Czy ktos ma inne typy.
TB
1. Emanuel Olisadebe
2. Ernst Wilimowski
3. Adolf Dymsza
Zachcio.
Czy Miroslaw Klose, nie jest lepszym pilkarzem od Adolfa ? ;)
Wojtek
>> 1. Emanuel Olisadebe
>> 2. Ernst Wilimowski
>> 3. Adolf Dymsza
>
>Czy Miroslaw Klose, nie jest lepszym pilkarzem od Adolfa ? ;)
>Wojtek
Jest. Ale bylo pytanie o POLSKICH pilkarzy.
Zachcio.
Alez Mirek, byl Polakiem i gral w polskim klubie.
Wojtek
>> >> 1. Emanuel Olisadebe
>> >> 2. Ernst Wilimowski
>> >> 3. Adolf Dymsza
>> >
>> >Czy Miroslaw Klose, nie jest lepszym pilkarzem od Adolfa ? ;)
>> >Wojtek
>> Jest. Ale bylo pytanie o POLSKICH pilkarzy.
>> Zachcio.
>
>Alez Mirek, byl Polakiem i gral w polskim klubie.
>Wojtek
Czy byl WTEDY wielkim pilkarzem?
Zachcio.
Nie wiem, nie widzialem.
Pytanie bylo o najlepszych polskich, a nie o WIELKICH ;)
Wojtek
>> >Alez Mirek, byl Polakiem i gral w polskim klubie.
>> >Wojtek
>> Czy byl WTEDY wielkim pilkarzem?
>> Zachcio.
>
>Nie wiem, nie widzialem.
>Pytanie bylo o najlepszych polskich, a nie o WIELKICH ;)
>Wojtek
Wielki - najlepszy, wsio rawno.
Wlasnie pytamy o najlepszych polskich pilkarzy. Mirek Klose nie
wejdzie w tej kategorii w annaly. Na tej samej zasadzie Kozakiewicz
nie bedzie nigdy na liscie najlepszych niemieckich skoczkow o tyczce.
Zachcio.
Te same, ale w innej kolejnosci (Podaj pierwsza dziesiatke):
Deyna
Boniek
Lubanski
Lato
Gadocha
Zmuda
Szymkowiak
Maszczyk
Tomaszewski
Anczok
Oki!
Myslalem, ze w pierwszym poscie zartujesz, albo prowokujesz.
Skoro sie jezysz - przekazuje znak pokoju.
Wojtek
:> Wielki - najlepszy, wsio rawno.
:> Wlasnie pytamy o najlepszych polskich pilkarzy. Mirek Klose nie
:> wejdzie w tej kategorii w annaly. Na tej samej zasadzie Kozakiewicz
:> nie bedzie nigdy na liscie najlepszych niemieckich skoczkow o tyczce.
: Oki! Myslalem, ze w pierwszym poscie zartujesz, albo prowokujesz.
: Skoro sie jezysz - przekazuje znak pokoju.
Ja tam nie popuszcze (znam dluzej p. Zacha :)). I Kozakiewicz
i Klose, gdy zaczynali jako sportowcy, byli Polakami, wiec moga
startowac w konkursie na najlepszego polskiego sportowca,
chocby nie chcieli. Ja bede sie tylko cieszyl jak Klose czy
Kozakiewicza wybiora jako jednego z najlepszych Niemcow. W
takim ukladzie sami nic sie traca, tylko zyskuja. Gorzej jesli
Klose strzeli Polsce gola w finale MSw, albo Niemcom samoboja.
Wtedy bedzie bohaterem, ale tylko u jednych. Tough luck!
Leszek
---
Smart questions to stupid answers
Pisz z sensem - rob dwie spacje po kropce
:-)))
Post Zachcia, uznalem za prowokacje z trzech powodow.
1. Olisadebe, moze bedzie jednym z najlepszych polskich pilkarzy
wszechczasow, ale na razie jest sredniak. To, ze sie o nim gada, to
wynika z obecnej mizerii polskiej pilki noznej.
2. ERNEST Wilimowski (nie Ernst), byl rzeczywisci jednym z najwiekszych
polskich pilkarzy i pewnie moglby byc takim samym wsrod pilkarzy
niemieckich, tylko pechowo Niemcy wdaly sie mala awanturke i nie byl
to najlepszy czas - na sportowanie sie.
3. Adolf Dymsza ... bez komentarza ;)
I tyle mialem powodow.
Zastapilem wiec Dymsze - Klosem (tez zlosliwie). Zaczynal w Posce,
kontynuowal we Francji, w koncu postanowil zostac Niemcem. Jego sprawa!
Byc moze Klose, zostanie wybitnym pilkarzem, bo jak dotad to ugruntowanych
osiagniec nie ma wielu. W annalach DEUTSCHER FUSSBALL-BUND juz jest,
(tak jak Wilimowski), ale czy komus nie drzy dlon, wpisujac ich jako
Niemcow?
W Niemczech, wystepuje i wystepowalo wielu polskich sportowcow, ktorzy
doszli do wniosku ze sa Germanami. Tak bylo z w/w, tak bylo z hokeistami,
szczypiornistami, bokserami i innymi. Powtarzam - szanuje ich wybor.
Klose mi podpadl, bo na ostatnich MS, kiedy strzelil kilka bramek, zaczal
sie uwazac za superstara pilkarskiego, czystej, aryjskiej krwi.
Kiedy nasi reporterzy polecieli pogratulowac, popytac sie o kariera i plany
p. Miroslav oswiadczyl (po polsku), ze nie bedzie nigdy, nikomu udzielac
wywiadow w jezyku polskim. Zaba, wyparla sie blota! :(
Poza tym, nie przepadam za glowkarzami - a M.K. wiekszosc swych goli
zdobywa glowa - w niezbyt imponujacym stylu.
Jedynym, cenionym przeze mnie wielkim pilkarzem strzelajacym Kopfem,
byl niejaki Hrubesch. Olbrzymi chlop, z pokiereszowana buzka, oraz
wielkim telentem i zacieciem do wedkowania ;)
Zgadzam sie, ze wszyscy Polacy, ktorzy zaczynali swoja przygode ze
sportem w Polsce i nawet nie osiagajac WIELKICH sukcesow,
wyemigrowali do innych krajow przyjmujac ich obywatelstwo i dopiero tam
odnoszac WIELKIE sukcesy, moga byc uwazani za sportowcow Polski.
Oczywiscie, dotyczy to wszystkich krajow urodzenia i wszystkich krajow,
ktore pozniej reprezentowali i 'rozslawiali'. Jednak smaczki pozostaja ;)
Zachcio, doskonale o tym wie, bo na pierwszym miejscu najlepszych
Polakow, umiescil Afrykanina, wcale nie najlepszego pilkarza w Polsce.
Smieje sie z jego klasy i puszcza oko w sprawie prawdziwej narodowosci.
Dlatego pozwolilem sobie na riposte :-)
Dobrej nocy zycze!
Wojtek
DonJose wrote:
4. Tomaszewski
5. Pohl
6. Lato
7. Szarmach
8. Gadocha
9. Oslizlo
10. Szymkowiak
Trenerzy:
1. Gorski
2. Engel
3. Piechniczek
TB
poczucie humoru kolegi zaiste marniutkie
Zachcio to znany prześmiewca, ale do jego poziomu
to trzeba niestety dorosnąć
macso
Zachcio, wynajal sobie tak lichego adwokata?
Nie uwierze! On i w malignie pisze lepsze kawalki.
Ze Zachcio znanym przesmiewca jest - wiem.
Ze inni powinni starac sie dorosnac do Jego poziomu - zgoda.
Mnie czasu brakuje, ale koledze, moze choc troche sie uda?
Wojtek
>Zachcio, wynajal sobie tak lichego adwokata?
>Nie uwierze! On i w malignie pisze lepsze kawalki.
Nie obrazaj yntelygenta pracujacego, ktoren razem z robotnikiem i
chlopem... :)
>Ze Zachcio znanym przesmiewca jest - wiem.
>Ze inni powinni starac sie dorosnac do Jego poziomu - zgoda.
>Mnie czasu brakuje, ale koledze, moze choc troche sie uda?
>Wojtek
Co Wy tam we dwoje kombinujecie?
Komplementy na Sciepie sa zawsze bardzo podejrzane }:]
Zachcio.
>poczucie humoru kolegi zaiste marniutkie
>Zachcio to znany prześmiewca, ale do jego poziomu
>to trzeba niestety dorosnąć
>
>macso
Zartowalem z tym "yntelygnetem". No, prawie... :)
Btw. juz mi ani sadze, ani oleje niepotrzebne. :(
Przerzucam sie na zupy ogorkowe! :)
Zachcio.
>:-)))
>Post Zachcia, uznalem za prowokacje z trzech powodow.
Bardzo ladnie to zreferowaliscie, kolego. :9
Mam jakies szczescie do Wojciechow. nawet Krasucki mi przyjacielem,
nawet Jaruzelski mi nie zdazyl niczego zaszkodzic. Niebywale szczescie
do Adalbertow.
>1. Olisadebe, moze bedzie jednym z najlepszych polskich pilkarzy
>wszechczasow, ale na razie jest sredniak. To, ze sie o nim gada, to
>wynika z obecnej mizerii polskiej pilki noznej.
Oooo :(
>2. ERNEST Wilimowski (nie Ernst), byl rzeczywisci jednym z najwiekszych
>polskich pilkarzy i pewnie moglby byc takim samym wsrod pilkarzy
>niemieckich, tylko pechowo Niemcy wdaly sie mala awanturke i nie byl
>to najlepszy czas - na sportowanie sie.
Dzieki za "jednego z najwiekszych".
>3. Adolf Dymsza ... bez komentarza ;)
W filmie byl doskonalym pilkarzem!
No, dobra. Zamieniamy go w duchu sciepy na Raymonda Kopa(szewskiego).
A jak sie nie nada, to na Gerarda Cieslika.
Byle nie Lubanski albo Deyna. Czy inne Wlodzimierze albo Kazimierze :(
>I tyle mialem powodow.
[..]
> Zaba, wyparla sie blota! :(
Dobre!!
>Jedynym, cenionym przeze mnie wielkim pilkarzem strzelajacym Kopfem,
>byl niejaki Hrubesch. Olbrzymi chlop, z pokiereszowana buzka, oraz
>wielkim telentem i zacieciem do wedkowania ;)
Tak jest, Hrubesch byl doskonaly!
>Zgadzam sie, ze wszyscy Polacy, ktorzy zaczynali swoja przygode ze
>sportem w Polsce i nawet nie osiagajac WIELKICH sukcesow,
>wyemigrowali do innych krajow przyjmujac ich obywatelstwo i dopiero tam
>odnoszac WIELKIE sukcesy, moga byc uwazani za sportowcow Polski.
>Oczywiscie, dotyczy to wszystkich krajow urodzenia i wszystkich krajow,
>ktore pozniej reprezentowali i 'rozslawiali'. Jednak smaczki pozostaja ;)
Bt bo mnie interesuje - czy Wojtkiewicz i Krasenkow sa w Polsce
najlepszymi polskimi szachistami?
>Zachcio, doskonale o tym wie, bo na pierwszym miejscu najlepszych
>Polakow, umiescil Afrykanina, wcale nie najlepszego pilkarza w Polsce.
>Smieje sie z jego klasy i puszcza oko w sprawie prawdziwej narodowosci.
>Dlatego pozwolilem sobie na riposte :-)
>Dobrej nocy zycze!
>Wojtek
(czy wspominales juz skad nadajesz, bo wszystkie Wojciechy sa mi
niezmierne sympatyczne. Jak i Macieje, Alexandry i Jakuby)
Dobrej nocy!
Zachcio.
> Byle nie Lubanski albo Deyna. Czy inne Wlodzimierze albo Kazimierze :(
Kazik, wiesz przeciez, ze: Kazik i tylko Kazik, Zachary. Zaaplikowal
swojego czasu tej Twojej Bolckowej Odrze pare brameczek.
K.
:> Byle nie Lubanski albo Deyna. Czy inne Wlodzimierze albo
:> Kazimierze :(
: Kazik, wiesz przeciez, ze: Kazik i tylko Kazik, Zachary.
: Zaaplikowal swojego czasu tej Twojej Bolckowej Odrze pare brameczek.
Jak dzis pamietam, gdy Kazik zalozyl dwie siateczki z rzedu temu
Masztalerowi na stadionie Legii (a moze to byl Gut?)
>> Byle nie Lubanski albo Deyna. Czy inne Wlodzimierze albo Kazimierze :(
>Kazik, wiesz przeciez, ze: Kazik i tylko Kazik, Zachary. Zaaplikowal
>swojego czasu tej Twojej Bolckowej Odrze pare brameczek.
>K.
Juz przedyskutowalismy DOKLADNIE dwa lata temu i ustalilismy, ze
Bolcek strzelal wtedy wiecej bramek niz Deyna. I ze Odra nawet w W-wie
wygrywala w koncu lat 70-tych.
Harrr...
Dobranoc.
Zachcio.
Aa, taak, tez sobie dokladnie przypominam. I Masztaler, i Gut, jeden i
drugi. W jednym meczu dwie siateczki. A Odra byla podobno mistrzem Polski,
hue, hue...
K.
Samobojczych, drogi Zachary, samobojczych.
> Mam jakies szczescie do Wojciechow. nawet Krasucki mi przyjacielem,
> nawet Jaruzelski mi nie zdazyl niczego zaszkodzic. Niebywale szczescie
> do Adalbertow.
>
Adalbert, nie jest niemieckim odpowiednikiem imienia Wojciech.
To jest drugie imie, jakie przyjal Sw. Wojciech.
Czytalem dwie wersje okolicznosci. Jedna, ze to bylo imie nadane mu
podczas jakichs swiecen w Magdeburgu. Druga, ze to imie zakonne na
czesc arcybiskupa Adalberta, pod ktorego opieka ksztalcil sie w M.
W tej pierwszej wersji, stalo tez, ze jako biskup Pragi, dosc rozrywkowo
traktowal swoje obowiazki i owieczki. Za kare wlasnie i w ramach pokuty,
zostal zakonnikiem a poyem misjonarzem.
To byly na pewno wredne plotki. Wojciechy sa porzadne! ;)
>
> Dzieki za "jednego z najwiekszych".
>
W niewymiernej dziedzinie sportu, klasyfikowanie najwiekszych
(z odleglych od siebie o pol wieku epok), jest ciezkie i ryzykowne.
Jeszcze mnie wowczas nie bylo, zadnego filmu z nim nie widzialem, wiec
porownywanie Wilimowskiego, Cieslika, Lubanskiego i Bonka - jest trudne.
Ale(!) strzelenie w jednym meczu MS czterech goli brazylijczkom, nie moglo
byc szczesliwym trafieniem patalacha! Musial byc wielki.
Nawet w tych marnych czasach, kiedy pierwszy raz sie o nim uslyszalem,
pisano w samych superlatywach o jego talentach. Pisano bardzo rzadko,
lecz z podziwem, dodajac 'niestety, po ... ' :(
>
> No, dobra. Zamieniamy go w duchu sciepy na Raymonda Kopa(szewskiego).
> A jak sie nie nada, to na Gerarda Cieslika.
> Byle nie Lubanski albo Deyna. Czy inne Wlodzimierze albo Kazimierze :(
>
Cieslik, moglby byc. Jednak, "pojdzmy srodkiem prawdy", jak mawia moj
tesc i zgodzmy sie na innego Ernesta - Pola. O nim czytalem, sluchalem,
widywalem w kronikach i TV. Mial gosc kopa!
W podworkowych, dzieciecych drozynach, grajacy w polu byli Cieslikami,
lub Polami, a bramkarze - Szymkowiakami! ;)
>
> Bt bo mnie interesuje - czy Wojtkiewicz i Krasenkow sa w Polsce
> najlepszymi polskimi szachistami?
>
Krasenkow, jest najlepszym szachista w Polsce, ale jest takim samym
Polakiem, jak Alechin byl Francuzem, czy Korcznoj - Szwajcarem.
Wojtkiewicz, obecnie, to juz chyba jest Amerykan.
W dawniejszych czasach, Polska, miala super szachistow.
Ksawery Tartakower (1887-1956)
Akiba Rubinstein (1882-1961)
Mieczysław Najdorf (1910-1997)
To byly prawdziwe tuzy! Rubinstein, byl (przez pewien czas) uwazany
za najlepszego szachiste swiata. Nie mogl jeno zebrac funduszy na
zaporowa cene walki o tytul, zapodana przez Laskera.
I Rubinstein i Najdorf do konca zycia udzielali wywiadow po polsku ;)
Najdorf, nawet po 80-tce mowil po polsku (z hiszpanskim akcentem ;)).
Wczesniej, byl jeszcze Johannes Zukertort (1842-1888), ktory walczyl
ze Steinitzem o mistrzostwo swiata, choc Niemcy uwazaja, ze on byl
ichniejszy ;(
>
> (czy wspominales juz skad nadajesz, bo wszystkie Wojciechy sa mi
> niezmierne sympatyczne. Jak i Macieje, Alexandry i Jakuby)
>
Z krainy, gdzie na polnych drogach, pomiedzy wierzbami, slychac
unoszace sie w przestworzach Chopinowskie mazurki :)
Wenecja Mazowsza - Pułtusk.
Wojtek
:> Mam jakies szczescie do Wojciechow. nawet Krasucki mi przyjacielem,
:> nawet Jaruzelski mi nie zdazyl niczego zaszkodzic. Niebywale szczescie
:> do Adalbertow.
: Adalbert, nie jest niemieckim odpowiednikiem imienia Wojciech.
: To jest drugie imie, jakie przyjal Sw. Wojciech.
: Czytalem dwie wersje okolicznosci. Jedna, ze to bylo imie nadane mu
: podczas jakichs swiecen w Magdeburgu. Druga, ze to imie zakonne na
: czesc arcybiskupa Adalberta, pod ktorego opieka ksztalcil sie w M.
Strasznie to pokrecone powyzej, a przeciez jest wyrazne podobiendstwo
etymologiczne miedzy Wojciechem i Adalbertem! Zaraz wiec prostuje
cytujac siebie sprzed 6 lat (sorry za langwidz):
//////////////////////////////
Author: Leszek A. Kleczkowski
Subject: Happy Warrior, Le'Check, Mierniczy z Lodzi
Wojtek Rypniewski wrote:
: Wojciech is an old Slav name. Yes, it means something, or at least it
: did a thousand years ago. Now the meaning is not completely clear
: and not at all important.
Wojciech derives from the name Adalbert. It's not obvious, is it?
Amateurish ethymologists were always puzzled by this, but the truth is
self-evident if one really puts his/her mind into it (see below).
: `Woj' means warrior.
: `-ciech' is related to `cieszyc' or `cieszyc sie' -- make (sb.) happy,
: or be happy. So, Wojciech means a happy warrior or a warior who
: brings happiness.
My Gosh, talking about scientific approach and accuracy in this New Age
pop-type ethymology... The root of Wojciech comes from "W ojciech"
(Resembling the father) - it was quite a popular name given by frightened
mothers to their sons, born just before their husbands were due to return
from years-worth of plundering and hunting in the neighbourhood. Makes an
improvement on an old name Adalbert - "A dal Bert" (Given by Bert) which
was too obvious, wasn't it?
Elementary, dear Watson...
Regards
Leszek
/////////////////////
>> Bardzo ladnie to zreferowaliscie, kolego. :9
>Bylo sie referentem.
Za tej wladzy, czy jeszcze za tamtej?
Zarekawki byli? :)
>> Mam jakies szczescie do Wojciechow. nawet Krasucki mi przyjacielem,
>> nawet Jaruzelski mi nie zdazyl niczego zaszkodzic. Niebywale szczescie
>> do Adalbertow.
>Adalbert, nie jest niemieckim odpowiednikiem imienia Wojciech.
>To jest drugie imie, jakie przyjal Sw. Wojciech.
>Czytalem dwie wersje okolicznosci. Jedna, ze to bylo imie nadane mu
>podczas jakichs swiecen w Magdeburgu. Druga, ze to imie zakonne na
>czesc arcybiskupa Adalberta, pod ktorego opieka ksztalcil sie w M.
>W tej pierwszej wersji, stalo tez, ze jako biskup Pragi, dosc rozrywkowo
>traktowal swoje obowiazki i owieczki. Za kare wlasnie i w ramach pokuty,
>zostal zakonnikiem a poyem misjonarzem.
No to sluszny mial koniec ten sw. Wojciech. :)
>To byly na pewno wredne plotki. Wojciechy sa porzadne! ;)
Potwierdzam.
>> Dzieki za "jednego z najwiekszych".
