Wyjeżdżaliśmy wtedy całą rodziną często w góry. Prowadziliśmy z młodzieżą
wędrówki krajoznawcze i przyrodnicze, letnie obozy wędrowne, a syna staraliśmy
się wychować na człowieka wrażliwego na sprawy ekologii... Właśnie w górach po
raz pierwszy zetknęliśmy się z ruchem Hare Kryszna. Na wspólnej wędrówce z
synem wstąpiliśmy obejrzeć "farmę ekologiczną", znajdującą się w sąsiedztwie
ówczesnego schroniska PTTK "Czartak" w Czarnowie w Sudetach, reklamowaną także
w broszurze zatytułowanej: "Ekoturystyka". W czasie tamtego spotkania nie było
mowy, że reprezentują jakąś religię. Mówiono wtedy, że jest to farma
posiadająca atest EKOLAND-u i produkuje zdrową żywność w oparciu o tradycję
Indii, że propagują "zdrowe żywienie" i "wegetarianizm" oraz "życie w zgodzie z
naturą". Gospodarze farmy - młodzi ludzie - zaprowadzili nas do budynku, w
którym stały woły mówiąc, że używają ich do orki. W trakcie spotkania
poczęstowali nas wegetariańskim posiłkiem. Byliśmy wtedy przekonani, że jest to
świecki ruch społeczny o orientacji proekologicznej, co wydawało się być zgodne
z naszymi poglądami i zainteresowaniami. Rozmawiali o czymś na osobności z
synem i sprzedali jemu książkę, jednak wtedy nie wzbudzało to naszego
zaniepokojenia...
Prawdziwe oblicze tego kultu destrukcyjnego poznaliśmy dopiero później, jak syn
zaczął przynosić do domu i czytać coraz więcej książek z tekstami założyciela
sekty - Prabhupady. Kiedy codziennie wstawał nad ranem i przez wiele godzin
odmawiał tzw. mantrę "Hare Kryszna, Hare Kryszna, Rama, Rama...", było już za
późno na wyciągnięcie go z tego uzależnienia. Przyrządzał też w osobnych
naczyniach (nasze były "duchowo nieczyste") odrębne pożywienie. Coraz więcej
czasu poświęcał sekcie, zerwał z kolegami i wcześniejszymi zainteresowaniami
harcerstwem, zaniedbał naukę i przerażająco chudł. Znikał też na całe dnie i
wyjeżdżał do ośrodków sekty. Często zamiast w szkole przebywał wśród wyznawców
kultu, gdzie odurzano go kadzidełkami i wprawiano w trans za pomocą
ekstatycznych tańców i śpiewów... Jego "bogiem" stali się liderzy sekty,
tzw. "mistrzowie duchowi", którym oddawał pokłony i poświęcał swoje wszystkie
myśli.
Dość szybko zauważyliśmy, że coś złego dzieje się z synem od kiedy zaczął
uczęszczać na spotkania sekty. Później zjawialiśmy się tam również my, ale tyko
po to, aby dowiedzieć się bliżej z kim związało się nasze dziecko. Zaczęliśmy
czytać przynoszone przez niego broszury i z przerażeniem dostrzegać czego
naprawdę uczą. Powiedzieliśmy liderom grupy, że nie życzymy sobie aby syn
kontaktował się z nimi. Jak się później okazało - posłużyli się oszustwem.
Obiecali, że zabronią mu chodzić do nich na spotkania, a dowiadywaliśmy się od
jego rówieśników, że zamiast w szkole widzieli go w pobliżu ośrodka
krysznowców. Zresztą zdradzał go zapach kadzidełek, które tam bezustannie palą,
a którymi cały przesiąknięty wracał późno do domu... Sekta, posługując się
technikami psychomanipulacji, szybko uzależniła od siebie syna. Zaczął kłamać,
wyciągać od nas pieniądze mówiąc, że potrzebuje na szkołę, a tak naprawdę to
wspierał finansowo sektę i kupował przeróżne akcesoria kultowe, zaczął wykradać
z domu przedmioty dla sekty...
Syn przed przystąpieniem do ruchu Kryszny udzielał się w harcerstwie i uprawiał
turystykę. Z własnej i nieprzymuszonej woli uczestniczył ze swoimi kolegami w
organizowanych przez nas wycieczkach krajoznawcznych i obozach wędrownych. I
było mu z tym dobrze. W domu nie brakowało mu też miłości i ciepła. Nikt nie
widywał go z butelką piwa albo z papierosem. Wystarczy zapytać o to naszych
sąsiadów, którzy do dziś pamiętają go jako porządnego chłopca. Czas mijał...
Próbowaliśmy go z tego wydostać. Byliśmy jednak coraz bardziej zrozpaczeni,
kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy już zupełnie bezrani wobec oszustw i
manipulacji jakimi posługiwała się sekta. Jej liderzy powoływali się m.in. na
rzekomo pozytywne wyniki badań naukowych ich diety, które to badania miał
prowadzić prof. Wojciech Chalcarz z Pracowni Żywności i Żywienia AWF w
Poznaniu. Sprawa wyjaśniła się dopiero wówczas, kiedy profesor napisał w
liście: "(...) Jest to nieprawda. (...) Z moich obserwacji wynika, że wielu
młodych mężczyzn, wyznawców ruchu Hare Kryszna, jest nadmiernie chudych (...)
musiał on stosować niezbilansowaną dietę wegetariańską. Taka dieta jest
niebezpieczna dla zdrowia"...
Ich dieta polega nie tylko na zakazie spożywania mięsa, ale również ryb, jaj,
cebuli, szczypiorku, grzybów, wielu produktów mlecznych i roślinnych, nawet w
szczątkowych ilościach. Często obowiązuje zakaz przyrządzania potraw
zawierających nawet śladowe ilości mąki i roślin strączkowych, co poważnie
ogranicza spożywanie białka... Cały kalendarz postów i głodówek liczy
kilkanaście stron maszynopisu. Stwierdziliśmy, że ta dieta nie ma nic wspólnego
ze "zdrowym żywieniem". Jednak wtedy syn miał już tak "wyprany mózg", że nawet
nie zauważył jak okropnie schudł, a tylko stale powtarzał: "ja nie jestem tym
ciałem".
Prosiliśmy liderów sekty, aby uszanowali nasze prawa rodzicielskie i nie
angażowali go w tak intensywne praktyki. Niestety, bez żadnego skutku... Nasze
obawy miały się wkrótce potwierdzić. Po upływie ok. 2 lat związania się z
sektą, najprawdopodobniej pod wpływem ekstazy i fizycznego osłabienia
wywołanego surową dietą i innymi praktykami destrukcyjnymi, syn zasłabł i upadł
na ulicy, złamał sobie nos i szczękę, wybił zęby i w takim stanie skierowano go
na leczenie szpitalne, gdzie chciał kontynuować posty i odmawiał jedzenia, bo
pożywieniem szpitalnym mógł się "duchowo zanieczyścić". Ale wtedy krysznowcy
jakoś o nim zapomnieli. W tym miejscu przytoczymy fragment pracy doktorskiej
Anny Kubiak, "Delicje i lewa ręka Kryszny", Wydawnictwo Instytutu Filozofii i
Socjologii PAN, str.116, zawierającej wypowiedzi wyznawców sekty: "Nie daj Boże
zachorować w ruchu. Nikt się tobą nie zaopiekuje. Brak jest współczucia,
pomocy, gdy ktoś ma trudności."
Rozpacz naszą pogłębiła sytuacja oskarżeń lekarzy kierowanych pod naszym
adresem: "Co zrobiliście z tym chłopcem? Dlaczego on tu nie chce niczego jeść?
Czy brał jakieś narkotyki?" To był po prostu obłęd! Lekarze nie mogli
zrozumieć, że to sekta zabroniła mu przyjmowania pożywienia od "niewielbicieli
Kryszny", bo "może się duchowo skalać", oraz że tak silny wpływ może mieć na
człowieka grupa praktykująca religijność destrukcyjną. Początkowo karmiono go
kroplówką... W końcu zaczął przyjmować posiłki, ale... przyrządzane tylko przez
nas. Przez 6 tygodni przynosiliśmy mu do szpitala regularnie jedzenie...
