Sytuacja wygląda tak. Kiedyś zabrzmiało w towarzyskiej rozmowie hasło
"trójkąt miłosny"
w sensie uprawiania seksu w trzy osoby. A ja zaproponowałem półżartem-
półserio mojej miłej zaprosić jej koleżankę (super ! ;-) i spróbować.
Na co ona po jakimś czasie odpowiedziała że się zgadza ale. Ale!
Najpierw mamy wypróbować ów trójkąt w innym składzie - zamiast jej
koleżanki mój przyjaciel lub kolega.
Ech,- ja pomyślałem że to odmowa w postaci żartu, ale. Ale! Po paru
rozmowach
wywiadowczych zrozumiałem ze nie! To serio i nie robiłem analizy dla czego
i po co.
A teraz, szczerze mówiąc nie jestem przygotowany na taki obrót sprawy.
Mam parę kolegów z doświadczeniem w "trójkątach" ale nie mogłem w ów czas
zdecydować się.
I nie mogę teraz. To znaczy coś mi przeszkadza.
W seksie i nie wyłącznie kieruje się zasadą że najpierw doświadczyć a potem
osądzać.
A tu ops!
Pytanie: Jak to jest? Czy ktoś z grupy miał wewnętrzne opory, a jak miał to
pokonał lub nie,
a jak pokonał to w jaki sposób i jak było ?
PS Pytanie w większym stopniu do facetów.
Bardzo proszę o odpowiedz na grupę lub na mail
--
<gien...@polbox.com>
<gag...@kki.net.pl>
ICQ UIN 3349316
Cygan
Cygan <gag...@kki.net.pl> napisał(a) w artykule
<01bcbfec$075c2e40$a787ccc2@ppp>...
> Pytanie: Jak to jest? Czy ktoś z grupy miał wewnętrzne opory, a jak miał
to
> pokonał lub nie,
> a jak pokonał to w jaki sposób i jak było ?
Przyznam sie ze jeszcze tego nie probowalem, ale mialbym rowne opory (tzn
niewielkie albo zadne ;))) przed trojkatem 2M+1F jak i 2F+1M. Czy nie jest
to podejscie Kalego (mi wolno, ale jej nie wolno miec dwoch na raz)?
Hm, tak nawiazujac do tematow to kolega mi ostatnio opowiadal jak on
przezyl trojkat 2M+1F i jak w szale milosnym... zapomnial ze jest
heteroseksualista i rownie dobrze bawil sie ze swoim dobrym kumplem jak i z
dziewczyna z ktora byli :))). Szok :))). Ale IMHO jest to w takim trojkacie
bardzo prawdopodobne, moze to wlasnie obawa przed tym? A moze obawa przed
tym ze bedziesz porownywany w sztuce milosnej do swojego kumpla - np. "co
bedzie jak on ma wiekszego niz ja" albo "co bedzie jesli on moze dluzej niz
ja" albo "co bedzie jesli moja pani bedzie odczuwala z nim wieksza rozkosz
niz ze mna a ja bede na to patrzyl" - nieprawdaz? No coz - nalezy pamietac
ze takie same watpliwosci moglaby w takiej sytuacji miec kobieta...
Eh, znowu sie niepotrzebnie rozgadalem :)))
--
_/_
/')__\<( -=< t0NID^aNADUNE >=- Zastepca Red. Nacz.
~ ` to...@idg.com.pl Deputy Editor In-Chief
ICQ 3096467 Member of Team AMIGA Magazyn CYBER
> Pytanie: Jak to jest? Czy ktoś z grupy miał wewnętrzne opory, a jak miał to
> pokonał lub nie,
> a jak pokonał to w jaki sposób i jak było ?
To, o czym piszesz, to jest zwyczajna moralność Kalego :) Sam napisałeś, że
żadnych skomplikowanych działań logicznych nie musiałeś wykonywać, żeby
pomyśleć o kochaniu się z inną dziewczyną niż Twoja kobieta. Ale kiedy
Twoja kobieta zaproponowała, że ona też by innego faceta z chęcią
zaliczyła, to odezwał się w Tobie protest. W dalszym ciągu wierzysz w to,
co Ci wciskano do głowy, że facetowi wolno skakać na boki, a kobiecie nie.
I wydaje mi się, że po prostu chciałeś ,,zdradzić'' swoją kobietę, ale za
jej przyzwoleniem, a ona właściwie to zinterpretowała i stwierdziła, że też
ma ochotę na taką zdradę :))) Słuchaj, jeżeli masz opory przed podsuwaniem
dziewczyny swojemu kumplowi¸ nie wiem dlaczego, bo ją kochasz, czy z
jakiegoś innego powodu, to zastanów się, czy napewno tego chcesz. I
zastanów się, czy dalej potem będziesz ją traktował tak samo. Chyba, że
specjalnie Ci na niej nie zależy, więc nie przejmuj się. Sprawdzisz to
empirycznie, kiedy przeleci ją Twój kumpel, najlepiej zaproś kilku, wtedy
będziesz miał pewność, że Twoje odczucia nie mogą być dziełem przypadku,
czy też niestrawności.
Ale zrobisz jak zechcesz...
Gad
--
mailto:rep...@pdi.net :)
Women are more complicated than PC... :(
Look into my headers and you'll see who I am. :)
> Słuchaj, jeżeli masz opory przed podsuwaniem
> dziewczyny swojemu kumplowi¸ nie wiem dlaczego, bo ją kochasz, czy z
> jakiegoś innego powodu, to zastanów się, czy napewno tego chcesz. I
> zastanów się, czy dalej potem będziesz ją traktował tak samo. Chyba, że
> specjalnie Ci na niej nie zależy, więc nie przejmuj się. Sprawdzisz to
> empirycznie, kiedy przeleci ją Twój kumpel, najlepiej zaproś kilku, wtedy
> będziesz miał pewność, że Twoje odczucia nie mogą być dziełem przypadku,
> czy też niestrawności.
Bum! Odczulem wyrazny niesmak plynacy z Twoich slow. Niesmak
dot. seksu w trojkacie - jesli sie myle to popraw. Ale dlaczego?
Czyzbys wlasnie bal sie zmiany stosunkow miedzy Toba a dziewczyna? Nie
wiem.. nie umiem tego pojac. Moze dlatego, ze ja mysle inaczej.
