Przegrana w PRZEDOSTATNIEJ kolejce w Norymberdze bedzie zapewne
kosztowala Bayer Leverkusen tytul mistrzowski. Bayer prowadzil caly
sezon ze zdrowa przewaga. Remis i dwie przegrane spowodowaly. ze
Borussia Dortmund (4.3 po ciezkiej bijatyce w Hamburgu) znajduje sie
przed ostatnia kolejka na 1 punkt przed Bayerem.
Nie byloby w tym nic szczegolnego, gdyby nie fakt, ze historia
powtarza sie po raz n-ty. Klub, w ktory Bayer pompuje od lat
pieniadze, dla ktorego firma wykorzystuje swietne chody w Brazylii,
"jak zwykle" stanie sie drugim. Ostatnio tytul stracili w podobny w
dzielnicy Monachium Unterhaching (174 km od Norymbergi), przedtem w
rywalizacji w ostatnim meczu z Bayernem Monachium, etc.
Bayern Monachium wygrywajac nieszczesliwie w Wolfsburg utrzymal
kontakt i w razie potkniecia dwoch liderow sam moze zostac mistrzem.
Schalke sie pozegnalo przegrana w Berlinie.
Zasluzony 1.FC Kolonia wraca do II ligi. :(
Miroslav Klose zostal po raz drugi wybrany najlepszym graczem sezonu w
Kaiserslautern. Waldemar Kryger opuszcza Wolfsburg z powodu "braku
perspektyw sportowych". Krzysztof Nowak rowniez, z powodow
zdrowotnych.
Inne ciekawe mecze kolejki:
Unterhaching - Alemannia Aachen (jutro)
Fortuna Glogówek- TOR Dobrzen Wielki 3:0
Polonia Wolczyn- Matra Krasiejów (nie odbyl sie, sedziemu zepsul sie
rower i nie dojechal)
Jagiellonia Bialystok - Odra Opole (jutro o 19:00, wlak o czerwona
latarnie II ligi)
Polonia Przylesie- Orzel Polska Cerekiew 8:7 (0:7)!
K.I.Bic
A mni pociesza, ze jedyna bramke strzelil Czech Nikl po precyzyjnym
dosrodkowaniu Krzynowka. Dobrze bronil norymberski bramkarz, Dariusz Kampa,
aczkolwiek raz mu pomogl slupek, a kilka razy fakt, ze Lucio i Ballack
strzelali prosto w niego
Wojciechowski odszedl i juz z Ligi Mistrzow odpadli, a i Bundesligi
mistrzostwa nie zdobeda (nasze Szalki sie poswiecily i z nimi bodajze
raz wygraly - wystarczy, by ci z Dortmundu zdobyli mistrzostwo!)
P.S. Do Bayern Munich nic nie mam, oprocz tego Beckenbauera i Mullera
w lipcu 1974.
Leszek
---
Smart questions to stupid answers
Pisz z sensem - rob dwie spacje po kropce
> P.S. Do Bayern Munich nic nie mam, oprocz tego Beckenbauera i Mullera
> w lipcu 1974.
Wystarczy poznac blizej takie 'gwiazdy' jak np. Effenberg, Jeremies,
Kahn a wczesniej Basler, zeby nie darzyc sympatia tej gromadki
egozentrykow i arogantow.
Jacek
Hi Jacek,
cos Ci sie tutaj potego, no pomylilo. Egocentryzm i arogancja: jawohl, a coz
w tym zlego. Recepta na przezycie a i posmiac sie mozna. A moze i Ty masz
kompleksy?
:-)(-: //ôô\\
No wlasnie a co z Wojciechowskim? Jakos tutaj u nas sobie nie pogral, mimo,
ze byl calkiem, calkiem. Wrocil na lono? Otworzyl interes?
K.
:> : No, widac sprawiedliwosci stanie sie zadosc i mistrzostwo jak
:> : zawsze zdobedzie Bayern - bo to najlepszy klub na swiecie !
:>
:> Wojciechowski odszedl i juz z Ligi Mistrzow odpadli, a i Bundesligi
:> mistrzostwa nie zdobeda (nasze Szalki sie poswiecily i z nimi bodajze
:> raz wygraly - wystarczy, by ci z Dortmundu zdobyli mistrzostwo!)
:> P.S. Do Bayern Munich nic nie mam, oprocz tego Beckenbauera i
:> Mullera w lipcu 1974.
: No wlasnie a co z Wojciechowskim? Jakos tutaj u nas sobie nie pogral,
: mimo, ze byl calkiem, calkiem. Wrocil na lono? Otworzyl interes?
Nic nie wiem, p. Krzysztofie, oprocz tego artykulu z SuperExpressu,
gdzie Wojciechowski sie krytycznie o Bayernie wyrazal. Uderzylo mnie,
ze on albo geniusz pilkarski, albo sodowa mu uderzyla (to jest
pytanie retoryczne oczywiscie!:)). Ale to, ze Bayern mistrzostwa
Bundesrepubliki nie zdobedzie, nawet po wywaleniu Wojciechowskiego,
zastanawia, nie?
P.S. Wlasnie sobie slucham taka piosenke, ktora mi zreszta po glowie
od tygodnia chodzi. Slowa mniej wiecej jak: "Oh nooooooooo, this
would be no hard goodbye", a potem - "she does not love me anymore, oh
my Lord, this doesn't have to be a tragedy, tragedy". Ki licho? A
pytam, bo z doswiadczenia wiem, ze jak mi sie cos w kwietniu/maju
podoba (np. to "Butterfly" Crazy Town" w maju 2000), to moze byc moja
piosenka roku! Mam takie swoje przesady, ze kazdego roku swoja
piosenke wybieram. Zwykle mnie czuj nie zawodzi. Pan ma jakies
przeboje roku, oprocz tego "Blues in Motian" (potwierdzam, ze dobre
jak na solo) jeszcze z czasow Kohla jesli nie Kissingera, zakladam?
Panie Jacku,
Co do Baslera, to on jakos w Bayernie nie pogral sobie, byl wczesniej
gwiazda w Bremie a pozniej w K'lautern, ale nie w Monachium. Moze nie
mogl sie dogadac z Effenbergiem, w sumie maja podobne charaktery, a
dwa grzyby w barszczu to za duzo.
Co do Effenberga, to nie twierzdze, ze on aniolek ani ze tytan mysli.
Jeden z moich kolegow okresla go wprost cytatem z filmu o Stirlitzu
"bezlitosny dla wrogow Rzeszy" (podobnie jak i Kahn), ale on ma byc
skuteczny w grze a nie piekny i madry.
Jeremies - coz typowy "DDR Mann", ale w te klocki (w pilke) jest
niezly.
> > > P.S. Do Bayern Munich nic nie mam, oprocz tego Beckenbauera i Mullera
> > > w lipcu 1974.
> >
> > Wystarczy poznac blizej takie 'gwiazdy' jak np. Effenberg, Jeremies,
> > Kahn a wczesniej Basler, zeby nie darzyc sympatia tej gromadki
> > egozentrykow i arogantow.
> >
> > Jacek
>
> Hi Jacek,
>
> cos Ci sie tutaj potego, no pomylilo. Egocentryzm i arogancja: jawohl, a coz
> w tym zlego. Recepta na przezycie a i posmiac sie mozna. A moze i Ty masz
> kompleksy?
Kompleksy? Nie przypominam sobie, ale zapytam w kuchni, moze maja :-)
Co do smiesznosci - masz wlasciwie racje. Bez tego 'Die Toten Hose' nie
napisaliby piosnki o Bayern München :-)
Jacek
PS: Schelki, Dortmund, Köln itd, ani mnie ziembia, ani parza. Jestem
kibicem kopanej raz na cztery lata podczas WM. Moje zamilowania to
jezdziectwo, i 'Frauenringschlammkämpfe' :-)
OK Panie Kaziu,
jezeli Pan jako kibic akceptuje glupote w zamian za bramki, to sie nie
wtracam. Mowilem, kibic jestem raz na cztery lata, a 'ran' nie musze
ogladac.