Do normalności wracał długo. Po wyjściu ze szpitala krysznowcy sobie o nim
bowiem "przypomnieli". On też "chciał" do nich wrócić, wyjeżdżał do ośrodków
kultu, m.in. na farmę do Czarnowa. Byliśmy już zupełnie bezsilni... Miał już 18
lat, kiedy pewnego dnia przyjechał po niego jakiś krysznowiec o dziwnie
brzmiącym imieniu "Moksadai Dasa" (w sekcie rzadko używa się prawdziwych
nazwisk). Zapakowali z synem do samochodu co watrościowsze przedmioty i
odjechali. Syn zamieszkał gdzieś we wspólnocie... Wszystko to trwało dalsze dwa
lata. W końcu zrozumiał, że jest wykorzystywany do celów nie mających nic
wspólnego z rozwojem duchowym i zerwał z sektą i jej praktykami kultowymi...
Nadal jeszcze nie możemy otrząsnąć się ze skutków szkodliwego oddziaływania
tego kultu na naszego syna. To nie tylko koszty jego leczenia, przedłużonego
okresu nauczania, utraty pełnej zdolności do pracy i nauki - poniesione przez
całą rodzinę (krzywdy doznała też nasza córka), ale również cierpienia moralne,
których nie da się przeliczyć na pieniądze.
Tej tragedii było można zapobiec, gdyby przywódcy tego związku wyznaniowego
reprezentowali uczciwą religię, o zdrowych zasadach etyczno - moralnych, a nie
kult oparty na obłudzie, fałszywych obietnicach i zastraszaniu. Liderzy sekty,
kiedy stało się nieszczęście, wyparli się wszystkiego. Zaczęli obłudnie
twierdzić, że kontakty syna z ruchem były sporadyczne i on sam narzucił sobie
tak ostre reguły.
Zainteresowanych szczegółami zjawisk patologicznych w sekcie Hare Kryszna
odsyłamy do wspomnianej wcześniej pracy doktorskiej Anny E. Kubiak, gdzie można
znaleźć opis metod psychomanipulacji i sposobu funkcjonowania wyznawców sekty
oraz potwierdzenie wielu naszych przykrych doświadczeń. Potwierdzają to choćby
same tytuły rozdziałów i podrozdziałów jak: "Instytucja
totalna", "Izolacja", "Degradacja osobowości", "Unieważnianie dotychczasowych
znaków tożsamości", "Piętnowanie", "Poniżanie i dryl", "Pozbawianie
samodzielności", "Dyktatura kontrolerów" itp.
Hare Kryszna to wyjątkowo nieudany przeszczep religii wschodnich na rodzimy
grunt. A wydawać by się mogło, że przecież nie może nieść nic złego przepojona
szczerą duchowością ideologia, popierana przez liczne autorytety i stanowiąca
alternatywę dla życia pełnego pośpiechu w pogoni za karierą i pieniądzem...
Zrozumieliśmy, że Hare Kryszna może być wyborem tylko dla mocnych, w pełni
dojrzałych ludzi - cwaniaków umiejących zrobić na tej ideologii niezły interes.
Paradoksem zaś jest, że sekta wciąga nastolatków o nie wykształconej jeszcze
osobowości, ludzi wrażliwych i idealistów szukających oparcia w grupie
rówieśniczej, w której stają się ślepymi narzędziami do realizacji celów jej
lidera.
Zofia i Lech Rugałowie (Zofia jest przewodnikiem turystycznym PTTK, Lech
przodownikiem turystyki górskiej PTTK i przewodnikiem PTT)
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
a calosc zywcem zerznieta z 'wrozki' :)
Mialam okazje poznac Ruch H.K. od ...przyslowiowej podszewki..
Pozwole sobie zacytowac slowa "mistrza duchowego"
czuwajacego zza swiatow nad ruchem...
oto fragm.rozmowy pomiedzy Prabhupada,a jego uczniami....Umiescilam go tutaj
jako pierwiastek humorystyczny..
"Brahmananda Swami: Naukowcy nie przyjmuja Boga ani acintya-sakti
("niepojeta moc").
Prabhupada:Na tym polega ich dranstwo.Bog istnieje i istnieje rowniez Jego
acintya-sakti.
Karandhara dasa: Naukowcy mowia,ze zycie powstalo na drodze biochemicznej.
P.: A ja im mowie:Dlaczego nie stworzycie zycia? Macie bardzo zaawansowana
biologie i chemie,wiec dlaczego nie stworzycie zycia?
K.:Mowia,ze stworza zycie w przyszlosci.
P.:Kiedy w przyszlosci?Jesli naukowcy znaja proces stworzenia,dlaczego nie
moga stworzyc zycia teraz?
Jesli zycie ma poczatek biochemiczny i jesli biologowie i chemicy sa tak
zaawansowani,to dlaczego nie sa w stanie stworzyc zycia w swoich
laboratoriach?Kiedy zadaje to decydujace pytanie,wowczas odpowiadaja:Zrobimy
to w przyszlosci.-Dlaczego w przyszlosci? To jest nonsens.Nie ufaj
przyszlosci(...)Jakie jest znaczenie ich postepu? Po prostu mowia bzdury."
>
> Mialam okazje poznac Ruch H.K. od ...przyslowiowej podszewki..
>
> Pozwole sobie zacytowac slowa "mistrza duchowego"
> czuwajacego zza swiatow nad ruchem...
> oto fragm.rozmowy pomiedzy Prabhupada,a jego uczniami....Umiescilam go tutaj
> jako pierwiastek humorystyczny..
>
> "Brahmananda Swami: Naukowcy nie przyjmuja Boga ani acintya-sakti
> ("niepojeta moc").
>
> Prabhupada:Na tym polega ich dranstwo.Bog istnieje i istnieje rowniez Jego
> acintya-sakti.
>
> Karandhara dasa: Naukowcy mowia,ze zycie powstalo na drodze biochemicznej.
>
> P.: A ja im mowie:Dlaczego nie stworzycie zycia? Macie bardzo zaawansowana
> biologie i chemie,wiec dlaczego nie stworzycie zycia?
>
> K.:Mowia,ze stworza zycie w przyszlosci.
>
> P.:Kiedy w przyszlosci?Jesli naukowcy znaja proces stworzenia,dlaczego nie
> moga stworzyc zycia teraz?
Jak na istotę duchową jest nieco niedoinformowany. Przecież już w
zeszłym roku jako produkt jakiegoś doświadczenia powstało COŚ
przypominającego prymitywny organizm metabolizujący w oparciu o
zewnętrzne procesy chemiczne (tak jak pierwotne "bakterie" siarkowe).
--
ElliAt
---------------------------------------
"Zrób bliźniemu zanim on zrobi tobie"
"WISZNUPADA chce, żebyśmy wprowadzili system Warnaśrama dharma (system kast-
aśramów) w ruchu. W Goeteborgu oglądamy sześciogodzinny film wideo, który
Wisznupada kazał nagrać. Wyjaśnia w nim, jak to ma nastąpić. Opowiada także,
jak należy kierować światem, kiedy władzę przejmie ruch Kriszna. <<Wiele z
tego
jest rzeczywiście kontrowersyjne>>, uśmiecha się. I tu ma rację. W pewnym
miejscu wspomina, że GBC będzie funkcjonować jako rząd światowy i musi
dlatego
mieć własną armię, tak jak ONZ. Siły GBC umiejscowione zostaną w
<<niespokojnych miejscach świata>>. Zastanawiam się, jak to będzie
funkcjonować. Nie dlatego, żeby mnie to martwiło - GBC składa się przecież z
czystych wielbicieli i będzie najbardziej perfekcyjnym rządem, jaki mógłby
mieć
świat. Jeszcze raz Wisznupada cytuje wypowiedź Prabhupady: <<Moglibyśmy
przejąć
świat w 18 dni, gdybyście byli gotowi przyjąć tę odpowiedzialność, ale nie
jesteście>>."
Myślę że nie wymaga to komentarza i pozwoli czytelnikom niniejszego Forum
uzmysłowić sobie istotę zagrożeń dla ze strony sekt, zwłaszcza o
charakterze orientalnym.
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.soc.religia
Jak "religia" Hare Kryszna może rozgrzeszyć swych wyznawców z niegodziwych
uczynków na przykładzie Śri Śrimad A.C. Bhaktivedanta Swami Prabhupada,
założyciela Hare Kryszna w USA:
W obliczu śmierci (fragment)
Należy zrozumieć różnicę między czynnościami w oddaniu a zwykłymi pobożnymi
uczynkami. Kultywowanie wiedzy oraz spełnianie pobożnych uczynków to działania
materialne. Pobożność nie jest równoznaczna z wyzwoleniem. Człowiek pobożny
znajduje się pod wpływem dobroci, lecz nadal pozostaje duszą uwarunkowaną,
związaną następstwami swych uczynków. Ktoś może nawet stać się braminem, osobą
niezwykle pobożną, co nie oznacza, że jest bhaktą1). Czasami wydaje się, że
bhakta działa sprzecznie z zasadami zwyczajnej pobożności. Arjuna był wzniosłym
bhaktą Pana Kryszny, ale pozbawił życia swoich krewnych. Nieoświeceni ludzie
mogliby powiedzieć: "Arjuna nie był dobrym człowiekiem. Zabił przecież swego
dziadka, nauczyciela oraz bratanków, unicestwiając tym samym całą rodzinę".
