Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Zabic ksiezy

43 views
Skip to first unread message

Gosia

unread,
Feb 5, 2002, 10:46:03 AM2/5/02
to
"Zabic ksiezy"

W artykule o Wislawie Szymborskiej pt. "Szymborska, Stalin i Giordano Bruno"
("Nasz Dziennik", 3-4.11.2001), pojawilo sie nastepujace zdanie: "Szymborska
z garstka podobnych jej krakowskich intelektualistów domagala sie
przyspieszenia wykonania wyroków smierci na krakowskich ksiezach, których
komunisci klamliwie oskarzyli o prace dla obcego wywiadu". Zdanie to
zaintrygowalo wielu Czytelników. Prosili o szczególy na ten temat.
W 1951 r. komunisci rozpoczeli bezposrednia, bezpardonowa walke z Kosciolem.
Zapoczatkowalo ja aresztowanie, pod zarzutem szpiegostwa, biskupa
kieleckiego ks. Czeslawa Kaczmarka. Pod koniec tego roku aresztowano
kilkunastu ksiezy w diecezji krakowskiej. W styczniu 1953 r. odbyl sie ich
"proces". Kaplanom zarzucono "szpiegostwo za amerykanskie pieniadze". Trzech
ksiezy skazano na smierc, a pozostalych na wieloletnie wiezienie.
W lutym 1953 roku, gdy ksieza oczekiwali w celach smierci na wykonanie
wyroku, grupa literatów krakowskich, wsród których byla Wislawa Szymborska,
podpisala i przekazala wladzom "Rezolucje Zwiazku Literatów Polskich w
Krakowie w sprawie procesu krakowskiego".
Proces kurii krakowskiej pokazal, ze wladze komunistyczne wyraznie sie
wahaly. Potrzebowaly "poparcia spolecznego". Chcialy podzielic sie
odpowiedzialnoscia. Czego domagali sie literaci?
Literaci krakowscy wybrali jednak inna droge. Oto tekst przyjetej przez nich
rezolucji:
"W ostatnich dniach toczyl sie w Krakowie proces grupy szpiegów
amerykanskich, powiazanych z krakowska Kuria Metropolitalna.
My, zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. czlonkowie krakowskiego Oddzialu Zwiazku
Literatów Polskich, wyrazamy bezwzgledne potepienie dla zdrajców Ojczyzny
[wytluszczenie - S.K.], którzy, wykorzystujac swe duchowe stanowiska i wplyw
na czesc mlodziezy skupionej w KSM, dzialali wrogo wobec narodu i panstwa
ludowego, uprawiali - za amerykanskie pieniadze - szpiegostwo i dywersje.
Potepiamy tych dostojników z wyzszej hierarchii koscielnej, którzy sprzyjali
knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc oraz niszczyli cenne
zabytki kulturalne.
Wobec tych faktów zobowiazujemy sie w twórczosci swojej jeszcze bardziej
bojowo i wnikliwiej niz dotychczas podejmowac aktualne problemy walki o
socjalizm i ostrzej pietnowac wrogów narodu - dla dobra Polski silnej i
sprawiedliwej".
Rezolucje podpisaly swoimi nazwiskami i pierwszymi literami imion 53 osoby.
Wsród nich znalezli sie tak znani pisarze i krytycy literaccy jak: Karol
Bunsch, Wladyslaw Dobrowolski, Kornel Filipowicz (pózniejszy maz
Szymborskiej), Andrzej Kijowski, Jalu Kurek, Wladyslaw Machejek, Wladyslaw
Maciag, Slawomir Mrozek, Tadeusz Nowak, Julian Przybos, Tadeusz Sliwiak,
Maciej Slomczynski (znany tlumacz Szekspira i autor kryminalów, pisanych pod
pseudonimem Joe Alex), Wislawa Szymborska, Anna Swirszczynska, Olgierd
Terlecki, Henryk Vogler, Adam Wlodek (pierwszy maz Szymborskiej). Wsród
sygnatariuszy rezolucji znalazl sie równiez Jan Blonski, który kilkadziesiat
lat pózniej zarzucal Polakom w "Tygodniku Powszechnym", "zbrodnicza
obojetnosc wobec zaglady getta warszawskiego".
Rezolucje podpisali takze: K. Barnas, Wl. Blachut, J. Bober, Wl. Bodnicki,
A. Brosz, B. Brzezinski, B.M. Dlugoszewski, L. Flaszen, J. A. Frasik, Z.
Gron, L. Herdegen, B. Husarski, J. Janowski, J. Jazwiec, R. Klys, W.
Krzeminski, J. Kurczab, T. Kwiatkowski, J. Lowell, J. Labuz, H. Markiewicz,
B. Miecugow, H. Mortkowicz-Olczakowa, S. Otwinowski, A. Polewka, M.
Prominski, E. Raczkowski, E. Sicinska, St. Skoneczny, K. Szpalski, J.
Wiktor, J. Zagórski, M. Zalucki, W. Zechenter, A. Zuzmierowski.
Rezolucja ta byla, powtórzmy to raz jeszcze, zbrodnicza i haniebna. Ci,
którzy ja podpisali, akceptowali nie tylko wyroki smierci dla trzech ksiezy
i wyroki wieloletniego wiezienia dla pozostalych kaplanów, ale w ten sposób
usprawiedliwili tez inne zbrodnie stalinizmu. Uzyli przeciez swych nazwisk,
autorytetu do niegodnej sprawy.
Moralnej wymowy rezolucji nie oslabia fakt, ze podpisalo sie pod nia wielu
znanych literatów, ze w tym samym czasie inni literaci postepowali tak samo
czy tez podobnie.
Po latach Szymborska mogla wyrazic zal i skruche oraz potepienie dla
stalinizmu. Mogla przeprosic Kosciól i Polaków. Mogla w obecnosci kamer
telewizyjnych zlozyc kwiaty na grobach ksiezy, których zycie skrócily
cierpienia wywolane aktem, który wsparla. Mogla tez, w ramach
zadoscuczynienia przekazac niewielka chocby czesc swojego majatku na rzecz
Kosciola krakowskiego.
Nie uczynila tego. Przyjela za to z rak przedstawicieli krakowskich wladz
samorzadowych tytul honorowej obywatelki Krakowa.
Szymborska zapisala sie w historii Polski i Krakowa nie tylko jako poetka,
laureatka Nagrody Nobla, ale równiez jako ktos, kto bral udzial w
zniewalaniu naszego kraju, w dzialaniach zmierzajacych do zastraszenia
Narodu, jego upodlenia, demoralizacji. Miejmy nadzieje, ze jej czynów i slów
nie powtórzy juz nigdy zadna polska poetka.
Stanislaw Krajski


Haniebny proces

W polowie listopada 1952 r. w krakowskiej kurii arcybiskupiej aresztowano
m.in. kanclerza ks. Boleslawa Przybyszewskiego, ksiezy notariuszy: Wita
Brzyckiego i Jana Pochopienia oraz ksiezy Józefa Lelito i Franciszka
Szymanka, s. Stefnie Rospond oraz dwie osoby swieckie: Michala Kowalika i
Edwarda Chechlice. Aresztowanie poprzedzila rewizja funkcjonariuszy Urzedu
Bezpieczenstwa w budynku kurii. W prasie podano nastepnie propagandowe
klamstwa, ze krakowska kuria byla wykorzystywana do dzialalnosci
szpiegowskiej i antypanstwowej przez "agentów watykanskich" w Polsce. W slad
za tym internowano ks. abp. Eugeniusza Baziaka, administratora apostolskiego
w Krakowie i ks. bp. Stanislawa Rosponda, sufragana krakowskiego. Ksiedza
abp. Baziaka zmuszono do wyjazdu do Tarnowa - az do 1956 r. nie pelnil
funkcji rzadcy archidiecezji.
Od 21 do 27 stycznia 1953 r. przed Wojskowym Sadem w Krakowie trwal proces
aresztowanych ksiezy. Kaplanów oskarzal sam naczelny prokurator wojskowy,
zastepca prokuratora generalnego, plk Stanislaw Zarako-Zarakowski.
Akt oskarzenia zawieral absurdy: uwiezionym zarzucono szpiegowska
dzialalnosc "na szkode panstwa polskiego, a w interesie imperializmu
amerykanskiego i Watykanu", spekulacje zlotem i obcymi walutami. W czasie
procesu gwaltownie zaatakowano niezyjacego od 1951 r. ks. kard. Adama
Sapiehe, oskarzajac go, ze w czasie swoich podrózy do Rzymu przewozil
"materialy dywersyjne" do kraju w bagazu dyplomatycznym. W perfidny sposób
znieslawiono pamiec wielkiego ksiecia Kosciola, który szczycil sie ogromnym
uznaniem wsród Polaków.
Ksiezom kurii krakowskiej zarzucono tez, ze w piwnicach budynku ukrywali
przed Narodem i panstwem cenne dziela sztuki. Tymczasem znalezione w czasie
rewizji UB przedmioty, w tym zabytkowa bron, byly wlasnoscia czlonków
rodziny Sapiehów. W kurii zostaly ukryte w czasie okupacji, w obawie
zagrabienia ich przez Niemców.
Proces, który byl parodia wymiaru sprawiedliwosci, zakonczyl sie surowymi
wyrokami. Na kare smierci skazano ks. Lelito i dwóch swieckich; ks. Szymanka
na dozywocie, ks. Brzyckiego na 15 lat wiezienia, ks. Pochopienia na 8 lat.
MR


wies...@algonet.se

unread,
Feb 5, 2002, 11:40:02 AM2/5/02
to
On Tue, 05 Feb 2002 15:46:03 GMT, "Gosia" <go...@poczta.net> moj przedmowca napisal:

>"Zabic ksiezy"

Ja bym chcial zobaczyc date ogloszenia wyrokow smierci
oraz date opublikowania listu literatow..

Jezeli okaze sie ze literaci niewiedzieli o tym
ze ksieza byli skazani na smierc.. to ich list
jest tylko i wylaczniem jeszcze jedny dowodem
na przypodobanie sie PRL'owskiej wladzy, a nie
domaganiem sie o SMIERC, czyli jedno z najwiekszych
klamstw jakiego sie Nasz Dziennik doposcil..

W.

OdrzanskiS

unread,
Feb 5, 2002, 2:50:16 PM2/5/02
to
doskonale wiemy do czego zdolni sa zydzi i zydziaki

OdrzanskiS

unread,
Feb 5, 2002, 2:52:05 PM2/5/02
to
>Subject: Re: Zabic ksiezy
>From: wies...@algonet.se (wies...@algonet.se)
>Date: 2/5/02 11:40 AM Eastern Standard Time
>Message-id: <3c630adf....@news.algonet.se>

niepotrzebnie sie emocjonujesz, maly zalosny syjonisto, z czerwona opaska na
oczach.

only real fatso

unread,
Feb 5, 2002, 2:57:39 PM2/5/02
to
Szymborska>>>Luna Brystygierowa literatury polskiej. I to w tak doborowej
kompanii jak Machejek(czytywalem czasem) oraz inni towarzysze mojej mlodosci,
nie pomijajac oczywiscie jej mezow/kopulantow ktorzy sie niczym wiecej niz ta
funkcja nie odznaczyli w zyciu Noblistki.
Daj wiecej o tej kurwie!

fatso


Nie pozwol aby cham gownem prychal miast je sam polykac
hr Mendewesz
We are all in the gutter but some are seeing the stars
Oscar Wilde

fatso

unread,
Feb 6, 2002, 10:09:12 AM2/6/02
to
I ja to pisalem?
Hmm. Widac ze biale wino wegierskie truje mozg nie gorzej niz Koskenkorva z
Finlandii.
Jesli chcialem tu nobilitowac jakas pania wankowiczowskim slowem-kluczem na
K to
na pewno nie Szymborska, osobe raczej nieciekawa dla mnie. O ilez bardziej
frapujaca jest za to
Pani Brystygier!

fatso

wies...@algonet.se

unread,
Feb 6, 2002, 10:32:27 AM2/6/02
to
fatso wrote:
>
> I ja to pisalem?
> Hmm. Widac ze biale wino wegierskie truje mozg nie gorzej niz Koskenkorva z
> Finlandii.

...........:))))))))))))))))))

W

Pyzol

unread,
Feb 8, 2002, 12:54:46 AM2/8/02
to

<wies...@algonet.se> wrote in message
news:3c630adf....@news.algonet.se...

Przestan Wiesiek, wystarczy, ze sie do nagonki przylozyli i stworzyli
"spoleczne poparcie".

Jesli to prawda ( a to jest problem z takimi gazetami- naprawde trudno
uwierzyc im, nawet jesli akurat pisza prawde) - to jest to wyjatkowo
odrazajaca historia i dobrze byloby skonfrontowac wszystkich innych
podpisanych.

Sadze, ze to prawda. Wolalabym jednak miec potwierdzenie z jakich innych
zrodel.

Kiedy to ten nasz drugi noblista nawial? Ciekawe, co on popodpisywal...


Obrzydliwosc.

Kaska
>
> W.


wies...@algonet.se

unread,
Feb 8, 2002, 3:53:08 AM2/8/02
to
Pyzol wrote:
>
> <wies...@algonet.se> wrote in message
> news:3c630adf....@news.algonet.se...
> > On Tue, 05 Feb 2002 15:46:03 GMT, "Gosia" <go...@poczta.net> moj
> przedmowca napisal:
> >
> > >"Zabic ksiezy"
> >
> > Ja bym chcial zobaczyc date ogloszenia wyrokow smierci
> > oraz date opublikowania listu literatow..
> >
> > Jezeli okaze sie ze literaci niewiedzieli o tym
> > ze ksieza byli skazani na smierc.. to ich list
> > jest tylko i wylaczniem jeszcze jedny dowodem
> > na przypodobanie sie PRL'owskiej wladzy, a nie
> > domaganiem sie o SMIERC, czyli jedno z najwiekszych
> > klamstw jakiego sie Nasz Dziennik doposcil..
>
> Przestan Wiesiek, wystarczy, ze sie do nagonki przylozyli i stworzyli
> "spoleczne poparcie".

Kaska na rany Julek pyskowalo wtedy wielu ktorzy
"domagali sie ukarania wrogo Ludowej ojczyzny"
tylko ze stad daleka jeszcze droga do dowodu na
to ze domagali sie wykonania wyroku smierci..
Mimo wszystki czytajac liste nazwisk trudno
jest mi wyobrazic sobie aby ludzie Ci domagali sie
_wlasnie_ usmiercenia - a to wynika z tego paszkwilowatego
artykulu.

Poza tym niestety ale z tego co wiem to wtych czasach,
przychodzilo naogol do literatow _zamowienie_ na taki list
bylo zwolywane zebranie, prezydium ustalalo tekst a reszta
- "niech by sie kurwa sprobowala nie podpisac"

Scenario chyba ci znane. Jak sie nie podpisywalo to sie
naogol trzeba bylo pozniej z tego spowiadac w UB.

Tylko ze Ci dzisiejsi skurwysy ci tego nie napisza..
Malo tego napisza ci ze Oni to by za bron schwycili
juz to k**' widze.

Taka glupia rzecz jak smierc Holanda wiele lat pozniej
kiedy juz niezle roztajalo a moj ojciec za udzial
w pogrzebie musial isc i podpisywac ze
"udzial w pogrzebie nie byl proestem politycznym".

Te p*** kotka za pomoca mlotka ktoremu sie oddaje
ta skretyniala narodowa prasa jest funta klakow nie warta..
Czlowiek se moze pomyslec ze kazdy z tych dzisiejszych
pismakow, tych Gosi - protestowali by - juz to wiedze..:)
kazdy jeden to bohater na miare Wyszynskiego.. napewno..:))

A skad UB mialo tylu kolaboratorow? chyba nie z posrod
Zydow bi ci nic o AK i opozycji nie wiedzieli..:)
Pan Piasecki sie klania... o nim jakos sie nie chca rozpisywac..
ilu wsypal.. ilu przepalcilo jego kablowanie zyciem.

W.

W


Dzisiejsi bohaterowie sciepy tyl Panleszekleczkowski
napewno by sie"nie" podpisali.

Pyzol

unread,
Feb 8, 2002, 2:19:46 PM2/8/02
to

<wies...@algonet.se> wrote in message news:3C6392...@algonet.se...


Nie wiesz.
Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono".

Kochanski, nie wiem czy ty rozumiesz, ze ja sie DOKLADNIE z twoja diagnoza
zgadzam, roznimy sie tylko co do zrodla choroby i - sposobu jej leczenia.

Kaska


wies...@algonet.se

unread,
Feb 8, 2002, 2:46:05 PM2/8/02
to
Pyzol wrote:

> Kochanski, nie wiem czy ty rozumiesz, ze ja sie DOKLADNIE z twoja diagnoza
> zgadzam, roznimy sie tylko co do zrodla choroby i - sposobu jej leczenia.

ja wiem ze sie zgadzasz i to mnie wlasnie
wkurwia..:))
W

Jan Pawel III

unread,
Feb 9, 2002, 8:37:01 AM2/9/02
to
50 lat temu KK nie podobala sie budowa ustroju socjalistycznego. Czesc
kleru szukala sojusznika w mocarstwach imperialistyczych. Te nie
szczedzily dolarow na dywersje, CIA uruchomila Radio WE, inne sluzby
wypuszczaly tysiace balonow z propadanda, a jeszcze inne werbowaly
dywersantow. Ksiezy tez.

Patrioci, nie tylko komunisci, domagali sie ich ukarania. Sprawa nie
byla prosta, bo na tak wczesnym etapie budowy socjalizmu wiele jeszcze
bylo zabobonow, przesadow oraz wiary w slowa plecione z ambon.

Jan Pawel III
PROLETARIUSZE WSZYSTKICH KRAJOW - NIECH WAM BOG ZAPLACI !

Zalek...@hotmail.com

unread,
Feb 9, 2002, 10:49:33 AM2/9/02
to
On Fri, 08 Feb 2002 08:53:08 GMT, "wies...@algonet.se"
<wies...@algonet.se> wrote:
[...]

>
>Kaska na rany Julek pyskowalo wtedy wielu ktorzy
>"domagali sie ukarania wrogo Ludowej ojczyzny"
>tylko ze stad daleka jeszcze droga do dowodu na
>to ze domagali sie wykonania wyroku smierci..
>Mimo wszystki czytajac liste nazwisk trudno
>jest mi wyobrazic sobie aby ludzie Ci domagali sie
>_wlasnie_ usmiercenia - a to wynika z tego paszkwilowatego
>artykulu.
>Poza tym niestety ale z tego co wiem to wtych czasach,
>przychodzilo naogol do literatow _zamowienie_ na taki list
>bylo zwolywane zebranie, prezydium ustalalo tekst a reszta
> - "niech by sie kurwa sprobowala nie podpisac"
>
>Scenario chyba ci znane. Jak sie nie podpisywalo to sie
>naogol trzeba bylo pozniej z tego spowiadac w UB.

Wiesiu,

A jaka jest roznica miedzy tymi polskimi intelektualistami
podpisujacymi, a podpisujacymi intelektualistami w Niemcach
hitlerowskich ktorzy tez domagali sie surowo ukarac wrogow Hejmatu?
Czy im tez tak szybko wybaczymy bo "na rany Julek pyskowalo wtedy
wielu ktorzy domagali sie ukarania wrogow Hejmatu"?

A co z tymi (jesli byli) co nie podpisali? Czy dzisiaj im sie cos
nalezy? A moze by tak odebrac te nagrody dawane za podpisywanie i dac
tym co niepodpisywali?

Zalek


wies...@algonet.se

unread,
Feb 9, 2002, 1:03:51 PM2/9/02
to
Zalek...@hotmail.com wrote:

> Wiesiu,

Ty nie badz taki cwaniak i
nie mieszaj nam tu szwabskich i Polskich spraw..


A poza tym to wszystkie znaki na niebie i ziemi
wlacznie z niemieckimi intelektualistami mowia
ze ci ostatni robili to w wiekszosci bez musu
for fatherland und Wagner co do tych polskich
to nic nie wiemy bo jak narazie sami sie nie
wypowiadaja.

Byc moze kiedys zobacze wywiad z Szymborska ktora
opowie o swoim flircie z komunizmem taka jak szwedka
Sara Leander o swoim z Hitlerem i zmienie zdanie
ale na razie pozostanie ono tam gdzie jest - Po stronie
Szymborskiej. Widzielm wiele wywiadow z Niemcami
a zadnego z Polakami.

W

PS. Ja ci kiedys zdrajco dopieprze.

Pyzol

unread,
Feb 9, 2002, 10:31:06 PM2/9/02
to

"Jan Pawel III" <jan_p...@my-deja.com> wrote in message
news:46ebaf65.02020...@posting.google.com...

> 50 lat temu KK nie podobala sie budowa ustroju socjalistycznego. Czesc
> kleru szukala sojusznika w mocarstwach imperialistyczych. Te nie
> szczedzily dolarow na dywersje, CIA uruchomila Radio WE, inne sluzby
> wypuszczaly tysiace balonow z propadanda, a jeszcze inne werbowaly
> dywersantow. Ksiezy tez.
>
> Patrioci, nie tylko komunisci, domagali sie ich ukarania. Sprawa nie
> byla prosta, bo na tak wczesnym etapie budowy socjalizmu wiele jeszcze
> bylo zabobonow, przesadow oraz wiary w slowa plecione z ambon.

Chwileczke, wg materialu wyrok juz z a p a d l. Wyrok smierci po 6dniowym
procesie.

Jesli nazwiemy "patriotami' ludzi, ktorzy w takich okolicznosciach wyrazaja
swoje poparcie,i i ktorzy deklaruja,ze beda "jeszcze bardziej" budowac
system, ktory takie praktyki prowadzi, to ja przepraszam, z takiego
"patriotyzmu" to prosz emnei wypisac.

Co tych ludzi laczy, oprocz tego,ze wszyscy byli czloknami krakowskiego ZLP?
Wiekszosc wspolpracowala z Zyciem Literackim, niektorzy byli uczniami Wyki
( ktorego podpisu tam NIE MA!), czesc zwiazana byla z Teatrem im.
Slowackiego.

Zainteresowalo mnie, kto tego apelu NIE podpisal, a - kojarzac takie rozne
podobienstwa, zasadniczo "powinien". Oprocz Wyki nie ma tam np. Morcinka (
wspolpracowal wowczas z Zyciem.., poniewaz w tym czasie byla to pismo ZLP
zarowno krakowskiego jak i katowickiego), nie ma Lema, ktory w tym czasie
tez debiutowal. Paukszty, ktory tez w tym towarzystwie przebywal. To tylko
kilka nazwisk, ktore mi przyszlo do glowy.

Jak widac, wcale nie TRZEBA bylo tego podpisywac.

Kaska

Pyzol

unread,
Feb 9, 2002, 10:33:42 PM2/9/02
to

<Zalek...@hotmail.com> wrote in message
news:qgha6ukejpk3n0v37...@4ax.com...

A wlasnie! Nagrody! Wszyscy z wyzej podpisanych ( z wyjatkiem chlubnym
Mrozka) byli - w roznym okresie - laureatami roznych nagrod krakowskich,
wielu - nagrod panstwowych ( najczesniej przyznawanych w latach 70tych).
Kaska
>
> Zalek
>
>


Pyzol

unread,
Feb 9, 2002, 10:35:58 PM2/9/02
to
Wieslawie, to nie jest problem ani "polski" ani "szwabski". Jesliby mial byc
on li tyko rzeczywiscie "polski", to niechby szanowna poetka pozostala
przy..."polskich"
nagrodach.

Kaska
<wies...@algonet.se> wrote in message news:3C6565...@algonet.se...

wies...@algonet.se

unread,
Feb 10, 2002, 3:03:25 AM2/10/02
to
Pyzol wrote:
>
> Wieslawie, to nie jest problem ani "polski" ani "szwabski". Jesliby mial byc
> on li tyko rzeczywiscie "polski", to niechby szanowna poetka pozostala
> przy..."polskich"
> nagrodach.