Jacek
: PS: Schelki, Dortmund, Köln itd, ani mnie ziembia, ani parza. Jestem
: kibicem kopanej raz na cztery lata podczas WM. Moje zamilowania to
: jezdziectwo, i 'Frauenringschlammkämpfe' :-)
Jezdziectwa nie lubie, a co do walk w blocie, to czy oni nie moga tam
kategorii wagowych wprowadzic?
> Jacek Lipkowski <lipk...@mac.com> wrote:
>
> : PS: Schelki, Dortmund, Köln itd, ani mnie ziembia, ani parza. Jestem
> : kibicem kopanej raz na cztery lata podczas WM. Moje zamilowania to
> : jezdziectwo, i 'Frauenringschlammkämpfe' :-)
>
> Jezdziectwa nie lubie, a co do walk w blocie, to czy oni nie moga tam
> kategorii wagowych wprowadzic?
O wagach nie mam pojecia. W kazdym razie polciezkiej i ciezkiej nie chce
odladac, bo jestem z natury esteta :-)
Jezdziectwo moze byc jeszcze bardziej pasjonujace.
Szczegolnie Military (pol. WKKW czyli Wszechstronny Konkurs Konia
Wierzchowego).
Wiem co mowie. Po zawodach spedzilem w szpitalu belgijskim 2 urocze
miesiace, a na pamiatke dostalem 4 sliczne sruby, ktore do dzisiaj
przechowuje w kolanie :-)
Jacek
Panie Jacku,
Tez zdecydowanie wole pilkarzy, ktorzy potrafia jeszcze i myslec a nie
tylko kopac pilke. Ale takich jest niewielu, bo rzadko te dwa talenty
Bozia daje na raz. Oczywiscie, bylo paru inteligentnych i pilkarsko
swietnych facetow, chocby Boniek, czy z zagranicznych Platini czy dr
Socrates. Ale w przecietnej druzynie jest ze 25-30 graczy w kadrze, a
jedna liga to 16-20 klubow - na pewno sami intelektualici nie
wystarcza. Jest pewna liczba graczy obdarzonych tzw. "boiskowa
inteligencja" chocby slawetny pan Maradona, czy David Beckham, co
zanim na boisku cos zrobia, to jeszcze zdaza sie zastanowic, po co to
robia i jak to zrobic najlepiej, ale to jeszcze nie czyni ich tytanami
mysli porownywalnymi z przecietnym facetem po maturze. Pilka kopana to
nie koszykowka, gdzie (przynajmniej w USA) wiekszosc ludzi przechodzi
przez uniwerki i wcale nie musi byc glupsza od typowego studenta nie
bedacego orlem, ale jakos konczacego studia dyplomem (a nie
wywaleniem).
Co do worldcupu, to tez sie aktywizuje raz na cztery, no moze raz na
dwa lata (bo jeszcze Euro) i teraz tez tradycyjnie kibicuje
Mannschaftowi.
WKKW - podoba mi sie z tego glownie cross, troche skoki (ale wole
skoki jako oddzielna konkurencje bo to zawsze ciekawiej, gdy walcza
specjalisci a nie wieloboisci), za to do ujezdzenia nie mam
przekonania - za bardzo to "artystyczne" jak na mnie :-)
Zapasow panienek w bagnie nie ogladam (kojarza mi sie z niejaka
Shakira). Za to za tydzien chyba wybiore sie na turniej tenisowy w
W-wie zobaczyc, co to za cudo ta cala Anna Kur(w)nikowa.
> Panie Jacku,
>
> Tez zdecydowanie wole pilkarzy, ktorzy potrafia jeszcze i myslec a nie
> tylko kopac pilke. Ale takich jest niewielu, bo rzadko te dwa talenty
> Bozia daje na raz. Oczywiscie, bylo paru inteligentnych i pilkarsko
> swietnych facetow, chocby Boniek, czy z zagranicznych Platini czy dr
> Socrates. Ale w przecietnej druzynie jest ze 25-30 graczy w kadrze, a
> jedna liga to 16-20 klubow - na pewno sami intelektualici nie
> wystarcza. Jest pewna liczba graczy obdarzonych tzw. "boiskowa
> inteligencja" chocby slawetny pan Maradona, czy David Beckham, co
> zanim na boisku cos zrobia, to jeszcze zdaza sie zastanowic, po co to
> robia i jak to zrobic najlepiej, ale to jeszcze nie czyni ich tytanami
> mysli porownywalnymi z przecietnym facetem po maturze. Pilka kopana to
> nie koszykowka, gdzie (przynajmniej w USA) wiekszosc ludzi przechodzi
> przez uniwerki i wcale nie musi byc glupsza od typowego studenta nie
> bedacego orlem, ale jakos konczacego studia dyplomem (a nie
> wywaleniem).
Jakos sie dzisiaj dziwnie utarlo, ze pilkarz nie musi byc rozgarniety.
Wystarczy, ze zarobi na swoje dozywotnie utrzymanie.
Kiedy ja trenowalem (nie kopana) to do matury byly kontrolowane moje
postepy w nauce. Nie bylo postepow, nie bylo 'zmiluj sie' :-)
> Co do worldcupu, to tez sie aktywizuje raz na cztery, no moze raz na
> dwa lata (bo jeszcze Euro) i teraz tez tradycyjnie kibicuje
> Mannschaftowi.
Kazdy z nas tradycyjnie Mannschaftowi kibicuje, a niektorzy to dwom lub
trzem :-)
Ja chcialbym obejrzec mrozace krew w zylakach mecze. To jest
najwazniejsze. Troche andrenaliny nie zaszkodzi.
> WKKW - podoba mi sie z tego glownie cross, troche skoki (ale wole
> skoki jako oddzielna konkurencje bo to zawsze ciekawiej, gdy walcza
> specjalisci a nie wieloboisci), za to do ujezdzenia nie mam
> przekonania - za bardzo to "artystyczne" jak na mnie :-)
Slyszalem, ze jezdziectwo dla laikow jest jak dla mnie golf pan.
Niewykluczone. Potrafie sobie wyobrazic, ze ujezdzenie moze byc dla
widzow nudne. W skokach mozna wyodrebnic jeszcze bardziej fascynujacy
konkurs, a mianowicie potege skoku. Ale niestety malo jest juz koni,
ktore przechodza 2 m.
> Zapasow panienek w bagnie nie ogladam (kojarza mi sie z niejaka
> Shakira).
Nie wiem kto to jest Shakira, ale zapasy panienek w blocie sa napewno
ciekawsze od 'synchronschwimmen' :-D
> Za to za tydzien chyba wybiore sie na turniej tenisowy w
> W-wie zobaczyc, co to za cudo ta cala Anna Kur(w)nikowa.
Widzialem z nia wczoraj wywiad w niemieckiej TV. Ona nawet nie jest
ladna!
Jacek
1) Nie ogladaj sie za dupa bo stracisz glowe!
2) Dla dupy nie warto tracic glowy!
To znaczy obsikal im noge na pozegnanie? Nie wiem, jak dlugo Wojciechowski
tu byl, ale forsy juz mu pewnie wystarczy do konca zywota. Widzialem go raz
czy dwa i przypominam sobie, ze nawet raz strzelil bramke i zrobil na mnie
dobre wrazenie. Pewnie im nie pasowal tutaj do druzyny.