Lecz w Bhagavad-gicie (4.3) Kryszna zwraca się do Arjuny słowami: bhakto 'si
me. "Jesteś Moim najdroższym przyjacielem". W oczach świata Arjuna może nie
uchodzić za dobrego człowieka, trzeba go jednak uznać za bhaktę, jako że jest
duszą podporządkowaną pragnieniu Najwyższego Pana. To prawda, że zabił
krewnych, ale dla Kryszny pozostał ukochanym przyjacielem i bhaktą. Na tym
polega różnica między bhaktą a dobrym człowiekiem tego świata. Dobry człowiek
zawsze stara się działać pobożnie, ponieważ wie, że za niewłaściwe postępowanie
czeka go kara. Bhakta natomiast, chociaż z natury bardzo dobry, NA POLECENIE
KRYSZNY MOŻE POSTĄPIĆ JAK NIEGODZIWIEC, A MIMO TO NIE UPADA2). Pozostaje
czystym bhaktą bardzo drogim Panu.
PRZYPISY:
1) Bhakta - wielbiciel Śri Kryszny.
2) wytłuszczenie moje.
ŹRÓDŁO:
Śri Śrimad A.C. Bhaktivedanta Swami Prabhupada "W obliczu śmierci", The
Bhakivedanta Book Trust Int'l 1996, str. 113-114 (wydanie polskie)
Drżyjcie mięsożercy i wegetarianie i inni "niewierni" nie będący sługami
Kryszny (bhaktami). Krysznowiec na polecenie swego guru, który jest
reprezentantem Kryszny, może Was zabić, tak jak Arjuna na polecenie Kryszny
zabił swoich krewnych: swego dziadka, nauczyciela oraz bratanków...
Drogi Rogula pomine juz kwestie innych nauk.....(tak okreslaja swoje wywody
mistrzowie duchowi HK...-jako wsparte dowodami naukowymi...)
Przykladowo kwestie podgryzania plodu ludzkiego przez robaki(co ma niby
miejsce w lonie matki...)
W pozycjach ksiazkowych(The Bhaktivedanta Book Trust)mozna znalesc wiecej
tego typu historyjek..Mysle ze okreslenie ....ich wartosci logicznej nie
przysporzy nazbyt duzo trudnosci..
Co jest ciekawe?? Konfrontacja nauk gloszonych przez Miedzynarodowe
Towarzystwo Swiadomosci Kryszny...z grupami wyznaniowymi w rejonie
rz.Ganges...."Cywilizowana"wersja "duchowej wiedzy" odbiega od swego
pierwowzoru...
Rozmawialam na ten temat z Indradyumna Macharadz(przepraszam,ale
prawidlowej pisowni "imieni"i "tytulu" nie pamietam) ...na moje zarzuty
pomiedzy niezgodnoscia..."mistrz" odpowiedzial,ze to tylko
spekulacje(zreszta odnosze wrazenie,ze to slowo pojawialo sie naszej
rozmowie wielokrotnie...ot otrzymalam rzetelna argumentacje :o)) )
Z powazaniem Lania
[...]
> Syn przed przystąpieniem do ruchu Kryszny udzielał się w harcerstwie i
> uprawiał turystykę. Z własnej i nieprzymuszonej woli uczestniczył ze
> swoimi kolegami w organizowanych przez nas wycieczkach
> krajoznawcznych i obozach wędrownych. I było mu z tym dobrze.
> W domu nie brakowało mu też miłości i ciepła. Nikt nie
> widywał go z butelką piwa albo z papierosem. Wystarczy zapytać o
> to naszych sąsiadów, którzy do dziś pamiętają go jako porządnego
> chłopca. Czas mijał...
stop.
to znaczy bede teraz tak sobie troche bredzil o tym, co sobie pomyslalem, to
znaczy nie bede pisal co drugie zdanie imho :-).
bo mam wrazenie, ze gdzies tu musi byc glowa psa pogrzebana. jako, ze pan
karwaszewski czemus oniemial, to bez wielkiego strachu napisze, ze nic sie
nie dzieje bez powodu. tzn. jednak c z e g o s mu musialo brakowac.
bliskiej wiezi? akceptacji? poczucia wspolnoty? swietego spokoju od homo
sapiacej dzungli, to znaczy od wyscigu szczurow? odpornosci na indoktrynacje?
nie wiem, ale nie wierze, ze w takie bagno wpada sie bez _wczesniejszej_
przyczyny. (tylko nie odczytaj tego jako jakiegos generalnego zarzutu pod
waszym adresem... takich mysli nie mam, moje gdybanie nie ogranicza sie wcale
do kregow rodzinnych) a tak swoja droga, to cholernie duzo 'slabych, acz
porzadnych' ludzi jest niezlym zerem dla tych, ktorzy obiecuja sie wydostac z
'tego' swiata, prawda? /nie wiem, czy musze rozwijac/.
> Próbowaliśmy go z tego wydostać. Byliśmy jednak coraz bardziej zrozpaczeni,
> kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy już zupełnie bezrani wobec oszustw
> i manipulacji jakimi posługiwała się sekta.
ano, czasem sie jest, kurna, bezradnym. szczesciem w nieszczesciu bylo chyba
to, ze w gruncie rzeczy wiadomo bylo konkretnie zarowno o istnieniu
manipulacji, jak i o jej zrodle, nie?
> Ich dieta polega nie tylko na zakazie spożywania mięsa, ale również ryb,
> jaj, cebuli, szczypiorku, grzybów, wielu produktów mlecznych i
> roślinnych, nawet w szczątkowych ilościach.
a tutaj to powiem dwie rzeczy, ktore beda, niestety, jedynie powtorzeniem
czegos, co dawno czytalem lub slyszalem o grzybach, cebuli, czosnku itd.
1. zdaje sie, ze przy diecie wegetarianskiej /a weganskiej w szczegolnosci/
te rzeczy sa w ogole niewskazane. podobno /nie pamietam zrodla jak rowniez
szczegolow tej informacji, stad moje: podobno/ osobnik nie pozerajacy miesa
/ew. produktow pochodzenia zwierzecego/ po jakims czasie zaczyna wytwarzac
jakis tam chyba enzym, ktory pozwala na bardziejsze trawienie tego, co sie
zre. a wymienione specjaly, zdaje sie, robia temu enzymowi straszne kuku.
2. osobnikom namietnie medytujacym podobno troszke to przeszkadza - ciezki
zoladek i tak dalej. o tym to na pewno slyszalem od takiego wlasnie namietnie
medytujacego osobnika, moze troche o okolicznosciach tez pozniej powiem,
skoro sie juz rozpisalem.
a wracajac do diety i zdrowia... to coz, ja nie pozeram miesa tudziez ryb juz
grubo ponad 10 lat /w tym z 8 lat bez jaj, mleka i pochodnych, aczkolwiek z
roznych wzgledow przerwalem/ i nie narzekam, a nawet calkiem 'dobrze
wygladam' :-). gwoli wyjasnienia: przestalem jesc jedynie pod wplywem
impulsu, z pierwszym wegetarianinem mialem kontakt gdzies z pol roku pozniej,
o literaturze i agitkach nie wspomne, bo jeszcze pozniej. tak ze o
'sekciarstwo' mozesz mnie nie podejrzewac. hmm.... o nie jedzenie grzybow i
cebuli rowniez :-). czyli nie mialem w tym zadnej idei, nawet zdrowotnej. to
akurat przyszlo samo - wczesniej srednio co 2 miesiace chorowalem na angine
ropna - troche penicylinki w dupe i wracalem do zdrowia. no i gdzies tak po
roku od zmiany diety sie jarnalem, ze.... juz rok nie bralem zastrzykow :-)).
