Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Czytali juz?(uwaga bardzo dlugie!)

50 views
Skip to first unread message

Tomasz Domanski

unread,
Nov 25, 2000, 3:00:00 AM11/25/00
to
SEKRETY EWOLUCJI KOCHANIA I SWAWOLENIA


Od kiedy wiadomo, skad sie biora dzieci?

Na dobra sprawe dopiero od XVI wieku. Wczesniej panowalo niejasne tylko przekonanie, ze stosunek i ciaza to przyczyna i skutek. Choc
jeszcze do niedawna wiele plemion australijskich negowalo zaleznosc ciazy od aktu plciowego. Ciaze mialy sprowadzac duchy.

Kobieta i mezczyzna nie wystarczyli?

Zadziwiajace, z jakim uporem przez wieki podwazano role... matki. Starozytni Grecy uwazali, ze nie jest ona przodkiem dziecka, lecz
tylko pielegnuje mlode, zasiane w niej zycie. Egipcjanie tez mysleli, ze autorstwo potomstwa nalezy sie wylacznie ojcu. Dopiero
najwszechstronniejszy geniusz wszech czasów, Leonardo da Vinci, postawil matke na wlasciwym miejscu. "Nasienie kobiety ma dla
potomstwa taka sama sile, jak meskie" - pisal. Wpadl na to po obejrzeniu dzieci bialej Wloszki i etiopskiego Murzyna. Fakt, ze
potomstwo mieszanych zwiazków ma posredni odcien skóry, musial byc powszechnie znany. "Najciekawsze jest nie to, ze jeden czlowiek
ujrzal prawde, ale ze tak wielu jej nie dostrzegalo" - skomentowal Anthony Smith w ksiazce "Cialo".

Dlaczego ludzie uprawiaja seks okragly rok, a nie - tak jak zwierzeta - okresowo?

Chocby ze wzgledu na staly dostep do pokarmu. Ciaza i laktacja pochlaniaja duzo energii: ta pierwsza ogólem 50 tys. kilokalorii,
druga tysiac kilokalorii dziennie. Trwajacy tysiace lat sezonowy brak pokarmu móglby doprowadzic do sezonowego rozrodu takze u
ludzi, a wówczas przychodzilibysmy na swiat w scisle okreslonych porach roku. Kobiety mialyby kilkudniowa ruje, wtedy mezczyzni
szaleliby za nimi, zas wczesniej i pózniej seks niewiele by ich obchodzil. Historia zatoczylaby kolo, jako ze u naszych przodków tak
to mniej wiecej wygladalo: byla ruja i sezonowy rozród.

A dzis jestesmy wyjatkowi?

Nie. Sezonowego rozrodu nie ma tez u malp. Sa za to okresy wiekszej i mniejszej aktywnosci seksualnej. Swiadcza o tym fluktuacje
narodzin w ciagu roku, obserwowane takze u czlowieka.

Kiedy rodzi sie najwiecej dzieci?

W naszej szerokosci geograficznej wczesna wiosna. Zwlaszcza w lutym i marcu. Drugi, ale juz nie tak wysoki szczyt urodzin przypada
na wrzesien. Po przeciwnej stronie globu wyglada to podobnie, tyle ze wszystko przesuniete jest o pól roku. Im blizej równika - tym
wiecej dzieci rodzi sie w grudniu i styczniu, a wiec najzimniejszych miesiacach. Szczyty porodów zwiazane sa oczywiscie z
okresowoscia poczec. Maj, czerwiec i grudzien to miesiace najbardziej owocnych kontaktów intymnych Polaków.

Jak bardzo seks zalezy od szerokosci geograficznej?

Gdzie mamy kolebke ludzkosci? W Afryce. Gdzie mamy najwiekszy przyrost naturalny? W strefie miedzyzwrotnikowej. Golym okiem widac,
ze na kuli ziemskiej sa miejsca mniej i bardziej sprzyjajace milosci. Tam gdzie zimno - trudniej uprawiac milosc. Za kregiem
polarnym ledwie dzialaja bodzce zapachowe - w niskich temperaturach gorzej rozchodza sie i sa odbierane feromony. Znacznie slabsze
sa bodzce wzrokowe - wszyscy chodza opatuleni. Wsród Eskimosów odnotowano wypadek, ze "dwoje" wzielo slub i dopiero potem odkrylo,
ze "oboje" sa mezczyznami. Surowe warunki wymagaja konkretnych dzialan. Zamiast spiewac serenady, trzeba zbierac opal. Do mrozów
najlepiej przystosowana jest odmiana zólta. Ma najmniejsza liczbe gruczolów zapachowych, ale srednio najwyzszy iloraz inteligencji -
nie 100, jak u bialych, ale 110. Wszystko to ma wplyw na kulture. Nic dziwnego, ze wiecej piosenek o tematyce milosnej komponuja
Hiszpanie niz Szwedzi. Cala kultura inspirowa- na miloscia bogatsza jest w krajach podzwrotnikowych.

Mówi sie, ze czlowiek jest hiperseksualny...

Moze sie wydawac, ze naduzywamy seksu, ze przy znacznie mniejszej aktywnosci na tym polu mielibysmy zapewniony taki sam sukces
reprodukcyjny. No bo czy to nie przesada, ze az 500 stosunków poprzedza u nas pierwsze zaplodnienie? A jednak nie jestesmy
rekordzistami. Sa zwierzeta, które bija nas na leb. Szympansica do czasu pierwszej ciazy odbywa blisko 2 tys. stosunków. Dla
porównania - para ludzi kocha sie 8 - 12 razy miesiecznie. U makaków czestotliwosc kopulacji okresla sie nie w przeliczeniu na
miesiac, ale na godzine. Nawet jesli to jest 0,2, to i tak wychodzi dwa, trzy razy na dobe i prawie sto razy na miesiac. Nie my
zaslugujemy na miano najbardziej rozwiazlych istot na Ziemi.

A kto?

Na przyklad bonobo. Samice bonobo to urodzone nimfomanki. Wystarczy najslabsza zacheta, by ochoczo przystaly na kopulacje, nie
stroniac od stosunków oralnych i homoseksualnych. Mloda samica, by dolaczyc do stada zrywajacego owoce z drzewa, musi wpierw odbyc
stosunek z kazdym samcem - lacznie z niedoswiadczonymi mlodziencami. Dopiero potem moze sie zabrac do jedzenia.

Naprawde niczym nie mozemy zadziwic zwierzat?

Niemalze. Do niedawna w literaturze podkreslano hiperseksualnosc czlowieka, ukryta owulacje, kopulacje brzuszno-brzuszna. Wszystko
to jest u bonobo.

Ale chyba zadne zwierze az tak nie celebruje samego aktu plciowego.

Stosunek plciowy moze byc niebezpieczny. Odciaga uwage od otoczenia, ogranicza percepcje, oslabia czujnosc - czyni kopulujacego
latwiejszym lupem dla drapiezników. To dlatego zwierzeta kopuluja w ekspresowym tempie: u byka i barana trwa to kilka sekund, u
ogierów niewiele dluzej, u szympansa 10, rzadko 15 sekund. Nawet u slonia - notabene majacego czlonek o ruchomosci niezaleznej od
ciala - niespelna pól minuty. Uwazam, ze wczesniej i ludzie kopulowali tak szybko. Dopiero gdy czlowiek przestal zyc w ciaglym
zagrozeniu, mógl celebrowac zachowania plciowe. Posrednio wiaze sie to ze wzrostem mózgowia, bo bez sprawnego intelektu nie móglby
uwolnic sie od drapiezników, chlodu i glodu.

Cos jest w powiedzeniu, ze "nuda rodzi rozpuste".

Raczej brak problemów. Dlatego w starozytnym Rzymie arystokracja zyla w sposób tak rozwiazly. Dlatego w dostatnich Stanach
Zjednoczonych ilosc zachowan plciowych jest znacznie wieksza niz w biednym Bangladeszu. Kiedy wokól wszystkiego w bród, sukces
reprodukcyjny najlatwiej zwiekszyc przez nasilenie kontaktów seksualnych.

A co do celebrowania aktu przez czlowieka, to i tu pana rozczaruje: u makaków sama kopulacja, bez gry wstepnej, moze przekraczac
dziesiec minut, zas u orangutana zaobserwowano stosunek trwajacy ponad pól godziny.

A czy menopauza nie jest cecha typowo ludzka?

To tak, jakby pan spytal, czy typowo ludzkie sa nowotwory. Gdy wiekszosc ludzi umierala przed piecdziesiatka, byly rzadkoscia.
Teraz, gdy zyjemy o 30 lat dluzej, okazaly sie plaga. Tak samo jest z menopauza. Musi miec czas, by wystapic. U szympansa na
wolnosci samica zwykle jej nie dozywa, ale na przyklad w zoo - tak.

Wiadomo, czemu powstala?

By zdazyc odchowac ostatnie dziecko. Zalózmy, ze kres zycia zbiega sie u kobiet z kresem reprodukcji. A wiec 40-letnie kobiety
rodzilyby dzieci i zaraz potem umieraly. Dla wielu sierot bylby to wyrok smierci. A z punktu widzenia matki - strata energii. Aby
trud ciazy nie szedl na marne, kobieta musi miec czas na wychowanie kazdego, takze ostatniego dziecka.

Nastepne dwadziescia lat i matka staje sie babcia...

Wlasnie. Fenomen babci od lat stanowi zagadke. Jaki jest jego ewolucyjny sens? Chodzi pewnie o pomoc opiekujacej sie potomstwem
matce. W Papui-Nowej Gwinei babcia ma zakaz rodzenia, a jesli go zlamie - musi zabic swoje dziecko. W spolecznosciach
zbieracko-lowieckich babcie dostarczaja ponad 50 proc. pokarmu spozywanego przez wnuki. Dlaczego to robia? By zwiekszyc swój sukces
reprodukcyjny. Nie mogac miec wiecej wlasnych dzieci, inwestuja w potomstwo córki. Zwazywszy, ze maja z wnukami jedna czwarta genów
wspólnych - jest to calkiem oplacalna strategia.