Ty to byl zart "nasze polskie sprawy"

W

Zalek...@hotmail.com

unread,
Feb 10, 2002, 11:38:33 AM2/10/02
to
On Sat, 09 Feb 2002 18:03:51 GMT, "wies...@algonet.se"
<wies...@algonet.se> wrote:

>Zalek...@hotmail.com wrote:
>
>> Wiesiu,
>
>Ty nie badz taki cwaniak i
>nie mieszaj nam tu szwabskich i Polskich spraw..
>
>
>A poza tym to wszystkie znaki na niebie i ziemi
>wlacznie z niemieckimi intelektualistami mowia
>ze ci ostatni robili to w wiekszosci bez musu
>for fatherland und Wagner co do tych polskich
>to nic nie wiemy bo jak narazie sami sie nie
>wypowiadaja.
>
>Byc moze kiedys zobacze wywiad z Szymborska ktora
>opowie o swoim flircie z komunizmem taka jak szwedka
>Sara Leander o swoim z Hitlerem i zmienie zdanie
>ale na razie pozostanie ono tam gdzie jest - Po stronie
>Szymborskiej. Widzielm wiele wywiadow z Niemcami
>a zadnego z Polakami.
>
>W

Wiesiu,

Te ponure mysli napadly mnie gdy niedawno widzialem program z
rosyjskim elokwentnym intelektualista, odznaczonym orderami i innymi
nagrodami przez Sowiecki Sojuz.
Dobrze ubrany w milym mieszkaniu tlumaczyl zawile problemy sowieckiego
zycia i ile poswiecal sie dla dobra wszechswiatu, a ludzkosci przede
wszystkim.
A potem pokazano szczerbatego starucha ktory w 56 roku protestowal
przeciwko "wyzwalaniu" Wegier przez ZSSR - mlodosc, zdrowie i zeby
stracil na Syberji, mieszkal w jakims starym przeciekajacym pokoju i
wcale nie byl taki elokwenty - wcale nie twierdzil ze poswiecal sie
dla dobra wszechswiatu, ani nawet ludzkosci.
A wiec kto byl winien zamordowaniu i wiezieniu milionow w ZSSR? Na
pewno nie ten elokwentny intelektualista ktory za podpisywanie
przeroznych deklaracji otrzymal ciepla posadke i mnostwo medali - on
przeciez poswiecil sie dla dobra wszechswiatu i ludzkosci, wiec byc
moze winny jest ten szczerbaty staruch.



>
>PS. Ja ci kiedys zdrajco dopieprze.

Aaa - jesli tak to juz zmieniam poglady.

Na rany Julek - przeciez podpisywanie tych deklaracji przez polskich
intelektualistow to nic wielkiego, po prostu drobnostka, nikomu nic
zlego nie wyrzadzono.
Natomiast podpisywanie deklaracji w Niemczech hitlerowskich to
zupelnie, ale to zupelnie inna sprawa. To swiadczy o morderczych
zamiarach podpisujacych, o ich przestepczych zamiarach w stosunku do
ludzkosci, zwierzat i ozonu, o braku poszanowania dla demokracji i
ekologji i taka postawa na pewno powoduje greenhouse effect i
roztopienie lodowcow co uderza przede wszystkim (ale nie tylko) w
postepowe rzesze niedzwiedzi polarnych.

Zalek

Jan Pawel III

unread,
Feb 10, 2002, 1:19:40 PM2/10/02
to
Patriotyzm tez jest pojeciem klasowym i chetnie wypisujemy zen osoby
przeciwne lub neutralne w walce o socjalizm. 6 dni to ten proces trwal
moze na sali sadowej, towarzysze z bezpieczenstwa na pewno
potrzebowali wiecej czasu do zgromadzenia dowodow.

TRZEBA bylo podpisac te deklaracje, ktorej skutkiem bylo wskazanie
klerowi naleznego mu miejsca: zakrystii. Zgadzam sie jednak, ze
przymusu nie bylo i podpisali tylko ci, ktorzy postanowili dac odpor
imperialistycznej hydrze.

Jan Pawel III
PROLETARIUSZE WSZYSTKICH KRAJOW, LACZCIE SIE!


"Pyzol" <py...@shaw.ca> wrote in message news:<_Pl98.5124> Chwileczke, wg materialu wyrok juz z a p a d l. Wyrok smierci po 6dniowym

wies...@algonet.se

unread,
Feb 10, 2002, 1:50:00 PM2/10/02
to
Zalek...@hotmail.com wrote:

> Wiesiu,

Jeszcze raz napiszesz wiesiu a zloze wymowienie.
A teraz do Mosadu chetnych tak latwo nie znajdziesz..
Wiesiek albo Wieslaw - respekt ma byc. Tak jak Katarzyna.



> Te ponure mysli napadly mnie gdy niedawno widzialem program z
> rosyjskim elokwentnym intelektualista, odznaczonym orderami i innymi
> nagrodami przez Sowiecki Sojuz.
> Dobrze ubrany w milym mieszkaniu tlumaczyl zawile problemy sowieckiego
> zycia i ile poswiecal sie dla dobra wszechswiatu, a ludzkosci przede
> wszystkim.
> A potem pokazano szczerbatego starucha ktory w 56 roku protestowal
> przeciwko "wyzwalaniu" Wegier przez ZSSR - mlodosc, zdrowie i zeby
> stracil na Syberji, mieszkal w jakims starym przeciekajacym pokoju i
> wcale nie byl taki elokwenty - wcale nie twierdzil ze poswiecal sie
> dla dobra wszechswiatu, ani nawet ludzkosci.
> A wiec kto byl winien zamordowaniu i wiezieniu milionow w ZSSR? Na
> pewno nie ten elokwentny intelektualista ktory za podpisywanie
> przeroznych deklaracji otrzymal ciepla posadke i mnostwo medali - on
> przeciez poswiecil sie dla dobra wszechswiatu i ludzkosci, wiec byc
> moze winny jest ten szczerbaty staruch.

No alden to i prawdziwe.. tyle ze ja jeszcze nie widzialem
Szymborskiej przed TV kamera opowiadajaca jak jej bylo ciezko
nie widzialem tez tego listu co to miala podpisac.. wiec?

Kiedys ktos inny powiedzial tak: - gdyby nie polska literatura
to dostal bym w tm komunizmie zajoba..jesc nie musze ale musze
miec co czytac. Wiec nie przesadzajmy Szymborska to nie Gorki
nie wysylala tez ludzi na Sybir.. mamy jakies idiotyczny artykul
Gosi..ktory jak zwykle jest pelen belkotu..a ty zamiast poczekac
na dowody grasz wlasnie gre ktora Gosia wyrezyserowala..

W ten sposob bedzie ona co dziennie podsylala nowe pszkwile
na coraz kogos innego a ty bedziesz ich skazywal?
Zobacz tylko jej artykul o raporcie Mazura i zobacz co ten
Ronny podeslal. Szkoda ze nie caly bo wiem ze caly byl drukowany.

> >PS. Ja ci kiedys zdrajco dopieprze.

> Aaa - jesli tak to juz zmieniam poglady.

No i zeby mi bylo ostatni raz..



> Na rany Julek - przeciez podpisywanie tych deklaracji przez polskich
> intelektualistow to nic wielkiego, po prostu drobnostka, nikomu nic
> zlego nie wyrzadzono.

> Natomiast podpisywanie deklaracji w Niemczech hitlerowskich to
> zupelnie, ale to zupelnie inna sprawa. To swiadczy o morderczych
> zamiarach podpisujacych, o ich przestepczych zamiarach w stosunku do
> ludzkosci, zwierzat i ozonu, o braku poszanowania dla demokracji i
> ekologji i taka postawa na pewno powoduje greenhouse effect i
> roztopienie lodowcow co uderza przede wszystkim (ale nie tylko) w
> postepowe rzesze niedzwiedzi polarnych.

Eh.. z temi Niemcami to tez nie tak zupelnie.. Goldahena
ze sie obzarl..

W.

Zalek...@hotmail.com

unread,
Feb 10, 2002, 3:02:13 PM2/10/02
to

Wiesku/Wieslawie,

Dopoki nie nie zapoznam sie z wiekiem i waga Gosi - zupelnie mnie ona
nie obchodzi. Nie bardzo mnie tez obchodzi Szymborska, gdyz na poezji
sie nie znam i rzadko poezje czytuje. Tylko przeszkadza mi fakt, ze
ludzie ktorzy pomogli czynnie lub nieczynnie w masowych mordach zyja
dzis na niezlych emeryturkach i calkiem elokwentnie tlumacza dlaczego
oni tacy zli nie byli - a przeciez podobne tlumaczenia od hitlerowcow
wcale bym nie przyjal. A na dodatek wiem ze byli ludzie ktorzy zadnych
deklaracji nie podpisywali.
A to ze Gosie zaczynaja szukanie sprawiedliwosci od
rozporkowo-uposledzonych od lat zyjacych za granica, a nie wsrod
swoich wlasnych mordercow zyjacych na tlustych emeryturkach - swiadczy
o tym ze tym mordercom zbrodnie ujda na sucho i umra spokojnie z
czystym sumieniem, a ich medalami beda sie ich wnuki bawic, nie
wiedzac dlaczego kolor tych medali jest czerwony.

Moj wniosek - jak sie ma sklonnosci do mordowania/torturowania zawsze
lepjej to robic w imie szlachetnych idei niz w imie idei
nieszlachetnych - tak latwiej uzyskac rozgrzeszenie. Chrzescjanie,
podobnie jak komunisci tez wymordowali sporo luda (choc w znacznie
mniejszych ilosciach) i dzisiaj mowi sie raczej o koscielnym okresie
"bledow i wypaczen" a nie mordowaniu.

Zalek


Pyzol

unread,
Feb 10, 2002, 5:19:50 PM2/10/02
to

"Jan Pawel III" <jan_p...@my-deja.com> wrote in message
news:46ebaf65.02021...@posting.google.com...

> Patriotyzm tez jest pojeciem klasowym


Tak jest.
A poza tym, jest pan Napoleonem.

Ale poniewaz ja nie pani Walewska - szukaj sobie jakiej Jozefiny gdzie
indziej.

K.

Pyzol

unread,
Feb 10, 2002, 5:21:52 PM2/10/02
to

<wies...@algonet.se> wrote in message news:3C66C1...@algonet.se...

> Zalek...@hotmail.com wrote:
>
> > Wiesiu,
>
> Jeszcze raz napiszesz wiesiu a zloze wymowienie.
> A teraz do Mosadu chetnych tak latwo nie znajdziesz..
> Wiesiek albo Wieslaw - respekt ma byc. Tak jak Katarzyna.
Wow! Ty masz Katarzyna na drugie - czy od bierzmowania?
Kaska

wies...@algonet.se

unread,
Feb 10, 2002, 6:04:04 PM2/10/02
to
Zalek...@hotmail.com wrote:

> Wiesku/Wieslawie,

Dlaczego ty tyle piszesz.. ja pozniej musze
na to odpowiadac.. to nie jest fair play..!!!

Ja siem z tobom zgadzam.
W

wies...@algonet.se

unread,
Feb 10, 2002, 6:07:59 PM2/10/02
to

co mowilas Kasiu?
W

jer...@newsguy.com

unread,
Feb 11, 2002, 5:32:17 AM2/11/02
to
In article <_Pl98.5124$A44.3...@news2.calgary.shaw.ca>, "Pyzol" says...

>
>Zainteresowalo mnie, kto tego apelu NIE podpisal, a - kojarzac takie rozne
>podobienstwa, zasadniczo "powinien". Oprocz Wyki nie ma tam np. Morcinka (
>wspolpracowal wowczas z Zyciem.., poniewaz w tym czasie byla to pismo ZLP
>zarowno krakowskiego jak i katowickiego), nie ma Lema, ktory w tym czasie
>tez debiutowal. Paukszty, ktory tez w tym towarzystwie przebywal. To tylko
>kilka nazwisk, ktore mi przyszlo do glowy.
>
>Jak widac, wcale nie TRZEBA bylo tego podpisywac.
>
Tego nie wiemy.

Moze akurat wtedy Lem przebywal w jakims Domu Pracy Tworczej albo z wizyta
przyjazni w gruzinskim Zwiazku Pisarzy? Moze Morcinkowi udalo sie we wlasciwym
momencie zachorowac na serce i spedzic tydzien pod opieka znajomego ordynatora?

Jakie zas teksty popelniali Lem i Morcinek w omawianym okresie, to ja akurat
doskonale pamietam. Nie chce mi sie jednak cytowac z pamieci (jeszcze mnie
jakis, pardon my French, Trela o "falszerstwo" czy o "plagiat" oskarzy), wiec
przy okazji zaprezentuje co ciekawsze teksty expressis verbis. Zwlaszcza Lemowi
nie dziwie sie zreszta, no bo trudno chyba, aby taki Lem mial sie jeszcze
oburzac na sowieckie porzadki. Gdyby nie Sowieci, to by powedrowal przez komin w
jakims Sobiborze czy Majdanku, wiec czego wlasciwie Pani wymaga: Zeby Sowietow
potepial za to, ze go od komina uratowali?

Jesli szuka Pani w tym towarzystwie krysztalowych charakterow, Ksiazat
Niezlomnych i dziewic z gwarantowana atestem nienaruszona cnota, to czekaja
Pania dlugie poszukiwania. Zachowac wianuszek mogl tylko ten, kto w ogole nic
nie publikowal i - uwaga! - komu wladza zezwolila na to, aby nic nie publikowal.
Taki Tyrmand na przyklad, ktory pisal swoj dziennik do szuflady jak jakis Samuel
Pepys, a zyl z korepetycji. Ale nawet i Tyrmand popelnil byl jakies teksty
pisane wazelina dla "Komsomolskiej Prawdy" w 39-ym czy 40-ym roku, jeszcze jako
zupelny zoltodziob. Nie mnie sie o tym wypowiadac i oceniac, nie wiem jakich
sposobow perswazji uzyto wowczas, aby go do publikacji naklonic.

Kolejny aspekt sprawy to obyczaje pisarzy i artystow, rozpatrywane generalnie.
Juz Bismarck zauwazyl, ze nie trzeba wiele pieniedzy, aby kupic poete albo
prostytutke.

Konczac, przypominam stary dowcip na temat spontanicznosci pewnych zachowan.
Rabinowicz zostaje wyslany w delegacje do Budapesztu, przysyla do zakladu
pocztowke: "Z wolnego Budapesztu pozdrawia Rabinowicz". Nastepnie posylaja go w
delegacje do Pragi czeskiej, przychodzi kartka: "Z wolnej Pragi pozdrawia
Rabinowicz". Jeszcze kilka podobnych delegacji, wreszcie Rabinowicz, jako
jednostka uswiadomiona, zaufana i sprawdzona, wyslany zostaje do Paryza.

Stamtad juz tylko sama karta przychodzi: "Z Paryza pozdrawia wolny Rabinowicz!"

J.M.

wies...@algonet.se

unread,
Feb 11, 2002, 8:41:38 AM2/11/02
to
jer...@newsguy.com wrote:
>
> In article <e49d6ukuh8me1rrem...@4ax.com>,
> "Zalek...@hotmail.com" says...

>
> >
> >Na rany Julek - przeciez podpisywanie tych deklaracji przez polskich
> >intelektualistow to nic wielkiego, po prostu drobnostka, nikomu nic
> >zlego nie wyrzadzono.
> >Natomiast podpisywanie deklaracji w Niemczech hitlerowskich to
> >zupelnie, ale to zupelnie inna sprawa. To swiadczy o morderczych
> >zamiarach podpisujacych, o ich przestepczych zamiarach w stosunku do
> >ludzkosci, zwierzat i ozonu, o braku poszanowania dla demokracji i
> >ekologji i taka postawa na pewno powoduje greenhouse effect i
> >roztopienie lodowcow co uderza przede wszystkim (ale nie tylko) w
> >postepowe rzesze niedzwiedzi polarnych.
> >
> Szalom, Reb Ksywa.
>
> Wyglada na to, ze nie jest Pan w stanie dostrzec roznicy miedzy systemem
> przywiezionym na sowieckich bagnetach i narzuconym z zewnatrz, a systemem, ktory
> sobie niemiecki narod wlasnorecznie wypracowal i wdrozyl wsrod oznak zbiorowego
> entuzjazmu.
>
> Wyjasniam zatem, ze jest roznica miedzy skladaniem deklaracji pod przymusem i
> skladaniem deklaracji z wlasnej i nieprzymuszej woli.
>
> Reb Ksywa aby nie z Chelma sie wywodzi?

Zapewniam ze nie...:)

Ale sadze ze wtym kontekscie mozemy sie niebezpiecznie pozliznac.
Ktosby zaczal sprawdzac:
- liczba mieszkancow Polski 38 mln i 3 mln PZPR'owcow,

a ilu Bylo niemcow nalezacych do Parti Hitlera .
szczerze pytam bo nie wiem?

W


> J.M.

jer...@newsguy.com

unread,
Feb 11, 2002, 8:10:24 AM2/11/02
to

>


>Na rany Julek - przeciez podpisywanie tych deklaracji przez polskich
>intelektualistow to nic wielkiego, po prostu drobnostka, nikomu nic
>zlego nie wyrzadzono.
>Natomiast podpisywanie deklaracji w Niemczech hitlerowskich to
>zupelnie, ale to zupelnie inna sprawa. To swiadczy o morderczych
>zamiarach podpisujacych, o ich przestepczych zamiarach w stosunku do
>ludzkosci, zwierzat i ozonu, o braku poszanowania dla demokracji i
>ekologji i taka postawa na pewno powoduje greenhouse effect i
>roztopienie lodowcow co uderza przede wszystkim (ale nie tylko) w
>postepowe rzesze niedzwiedzi polarnych.
>

Szalom, Reb Ksywa.

Wyglada na to, ze nie jest Pan w stanie dostrzec roznicy miedzy systemem
przywiezionym na sowieckich bagnetach i narzuconym z zewnatrz, a systemem, ktory
sobie niemiecki narod wlasnorecznie wypracowal i wdrozyl wsrod oznak zbiorowego
entuzjazmu.

Wyjasniam zatem, ze jest roznica miedzy skladaniem deklaracji pod przymusem i
skladaniem deklaracji z wlasnej i nieprzymuszej woli.

Reb Ksywa aby nie z Chelma sie wywodzi?

J.M.

Leszek Andrzej Kleczkowski

unread,
Feb 11, 2002, 8:43:07 AM2/11/02
to
wies...@algonet.se <wies...@algonet.se> wrote:
: jer...@newsguy.com wrote:

:> Reb Ksywa aby nie z Chelma sie wywodzi?

: Zapewniam ze nie...:)

Co takiego trefnego w Chelmie?
A pytam, bo mam stamtad rodzine..

Leszek
---
Smart questions to stupid answers
Pisz z sensem - rob dwie spacje po kropce

wies...@algonet.se

unread,
Feb 11, 2002, 8:47:42 AM2/11/02
to
Leszek Andrzej Kleczkowski wrote:
>
> wies...@algonet.se <wies...@algonet.se> wrote:
> : jer...@newsguy.com wrote:
>
> :> Reb Ksywa aby nie z Chelma sie wywodzi?
>
> : Zapewniam ze nie...:)
>
> Co takiego trefnego w Chelmie?

Zydzi ci z Chelma sa najgorsi.

> A pytam, bo mam stamtad rodzine..

Niewierzysz to zapytaj.

W

jer...@newsguy.com

unread,
Feb 11, 2002, 10:24:06 AM2/11/02
to
In article <3C67CB...@algonet.se>, "wies...@algonet.se" says...
Panie Wieslawie, porownanie jest zupelnie pozbawione sensu.

Czy naprawde musze tlumaczyc, dlaczego?

Nie powinno sie przeprowadzac analogii tak bezsensownych jak analogia pomiedzy
zbrodniczym, ludobojczym systemem III Rzeszy a stosunkowo lagodna wersja
komunistycznej dyktatury, jaka miala miejsce za Gierka.

Systemy oceniamy na podstawie tego, jak sie obchodza ze swoimi przeciwnikami
(chodzi mi o ocene ludzki - nieludzki).

Opozycjonisci za Gierka ryzykowali (na ogol) zatrzymanie na 48 godzin, czasem
palowanie.

Nie mozna tego porownywac z systemem, ktorego istota byly obozy koncentracyjne,
katownie, krematoria i ludobojcze masowe mordy.

To po pierwsze. A po drugie Polacy nie wybudowali u siebie komunizmu, zostal im
narzucony sila z zewnatrz.

A Niemcy? Kto im narzucil Hitlera i hitleryzm? Moze tajemnicze plemie
"nazistow", ktore dokonalo desantu z Marsa?

J.M.

wies...@algonet.se

unread,
Feb 11, 2002, 11:13:00 AM2/11/02
to
jer...@newsguy.com wrote:

> Systemy oceniamy na podstawie tego, jak sie obchodza ze swoimi przeciwnikami
> (chodzi mi o ocene ludzki - nieludzki).

Ok Panie Jerzy jak Pan chce. Przypominam jednak ze wiekszosc
Niemieckich intelektualistow wypowiadala sie przed a nie podczas
WWII.

Tym niemniej, zdaje sie w panskie rece, panska pamiec do
cyfr.

Rok jest 1948/9 ilosci czlonkow parti chyba okolo 800 000
a ilu bylo w tedy w polsce mieszkancow? (zydow mozemy odjac
bo byilo ich wtedu z 50/60 tysiecy)

a zdrugiej strony Niemcy przed WWII

W0

OdrzanskiS

unread,
Feb 11, 2002, 11:33:08 AM2/11/02
to
>bject: Re: Zabic ksiezy
>From: jer...@newsguy.com
>Date: 2/11/02 10:24 AM Eastern Standard Time
>Message-id: <a48nm...@drn.newsguy.com>

rany boskie, Malec broni Polakow, czyzby nowa strategia ?

Piotr Trela

unread,
Feb 11, 2002, 12:42:59 PM2/11/02
to
jer...@newsguy.com wrote:

: Jakie zas teksty popelniali Lem i Morcinek w omawianym okresie, to ja


: akurat doskonale pamietam. Nie chce mi sie jednak cytowac z pamieci
: (jeszcze mnie jakis, pardon my French, Trela o "falszerstwo" czy o
: "plagiat" oskarzy)

O "plagiat" mozna Pana oskarzyc gdyby przedstawil Pan teksty Lema czy
Morcinka jako swoje. Skoro sie Pan od nich dystansuje - nie ma takiego
niebezpieczenstwa.

Co zas do "falszerstw" - to Panski dorobek na niwie klamstw i manipulacji
jest dostepny w archiwach. Niektore przyklady w np.:
http://groups.google.ca/groups?hl=en&selm=7sarbh%2477%241%40coranto.ucs.mun.ca

Uzywanie zas mojego nazwiska w roli wulgarnego wyrazu za ktory
trzeba przepraszac ("jakis, pardon my French, Trela") to tylko swiadectwo
Panskiej klasy. Brawo, panie Malec.

: J.M.

Piotr Trela

Jerzy Pawlowski

unread,
Feb 11, 2002, 1:17:59 PM2/11/02
to
In article <%6T78.362293$8w3.87...@typhoon.kc.rr.com>,
Gosia <go...@poczta.net> wrote:

> "Zabic ksiezy"
>
> W artykule o Wislawie Szymborskiej pt. "Szymborska, Stalin i
> Giordano Bruno" ("Nasz Dziennik", 3-4.11.2001), pojawilo sie
> nastepujace zdanie: "Szymborska z garstka podobnych jej
> krakowskich intelektualistów domagala sie przyspieszenia
> wykonania wyroków smierci na krakowskich ksiezach, których
> komunisci klamliwie oskarzyli o prace dla obcego wywiadu".

Mysle ze gdyby Szymborska nawolywala do
przesladowania Zydow, zamiast ksiezy, to nikt by
jej tego nie zapomnial. Nie dostalaby pozniej
Nagrody Nobla, ani nie bylaby dzis promowana jako
autorytet moralny wrazliwy na ludzka krzywde.