wiec akurat z tym nie jest tak zle, wbrew opiniom co niektorych lekarzy
tudziez dietetykow. zreszta, z nimi gorzej jak z biblia - pelno sprzecznosci,
a papieza brak :-)
a wracajac do medytujacego.. kiedys wloczac sie troche po swiecie zawitalem
kilka razy do 'ekologicznej farmy' ruchu ananda marga, niedaleko jeleniej
gory /mniejsza o to gdzie dokladnie/. no i tam spotkalem sie wlasnie z ta
opinia /grzyby i medytacje/. ale nie to w sumie chcialem. bo spotkalem tam
tez dosc dziwacznego dla mnie osobnika - chlopak mial na oko 16-18 lat
/stawiam, ze to drugie/ i przyjechal tam.... 'szukac boga'. kurcze, chlopina
stal patrzac sie prosto na sniezke, mial wyrabiste niebo nad soba /pogoda:)/,
jakis dziwny twor obok siebie /to ja:)/, no i szukal, rozumisz, boga. a
rozmawialo sie z nim jak z nawiedzonym - obled w oczach, dziwna intonacja
glosu... juz pal siedem, czy jakas bozia istnieje, juz nawet niewazne, czy
takie szukanie ma jakikolwiek sens... on mial zalozenie i przyjechal je
zrealizowac. nie musieli go indoktrynowac. po prostu - sliwka przyjechala do
kompotu. pytanie za 10 punktow: jak oceniasz prawdopodobienstwo, ze jego
rodzice mowili: 'w domu mu niczego nie brakowalo'? oj, wiem, wiem. latwo sie
tak komentuje z zewnatrz. cholernie latwo, ale takie kije tez musza miec
wiecej niz jeden koniec. zreszta, podobnie jak z innymi narkotykami. (co do
ostatnich uwag zastrzezenia jak wyzej)
heh, jeszcze jedno. bo jakos niefajnie teraz wygladaja 'gospodarstwa
ekologiczne'. nie jest z tym tak zle - w sumie jest cala masa normalnych,
fajnych takich miejsc. zreszta, nawet w miejscach 'kultu' osobiscie z jakas
natretna indoktrynacja sie nie spotkalem - jezeli juz, to liczono raczej na
to, ze samo mnie 'wciagnie'. generalnie atmosfera byla sympatyczna. moze z
pozoru. pisze oczywisie o swoich wrazeniach z kilku miejsc, w ktore zawitalem
/jakas krishnowska farme tez 'zwiedzilem'/
> Często obowiązuje zakaz przyrządzania potraw
> zawierających nawet śladowe ilości mąki i roślin strączkowych, co poważnie
> ogranicza spożywanie białka...
a tu sie zgodze - kretynizm.
> nie zauważył jak okropnie schudł, a tylko stale powtarzał: "ja nie jestem
tym
> ciałem".
o w morde. troche nie na temat, ale az taki brak szacunku do ciala troche zle
by wrozyl, gdyby tacy doszli do wladzy. pachnie inkwizycja, fuj!
> na leczenie szpitalne, gdzie chciał kontynuować posty i odmawiał jedzenia,
> bo pożywieniem szpitalnym mógł się "duchowo zanieczyścić".
heh... tak z ciekawosci: czy zdarzalo mu sie wtedy kosztowac przyrzadzane
zarlo zanim bylo gotowe i poswiecone komu trzeba?
> Ale wtedy krysznowcy
> jakoś o nim zapomnieli.
> [...]
> Do normalności wracał długo. Po wyjściu ze szpitala krysznowcy sobie o nim
> bowiem "przypomnieli".
tia... troche mnie to dziwi, bo w ten sposob robia sami sobie kuku, ale
jezeli ktos ma kogos, kto o nim nie 'zapomni', to chyba, kurcze, lepiej.
gorzej, jak zostaje sam.
> nazwisk). Zapakowali z synem do samochodu co watrościowsze przedmioty i
> odjechali. Syn zamieszkał gdzieś we wspólnocie...
wybacz slownictwo, ale takiego skurwysynstwa bym sie nie spodziewal.
chcialoby sie rzec: egzemplifikacja choroby zwyrodnieniowej 'duchowosci'.
[ciach, bo i tak sie rozpisalem]
> Hare Kryszna to wyjątkowo nieudany przeszczep religii wschodnich na rodzimy
> grunt. A wydawać by się mogło, że przecież nie może nieść nic złego
> przepojona szczerą duchowością ideologia, popierana przez liczne autorytety
i
> stanowiąca alternatywę dla życia pełnego pośpiechu w pogoni za karierą i
pieniądzem...
zartujesz? jak znajdziesz jakikolwiek system religijny bez 'bledow i
wypaczen' to od razu daj znac na psr.
> Zrozumieliśmy, że Hare Kryszna może być wyborem tylko dla mocnych, w pełni
> dojrzałych ludzi - cwaniaków umiejących zrobić na tej ideologii niezły
interes.
> Paradoksem zaś jest, że sekta wciąga nastolatków o nie wykształconej
> jeszcze osobowości, ludzi wrażliwych i idealistów szukających oparcia w
grupie
> rówieśniczej, w której stają się ślepymi narzędziami do realizacji celów
> jej lidera.
jednego nie rozumiem: czemu 'paradoksem'?
_____
pozdrawiam,
... | .. | . | .-- | .. | -||
_____
"kosciol katolicki padnie na kolana i bedzie blagal o przebaczenie" -
rinaldo (renaldo)
"inkwizycja miala dobry wplyw na spoleczenstwo" - zpk
Jednego??? Ty nic nie zrozumiałeś...
> Mysle ze po pierwsz nalezy samemu przeczytac gite,
> arjuna zabija swego dziadka bo jest on przywodca wojsk
> z ktorymi walczy. Wiec jesli jest wojna to albo my zabijemy
> albo nas zabija.
No tak, dziadka można zabić, ale nie zabijajmy broń Boże zwierzątek. Bo my
jesteśmy "wegetarianami". A do wojska to też nas nie powołujcie bo jesteśmy
przeciwko zabijaniu i nie bierzemy do ręki broni. A czym Arjuna zabił
dziadka?...
Jakie nasze państwo jest naiwne. Zwalnia od służby wojskowej wyznawców
religii, która uczy, że podczas wojny trzeba zabijać, i to nawet własną
rodzinę, swoich krewnych: dziadka, szwagrów...
Lech
> A swoja droga to moze nalezalo rozwijac w synu
> umiejetnosc niezaleznego myslenia oraz sceptycznego podejscia do
> zycia bo ta przykra sytuacja ktora go spotkala jest poniekad konsekwencja
> bezkrytycznego przyjmowania tzw. autorytetow np. guru i drugorzedna
> sprawa jest tu jakiej religii to guru..
Nieprzypadkowo ofiarami różnego rodzaju "toksycznych" sekt lub różnego
rodzaju nawiedzonych "guru" padają młodzi ludzie którym już uprzednio
dość solidnie przeprano mózgi przy pomocy tzw. wartości chrześcijańskich
i "wychowania w duchu...".
Skoro młodego człowieka od wczesnego dzieciństwa urabia sie aby
bezkrytycznie wierzył w anioły, diabełki, wskrzeszanie, uzdrawianie,
niepokalane poczęcia, zmartwychwstania i chodzenie po wodzie itd, itp;
to skąd to zdziwienie, że nie jest odporny na słowa jakiegoś demagoga
obiecującego "wskazanie prawdziwej drogi do Boga" (lub podobny slogan).
Aby przekonać się jak łatwą robotę werbunkową mają pomniejsi sekciarze
spróbujcie porozmawiać z kimś kto przeszedł przez kilkuletnie tryby ruchów
oazowych lub innej formacji. Większość roboty wymóżdzania za konkurencję
odwala KK. (Nie uogólniam tego, gdyż znam DWA przypadki niepopadnięcia w
fanatyzm mimo trzech lat aktywnej działalności w Towarzystwie Odnowy W
Duchu Świętym... ale to pewnie wspięcie sie w hierarchii otworzyło im oczęta)
> W wojsku wszystko jest chore poczynajac
> od stosunkow miedzylodzkich a konczac na bezwzglednym
> posluszenstwie,
To dlaczego nie uważa Pan, że owa interpretacja Bahagavad-gity, jaką
wcześnie zacytowałem (zabić dziadka, zabić krewnych) nie jest chora? A czy
nie jest chore bezkrytyczne przyjmowanie wynaturzonych nauk sekty i
bezwzględne posłuszeństwo nakazanym praktykom kultowym?
W sekcie Hare Kryszna wyznawca musi odmówić codziennie MINIMUM 1728 RAZY!!!