A ukryta owulacja? Czy nie jest nasza specjalnoscia? Jak pisze Matt Ridley w "Czerwonej królowej" - niezaleznie od tego, co mówia
lekarze, madrosc ludowa i Kosciól rzymskokatolicki, owulacja u czlowieka jest niedostrzegalna i nieprzewidywalna. Szympansice
rózowieja, krowy wydzielaja zapach necacy byki, tygrysice poszukuja tygrysów - w swiecie ssaków dzien owulacji jest obwieszczany
fanfarami.

Ale nie u ludzi.

Nawet literatura naukowa podkresla brak objawów owulacji u czlowieka. A ja powiadam: owulacja nie jest ukryta. Chociaz brak oznak
wizualnych - sa sygnaly wechowe i behawioralne. Skóra kobiet staje sie wtedy jedrniejsza, zapach - intensywniejszy.

W tropikach, gdzie ludzie chodza prawie nago i rzadko lub wcale nie uzywaja kosmetyków, takie sygnaly moga byc odbierane.

A w naszej - odziezowej - kulturze?

Obserwacje prowadzone w amerykanskich dyskotekach wykazaly, ze w okresie owulacji kobiety mocniej sie maluja, bardziej wyzywajaco
ubieraja i zachowuja. Nieswiadomie wysylaja sygnaly, które czynia je bardziej pociagajacymi dla mezczyzn. A mezczyzni te sygnaly
odbieraja i na przyklad wyraznie czesciej takich kobiet dotykaja.

Czym tlumaczy sie zanik rui, a potem tak silne stlumienie oznak owulacji?

Jest wiele koncepcji. Gdyby np. partner orientowal sie, kiedy jego partnerka jest plodna - zaniedbywalby ja w okresach bezplodnosci.
Zatem ukrycie owulacji moglo byc wybiegiem samic chcacych utrzymac przy sobie samca.

Koncepcja kooperacyjna: manifestacja plodnosci doprowadzilaby do tego, ze samce ignorowalyby wiekszosc samic, walczac o garstke
tych, które sa akurat zdolne do zaplodnienia. Ewolucja uzna- la, ze utrzymujac samce w niewiedzy, unika sie niepotrzebnych napiec, i
narazenia grupy na prze- grana w starciach z innymi, bardziej skonsolidowanymi.

Tak zwany model lowiecki laczy jawnosc owulacji z odzywianiem. Samice w rui, jako najatrakcyjniejsze, obdarzane byly przez
samców-lowców najwiekszymi porcjami miesa. Aby dostawac go duzo bez wzgledu na faze cyklu, samice "postanowily" ukryc owulacje.
Slowem, samice utracily ruje, handlujac seksem na "miesnym targu" prowadzonym przez samce.

A gdyby tak owulacja u kobiet zaczela sie "odkrywac"?

Kiedy Jared Diamond z Uniwersytetu Stanu Kalifornia dowiedzial sie, ze szympansice anonsuja gotowosc plciowa rózowa opuchlizna
tylnej czesci ciala, powiedzial: - Moze to i dobrze, ze u kobiet okres plodnosci nie jest sygnalizowany wszem i wobec. Co by sie
dzialo, gdyby pewnego dnia obok waszego biurka przeszla nieodparcie rózowa pracownica?

Najwyrazniej seks jest sztuka mistyfikacji. Czyzby jawnosc mogla nas kosztowac zbyt duzo?

O! Mialaby przykre konsekwencje. Zwlaszcza dla kobiet. Wystarczy pomyslec, co by bylo, gdyby mezczyzni mogli odrózniac swoje dzieci
od cudzych. Albo gdyby wiedzieli, ze ich nowa partnerka jest w ciazy z innym mezczyzna. Zwierzeta majace taka umiejetnosc,
bezwzglednie ja wykorzystuja. Obejmujacy harem samiec langura, malpy zwierzoksztaltnej, z reguly wie, które samice sa w ciazy.
Przejmujac harem, samiec zabija wszystkie male narodzone w ciagu pierwszych pieciu miesiecy swego panowania, jako ze ciaza u
langurów trwa siedem miesiecy. Podobna rzez niewiniatek urzadzaja samce lwów. Nieco subtelniej, bo za pomoca feromonów, z cudzym
potomstwem rozprawiaja sie samce myszy. Wywoluja poronienie u samic, by jak najszybciej je zaplodnic.

Niewykluczone, ze promiskuityzm samic wynika z checi podzielenia rodzicielstwa miedzy wielu samców, aby zapobiec dzieciobójstwu.
Zaden z tych, którym nie skapila wdzieków, nie moze wykluczyc, ze nie jest ojcem jej dziecka. Ten brak pewnosci potrafi uratowac
malenstwu zycie.

Dlaczego ciezarne kobiety uprawiaja seks?

Czy to tez mistyfikacja?

Fakt, pozornie to bez sensu. Czyz kobiety w ciazy nie powinny oszczedzac energii dla tak potrzebujacego jej plodu? Ale wiedza, co
robia. Gdyby wraz z zajsciem w ciaze kobieta automatycznie tracila zainteresowanie seksem, jej partner móglby poczynic wystarczajaco
precyzyjne obliczenia, by stwierdzic, ze ktos przyprawil mu rogi. Po co mialby wychowywac bekarta? W interesie wlasnych genów
powinien jak najszybciej rozejrzec sie za kobieta gotowa wydac na swiat jego dziecko. A tak, uprawiajac milosc w czasie ciazy, moze
ona wywiesc w pole wszystkich potencjalnych ojców.

Jest tez inny powód: cementowanie zwiazku. Prosze pomyslec, co zrobilby mezczyzna skazany na dziewieciomiesieczny celibat?
Najprawdopodobniej poszukalby sobie innej partnerki. By go nie stracic - kobieta gotowa jest uprawiac seks niemal do konca ciazy.

Ilu mezczyzn nieslusznie przypisuje sobie ojcostwo?

Z prowadzonych we Francji badan DNA wynika, ze 15 proc. dzieci zostalo zrodzonych z nieprawego loza. A wiec ich formalni ojcowie nie
sa ich biologicznymi ojcami. Ci pierwsi nawet nie podejrzewaja, ze wychowuja dzieci innego mezczyzny. Ci drudzy czesto w ogóle nie
wiedza, ze sa ojcami.

A w Polsce?

Nie wiem, czy byly takie badania. Przypuszczalnie wskaznik pewnosci ojcostwa przekracza u nas 90 procent.

90 procent, czyli na dziesieciu mezczyzn - dziewieciu moze byc pewnych ojcostwa dziecka, które uwazaja za swoje?

Tak. I jesli pewnosc ojcostwa jest taka wysoka - nic dziwnego sie nie dzieje. Ale jesli spada ponizej 70 proc. - ma miejsce ciekawe
zjawisko: awunkulat. Zamiast w swoje - mezczyzni zaczynaja inwestowac w dzieci swojej siostry. Rachunek jest taki: skoro tylko
polowa dzieci mojej zony moze byc moimi dziecmi, to nie oplaca mi sie na nie lozyc.

Na szczescie jest ktos, komu sie to oplaca. Kto? Brat zony.

Dlaczego? Bo brat zony tez nie jest pewien swoich dzieci. Za to moze byc pewien, ze siostrzenice i siostrzency nosza jego geny. A
nosza, jako ze ich matka jest jego rodzona siostra. A to, ze jest siostra, wynika z tego, ze maja wspólna matke. Stad tez
towarzyszaca awunkulatowi matrlinearnosc, czyli dziedziczenie dóbr po linii matki. I matrlinearnosc i awunkulat praktykuja np.
Indianie Navaho oraz mieszkancy Wysp Trobrianda i Salomona.

Skad ta nazwa?

Od lacinskiego avunculus - wujek, bo ciezar utrzymania dzieci bierze na siebie nie biologiczny, czy nawet formalny, ojciec, lecz
wujek. Oczywiscie, mezczyzna ów mialby z wlasnymi dziecmi wieksze pokrewienstwo niz z dziecmi siostry, ale przynajmniej z tymi
ostatnimi jest spokrewniony na pewno. Gdyby tak u nas spadla pewnosc ojcostwa, awunkulat tez móglby sie rozpowszechnic.

Teraz, dzieki testom DNA, trudniej bedzie mezczyzn wywiesc w pole...

Sa sposoby utwierdzania mezczyzn w przekonaniu o ojcostwie. W plemionach tradycyjnych, jesli dziadkowie uznaja, ze ich wnuczek nie
jest podobny do swego ojca, a ich syna, to wyrzekaja sie takiego wnuka. Badania wykazaly, ze to podobienstwo bywa iluzoryczne, bo
gdy spytac postronne osoby, do kogo podobne jest niemowle, to tyle samo wskaze na ojca, ile na matke. Natomiast gdy spytac czlonków
rodziny owego niemowlecia, wtedy wychodzi na jaw ewidentna manipulacja: otóz rodzina ze strony matki upiera sie, ze dziecko jest
podobne do ojca. - Alez to caly Tadeusz! Wykapany tata! - wykrzykuja. Tymczasem rodzina ojca nie wykazuje takiego entuzjazmu: - No
moze... - bakaja. Gdyby niemowle faktycznie bylo podobne do ojca, nalezaloby oczekiwac podobnych reakcji po obu stronach. Rodzina ze
strony matki nie ma sie czym martwic - nie liczac rzadkich wypadków zamiany niemowlat w szpitalu, moze byc pewna, ze to ich potomek.
Rodzina ojca takiej pewnosci nie ma. Pierwsza musi wiec przekonac druga, ze maja wspólnego potomka, w którego warto inwestowac. Co
wiecej, zauwazono, ze presja wywierana na rodzine ojca jest najsilniejsza przy pierwszym dziecku. Przy nastepnych - juz mniej.
Dlaczego? Bo z kazdym kolejnym dzieckiem znaja sie coraz lepiej. A z poczatku sa dla siebie zagadka. A moze, gdy ja poslubil, byla w
ciazy z innym?