>W niewymiernej dziedzinie sportu, klasyfikowanie najwiekszych
>(z odleglych od siebie o pol wieku epok), jest ciezkie i ryzykowne.
>Jeszcze mnie wowczas nie bylo, zadnego filmu z nim nie widzialem, wiec
>porownywanie Wilimowskiego, Cieslika, Lubanskiego i Bonka - jest trudne.
>Ale(!) strzelenie w jednym meczu MS czterech goli brazylijczkom, nie moglo
>byc szczesliwym trafieniem patalacha! Musial byc wielki.
>Nawet w tych marnych czasach, kiedy pierwszy raz sie o nim uslyszalem,
>pisano w samych superlatywach o jego talentach. Pisano bardzo rzadko,
>lecz z podziwem, dodajac 'niestety, po ... ' :(
Czy sa znane jakies dokumentacje (najchetniej telewizyjne) o tym
pilkarzu? Albo choc literatura?
Jakby kapitalizm kiedys troche popuscil i mialbym pare miesiecy czasu
na wolne zajecia, to m.in. pojechalbym do Lipin czy innej okolicy, do
Sosnowca i bedzina, i popytal ludzi, jak to tam kiedys bylo. Hey!
Co tez czlowiek okazji nie wykorzystal za mlodu.
Bo ludzie glupie sa, wie pan... Szczegolnie mlode.
>> No, dobra. Zamieniamy go w duchu sciepy na Raymonda Kopa(szewskiego).
>> A jak sie nie nada, to na Gerarda Cieslika.
>> Byle nie Lubanski albo Deyna. Czy inne Wlodzimierze albo Kazimierze :(
>Cieslik, moglby byc. Jednak, "pojdzmy srodkiem prawdy", jak mawia moj
>tesc i zgodzmy sie na innego Ernesta - Pola. O nim czytalem, sluchalem,
>widywalem w kronikach i TV. Mial gosc kopa!
>W podworkowych, dzieciecych drozynach, grajacy w polu byli Cieslikami,
>lub Polami, a bramkarze - Szymkowiakami! ;)
Pol mnie jakos prasowo-telewizyjnie ominal. Rowniez Szymkowiak w
zasadzie mi malo mowi.
>> Bt bo mnie interesuje - czy Wojtkiewicz i Krasenkow sa w Polsce
>> najlepszymi polskimi szachistami?
>Krasenkow, jest najlepszym szachista w Polsce, ale jest takim samym
>Polakiem, jak Alechin byl Francuzem, czy Korcznoj - Szwajcarem.
>Wojtkiewicz, obecnie, to juz chyba jest Amerykan.
Bardzo to interesujace.
Akurat na Wojtkiewicza bym postawil, ze teraz - wyzwolony - rznie
patriote.
Co slychac o Robercie Kuczynskim?
>W dawniejszych czasach, Polska, miala super szachistow.
>Ksawery Tartakower (1887-1956)
Brzmi dobrze. Sciepowo!
>Akiba Rubinstein (1882-1961)
Znam, to ten co tez gral tak swietnie na forteklapie. Ale nazywal sie
wtedy dla niepoznaki Arthur Rubinstein.
>Mieczysław Najdorf (1910-1997)
Pisza, ze Miguel, a nie - za przeproszeniem - Mieczyslaw.
>To byly prawdziwe tuzy! Rubinstein, byl (przez pewien czas) uwazany
>za najlepszego szachiste swiata. Nie mogl jeno zebrac funduszy na
>zaporowa cene walki o tytul, zapodana przez Laskera.
No, no, bez jajec. Polak walczylby w szachach o mistrzostwo swiata?
Wolne zarty...
>I Rubinstein i Najdorf do konca zycia udzielali wywiadow po polsku ;)
Tu Cie mamy. Takie to byli Polaki, co nie znali polskiego...
>Najdorf, nawet po 80-tce mowil po polsku (z hiszpanskim akcentem ;)).
Jak mu bylo Miguel, to mial trudnosci z polskim, jasna sprawa!
>Wczesniej, byl jeszcze Johannes Zukertort (1842-1888), ktory walczyl
>ze Steinitzem o mistrzostwo swiata, choc Niemcy uwazaja, ze on byl
>ichniejszy ;(
Janusz Cukier-Tort, ehem, koniecznie Polak.
Nie ze mna te numery, Wojciechu W. :(
>> (czy wspominales juz skad nadajesz, bo wszystkie Wojciechy sa mi
>> niezmierne sympatyczne. Jak i Macieje, Alexandry i Jakuby)
>Z krainy, gdzie na polnych drogach, pomiedzy wierzbami, slychac
>unoszace sie w przestworzach Chopinowskie mazurki :)
>Wenecja Mazowsza - Pułtusk.
>Wojtek
To brzmi dobrze!!
Cos Ci mowi nazwisko Dionizy Kiwajllo?
Cos mi sie zdaje, ze to poczatek wspanialej sciepowej ( i nie tylko)
przyjazni...
Zachcio.
Pokrecenie, wyniklo z moich umiejetnosci pisarskich i checi skrotowego
wyjasnienia problemiku.
W Niemczech, tez podawalem Adalberta jako odpowiednik Wojciecha,
az kiedys, pewien erudyta wytlumaczyl mi, ze jest to nieprawidlowe.
Byc moze sa podobienstwa etymologiczne.
Woj, jest okresleniem woja, zolnierza. Jednak czy "ciech" rzeczywiscie jest
pierwotnym znaczeniem wyrazu "cieszyc sie" - nie wiem.
Osobiscie znany mi, nieglupi polonista, twierdzil, ze raczej tym praslowem
bylo "rad", "rady". Od czego pochodzi imie Radoslaw.
Historycznie, tlumaczenie Wojciech/Adalbert powstalo z nieporozumienia
z wlasciwym imieniem sw. Wojciecha.
Otoz u nas i Czechow, mowiono o nim Wojciech, a kregi
watykansko-niemieckie nazywaly go Adalbertem.
Posrednim dowodem, na druga z podanych przeze mnie wersji
moze byc kawalek z: http://wiem.onet.pl/wiem/00a289.html
//////////
Religioznawstwo, Postacie historyczne, Historia powszechna, Czechy, Polska
Wojciech, imie zakonne Adalbert, swiety (ok. 955-997), biskup, meczennik,
patron Polski. Pochodzil z rodziny ksiazat czeskich - Slawnikowiców.
Ksztalcil sie w Magdeburgu pod opieka arcybiskupa Adalberta, na czesc
którego przyjal imie zakonne. W 983 jako subdiakon powrócil do Czech i
zostal biskupem Pragi. Okolo 989, wobec trudnosci w zarzadzaniu diecezja
praska, udal sie do Rzymu, zrzekl sie godnosci biskupiej i za rada papieza
Jana XV wstapil do klasztoru benedyktynów na Awentynie. W 992, po smierci
sprawujacego opieke nad diecezja praska biskupa misnienskiego Falkolda,
powrócil do Pragi i zajal sie organizacja spraw koscielnych.
//////////
Zrodlel, z ktorego szerzej dowiedzialem sie o przyczynach owego pomylkowego
tlumaczenia, oraz o grzeszkach sw. Wojciecha - w tej chwili nie pamietam,
postaram sie poszukac.
Przepraszam, za pokretne tlumaczenie i pomieszanie.
Ze tez zawsze, ktos musi cos namieszac :)
Wojtek
Pokrecenie, wyniklo z moich umiejetnosci pisarskich i checi skrotowego
wyjasnienia problemiku.
//////////
Wojtek
PS
Przepraszam tez za zwloke, ale od dwoch dni klopoty z news.tpi.pl :(
:> : Adalbert, nie jest niemieckim odpowiednikiem imienia Wojciech.
:> : To jest drugie imie, jakie przyjal Sw. Wojciech.
:> : Czytalem dwie wersje okolicznosci. Jedna, ze to bylo imie nadane mu
:> : podczas jakichs swiecen w Magdeburgu. Druga, ze to imie zakonne na
:> : czesc arcybiskupa Adalberta, pod ktorego opieka ksztalcil sie w M.
:> Strasznie to pokrecone powyzej, a przeciez jest wyrazne podobiendstwo
:> etymologiczne miedzy Wojciechem i Adalbertem! Zaraz wiec prostuje
:> cytujac siebie sprzed 6 lat (sorry za langwidz): /.../
: Pokrecenie, wyniklo z moich umiejetnosci pisarskich i checi skrotowego
: wyjasnienia problemiku.
Na zartach sie Pan nie zna? :)
: W Niemczech, tez podawalem Adalberta jako odpowiednik Wojciecha,
: az kiedys, pewien erudyta wytlumaczyl mi, ze jest to nieprawidlowe.
: Byc moze sa podobienstwa etymologiczne.
: Woj, jest okresleniem woja, zolnierza. Jednak czy "ciech" rzeczywiscie jest
: pierwotnym znaczeniem wyrazu "cieszyc sie" - nie wiem.
: Osobiscie znany mi, nieglupi polonista, twierdzil, ze raczej tym praslowem
: bylo "rad", "rady". Od czego pochodzi imie Radoslaw.
: Historycznie, tlumaczenie Wojciech/Adalbert powstalo z nieporozumienia
: z wlasciwym imieniem sw. Wojciecha.
: Otoz u nas i Czechow, mowiono o nim Wojciech, a kregi
: watykansko-niemieckie nazywaly go Adalbertem.
Powtorze: Wojciech to "W ojciech", czyli do ojca podobny
Adalbert - to "A dal Bert", czyli niepodobny.
Taka jest siermiezna prawda.,
: Przepraszam tez za zwloke, ale od dwoch dni klopoty z news.tpi.pl :(
??? Nie szkodzi, powyzsze pisalem pol godziny temu.
P.S. Pan, p. Wojciechu, to bardzo pasuje do sciepy (i na odwrot!:)
Leszek
>
> P.S. Pan, p. Wojciechu, to bardzo pasuje do sciepy (i na odwrot!:)
>
Noooo :)))
Wie Pan, p. Leszku, ludzie rozne sa!
Wojtek
>>
> Czy sa znane jakies dokumentacje (najchetniej telewizyjne) o tym
> pilkarzu? Albo choc literatura?
>
Nie widzialem, zadnego filmiku o Wilimowskim, ani wiekszej biografi.
Pierwszy raz, przeczytalem o nim w okolicach MS w Monachium.
Opisywano historie polskich wystepow w tej imprezie, wiec musiano
wspomniec MS 1938 i slynny udzial Wilimowskiego.
Wspominal go tez chyba B. Tomaszewski, ktory byl na jakims glosnym
meczu, w W-wie, tuz przed wojna.
Teraz, to tylko Google :(
> Jakby kapitalizm kiedys troche popuscil i mialbym pare miesiecy czasu
> na wolne zajecia, to m.in. pojechalbym do Lipin czy innej okolicy, do
> Sosnowca i bedzina, i popytal ludzi, jak to tam kiedys bylo. Hey!
> Co tez czlowiek okazji nie wykorzystal za mlodu.
> Bo ludzie glupie sa, wie pan... Szczegolnie mlode.
>
Myslalem, ze masz znajomosc osiagniec, wlasnie z tamtego czasu
i z tamtych okolic.
Teraz, to juz chyba za pozno.
>
> Pol mnie jakos prasowo-telewizyjnie ominal. Rowniez Szymkowiak w
> zasadzie mi malo mowi.
>
Pola, widzialem w telewizorze i zapamietam jego nos! :)
A te ciagle wspomienia o bramce zaaplikowanej Szkotom - dzialaly.
Szymkowiaka, nie widzialem (nie liczac starej migawki ze slynnego
meczu Polska -ZSRR). Ale pamietam, ze byl zywa legenda i nawet na
meczach C-klasowej druzyny, kazda udana "paradka" i interwencja
bramkarska, kwitowana byla - 'jak Szymkowiak'.
Podobnie, jak Krolak, przed era Szurkowskiego. Jak chcialem by mi
kupiono rower, to sie pytali czy chce byc Krolakiem ;)
>
> Co slychac o Robercie Kuczynskim?
>
Wraz z era komputerow, moje zainteresowanie szachami mocno
klapnelo. Zadna przyjemnosc przegrywac z Atarinka.
Kuczynski chyba jest w kadrze, ale czolowka to Krasenkow i Macieja.
Mamy ponoc bardzo zdolnych juniorow.
>
> No, no, bez jajec. Polak walczylby w szachach o mistrzostwo swiata?
> Wolne zarty...
>
Bedac mlodzikiem, strasznie napalalem sie na szachy i mialem mnostwo
literatury fachowej. Po polsku, bylo malo. Mozna bylo kupic rosyjska
i niemiecka. Byly fajne roznice w opisach. W niemieckich biografiach
istnieja Niemcy i Polacy, u Rosjan, Polacy i Rosjanie. Normalka ;)
Ciekawe, ze po wojnie, zaden z mistrzow nie wyladowal ani w R, ani w N.
Rubinstein nie bylby (przynajmniej na poczatku) polskim mistrzem, bo
o mecz staral sie przed IWS. O ile dobrze pamietam, Lasker zazadal
za mecz 10 tysiecy $ w zlocie. Po wojnie, Akiba, mial jeszcze szanse
na walke z Capablanka, jednak mial juz powazne klopoty zdrowotne.
>
> Janusz Cukier-Tort, ehem, koniecznie Polak.
> Nie ze mna te numery, Wojciechu W. :(
>
Niemcy uwazaja go za Niemca, Rosjanie pisali o polskim pochodzeniu.
Heh :) Sprawdzilem w "Wiem", a tam pisza:
"Zukertort Johannes Herman (1842-1888), szachista (szachy) niemiecki
polskiego pochodzenia, psycholog, lekarz. Przeciwnik W. Steinitza w
pierwszym oficjalnym meczu (przegranym) o szachowe Mistrzostwo Świata w
1886."
> Cos Ci mowi nazwisko Dionizy Kiwajllo?
>
Nic :(
Wojtek
Najsampierw najwazniejsze (przenosze do przodu):
>> Cos Ci mowi nazwisko Dionizy Kiwajllo?
>Nic :(
Jak mozesz byc z Pultuska i nie znac jednego z najbardziej
wysmienitych obywateli tego starego grodu - archiwariusza Dionizego
Kiwajlly?!
A moze Ty ktory ze sciepowych anonimow?
>> Za tej wladzy, czy jeszcze za tamtej?
>> Zarekawki byli? :)
>Toz ja budowalem druga Polske!
Troche krzywo Ci wyszlo... :)
>Troszke sie poprzednio pochwalilem, bo nigdy nie bylem urzednikiem
>ani referentem, ale bylo ich mnostwo, wiec sie umiejetnosci posiada:)
Popieram.
>> Czy sa znane jakies dokumentacje (najchetniej telewizyjne) o tym
>> pilkarzu? Albo choc literatura?
>Nie widzialem, zadnego filmiku o Wilimowskim, ani wiekszej biografi.
>Pierwszy raz, przeczytalem o nim w okolicach MS w Monachium.
>Opisywano historie polskich wystepow w tej imprezie, wiec musiano
>wspomniec MS 1938 i slynny udzial Wilimowskiego.
>Wspominal go tez chyba B. Tomaszewski, ktory byl na jakims glosnym
>meczu, w W-wie, tuz przed wojna.
>Teraz, to tylko Google :(
Zostawie w calosci, bo zaprawde smutne to i wzruszajace.
>> Jakby kapitalizm kiedys troche popuscil i mialbym pare miesiecy czasu
>> na wolne zajecia, to m.in. pojechalbym do Lipin czy innej okolicy, do
>> Sosnowca i bedzina, i popytal ludzi, jak to tam kiedys bylo. Hey!
>> Co tez czlowiek okazji nie wykorzystal za mlodu.
>> Bo ludzie glupie sa, wie pan... Szczegolnie mlode.
>Myslalem, ze masz znajomosc osiagniec, wlasnie z tamtego czasu
>i z tamtych okolic.
>Teraz, to juz chyba za pozno.
Mam znajomosc, ale nie tych lat.
Ja z mlodziezy sciepowej. Polowa 40-tki i z Sosnowca, czyli wsi. Ani
wielkiej owczesnej kultury, ani wielkiego sportu, ani warszawskiego
kaganca oswiaty nie doswiadczylem.
Pilkarze moich lat, to wlasnie taki parciany Deyna czy inny Lubanski.
Wyjatek: Robert Gadocha. I Kacik i Zientara.
Ale za to bylem w swoim czasie w Sosnowcu na "Les Humphries Singers"!
>Pola, widzialem w telewizorze i zapamietam jego nos! :)
[..]
>Podobnie, jak Krolak, przed era Szurkowskiego. Jak chcialem by mi
>kupiono rower, to sie pytali czy chce byc Krolakiem ;)
Obu poznalem po fakcie, z TV.
>> Co slychac o Robercie Kuczynskim?
>Wraz z era komputerow, moje zainteresowanie szachami mocno
>klapnelo. Zadna przyjemnosc przegrywac z Atarinka.
Wez Fritza, a wygrasz!
>Kuczynski chyba jest w kadrze, ale czolowka to Krasenkow i Macieja.
>Mamy ponoc bardzo zdolnych juniorow.
Jak "chyba", to sie pewnie juz skonczyl. Szkoda.
Za mlodu wielki talent.
>> No, no, bez jajec. Polak walczylby w szachach o mistrzostwo swiata?
>> Wolne zarty...
>Bedac mlodzikiem, strasznie napalalem sie na szachy i mialem mnostwo
>literatury fachowej. Po polsku, bylo malo. Mozna bylo kupic rosyjska
>i niemiecka. Byly fajne roznice w opisach. W niemieckich biografiach
>istnieja Niemcy i Polacy, u Rosjan, Polacy i Rosjanie. Normalka ;)
>Ciekawe, ze po wojnie, zaden z mistrzow nie wyladowal ani w R, ani w N.
Polskich mistrzow?
Najdorfa i paru innych wojna zaskoczyla w Argentynie. Rubinstein
skonczyl jako Belg. Z przedwojennych medalistow jedynie Makarczyk
chyba wrocil i bronil ludowej ojczyzny.
>Rubinstein nie bylby (przynajmniej na poczatku) polskim mistrzem, bo
>o mecz staral sie przed IWS. O ile dobrze pamietam, Lasker zazadal
>za mecz 10 tysiecy $ w zlocie. Po wojnie, Akiba, mial jeszcze szanse
>na walke z Capablanka, jednak mial juz powazne klopoty zdrowotne.
Wlasnie, wygralby jako Rosjanin. A nawet czlowiek radziecki.
To juz lepiej, ze nie wygral. :)
Ale przynajmniej uzyskal wieczna slawe jako pianista. Nawet pan Jdr
umiescil grane przez niego Scherzo No.2 cis-moll opus 31 Chopina na
swoich stronach.
>> Janusz Cukier-Tort, ehem, koniecznie Polak.
>> Nie ze mna te numery, Wojciechu W. :(
>Niemcy uwazaja go za Niemca, Rosjanie pisali o polskim pochodzeniu.
>Heh :) Sprawdzilem w "Wiem", a tam pisza:
>"Zukertort Johannes Herman (1842-1888), szachista (szachy) niemiecki
>polskiego pochodzenia, psycholog, lekarz. Przeciwnik W. Steinitza w
>pierwszym oficjalnym meczu (przegranym) o szachowe Mistrzostwo Świata w
>1886."
Cos mi sie wydaje, ze w Polsce kazdy, ktory cokolwiek mial w zyciu z
czyms polskim wspolnego, to Polak z pochodzenia. Starczy, ze urodzil
sie w Breslau. Albo byl kiedys w Polsce na wczasach.
Zadziwiajace zjawisko.
Pozdrawiam cieplo!
Zachcio.
: Pozdrawiam cieplo!
Tym samym, wlazisz w bloto Zachcio. Ba, twoja wola.
Napij sie pyyfa i pomysl?!
: Zachcio.
>: Pozdrawiam cieplo!
>Tym samym, wlazisz w bloto Zachcio. Ba, twoja wola.
>Napij sie pyyfa i pomysl?!
Juz kojarze. Nie pozdrawia sie "cieplo". Najwyzej "goraco".
Takoz nie uzywa sie slowa "zacny".
Juz sie poprawiam: panie Wojtku W., pozdrawiam goraco!
Jak tam Flippersi i "Maedchen von Capri" i tym podobne? Nagrywac?
Wysylac?
Zachcio.
Nagrywac !
Nie wysylac !
:
: Zachcio.
>: Jak tam Flippersi i "Maedchen von Capri" i tym podobne? Nagrywac?
>: Wysylac?
>
>Nagrywac !
>Nie wysylac !
Zrobione.
Polecam na wieczorne jazdy dodatkowo faceta Profil "Ich liebe dich"!
