Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Komando zabójców

4 views
Skip to first unread message

u2

unread,
May 25, 2013, 5:27:33 AM5/25/13
to
Ali Agca po wyjściu z więzienia zarobił miliony, udzielając wywiadów i
in­kasując zaliczki za książki. Terroryści, którzy wraz z nim próbowali
za­mordować Jana Pawła II, nigdy nie ponieśli kary. Dziś wszyscy wiodą
ży­cie szanowanych biznesmenów. Ich mocodawcy i opiekunowie z tajnych
służb zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach.





Było ich czterech. Młodzi, pełni energii, wyszkoleni w arabskich
obozach dla terrorystów. Wychowani na bezwzględnych zabójców.
Przepełnieni nie­nawiścią i ideą walki z imperializmem i Watykanem.
Gotowi zamordować każdego, kogo uważali za wroga. Ali i Oral – obaj
wówczas 23-letni – zna­li się wcześniej, z podstawówki i szkoły
średniej, którą obaj przerwali w tym samym czasie i z tych samych
powodów. Mieli do siebie pełne zaufa­nie. Obok nich Omer i Sedat. Też z
Turcji. Choć działali w tej samej orga­nizacji, nie znali się osobiście.
Nie znali też dwóch pozostałych kolegów. Losy ich wszystkich splotły się
na trzy dni w maju 1981 roku. 10 maja wszyscy spotkali się w Rzymie, w
maleńkim mieszkaniu oddalonym o kil­ka kilometrów od placu Świętego
Piotra, wynajmowanym przez Jelio Wasi­liewa – sekretarza attaché obrony
Ambasady Bułgarii we Włoszech. Trafi­li tam punktualnie, bo tak kazał im
człowiek, który od dwóch lat wyzna­czał im zadania i którego znali pod
imieniem Bekir. Bekir czekał na nich w towarzystwie trzech ludzi
mówiących w innym języku. Wcześniej powie­dział każdemu z nich, że czeka
go „najważniejsze zadanie”. O szczegó­łach mieli porozmawiać już
bezpośrednio.



Narkotykowy szmugler

O „Bekirze” mówią dużo akta śledztwa prowadzonego od 13 maja 1981 roku
przez Wydział Śledczy rzymskiej prokuratury. Akta zawierają do­kładny
przestępczy życiorys tego człowieka. Nazywał się Bekir Celenk i od
połowy lat 70 znany był tureckiej policji jako jeden z najważniejszych
przemytników narkotyków. W 1979 roku Celenk został aresztowany przez
władze Bułgarii za przemyt większej ilości narkotyków. Szybko jed­nak
wyszedł zza krat. Z analizy włoskiego kontrwywiadu znajdującej się w
aktach śledztwa w sprawie Jana Pawła II wynika, że najprawdopodob­niej
Celenk wyszedł dlatego, że zobowiązał się do współpracy z bułgarski­mi
służbami specjalnymi. To o tyle prawdopodobne, że w 1980 roku ten sam
Celenk przedstawił swoim bułgarskim kolegom Ali Agcę jako osobę wybraną
do zastrzelenia polskiego papieża. Z akt śledztwa wynika, że Ag­cę do
tej roli wytypował Asłan Samet – szef organizacji „Szare Wil­ki”
(prawdopodobnie miał powiązania z KGB), kolega i współpracownik Celenka.
Jego zdaniem Agca był na tyle dobrze wyszkolony i zmotywowa­ny, że mógł
bez żadnych skrupułów pociągnąć za spust, mierząc do Jana Pawła II.



Cyngle z Malatyi

Ali Agca i Oral Celik – gdy spotkali się w tajemniczym mieszkaniu w
Rzy­mie – byli już dobrymi znajomymi. Poznali się w latach 60. w szkole
śred­niej w Malatyi w środkowej Turcji. Obaj jednak szybko zrezygnowali
z na­uki. Agca – zafascynowany terrorystycznymi hasłami „Szarych Wilków”
– rzucił szkołę, aby zająć się działalnością wywrotową. Zapytany przez
przełożonych o inne osoby, które można byłoby przyjąć do organizacji,
zaproponował właśnie Celika. Ten się zgodził i razem pojechali do
Libanu, na obóz szkoleniowy dla terrorystów arabskich. Jako wyróżniający
się uczestnicy szkolenia w 1979 roku zaczęli otrzymywać „zadania
specjal­ne”. Najpoważniejszym było zlecenie zamordowania Abdi Ipekci –
turec­kiego dziennikarza nieprzychylnego ówczesnej władzy. Agca został
za to zabójstwo skazany, jednak wkrótce później uciekł z więzienia.
Zostało jednak sporo wątpliwości wokół tej zbrodni. W latach 80.
dziennikarka amerykańska Claire Sterling dotarła do dowodów
przemawiających za tym, że to nie Agca, tylko Oral Celik był zabójcą
dziennikarza, zaś jego wspólnik wziął na siebie odpowiedzialność za to.
Do hipotezy tej powrócił później sędzia Ferdinando Imposimato, który
prowadził śledztwo w spra­wie zamachu na Jana Pawła II. Przy okazji
wyszło na jaw, że Celik dopu­ścił się innych zabójstw (Sterling pisze o
kilkunastu). Wszystko wskazuje na to, że doświadczenie kryminalne obu
młodych „Szarych Wilków” spra­wiło, że to właśnie oni zostali wybrani,
aby zrealizować najważniejszy ele­ment planu zamachu na papieża. Tym
bardziej, że wchodziło w grę zasto­sowanie wariantu, w którym jeden z
nich jest w stanie wziąć odpowiedzial­ność za drugiego.



