Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Żydowscy kaci UB

43 views
Skip to first unread message

mkarwan

unread,
Feb 15, 2016, 5:24:08 AM2/15/16
to
(...)Do rodzin docierały szczegóły tortur, jakim byli poddawani w ubeckich
kazamatach ich najbliżsi - często żołnierze podziemia niepodległościowego.
"Gdy wyszedłem z karceru, zaraz wzięli mnie na górę i enkawudzista Faber
[Samuel Faber - przypis J. Żaryna], (kto on był, nie wiem, czy to Polak, czy
Rosjanin, na pewno Żyd) (...) kazał mnie związać.
Zawiązali mi usta szmatą i między ręce i nogi wsadzili mi kij, na którym
mnie zawiesili, po czym do nosa zaczęli mi wlewać chyba ropę. Po jakimś
czasie przestali. Przytomności nie straciłem, więc wszystko do końca czułem.
Dostałem od tego krwotoku (...)' - wspominał Jakub Górski "Jurand", żołnierz
AK" (...).
Inny działacz podziemia niepodległościowego, Mieczysław Grygorcewicz, tak
zapamiętał pierwsze dni pobytu w areszcie NKWD i UB w Warszawie:
"(...) Na pytania zadawane przez Światłę - szefa Wojewódzkiego Urzędu
Bezpieczeństwa początkowo nie odpowiadałem, byłem obojętny na wszystkie
groźby i krzyki, opanowała mnie apatia, przede mną stanęła wizja śmierci.
Przecież jestem w rękach wroga, i to w rękach żydowskich, których w UB nie
brakowało.
Poczułem do nich ogromny wstręt, przecież miałem do czynienia z szumowiną
społeczną, przeważnie wychowaną w rynsztoku nalewkowskim".
"Światło - Żyd z pochodzenia, mając pistolet w ręku, oświadczył mi, że
jeżeli nie podam swego miejsca zamieszkania, strzeli mi w łeb (...)".
Światło przyprowadził Halickiego, kierownika sekcji śledczej, który również
był Żydem, i ten rozpoczął śledztwo wstępne (...). Oficerowie ubowscy
zmieniali się często (...). Szczególnie jeden z nich brutalnie i ordynarnie
do mnie się odzywał, groził karą śmierci bez sądu. Jak się później
dowiedziałem od śledczego porucznika Łojki - był to sam Różański, zastępca
Radkiewicza, ministra bezpieczeństwa.
W takiej sytuacji i wśród tej zgrai żydowskiej byłem przygotowany na
najgorsze, nawet na rozstrzelanie (...)". (cyt. za J. Żaryn, Hierarchia
Kościoła katolickiego wobec relacji polsko-żydowskich w latach 1945-1947,
we: "Wokół pogromu kieleckiego", Warszawa 2006, s. 86-88)".

Przypomnijmy, że wymieniony tu Józef Różański (Goldberg), dyrektor
Departamentu Śledczego w MBP zyskał sobie zasłużoną sławę najokrutniejszego
kata bezpieki. Od byłego oficera AK Kazimierza Moczarskiego, który był jedną
z ofiar "piekielnego śledztwa" prowadzonego pod nadzorem Różańskiego, wiemy,
jakie były metody katowania więźniów przesłuchiwanych w MBP.
Spośród 49 rodzajów maltretacji i tortur, którym go poddawano, Moczarski
wymienił m.in.:
"1. bicie pałką gumową specjalnie uczulonych miejsc ciała (np. nasady nosa,
podbródka i gruczołów śluzowych, wystających części łopatek itp.);
2. bicie batem, obciągniętym w tzw. lepką gumę, wierzchniej części nagich
stóp - szczególnie bolesna operacja torturowa;
3. bicie pałką gumową w pięty (seria po 10 uderzeń na piętę - kilka razy
dziennie);
4. wyrywanie włosów ze skroni i karku (tzw. podskubywanie gęsi), z brody, z
piersi oraz z krocza i narządów płciowych;
5. miażdżenie palców między trzema ołówkami (...);
6. przypalanie rozżarzonym papierosem okolicy ust i oczu; (...)
8. zmuszanie do niespania przez okres 7-9 dni (...)" (cyt. za K. Moczarski,
Piekielne śledztwo, "Odrodzenie", 21 stycznia 1989 r.).