Zachcio.
Mam, facetke. Slicznie wyspiewuje swoj pamietnik.
Tyz polecam.
>Mam, facetke. Slicznie wyspiewuje swoj pamietnik.
>Tyz polecam.
Mam.
Manuela "In meinem Kalender" z 60-tych.
Dobre!!
Zachcio.
Pewnie ze dobre! Gowna nie staram sie reklamowac!
:
: Zachcio.
> I Kacik i Zientara.
Hej, Zach, tego nie opowiadales! Obaj z Podhala, Zaglebie Sosnowiec to taka
gierkowska trupa: zaczeli wszystko kupowac, no a na wyniki nie trzeba bylo
dlugo czekac. Nawet nie wiedzialem, ze oni w Zaglebiu grali. Zientara byl
z jajami, Kacik: mruk. (Ja mysle, ze narciuch to tez goral.)
K.
>
> Troche krzywo Ci wyszlo... :)
>
Wiem. Na usprawiedliwienie; od poczatku nie wierzylem a innych
budowlanych propozycji nie mialem ;)
Teraz, gada sie o 4 Rzeczpospolitej, bo z druga Japnia i trzecia Rz.
tez nie bardzo wyszlo. Moj ewentualny udzial, bedzie juz symboliczny.
>
> Zostawie w calosci, bo zaprawde smutne to i wzruszajace.
>
Tak sobie dzis myslalem, i cos mi swita, ze chyba w latach 90-tych
byla jakas proba ze strony TVP, zeby zrobic wywiad z p. Ernstem.
Bylo uzgodnione, pojechali, jednak czy mistrz juz byl slaby, czy gadac
nie chcial - nie pamietam.
>
> Mam znajomosc, ale nie tych lat.
> Ja z mlodziezy sciepowej. Polowa 40-tki i z Sosnowca, czyli wsi. Ani
> wielkiej owczesnej kultury, ani wielkiego sportu, ani warszawskiego
> kaganca oswiaty nie doswiadczylem.
>
Nie, nie! Nie myslalem ze masz znajomosc tamtych lat !
Zes mlodziak, to widac po zapale, energii i z ciaglego podspiewywania
przy goleniu :-)
Sadzilem, ze byc moze na Slasku (czy ja nie grzesze i czy Sosnowiec
to Slask, czy - jak sie obawiam - jednak Zaglebie? ;) starsi, pamietajacy
przedwojenne czasy, cos tam pamietali i opowiadali.
> Ale za to bylem w swoim czasie w Sosnowcu na "Les Humphries Singers"!
>
Marzeniem moich rowiesnikow, bylo ogladniecie Beatles'ow, lub Stones'ow.
A na prywatkach, "na miąch" przy zgaszonym swietle, tanczylo sie do
Szczepanika!
>
> Polskich mistrzow?
> Najdorfa i paru innych wojna zaskoczyla w Argentynie. Rubinstein
> skonczyl jako Belg. Z przedwojennych medalistow jedynie Makarczyk
> chyba wrocil i bronil ludowej ojczyzny.
>
Chodzilo mi o to, ze zaden z posadzanych o niemieckie lub rosyjskie
pochodzenie, nie wyladowal w swojej hipotetycznej ojczyznie.
Polska, byla bidna, zniszczona i o szachistow nie bardzo dbala.
Ale np. Rosja, tez byla bidna, ale mistrzow szachowych, dopieszczala.
Tartakower, reprezentowal po wojnie Francje.
>
> Cos mi sie wydaje, ze w Polsce kazdy, ktory cokolwiek mial w zyciu z
> czyms polskim wspolnego, to Polak z pochodzenia. Starczy, ze urodzil
> sie w Breslau. Albo byl kiedys w Polsce na wczasach.
> Zadziwiajace zjawisko.
>
Masz sporo racji, ale wiesz, ze w XIX wieku dosc trudno bylo miec
polskie obywatelstwo.
Poza cudami i zrywami, przez ponad 100 lat nie bylo wielu okazji do
demonstrowania polskosci na tych terenach, wiec historiografowie
nadrabiaja.
Ze czasami mocno przesadzaja? - wiem. Ze nawet jak sie wie, ze cos
jest mocno naciagane, a pzryjemne, to jednak robi sie czkowiekowi
przyjemnie - tez potwierdzam :)
Czy to jest tylko zjawisko tylko polskie?
Na niemieckich mapach, ktore pokazuja rdzenne i od zawsze, tereny
germanskie, wschodnia ich granica konczy sie przynajmniej na Bugu.
Na mapach rosyjskich, ich pradawne granice zachodnie to Odra.
Ukraincy - do Wisly, Czesi - do Gniezna i Czestochowy, Szwedzi ...:)
Czy to dziwne, ze ludzie szukali znakow potwierdzajacych, ze jednak
niektorzy z tego plemienia, cos tam w wielkim swiecie znaczyli?
A ze bywa smieszne i czasem denerwujace, szczegolnie dla nacji
posiadajacych ciaglosc i osiagniecia - rozumiem! ;)
Duzo zdrowka zycze!
Wojtek
PS
Cus DSF, nie chce powtorzyc Kliczki.
W sobote, Tiger, walczy o tytul pod polska flaga;) W Hamburgu!
Ale do pasji, od paru dni, doprowadza mnie moj serwer.
Chodzi 20 minut a potem trzy godziny przerwy.
Wojna, czy wiosna?!
Wojtek
Kochanski, to oczywiste.
>> I Kacik i Zientara.
>
>Hej, Zach, tego nie opowiadales! Obaj z Podhala, Zaglebie Sosnowiec to taka
>gierkowska trupa: zaczeli wszystko kupowac, no a na wyniki nie trzeba bylo
>dlugo czekac. Nawet nie wiedzialem, ze oni w Zaglebiu grali. Zientara byl
>z jajami, Kacik: mruk. (Ja mysle, ze narciuch to tez goral.)
>K.
Grali oczywiscie w Podhalu.
Dowcip polega na tym, ze wygrali w Sosnowcu mistrzostwo Polski w
zasadzie we dwoch przeciwko tej calej grudniowej all stars. A ja na
widowni :)
Jeden z momentow jaki mi na zawsze po Polsce w milej pamieci zostanie.
Jutro znajde kajecik, to opisze troche szczegoly.
No i ten mecz w W-wie Legia - Odra 3:5 (3:1), co to ten Deyna niby te
dwie bramki, a Bolcek mu na to cztery.
Zachcio.
: No i ten mecz w W-wie Legia - Odra 3:5 (3:1), co to ten Deyna niby te
: dwie bramki, a Bolcek mu na to cztery.
Nie przypominam sobie Pana na trybunach, p. Zach, a pamietalbym.
>> > Ale do pasji, od paru dni, doprowadza mnie moj serwer.
>> Kochanski, to oczywiste.
>:)
>Nie! Z p. Kochanskim, nie mialem zadnego konfliktu.
>Wojtek
Pomylil Cie z innym sciepowym Wojciechem. :)))
Juz to raz mielismy.
Zachcio.
Imie ma pan podpadajace.
Tnie rowno wszystkich Wojtkow.
wk
> "Wojtek W." <wojt...@post.pl> wrote in message
> news:b5t99i$mth$1...@nemesis.news.tpi.pl...
> > "Wojciech K." <n...@way.com> napisa":
> > >
> > > > Ale do pasji, od paru dni, doprowadza mnie moj serwer.
> > > > Chodzi 20 minut a potem trzy godziny przerwy.
> > > > Wojna, czy wiosna?!
> > > >
> > > > Wojtek
> > >
> > > Kochanski, to oczywiste.
> > >
> > :)
> > Nie! Z p. Kochanskim, nie mialem zadnego konfliktu.
> >
> > Wojtek
>
> Imie ma pan podpadajace.
> Tnie rowno wszystkich Wojtkow.
> wk
Teraz zagwizdalem.
To byl faul.
Pilke bedzie wybijal zawodnik Kochanski.
Prosze Panowie oddalic sie najakis 9 metrow!
Jacek
Sedzia kalosz, kanarki doic!
Ja tu quzwa 10 razy nie bede powtarzal!
Teraz jest rzut wolny posredni.
Jeszcze jedno wyzwisko i powedrujesz
na lawke, gdzie juz siedzi zawodnik (pd teraz) Slowodoj Wyszczanski z
Fc Breslau z uszkodzona lechtaczka lub lekotka (nie wiem co on tam ma i
gdzie).
Jacek
To wersja dla mlodziezy i p. Mileny z "Do przerwy 0:1" (p. Sosenka), w
prawdziwym zyciu panowaly zwyczaje z Berdyczowa: "Sedzia ch..." (b.
neutralnie) lub "Sedzia, ty ch...u" (osobiscie). Bardzo to bylo zabawne,
zwlaszcza, jak sedzia byl wlasny ojciec.
K.
Ktory to byl rok? Opisz koniecznie! Nie pamietam, kto z nimi na trzeciego
gral w ataku: Slowakiewicz? Moze zapisales tez nazwiska sedziow?
> No i ten mecz w W-wie Legia - Odra 3:5 (3:1), co to ten Deyna niby te
> dwie bramki, a Bolcek mu na to cztery.
No comments. Szukajcie, a znajdziecie.
> Zachcio.
K.
Oj niemile byly zwyczaje Berdyczowa.
Ale dobrym posunieciem bylo wysylac
postay z adresu mojej Pani.
Ludzie sie milsi zrobili.
Jacek
>> >> I Kacik i Zientara.
>> Grali oczywiscie w Podhalu.
>> Dowcip polega na tym, ze wygrali w Sosnowcu mistrzostwo Polski w
>> zasadzie we dwoch przeciwko tej calej grudniowej all stars. A ja na
>> widowni :)
>> Jeden z momentow jaki mi na zawsze po Polsce w milej pamieci zostanie.
>>
>> Jutro znajde kajecik, to opisze troche szczegoly.
Kajecika nie znalazlem, ale klamstwo ma krotkie nogi.
Z kajecikow pobocznych widze, ze musialo to by w sezonie 1978/79.
Zaglebie Sosnowiec (dotowane przez kopalnie Sosnowiec i Zdzislawa
Grudnia osobiscie) prowadzilo w calym sezonie lekko przed Podhalem. W
finalach - i tu natezam pamiec - grali oprocz tych dwoje LKS Lodz
(bodajze Potz) i Naprzod Janow (Kajzerek). Ostatnia runda finalowa
odbyla sie w Sosnowcu. Wszystko bylo naszykowane na impreze
mistrzowska!
Grupa spadkowa grala jednoczesnie w Katowicach - u Baildonu albo GKSu
(mojej milosci, bracia Sikory, potem w Kolonii). Wygral Baildon przed
GKSem, trzecia Legia, spadl Stocznowiec.
Bylem na paru meczach. Miedzy innymi na rozstrzygajacym o mistrzostwie
3:7 Zaglebia z Podhalem.
Walenty Zientara gral juz bez Tadeusza Kacika. Moze z Chowancem,
Sosnowiec to wtedy: Pytel, Tokarz (bracia Tokarze z Nowego Targu,
przez GKS do Sosnowca, tfu!), Zabawa. Nie pamietam juz czy grali juz
wtedy Jobczyk i Klocek, ale cos od 1979/80 zdobyli jednak pare razy
mistrzostwo Polski. Kajecik poboczny mowi, ze w 1980 wyprzedzili
Podhale tylko roznica paru bramek. A spadl GKS. Dzielny GKS odebral
przez jedno 2:2 tytul Podhalanom.
Co do Kacika i Zientary - moze widzialem ich wczesniej (chodzilem na
hokej juz w 1976, a Podhale zdobylo bodaj wszystkie tytuly miedzy 1971
a 1979), moze pamietam ich tylko z reprezentacji. W kazdym razie
pamietam tych dwoch jako specjalistow od gry w oslabieniu. Jak
oslabienie, to wychodzili Kacik z Zientara. Strzelali bramki dosc
sprawnie we dwoje. Moze nawet Ruskim w Katowicach.
>Ktory to byl rok? Opisz koniecznie! Nie pamietam, kto z nimi na trzeciego
>gral w ataku: Slowakiewicz? Moze zapisales tez nazwiska sedziow?
Moze jeden ze Slowakiewiczow. Jeden byl chyba obronca.
Mialem wycinki z gazet i nawet bilety wstepu w kajeciku, ale gdzies to
posialem w piwnicy.
Jak sie odnajdzie, to cos doloze.
>> No i ten mecz w W-wie Legia - Odra 3:5 (3:1), co to ten Deyna niby te
>> dwie bramki, a Bolcek mu na to cztery.
>No comments. Szukajcie, a znajdziecie.
Juz mamy. :)
Ze stron Odry Opole:
"Rok 1978 przeszedl do historii opolskiego pilkarstwa dzieki
wspanialej postawie pilkarzy prowadzonych przez ówczesnego trenera
Antoniego Piechniczka. W pieknym stylu Odra zdobyla mistrzostwo
jesieni i byla jednym z kandydatów do zdobycia mistrzostwa Polski! Ale
po kolei...
Pierwszy mecz sezonu 1978/79 opolska Odra rozegrala na wlasnym
stadionie z Szombierkami Bytom remisujac 2:2. Kolejne mecze Odra grala
w kratke: pechowa przegrana z Widzewem w ostatniej minucie, z trudem
wywalczone zwyciestwo ze Stala Mielec (Andrzej Szarmach w przeciagu 3
minut strzelil Odrze 2 gole), minimalna wygrana z Pogonia w Szczecinie
(gol Tyca w 90 min) i dwie porazki z rzedu ze Slaskiem i Katowicami.
Po 7 kolejkach ligowych Odra zajmowala miejsce w srodku ligowej tabeli
i wiekszosc obserwatorów zgodnie twierdzila, ze na tyle wlasnie stac
Odre. Jakze sie mylili...
Prawdziwy przelom nastapil w ósmej kolejce spotkan. 10 wrzesnia do
Opola przyjechala Gwardia Warszawa i wyjechala z bagazem 5-ciu bramek
dzieki celnym strzalom Korka, Bolcka, Wójcickiego i Tyca. Dwa tygodnie
pózniej opolanie rozgromili 3:0 bytomska Polonie i bylo juz wiadomo,
ze kryzys zostal przezwyciezony. Potwierdzeniem tego bylo pokonanie w
nastepnej kolejce LKS-u 1:0 po przepieknym golu Romana Wójcickiego.
Po trzech zwyciestwach z rzedu i bramkach 9:0 zaczeto upatrywac w
Odrze druzyne mogaca zajac miejsce na samym szczycie tabeli. Kolejne
mecze potwierdzaly te opinie. Odra pokonala kolejno poznanskiego Lecha
(3:1), Zaglebie Sosnowiec (1:0)
i 29 pazdziernika zawitala do stolicy na mecz z Legia, który to byl
osobna historia tego sezonu. Zadawano sobie wówczas pytanie czy Legia
ze Smolarkiem i Deyna bedzie w stanie zatrzymac zwycieska passe
opolan.
Mecz w Warszawie Odra rozpoczela w skladzie: Mlynarczyk, Rokitnicki,
Adamiec, Podgórny, Wójcicki, Korek, Misiowiec, Tkaczyk, Tyc, Pszenniak
i Bolcek. Poczatek meczu nie byl dla Odry zbyt udany. Juz w 6 min
meczu Kazimierz Deyna pokonal Mlynarczyka, a tuz przed zejsciem do
szatni druga bramke strzelil Kusto. Legia schodzila wiec na przerwe
majac dwa gole przewagi i sadzono, ze tym razem Odra nie odniesie
kolejnego zwyciestwa. Stalo sie jednak inaczej, a druga polowa meczu
przeszla do legendy. To, co wydarzylo sie na boisku miedzy 49 a 64
minuta meczu, do dzis nie doczekalo sie racjonalnego wytlumaczenia. 4
minuty po przerwie Alfred Bolcek strzelil gola dla Odry, ale juz po 3
minutach Deyna podwyzszyl wynik na 3:1 dla Legii. Kibicom na
stadionie, a takze przed telewizorami (druga polowa spotkania byla
transmitowana przez telewizje publiczna!) wydawalo sie, ze tylko jakis
prawdziwy kataklizm moze przeszkodzic Legii w odniesieniu zwyciestwa
nad Odra. I rzeczywiscie kataklizm nastapil! Odra w ciagu 10 (!) minut
strzelila 4 gole i wygrala 5:3!!! 3 bramki zdobyl Alfred Bolcek, który
zostal uznany za bohatera meczu i otrzymal w klasyfikacji "Sportu"
najwyzsza note, czyli 10! Cala druzyna zebrala moc pochwal, a pierwsze
miejsce w tabeli bylo w zasiegu reki!
Liderem pierwszej ligi opolanie zostali 5 listopada po zwycieskim
meczu z Arka Gdynia (1:0). Warto wspomniec, iz na ten mecz w Opolu
zjawilo sie az 20 tysiecy ludzi, ale wtedy kazdy chcial zobaczyc
nowego lidera. Dwa tygodnie pózniej Odra podejmowala na Oleskiej Ruch
Chorzów, czyli ostatnia przeszkode na drodze do zdobycia mistrzostwa
jesieni. Cale miasto zylo tylko tym meczem. Przed samym spotkaniem
kokosowe interesy robily "koniki" sprzedajac bilety po 150 ówczesnych
zlotych. Dodam, ze normalna cena biletu ksztaltowala sie w granicach
20 zlotych! Do dzis trudno powiedziec, ilu kibiców przyszlo na ten
mecz, moze 25 a moze 30 tysiecy... Oczywiscie skonfiskowano setki
butelek róznych przemycanych alkoholi w najrózniejszy sposób. Jednym z
popularniejszych sposobów na wniesienie trunków rozweselajacych byly
torby z owocami na wierzchu, a w srodku napoje "pedne", ale jakos
trzeba bylo uczcic zwyciestwo Odry, a kibice opolscy wiedza jak to sie
robi! Kibice obsiedli nawet rosnace wokól stadionu drzewa i betonowa
konstrukcje, która miala byc tablica swietlna, by móc zobaczyc swoich
ulubienców w akcji. Sedzia meczu zostal ówczesny najlepszy arbiter
polski Alojzy Jarguz, a opolanie wystapili w nastepujacym skladzie:
Mlynarczyk, Rokitnicki, Adamiec, Podgórny, Wójcicki, Korek,
Misiowiec,Kwasniewski, Tyc, Pszenniak, Bolcek. Odra swiadoma stawki
meczu poczatkowo grala slabo. Wykorzystali to chorzowianie i w 17 min
po strzale Malnowicza objeli prowadzenie. Nasi stopniowo zaczeli
opanowywac i uporzadkowywac gre, czego efektem bylo wyrównanie w 28
min przez Kwasniewskiego. Druga polowa meczu byla transmitowana przez
telewizje, zdopingowani tym pilkarze Odry zdobyli miedzy 61 a 69 min
dwa gole i wygrali 3:1. Mecz ten byl zakonczeniem dobrej passy bez
porazki opolan. 8 zwyciestw z rzedu, bramki 22-5. Pilkarze byli
zewszad komplementowni, a tygodnik "Pilka Nozna" wybral trenera
Antoniego Piechniczka trenerem roku 1978.
Wydawalo sie, ze wiosna nic nie moze przeszkodzic Odrze w odniesieniu
pierwszego w historii klub Mistrzostwa Polski. Niestety, zycie okazalo
sie brutalne... Runda wiosenna byla katastrofalna. Opolanie nie
potrafili zdobyc gola przez 488 minut, a po przegranym - w fatalnym
stylu - meczu z Polonia Bytom rozwscieczeni kibice przypuscili szturm
na pawilon klubowy...
Ostatecznie Odra zajela 5 miejsce w lidze - grubo ponizej oczekiwan
kibiców... "
Dodam bramki za katowickim "Sportem" (wycinek zaposiadywam, tytul
"Atak najlepsza obrona"):
1:0 Deyna 8 minuta (nie 6.) 2:0 Kusto 42. 2:1 Bolcek 50. 3.1 Deyna
53. 3:2 Bolcek 55. 3:3 Bolcek 58. 3:4 Korek (glowa) 63. 3:5 Tyc
65.
Zolta kartka: Podgorny (Odra)
Sedziowal: Swistek (Przemysl)
Widzow: 29 tys.
Zachcio.
Tja, sekcje Legii zlikwidowali chyba sezon pozniej, pamietam te
ostatnie mecze na Torwarze dosyc dobrze, rozpuscili cala sekcje i
sporo legionistow zasililo potem Polonie Bytom, ale to juz nie moje
czasy. GKS i Tkacza tez sobie przypominam, zdaje sie, ze jego syn tez
sie udziela, wyjatkowo pozytywna postac, chociaz Kosyl wyparl go na
cale lata z bramki w reprezentacji.