32-sylabową mantrę Hare Kryszna. Ten obowiązek jest zapisany w statucie
Międzynarodowego Towarzystwa Świadomości Kryszny (pełna nazwa). Nie wolno
tam spożywać nie tylko mięsa ale również jaj, czosnku, cebuli, ziarna
kakaowego, grzybów (lista jest długa) ani żadnych potraw zawierających te
składniki nawet w szczątkowych ilościach. Dlatego nie wolno im jeść np.
czekolady (sic!). Ale to nie jest chore... Prawda?
Lech Rugała
> W wojsku wszystko jest chore
> poczynajac od stosunkow miedzylodzkich a konczac na bezwzglednym
> posluszenstwie, jesli tego pan nie widzi to wyrazy wspolczucia.
> No chyba ze spaczanie psychiki mlodych ludzi uwaza pan za
> patriotyczny obowiazek.
Takie małe wtrącenie OT - z moich obserwacji wynika, że im większa
sierota życiowa tym bardziej narzeka na służbę wojskową - czy ta
prawidłowość działa również w drugą stronę?
--
Z poważaniem
AP
> > jednego nie rozumiem: czemu 'paradoksem'?
>
> Jednego??? Ty nic nie zrozumiałeś...
tos mi dowalil :-)
mysle, ze w najlepszym przypadku obaj sie nie zrozumielismy. jak chcesz to
mozemy sobie powyjasniac o co nam biegalo, a jak nie to tez jakos przezyje.
oj tam, trzymcie sie
> Tak oczywiscie maz racje. Nikogo nie maltretowalem
> nie bilem pasem nie kazalem robic setek przysiadow,
> tzw. dzieciola, radia i wielu innych radosnych wynalazkow.
> Ktore dla sierot wynalezli tacy niewatpliwie przedsiebiorczy jak
> ty.
>
> Jak dla mnie to EOT. Nie masz nic do powiedzienia
> i wyrazasz to slowami.
Dla mnie też EOT zmaltretowany Slawku - tu po prostu nie ma o czym
dyskutować.
--
Z poważaniem
AP
> Tak niestety na to wychodzi ElliAt. Wiara jest w pewien sposob slepa
> pytanie jest zazwyczaj tylko takie, kto pierwszy chwyci delikwenta KK
> czy jakas inna "konkurencja". Choc mam dziwne wrazeni ze potrzeba
> transcendencji drzemie w kazdym czlowieku i szkoda ze zamiast lekcji
> religii w szkolach nie wprowadzono religioznawstwa oraz etyki. To chyba
> byloby korzystniejsze dla mlodych ludzi od ordynarnej katechetycznej
> indoktrynacji.
> A moim zdaniem filozofia ved jest ciekawa. Czytalem Bg i kilka
> cant ktore dostalem. Jest tam o wiele glebsze i pelniejsze zrozumienie
> natury czlowieka niz w tradycji judeochrzescijanskiej. Co nie zmienia
> faktu ze nawet tego mozna uzywac w niewlasciwy sposob.
Młotkiem również można wpijać gwoździe jak i można rozbić komuś łepetynę.
Może to subiektywne lecz teorie i dee zawarte w Biblii wydają się
jedynie nieudolną i częściową kalką filozofii Wed.
Stąd pewnie stosunkowo mała popularność chrześcijaństwa w Indiach, gdyż
chrześcijaństwo praktycznie nie ma niczego do zaproponowania ponad to co
jest zawarte w hinduizmie.
PS. A pamiętacie te pełne oburzenia artykułu w polskiej prasie gdy
podczas wizyty JP2 w Indiach, religijne ugrupowania hinduistyczne
poprosiły aby papież uznał ich równorzędność. Nasza propagandowa prasa
zwała ich "ekstremistami religijnymi" :o))))))
>
>>W wojsku wszystko jest chore
>>poczynajac od stosunkow miedzylodzkich a konczac na bezwzglednym
>>posluszenstwie, jesli tego pan nie widzi to wyrazy wspolczucia.
>>No chyba ze spaczanie psychiki mlodych ludzi uwaza pan za
>>patriotyczny obowiazek.
>>
>
> Takie małe wtrącenie OT - z moich obserwacji wynika, że im większa
> sierota życiowa tym bardziej narzeka na służbę wojskową - czy ta
> prawidłowość działa również w drugą stronę?
>
Nie jestem sierotą życiową ale uważam czas w armii za ZMARNOWANY, za
wyrwane pół roku z życia bez żadnego sensu. Najpierw trzy miesiące w
jednej jednostce gdzie czas liczyło się od michy do michy i od michy do
flaszki.
Kałasza w rękach miałem aż TRZY RAZY (dwa razy go złożyłem i rozłożyłem
a za trzecim razem pozwolono nam oddać TRZY strzały w kierunku
kulochwytu), następne trzy miesiące "praktyk" w innej jednostce (za trzy
litry Bolsa dostałem garnizon 10km od domu) do którego przyjeżdżałem o
7:00 szedłem ze szwejami na śniadanie, potem waliłem się na wyro w
"pokoju podchorążych" i czas do obiadu dzieliłem między sen i czytanie
książek. Po powrocie z obiadu praktycznie już przebierałem się w
"cywilki" i zabierałem dupę w troki. Raz na 10 dni miałem dyżur na
kompanii (czytaj całonocne chlanie wódy z pozostałymi funkcyjnymi).
W papierach mam, że jestem plutonowym podchorążym saperów. Ile razy
miałem w rękach coś co mogło wybuchnąć???? Ani razu. materiały wybuchowe
prezentował nam zawodowiec, popatrzyliśmy się na semteksowe
fajerwerki i wróciliśmy na kompanię.
Jeżeli w tym widzisz sens to cię podziwiam, ale nie mów o tym mojej
kobiecie która na pół roku musiała wrócić na garnuszek rodziców. Obecna
służba wojskowa to marnowanie czasu i zawracanie dupy. Niech w armii na
prawdę uczą ludzi walczyć albo niech przestaną udawać, że to robią.
Popieram tych co unikają tego syfu, przez pół roku można robić karierę
lub nauczyć się czegoś. Armia nie uczy NICZEGO. Pić wódkę potrafiłem już
wcześniej.
Kryszna jest bóstwem czczonym przez niektóre sekty założone w USA, a które
przywędrowały do Polski jak Hare Kryszna czy Misja Czaitanii.
A co do prawa, to częścią wolności religijnej jest również prawo do krytyki
wierzeń i przekonań religijnych, z czego pełnymi garściami korzystają
dyskutanci na tym forum.
Jeśli jakaś grupa, która 20 czy 30 lat temu wyodrębniła się z innej grupy
religijnej albo nawiązuje do jakichś starszych wierzeń, tak jak Hare Kryszna
nawiązuje do wierzeń hinduistycznej sekty założonej w XVI w. przez mistyka
Czaitanię na terenie Bengalu (w Indiach), to jest to sekta. I koniec,
kropka. To pojęcie religioznawcze a nie prawnicze.
To że w języku potocznym słowo "sekta" to nabrało negatywnego znaczenia, to
skutek szkodliwej działalności społecznej owych nowych grup religijnych czy
parareligijnych, które przywędrowały do Polski z zupełnie innej kultury i
cywilizacji niosąc ze sobą system wartości całkowicie sprzeczny z
obowiązującym normami społecznymi, np. system kastowy, niższa pozycja kobiet
itp. Chodzi tu także o sprzeczność z Konstytucją RP, np zagwarantowanym
konstytucyjnie równouprawnieniem kobiet itd.
To nie takie proste. Sekta to nie musi byc koniecznie nielegalne ugrupowanie
wyznaniowe. O tym, czy jakas grupa jest sekta, decyduja imho bardziej
procesy rozgrywajace sie miedzy jej czlonkami niz statyczna zewnetrzna
charakterystyka "legalne/nielegalne, charyzmatyczny guru/brak guru" itd. W
wielu duzych organizacjach, jak KrK istnieja "sekty lokalne" - calosci
organizacji sie sekta nie da nazwac, ale to nie przeszkadza w tym, zeby
jakas wewnetrzna podgrupa sie "zsekcila" (w tym kierunku dazy Radio Maryja
na przyklad).
C.
Wyjeżdżaliśmy wtedy całą rodziną często w góry. Prowadziliśmy z młodzieżą
wędrówki krajoznawcze i przyrodnicze, letnie obozy wędrowne, a syna
staraliśmy
się wychować na człowieka wrażliwego na sprawy ekologii... Właśnie w górach
po
raz pierwszy zetknęliśmy się z ruchem Judochrzescijanskim. Na wspólnej
wędrówce z
synem wstąpiliśmy obejrzeć "Zanrodowy zabytek z XVI w.", znajdującą się w
sąsiedztwie
ówczesnego schroniska GOT "Czartak" w Czarnowie w Sudetach, reklamowaną
także
w broszurze zatytułowanej: "Zabytki pogorza". W czasie tamtego spotkania
nie było
mowy, że reprezentują jakąś swiatynie judochrzwescijanska (czt. kosciol).
