Międzynarodowej ;-)
Powinno się powiedzieć "poproszę o resztę do...(kwota z napiwkiem)" albo
"proszę zaokrąglić do... (kwota z napiwkiem)".
A powiedzenie w stylu "poproszę 40zł reszty" (zakładając, że "formalnie"
należy się nam np 46zł) jest OK?
--
Pozdrawiam
Konop
tak, jest nietaktem wobec kelnera. Kelner ZAWSZE wydaje reszt� w pe�nej
wysoko�ci, z tej reszty zostawiamy napiwek (z ew. dodatkiem, tak aby
wysz�o ok 10%, zale�nie od okoliczno�ci). Je�li chcemy skr�ci� procedur�
-prosimy o zatrzymanie sobie reszty lub wydanie jakiejďż˝ konkretnej sumy,
ale jest to zachowanie wskazane raczej w bardziej luzackich knajpach
(cho� ostatnio do�� rozpowszechnione).
Prosz�c o wydanie reszty, sugerujemy �e kelner planuje zatrzymanie sobie
ca�ej kwoty co jest obra�liwe (sugeruje co najmniej brak
profesjonalizmu, je�li nie gorzej). Z kolei bardzo �le �wiadczy o
kelnerze (i lokalu) informacja �e w�a�nie mu "zabrak�o drobnych" albo
sugestia �e oczekuje napiwku w jakiej� konkretnej wysoko�ci; ale
rozmawiamy, jak s�dz�, o porz�dnych restauracjach i profesjonalnych
kelnerach.
Utar� si� te� zwyczaj, �e kwestia "Dzi�kuj�" wypowiedziana przy wr�czaniu
nale�no�ci upowa�nia kelnera do niewydania reszty. Warto o tym pami�ta�,
aby bezwiednie nie zap�aci� napiwku w niezamierzonej wysoko�ci.
Pozdrowienia,
MKi
> Utarł się też zwyczaj, że kwestia "Dziękuję" wypowiedziana przy wręczaniu
> należności upoważnia kelnera do niewydania reszty. Warto o tym pamiętać,
> aby bezwiednie nie zapłacić napiwku w niezamierzonej wysokości.
Dokładnie. Dlatego warto (uprzejmie i w miarę dyskretnie) zaznaczyć, do
jakiej kwoty kelner ma zaokrąglić rachunek przy wyliczaniu reszty.
A czy tylko ja mam pecha i trafiam na niedosłyszących kelnerów?
Miałem już parę przypadków, że po moim tekście typu "proszę 40 zł
reszty" dostawałem 30 zł... I to w knajpach raczej nie niskiego lotu.
Dlatego od pewnego czasu (oczywiście oprócz sytuacji, gdy całą
resztę przeznaczam na napiwek) nie mówię nic i czekam spokojnie
na całą resztę, dopiero po jej otrzymaniu pozostawiam stosowny
napiwek. Co niestety wiąże się z wyraźnym przedłużeniem pobytu
w restauracji (nie wiedzieć czemu kelnerzy dłużej odnoszą pełną
resztę, niż od razu zaokrągloną, może wyczekują, że klient się
zreflektuje). Ale co tam, wyznaję slow food ;)
Pozdrowienia,
MKi
Nie od dzisiaj wiadomo że kelner stoi po przeciwnej stronie barykady :).
>
> Dlatego od pewnego czasu (oczywiście oprócz sytuacji, gdy całą
> resztę przeznaczam na napiwek) nie mówię nic i czekam spokojnie
> na całą resztę, dopiero po jej otrzymaniu pozostawiam stosowny
> napiwek. Co niestety wiąże się z wyraźnym przedłużeniem pobytu
> w restauracji (nie wiedzieć czemu kelnerzy dłużej odnoszą pełną
> resztę, niż od razu zaokrągloną, może wyczekują, że klient się
> zreflektuje). Ale co tam, wyznaję slow food ;)
Znam kilka knajp gdzie chyba w zwyczaju jest przyjęte niewydawanie
reszty. Obserwując innych klientów - zostawiali banknot(y) (czy na
stole, czy kelnerowi) i wychodzili. Ja niestety miałem pełne 200zł.
Widać było lekkie zmieszanie i irytację kelnera, kiedy zorientował się
że siedzę i czekam na resztę.
Także co knajpa to obyczaj. Najlepiej płacić kartą - sprawa jest czysta
i dość szybka wbrew pozorom.
p. m.
> Najlepiej płacić kartą - sprawa jest czysta
> i dość szybka wbrew pozorom.
Zwykle tak właśnie robi mój mąż. Jest to najwygodniejsze, oczywiście. Co do
napiwku - nie uważamy, aby było konieczne dawanie go w Polsce. Tak więc
odbywa się to tylko w sytuacjach, kiedy akurat mąż woli płacić gotówką.
Wg mnie jest przydatne jeżeli chcesz do tej restauracji jeszcze wrócić i
chcesz żeby nadal było smacznie i miło.
Nie oszukujmy się, napiwek to jest haracz za to że ci następnym razem
nie naplują do żarcia.
p. m.
> Nie oszukujmy się, napiwek to jest haracz za to że ci następnym razem
> nie naplują do żarcia.
Podobno wiara czyni cuda.
;-)
Naplują Ci także, jeśli właśnie ZBYT często będziesz tę knajpkę odwiedzał.