> Bylem na paru meczach. Miedzy innymi na rozstrzygajacym o mistrzostwie
> 3:7 Zaglebia z Podhalem.
>
> Walenty Zientara gral juz bez Tadeusza Kacika. Moze z Chowancem,
> Sosnowiec to wtedy: Pytel, Tokarz (bracia Tokarze z Nowego Targu,
> przez GKS do Sosnowca, tfu!), Zabawa. Nie pamietam juz czy grali juz
> wtedy Jobczyk i Klocek, ale cos od 1979/80 zdobyli jednak pare razy
> mistrzostwo Polski. Kajecik poboczny mowi, ze w 1980 wyprzedzili
> Podhale tylko roznica paru bramek. A spadl GKS. Dzielny GKS odebral
> przez jedno 2:2 tytul Podhalanom.
>
> Co do Kacika i Zientary - moze widzialem ich wczesniej (chodzilem na
> hokej juz w 1976, a Podhale zdobylo bodaj wszystkie tytuly miedzy 1971
> a 1979), moze pamietam ich tylko z reprezentacji. W kazdym razie
> pamietam tych dwoch jako specjalistow od gry w oslabieniu. Jak
> oslabienie, to wychodzili Kacik z Zientara. Strzelali bramki dosc
> sprawnie we dwoje. Moze nawet Ruskim w Katowicach.
>
Widze Zachary, ze jestes moja bratnia dusza! Chyba Jobczyk albo Pytel
zaaplikowal im wtedy 3 brameczki, Kacik juz wtedy chyba nie gral w
reprezentacji. Moja siostra mowila mi, ze TV Polonia ostatnio nadala
jakis film o tym historycznym dniu. Ja zaczalem chodzic na hokej
gdzies powiedzmy w 1963 :-))) Niestety moj sp. papa nie zgadzal sie,
zebym sprobowal sam, z perspektywy czasu mial chyba racje, ale to
kawal mojego dziecinstwa.
> >Ktory to byl rok? Opisz koniecznie! Nie pamietam, kto z nimi na trzeciego
> >gral w ataku: Slowakiewicz? Moze zapisales tez nazwiska sedziow?
>
> Moze jeden ze Slowakiewiczow. Jeden byl chyba obronca.
To Andrzej, jego brat Jozef gral w ataku, Andrzej odbywal chyba nawet
sluzbe wojskowa w Legii.
> Jak sie odnajdzie, to cos doloze.
Koniecznie, jakbys mial w piwnicy stare "Przeglady Sportowe" czy
"Sport", to pomysl o mnie, zwlaszcza lata 70-te i zwlaszcza te, w
ktorych znajdziesz mojego ojca slady.
>
> >> No i ten mecz w W-wie Legia - Odra 3:5 (3:1), co to ten Deyna niby te
> >> dwie bramki, a Bolcek mu na to cztery.
> >No comments. Szukajcie, a znajdziecie.
>
> Juz mamy. :)
> Ze stron Odry Opole:
>
[ ... snip ... ]
Ale sje rozpisal, od detali sa inni.
>
> Dodam bramki za katowickim "Sportem" (wycinek zaposiadywam, tytul
> "Atak najlepsza obrona"):
> 1:0 Deyna 8 minuta (nie 6.) 2:0 Kusto 42. 2:1 Bolcek 50. 3.1 Deyna
> 53. 3:2 Bolcek 55. 3:3 Bolcek 58. 3:4 Korek (glowa) 63. 3:5 Tyc
> 65.
> Zolta kartka: Podgorny (Odra)
> Sedziowal: Swistek (Przemysl)
> Widzow: 29 tys.
>
Podsumowujac: do przerwy bylo wiec 0:2 a nie 1:3, a moje zrodla,
czyli:
http://www.rsssf.com/tablesp/pol79.html
tez jakos nieco inne dane podaja. Niech nie pisze, ze to detale, bo
to magia liczb. I p. Swistek z Przemysla byl na pewno podkupiony. Ot
co, slepej kurze...
Dzieki
K.
>> Jak mozesz byc z Pultuska i nie znac jednego z najbardziej
>> wysmienitych obywateli tego starego grodu - archiwariusza Dionizego
>> Kiwajlly?!
>> A moze Ty ktory ze sciepowych anonimow?
>Dziwne, az sie jutro powypytuje. Slynny, to jest pierwszy, powojenny
>burmistrz analfabeta, ktory podpisal - zlosliwie podsuniety przez wredna
>reakcje - prikaz przeniesienia miejskiego ratusza na Poplawy, czyli
>czesc miasta lezaca po drugiej strony Narwi!
To nie byl Kiwajllo!
>No i znany jest Stanislaw Aniol (Alternatywy 4)
>A Dionizy Kiwajllo, aby nie byl z Grodka Jagielonskiego?
Bdb! Dwa punkty za Aniola!!
"Gdy jednak zadyszani staneli w drzwiach referatu kultury, spotkala
ich mila niespodzianka. Stanislaw Aniol, sympatyczny urzednik nie
tylko jeszcze nie wyszedl, ale w dodatku na widok Dionizego Kiwajlly i
chlopcow rozpromienil sie wyraznie, wyskoczyl zza biurka i serdecznie
uscisnal im rece.
- Pan Dionizy Kiwajllo, nieprawdaz?
- Pan mnie zna? - zdziwil sie archiwariusz.
- Czekalismy na pana! Pan, widze, w towarzystwie chlopcow. Wlasnie
slyszelismy, ze jest pan przyjacielem mlodziezy. Prosze siadac! Pani
Elu - rzucil do kolezanki - kawy dla panow!
Urzedniczka wybiegla z pokoju. Dionizy stal oslupialy, by nie rzec -
porazony. Byl raczej nieprzywykly do takich honorowi ze strony badz co
badz urzedowej figury.
- Naprawde zbyt wiele fatygi z moja skromna osoba - wyjakal wreszcie.
- Nie chcialbym zabierac zbyt duzo czasu...
- Alez, coz znowu, to dla nas czysta przyjemnosc! Choc, zanim bedzie
kawa, moglibysmy rzeczywiscie juz zaczac zwiedzanie - usmiechnal sie
urzednik i wyskoczyl z pokoju. - Prosze za mna!
- Niezbyt pana rozumiem - mowil stryj biegnac za urzednikiem. -
Chcialbym najpierw wyjasnic...
- Nie trzeba. Juz wszystko wiemy - przerwal mu pospiesznie urzednik. -
Najpierw pokaze panu nasza slawna sale. Fantastyczna architektura!
Barok! Ale jaki barok! - to mowiac otworzyl drzwi do wielkiej sali o
ksztalcie owalnym z duza alkowa w glebi. - Co to panu przypomina? -
zapytal, ale nim archiwariusz zdolal cos powiedziec, sympatyczny
rzecznik pultuskiej kultury juz mowil dalej: - Oczywiscie - sale
teatralna. Tam w alkowie byla scena. Jedna z najstarszych scen w
Polsce. W Pultusku! Kto by pomyslal, prawda? Ale tez trzeba wiedziec,
ze bylismy niegdys centrum kulturalnym Mazowsza. Rok 1440! Radze
zapisac te date. Powstaje u nas wyzsza uczelnia - niemal
uniwersytet...
- Przepraszam pana... - wtracil stryj, ale nie sposob bylo przerwac
potoku wymowy niezwykle bieglego w historii urzednika.
- Pan nie wierzy? - ciagnal niezmordowanie. - Oczywiscie trudno
uwierzyc, a jednak w tej uczelni wykladaja profesorowie Akademii
Krakowskiej! Chwalebne tradycje przetrwaja! Nawet kiedy w 1566 roku
szkole przejma jezuici. Bo i ktoz tam naucza? Piotr Skarga i Jakub
Wujek! A kto siedzi na lawie szkolnej? Hetman Tarnowski, przyszly
poeta Sarbiewski, Sobiescy... Dzialaja humanisci, wsrod nich same
znakomitosci, na przyklad Erazm Ciolek. No i powstaje drukarnia...
- Pan jest bardzo uprzejmy - jeknal stryj - ale chcialbym sie raczej
dowiedziec...
- Rozumiem. Interesuje pana raczej tlo historyczne, ale ogolny rzut
kultury byl konieczny. Wrocmy wiec do roku 1203. Pierwszy zapisek
historyczny o naszym miescie. Grod nasz byl wymieniony w rejestrze
majetnosci biskupow plockich. Niewatpliwie otrzymali oni te posiadlosc
w drodze inwestytury, z rak ksiecia mazowieckiego. W 1257 miasto
zdobywa prawa miejskie. W szesnastym wieku opasuja je nowe solidne
mury.
Dionizy zamachal rozpaczliwie rekoma.
- Drogi panie!...
- Rozumiem, pan szanowny sie spieszy. Wiec tylko skrotowo o kleskach -
urzednik wyprowadzil stryja i chlopcow z sali. - Ostatnie zniszczenia
przyniosl Pultuskowi rok 1945, kiedy cofajacy sie Niemcy bronili
rozpaczliwie przeprawy przez Narew... Lecz miasto upadlo juz dawno.
Jeszcze w siedemnastym wieku. Niszcza je kleski zywiolowe, pozary,
powodzie, nie mowiac juz o chciwosci biskupow, ktorzy stopniowo
odbieraja miastu grunty rolne. A propos powodzi. Ostatnia wielka
powodz mielismy tu osiem lat temu. Straszny widok! Nierogacizna
plynela po ulicach!
- Pamietam te powodz - wtracil Wojtek W. - Zeglowalem pontonem po
zatopionych ogrodach.
- Najgorszy jednak byl potop szwedzki za Jana Kazimierza - urzednik
wpuscil z powrotem gosci do swojego pokoju. - O, widze, ze mamy juz
kawe. Uprzejmie prosze siasc i sprobowac. Ach, ci Szwedzi! W 1703 roku
znow stoja u bram Pultuska. Zwyciezaja armie saska i lupia przy
sposobnosci miasto. Zanim pojedziemy na pole bitwy...
- Co takiego! Pan chce mnie jeszcze zabrac na pole bitwy? - wykrzyknal
przerazony stryj.
- Oczywiscie - odparl sympatyczny funkcjonariusz kultury.
- Lecz przedtem pare slow o czasach napoleonskich. W 1806 roku
Francuzi wypieraja stad Rosjan...
- Panie... - zasapal stryj. - Blagam pana...
- O co chodzi? Rozumiem. Blizej wspolczesnosci. Lecz prosze byc
spokojnym, to tez jest w naszym planie. Najpierw przejdziemy sie
troche sladami "Wspomnien niebieskiego mundurka". Chlopcy zapewne
czytali te powiesc Wiktora Gomulickiego. Autor sto lat temu spedzal tu
lata szkolne i akcja ksiazki rozgrywa sie wlasnie w Pultusku... Jesli
zas chodzi o przemysl, zwiedzimy Zaklady Lamp Elektronowych. Nowo
zbudowana fabryka...
- Dosc, na milosc boska - Dionizy stracil panowanie nad soba - jeszcze
jedno slowo, a udusze pana!
- Co takiego? - urzednik zamrugal oczami.
- Niechze pan wreszcie poslucha, nie chodzi mi o "niebieski mundurek"
ani... tego... o lampy...
- To o co panu chodzi? - zdumial sie urzednik.
- O Sciepe.
- O Sciepe?! Pan mial przeciez pisac artykul o Pultusku!
- Ja? Artykul?!
- Dostalismy dzis rano wiadomosc z Wydzialu Kultury z Warszawy...
telefon... ze pan przyjedzie i ze mamy panu ulatwic zbieranie
materialow - wyjasnil urzednik.
- Nie... nie... to jakas absurdalna pomylka - rozesmial sie Dionizy -
mnie chodzi wylacznie o Sciepe.
- O jaka Sciepe? - urzednik wytrzeszczyl oczy. Dionizy wyciagnal
pisemko Ordynatora.
- Nic nie rozumiem - powiedzial zbity z tropu urzednik po przeczytaniu
pisma. - No, ale jesli pan chce koniecznie zobaczyc te Sciepe, wypisze
panu przepustke. Poprosze tylko o dowod osobisty...
- Koniecznie trzeba przepustke? - skrzywil sie stryj Dionizy i siegnal
niechetnie do kieszeni.- Koniecznie. Wpuscilbym pana bez przepustki,
gdyby chodzilo tylko o te stare rupieci, niestety przechowujemy na
usenecie takze ogorki i kapuste - wyjasnil nader rzeczowo urzednik.
- Ogorki i kapuste! - przestraszyl sie stryj. - Mam nadzieje, ze nie
na mojej Sciepie.
- Prosze byc najzupelniej spokojnym - rzekl urzednik wypelniajac
blankiet. - Nad bezpieczenstwem zdeponowanych postingow czuwa pani
psycholog, a nadto sa one pod specjalna piecza furmana.
- Furmana?
- Tak, obywatela Narciasza. To bardzo sprawny furman, niestety
chwilowo bez mieszkania. Zaofiarowalismy mu wiec kwatere na usenecie,
w zamian za co zabezpiecza nam postingi, a jednoczesnie zajmuje sie
kiszeniem.
- Kapusty?
- Kapusty i ogorkow. A nadto dokonuje fermentacji, marynacji oraz
degustacji... innych produktow niezbednych dla racjonalnie prowadzonej
polskiej listy. Prosze, oto przepustka - urzednik wreczyl stryjowi
dokument.
Stryj podziekowal i juz mial wyjsc, gdy nagle sie zawahal.
- Przepraszam, jeszcze jedno... czy pytal juz ktos o te Sciepe?
- Nie... Nikt - odparl zdziwiony urzednik.
- A czy przypadkiem dzisiaj nie zwiedzali usenetu jacys podejrzani
turysci?
- Nie wpuszczamy z zasady zadnych turystow na usenet.
- A moze zagladali tam jacys antysemici czy tez Prawdziwi Polacy? -
zapytal Pirydor.
- Antysemici nie - odparl coraz bardziej zdumiony urzednik - a co do
Prawdziwych Polakow... Owszem, przybylo dzis dwu ludzi z Kalifornii.
Chcieli cos sprawdzic w instalacji outlooka i wylaczyc filtry, ale ich
nie wpuscilem i kazalem przyjsc jutro. Nie chcialem, zeby
przeszkadzali, od rana mamy bowiem na usenecie komisje proktologow i
inteligentnych inaczej. To w zwiazku z planowanym generalnym remontem
usenetu... Ale co znacza te wszystkie dziwne pytania?
- Po prostu boimy sie o te Sciepe - wyznal otwarcie Pirydor. -
Chodzmy!
- Tak, bardzo sie boimy - powiedzial Dionizy, po czym wszyscy trzej
wybiegli z biura, zostawiajac sympatycznego urzednika w stanie
lekkiego oslupienia."
C.d.n.n.
>> Troche krzywo Ci wyszlo... :)
>Wiem. Na usprawiedliwienie; od poczatku nie wierzylem a innych
>budowlanych propozycji nie mialem ;)
>Teraz, gada sie o 4 Rzeczpospolitej, bo z druga Japnia i trzecia Rz.
>tez nie bardzo wyszlo. Moj ewentualny udzial, bedzie juz symboliczny.
Zebys tylko przypadkiem renty nie chcial od tej 4. Rzeczpospolitej.
"Bo wszystkiemu sa winni emeryci i rencisci..." ((c) jakis tam
Kropiwnicki)
>> Zostawie w calosci, bo zaprawde smutne to i wzruszajace.
>Tak sobie dzis myslalem, i cos mi swita, ze chyba w latach 90-tych
>byla jakas proba ze strony TVP, zeby zrobic wywiad z p. Ernstem.
>Bylo uzgodnione, pojechali, jednak czy mistrz juz byl slaby, czy gadac
>nie chcial - nie pamietam.
Jedno zdjecie zanlazlem. Cherlawy byl :)
>> Mam znajomosc, ale nie tych lat.
>> Ja z mlodziezy sciepowej. Polowa 40-tki i z Sosnowca, czyli wsi. Ani
>> wielkiej owczesnej kultury, ani wielkiego sportu, ani warszawskiego
>> kaganca oswiaty nie doswiadczylem.
>Nie, nie! Nie myslalem ze masz znajomosc tamtych lat !
>Zes mlodziak, to widac po zapale, energii i z ciaglego podspiewywania
>przy goleniu :-)
Polecam do golenia "Bari-bari" kabaretu Kapota! Miodzio!!
>Sadzilem, ze byc moze na Slasku (czy ja nie grzesze i czy Sosnowiec
>to Slask, czy - jak sie obawiam - jednak Zaglebie? ;) starsi, pamietajacy
>przedwojenne czasy, cos tam pamietali i opowiadali.
Moze i sami opowiadali, ale nie uwazalem i nie spamietalem.
Dzis bym posluchal innymi uszami.
>> Ale za to bylem w swoim czasie w Sosnowcu na "Les Humphries Singers"!
>Marzeniem moich rowiesnikow, bylo ogladniecie Beatles'ow, lub Stones'ow.
>A na prywatkach, "na miąch" przy zgaszonym swietle, tanczylo sie do
>Szczepanika!
No widzisz. Tez nie moje. Dzisiaj slucham Szczepanika i Jacka Lecha.
Wtedy bylem jeszcze na "Smokie" w hali Baildonu, na Tropicale Thaitii
Granda Banda i jakichs pomniejszych.
>> Polskich mistrzow?
>> Najdorfa i paru innych wojna zaskoczyla w Argentynie. Rubinstein
>> skonczyl jako Belg. Z przedwojennych medalistow jedynie Makarczyk
>> chyba wrocil i bronil ludowej ojczyzny.
>Chodzilo mi o to, ze zaden z posadzanych o niemieckie lub rosyjskie
>pochodzenie, nie wyladowal w swojej hipotetycznej ojczyznie.
Moze, ze tam akurat byla wojna.
>Polska, byla bidna, zniszczona i o szachistow nie bardzo dbala.
>Ale np. Rosja, tez byla bidna, ale mistrzow szachowych, dopieszczala.
>Tartakower, reprezentowal po wojnie Francje.
Tak jest. Wybitny francuski szachista. Najdorf w Argentynie to o malo
co swiety. Po dzisi jego memorialy graja.
>> Cos mi sie wydaje, ze w Polsce kazdy, ktory cokolwiek mial w zyciu z
>> czyms polskim wspolnego, to Polak z pochodzenia. Starczy, ze urodzil
>> sie w Breslau. Albo byl kiedys w Polsce na wczasach.
>> Zadziwiajace zjawisko.
>Masz sporo racji, ale wiesz, ze w XIX wieku dosc trudno bylo miec
>polskie obywatelstwo.
>Poza cudami i zrywami, przez ponad 100 lat nie bylo wielu okazji do
>demonstrowania polskosci na tych terenach, wiec historiografowie
>nadrabiaja.
Mnie to podpada bardziej dzis albo za PRLu.
>Ze czasami mocno przesadzaja? - wiem. Ze nawet jak sie wie, ze cos
>jest mocno naciagane, a pzryjemne, to jednak robi sie czkowiekowi
>przyjemnie - tez potwierdzam :)
Mnie tez :)
>Czy to jest tylko zjawisko tylko polskie?
>Na niemieckich mapach, ktore pokazuja rdzenne i od zawsze, tereny
>germanskie, wschodnia ich granica konczy sie przynajmniej na Bugu.
>Na mapach rosyjskich, ich pradawne granice zachodnie to Odra.
>Ukraincy - do Wisly, Czesi - do Gniezna i Czestochowy, Szwedzi ...:)
>Czy to dziwne, ze ludzie szukali znakow potwierdzajacych, ze jednak
>niektorzy z tego plemienia, cos tam w wielkim swiecie znaczyli?
>A ze bywa smieszne i czasem denerwujace, szczegolnie dla nacji
>posiadajacych ciaglosc i osiagniecia - rozumiem! ;)
Jak Polska od morza do morza...
Na mapach to sie czesciowo znosi, na Sciepie zostanie.
>Duzo zdrowka zycze!
>Wojtek
>
>PS
>Cus DSF, nie chce powtorzyc Kliczki.
>W sobote, Tiger, walczy o tytul pod polska flaga;) W Hamburgu!
Sprawdzimy. ZDF.
Zachcio.
>> >> >> I Kacik i Zientara.
>> Grupa spadkowa grala jednoczesnie w Katowicach - u Baildonu albo GKSu
>> (mojej milosci, bracia Sikory, potem w Kolonii). Wygral Baildon przed
>> GKSem, trzecia Legia, spadl Stocznowiec.