Taka jest roznica pomiedzy zyciem goja i Zyda.

--
"Imbéciles réveillez vous!"

Jerzy Pawlowski (j...@panix.com)

wies...@algonet.se

unread,
Feb 11, 2002, 1:34:53 PM2/11/02
to
Jerzy Pawlowski wrote:

> Mysle ze gdyby Szymborska nawolywala do
> przesladowania Zydow, zamiast ksiezy, to nikt by
> jej tego nie zapomnial.

Mysle ze gdyby Szymborska nawolywala

do przesladowania Zydow Giosia zacytowalaby
1000 dowodow na to ze Szymborska miala racje
w tym wypadku nie potrafila zacytowac nawet
orginalnego listu . kompletnie nic !!!

Ty jak zywykle entuzjasta narodowej wiary,
padles krzyzem przed Gosia...

Nic dodac nic ujac, inteligientny katolik
popatrzylby, przezegnal sie i w milczeniu
odszedl.. babskie dewotki to polbiedy ale
dewotka w spodniach katastrofa.


W.

Leszek Andrzej Kleczkowski

unread,
Feb 11, 2002, 1:51:32 PM2/11/02
to
wies...@algonet.se <wies...@algonet.se> wrote:

: Nic dodac nic ujac, inteligientny katolik


: popatrzylby, przezegnal sie i w milczeniu
: odszedl.. babskie dewotki to polbiedy ale
: dewotka w spodniach katastrofa.

Ty, Wieslaw, humanista i seksista?

wies...@algonet.se

unread,
Feb 11, 2002, 1:55:14 PM2/11/02
to
Leszek Andrzej Kleczkowski wrote:
>
> wies...@algonet.se <wies...@algonet.se> wrote:
>
> : Nic dodac nic ujac, inteligientny katolik
> : popatrzylby, przezegnal sie i w milczeniu
> : odszedl.. babskie dewotki to polbiedy ale
> : dewotka w spodniach katastrofa.
>
> Ty, Wieslaw, humanista i seksista?

zawsze wole zebym to ja przelecial dewotke
niz dwotka przelecial mnie..
W

Pyzol

unread,
Feb 11, 2002, 2:16:06 PM2/11/02
to

<jer...@newsguy.com> wrote in message news:a486j...@drn.newsguy.com...

> In article <_Pl98.5124$A44.3...@news2.calgary.shaw.ca>, "Pyzol" says...
> >
> >Zainteresowalo mnie, kto tego apelu NIE podpisal, a - kojarzac takie
rozne
> >podobienstwa, zasadniczo "powinien". Oprocz Wyki nie ma tam np. Morcinka
(
> >wspolpracowal wowczas z Zyciem.., poniewaz w tym czasie byla to pismo ZLP
> >zarowno krakowskiego jak i katowickiego), nie ma Lema, ktory w tym czasie
> >tez debiutowal. Paukszty, ktory tez w tym towarzystwie przebywal. To
tylko
> >kilka nazwisk, ktore mi przyszlo do glowy.
> >
> >Jak widac, wcale nie TRZEBA bylo tego podpisywac.
> >
> Tego nie wiemy.
>
> Moze akurat wtedy Lem przebywal w jakims Domu Pracy Tworczej albo z wizyta
> przyjazni w gruzinskim Zwiazku Pisarzy? Moze Morcinkowi udalo sie we
wlasciwym
> momencie zachorowac na serce i spedzic tydzien pod opieka znajomego
ordynatora?

Tyz nie tylko mozliwie, ale niewykluczone, ze prawdziwie. Moze podpisali
cos podobnego gdzie indziej? Wyka np. byl wowczas w ZGlownym ZLP., trzeba
byloby poszperac w uchwalach i petycjach tego zarzadu. Dopoki jednak nie
mamy w reku konkretow, mozemy sobie co najwyzej pogdybac, a szkoda na to
czasu.


>
> Jakie zas teksty popelniali Lem i Morcinek w omawianym okresie, to ja
akurat
> doskonale pamietam. Nie chce mi sie jednak cytowac z pamieci (jeszcze mnie
> jakis, pardon my French, Trela o "falszerstwo" czy o "plagiat" oskarzy),
wiec
> przy okazji zaprezentuje co ciekawsze teksty expressis verbis. Zwlaszcza
Lemowi
> nie dziwie sie zreszta, no bo trudno chyba, aby taki Lem mial sie jeszcze
> oburzac na sowieckie porzadki. Gdyby nie Sowieci, to by powedrowal przez
komin w
> jakims Sobiborze czy Majdanku, wiec czego wlasciwie Pani wymaga: Zeby
Sowietow
> potepial za to, ze go od komina uratowali?

Panie Jerzy, nie o kominach jest mowa w tej petycji, pan sie opamieta. W
1953 nie bylo juz zadnych kominow, ofiary Gulagu zakopywano niedbale w
twardej syberysjkiej ziemi i do dzis w Workucie wystarczy patykiem pogrzebac
aby odnalezc ludzkei kosci.


>
> Jesli szuka Pani w tym towarzystwie krysztalowych charakterow, Ksiazat
> Niezlomnych i dziewic z gwarantowana atestem nienaruszona cnota, to
czekaja
> Pania dlugie poszukiwania. Zachowac wianuszek mogl tylko ten, kto w ogole
nic
> nie publikowal i - uwaga! - komu wladza zezwolila na to, aby nic nie
publikowal.
> Taki Tyrmand na przyklad, ktory pisal swoj dziennik do szuflady jak jakis
Samuel
> Pepys, a zyl z korepetycji. Ale nawet i Tyrmand popelnil byl jakies teksty
> pisane wazelina dla "Komsomolskiej Prawdy" w 39-ym czy 40-ym roku, jeszcze
jako
> zupelny zoltodziob. Nie mnie sie o tym wypowiadac i oceniac, nie wiem
jakich
> sposobow perswazji uzyto wowczas, aby go do publikacji naklonic.

TEGO wlasnie chcialabym sie dowiedziec. Mysle, ze to zaden w s t y d dla
tych ludzi - ujawnic okolicznosci tej sprawy, wyrazic swoj zal, ze sie w
niej wzielo udzial. To idiotyczne, ze jakis Nasz Dziennik, dzieki braku
odwagi cywilnej w i e l k i c h ponoc pisarzy, ma okazje urzadzania
pokazowki.

Jest jeszcze pare bardziej konkretnych pytan: KTO sformulowal ten apel? KTO
namawial do podpisania go?

Odziac w t w a r z tych ludzi - zrobic to moga tylko ci, ktorzy sa tam
podpisani i zrobic to p o w i n n i.


>
> Kolejny aspekt sprawy to obyczaje pisarzy i artystow, rozpatrywane
generalnie.
> Juz Bismarck zauwazyl, ze nie trzeba wiele pieniedzy, aby kupic poete albo
> prostytutke.

No i sa dziesiatki przykladow,ze nie mial racji.


>
> Konczac, przypominam stary dowcip na temat spontanicznosci pewnych
zachowan.
> Rabinowicz zostaje wyslany w delegacje do Budapesztu, przysyla do zakladu
> pocztowke: "Z wolnego Budapesztu pozdrawia Rabinowicz". Nastepnie posylaja
go w
> delegacje do Pragi czeskiej, przychodzi kartka: "Z wolnej Pragi pozdrawia
> Rabinowicz". Jeszcze kilka podobnych delegacji, wreszcie Rabinowicz, jako
> jednostka uswiadomiona, zaufana i sprawdzona, wyslany zostaje do Paryza.
>
> Stamtad juz tylko sama karta przychodzi: "Z Paryza pozdrawia wolny
Rabinowicz!"

:)))))))

Yeap. Smieszne.

Ale te wyroki ie byly smieszne w o g o l e.

I tutaj sie koncza zarty, zaczynaja schody, panie Jerzy, pan trud ich
pokonywania dobrze zna. Nie mowimy tutaj o "postawie ogolnej".

Kaska

Pyzol

unread,
Feb 11, 2002, 2:17:38 PM2/11/02
to

<wies...@algonet.se> wrote in message news:3C66FE...@algonet.se...
> (...)
>
> co mowilas Kasiu?

Prosie.

Juz ty mnie popamietasz!!!
KaSka
> W


Pyzol

unread,
Feb 11, 2002, 2:18:52 PM2/11/02
to

"Leszek Andrzej Kleczkowski" <lakl...@biotroll.uio.no> wrote in message
news:a48hpb$9kh$1...@readme.uio.no...

> wies...@algonet.se <wies...@algonet.se> wrote:
> : jer...@newsguy.com wrote:
>
> :> Reb Ksywa aby nie z Chelma sie wywodzi?
>
> : Zapewniam ze nie...:)
>
> Co takiego trefnego w Chelmie?
> A pytam, bo mam stamtad rodzine..

Pracowali moze w transporcie?
Kaska

Leszek Andrzej Kleczkowski

unread,
Feb 11, 2002, 2:32:46 PM2/11/02
to
Pyzol <py...@shaw.ca> wrote:
: "Leszek Andrzej Kleczkowski" <lakl...@biotroll.uio.no> wrote:

:> wies...@algonet.se <wies...@algonet.se> wrote:
:> : jer...@newsguy.com wrote:
:>
:> :> Reb Ksywa aby nie z Chelma sie wywodzi?
:>
:> : Zapewniam ze nie...:)
:>
:> Co takiego trefnego w Chelmie?
:> A pytam, bo mam stamtad rodzine..

: Pracowali moze w transporcie?
: Kaska

Nie, p. Pyzol, wprowadzili sie niedawno z Warszawy.

Wawrzyniec Podwawelski

unread,
Feb 11, 2002, 3:38:32 PM2/11/02
to
On Mon, 11 Feb 2002 13:41:38 GMT, "wies...@algonet.se"
<wies...@algonet.se> wrote:

>Ale sadze ze wtym kontekscie mozemy sie niebezpiecznie pozliznac.
>Ktosby zaczal sprawdzac:
> - liczba mieszkancow Polski 38 mln i 3 mln PZPR'owcow,
>
>a ilu Bylo niemcow nalezacych do Parti Hitlera .
>szczerze pytam bo nie wiem?
>
>W

Ja wiem, mnie uczyli w szkole.
Bylo 8,5 miliona wpisanych czlonkow.
Ilu bylo Niemcow w punkcie szczytowym, poszukajcie panowie w
internecie.

I prosze, kontynuujcie, bo bardzo ciekawe...

Wawrzyn.

Zalek...@hotmail.com

unread,
Feb 11, 2002, 8:47:33 PM2/11/02
to

Witam "Szfeckiego" Tzadika,

Niech bedzie pochwalony,

Wyglada na to ze nie jest Pan w stanie zrozumiec ze podpisywanie
przeroznych deklaracji na zamowienie rzadow specjalizujacych sie w
masowych mordach nie ma zadnego zwiazku z tym czy sztandar ktorym owe
rzady wymachuja ma kolor czarny czy bialo-czerwony, czy morderczy
system jest produkcji domowej czy importowany.
Zgadzam sie ze jest roznica miedzy skladaniem deklaracji pod przymusem
i skladaniem deklaracji z wlasnej i nieprzymuszej woli, ale tak sobie
gdybam, ze represje wynikajace z niepodpisania powyzszych deklaracji
bylyby podobne w pod sztandarem bialo-czerownym i sztandarem czarnym -
to znaczy nieotrzymanie willi, glodowe zarobki, niepublikowanie etc.

Reb Ksywa Zalek z Ziemioodzyskanego Hatzeru

Zalek...@hotmail.com

unread,
Feb 11, 2002, 8:53:34 PM2/11/02
to

Obywatelu "Szfecki" Tzadyku,

Tu nie byla mowa o porownywaniu systemow, ale o porownywaniu akcji
indywidualnych obywateli jakim bylo podpisywanie deklaracji lub
wstepowanie do partji.
Na niekorzysc PZPRowcow mozna powiedziec ze za Gierka juz bylo wiadomo
co ta PZPR robila z opozycja w latach 45-56, wiadomo bylo co robila z
opozycja (i nie tylko) jej starsza siostra ze wschodu, a jednak 3
miliony Polakow z wlasnej nieprzymuszonej woli wyciagnelo raczki po
czerwona legitymacje.
A jakie represje grozily Niemcom rezygnujacym z brunatnej legitymacji?
Jaki procent Niemcow wyciagnelo raczki po brunatna legitymacje? Mnie
to tez ciekawi.

>Systemy oceniamy na podstawie tego, jak sie obchodza ze swoimi przeciwnikami
>(chodzi mi o ocene ludzki - nieludzki).
>
>Opozycjonisci za Gierka ryzykowali (na ogol) zatrzymanie na 48 godzin, czasem
>palowanie.
>
>Nie mozna tego porownywac z systemem, ktorego istota byly obozy koncentracyjne,
>katownie, krematoria i ludobojcze masowe mordy.
>
>To po pierwsze. A po drugie Polacy nie wybudowali u siebie komunizmu, zostal im
>narzucony sila z zewnatrz.

Argument ze komunizm zostal Polsce narzucony nie jest relewantny w
naszej dyskusji - najwyzej pozwoli nam to ocenic jak szybko Polacy
uznali ten system na tyle za swoj, ze chetnie staneli pod czerwonym
sztandarem. I to juz pachnie antypolonizmem twierdzenie ze to nie
Polacy wynalezli system ktory tak doskonale zadowolil 3 miliony
polskich czlonkow i miliony wyborcow glosujacych na partje
(ex)komunistyczne.

Zalek

Pyzol

unread,
Feb 12, 2002, 12:56:37 AM2/12/02
to

"Leszek Andrzej Kleczkowski" <lakl...@biotroll.uio.no> wrote in message
news:a4968u$mdg$2...@readme.uio.no...

> Pyzol <py...@shaw.ca> wrote:
> : "Leszek Andrzej Kleczkowski" <lakl...@biotroll.uio.no> wrote:
> :> wies...@algonet.se <wies...@algonet.se> wrote:
> :> : jer...@newsguy.com wrote:
> :>
> :> :> Reb Ksywa aby nie z Chelma sie wywodzi?
> :>
> :> : Zapewniam ze nie...:)
> :>
> :> Co takiego trefnego w Chelmie?
> :> A pytam, bo mam stamtad rodzine..
>
> : Pracowali moze w transporcie?
> : Kaska
>
> Nie, p. Pyzol, wprowadzili sie niedawno z Warszawy.

C u s mi tu nie pasuje w c z a s a c h, ale ja wiem , Panieleszeczku,
zes pan nie gramtayk, to wybaczam.

Kaska>

Leszek Andrzej Kleczkowski

unread,
Feb 12, 2002, 1:03:28 PM2/12/02
to
Pyzol <py...@shaw.ca> wrote:
: "Leszek Andrzej Kleczkowski" <lakl...@biotroll.uio.no> wrote in message

:> Pyzol <py...@shaw.ca> wrote:
:> : "Leszek Andrzej Kleczkowski" <lakl...@biotroll.uio.no> wrote:
:> :> wies...@algonet.se <wies...@algonet.se> wrote:
:> :> : jer...@newsguy.com wrote:
:> :>
:> :> :> Reb Ksywa aby nie z Chelma sie wywodzi?
:> :>
:> :> : Zapewniam ze nie...:)
:> :>
:> :> Co takiego trefnego w Chelmie?
:> :> A pytam, bo mam stamtad rodzine..
:>
:> : Pracowali moze w transporcie?
:> : Kaska
:>
:> Nie, p. Pyzol, wprowadzili sie niedawno z Warszawy.

: C u s mi tu nie pasuje w c z a s a c h, ale ja wiem ,
: Panieleszeczku, zes pan nie gramtayk, to wybaczam.

Zgadza sie, na pewno nie gramtayk. A w czasach robie nie najgorzej.

Anna

unread,
Feb 12, 2002, 1:30:30 PM2/12/02
to

Pani sie chyba za daleko posunela z tymi swoimi uszczypliwosciami,
Pani Kasiu:-((

I pomyslec, ze kiedys, z powodu rownie wrednej insynuacji jakiej _ja_
RZEKOMO (powtarzam: RZEKOMO, bo NIGDY i wobec NIKOGO zarzucanego mi
czynu nie popelnilam!) w stosunku do Pani czy Paninej rodziny sie
dopuscilam, wyglosila Pani na tym forum pelna oburzenia 'przemowe', a
pozniej jeszcze _nie_raz_ owej NIE POPELNIONEJ przeze mnie WINY
uzywala Pani by wskazac otoczeniu _"nikczemnosc"_ mego charakteru!
Skoro _nie_raz_, wiec chyba wlasciwie zrozumialam Panina OCENE tego
typu postepku (tu: pomowienie)

Czyli bezpodstawne oskarzenie o popelnienie jakichs podlych czynow
jest bardzo *be* - ale tylko wowczas, gdy siebie Pani widzi jako
obiekt takich pomowien, tak?:-o

Podobne oskarzenie w Pani wykonaniu jak sie nazywa, Pani Kasiu?...
"Dyskusja"?:-)

Aby oszczedzic Pani wysilku wyglaszania zbytecznych tyrad odsylam
sciepowiczow pod adres:

http://groups.google.com/groups?q=g:thl4054217424d&hl=pl&lr=lang_pl&selm=6sv7ja%24emb%241%40Waldemar.mat.uni.torun.pl

gdzie RZEKOMO dopuscilam sie ohydnej insynuacji wobec Paninej
rodzinny.
Nie chce, by ktos sadzil, ze stosuje tu podwojny standard.:-)

Dla Pani zas (nie lubi Pani ponoc zagladac do archiwun - tak zdaje sie
tlumaczyla Pani panu Piotrowi Trela:-)) rzeczony posting przytaczam
ponizej w calosci (na wszelki wypadek:-)). Jedyne zmiany jakich w nim
dokonalam to podkreslenie istotnych w danej sprawie fragmentow.

Pozdrawiam
Anna
ann...@torun.pdi.net

-----poczatek cytatu (wraz z headerem mojego postingu)----------
Autor:Anna (ann...@torun.pdi.net)
Temat:Re: Do P. Popiela c.d. z "Oswiecimia"
Grupy dyskusyjne:soc.culture.polish
View: Complete Thread (39 articles) | Original Format
Data:1998/09/06

"Pyzol" <py...@sprint.ca> wrote:

[...]

>Jak do tej pory dialog polsko -zydowski przynosi najlepsze owoce tam, gdzie
>Polacy potrafia pochylic glowy ze wstydem za to co sie stalo.

Prosze Pani,
pozwole sobie tutaj na osobiste wynurzenia, a to dlatego, aby na swoim
przykladzie pokazac, ze zastapienie roznych pozytywnych uczuc
wywolanych wojennymi losami Zydow, jednym uczuciem wstydu ''za to co
sie stalo'' jest niemozliwe, a takze niewskazane - nawet dla
polepszenia dialogu obu narodow.

Wychowywalam sie w klimacie wspomnien mojego wuja, ktory urodzil sie i
mieszkal do konca wojny na lubelszczyznie, w miejscowosci, ktorej
spolecznosc dzielila sie mniej wiecej w stosunku 1:1 na zydowska i
nie-zydowska. To byla raczej mala miescina, tak ze praktycznie
wszyscy sie znali. O zadnych zatargach
/przy podziale etnicznym/ wuj nie wspominal. Jego rodzine laczyly z
kilkoma rodzinami zydowskimi nawet bardzo bliskie uklady towarzyskie,
a najwiekszy przyjaciel mojego wuja mial na imie Mosiek. Wuj z
sentymentem wspominal swoje dziecinstwo i mlodziencze lata sprzed
wojny.
Pokazuje to, ze obojetnosc, a tymbardziej niechec, nie stanowily
zabarwienia w tych stosunkach z zydowskimi sasiadami, nie mogly wiec
ujemnie rzutowac na zachowanie rodziny wuja w trudnych i dramatycznych
chwilach.

Opowiadania wuja wywolywaly we mnie rozne reakcje: od wesolosci /gdy
sluchalam, jak moj wujaszek z Moskiem broili i razem brali w skore od
swoich ojcow/, do zaciskania piesci w zlosci na niemieckich katow,
ktorzy chwytali zydowskie niemowleta za nozki i rotrzaskiwali im
glowki o sciane budynku.

Mam wiec wyrobiony poglad na tamte sprawy i ugruntowane juz uczucia.

...Teraz Pani kaze mi sie wstydzic.

A co mam zrobic z tym uczuciem, ktore jest we mnie obok ogromnego zalu
za pomordowanymi - z uczuciem wspolczucia dla matki mojego wuja, ktora
byla bezsilnym swiadkiem tego, co stalo sie z jej przyjaciolka i jej
=============
dzieckiem i ktora przyplacila to ciezkim oraz dlugim zalamaniem
nerwowym?
Mam je usunac i zastapic ''wstydem za to co sie stalo'', czy tez widzi
Pani oba obok siebie?

To tylko moje osobiste, indywidualne uczucie zwiazane z konkretnymi
osobami i wywolane relacjami osoby z krwi i kosci.

Ale sa /i to w wiekszosci/ tacy wspolczesni powojenni Polacy, ktorzy
pewne ogolne fakty znaja tylko z encyklopedii i oprocz innych
chwalebnych tutaj uczuc, maja szacunek do nieznanych sobie osobiscie,
odwaznych Polakow, ratujacych Zydow z narazeniem wlasnego, a czesto i
swoich bliskich zycia.
Jak to sie bedzie mialo do ''winy za to co sie stalo''?

Jesli chodzi o mnie - chyle glowe _ze wspolczuciem_ dla
przesladowanych i mordowanych bestialsko Zydow /tak jak i
przedstawicieli innych narodow/, a do tych Polakow, ktorzy zerowali na
ich nieszczesciu, czuje najglebsza _pogarde _.
Uczuc tych nie ukrywam i nie mam zadnych obiekcji, by glosno, wobec
Zydow je wyartykulowac.
Mam podstawy, by twierdzic, iz jest to wystarczajacy zalazek do
budowania poprawnych, czy wrecz przyjacielskich stosunkow
polsko-zydowskich.

Mysle, ze wsrod Polakow nie jestem w takim podejsciu do tego
zagadnienia odosobniona.

Pani - skoro czuje sie odpowiedzialna za tamtych, polskich szubrawcow
==============================================================
oraz biernych /z roznych powodow/ owczesnych Polakow - ma prawo sie
==============================================================
wstydzic, ale bardzo prosze, w swoim tylko imieniu!
===========================================podkr. dn 12.02.2002

>Bez wdawania
>sie w szczegoly i wykrzykiwania, ze zbrodniarze to Niemcy, bo to wszyscy
>wiedza.

I wiedza wszyscy takze, ze zdarzali sie wsrod Polakow szmalcownicy,
i wiedza tez wszyscy, skad wziely sie przy pewnych drzewkach w pewnym
miescie tabliczki z polskimi nazwiskami...

Jednak taka forma dialogu - kajanie sie za cudze winy moze dac marne
====================================^^^^^^=================
efekty.
======podkr. dn 12.02.2002

Biorac za wzor Pani rozumowanie, jacys Polacy mogliby, dla leczenia
swoich ran, wymagac od Zydow tylko wyrazow wdziecznosci za ratowanie
im zycia w czasie wojny, albo przyjecia - takze przez przyszle
pokolenia - odpowiedzialnosci za zabicie Chrystusa.

Do porozumienia polsko-zydowskiego na pewno by wtedy nie doszlo...

>Opadaja napiecia, pojawiaja sie tematy, ktorych Zydzi do tej pory
>nie poruszali. Coraz mocniejszym glosem odzywaja sie Zydzi w obronie
>Polakow, do tej pory - z roznych wzgledow - wyciszeni. Pozycja, jaka pan
>zajmuje - eksponowanie glownie elementow pozytywnych w skomplikowanej
>historiii stosunkow polsko-zydowskich - jest sprawdzona jako malo
>efektywna. Aczkolwiek rozumiem panskie intencje i dobrze, ze prowadzi pan
>ze mna te publiczna rozmowe.

[...]