Nocne spotkanie

Późnym wieczorem 10 maja 1981 roku w rzymskim mieszkaniu omówio­ne
zostały role przypadające każdemu z uczestników spisku na życie
pa­pieża. Według tej koncepcji rolę egzekutorów mieli wziąć na siebie
Agca i Celik. Ich zadanie polegało na tym, aby wypatrzyć moment, kiedy
papież będzie najbliżej ich i wtedy do niego strzelać. Tak, aby zabić.
Agca wziął na plac świętego Piotra pistolet typu browning, Celik wziął
berettę kaliber 7,62 milimetra. Obok nich miał stanąć Omer Ay – trzeci,
najmłodszy uczestnik spisku. Ay spakował plecak wypełniony granatami
hukowymi i petardami, emitującymi dym. Jego zadanie polegało na tym, aby
zaraz po zamachu wywołać jak największe zamieszanie i panikę na placu
Świę­tego Piotra. Miało to umożliwić wszystkim terrorystom ucieczkę.



Tajemnica zabójcy

To nie był koniec zbrodniczego planu. Czwarty Turek – Sedat Kadem
(po­znał spiskowców dopiero wieczorem 10 maja) – miał stanąć za nimi
uzbrojony w karabin snajperski. Był trzecim strzelcem gotowym do
zabi­cia papieża. Z materiału zgromadzonego w śledztwie wynika, że miał
strzelać, gdyby Agcy i Celikowi nie udało się zamordować Jana Pawła II.
Tyle tylko, że Kadem mógł mieć jeszcze jeden cel: zabicie kolegów –
za­machowców. Hipoteza taka pojawiła się w 1983 roku. Analizując zapisy
kamer na placu Świętego Piotra, technicy włoskiej policji zwrócili
uwagę, że Kadem – widząc zbliżający się papamobile – ustawił się w takim
miej­scu, że trudno mu było strzelać do Jana Pawła II, a łatwo do dwóch
kole­gów.

W trakcie spotkania 10 maja, spiskowcy poznali również dwóch mężczyzn
z Bułgarii. Byli to Todor Ajwazow – kasjer ambasady bułgarskiej oraz
wspomniany wcześniej Jelio Wasiliew. Obaj byli funkcjonariuszami
wywia­du pracującymi pod przykryciem dyplomatów. Obiecali pomoc w
zorgani­zowaniu ucieczki z placu świętego Piotra. W określonym miejscu
zaparko­wali samochód marki alfa romeo na dyplomatycznych numerach
rejestra­cyjnych. Trzej strzelcy mieli jak najszybciej uciec z placu,
dostać się w umówione miejsce i wsiąść do alfy. Kierowca miał ich
odwieźć aż do am­basady bułgarskiej. Tam w zależności od rozwoju
sytuacji mieli poczekać od kilkudziesięciu godzin do kilku dni. Potem
specjalne samochody dyplo­matyczne miały wywieźć ich do Turcji. Tyle
wynika ze śledztwa włoskich prokuratorów.



Niespełniony plan i wielkie pieniądze

Tak misternie uknuty plan w kulminacyjnym momencie zawalił się.
Pisto­let Ali Agcy zaciął się po drugim wystrzale i terrorysta nie
zdążył posłać w stronę Jana Pawła II trzeciej kuli. Z kolei Oral Celik
po raz pierwszy w swojej karierze zabójcy spudłował. Ekspertyza
balistyczna przeprowadzo­na na polecenie sędziego Ferdinando Imposimato
wykazała, że Celik mie­rzył do ojca świętego, ale trafił w palce kobietę
stojącą w pobliżu papamo­bile. Natychmiast po strzałach gwardziści
szwajcarscy (straż przyboczna papieży) osłonili swoimi ciałami Jana
Pawła II, a kierowca papamobile ru­szył do szpitala. Wtedy Omer Ay
rzucił w tłum granaty hukowe i petardy, a Oral Celik i Sedat Kadem
zaczęli uciekać z placu Świętego Piotra. Agcy się to nie udało. Gdy
tylko próbował przeładować browninga, aby dalej strzelać do papieża,
rzuciła się na niego stojąca obok zakonnica – siostra Lettycja. Doszło
między nimi do szamotaniny. Krzyczał: to nie ja, nie ja strzelałem, a ja
mu odpowiedziałam: widziałam, że to pan – zeznawała później w śledztwie
zakonnica. Ta szamotanina zgubiła terrorystę. Silniej­szy i bardziej
wysportowany Agca nie zdążył przez nią uciec i kilka se­kund później
został zatrzymany przez karabinierów. Trafił do aresztu, a potem do
sądu. Usłyszał wyrok za próbę pozbawienia życia papieża i tra­fił do
więzienia. W 2000 roku darowano mu karę na podstawie amnestii, jednak
terrorysta nie wyszedł z więzienia. Został przekazany władzom w Turcji,
a te umieściły go w więzieniu w Ankarze, aby odbył karę za zabój­stwo
Abdi Ipekci. 18 stycznia 2010 roku Agca wyszedł z więzienia jako
człowiek wolny.