Chyba ze wzial dziewice...

W wielu krajach dziewictwo nadal jest w cenie. Najlepszy dowód - infibulacja. Nazwa wywodzi sie z lacinskiego slowa infibula, co
znaczy zapinka do tuniki. W tym wypadku oznacza zas naturalny pas cnoty. W Sudanie, Nowej Gwinei i paru innych krajach malym
dziewczynkom zaszywa sie wargi sromowe. Zaszywa tak, by zostal tylko niewielki otworek na mocz i krew menstruacyjna. Jedyny uklon w
strone higieny to polanie rany wrzatkiem. Co ciekawe, robia to kobiety - matki córkom. Po co? By byly cenniejsze na rynku
malzenskim. W wianie wnosza gwarancje, ze nie sa w ciazy. Problem w tym, ze zaraz po slubie ich mezowie dobieraja sie do nich...
nozem. Zwiazek jest konsumowany, nim rana zdazy sie zagoic. Po urodzeniu dziecka pochwe ponownie sie zaszywa. I tak po trzech
porodach kobieta ma strzepki w okolicy krocza.

Dlaczego zaszywa sie po porodzie?

Ze wzgledu na zakaz wspólzycia w okresie laktacji, który potrafi trwac nawet dwa lata. Szacuje sie, ze na swiecie zyje ponad 50 mln
kobiet po infibulacji.

Istnieje tez zwyczaj zwezania przedsionka pochwy specjalnymi klamrami lub cierniami. Dowodem na to, ze takie zabiegi nadal sie
wykonuje, byl glosny przypadek opisywany m.in. przez Anthony'ego Smitha. Do jednego z brytyjskich szpitali trafila pacjentka z
Sudanu. Choc ze wzgledu na rozmiary pochwy wydawalo sie niepodobienstwem, by mogla odbywac stosunki seksualne, kobieta ta byla w
piatym miesiacu ciazy. Chirurdzy z Shieffield przywrócili jej pochwe do normalnego stanu, umozliwiajac tym samym poród. Po wszystkim
przyznala, ze choc ów proceder jest nielegalny, to wsród niektórych arystokratycznych rodzin muzulmanskich kaleczenie kobiet nadal
jest obowiazujacym zwyczajem.

Nie sadze, by gdzies z równa determinacja zapobiegano niewiernosci mezczyzn...

Bo zdrada jest asymetryczna. Niewiernosc meza ma mniejsze konsekwencje - jego zona nie musi sie takim dzieckiem opiekowac, natomiast
niewiernosc zony naraza mezczyzne na to, ze bedzie wychowywal nie swoje dziecko. Historia i prawo to od-zwierciedlaja. W wiekszosci
spoleczenstw zdrada zony byla lub jest o wiele surowiej karana niz bezkarna czesto niewiernosc meza.

Jak zapewnic sobie wiernosc swej wybranki?

Jak uwaza czesc biologów, wystarczy albo czesto z nia wspólzyc, albo jej pilnowac. Kochajac sie z partnerka przynajmniej co trzy
dni, utrzymuje sie w jej drogach rodnych bezpiecznie wysoki poziom nasienia.

Co do pilnowania zas... W przeciwienstwie do zwierzat, ludzie moga pilnowac swych partnerów in absentia. On moze spytac swego
sasiada lub wlasna matke, co tez zona porabia, gdy on spedza cale dnie na polowaniu. Robin Dunbar z Uniwersytetu w Liverpoolu uwaza,
ze ewolucyjne pochodzenie mowy zwiazane jest z "plotkowaniem". Maz mógl z duzym powodzeniem zniechecic zone do romansu, dajac jej do
zrozumienia, ze nieustannie sledzi plotki.

Teraz, gdy on i ona spedzaja cale dnie poza domem, niewiernosc musi zbierac bogate zniwo...

Tak. Bo czas przebywania z partnerka jest bardzo wazny. Stwierdzono, ze gdy sa razem przez wiekszosc dnia, to prawdopodobienstwo
zdrady jest male. W niektórych kulturach kobiety sa dokladnie pilnowane, najpierw przez rodzine, potem przez meza.

Oto przyklad: niedawno spotkalem 28-letnia dziewczyne z Azerbejdzanu. Skonczyla studia w Moskwie i zajmowala sie rekonstruowaniem
twarzy. Na konferencje przyjechala z mama. Dlaczego? Bo jest panna. Z tego wzgledu przez piec lat studiów ktos ciagle musial jej
pilnowac - wujek, ciotka, matka... Niemal na chwile nie mogla zostac sama.

Dmuchaja na zimne?

Z pewnoscia. Ale na przyklad w Wielkiej Brytanii az 30 proc. kobiet przyznaje, ze przynajmniej raz mialy dwóch róznych partnerów
seksualnych w ciagu jednej doby. Zalózmy, ze po takim wyczynie kobieta zachodzi w ciaze. Który z partnerów zostaje ojcem?

Pierwszy?

To by bylo zbyt proste. Zapomina pan, ze plemniki sa w stanie przetrwac w ciele kobiety nawet tydzien. Okazuje sie, ze istotny jest
termin owulacji, który z partnerów jest mezem, a który kochankiem, kiedy ostatnio mieli wytrysk, jak dawno kochali sie z ta kobieta,
itd.

To, co dzieje sie w drogach rodnych kobiety, okresla sie mianem wojny plemników i jest przedmiotem wnikliwych badan.

Kiedy to wykryto?

W latach 70. biologa brytyjskiego Rogera Shorta zastanowila dysproporcja w wielkosci jader u malp. Dlaczego cztery razy ciezsze
goryle maja jadra cztery razy mniejsze od szympansich? Doszedl do wniosku, ze rozmiar jader idzie w parze ze sklonnoscia do
poligamii. Im bardziej samce sa pewne swego seksualnego monopolu, tym ich jadra sa mniejsze. Tak jest u goryli. Ale juz u szympansów
samica potrafi w krótkim czasie "obsluzyc" kilku samców. Plemniki kazdego z nich staraja sie jak najszybciej "zaklepac sobie"
komórke jajowa. Dochodzi miedzy nimi do bezposredniej rywalizacji - wojny plemników. Najlepszym sposobem na wygranie tej wojny jest
wyprodukowanie jak najwiekszej ilosci nasienia i zalanie nim konkurencji.

Dziesiec lat pózniej dwóch brytyjskich zoologów z uniwersytetu w Manchesterze - Robin Baker i Mark Bellis - zaczelo badac, ile
spermy uwalnia mezczyzna podczas wytrysku i co sie z nia dzieje. Stwierdzili, ze w ciele kobiety musi dochodzic do rywalizacji
plemników. Ich zdaniem, okolo pieciu procent ludzi zawdziecza temu zjawisku zycie. Innymi slowy, jedna osoba na dwadziescia zyje
dzieki temu, ze plemniki jej biologicznego ojca pokonaly plemniki innych partnerów w drogach plciowych matki. Niby niewiele, ale
wedlug Bakera znaczy to, ze statystycznie kazdy z nas ma przodka, którego by nie mial, gdyby nie owo zjawisko. "Dzisiaj - pisze w
"Wojnie plemników" - jestesmy okreslonymi osobami dlatego, ze jeden z naszych przodków wyprodukowal porcje nasienia na tyle
walecznego, by te wojne wygrac".

Poniewaz w trakcie cyklu kobieta wytwarza zwykle tylko jedna komórke jajowa, moze byc tylko jeden zwycieski plemnik. Gdy wytworzy
ich dwie, a taka sytuacja ma miejsce w przypadku blizniat dwujajowych, wtedy zaszczytu zaplodnienia dostepuja co prawda dwa
plemniki, ale de facto zwyciezca jest jeden, jako ze oba pochodza od jednego ojca. I wydawalo sie, ze inaczej byc nie moze. A jednak
historia wojen plemnikowych zna przypadki remisu: najbardziej spektakularnym tego przykladem sa bliznieta dwujajowe róznych ras, a
wiec i róznych ojców.

A gdyby wojny plemników nie bylo?

Zdaniem Bakera ludzka seksualnosc stracilaby wówczas caly swój koloryt. Nie byloby kobiecych orgazmów, masturbacji, marzen sennych i
fantazji seksualnych, a przez cale zycie mielibysmy ochote na seks moze kilkadziesiat razy - wówczas, kiedy zaplodnienie byloby
mozliwe i pozadane. W istocie inny ksztalt przybraloby wszystko: kultura, literatura i sztuka, a cale zycie spoleczne mialoby
odmienne oblicze.

Czy w porównaniu ze zwierzecymi ludzkie jadra sa duze?

Lokujemy sie posrodku. Co nie znaczy, ze jestesmy przecietniakami. W proporcji do calego ciala meskie jadra zasluguja na miano
duzych. - No wlasnie - pytaja oredownicy wojny plemników - dlaczego sa az tak duze? Do zaplodnienia wystarczylaby mezczyznie jedna
dziesiata tych milionów plemników, które traci z kazdym wytryskiem. - Wlasnie dlatego - odpowiadaja - ze u czlowieka dochodzi do
rywalizacji spermy. W wojnie plemnikowej male jadra, a wiec produkujace malo nasienia, stawialyby ich wlasciciela na przegranej
pozycji. Ich wielkosc jest o wiele bardziej istotna od rozmiarów pracia.