> P.S. Wlasnie sobie slucham taka piosenke, ktora mi zreszta po glowie
> od tygodnia chodzi. Slowa mniej wiecej jak: "Oh nooooooooo, this
> would be no hard goodbye", a potem - "she does not love me anymore, oh
> my Lord, this doesn't have to be a tragedy, tragedy". Ki licho? A
> pytam, bo z doswiadczenia wiem, ze jak mi sie cos w kwietniu/maju
> podoba (np. to "Butterfly" Crazy Town" w maju 2000), to moze byc moja
> piosenka roku! Mam takie swoje przesady, ze kazdego roku swoja
> piosenke wybieram. Zwykle mnie czuj nie zawodzi. Pan ma jakies
> przeboje roku, oprocz tego "Blues in Motian" (potwierdzam, ze dobre
> jak na solo) jeszcze z czasow Kohla jesli nie Kissingera, zakladam?
>
Ojej, p. Leszku. Pan znowu swoje. Znalazlem szybciutko tego typka Marka
Antoniusza, nie widzialem jego zdjecia, ale to pewnie wylizany, wypomadowany
pizdus, typ italo-amerykanski heartbreaker. I to ma byc piosenka roku? Nein,
nein, nein!
A wiec co do moich przebojow roku to niestety nie slucham radia ani troche,
tylko jadac rano do pracy wlaczam 15 minut wiadomosci, nie wiem wiec co sie
na tym popularnym rynku dzieje. Porownujac Butterfly, ktore bylo dla mnie
nawet nieco psychodeliczne i toto teraz to wole schmetterlinge. Za to od
paru dni zasluchuje sie w przerobkach roznych hitow zrobionych przez H.
Hancocka na plytce pt. New Standard. Jego wersja Norwegian Wood jest
rewelacyjna, na gitarce J. Scofield, nie mozna sie pomylic. Pamieta Pan:
I once had a girl
Or should I say she once had me
She showed me her room
Isn't it good Norwegian wood?
She asked me to stay
And she told me to sit anywhere
So I looked around
And I noticed there wasn't a chair
I sat on a rug biding my time <------- moja ulubiona zwrotka
drinking her wine
We talked until two and then she said
"it's time for bed"
She told me she worked
in the morning and started to laugh
I told her I didn't
and crawled off to sleep in the bath
And when I awoke I was alone <------ moj ulubiony final
This bird had flown
So I lit a fire
Isn't it good Norwegian wood?
Zycze dobrej nocy
K.
:> P.S. Wlasnie sobie slucham taka piosenke, ktora mi zreszta po glowie
:> od tygodnia chodzi. Slowa mniej wiecej jak: "Oh nooooooooo, this
:> would be no hard goodbye", a potem - "she does not love me anymore, oh
:> my Lord, this doesn't have to be a tragedy, tragedy". Ki licho? A
:> pytam, bo z doswiadczenia wiem, ze jak mi sie cos w kwietniu/maju
:> podoba (np. to "Butterfly" Crazy Town" w maju 2000), to moze byc moja
:> piosenka roku! Mam takie swoje przesady, ze kazdego roku swoja
:> piosenke wybieram. Zwykle mnie czuj nie zawodzi. Pan ma jakies
:> przeboje roku, oprocz tego "Blues in Motian" (potwierdzam, ze dobre
:> jak na solo) jeszcze z czasow Kohla jesli nie Kissingera, zakladam?
: Ojej, p. Leszku. Pan znowu swoje. Znalazlem szybciutko tego typka Marka
: Antoniusza, nie widzialem jego zdjecia, ale to pewnie wylizany,
: wypomadowany pizdus, typ italo-amerykanski heartbreaker. I to ma byc
: piosenka roku? Nein, nein, nein!
Dzieki, dzisiaj rano go sam namierzylem, nawet jakies video sciagnalem.
Czy ja wiem, czy on italo-amerykanski? Wygladal mi bardziej na typ
srodziemnomorski. Tez mam nadzieje, ze lepsze piosenki uslysze, rok
jeszcze dlugi..
: A wiec co do moich przebojow roku to niestety nie slucham radia ani
: troche, tylko jadac rano do pracy wlaczam 15 minut wiadomosci, nie wiem
: wiec co sie na tym popularnym rynku dzieje. Porownujac Butterfly, ktore
: bylo dla mnie nawet nieco psychodeliczne i toto teraz to wole
: schmetterlinge.
Wrzucilem to schmetterlinge na www.audiogalaxy.com, i wybilo mi setki
trafien wlaczajac np. jakies "Blumchen", "Jurgen Marcus", czy "Claudia
Jung". Co mam sciagac?
: Za to od paru dni zasluchuje sie w przerobkach roznych hitow zrobionych
: przez H. Hancocka na plytce pt. New Standard. Jego wersja Norwegian
: Wood jest rewelacyjna, na gitarce J. Scofield, nie mozna sie pomylic.
Probuje sciagnac z audiogalaxy, ale wszystko copyrighted. Pan to zdobyl
old-fashioned way, p. Krzysztofie?
: Pamieta Pan:
: I once had a girl
: Or should I say she once had me
: She showed me her room
: Isn't it good Norwegian wood?
: /.../
: And when I awoke I was alone <------ moj ulubiony final
: This bird had flown
: So I lit a fire
: Isn't it good Norwegian wood?
Ta piosenka moglaby byc hymnem Norwegii - wszyscy Norwedzy ja znaja!
I slowa nie sa problemem, bo Norwedzy sa zwykle refleksyjni, raczej
sceptyczni, zupelnie nie pasowaloby do nich cos w rodzaju "Land of
the free" czy "Jeszcze Norwegia nie zginela". Pan tez Nordyk, p.
Krzysztofie?
P.S. Gratuluje awansu Bayeru, swietny mecz! Ten Ballak nie Polak?
Przypomina mi bylego narzeczonego mojej kuzynki.
Nieporozumienie, Schmetterling to w tutejszym narzeczu butterlfy.
> : Za to od paru dni zasluchuje sie w przerobkach roznych hitow zrobionych
> : przez H. Hancocka na plytce pt. New Standard. Jego wersja Norwegian
> : Wood jest rewelacyjna, na gitarce J. Scofield, nie mozna sie pomylic.
>
> Probuje sciagnac z audiogalaxy, ale wszystko copyrighted. Pan to zdobyl
> old-fashioned way, p. Krzysztofie?
>
To "zdobyl" b. mi sie podobalo. Nie wiem tylko, jak to zinterpretowac: w
kryteriack prl-owskich zdecydowanie nie, ani nie musialem uruchamiac
"znajomosci", ani ustawic sie w kolejce o 4-tej rano. Jezeli suponuje Pan
jakies karygodne machlojki: rowniez nie. Uchylajac rabka tajemnicy: kupilem,
ale nie calkiem old-fashioned, bo to jedna z pierwszych moich CDs kupionych
online, wtedy jeszcze (1997) w CDNow. W ciagu nastepnych 5-ciu minut
wstawie to pt. "Dla Leszka", ale to jazz, moze Pan byc rozczarowany.
> : Pamieta Pan:
>
> : I once had a girl
> : Or should I say she once had me
> : She showed me her room
> : Isn't it good Norwegian wood?
> : /.../
> : And when I awoke I was alone <------ moj ulubiony final
> : This bird had flown
> : So I lit a fire
> : Isn't it good Norwegian wood?
>
> Ta piosenka moglaby byc hymnem Norwegii - wszyscy Norwedzy ja znaja!
> I slowa nie sa problemem, bo Norwedzy sa zwykle refleksyjni, raczej
> sceptyczni, zupelnie nie pasowaloby do nich cos w rodzaju "Land of
> the free" czy "Jeszcze Norwegia nie zginela". Pan tez Nordyk, p.