Oddzielam sex od milosci - nie pozwala mi to jednak isc na dziwki -
ale bez problemu pozwolilbym sobie na skok w bok w formie trojkatu.
Zreszta nie tylko sobie, takze i dziewczynie. Jesli jest miedzy mna a
nia dostatecznie silna wiez uczuciowa, wiecej, duchowa, to nie widze
problemu polegajacego na zmianie stosunkow wzajemnych. Sex jest po to,
aby sprawic partnerce/sobie przyjemnosc, to potrzeba fizjologiczna..
Oczywiscie piszac te slowa nie mysle o trojkacie jako o
czynnosci regularnej, raczej o sporadycznej. Czasem taka odskocznia
pomoze w przezwyciezeniu rutyny w seksie, tego co kiedys o malo nie
rozwalilo mojego zwiazku.
Dariusz (mailto:kro...@kki.net.pl)
---------------------------------
Pole reply-to ustawione blednie -
anti - spam protect. Aby wysłać
maila do mnie popatrz wyzej :))))
Tomasz Nidecki <to...@idg.com.pl> napisał(a) w artykule >
> Hm, tak nawiazujac do tematow to kolega mi ostatnio opowiadal jak on
> przezyl trojkat 2M+1F i jak w szale milosnym... zapomnial ze jest
> heteroseksualista i rownie dobrze bawil sie ze swoim dobrym kumplem jak i z
> dziewczyna z ktora byli :))).
Dobrze , że nie oglądał nazajutrz sceny między tą dziewczyną a dobrym
kumplem, w której ona wykrzykuje : "Ja, albo on !"
Nie piszesz czy to była dziewczyna kumpla; jeśli ona była
z nimi ot, tylko tak, to pewno takiej sceny nie było.
Sam natomiast taką scenę przeżyłem, ale krzyczącą była małżonka
mojego byłego przyjaciela. Sytuacja inna, ale chyba bliższa
opisywanej w pytaniu Cygana (chodzi o "jego miłą" a nie osobę niczyją).
> (...) A moze obawa przed
> tym ze bedziesz porownywany w sztuce milosnej do swojego kumpla - np. "co
> bedzie jak on ma wiekszego niz ja" albo "co bedzie jesli on moze dluzej niz
> ja" albo "co bedzie jesli moja pani bedzie odczuwala z nim wieksza rozkosz
> niz ze mna a ja bede na to patrzyl" - nieprawdaz?
Jeśli "trójkąt", to wszystkie osoby aktywne. W związku z tym sytuacja
nieporównywalna do dwuosobowej, wszystko będzie inaczej, łącznie
z nastawieniem psychicznym i reakcjami; obawy, że coś z tego będzie można porównać i w czymś przegrać wydają mi się na wyrost.
A jeśli ktoś jest jeszcze na etapie rozważania "czy czasem on nie ma
większego", to niech się do takich zabaw nie zabiera. Za wcześnie.
Najpierw trzeba swojego polubić.
Wracając do pytania Cygana; jeśli coś mu przeszkadza, to widać nie
gotowy i nic na siłę. Pisząc "nie gotowy" mam na myśli różne sprawy
(nie obawy o rozmiar, o czym wyżej).
Ale że ma ochotę spróbować to widać.
Tylko, że najważniejsze będą skutki. One nie będą zależaly od oporów,
ich przełamania w mniejszym czy większym stopniu.
Je musi rozważyć, a nie własne opory przed sytuacją.
Dane do tego, jakie mogą być te skutki zna tylko on.
Józek
> Bum! Odczulem wyrazny niesmak plynacy z Twoich slow. Niesmak
> dot. seksu w trojkacie - jesli sie myle to popraw. Ale dlaczego?
Jak na to wpadłeś? A myślałem, że już nikt się nie połapie :))
> Czyzbys wlasnie bal sie zmiany stosunkow miedzy Toba a dziewczyna?
A mogłyby się nie zmienić? Skoro z moich definicji związany jestem z
dziewczyną z miłości, to już tłumaczy wszystko, bo dla mnie seks jest tylko
(i aż) jedną z manifestacji tej miłości. Nie wyobrażam sobie więc, żeby
mogło nie wpłynąć na mój stosunek dla niej obserwowanie, lub sama wiedza o
tym, że to samo uczucie, w ten sam sposób okazywała komuś innemu.
> Nie
> wiem.. nie umiem tego pojac. Moze dlatego, ze ja mysle inaczej.
> Oddzielam sex od milosci - nie pozwala mi to jednak isc na dziwki -
> ale bez problemu pozwolilbym sobie na skok w bok w formie trojkatu.
No i w tym punkcie się różnimy i jest mi niezmiernie przykro z tego powodu,
że jestem aż tak niepostempowy. Z tego niemierzalnego smutku mam ochotę
zapaść się pod ziemię, a najlepiej odciąć sobie organy za ten stan rzeczy
odpowiedzialne. Wbrew temu, co możnaby sądzić po tych kazaniach, jakie tu
czasami wypisuję nie obce są mi doświadczenia seksu bez miłości, który w
młodzieńczej głupocie uprawiać mi się zdarzyło. Moje wrażenia z tego opisać
mogę trzema słowami ,,wytrysk bez orgazmu''. Więcej przyjemności daje mi
czasami dobry, potężny terenowy samochód, czy sprawnie napisana książka. I
nie musisz mi tłumaczyć, że zabrakło mi techniki, że powinienem dalej
próbować. Mnie wystarczy, że kiedy to samo powtarzałem z kobietą, którą
kochałem, to zobaczyłem te wszystkie fajerwerki, o których czasami tyle się
opowiada, doświadczyłem tak całkowitego totalnego odlotu, że nie chciało mi
się wierzyć, że może to być udziałem zwykłego śmiertelnika. Jak to napisał
tu Tonid, po którymś razie kiedy czułem się całkowicie wypompowany,
szanowny wacuś nadal nie miał ochoty opaść :))
> Zreszta nie tylko sobie, takze i dziewczynie. Jesli jest miedzy mna a
> nia dostatecznie silna wiez uczuciowa, wiecej, duchowa, to nie widze
> problemu polegajacego na zmianie stosunkow wzajemnych. Sex jest po to,
> aby sprawic partnerce/sobie przyjemnosc, to potrzeba fizjologiczna..