Wlasnie - poniewaz rozmowy tutaj sa publiczne, osmielam sie prosic,
aby zechciala Pani siegnac do archiwum, by zapoznac sie z faktycznymi
pogladami i prawdziwa postawa pana Slawomira P.
Jesli te rade wezma sobie do serca ci wszyscy, ktorym latwo
przychodzi stawianie bezpodstawnych zarzutow - skorzysta na tym nie
tyko pan Popiel...

Pozdrawiam
Anna
ann...@torun.pdi.net
---------------------koniec cytatu------------------

OdrzanskiS

unread,
Feb 12, 2002, 2:39:37 PM2/12/02
to
>Subject: Re: Zabic ksiezy
>From: ann...@torun.pdi.net (Anna)
>Date: 2/12/02 1:30 PM Eastern Standard Time
>Message-id: <3c695ed7...@news.task.gda.pl>

>
>"Pyzol" <py...@shaw.ca> wrote:
>>
>>"Leszek Andrzej Kleczkowski" <lakl...@biotroll.uio.no> wrote in message
>>news:a48hpb$9kh$1...@readme.uio.no...
>>> wies...@algonet.se <wies...@algonet.se> wrote:
>>> : jer...@newsguy.com wrote:
>>>
>>> :> Reb Ksywa aby nie z Chelma sie wywodzi?
>>>
>>> : Zapewniam ze nie...:)
>>>
>>> Co takiego trefnego w Chelmie?
>>> A pytam, bo mam stamtad rodzine..
>>
>>Pracowali moze w transporcie?
>>Kaska
>
>Pani sie chyba za daleko posunela z tymi swoimi uszczypliwosciami,
>Pani Kasiu:-((
>
>I pomyslec, ze kiedys, z powodu rownie wrednej insynuacji jakiej _ja_
>RZEKOMO (powtarzam: RZEKOMO, bo NIGDY i wobec NIKOGO zarzucanego mi
>czynu nie popelnilam!) w stosunku do Pani czy Paninej rodziny sie
>dopuscilam, wyglosila Pani na tym forum pelna oburzenia 'przemowe', a
>pozniej jeszcze _nie_raz_ owej NIE POPELNIONEJ przeze mnie WINY
>uzywala Pani by wskazac otoczeniu _"nikczemnosc"_ mego charakteru!
>S

A NIE JEST ?

wies...@algonet.se

unread,
Feb 12, 2002, 4:03:41 PM2/12/02
to
Anna wrote:

Moja Panie.. od jakiegos juz czasu, uwazam ze wtracanie
sie do cudzych pyskowek powoduje nieuchronnie podzial
na obozy, a najczesciej prowadzi to do wirtualnego lynchu.
Z gory zapowiadma ze mnieeee sie cos takiego nie podoba.

Jak Pan Kleczkowski ma zamiar odplacic Kasce niech to robi
na wlasna reke ale na tym basta. Gdyby bylo tak ze zasada
kolektywnej obrony byla zasada.. istniala w kazdej sytuacji
sprawdiedliwie do tematu, a nie osobistych sympati z checia
bym sie pod tym podpisal. Poniewaz takowe "cos" nie istnieje
dajmy sobie z tym siana.

Mielismy juz tu wieszanie Malca, Edzika, Dziadula, Realo..
mnie sie nie udalo bo ja zbyt pyskaty... Tymneimniej zapisano
mi juz tatusia do NSDAP, z matki zrobiono kurwe, bez jakiejs
jakiejkolwiek wiekszej rakcje. Pojedyncze ososby reaguja,
naogol tak zby na rany boskie nie obrazic nie ofiare ale
atakujacego..

Proponuje dac sobie siana i nie robic z tego wiekszego
problemu. Kleczlowski przezyl mnie, przezyje i Makowska..
to biolog i adaptacja do srodowiska nie powinna byc mu obca,
tym bardziej ze dosc swiadomie trzyma sie sciepy, unika innych
grup chetnie je jednak innym przypisujac..

Proponuje zgasic na ringu swiatala.. i rozpedzic rzadna krwri
publike do domu, tym bardziej ze nie uwazam aby tego typu pojedynki
dzialy sie w towarzystwie kibicow typ. Odrzanski, Gosia, Drozdowski
JDR.. i jeszcze kilku...(zaloze sie ze Pawlowski trzyma w gebie
dopiero co nadgryziony Hot Dog i czeka na ciag dalszy - udlawi
sie nam biedak, chyba ze Gosia zastosuje mu usta-usta).

W.

Pyzol

unread,
Feb 12, 2002, 4:09:53 PM2/12/02
to
Pani Aniu,
przeczytalam pani post, zaczelam odpowiadac, skreslilam, poszlam dojesc sie
szartlotka, przeczytalam jeszcze raz, puste okno do odpowiedzi wycielam,
przeczytalam po raz trzeci wi w koncu juz mi sie sprzykrzylo.

Jedyne co moge powiedziec, to tyle, ze ja tez bardzo pania lubie i
serdecznie pozdrawiam.

Z tego wszystkiego co mi przychodzi do glowy, to chyba najlepsza reakcja.

Nieustajace pozdrowienia,
Kaska


"Anna" <ann...@torun.pdi.net> wrote in message
news:3c695ed7...@news.task.gda.pl...

Wawrzyniec Podwawelski

unread,
Feb 12, 2002, 4:36:00 PM2/12/02
to
On Tue, 12 Feb 2002 01:53:34 GMT, "Zalek...@hotmail.com"
<Zalek...@hotmail.com> wrote:

>Tu nie byla mowa o porownywaniu systemow, ale o porownywaniu akcji
>indywidualnych obywateli jakim bylo podpisywanie deklaracji lub
>wstepowanie do partji.

[..]


>Jaki procent Niemcow wyciagnelo raczki po brunatna legitymacje? Mnie
>to tez ciekawi.

Prosze bardzo.

M.Broschat "Trzecia Rzesza":

W 1938 np. bylo 68 mln. Niemcow.
Czlonkow NSDAP:
09/1930 130 tys.
01/1933 850 tys.
05/1933 2,5 mln. (i czasowe wstrzymanie przyjec)
1939 5,3 mln.
1942 7,1 mln.
1945 8,5 mln.

"Maly rocznik statystyczny 1989":

Ludnosc Polski 1980 35,7 mln.
Czlonkowie:
PZPR 3,091 mln.
ZSL 291 tys.
SD 113 tys.

Dla porownania:
PCK 5,076 mln.
TTP 4,406 mln.
ZHP 3,149 mln.
Kolka Rolnicze 2,585 mln.
ORMO 461 tys.

Liczby jak liczby.
Mam niejakie watpliwosci, czy mozna porownywac w tych dwoch wypadkach
te "indywidualne akcje obywateli"...

Pozdrawiam!
Wawrzyniec.

wies...@algonet.se

unread,
Feb 12, 2002, 4:57:10 PM2/12/02
to
Wawrzyniec Podwawelski wrote:

a ile bylo narodu zeby to w % ujac.

W.

Wawrzyniec Podwawelski

unread,
Feb 12, 2002, 5:06:16 PM2/12/02
to
On Tue, 12 Feb 2002 21:57:10 GMT, "wies...@algonet.se"
<wies...@algonet.se> wrote:

>Wawrzyniec Podwawelski wrote:
>
>a ile bylo narodu zeby to w % ujac.

?
A ludnosci nie starczy?
I tu i tam byli jacys za granica.
I tu i tam byli jakies mniejszosci narodowe.
Albo kogo Ci brakuje czy tez za duzo?

Dokladnie w % nie umiem policzyc, ale moze sie jakis docent albo
inzynier od gietkich drutow znajdzie co ma kalkulator...

Dobranoc. Musze sie wyspac przed meczem ;)
Wawrzyniec.

wies...@algonet.se

unread,
Feb 12, 2002, 5:08:43 PM2/12/02
to
Wawrzyniec Podwawelski wrote:
>
> On Tue, 12 Feb 2002 21:57:10 GMT, "wies...@algonet.se"
> <wies...@algonet.se> wrote:
>
> >Wawrzyniec Podwawelski wrote:
> >
> >a ile bylo narodu zeby to w % ujac.

Nie wyglupiaj sie chodzi mi ze za Gierka
bylo w PZPR ponad 10% a jak bylo w niemczech..

W

Wawrzyniec Podwawelski

unread,
Feb 12, 2002, 5:13:52 PM2/12/02
to
On Tue, 12 Feb 2002 22:08:43 GMT, "wies...@algonet.se"
<wies...@algonet.se> wrote:

>> >a ile bylo narodu zeby to w % ujac.
>
>Nie wyglupiaj sie chodzi mi ze za Gierka
>bylo w PZPR ponad 10% a jak bylo w niemczech..
>
>W

Na dzien przed wojna bylo jakie 5 mln. na 68 mln, to bedzie jakie
circa about, no powiedzmy 8%.
Zadowolniony?

Nie wiem ile ludnosci bylo w Niemczech w 1945, ale z pewnoscia wtedy
bylo z tuzin procentow.

Dobrej nocy.
Wawrzonek.

wies...@algonet.se

unread,
Feb 12, 2002, 5:21:36 PM2/12/02
to
Wawrzyniec Podwawelski wrote:
>
> On Tue, 12 Feb 2002 22:08:43 GMT, "wies...@algonet.se"
> <wies...@algonet.se> wrote:
>
> >> >a ile bylo narodu zeby to w % ujac.
> >
> >Nie wyglupiaj sie chodzi mi ze za Gierka
> >bylo w PZPR ponad 10% a jak bylo w niemczech..
> >
> >W
>
> Na dzien przed wojna bylo jakie 5 mln. na 68 mln, to bedzie jakie
> circa about, no powiedzmy 8%.
> Zadowolniony?

zadowolony? z czego. Wynika ze % w Polsce
bylo wiecej _gorliwych_ niz w Niemczech
przed wybuchem wojny.. nic poza tym.

W

Wawrzyniec Podwawelski

unread,
Feb 12, 2002, 5:28:39 PM2/12/02
to
On Tue, 12 Feb 2002 22:21:36 GMT, "wies...@algonet.se"
<wies...@algonet.se> wrote:

>> Zadowolniony?
>
>zadowolony? z czego. Wynika ze % w Polsce
>bylo wiecej _gorliwych_ niz w Niemczech
>przed wybuchem wojny.. nic poza tym.
>
>W

Dokladniej: w obu przypadkach bylo po okolo 8% (w Polsce 3/36, Niemcy
5/68). Czy zadowolony z wyraznych liczb?

Ale czy te liczby sa w ogole porownywalne?
Moze jakis historyk sciepowy pokusi sie o interpretacje na jutro.

Brakuje mi tez do szczescia danych z Polski z lat do 1980.

Wawrzynek.

wies...@algonet.se

unread,
Feb 12, 2002, 5:34:41 PM2/12/02
to
Wawrzyniec Podwawelski wrote:
>
> On Tue, 12 Feb 2002 22:21:36 GMT, "wies...@algonet.se"
> <wies...@algonet.se> wrote:
>
> >> Zadowolniony?
> >
> >zadowolony? z czego. Wynika ze % w Polsce
> >bylo wiecej _gorliwych_ niz w Niemczech
> >przed wybuchem wojny.. nic poza tym.
> >
> >W
>
> Dokladniej: w obu przypadkach bylo po okolo 8% (w Polsce 3/36, Niemcy
> 5/68). Czy zadowolony z wyraznych liczb?

Czego sie czepia.. zadowolony..

> Ale czy te liczby sa w ogole porownywalne?

Przeciez nie chodzi o to. Zalek cos rzucil
na temat niemieckiej inteligencji i poparcia
dla Hitlera.. to nic nie mowi bo do krytsztalowej
nocy nikt nie mogl sie spodziewac tego co sie stalo.

Ciekawilo mnie wiec jak to wyglada w cyfrach..
nic poza tym. Teraz ty zadowolony..:)

W

Ryfer

unread,
Feb 12, 2002, 5:51:53 PM2/12/02
to
Fajny film wczoraj widzialem.

Ale to byla gola kaseta na ktorej nie bylo tytulu tego filmu. Ty jak znany
"Filmowiec" moze mi powiesz co ogladalem. Poczatek filmu na kasecie tyz byl
pomazany.

swietna historia, powaga...

Oto skrocony opis.

Na poczatku dwoch kolesiow ma sie spiknac z jakas grupa na statku
kosmicznym. Kolesie, nauczyciel i jego uczen, mieli sie spotkac z takimi
palantami, co to wlasnie zaczeli jakas rozrobe z gosciami na tej planecie
ponizej.

Wiec probuja ulozyc troche to wszystko albo sprawdzic co sie tam w dole
wyrabia. W tym czasie na statku pokazuja sie dwaj zli klienci. Zakreceni
palanci kaza czekac kolesiom w sali spotkan. Palantom mowia, ze dwaj kolesie
maja sie przekrecic w wypadku. Wiec wysylaja kilka zarabistych robotow
mordercow, zeby zalatwic kolesiow. Ale kolesie sa gotowi, uzywaja swojego
poweru i spadaja stamtad.

W miedzyczasie glowni palanci na pokladzie planuja atak na te planete w
dole. Maja armade robotow mordercow gotowych do wejscia. Dwoch kolesiow
zwija sie na jednym ze statkow palantow.

W dole, na planecie glowna laska mowi:
- Hej, palanci, co tam wyrabiata z moja planeta.
Palanci mowia tylko: - "Tylko se latamy. Mata z tym jakis problem?".
Statek kolesiow laduje po pewnym czasie. Kolesie sie rozdzielaja.
Nauczyciel rusza dalej z takim rozciagnietym, jaszczurkowatym porabancem.
Jaszczurkowaty porabaniec przylacza sie z powodu calego tego $#wna wokol.
Koles uczen dolacza do nich, a gromada robotow probuje skopac mu tylek.
Rachu-ciachu, obaj kolesie profesjonalnie klepia robotom maske.
Jaszczurkowaty koles zabiera obu kolesi do swoich ziomkow. Spotykaja szefa
jaszczurkowatego porabanca. Szef mowi kolesiom, zeby sie do cholery wyniesli
z terenu jaszczurkowatych. Nie chce zeby ich niejaszczurkowate buzie psuly
mu jego impreze. Wiec koles nauczyciel pyta o transport, ktorym mogliby sie,
cholera, wyniesc. Jaszczurkowaty porabaniec pokazuje im klamota, ktory tylko
jaszczurkowaci porabancy potrafia prowadzic. Walniety szef jaszczurkowatych
wrabia jaszczurkowatego kolesia, zeby wywiozl klientow.
Brummm, brummm,brummm...

Spotykaja na glowna laske planety zaraz po tym jak niemal wpadla w lapy
robotow mordercow. Obaj kolesie wpadaja i klepia kazda puszke, ktora sie
nawinie. Mowia glownej lasce ze musza sie gdzies dostac. Glowna laska mowi,
ze nie moze zostawic swoich na lodzie. Gostek bedacy prawa reka glownej
laski mowi jej, ze lepiej bedzie udac sie do mocniejszych i lepszych jej
podobnych sukinsynow, zeby poprosic o pomocna dlon. Wiec wylatuja jak z
procy... Ktos tam do nich strzela...
Pare strzalow rozwala im glowny silnik i tarcze. Kolesie znajduja jakies
roboty remontowe na pokladzie. Wlaczaja je i wysylaja do naprawy balaganu.
Tarcza daje sie naprawic, ale silnik nie chce zbytnio przyspieszac. Decyduja
sie opasc na kawal piaszczystej kulki wielkosci planety. Ta planeta jest
jednym z miejsc, na ktore zwykle sie lata.
No to koles nauczyciel, koles jaszczurkowaty i jakas laska, ktora pomagala
glownej lasce postanawiaja obejrzec planete i skrecic nieco szmalu i czesci
do naprawienia schrzanionego silnika.
Udaja sie do miasta i spotykaja takiego glupka ze stuffem, ktorego
potrzebuja. To cos jak spasiony humanoid, jakby latajacy. Wola chlopca,
swojego niewolnika. Mowi mu zeby przyniosl to $#wno co to go potrzebuja.
Latajacy spaslak pyta o kesz. Glowny koles wyskakuje z jakims szmelcem co to
nic nie jest wart na planecie. Wiec koles nauczyciel, koles jaszczurkowaty i
laseczka wracaja, obmyslajac metode na skrecenie keszu, ktorym bedzie mozna
posmarowac.
Postanawiaja wrocic do statku. Przychodzi chlopak niewolnik i mowi:

- Chlopaki, wpadnijta na moja mete, bo widno, ze cienka pogoda bedzie i nie
dacie rady wrocic zywcem na statek.

No to juz na tej mecie chlopiec niewolnik bajeruje ich historia swojego
zycia. On i jego mamusia byli przedmiotem zakladu, w ktorym latajacy koles
wygral. ze nigdy nie znal swojego ojca i ze jest swietny w tworzeniu roznych
rzeczy. Pokazuje im robota co to go buduje.
Koles nauczyciel rozmawia z mamusia chlopca-niewolnika. Mowi, ze chlopak
jest jakby niezwykly. Matka zgadza sie i mowi, ze chlopiec nie mial ojca.
Nie obracala sie z nikim, kto moglby ja obdarzyc chlopcem niewolnikiem. To
cudowne dziecko ...
Chlopiec niewolnik mowi im potem o swoim planie skombinowania szmalu na
zakup czesci.
Dodaje cos o wyscigu pojazdow w ktorym ma zamiar wziac udzial. Matka mowi
nie, ale chlopiec twierdzi, ze nikt inny nie da rady tego zrobic, bo jego
cialo nie zniosloby przeciazen. Do tego chlopiec jest niezwykly, i tylko da
rade ujezdzic swoja maszynke. Odwala kawal kazania i wszyscy zgadzaja sie na
jego plan.
Latajacy koles dowiaduje sie o wszystkim i mowi, ze jego niewolnik nie moze
sie scigac. Nie ma zamiaru ryzykowac swojego sprzetu i zycia chlopaka. Koles
nauczyciel wyskakuje z propozycja.
Chlopak zbudowal wlasny pojazd o czym latajacy koles nie wiedzial. Wiec
koles nauczyciel mowi, ze jak chlopak wygra, latajacy koles moze zatrzymac
pieniadze i pojazd. Jak przegra, koles nauczyciel odda mu swoj statek.
Latajacy koles mowi - "Dobra".
W dzien wyscigu latajacy koles mowi kolesiowi nauczycielowi, ze stawia
przeciwko chlopakowi.
Koles nauczyciel mowi, - "No to podkrecmy stawki". Jak chlopiec wygra,
latajacy koles odda chlopca i jego mame. Latajacy koles mowi tylko jedno,
dwoje nie. zeby zdecydowac kogo odda, rzuca kostka. Wszystkie strony sa
czerwone, poza jedna - niebieska. Czerwona - odda mamusie. Niebieska - odda
chlopca niewolnika. Rzuca, koles nauczyciel uzywa poweru i zatrzymuje kostke
niebieskim do gory. A teraz wyscig...
Na poczatku kabaryna chlopaka nie chce zastartowac.Wszyscy inni poszli jak
przecinaki, a on gnije na starcie ... Wreszcie rusza, ale jest na szarym
koncu. Przewijamy troche ... chlopiec niewolnik wygrywa.
Mowi - "Do zobaczenia" - mamusi i gdy statek jest naprawiony kieruje sie z
innymi do glownej kabiny.
Gdy juz maja odlatywac tajemniczy zly klient wypada z nikad i nawala sie z
kolesiem nauczycielem. Jakos daje rade, i krzyczy do wszystkich, zeby
wlazili na statek. Chlopiec niewolnik ciagnie powoli na statek, wiec koles
nauczyciel musi mu zapewnic czas. Startuja wreszcie, a koles nauczyciel
nadal nawala sie na ziemi. Zawracaja i sciagaja kolesia nauczyciela do
siebie. Koles nauczyciel mowi:- "Ten klient zna nasz power i wie jak go
uzyc" - gdy jest juz w srodku statku. Grupa rozdziela sie...
Koles nauczyciel z chlopcem, swoim uczniem i jaszczurkowatym porabancem
odpalaja do swoich, podczas gdy glowna laska posuwa na glowne forum
pieprzonych politykow. Najpierw o kolesiu nauczycielu i podobnych bzdurach
...
W tej czesci, mowi do swoich zaprzyjaznionych powerzastych, ze w tym chlopcu
niewolniku znajduje sie klucz do wszystkiego, ze jego niezwyklosc zmieni
wszechswiat. Proponuja, zeby chlopca wyszkolic w sposobach uzycia poweru.
Inni powerzasci mowia, ze chlopak jest za stary zeby zaczac nauke. Wiec
koles nauczyciel odpuszcza troche, a potem mowi im o tajemniczym zlym
kliencie, ktory tez znal nieco poweru. powerzasci dziwia sie i mowia to nie
moze byc. Zakazuja kolesiowi nauczycielowi uczyc chlopca niewolnika.
Glowna laska prosi glownych gosci z rzadu o podanie pomocnej reki. Ale gosci
skorumpowala biurokracja, i ze musza najpierw zbadac sprawe zanim w
czymkolwiek pomoga. No to mowi im, zeby sie odstosunkowali i wraca do domu.
Koles nauczyciel tez zalapuje sie na kurs razem z reszta. Z chlopcem
niewolnikiem, kolesiem uczniem i kolesiem jaszczurkowatym.
No to, nie majac zadnej pomocy, glowna laska prosi jaszczurkowatego
porabanca, zeby pogadal z walnietym szefem jaszczurkowatych. Walniety szefo
jaszczurkowatych ostatecznie zgadza sie polaczyc sily. Formuja sie trzy
grupy. Jedna, zeby rozwalic to $#wno w kosmosie. W kosmosie palanci maja
taka wielka fabryke robotow mordercow. Druga, grupa naziemna zeby zmylic
wiekszosc wrogich sil, w czasie gdy trzecia, mala grupa dotrze do twierdzy i
wykonczy glownych palantow. Dwie pierwsze to nic specjalnego ... to ta
trzecia sie liczy. Trzecia sklada sie z glownej laski i jej wlasnosci,
kolesia nauczyciela, jego ucznia, chlopca niewolnika i pomocniczego robota.
Jaszczurkowaty porabaniec dostal dowodzenie nad silami naziemnymi. W
twierdzy grupa rozdziela sie na dwie. Glowna laska i jej wlasnosc kieruja
sie szybko naprzod, podczas gdy koles nauczyciel i jego kumple wpadaja w
srodek rozroby. Koles nauczyciel mowi chlopcu, zeby schowal sie w jakims
mysliwcu i zostal tam. Pomocniczy robot zostaje z nim. Koles nauczyciel i
jego uczen szarzuja naprzod. Glowna laska i jej wlasnosc walcza caly czas i
szukaja szefa palantow. Cofaja sie i nacieraja jak to w bitce.
Chlopak zostaje przyblokowany w statku przez ostrzal robotow. Wiec probuje
odpowiadac ogniem, ale robotow jest zbyt wiele. No to odlatuje i kieruje sie
w kosmos. W miedzyczasie tajemniczy zly klient z powerem pojawia sie przed
kolesiem nauczycielem i jego uczniem. Tajemniczy zly klient podkreca sie i
bierze ich obu na siebie. lup, lup, lup, tajemniczy zly klient rzuca nimi
jak workami cementu. Tu, tam, wszedzie ...
Potem sa juz winnym miejscu, w jakiejs sali generatorow. Wszyscy trzej sa
oddzielnie uwiezieni przez strumienie elektrycznosci z generatora. W
kolejnosci: tajemniczy zly klient, koles nauczyciel, a potem koles uczen.
Strumienie oddzielajace tajemniczego zlego klienta i kolesia nauczyciela
znikaja, ale koles uczen nadal jest w pulapce. Tajemniczy zly klient
korzysta z okazji i spada na kolesia nauczyciela. Gdy tylko strumienie wokol
kolesia ucznia znikaja, tajemniczy zly klient przebija kolesiowi
nauczycielowi bebech.
Teraz wrocmy do chlopca niewolnika w kosmosie ... Widzi jak wszystkie glupki
po jego stronie sa rozpieprzane na kawalki. Przedziera sie jakos do fabryki
robotow nalezacej do palantow. Odwala swoje i wywala fabryke w powietrze.
Gdy fabryka jest wysadzona, wszystkie roboty mordercy przestaja dzialac.
Fabryka takze dostarczala robotom mordercom zasilanie. Zatem w dole na
planecie wszystkie roboty mordercy sa juz zlomem. Nawalanka miedzy glowna
laska i palantami konczy sie... Glowna laska przejmuje kontrole.
Teraz koles uczen sie wscieka i atakuje tajemniczego zlego klienta.
Tajemniczy zly klient smieje sie i bawi z kolesiem uczniem. Koles student
traci bron, zepchnieta w glebsza od tylka dziure. Tajemniczy zly klient
wrzuca kolesia ucznia do rzeczonej dziury. Koles student lapie sie jednak za
cos tam wystajace ze sciany. Tajemniczy zly klient rechocze. Koles uczen
koncentruje sie i uzywa poweru - udaje mu sie chwycic bron swojego
nauczyciela. Uzywa swojego poweru zeby wypasc z dziury. Gdy tylko laduje na
nogach, okreca sie rozcinajac w pasie tajemniczego zlego klient na pol.
Dwa kawalki tajemniczego zlego kolesia spadaja do dziury. Koles uczen
podchodzi do kolesia nauczyciela. Koles nauczyciel mowi, ze juz dla niego za
pozno. Prosi ucznia o obietnice, ze bedzie nauczal chlopca niewolnika bez
wzgledu na wszystko. Przewijamy jakis dzien czy cos kolo tego do przodu...
Szefowski koles powerzastych mowi kolesiowi uczniowi dwie rzeczy. Tajemniczy
zly klient byl przeciwienstwem tego co robia powerzasci. Zly power zawsze
mial nauczyciela zlego poweru i ucznia zlego poweru. Czy tajemniczy zly
klient ktorego zabil byl zlym nauczycielem czy uczniem zlego poweru?
Potem mowi kolesiowi uczniowi, ze nie jest on juz kolesiem uczniem. Teraz
jest kolesiem nauczycielem. A jego pierwszym uczniem bedzie chlopiec
niewolnik. Wiec nadal gdzies tam czai sie jakis tajemniczy klient od zlego
poweru ...