Zwracaja tez uwage na polozenie jader. Zaden projektant organizmu nie bylby zadowolony z pozostawienia na zewnatrz ciala tak waznego
narzadu. Dlaczego, zamiast tkwic bezpieczne w jamie ciala, jadra mezczyzn spoczywaja w mosznie? Przeciez sa tam bardziej narazone na
uszkodzenia. Odpowiedz brzmi: ze wzgledu na zywotnosc plemników. W mosznie panuje nieco nizsza temperatura - u mezczyzny nagiego o
szesc stopni, a ubranego o trzy. Nizsza temperatura dziala konserwujaco na plemniki - dzieki temu moga dluzej pelnic swoje funkcje.

Polozenie jader oraz ich znaczne rozmiary zdaniem wielu jednoznacznie wskazuja na przystosowanie do wojny plemników.

Ale do sukcesu reprodukcyjnego wiedzie wiele dróg. Dla jednego bedzie to uwiedzenie jak najwiekszej liczby kobiet, dla innego -
wiernosc jednej partnerce i otoczenie opieka jej dzieci. Trudno ocenic, która strategia jest lepsza.

A wiec sukces reprodukcyjny moze miec wielu ojców - wiernych i niewiernych?

Zasada jest prosta: gdyby wszyscy byli tacy sami, premiowana bylaby kazda odmiennosc. W spolecznosci mezczyzn monogamicznych garstka
poligamistów odnioslaby ogromny sukces. Ale gdy bardzo wielu mezczyzn zdradza swe partnerki badz ma ich kilka - lepsze owoce daje
strategia pilnowania tej jednej. Co z tego, ze ktos utrzymuje stosunki z dziesiecioma kobietami, skoro one sypiaja z innymi
mezczyznami i ten ktos nie ma zadnej gwarancji, ze jest ojcem ich dzieci?

Jaka strategia jest najwlasciwsza dla naszej rasy?

Sadzac po rozmiarze jader - mieszana: pilnowanie stalej partnerki, przeplatane aktami malzenskiej niewiernosci. O tym, ze wielkosc
jader odgrywa role w wojnie plemników, swiadczy tez pewne ciekawe spostrzezenie. Otóz ustalono, ze mezczyzni spedzajacy ze swoimi
zonami cale dnie, maja objetosciowo mniejszy wytrysk niz tacy, którzy widuja je np. wylacznie wieczorami. Oczywiscie przy zalozeniu,
ze i tu, i tu liczba stosunków jest jednakowa.

A jak do wojny plemników przystosowani sa jej bezimienni bohaterowie?

Spotykane w podrecznikach ilustracje niezupelnie odpowiadaja rzeczywistosci. Duza glówka, waski tulów i dluga witka - tak wyglada
tylko czesc plemników. Inne przypominaja hantle, cygaro, gruszke albo nie kojarza sie z niczym. Rózne tez pelnia role:

- blokerzy robia za bramkarzy - bronia wstepu plemnikom nastepcy. Sa roslej postury, maja poskrecane witki, a niektóre - niczym
hydry - nie jedna, ale kilka glówek

- zabójcy - jak sama nazwa mówi - likwiduja plemniki innych partnerów. Sa naszpikowane trucizna. Wyrok smierci wykonuja po
sprawdzeniu skladu chemicznego powierzchni glówek potencjalnych ofiar

- zdobywcy sa jak sportowcy, którzy niosa DNA niczym pochodnie majaca rozpalic znicz olimpijski. To im przypadla rola mistrzów
ceremonii - tylko one zapladniaja komórke jajowa. Mozna by powiedziec, ze pomagac im musza wszystkie inne, gdyby nie:

- plemniki planowania rodziny. Te zaprogramowane sa na niszczenie bratnich zdobywców. Pozornie bez sensu. A jednak bywaja
nieocenione. Uaktywniaja sie, gdy mezczyzna przezywa dlugotrwaly stres badz podejrzewa, ze jest zdradzany. W pierwszym wypadku
zabezpieczaja go przed posiadaniem dzieci, w drugim - wspomagaja wlasnych zabójców w walce przeciwko zdobywcom kochanka. Gdyby
reakcja na stres byla calkowita utrata zainteresowania seksem - plemniki planowania rodziny najprawdopodobniej w ogóle by sie nie
wyksztalcily. Zdaniem Bakera i Bellisa proporcje poszczególnych plemników potrafia zmieniac sie z godziny na godzine, w zaleznosci
od sytuacji.

Czy wojna plemników to domena mezczyzn?

Kobiety maja w niej spory, a wedlug niektórych nawet decydujacy udzial. Kobieta wspólzyjaca na przemian z dwoma mezczyznami moze
trojako wplywac na to, który z nich zostanie ojcem: swiadomie - stosujac antykoncepcje, na wpól swiadomie - kochajac sie z jednym w
plodnej, a z drugim w bezplodnej fazie cyklu, oraz nieswiadomie - zachowujac w sobie liczniejsza armie plemników jednego z
kochanków.

A to ostatnie - w jaki sposób?

Kwestia orgazmu. Gdy szczytuje - zatrzymuje ponoc 50-90 proc. plemników, gdy nie - ponizej polowy. Reszta wyplywa.

Czyzbysmy wreszcie poznali funkcje kobiecego orgazmu?

Zasysanie ejakulatu - tak twierdza Baker i Bellis. Nastepujace wówczas skurcze jajowodów, macicy i pochwy mialy dzialac jak pompa
ssaca.

A czy orgazm zwieksza szanse zajscia w ciaze?

Wedlug niektórych - tak. Ale tylko wtedy, gdy nastepuje na minute przed ejakulacja. Jesli wczesniej lub pózniej - nie ma takiego
znaczenia. Z tego punktu widzenia, najlepiej gdy partner szczytuje minute przed partnerka, a nie jak na filmach - równoczesnie.

I jak sadze, orgazm nie jest wylacznie nasza domena...

Kiedys sadzono, ze jest. Wiazano to z nasza dwunoznoscia. Wszechogarniajace uczucie orgastycznej blogosci mialo sklaniac kobiete do
pozostania w pozycji lezacej. Gdyby zaraz po stosunku zerwala sie na nogi, nasienie mogloby z niej wyciec, zmniejszajac szanse na
zaplodnienie. Ja stawiam na jeszcze inna koncepcje. Nie mechaniczna, lecz raczej hormonalna. U kobiety orgazm wiaze sie z
wydzielaniem oksytocyny. Wiadomo, ze hormon ten uczestniczy w akcji porodowej. Najciekawszy jest jednak wplyw oksytocyny na
zachowanie. Wstrzykniecie jej samicy ssaka sprawi, ze zaakceptuje ona cudze dziecko, które w innych warunkach niechybnie by
odrzucila. Problem w tym, ze oksytocyna szybko sie rozklada i juz po dwóch godzinach jej stezenie we krwi spada do poziomu
wyjsciowego. Jesli dopiero co powite mlode oderwie sie od matki przed uplywem tego czasu, to moze ona traktowac je potem jako cudze.
Jesli jednak pozostawimy matce noworodka, to bedzie mu bezgranicznie oddana. Calkiem niedawno, tlumaczac to zasadami higieny, w
szpitalach polozniczych jak najszybciej odcinano pepowine, po czym umyte i ubrane dziecko przynoszono matce po kilkudziesieciu
godzinach. Potem okazalo sie, jak bardzo taka separacja oslabia relacje matka-dziecko. Te matki, którym pozwolono przytulic
noworodka, po roku mialy z nim o wiele lepszy kontakt niz te, które odseparowano od swych pociech.

Dlaczego o tym mówie? Bo kiedy w trakcie orgazmu poziom oksytocyny rosnie, to moze nastepowac podobna sytuacja: kobieta zaczyna sie
wiazac z mezczyzna, tak jak ze swoim dzieckiem. Innymi slowy, partner doprowadzajacy swa partnerke do orgazmu zyskuje gwarancje, ze
bedzie mu wierniejsza i silniej don przywiazana. Az trzykrotnie redukuje ryzyko zdrady. Oksytocyna staje sie mocnym spoiwem takiego
zwiazku. Sadze nawet, ze tlumaczy fenomen milosci platonskiej.

Nie platonicznej?

Milosc platonska i platoniczna to zupelnie co innego. Platon uwazal, ze na poczatku milosci jako takiej jest milosc fizyczna i
dopiero po niej dochodzi sie do milosci duchowej. A w sredniowieczu wyrzucono to pierw-sze, wyeksponowano to drugie i tak juz
zostalo. Mówiac "milosc platonska", myslimy dzis o zwiazku duchowym, bezdotykowym. Platon pewnie sie w grobie przewraca.

Ale jak widac - mial nosa...

Wydaje sie, ze kobiete mozna przywiazac seksem. Psycholodzy pytaja, jak to jest, ze niektóre maltretowane kobiety, choc nienawidza
swych ciemiezycieli, nie potrafia od nich odejsc. Co je trzyma? Moze wlasnie oksytocyna? Bo jaki hormon powinien najmocniej
uzalezniac od innej osoby? Ten, którego najwiecej jest w momencie porodu. Zreszta czyz móglby to byc hormon wydzielany przy jakiejs
innej okazji? Nie. Bez sensu byloby bronic na zabój kogos, od kogo uzaleznienie sie jest kwestia innych, przypadkowych okolicznosci.
Za to obrona wlasnego dziecka ma sens, jako ze ono wlasnie jest spadkobierca naszych genów.

Czy uzalezniajaca moc orgazmu dotyczy tylko kobiet?

Tak. W odniesieniu do mezczyzn nie mialoby to sensu. W jego interesie nie lezy uzaleznianie sie od jednej, lecz posiadanie jak
najwiekszej liczby partnerek. Dlatego niemal kazdy stosunek jest u mezczyzn nagradzany orgazmem.

Czy kobietom i mezczyznom seks smakuje inaczej?

O! Pod wzgledem rozpietosci doznan seksualnych kobiety bija mezczyzn na glowe. Chocby wlasnie orgazm: mozna zaryzykowac twierdzenie,
ze nie ma dwóch kobiet, których zakres, czestosc i wzór orgazmu sa identyczne.

