrzewski z Kapelą Czerniakowską "Ballada o kwiatach"
wykonanie na żywo na premierze filmu "Rezerwat".

http://www.youtube.com/watch?v=6hk_caiuehc

PS. Jakość taka, jaką znalazłem. Przeprosić powinien był ten, co to nagrywał
i umieścił.

narciasz

unread,
Mar 24, 2010, 12:25:33 PM3/24/10
to
carbon entity 'McGrath' <McGr...@uni.net> - czyli najwiekszy sciepowy
DEBIL

> contaminated soc.culture.polish with the following letter:

Jakubie! Szczaj na sciepowych idiotow!

Wiem, ze Ci sie to tez spodoba:

Kto nie wierzy, pal go szesc!
Zyl, jak niesie gminna wiesc
I jak niania powiadala
Gdym w kolysce lezal maly,
W tundrze zimnej, w gestych krzakach
Przeokropny smok jebaka.
Okoliczni, biedni drwale
Z domu wyjsc nie mogli wcale
Przerazeni bestii kroczem
(A mial jaja iscie smocze).
Bali sie jak ognia drania
(Tak opowiadala niania).
Smok zboczeniec, bez roznicy
Gwalcil wszystkich w okolicy.
Chlop i baba, ptak i zwierze
Kogo spotka zan sie bierze.
Ciezkie chwile, ciezki czas
Drwale boja sie wyjsc w las,
Smok grasuje - terrorysta,
Kogo zlapie wykorzysta.
Setki planow, gro sugestii,
Jak sie srogiej pozbyc bestii?
Nie pomaga intryg masa.
Jak odrabac mu kutasa?
Zeby chociaz, tak z kawalek.
I czy bedzie taki smialek,
Czy jest posrod drwali taki,
Co nie boi sie jebaki?
Radzi mlodzian, radzi maz
Smok zboczeniec gwalci wciaz.
Az tu kiedys, tak przypadkiem
RoSS sie zjawil z wielkim zadkiem,
Znany w swiecie Dupodajec
Rycerz srogi, choc bez jajec.
Tiulem przybral swoja zbroje:
"Ja tam smoka sie nie boje!
Zniszcze bestie!" - rzekl do drwali.
Ku jebace smialo wali:
"Spojrz maszkaro na moj zad!".
Smok jak wryty stanal, zbladl:
"Jejku, rety, dupa - bomba!
Na pohybel! Bede rabal!
Zaspokoje poped smoczy!"
Na rycerza chyzo skoczyl.
Dyszy, sapie, wprost szaleje,
A smialkowi nic, sie smieje.
Raz smok siny, a raz blady,
Choc sie stara, nie da rady.
Pot sie leje, we lbie lupie
Nie poradzi na tej dupie.
Charknal, westchnal, pierdnal, zdechl.
RoSS sie zasmial - tak: rech, rech.
Wnet przybiegla drwali kupa.
I ujrzawszy smoka trupa
Zakrzykneli polprzytomni:
Bedziesz mial nasz RoSSie pomnik!
Do dzis w tundrze pewnie jest
Kamien taki, kurwa, fest,
Na nim dupy wizerunek.
To RoSSowi, za ratunek.
Prosze pana, prosze pani,
Przekazalem slowa niani.


Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 24, 2010, 12:32:11 PM3/24/10
to
środa, 24 marca 2010 17:25. carbon entity 'narciasz' <narc...@gmail.com>

W lesie tym żyli też zbóje,
po kolana mieli... miecze
bo to było ---
(i na sciepie wciąż panuje)
--- średniowiecze.

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 24, 2010, 12:33:54 PM3/24/10
to
środa, 24 marca 2010 07:39. carbon entity 'fatso' <fatso...@ntlworld.com>

contaminated soc.culture.polish with the following letter:

> Knajacka poezja ma swoje tradycje, Panie basia.