Historyjka calkiem w porzadku, jeno nie znam kto to zrobil i pod jakim
tytulem?

only real fatso

unread,
Feb 12, 2002, 6:30:18 PM2/12/02
to
No a komu ta glowna laska zrobila laske?

fatso
Nie pozwol aby cham gownem prychal miast je sam polykac
hr Mendewesz
We are all in the gutter but some are seeing the stars
Oscar Wilde

Ryfer

unread,
Feb 12, 2002, 6:49:00 PM2/12/02
to

Uzytkownik " only real fatso" <fatso...@aol.com> napisal w wiadomosci

: No a komu ta glowna laska zrobila laske?
:
: fatso
:
Fatso, nikomu laski nie robila (przynajmniej tego nie pokazano na filmie,
moze poza planem?).
Mozliwe ze to doswiadczona laska - ktora, przed tymi "wyscigami" zrobila
sobie test na macierzynskosc?
Laska cwana aby przygotowac sie do macierzynstwa przymocowuje na brzuchu
worek z grochem. Trzyma go tam przez 9 miesiecy. Po tym czasie, wyjmuje z
worka 10 procent grochu i sie decyduje?

E


Michal Babilas

unread,
Feb 12, 2002, 11:07:48 PM2/12/02
to

"Pyzol" <py...@shaw.ca> wrote in message
news:Bwfa8.19797$Cg5.1...@news1.calgary.shaw.ca...

: Pani Aniu,


: przeczytalam pani post, zaczelam odpowiadac, skreslilam,
: poszlam dojesc sie szartlotka, przeczytalam jeszcze raz,
: puste okno do odpowiedzi wycielam, przeczytalam po raz
: trzeci wi w koncu juz mi sie sprzykrzylo.
:
: Jedyne co moge powiedziec, to tyle, ze ja tez bardzo
: pania lubie i serdecznie pozdrawiam.
:
: Z tego wszystkiego co mi przychodzi do glowy, to chyba
: najlepsza reakcja.

Zawsze-c to lepsze niz "Nevermind". Ciesze sie, ze jednak Pani
reformowalna. Powoli i z trudem, ale kto mowil, ze bedzie latwo?
Najwyrazniej Makarenko mial jednak racje z tym nieustannym
wychowywaniem i rola kolektywu dla jego osiagania.

Serdecznie,
Michal Babilas

Pyzol

unread,
Feb 13, 2002, 10:46:54 AM2/13/02
to

"Michal Babilas" <bab...@icpnet.pl> wrote in message
news:a4corq$2p0$1...@sunflower.man.poznan.pl...

>
> "Pyzol" <py...@shaw.ca> wrote in message
> news:Bwfa8.19797$Cg5.1...@news1.calgary.shaw.ca...
>
> : Pani Aniu,
> : przeczytalam pani post, zaczelam odpowiadac, skreslilam,
> : poszlam dojesc sie szartlotka, przeczytalam jeszcze raz,
> : puste okno do odpowiedzi wycielam, przeczytalam po raz
> : trzeci wi w koncu juz mi sie sprzykrzylo.
> :
> : Jedyne co moge powiedziec, to tyle, ze ja tez bardzo
> : pania lubie i serdecznie pozdrawiam.
> :
> : Z tego wszystkiego co mi przychodzi do glowy, to chyba
> : najlepsza reakcja.
>
> Zawsze-c to lepsze niz "Nevermind". Ciesze sie, ze jednak Pani
> reformowalna.


Do tego zobowiazuje mnie moje wyznanie!;) Sama je sobie wybralam, wypada
wiec traktowac je serio.

Powoli i z trudem, ale kto mowil, ze bedzie latwo?

Na pewno nie ja.


> Najwyrazniej Makarenko mial jednak racje z tym nieustannym
> wychowywaniem i rola kolektywu dla jego osiagania.

Ze tez akurat ten pedagog przyszedl panu tutaj do glowy....
>
> Serdecznie,

Jeszcze serdeczniej,

Kaska
> Michal Babilas
>


Pyzol

unread,
Feb 13, 2002, 11:00:37 AM2/13/02
to

<wies...@algonet.se> wrote in message news:3C6999...@algonet.se...

> Wawrzyniec Podwawelski wrote:
> >
> > On Tue, 12 Feb 2002 22:21:36 GMT, "wies...@algonet.se"
> > <wies...@algonet.se> wrote:
> >
> > >> Zadowolniony?
> > >
> > >zadowolony? z czego. Wynika ze % w Polsce
> > >bylo wiecej _gorliwych_ niz w Niemczech
> > >przed wybuchem wojny.. nic poza tym.
> > >
> > >W
> >
> > Dokladniej: w obu przypadkach bylo po okolo 8% (w Polsce 3/36, Niemcy
> > 5/68). Czy zadowolony z wyraznych liczb?
>
> Czego sie czepia.. zadowolony..
>
> > Ale czy te liczby sa w ogole porownywalne?
>
> Przeciez nie chodzi o to. Zalek cos rzucil
> na temat niemieckiej inteligencji i poparcia
> dla Hitlera.. to nic nie mowi bo do krytsztalowej
> nocy nikt nie mogl sie spodziewac tego co sie stalo.


Zalek dokonal bardzo sensownego porownania , oczekujac j e d n o l i t e
j postawy DZIS w ocenie bardzo podobnych zachowan. Choc komunizm
rzeczywiscie zostal Polsce narzucony, nie zapominajmy, ze nazizm TEZ
operowal terrorem i propagandowymi manipulacjami wobec ludnosci niemieckiej
i bez nich pewnie dlugo by sie nie utrzymal.

Faktem jest,ze pisarze niemieccy, ktorzy by odmowili podpisu pod podobnym
oswiadczeniem, zapewne od razy wyladowaliby w Dachau, zas jest wielce
watpliwie czy Szymborska i cala reszte towarzystwa spod "uchwaly" ZLP
wywieziono by na Syberie.

Moze wypadloby przejrzec losy tych niemieckich pisarzy, ktorzy aktywnie
nazizm poparli i odszukac ilu z nich takie "epizod" wybaczono, zapomniano i
...poprzyznawano Nagrody Nobla za "prywatna poezje".

Poniewaz nie wiem nic o takich pisarzach, wspomne sprawe Waldheima. Kiedy
wyciagnieto mu udzial w SS - czy gromy posypaly sie na tych, ktorzy to
przypomnieli?

Kaska

jer...@newsguy.com

unread,
Feb 13, 2002, 11:35:56 AM2/13/02
to
In article <OTva8.25219$A44.1...@news2.calgary.shaw.ca>, "Pyzol" says...

>
>> Najwyrazniej Makarenko mial jednak racje z tym nieustannym
>> wychowywaniem i rola kolektywu dla jego osiagania.
>
>Ze tez akurat ten pedagog przyszedl panu tutaj do glowy....
>
Toz on wraca do lask, Pani Katarzyno! W swietle ostatnich wyborow pewnie
niedlugo wroci do lektur szkolnych. O przywracaniu nazw ulic Buczka, Nowotki itp
chyba wlasnie ktos na s.c.p. pisal. Gdyby ta wymiana zdan miala miejsce rok
temu, to pan Babilas powolalby sie zapewne na sw Augustyna albo na Tomasza z
Akwinu.

Panu Babilasowi (jesli czyta te slowa) gratuluje szybkiej orientacji i wyczucia
kierunku, z ktorego wiatr wieje. To jest umiejetnosc szalenie wazna, ktora bedac
jako-tako doswiadczonym pilotem sportowym doceniam i szanuje. Teraz zas chyba
turbulencja mija, a nowy (?) wiatr nie tylko wieje, ale i ustali sie na dobre.

Zyczliwie

J.M.

PiotrArc

unread,
Feb 13, 2002, 12:18:00 PM2/13/02
to

Użytkownik "Pyzol" <py...@shaw.ca> napisał w wiadomości
news:F4wa8.29494$Cg5.1...@news1.calgary.shaw.ca...

>
> <wies...@algonet.se> wrote in message news:3C6999...@algonet.se...
> > Wawrzyniec Podwawelski wrote:
> > >
> > > On Tue, 12 Feb 2002 22:21:36 GMT, "wies...@algonet.se"
> > > <wies...@algonet.se> wrote:
> > >
> > > >> Zadowolniony?
> > > >
> > > >zadowolony? z czego. Wynika ze % w Polsce
> > > >bylo wiecej _gorliwych_ niz w Niemczech
> > > >przed wybuchem wojny.. nic poza tym.
> > > >
> > > >W
> Zalek dokonal bardzo sensownego porownania , oczekujac j e d n o l i t
e
> j postawy DZIS w ocenie bardzo podobnych zachowan. Choc komunizm
> rzeczywiscie zostal Polsce narzucony, nie zapominajmy, ze nazizm TEZ
> operowal terrorem i propagandowymi manipulacjami wobec ludnosci
niemieckiej
> i bez nich pewnie dlugo by sie nie utrzymal.
>
> Faktem jest,ze pisarze niemieccy, ktorzy by odmowili podpisu pod podobnym
> oswiadczeniem, zapewne od razy wyladowaliby w Dachau, zas jest wielce
> watpliwie czy Szymborska i cala reszte towarzystwa spod "uchwaly" ZLP
> wywieziono by na Syberie.
>
> Moze wypadloby przejrzec losy tych niemieckich pisarzy, ktorzy aktywnie
> nazizm poparli i odszukac ilu z nich takie "epizod" wybaczono, zapomniano
i
> ...poprzyznawano Nagrody Nobla za "prywatna poezje".
>
> Poniewaz nie wiem nic o takich pisarzach, wspomne sprawe Waldheima. Kiedy
> wyciagnieto mu udzial w SS - czy gromy posypaly sie na tych, ktorzy to
> przypomnieli?

> Kaska

Przyklad Waldheima jest fatalny bo jako polityk oceniany byc musial przez
pryzmat swej dzialalnosci politycznej i tzw.obywatelskiej postawy. Wlasnie
ten pryzmat, ktorego Akademia Szwedzka zakazuje w stosunku do oceny
kandydatow do literackiej nagrody Nobla (w ich przypadku ocenie podlega
jedynie wartosc opublikowanych utworow). Zeby wiec porownanie bylo dobre
lepiej odszukac pisarza, ktoremu pelne i glosne popieranie totalitaryzmu i
gulagow w niczym nie zaszkodzilo i literackiego Nobla mu przyznano. Jako
przyklad moze tu posluzyc chocby Sartre, ktorego fragment *oficjalnego*
zyciorysu pozwole sobie przytoczyc:

"...Sartre stwierdził, że jeśli nawet łagry sowieckie są prawdą, to
obowiązkiem humanistów jest o nich milczeć, aby nie odbierać nadziei
francuskim masom komunistycznym i nie siać zwątpienia w czystych
robotniczych sercach. Filozof usprawiedliwiał również użycie przez władze
komunistyczne terroru, a wszelkie próby zapobieżenia rewolucji
proletariackiej nazywał zdradą ideałów humanizmu. Jego zachwytu nad ustrojem
realnego socjalizmu nie zmniejszyła nawet interwencja wojskowa ZSRR na
Węgrzech w 1956 r. Sartre był oburzony na Chruszczowa za ujawnienie podczas
XX Zjazdu KPZR zbrodni stalinowskich /..../ Najbardziej krytykowany był
przez emigrantów politycznych z Europy Wschodniej, których Sartre
przedstawiał jako zdrajców i awanturników".

Literacka Nagroda Nobla przyznana zostala mu za, cytuje: "bogatą w idee,
przesiąkniętą duchem wolności i poszukiwaniami prawdy twórczość, mającą
ogromny wpływ na nasze czasy".

Z powazaniem
Piotr Arc
P.S.
Przepraszam, ze tak "przynudzam". Osobiscie za Szymborska nie przepadam bo
moje poetyckie "umilowania" zaczynaja sie w epoce skamandrytow i tam sie tez
koncza. Po prostu nie lubie atakowania kogos (kogokolwiek)jedynie na
podstawie niesprawdzonych poszlak i poglosek. Nie lubie tez wybiorczego
potepiania ludzi za zachowania, ktorych, w o wiele powazniejszym stopniu
(przyklad Sartre'a), dopuscili sie takze inni, powszechnie uwazani za godne
szacunku znakomitosci.

OdrzanskiS

unread,
Feb 13, 2002, 1:01:14 PM2/13/02
to
>essage-id: <a4e77g$gqd$1...@news.tpi.pl>

dla zydow kolego, dla zydow, ci mali ludzie byli wielcy. Jak nie ma pod reka
wielkiego zyda, to inni zydzi, takim go robia.

wies...@algonet.se

unread,
Feb 13, 2002, 2:42:49 PM2/13/02
to
Pyzol wrote:

> Moze wypadloby przejrzec losy tych niemieckich pisarzy, ktorzy aktywnie
> nazizm poparli i odszukac ilu z nich takie "epizod" wybaczono, zapomniano i
> ...poprzyznawano Nagrody Nobla za "prywatna poezje".
>
> Poniewaz nie wiem nic o takich pisarzach, wspomne sprawe Waldheima. Kiedy
> wyciagnieto mu udzial w SS - czy gromy posypaly sie na tych, ktorzy to
> przypomnieli?

w ten sposob ujete - mogiem sie zgodzic.

W

Piotr Trela

unread,
Feb 13, 2002, 2:45:02 PM2/13/02
to
jer...@newsguy.com wrote:
: In article <OTva8.25219$A44.1...@news2.calgary.shaw.ca>, "Pyzol" says...

:>
:>> Najwyrazniej Makarenko mial jednak racje z tym nieustannym
:>> wychowywaniem i rola kolektywu dla jego osiagania.
:>
:>Ze tez akurat ten pedagog przyszedl panu tutaj do glowy....
:>
: Toz on wraca do lask, Pani Katarzyno! W swietle ostatnich wyborow pewnie
: niedlugo wroci do lektur szkolnych. O przywracaniu nazw ulic Buczka,
: Nowotki itp chyba wlasnie ktos na s.c.p. pisal. Gdyby ta wymiana zdan
: miala miejsce rok temu, to pan Babilas powolalby sie zapewne na sw
: Augustyna albo na Tomasza z Akwinu.

: Panu Babilasowi (jesli czyta te slowa) gratuluje szybkiej orientacji i

: wyczucia kierunku, z ktorego wiatr wieje. [...]

: Zyczliwie
: J.M.

Pogratulowac. Panu Malcowi - kolejnego madrego i uczciwego postingu,
a "pani Katarzynie" - faworyta.

Piotr Trela

Pyzol

unread,
Feb 13, 2002, 3:26:16 PM2/13/02
to

"PiotrArc" <piot...@email.com> wrote in message
news:a4e77g$gqd$1...@news.tpi.pl...

Zapewniam pana,ze mam duzo bardziej surowa opinie wobec NN dla Sartre'a niz
Szymborskiej. Niejedno nader nieparlamentarne slowko pod jego adresem nie
raz mi sie z ust wyrwalo.
(...)> Przepraszam, ze tak "przynudzam". Osobiscie za Szymborska nie


przepadam bo
> moje poetyckie "umilowania" zaczynaja sie w epoce skamandrytow i tam sie
tez
> koncza. Po prostu nie lubie atakowania kogos (kogokolwiek)jedynie na
> podstawie niesprawdzonych poszlak i poglosek.

Wlasciwie, to sprawdzilam je juz na tyle,ze nie mam watpliwosci, iz mialy
miejsce. Niestety, nie moge zacytowac danych, bo to byly rozmowy
telefoniczne.

Nie lubie tez wybiorczego
> potepiania ludzi za zachowania, ktorych, w o wiele powazniejszym stopniu
> (przyklad Sartre'a), dopuscili sie takze inni, powszechnie uwazani za
godne
> szacunku znakomitosci.

Ja TAKZE bardzo nie lubie. Gatunek i kierunek wybiorczosci jest mi
calkowicie obojetny.

Kaska

Wawrzyniec Podwawelski

unread,
Feb 13, 2002, 4:01:10 PM2/13/02
to
On Tue, 12 Feb 2002 22:34:41 GMT, "wies...@algonet.se"
<wies...@algonet.se> wrote:


>> Dokladniej: w obu przypadkach bylo po okolo 8% (w Polsce 3/36, Niemcy
>> 5/68). Czy zadowolony z wyraznych liczb?
>Czego sie czepia.. zadowolony..

Tak.

>> Ale czy te liczby sa w ogole porownywalne?
>
>Przeciez nie chodzi o to. Zalek cos rzucil
>na temat niemieckiej inteligencji i poparcia
>dla Hitlera.. to nic nie mowi bo do krytsztalowej
>nocy nikt nie mogl sie spodziewac tego co sie stalo.
>
>Ciekawilo mnie wiec jak to wyglada w cyfrach..
>nic poza tym. Teraz ty zadowolony..:)
>
>W

Nie bardzo.
Pan Zalek wspominal o dobrowolnosci poparcia.

Z braku bylych czlonkow NSDAP (z powodow naturalnych), chetnie
zobaczylbym, ze jakis byly czlonek PZPRu zabierze TU glos i opisze, co
sklonilo go do wstapienia w szeregi.
Chec kupienia traktora, awansu w zakladzie, czy tez jakies wyzsze
cele?

Nie chce mi sie wierzyc, ze na sciepie i wlasciwie w ogole NIE MA
nigdzie bylych czlonkow PZPRu. Oczywiscie tych paru prominetnych nie
liczymy, bo o tych wiadomo.
Kogo sie nie spytac, nikt nigdy nie posiadal czerwonej legitymacji.
Odwrotnie, sami kombatanci aktywnej opozycji.

Sam bylem zuchem i harcerzem, ale tym pierwszym stalem sie w milym
wieku lat 8 czy 9, a tym drugim niejako automagicznie. Tylko po to, by
szkola miala ladna statystyke.

Moze ktos byl przynajmniej dobrowolnie w SZSP albo czyms pokrewnym?

>> Moze jakis historyk sciepowy pokusi sie o interpretacje na jutro.
>>
>> Brakuje mi tez do szczescia danych z Polski z lat do 1980.

Btw. do tych 800 tys. partyjnych po wojnie ludnosc Polski po wojnie:
1946 24 mln., 1950 25 mln., 1955 28 mln., 1960 30 mln.

Wawrzynek.

Wawrzyniec Podwawelski

unread,
Feb 13, 2002, 4:01:15 PM2/13/02
to
On Tue, 12 Feb 2002 17:51:53 -0500, "Ryfer" <ry...@nt.net> wrote:

>Fajny film wczoraj widzialem.

"Momenty byly?"

>Na poczatku dwoch kolesiow ma sie spiknac z jakas grupa na statku
>kosmicznym. Kolesie, nauczyciel i jego uczen, mieli sie spotkac z takimi
>palantami, co to wlasnie zaczeli jakas rozrobe z gosciami na tej planecie
>ponizej.

WSPANIALY opis, ale nie znam chyba (jutro przetrawie jeszcze raz).
To ma byc polski? Bo ja taki troche jednostronny obserwator jezdem...