> Krzysztofie?
>
Zdecydowanie tak, p. Leszku, chociaz moja narodowa czystosc to niestety
zupelnie inna dyskusja. Norwegow nie znam, poznalem tylo jednego kiedys w
Tajlandii, smieszna historia, bo facet mial 2 metry wzrostu i z zawodu byl
przedszkolankiem. Wyjatkowo pozytywna postac. Przypomina mi sie przesmieszna
historyjka z jego udzialem: szlismy kiedys cala halastra wieczorem, a Pan
wie, Tajlandia to Sodoma i Gomora. No wiec Sven, widzac wyjatkowo ladna
panienke, zapytal sie pro forma "how much". Na to panienka: pokaz mi
instrument, bo tak na oko trudno powiedziec. Uciechy bylo co nie miara.
> P.S. Gratuluje awansu Bayeru, swietny mecz! Ten Ballak nie Polak?
> Przypomina mi bylego narzeczonego mojej kuzynki.
>
Zdecydowanie Polak, nazywa sie tylko Ballack, poza tym przypuszczam, ze to
byly narzeczony Panskiej kuzynki
Z pierwszomajowym pozdrowieniem, ktory to dzien tradycyjnie spedzalismy cala
rodzina w Powsinie
K.
Panie Leszku, to 5 minut potrwa troche, bo moja druzyna wyciaga mnie nad
jezioro.
Sorry
K.
Ja sie staram jak moge, p. Krzysztofie, by oglady muzycznej nabrac,
dlatego taki chlonny jestem jazzu (np. gawedzac z Panem), albo tego
Mozarta ((chlonac slowa pp. Zacharego i Jacka L.). Jak nie teraz to
kiedy?
:> : Isn't it good Norwegian wood?
:> Ta piosenka moglaby byc hymnem Norwegii - wszyscy Norwedzy ja znaja!
:> I slowa nie sa problemem, bo Norwedzy sa zwykle refleksyjni, raczej
:> sceptyczni, zupelnie nie pasowaloby do nich cos w rodzaju "Land of
:> the free" czy "Jeszcze Norwegia nie zginela". Pan tez Nordyk, p.
:> Krzysztofie?
: Zdecydowanie tak, p. Leszku, chociaz moja narodowa czystosc to niestety
: zupelnie inna dyskusja. Norwegow nie znam, poznalem tylo jednego kiedys w
: Tajlandii, smieszna historia, bo facet mial 2 metry wzrostu i z zawodu byl
: przedszkolankiem. Wyjatkowo pozytywna postac. Przypomina mi sie przesmieszna
: historyjka z jego udzialem: szlismy kiedys cala halastra wieczorem, a Pan
: wie, Tajlandia to Sodoma i Gomora. No wiec Sven, widzac wyjatkowo ladna
: panienke,
Zaraz, zaraz, p. Krzysztofie, albo Norweg albo Sven! To tak jak by
mi sie nastepny chlopak urodzil i bym go Guenther nazwal! Polska to nie
Niemcy, you know!
: zapytal sie pro forma "how much". Na to panienka: pokaz mi
: instrument, bo tak na oko trudno powiedziec. Uciechy bylo co nie miara.
Ta panienka lokalna byla, czy tez turystka?
:> P.S. Gratuluje awansu Bayeru, swietny mecz! Ten Ballak nie Polak?
:> Przypomina mi bylego narzeczonego mojej kuzynki.
: Zdecydowanie Polak, nazywa sie tylko Ballack, poza tym przypuszczam,
: ze to byly narzeczony Panskiej kuzynki
Tylko tak pytam, bez zadnych podtekstow.
: Z pierwszomajowym pozdrowieniem, ktory to dzien tradycyjnie
: spedzalismy cala rodzina w Powsinie
Ja zwykle na pochodzie, ale dla przyjemnosci, a nie obowiazku. Z
kolega mieismy takie proce, grube gumki, ktor sie zaczepialo o kciuka i
drugi palec (serdeczny?) i sie walilo haczykami w balony.
Z pierwszym majem kojarzy mi sie tez (choc to bylo chyba tydzien
pozniej?) dzien w 1992. gdy bylem na Dziesieciolecia na Polska-Bulgaria
w eliminacjach olimpijskich. Polska musiala strzelic 3 gole - i
strzelilismy. Najsmiesniejszy byl ten trzeci, gdy w dramatycznej
koncowce pilka trafila Joachima Marksa w glowe i wpadla w okienko!
Tak sobie mysle, ze gdyby nie to trafienie, to nie pojechalibysmy
na Olimpiade do Monachium, Gorskiego by zdegradowano, nie
zremisowalibysmy na Wembley, no i nie pojechalkbysmy nazad do
Monachium. Bylbym zupelnie innym czlowiekiem, p. Krzysztofie!..
: Panie Leszku, to 5 minut potrwa troche, bo moja druzyna wyciaga mnie
: nad jezioro.
Nie ma pospiechu. Dzieki!
P.S. Zazdroszcze Panu, u nas juz sniegi topnieja i pojawily sie
tabliczki odradzajace grillowania na jeziorze..
I pewnie to bylo dobrze. A dzisiejszy stan wynika z conajmniej 2
rzeczy : po pierwsze (na obrone pilkarzy) to obecna intensywnosc
treningow ma sie nijak do tej sprzed powiedzmy 25 lat - i trudno
pogodzic prawdziwa nauke z wyczynowym sportem - a chyba nie chodzi o
to, zeby taki pilkarz "zaliczyl" szkole, ale o to, by faktycznie sie w
niej uczyl.
A po drugie (niestety) przy obecnych pieniadzach w sporcie po prostu
nie oplaca sie uczyc ...
> Kazdy z nas tradycyjnie Mannschaftowi kibicuje, a niektorzy to dwom lub
> trzem :-
Mialem na mysli reprezentacje Bundesrepubliki.
> Ja chcialbym obejrzec mrozace krew w zylakach mecze. To jest
> najwazniejsze. Troche andrenaliny nie zaszkodzi
Pare fajnych bylo, chocby Francja-Wlochy na ostatnim ME. Dziwne, ale
najlepsze mecze, jakie pamietam, zawsze byly z udzialem Francji (np. w
latach 80-tych : z Niemcami w MS 82, Portugalia w ME 84 czy Brazylia w
MS 86).
>
W skokach mozna wyodrebnic jeszcze bardziej fascynujacy
> konkurs, a mianowicie potege skoku. Ale niestety malo jest juz koni,
> ktore przechodza 2 m.
Zgadzam sie w 100%. Kiedys w Polsce, w Sopocie byl konkurs potegi, ale
od dawna juz go nie organizuja (od 10 lat chyba). Ta wysokosc to zdaje
sie dotyczy muru, nieprawadaz ?
>
> Nie wiem kto to jest Shakira, ale zapasy panienek w blocie sa napewno
> ciekawsze od 'synchronschwimmen' :-D
Coz, trudno sie nie zgodzic. Podobnie jak lyzwiarstwo figurowe -
teamy.
> Widzialem z nia wczoraj wywiad w niemieckiej TV. Ona nawet nie jest
> ladna!
Niektorym sie podoba (nie mi), to taki popularny wsrod ludu typ urody.
Za to jest wyjatkowo zarozumiala. Mam nadzieje, ze szybko dostanie w
d..., a turniej wygra Foretz.
> > Jakos sie dzisiaj dziwnie utarlo, ze pilkarz nie musi byc rozgarniety.
> > Wystarczy, ze zarobi na swoje dozywotnie utrzymanie.