> Jesczze od lwowskich baciarow sie bierze i Grzesiuka.
>
> f

Knajaka oryginalnego (z samego Karsina) masz pan tutaj:

http://www.youtube.com/watch?v=eoDct8AxpnY

Alexander Sharon

unread,
Mar 24, 2010, 12:57:21 PM3/24/10
to
Aleksander Fredro
 
Baśń o Trzech Braciach i Królewnie

      Mrok wieczorny - babcia siwa 
      przy kominku głową kiwa. 
      Nos jak haczyk, - okulary, 
      Coś tam mruczy babsztyl stary. 
      Snuje bajdy niestworzone, 
      O królewnie Pizdolonie, 
      O trzech braciach jak niewielu, 
      O matuli ich z burdelu, 
      Opowiada stare dzieje... 
      A na dworze wicher wieje.  

      Siądzcie społem panny, smyki, 
      Młodojebce, stare pryki 
      I nadstawcie dobrze uszy! 
      Choć na polu śnieżek prószy. 
      W domu ciepło i wygodnie... 
      Zostaw pan w spokoju spodnie! 
      Bo zawołam zaraz Mamy!... 
      Sza! Uwaga! Zaczynamy!

      Za morzami, za rzekami, 
      Za lasami, za górami, 
      Żył przed bardzo wielu laty, 
      Król potężny i bogaty, 
      Dobrotliwy, szczodrobliwy, 
      Ale bardzo nieszczęśliwy, 
      Ciągle smutny i zmartwiony 
      Z winy córki Pizdolony, 
      Co choć bardzo piękna, miła, 
      Lecz nadmiernie się kurwiła.

      A dawała bez wyboru 
      I rycerzom, panom dworu, 
      I kucharzom, i kuchcikom, 
      Giermkom, ciurom, pisarczykom, 
      Na leżąco, na stojaka, 
      W dupę, w cycki i na raka. 
      Czy na dworze, czy w salonie, 
      Czy w klozecie, czy na tronie, 
      W każdej chwili, w każdym czasie 
      Wciąż myślała o kutasie.  

      Próżno mówił jej król stary, 
      Że we wszystkim trzeba miary, 
      Nie wypada bowiem pannie 
      Dawać dupy bezustannie.

      Na nic się to wszystko zdało, 
      Wciąż jej chuja było mało 
      I na całym króla dworze 
      Nikt chędożyć już nie może. 
      Wszyscy byli rozjebani. 
      Nawet księżą kapelani. 
      Raz ją tak swędziała dupa. 
      Że zgwałciła aż biskupa, 
      A gdy ten ją zdupczył marnie 
      - Poszła dawać pod latarnię.  

      Aż do tego doszło wreszcie, 
      że z burdelów wszystkich w mieście 
      Od kurewskiej całej nacji 
      Przyszły kurwy w delegacji. 
      Ta najbardziej rozjebana, 
      Padłszy przed nim na kolana, 
      Z trudem tłumiąc rzewne łkanie 
      Rzekła: Królu nasz i Panie!  
      Ty panując od lat wielu  
      Ojcem byłeś dla burdelu.  
      Burdelowy cech upada  
      Kurwom grozi dziś zagłada!  
      Upadają obyczaje!  
      Twoja córka dupy daje!  
      Na ulicy bez pieniędzy,  
      Przez co wpycha nas do nędzy.  
      Nikt nas dziś już nie pierdoli,  
      Bo darmochę każdy woli!  
      A więc najjaśniejszy panie,  
      Sprawiedliwość niech się stanie! 

      Król na łzy kurewskie czuły, 
      Kazał dać ze swej szkatuły 
      Każdej kurwie po dukacie... 
      Po czym zamknął się w komnacie 
      W nocy zaś przywołał swego 
      Astrologa nadwornego, 
      By ten patrząc w gwiezdne szlaki 
      Znalazł wreszcie sposób jaki, 
      By królewnę można było 
      Dobrowolnie, czy też siłą 
      Wrócić znów do cnoty granic, 
      A gdy to się nie zda na nic, 
      Niech przynajmniej w swojej sferze 
      Obłapników sobie bierze... 