Swiadcza o tym dane o mieszkan-kach Wielkiej Brytanii. Niektóre (2-4 proc.) nie doswiadczaja go wcale, innym (10 proc.) zdarza sie,
ale nigdy podczas stosunku, a sa i takie (10 proc.), które szczytuja za kazdym razem. Wedlug Bakera, kobiety przezywaja orgazm w
okolo 60 proc. rutynowych epizodów seksualnych, z tego 35 proc. podczas gry wstepnej, a tylko 10-20 proc. w czasie penetracji.
Wreszcie blisko polowa doswiadcza bezwiednych orgazmów nocnych, podczas gdy druga polowa nawet nie jest w stanie czegos takiego
sobie wyobrazic. W sumie zaledwie co dwudziesta kobieta przezywa cale spektrum wlasciwych swej plci doznan seksualnych.

Jakze inaczej wyglada to u mezczyzn! Wlasciwie wszyscy doznaja bezwiednych orgazmów podczas snu, a stosunek bez orgazmu jest w ich
wypadku jak "i" bez kropki. Poniewaz meski orgazm równoznaczny jest z wytryskiem, mezczyzna niedoswiadczajacy szczytowania nie ma w
zasadzie szans na wydanie potomka. W przeciwienstwie do niego, kobieta znajaca orgazm tylko z opowiadan moze dochowac sie gromadki
dzieci. Szczytowanie nie jest u niej warunkiem niezbednym do zaplodnienia. A mimo to wiele kobiet symuluje orgazm - tak wynika ze
statystyk. Przeszlo polowa ankietowanych przyznala, ze zdarza jej sie udawac orgazm, a jedna czwarta, ze robi to czesto. I - co
istotne - z powodzeniem. Mezczyzni o wiele czesciej informuja o wiekszej liczbie orgazmów równoleglych niz kobiety. Dotyczy to nawet
takich przypadków, gdy ich partnerki - jak same przyznaly w ankietach - w ogóle nie doswiadczaja orgazmu. Jak widac, kobiety do
perfekcji opanowaly sztuke wywodzenia mezczyzn w pole.

Co moze byc przyczyna tych róznic?

Jesli jakas cecha jest slabo zróznicowana u danego gatunku, tak jak doznania seksualne mezczyzn, to swiadczy o jej duzym znaczeniu
ewolucyjnym. Innymi slowy, dobór naturalny selekcjonowal naszych przodków pod katem tej cechy. A jesli jest duze zróznicowanie - nie
bylo silnej selekcji. A to swiadczy o jej niewielkim znaczeniu.

Wniosek: doznania seksualne kobiet nie byly ewolucyjnie istotne, a juz na pewno nie w takim stopniu jak u mezczyzn.

A czy wojna plemników jest rzeczywiscie tak istotna, jak chca tego Baker i Bellis?

Moga dopuszczac sie nadinterpretacji. Twierdza chocby, ze u czlowieka bardzo czesto dochodzi do rywalizacji spermy. Czyzby? Bo jesli
byloby to prawda, monogamicznosc kobiet stanelaby pod znakiem zapytania. Oznaczaloby to, ze kobiety sa znacznie bardziej sklonne do
ryzykownych zachowan seksualnych, niz sie zaklada. A zaklada sie, ze sa z natury ostrozne, bo zbyt duzo maja do stracenia: utrata
reputacji moze dla nich oznaczac utrate partnera i warunków do wychowania potomstwa. Skórka za wyprawke.

Wielkosc jader, objetosc ejakulatu, budowa plemników... Czyzby rozmiary czlonka byly obojetne dla sukcesu reprodukcyjnego?

Niezupelnie. Zwolennicy wojny plemników twierdza, ze ewolucja wyprofilowala go tak, by dzialal jak tlok wysysajacy wraz ze sluzem
zalegajace w drogach rodnych kobiety plemniki rywala. A co do dlugosci - o niczym to nie swiadczy. A na pewno nie wplywa na
prawdopodobienstwo zaplodnienia kobiety. Desmond Morris uwaza, ze ludzki czlonek jest nadwymiarowy. "Homo sapiens chwali sie wielkim
mózgiem, a skrzetnie ukrywa fakt, ze ma najdluzszy czlonek" - pisze w "Nagiej malpie". Okazuje sie jednak, ze w proporcji do
wielkosci ciala szympans nie ustepuje nam pod wzgledem wielkosci czlonka. Z tym, ze u niego jest to raczej zwiazane z obrzmieniem
okolic genitalnych samicy. Szympansica magazynuje tam okolo 1,5 litra wody, a dlugosc jej pochwy wydluza sie nawet dwukrotnie. Aby
wiec doszlo do prawidlowej penetracji - czlonek musi byc odpowiednio dlugi.

Homo sapiens zas zwiekszenie dlugosci pracia moze zawdzieczac dwunoznosci. Przyjecie postawy wyprostowanej spowodowalo ukrycie
zenskich narzadów plciowych miedzy nogami. Przy kopulacji grzbietowo-brzusznej wymagalo to wydluzenia czlonka. Inaczej penetracja
bylaby niepelna. Obrzmienie okolic genitalnych pewnie bylo, ale nie tak duze jak u szympansa. I dobrze, bo jak bysmy chodzili z
takim póltorakilogramowym balastem?

Czy wiadomo, jak dlugie czlonki mieli nasi przodkowie milion lat temu? Chyba nie dysponujemy zadnymi kopalnymi szczatkami?

O wlasnie! Wszystkie miesozerne, poczawszy od psów i kotów, maja baculum, czyli kosc pracia. Z paroma wyjatkami maja ja tez inne
naczelne. A my nie. Szkoda, bo wtedy latwiej byloby rozróznic plec znalezisk. Dlaczego jej nie mamy? Ulatwialaby kopulacje,
wydluzalaby erekcje... Nie wiadomo.

Gdyby teraz pojawili sie mezczyzni z czyms takim - czy nie mieliby przewagi?

I nawet sie pojawiaja, ale rzadko. Ich znikomy odsetek dowodzi, ze baculum to atawizm. "Uzbrojeni" w kosc pracia mezczyzni
najwyrazniej nie mieli z tego zadnych ewolucyjnych korzysci. Zreszta, jak pokazuja badania, zaledwie co setna kobieta zwraca uwage
na rozmiary czlonka, podczas gdy np. co trzecia na posladki. Morfologiczne cechy mezczyzn coraz rzadziej decyduja o sukcesie
reprodukcyjnym.

A czemu lechtaczka, kobiecy odpowiednik pracia, jest tak dziwnie umiejscowiona? Bardzo trudno pobudzic ja podczas stosunku. Baker
pisal, ze w tej sytuacji pelni ona role jedynie przycisku do masturbacji.

I tak dobrze, bo gdybysmy kochali sie - jak wiekszosc ssaków - od tylu, lechtaczka w ogóle nie bylaby pobudzana. A mówiac powazniej,
nie widze powodu, zeby przypisywac jej jakas nadzwyczajna role. To narzad resztkowy, nieprzyczyniajacy sie do sukcesu
reprodukcyjnego.

A jednak w kulturach tradycyjnych lechtaczce poswieca sie duzo uwagi.

Ale w jakim celu? W jednym z australijskich plemion usuwa sie lechtaczke dojrzewajacym dziewczetom, a potem wszyscy mezczyzni maja
stosunki z nowo obrzezanymi. Nieco inne znaczenie ma kliteroktomia w krajach muzulmanskich czy pólnocnoafrykanskich. Lechtaczke
obcina sie tam po to, by pozbawic kobiete przyjemnosci czerpanej z seksu.

Zeby nie byla wodzona na pokuszenie?

Wlasnie. Niech to, co dla mezczyzny jest przyjemnoscia, dla kobiety bedzie obowiazkiem. Kobiety, ale - podkreslmy - stalej
partnerki. Co innego takiej, która mezczyzna ma dopiero zdobyc. Ta lepiej niech lechtaczke ma, bo inaczej w ogóle nie bedzie
zainteresowana "tymi sprawami". I zeby nie bylo nieporozumien: to nie mezczyzni usuwaja kobietom lechtaczki, tylko inne kobiety -
najczesciej matki dbajace o to, by ich córki mialy wziecie.

Ciekawe, czy bardziej wyeksponowana lechtaczka cokolwiek zmienilaby w sferze ludzkiej seksualnosci...

Opowiem panu o fenomenie obserwowanym u niektórych mieszkanców Dominikany. Rodza sie tam chlopcy, u których nie wyksztalca sie
pracie, a jadra nie zstepuja do moszny. Okazalo sie, ze przyczyna jest brak enzymu zmieniajacego nieaktywny testosteron w aktywny
dihydrotestosteron. Widzac brak pracia i moszny, miejscowi biora takich chlopców za dziewczynki, tyle ze o powiekszonych
lechtaczkach. I tak tez je wychowuja. Na zajeciach ze studentami z luboscia podaje to jako przyklad przewagi czynników biologicznych
nad spolecznymi w ksztaltowaniu tozsamosci plciowej.

Nauki spoleczne chca widziec decydujaca role czynników wychowawczych: dziewczynkom dajemy do zabawy lalki, chlopcom samochody, i tak
oto ksztaltujemy w nich a to kobieca, a to meska psychike. A to oczywiscie bzdura, bo plec determinuja przede wszystkim czynniki
biologiczne. A wiec takich chlopców od najmlodszych lat traktuje sie i wychowuje jak dziewczynki, przygotowuje do roli zon i matek.
Kiedy te "dziewczynki" wchodza w okres dojrzewania, wychodzi szydlo z worka. Ich "lechtaczki" powiekszaja sie nagle do rozmiarów
pracia. Jadra zstepuja do moszny i z dziewczecia robi sie chlopiec. Tacy chlopcy sa z reguly bezplodni - jadra za dlugo tkwily w
jamie ciala i po prostu sie "przegrzaly". Malo, ze wygladaja jak mezczyzni, to jeszcze po mesku sie zachowuja: staja sie agresywni,
zaczynaja rywalizowac, podrywac dziewczyny... I prosze! Wystarczy pare miesiecy podwyzszonego poziomu androgenów, by przekreslic
dwanascie lat silnego treningu wychowawczego.