Hmm... Seks jest potrzebny do życia. Tak samo jak jedzenie. Ale ile
przyjemności sprawia Ci jedzenie czerstwego chleba ze smalcem popijanego
kawą zbożową, w śmierdzącym i brudnym miejscu, a ile wspólne pałaszowanie
rogalików z miodem popijanych gorącym kakaem, najlepiej w łóżku z ukochaną
osobą...? A takie doświadczenia, zgodnie z moją definicją pojęcia seks,
tylko rozluźniają tę więź duchową o której tyle piszesz. Coraz mniej i
mniej zostaje rzeczy, które was łączą. Tylko was dwoje. Ja wolę jednak
niektóre rzeczy rezerwować dla jednej osoby.
> Oczywiscie piszac te slowa nie mysle o trojkacie jako o
> czynnosci regularnej, raczej o sporadycznej. Czasem taka odskocznia
> pomoze w przezwyciezeniu rutyny w seksie, tego co kiedys o malo nie
> rozwalilo mojego zwiazku.
Myśl o obu formach trójkąta powodują u mnie gwałtowne skurcze zołądka,
połączone ze wstecznym ruchem robaczkowym przełyku i rozszerzaniem się
gardła. Wiesz, co następuje potem oczywiście...? A tą rutynę można
przezwyciężać we dwoje, jeśli tylko bozia nie poskąpiła wyobraźni i
inwencji. Jak to powiedziała Foczka, jeśli się chce, można mieć ,,żonę,
kochankę i kurwę w jednej osobie''
[ciach -- sam siebie nie będę cytował]
PS. Dla mnie wielododstęp jest dobry tylko w systemach komputerowych.
Kobiety najchętniej uruchamiałbym w trybie ,,single user''.
[ po komplet porównań kobiet z komputerami odsyłam na
http://melkor.mimuw.edu.pl/~andy/linko.html ]
PPS. Poszukuję pełnych Ľródeł kernela i podręcznika użytkownika do
HOMO SAPIENS model K.
> > Bum! Odczulem wyrazny niesmak plynacy z Twoich slow. Niesmak
> > dot. seksu w trojkacie - jesli sie myle to popraw. Ale dlaczego?
>
> Jak na to wpadłeś? A myślałem, że już nikt się nie połapie :))
To tak na wszelki wypadek - gdyby wiaterek powiał w inną stronę... :)
> > Czyzbys wlasnie bal sie zmiany stosunkow miedzy Toba a dziewczyna?
>
> A mogłyby się nie zmienić? Skoro z moich definicji związany jestem z
> dziewczyną z miłości, to już tłumaczy wszystko, bo dla mnie seks jest tylko
> (i aż) jedną z manifestacji tej miłości.
Oki, powstrzymam się od paru złośliwych słów, raczej pochwalić trzeba
taki sposób myślenia... Ale zapytam jeszcze jedno - z ciekawości - czy
za właściwy uznajesz tylko seks małżeński, czy także przed ślubem? ;)
> > nie umiem tego pojac. Moze dlatego, ze ja mysle inaczej.
> > Oddzielam sex od milosci - nie pozwala mi to jednak isc na dziwki -
> > ale bez problemu pozwolilbym sobie na skok w bok w formie trojkatu.
>
> No i w tym punkcie się różnimy i jest mi niezmiernie przykro z tego powodu,
> że jestem aż tak niepostempowy. Z tego niemierzalnego smutku mam ochotę
> zapaść się pod ziemię, a najlepiej odciąć sobie organy za ten stan rzeczy
> odpowiedzialne.
No, nie czyniłem Ci wyrzutów - wszelkie samookaleczanie zostaw
sobie na inne okazje, a poza tym owe organy mogą się jeszcze którejś
przydać. A może to ja się trochę 'zezwierzęciłem'? :) Bo to w końcu
takie prymitywne, myślę o samym seksie... Ale, co tam, gatunek homo
sapiens idąc w dół drzewa genealogicznego gdzieś ma swoje początki,
więc mi wolno, no nie? ;)
> > Zreszta nie tylko sobie, takze i dziewczynie. Jesli jest miedzy mna a
> > nia dostatecznie silna wiez uczuciowa, wiecej, duchowa, to nie widze
> > problemu polegajacego na zmianie stosunkow wzajemnych. Sex jest po to,
> > aby sprawic partnerce/sobie przyjemnosc, to potrzeba fizjologiczna..
>
> Hmm... Seks jest potrzebny do życia. Tak samo jak jedzenie. Ale ile
> przyjemności sprawia Ci jedzenie czerstwego chleba ze smalcem popijanego
> kawą zbożową, w śmierdzącym i brudnym miejscu, a ile wspólne pałaszowanie
> rogalików z miodem popijanych gorącym kakaem, najlepiej w łóżku z ukochaną
> osobą...?
No, złe porównanie. Coś takiego mógłbyś odnieść do seksu z
'tanią dziwką' kontra kochanką/dziewczyną/żoną..
> Myśl o obu formach trójkąta powodują u mnie gwałtowne skurcze zołądka,
> połączone ze wstecznym ruchem robaczkowym przełyku i rozszerzaniem się
> gardła.
Ha! Pewnie, że wiem. Ja mam podobne odczucia w stosunku do seksu
homoerotycznego iliż homoseksualnego, lub, jak kto woli, pedałów..
ooops, kochających inaczej ;) Ekipa z niniejszej grupy wpoiła mi
jednak, że ten rodzaj seksu jest właściwy i zgodny z duchem postępu,
więc zwalczam w moim mózgu dość zaciekle ów karygodny sposób myślenia
;)
> Wiesz, co następuje potem oczywiście...? A tą rutynę można
> przezwyciężać we dwoje, jeśli tylko bozia nie poskąpiła wyobraźni i
> inwencji. Jak to powiedziała Foczka, jeśli się chce, można mieć ,,żonę,
> kochankę i kurwę w jednej osobie''
Jeśli nie poskąpiła wyobraźni, to można też samemu ;) A poważnie:
piękne słowa, ale wymagają niesamowitego wzajemnego dogrania partnerów
względem siebie.