      Więc astrolog wziąwszy lupę, 
      Zajrzał raz królewnie w dupę, 
      Dwakroć cyrklem pizdę zmierzył, 
      Po czym zamknął się w swej wieży. 
      Tak był w pracy pogrążony, 
      Taki przy tym roztargniony, 
      że szukając prawdy na niebie 
      W roztargnieniu srał pod siebie. 
      Kręcił, wiercił teleskopem, 
      Wreszcie wrócił z horoskopem 
      I rzekł: Smutną wieść, niestety  
      objawiły mi planety,  
      Że królewny nic nie wstrzyma.  
      Na jej szał lekarstwa ni ma!  
      Chyba, że się znajdzie jaki,  
      Tęgi jebak nad jebaki,  
      Który ją tak zerżnie pięknie,  
      Że królewnie picza pęknie!  
      Żywym ogniem się zapali,  
      Na kawałki się rozwali.  
      Wtedy będzie pizdolona  
      Z czaru swego wyzwolona!  
      I znów stanie się prawiczką  
      Z malusieńską, ciasną piczką.   

      Król, choć płakał ze zmartwienia, 
      Zamknął córkę do więzienia, 
      By się więcej nie puszczała. 
      Tam codziennie dostawała, 
      Prócz świetnego utrzymania, 
      Tysiąc wiec do brandzlowania, 
      Wazeliny beczkę całą. 
      Lecz jej tego było mało. 
      Ciągle płacze, ciągle krzyczy: 
      To za mało dla mej piczy!

      Wszystkim było ogłoszone 
      Że kto zbawi Pizdolonę 
      Ten dostanie ją za żonę 
      I podzieli się królestwem 
      by raz skończyć z tym kurestwem...  

      Więc zjeżdżają się jebacze, 
      Czarodzieje, zaklinacze, 
      I rycerze, królewicze, 
      By królewnie zerżnąć piczę! 
      Każdy swoich sił próbuje, 
      Lecz choć tęgie mieli chuje 
      Na nic się to wszystko zdało, 
      Bo królewnie wciąż za mało.  

      Król gdy widział co się dzieje 
      Stracił całkiem już nadzieję, 
      Płakał, martwił się dzień cały 
      Aż mu jaja posiwiały 
      Bo już siwy był na głowie.  

      A tymczasem heroldowie 
      Wieści dziwne rozgłaszali 
      Coraz dalej, dalej, dalej... 
      Aż dotarły hen daleko, 
      Gdzie za siódmą górą, rzeką, 
      Stała sobie mała chatka, 
      W niej mieszkała stara matka 
      Wraz z synami swymi trzema, 
      Którym równych w świecie nie ma.  

      Każdy dzielny, tęgi, zwinny, 
      ale każdy z nich był inny 
      I w tym nie ma nic dziwnego: 
      Każdy z ojca był innego, 
      Bo w młodości swojej czasie 
      Matka strasznie puszczała się. 
      Była stróżką przy burdelu 
      I kochanków miała wielu. 

      Syn najstarszy miał chuj długi 
      I gruby na kształt maczugi, 
      A po bokach jego były 
      jak postronki - grube żyły, 
      Jakieś sęki, jakieś guzy - 
      Jaja miał jak dwa arbuzy! 
      A że ciągle mu bez mała 
      ta ogromna pyta stała, 
      Chujogromem go nazwano.  

      Pizdoliza nosił miano 
      Syn następny, bo lizanie 
      Stawiał wyżej nad jebanie, 
      I nie było mistrza w świecie, 
      Co by sprostał mu w minecie.  

      Cieszą matkę takie dzieci, 
      Lecz niestety - smuci trzeci, 
      Który rodu był zakałą, 
      Bo miał kuśkę całkiem małą, 
      A cieniutką na kształt glizdy 
      I nie palił się do pizdy. 
      Dobrze, gdy z matczynej woli 
      Raz na miesiąc popierdoli. 
      A że mało tak obłapia, 
      Bracia mieli go za gapia. 
      No i matka nawet czasem 
      Nazywała go Głuptasem.  