Z czystej zawiści, że Cię stać lub po prostu masz czas, humor i
towarzystwo. Albo z powodu Twojej uśmiechniętej twarzy. Albo z
jakiegokolwiek innego powodu, o którym nawet nie pomyślisz, boś normalny...
A wszędzie się może zdarzyć złośliwy lub zgorzkniały człowiek, który ma
SWOJE powody do naplucia w talerz czy zrobienia innego paskudztwa komuś,
kto mu się akurat po prostu nie podoba "bo tak".
:)
>
> Naplują Ci także, jeśli właśnie ZBYT często będziesz tę knajpkę odwiedzał.
> Z czystej zawiści, że Cię stać lub po prostu masz czas, humor i
> towarzystwo. Albo z powodu Twojej uśmiechniętej twarzy. Albo z
> jakiegokolwiek innego powodu, o którym nawet nie pomyślisz, boś normalny...
> A wszędzie się może zdarzyć złośliwy lub zgorzkniały człowiek, który ma
> SWOJE powody do naplucia w talerz czy zrobienia innego paskudztwa komuś,
> kto mu się akurat po prostu nie podoba "bo tak".
Ale jednak w trosce o napiwek będzie się starał żebym nie zorientował
się że mi napluł.
Poza tym, będąc stałym gościem nie zostawiającym napiwków, mam większe
szanse na niemiłe obsłużenie niż będąc stałym gościem zostawiającym
napiwki (no chyba że te napiwki to 50gr :D). Sprawdzone doświadczalnie
(nie, nie robiłem analizy składu potraw, chodzi mi o zachowanie kelnerów
wobec mnie).
p. m.
> Ale jednak w trosce o napiwek będzie się starał żebym nie zorientował
> się że mi napluł.
A jaka to różnica dla CIEBIE, skoro tak czy tak masz obawę, że do talerza
jest naplute?
>
> Poza tym, będąc stałym gościem nie zostawiającym napiwków, mam większe
> szanse na niemiłe obsłużenie niż będąc stałym gościem zostawiającym
> napiwki (no chyba że te napiwki to 50gr :D). Sprawdzone doświadczalnie
> (nie, nie robiłem analizy składu potraw, chodzi mi o zachowanie kelnerów
> wobec mnie).
Zachowanie kelnerów wobec mnie jest dla mnie miernikiem jakości/poziomu
knajpy NIEZALEŻNIE od zostawiania czy nie-zostawiania napiwku.
PS. Co nie znaczy, że wcale nie zostawiam - pisałam dokładnie, kiedy
zostawiam.
Czy z racji tego że zawsze mam szansę na niekorzystne dla mnie
zdarzenie, mam rezygnować ze starań na rzecz minimalizacji tej szansy?
Przez analogię - staram się kupować wędliny znanych mi producentów i
takie lepsze niż "z psa II kategorii, zmielone razem z budą". Mimo to,
mam nadal szansę na to żeby się zatruć lub znaleźć w środku pleśń czy
ogon szczura, tylko mniejszą. Czy powiedziałabyś "a jaka jest to różnica
dla CIEBIE, skoro tak czy tak masz obawę że wędlina jest nieświeża"?
>
>>
>> Poza tym, będąc stałym gościem nie zostawiającym napiwków, mam większe
>> szanse na niemiłe obsłużenie niż będąc stałym gościem zostawiającym
>> napiwki (no chyba że te napiwki to 50gr :D). Sprawdzone doświadczalnie
>> (nie, nie robiłem analizy składu potraw, chodzi mi o zachowanie kelnerów
>> wobec mnie).
>
> Zachowanie kelnerów wobec mnie jest dla mnie miernikiem jakości/poziomu
> knajpy NIEZALEŻNIE od zostawiania czy nie-zostawiania napiwku.
Oczywiście, ale zostawiając napiwki po prostu osiągasz lepsze wyniki
pomiaru :).
No chyba że chodzisz do knajp na tyle rzadko, lub do wielu różnych, że
Cię obsługa nie może kojarzyć - w takim wypadku rzeczywiście napiwek nie
ma żadnego związku ...
p. m.
> No chyba �e chodzisz do knajp na tyle rzadko, lub do wielu r�nych, �e
> Ci� obs�uga nie mo�e kojarzy� - w takim wypadku rzeczywi�cie napiwek nie
> ma �adnego zwi�zku ...
Owszem, dosy� rzadko, a je�li ju�, to do dobrych. Z zasady unikam, no ale
nie da si� tak ca�y czas, bo s� okazje, kiedy trzeba i�� albo po prostu ma
siďż˝ ochotďż˝.
Dawanie napiwków nie jest oczywiście obowiązkowe - podobnie np. jak
powstrzymywanie się od dłubania w nosie. Ja np. czasem dłubię chyba, że
płacę kartą - wtedy się powstrzymuję. ;)
PS
On 2011-01-28 19:06:52 +0100, hiperpoprawny <hiperp...@gmail.com> said:
> Czy przywołanie kelnera,
> wręczenie rachunku+pieniędzy, a następnie wypowiedzenie słów "Mo
> żna
> prosić resztę?" jest nietaktem?
Tak.
> Jeśli tak - jakiej skali?
W skali zero-jedynkowej: jeden.
Pozdrawiam!
--
Bydlę
W większości wypadków jest to niekonieczne. Kelner sam przyniesie resztę.
Wówczas możemy dać mu napiwek.
Ewentualnie można płacić kartą i problem ma się z głowy.
Piotr