Już przed bramą więzienną na Agcę czekał tłum dziennikarzy.
Zamacho­wiec chętnie z nimi rozmawiał. Najpierw udawał szaleńca. Mówił,
że jest Chrystusem, zapowiadał, że niebawem nastąpi koniec świata. Potem
zdra­dził, że jako człowiek wolny ujawni w końcu wszystko, co ma do
powie­dzenia, bo sprawa zamachu na Jana Pawła II bardzo mu ciąży i
wzbudza w nim wyrzuty sumienia. Jeszcze tego samego dnia w biurze
adwokata Agcy rozdzwoniły się telefony. Dziennikarze z całego świata
zaczęli dzwo­nić z prośbami o wywiad, z ofertą wydania książki. Agca
wyrażał zaintere­sowanie, ale później szokował cenami. Miał w czym
wybierać, bo dzwonili również producenci filmowi zainteresowani filmem
ujawniającym kulisy zamachu na Jana Pawła II. Ostatecznie stanęło na 320
tysiącach euro za wywiad, ponad milion za książkę i jeszcze kolejny
milion za film. 52-letni Ali Agca, po ponad 28 latach spędzonych w
więzieniu szybko został boga­tym człowiekiem. Aby utrzymać lukratywne
perspektywy na przyszłość, Agca potrzebował rozgłosu. Przez lata
spędzone w więzieniu uczył się te­go, jak zapewniać sobie rozgłos. Gdy
tylko stał się wolnym człowiekiem, jednemu z dziennikarzy udzielił
wywiadu, w którym zapowiedział, że bę­dzie występował o polskie
obywatelstwo, aby zostać członkiem narodu, z którego wywodził się Jan
Paweł II. „Czy bracia mogą mieć różne obywa­telstwo?” – pytał Agca,
wspominając słowa papieża, który nazwał go swo­im bratem. Deklaracja ta
wywołała w Polsce oburzenie. Minister spraw za­granicznych Radek
Sikorski nazwał pomysł „absurdalnym”. Ostatecznie terrorysta nie
przyjechał do Polski, jednak świetnie przypomniał światu o swoim istnieniu.



Od bandziorów do biznesmenów

Jego koledzy szybciej cieszyli się wolnością. Granaty hukowe rzucone
przez Omera Aya spotęgowały chaos i zamieszanie i pozwoliły im uciec.
Wszyscy trzej dobiegli do alfy romeo zaparkowanej w pobliżu placu
świę­tego Piotra. Kierowca zawiózł ich do ambasady bułgarskiej. Tam
wszyscy spędzili kilka kolejnych dni. Potem wsiedli do dużego mikrobusu
należące­go do ambasady bułgarskiej. Mikrobus miał dyplomatyczne numery
reje­stracyjne, przez co nie mógł być kontrolowany przez policję.
Mikrobus – omijając kontrole graniczne – pojechał przez Turcję do
Bułgarii. W Turcji wysiadł Sedat Kadem. Oral Celik pojechał do Bułgarii.
Omer Ay wykorzy­stał sfałszowany paszport, aby wyjechać do RFN. Tam
jednak został szyb­ko zdemaskowany i trafił do aresztu. Z wnioskiem o
jego ekstradycję zwróciły się władze tureckie i włoskie. W tym drugim
kraju miał zostać oskarżony o współudział w zamachu na papieża. Po raz
pierwszy w histo­rii Niemiec zdarzyło się, aby o jednego zatrzymanego
upominały się aż dwa kraje na raz. Sprawę musiał rozstrzygnąć Sąd
Najwyższy, który stwierdził, że w takiej sytuacji pierwszeństwo ma ten
kraj, z którym umo­wa o ekstradycję zawarta została wcześniej. Tym
krajem była Turcja i w 1982 roku Ay został przewieziony do Turcji. W
więzieniach spędził tylko pięć lat, skazany za drobne przestępstwa
kryminalne popełnione przed 1981 rokiem. W 1987 roku wyszedł jako
człowiek wolny, jednak od tamte­go czasu nigdy już nie wyjechał z kraju.
Pieniądze zdobyte podczas dzia­łalności przestępczej zainwestował w mały
hotel w Antalyi, który dziś jest jego źródłem utrzymania. Po wyjściu z
więzienia Ay wycofał się z działal­ności przestępczej. Dziś wiedzie
spokojne życie w Antalyi, prowadząc swój hotel. Co ciekawe: jego hotel
znajduje się w ofercie biur podróży, także polskich, których właściciele
nie wiedzą, że nakręcają interes współ­sprawcy zamachu na Jana Pawła II.

Również spokojnie, choć nieco bliżej „świata” żyje Sedat Kadem. Już w
sierpniu 1981 roku trafił do więzienia za przestępstwa popełnione w
ra­mach działalności w „Szarych Wilkach”. Kadem przyznał się do
wszyst­kich zarzutów, wyraził skruchę i obiecał poprawę życia. Choć
groziło mu nawet dwadzieścia lat więzienia, trafił za kratki tylko na
pięć lat i często korzystał z przepustek. Wyszedł w 1986 roku i
postanowił już nigdzie nie wyjeżdżać. Tym bardziej, że Włochy upomniały
się o jego ekstradycję, aby postawić go przed sądem za współudział w
zamachu na papieża. Jed­nak turecki sąd odmówił ekstradycji. Kadem
zainwestował wszystkie swo­je pieniądze w mały butik z pamiątkami w
historycznej dzielnicy Istambu­łu. Prowadzi go do dziś.