      Tak im słodko życie idzie, 
      Ani w zbytku, ani w biedzie. 
      Starsze bowiem dwa chłopaki 
      Zarabiali w sposób taki, 
      że pobożne, starsze panie 
      Brały ich na utrzymanie. 
      A i matka, chociaż stara, 
      Też dawała za talara. 
      Tylko trzeci syn - wyskrobek 
      Wypinał się na zarobek. 
      Że nie udał się niewiastom, 
      Dawał dupy pederastom 
      I ku wielkiej matki złości 
      Nie brał nic od swoich gości...  

      Tak im się więc dobrze żyło, 
      I wygodnie, dobrze, miło. 
      Aż dotarła i w ich strony 
      Wieść o losie Pizdolony. 
      Na zarobek więc łakoma 
      woła matka Chujogroma 
      I tak rzecze: Ty, mój synu  
      Id?! Dokonaj tego czynu!  
      Gdy spierdolisz Pizdolonę  
      To dostaniesz ją za żonę.  
      Pół królestwa twoim będzie!  
      Tak królewskie brzmi orędzie."  

      Syn usłuchał rady matki. 
      Zaraz włożył czyste gatki. 
      Wymył chuja - i bez zwłoki 
      Ra?no ruszył w świat szeroki... 
      A gdy przybył do stolicy, 
      Zaraz poszedł do ciemnicy 
      Gdzie się świecą, rozkraczona, 
      brandzlowała Pizdolona.  

      Pyta dębem mu stanęła, 
      Więc się ostro wziął do dzieła 
      I za pierwszym sztosem leci 
      Błyskawicznie drugi, trzeci, 
      Czwarty, piąty - aż nareszcie 
      Wyrżnął sztosów tysiąc dwieście 
      I utracił siłę całą - 
      Lecz królewnie wciąż za mało! 
      Tak był potem osłabiony, 
      Że zleść nie mógł z Pizdolony, 
      Aż musiały dworskie ciury 
      ciągnąć go za dupę z dziury, 
      I zanieśli omdlałego, 
      Do szpitala zamkowego. 
      A królewna ciągle krzyczy, 
      Że to mało dla jej piczy!

      Prędko, prędko baśń się baje, 
      Nie tak prędko kutas staje, 
      Baśń się baje, czas ucieka, 
      Chujogroma matka czeka, 
      W końcu martwić się zaczyna - 
      Że nie widać skurwysyna...  

      Aż ją doszły straszne wieści... 
      Powstrzymując łzy boleści, 
      Pizdoliza do się wzywa 
      I w te słowa się odzywa: 
      - Bratu, rzecz to nie do wiary,  
      Nie powiodły się zamiary.  
      Kutas zmarniał mu, niestety -  
      Id? więc ty, spróbuj minety! 

      I Pizdoliz wnet bez zwłoki, 
      Ruszył prędko w świat szeroki. 
      W końcu zaszedł do stolicy. 
      Tam się udał do ciemnicy, 
      Gdzie się świecą, rozkraczona, 
      Brandzlowała Pizdolona.  

      Zaraz ją za piczę łapie 
      I minetę tęgo chlapie 
      Język jego na kształt węża 
      To się spręża, to rozpręża, 
      To się wije jak sprężyna, 
      W pizdę wwiercać się zaczyna, 
      To po wierzchu, to od środka. 
      Kręci na kształt kołowrotka, 
      To się zwija znów jak fryga, 
      że gdy patrzeć - w oczach miga. 
      Doba tak za dobą mija, 
      On jęzorem wciąż wywija. 
      Lecz z nim także to się stało 
      Że utracił siłę całą. 
      Więc i jego dworskie ciury 
      ciągnęły za dupę z dziury, 
      I wyniosły omdlałego, 
      Do szpitala zamkowego. 
      A królewna ciągle krzyczy, 
      Że to mało dla jej piczy!  

      Prędko, prędko baśń się baje, 
      Nie tak prędko kutas staje, 
      Baśń się baje, czas ucieka, 
      Pizdoliza matka czeka, 
      I już martwić się zaczyna - 
      Bo nie widać skurwysyna...  