> > Kiedy ja trenowalem (nie kopana) to do matury byly kontrolowane moje
> > postepy w nauce. Nie bylo postepow, nie bylo 'zmiluj sie' :-)
>
> I pewnie to bylo dobrze. A dzisiejszy stan wynika z conajmniej 2
> rzeczy : po pierwsze (na obrone pilkarzy) to obecna intensywnosc
> treningow ma sie nijak do tej sprzed powiedzmy 25 lat - i trudno
> pogodzic prawdziwa nauke z wyczynowym sportem - a chyba nie chodzi o
> to, zeby taki pilkarz "zaliczyl" szkole, ale o to, by faktycznie sie w
> niej uczyl.
Z pilka jest dokladnie jak Pan pisze. W innych dyscyplinach mozna to
jakos pogodzic. Przykladem moze byc moja corka, ktora jest kadrowiczka,
a i ze szkola daje sobie swietnie rade. Wie dobrze, ze jedna kontuzja
moze przekreslic pozniej cala kariere, a wyksztalcenia w wieku np. 25-30
lat nadrobic sie juz nie da.
> A po drugie (niestety) przy obecnych pieniadzach w sporcie po prostu
> nie oplaca sie uczyc ...
No, moze nie w calym sporcie, a pewnych jego dyscyplinach. Wsrod graczy
w bowling, czy biliard, nie spotkalem sie z milionerami (oprocz tych co
nimi byli juz zanim zaczeli grac).
> > Kazdy z nas tradycyjnie Mannschaftowi kibicuje, a niektorzy to dwom lub
> > trzem :-
>
> Mialem na mysli reprezentacje Bundesrepubliki.
Trzymam za nia kciuki, choc nie wierze, ze bedziemy mogli ich do samego
konca mistrzostw ogladac. Naturalnie chcialbym sie mylic.
W takich momentach zapominam nawet, ze niektorzy z nich graja w Bayern
Muenchen ;-)
> > Ja chcialbym obejrzec mrozace krew w zylakach mecze. To jest
> > najwazniejsze. Troche andrenaliny nie zaszkodzi
>
> Pare fajnych bylo, chocby Francja-Wlochy na ostatnim ME. Dziwne, ale
> najlepsze mecze, jakie pamietam, zawsze byly z udzialem Francji (np. w
> latach 80-tych : z Niemcami w MS 82, Portugalia w ME 84 czy Brazylia w
> MS 86).
Po meczu Niemcy-Argentyna, jestem przekonany, ze bedziemy ogladali pilke
nozna na wysokim poziomie. Argentynczycy dopiero sie rozgrzewali, ale
jak!
> > W skokach mozna wyodrebnic jeszcze bardziej fascynujacy
> > konkurs, a mianowicie potege skoku. Ale niestety malo jest juz koni,
> > ktore przechodza 2 m.
>
> Zgadzam sie w 100%. Kiedys w Polsce, w Sopocie byl konkurs potegi, ale
> od dawna juz go nie organizuja (od 10 lat chyba). Ta wysokosc to zdaje
> sie dotyczy muru, nieprawadaz ?
Jeszcze przed 20 laty ogladalem potege na CSIO w Sopocie, dzisiaj wiem
tylko, ze Sopot istnieje, ale Tor Wyscigow Konnych zrobil sie maszynka
do robienia pieniedzy, i miejsce na oltarz.
Co do samej potegi skoku, to mierzy sie skok wlasciwie na stacjonacie.
Jednak w 1952 r Chilijczykowi udalo sie pokonac mur o wysokosci 2,5 m
Nie wiem czy do dzisiaj ktos to pobil (pisali o tym w ktoryms ze starych
numerow Konia Polskiego).
> >
> > Nie wiem kto to jest Shakira, ale zapasy panienek w blocie sa napewno
> > ciekawsze od 'synchronschwimmen' :-D
>
> Coz, trudno sie nie zgodzic. Podobnie jak lyzwiarstwo figurowe -
> teamy.
Dokladnie!
>
> > Widzialem z nia wczoraj wywiad w niemieckiej TV. Ona nawet nie jest
> > ladna!
>
> Niektorym sie podoba (nie mi), to taki popularny wsrod ludu typ urody.
> Za to jest wyjatkowo zarozumiala. Mam nadzieje, ze szybko dostanie w
> d..., a turniej wygra Foretz.
Niestety, sledzenie tenisowych rozgrywek zakonczylem po odejsciu Graf i
Beckera. Jakos emocje opadly. :-(
Jacek
Przepraszam za ciekawosc - a w jakiej dyscyplinie corka startuje ? I
czy jest kadrowiczka BRD ?
>
> No, moze nie w calym sporcie, a pewnych jego dyscyplinach. Wsrod graczy
> w bowling, czy biliard, nie spotkalem sie z milionerami (oprocz tych co
> nimi byli juz zanim zaczeli grac).
Na pewno, mialem na mysli dyscypliny popularne w TV i to nie
wszystkie. Oprocz pilki na pewno boks (coz, taki Tyson do tytanow
mysli raczej nie nalezy), kolarstwo, hokej, ale w coraz wiekszym
stopniu i lekka atletyke, a nawet kosza. Do niedawna 100% graczy w NBA
przechodzilo przez uniwersytety, i zdaje sie, nie ograniczali swej
obecnosci tam jedynie graniem w druzynie uczelnianej. Teraz coraz
wiecej jest ludzi, ktorzy wybieraja droge pana Kobe Bryanta, tzn. ida
do NBA od razu po szkole. Jeszcze jako tako jest w siatkowce i w
zawodowym tenisie - ale to chyba mozna wytlumaczyc faktem, ze tenis
jest sportem indywidualnym (w znaczeniu organizacyjnym - nie ma
klubow, lig tenisowych itp.) i ludzi z nizszych warstw spolecznych
(ekonomicznych) nie stac na sfinansowanie kariery juniorskiej dzieci,
natomiast tym bogatszym, co ich stac, forsa nie uderza tak do glowy,
bo to nie jest nic nowego, wiec nie zapominaja przy okazji, zeby
dziecko poslac nie tylko na trening, ale i do (dobrej) szkoly.
> Trzymam za nia kciuki, choc nie wierze, ze bedziemy mogli ich do samego
> konca mistrzostw ogladac. Naturalnie chcialbym sie mylic.
Obawiam sie, ze ma pan niestety racje ... chociaz paru ludkow ostatnio
gralo niezle (np. Ballack, Neuville).
> W takich momentach zapominam nawet, ze niektorzy z nich graja w Bayern Muenchen ;-)
W Bayernie nie jest tak wielu z kadry BRD : Kahn, Jeremies. Mam
wrazenie, ze wiecej graczy BM zobaczymy w innych druzynach (Francji,
Brazylii, Paragwaju) niz BRD (a gdyby tak jeszcze Ghana czy Bosnia
graly w finalach MS ;-) )
>
> Po meczu Niemcy-Argentyna, jestem przekonany, ze bedziemy ogladali pilke
> nozna na wysokim poziomie. Argentynczycy dopiero sie rozgrzewali, ale
> jak!
Ten ostatnio 0:1 ? Coz, to chyba jedyna dobra obecnie druzyna z
Ameryki Pd.
>
> Niestety, sledzenie tenisowych rozgrywek zakonczylem po odejsciu Graf i
> Beckera. Jakos emocje opadly. :-(
Coz, Rudy Boris to byl faktycznie gosc (aczkolwiek zagorzaly kibic
Bayernu) a ostatnie zwyciestwo Steffi w Roland Garros (chyba 2 czy 3
lata temu, ostatni rok jej kariery) tez bylo niesamowite (2:1 z
Hingis, przegrywala 0:1). Zreszta jej maz (obecny, nie wtedy) w tym
samym turnieju tez wygral final w niesamowitym meczu (z Ukraincem
Medwiediewem 3:2, wczesniej 0:2 i chyba 3:5 w III secie).