Największą karierę biznesową zrobił za to Oral Celik. Nie niepokojony
przez nikogo dotarł mikrobusem ambasady bułgarskiej aż do Bułgarii. I
natychmiast wrócił do szmuglowania narkotyków. Przez siedem lat zaro­bił
na tym fortunę. Wpadł w 1988 roku i trafił do więzienia, ale wyrok
zła­godzono, bo współpracował z organami ścigania. Kara skończyła się w
1993 roku, ale wtedy upomniał się o niego włoski wymiar
sprawiedliwo­ści. Bułgarski sąd zgodził się na ekstradycję i Celik
został przewieziony do Rzymu. Tam szybko stanął przed sądem oskarżony o
próbę zamordo­wania papieża. Koronnym dowodem było zdjęcie wykonane na
placu Świętego Piotra, przedstawiające Celika mierzącego z pistoletu do
papie­ża. Jednak terrorysta wyparł się wszystkiego, a jego adwokat
zakwestio­nował wiarygodność zdjęcia (nie można było na nim rozpoznać
twarzy strzelca). Adwokat Turka przekonał też sąd do konieczności
przesłucha­nia Agcy. Agca zeznał, że Celik nie strzelał do papieża. Ku
zdumieniu wszystkich włoski sąd uniewinnił oskarżonego. Terrorysta
odzyskał pasz­port i jako wolny człowiek wrócił do Turcji. Ożenił się,
zapragnął stabiliza­cji i spokoju. Udzielił wywiadu amerykańskiemu
dziennikarzowi, w trakcie którego przyznał się do udziału w zamachu na
papieża. Wydał również książkę o kulisach zamachu. Włoskie władze
określiły ją słowem „bzdu­ra”, jednak umiejętnie prowadzona kampania
reklamowa wokół książki zagwarantowała jej świetną sprzedaż i w efekcie
po roku na konto Celika wpłynęło ponad sto tysięcy dolarów. Były
terrorysta zainwestował wszyst­kie pieniądze z przestępczej działalności
w swój biznes. Założył dwie fir­my, a potem kupił klub sportowy w
rodzinnej Malatyi. Do dziś jest jego szefem. Sukces jego firm i klubu
piłkarskiego wywindował Celika na członka wpływowego klubu biznesowego w
Turcji skupiającego najlep­szych przedsiębiorców. Jego mroczna
przeszłość jest tajemnicą poliszyne­la i na nikim w Turcji już dziś nie
robi wrażenia.



Bez ciągu dalszego

Spiskowcy, którzy 10 maja 1981 roku w mieszkaniu bułgarskiego
dyplo­maty w Rzymie omawiali szczegóły planu zamordowania Jana Pawła II,
ni­gdy już się razem nie spotkali. Dwaj Bułgarzy zginęli w dziwnych
okolicz­nościach w latach 90. zaraz po tym, jak sędzia Ferdinando
Imposimato uzyskał zgodę na ich przesłuchanie. Wkrótce potem, na wniosek
włoskich śledczych, turecki sąd wydał zgodę na ekstradycję Bekira
Celenka. Jed­nak dzień przed planowanym terminem ekstradycji Celenk
został znale­ziony martwy w więziennej celi, a okoliczności jego śmierci
do dziś budzą wątpliwości. Ali Agca i Oral Celik, choć przez lata byli
bliskimi przyjaciół­mi, dziś nie prowadzą wspólnych interesów. Z
pozostałymi uczestnikami spisku nie rozmawiają. Podobno Agca ma do nich
żal. Za to, że wziął całą winę na siebie, nigdy ich nie wsypał, a oni,
gdy uciekli z Rzymu, nie wsparli finansowo jego rodziny w takim stopniu,
jak chciał. Oni mają żal do niego, że chce jak najwięcej zarobić na
opowiadaniu o zamachu i nie chce się z nimi podzielić.

http://www.warszawskagazeta.pl/polityka/35-polityka/1534-komando-zabojcow
--
Istnieją trzy etapy ujawniania prawdy :
najpierw jest ona wyszydzana,
potem spotyka się z gwałtownym oporem,
a na końcu jest traktowana jak oczywistość.