      W końcu widząc, że nie wraca 
      Myśli: Na nic moja praca...  
      Biedna dola jest matczyna.  
      Oto już drugiego syna  
      Losy wzięły mi zdradziecko!  
      Jedno mi zostało dziecko,  
      I do tego całkiem głupie.   

      Głuptas miał to wszystko w dupie. 
      Raz spokojnie po jedzeniu 
      Chciał pochrapać sobie w cieniu. 
      Coś mu jednak spać nie daje, 
      Coś go ciągle gryzie w jaje. 
      Więc się prędko zrywa z trawy, 
      W portki patrzy się ciekawy 
      A tu się po jajach szwenda 
      Niby chrabąszcz - wielka menda! 

      Głuptas już rozpinał gacie, 
      By ją zgubić w sublimacie, 
      Gdy wtem menda nieszczęśliwa 
      Ludzkim głosem się odzywa: 
      Nie zabijaj chłopcze luby!  
      Czemu pragniesz mojej zguby?  
      Menda też stworzenie boże,  
      Że inaczej żyć nie może  
      I że czasem w jajo utnie -  
      Nie gubże jej tak okrutnie!? 
      Głuptas to serca bierze, 
      Myśli sobie: Biedne zwierzę,  
      Że mnie utniesz, cóż to złego?  
      Przecież nie zjesz mnie całego...  
      A pocierpieć czasem mogę  
      Id? więc dalej w swoją drogę! 

      A tu nagle menda znika 
      I zmienia się w czarownika, 
      Czarownika - czarodzieja, 
      I do swego dobrodzieja, 
      Co się w strachu z miejsca zrywa, 
      W takie słowa się odzywa: 
      - ?Że litości miałeś względy  
      Dla bezbronnej, słabej mendy  
      I żeś jej darował życie -  
      Wynagrodzę cię sowicie.  
      Dam ja ci wskazówki pewne  
      jak spierdolić masz królewnę.  
      Sił twych mało tu potrzeba  
      Jest kondona - samojeba,  
      Który ma tę dziwną siłę,  
      Że gdy włożysz na swą żyłę  
      I rozkażesz - on za ciebie  
      sztos za sztosem ciągle jebie  
      Czarodziejską mocą cudną!  
      Ale zdobyć go jest trudno...  
      Dupa strzeże go zaklęta,  
      Na przechodniów wciąż wypięta,  
      Z której mocą złego ducha  
      Ustawicznie ogień bucha.  
      I czy z bliska, czy z daleka,  
      Żarem swoim wszystko spieka.  
      I w tym mocnym, wielkim żarze  
      Dupa się całować każe,  
      Lecz gdy powiesz do niej słowa:  
      - Niech się ogień w dupie schowa!  
      Sama się pocałuj właśnie!  
      - Wtedy ogień w dupie zgaśnie.  
      I powoli, z dobrej woli,  
      Kondon zabrać ci pozwoli.  
      Za twą dobroć ja ci mogę  
      Do tej dupy wskazać drogę.  
      We? ten kłębek z sobą razem,  
      On ci będzie drogowskazem!  
      Rzuć na ziemię i id? wszędzie,  
      Gdzie się kłębek toczyć będzie.  
      Lecz pamiętaj zawsze święcie  
      Czarodziejskie to zaklęcie!

      Tu czarownik, niby mara, 
      Zniknł i rozwiał się jak para. 
      Głuptas wstaje ucieszony, 
      Bierze kłębek, rozbawiony, 
      I nie mówiąc nic nikomu 
      Po kryjomu znika z domu.  

      Prędko, prędko baśń się baje, 
      Nie tak prędko kutas staje. 
      Głuptas idzie, nie ustaje, 
      Coraz nowe mija kraje. 
      Gdy stu granic minął słupy 
      Zaszedł wreszcie aż do dupy, 
      Z której ogień wieczny tryska. 
      A podszedłszy do niej z bliska, 
      Rozżarzonej nad pojęcie, 
      Czarodziejskie swe zaklęcie 
      Głuptas z całej siływrzaśnie: 
      Sama się pocałuj właśnie!...  
      Wtedy dupa zawstydzona, 
      Puściła go do kondona.