>
>Tja, sekcje Legii zlikwidowali chyba sezon pozniej, pamietam te
>ostatnie mecze na Torwarze dosyc dobrze, rozpuscili cala sekcje i
>sporo legionistow zasililo potem Polonie Bytom, ale to juz nie moje
>czasy. GKS i Tkacza tez sobie przypominam, zdaje sie, ze jego syn tez
>sie udziela, wyjatkowo pozytywna postac, chociaz Kosyl wyparl go na
>cale lata z bramki w reprezentacji.
Jawoll. Bramkarze Walery Kosyl, Andrzej Tkacz i Karol Wojtynek.
Z GKSu to Henryk Gruth mi sie jeszcze dobrze pamieta.
Cytaty (patrz pod EgoCentrum; ten sklad reprezentacji 1976 to
klasyczny dla "moich" czasow):
"Od 1958 do 1970 r. tytuly Mistrzów Polski praktycznie na przemian
zdobywali zawodnicy dwóch klubów: Górnika Katowice (pózniej GKS) i
Legii Warszawa.
W latach 70-tych polski hokej zdecydowanie zdominowala druzyna Podhala
Nowy Targ, która zdobyla 9 mistrzowskich tytulów z rzedu (1971-79).
W 1976 r. Polska po raz drugi zostala gospodarzem Mistrzostw Swiata
grupy A w Hokeju na Lodzie. Tym razem arena zmagan 8 najlepszych
zespolów byl katowicki Spodek. Do Katowic przyjechaly druzyny ZSRR,
Czechoslowacji, Szwecji, USA, Finlandii, RFN i NRD. Niestety, z powodu
trwajacego od 1969 r. konfliktu na linii CAHA - IIHF o prawo startów w
Mistrzostwach Swiata zawodowców z NHL, zabraklo w Katowicach
reprezentacji Kanady (Kanada powrócila na miedzynarodowe areny w roku
1977). Turniej rozpoczal sie od ogromnej sensacji, a dzien 8 kwietnia
1976 r. przejdzie na zawsze do historii polskiego hokeja. W meczu
inaugurujacym katowicka impreze Polska pokonala ZSRR 6:4 !!!, a 3
bramki dla naszego zespolu zdobyl Wieslaw Jobczyk. Naszpikowana
gwiazdami druzyna ZSRR, ówczesny 14-krotny Mistrz Swiata i 5-krotny
Mistrz Olimpijski byla zdecydowanym faworytem calego turnieju. Nigdy
przedtem ani nigdy pózniej polskim hokeistom nie udalo sie pokonac
Rosjan.
Warto wiec przypomniec sobie uczestników tego legendarnego pojedynku.
Polske reprezentowali wówczas: Walenty Zietara, Mieczyslaw Jaskierski,
Stefan Chowaniec (wszyscy Podhale Nowy Targ), Robert Góralczyk, Karol
Zurek, Wieslaw Jobczyk, Andrzej Zabawa (wszyscy Baildon Katowice),
Andrzej Tkacz, Henryk Gruth, Kordian Jajszczok, Andrzej Szczepaniec,
Marek Marcinczak (wszyscy GKS Katowice), Jerzy Potz, Józef Stefaniak,
Ryszard Nowinski, Zdzislaw Wlodarczyk, Stanislaw Szewczyk (wszyscy LKS
Lódz), Leszek Kokoszka (Legia Warszawa), Henryk Pytel (Zaglebie
Sosnowiec), Henryk Wojtynek (Naprzód Janów). Trenerami polskiej
reprezentacji byli Józef Kurek i Emil Nikodemowicz.
Niestety, pomimo zwyciestwa nad ZSRR, dwukrotnego pokonania NRD (6:4 i
5:4) i dwóch remisów z Finlandia (3:3 i 5:5), bramka stracona w
ostatniej minucie ostatniego w turnieju meczu z RFN (1:2),
zadecydowala o spadku naszej druzyny do grupy B.
W latach 80-tych krajowe rozgrywki ligowe zdominowane zostaly przez 2
kluby. Poczatek dekady nalezal do hokeistów Zaglebia Sosnowiec, które
w latach 1980-83 zdobylo 4 tytuly mistrzowskie pod rzad, natomiast w
drugiej polowie dekady panowala bytomska Polonia wygrywajaca lige 6
razy w ciagu 8 lat (w tym 4 razy z rzedu w latach 1988-91)."
>> Bylem na paru meczach. Miedzy innymi na rozstrzygajacym o mistrzostwie
>> 3:7 Zaglebia z Podhalem.
>Widze Zachary, ze jestes moja bratnia dusza! Chyba Jobczyk albo Pytel
>zaaplikowal im wtedy 3 brameczki, Kacik juz wtedy chyba nie gral w
>reprezentacji. Moja siostra mowila mi, ze TV Polonia ostatnio nadala
>jakis film o tym historycznym dniu. Ja zaczalem chodzic na hokej
>gdzies powiedzmy w 1963 :-))) Niestety moj sp. papa nie zgadzal sie,
>zebym sprobowal sam, z perspektywy czasu mial chyba racje, ale to
>kawal mojego dziecinstwa.
Bez przesady. Ta moja hokejowa milosc, to byla krotka, paruletnia
historia.
Przez szkolne kolezenstwa. Bo jakby naprawde, to mozliwosci byly.
Sosnowiec byl tak sam z siebie akurat dobry kiedys tam w polowie
60-tych.
Osobiscie blizsze mi bylo kolarstwo i pilka nozna.
TV Polonie faktycznie trzeba obserwowac. Kiedys byly dobre audycje o
pilkarzach PRLu, mozliwe, ze przegapilismy cos o hokeistach.
Btw: Baltazar Gabka juz na morzu... :)
>> >Ktory to byl rok? Opisz koniecznie! Nie pamietam, kto z nimi na trzeciego
>> >gral w ataku: Slowakiewicz? Moze zapisales tez nazwiska sedziow?
>> Moze jeden ze Slowakiewiczow. Jeden byl chyba obronca.
>To Andrzej, jego brat Jozef gral w ataku, Andrzej odbywal chyba nawet
>sluzbe wojskowa w Legii.
Poza nazwiskiem nic nie pomne.
>Koniecznie, jakbys mial w piwnicy stare "Przeglady Sportowe" czy
>"Sport", to pomysl o mnie, zwlaszcza lata 70-te i zwlaszcza te, w
>ktorych znajdziesz mojego ojca slady.
Fajnie by bylo. Mam tylko troche wycinkow. Jedynie "Szpilki" mam dosc
kompletne. Od Jozefa Swiatly po polowe lat 70-tych, i potem
sporadycznie do ostatniego numeru.
Pare lat temu mialem jeszcze cale roczniki "Dookola swiata",
"Horyzontow techniki" (od 50-tych!), "Mlodego technika", katowickiej
"Panoramy", "Itd". Gazet z braku powierzchni magazynowej nie
zbieralem. Wszystko wyladowalo w piecu
Akurat mam reku "Karuzele" z 01.04.74, cena 3 zlp, kolor.
Na okladce dwaj zolnierze siedza pod piramidami. Lew ich obserwuje. Na
niebie klucz bocianow.
Panowie maja czerwone berety z napisem "UN", na rekawach orly. Ten z
menazka do tego z oficerka: "Juz wiosna! Bociany odlatuja do Polski!"
Rysowal Ibis-Gratkowski. 29 lat temu...
Hey, zaczne regularnie cytowac cos ze starych "Szpilek" pod pasowna
data!!
A co do Danielewicza seniora: duzo ich!
Mariusz, Henryk czy tez Dariusz mu bylo?
>> >> No i ten mecz w W-wie Legia - Odra 3:5 (3:1), co to ten Deyna niby te
>Podsumowujac: do przerwy bylo wiec 0:2 a nie 1:3, a moje zrodla,
>czyli:
>http://www.rsssf.com/tablesp/pol79.html
>tez jakos nieco inne dane podaja. Niech nie pisze, ze to detale, bo
>to magia liczb. I p. Swistek z Przemysla byl na pewno podkupiony. Ot
>co, slepej kurze...
To 3:1 do przerwy zmyslilem. 3:5 mialem w pamieci.
Minuty moze tam troche sie nie zgadzaja.
Ale mam w reku wycinek z gazety w poniedzialek po meczu, moge sklady
podac, to jestem niezly. :)
Zachcio.
Przepraszam za male opoznienie, ale wczoraj wieczorem
szykowalem sie do oficjalnego otwarcia sezonu wedkarskiego.
Dzis, porybaczylem. Ryby slabiutko, ale swiezego, wiosennego
powietrza pod dostatkiem.
"Zachariasz Dorozynski" <z_doro...@freenet.de> napisał:
>
(...)
Piekne, wiec zostawilem calutkie.
Mistrzu Zachariuszu Dorozynski!
Zdumiony, zaskoczony, z wytrzeszczonymi oczami, oslupialy, by nie
rzec - porazony i skonfundowany, a w koncu szczerze ucieszony i
rozpromieniony, przeczytalem wielokrotnie i zarchiwizowalem.
Miodzio! Ogromne dzieki!
Przesmiewca z kultura, wiedza, zdolnoscia parafrazy i latwoscia
wiaznia przeszlosci z terazniejszoscia i wirtualiami! To je to! ;)
Gdybym byl burmistrzem, chetnie bym kupil Twoj powyzszy kawalek.
Skrocona wersje - wykonana oczywiscie piorem Mistrza - kazal wykuc
na tablicy pamiatkowej, a calosc umiescil na internetowej stronie miasta!
Jesli piszac c.d.n.n. miales na mysli moja skromna osobem, to bedzie
ciezko. Co najwyzej moge byc malym heroldem, gloszacym wielkosc
Twej wiedzy i gietkosc klawiatury.
Kilka malych uwag i uwspolczesnien, bedac dotlenionym - dorzuce.
Coz, mozna pochwalic zalozycieli grodu, ze wybrali niezle miejsce,
patrzac na urode. Narew, Pelta, puszcza i blota stwarzaly tez niezle
mozliwosci obronne, ale tylko w okresie zalozenia. Przodki, mysleli, ze
sa cwani sytuujac osade na szlaku wschod - zachod i polnoc -poludnie.
Nie pomysleli, ze takimi szlakami nie tylko kupcy i rzemieslnicy chadzaja :(
Geopolityki wowczas nie znali. Ci inni, chadzali w te i z powrotem rownie
czesto jak kupcy, tyle, ze nie kupowali i nie budowali ...
Chocby w IIWW. W 39r. samego miasta, specjalnie nie zniszczono.
W 44r. rzeczywiscie ucierpialo podczas obrony przeprawy Narwi.
Ostrzal artyleryjski i bomby zniszczyly glownie koscioly i zamek.
Zwykle budynki, zostaly zniszczone juz po wejsciu krasnoarmiejcow.
Ot, weszli do miasteczka, gdzie caly, zabytkowy rynek byl udekorowany
szyldami urzedow, kaufhausow, restaurantow i to wsio po niemiecku!
Wiec wzieli co sie dalo, a czego sie nie dalo zabrac - podpalili ...
Miasto, uczcilo mistrza Gomulickiego pomnikiem i ozdobilo tablica
budynek, w ktorym kwaterowal Napoleon.
Ostatnio, krajowi bonapartysci, zorganizowali i maja zamiar kontynuowac
widowisko historyczne "Napoleon w Pultusku":
http://napoleon.gery.pl/osen/widowisko.php
Wspomniani przez Ciebie luminarze mysli i polityki widnieja na tablicach
pamiatkowych Liceum Ogolnoksztalcacego, bedacego mizernym nastepca
i spadkobierca slynnego Kolegium Jezuickiego.
O samych jezuitach, to juz tylko w kosciolach ;)
Pultusk, pomalenku dzwiga sie po wojnach, pozarach i powodziach.
Podczas powodzi z przed cwiercwiecza, pontony byly za delikatne.
Woda, tak rwala ulicami, ze rozdzieraly sie i rozbijaly klasyczne lodzie.
Rozbila sie i utopila nawet bojowa amfibia dawnej jednostki saperskiej
Ukladu Warszawskiego! (co to, do Danii niby mialy doplywac ...)
Po 89 r. nastapilo duzo widocznych zmian.
Odnowiono elewacje, pomalowano, zrobilo sie czysciej i barwniej.
Jest nowa oczyszczalnia sciekow, oswietlenie, nowe chodniki itp.
Rozkwitl handel, uslugi, jednak bezrobocie ma sie lux!
Wspomnianych Zakladow Lamp Elektronowych (im. Rozy Luxemburg),
juz praktycznie nie ma. Zostaly uwlaszczone i jest juz tylko garstka ludzi
skladajacych wkladki topikowe, popularnie zwane bezpiecznikami/korkami.
A kiedys .. ho ho .. (pracowalo sie, pracowalo, konstruowalo i budowalo
wcale zmyslne maszyny dla Polamu i RWPG ;))
Tradycje Kolegium Jezuickiego, probuje odbudowac prywatna Wyzsza
Szkola Humanistyczna, ale kudy jej tam do slawy ojcow zakonnikow :)
Dawny Zamek Biskupow, odrestaurowany, przebudowany i przemianowany
na Dom Polonii, nie zostal (tak jak planowano) miejscem zbornym, z ktorego
autokary z amerykanskimi polonusami beda zwiedzac Polske, ale dziala.
Slynna jest zamkowa kuchnia, ktora czesto mozna obejrzec w TV Polonia.
Szef zamku, czlek olbrzymiej postury i krewniak marszalka Stelmachowskiego
upublicznia stropolskie przepisy kulinarne. A to na sekacza, a to na udziec
jelenia z rusztu, a to na prosie z kasza i takie rozne, popularne potrawy ..
D.P. pelni role hotelowo - szkoleniowa, dla przeroznych naszych elyt
politycznych. Ciagle sie szkola i naradzaja, a potem strasznie efektownie
ciesza z rezultatow. Konne przejazdzki po puszczy, rejsy po Narwi,
wieczorne ogniska uswietniane racami i salwami specjalnie zamontownej
baterii dzialek hukowych ...
W sezonie letnio-karnawalowym, w soboty i niedziele, kanonada jest nie
gorsza niz w czasie wojen. Rozswietlajace niebo fajerwerki, nieustanne
salwy, uzupelnia szczekanie wystraszonych psow i wrzask krukowatych.
Nawet siedzac w domu, nie mozna sie nudzic :-)
Rekompensata jest pobliska puszcza, rzeka, czyste powietrze, palmy
i wycinanki kurpiowskie ;), oraz tlumy pieknych dziewczyn!
Sama WSH ma prawie 20 tys studentow, a ponad polowa to dziewczyny.
Pamiec mi juz troszke szwankuje, jednak mam podejrzenie ze kiedys,
za "moich czasow", taaaaakich nog to chyba nie mialy?! :)
Teatru brak, jest kino, dyskoteki z prochami i mafia - znak czasu.
Jak ktos nie lubi wielkomiejskiego gwaru, lubi ryby i grzyby, nie musi bywac
na salonach, ma telewizor i dostep do Sciepy, to mozna wytrzymac :)
>
> Jedno zdjecie zanlazlem. Cherlawy byl :)
>
Rasowy skrzydlowy! :) Wazne, ze niezwykle skuteczny.
>
> Moze i sami opowiadali, ale nie uwazalem i nie spamietalem.
> Dzis bym posluchal innymi uszami.
>
W taki wlasnie sposob, czesto gubi sie cos b.waznego :(
Tacy znani, ale skromni(!) archiwariusze jak Dionizy Kiwajllo, bywaja
niezwykle przydatni - nieprawdaz? :)
(...)
> >Poza cudami i zrywami, przez ponad 100 lat nie bylo wielu okazji do
> >demonstrowania polskosci na tych terenach, wiec historiografowie
> >nadrabiaja.
>
> Mnie to podpada bardziej dzis albo za PRLu.
>
Masz racje! Wlasnie zauwazylem "to" i u siebie! Od dzis bede mowil,
ze slynny Zachary Dorozynski, urodzil sie(?) i dorastal w Polsce! :)
>
> Jak Polska od morza do morza...
> Na mapach to sie czesciowo znosi, na Sciepie zostanie.
>
Od morza do morza? Z mlodszych, to chyba tylko Gertych jeszcze
pamieta, ale nie sadze zeby mial jakakolwiek nadzieje.
Wiec, oby tylko na Sciepie zostalo, bo byloby nudno gdyby wszyscy
mysleli identycznie. Jasne, ze bez prob fizycznego udawadniania racji!
pozdrawiam
Wojtek
>Klaniam sie!
>
>Przepraszam za male opoznienie, ale wczoraj wieczorem
>szykowalem sie do oficjalnego otwarcia sezonu wedkarskiego.
zeby mi to bylo ostatni raz }:]
>Dzis, porybaczylem. Ryby slabiutko, ale swiezego, wiosennego
>powietrza pod dostatkiem.
Za kare, jasna sprawa-
>> >No i znany jest Stanislaw Aniol (Alternatywy 4)
>> >A Dionizy Kiwajllo, aby nie byl z Grodka Jagielonskiego?
>> Bdb! Dwa punkty za Aniola!!
>> "Gdy jednak zadyszani staneli w drzwiach referatu kultury, spotkala
>> ich mila niespodzianka. Stanislaw Aniol, sympatyczny urzednik nie
[..]
>> C.d.n.n.
Znaczy ciag dalszy nie nastapi.
>Piekne, wiec zostawilem calutkie.
>
>Mistrzu Zachariuszu Dorozynski!
Taaak, slucham... :)
>Zdumiony, zaskoczony, z wytrzeszczonymi oczami, oslupialy, by nie
>rzec - porazony i skonfundowany, a w koncu szczerze ucieszony i
>rozpromieniony, przeczytalem wielokrotnie i zarchiwizowalem.
>Miodzio! Ogromne dzieki!
>Przesmiewca z kultura, wiedza, zdolnoscia parafrazy i latwoscia
>wiaznia przeszlosci z terazniejszoscia i wirtualiami! To je to! ;)
Mam sie przyznac, ze to dwie strony z "Klubu Wloczykijow" Edmunda
Niziurskiego? Jednej z TYCH ksiazek moje mlodosci. Poznac po
pozostawionym Pirydorze.
Nie, nie przyznam sie!
>Gdybym byl burmistrzem, chetnie bym kupil Twoj powyzszy kawalek.
>Skrocona wersje - wykonana oczywiscie piorem Mistrza - kazal wykuc
>na tablicy pamiatkowej, a calosc umiescil na internetowej stronie miasta!
A chetnie bym to gdzies zobaczyl w marmurze :)
>Jesli piszac c.d.n.n. miales na mysli moja skromna osobem, to bedzie
>ciezko. Co najwyzej moge byc malym heroldem, gloszacym wielkosc
>Twej wiedzy i gietkosc klawiatury.
Dziekuje serdecznie! :)
>Kilka malych uwag i uwspolczesnien, bedac dotlenionym - dorzuce.
>
>Coz, mozna pochwalic zalozycieli grodu, ze wybrali niezle miejsce,
>patrzac na urode. Narew, Pelta, puszcza i blota stwarzaly tez niezle
[..]
>Pultusk, pomalenku dzwiga sie po wojnach, pozarach i powodziach.
>Podczas powodzi z przed cwiercwiecza, pontony byly za delikatne.
>Woda, tak rwala ulicami, ze rozdzieraly sie i rozbijaly klasyczne lodzie.
>Rozbila sie i utopila nawet bojowa amfibia dawnej jednostki saperskiej
>Ukladu Warszawskiego! (co to, do Danii niby mialy doplywac ...)
Ooops! :)
>Po 89 r. nastapilo duzo widocznych zmian.
[..]
>Jak ktos nie lubi wielkomiejskiego gwaru, lubi ryby i grzyby, nie musi bywac
>na salonach, ma telewizor i dostep do Sciepy, to mozna wytrzymac :)
OK, jedziemy!
Milo mi, ze mistrz Niziurski tak trafil z opisem. Czyzby zamieszkiwal
kiedys w Pultusku?
I czemu mistrz Bareja posadzil Aniola akurat w Pultusku, bo ten to
raczej dla jajec.
>> Moze i sami opowiadali, ale nie uwazalem i nie spamietalem.
>> Dzis bym posluchal innymi uszami.
>W taki wlasnie sposob, czesto gubi sie cos b.waznego :(
>Tacy znani, ale skromni(!) archiwariusze jak Dionizy Kiwajllo, bywaja
>niezwykle przydatni - nieprawdaz? :)
Tak jest!
>Masz racje! Wlasnie zauwazylem "to" i u siebie! Od dzis bede mowil,
>ze slynny Zachary Dorozynski, urodzil sie(?) i dorastal w Polsce! :)
Zezwalam laskawie... :)
>> Jak Polska od morza do morza...