http://telewizjarepublika.pl/
http://www.tv-trwam.pl/index.php?section=live

quark

unread,
May 25, 2013, 10:22:54 AM5/25/13
to
On Saturday, May 25, 2013 2:27:33 AM UTC-7, u2 wrote:
> Ali Agca po wyjściu z więzienia zarobił miliony, udzielając wywiadów i
>
> in-kasując zaliczki za książki. Terroryści, którzy wraz z nim próbowali
>
> za-mordować Jana Pawła II, nigdy nie ponieśli kary. Dziś wszyscy wiodą
>
> ży-cie szanowanych biznesmenów. Ich mocodawcy i opiekunowie z tajnych
>
> służb zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach.
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
> Było ich czterech. Młodzi, pełni energii, wyszkoleni w arabskich
>
> obozach dla terrorystów. Wychowani na bezwzględnych zabójców.
>
> Przepełnieni nie-nawiścią i ideą walki z imperializmem i Watykanem.
>
> Gotowi zamordować każdego, kogo uważali za wroga. Ali i Oral - obaj
>
> wówczas 23-letni - zna-li się wcześniej, z podstawówki i szkoły
>
> średniej, którą obaj przerwali w tym samym czasie i z tych samych
>
> powodów. Mieli do siebie pełne zaufa-nie. Obok nich Omer i Sedat. Też z
>
> Turcji. Choć działali w tej samej orga-nizacji, nie znali się osobiście.
>
> Nie znali też dwóch pozostałych kolegów. Losy ich wszystkich splotły się
>
> na trzy dni w maju 1981 roku. 10 maja wszyscy spotkali się w Rzymie, w
>
> maleńkim mieszkaniu oddalonym o kil-ka kilometrów od placu Świętego
>
> Piotra, wynajmowanym przez Jelio Wasi-liewa - sekretarza attaché obrony
>
> Ambasady Bułgarii we Włoszech. Trafi-li tam punktualnie, bo tak kazał im
>
> człowiek, który od dwóch lat wyzna-czał im zadania i którego znali pod
>
> imieniem Bekir. Bekir czekał na nich w towarzystwie trzech ludzi
>
> mówiących w innym języku. Wcześniej powie-dział każdemu z nich, że czeka
>
> go "najważniejsze zadanie". O szczegó-łach mieli porozmawiać już
>
> bezpośrednio.
>
>
>
>
>
>
>
> Narkotykowy szmugler
>
>
>
> O "Bekirze" mówią dużo akta śledztwa prowadzonego od 13 maja 1981 roku
>
> przez Wydział Śledczy rzymskiej prokuratury. Akta zawierają do-kładny
>
> przestępczy życiorys tego człowieka. Nazywał się Bekir Celenk i od
>
> połowy lat 70 znany był tureckiej policji jako jeden z najważniejszych
>
> przemytników narkotyków. W 1979 roku Celenk został aresztowany przez
>
> władze Bułgarii za przemyt większej ilości narkotyków. Szybko jed-nak
>
> wyszedł zza krat. Z analizy włoskiego kontrwywiadu znajdującej się w
>
> aktach śledztwa w sprawie Jana Pawła II wynika, że najprawdopodob-niej
>
> Celenk wyszedł dlatego, że zobowiązał się do współpracy z bułgarski-mi
>
> służbami specjalnymi. To o tyle prawdopodobne, że w 1980 roku ten sam
>
> Celenk przedstawił swoim bułgarskim kolegom Ali Agcę jako osobę wybraną
>
> do zastrzelenia polskiego papieża. Z akt śledztwa wynika, że Ag-cę do
>
> tej roli wytypował Asłan Samet - szef organizacji "Szare Wil-ki"
>
> (prawdopodobnie miał powiązania z KGB), kolega i współpracownik Celenka.
>
> Jego zdaniem Agca był na tyle dobrze wyszkolony i zmotywowa-ny, że mógł
>
> bez żadnych skrupułów pociągnąć za spust, mierząc do Jana Pawła II.
>
>
>
>
>
>
>
> Cyngle z Malatyi
>
>
>
> Ali Agca i Oral Celik - gdy spotkali się w tajemniczym mieszkaniu w
>
> Rzy-mie - byli już dobrymi znajomymi. Poznali się w latach 60. w szkole
>
> śred-niej w Malatyi w środkowej Turcji. Obaj jednak szybko zrezygnowali
>
> z na-uki. Agca - zafascynowany terrorystycznymi hasłami "Szarych Wilków"
>
> - rzucił szkołę, aby zająć się działalnością wywrotową. Zapytany przez
>
> przełożonych o inne osoby, które można byłoby przyjąć do organizacji,
>
> zaproponował właśnie Celika. Ten się zgodził i razem pojechali do
>
> Libanu, na obóz szkoleniowy dla terrorystów arabskich. Jako wyróżniający
>
> się uczestnicy szkolenia w 1979 roku zaczęli otrzymywać "zadania
>
> specjal-ne". Najpoważniejszym było zlecenie zamordowania Abdi Ipekci -
>
> turec-kiego dziennikarza nieprzychylnego ówczesnej władzy. Agca został
>
> za to zabójstwo skazany, jednak wkrótce później uciekł z więzienia.
>
> Zostało jednak sporo wątpliwości wokół tej zbrodni. W latach 80.
>
> dziennikarka amerykańska Claire Sterling dotarła do dowodów
>
> przemawiających za tym, że to nie Agca, tylko Oral Celik był zabójcą
>
> dziennikarza, zaś jego wspólnik wziął na siebie odpowiedzialność za to.
>
> Do hipotezy tej powrócił później sędzia Ferdinando Imposimato, który
>
> prowadził śledztwo w spra-wie zamachu na Jana Pawła II. Przy okazji