      Więc z kondonem, ucieszony, 
      Pędzi wnet do Pizdolony. 
      A gdy przybył do stolicy, 
      Zaraz poszedł do ciemnicy, 
      Gdzie się świecą, rozkraczona, 
      Brandzlowała Pizdolona.  

      Wkłada kondon na kutasa 
      I.. O dziwo! U głuptasa 
      Chuj, co zawsze był jak z ciasta, 
      Na olbrzyma się rozrasta! 
      Na sto chujów się rozdziela 
      Każdy gruby, jak ta bela, 
      Każdy twardy, jak ze stali, 
      Każdy długi na sto cali! 
      Wszystkie chuje z całej siły 
      Na królewnę się rzuciły, 
      Każdy się jej w piczę wwierca, 
      Każdy końcem sięga serca, 
      Każdy jej się w piczy grzebie, 
      Każdy jebie, jebie, jebie... 
      Głuptas leży bez wysiłku, 
      Czasem klepnie ją po tyłku 
      Czasem w cycki pocałuje, 
      A samojeb piczę pruje. 
      Aż królewna Pizdolona 
      Zchędożona, spierdolona, 
      Ze zmęczenia ledwo żywa, 
      Krzyczy: - Cipa się rozrywa!  

      Takie przy tym tarcie było, 
      Aż się w piczy zapaliło. 
      By ugasić pożar ciała, 
      Straż zamkowa przyjechała 
      Z toporami, z bosakami, 
      Sikawkami i kubłami, 
      Słowem - z całym inwentarzem 
      Używanym przy pożarze. 
      I po długiej, ciężkiej pracy 
      Ugasili ją strażacy.  

      Tak została Pizdolona 
      Z czaru swego wybawiona, 
      I znów stała się prawiczką 
      Z malusieńką, ciasną piczką. 
      Głuptas dostał zaś w podziękę 
      Pół królestwa i jej rękę.  

      Król był taki ucieszony, 
      Ze zbawienia Pizdolony, 
      Że pomimo swej starości 
      Kapucyna rżnął z radości, 
      Tak się znowu poczuł młody 
      Potem zaś wyprawił gody 
      Głuptasowi z Pizdoloną - 
      Mnie na gody zaproszono. 
      Więc jak mówię, też tam byłam. 
      Jadłam, piłam, pierdoliłam, 
      Bawiłam się z nimi społem, 
      Aż zasnęłam gdzieś pod stołem...  

      Tu bajka dobiega końca 
      Już za oknem patrzeć słońca 
      Przy kominku babcia siwa 
      Coś mamrocze, głową kiwa 
      Dając dziatwie pouczenia 
      O rozkoszach chędożenia.

      Których i Wam czytelnicy 
      Autor tej powiastki życzy!

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 24, 2010, 1:27:34 PM3/24/10
to
środa, 24 marca 2010 16:34. carbon entity 'Pomian'
<tadeusz_p...@hotmail.com>

contaminated soc.culture.polish with the following letter:

> To sa teksty, ktore nadaja sie do wycia


> w stanie silnego zamroczenia alkoholem, wylacznie
> w meskim gronie, na odludziu.
>
>
> tp

To jeszcze jeden kamyczek świeżynka do tego ogródka, tyle że emigracyjny, z
Colorado. Też do vódki Polish Wyborowa, tyle że na smutno (no może z pewnym
niezamierzonym komizmem wynikającym z nieporadności kompozytora i stopnia
zaawansowania choroby filipińskiej jego goleni).
Myślę, że spodoba się takiemu Panslaviście, coś tak w jego klimatach...