Żydowski dygnitarz MBP - Józef Światło nadzorował tajne więzienie w
Miedzeszynie, gdzie do metod wydobywania zeznań należało m.in. skazywanie na
klęczenie na podłodze z cegieł z podniesionymi do góry rękami przez 5
godzin, przepędzanie nago korytarzami z jednoczesnym chłostaniem stalowymi
prętami, bicie pałką splecioną ze stalowych drutów (wg T. Grotowicz, Józef
Światło, "Nasza Polska", 22 lipca 1998 r.).
O tych wszystkich okrucieństwach i zbrodniach żydowskich katów z UB nie
znajdziemy nawet jednego zdania informacji w książce Grossa, tak chętnie i
obszernie rozpisującego się o zbrodniach popełnionych przez Polaków na
Żydach.
Warto przypomnieć, że Różański (Goldberg) był odpowiedzialny za działanie
tajnej grupy ubeckich morderców, którzy na jego polecenie potajemnie
mordowali w lesie wybranych żołnierzy AK i porywanych z ulicy ludzi.
Tak zamordowano m.in. formalnie zwolnionego z aresztu byłego kapelana 27.
dywizji AK księdza Antoniego Dąbrowskiego.
Wśród skrytobójczo zamordowanych po wywiezieniu z więzienia do lasu był
m.in. pułkownik AK Aleksander Bielecki, na którym bezpiece nie udało się
wymusić oczekiwanych zeznań, oraz jego żona.

(...) w grudniu 1944 r. doszło do rozstrzelania pięciu AK-owców w piwnicy
domu przed Zamkiem Lubelskim.
Ich sprawę prowadził prokurator wojskowy narodowości żydowskiej (wg. mgr
Marek Kolasiński, sędzia Sądu Apelacyjnego w Lublinie, "Raport o sądowych
morderstwach", Warszawa 1994, s. 108).
Jaskrawe przykłady okrucieństwa żydowskich śledczych wobec przesłuchiwanych
polskich oficerów znajdujemy w tzw. sprawie bydgoskiej.
Jerzy Poksiński opisał np., jak to "kpt. Mateusz Frydman chwytał
przesłuchiwanych oficerów za gardło i tłukł ich głową o ściany, powiedział
do majora Krzysika: "Zastrzelę cię, a grób zaorzę, aby ci Anders nie mógł
pomnika wystawić" (por. J. Poksiński, TUN. Tatar - Utnik - Nowicki, Warszawa
1992, s. 38).
W sprawie bydgoskiej zmarł zamęczony płk Józef de Meksz.
W toku innej sfabrykowanej sprawy niewinnych oficerów, tzw. sprawy
zamojsko-bydgoskiej, zmarł zamęczony w więzieniu płk Julian Załęski.
Stracił on życie jako ofiara okrutnych tortur nakazanych przez jednego z
najbezwzględniejszych żydowskich oprawców - szefa Głównego Zarządu
Informacji Wojska Polskiego płk. Stefana Kuhla, zwanego "krwawym Kuhlem"
(por. A.K. Kunert - J. Poksiński, Płk Stefan Kuhl, "Życie Warszawy", 24
lutego 1993 r.).

(...)Do najhaniebniejszych spraw należało aresztowanie w 1947 r. na
podstawie sfabrykowanych oskarżeń majora Mieczysława Słabego, byłego lekarza
westerplatczyków, najsłynniejszej bohaterskiej formacji polskiej wojny
obronnej 1939 roku.
Major Słaby już po kilku miesiącach przesłuchań zmarł w wieku zaledwie 42
lat na skutek ran odniesionych podczas śledztwa.
Jego sprawę prowadził wiceprokurator mjr S.D. Mojsezon (Mojżeszowicz), Żyd z
pochodzenia.
On to napisał własnoręczne rzekome "zeznania" mjr. Słabego, przyznającego
się w nich do tego, jakoby "działał na szkodę państwa polskiego".
Skatowany major umarł przed skazaniem i wyrokiem.