Mówiono wtedy, że jest to farma
posiadająca atest Krajowej Rady Turystyki i i wywodzi sie z korzeni tej
ziemi, historie naszych przodkow... Gospodarze zabytku - ludzie w czarnych
sukienkach - zaprowadzili nas do budynku, w
którym stały drewniane ToyToy'e mówiąc, że używają ich do rozmow z bogiem.
W trakcie spotkania
poczęstowali nas wegetariańskim posiłkiem w ksztalcie białego kółeczka.
Byliśmy wtedy przekonani, że jest to świecki ruch społeczny o orientacji
proekologicznej, co wydawało się być zgodne z naszymi poglądami i
zainteresowaniami. Rozmawiali o czymś na osobności z
synem i sprzedali jemu książkę, jednak wtedy nie wzbudzało to naszego
zaniepokojenia...
Prawdziwe oblicze tego kultu destrukcyjnego poznaliśmy dopiero później, jak
syn
zaczął słuchac rozglosni radziowej "Radio Maryja" oraz przynosić do domu i
czytać coraz więcej książek z tekstami uczniow założyciela sekty -
Apostolow. Kiedy codziennie wstawał nad ranem i przez wiele godzin
odmawiał tzw. rozaniec, godzinki, zdrowaski i inne "Ojcze nasz,
Zdrowas...", było już za
późno na wyciągnięcie go z tego uzależnienia. Przyrządzał też w osobnych
naczyniach (nasze były "duchowo nieczyste") odrębne pożywienie. Coraz
więcej
czasu poświęcał sekcie, zerwał z kolegami i wcześniejszymi
zainteresowaniami
harcerstwem, zaniedbał naukę i przerażająco chudł. Znikał też na całe dnie
i
wyjeżdżał do ośrodków sekty a co niedziela uczesczal w ich nabozenstwach.
Często zamiast w szkole przebywał wśród wyznawców
kultu w tzw. aoazie, gdzie odurzano go kadzidełkami i wprawiano w trans za
pomocą
ekstatycznych tańców i śpiewów... Jego "bogiem" stali się liderzy sekty,
tzw. "ksieza i biskupi", którym oddawał pokłony i poświęcał swoje wszystkie
myśli.
Dość szybko zauważyliśmy, że coś złego dzieje się z synem od kiedy zaczął
uczęszczać na spotkania sekty. Później zjawialiśmy się tam również my, ale
tyko
po to, aby dowiedzieć się bliżej z kim związało się nasze dziecko.
Zaczęliśmy
czytać przynoszone przez niego broszury i z przerażeniem dostrzegać czego
naprawdę uczą. Powiedzieliśmy liderom grupy, że nie życzymy sobie aby syn
kontaktował się z nimi. Jak się później okazało - posłużyli się oszustwem.
Obiecali, że zabronią mu chodzić do nich na spotkania, a dowiadywaliśmy się
od
jego rówieśników, że zamiast w szkole widzieli go w pobliżu ośrodka
judochrzescijan. Zresztą zdradzał go zapach kadzidełek, które tam
bezustannie palą,
a którymi cały przesiąknięty wracał późno do domu... Sekta, posługując się
technikami psychomanipulacji, szybko uzależniła od siebie syna. Zaczął
kłamać,
wyciągać od nas pieniądze mówiąc, że potrzebuje na szkołę, a tak naprawdę
to
wspierał finansowo sektę i kupował przeróżne akcesoria kultowe, zaczął
wykradać
z domu przedmioty dla sekty...
Syn przed przystąpieniem do ruchu Judochrzescijanskiego udzielał się w
harcerstwie i uprawiał
turystykę. Z własnej i nieprzymuszonej woli uczestniczył ze swoimi kolegami
w
organizowanych przez nas wycieczkach krajoznawcznych i obozach wędrownych.
I
było mu z tym dobrze. W domu nie brakowało mu też miłości i ciepła. Nikt
nie
widywał go z butelką piwa albo z papierosem. Wystarczy zapytać o to naszych
sąsiadów, którzy do dziś pamiętają go jako porządnego chłopca. Czas
mijał...
Próbowaliśmy go z tego wydostać. Byliśmy jednak coraz bardziej zrozpaczeni,
kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy już zupełnie bezrani wobec oszustw
i
manipulacji jakimi posługiwała się sekta. Jej liderzy powoływali się m.in.
na
rzekomo pozytywne wyniki badań naukowych ich diety, które to badania miał
prowadzić prof. ks. Chalcarz z Pracowni Żywności i Żywienia AWF w
Poznaniu. Sprawa wyjaśniła się dopiero wówczas, kiedy profesor napisał w
liście: "(...) Jest to nieprawda. (...) Z moich obserwacji wynika, że wielu
młodych mężczyzn, wyznawców ruchu Hare Kryszna, jest nadmiernie chudych
(...)
musiał on stosować niezbilansowaną dietę wegetariańską. Taka dieta jest
niebezpieczna dla zdrowia"...
Ich dieta polega nie tylko na zakazie spożywania mięsa w piatek, ale w
niektorych odlamach
również ryb, jaj, cebuli, szczypiorku, grzybów, wielu produktów mlecznych i
roślinnych, nawet w
szczątkowych ilościach. Często obowiązuje zakaz przyrządzania potraw
zawierających nawet śladowe ilości mąki i roślin strączkowych, co poważnie
ogranicza spożywanie białka... Cały kalendarz postów i głodówek liczy
kilkanaście stron maszynopisu. Stwierdziliśmy, że ta dieta nie ma nic
wspólnego
ze "zdrowym żywieniem". Jednak wtedy syn miał już tak "wyprany mózg", że
nawet
nie zauważył jak okropnie schudł, a tylko stale powtarzał: "ja nie jestem
tym
ciałem".
Prosiliśmy liderów sekty, aby uszanowali nasze prawa rodzicielskie i nie
angażowali go w tak intensywne praktyki. Niestety, bez żadnego skutku...
Nasze
obawy miały się wkrótce potwierdzić. Po upływie ok. 2 lat związania się z
sektą, najprawdopodobniej pod wpływem ekstazy i fizycznego osłabienia
wywołanego surową dietą i innymi praktykami destrukcyjnymi, syn zasłabł i
upadł
na ulicy, złamał sobie nos i szczękę, wybił zęby i w takim stanie
skierowano go
na leczenie szpitalne, gdzie chciał kontynuować posty i odmawiał jedzenia,
bo
pożywieniem szpitalnym mógł się "duchowo zanieczyścić". Ale wtedy
judochrzescijanie
jakoś o nim zapomnieli. W tym miejscu przytoczymy fragment pracy
doktorskiej
ks. Rydzyka, "Delicje i lewa ręka zabwqiciela", Wydawnictwo Instytutu
Filozofii i
Socjologii PAN, str.116, zawierającej wypowiedzi wyznawców sekty: "Nie daj
Boże
zachorować w ruchu. Nikt się tobą nie zaopiekuje, tylko zbawiciel. Brak
jest współczucia,
pomocy, gdy ktoś ma trudności."
Rozpacz naszą pogłębiła sytuacja oskarżeń lekarzy kierowanych pod naszym
adresem: "Co zrobiliście z tym chłopcem? Dlaczego on tu nie chce niczego
jeść?
Czy brał jakieś narkotyki?" To był po prostu obłęd! Lekarze nie mogli
zrozumieć, że to sekta zabroniła mu przyjmowania pożywienia od
"niewielbicieli
Judy", bo "może się duchowo skalać", oraz że tak silny wpływ może mieć na
człowieka grupa praktykująca religijność destrukcyjną. Początkowo karmiono
go
kroplówką... W końcu zaczął przyjmować posiłki, ale... przyrządzane tylko
przez
nas. Przez 6 tygodni przynosiliśmy mu do szpitala regularnie jedzenie...