A Foretz to taka mloda Francuzka (z tych ciemnych), ograla ostatnio
pania Seles, ale jak sie wydaje jeszcze jej woda sodowa nie uderzyla
do glowy. Udalo mi sie wczoraj porozmawiac z nia pare minut, szalenie
sympatyczna dziewczyna.
> > Z pilka jest dokladnie jak Pan pisze. W innych dyscyplinach mozna to
> > jakos pogodzic. Przykladem moze byc moja corka, ktora jest kadrowiczka,
> > a i ze szkola daje sobie swietnie rade. Wie dobrze, ze jedna kontuzja
> > moze przekreslic pozniej cala kariere, a wyksztalcenia w wieku np. 25-30
> > lat nadrobic sie juz nie da.
>
> Przepraszam za ciekawosc - a w jakiej dyscyplinie corka startuje ? I
> czy jest kadrowiczka BRD ?
We florecie. Nie jest niestety reprezentantka BRD. Gdyby tak bylo,
rzucilbym prace i przeszedl na jej utrzymanie. Na razie jest odwrotnie.
:-))
> (...) Jeszcze jako tako jest w siatkowce i w
> zawodowym tenisie - ale to chyba mozna wytlumaczyc faktem, ze tenis
> jest sportem indywidualnym (w znaczeniu organizacyjnym - nie ma
> klubow, lig tenisowych itp.) i ludzi z nizszych warstw spolecznych
> (ekonomicznych) nie stac na sfinansowanie kariery juniorskiej dzieci,
O, to moze Pan glosno powiedziec. Finansowanie dyscyplin indywidualnych,
to istna skarbonka bez dna. No coz, to rodzice sa pierwszymi sponsorami.
> > Trzymam za nia kciuki, choc nie wierze, ze bedziemy mogli ich do samego
> > konca mistrzostw ogladac. Naturalnie chcialbym sie mylic.
>
> Obawiam sie, ze ma pan niestety racje ... chociaz paru ludkow ostatnio
> gralo niezle (np. Ballack, Neuville).
Wspomniany mecz z Argentyna mogl natchnac odrobina optymizmu. Moze nie
bedzie tak zle. Slyszalem ostatnio wywiady z zawodnikami USA. Luzacy.
Stwierdzili, ze pilka nie jest ich narodowym sportem, i nie lezy na nich
tak duza 'odpowiedzialnosc' przed kibicami, jak to jest w wypadku np.
Niemcow czy Anglikow.
> > Po meczu Niemcy-Argentyna, jestem przekonany, ze bedziemy ogladali pilke
> > nozna na wysokim poziomie. Argentynczycy dopiero sie rozgrzewali, ale
> > jak!
>
> Ten ostatnio 0:1 ? Coz, to chyba jedyna dobra obecnie druzyna z
> Ameryki Pd.
Tak, chodzilo mi o ten ostatni mecz. Uwazam, ze byl b. dobry
(przynajmniej ze strony argentynskiej)
> > Niestety, sledzenie tenisowych rozgrywek zakonczylem po odejsciu Graf i
> > Beckera. Jakos emocje opadly. :-(
>
> Coz, Rudy Boris to byl faktycznie gosc (aczkolwiek zagorzaly kibic
> Bayernu) a ostatnie zwyciestwo Steffi w Roland Garros (chyba 2 czy 3
> lata temu, ostatni rok jej kariery) tez bylo niesamowite (2:1 z
> Hingis, przegrywala 0:1). Zreszta jej maz (obecny, nie wtedy) w tym
> samym turnieju tez wygral final w niesamowitym meczu (z Ukraincem
> Medwiediewem 3:2, wczesniej 0:2 i chyba 3:5 w III secie).
> A Foretz to taka mloda Francuzka (z tych ciemnych), ograla ostatnio
> pania Seles, ale jak sie wydaje jeszcze jej woda sodowa nie uderzyla
> do glowy. Udalo mi sie wczoraj porozmawiac z nia pare minut, szalenie
> sympatyczna dziewczyna.
Sprobuje jeszcze raz 'wtopic' sie w rozgrywki tenisowe, lecz cos mi sie
wydaje, ze przyjdzie 'uczyc' sie wielu nowych nazwisk. Czy Pana
zainteresowanie tenisem jest hobby, czy 'zawodowo'?
Jacek
--
"Son, this ain't a dream no more,
It's the real think."
/Bob Dylan; Desire/
Coz, nie jestem zbyt mocny w znajomosci tego sportu, jezeli dobrze
pamietam to Polki zdaje sie sa niezle w szpadzie. Z florecistek
ostatnie nazwisko jakie mi sie wrylo w pamiec to Dorina Vaccaroni, ale
to bylo sto lat temu :-)
>
> O, to moze Pan glosno powiedziec. Finansowanie dyscyplin indywidualnych, to istna skarbonka bez dna. No coz, to rodzice sa pierwszymi sponsorami.
Niewatpliwie. Tenis to jeszcze taka dyscyplina, ze sie moze w
przyszlosci ta inwestycja zwrocic. Ale w tych mniej popularnych chocby
w szermierce to faktycznie jest skarbonka bez dna, pozniej mozna jako
tako wychodzic na zero, ale po zakonczeniu kariery (nawet nie
przedwczesnym) trzeba miec inne zrodlo dochodow i nie da sie do konca
zycia zyc na luzie jak Boris B. (no, on ma wciaz jeszcze dochody, ale
zwiazane z jego wczesniejsza kariera)
>
> Tak, chodzilo mi o ten ostatni mecz. Uwazam, ze byl b. dobry
> (przynajmniej ze strony argentynskiej)
To niestety optymizmem nie napaja ... ja jakos nigdy nie zyczylem
dobrze druzynom z Ameryki Pd. Jak dla mnie oni sa zbyt chaotyczni w
grze (chociaz ich zwolennicy twierdza, ze to artyzm i improwizacja)
>
> Sprobuje jeszcze raz 'wtopic' sie w rozgrywki tenisowe, lecz cos mi sie
> wydaje, ze przyjdzie 'uczyc' sie wielu nowych nazwisk. Czy Pana
> zainteresowanie tenisem jest hobby, czy 'zawodowo'?
>
Wybitnie hobby - i do tego sam juz od dawna nie trzymalem rakiety w
reku (kiedys w dziecinstwie czysto amatorsko, dokladnie na tej samej
zasadzie, co i granie w pilke, czyli w sposob 100% niezorganizowany).
Pozdrawiam
K.A.
> > We florecie. Nie jest niestety reprezentantka BRD. Gdyby tak bylo,
> > rzucilbym prace i przeszedl na jej utrzymanie. Na razie jest odwrotnie :-))
>
> Coz, nie jestem zbyt mocny w znajomosci tego sportu, jezeli dobrze
> pamietam to Polki zdaje sie sa niezle w szpadzie. Z florecistek
> ostatnie nazwisko jakie mi sie wrylo w pamiec to Dorina Vaccaroni, ale
> to bylo sto lat temu :-)
Szczerze mowiac, to nie mam nawet takiego pojecia o tej dyscyplinie. :-(
O nowosciach dowiaduje sie ze zrodla, ale nie moge powiedziec, aby ten
sport mnie fascynowal.
> > O, to moze Pan glosno powiedziec. Finansowanie dyscyplin indywidualnych,
> > to istna skarbonka bez dna. No coz, to rodzice sa pierwszymi sponsorami.