"Siedzę Sam"
Muzyka, słowa, głos, gitara Milosz Filus

http://www.youtube.com/watch?v=4nopHEf2oZ8

Siedzę sam i chromolę
taką dolę, która spotkała mnie
siedzę sam i pierdolę
taką dolę i taki los

Poznałem cię na zabawie
na której już zakręciłaś się
i niedługo po zabawie
do mnie już wprowadziłaś się

A teraz siedzę sam i chromolę...

Jak mogłem tak głupim być
żeby tak długo z tobą żyć
Jak mogłem tak nabrać się
na te numery --- będę szczery --- tej cholery

Siedzę sam i chromolę...
(bis)

Autor pisze o sobie tak:
Nowa kompozycja Milosza Filusa "Siedze Sam" Wlasnie skomponowalem te
piosenke i napisalem te slowa... dedykuje ja wszystkim mezczyznom i
mezom....
mam nadzieje, ze sie spodoba... Jestem polskim kompozytorem mieszkajacym w
Ameryce/USA/Colorado Muzyka slowa glos gitara Milosz Filus Nowa kompozycja
Siedze Sam piosenka mezczyzna mezowie maz
polski kompozytor Ameryka USA Colorado Kolorado
milfil2000 webcam video Miles Filus new composition Polish song Sitting here
alone music lyrics vocal guitar Miles Filus guitar composer milfil2000's
webcam video March 02, 2010, 02:29 AM

McGrath

unread,
Mar 24, 2010, 4:22:55 PM3/24/10
to

"Jakub A. Krzewicki" <drukpa...@gmail.org> wrote in message
news:hodd68$nm9$1...@news.onet.pl...

> środa, 24 marca 2010 06:21. carbon entity 'McGrath' <McG...@uni.net>
> contaminated soc.culture.polish with the following letter:
>
>> To i p. Jakub A. Krzywicki tez zmusza swoje jelito grube do przejecia
>> funkcji kory mozgowej? No bo taki jest rezyltat w przypadku
>> "tworczosci" Marka Roman. Zalosne i ponizajace...
>
> Ależ podobno to grupa o polskiej kulturze ;P
>

Jak w kazdym kraju tak i w Polsce jest
KULTURA i tzw. "kultura rynsztoka" i marginesow
spolecznych . W tym przypadku nie trudno bylo
zauwazyc z jak "kultura" ma pan do czynienia.
Mogl pan zaoszczedzic sobie i sciepowiczom
tej informacji.

McGrath

unread,
Mar 24, 2010, 4:28:37 PM3/24/10
to

"Pomian" <tadeusz_p...@hotmail.com> wrote in message
news:op.u92v8fb773qt4y@uklad-0e3fe0c31...

Panie Tadeuszu,
nie sadzilem, ze pod takim tekstem
znajde panskie - "tp"...-;)

Message has been deleted

Basia

unread,
Mar 24, 2010, 4:54:12 PM3/24/10
to
On Mar 24, 1:44 pm, Basia <abjj...@sbcglobal.net> wrote:

On Mar 24, 8:34 am, Pomian <tadeusz_pomianow...@hotmail.com> wrote:

> "Na chuj mi kurwa Twoje kwiaty" jakby wspolczesne,
> bo w tekscie mamy sms i komorke.
> Podobny zwrot - na chuj mi te kwiaty
> dziewczyno ? Jest bardzo stary i za pewne byl
> inspiracja.

W takim razie tradycyjnym zachowaniem musi
byc w Polsce ze dziewczyna daje swojemu
chlopakowi kwiaty, ...nieprawdaz?

> To sa teksty, ktore nadaja sie do wycia
> w stanie silnego zamroczenia alkoholem, wylacznie
> w meskim gronie, na odludziu.

Nieco inaczej ten tekst rozumiem, ale zgodze
sie w zupelnosci ze to powinna byc w 100%
meska piosenka.