>> Na mapach to sie czesciowo znosi, na Sciepie zostanie.
>Od morza do morza? Z mlodszych, to chyba tylko Gertych jeszcze
>pamieta, ale nie sadze zeby mial jakakolwiek nadzieje.
>Wiec, oby tylko na Sciepie zostalo, bo byloby nudno gdyby wszyscy
>mysleli identycznie. Jasne, ze bez prob fizycznego udawadniania racji!
>pozdrawiam
>Wojtek
"Piekna nasza Polska cala,
piekna zyzna i ... wystarczy."
Pozdrawiam!
Zachcio.
W takim razie, ja sie przyznam ;) Z uwagi na tematyke, stawialem
na Niziurskiego, bo o "Ksiedze urwisow", niestety, tylko slyszalem.
Jakos w mlodosci ominalem jego ksiazki.
"Wspomnienia n.m.", ojciec kazali czytac, a poniewaz pogodne
i nastrojowe to czytalem wielokrotnie.
N. nie znali, nie polecali, wiec tylko Marka Piegusa bym skojarzyl.
Nie jestem rodowitym pultuszczakiem, a tylko 'przylotem', wiec calej
obowiazkowej literatury 'pultuskiej', nie znam. W wieku dojrzalym, nie
uwazalem za konieczne nadrabiac brakow i okazalo sie - zbladzilem.
Natomiast fenotypowo ;), tekst, bardzo przypomina mi mieszanine
stylu Joanny Chmielewskiej i "Kariery Nikodema Dyzmy".
Ten Niziurski to prorok jaki czy co, skoro przewidzial Polam, Narciasza,
Sciepe, Prawdziwych Polakow z Kaliforni i filtry w outlooku ? :)
> >Skrocona wersje - wykonana oczywiscie piorem Mistrza - kazal wykuc
> >na tablicy pamiatkowej, a calosc umiescil na internetowej stronie miasta!
>
> A chetnie bym to gdzies zobaczyl w marmurze :)
>
W granicie!
> Milo mi, ze mistrz Niziurski tak trafil z opisem. Czyzby zamieszkiwal
> kiedys w Pultusku?
>
Historia miasta w pigulce. Troche malo o ostatnich dwustu latach, pewnie
wplyw czasow, w ktorych opis powstawal. Czyta sie pieknie!
Czy Niziurski tu mieszkal? - raczej nie, cos bym uslyszal, lub przeczytal
i zapamietal.
> I czemu mistrz Bareja posadzil Aniola akurat w Pultusku, bo ten to
> raczej dla jajec.
>
Pultusk, jest dobrze znany w kregach krajowych filmowcow.
W latach 70-tych i 80-tych, ciurkiem krecono tu sceny do roznych filmow.
Blisko W-wy, stara zabudowa i ruiny, nastrojowe wierzby i mostki.
Sporo tuziemcow, niemal zylo ze wspolpracy z filmowcami.
Kilkoro znanych aktorow, ma w okolicy swoje letnie domy.
Od kilkunastu lat, niemal w kazdym serialu, ktos pochodzi, ma rodzine,
wybiera sie na sympozjum, lub wraca z lajdactwa - z Pultuska.
W roznych dyskusjach telewizyjnych czesto slyszy sie " i nie w Pultusku,
tylko w ...", i wymieniane jest odpowiednio slynne miejsce, lub miasto.
Funkcjonuje jako synonim spokojnego, prowincjonalnego miasteczka.
Okazalo sie, ze ciec z zapyzialego P. potrafil wykiwac warszawke :)
(...)
> >Masz racje! Wlasnie zauwazylem "to" i u siebie! Od dzis bede mowil,
> >ze slynny Zachary Dorozynski, urodzil sie(?) i dorastal w Polsce! :)
>
> Zezwalam laskawie... :)
>
Dziekuje! Bede staral sie nie naduzywac okazanego mi zaufania! :)
pozdrawiam
Wojtek
>> Mam sie przyznac, ze to dwie strony z "Klubu Wloczykijow" Edmunda
>> Niziurskiego? Jednej z TYCH ksiazek moje mlodosci. Poznac po
>> pozostawionym Pirydorze.
>> Nie, nie przyznam sie!
>W takim razie, ja sie przyznam ;) Z uwagi na tematyke, stawialem
>na Niziurskiego, bo o "Ksiedze urwisow", niestety, tylko slyszalem.
>Jakos w mlodosci ominalem jego ksiazki.
Te ksiazke ja tez ominalem, i teraz nadrabiam. Ale z nastepnych mam w
zasadzie wszystkie pierwsze wydania wlasnorecznie kupione.
Niestety, facet co rusz swoje ksiazki uwspolczesnial. Dopisywal.
zmienial. Mozna zbierac bez konca.
>"Wspomnienia n.m.", ojciec kazali czytac, a poniewaz pogodne
>i nastrojowe to czytalem wielokrotnie.
Nam ojciec nie kazali.
Nic o Pultuskach, Lwowie i inszych Bialystokach.
Za to dzisiaj, dobrowolnie, bardzo chetnie!
>N. nie znali, nie polecali, wiec tylko Marka Piegusa bym skojarzyl.
Wlasnie widze do kupienia ksiazke z 1989 "Nowe przygody Marka
Piegusa", i sie zastanawiam - nowe to czy tylko jakas kolejna
aktualizacja piora mistrza?
>Nie jestem rodowitym pultuszczakiem, a tylko 'przylotem', wiec calej
>obowiazkowej literatury 'pultuskiej', nie znam. W wieku dojrzalym, nie
>uwazalem za konieczne nadrabiac brakow i okazalo sie - zbladzilem.
>Natomiast fenotypowo ;), tekst, bardzo przypomina mi mieszanine
>stylu Joanny Chmielewskiej i "Kariery Nikodema Dyzmy".
>Ten Niziurski to prorok jaki czy co, skoro przewidzial Polam, Narciasza,
>Sciepe, Prawdziwych Polakow z Kaliforni i filtry w outlooku ? :)
Jeden z rzadkich prorokow we wlasnym kraju. Urodzony pono w Kielcach,
ksiazki wydawal po wiekszosci w Katowicach, i znal sie na Pultusku.
Sciepowo!
Ale znal sie tez na W-wie (Alcybiades, Piegus), Bytuniu (7.
wtajemniczenie), a takoz na rolnictwie - zaczalem czytac jego "Gorace
dni" wyd.II, PIW 1951 - piekna opowiesc o nawroconym kulaku! :)
>Historia miasta w pigulce. Troche malo o ostatnich dwustu latach, pewnie
>wplyw czasow, w ktorych opis powstawal. Czyta sie pieknie!
>Czy Niziurski tu mieszkal? - raczej nie, cos bym uslyszal, lub przeczytal
>i zapamietal.
Zadziwiajace, ze sie tak skoncentrowal na tym Pultusku, bo cwierc
"Wloczykijow" sie tam dzieje. W kosciele opisane sa pojedyncze plytki
w podlodze...
>> I czemu mistrz Bareja posadzil Aniola akurat w Pultusku, bo ten to
>> raczej dla jajec.
>Pultusk, jest dobrze znany w kregach krajowych filmowcow.
>W latach 70-tych i 80-tych, ciurkiem krecono tu sceny do roznych filmow.
Cos mi sie zdaje, ze w "Nie ma rozy bez ognia" Barei, to pan Jerzy
Jurek jechal odrzutowym Sanosem do Pultuska w sprawie "swojego"
dziecka.
>Blisko W-wy, stara zabudowa i ruiny, nastrojowe wierzby i mostki.
>Sporo tuziemcow, niemal zylo ze wspolpracy z filmowcami.
>Kilkoro znanych aktorow, ma w okolicy swoje letnie domy.
>Od kilkunastu lat, niemal w kazdym serialu, ktos pochodzi, ma rodzine,
>wybiera sie na sympozjum, lub wraca z lajdactwa - z Pultuska.
>W roznych dyskusjach telewizyjnych czesto slyszy sie " i nie w Pultusku,
>tylko w ...", i wymieniane jest odpowiednio slynne miejsce, lub miasto.
>Funkcjonuje jako synonim spokojnego, prowincjonalnego miasteczka.
>Okazalo sie, ze ciec z zapyzialego P. potrafil wykiwac warszawke :)
A przeciez wybor jest pewnie wielki. Jakies Gory Kalwarie, Ostroleki i
inne Wolominy...
Bardzo mnie kusi, zeby tam kiedys pojechac. Mazowsze, Kujawy, kawal
historii.
Ze swiatecznym pozdrowieniem!
Zachcio.
> >"Wspomnienia n.m.", ojciec kazali czytac, a poniewaz pogodne
> >i nastrojowe to czytalem wielokrotnie.
>
> Nam ojciec nie kazali.
> Nic o Pultuskach, Lwowie i inszych Bialystokach.
> Za to dzisiaj, dobrowolnie, bardzo chetnie!
>
My z dawnego pultuskiego powiatu. A ojcu, przed wojna kazali to
czytac w szkole. A i za ruskimi jakos nie przepadal :)
> >Ten Niziurski to prorok jaki czy co, skoro przewidzial Polam, Narciasza,
> >Sciepe, Prawdziwych Polakow z Kaliforni i filtry w outlooku ? :)
>
> Jeden z rzadkich prorokow we wlasnym kraju. Urodzony pono w Kielcach,
> ksiazki wydawal po wiekszosci w Katowicach, i znal sie na Pultusku.
> Sciepowo!
> Ale znal sie tez na W-wie (Alcybiades, Piegus), Bytuniu (7.
> wtajemniczenie), a takoz na rolnictwie - zaczalem czytac jego "Gorace
> dni" wyd.II, PIW 1951 - piekna opowiesc o nawroconym kulaku! :)
>
Musze sie porozgladac. A o kulaku, to cos tak jakbym kiedys czytal.
Na poczatek - Urwisy!!!
> >Historia miasta w pigulce. Troche malo o ostatnich dwustu latach, pewnie
> >wplyw czasow, w ktorych opis powstawal. Czyta sie pieknie!
> >Czy Niziurski tu mieszkal? - raczej nie, cos bym uslyszal, lub przeczytal
> >i zapamietal.
>
> Zadziwiajace, ze sie tak skoncentrowal na tym Pultusku, bo cwierc
> "Wloczykijow" sie tam dzieje. W kosciele opisane sa pojedyncze plytki
> w podlodze...
>
Moze przeczytal Gomulickiego? Moze odwiedzil i Go wciagnelo?
Jesli opisuje tutejsza Bazylike, to jest co opisywac. Stapa sie po historii,
otacza tez czlowieka z bokow i z gory. Plyty nagrobne, epitafia, plyty
poswiecone darczyncom a wszystkie nazwiska znaczace w historii Polski.
Stare malowidla sakralne, swiete figury kapiace zlotem, migotliwe krysztaly,
plafony, witraze i sporo bunalkow (czyli, amorkowatych aniolkow z polewana
dupka :) ). Stare organy i (kiedys) fantastyczny glos spiewajacej zakonnicy!
Historia krwawa, barwna i bogata, choc miasteczko male, a wlasciwie
to tylko polowa dawnego, wielkiego Tuska :)
Miasteczko, bylo wielokulturowe. Bracia Starsi i Tatarzy, Niemcy i Rosjanie,
wszyscy ze swoimi cmentarzami i swiatyniami. Cerkiew, zburzono po
I WW, ale inne koscioly staly, cmentarze trwaly, ludzie czasami sie prali,
czasami ktos kogos zaciukal, jednak planowych pogromow, ani wysiedlen
nie bylo...
Teraz, jedyna widoczna, zorganizowana i glosna(!) mniejszoscia - sa Cyganie.
Teraz, swiatynie juz tylko katolickie, miejsca spoczynku tez, choc jest
wielki cmentarz kilkunastu tysiecy zolnierzy radzieckich.
Funkcjonuje juz tylko jako pomnik, a gigantyczne plaskorzezby zolnierzy jako
symbol wojny, sztuki socrealizmu i zamordyzmu.
Kiedys regularnie przyjezdzali oficjele z wielkimi wiencami, teraz, rzadko,
autokary z rodzinami zza Bugu. Poplacza, pomodla sie, pojedza, obala
jedna flaszke, druga, zalkaja glosniej, zaspiewaja i odjezdzaja ...
> >Pultusk, jest dobrze znany w kregach krajowych filmowcow.
> >W latach 70-tych i 80-tych, ciurkiem krecono tu sceny do roznych filmow.
>
> Cos mi sie zdaje, ze w "Nie ma rozy bez ognia" Barei, to pan Jerzy
> Jurek jechal odrzutowym Sanosem do Pultuska w sprawie "swojego"
> dziecka.
>
Wlasnie nie pamietam, czy do Pultuska, czy do Wyszkowa ?!
Sceny dworcowe z Sanosami, krecono na wlasciwym dla Pultuska i Wyszkowa
Warszawskim dworcu PKS - na Zytniej.
> >Blisko W-wy, stara zabudowa i ruiny, nastrojowe wierzby i mostki.
(...)
>
> A przeciez wybor jest pewnie wielki. Jakies Gory Kalwarie, Ostroleki i
> inne Wolominy...
>
Kalwaria - kojarzy sie jednoznacznie ;) Ostroleka - ladna, ale jak Gierek
postawil tam papiernie, to jadac na Mazury nadrabialem kilkadziesiat
kilometrow aby ominac smrod. Mdly, przenikliwy, oblepiajacy!
Wolomin, to wielka huta szkla z socjalistycznymi familiokami.
Z uwagi na podobne polozenie i odleglosc, pasowalby Wyszkow.
Brak mu zamkowych ruin, kanalkow z placzacymi wierzbami, mostkow,
jednak lasy ma piekniejsze i rzeke dziksza.
W okolicach Wyszkowa, maja swoje posiadlosci artysci zamozniejsi,
eksportowi. Ma/mial posiadlosc Wajda, ma swoje siedlisko Wajdowna
(tam zadzgano nozem Frykowskiego), w poblizu Wyszkowa zginal
urlopujacy na wlosciach, napruty Wacek Kisielewski.
'Pultuscy' artysci, sa krajowego formatu; Dykiel, Konratiuk, Cembrzynska.
Ci ostatni, maja swoja chatke nad waskim doplywem Narwi. Zbudowali
tame, jest kolo mlynskie dajace prad, zalewik z karpikami.
Nakrecili tam kilka wyjatkowo nastrojowych, niskobudzetowych filmow.
Bawia sie, filmujac niemal poldokumentalnie, z wielka uczuciowoscia :)
Wystepuja tuzy sceny i ekranu - Cembrzynska, Chamiec, Pieczka, Figura,
p.Turecki, Kondratiuki z rodzicami.
Nie wiem czy filmiki szly na TV Polonia, ale w regionalnej - puszczaja
czesto, sa sliczne i byly mocno nagradzane.
Jeden powinienes znac: stary, schorowany Pieczka, sprowadza do domu
wiedzmowata, garbata Cembrzynska, ktora ma go odmlodzic czarami i dieta.
Dieta, to czysta woda, a wiedzma odzywia sie swojska kielbasa, popijajac
czysta siwucha!
Kiedy Pieczka jest juz zupelnie "odnowiony", zabiera go ze soba w dal,
importowana z obrazow Malczewskiego, Smierc, odtwarzana przez
rozneglizowana aktorke Figure ... Tfu!
> Bardzo mnie kusi, zeby tam kiedys pojechac. Mazowsze, Kujawy, kawal
> historii.
>
Moje Mazowsze, to biedny kawalek ziemi, pogranicze Kurpiowszczyzny.
"Laski, piaski i karaski ..." Gleba, gdzie najlepiej czuje sie jalowiec!
Ludzie, maja podobne charaktery. Trzymac sie swojego pazurami !
Kraina zamieszkiwana przez drobnych szlachetkow i kmieci.
Ludek sciepowy! :) Okrutnie waleczny, pamietliwy i honorny.
"Kurp, jest zawzianty i zacianty, a pije dziań w dziań"!
Antypostepowa partyzantka, trwala do poczatku lat 50, kiedy nieznani
sprawcy zastrzelili, ujawniajacych sie, amnestionowanych dowodcow.
Jak sie pali stara chalupa, to strazaki nie podchodza za blisko, dopuki sie
solidnie nie nadpali, bo nie wiadomo czy dziadek, granatow nie ukryli...
Jak wesele we wsi, to pod oknami izby balowej, kladzie sie brony, do gory
zebami, coby zamiejscowe goscie nie mogli zbyt latwo uciekac, jak juz sie
zacznie prawdziwa zabawa ;)
Troche pisal o tych klimatach i zacieciu E. Bryll, bo on gdzies z tego
regionu.
Kawal historii, tylko zle przez los potraktowany, szczegolnie w poprzednim
wieku. Dwie wojny swiatowe, polsko-bolszewicka. Warszawa, Modlin, Wisla,
Narew, Bug. Stolica, twierdza, przeprawy, bylo czego bronic i co zdobywac.
Starej architektury zostalo malo, a jest mnostwo pomnikow i kamieni
upamietniajacych miejsca bitew.
Jak nie Raszyn, to Radzymin, Ostroleka, albo Pultusk, Mlawa, albo Olszynka.
Rzez Pragi i Powstania Warszawskie ... Ech! :(
Potem wszedl socjalizm z wielka plyta i wielkimi budowami ...
W Pultusku, perelka jest Bazylika, dobrze zachowana, ciagle restaurowana.
Reszta, przebudowana badz odnowiona siermieznie, parciano.
Jest zabytkowy rynek, najdluzszy w Europie, frymusnie wybrukowany.
Wieksze kamulce dziela go na rejony, w ktorych stawali odpowiednio
pogrupowane cechy rzemieslnikow i kupcow.
Ciezko to teraz dostrzec, bo rynek stal sie zatloczonym bazarem.
Przenocowac, pobalowac i wykwintnie pojesc - mozna w dawnym zamku
biskupim, obecnym Domu Poloni. Drogo!!!
Piekny jest stary kawalek Plocka, z Katedra i grobami pierwszych Piastow.
Mozna zaczepic o Czerwinsk, Gore Kalwarie :)
Tyle co do budowli, bo przyrodniczo, "na wizus" - to ladny zakatek ziemi.
Szczegolnie o tej porze roku. Zielono, pachnaco, bazie, kaczence ...
Slowiki treluja i ciachaja, bociany poluja na mokrych lakach, kwila
czajki, skowronki, dra sie wymalowane weselnie na niebiesko, zaby :)
Mozna tez w pazdzierniku, kiedy "lasy zaplona". Tyz piknie.
Nie odwiedzac w sezonie, bo tlok w miescie i na szosie, a ze stolicy do P.
mozna podrozowac 4-5 godzin mimo, ze to tylko 60 kilometrow
(tyle samochodow w Niemczech - po 89 r. - Polacy ukradli).
Mnostwo tez - przejezdzajacych juz tylko, a nie lupiacych - zagonow
litewskich, ktorzy wprawdzie na zachodzie samochodow nie kradna, ale
wykupuja z tamtejszych szrotow i wioza przez Pultusk w glab Pribalki.
Kujawy, to juz inny kawalek ziemi. A jeszcze Ziemia Dobrzynska ...
Mazowsze, to Kongresowka. Kujawy, zabor pruski. Ziemia Dobrzynska - ? ;)
Ziemia zyzniejsza, skladniej zagospodarowana, i te smaczki kulturowe :)
> Ze swiatecznym pozdrowieniem!
> Zachcio.
>
Dyngusowo - Smigusowe pozdrowka!
Wojtek
PS
W kraju 95% katolikow, 100% nieletnich holduje staropoganskim obyczajom?!
Biegaja gromady z psikawkami, butelkami, kubelkami i leja.
Dobrze, ze mam psa slusznej budowy i teoretycznie - obronnego. Daje odpor :)
I temperature mamy sluszna, w poludnie bylo 27 st. predko wysycha.
:> "Wspomnienia n.m.", ojciec kazali czytac, a poniewaz pogodne
:> i nastrojowe to czytalem wielokrotnie.
: Nam ojciec nie kazali.
: Nic o Pultuskach, Lwowie i inszych Bialystokach.
"Nie ma Ojczyzny bez Bialejstocczyzny", jak spiewal Kazik z "El Dupa"
(goscinnie)
P.S. Z przyjemnoscia czytam ten watek o Pultusku. Czy sa tu jeszcze
jacys inni nie z Warszawy?
Bialystok. Tak. Tam jest nawet Nowy Swiat.
A. Rem
: ::> "Wspomnienia n.m.", ojciec kazali czytac, a poniewaz pogodne
: ::> i nastrojowe to czytalem wielokrotnie.
: :: Nam ojciec nie kazali.
: :: Nic o Pultuskach, Lwowie i inszych Bialystokach.