TŁUMACZĘ I TROCHĘ ROZPROSTOWUJE.
-----Oryginalna wiadomość-----
Od: Cygan <gag...@kki.net.pl>
Grupy dyskusyjne: pl.soc.seks
Data: 13 września 1997 04:53
Temat: Trio lub trójkąt lub seks w trójkę?
->Mam kompleks który nie mogę zwalczyć.
->Chodzi mi o trójkąt: moja kobieta, ja i mój przyjaciel lub inny facet w
->łóżku.
W żaden sposób nie chodzi mi o dziecięce "długości" lub "a co potem,
jak on lepszy"-
jestem dorosły ;-)) , dam temu radę. Na to miast nie, mogę zwalczyć
siebie,
tzn. cholerny kompleks. Podejrzewam kompleks bycia w łóżku z trzecią
osobą - FACETEM. Bądź to kolega, brat przyjaciel, a przyjdzie taka
sytuacja że dotknięcie (słabo mówiąc ;-))) nie uniknione.
>Sytuacja wygląda tak. Kiedyś zabrzmiało w towarzyskiej rozmowie hasło
>"trójkąt miłosny"
>w sensie uprawiania seksu w trzy osoby.
--> A ja zaproponowałem półżartem-
-->półserio mojej miłej zaprosić jej koleżankę (super ! ;-) i
spróbować.
-->Na co ona po jakimś czasie odpowiedziała że się zgadza ale. Ale!
-->Najpierw mamy wypróbować ów trójkąt w innym składzie - zamiast jej
-->koleżanki mój przyjaciel lub kolega.
Wstyd mi przyznać, ;-)) ale mam doświadczenia w trójkącie ( i to dość
długie:-)
oczywiście fem+fem i ja. O czym moja kobieta wie. I gdzieś tam wyobrażam
sobie,
jakie przeżycie, podniecenie i coś tam mógł bym zaofiarować, ale
cóż - kompleksy
to nasze odciski. I jak temu dać radę???
>Pytanie: Jak to jest? Czy ktoś z grupy miał wewnętrzne opory, a jak
miał to
>pokonał lub nie,
>a jak pokonał to w jaki sposób i jak było ?
>
--->PS Pytanie w większym stopniu do facetów.
---> Bardzo proszę o odpowiedz na grupę lub na mail
Spytam nie śmiało, ;-)) może kobiety podzielą się doświadczeniem,
swoim lub
miłych partnerów ?
On 15 Sep 1997 10:54:15 +0200, Robert Richard George 'reptile' Wal
napisał(a):
> > zapytam jeszcze jedno - z ciekawości - czy
> > za właściwy uznajesz tylko seks małżeński, czy także przed ślubem? ;)
>
> Przeczytałem powyższy fragment i mnie zamurowało. PRzeczytałem jeszcze raz
> i dalej nie przechodzi. Spojrzałem na rękę w poszukiwaniu obrączki --
> pusto. Zrobiłem szybki rachunek sumienia, czy jednak się gdzieś nie
> uchlałem...
No, widzę, że poczucie humoru Cię nie opuszcza :)
> A odpowiadając wreszcie na pytanie -- tak, uznaję seks
> przedmałżeński. Pytanie jako takie uznaje poza tym za bezsensowne, bo ślub
> sam w sobie jakoś nie zmienia dla mnie nic, poza paroma względami prawnymi.
Zadałem je z prostego powodu: tchnęło od Ciebie jakąś klechą..
sorry, może fakt że zbytnio wyidealizowałeś związek partnerski
spowodował u mnie takie odczucie.
A czy ślub to tylko forma prawna? Niby tak, ale... Ktoś
wspominał, że dobrze znasz historię narodu izraelskiego. Pamiętasz?
Właśnie Żydzi mieli nakaz poślubienia dziewczyny, jeśli który odbył z
nią stosunek. Wiesz, z jakiego powodu? To miało być zabezpieczenie dla
kobiety, zabezpieczenie zarówno przed samotnym wychowywaniem potomstwa
w wypadku zajścia w ciążę jak i przed późniejszym rozpadem związku, w
którym to zazwyczaj kobieta była bardziej poszkodowana. Piszesz, że
ślub nie zmienia dla Ciebie nic. Spytaj o to samo swoją kobietę :)
> A skoro nie mam ochoty, żeby prawo (lub katecheta) właziło pod łóżko, to i
> nie widzę żadnego związku między tymi dwoma rzeczami.
A katechetę to skąd wytrzasnęłeś? No, pewnie, jeśli taka Twoja wola,
możesz dać księdzu zarobić :) Ale wtedy sam prosisz się o cotygodniowe
kontrole parafialne związane ze środkami antykoncepcyjnymi, które
pewnie używasz :)
> > [Skręt kiszek?] Ja mam podobne odczucia w stosunku do seksu
> > homoerotycznego iliż homoseksualnego, lub, jak kto woli, pedałów..
> > ooops, kochających inaczej ;) Ekipa z niniejszej grupy wpoiła mi
> > jednak, że ten rodzaj seksu jest właściwy i zgodny z duchem postępu,
> > więc zwalczam w moim mózgu dość zaciekle ów karygodny sposób myślenia
> > ;)
> A poza tym, jak większość (a tak z 51%)
> zadecyduje pewnego dnia, że osobnika pisującego na niusy pod ksywą winnetou
> należałoby po długich męczarniach polegających na odcinaniu Twoich
> drogocennych klejnotów tępym narzędziem powiesić przez uduszenie, to dalej
> będziesz takim demokratą? :)
Poprzez zagłębienie się w osobowość jednego z homoseksualistów
piszących do tej grupy (chyba było mu Andrzej.. z czasów, kiedy
jeszcze Nina była obecna i aktywna) doszedłem do wniosku, że seks
homoerotyczny dalej będzie napawać mnie obrzydzeniem, ale nie ludzie..
Oni są czasem o wiele bardziej wartościowi od niejednego
heteroseksualisty.
A odnośnie wyroku na mojej szlachetnej osobie: już pewnie nie
raz szanowne gremium tak zadecydowało...
Dariusz mailto:kro...@kki.net.pl
Postanowiłem wkleić początek mojej myśli, która się gdzieś po drodze
"zagubiła".. a która stanowi dość ważny element...