W rewanzu tez film do zgadniecia (autor i zrodlo nieznane, pisownia
literkow z ogonkami polonijna):

PATROL

- Chol-lera. Ale mie leb boli... - wycharczal Pierwszy. - Piwa bym
siem napil.
- Nie ma - zadudnil przekaznik Glownego Komputera.
- Nie pieprz, widzialem wczoraj karton w sluzie awaryjnej - burknal
Pilot.
- To Zywiec - miauknol przekaznik.
- Ojezu, tylko nie te szczyny - Pierwszy trzymal glowe na rurze
chlodzoncej.
- A tyle razy se obiecywalem, zadnych waszych destylatow. I co?
Zmusiliscie mie, dranie.
- Ale ty chrzanisz, Pierwszy, niezla bibka byla. A pamientasz, jak
siem oswiadczyles sprzontaczce? Niezla lufa, co? Model 22, nowka -
chichotal Pilot.
Pierwszy chcial rzucic miazdzonce spojrzenie, ale akurat huknelo mu
potenznie
w glowie.
- Niezle ma... zderzaki. Sprenzony polistyren, wytrzymalosc 20 ton.-
Pilot mial dziwne poczucie humoru. Pierwszy zemdlal. Ocucily go dwa
silne, z otwartej.
Kawal chlopa byl z Pilota.
- No, pokaz siem, ojciec. Ale masz galy czerwone. Jak ten, no... no
jak siem nazywal ten mienzniak ze starych filmow?
- Schwarzenegger, Arnold - Glowny Komputer byl niezawodny.
- Coz ci siem popieprzylo, druciaku. On siem nazywal Terminator.
Pilot przyglondau sie Pierwszemu z dezaprobatom.
- No to niezle siem zaprawiles, ojciec - usmiechnol sie krzywo.
- Nie mow do mnie ojciec - wysapal Pierwszy, robionc zeza.
- Dobra, dobra, spoko, tylko siem ogarnij troche, bo jak cie Stary
przytnie w takim stanie to cie wysle na szmate. Chociaz moze ci sie i
spodoba, ta sprzontaczka wpadla ci w oko...
- Odpierdolisz sie w koncu, czy nie? - Pierwszy stanol niepewnie na
nogach.
- A Stary to mi moze skoczyc obiema nogami na warstat. Od dwoch dni
gra w bierki z Doktorem.
- Jak mi siem nudzilo, to chcialem im wlonczyc grawitacje - Pilot
nudzil sie dosyc czensto.
Pierwszy uznal, ze nalezy wrocic do obowionzkow.
- Jaki kurs? - probowal zlapac ostrosc, ekran nawigacyjny skakal mu
przed oczami.
- Na leb ci padlo? A co mie to obchodzi? Komputera spytaj.
- Komputer? Podaj aktualny kurs - Pierwszy zmilczal zniewage.
- Moze pifka? - Komputer chcial jak najlepiej.
- Kurs podaj, ty zlomie cholerny! - ryknol Pierwszy.
Niepotrzebnie, glowa mu o malo nie wybuchla.
- 33 stopnie X, 12 Y. Prendkosc 0,77c, kwadrant brzegowy II.
- No i fajnie. Gdzie Stary?
- W spisie nazwisk zalogi nie ma takiego klucza.
- Co, obrazilez sie? Bo wyloncze - najezyl sie Pierwszy. - Dowodca
gdzie jest, polglowku.
- Komandor Floty ONZ Stefan Bula znajduje sie we wlasnej kajucie, w
towarzystwie docenta doktora habilitowanego Andrzeja Kopacza -
wyskandowal komputer.
- W dupe mie pocaluj - warknol Pierwszy oficer patrolowca Floty ONZ,
porucznik Tadeusz Cichy.
- Daj spokoj, Tadziu, z nim nie wygrasz - Pilot szukal czegos wsrod
pustych kartonow po pizzy, zalegajoncych podloge sterowki.
- Gdziez tu mialem sok z ogorkow...
- To jeszcze zobaczymy - odgrazal sie Pierwszy - Komputer? Byly jakies
wiadomosci?
- Tak.
- No? Dawaj.
- Nie rozumiem polecenia.
- A kopa chcesz? Moze ci troszke obnizyc zasilanie, co? Albo
niechconcy mi sie wyleje browar na plyte czolowom, co ty na to?
- Plyta czolowa jest wodoszczelna, pancerz wytrzymuje nacisk 350 kg na
centymetr kwadratowy. No, sprobuj, sprobuj, ty leszczu - komputer nie
wytrzymal.
Pierwszy zamknol oczy na chwile. - Wyloncze go, co?
Chociaz na pol godziny, stawia sie, wredny tranzystor.
- Taa, wyloncz, wyloncz, sam se bendziesz trymowal i odpalal ekrany,
sam se napompujesz chlodziwa do reaktora i sam bendziesz regulowau
sklad mieszanki, co, frajerze? - Komputer poczul sie SILNY.
- ... ci w oko! - Pierwszy poddal sie pierwszy. - Wyswietl ostatnie
depesze. Natychmiast. - popatrzyl na ekran i zamarl.
Pilot z triumfalnym rykiem wydostal spod kartonow jakiz sloik. - A!
Wiedzialem, ze gdziez tu som! Mamusia mi dala przed odlotem. I grzybki
w occie... - cieszyl sie jak dziecko.
Popatrzyl na Pierwszego.
- Ty, coz tak zsinial? Niedobrze ci? Rany boskie, jak zahaftujesz
sterowke to cie strzele... masz tu soczek. Z ogorkow. Dobry, kwaskowy
.- Pierwszy dzgal paluchem w punkt na ekranie i lapal gwaltownie
powietrze otwartymi ustami.
- No, co tam masz? Jakiz feler? Pokaz. - Pilot odsunol trzymajoncego
sil za serce Pierwszego i zaczol czytac.
- O kurwa. Alarm czerwony dla kwadrantow I, II i III, plan defensywny
"High Tower"! Kurwa mac! Kiedy to przyszlo?! Komputer?! Kiedy, do
cholery to przyszlo?
- Czas pokladowy przyjencia depeszy: 23:12:30
- Ty cycu krzemowy! Dlaczego nie podales ogolnym?!
- Sluzbe pelnil porucznik Tadeusz Cichy. Brak odzewu na sygnal
przywolawczy - najprawdopodobniej zatrucie alkoholowe.
- Ale Stary, mogles zawiadomic Starego! - pienil sie Pilot.
- Komandor Stefan Bula odlonczyl kanaly komunikacyjne swojej kajuty.
Rozgrywal wlasnie wariant podwojnego harpuna z bosakiem.
- Co ty bredzisz?!
- Bierki. Gral w bierki z Doktorem.
- No to lezymy. Podaj lokalizacje pozostalych jednostek Floty w
kwadrantach I - III. - Pilot nie zauwazyl, ze sloik z bezcennymi
ogorkami wysuwa mu sil z palcow.
- 5 okrentow liniowych kontynuuje koncentracje w sektorze A7 i wzywa
wszystkie jednostki pomocnicze do dolonczenia do grupy.
- Ale prewet...ale prewet... - Pierwszy patrzyl tempo w sciane i
histerycznie jenczal.
- Ubikacje znajdujom sie 20 metrow po lewej stronie od glownego
korytarza - Komputer zaczynal siem gubic.
- Wiesz co? Jestez jak wielki, bolesny wrzod na dupie - Pilot nerwowo
przerzucal jakiez wajchy. - Tadziu, lepiej sie chwyc czego, albo
legnij tu, w sterowce. - Zlapal mikrofon - Zaloga! Uwaga, za 30 sekund
pelny ciong, idziemy za alarmem czerwonym, po wyrownaniu
przyspieszenia na stanowiska bojowe. Pelna gotowosc okrentu za okolo
pol godziny!

Kabina dowodzenia UNS "Geneva".

Glownodowodzoncy Floty, komandor Jean Bessard byl w kiepskim
nastroju.
Biegal nerwowo wokol ekranu nakresowego. Wiadomo bylo powszechnie, ze
jesli prendkosc biegu komandora przekraczala 15 km/godzine, to lepiej
bylo do niego nie podchodzic. Obecnie martwa strefa wokol Bessarda
rosciongala sie na okolo 3 metry.
- Podac zaawansowanie koncentracji sie - warknol.
- 80% - ten komputer byl strojony przez Niemcow.
- Do jasnej cholery! Kogo jeszcze nie ma?! - grzmial Francuz - rozkaz
zostal nadany 6 godzin temu!!
- Nie zglosil sie jeszcze UNS ..."Waziava" - komputer zabzyczal
niepewnie.
- Co tam seplenisz? Mow wyraznie, kurwa, co tu sie dzieje?! - zly
humor Bessarda nie oszczendzal nikogo i niczego.
- UNS "Warsaw" - sygnalizator przecionzenia translatora zgasl po
chwili.
- Polacy. WIEDZIALEM. Kto tam dowodzi? Komputer, ruszaj sie, do
cholery, moj kalkulator jest szybszy!
- Komandor Stefan Bula.
- No tak. Jeszcze fana bierek mi tu brakuje. Gdzie oni som?
- Idom pelnym ciongiem w naszym kierunku. Przewidywany czas
dolonczenia do grupy: za okolo dwie godziny
- Mogom sobie wsadzic w dupe dwie godziny! Za dwie godziny moze juz
byc po nas. Obcy nie bendom czekali, az szanowna Bula wyleczy z kaca
zalogi i laskawie zajmie pozycje. Przypomnij mi, zebym poslal wniosek
o postawienie go w stan oskarzenia za niesubordynacjl. Bendzie latal.
Ze szczotom po moim pokladzie chyba. Dobra, damy sobie rady bez ich
zachlanego patrolowca. Zresztom i tak pewnie wybiliby mi pol grupy,
zanimby sie zorientowali, ze walom do swoich. A jakby tak wywalic ich
w przestrzen jako tajnom bron...? - rozmarzyl sie Bessard. - Te ich
zapasy gorzaly moglyby zrobic niezly mlyn.
- Tej gorzaly to juz tam pewnie nie ma - wtroncil adiutant. -
Na plycie celnicy znalezli dwie skrzynki. Zabrali wszystko.
- Gowniarz jeszcze jestes, nie znasz ich. Specjalnie podlozyli dwie,
ze niby to juz wszystko. Dwie skrzyneczki "Wyborowej" to oni majom na
jeden weekend. Cholerne cwaniaki. Dobra, gdzie te zielone pokurcze?
- Zajmujom pozycje na prawym skrzydle. Majom przewage, sami ich nie
zatrzymamy.
- Dalismy dupy. Ale przynajmniej przytrzymamy ich do przybycia 4.
grupy. Przygotowac sie do obrony strefom kolowom. UNS "Geneva" w
centrum, Amerykanie na skrzydla.

***

- Ale mam wory pod oczami. Nie mogl patrzec na te obwislom maske -
Pierwszy gapil sie w lustro. Beznadziejna sprawa, wyglondam na 60 lat
- pomyslal.
- Ty, pienkny, wyjdz z kibla. Chyba sie zaczelo - Pilot wyglondal
dziwnie dobrze, jak na dwudniowa zabawe.
- Co sie zaczelo? - Pierwszy jeszcze nie kojarzyl.
- Gowno. Grzejom sie na calego. Walom z obu stron. Wlasnie chyba
stracilismy jednego. To chyba Amerykanie - wyjaznial Pilot.
- Zatkali sie gumom do zucia - Pierwszy zaczol byc cyniczny.
- Kiedy dolecimy?
- Za jakiez pol godziny. Ale chyba nie bendzie juz do kogo sie
odezwac. Ale jatka. Szkoda, ze nas tam nie ma. Dalibysmy ufolom kopa!
- podgrzewal sie Pilot.
- Ta, ty bys szczegolnie dal. W gardlo, to ty umiesz dawac. I tylko
to.
- Spadaj, jeszcze mie nie znasz. Moj prapradziadek pod Lenino...
- Zostaw przodka w spokoju, dobra? Co mie obchodzi twoja genealogia?
- Ge... co?
- Jajco. Przeczytalbys jakoms ksionzke czasem.
- Wczoraj przeczytalismy razem. Nawet kilka - zarechotal Pilot.
Pierwszy wzniosl oczy do nieba.
- Wloncz komputer bojowy lepiej
- W kule grasz? Przeciez nie dziala. - Pilot byl zdziwiony.
- Jak to nie dziala?! Dlaczego nie dziala?! - spienil sie Pierwszy.
- Ty, jak chcesz rznonc glupa, to pogadaj z kucharzem. Opchnelizmy
modul celowniczy Ruskom. Za kawior. Pamienc ci odjelo? - urazony Pilot
wzruszyl ramionami.
- Kurwa, ty to byz matke wlasnom sprzedal. - Pierwszemu opadly rence.
- Taaa? A kawior to zarlez, co? Az ci sie uszy trzensly, tak
wpieprzales. Pewnie od tego tak cie leb boli. - Pilot obrazil sie
definitywnie.
- No to przeprogramuj glowny. Odpalac bendziemy sami.
- Peta se mozesz sam odpalic. Jak pokierujesz ogniem? Na oko? Na twoje
bym za bardzo nie liczyl, niedlugo zaczniesz zwiecic w nocy. -
sceptycyzm Pilota byl ogolnie znany. I szanowany.
- No to nie wiem, bendziemy taranowac moze, co cwaniaku?
- A tak. Abordaz, HURRAAAAA!!! - Pilot zerwal sie z fotela z groznom
minom.
- Nie drzyj sie, jasny gwint, leb mi zaraz penknie. No nic, lecimy na
razie, potem sie zobaczy. Co robi Stary?
- Zgadnij
- Bierki? Caly czas?
- No. Dluga partia.
- Powiemy mu?
- Po co? I tak nie wyjdzie. Powie, ze opracowuje strategiczny plan
urlopowy i zeby mu nie przeszkadzac jakimis gownami.
- No i fajnie. Mozecie mie wszyscy w dupe pocalowac. Ide strzelic
browar.
- Daj jedno, jedno jeszcze nikomu nie zaszkodzilo. - zgodzil sie
laskawie Pilot.

***

- Ognia, chlopaki, ognia! - darl sie Bessard - zachodzom nas dwa z
lewej, odpalic pozoratory!
- UNS "Washington" melduje uszkodzenie chlodzenia stosu. Rdzen im sie
topi - adiutant goronczkowo walil w klawisze.
- Niech sie ewakuujom i ustawiom kurs statku na centrum grupy
nieprzyjacielskiej. Moze chociaz podeslemy im bombe.
Na glownym ekranie zalsnila rubinowo chmura rozpylonych gazow. Znikly
w niej dwa statki o dziwacznych ksztaltach. Obcy.
- Dobra. Dwoch mamy z glowy. Ilu wyszlo z "Washingtona"?
- Nikt. Zaciely im sie zluzy awaryjne.
- Szkoda. Z Hendersonem gralem w szachy. Dobry byl. - Bessard patrzyl
martwo w ekran. Nagle wyostrzyl wzrok.
- Ty, co to za wariat? - adiutant rzucil wzrokiem na ekran nakresowy.
- Komputer, zidentyfikuj obiekt Sierra-7.
- UNS ..."Wa..War..a" - belkot maszyny stal sie niezrozumialy.
- Daruj sobie, to Polacy. Co oni kurwa mac robiom?!
- Ich komputer bojowy nie zglasza sie. Wpieprzajom sie w sam srodek
ich lewego skrzydla. Zblizenie! O rany, co z nimi, bendom taranowac???
- To nie Trafalgar, poruczniku. Nie mozna abordazowac statku
kosmicznego.
- Wiem, komandorze. Ale oni nie wiedzom - adiutant wskazal na ekran -
walom prosto w ich centralny okrent, to chyba flagowy.
- Ojezu, a jak im sie uda? Co ja powiem w sztabie?? Ze zdobylizmy obcy
statek flagowy przy pomocy ABORDAZU??? Moze jeszcze wywieszom sobie
"Jolly Roger" na maszcie przekaznikowym?!

***

Pilot odlepil twarz od klawiatury i przymglonym wzrokiem zmierzyl
kabine. "Ale syf" pomyslal. "I co to tak brzenczy?"
- O kurwa! Alarm zblizeniowy! Komputer! Cos ty zrobil?! - Pilot miotal
sie miendzy pulpitami.
- Ja? Bylem caly czas w sleep mode.- komputer byl jeszcze troche
obrazony.
- Tadziu! Tadek, obudz sie, do cholery! Zaraz wyrzniemy w jakiez
gowno!
Pilot szarpal spioncego pod szafkom Pierwszego.
- Nnn...no co...co mie trzonchasz, odpieprz sie, baranie - rozespany
Pierwszy rozgarnol sterte puszek usilujonc wstac.
- Ty, popatrz na ekran, co to za dziwolong? - Pilot gapil sie w obraz
transmitowany przez kamery na pancerzu - Ojezu, ale wielkie bydle...
Pierwszy nie wyglondal na zainteresowanego:
- Daj mi pospac, ide do siebie. Pilot zafascynowany szeptal do siebie:
"Obcy, to jest, do kurwy nendzy obcy statek". Pierwszy otrzezwial
momentalnie.
- Coz ty powiedzial?! Pokaz! - dopchal sie do ekranu - Oz ty w morde!
- No, jak stodola, nie? - Pilot byl w siodmym niebie.
- Co ty pieprzysz?! Zaraz sie w niego wrombiemy z wielkim hukiem,
zmieniaj kurs, baranie!! - wrzeszczal Pierwszy.
- Za pozno troche, musialbym rozwinonc jakiez 20 g, zeby sie z tego
wywinonc. Penklibyzmy jak banki - rozmarzyl sie Pilot.
Pierwszy oklapl wyraznie. Po chwili wzrok mu stwardnial.
- Taaak? - wysyczal. - No to ja im pokaze. Jeszcze zobaczymy. Na
Warszawiaka siem porwales, lachmyto jedna, zobaczysz, co znaczy
zadrzec z chlopakiem z Prazki - warczal przez zacisniente zemby,
walonc zaciekle w klawisze
- Chodz, Tomek, pokazemy im wszyskim - Pilot mial lzy w oczach.
Usiadl w fotelu sterowniczym, wyprostowal sie, zapiol pasy.
- Dobra, za pradziadka. Otworzyc luki torpedowe. Glowice jondrowe
uzbrojone.
Wyrzutnie 1-6... OGNIA! - Lekki wstrzons oznajmil start 6 cienzkich
rakiet.
- I lu go w dupe! - ryczal Pierwszy - I co tera? Glupio ci, co,
szmaciarzu? A co powiesz na to? - wyregulowal optyczny celownik
lasera.
- Laserem go, Tadziu, laserem! - wrzeszczal z fotela Pilot, napinajonc
pasy.
Na ekranie glownym ogromna, nieksztaltna bryla metalu, odwrocona do
nich tylem rozpoczela powolny obrot w ich kierunku.
- Trzymaj go, Tomek, wal torpedy!
- Wyrzutnie 7-12 OGNIA!
Dwie z rakiet, skierowaly czujniki na potenzne zrodlo promieniowania
podczerwonego - dysze silnikow pomocniczych Obcego.
- Ojezu, ale pierdutnelo - szepnol Pilot - co to bylo?
- Nie wiem, chyba dostal prosto w komore. Rozpieprzylo mu caly naped.
- A jak ma jonowy?
- To jeszcze go raz - Pierwszy przejechal laserem po garbatej
powierzchni - chyba mu pociolem anteny.
- Chyba po nim. Nie rusza sie, brak aktywnosci EM. W calym spektrum
cisza.
- Haaa! Mamy go! Jezdem Tygrys przestrzeni!
- Jest loncznosc z Glownym.
Pierwszemu zrzedla mina. - Opieprzom nas. Jak nic mamy po szeregowcu.
- Nie peniaj, wiesz, co mowiom? - Pilot przelonczyl odbior na
wewnentrzne glosniki:
- ... po brawurowym ataku okrentu UNS "Wa..za..wasa.. WARSAW"
zniszczono statek dowodzenia obcej floty!!" - pial w zachwycie glosnik
- "Ten niespodziewany, prawie samobojczy atak zmienil calkowicie obraz
bitwy i odwrocil zly los..."
- Tadziu, to o nas??
- A jak. Mow do mnie "Tygrysie" - wypiol sie dumnie Pierwszy.
Glosnik zachrypial znowu:
-"...rozszyfrowanej depeszy poprzedzajoncej odwrot napastnikow. Brzmi
on: <zaatakowani przez (statek?) specjalnych sie taktycznych,
(genialny?) manewr jednostki bojowej o (kodowej?) nazwie POLACY> To
swienta prawda, dodatkowo potwierdzamy przechwycony niekompletny
meldunek z UNS "Warsaw", z ktorego odczytano tylko tajemniczy okrzyk
"Na Berlin!...". UNS "Berlin" nie bral udzialu w bitwie z powodu
remontu w stoczni kosmicznej w Bremie. Czekamy na wyjaznienia.
Dzienkujemy wam, Polacy!"

wies...@algonet.se

unread,
Feb 13, 2002, 4:17:26 PM2/13/02
to
Wawrzyniec Podwawelski wrote:

> On Tue, 12 Feb 2002 22:34:41 GMT, "wies...@algonet.se"
> <wies...@algonet.se> wrote:

> >Ciekawilo mnie wiec jak to wyglada w cyfrach..
> >nic poza tym. Teraz ty zadowolony..:)

> Nie bardzo.
> Pan Zalek wspominal o dobrowolnosci poparcia.

No ja ci w tym nie pomoge.. niestety ale ominela
mnie przyjemnosc bycia czlonkiem PZPR malo tego
nigdy nawet nie rozwazalem takiej mysli.

Moj ojciec byl czlonkiem PZPR wstapil chyba jako
20 letni chlopak. Dlaczego, ajk pamietam z tego
co opowiadal.. vyl w sowieckiej Polskiej armi
kilku kolegow wstapilo to i on... byl w czolgach
i w altyleri.

W

Wawrzyniec Podwawelski

unread,
Feb 13, 2002, 4:52:08 PM2/13/02
to
On Wed, 13 Feb 2002 21:17:26 GMT, "wies...@algonet.se"
<wies...@algonet.se> wrote:

>No ja ci w tym nie pomoge.. niestety ale ominela
>mnie przyjemnosc bycia czlonkiem PZPR malo tego
>nigdy nawet nie rozwazalem takiej mysli.

Tez sie i nie spodziewalem.

Ale moze sie jeszcze ktos zglosi :)

>Moj ojciec byl czlonkiem PZPR wstapil chyba jako
>20 letni chlopak. Dlaczego, ajk pamietam z tego
>co opowiadal.. vyl w sowieckiej Polskiej armi
>kilku kolegow wstapilo to i on... byl w czolgach
>i w altyleri.
>
>W

To jak ja w tym "moim" ZHP. Nie liczy sie.

Wawrzonek.

Ryfer

unread,
Feb 13, 2002, 5:33:23 PM2/13/02
to

Uzytkownik "Wawrzyniec Podwawelski" <wwa...@freenet.de> napisal w wiadomosci

: Nie bardzo.


: Pan Zalek wspominal o dobrowolnosci poparcia.
:
: Z braku bylych czlonkow NSDAP (z powodow naturalnych), chetnie
: zobaczylbym, ze jakis byly czlonek PZPRu zabierze TU glos i opisze, co
: sklonilo go do wstapienia w szeregi.
: Chec kupienia traktora, awansu w zakladzie, czy tez jakies wyzsze
: cele?
:
: Nie chce mi sie wierzyc, ze na sciepie i wlasciwie w ogole NIE MA
: nigdzie bylych czlonkow PZPRu. Oczywiscie tych paru prominetnych nie
: liczymy, bo o tych wiadomo.
: Kogo sie nie spytac, nikt nigdy nie posiadal czerwonej legitymacji.
: Odwrotnie, sami kombatanci aktywnej opozycji.
:
: Sam bylem zuchem i harcerzem, ale tym pierwszym stalem sie w milym
: wieku lat 8 czy 9, a tym drugim niejako automagicznie. Tylko po to, by
: szkola miala ladna statystyke.
:
: Moze ktos byl przynajmniej dobrowolnie w SZSP albo czyms pokrewnym?

:
: Wawrzynek.

Wawrzek, szczerze Ci powiem ze mialem zamiar sie zapisac - ale, zawsze przed
kazda doniosla decyzja w zyciu sie zastanawiam, tak bylo i z ta czy sie
zapisac?
Zanim sie zdecydowalem PZPR diabli wzieli! Stanalem przed nastepnym
dylematem - Solidarnosc? Znowu sie zaczalem zastanawiac - to samo!
Wzialem dupe w troki i TU, juz nie musze sie zastanawiac!

Czy to Cie satysfakcjonuje?

E


only real fatso

unread,
Feb 13, 2002, 9:00:53 PM2/13/02
to
Ja wstapilem do PZPR jako kandydat Partii w 1965. Mam na dowod powyzszego
artykul z Gazety Pomorskiej z moim zdjeciem. Moglbym to opisac i zdjecie
zeskanowac i puscic na internet ale mi sie aktualnie nie chce. Wypilem butelke
rumu z sokiem kokosowym i w tym stadium interesuja mnie rzeczy bardziej
esoteryczne. Prosze przypomniec przy innej okazji!

jer...@newsguy.com

unread,
Feb 14, 2002, 9:04:50 AM2/14/02
to
In article <a4efnu$3d6$2...@coranto.ucs.mun.ca>, Piotr says...

>
>Pogratulowac. Panu Malcowi - kolejnego madrego i uczciwego postingu,

Dziekuje, Panie Trela. Szkoda, ze nie moge sie podobnym sformulowaniem
odwzajemnic, panskie bowiem postingi nie sa ani madre, ani uczciwe.

J.M.

Piotr Trela

unread,
Feb 14, 2002, 11:17:08 AM2/14/02
to
jer...@newsguy.com wrote:
: In article <a4efnu$3d6$2...@coranto.ucs.mun.ca>, Piotr says...

: J.M.


--
--------------------
Piotr Trela
ptrela @ morgan.ucs.mun.ca

Piotr Trela

unread,
Feb 14, 2002, 12:12:23 PM2/14/02
to
jer...@newsguy.com wrote:
: In article <a4efnu$3d6$2...@coranto.ucs.mun.ca>, Piotr says...

:>
:>Pogratulowac. Panu Malcowi - kolejnego madrego i uczciwego postingu,

: Dziekuje, Panie Trela. Szkoda, ze nie moge sie podobnym sformulowaniem
: odwzajemnic, panskie bowiem postingi nie sa ani madre, ani uczciwe.