: : "Nie ma Ojczyzny bez Bialejstocczyzny", jak spiewal Kazik z "El
: : Dupa" (goscinnie)
: : P.S. Z przyjemnoscia czytam ten watek o Pultusku. Czy sa tu
: : jeszcze jacys inni nie z Warszawy?
: Bialystok. Tak. Tam jest nawet Nowy Swiat.
A macie Aleje Jerozolimskie, i czy biegna ze wschodu, czy na poludnie?
> P.S. Z przyjemnoscia czytam ten watek o Pultusku. Czy sa tu jeszcze
> jacys inni nie z Warszawy?
Naturalnie!
Jacek
--
"Mam zelazne zasady, jezeli one sie wam nie podobaja,
to mam jeszcze inne."
Groucho Marx
A co to za "macie" ? Jedno
"znacie", drugie macie!
A. Rem
>> Te ksiazke ja tez ominalem, i teraz nadrabiam. Ale z nastepnych mam w
>> zasadzie wszystkie pierwsze wydania wlasnorecznie kupione.
>> Niestety, facet co rusz swoje ksiazki uwspolczesnial. Dopisywal.
>> zmienial. Mozna zbierac bez konca.
> Tak jak Czeslaw Wydrzycki, ze swoimi przebojami.
> Pierwsze, byly najlepsze. A przerobki, to tylko przerobki!
> "Ksiege urwisow" musowo kupie i przeczytam.
Stop. Nie "ksiege urwisow" ale "Klub wloczykijow". Te pierwsza "tez
ominalem", bo ukazala sie, kiedy chyba jeszcze nie umialem czytac.
Urwisowskie historie, a w naszej ksiazce juz pelna paleta Piegusowej
rodziny, konkurentami archiwariusza Dionizego Kiwajlly sa swietnie
dysponowani dr.med. Bogumil Kadryll i dr.phil. Wienczyslaw Nieszczegolny.
Trudno kupic tych wloczykijow, ale podesle Ci jeden egzemplarz pierwszego
wydania z doskonalymi ilustracjami Czeczota. (to byla reklama)
>>>"Wspomnienia n.m.", ojciec kazali czytac, a poniewaz pogodne
>>>i nastrojowe to czytalem wielokrotnie.
>> Nam ojciec nie kazali.
>> Nic o Pultuskach, Lwowie i inszych Bialystokach.
>> Za to dzisiaj, dobrowolnie, bardzo chetnie!
> My z dawnego pultuskiego powiatu. A ojcu, przed wojna kazali to
> czytac w szkole. A i za ruskimi jakos nie przepadal :)
Moj ojciec tez zupelnie za Ruskimi nie przepadal, ale dodatkowo nie byl z
pultuskiego powiatu.
Wloczykijow odkrylem w roku 1970, chyba jednoczesnie byl Piegus w TV.
>> Jeden z rzadkich prorokow we wlasnym kraju. Urodzony pono w Kielcach,
>> ksiazki wydawal po wiekszosci w Katowicach, i znal sie na Pultusku.
>> Sciepowo!
>> Ale znal sie tez na W-wie (Alcybiades, Piegus), Bytuniu (7.
>> wtajemniczenie), a takoz na rolnictwie - zaczalem czytac jego "Gorace
>> dni" wyd.II, PIW 1951 - piekna opowiesc o nawroconym kulaku! :)
> Musze sie porozgladac. A o kulaku, to cos tak jakbym kiedys czytal.
Watpie czy akurat to, pewnie niewiele mialo wydan.
Pisane zupelnie na serio.
>> Zadziwiajace, ze sie tak skoncentrowal na tym Pultusku, bo cwierc
>> "Wloczykijow" sie tam dzieje. W kosciele opisane sa pojedyncze plytki
>> w podlodze...
> Moze przeczytal Gomulickiego? Moze odwiedzil i Go wciagnelo?
> Jesli opisuje tutejsza Bazylike, to jest co opisywac. Stapa sie po historii,
> otacza tez czlowieka z bokow i z gory. Plyty nagrobne, epitafia, plyty
> poswiecone darczyncom a wszystkie nazwiska znaczace w historii Polski.
> Stare malowidla sakralne, swiete figury kapiace zlotem, migotliwe krysztaly,
> plafony, witraze i sporo bunalkow (czyli, amorkowatych aniolkow z polewana
> dupka :) ). Stare organy i (kiedys) fantastyczny glos spiewajacej zakonnicy!
> Historia krwawa, barwna i bogata, choc miasteczko male, a wlasciwie
> to tylko polowa dawnego, wielkiego Tuska :)
To, to!!
Wlasnie historie stare, o Bozywoju Chromym i innych.
Ale moze przeczytal tylko jakies dzielo i go tak urzeklo.
Zbadamy zyciorys Mistrza dla zdobycia pierwszych wskazowek. A potem sie
zbada ten Pultusk.
Pamietam, pare lat temu jechalem z bratem "Lada" przez pol Polski do Tumu
kolo Leczycy, tylko po to, zeby te stara kolegiate z "Uroczyska" Zbigniewa
Nienackiego obejrzec. I byla jak zywa. Ksiazke znam na pamiec. Zauroczyla
mnie. Sprawdzalismy pol dnia szczegol po szczegoliku.
Nienacki tez tam nie mieszkal...
> Miasteczko, bylo wielokulturowe. Bracia Starsi i Tatarzy, Niemcy i Rosjanie,
> wszyscy ze swoimi cmentarzami i swiatyniami. Cerkiew, zburzono po
> I WW, ale inne koscioly staly, cmentarze trwaly, ludzie czasami sie prali,
> czasami ktos kogos zaciukal, jednak planowych pogromow, ani wysiedlen
> nie bylo...
Lokalne pogromiki i wysiedlonka...
> Teraz, jedyna widoczna, zorganizowana i glosna(!) mniejszoscia - sa Cyganie.
Cos to ma wspolnego z tymi festiwalami piesni cyganskiej w sasiednim
Ciechocinku?
TV Polonia czasem transmituje. Bombowe!
> Teraz, swiatynie juz tylko katolickie, miejsca spoczynku tez, choc jest
> wielki cmentarz kilkunastu tysiecy zolnierzy radzieckich.
> Funkcjonuje juz tylko jako pomnik, a gigantyczne plaskorzezby zolnierzy jako
> symbol wojny, sztuki socrealizmu i zamordyzmu.
> Kiedys regularnie przyjezdzali oficjele z wielkimi wiencami, teraz, rzadko,
> autokary z rodzinami zza Bugu. Poplacza, pomodla sie, pojedza, obala
> jedna flaszke, druga, zalkaja glosniej, zaspiewaja i odjezdzaja ...
Przykre.
Ostatnio miekne tez w takich miejscach. Pozno troche, ale za mlodu pedzono
mnie sila na takie miejsca z oficjalnych okazji, to mi na dlugo pewna
odraza zostala.
Kiedys omijalem Pomnik Czynu Rewolucyjnego wielkim lukiem, dzisiaj zal
czytac, ze pocieto toto na zlom.
>>>Pultusk, jest dobrze znany w kregach krajowych filmowcow.
>>>W latach 70-tych i 80-tych, ciurkiem krecono tu sceny do roznych filmow.
>> Cos mi sie zdaje, ze w "Nie ma rozy bez ognia" Barei, to pan Jerzy
>> Jurek jechal odrzutowym Sanosem do Pultuska w sprawie "swojego"
>> dziecka.
> Wlasnie nie pamietam, czy do Pultuska, czy do Wyszkowa ?!
> Sceny dworcowe z Sanosami, krecono na wlasciwym dla Pultuska i Wyszkowa
> Warszawskim dworcu PKS - na Zytniej.
He, he, zbadamy! :)
Ale mnie cieszy, ze to w miare uczciwie nakrecili!
> Kalwaria - kojarzy sie jednoznacznie ;) Ostroleka - ladna, ale jak Gierek
> postawil tam papiernie, to jadac na Mazury nadrabialem kilkadziesiat
> kilometrow aby ominac smrod. Mdly, przenikliwy, oblepiajacy!
> Wolomin, to wielka huta szkla z socjalistycznymi familiokami.
> Z uwagi na podobne polozenie i odleglosc, pasowalby Wyszkow.
> Brak mu zamkowych ruin, kanalkow z placzacymi wierzbami, mostkow,
> jednak lasy ma piekniejsze i rzeke dziksza.
> W okolicach Wyszkowa, maja swoje posiadlosci artysci zamozniejsi,
> eksportowi. Ma/mial posiadlosc Wajda, ma swoje siedlisko Wajdowna
> (tam zadzgano nozem Frykowskiego), w poblizu Wyszkowa zginal
> urlopujacy na wlosciach, napruty Wacek Kisielewski.
>
> 'Pultuscy' artysci, sa krajowego formatu; Dykiel, Konratiuk, Cembrzynska.
> Ci ostatni, maja swoja chatke nad waskim doplywem Narwi. Zbudowali
> tame, jest kolo mlynskie dajace prad, zalewik z karpikami.
> Nakrecili tam kilka wyjatkowo nastrojowych, niskobudzetowych filmow.
> Bawia sie, filmujac niemal poldokumentalnie, z wielka uczuciowoscia :)
> Wystepuja tuzy sceny i ekranu - Cembrzynska, Chamiec, Pieczka, Figura,
> p.Turecki, Kondratiuki z rodzicami.
Bardzo fajnie opisane!
> Nie wiem czy filmiki szly na TV Polonia, ale w regionalnej - puszczaja
> czesto, sa sliczne i byly mocno nagradzane.
Byly, ale jeszcze nie znalem na tyle Kondratiuka i wiekszosc przepuscilem.
Szczegolnie te osobiste, gdzie mialbym ten Pultusk jak na dloni. "Wrzeciono
czasu" byla bodaj taki, ze Cembrzynska grala ze wszystkimi Kondratiukami.
> Jeden powinienes znac: stary, schorowany Pieczka, sprowadza do domu
> wiedzmowata, garbata Cembrzynska, ktora ma go odmlodzic czarami i dieta.
> Dieta, to czysta woda, a wiedzma odzywia sie swojska kielbasa, popijajac
> czysta siwucha!
To "Mleczna droga".
I mala poprawka: nie Pieczka, a Ludwik Benoit.
> Kiedy Pieczka jest juz zupelnie "odnowiony", zabiera go ze soba w dal,
> importowana z obrazow Malczewskiego, Smierc, odtwarzana przez
> rozneglizowana aktorke Figure ... Tfu!
Piekna smierc! :)
W filmotece pisze jeszcze "obsada dubbingu: Ewa Blaszczyk (Smierc). Nie
wiem co tam ta dublerzyca robila.
>> Bardzo mnie kusi, zeby tam kiedys pojechac. Mazowsze, Kujawy, kawal
>> historii.
> Moje Mazowsze, to biedny kawalek ziemi, pogranicze Kurpiowszczyzny.
> "Laski, piaski i karaski ..." Gleba, gdzie najlepiej czuje sie jalowiec!
> Ludzie, maja podobne charaktery. Trzymac sie swojego pazurami !
> Kraina zamieszkiwana przez drobnych szlachetkow i kmieci.
> Ludek sciepowy! :) Okrutnie waleczny, pamietliwy i honorny.
> "Kurp, jest zawzianty i zacianty, a pije dziań w dziań"!
> Antypostepowa partyzantka, trwala do poczatku lat 50, kiedy nieznani
> sprawcy zastrzelili, ujawniajacych sie, amnestionowanych dowodcow.
> Jak sie pali stara chalupa, to strazaki nie podchodza za blisko, dopuki sie
> solidnie nie nadpali, bo nie wiadomo czy dziadek, granatow nie ukryli...
> Jak wesele we wsi, to pod oknami izby balowej, kladzie sie brony, do gory
> zebami, coby zamiejscowe goscie nie mogli zbyt latwo uciekac, jak juz sie
> zacznie prawdziwa zabawa ;)
> Troche pisal o tych klimatach i zacieciu E. Bryll, bo on gdzies z tego
> regionu.
Dobre!!
Poprosze jakis tego Brylla na temat.
> Kawal historii, tylko zle przez los potraktowany, szczegolnie w poprzednim
> wieku. Dwie wojny swiatowe, polsko-bolszewicka. Warszawa, Modlin, Wisla,
> Narew, Bug. Stolica, twierdza, przeprawy, bylo czego bronic i co zdobywac.
> Starej architektury zostalo malo, a jest mnostwo pomnikow i kamieni
> upamietniajacych miejsca bitew.
> Jak nie Raszyn, to Radzymin, Ostroleka, albo Pultusk, Mlawa, albo Olszynka.
> Rzez Pragi i Powstania Warszawskie ... Ech! :(
> Potem wszedl socjalizm z wielka plyta i wielkimi budowami ...
> W Pultusku, perelka jest Bazylika, dobrze zachowana, ciagle restaurowana.
> Reszta, przebudowana badz odnowiona siermieznie, parciano.
> Jest zabytkowy rynek, najdluzszy w Europie, frymusnie wybrukowany.
> Wieksze kamulce dziela go na rejony, w ktorych stawali odpowiednio
> pogrupowane cechy rzemieslnikow i kupcow.
> Ciezko to teraz dostrzec, bo rynek stal sie zatloczonym bazarem.
> Przenocowac, pobalowac i wykwintnie pojesc - mozna w dawnym zamku
> biskupim, obecnym Domu Poloni. Drogo!!!
> Piekny jest stary kawalek Plocka, z Katedra i grobami pierwszych Piastow.
> Mozna zaczepic o Czerwinsk, Gore Kalwarie :)
Dzis rano bylo na pobudke 5 minut o Plocku na TV Polonii. Fajne miasto!
> Tyle co do budowli, bo przyrodniczo, "na wizus" - to ladny zakatek ziemi.
> Szczegolnie o tej porze roku. Zielono, pachnaco, bazie, kaczence ...
> Slowiki treluja i ciachaja, bociany poluja na mokrych lakach, kwila
[tez ciachamy]
> Kujawy, to juz inny kawalek ziemi. A jeszcze Ziemia Dobrzynska ...
> Mazowsze, to Kongresowka. Kujawy, zabor pruski. Ziemia Dobrzynska - ? ;)
> Ziemia zyzniejsza, skladniej zagospodarowana, i te smaczki kulturowe :)
A teraz prosze o Inowroclawiu i Wlocalwku!
Zachcio.
> PS
> W kraju 95% katolikow, 100% nieletnich holduje staropoganskim obyczajom?!
> Biegaja gromady z psikawkami, butelkami, kubelkami i leja.
> Dobrze, ze mam psa slusznej budowy i teoretycznie - obronnego. Daje odpor :)
> I temperature mamy sluszna, w poludnie bylo 27 st. predko wysycha.
To nic, dawniej latalo sie od srody (palenie posta, czyli np. strzelanie
kardbidem z baniek do mleka) po wtorek (dziewczyny mscily sie miotlami za
lany poniedzialek).
: W okolicach Wyszkowa, maja swoje posiadlosci artysci zamozniejsi,
: eksportowi. Ma/mial posiadlosc Wajda, ma swoje siedlisko Wajdowna
: (tam zadzgano nozem Frykowskiego), w poblizu Wyszkowa zginal
Panie Wojtku, wspaniale i urokliwe opisy (musze sie wybrac do tego
Pultuska!), ale tu protestuje - Frykowski zginal zadzgany przez bande
Mansona w Kalifornii, razem z zona Polanskiego. Czytalem o tym u
Kakolewskiego (tego od pogromu kieleckiego) - musi prawda!
: W kraju 95% katolikow, 100% nieletnich holduje staropoganskim obyczajom?!
: Biegaja gromady z psikawkami, butelkami, kubelkami i leja.
Wczoraj na TV-Polonia wystapil jakis profesor i calkiem powaznie gadal, ze
niewiasta jak nie zmoczona na Dyngusa, to nieszczesliwa. Nawet jakas
babcie przesluchiwano na te okolicznosc na ulicy i sie skarzyla, ze chodzi
juz godzine i jeszcze nie polana.
U mnie zadzwonilo: Kamienczyk, pedza tam jeszcze tabunami konie, w tym
miejscu, gdzie Liwiec laczy sie z Bugiem. Nigdy nie zapomne, dla mnie to tez
jeden z najbardziej polskich obrazkow, ktore mi utkwily gdzies tam. Bodzio,
nie poczytujesz tutaj?
Reszte wycialem, za co przepraszam.
K.
Chodzi tu o Bartlomieja Frykowskiego, Pan pisze o Wojciechu.
K.
:> Panie Wojtku, wspaniale i urokliwe opisy (musze sie wybrac do tego
:> Pultuska!), ale tu protestuje - Frykowski zginal zadzgany przez bande
:> Mansona w Kalifornii, razem z zona Polanskiego. Czytalem o tym u
:> Kakolewskiego (tego od pogromu kieleckiego) - musi prawda!
: Chodzi tu o Bartlomieja Frykowskiego, Pan pisze o Wojciechu.
OK, nie wiedzialem, ze i jego zadzgano. Jak przez mgle pamietam, ze
Guns´N Roses nagrali kiedys piosenke do slow (muzyki?) Mansona i potem
musieli placic royalties wlasnie synowi Wojtka Frykowskiego.
Jakies fatum nad Frykowskimi..
Esencji statt Egzystencji. Edel.
A. Rem
Panie A. Rem, czy Pan nie przypadkiem z Wiednia?
A tego to nie slyszalem, ale juz widze w google cala mase informacji na ten
temat.
K.
Przepadkiem. A ten jak wiadomo.
A. Rem
Wcale nie takim przepadkiem, piekne miasto. Ktory bezirk?
TNomma a angeba?
A. rem
> OK, nie wiedzialem, ze i jego zadzgano. Jak przez mgle pamietam, ze
> Guns´N Roses nagrali kiedys piosenke do slow (muzyki?) Mansona i potem
> musieli placic royalties wlasnie synowi Wojtka Frykowskiego.
> Jakies fatum nad Frykowskimi..
>
Oj, fatum p. Leszku. Bardzo duze fatum. Tworca fortunki Frykowskich - ojciec
Wojciecha - tez chyba jakos marnie zginal i tez w tajemniczych
okolicznosciach.
A corka Bartlomieja, wystapila w drugiej edycji polskiego rzygality szol,
"Wielkim Bracie". Juz drugiej nocy, pod wplywem sztucznych pradow w wielkiej
wannie, odstawila transmitowany na zywo numerek, z mniejszym, ale bardzo
przystojnym 'bratem'. Wzburzone lustro wody, ponoc utrudnialo widocznosc,
spragnionym niezdrowych emocji ogladaczom, ale jednak :)
Nic to zbereznikom nie dalo i oboje odpadli, choc nie od razu ;(
Jednak prasa miala o czym pisac, przypominajac nieszczescia rodziny
Frykowskich.
Panna F, ma od przyjaciol ksywke "Frytka"
Sciepowo? ;)
Wojtek
Wojtek
>> Stop. Nie "ksiege urwisow" ale "Klub wloczykijow". Te pierwsza "tez
> Dzieki! Szukalem, ale znalazlem tylko to: http://wysylkowa.pl/ks251889.html
> Moze jutro odpisze wiecej , bo dzis Windoza mi sie rozwala :(
> Przepraszam.
> Wojtek
Nie szukaj tej ksiazki, tylko pilnuj skrzynki pocztowej!
Sama przyjdzie.
Co do reszty tekstu: odwoluje, po spojrzeniu na mape widze, ze Wloclawek i
Inowroclaw to inne strony, a Cyganie z Ciechocinka, to tez nie ci z
Pultuska. :)
Pozdrawiam!
Zachcio.
> Dzieki! Szukalem, ale znalazlem tylko to: http://wysylkowa.pl/ks251889.html
> Wojtek
Dodatek nadzwyczajny!
Tu juz mozesz zaczac czytac :))
http://czytelnia.onet.pl/0,1091426,1,do_czytania.html
Zachcio.
--
Alez Prezesie, co Prezes...?!
> Co do reszty tekstu: odwoluje, po spojrzeniu na mape widze, ze Wloclawek i
> Inowroclaw to inne strony, a Cyganie z Ciechocinka, to tez nie ci z
> Pultuska. :)
>
Coz, skoro odwolujesz, to wielkom silom woli, ale z godnosciom osobistom :)
powstrzymam sie od odpowiedzi na Twoje sugestie:
" Lokalne pogromiki i wysiedlonka..."
Cyganie z Ciechocinka, sa ociupinke i z Pultuska.
Paru tutejszych, spiewa i tanczy w zespolach, ktore tam wystepuja. Ciezko
mi wskazac osoby, poniewaz, nie bardzo kojarze mlodych gwiazdorow.