No wlasnie, dlaczego mezczyzni sa agresywni i zdobywczy, a kobiety ostrozne i wybredne?

I to niezaleznie od wychowania?

Obie plcie ksztaltuja sie nawzajem. Kobiety nie moga miec do mezczyzn pretensji o to, jacy sa, bo jest to zasluga kobiet. Mezczyzni
sa z natury agresywni, bo raz - musieli rywalizowac o kobiety, dwa - bo zwyciezcy w tej rywalizacji bardziej podobali sie kobietom,
a scislej, poniewaz przodkinie dzisiejszych kobiet pozwalaly takim mezczyznom na wiecej. Kobiety sa delikatniejsze, bo takie woleli
przodkowie dzisiejszych mezczyzn.

Czyli mezczyzni zachowuja sie jak selekcjonerzy kobiet, a kobiety - jak hodowcy mezczyzn?

W pewnym sensie tak. Rozmnazanie plciowe jest po prostu genetyczna spólka typu joint venture, gdzie obie strony moga miec rózne
preferencje, ale zawsze ten sam cel - jak najwieksze rozprzestrzenienie genów.

Wiadomo, ze samce i samice maja odmienne strategie zachowan plciowych. Plec, która wiecej inwestuje w wychowanie potomstwa - na
przyklad noszac plód w brzuchu przez dziewiec miesiecy - nie odnosi korzysci z posiadania dodatkowych partnerów. Plec, która
inwestuje mniej, ma czas na ich poszukiwanie. Dlatego, mówiac najogólniej, osobniki meskie daza do zdobycia wiekszej liczby
partnerek, a osobniki zenskie - jakosciowo lepszych partnerów. Z czysto technicznych wzgledów mezczyzna moze zostawic stukrotnie
liczniejsze potomstwo od najbardziej plodnej kobiety. Wystarczy, by zaplodnil kobiete, ta zas sama musi urodzic swoje dzieci.
Spójrzmy na rekordzistów: wladca Maroka splodzil 888 pociech, podczas gdy pewna mieszkanka w XIX-wiecznej Rosji wydala ich 69, i to
tylko dlatego, ze miala sklonnosc do ciaz mnogich. Zaloze sie, ze Casanova zostawil wiecej potomków niz Nierzadnica Babilonska.

Zreszta róznice w strategiach plciowych kobiet i mezczyzn widac juz na poziomie komórek rozrodczych. Komórka jajowa jest tysiace
razy wiek-sza od plemnika. Tych ostatnich jest za to duzo wiecej. Pod tym wzgledem mezczyzne mozna porównac do fabryki, kobiete - do
zakladu rzemieslniczego. Podczas gdy z meskiej linii produkcyjnej schodza miliony plemników dziennie, zenski zakladzik opuszcza
jedno jajo na miesiac. Od poczatku ona inwestuje w jakosc, a on w ilosc. A to, ze plemniki sa aktywne, a komórki jajowe bierne
Darwin skomentowal slowami: "Swiat tak juz jest urzadzony, ze samce zdobywaja, a samice sa zdobywane".

No wlasnie, dlaczego mezczyzni tak róznia sie od kobiet?

Glównie za sprawa doboru plciowego.

Czym dobór plciowy rózni sie od naturalnego?

To, ze czlowiek rózni sie od meduzy czy lwa, jest zasluga doboru naturalnego. A to, jak bardzo rózni sie samiec od samicy, glównie
wynika z doboru plciowego.

Mówi sie, ze czlowiek nie podlega juz prawom doboru naturalnego, bo uniezaleznil sie od wplywu srodowiska. Naturalne czynniki
selekcyjne, jeszcze sto lat temu zagrazajace zyciu jednostek, a tysiace lat temu unicestwiajace cale gatunki, dzis na nas nie
dzialaja. Slowem - nie musimy sie juz zmieniac, a jednak sie zmieniamy. Dlaczego?

To nieprawda, ze ewolucja czlowieka sie zatrzymala. Nieprawda jest tez, ze selekcja naturalna nas nie dotyczy. Dotyczy, choc w
róznym stopniu na róznych kontynentach. Najsilniej oczywiscie w rejonach, których nie skazila cywilizacja. W Etiopii ludzie z glodu
umieraja tysiacami. W calej Afryce sa miliony nosicieli wirusa HIV. Kiedy umra - pozostawia miliony sierot. Wiekszosc z tych dzieci
nie przezyje. Czy to nie jest selekcja naturalna?

Ale mamy tez kraje uprzemyslowione - z inkubatorami, lekami, odzywkami - gdzie lekarze ratuja pólkilogramowe wczesniaki, a srednia
dlugosc zycia zbliza sie do osiemdziesiatki.

Cywilizacja nie usuwa nacisku selekcji naturalnej, lecz tylko go zmniejsza. Poza tym przybiera on inna postac. Wczesniej mezczyzni
nie umierali tak czesto na choroby ukladu krazenia. A teraz tak, bo nie wytrzymuja rywalizacji na rynku pracy. A podatnosc na
choroby zakazne? Osoba odporna na zóltaczke czy nawet wirusa HIV - a w Stanach wykryto takie - ma przewage nad innymi. A plodnosc? W
Europie co piate malzenstwo nie moze miec dzieci. Cóz to jest, jak nie selekcja naturalna?

Wedlug Ridleya dobór plciowy jest silniejszy od naturalnego, bo celem organizmu jest nie tyle przezycie, co reprodukcja. W efekcie,
wszedzie tam, gdzie rozmnazanie i przetrwanie wchodza ze soba w konflikt - pierwszenstwo ma rozmnazanie. Losos na przyklad glodzi
sie na smierc podczas tarla...

Tak, tak... Agawa, jak sie rozmnozy, to umiera. Jetka zyje jeden dzien, akurat tyle, by zlozyc jaja. Aby odbyc tarlo - wegorz plynie
az do Morza Sargassowego, strasznie sie przy tym meczac. Nawiasem mówiac - niepotrzebnie, bo gdyby wiedzial o istnieniu kanalu La
Manche, nie oplywalby Wysp Brytyjskich od pólnocy. Wiele zwierzat zostawia potomstwo, przyplacajac to zyciem. Ludzie jednak robia
inaczej: bedac w opalach, wiekszosc mysli o ratowniu skóry, a rozmnazanie zostawia na lepsze czasy. Tak bylo od zawsze. Chec
prokreacji nigdy nie brala u nas góry nad instynktem samozachowawczym. Nie znaczy to, ze nie ulegalismy wplywom doboru plciowego.
Nastawiona na wspólzawodnictwo natura mezczyzny jest wlasnie wynikiem selekcji plciowej. To ona sprawia, ze mezczyzna sklania sie ku
niebezpiecznemu zyciu, poniewaz zwyciestwo w walce czy rywalizacji prowadzi zwykle do czestszych i cenniejszych podbojów seksualnych
oraz zwieksza liczbe potomków. A kobiety, które decyduja sie na takie zycie, narazaja na szwank swoje dzieci.

Slowem, to dobór plciowy uczynil mezczyzn niestalymi, a kobiety wiernymi?

Kiedys byl taki dowcip: Co mezczyzni robia po stosunku? 5 proc. pali papierosy, 5 proc. odwraca sie i spi, a 90 proc. wraca do domu.

Poniewaz mezczyzni moga zwiek-szac swój sukces reprodukcyjny dzieki romansom, a kobiety nie, to glównie oni, a nie one uciekaja sie
do poligamii. Meska poligamie poskramiaja przede wszystkim zony, które odmawiajac dzielenia sie mezem, sprzeciwiaja sie rozpraszaniu
jego zasobów i energii na obce kobiety i dzieci.

Czy mezczyzna wierny jest niemeski?

Nie. Jest mezczyzna, który obral inna strategie osiagania sukcesu reprodukcyjnego. Co nie znaczy, ze mniej skuteczna. Tak jak drobny
przedsiebiorca, który dostrzegl rynkowa luke i stara sie ja zapelnic. Ale sa sytuacje, gdy w nawet najbardziej zatwardzialym
monogamiscie moze sie odezwac natura poligamisty.

Na przyklad?

Na przyklad, gdy w jego zyciu pojawia sie nowa kobieta. Zastanawiajace jest to, co sie dzieje z mezczyzna w stalym zwiazku, a
scislej z jego libido. Dlaczego tak gwaltownie slabnie? Juz w ciagu pierwszego roku malzenstwa czestosc zachowan plciowych spada o
polowe.

Czyz mezczyzna nie powinien jednakowo czesto wspólzyc ze swa partnerka w ciagu calego okresu jej plodnosci? Ale tak nie jest. To, ze
atrakcyjnosc kobiety szybko maleje w oczach jej stalego partnera, dowodzi, ze mezczyzna nie jest predestynowany do monogamii. Ale
wystarczy, by tylko zmienil partnerke, a jego libido gwaltownie odzywa. Nazwano to efektem Coolidge'a, od pewnej anegdotycznej
historii z udzialem prezydenta Stanów Zjednoczonych Johna Calvina Coolidge'a. Kiedys zwiedzal ferme drobiu wraz z zona. Ta na wiesc,
ze kogut moze odbywac dziesiatki stosunków dziennie, rzekla: "Prosze powtórzyc to panu Coolidge'owi!". Gdy to zrobiono - prezydent
spytal: "A czy za kazdym razem z ta sama kura?". Uslyszawszy: "Nie - ciagle z innymi", polecil: "Prosze szybko powtórzyc to pani
Coolidge!".