Jesli dopatrzyl sie Pan w moich slowach komplementu to pogratulowac
tej Panskiej "ogromnej inteligencji" ktora tak sie zachwycala pani
Makowska.
http://groups.google.ca/groups?hl=en&selm=944b04%24ijh%241%40coranto.ucs.mun.ca

Musze jednak Pana zmartwic - to byla IRONIA. Postronny czytelnik
moglby nie domyslec sie tego z Panskiego postingu, bo pominal Pan swoje
slowa do ktorych odnosil sie moj komentarz. Panska skromnosc sie Panu
chwali, ale mysle, ze jesli jest Pan zadowolony ze swego postingu,
to powinien sie Pan nim podzielic z czytelnikami.

Pozwole sobie wiec odtworzyc slowa szanownego Pana, aby kazdy mogl
docenic jak sa "madre" i "uczciwe":

------
:>Michal Babilas wrote:
: Pyzol wrote:

:>> Najwyrazniej Makarenko mial jednak racje z tym nieustannym
:>> wychowywaniem i rola kolektywu dla jego osiagania.

:>Ze tez akurat ten pedagog przyszedl panu tutaj do glowy....

: Toz on wraca do lask, Pani Katarzyno! W swietle ostatnich wyborow pewnie
: niedlugo wroci do lektur szkolnych. O przywracaniu nazw ulic Buczka,
: Nowotki itp chyba wlasnie ktos na s.c.p. pisal. Gdyby ta wymiana zdan
: miala miejsce rok temu, to pan Babilas powolalby sie zapewne na sw
: Augustyna albo na Tomasza z Akwinu.

: Panu Babilasowi (jesli czyta te slowa) gratuluje szybkiej orientacji i
: wyczucia kierunku, z ktorego wiatr wieje. [...]

: Zyczliwie
: J.M.
---------------

Skoro o takiej "madrosci" i "uczciwosci" mowimy, to Panski komentarz:

: Dzieuje. Panie Trela. Szkoda, ze nie moge sie podobnym sformulowaniem


: odwzajemnic, panskie bowiem postingi nie sa ani madre, ani uczciwe.

byl, wbrew Pana zamierzeniom, komplementem.

: J.M.

Piotr Trela

Wawrzyniec Podwawelski

unread,
Feb 14, 2002, 2:30:11 PM2/14/02
to
On 14 Feb 2002 02:00:53 GMT, fatso...@aol.com ( only real fatso)
wrote:

>Ja wstapilem do PZPR jako kandydat Partii w 1965. Mam na dowod powyzszego
>artykul z Gazety Pomorskiej z moim zdjeciem. Moglbym to opisac i zdjecie
>zeskanowac i puscic na internet ale mi sie aktualnie nie chce. Wypilem butelke
>rumu z sokiem kokosowym i w tym stadium interesuja mnie rzeczy bardziej
>esoteryczne. Prosze przypomniec przy innej okazji!
>
>fatso

Gratuluje odwagi (dzisiaj).
Jakby kiedy przy okazji, to poprosze o rozjasnienie owczesnej decyzji.

Rum (54° ?) z sokiem kokosowym (gesty ten sok jakis?)? 1:1?
Bo ja lubie te tematy... :)

Pozdrawiam!
Wawrzyniec.

Wawrzyniec Podwawelski

unread,
Feb 14, 2002, 2:30:14 PM2/14/02
to
On Wed, 13 Feb 2002 17:33:23 -0500, "Ryfer" <ry...@nt.net> wrote:

>Wawrzek, szczerze Ci powiem ze mialem zamiar sie zapisac - ale, zawsze przed
>kazda doniosla decyzja w zyciu sie zastanawiam, tak bylo i z ta czy sie
>zapisac?
>Zanim sie zdecydowalem PZPR diabli wzieli! Stanalem przed nastepnym
>dylematem - Solidarnosc? Znowu sie zaczalem zastanawiac - to samo!
>Wzialem dupe w troki i TU, juz nie musze sie zastanawiac!
>
>Czy to Cie satysfakcjonuje?

Jakby kiedy przy okazji, to jaki byl spirytus movens tego zamiaru?
Widze wlasnie w leksykonie, ze PZRP mial szalona popularnosc wlasnie
przed koncem. Zdecydowanie najwiecej czlonkow bylo w latach 1976-80.

Wawrzon.

Wawrzyniec Podwawelski

unread,
Feb 14, 2002, 3:45:03 PM2/14/02
to
On Sun, 10 Feb 2002 03:33:42 GMT, "Pyzol" <py...@shaw.ca> wrote:

>A wlasnie! Nagrody! Wszyscy z wyzej podpisanych ( z wyjatkiem chlubnym
>Mrozka) byli - w roznym okresie - laureatami roznych nagrod krakowskich,
>wielu - nagrod panstwowych ( najczesniej przyznawanych w latach 70tych).
>Kaska

Wlasnie, niech zyje chlubny wyjatek! Niech zyje Mrozek!

Pst, pst, w dodatku dzwonil Hans i powiedzial, ze jak tu nie bedzie
wiecej "culture", to i nie bedzie wiecej pieniedzy :(

Ponizej pierwsza czesc opowiadanka Mrozka, ktore osobiscie tlumaczylem
z wloskiego na polski (przynajmniej staralem sie, od 1985, dobre 10
lat). Byloby mi milo, gdyby mi ktos zdradzil tytul oryginalu i polskie
zrodlo.
Oczywiscie cytuje tylko fragment wiekszej calosci jako reklame i
zachete do kupowania ksiazek Mistrza.


Sad Ostateczny

Umarlem i znalazlem sie na Tamtym Swiecie. Brama do Tamtego Swiata
byla przystrojona czerwonymi choragwiami.
"Wlasciwie spodziewalem sie blekitnych", powiedzialem do czlowieka w
bramie.
"Zmarliscie juz dawno temu?"
"Nie, dopiero co przed chwila".
Portier skinal glowa, jak gdyby tej odpowiedzi wlasnie sie spodziewal.
Byl samozadowolony jak znawca, ktory pewna rzecz trafnie oszacowal.
"Pochodzenie?"
"Z Ziemi. To znaczy z planety."
Spojrzal na mnie z namaszczeniem fachowca, ktory sie zastanawia nad
metoda dalszego postepowania. Mial w sobie cos nieskonczenie
fachowego, chociaz nie bylem w stanie ustalic, o jaki zawod chodzi.
Ale z pewnoscia nie o zwyklego portiera. Jednoczesnie nie moglem sie
pozbyc wrazenia, ze z ta profesja juz mialem kiedys do czynienia.
"Dobra", powiedzial, "nie bedziemy robic z tego wielkiej historii,
chociaz z powodu takich zartow moglibyscie miec duze klopoty. Znaczy,
z powodu niepowaznego podejscia do sprawy. Ale tym razem jeszcze
wybaczymy. Pochodzenie?"
"Przeciez juz powiedzialem."
Uderzyl piescia w stol.
"Robotnik, chlop czy inteligencja. Moze wielki posiadacz ziemski,
co?"
"Posiadacz ziemski? Nie, alez skad", zaprzeczylem szybko, poniewaz
obudzil sie we mnie jakis stary refleks.
"W takim razie to tu wypelnic!" I podsunal mi formularz z wieloma
rubrykami wydrukowany na szarym papierze o znanej mi, marnej jakosci.
"Chcialem tym tylko powiedziec, ze myslalem, ze tu jest przeciez
wszystko wiadome. Wiec nie potrzeba..."
On podniosl wzrok do nieba, jesli tak mozna powiedziec, poniewaz juz
znajdowalismy sie w niebie z anielska, chociaz grozaca, poniewaz
zbytnio ostentacyjna cierpliwoscia.
"Naturalnie jest wiadome. Ale co to ma z tym wspolnego? Wiadome a
wypelnic to przeciez dwie zupelnie rozne rzeczy."
"Jak na Ziemi tak i w Niebie?"
"Tak jest."
Podal mi pioro na lancuszku (zeby piszacy go nie ukradli? Ale tutaj, w
Niebie?!), ktore tez mi juz bylo dobrze znane. Na koncu stalowki
wisialy resztki martwej muchy.
"Pisac czytelnie i niczego nie opuszczac."
Coz to, swiety Piotrze, tu jest przeciez Niebo, a nie Ziemia, chcialem
powiedziec, spojrzalem jednak na jego gladko wygolona twarz i
zrezygnowalem. Swiety Piotr, o ile mi wiadomo, nosi obfita brode. Moze
zreszta wyszedl na chwile i ten tu tylko jest jego pomocnikiem, ktory
naduzywa wladzy w chwili nieobecnosci szefa. Widocznie dzieje sie to i
w Niebie. Nie ma co przyczepiac sie do takich drobnostek, poza tym
wszystko wydaje sie przeciez byc w porzadku. Wielki portret Boga Ojca
z wielka, prawidlowa broda wisial w portierni na scianie.

cdn.

OdrzanskiS

unread,
Feb 14, 2002, 4:04:30 PM2/14/02
to
>Subject: Re: Zabic ksiezy
>From: fatso...@aol.com ( only real fatso)
>Date: 2/13/02 9:00 PM Eastern Standard Time
>Message-id: <20020213210053...@mb-cl.aol.com>

>
>Ja wstapilem do PZPR jako kandydat Partii w 1965. Mam na dowod powyzszego
>artykul z Gazety Pomorskiej z moim zdjeciem. Moglbym to opisac i zdjecie
>zeskanowac i puscic na internet ale mi sie aktualnie nie chce. Wypilem
>butelke
>rumu z sokiem kokosowym i w tym stadium interesuja mnie rzeczy bardziej
>esoteryczne. Prosze przypomniec przy innej okazji!
>
>fatso
>
>

nie jestem zdziwiony, jestes konformista, wiemy jaka partie wybralbys w
przedwojennych Niemczech etc. zawsze z pradem, wygladasz na takiego, to jest na
buzi wypisane.

OdrzanskiS

unread,
Feb 14, 2002, 4:05:35 PM2/14/02
to
>Subject: Re: Zabic ksiezy
>From: wwa...@freenet.de (Wawrzyniec Podwawelski)
>Date: 2/14/02 2:30 PM Eastern Standard Time
>Message-id: <3c6c0e28...@news.cis.dfn.de>

to zrozumiale, jak sie w glowie nie ma nic, to moze alkohol pomoze.

Anna

unread,
Feb 17, 2002, 7:27:17 PM2/17/02
to
"Pyzol" <py...@shaw.ca> wrote:
>Pani Aniu,
>przeczytalam pani post, zaczelam odpowiadac, skreslilam, poszlam dojesc sie
>szartlotka, przeczytalam jeszcze raz, puste okno do odpowiedzi wycielam,
>przeczytalam po raz trzeci wi w koncu juz mi sie sprzykrzylo.
>
>Jedyne co moge powiedziec, to tyle, ze ja tez bardzo pania lubie i
>serdecznie pozdrawiam.

No to skoro wzajemnosc uczuc juz ustalilysmy, mozemy sie teraz
wymienic przepisami na szarlotke.:-)

>Z tego wszystkiego co mi przychodzi do glowy, to chyba najlepsza reakcja.

Tak to, niestety, czasami bywa ze do glowy nie przychodzi cos, co
najprostsze. W tym przypadku tez "najlepsze"...
WYSTARCZYLOby p r z e p r o s i c, Pani Kasiu.:-)

Ale podzielam z panem Michalem uczucie zadowolenia. Cieszy mnie kazda
oznaka zmian ku lepszemu.:-)
Poza tym powiem Pani po cichu - jak kobieta kobiecie - ze znacznie
bardziej Pani do twarzy z szarlotka niz z inwektywa jaka.;-)

Ostatnio walkuje sie na tym forum kwestie zasadnosci wyciagania na
swiatlo dzienne zdarzen sprzed lat i zestawianie ich z postawa danej
osoby wykreowana na dzien dzisiejszy. W swietle tego dobrze chyba
zrobilam, ze "nie zamiotlam pod dywanik" tylko przypomnialam ow
incydent sprzed 3 i pol roku, no nie?;-)

Pozdrawiam
Anna
ann...@torun.pdi.net

>Nieustajace pozdrowienia,
>Kaska
>
>
>"Anna" <ann...@torun.pdi.net> wrote in message
>news:3c695ed7...@news.task.gda.pl...
>> "Pyzol" <py...@shaw.ca> wrote:
>> >
>> >"Leszek Andrzej Kleczkowski" <lakl...@biotroll.uio.no> wrote in message
>> >news:a48hpb$9kh$1...@readme.uio.no...
>> >> wies...@algonet.se <wies...@algonet.se> wrote:
>> >> : jer...@newsguy.com wrote:
>> >>
>> >> :> Reb Ksywa aby nie z Chelma sie wywodzi?
>> >>
>> >> : Zapewniam ze nie...:)
>> >>
>> >> Co takiego trefnego w Chelmie?
>> >> A pytam, bo mam stamtad rodzine..
>> >
>> >Pracowali moze w transporcie?
>> >Kaska
>>
>> Pani sie chyba za daleko posunela z tymi swoimi uszczypliwosciami,
>> Pani Kasiu:-((
>>
>> I pomyslec, ze kiedys, z powodu rownie wrednej insynuacji jakiej _ja_
>> RZEKOMO (powtarzam: RZEKOMO, bo NIGDY i wobec NIKOGO zarzucanego mi
>> czynu nie popelnilam!) w stosunku do Pani czy Paninej rodziny sie
>> dopuscilam, wyglosila Pani na tym forum pelna oburzenia 'przemowe', a
>> pozniej jeszcze _nie_raz_ owej NIE POPELNIONEJ przeze mnie WINY
>> uzywala Pani by wskazac otoczeniu _"nikczemnosc"_ mego charakteru!
>> Skoro _nie_raz_, wiec chyba wlasciwie zrozumialam Panina OCENE tego
>> typu postepku (tu: pomowienie)
>>
>> Czyli bezpodstawne oskarzenie o popelnienie jakichs podlych czynow
>> jest bardzo *be* - ale tylko wowczas, gdy siebie Pani widzi jako
>> obiekt takich pomowien, tak?:-o
>>
>> Podobne oskarzenie w Pani wykonaniu jak sie nazywa, Pani Kasiu?...
>> "Dyskusja"?:-)
>>
>> Aby oszczedzic Pani wysilku wyglaszania zbytecznych tyrad odsylam
>> sciepowiczow pod adres:
>>
>>
>http://groups.google.com/groups?q=g:thl4054217424d&hl=pl&lr=lang_pl&selm=6sv
>7ja%24emb%241%40Waldemar.mat.uni.torun.pl
>>
>> gdzie RZEKOMO dopuscilam sie ohydnej insynuacji wobec Paninej
>> rodzinny.
>> Nie chce, by ktos sadzil, ze stosuje tu podwojny standard.:-)
>>
>> Dla Pani zas (nie lubi Pani ponoc zagladac do archiwun - tak zdaje sie
>> tlumaczyla Pani panu Piotrowi Trela:-)) rzeczony posting przytaczam
>> ponizej w calosci (na wszelki wypadek:-)). Jedyne zmiany jakich w nim
>> dokonalam to podkreslenie istotnych w danej sprawie fragmentow.
>>
>> Pozdrawiam
>> Anna
>> ann...@torun.pdi.net
>>
>> -----poczatek cytatu (wraz z headerem mojego postingu)----------
>> Autor:Anna (ann...@torun.pdi.net)
>> Temat:Re: Do P. Popiela c.d. z "Oswiecimia"
>> Grupy dyskusyjne:soc.culture.polish
>> View: Complete Thread (39 articles) | Original Format
>> Data:1998/09/06
>>
>> "Pyzol" <py...@sprint.ca> wrote:
>>
>> [...]
>>
>> >Jak do tej pory dialog polsko -zydowski przynosi najlepsze owoce tam,
>gdzie
>> >Polacy potrafia pochylic glowy ze wstydem za to co sie stalo.
>>
>> Prosze Pani,
>> pozwole sobie tutaj na osobiste wynurzenia, a to dlatego, aby na swoim
>> przykladzie pokazac, ze zastapienie roznych pozytywnych uczuc
>> wywolanych wojennymi losami Zydow, jednym uczuciem wstydu ''za to co
>> sie stalo'' jest niemozliwe, a takze niewskazane - nawet dla
>> polepszenia dialogu obu narodow.
>>
>> Wychowywalam sie w klimacie wspomnien mojego wuja, ktory urodzil sie i
>> mieszkal do konca wojny na lubelszczyznie, w miejscowosci, ktorej
>> spolecznosc dzielila sie mniej wiecej w stosunku 1:1 na zydowska i
>> nie-zydowska. To byla raczej mala miescina, tak ze praktycznie
>> wszyscy sie znali. O zadnych zatargach
>> /przy podziale etnicznym/ wuj nie wspominal. Jego rodzine laczyly z
>> kilkoma rodzinami zydowskimi nawet bardzo bliskie uklady towarzyskie,
>> a najwiekszy przyjaciel mojego wuja mial na imie Mosiek. Wuj z
>> sentymentem wspominal swoje dziecinstwo i mlodziencze lata sprzed
>> wojny.
>> Pokazuje to, ze obojetnosc, a tymbardziej niechec, nie stanowily
>> zabarwienia w tych stosunkach z zydowskimi sasiadami, nie mogly wiec
>> ujemnie rzutowac na zachowanie rodziny wuja w trudnych i dramatycznych
>> chwilach.
>>
>> Opowiadania wuja wywolywaly we mnie rozne reakcje: od wesolosci /gdy
>> sluchalam, jak moj wujaszek z Moskiem broili i razem brali w skore od
>> swoich ojcow/, do zaciskania piesci w zlosci na niemieckich katow,
>> ktorzy chwytali zydowskie niemowleta za nozki i rotrzaskiwali im
>> glowki o sciane budynku.
>>
>> Mam wiec wyrobiony poglad na tamte sprawy i ugruntowane juz uczucia.
>>
>> ...Teraz Pani kaze mi sie wstydzic.
>>
>> A co mam zrobic z tym uczuciem, ktore jest we mnie obok ogromnego zalu
>> za pomordowanymi - z uczuciem wspolczucia dla matki mojego wuja, ktora
>> byla bezsilnym swiadkiem tego, co stalo sie z jej przyjaciolka i jej
>> =============
>> dzieckiem i ktora przyplacila to ciezkim oraz dlugim zalamaniem
>> nerwowym?
>> Mam je usunac i zastapic ''wstydem za to co sie stalo'', czy tez widzi
>> Pani oba obok siebie?
>>
>> To tylko moje osobiste, indywidualne uczucie zwiazane z konkretnymi
>> osobami i wywolane relacjami osoby z krwi i kosci.
>>
>> Ale sa /i to w wiekszosci/ tacy wspolczesni powojenni Polacy, ktorzy
>> pewne ogolne fakty znaja tylko z encyklopedii i oprocz innych
>> chwalebnych tutaj uczuc, maja szacunek do nieznanych sobie osobiscie,
>> odwaznych Polakow, ratujacych Zydow z narazeniem wlasnego, a czesto i
>> swoich bliskich zycia.
>> Jak to sie bedzie mialo do ''winy za to co sie stalo''?
>>
>> Jesli chodzi o mnie - chyle glowe _ze wspolczuciem_ dla
>> przesladowanych i mordowanych bestialsko Zydow /tak jak i
>> przedstawicieli innych narodow/, a do tych Polakow, ktorzy zerowali na
>> ich nieszczesciu, czuje najglebsza _pogarde _.
>> Uczuc tych nie ukrywam i nie mam zadnych obiekcji, by glosno, wobec
>> Zydow je wyartykulowac.
>> Mam podstawy, by twierdzic, iz jest to wystarczajacy zalazek do
>> budowania poprawnych, czy wrecz przyjacielskich stosunkow
>> polsko-zydowskich.
>>
>> Mysle, ze wsrod Polakow nie jestem w takim podejsciu do tego
>> zagadnienia odosobniona.
>>
>> Pani - skoro czuje sie odpowiedzialna za tamtych, polskich szubrawcow
>> ==============================================================
>> oraz biernych /z roznych powodow/ owczesnych Polakow - ma prawo sie
>> ==============================================================
>> wstydzic, ale bardzo prosze, w swoim tylko imieniu!
>> ===========================================podkr. dn 12.02.2002
>>
>> >Bez wdawania
>> >sie w szczegoly i wykrzykiwania, ze zbrodniarze to Niemcy, bo to wszyscy
>> >wiedza.
>>
>> I wiedza wszyscy takze, ze zdarzali sie wsrod Polakow szmalcownicy,
>> i wiedza tez wszyscy, skad wziely sie przy pewnych drzewkach w pewnym
>> miescie tabliczki z polskimi nazwiskami...
>>
>> Jednak taka forma dialogu - kajanie sie za cudze winy moze dac marne
>> ====================================^^^^^^=================
>> efekty.
>> ======podkr. dn 12.02.2002
>>
>> Biorac za wzor Pani rozumowanie, jacys Polacy mogliby, dla leczenia
>> swoich ran, wymagac od Zydow tylko wyrazow wdziecznosci za ratowanie
>> im zycia w czasie wojny, albo przyjecia - takze przez przyszle
>> pokolenia - odpowiedzialnosci za zabicie Chrystusa.
>>
>> Do porozumienia polsko-zydowskiego na pewno by wtedy nie doszlo...
>>
>> >Opadaja napiecia, pojawiaja sie tematy, ktorych Zydzi do tej pory
>> >nie poruszali. Coraz mocniejszym glosem odzywaja sie Zydzi w obronie
>> >Polakow, do tej pory - z roznych wzgledow - wyciszeni. Pozycja, jaka pan
>> >zajmuje - eksponowanie glownie elementow pozytywnych w skomplikowanej
>> >historiii stosunkow polsko-zydowskich - jest sprawdzona jako malo
>> >efektywna. Aczkolwiek rozumiem panskie intencje i dobrze, ze prowadzi
>pan
>> >ze mna te publiczna rozmowe.
>>
>> [...]
>>
>> Wlasnie - poniewaz rozmowy tutaj sa publiczne, osmielam sie prosic,
>> aby zechciala Pani siegnac do archiwum, by zapoznac sie z faktycznymi
>> pogladami i prawdziwa postawa pana Slawomira P.
>> Jesli te rade wezma sobie do serca ci wszyscy, ktorym latwo
>> przychodzi stawianie bezpodstawnych zarzutow - skorzysta na tym nie
>> tyko pan Popiel...
>>
>> Pozdrawiam
>> Anna
>> ann...@torun.pdi.net
>> ---------------------koniec cytatu------------------
>>
>
>

Anna

unread,
Feb 17, 2002, 8:10:31 PM2/17/02
to
"wies...@algonet.se" <wies...@algonet.se> wrote:
>Anna wrote:
>
>Moja Panie.. od jakiegos juz czasu, uwazam ze wtracanie
>sie do cudzych pyskowek powoduje nieuchronnie podzial
>na obozy, a najczesciej prowadzi to do wirtualnego lynchu.
>Z gory zapowiadma ze mnieeee sie cos takiego nie podoba.
>
>Jak Pan Kleczkowski ma zamiar odplacic Kasce niech to robi
>na wlasna reke ale na tym basta.

Wiesiu,
gdyby to byla zwykla pyskowka nie odezwalabym sie!
Ale tamto starcie _pyskowka_ nie bylo z tej prostej przyczyny, ze
jedna strona wyraznie caly czas pozostawala w defensywie.:-)

Nie to jednak jest najistotniejsze.

PEWNYCH GRANIC przekraczac nie wolno!
Gdybym ja byla na miejscu Leszka, gdyby to moich bliskich oskarzono o
popelnienie tak potwonych czynow, jak to zrobila Kaska zapewne w celu
przywalenia i zyskania chwilowej przewagi nad swym adwersarzem -
strzelilabm w twarz az by sie huk rozniosl po Necie! I nie zwazalabym
komu wirtualne slady palcow na policzku pozostawie.
Nie przekonasz mnie, ze takie ciezkie oskarzenie to nic takiego, ot
niewinny chwyt w _pyskowce_.