Czas temu jakis, moj dobry znajomek, Sylwek, robil za gwiazde w "Romie".
Tez nie wierzylem, dopoki go w swoim Rubinie nie zobaczylem ;)
Ksiazka Brylla to "Jalowiec". Tylko zebysmy sie dobrze zrozumieli.
On nie pisal tam o bronach pod oknem i granatach pod strzecha.
Pisal o charakterze Kurpi, ze wlasnie tacy jalowcowaci.
Ksiazeczka jest dosc mocno komuchowata :( Jesli nie przepadasz za
homo sowieticus - to se daruj. Zachwycilem sie p. Ernestem po jego
spiewogrze, trafilem na "Jalowiec" i w zachwyt - szlag trafil.
zdrowka zycze!
Wojtek
PS
Sorry za zamiane Pieczki na Benoit. To przez dyngusa! ;)
:-)))
Cholera! Ale jestes szybki!
Wielkie dzieki. Sciagam i oddaje sie lekturze!
Wojtek
>> Nie szukaj tej ksiazki, tylko pilnuj skrzynki pocztowej!
>> Sama przyjdzie.
> Naprawde? Wielkie dzieki!
> Poprosze na: wojciech...@zcentrum.pl
Instrukcja juz poszla.
>> Co do reszty tekstu: odwoluje, po spojrzeniu na mape widze, ze Wloclawek i
>> Inowroclaw to inne strony, a Cyganie z Ciechocinka, to tez nie ci z
>> Pultuska. :)
> Coz, skoro odwolujesz, to wielkom silom woli, ale z godnosciom osobistom :)
> powstrzymam sie od odpowiedzi na Twoje sugestie:
> " Lokalne pogromiki i wysiedlonka..."
Odwoluje te dygresje podtorunskie.
I prosze dalej o Kurpiach i okolicy.
O Pultusku: w "Alternatywie 4" sa sceny na rynku w Pultusku. I widze, ze
nie darmo wspomnianna juz artystka Dykiel gra malzonke panan Aniola.
A pan Jerzy Jurek w prawie adopcji synalka pani Korbaczewskiej jezdzil do
Mlawy (tez ladna nazwa!), w Wyszkowie mial chyba tych badylarzy.
> Cyganie z Ciechocinka, sa ociupinke i z Pultuska.
> Paru tutejszych, spiewa i tanczy w zespolach, ktore tam wystepuja. Ciezko
> mi wskazac osoby, poniewaz, nie bardzo kojarze mlodych gwiazdorow.
> Czas temu jakis, moj dobry znajomek, Sylwek, robil za gwiazde w "Romie".
> Tez nie wierzylem, dopoki go w swoim Rubinie nie zobaczylem ;)
"Rubin" moja milosc. Jakie tam sie filmy wtedy ogladalo w kolorze.
Columbo!!
Jak Cyganie zatancza i zaspiewaja na TV Polonii to dam znac.
> Ksiazka Brylla to "Jalowiec". Tylko zebysmy sie dobrze zrozumieli.
> On nie pisal tam o bronach pod oknem i granatach pod strzecha.
> Pisal o charakterze Kurpi, ze wlasnie tacy jalowcowaci.
> Ksiazeczka jest dosc mocno komuchowata :( Jesli nie przepadasz za
> homo sowieticus - to se daruj. Zachwycilem sie p. Ernestem po jego
> spiewogrze, trafilem na "Jalowiec" i w zachwyt - szlag trafil.
To zas jestesmy w domu, bo bardzo sciepowa jest artystka Katarzyna
Gaertner. Musze sobie to "Na szkle malowane" gdzies zakupic. Albo "Pan
przyjacielem moim".
Zobacze, co tam ten Bryll jeszcze pisywal...
Pozdrawiam!
Zachcio.
Folklorystycznie, to nadal ciekawy region.
O kurpiowskich palmach i wycinankach wiedza wszyscy.
Ludowe piosenki i tance, tez maja sie jeszcze wcale, wcale.
Na cepeliadach, typu "Dni Pultuska", mozna czasami popatrzec i posluchac.
Czesc piesni i przyspiewek, naukowo opracowanych przez etnografow,
muzykologow i purystow, zatracila dosadnosc i pieprznosc.
Zawsze jednak trafi sie stary zapiewajlo, ktory golnawszy sobie glebszego,
potrafi wyspiewac przed dostojnikami panstwa i kosciola:
/ Lozenil sie stary z mloda, posli razem spac
Kcialo mu sie z siedem razy, ale tylko sr..c /
Jednak to pomalu sie konczy. Brakuje mecenasow. Gwara kurpiowska
umiera. Mowiacy gwara Kurp, jest rownie zrozumialy jak Kaszub.
Jezyk, niemal niemozliwy do zapisania. Wszystkie literki z kreskami
i ogonkami, 'zbitki 'sz', 'cz', 'rz', maja taki dodatek innych dzwiekow,
ze tylko magnetofon jakos sobie radzi.
To nie gwara goralska, ktora jest bardziej zrozumiala, zapisywalna i modna.
To nie kaszubski, ktory znalazl sponsorow lozacych na jego nauczanie :(
Stare chaty kurpiowskie w poblizy P. zostaly wykupione przez "letnikow",
rozebrane, przeniesione i przerobione na stylowe dacze.
Troszke dalej w kierunku Wyszkowa (Obryte, Zambski) jeszcze sie zdarzaja.
Cukierkowate chatki z ozdobnymi okiennicami, rogaczami i kalenicami, dosc
czesto pomalowane na wsciekle kolory, z malwami kwitnacymi pod oknem ...
W takich wsiach, zostalo tez troche starych, drewnianych kosciolkow
otoczonych wielkimi drzewami. Ot, takie sielskie obrazki.
Niech ta sielskosc nie zmyli przygodnego turysty :)
O dawnej, do dzis zachowanej zacietosci i bitnosci, wiedza historycy,
wiedza swojacy i wiedza ci, ktorzy mieli nieszczescie tego doswiadczyc.
Niech nikt nie puka w fikusne sztachetki, niech nie zerwie jablka wiszacego
poza plotkiem. Kurp, zaczepki nie przepusci! Nie tylko obcemu! :)
Znam przypadek, kiedy sklocila sie wies. O co poszlo, niewiadomo.
Pewnie o jakis drobiazg, lecz konflikt dlugo narastal. W koncu, jeden
koniec wsi byl przeciwko drugiemu - z pelna wzajemnoscia.
Bojki pojedyncze i zbiorowe. Rany tluczone i ciete. Szpitale i kostnice.
Policja, kolegia, sady i odsiadki nie pomagaly, gniew trwal!
Wreszczie, aby zapobiec wyludnieniu wsi, jakies antagoniczne autorytety
sie zebraly i uradzily - trzeba rozdzielic zwasnione strony, czyli podzielic
wies!
W poprzek, glownej, wiejskiej, piaszczystej drogi narysowano patykiem
kreske. Zadnych Panie drutow klujacych, zapor, ani rowow. Po kiego
milicja i miastowe maja wiedziec? Wystarczyla "cienka czerwona linia".
Tej linii nie mogl przekroczyc nikt. Ani czlowiek, ani zwierze!
Jak ktos mial pole, lub lake z drugiej strony wsi, to mial klopot i sporo
kilometrow w nogach zeby tam sie dostac.
Po jakims czasie zlagodzono przepisy i pozwolono dzieciakom chodzacym
do miejscowej szkoly przekraczac linie. Uczyniono tak, nie z powodu troski
o zdrowie maluchow, tylko przez poczucie sprawiedliwosci. Bo dzieciaki
mieszkajace we "wlasciwej" czesci wiochy mial blisko i latwo, a te z drugiej
czesci, musialy tluc kilometry przez blota i lasy. A w koncu, nawet na
Kurpiach, sprawiedliwosc - to rzecz najwazniejsza! :)
> O Pultusku: w "Alternatywie 4" sa sceny na rynku w Pultusku. I widze, ze
> nie darmo wspomnianna juz artystka Dykiel gra malzonke panan Aniola.
>
Mialem kiedys okazje porozmawiac z nia. Bardzo sympatyczna baba.
Zupelnie inna niz w Alternatywach. Smieszka, z milymi doleczkami
w kacikach ust. Smieje sie "po niemiecku"!
> A pan Jerzy Jurek w prawie adopcji synalka pani Korbaczewskiej jezdzil do
> Mlawy (tez ladna nazwa!), w Wyszkowie mial chyba tych badylarzy.
>
"Mlawa atakuje" - taki slogan ukul kiedys KTT. Chamstwo ad portas!
Mimo, ze twierdzil iz to tylko przenosnia, troche wykrakal. To senne miasto,
stalo sie glosne pare lat temu z powodu "pogromow" Cyganow.
> Jak Cyganie zatancza i zaspiewaja na TV Polonii to dam znac.
>
Ogladam! Wiem kiedy transmituja, bo wowczas zona chodzi po mieszkaniu
w pląsach, wtorujac Cyganom, a niestety nie ma cyganskiego glosu :)))
>
> To zas jestesmy w domu, bo bardzo sciepowa jest artystka Katarzyna
> Gaertner.
>
O! Ta pani - ma jaja!:)
> Musze sobie to "Na szkle malowane" gdzies zakupic. Albo "Pan
> przyjacielem moim".
>
Szukasz ksiazki czy jakiegos DVD?
Ksiazke, prawdopodobnie moge podeslac (z dedykacja autora)
Plyt, nie widzialem.
> Zobacze, co tam ten Bryll jeszcze pisywal...
>
http://www.bryll.pl
On - glownie poeta - ostatnio robi za moraliste-literata-mysliciela.
Tak mnie sie przynajmniej jawil, kiedy sluchalem go w TV.
Odpowiednik Leszka Kolakowskiego, w dziedzinie kultury ;)
Na starosc/dojrzalosc, wrocil do korzeni, glosno mowi o swojej religijnosci
i zyciu w zgodzie z dawna tradycja. Sarmata i patriota, cala geba.
Moze to prawda? Moze tylko chwilowo pobladzil? :)
Mozliwe, ze sie uprzedzilem "Jalowcem", mozliwe, ze i autorowi nie bardzo
sie ksiazka podoba, bo jakos nie znalazlem o niej wzmianki na bryll.pl
Ale! W latach 60-tych, nie kazdy dostawal paszport.
Kierownikow w teatrze, filmie i telewizji tez starannie dobierano.
A dyrektor Polskiego Instytutu Kultury w Londynie na pewno nie byl
antykomunistycznym katolikiem.
Jakims cudem, w latach 90-tych zostal ambasadorem Polski w Irlandii.
Wyglada, ze pozas...wal se sciezki u obu opcji i jest zawieszony, skoro
osobiscie handluje swoimi ksiazkami z osobista dedykacja.
I male sprostowanie: napisalem, ze Bryll pochodzi z tego regionu.
W jego CV, m.in. stoi:
"Urodzony 1 marca 1935 w Warszawie. Dzieciństwo spędził w Komorowie
Starym koło Ostrowi Mazowieckiej "
Znaczy sie niedaleko, ale tylko dziecinstwo.
Wojtek
P.S.
Zachcio! Ty mnie podpuszczaj, bo ja szanownych sciepowerow zanudzam
a sobie klawiature psuje!
: P.S.
: Zachcio! Ty mnie podpuszczaj, bo ja szanownych sciepowerow zanudzam
: a sobie klawiature psuje!
Nie wiem, jak sciepowerzy, czy znudzeni, ale ja - zafascynowany tym
Pultuskiem w Panskim opisie! Gdzies mam Alternatywy 4 na tasmie,
wyciagne i sie temu Aniolowi przyjrze :)
Wojtek
>Alternatywy 4, to wspaniala komedia o brzydkich czasach.
>Prawda czasu, prawda ekranu :(
>Ogladajac, niech Pan zwroci uwage na cytaty z niejakiego Sofronowa! :)
"Na naszej ulicy swieci dzis slonce" - mogl powtorzyc Bareja za
Sofronowem, czesto cytowanym, ulubionym pisarzem Stanislawa Aniola.
"Mysli" - dzielo tego znamienitego literata - wraz z laurka otrzymal
od gospodarza domu prezes spoldzielni. Pisarz Sofronow, ktorego
odglosy mlotow w kuzni mobilizowaly do tworczego wysilku, nie jest
jednak postacis fikcyjna. Anatolij Wladimirowicz Sofronow (1911-1990)
byl rosyjskim poeta, dramaturgiem i publicysta, w czasie II wojny
owiatowej pracowal jako korespondent wojenny gazety "Izwiestia". Od
1953 do 1986 roku pelnil funkcje redaktora naczelnego tygodnika
"Ogoniok". Jego najwybitniejsze powieoci to "W pewnym mieocie" oraz
"Moskiewski charakter".
("Mis czyli... Macieja Luczaka)
Zachcio.
>On - glownie poeta - ostatnio robi za moraliste-literata-mysliciela.
>Tak mnie sie przynajmniej jawil, kiedy sluchalem go w TV.
>Odpowiednik Leszka Kolakowskiego, w dziedzinie kultury ;)
Dobry ten Bryll!
Cytat z jego stron www:
"Jezyk poezji. Czy w ogóle mozna przelozyc poezje z jednego jezyka na
drugi? Czy jest to tylko przyblizenie. Szukanie odbicia w materii
obcej? Ta sprawa jest dla mnie wazna.
Jakos najbardziej interesuja mnie poezje skladane w jezykach, które
pochylaja sie do smierci. Dlatego próbowalem przebrnac przez zawilosci
niezwyklego jezyka i niezwyklej literatury jidysz. Wprowadzal mnie w
te gestwine w latach 59 mój przyjaciel, Jasza Zonszajn, poeta.
Mieszkalismy wtedy w Otwocku. Zyciorys Jaszy to osobny temat na
opowiesc o tysiacu nieprawdopodobnych przypadków. Kiedy uciekal z
Warszawy na wschód, a bylo to juz po podziale Polski na terytorium
[..]
No ale wracajmy do jezyka. Jidysz. Niezwykly jezyk bo i bardzo
idiomatyczny, krwisty, plebejski a z drugiej strony sposobny do
wyrafinowanych rozwazan o tajemnicach zycia i wiecznosci, które wiedli
szczególnie chasydzi. Jidysz a szczególnie jego literatura nie za
bardzo lubiane przez warstwy oswieconych zydów - maskilów. Uwazany za
cos w rodzaju pólmowy godnej kucharek. Najbardziej pragnacy wiedzy i
cywilizacji, ludzie zydowskiego oswiecenia pisali glównie po
niemiecku, albo po polsku czy rosyjsku. Najbardziej wznioslym bylo
pisanie po hebrajsku czyli odradzanie jezyka, który od dawna byl
jezykiem spraw swietych. W kazdym razie nic w jidysz, jezyku tlumów
biedoty, znieprawionym staroniemieckim. A tak sie stalo, ze wlasnie w
tym jezyku "bekarcim" powstala najwspanialsza poezja i proza zydowska
na przelomie XIX i XX wieku. Ale jak ja przekladac?
Kiedy odwazylem sie przelozyc Dybuka i zagrano go w rezyserii
Andrzeja Wajdy w Starym Teatrze w Krakowie, mialem taki problem. Jak
oddac wielkosc tego bogatego jezyka. W utworach polskich (Slowacki,
Mickiewicz, Wyspianski) Zyd mówi polszczyzna skazona. Niezwykla,
smieszna czasem, wykorzystywaly kabarety w opowiesciach szmoncesowych.
Ale jak tu pokazac na scenie ubranego w typowy strój chasyda aby
widzowi polskiemu nie kojarzyl sie z kims co lamie polszczyzne.
Tylko...
Wlasnie tylko... Dybuk to sztuka bardzo nasycona wplywami polskiego
romantyzmu. A bardzo zydowska. Jezyk jej bogaty i piekny. No i
dokonalem dla wiernosci swiadomej niewiernosci. Mój Dybuk brzmi po
polsku, opartym na tradycji romantyzmu wierszem. Oryginal nie jest
wierszowany. Dlaczego tak? A po to, aby ten stojacy na scenie, ubrany
w chalat Zyd przemówil slowami, które dla Polaka buduja
najpiekniejszy, najgodniejszy jezyk.
Jidysz. Nieomal zabity. Przez tragedie ostatniej wojny,
eksterminacje, która najbardziej dotknela tych biednych, bezbronnych
uzytkowników jezyka. Jidysz, który stworzyl przepiekna literature.
Jidysz, w którym pisal Singer. Ale, o paradoksie! My tego laureata
nagrody Nobla znamy w wiekszosci z przekladów angielskich. Ponoc
autoryzowanych, ponoc nawet wspóltworzonych przez Singera na rynek
amerykanski. Moze inaczej nie mozna. Ale ile sie niezwyklej pieknosci
gubi. Bo pewnych spraw nie przelozysz. Na kazde slowo niby znajdziesz
w slowniku odpowiednik. Ale na zycie, które jest przez nie otworzone
nie.[..]"
Calosc pod:
http://www.bryll.pl/x_arch_list_2_03.htm
Przedwojenny film "Dybuk" to wspaniala rzecz, tylko na TV Polonia
jakis baran musial dodatkowo do napisow czytac dialogi po polsku,
mordujac bezlitosnie dzwiek oryginalny.
Zachcio.
> Dobry ten Bryll!
(...)
Dzieki, Zachcio.
Rzadko na tej kulturalno ubogiej grupie pojawia sie cos ciekawego.
Bryll zapewne o tym nie wiedzial, ale oryginalny 'Dybbuk" byl napisany przez
S. An-skiego po rosyjsku, i dopiero jego przetlumaczenie na jidysz oraz
rezyseria Dawida Hermana zrobilo furore wyrazona w przetlumaczonych setkach
przedstawien min. na polskim, niemieckim, ukrainskim, angielskim, szwedskim,
i nawet na bulgarskim jezykach.
S. An-ski byl teatralnym pseudonimem Solomona Zainwila Rapaporta, a sztuka
zostala oparta na hasydskiej legendzie, ktora An-ski zapisal podczas podrozy
badawczych etnograficznej ekspedycji, ktora on kierowal w latach 1911-1914.
Mamy rodzinne powiazanie z przedstawieniem Dybukka.
Otoz to pierwsze i najbardziej rewelacyjne przedstawienie w rezyserii
Hermana bylo zagrane na scenie wilenskiej przez zydowska grupe teatralna
"Wilna Trupe" w r.1920. Odnalazlem w archiwach YIVO w New Yorku (oryginalnie
zalozone w Wilnie) zdjecie grupy aktorow i rezyserow "Wilna Trupe" w
r.1916, roku zalozenia grupy przez organizacje aktorow jidisz (FADA).
Posrodku tej grupy aktorow na zdjeciu uwidoczniona jest siostra babci mojej
malzonki. Kiedy zobaczylismy to zdjecie po raz pierwszy, to zdebielismy z
wrazenia jak nieprawdopodnie bliskie bylo podobienstwo fizyczne pomiedzy
moja bialoglowa a jej babcia. nawet sam ten niesforny loczek i sliczny
usmiech. Ponoc byla ona wyjatkowo utalentowana, byla rowniez spiewaczka
operowa i prowadzila studium wokalistyki, co znowuz upodabnia ja jeszce
bardziej do mojej malzonki. (I jak tu nie wierzyc w reirkarnacje?).
Moja tesciowa zamieszkala u niej przed sama wojna, kiedy przyjechala z Lodzi
do Wilna studiowac polonistyke na Uniwersytecie Stefana Batorego.
Zginela ona podczas okupacji w getcie wilenskim.
Historia grupy teatralnej Wilna Trupe jest rowneiz tym ciekawa, ze po jej
tourne po Stanach w r. 1924 grupa sie rozpadla na kilka pomniejszych grup i
jedna z nich kierowala warszawska para aktorska Zygmunta Turkowa i jego
malzonki Idy Kaminskiej. Grupa byla znana jako "Warszewer jidiszer kunst-
teatr". Obecny Teatr Zydowski w Warszawie jest bezposrednim spadkobierca
tradycji tego teatru, a pani Ida Kaminska byla wieloletnim jego powojennym
dyrektorem. Odwiedzalismy ja bedac w Warszawie.
Ida Kaminska grala glowna role w czechoslowackim filmie "Sklep przy glownej
ulicy". Film ten otrzymal w 1965 nagrode hollywoodskeigo Oskara za najlepszy
film zagraniczny, a Ida Kaminska byla mianowana na najlepsza aktorke w rok
pozniej, jako jedna z nielicznych polskich aktorek.
W 1968 Ida Kaminska udala sie na pomarcowa tulaczke i zmarla w Stanach.
Tyle wspomnien teatralnych mojej rodziny.
--
Alexander