Jeszcze bardziej za meska poligamia przemawia porównanie gejów z lesbijkami. Lesbijki nie daja upustu rozwiazlosci. Wrecz
przeciwnie, sa nadzwyczaj monogamiczne. Maja do dziesieciu partnerek w ciagu zycia. To dlatego, ze wchodza w trwale uklady
partnerskie. Co innego geje. Wiekszosc jest zainteresowana znalezieniem partnera na jedna noc. Badania Instytutu Kinseya nad
homoseksualistami z Zachodniego Wybrzeza USA wykazaly, ze az 75 proc. z nich mialo wiecej niz stu partnerów, z czego 25 procent -
wiecej niz tysiac partnerów! Zszokowane takimi wynikami autorytety moralne grzmialy, ze wyzwolona z okowów moralnosci natura
mezczyzn w pelni daje sie poznac dopiero w publicznych lazniach San Francisco.

Jesli dobór plciowy rzeczywiscie dziala z taka zelazna konsekwencja, to homoseksualisci nie powinni istniec. Zgodnie z zasada, ze
mozna odziedziczyc wszystko prócz bezplodnosci.

W wiekszosci panstw odsetek homoseksualistów nie przekracza dwóch procent. Ale sa wyjatki. W Holandii np. wsród mezczyzn urodzonych
w czasie wojny lub tuz po niej az co dwudziesty byl homoseksualista. Próba wytlumaczenia tego fenomenu jest koncepcja Doernera.
Wedlug niej zaburzenia w gospodarce hormonalnej kobiety spowodowane np. stresem potrafia "przeprogramowac" osrodek orientacji
seksualnej u kilkutygodniowego plodu. Faktycznie, te kobiety, które we wczesnym okresie ciazy doswiadczyly silnego stresu, czesciej
rodza chlopców o orientacji homoseksualnej. Przykladem moga byc Oskar Wilde czy Marcel Proust. Ich matki, bedac w ciazy, przezywaly
gehenne zwiazana z ciezkimi warunkami zycia.

Przyczyna homoseksualizmu moga byc tez spontaniczne mutacje. Zdarzaja sie przeciez przypadki homoseksualizmu w rodzinach od pokolen
heteroseksualnych. W kazdym razie homoseksualisci czesciej sie tacy rodza, niz pózniej ksztaltuja - tak wynika z najnowszych danych.
I jak tylko je upubliczniono, amerykanscy homoseksualisci zmienili swe nastawienie do naukowców. Kiedys za zadne skarby nie chcieli,
by ich badac. Teraz wrecz odwrotnie. - Badajcie nas - zachecaja. - Przekonacie sie, ze homoseksualizm nie jest kwestia swiadomego
wyboru dokonanego na zlosc spoleczenstwu. Wtedy moze sie od nas odczepicie.

Czy naprawde czynniki srodowiskowe nie maja tu nic do rzeczy?

A owszem. U mezczyzn prawdopodobienstwo, ze zostanie homoseksualista, moze zalezec od tego, ilu ma starszych braci i który jest w
kolejnosci: kazdy kolejny brat bedzie statystycznie bardziej obciazony ta cecha. A wiec w rodzinie liczacej pieciu chlopców bedzie
ono wieksze niz tam, gdzie jest ich trzech, a w obu najwieksze bedzie u najmlodszego. Byc moze dziala tu mechanizm eliminacji
konkurentów wsród najblizszych krewnych: natura postarala sie, by mlodszy brat nie odbil partnerki starszemu.

Ale przyczyna moze byc bardziej prozaiczna: wiek matki. Kobieta, która rodzi piatego syna, jest z reguly starsza od tej, która rodzi
trzeciego. Jej komórki jajowe sa obciazone wieksza liczba mutacji, a homoseksualizm moze byc efektem jednej z nich.

Homoseksualizm moze tez wynikac z przegeszczenia i miec podloze chemiczne. Mozliwe, ze natlok mezczyzn zyjacych pod jednym dachem
nieraz tak dalece podnosi poziom meskich feromonów, ze zaburza gospodarke hormonalna organizmu matki i "odwraca" osrodek orientacji
seksualnej. Okazuje sie, ze w duzych metropoliach, jak Londyn czy Amsterdam, homoseksualistów jest wiecej nie tylko dlatego, ze sie
w nich osiedlaja, lecz takze dlatego, ze wzglednie wiecej sie ich tam rodzi. Dlaczego? Czyz nie jest to potwierdzenie tezy o
czynnikach dzialajacych na kobiete w ciazy, jak np. stres wynikajacy z przegeszczenia?

Efekt Coolidge'a, homoseksualizm... A myslalem, ze sztandarowym przykladem meskiej poligamii

jest prostytucja...

Bo jest.

Ale nie powie pan, ze prostytucja przyczynia sie do sukcesu reprodukcyjnego?

Oczywiscie, ze moze. Jesli nie ma innych zródel utrzymania, które chronilyby kobiete np. przed nedza? Gdyby prostytucja nie miala
zadnego biologicznego uzasadnienia, nie byloby jej u zwierzat. A jednak. Pojawia sie tam, gdzie samce gromadza wiecej dóbr, niz sa w
stanie przejesc. U bonobo i szympansów samice, eksponujac swoje narzady rodne, zachecaja samce do kopulacji. Nie bezinteresownie - w
zamian dostaja mieso. U ludzi role miesa przejely np. pieniadze. Im bogatsze spoleczenstwo, tym mniej powszechna prostytucja. W
Wielkiej Brytanii dotyczy zaledwie 0,5 proc. kobiet. A jeszcze niedawno w biednej Etiopii z nierzadu zyla co czwarta kobieta. W
latach 40. az 69 procent Amerykanów przynajmniej raz mialo do czynienia z prostytutka.

Prosze zauwazyc, ze prostytucja doskonale wpisuje sie w schemat relacji miedzy plciami. Kto komu daje prezenty? Czekoladki, kwiaty,
wystawna kolacja, bizuteria, kluczyki do samochodu? Mezczyzni kobietom. Jednym slowem, seksualnosc czlowieka jest rynkiem rzadzonym
przez prawo popytu i podazy. To kobieta jest zdobywana przez mezczyzne zdobywce. To ona stawia opór, który on przelamuje. To ona
jest wybredna, a on wytrwaly. Wreszcie, to kobieta ponosi wiek- sze ryzyko wzajemnych stosunków, a mezczyzna jest tym, który musi
jej to ryzyko wynagrodzic. Niektórzy antropolodzy kulturowi pytaja wrecz, jaka jest róznica miedzy prostytutka bioraca pieniadze a
kochanka lub zona, która co prawda pieniedzy nie bierze, ale jest na jego utrzymaniu? Cos w tym jest, skoro zaledwie jeden procent
zon zdradza mezczyzn o bardzo wysokim statusie i ponad 20 proc. przyprawia rogi swoim mniej wplywowym i zasobnym mezom. Widac
wiernosc kosztuje.

Jeszcze chwila i obalimy mit kobiecej monogamii. No wlasnie, skoro mezczyzni sa tacy poligamiczni, to dlaczego trwaja w
monogamicznych zwiazkach?

Z wielu powodów: nie stac ich na utrzymywanie kilku zon, wiekszosc nie znalazlaby wiecej niz jednej kandydatki, i wreszcie, bo tak
chce spoleczenstwo i skodyfikowane przez nie prawo. Mozna zaryzykowac twierdzenie, ze u podstaw narzuconej spolecznie monogamii legl
poglad, iz ojciec tez powinien ponosic ciezar opieki i wychowania dzieci. A skoro tak, to obecny model rodziny sluzy bardziej
kobiecie niz mezczyznie. Zmusza mezczyzne, by poskramial swoje samcze popedy. Wystarczy tylko zlagodzic przepisy i poligamia
kwitnie.

A zwierzeta?

Z czterech rodzajów malp czlekoksztaltnych - gibbonów, goryli, orangutanów i szympansów - tylko te pierwsze zawieraja cos w rodzaju
malzenstw.

Czyzby zycie w parach bylo nasza specjalnoscia?

Ale rzadko sa to zwiazki scisle monogamiczne - takie, w których partnerzy w zasadzie sie nie zdradzaja. Te, jak sie okazuje,
przewazaja zaledwie w 135 sposród 849 ludzkich spoleczenstw. W ponad 700 dopuszczalna jest poligynia, czyli zwiazek mezczyzny z
kilkoma kobietami. Dopuszczalna, co nie znaczy, ze powszechnie praktykowana. Spolecznosci, w których wystepuje poliandria, gdzie
kobiety maja po kilku mezczyzn - znamy tylko cztery. Jedna z nich jest, czy moze raczej byla, elitarna warstwa Treba z Tybetu, w
której kobietom zdarza sie poslubic dwóch braci jednoczescie. Wiek-szosc ludzi zyje wiec w zwiazkach monogamicznych, co miedzy
innymi wynika ze stosunku plci 1:1. Ale nie musialo tak byc zawsze. O tym, ze poligamia jest gleboko wpisana w historie naszego
gatunku, swiadczy dymorfizm plciowy: mezczyzni sa o srednio o 10 proc. wieksi od kobiet. Gdybysmy byli tak monogamiczni jak
gibbony - mielibysmy ten sam wzrost i wazyli tyle samo.

Ridley zauwaza, ze monogamiczna wiez malzenska przetrwala despotyczny Babilon, lubiezna Grecje, rozpustny Rzym i cudzolozne
chrzescijanstwo, aby stac sie podstawowym modelem rodziny w erze przemyslowej. Jak to mozliwe, skoro monogamia tak klóci sie z meska
natura?

Po pierwsze, mezczyzna moze w majestacie prawa miec dzieci z kilkoma kobietami: wystarczy, by pare razy ozenil sie i rozwiódl,
stajac sie tzw. seryjnym monogamista.