>
> Niewatpliwie. Tenis to jeszcze taka dyscyplina, ze sie moze w
> przyszlosci ta inwestycja zwrocic. Ale w tych mniej popularnych chocby
> w szermierce to faktycznie jest skarbonka bez dna, pozniej mozna jako
> tako wychodzic na zero, ale po zakonczeniu kariery (nawet nie
> przedwczesnym) trzeba miec inne zrodlo dochodow i nie da sie do konca
> zycia zyc na luzie jak Boris B. (no, on ma wciaz jeszcze dochody, ale
> zwiazane z jego wczesniejsza kariera)
Moze i mozna jako tako zyc, ale nie z szermierki w Polsce. Na pewno
trzeba jednak miec sytuacje zyciowa pod stala kontrola. Na szczescie
sport ten nie wymaga tak ogromnego nakladu czasu, jezeli chodzi o
treningi. Przypominam sobie, ze i w mojej dyscyplinie (jezdziectwo)
trenowalem po 6 godz dziennie w wyjatkowych wypadkach. Na ogol
wystarczylo 2 do 3 godz. /naturalnie nie na jednym koniu!/ :-)
> > Tak, chodzilo mi o ten ostatni mecz. Uwazam, ze byl b. dobry
> > (przynajmniej ze strony argentynskiej)
>
> To niestety optymizmem nie napaja ... ja jakos nigdy nie zyczylem
> dobrze druzynom z Ameryki Pd. Jak dla mnie oni sa zbyt chaotyczni w
> grze (chociaz ich zwolennicy twierdza, ze to artyzm i improwizacja)
Ja zadnej druzynie nie zycze zle ;-)
a chodzi mi tylko o widowisko. Uczestniczac sam w zawodach 'modlilem'
sie o piekna wysypke na taxisie przeciwnika. Ale to bylo... ok. 100 lat
temu :-)
Podoba mi sie artystyczny chaos pilkarzy poludniowoamerykanskich, jak i
brutalnosc Anglikow (ach gdzie jest ten co chlal z Rodem Stewardem?)
> > Sprobuje jeszcze raz 'wtopic' sie w rozgrywki tenisowe, lecz cos mi sie
> > wydaje, ze przyjdzie 'uczyc' sie wielu nowych nazwisk. Czy Pana
> > zainteresowanie tenisem jest hobby, czy 'zawodowo'?
> >
> Wybitnie hobby - i do tego sam juz od dawna nie trzymalem rakiety w
> reku (kiedys w dziecinstwie czysto amatorsko, dokladnie na tej samej
> zasadzie, co i granie w pilke, czyli w sposob 100% niezorganizowany).
Czyli jak ja, z tym, ze ja bez kopania pilki (nie liczac WF-u, i
rozgrywek miedzypodworkowych).
>
> Pozdrawiam
> K.A.
Rowniez pozdrawiam
> O nowosciach dowiaduje sie ze zrodla, ale nie moge powiedziec, aby ten
> sport mnie fascynowal.
Kiedys probowano szermierke spopularyzowac w TVP (jeszcze za glebokiej
komuny Jaruzelowej) i panna (wtedy) Vaccaroni to byla taka wloska
faworytka, cos jakby szermiercza Kurnikowa, tzn. bardziej ladna niz
dobra. Z tym, ze Vaccaroni w przeciwienstwie do Kurnikowej ladna byla
naprawde, i od czasu do czasu cos zdzialala.
> > Moze i mozna jako tako zyc, ale nie z szermierki w Polsce. Na pewno
> trzeba jednak miec sytuacje zyciowa pod stala kontrola. Na szczescie
> sport ten nie wymaga tak ogromnego nakladu czasu, jezeli chodzi o
> treningi.
A czy nie jest to tak (od pewnego etapu), ze trzeba regularnie jezdzic
po turniejach, co jest istotna pozycja w budzecie ? Czy w szermierce
jest cos w rodzaju ligi albo innej formy regularnych rozgrywek, czy
trzeba sobie samemu organizowac starty ?
> Podoba mi sie artystyczny chaos pilkarzy poludniowoamerykanskich, jak i
> brutalnosc Anglikow (ach gdzie jest ten co chlal z Rodem Stewardem?)
Ja jednak preferuje odmiane germanska, czyli bardziej przewidywalna
niz artystyczna. Moze to i jest rzemioslo, ale w sumie pilka nie jest
dyscyplina jakos wyjatkowo artystyczna. Chyba jednak wiekszosc ludzi
(tzn. kibicow) woli brzydkie zwyciestwa swoich niz piekne porazki ...
Ja nie chce przez to powiedziec, ze lubie chamstwo w pilce : po prostu
niezwykle cenie sobie skutecznosc polnocnoeuropejskiej pilki czyli
maksimum efektu przy prostych i nieduzych srodkach.
Inna rzecz, ze ostatnio nieco to kuleje.
A brytyjska pilka tez jest podobna - z tym, ze te srodki sa nieco inne
(duzo gry gora i ze skrzydel, podczas gdy Niemcy bardziej dolem i
przez srodek), jednak tez stawiajaca na dobrze opanowane proste
rzeczy.
> Czyli jak ja, z tym, ze ja bez kopania pilki (nie liczac WF-u, i
> rozgrywek miedzypodworkowych).
Czyli dokladnie to samo - kopanie na podworku czy w szkole (w sposob
zorganizowany czyli WF lub oddolny, czyli mecze miedzyklasowe po
lekcjach) czy na obozach harcerskich.
Pozdrawiam
Kaziu
> > Moze i mozna jako tako zyc, ale nie z szermierki w Polsce. Na pewno
> > trzeba jednak miec sytuacje zyciowa pod stala kontrola. Na szczescie
> > sport ten nie wymaga tak ogromnego nakladu czasu, jezeli chodzi o
> > treningi.
>
> A czy nie jest to tak (od pewnego etapu), ze trzeba regularnie jezdzic
> po turniejach, co jest istotna pozycja w budzecie ? Czy w szermierce
> jest cos w rodzaju ligi albo innej formy regularnych rozgrywek, czy
> trzeba sobie samemu organizowac starty ?
To jest ta smutna rzeczywistosc. Mistrzostwa indywidualne Europy, czy
swiata sa sponsorowane w Polsce przez... rodzicow, a reszte przez
litosciwych biznesmenow, ktorzy na dodatek zadaja, aby na dresie
zawodnika bylo logo ich np. wytworni gwozdzi. Klub ogranicza sie do
organizowania obozow sportowych, gdzie karmia sportsmenow czyms, o czym
Linda w 'Psach' mowil 'przeciez tego sie nie da jesc'.
> > Podoba mi sie artystyczny chaos pilkarzy poludniowoamerykanskich, jak i
> > brutalnosc Anglikow (ach gdzie jest ten co chlal z Rodem Stewardem?)
>
> Ja jednak preferuje odmiane germanska, czyli bardziej przewidywalna
> niz artystyczna. Moze to i jest rzemioslo, ale w sumie pilka nie jest
> dyscyplina jakos wyjatkowo artystyczna. Chyba jednak wiekszosc ludzi
> (tzn. kibicow) woli brzydkie zwyciestwa swoich niz piekne porazki ...
> Ja nie chce przez to powiedziec, ze lubie chamstwo w pilce : po prostu
> niezwykle cenie sobie skutecznosc polnocnoeuropejskiej pilki czyli
> maksimum efektu przy prostych i nieduzych srodkach.
> Inna rzecz, ze ostatnio nieco to kuleje.
> A brytyjska pilka tez jest podobna - z tym, ze te srodki sa nieco inne
> (duzo gry gora i ze skrzydel, podczas gdy Niemcy bardziej dolem i
> przez srodek), jednak tez stawiajaca na dobrze opanowane proste
> rzeczy.
Jak juz mowilem, jestem tylko widzem, i oczekuje 'Unterhaltung'.