>
> wyszło na jaw, że Celik dopu-ścił się innych zabójstw (Sterling pisze o
>
> kilkunastu). Wszystko wskazuje na to, że doświadczenie kryminalne obu
>
> młodych "Szarych Wilków" spra-wiło, że to właśnie oni zostali wybrani,
>
> aby zrealizować najważniejszy ele-ment planu zamachu na papieża. Tym
>
> bardziej, że wchodziło w grę zasto-sowanie wariantu, w którym jeden z
>
> nich jest w stanie wziąć odpowiedzial-ność za drugiego.
>
>
>
>
>
>
>
> Nocne spotkanie
>
>
>
> Późnym wieczorem 10 maja 1981 roku w rzymskim mieszkaniu omówio-ne
>
> zostały role przypadające każdemu z uczestników spisku na życie
>
> pa-pieża. Według tej koncepcji rolę egzekutorów mieli wziąć na siebie
>
> Agca i Celik. Ich zadanie polegało na tym, aby wypatrzyć moment, kiedy
>
> papież będzie najbliżej ich i wtedy do niego strzelać. Tak, aby zabić.
>
> Agca wziął na plac świętego Piotra pistolet typu browning, Celik wziął
>
> berettę kaliber 7,62 milimetra. Obok nich miał stanąć Omer Ay - trzeci,
>
> najmłodszy uczestnik spisku. Ay spakował plecak wypełniony granatami
>
> hukowymi i petardami, emitującymi dym. Jego zadanie polegało na tym, aby
>
> zaraz po zamachu wywołać jak największe zamieszanie i panikę na placu
>
> Świę-tego Piotra. Miało to umożliwić wszystkim terrorystom ucieczkę.
>
>
>
>
>
>
>
> Tajemnica zabójcy
>
>
>
> To nie był koniec zbrodniczego planu. Czwarty Turek - Sedat Kadem
>
> (po-znał spiskowców dopiero wieczorem 10 maja) - miał stanąć za nimi
>
> uzbrojony w karabin snajperski. Był trzecim strzelcem gotowym do
>
> zabi-cia papieża. Z materiału zgromadzonego w śledztwie wynika, że miał
>
> strzelać, gdyby Agcy i Celikowi nie udało się zamordować Jana Pawła II.
>
> Tyle tylko, że Kadem mógł mieć jeszcze jeden cel: zabicie kolegów -
>
> za-machowców. Hipoteza taka pojawiła się w 1983 roku. Analizując zapisy
>
> kamer na placu Świętego Piotra, technicy włoskiej policji zwrócili
>
> uwagę, że Kadem - widząc zbliżający się papamobile - ustawił się w takim
>
> miej-scu, że trudno mu było strzelać do Jana Pawła II, a łatwo do dwóch
>
> kole-gów.
>
>
>
> W trakcie spotkania 10 maja, spiskowcy poznali również dwóch mężczyzn
>
> z Bułgarii. Byli to Todor Ajwazow - kasjer ambasady bułgarskiej oraz
>
> wspomniany wcześniej Jelio Wasiliew. Obaj byli funkcjonariuszami
>
> wywia-du pracującymi pod przykryciem dyplomatów. Obiecali pomoc w
>
> zorgani-zowaniu ucieczki z placu świętego Piotra. W określonym miejscu
>
> zaparko-wali samochód marki alfa romeo na dyplomatycznych numerach
>
> rejestra-cyjnych. Trzej strzelcy mieli jak najszybciej uciec z placu,
>
> dostać się w umówione miejsce i wsiąść do alfy. Kierowca miał ich
>
> odwieźć aż do am-basady bułgarskiej. Tam w zależności od rozwoju
>
> sytuacji mieli poczekać od kilkudziesięciu godzin do kilku dni. Potem
>
> specjalne samochody dyplo-matyczne miały wywieźć ich do Turcji. Tyle
>
> wynika ze śledztwa włoskich prokuratorów.
>
>
>
>
>
>
>
> Niespełniony plan i wielkie pieniądze
>
>
>
> Tak misternie uknuty plan w kulminacyjnym momencie zawalił się.
>
> Pisto-let Ali Agcy zaciął się po drugim wystrzale i terrorysta nie
>
> zdążył posłać w stronę Jana Pawła II trzeciej kuli. Z kolei Oral Celik
>
> po raz pierwszy w swojej karierze zabójcy spudłował. Ekspertyza
>
> balistyczna przeprowadzo-na na polecenie sędziego Ferdinando Imposimato
>
> wykazała, że Celik mie-rzył do ojca świętego, ale trafił w palce kobietę
>
> stojącą w pobliżu papamo-bile. Natychmiast po strzałach gwardziści
>
> szwajcarscy (straż przyboczna papieży) osłonili swoimi ciałami Jana
>
> Pawła II, a kierowca papamobile ru-szył do szpitala. Wtedy Omer Ay
>
> rzucił w tłum granaty hukowe i petardy, a Oral Celik i Sedat Kadem
>
> zaczęli uciekać z placu Świętego Piotra. Agcy się to nie udało. Gdy
>
> tylko próbował przeładować browninga, aby dalej strzelać do papieża,
>
> rzuciła się na niego stojąca obok zakonnica - siostra Lettycja. Doszło
>
> między nimi do szamotaniny. Krzyczał: to nie ja, nie ja strzelałem, a ja
>
> mu odpowiedziałam: widziałam, że to pan - zeznawała później w śledztwie
>
> zakonnica. Ta szamotanina zgubiła terrorystę. Silniej-szy i bardziej
>
> wysportowany Agca nie zdążył przez nią uciec i kilka se-kund później
>
> został zatrzymany przez karabinierów. Trafił do aresztu, a potem do
>
> sądu. Usłyszał wyrok za próbę pozbawienia życia papieża i tra-fił do
>
> więzienia. W 2000 roku darowano mu karę na podstawie amnestii, jednak
>