> :> > :> Jesli jest miedzy mna a nia dostatecznie silna wiez uczuciowa,
> :> > :> wiecej, duchowa, to nie widze problemu polegajacego na zmianie
> :> > :> stosunkow wzajemnych. Sex jest po to, aby sprawic partnerce/sobie
> :> > :> przyjemnosc, to potrzeba fizjologiczna..
> :> >
> :> > Czynisz z seksu cos podobnego do oddawania moczu -
> :> > przyjemna czynnosc fizjologiczna bez znaczenia emocjonalnego.
> :>
> :> Primo: Jesli Twoim zdaniem przyjemnosc oddawania moczu mozna
> :> przyrownac do seksu, to mozna Tobie wspolczuc, sorry. Coz, ja bym na
> :> takie skojarzenie nie wpadl :) Dla wyjasnienia, gdybys nie wiedzial,
> :> to fizjologia zajmuje sie nie tylko oddawaniem moczu, to przeciez ogol
> :> funkcji zyciowych organizmu. To takze ogol czynnosci zwiazanych z
> :> funkcjonowaniem komorek, narzadow, tkanek.. A wiec takze i potrzeba
> :> seksu. Pociag seksualny. Czy tego chcesz, czy nie.
>
> To nie ja napisalem, ze seks to "potrzeba fizjologiczna".
A nie ja napisałem, że jest to dla mnie podobne do oddawania moczu..
Potrzebą fizjologiczną jest także chęć jedzenia. Nie sądzę, żeby
porównanie tych dwóch rzeczy (mocz i jedzenie) było właściwe.
Wiesz co? Wydaje mi się, że jeszcze jesteś zbyt wielkim marzycielem, w
umyśle Twoim powstał obraz doskonałego związku w którym oboje
partnerów rozumie się prawie bez słów.. Zapomnij. Takich związków nie
ma. Przekonasz się może 4,5 lat po ślubie z najukochańszą istotą pod
słońcem :)
> :> Napisz mi, Andrzeju, o sposobach Twojego zaspakajania sie po,
> :> powiedzmy, trzech miesiacach abstynencji seksualnej. Nie odczuwasz
> :> dzikiej checi na sex z jakas wartosciowa dziewczyna? A moze uwazasz,
> :> ze swoj poped plciowy mozesz zaspakajac tylko i wylacznie w doskonalym
> :> zwiazku z doskonale dobrana partnerka?
> Dokladnie tak. Inaczej to nie ma sensu. Zadnego. Seks bez milosci to nie dla
> mnie. I nie idzie tutaj o doskonalosc, tylko o uczucie, prawde, wiernosc
> itp.
> :> A co bedzie, jesli rzuci Cie dziewczyna? Pol roku bez seksu?
>
> Pol roku juz minelo.
Albo jesteś perfidnym kłamcą (pół roku bez zaspakajania swoich
potrzeb?) albo jesteś chory.. albo to ja jestem nadpobudliwy i
powinieniem się leczyć. Znałem dziewczyny, które potrafiły z miesiąc,
czasem dwa, trzy... wierząc na słowo, oczywiście (także bez
onanizowania się). Ale facet? Oj, coś Ty bujasz, kolego Andrzeju..
> Tylko widzisz, nie wiem jak Ty, ale jak dla mnie nie jest sie z kobieta po
> to, zeby zaspokajac swoje potrzeby fizjologiczne - jak to ladnie nazwales -
Naturalne potrzeby organizmu ludzkiego. Dlaczego nie chodzisz na
randki zapoznawcze z jakimś dobrym kumplem? Co pociąga Cię w
kobietach, jeśli nie owe potrzeby? Jeśli chcesz, ja dla Ciebie ładnie
się pomaluję i ubiorę perukę ;) aha, i buty na szpilach..
Cygan <gag...@kki.net.pl> napisał(a) w artykule
<01bcbfec$075c2e40$a787ccc2@ppp>...
> Witam!
> Mam kompleks który nie mogę zwalczyć.
> Chodzi mi o trójkąt: moja kobieta, ja i mój przyjaciel lub inny facet w
> łóżku.
>
> Sytuacja wygląda tak. Kiedyś zabrzmiało w towarzyskiej rozmowie hasło
> "trójkąt miłosny"
> w sensie uprawiania seksu w trzy osoby. A ja zaproponowałem półżartem-
> półserio mojej miłej zaprosić jej koleżankę (super ! ;-) i spróbować.
> Na co ona po jakimś czasie odpowiedziała że się zgadza ale. Ale!
> Najpierw mamy wypróbować ów trójkąt w innym składzie - zamiast jej
> koleżanki mój przyjaciel lub kolega.
> Ech,- ja pomyślałem że to odmowa w postaci żartu, ale. Ale! Po paru
> rozmowach
> wywiadowczych zrozumiałem ze nie! To serio i nie robiłem analizy dla
czego
> i po co.
> A teraz, szczerze mówiąc nie jestem przygotowany na taki obrót sprawy.
> Mam parę kolegów z doświadczeniem w "trójkątach" ale nie mogłem w ów czas
> zdecydować się.
> I nie mogę teraz. To znaczy coś mi przeszkadza.
> W seksie i nie wyłącznie kieruje się zasadą że najpierw doświadczyć a
potem
> osądzać.
> A tu ops!
>
> Pytanie: Jak to jest? Czy ktoś z grupy miał wewnętrzne opory, a jak miał
to
> pokonał lub nie,
> a jak pokonał to w jaki sposób i jak było ?
>
> PS Pytanie w większym stopniu do facetów.
> Bardzo proszę o odpowiedz na grupę lub na mail
> --
> :> Oddzielam sex od milosci - nie pozwala mi to jednak isc na dziwki -
> ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
> :> ale bez problemu pozwolilbym sobie na skok w bok w formie trojkatu.
> :> Zreszta nie tylko sobie, takze i dziewczynie. Jesli jest miedzy mna a
> :> nia dostatecznie silna wiez uczuciowa, wiecej, duchowa, to nie widze
> :> problemu polegajacego na zmianie stosunkow wzajemnych. Sex jest po to,
> :> aby sprawic partnerce/sobie przyjemnosc, to potrzeba fizjologiczna..
> ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
> No coz, wspolczuje Ci. Oddzielajac seks od milosci oddzielasz narzedzie od
> tego, czemu ma sluzyc. Czynisz z seksu cos podobnego do oddawania moczu -
> przyjemna czynnosc fizjologiczna bez znaczenia emocjonalnego.
Primo: Jesli Twoim zdaniem przyjemnosc oddawania moczu mozna
przyrownac do seksu, to mozna Tobie wspolczuc, sorry. Coz, ja bym na
takie skojarzenie nie wpadl :) Dla wyjasnienia, gdybys nie wiedzial,
to fizjologia zajmuje sie nie tylko oddawaniem moczu, to przeciez ogol
funkcji zyciowych organizmu. To takze ogol czynnosci zwiazanych z
funkcjonowaniem komorek, narzadow, tkanek.. A wiec takze i potrzeba
seksu. Pociag seksualny. Czy tego chcesz, czy nie. Ale zeby oddawanie
moczu sprawialo identyczna przyjemnosc jak seks? Ohyda :)
Secundo: Napisalem: oddzielam seks od milosci. Nie znaczy to, ze
umialbym zyc z dziewczyna bez seksu, o nie... napisalem tez, ze nie
umialbym pojsc na dziwki - bo to prawda. Sa pewne bariery..
Napisz mi, Andrzeju, o sposobach Twojego zaspakajania sie po,
powiedzmy, trzech miesiacach abstynencji seksualnej. Nie odczuwasz
dzikiej checi na sex z jakas wartosciowa dziewczyna? A moze uwazasz,
ze swoj poped plciowy mozesz zaspakajac tylko i wylacznie w doskonalym
zwiazku z doskonale dobrana partnerka? A co bedzie, jesli rzuci Cie
dziewczyna? Pol roku bez seksu? Napisales bowiem "dogranie nie bierze
sie z powietrza, bierze sie z czasu i obopolnego wysilku w tym
kierunku." Ile tego czasu potrzeba na wzajemne dogranie sie, YHO?
:> Primo: Jesli Twoim zdaniem przyjemnosc oddawania moczu mozna
:> przyrownac do seksu, to mozna Tobie wspolczuc, sorry. Coz, ja bym na
:> takie skojarzenie nie wpadl :) Dla wyjasnienia, gdybys nie wiedzial,
:> to fizjologia zajmuje sie nie tylko oddawaniem moczu, to przeciez ogol
:> funkcji zyciowych organizmu. To takze ogol czynnosci zwiazanych z
:> funkcjonowaniem komorek, narzadow, tkanek.. A wiec takze i potrzeba
:> seksu. Pociag seksualny. Czy tego chcesz, czy nie. Ale zeby oddawanie
:> moczu sprawialo identyczna przyjemnosc jak seks? Ohyda :)
To nie ja napisalem, ze seks to "potrzeba fizjologiczna". Ja tylko tego
uzylem w moich porownaniach.
[...]
:> Napisz mi, Andrzeju, o sposobach Twojego zaspakajania sie po,
:> powiedzmy, trzech miesiacach abstynencji seksualnej. Nie odczuwasz
:> dzikiej checi na sex z jakas wartosciowa dziewczyna? A moze uwazasz,
:> ze swoj poped plciowy mozesz zaspakajac tylko i wylacznie w doskonalym
:> zwiazku z doskonale dobrana partnerka?
Dokladnie tak. Inaczej to nie ma sensu. Zadnego. Seks bez milosci to nie dla
mnie. I nie idzie tutaj o doskonalosc, tylko o uczucie, prawde, wiernosc
itp.
:> A co bedzie, jesli rzuci Cie dziewczyna? Pol roku bez seksu?
Pol roku juz minelo.
Tylko widzisz, nie wiem jak Ty, ale jak dla mnie nie jest sie z kobieta po
to, zeby zaspokajac swoje potrzeby fizjologiczne - jak to ladnie nazwales -
ale aby kochac i czuc sie kochanym, zeby dawac sobie milosc, wsparcie, zeby
stworzyc wspolnie rodzine i tak dalej.
:> Napisales bowiem "dogranie nie bierze
:> sie z powietrza, bierze sie z czasu i obopolnego wysilku w tym
:> kierunku." Ile tego czasu potrzeba na wzajemne dogranie sie, YHO?
Wydaje mi sie, ze tu nie ma uniwersalnej odpowiedzi. Moze rok, a moze
dziesiec lat? To zalezy od danego konkretnego przypadku, czyz nie? Jedno
jest pewne, w ciagu tygodnia to sie nie dzieje.
--
/-------------------+-------------------------------+----------------------\
I Andrzej K. Brandt I Cyber Service an...@cs.net.pl I an...@ciemnogrod.net I
+-------------------+--------------+----------------+----------------------+
| http://melkor.mimuw.edu.pl/~andy | "You see, but you do not observe." SH |
\--------------------------------------------------------------------------/
Kto mówi, że bez słów?
Mi idzie o prawdę przede wszystkim.
:> > :> Napisz mi, Andrzeju, o sposobach Twojego zaspakajania sie po,
:> > :> powiedzmy, trzech miesiacach abstynencji seksualnej. Nie odczuwasz
:> > :> dzikiej checi na sex z jakas wartosciowa dziewczyna? A moze uwazasz,
:> > :> ze swoj poped plciowy mozesz zaspakajac tylko i wylacznie w doskonalym
:> > :> zwiazku z doskonale dobrana partnerka?
:> > Dokladnie tak. Inaczej to nie ma sensu. Zadnego. Seks bez milosci to nie dla
:> > mnie. I nie idzie tutaj o doskonalosc, tylko o uczucie, prawde, wiernosc
:> > itp.
:> > :> A co bedzie, jesli rzuci Cie dziewczyna? Pol roku bez seksu?
:> >
:> > Pol roku juz minelo.
:> Albo jesteś perfidnym kłamcą (pół roku bez zaspakajania swoich
:> potrzeb?) albo jesteś chory.. albo to ja jestem nadpobudliwy i
:> powinieniem się leczyć. Znałem dziewczyny, które potrafiły z miesiąc,
:> czasem dwa, trzy... wierząc na słowo, oczywiście (także bez
:> onanizowania się). Ale facet? Oj, coś Ty bujasz, kolego Andrzeju..