(...)Typowym przykładem pod tym względem jest sprawa zbrodni na 16
Polakach - zdemobilizowanych żołnierzach AK i NSZ dokonanej w Siedlcach 12 i
13 kwietnia 1945 roku.
W toku postępowania prokuratorskiego w latach 90. bezspornie udowodniono, że
mordu dokonali pracownicy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w
Siedlcach.
W czasie zbrodni szefem ówczesnego UB w Siedlcach był por. Edward Słowik,
oficer narodowości żydowskiej.
W momencie zbrodni w całym ówczesnym siedleckim UB na około 50 pracowników,
około 20 było narodowości żydowskiej.
Według historyka Marka J. Chodakiewicza, większość uczestników porwań i
zabójstw 16 byłych żołnierzy podziemia niepodległościowego w Siedlcach, a
wśród nich Braun (Bronek) Blumsztajn i Hersz Blumsztajn, została
przeniesiona służbowo do innych miejscowości (por. M.J. Chodakiewicz, op.
cit., s. 466).
Spośród zbrodniczych oficerów śledczych żydowskiego pochodzenia warto osobno
wymienić majora (Izaaka) Ignacego Maciechowskiego, zastępcę szefa Wydziału
IV GZI w latach 1949-1951.
Według raportu komisji Mazura prowadził on śledztwo wymierzone przeciw gen.
Tatarowi, płk. Uziębło, płk. Sidorskiemu, płk. Barbasiewiczowi, płk.
Jurkowskiemu i mjr. Wackowi przy użyciu bardzo brutalnych metod przesłuchań.

(...)Do najbardziej bezwzględnych prokuratorów żydowskiego pochodzenia
należał Kazimierz Graff, syn kupca Maurycego Graffa i nauczycielki Gustawy
Simoberg, były przewodniczący Warszawskiego Akademickiego Komitetu
Antygettowego w latach 1937-1938.
26 lutego 1946 r. jako wiceprokurator Wydziału do Spraw Doraźnych Sądu
Okręgowego w Siedlcach podczas sesji wyjazdowej w Sokołowie Podlaskim
doprowadził do skazania na karę śmierci 10 żołnierzy AK.
Już następnego dnia Graff wydał rozkaz rozstrzelania skazanych AK-owców,
"aby nie zdążyli złożyć przysługującej im z mocy prawa prośby o
ułaskawienie" (wg: T.M. Płużański, Przypadek prokuratora Graffa, "Najwyższy
Czas", 6 lipca 2002 r.).
Dzięki swej bezwzględności po serii mordów sądowych Graff szybko awansował
do rangi zastępcy Naczelnego Prokuratora Wojskowego w randze pułkownika. Był
głównym oskarżycielem w sprawie Konspiracyjnego Wojska Polskiego dowodzonego
przez kpt. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca", doprowadzając do wydania
wyroków śmierci na "Warszyca" i szereg innych współoskarżonych.
Główna Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu ustaliła, że w
sprawie tej "miało miejsce morderstwo sądowe" (por. tamże).

(...)Morderca sądowy Stefan Michnik, brat obecnego redaktora naczelnego
"Gazety Wyborczej" Adama Michnika, błyskawicznie awansował w wieku zaledwie
27 lat do rangi kapitana, mimo że nie posiadał matury.
"Zasłużył się" tak swą gorliwością w sfabrykowanych procesach politycznych.
Już jako podporucznik był sędzią wydającym wyroki w sfabrykowanych procesach
mjr. Zefiryna Machalli, płk. Maksymiliana Chojeckiego, mjr. Jerzego
Lewandowskiego, płk. Stanisława Weckiego, mjr. Zenona Tarasiewicza, ppłk.
Romualda Sidorskiego, ppłk. Aleksandra Kowalskiego.
10 stycznia 1952 r. stracono w wieku 37 lat skazanego na śmierć przez S.
Michnika mjr. Z. Machallę (został zrehabilitowany pośmiertnie 4 maja 1956
r.).
8 grudnia 1954 r. zmarł w niecały miesiąc po udzieleniu mu przerwy w
wykonaniu kary więzienia skazany przez Michnika na karę 13 lat więzienia płk
Stanisław Wecki.
Na szczęście nie wykonano wyroków śmierci na skazanych przez S. Michnika na
śmierć płk. M. Chojeckim i mjr. J. Lewandowskim.
W 1951 r. został stracony z wyroku S. Michnika mjr Karol Sęk (w procesie
podlaskiego NSZ).
W tym samym procesie podlaskiego NSZ Michnik wydał jeszcze dwa wyroki
śmierci: jeden wykonano (na Stanisławie Okunińskim), inny (na Tadeuszu
Moniuszce) złagodzono na dożywocie.
W "Życiu" z 11 lutego 1999 r. pisano, że według informacji redakcji S.
Michnik wydał około 20 wyroków śmierci w procesach politycznych.

