izka_86
unread,Nov 29, 2012, 5:59:25 PM11/29/12Sign in to reply to author
Sign in to forward
You do not have permission to delete messages in this group
Either email addresses are anonymous for this group or you need the view member email addresses permission to view the original message
to polne_p...@googlegroups.com
Witam,dziękujemy Renatce za stworzenie grupy. Fajny pomysł, będziemy mieć kontakt już po opuszczeniu szpitala, a że jako pierwsza z wymienionych mam opuszczam mury szpitala przetrze Wam szlaki i zaproszę do grupy inne mamy wcześniaków, które już wyszły,a które spotkam w przychodni dla wcześniaków w środę na wizycie u okulisty. Ja już kazda z nas opuści szpital także będziemy się widzieć na badaniach kontrolnych-mam nadzieję,że Was szybko zobaczę :D
pozdrawiam
Ps. Krótka historia dla wzmocnienia nowych mamusiek :)
Nasze dzieci są bardzo dzielne, dzielniejsze niż myślimy. Wiadomo pierwsze tygodnie i miesiące nie są łatwe dla każdego. Depresja, nerwy, kłębek myśli (przeważnie tych złych) miota naszym życie. Po pewny czasie stajemy się bardziej odporni na informację dostarczane od lekarzy. Cieszymy się małymi postępami naszych pociech, bo czyż oddychanie Gosi, Hani, Piotrka, Marcela nie sprawiało nam tylu radości? Na Filipka i Adasia też przyjdzie czas :) (resztę mam nie za bardzo chyba znam). O nauce jedzenia już nie wspomnę bo wypite pierwsze mililitry cieszą jak wygrana miliona w totka :)
Moja Gosienka przeszła totalnie chyba wszystko, co mogłam wyczytać w książce "Wcześniak. Pierwsze 6 lat życia" (bardzo polecam, napisana prostym językiem i tłumacząca wiele schorzeń). Wiadomo każde dziecko jest inne i schorzenia wcześniacze dotykają zaledwie 1/3 wcześniaków ale Gosia to przykład neonatologii (dr zawsze ją pokazywali studentom bo jest świetnym przykładem, nie miałam tego za złe niech się uczą) przeszła bardzo dużo: operacyjnie zamykany Bottal, martwicze zapalenie jelit, retionpatię (laser), teraz jeszcze jej zaćme wykryli :/, ma dysplazję oskrzelowo płucną (miała zapalenie płuc), wylewy dokomorowe 3 i 4 stopnia. Ale to wszystko nic w porównaniu z tym jak mamę i personel terroryzowała (zwano ją panna niedotykalska, ale tylko do czasu bo teraz jest bardzo towarzyska i tylko nosić ją na rękach) bo każdy musiał się nią zajmować, zero wytchnienia. A jak już złapała smoka to stwierdziła,że po co się będzie męczyć z maminą piersią jak z butli lepiej się pije. Takie te nasze dzieciaki mądre :D My w końcu opuszczamy szpital po 18 tygodniach i 2 dniach (128 dni), a wam życzę byście spędzili tych dni zdecydowanie mniej.
pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości i zdrowia
Mama Gosi (23 tydz.)