Jesli dla Ciebie onanizm to tez seks...
:> > Tylko widzisz, nie wiem jak Ty, ale jak dla mnie nie jest sie z kobieta po
:> > to, zeby zaspokajac swoje potrzeby fizjologiczne - jak to ladnie nazwales -
:> Naturalne potrzeby organizmu ludzkiego. Dlaczego nie chodzisz na
:> randki zapoznawcze z jakimś dobrym kumplem? Co pociąga Cię w
:> kobietach, jeśli nie owe potrzeby? Jeśli chcesz, ja dla Ciebie ładnie
:> się pomaluję i ubiorę perukę ;) aha, i buty na szpilach..
Wyraźnie się nie zrozumieliśmy. NIE TYLKO te potrzeby. Więcej, z własnego
smutnego doświadczenia (i nie tylko!) wiem, że jak od tego się zacznie to
nic dobrego z tego nie będzie.
:> Negowanie seksu bez miłości to takie samo spłycanie tematu jak
:> uznawanie tylko takiej formy seksu.
Co rozumiesz pod pojęciem "negowanie"?
Ja po prostu uważam seks bez miłości za rzecz złą (w dużym skrócie). Chyba
mi jeszcze wolno, co?
Andrzej K. Brandt <an...@monk.cs.net.pl> napisał(a) w artykule
<341ed...@news.tpnet.pl>...
> Borys Iljicz <h...@scs.amp.pw.edu.pl> wrote:
> :> > Dokladnie tak. Inaczej to nie ma sensu. Zadnego. Seks bez
milosci
> :> to nie dla
> :> > mnie. I nie idzie tutaj o doskonalosc, tylko o uczucie,
prawde,
> :> wiernosc
> :> > itp.
>
> :> Negowanie seksu bez miłości to takie samo spłycanie tematu jak
> :> uznawanie tylko takiej formy seksu.
>
> Co rozumiesz pod pojęciem "negowanie"?
>
Odrzucanie. Niedostrzeganie jego pozytywnych aspektów.
>
> Ja po prostu uważam seks bez miłości za rzecz złą (w dużym
skrócie).
>
Uważam, że trochę uogólniasz przez co, być może, wiele tracisz.
Wydaje mi się, że seks bez miłości nie jest sam w sobie ani dobry ani
zły, podobnie jak seks połączony z miłością, podobnie jak wiele
innych rzeczy, którym przyczepiamy etykietki z napisem 'dobre' lub
'złe'. Jeżeli seks b/m nie przynosi żadnych niepożądanych
konsekwencji i wszyscy zainteresowani są zadowoleni, to chyba można
powiedzieć, że jest dobry?
> Chyba
> mi jeszcze wolno, co?
>
Chyba tak.
Pozdrawiam,
Borys Iljicz
Negowanie seksu bez miłości to takie samo spłycanie tematu jak
uznawanie tylko takiej formy seksu.
Jestem związany z jedną kobietą od pięciu lat i jest wspaniale, nie
robię 'skoków w bok', ale wcześniej doświadczyłem seksu bez miłości
(choć nie z przypadkowymi partnerkami i dla żadnej ze stron nie były
to 'skoki w bok') i wcale tego nie żałuję i też było świetnie.
Obie z tych form seksu dały mi niezapomniane wrażenia, choć przyznam,
że ich istota jest nieco inna.
Pozdrawiam
Borys Iljicz
Polemike zostawie Borysowi, ale przytocze ci pewne stare porzekadlo,
niekoniecznie Dziadka Zenka, raczej tzw. madrosc ludowa:
Jak mowila Stara Niania:
"lepiej ciupciac bez milosci,
niz milowac bez ciupciania" :):).
> Chyba mi jeszcze wolno, co?
IMHO tak, wolno ci, ale poczekaj czy nie znajdzie sie ktos tak radykalny
jak ty, i nie kaze ci zakladac osobnej grupy, tak jak to ty sugerowales
pedalom :):)
Jarek Nowinka
z doświadczenia: podczas różnych grupowych zajęć erotycznych podniecała mnie
tylko jedna osoba, ta którą kochałem, z innymi to było jakoś tak mechanicznie,
niepełnie...
Krzysztof.
CALY CZAS o tym mowie!!! i pytam!!!
Jak sobie przekreczic w glowie ? i posbyc sie kompleksu ?
--
<gien...@polbox.com>
<gag...@kki.net.pl>
ISQ UIN=3349316
Cygan
>Robert Richard George 'reptile' Wal (g...@address.in.sig) wrote:
>: Jak to powiedziała Foczka, jeśli się chce, można mieć ,,żonę,
>: kochankę i kurwę w jednej osobie''
>i jeszcze matkę...
>
> Krzysztof.
Matka to ja bede chyba beznadziejna... :( Matula - foczunia, uff :(
Foczka
Krzysiu, ja Cię jednak poproszę, żebyś rozwijał swoje wypowiedzi troszkę
bardziej, ale otaczał je tagami HTML, jak to kiedyś mówiliśmy na
amiga@plearn, bo ja biedny żuczek wogóle nie potrafię zrozumieć tego, co tu
napisałeś... :(
Gad
Krzysztof Osiecki <krz...@amba.matrix.com.pl> napisał(a) w artykule
<606mrk$lk0$1...@okapi.ict.pwr.wroc.pl>...
jotes (jo...@kki.net.pl) wrote:
: Jak już oddzielimy miłość od seksu, to jest 'jakoś tak mechanicznie,
niepełnie'.
: To po co ?
błąd, najpierw zaistniała sytuacja sexu grupowego, a potem pisałem to co
pisałem. gdybym wcześniej wiedział nie zdecydowałbym się na to, a
przynajmniej
nie z tymi osobami, teraz jasne?
: Wg mnie może być miłość bez seksu (gdy go nie było), ale się
: nie da oddzielić go od tej w której zaistniał.
: Co nie wyklucza przyzwolenia na seks poza tą miłością.
: Wówczas wcale nie musi być 'mechanicznie, niepełnie'.
: Jest po prostu inaczej.
a ja o czym pisałem?
Krzysztof.