Nie interesuje mnie kto wygra (dopoki nie chodzi o NIemcow) :-)
> > Czyli jak ja, z tym, ze ja bez kopania pilki (nie liczac WF-u, i
> > rozgrywek miedzypodworkowych).
>
> Czyli dokladnie to samo - kopanie na podworku czy w szkole (w sposob
> zorganizowany czyli WF lub oddolny, czyli mecze miedzyklasowe po
> lekcjach) czy na obozach harcerskich.
Wtedy moglismy grac 2x 90 min :-)
Ale nie w harcerstwie, tego niestety nie zaliczylem (a szkoda)
Bylem co prawda na harcerskim obozie yahtowym jako fotoreporter
(plywajacym z Plocka do Gdanska), ale mnie wyrzucili, gdyz okazalo sie,
ze nie wolno sypiac z harcerkami, nawet jezeli tego chca (chociaz byly
juz w wieku 'tamtej' polskiej mlodziezy, czyli wiecej niz 20, i mniej
niz 35 lat :-D
> Pozdrawiam
> Kaziu
rowniez
Jacek
--
"Die Freiheit der Meinung setzt voraus,
dass man eine hat."
Heinrich Heine
Swoja droga ciekawe, jaki ma cel wytworca gwozdzi w reklamowaniu sie
na ME w szermierce ? Czy jak sie dziewczyna w czyms takim pokaze
gdzies w Hamburgu czy Lizbonie, to mu od tego sprzedaz gwozdzi skoczy
?
> Jak juz mowilem, jestem tylko widzem, i oczekuje 'Unterhaltung'.
> Nie interesuje mnie kto wygra (dopoki nie chodzi o NIemcow) :-)
A, to ja zwykle (moze i podswiadomie) sympatyzuje z ktoras ze stron,
to pozwala na bardziej emocjonalne traktowanie tego, co sie oglada.
Pewnie jakbym mial ogladac jakies derby Rio de Janeiro, to bym
przysnal, bo nic mi zaden z rywali nie mowi ...
>
> Wtedy moglismy grac 2x 90 min :-)
To na studiach (UW), gdy dalo sie chodzic na Sarmate na dwa wuefy pod
rzad ...
> ... ale mnie wyrzucili, gdyz okazalo sie, > ze nie wolno sypiac z harcerkami, nawet jezeli tego chca (chociaz byly > juz w wieku 'tamtej' polskiej mlodziezy, czyli wiecej niz 20, i mniej > niz 35 lat :-D
A pierwsze slysze ... wiem, ze nie wolno pic i palic, ale o harcerkach
nie slyszalem. Inna rzecz, ze te, z ktorymi jezdzilismy na obozy to
byly zwykle w wieku licealnym lub wczesnouniwersyteckim, ale na pewno
over 15, a taka granice okresla polski k.k.
Pozdrawiam
Kaziu
P.S. A wczoraj jednak Dortmund przegral ... Ten wielki Holender jednak
jest niesamowity w wolnych. Natomiast nigdy mi nie przyszlo na mysl,
ze stary Kohler tak latwo da sie zrobic (przy pierwszej bramce) ...
inna rzecz, ze podanie od kolegi tez bylo z tych super inteligentnych
:-( Ciekawe, jak sobie poradzi Leverkusen. W sumie to Real bedzie sie
bac, bo od Leverkusen nikt nie wymaga zwyciestwa, a od Hiszpanow jak
najbardziej.
> > To jest ta smutna rzeczywistosc. Mistrzostwa indywidualne Europy, czy
> > swiata sa sponsorowane w Polsce przez... rodzicow, a reszte przez
> > litosciwych biznesmenow, ktorzy na dodatek zadaja, aby na dresie
> > zawodnika bylo logo ich np. wytworni gwozdzi. Klub ogranicza sie do
> > organizowania obozow sportowych, gdzie karmia sportsmenow czyms, o czym
> > Linda w 'Psach' mowil 'przeciez tego sie nie da jesc'.
>
> Swoja droga ciekawe, jaki ma cel wytworca gwozdzi w reklamowaniu sie
> na ME w szermierce ? Czy jak sie dziewczyna w czyms takim pokaze
> gdzies w Hamburgu czy Lizbonie, to mu od tego sprzedaz gwozdzi skoczy
To bylo rowniez moje pytanie!
Ale niech Pan sobie wyobrazi, 'wytworca gwozdzi' tak wlasnie mysli :-(
> > Jak juz mowilem, jestem tylko widzem, i oczekuje 'Unterhaltung'.
> > Nie interesuje mnie kto wygra (dopoki nie chodzi o NIemcow) :-)
>
> A, to ja zwykle (moze i podswiadomie) sympatyzuje z ktoras ze stron,
> to pozwala na bardziej emocjonalne traktowanie tego, co sie oglada.
> Pewnie jakbym mial ogladac jakies derby Rio de Janeiro, to bym
> przysnal, bo nic mi zaden z rywali nie mowi ...
Podswiadomie faworyzuje sie zawsze jedna ze stron, tu ma Pan racje.
> > Wtedy moglismy grac 2x 90 min :-)
>
> To na studiach (UW), gdy dalo sie chodzic na Sarmate na dwa wuefy pod
> rzad ...
Niestety, na studiach 'wozilem' juz swoje cztery litery w siodle.
Wstyd mowic!
> > ... ale mnie wyrzucili, gdyz okazalo sie, > ze nie wolno sypiac z harcerkami
> > nawet jezeli tego chca (chociaz byly > juz w wieku 'tamtej' polskiej
> > mlodziezy, czyli wiecej niz 20, i mniej > niz 35 lat :-D
>
> A pierwsze slysze ... wiem, ze nie wolno pic i palic, ale o harcerkach
> nie slyszalem. Inna rzecz, ze te, z ktorymi jezdzilismy na obozy to
> byly zwykle w wieku licealnym lub wczesnouniwersyteckim, ale na pewno
> over 15, a taka granice okresla polski k.k.
To byl prawdopodobnie precedens :-)
Ona byla harcmistrzka Polski Ludowej, a on zakochany w niej - zastepca
szefa obozu.
>
> Pozdrawiam
> Kaziu
>
> P.S. A wczoraj jednak Dortmund przegral ... Ten wielki Holender jednak
> jest niesamowity w wolnych. Natomiast nigdy mi nie przyszlo na mysl,
> ze stary Kohler tak latwo da sie zrobic (przy pierwszej bramce) ...
> inna rzecz, ze podanie od kolegi tez bylo z tych super inteligentnych
> :-( Ciekawe, jak sobie poradzi Leverkusen. W sumie to Real bedzie sie
> bac, bo od Leverkusen nikt nie wymaga zwyciestwa, a od Hiszpanow jak
> najbardziej.
Wyniku Leverkusen jestem ciekaw. Innych rzeczy nie sledzilem, gdyz
ostatni tydzien spedzilem w Arbeitzimmer. :-(
Bez pracy nie ma kolaczy :-)
Pozdrowienia
Moze to zaspokaja jego milosc wlasna ... :-)
> Niestety, na studiach 'wozilem' juz swoje cztery litery w siodle.
> Wstyd mowic!
Faktycznie, gdzieniegdzie to zaliczalo wf
>
> To byl prawdopodobnie precedens :-)
> Ona byla harcmistrzka Polski Ludowej, a on zakochany w niej - zastepca szefa obozu.
hmpl ? To musialo byc babsko stare jak swiat, albo bardzo "ludowe",
zeby sie dochrapac ...
> Wyniku Leverkusen jestem ciekaw. Innych rzeczy nie sledzilem, gdyz
> ostatni tydzien spedzilem w Arbeitzimmer. :-(
> Bez pracy nie ma kolaczy :-)
>
Co nie znaczy, ze po ciezkiej pracy sa :-(
Pozdrawiam
Kaziu