W dniu 1 marca 2011 09:06 użytkownik Bartłomiej Syryjczyk
<gu...@anka.net.pl> napisał:
> Witam,
> Pod koniec zeszłego roku próbowaliśmy (kolejny raz) reaktywować MLUG
> (Mikołowska Grupa Użytkowników Linuksa), ale niestety niewiele z tego
> wyszło, bo po jednym spotkaniu nie było chętnych na kolejne.
Niestety nie dotarłem na to spotkanie, chociaż nawet wysłałem maila,
że będę. Właśnie przeczytałem Twój opis tego spotkania
(http://guzik.net.pl/blog/2010/11/albo-albo-albo/#more-2401) i wnioski
z niego. Pozwól, że przedstawię mój punkt widzenia.
Po pierwsze to, że frekwencja była rzędu 20 osób to nie dramat.
Spotkanie było dobrze i odpowiednio wcześnie rozpropagowane w mediach
i myślę, że do zainteresowanych dotarło (ja się dowiedziałem z
osnews.pl). Dla mnie, jako osoby pracującej (i wtedy bez samochodu)
problemem był też termin w środku tygodnia i kwestia dojazdu do
Mikołowa (musiałbym to zrobić bezpośrednio po pracy, jadąc z
przesiadkami, a i tak ciężko by było zdążyć na czas ..., kolega dał
sobie spokój z tego samego powodu). Weekendy są pod tym względem
bezpieczniejsze, ale nie każdemu też odpowiadają (odpoczynek, rodzina
etc.), ale z przeszłości pamiętam że na weekendowych spotkaniach
frekwencja była praktycznie zawsze zadowalająca.
Myślę natomiast, że Twój argument o dostępności do informacji jest
trafiony. 5 i więcej lat temu jeszcze nie każdy miał w domu szybki
Internet, wielu użerało się z modemem a prasy papierowej na temat
Linuksa dużo nie było, a jeśli już to nie należała ona do tanich
(teraz to papierowa w zasadzie wymiera, ostał się chyba tylko Linux
Magazine). W związku z tym ludzie mieli naturalną potrzebę spotykania
się w "realu", wymieniania się wiedzą i wysłuchania czyiś problemów z
Linuksem (czemu mi akceleracja grafiki nie działa albo jak postawić
jakąś tam usługę na serwerze). Pewnie na Pingwinaria i Jesień
Linuksową nie jeździsz, ale tam też można było obserwować na
przestrzeni ostatnich lat odpływ uczestników i wyraźny wzrost średniej
wieku (młodzi się postarzeli a nowych nie przybyło). Przy okazji LUGi
w Polsce też w większości się "wystrzelały". Tu teraz chciałbym
dotrzeć do sedna problemu. Przed laty był istny wysyp grupek -
powstawały jak grzyby po deszczu, ludzi przybywało. Niestety wszystko
to odbywało się na zasadzie pospolitego ruszenia, co na początku
nikomu nie przeszkadzało. Potem, gdy grupy krzepły zwykle okazywało
się, że część ludzi jest początkujących, część zaawansowanych, że są
różne punkty widzenia co do tego jak powinien wyglądać i rozwijać się
LUG (na tym tle pojawiały się konflikty - formalizować się czy nie?
jakieś aspiracyjki kto ma być prezesem itd.). Po pewnym czasie, gdy
część ludzi weszła na tematy zaawansowane, część początkujących się
zniechęciła (albo miała słomiany zapał) środowiska stawały się lekko
hermetyczne i wszyscy nowi mieli gorzej, co owocowało szybkim
zniechęceniem i mniejszą absorbcją świeżej krwi. W końcu i starzy
wyjadacze obracający się we własnym sosie i wokół tematów związanych z
Linuksem wypalali się (brak czasu, nowa praca, studia, rodzina etc.).
Jako, że nie było dopływu nowych, to grupka się rozpadała i
przestawała działać po jakimś czasie. Jednym z problemów była też
infrastruktura - a to okazywało się, że właściciel serwera na którym
była hostowana strona LUGowa, gdzieś znikł/zakończył współpracę albo
okazywało się, że stronę hostuje członek, który się obraził i teraz
chce kasy za domenę (przykład z polskiej społeczności Pythona) albo
nie ma już czasu udzielać się "charytatywnie", bo jakoś musi utrzymać
rodzinę, a w ogóle to zna go tamten, co już nie daje znaku życia od
pewnego czasu itd. Podobne problemy były przerabiane w RLUGu, WLUGu
(Wrocław), SLUGu itd. i w wielu innych.