Do normalności wracał długo. Po wyjściu ze szpitala judochrzescijanie sobie
o nim
bowiem "przypomnieli". On też "chciał" do nich wrócić, wyjeżdżał do
ośrodków
kultu, m.in. na tzw. pielgrzymke na Jasna Gore. Byliśmy już zupełnie
bezsilni... Miał już 18
lat, kiedy pewnego dnia przyjechał po niego jakiś krysznowiec o dziwnie
brzmiącym nazwisku "Pieronek" (w sekcie rzadko używa się prawdziwych
nazwisk). Zapakowali z synem do samochodu co watrościowsze przedmioty i
odjechali. Syn zamieszkał gdzieś we wspólnocie... Wszystko to trwało dalsze
dwa
lata. W końcu zrozumiał, że jest wykorzystywany do celów nie mających nic
wspólnego z rozwojem duchowym i zerwał z sektą i jej praktykami
kultowymi...
Nadal jeszcze nie możemy otrząsnąć się ze skutków szkodliwego oddziaływania
tego kultu na naszego syna. To nie tylko koszty jego leczenia,
przedłużonego
okresu nauczania, utraty pełnej zdolności do pracy i nauki - poniesione
przez
całą rodzinę (krzywdy doznała też nasza córka), ale również cierpienia
moralne,
których nie da się przeliczyć na pieniądze.
Tej tragedii było można zapobiec, gdyby przywódcy tego związku wyznaniowego
reprezentowali uczciwą religię, o zdrowych zasadach etyczno - moralnych, a
nie
kult oparty na obłudzie, fałszywych obietnicach i zastraszaniu. Liderzy
sekty,
kiedy stało się nieszczęście, wyparli się wszystkiego. Zaczęli obłudnie
twierdzić, że kontakty syna z ruchem były sporadyczne i on sam narzucił
sobie
tak ostre reguły.
Zainteresowanych szczegółami zjawisk patologicznych w sektach
Judochrzescijanskich
odsyłamy do wspomnianej wcześniej pracy doktorskiej Rydzyka, gdzie można
znaleźć opis metod psychomanipulacji i sposobu funkcjonowania wyznawców
sekty
oraz potwierdzenie wielu naszych przykrych doświadczeń. Potwierdzają to
choćby
same tytuły rozdziałów i podrozdziałów jak: "Instytucja
totalna", "Izolacja", "Degradacja osobowości", "Unieważnianie
dotychczasowych
znaków tożsamości", "Piętnowanie", "Poniżanie i dryl", "Pozbawianie
samodzielności", "Dyktatura kontrolerów" itp.
Judochrzescijanizm to wyjątkowo nieudany przeszczep religii polodniowych na
rodzimy
grunt. A wydawać by się mogło, że przecież nie może nieść nic złego
przepojona
szczerą duchowością ideologia, popierana przez liczne autorytety i
stanowiąca
alternatywę dla życia pełnego pośpiechu w pogoni za karierą i pieniądzem...
Zrozumieliśmy, że Judochrzescijanizm może być wyborem tylko dla mocnych, w
pełni
dojrzałych ludzi - cwaniaków umiejących zrobić na tej ideologii niezły
interes.
Paradoksem zaś jest, że sekta wciąga nastolatków o nie wykształconej
jeszcze
osobowości, ludzi wrażliwych i idealistów szukających oparcia w grupie
rówieśniczej, w której stają się ślepymi narzędziami do realizacji celów
jej
lidera.
Leon i Genowefa Smerdek (przewodnicy turystycznym GOT)
Tak, tylko czy można owej "ostrożności" wymagać tego od niedoświadczonego
16-latka, którego grupa wciąga za pomocą oszustwa i przedstawian mu
sfabrykowane fałszywe argumenty, jak np. powoływanie się na badania naukowe,
których nigdy nie było?
> Jeśli jakaś grupa, która 20 czy 30 lat temu wyodrębniła się z innej grupy
> religijnej albo nawiązuje do jakichś starszych wierzeń, tak jak Hare
Kryszna
> nawiązuje do wierzeń hinduistycznej sekty założonej w XVI w. przez mistyka
> Czaitanię na terenie Bengalu (w Indiach), to jest to sekta. I koniec,
> kropka. To pojęcie religioznawcze a nie prawnicze.
W takim razie Chrzesciajnstwo jest sekta... (bez dwoch zdan)...
> To że w języku potocznym słowo "sekta" to nabrało negatywnego znaczenia,
to
> skutek szkodliwej działalności społecznej owych nowych grup religijnych
czy
> parareligijnych, które przywędrowały do Polski z zupełnie innej kultury i
> cywilizacji niosąc ze sobą system wartości całkowicie sprzeczny z
> obowiązującym normami społecznymi, np. system kastowy, niższa pozycja
kobiet
> itp. Chodzi tu także o sprzeczność z Konstytucją RP, np zagwarantowanym
> konstytucyjnie równouprawnieniem kobiet itd.
Podaj mi jednaznaczna definicje sekty (pozytywna)... Co zas do nazwania
sekta Kryszna - sad wyranie okreslil ze sa oni ruchem religijnym a nie
sekta. Nie znasz tematu a szukasz rozglosu? Zalosne.
Zgadza sie i wlasnie z tego powody nie mozna jednakowo patrzec na ruch
religijny czy wyznaniowy ktory ma 30 czlonkow a taki ktory ma 30 000 000
czlonkow.
o grzybach, cebuli, czosnku itd.
> zre. a wymienione specjaly, zdaje sie, robia temu enzymowi straszne kuku.
Obejde się bez tego enzymu :-) Nie jem miesa i ryb, a jem grzyby, cebule,
czosnek i też jestem szczęśliwy
A ciężki żołądek może być od każdego pożywienia gdy go sie zje zbyt dużo ;-)
> nie mialem w tym zadnej idei, nawet zdrowotnej. to
> akurat przyszlo samo - wczesniej srednio co 2 miesiace chorowalem na
angine
> ropna - troche penicylinki w dupe i wracalem do zdrowia. no i gdzies tak
po
> roku od zmiany diety sie jarnalem, ze.... juz rok nie bralem zastrzykow
:-)).
> wiec akurat z tym nie jest tak zle, wbrew opiniom co niektorych lekarzy
> tudziez dietetykow. zreszta, z nimi gorzej jak z biblia - pelno
sprzecznosci,
Na moje zdrowie też dobrze służy moja dieta. Mam ją od około 20 lat.
Wagę mam w normie i też mniej choruje niz do lat 20-tu.
> - sliwka przyjechala do
> kompotu. pytanie za 10 punktow: jak oceniasz prawdopodobienstwo, ze jego
> rodzice mowili: 'w domu mu niczego nie brakowalo'
To niczyja wina. Chłopak miał silne skłonności religijne. I ani rodzice nie
potrafili byc mu pomocni. Ani polski ruch Krsny :-(
Zresztą wiem coś o braku umiejetności tego typu u polskich bhaktów ;-(
Oni nikogo swiadomie nie wykorzystują. Działają jak automaty. Choc o tym nie
wiedzą.
Kto sie do nich da podłączyc to jego wewnętrzna skłonność.
Spotkałem zaledwie paru bhaktów nieautomatów. Nikogo nie programowali.
> osobiscie z jakas
> natretna indoktrynacja sie nie spotkalem - jezeli juz, to liczono raczej
na
> to, ze samo mnie 'wciagnie'
Zgadzam sie i potwierdzam.
Nikt nikogo nie zmusza. Ja w każdym razie nie spotkałem sie ze zmuszaniem.
> > Często obowiązuje zakaz przyrządzania potraw
> > zawierających nawet śladowe ilości mąki i roślin strączkowych, co
poważnie
> > ogranicza spożywanie białka...
To nie prawda. Sam gotowałem z bhaktami. Robilismy potrawy z mnóstwem mąki i
podawaliśmy rosliny strączkowe.
> > nie zauważył jak okropnie schudł, a tylko stale powtarzał: "ja nie
jestem
> tym
> > ciałem".
Naczytał się i nie zrozumiał...no i za mało czytał ;-( Bo Krsna wymaga by
dbać o ciało skoro nam je dał.
> > na leczenie szpitalne, gdzie chciał kontynuować posty i odmawiał
jedzenia,
> > bo pożywieniem szpitalnym mógł się "duchowo zanieczyścić".
To był jego głupi wybór. Zapomniał, że utrzymanie cennego zycia jest tak
ważne, ze lepiej czasem zjeść owe mniej czyste.
> > Ale wtedy krysznowcy
> > jakoś o nim zapomnieli.
A co mieli nie zapomnieć jak są automatami? ;-((
Oni myslą, że jak zostali bhaktami to żywcem do nieba polecą...Co im tam
chory bliźni?
Jak umrze to do Krsny pójdzie ;-( A jak Krsna zechce to nie umrze.;-)))
> > Do normalności wracał długo. Po wyjściu ze szpitala krysznowcy sobie o
nim
> > bowiem "przypomnieli".
