(...)Krzysztof Gruszczy�ski jest wielkim talentem z urz�du, lansowanym i
reklamowanym przez w�adze jako nadzieja socrealistycznego teatru.
Pochodzi zapewne z jakiej� dobrej, przedwojennej rodziny �ydowskiej, na co
wskazuj� jego uprzejmo�� i og�ada, w gruncie rzeczy cz�owiek spokojny i
chyba poczciwy; jako aptekarz czy notariusz przynosi�by po�ytek
spo�ecze�stwu i cieszy� si� powszechn� sympati�, ale zgodzi� si� zosta�
partyjnym poet� i to go jako� przesun�o w kategori� g�wniarza, jak
uczyni�oby z ka�dym, kto wyg�upia si� na rozkaz
(...)Subtelno�� rozumowania znamionowa�a wyst�pienie prof. Adama Schaffa,
filozofa i nauczyciela nowych pokole� marksistowskich kaznodziej�w i
aposto��w, kt�ry wyrzucanie opornych profesor�w z wy�szych uczelni,
skazywanie niemarksistowskich naukowc�w na n�dz�, terror wobec ludzi starych
i schorowanych, dr��cych o swe �ycie i rodziny, totalne zglajchszaltowanie
wydawnictw naukowych i kompletnďż˝ eliminacjďż˝ otwartej dyskusji
�wiatopogl�dowej z uniwersytet�w nazwa� ze scjentystyczn� �cis�o�ci�
"ofensywďż˝ nauki marksistowskiej".
I zapewni� swych mocodawc�w, �e acz do roku 1948 "na uczelniach dominowa�a w
naukach spo�ecznych ideologia bur�uazyjna", to teraz "w wyniku usilnej pracy
sytuacja zmieni�a si� radykalnie".
Nie wyja�ni�, co mia� na my�li jako prac� i jakie s� jej faktyczne
rezultaty.
Czy to, �e UB wyczy�ci�o stan personalny, czy �e stary profesor, w obawie o
rudymenty utrzymania, przysta� na Lenina i �ysenk�?
Sam Schaff, jak m�wi�, pochodzi z rodziny �ydowskich
dorobkiewicz�w-milioner�w, wi�c chyba zna najg��bszy sens s�owa "praca".
(...)Zgodnie z zaleceniem komisji weryfikacyjnej, uda�em si� dzi� do
"Czytelnika".
Przyj�a mnie pani Wilczkowa, naczelny redaktor wydawnictwa, upozowana na
marksistowsk� sawantk�, papieros ca�y czas w ustach, swoista elegancja
przedwojennej cyganerii komunard�w za pieni�dze zamo�nego �ydowskiego
tatusia.
(...)Przemawia� te� Jakub Berman, o twarzy przystojnego �ydowskiego bankowca
w �rednim wieku.
Jest to wszechmocny rezydent Kremla w Polsce.
�r�d�o Leopold Tyrmand "Dzienik 1954"