Z polskich LUGów dobrze funkcjonują te, które się zawczasu
sformalizowały, gdy jeszcze członków było dużo i które stale walczyły
o nowych, którzy by odciążyli i zastępowali z czasem starych
weteranów. W naszym regionie działa aktywnie JLUG w Jaworznie, w
Polsce funkcjonuje jako tako PLUG (pisałem o spadającej frekwencji na
Pingwinariach i Jesieni Linuksowej, ale są dwie zupełnie nowe imprezy
- PyCon PL i PHPCon, które się rozwijają z roku na rok). Co do
Oddziału Śląsk PLUG, który wywołałeś, to sprawa jest złożona (zanim na
dobrze się sformalizował, to prawie rozbiły go konflikty. odpływ ludzi
i brak nowych itd.). Oddział zupełnie nie umarł i sobie działał
(kolejne imprezy PyCon PL, GNU/Politechniki itd.) choć "strona w
budowie" sugerowała co innego. Nie chcę tutaj palcem wskazywać osoby,
które rwały się do zrobienia strony - położyły starą a nie postawiły
ŻADNEJ nowej, bo to bez sensu (mimo tej wpadki cenię ich). W końcu na
ostatnim Walnym zadeklarowałem, że coś z tym zrobię i sam zająłem się
tym palącym problemem na przełomie listopada/grudnia 2010. W ciągu
miesiąca wywalczyłem serwer w PLUGu na ten cel, postawiłem co trzeba,
żeby zakończyć ten wstyd pt. brak strony, brak listy mailingowej (ta
ostatnia upadła po prostu z dnia na dzień - była na prywatnym serwerze
osoby dawno niezaangażowanej w LUGa). Pamiętam, że w 2008 nie było
chętnych do Zarządu Oddziału i ktoś zgłosił mnie, więc wziąłem na
siebie ten ciężar mimo, że nie chciałem, bo nie miałem wtedy czasu na
angażowanie się w cokolwiek. Jak się okazało pozostali członkowie tego
ciała, wybrani podobnie jak ja - trochę na siłę, również tego czasu
nie mieli. Nie chcę tutaj zwalać odpowiedzialności, bo sam nie byłem
bez winy, ale postanowiłem dać jeszcze raz szansę na jesieni 2010,
żeby tę grupę odbudować - tym razem w pełni świadomie i z własnej
inicjatywy. Pierwsze efekty tego widać, choć droga jest daleka.
> Są
> jeszcze chętni do spotkania i posłuchania o Linuksie (i tematach
> skojarzonych)? Może macie audytorium, a brakuje Wam prelegentów?
Na razie chętny prelegent jest (patrz poprzedni wątek), tylko musi się
przygotować - na co potrzebuje około 2 tygodni. Natomiast, jeśli sam
masz/macie jakiś temat do przedstawienia, to bardzo chętnie (możemy
nawet zblokować kilka tematów na jednym spotkaniu). Miejsce nie jest
specjalnym problemem (to się zawsze udaje znaleźć), zawsze najciężej
jest znaleźć chętnych do poprowadzenia prelekcji, bo publika większa
lub mniejsza też się zgromadzi.
> Chętnie udzielimy się gdzieś jeszcze.
Świetnie, miło z Waszej strony :-)
Pozdrawiam (i przepraszam za nieco przydługawego maila),
Filip
PS. Nawiasem mówiąc mlug.eu w tej chwili nie działa, więc pewnie ktoś
musi kopnąć jakiś serwer.
Bartłomiej Syryjczyk pisze:
> skojarzonych)? Może macie audytorium, a brakuje Wam prelegentów?
> Chętnie udzielimy się gdzieś jeszcze.
>
Pewnie! Mi co roku trudniej o prelegentów na Jesień Linuksową. Może
chcielibyście się przyłączyć?
Wchodziłyby rzecz jasna tematy nieco bardziej zaawansowane.
Najcenniejsze są te nie będące man-dumpami
czy google-dumpami. Call-for-papers ogłosimy myślę koło początku maja, a
niezależnie – jeśli jesteście
zainteresowani – trzymajcie rękę na pulsie.
--
Pozdrawiam, Dariusz "DarGrze" Grzesista, PLUG vice
da...@linux.rybnik.pl :: http://www.jesien.org/ :: LinuxUser#375292
Wiesz, chyba nie ma co generalizowa�, w ko�cu ka�dy mo�e mie� troch� inny cel przyjazdu.Generalnie rzecz bior�c, to na takie imprezy jedzie si� chyba nie po to, by pos�ucha� prelekcji, a raczej dla kuluarowych spotka�. Niemniej przejrz� co by�o w latach ubieg�ych.
A mo�e na jesie� pr�bowa� �ci�ga� m�odych? R�wnoleg�e prelekcje o ni�szym poziomie dla pocz�tkuj�cych - taka akademia. Ew. warsztaty gdzie b�d� mogli sami dotkn�� i popsu�. S� / by�y takie plany?