Sluchaj, a moze Ty uwazasz, ze IPN przesadzil oskarzajac tego typa z
Chelma o ludobojstwo?:-o W koncu - jak sie tlumaczyl - "tylko" w
transporcie pracowal...
Moze to tez nic takiego?:-o

>Gdyby bylo tak ze zasada
>kolektywnej obrony byla zasada.. istniala w kazdej sytuacji
>sprawdiedliwie do tematu, a nie osobistych sympati z checia
>bym sie pod tym podpisal. Poniewaz takowe "cos" nie istnieje
>dajmy sobie z tym siana.
>
>Mielismy juz tu wieszanie Malca, Edzika, Dziadula, Realo..
>mnie sie nie udalo bo ja zbyt pyskaty... Tymneimniej zapisano
>mi juz tatusia do NSDAP, z matki zrobiono kurwe, bez jakiejs
>jakiejkolwiek wiekszej rakcje.

I co, moze fajnie Ci bylo?

>Pojedyncze ososby reaguja,
>naogol tak zby na rany boskie nie obrazic nie ofiare ale
>atakujacego..

:-ooooo

>Proponuje dac sobie siana i nie robic z tego wiekszego
>problemu. Kleczlowski przezyl mnie, przezyje i Makowska..

Ja tez przezylam.:-)

Wiesiu, wszyscy przezyja.:-)

Chodzi o to, ze skoro spotykamy sie tutaj dla relaksu, to
przestrzegajmy reguly gry. Bawmy sie, dyskutujmy, nawet spierajmy -
ale nie stosujmy chwytow ponizej pasa.
Poza tym...
nie pomniejszajmy ciezaru gatunkowego podlych czynow wykorzystujac je
do doraznych celow w poszturchiwankach sciepowych.

Pozdrawiam
Anna
ann...@torun.pdi.net

>to biolog i adaptacja do srodowiska nie powinna byc mu obca,
>tym bardziej ze dosc swiadomie trzyma sie sciepy, unika innych
>grup chetnie je jednak innym przypisujac..
>
>Proponuje zgasic na ringu swiatala.. i rozpedzic rzadna krwri
>publike do domu, tym bardziej ze nie uwazam aby tego typu pojedynki
>dzialy sie w towarzystwie kibicow typ. Odrzanski, Gosia, Drozdowski
>JDR.. i jeszcze kilku...(zaloze sie ze Pawlowski trzyma w gebie
>dopiero co nadgryziony Hot Dog i czeka na ciag dalszy - udlawi
>sie nam biedak, chyba ze Gosia zastosuje mu usta-usta).
>
>W.

Pyzol

unread,
Feb 18, 2002, 2:30:16 AM2/18/02
to
Nie zamierzalam w ogole odpowiadac na pani post, ale przyszlo mi do glowy,
ze moje milczenie uzna pani za wykret.


Nie wiem po co przywolala pani sprawy, ktore ledwo dzis kto pamieta, ale
dobrze, ze pani przywolala.
W cytowanym przez pania PANI tekscie znalazl sie taki lapsus:


" Pani - skoro czuje sie odpowiedzialna za tamtych, polskich szubrawcow
>> ==============================================================
>> oraz biernych /z roznych powodow/ owczesnych Polakow - ma prawo sie
>> ==============================================================
>> wstydzic, ale bardzo prosze, w swoim tylko imieniu!"

I pani m n i e zarzuca oskarzanie o straszne czyny????

Pani wybaczy, ale tutaj to nasze drogi juz zupelnie sie rozchodza. Nie
lubie i nie stosuje podwojnych standardow.

Na temat moich kontaktow, ocen, opinii etc. etc. z panem, ktorego juz tutaj
nie ma, wiec moze i nie ma co jego imienia przywolywac ( wielu obecnym nic
juz ono nie powie) lepiej aby pani sie nie wypowiadala, poniewaz NIC pani o
tym NIE WIE.

W tamtych rozmowach , kiedy uznalam, ze przesadzilam z odbiorem - wyrazilam
swoj zal i pania przeprosilam. Ale tego juz pani nie cytuje, bo nie pasuje
do obrazka - czy tak?

Rozumiem,ze ta cala okrezna droga to zakonspirowana obrona Szymborskiej. Ja
od niej oczekuje przeprosin. Pana, o ktorym tu pani wspomina niejednokrotnie
przeprosic umialam, pania tez - ale pani woli inna, wymanipulowana "wersje
wydarzen" cokolwiek ulomna o ciag dalszy.

W ogole takie wyciaganie dyskusji sprzed 3.5 roku i sugerowanie rownosci
mniej czy bardziej jasno wyrazonych zarzutow wobec podpisu Szymborskiej pod
ta haniebna uchwala - pani wybaczy, ale tym razem to chyba pani przytrafil
sie napad przerostu emocji nad intelektem. Lepiej byloby, aby pani od razu,
jak to pani swiatowo ujela, " strzelila w pysk".
Uczciwiej.


Pani wybaczy - nie sadze abysmy mialy jeszcze kiedykolwiek zamienic pol
slowa, co dopiero przepisy na szarlotke.

Katarzyna Makowska

"Anna" <ann...@torun.pdi.net> wrote in message

news:3c704a75...@news.task.gda.pl...

wies...@algonet.com

unread,
Feb 18, 2002, 4:27:49 AM2/18/02
to
Anna wrote:

> Wiesiu,
> gdyby to byla zwykla pyskowka nie odezwalabym sie!
> Ale tamto starcie _pyskowka_ nie bylo z tej prostej przyczyny, ze
> jedna strona wyraznie caly czas pozostawala w defensywie.:-)
>
> Nie to jednak jest najistotniejsze.
>
> PEWNYCH GRANIC przekraczac nie wolno!
> Gdybym ja byla na miejscu Leszka, gdyby to moich bliskich oskarzono o
> popelnienie tak potwonych czynow, jak to zrobila Kaska zapewne w celu
> przywalenia i zyskania chwilowej przewagi nad swym adwersarzem -
> strzelilabm w twarz az by sie huk rozniosl po Necie! I nie zwazalabym
> komu wirtualne slady palcow na policzku pozostawie.

stop.. nie rozpedzaj sie.. czym bylo odezwanie sie Kaski
- wredna zlosliwoscia
- w odpowiedzi na co?
- na kolejna probe zlosliwosci Kleczkowskiego, ktory myslal ze znalazl
dobre wejscie.. dostal po lapach - no i co? korona mu spadla?

Czy ktokolwiek mial wrazenie ze Kaska oskarza rodzine
Kleczkowskiego o cokolwiek?
- bo ja nie,
Czy ktokolwiek uwazal ze odezwanie sie Kaski bylo czyms innym niz
zlosliwoscia
- bo ja nie.
- nie podoba ci sie sam sposob zartowania
- ba, mnie sie nie podba wiele u Kleczkowskiego a najbardziej
jego glupkowate zarty.

> Nie przekonasz mnie, ze takie ciezkie oskarzenie to nic takiego, ot
> niewinny chwyt w _pyskowce_.

- kto zmienia charakter zlosliwosci Kaski w powazna
wypowiedz?
- Ty sama !!! poprzez twoja reakcje.

> Sluchaj, a moze Ty uwazasz, ze IPN przesadzil oskarzajac tego typa z
> Chelma o ludobojstwo?:-o W koncu - jak sie tlumaczyl - "tylko" w
> transporcie pracowal...
> Moze to tez nic takiego?:-o

- a czy ktokolwiek po zlosliwosci Kaski mial podejzenia
ze ten typ to jakas rodzina Kleczkowskiego?
- bo ja nie!! i zaloze sie ze Kaska napewno tez nie.



> >Gdyby bylo tak ze zasada
> >kolektywnej obrony byla zasada.. istniala w kazdej sytuacji
> >sprawdiedliwie do tematu, a nie osobistych sympati z checia
> >bym sie pod tym podpisal. Poniewaz takowe "cos" nie istnieje
> >dajmy sobie z tym siana.

> >Mielismy juz tu wieszanie Malca, Edzika, Dziadula, Realo..
> >mnie sie nie udalo bo ja zbyt pyskaty... Tymneimniej zapisano
> >mi juz tatusia do NSDAP, z matki zrobiono kurwe, bez jakiejs
> >jakiejkolwiek wiekszej rakcje.


> I co, moze fajnie Ci bylo?

- ja to olewam, wlasnie dlatego ze przestalem od sciepy i ludzi
na niej czegokolwiek wymagac. Ja tu nie tworze koalicji, z nikim
Jak mi sie nie podoba cos u Kaski - napisalem to,
Jak mi sie nie podoba cos u Malca - napisalem to,
Jak mi sie nie podoba cos u Olka - napisalem to,

wiec co?

> >Pojedyncze ososby reaguja,
> >naogol tak zby na rany boskie nie obrazic nie ofiare ale
> >atakujacego..
>
> :-ooooo
>
> >Proponuje dac sobie siana i nie robic z tego wiekszego
> >problemu. Kleczlowski przezyl mnie, przezyje i Makowska..
>
> Ja tez przezylam.:-)

wlasnie, wiec po co ta cala twoja mowa - wykazanie solidarnosci
z Kleczkowskim - zostalo to zanotowane i zakonczmy ta wymiane
zdan.


> Wiesiu, wszyscy przezyja.:-)

> Chodzi o to, ze skoro spotykamy sie tutaj dla relaksu, to
> przestrzegajmy reguly gry. Bawmy sie, dyskutujmy, nawet spierajmy -
> ale nie stosujmy chwytow ponizej pasa.
> Poza tym...

Kleczkowski tez stosuje reguly ponizej pasa. Oczywiscie
ocena tego co jest ponizej pasa jest indywidualna wiec
nie wszyscy robia z tego taki dramat jak Ty.

> nie pomniejszajmy ciezaru gatunkowego podlych czynow wykorzystujac je
> do doraznych celow w poszturchiwankach sciepowych.

to nie mialo zadnego dla mnie ciezaru gatunkowego
przynajmniej nie tego kalibru ktory ty sugerujesz.

Warr napisal kiedys ze zgwalci i spali zydowskie dzieci
i matki jezeli wroca do Polski - a Kleczkowski oswiadczyl
ze on z kazdym rozmawia, a Pan Warr zna sie swietnie na
pilce noznej. Jak dla mnie w tym kontekscie dop*** Kleczkowskiemu
bylo jaknajbardziej na miejscu - szkoda ze tak pozno.

Potepil kiedys Warra za ta wypowiedz? - nie!! - zalegalizowal
tego rasiste jako towarzystwo do konwersjacji. Powiedzialas
wtedy slowo Kleczkowskiemu? - zwrocilac mu uwage? nie !!!

Inne reguly gry dla Kleczkowskiego i inne dla reszty?

W.

OdrzanskiS

unread,
Feb 18, 2002, 9:18:29 AM2/18/02
to
>ubject: Re: Zabic ksiezy
>From: "wies...@algonet.com" wies...@algonet.com
>Date: 2/18/02 4:27 AM Eastern Standard Time
>Message-id: <3C70CA...@algonet.com>

Pyzol

unread,
Feb 18, 2002, 12:40:28 PM2/18/02
to

<wies...@algonet.com> wrote in message news:3C70CA...@algonet.com...

???? A to ja w ogole nie wiem o
jakims "typie z Chelmna" oskarzonym o ludobojstwo. Zupelnie o czym innym
myslalam.

Mozna s p y t a c, ale przeciezze latwiej jest "strzelac w pysk".
Kaska


(...)


Armadillo

unread,
Feb 18, 2002, 12:51:53 PM2/18/02
to
Pyzol wrote in message ...

>
>???? A to ja w ogole nie wiem o
>jakims "typie z Chelmna" oskarzonym o ludobojstwo. Zupelnie o czym innym
>myslalam.
>
>Mozna s p y t a c, ale przeciezze latwiej jest "strzelac w pysk".
>Kaska

To kiedy ja już myślałem, że "dowcip" zrozumiałem, to okazuje
się, że jednak nie...? Więc o co chodziło z tą pracą w transporcie
w Chełmie? Czy taka praca jest bardziej zabawna, niż transport w
innych miejscach, np. kierowanie furmanką po Kanadzie i okolicach?


Chester

unread,
Feb 19, 2002, 7:37:40 AM2/19/02
to

"Pyzol" <py...@shaw.ca> wrote in message > <wies...@algonet.com> wrote in message

news:3C70CA...@algonet.com...
> > Anna wrote:
> >
> > > Wiesiu,
> > > gdyby to byla zwykla pyskowka nie odezwalabym sie!
> > > Ale tamto starcie _pyskowka_ nie bylo z tej prostej przyczyny, ze
> > > jedna strona wyraznie caly czas pozostawala w defensywie.:-)
> > >
> > > Nie to jednak jest najistotniejsze.
> > >
> > > PEWNYCH GRANIC przekraczac nie wolno!

> ???? A to ja w ogole nie wiem o


> jakims "typie z Chelmna" oskarzonym o ludobojstwo. Zupelnie o czym innym
> myslalam.
>
> Mozna s p y t a c, ale przeciezze latwiej jest "strzelac w pysk".
> Kaska

Pomimo tego, ze informacja na Internecie dla wszystkich jest dostepna, wielu ludzi
z niej nie korzysta, raczej graja glopkow:

W okresie II Wojny Światowej Chełmno zajęte zostało przez Niemców już 6 września 1939
roku, którzy od razu zaczęli masową eksterminację ludności polskiej mając na celu
zlikwidowanie polskiej inteligencji. W wielu okolicznych miejscowościach gestapo
dokonało egzekucji - najwięcej (2000 rozstrzelanych) 12 X- 11 XI 1939 koło wsi Klamry.
Łącznie z rąk hitlerowców w okolicach Chełmna w latach 1939-1945 zginęło około 5000
Polaków.
W tym samym czasie (1939) Niemcy rozpoczęli akcję wysiedleńczą Polaków w celu
umocnienia niemczyzny na ziemiach wcielanych do Rzeszy. Na miejsce Polaków
przyjeżdżali Niemcy z krajów bałtyckich- głównie rzemieślnicy. W życiu codziennym
władze stosowały terror - rozwiązano polskie organizacje i szkoły, zakazano używania
języka polskiego.

W styczniu 1945 roku Chełmno zostało wyzwolone z rąk niemieckich przez Armię
Radziecką.
http://chelmno.fastweb.de/

CD


Piotr Trela

unread,
Feb 19, 2002, 11:21:13 PM2/19/02
to
Armadillo <x...@xxx.xxx> wrote:
: Pyzol wrote in message ...

Mnie tez ciekawi o czym to "zupelnie innym" pani Makowska myslala,
i niniejszym przylaczam sie do Panskiego "s p y t a n i a".

Z pewnoscia takze p. Anna i p.Kleczkowski z przyjemnoscia dowiedza
jak to zupelnie zle zinterpretowali niewinny tekst pani Makowskiej.

Coz to "zupelnie innego" chciala Pani wyrazic pytajac czy krewni P. Leszka
z Chelmna "Pracowali moze w transporcie?" ?

Piotr Trela

Piotr Trela

unread,
Feb 19, 2002, 11:13:08 PM2/19/02
to
Armadillo <x...@xxx.xxx> wrote:
: Pyzol wrote in message ...

--

Pyzol

unread,
Feb 20, 2002, 1:21:08 AM2/20/02
to

"Piotr Trela" <ptr...@mun.ca> wrote in message
news:a4v87p$bcl$2...@coranto.ucs.mun.ca...

Pan wybaczy panie Trela, ale to grupa dyskusyjna, a nie przesluchanie, w
dodatku PO wykonaniu wyroku.

Nie mam nic wiecej na ten temat do dodania, tlumaczyc sie przed panstwem n
a p e w n o nie bede.


Katarzyna Makowska
>
> Piotr Trela


fatso

unread,
Feb 20, 2002, 1:47:03 AM2/20/02
to
czesc Pyzol,

ale menda z tego Treli, nieprawdaz?
Pomalu z czlowieka wychodza te jego przykre przymioty:
przysysa sie do lona niczym wesz lonowa i nie popusci a ssie i ssie.
Dalej- sledzi, wyszukuje dawne teksty, analizuje i przypomina. Ode nie
domagal sie przeprosin mendowaty- i to nie w swoim imieniu!
Jak on znajduje czas na to wszystko, skad taka perwersyjna ochota?
Pewnie jakis emerytowany Izraelita, zredukowany w swoim czasie z ubecji.
Wiesiek, wiesz cos o tym?

No ale co tam, ja oto spiewam i tancze dla Pana Treli:


Zwierza;tko


Pamie;taj, menda, boz.y stwór, prezent dostajesz par l'amour
Namie;tnie ona kocha Pana a on ja; gniecie bez pamie;ci
Ona zach?anna, krew ja; ne;ci.

Gdy sra, wydaje odór przykry lecz kocha, tak wie;c dla mimikry
Szybciutko kolor cia?a zmienia, ws'ród mokrych pasji pierdolenia
Przybiera ten walor jednaki, do k?aków picznych, chujnych, sraki...


Nie martw sie; tym co Ludzie mendza; ; I chociaz. w nocy jaja swe;dza;
Lepiej z mendami z.yc' w przyjaz'ni niz. cierpiec' rozdwojenie jaz.ni !

Mora?

Maszyna ludzka dobrze dzia?a gdy Duch jest
Przyjacielem Cia?a

Hr. Mendewesz of Ja;der

Z cyklu: Trójg?os o Mendzie


zapodal: fatso

wies...@algonet.com

unread,
Feb 20, 2002, 4:58:25 AM2/20/02
to
Pyzol wrote:

> "Piotr Trela" <ptr...@mun.ca> wrote in message
> news:a4v87p$bcl$2...@coranto.ucs.mun.ca...
> > Armadillo <x...@xxx.xxx> wrote:
> > : Pyzol wrote in message ...
>
> > :>???? A to ja w ogole nie wiem o jakims "typie z Chelmna" oskarzonym o
> > :> ludobojstwo. Zupelnie o czym innym myslalam.

> > :>Mozna s p y t a c, ale przeciezze latwiej jest "strzelac w pysk".
> > :>Kaska

> > : To kiedy ja już myślałem, że "dowcip" zrozumiałem, to okazuje
> > : się, że jednak nie...? Więc o co chodziło z tą pracą w transporcie
> > : w Chełmie? Czy taka praca jest bardziej zabawna, niż transport w
> > : innych miejscach, np. kierowanie furmanką po Kanadzie i okolicach?

> > Mnie tez ciekawi o czym to "zupelnie innym" pani Makowska myslala,
> > i niniejszym przylaczam sie do Panskiego "s p y t a n i a".

> > Z pewnoscia takze p. Anna i p.Kleczkowski z przyjemnoscia dowiedza
> > jak to zupelnie zle zinterpretowali niewinny tekst pani Makowskiej.

> > Coz to "zupelnie innego" chciala Pani wyrazic pytajac czy krewni P. Leszka
> > z Chelmna "Pracowali moze w transporcie?" ?

> Pan wybaczy panie Trela, ale to grupa dyskusyjna, a nie przesluchanie, w
> dodatku PO wykonaniu wyroku.

Kaska... czy ty tego nie rozumiesz.

Kleczkowski wypowiada sie bez pojecia na temy wiersz Lec'a,
czyli nie wie jak to bylo z Finlandia,
- Pan Trela milczy

Kleczkowski sugeruje jakoby swastyka na skrzydlach finskich
samolotow pojawila sie dopiero _po_ sojusz z niemcami.
- Pan Trela milczy

To ja a nie Kleczkowski podaje fakty z histori Finlandi
- Pan Trela milczy

Dopiero po przeczytaniu faktow ktore podalem _ja_, a nie
wypowiadajacy sie tak autorytatywnie Kleczkowski, Pan Trela
przystepuje do akcji. Bo sam tez niewiele na ten temat wiedzial.

Trela nie widzi tego ze Kleczkowski wypowiada sie nie majac o niczym
zielonego pojecia, nie widzi bledu Kleczkowskiego ktory sugerowal
ze swastyka ukazala sie po zawarciu sojuszu miedzy Finlandia i
Hitlerem

Trela widzi blad u mnie, mimo iz to ja podalem ucziwie wszyskie
fakty. Do Treli glowy nie moze dotrzec ze ja mimo iz widzialem
ze podaniem faktu o swastyce juz w 1918 podwazam czesiowo swoje
wlasne twierdzenie, to jednak moge uwazac ze fakty sa wazniejsze
niz moj osobisty "prestiz". Cos co ludziom w typie "ksiegowy" w
pale nie moze sie zmiesci. A czy sa dokladni w detalach - tak jak
sam Trela nam sugeruje - gowno prawda.. czy Trela cos napisal aby
Kleczkowski poprosil za swoje bzdury o glowie lenina..? czy wytknal
Kleczkowskiemu teraz bledy? - nie...:)

Dlatego nalezy ignorowac Trele, a odzywac sie tylko jak sie ma na to
odpowiedni humor. Poza tym nie jest tak ze on sam nie popelnia bledow.

W temacie Dolega Mostowicz przyprawial Kasce gebe i klamal. Wiem bo mam
ta cala konwersacje "saved".

Trela i klaptus przypominaja mi mojego bylego zajomego. Zapytal on
kiedys
swojego kuzyna - Ty palisz?
- kuzyn odpowidzial, - Nie.
Moj znajomy zabral sie do grzebania po kieszeniach calej garderoby
swego kuzyna. Po godzinie znalazl na dnie jednej z kieszeni jakiejs
starej marynarki zdzblo tytoniu i triumfalnie wykrzyknal - Ale Paliles
!!!
(no tak odpowiedzial kuzyn ale co z tego, teraz jzu nie pale)

Trela w swoim czasie rzucil sie na mnie gdy powiedzialem ze
ekshumacja w J. jest zbedna bo ilosc ofiar moralnie nie zmniejszy
ani zwiekszy tej tragedi. Trela podawal jako dowod wypowiedzi
Guttamna - mimo iz jego przyjaciel Kleczkowski porownal tego
samego Gutmana do Roberta Nowaka - gdy jednak fakty swiadomego
manipulowania przez Trele popieranej ekshumacja staly sie oczywiste
bo czekano z ekshumacja do ostatniej chwili wiedzac z gory ze
uroczystosci odebeda sie na poczatku Lipca i ze potrzebny bedzie
czas na postawienie pomnika.. Trela zamilkl schowal ogon pod
siebie i zniknal z tematu Jedwabne.

To nie jest tak ze Trela jest perfekt. Popelnia on takie same
gafy jest stronniczy, tyle ze nikomu nie chce sie grzebac
godzinami w starych archiwach tak jak Treli - mija sie to z celem.

Cecylian pieprznal na temat lusek w Jedwabne - gdzie byl Trela?
Nos pudrowal? Kaska i Fatso - dajecie dupie siana.. sa wieksze
problemy na swiecie niz Trela.

W

Leszek Andrzej Kleczkowski

unread,
Feb 20, 2002, 5:05:36 AM2/20/02
to
wies...@algonet.com <wies...@algonet.com> wrote:

: Kleczkowski wypowiada sie bez pojecia na temy wiersz Lec'a,


: czyli nie wie jak to bylo z Finlandia,
: - Pan Trela milczy

Wiesiu, Lec jako sowiet w momencie krwawej okupacji sowieckiej w Lwowie
slawi swoja ojczyzne sowiecka. Lec takze nawoluje komunistow finskich do
rozprawienia sie z Finami, ktorzy walcza z Sowietami, zaatakowani wlasnie
przez nich. Ty twierdzisz, ze Lec dzialal w interesie polskim, bo
nawolywal do walki komunistow z faszystami. I jak tu Ciebie brac na
powaznie?

: Kleczkowski sugeruje jakoby swastyka na skrzydlach finskich


: samolotow pojawila sie dopiero _po_ sojusz z niemcami.
: - Pan Trela milczy

Wiesiu, ja sie przyznalem do bledu, jak tylko mi wskazano, ze bladze.

Tytulem pocieszenia, Wieslaw, buldok jaki jest - kazdy widzi!

Leszek
---
Smart questions to stupid answers
Pisz z sensem - rob dwie spacje po kropce

It is loading more messages.
0 new messages