> terrorysta nie wyszedł z więzienia. Został przekazany władzom w Turcji,
>
> a te umieściły go w więzieniu w Ankarze, aby odbył karę za zabój-stwo
>
> Abdi Ipekci. 18 stycznia 2010 roku Agca wyszedł z więzienia jako
>
> człowiek wolny.
>
>
>
> Już przed bramą więzienną na Agcę czekał tłum dziennikarzy.
>
> Zamacho-wiec chętnie z nimi rozmawiał. Najpierw udawał szaleńca. Mówił,
>
> że jest Chrystusem, zapowiadał, że niebawem nastąpi koniec świata. Potem
>
> zdra-dził, że jako człowiek wolny ujawni w końcu wszystko, co ma do
>
> powie-dzenia, bo sprawa zamachu na Jana Pawła II bardzo mu ciąży i
>
> wzbudza w nim wyrzuty sumienia. Jeszcze tego samego dnia w biurze
>
> adwokata Agcy rozdzwoniły się telefony. Dziennikarze z całego świata
>
> zaczęli dzwo-nić z prośbami o wywiad, z ofertą wydania książki. Agca
>
> wyrażał zaintere-sowanie, ale później szokował cenami. Miał w czym
>
> wybierać, bo dzwonili również producenci filmowi zainteresowani filmem
>
> ujawniającym kulisy zamachu na Jana Pawła II. Ostatecznie stanęło na 320
>
> tysiącach euro za wywiad, ponad milion za książkę i jeszcze kolejny
>
> milion za film. 52-letni Ali Agca, po ponad 28 latach spędzonych w
>
> więzieniu szybko został boga-tym człowiekiem. Aby utrzymać lukratywne
>
> perspektywy na przyszłość, Agca potrzebował rozgłosu. Przez lata
>
> spędzone w więzieniu uczył się te-go, jak zapewniać sobie rozgłos. Gdy
>
> tylko stał się wolnym człowiekiem, jednemu z dziennikarzy udzielił
>
> wywiadu, w którym zapowiedział, że bę-dzie występował o polskie
>
> obywatelstwo, aby zostać członkiem narodu, z którego wywodził się Jan
>
> Paweł II. "Czy bracia mogą mieć różne obywa-telstwo?" - pytał Agca,
>
> wspominając słowa papieża, który nazwał go swo-im bratem. Deklaracja ta
>
> wywołała w Polsce oburzenie. Minister spraw za-granicznych Radek
>
> Sikorski nazwał pomysł "absurdalnym". Ostatecznie terrorysta nie
>
> przyjechał do Polski, jednak świetnie przypomniał światu o swoim istnieniu.
>
>
>
>
>
>
>
> Od bandziorów do biznesmenów
>
>
>
> Jego koledzy szybciej cieszyli się wolnością. Granaty hukowe rzucone
>
> przez Omera Aya spotęgowały chaos i zamieszanie i pozwoliły im uciec.
>
> Wszyscy trzej dobiegli do alfy romeo zaparkowanej w pobliżu placu
>
> świę-tego Piotra. Kierowca zawiózł ich do ambasady bułgarskiej. Tam
>
> wszyscy spędzili kilka kolejnych dni. Potem wsiedli do dużego mikrobusu
>
> należące-go do ambasady bułgarskiej. Mikrobus miał dyplomatyczne numery
>
> reje-stracyjne, przez co nie mógł być kontrolowany przez policję.
>
> Mikrobus - omijając kontrole graniczne - pojechał przez Turcję do
>
> Bułgarii. W Turcji wysiadł Sedat Kadem. Oral Celik pojechał do Bułgarii.
>
> Omer Ay wykorzy-stał sfałszowany paszport, aby wyjechać do RFN. Tam
>
> jednak został szyb-ko zdemaskowany i trafił do aresztu. Z wnioskiem o
>
> jego ekstradycję zwróciły się władze tureckie i włoskie. W tym drugim
>
> kraju miał zostać oskarżony o współudział w zamachu na papieża. Po raz
>
> pierwszy w histo-rii Niemiec zdarzyło się, aby o jednego zatrzymanego
>
> upominały się aż dwa kraje na raz. Sprawę musiał rozstrzygnąć Sąd
>
> Najwyższy, który stwierdził, że w takiej sytuacji pierwszeństwo ma ten
>
> kraj, z którym umo-wa o ekstradycję zawarta została wcześniej. Tym
>
> krajem była Turcja i w 1982 roku Ay został przewieziony do Turcji. W
>
> więzieniach spędził tylko pięć lat, skazany za drobne przestępstwa
>
> kryminalne popełnione przed 1981 rokiem. W 1987 roku wyszedł jako
>
> człowiek wolny, jednak od tamte-go czasu nigdy już nie wyjechał z kraju.
>
> Pieniądze zdobyte podczas dzia-łalności przestępczej zainwestował w mały
>
> hotel w Antalyi, który dziś jest jego źródłem utrzymania. Po wyjściu z
>
> więzienia Ay wycofał się z działal-ności przestępczej. Dziś wiedzie
>
> spokojne życie w Antalyi, prowadząc swój hotel. Co ciekawe: jego hotel
>
> znajduje się w ofercie biur podróży, także polskich, których właściciele
>
> nie wiedzą, że nakręcają interes współ-sprawcy zamachu na Jana Pawła II.
>
>
>
> Również spokojnie, choć nieco bliżej "świata" żyje Sedat Kadem. Już w
>
> sierpniu 1981 roku trafił do więzienia za przestępstwa popełnione w
>
> ra-mach działalności w "Szarych Wilkach". Kadem przyznał się do
>
> wszyst-kich zarzutów, wyraził skruchę i obiecał poprawę życia. Choć
>
> groziło mu nawet dwadzieścia lat więzienia, trafił za kratki tylko na
>
> pięć lat i często korzystał z przepustek. Wyszedł w 1986 roku i