Krzysztof.
ok, Robert, już więcej tak nie będę...
Krzysztof.
> No, widzę, że poczucie humoru Cię nie opuszcza :)
Co u ludzi, którzy znają mnie lepiej musi napewno wywoływać zdziwienie...
> Zadałem je z prostego powodu: tchnęło od Ciebie jakąś klechą..
A ja nawet nie jestem wierzący...
> sorry, może fakt że zbytnio wyidealizowałeś związek partnerski
> spowodował u mnie takie odczucie.
Ale chyba lepiej jak startuje się od ideałów, a one potem stopniowo się
skurwiają? Bo jeśli wystartuje się z rozumieniem związku z poziomu łóżka,
to dokąd zajdzie się po kilku latach rozczarowań...? Mnie wcześniej podczas
startu z w/w poziomu jakże niezbędnego mebla wystarczyło paliwa tylko na
kilka tygodni lotu, więc nie mam zamiaru po raz kolejny powtarzać tego
samego błędu.
> którym to zazwyczaj kobieta była bardziej poszkodowana. Piszesz, że
> ślub nie zmienia dla Ciebie nic. Spytaj o to samo swoją kobietę :)
Wiesz, może i bym się z Tobą zgodził, ale dla mnie ślub naprawdę nic nie
zmienia. Nie mogę zapytać się też mojej kobiety, bo takowej nie zaposiadam,
ani nie zapowiada się na to w najbliższym czasie, ale doszedłem do wniosku,
że jak ktoś nie ma ochoty pozostawać w związku z osobą, do której odczuwa
już w najlepszym razie niechęć, to ani dziecko, ani ślub, ani groźba
ekskomuniki go nie odstraszy od odejścia.
> Poprzez zagłębienie się w osobowość jednego z homoseksualistów
> piszących do tej grupy (chyba było mu Andrzej.. z czasów, kiedy
> jeszcze Nina była obecna i aktywna) doszedłem do wniosku, że seks
> homoerotyczny dalej będzie napawać mnie obrzydzeniem, ale nie ludzie..
> Oni są czasem o wiele bardziej wartościowi od niejednego
> heteroseksualisty.
Nie wmawiaj mi proszę czegoś, czego nie powiedziałem, bo nawet używasz tych
samych określeń co ja. Dla mnie związek homoseksualny jest całkowicie
zsrozumiały i naturalny, jeśli jest to związek dwojga kochających się
ludzzi. Nie potrafię tylko odrzucić obrzydzenia na samą myśl o seksualnym
dotyku mężczyzny, która przychodzi nawet wtedy, kiedy obserwuję dwoje gejów
lub lezbijek podczas pieszczot. I m.in. dlatego ,,niedzielni
homoseksualiści'' [1] wywołują u mnie opisywane tu wielokrotnie sensjacje
żołądka. A że ludzie to są wartościowi...? Ależ oczywiście, chociaż
osobiście znałem bliżej tylko jednego, ale to chyba tak samo jak z resztą
ludzkości -- jedni są wartościowi, a inni nie.
> A odnośnie wyroku na mojej szlachetnej osobie: już pewnie nie
> raz szanowne gremium tak zadecydowało...
JEst to sprawa szanownego gremium, należy tylko mieć nadzieję, że w tym
kraju demokracja w nieskrępowanej postaci nie zapanuje nigdy. Bo dla mnie
taka demokracja oznaczałaby, że jeśli w/w zbiór jednostek ludzkich
zadecydowałby o czyjejś egzekucji, to wszystko byłoby w zgodzie z jej
podstawami. Przed czymś takim chronią nas na szczęście Wartości o których
czasami tu bredzę, a za które jestem tak przez wszystkich chwilami
potępiany.
Gad
[1] biseksualiści
poza tym droga Samantho, sex we trójkę jest bardzo emocjonujący, ale nie sex
dla samego sexu.
Krzysztof.
: błąd, najpierw zaistniała sytuacja sexu grupowego, a potem pisałem to co
poza tym droga Samantho, sex we trójkę jest bardzo emocjonujący, ale nie
sex
dla samego sexu.
A dlaczego nie..?
Skad o tym mozesz wiedziec.Typowa meska uzurpacja wiedzy!!!
Wy wiecie co nas podnieca i kiedy jest nam dobrze! :-/
Krzysztof.
: błąd, najpierw zaistniała sytuacja sexu grupowego, a potem pisałem to co
: pisałem. gdybym wcześniej wiedział nie zdecydowałbym się na to, a
: przynajmniej
: nie z tymi osobami, teraz jasne?
...no coz,chlopcze nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem.Postaraj sie byc
duzym chlopcem i nie rozpaczaj jak ci sie trafi w prayszlosci taka okazja.
:-)
no to jest nas dwoje!
: ...no coz,chlopcze nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem.Postaraj sie byc
: duzym chlopcem i nie rozpaczaj jak ci sie trafi w prayszlosci taka okazja.
: :-)
nie wiem czy tego nie było widać, czy może w interpretacji tego co ja napisałem
brały udział wnioski z twojej przeszłości, ale:
- nie rozpaczam z powodu tego co się stało
- to co się stało wzbogaciło mój potencjał odczuć, wiedzy itp.
- niezależnie od tego czy to było czy nie było miłe/ohydne nie żałuję tego
- nie mam zamiaru rozpaczać na możliwość zrobienia czegoś
- czy to ma być propozycja?
Krzysztof.
ps. to ostatnie to pytanie, a nie męska wiedza że masz na mnie ochotę
Krzysztof !!!
bron naszego honoru na liscie!!
Krzysztof.
Shalom
> Na ciebie???Ochote???
> jestes obrzydliwy zarozumialec!
Od razu tak z grubej rury?
Shalom
Krzysztof.
no tak ,byle problem i juz placze!
Krzysztof.
ps. spłycasz Józek
Krzysztof.
> Jak napiszę, że lubię, to będzie nas już czworo, nie troje!
> Graża
moze byc fajnie...:-))
Samantha <sama...@friko.onet.pl> napisał(a) w artykule
<01bcc7c0$064eb140$dac0...@serwis-218.altkom.com.pl>...
> Graszka !!
> Nie lubisz???
>
Krzysztof.
Krzysztof.