Dziewczyna dajaca chlopakowi kwiaty to cos
co nie bardzo mi sie w Polski krajobraz wpisuje :)))

http://www.youtube.com/user/usereddie215?feature=mhw4#p/a/f/1/PDdvR-Sfdc4

Basia

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 24, 2010, 5:06:06 PM3/24/10
to
środa, 24 marca 2010 21:22. carbon entity 'McGrath' <McG...@uni.net>

contaminated soc.culture.polish with the following letter:

> Jak w kazdym kraju tak i w Polsce jest


> KULTURA i tzw. "kultura rynsztoka" i marginesow
> spolecznych . W tym przypadku nie trudno bylo
> zauwazyc z jak "kultura" ma pan do czynienia.
> Mogl pan zaoszczedzic sobie i sciepowiczom
> tej informacji.

Zamiast wpadać na ten temat w pasję (niekiedy także nazywaną szewską,
chociaż nie do końca wiadomo, co to ma wspólnego z piciem alkoholu) powiedz
pan lepiej, co tam w "Nowym Kurjerze Warszawskim" napisali na temat
zwycięstw armji dzielnego Duce w Abisynji... sory, nie ta epoka... Potężnego
Kaczora w Afghanistanie. Czy jakieś kolejne woreczki?...

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 24, 2010, 5:07:14 PM3/24/10
to
środa, 24 marca 2010 21:22. carbon entity 'McGrath' <McG...@uni.net>

contaminated soc.culture.polish with the following letter:

> Jak w kazdym kraju tak i w Polsce jest


> KULTURA i tzw. "kultura rynsztoka" i marginesow
> spolecznych . W tym przypadku nie trudno bylo
> zauwazyc z jak "kultura" ma pan do czynienia.
> Mogl pan zaoszczedzic sobie i sciepowiczom
> tej informacji.

Zamiast wpadać na ten temat w pasję (niekiedy także nazywaną szewską,

chociaż nie do końca wiadomo, co to ma wspólnego z piciem alkoholu) powiedz
pan lepiej, co tam w "Nowym Kurjerze Warszawskim" napisali na temat

zwycięstw armji dzielnego Duce w Abisynji... sorry, nie ta epoka...

Potężnego Kaczora w Afghanistanie. Czy jakieś kolejne woreczki?...

--

Pomian

unread,
Mar 25, 2010, 4:53:44 AM3/25/10
to

>

Zwrot - Na chuj mi te kwiaty dziewczyno?
Nalezy tlumaczyc tak : Po co mam sie wiklac
w te sprawy dziewczyno ?
Czyli byla to inspiracja fonetyczna, a nie oddajaca
znaczenie slow.
Na chuj mi twe kwiaty dziewczyno, jest bardzo podobne
fonetycznie, lecz oznacza zupelnie co innego.
Faktycznie nie wpisuje sie w polski obyczaj.
Podejrzewam, ze autor tych slow jest cyganem.
Prosze nie traktowac tego jako wieszanie
cygana zamiast kowala. Wydaj mi sie po prostu,
ze w ich kulturze, zwyczaj dawania mezczyznom
kwiatow przez kopbiety istnieje.
tp

Basia

unread,
Mar 25, 2010, 6:01:26 AM3/25/10
to
On Mar 25, 1:53 am, Pomian <tadeusz_pomianow...@hotmail.com> wrote:

> Zwrot - Na chuj mi te kwiaty dziewczyno?

(...)


> Faktycznie nie wpisuje sie w polski obyczaj.
> Podejrzewam, ze autor tych slow jest cyganem.
> Prosze nie traktowac tego jako wieszanie
> cygana zamiast kowala. Wydaj mi sie po prostu,
> ze w ich kulturze, zwyczaj dawania mezczyznom
> kwiatow przez kopbiety istnieje.


Bardziej sensowne byloby ze dziewczyna mogla byc
Cyganka a mezczyzna Polakiem,.nie bardzo rozumiejacym
zwyczaj i w szczery aczkolwiek malo dzentelmenski sposob
odpowiadajacy:

"Na chuj mi te kwiaty?"

Cyganie jakby tak odspiewywali swoim kobietom to
prosze mi wierzyc zwyczaj, jezeli w ogole istnieje,
szybko by upadl.

Mnie to wyglada na fajowa gejowska polska piosenke.
Moge sie mylic (?).

Basia

0 new messages