>
> postanowił już nigdzie nie wyjeżdżać. Tym bardziej, że Włochy upomniały
>
> się o jego ekstradycję, aby postawić go przed sądem za współudział w
>
> zamachu na papieża. Jed-nak turecki sąd odmówił ekstradycji. Kadem
>
> zainwestował wszystkie swo-je pieniądze w mały butik z pamiątkami w
>
> historycznej dzielnicy Istambu-łu. Prowadzi go do dziś.
>
>
>
> Największą karierę biznesową zrobił za to Oral Celik. Nie niepokojony
>
> przez nikogo dotarł mikrobusem ambasady bułgarskiej aż do Bułgarii. I
>
> natychmiast wrócił do szmuglowania narkotyków. Przez siedem lat zaro-bił
>
> na tym fortunę. Wpadł w 1988 roku i trafił do więzienia, ale wyrok
>
> zła-godzono, bo współpracował z organami ścigania. Kara skończyła się w
>
> 1993 roku, ale wtedy upomniał się o niego włoski wymiar
>
> sprawiedliwo-ści. Bułgarski sąd zgodził się na ekstradycję i Celik
>
> został przewieziony do Rzymu. Tam szybko stanął przed sądem oskarżony o
>
> próbę zamordo-wania papieża. Koronnym dowodem było zdjęcie wykonane na
>
> placu Świętego Piotra, przedstawiające Celika mierzącego z pistoletu do
>
> papie-ża. Jednak terrorysta wyparł się wszystkiego, a jego adwokat
>
> zakwestio-nował wiarygodność zdjęcia (nie można było na nim rozpoznać
>
> twarzy strzelca). Adwokat Turka przekonał też sąd do konieczności
>
> przesłucha-nia Agcy. Agca zeznał, że Celik nie strzelał do papieża. Ku
>
> zdumieniu wszystkich włoski sąd uniewinnił oskarżonego. Terrorysta
>
> odzyskał pasz-port i jako wolny człowiek wrócił do Turcji. Ożenił się,
>
> zapragnął stabiliza-cji i spokoju. Udzielił wywiadu amerykańskiemu
>
> dziennikarzowi, w trakcie którego przyznał się do udziału w zamachu na
>
> papieża. Wydał również książkę o kulisach zamachu. Włoskie władze
>
> określiły ją słowem "bzdu-ra", jednak umiejętnie prowadzona kampania
>
> reklamowa wokół książki zagwarantowała jej świetną sprzedaż i w efekcie
>
> po roku na konto Celika wpłynęło ponad sto tysięcy dolarów. Były
>
> terrorysta zainwestował wszyst-kie pieniądze z przestępczej działalności
>
> w swój biznes. Założył dwie fir-my, a potem kupił klub sportowy w
>
> rodzinnej Malatyi. Do dziś jest jego szefem. Sukces jego firm i klubu
>
> piłkarskiego wywindował Celika na członka wpływowego klubu biznesowego w
>
> Turcji skupiającego najlep-szych przedsiębiorców. Jego mroczna
>
> przeszłość jest tajemnicą poliszyne-la i na nikim w Turcji już dziś nie
>
> robi wrażenia.
>
>
>
>
>
>
>
> Bez ciągu dalszego
>
>
>
> Spiskowcy, którzy 10 maja 1981 roku w mieszkaniu bułgarskiego
>
> dyplo-maty w Rzymie omawiali szczegóły planu zamordowania Jana Pawła II,
>
> ni-gdy już się razem nie spotkali. Dwaj Bułgarzy zginęli w dziwnych
>
> okolicz-nościach w latach 90. zaraz po tym, jak sędzia Ferdinando
>
> Imposimato uzyskał zgodę na ich przesłuchanie. Wkrótce potem, na wniosek
>
> włoskich śledczych, turecki sąd wydał zgodę na ekstradycję Bekira
>
> Celenka. Jed-nak dzień przed planowanym terminem ekstradycji Celenk
>
> został znale-ziony martwy w więziennej celi, a okoliczności jego śmierci
>
> do dziś budzą wątpliwości. Ali Agca i Oral Celik, choć przez lata byli
>
> bliskimi przyjaciół-mi, dziś nie prowadzą wspólnych interesów. Z
>
> pozostałymi uczestnikami spisku nie rozmawiają. Podobno Agca ma do nich
>
> żal. Za to, że wziął całą winę na siebie, nigdy ich nie wsypał, a oni,
>
> gdy uciekli z Rzymu, nie wsparli finansowo jego rodziny w takim stopniu,
>
> jak chciał. Oni mają żal do niego, że chce jak najwięcej zarobić na
>
> opowiadaniu o zamachu i nie chce się z nimi podzielić.
>
>
>
> http://www.warszawskagazeta.pl/polityka/35-polityka/1534-komando-zabojcow
>
> --
>
> Istnieją trzy etapy ujawniania prawdy :
>
> najpierw jest ona wyszydzana,
>
> potem spotyka się z gwałtownym oporem,
>
> a na końcu jest traktowana jak oczywistość.
>
>
>
> http://telewizjarepublika.pl/
>
> http://www.tv-trwam.pl/index.php?section=live

SWIETNY POKAZ "LOGIKI":

"Terroryści, którzy wraz z nim próbowali
za-mordować Jana Pawła II, nigdy nie ponieśli kary. Dziś wszyscy wiodą
ży-cie szanowanych biznesmenów. Ich mocodawcy i opiekunowie z tajnych
służb zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach. "

;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))0

"NIE PONIESLI KARY" -- TYLKO ZGINELI W NIEWYJASNIONYCH OKOLICZNOSCIACH;
"LOGIKA" ZAISTE Z PODSUWALEK I Z UMNEA; TO ZNACZY ODWROTNIE ;-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
0 new messages