Po drugie, monogamia prawie nigdzie nie jest egzekwowana z cala surowoscia. Do niedawna w zadnym spoleczenstwie nie karano za zdrade
mezczyzn. Jeszcze w osiemnastowiecznej Francji pan domu mógl wprowadzic pod swój dach konkubine. Dopiero potem Napoleon ustanowil,
ze "owszem, ale za zgoda zony".

A dzis?

Prawo powinno byc tak konstruowane, aby odzwierciedlac rózne dyspozycje natury ludzkiej. Ale ustawodawcy nie zawsze o tym pamietaja.
Ten rozziew miedzy prawem pisanym a naturalnym doprowadzil do swoistej hipokryzji. Dzis przymyka sie oczy na równolegle zwiazki
mezczyzn, by zbytnio sie nie frustrowali. Niedawno we Francji odkryto nowe zjawisko - ukryta bigamie. Coraz wiecej zamoznych
mezczyzn ma dwie rodziny, jedna z zona, druga z kochanka. Przyznaja sie tylko do pierwszej - prawnie usankcjonowanej, a ukrywaja te
druga - nieoficjalna. Utrzymywanie dwóch rodzin i towarzyszaca temu konspiracja naraza ich na wydatki i stres. Jesli nawet
przyplacaja to paroma latami zycia, to i tak odnosza ewolucyjna korzysc, przekazujac nastepnemu pokoleniu wieksza liczbe swych
genów.

Inny przyklad, tez z Francji. Pojawil sie tam problem nierównosci prawa wobec np. chrzescijan i muzulmanów. Choc prawo zabrania
bigamii, muzulmani moga miec tam cztery zony. Mormoni w USA nawet wiecej. A przeciez prawo nie powinno wartosciowac wyznan - jednym
pozwalac na wiecej, innym na mniej. Przynajmniej w sferze wzajemnych relacji plci.

Widzac, w jakim kierunku prawo ewoluowalo w ciagu ostatnich 200 lat, trudno oprzec sie wrazeniu,ze z naszego - samczego - punktu
widzenia swiat schodzi na psy. A gdyby tak usankcjonowac poligamie?

Tez niedobrze. Obroncy obecnego porzadku twierdza, ze zalegalizowanie poligamii szybko obróciloby sie przeciw samym mezczyznom, a na
ziemi zaroiloby sie od starych kawalerów. Dlaczego? Bo jesli wiele kobiet zostaloby drugimi, a potem trzecimi zonami bogatych,
zabrakloby ich dla biednych. Zalegalizowanie poligamii, zwlaszcza w tak rozwarstwionym spoleczenstwie jak nasze, mogloby miec
przykre skutki. Spowodowaloby wzrost przestepczosci na niespotykana skale. Swiadczy o tym tragiczna historia zalogi statku "Bounty".
W roku 1790 na malenkiej, zagubionej na Pacyfiku wyspie Pitcairn, osiedlilo sie 15 mezczyzn - w wiekszosci buntowników z "Bounty".
Towarzyszylo im trzynascie Polinezyjek. Po 18 latach, kiedy odkryto te kolonie, zastano na niej dziesiec kobiet i zaledwie jednego
mezczyzne. Z pozostalych tylko jeden zmarl smiercia naturalna, inny popelnil samobójstwo, a dwunastu zostalo zamordowanych. Byli
ofiarami krwawej rywalizacji seksualnej o kobiety. Ocalaly szybko zapragnal malzenskiej monotonii i "nawrócil sie" na monogamie.

Wspólpraca Slawomir Zagórski Doktor Boguslaw Pawlowski jest antropologiem. A dokladniej przedstawicielem antropologii fizycznej -
dziedziny, która zajmuje sie biologia czlowieka. I dlatego mówiac o zachowaniach seksualnych

Homo sapiens koncentruje sie na biologii. Inaczej opowiedzialby o ludzkiej seksualnosci lekarz, inaczej filozof, inaczej psycholog,
a jeszcze inaczej antropolog kulturowy. Byc moze niektórym czytelnikom taki biologiczny punkt widzenia wyda sie uproszczony, czy
wrecz nieprawdziwy. Gdziez tu jest miejsce na bezinteresowna milosc, na poswiecenie, na wiazanie sie z partnerem, o którym z góry
wiadomo, ze nie ma najlepszych genów?

Jako przyrodnik z wyksztalcenia, uwazam, ze taki biologiczny punkt widzenia jest bardzo wazny (choc zdaje sobie sprawe, ze jest to
spojrzenie jedno z wielu mozliwych). Biologia potrafi bowiem wyjasnic niektóre zagadkowe dotad aspekty ludzkiej seksualnosci, chocby
kwestie preferencji homoseksualnych. Mysle, ze biologia ma jeszcze wiekszy wplyw na nasz seks niz sadzono. Ale to wcale nie znaczy,
ze zrozumielismy w pelni te dziedzine zycia. Slawomir Zagórski

Wkrótce druga czesc wywiadu z dr. Pawlowskim, a w niej o tym, jak dobieraja sie ludzie, czyli dlaczego mezczyzni wola mlodsze i
ladniejsze, a kobiety starszych i zamozniejszych?

Z dr Boguslawem Pawlowskim rozmawial Artur Wlodarski
08-11-2000 12:12

Tomasz Domanski
PKP-DB-?

Mark

unread,
Nov 25, 2000, 3:00:00 AM11/25/00
to

Użytkownik "Tomasz Domanski" <t.dom...@t-online.de> napisał w wiadomości
news:8vp0q9$58c6b$1...@ID-58623.news.dfncis.de...

> SEKRETY EWOLUCJI KOCHANIA I SWAWOLENIA

[...]

O w mordeczke... 58 KB??????????
Kurcze, wez nastepnym razem wrzuc linka na strone... Jak ktos bedzie chcial
poczytac poradnik, to zagladnie.
58 KB na newsy... zgroza.

Mark

Darek

unread,
Nov 25, 2000, 3:00:00 AM11/25/00
to
www.gazeta.pl
pozdrawiam Darek

Mark napisał(a) w wiadomości: <8vp6gm$9d0$1...@news.onet.pl>...


>
>Użytkownik "Tomasz Domanski" <t.dom...@t-online.de> napisał w wiadomości
>news:8vp0q9$58c6b$1...@ID-58623.news.dfncis.de...

>> SEKRETY EWOLUCJI KOCHANIA I SWAWOLENIA
>

gawel

unread,
Nov 25, 2000, 3:00:00 AM11/25/00
to
Użytkownik "Tomasz Domanski" <t.dom...@t-online.de> napisał w wiadomości
news:8vp0q9$58c6b$1...@ID-58623.news.dfncis.de...

<takie tam>

Przeczytalem caly post, bo bylem ciekawy po co on tutaj.
I dalej nie wiem.

gawel (niewiedzacy ;)

--
*************************************************
Born to be
MEMBER OF '77 CLUB

ga...@go2.pl

Darek

unread,
Nov 25, 2000, 3:00:00 AM11/25/00
to
dokladnie http://www.gazeta.pl/Iso/Wyborcza/Magazyn/01/070mag.html
Darek

Mark napisał(a) w wiadomości: <8vp6gm$9d0$1...@news.onet.pl>...
>

>Użytkownik "Tomasz Domanski" <t.dom...@t-online.de> napisał w wiadomości
>news:8vp0q9$58c6b$1...@ID-58623.news.dfncis.de...

>> SEKRETY EWOLUCJI KOCHANIA I SWAWOLENIA
>

Maver!cK

unread,
Nov 25, 2000, 3:00:00 AM11/25/00
to
| O w mordeczke... 58 KB??????????
| Kurcze, wez nastepnym razem wrzuc linka na strone... Jak ktos bedzie chcial
| poczytac poradnik, to zagladnie.
| 58 KB na newsy... zgroza.

ja tylko czekam z usmieszkiem na kogos kto go "zacytuje" ;)
ps
swoja droga to jeszcze nie widzialem zeby kto wysylal prawie 60kB textu* ;P
*jeszcze nie czytalem ;)) juz sie za to biore...
--
mver!ck (znany w niektorych kregach jako: "wukash" (ang. łukasz); mv...@2com.pl; uin58640254; mobile+48608811611

Tomasz Domanski

unread,
Nov 25, 2000, 7:14:14 PM11/25/00
to

"Darek" <das...@interia.pl> schrieb im Newsbeitrag news:8vpe6j$k6g$1...@news.tpi.pl...
> dokladnie http://www.gazeta.pl/Iso/Wyborcza/Magazyn/01/070mag.html

Ale to jest juz druga czesc.GW nie trzyma dlugo swoich stron.
Przepraszam
Tomek

Mark

unread,
Nov 26, 2000, 3:00:00 AM11/26/00
to

Użytkownik "Darek" <das...@interia.pl> napisał w wiadomości

news:8vpe6j$k6g$1...@news.tpi.pl...
> dokladnie http://www.gazeta.pl/Iso/Wyborcza/Magazyn/01/070mag.html
> Darek

No to nie prosciej mu to bylo napisac? A nie pakowac tony niepotrzebnego
tekstu...

Mark

Rafal Milczewski

unread,
Dec 2, 2000, 3:00:00 AM12/2/00
to
Mark <asha...@poczta.fm> wrote:

A mi sie dobrze czytalo (calosc :-)

> Mark

Rafal


---
Rafal Milczewski ra...@inx.pm.waw.pl +48 (22) 672 15 39

Pajonk Hfat

unread,
Dec 4, 2000, 2:48:02 AM12/4/00
to

"Rafal Milczewski" <ra...@inx.pm.waw.pl> wrote in message
news:90ajt9$tmq$1...@hq.pm.waw.pl...

> A mi sie dobrze czytalo (calosc :-)

Mogłby ktoś repostować bo ja już nie mam jej na serverze. ;-)
Pajonk


0 new messages