źródło http://blogpress.pl/node/13768

Zalek...@hotmail.com

unread,
Feb 15, 2016, 8:48:54 AM2/15/16
to

vernon.l...@gmail.com

unread,
Feb 15, 2016, 9:20:54 AM2/15/16
to
użytkownik Zalek...@hotmail.com napisał:
> https://www.youtube.com/watch?v=KgPQCrdgaq0


Jak pamiętamy, polskojęzyczna wspólnota rozbójnicza, z którą historyczny naród Polski od 1944 roku musi dzielić terytorium państwowe, w 1955 roku, pragnąc uniknąć odpowiedzialności za zbrodnie okresu stalinowskiego, podzieliła się na dwie polityczne frakcje, które właśnie tak się nawzajem przezywały i próbowały tę odpowiedzialność zrzucić na siebie nawzajem. Sprytniejsze "Żydy" natychmiast przywdziały kostiumy szermierzy wolności i nieubłaganym palcem wskazały na "Chamów", jako winowajców wszystkiego. Rozwścieczone tą bezczelnością "Chamy" podkreślały, że owszem - mordowały i łamały kości - ale przecież na polecenie "Żydów", którzy im rozkazywali, jako ubecka elita. Ten konflikt miał kolejną odsłonę w marcu 1968, kiedy to "Chamy" odegrały się na "Żydach", którzy sprytnie skorzystali z okazji, by wymieść się z cudnego raju na Zachód, gdzie od razu przywdziali szaty męczenników reżymu - tym bardziej wybielone, im większe łotrostwa w okresie dobrego fartu popełniali.
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3582

vernon.l...@gmail.com

unread,
Feb 15, 2016, 9:24:01 AM2/15/16
to
I co Zalku? Da się obiektywnie?

Da się, tylko trzeba być gojem.
A ty zawsze pozostaniesz tylko Zalkiem.

Zalek...@hotmail.com

unread,
Feb 15, 2016, 10:22:09 AM2/15/16
to
On Mon, 15 Feb 2016 06:23:58 -0800 (PST), vernon.l...@gmail.com
wrote:

>I co Zalku? Da się obiektywnie?
>
>Da się, tylko trzeba być gojem.
>A ty zawsze pozostaniesz tylko Zalkiem.

Oczywiscie ze nie da sie obiektywnie, bo Zydzi nie interesuja sie
historia Polakow tak samo jak Polacy interesuja sie historia Zydow.
Ktory Polak wie kim byli ludzie jak Kedzior, Dusza czy Miecio Widaj?
Prawie ze nikt. A powiesz im Wolska, Stefan Michnik - to z pamieci
wycytuja caly zyciorys.
Gdy czyta sie zyciorys jakiegos zydowskiego UBowca - zawsze pisze
"pochodzenia zydowskiego", a jak polskiego UBeka - zrodla podaja
"pochodzenia polskiego"? Sam Pan widzi.
Nawet gdy general Skalski zwrocil na to uwage, p. ju-tluk - zapewnie
broniac rodziny - natychmiast zaczal tlumaczyc ze general Skalski nie
wie co mowi, bo ci ludzi Polakami nie byli.

Ja proboje odwdzieczyc sie Polakom za wysilki w slawieniu Zydow i
pokazac ze Polacy nie gesi, tez swoje labedzie maja, tutaj moj malutki
wklad:
http://sciepa.org/ZydokomunaCzyPolakokomuna.htm

Zalek

u2

unread,
Feb 15, 2016, 10:43:33 AM2/15/16
to
W dniu 2016-02-15 o 11:24, mkarwan pisze:
> Żydowski dygnitarz MBP - Józef Światło nadzorował tajne więzienie w
> Miedzeszynie


choc sam kat, to dzieki niemu zachod dowiedzial sie prawdy o katowniach UB:)

--
General Skalski o zydach w UB :

"Rozanski, Zyd, kanalia najgorszego gatunku, razem z Brystigerowa,
Fejginami, to wszystko (...) nie byli ludzie."

prof. PAN Krzysztof Jasiewicz o zydach :

"Zydow gubi brak umiaru we wszystkim i przekonanie, ze sa narodem
wybranym. Czuja sie oni upowaznieni do interpretowania wszystkiego,
takze doktryny katolickiej. Cokolwiek bysmy zrobili, i tak bedzie
poddane ich krytyce - za malo, ze zle, ze zbyt malo ofiarnie. W moim
najglebszym przekonaniu szkoda czasu na dialog z Zydami, bo on do
niczego nie prowadzi... Ludzi, ktorzy uzywają slow 'antysemita',
'antysemicki', nalezy traktowac jak ludzi niegodnych debaty, ktorzy
usiluja niszczyc innych, gdy brakuje argumentow merytorycznych. To oni
tworza mowe nienawisci".
0 new messages