A co...? Przecież koledzy ;-))
> > nazwisk). Zapakowali z synem do samochodu co watrościowsze przedmioty i
> > odjechali. Syn zamieszkał gdzieś we wspólnocie...
Przedmioty syna czy po prostu okradł mieszkanie swoich rodziców?
> > Hare Kryszna to wyjątkowo nieudany przeszczep religii wschodnich na
rodzimy
> > grunt.
Nieudany? A który ruch religijny jest udany? ;-((
Tam gdzie są ludzie jest obłuda. Gdzie ludzie tam pieniądze. Gdzie pieniądze
tam zło.
> zartujesz? jak znajdziesz jakikolwiek system religijny bez 'bledow i
> wypaczen' to od razu daj znac na psr.
Dla mnie też daj znac! :-)
>
> > Zrozumieliśmy, że Hare Kryszna może być wyborem tylko dla mocnych, w
pełni
> > dojrzałych ludzi
Dokładnie!
>> - cwaniaków umiejących zrobić na tej ideologii niezły
>> interes.
Także!
> > Paradoksem zaś jest, że sekta wciąga nastolatków o nie wykształconej
> > jeszcze osobowości,
A gdzie byli rodzice? Ja swoim dzieciom wykształciłem osobowość na tyle by
nigdzie nie wleźli beze mnie ;-)
ludzi wrażliwych i idealistów szukających oparcia w
> grupie
A rodzina to nie grupa? I co - nie było tam oparcia?
Omita
> Jeżeli w tym widzisz sens to cię podziwiam, ale nie mów o tym
> mojej kobiecie która na pół roku musiała wrócić na garnuszek
> rodziców. Obecna służba wojskowa to marnowanie czasu i
> zawracanie dupy. Niech w armii na prawdę uczą ludzi walczyć albo
> niech przestaną udawać, że to robią.
>
> Popieram tych co unikają tego syfu, przez pół roku można robić
> karierę lub nauczyć się czegoś. Armia nie uczy NICZEGO. Pić
> wódkę potrafiłem już wcześniej.
Owszem, w dzisiejszych czasach niestety sytuacja jest taka, że czas
spedzony w armii w wiekszosci przypadków jest mało produktywny.
Niemniej jednak głosy w stylu "w armii wszystko jest chore",
"psychiczne wypaczanie młodych ludzi", "maltretowanie" itp. padają
najczęściej z ust osób, które kiepsko sobie radzą z awygodnymi
sytuacjami. Zwróć uwagę, że twój głos jako przeciwnika służby
wojskowej miał zdecydowanie inny ton niż poprzednika.
Czy armia nie uczy niczego - różnie mozna mówić - tak czy owak pewnym
doświadczeniem dla psychiki jest.
--
Z poważaniem
AP
Podaj mi jaki sąd i kiedy? Może wziąłeś to z plam na słońcu albo z fusów po
kawie? Bo ja wiem, że np. Sad Okręgowy w Lublinie w sprawie wytoczonej przez
Misję Czaitani uznał, że nowe związki wyznaniowe muszą się liczyć z prawem
do krytyki i tym, że będą nazywane "sektami"...
L.
Wspólczuję w nieszcześciu jakie Panstwa spotkało.
Ale dlaczego Wasz syn z Wami nie rozmawiał, a Wy z nim - od momentu jego
pierwszego kontaktu z bhaktami?
Arek
Nie chwal dnia przed zachodem, bo jak twojemu dziecku przypadkowo spadne
doniczka na głowę to też ktoś później może zadać idiotyczne pytanie: "A
gdzie byli rodzice?"
Krotkie pytnie: Jaka jest twoja religia?
Odpowiedz: xxx
Podsumowanie: Xxx jest sekta a ty jestes sekciarzem...
Jak ci sie podoba ta krytyka?
>>Podaj mi jednaznaczna definicje sekty (pozytywna)... Co zas do nazwania
>>sekta Kryszna - sad wyranie określił ze są oni ruchem religijnym a nie
>>sekta. Nie znasz tematu a szukasz rozgłosu? Zalosne.
>>
>
> Podaj mi jaki sąd i kiedy? Może wziąłeś to z plam na słońcu albo z fusów po
> kawie? Bo ja wiem, że np. Sad Okręgowy w Lublinie w sprawie wytoczonej przez
> Misję Czaitani uznał, że nowe związki wyznaniowe muszą się liczyć z prawem
> do krytyki i tym, że będą nazywane "sektami"...
Wyrok ten dotyczy również KK, a doskonale wiesz co spotyka człowieka
który odważy się nazwać guru katolików inaczej niż ojciecświęty.
HareKryszna jest zarejestrowanym i legalnie działającym ruchem religijnym.
i nie zalezy zapominac w tym miejscu o praniu mozgow jakie odbywa sie na
przedmiotach w szkole widniejacych pod bledna nazwa "Religia" gdzie
przedmiot ten nie porusza spraw Religi (l. m.) lecz chrzescijanstwa
(przedmiot ow powinien nazywac sie wiec "Chrzewscijanstwo"). Nalezy w takim
przypadku zaznaczyc ze do puki nie bedzie rownouprawnienia w sposobach
dotarcia do potencjalnych, nowych wyznawcow, beda stosowane metody
nieuczciwe i mniej lub bardziej jawne. Nowopowstajace ruchy i wyznania by
moc konkorowac z "molochami" w konkrencji musi prowadzic agresywniejsza
kampanie. To zwykle prawo rynku i nie ma sie co dziwic...
>>Powtarzam sporo winy jest po stronie towarzystwa ale
>>jak ktos wikla sie w religie z innego kregu kulturowego
>>powinien byc podwojnie ostrozny.
>> Slawek
>>
>
> Tak, tylko czy można owej "ostrożności" wymagać tego od niedoświadczonego
> 16-latka, którego grupa wciąga za pomocą oszustwa i przedstawian mu
> sfabrykowane fałszywe argumenty, jak np. powoływanie się na badania naukowe,
> których nigdy nie było?
A to już wina rodziców. Dziecko trzeba "impregnować" na zapodawaną mu
demagogię, wykształcać w nim poczucie sceptycyzmu i krytycznego
spojrzenia na świat. Ale gdy każe mu się wierzyć bezkrytycznie w jedne
bajki a w inne nie, mimo, że nie są wcale głupsze to dzieciakowi
powstaje w głowie mętlik. Każesz mu wierzyć, że dobry Bóg kazał Żydom
zakatrupić wszystkich mieszkańców Kaananu i że to jest dobre, ale
oburzasz się gdy zacznie przyswajać sobie, że inni bogowie również lubią
gdy zabija się w ich imieniu. Poszczenie w piątki i środy? Rzecz
chwalebna i pobożna, poszczenie w adwencie - jeszcze bardziej pobożna,
poszczenie bez powodu - nie, nie, nie, sekta, sekta!!!! itd itd
Skoro wychowało sie dziecko tak, że jest podatne na ideologie religijne
to sie potem ma to co sie zasiało.
Ze sobie pozwole zacytowac:
> Wyjeżdżaliśmy wtedy całą rodziną często w góry.
> syna staraliśmy się wychować na człowieka wrażliwego na sprawy
ekologii...
> Na wspólnej wędrówce z synem
> Syn przed przystąpieniem do ruchu Kryszny udzielał się w harcerstwie i
uprawiał turystykę (jaki ojciec i matka taki syn? - przypis sic)
> Z własnej i nieprzymuszonej woli uczestniczył ze swoimi kolegami w
organizowanych przez nas wycieczkach krajoznawcznych i obozach wędrownych
>I było mu z tym dobrze.
> W domu nie brakowało mu też miłości i ciepła. (moze za duzo - Sic)
> Nikt nie widywał go z butelką piwa albo z papierosem. (to nie dowod ale
jak by wasi znajomi go widywali to byloby to dziwne... - sic)
> Wystarczy zapytać o to naszych sąsiadów, którzy do dziś pamiętają go jako
porządnego chłopca. (he, he).
Rozumiem ze chcieliscie wychowac jednostke poprawna moralnie, uczciwa,
romantyczna, dobra i szlachetna ale wiecie jakbym to krotko ujol? Zwyczajnie
pozbawiliscie go mozliwosci poznania swiata i mozliwosci nauki na wlasnych
bledach. Zamiast ideaulu osiagneliscie jednoste NIEPRZYSTOSOWANA spolecznie
i slaba psychicznie. Nawet jesli takie bylo uwarunkowanie genetyczne
dziecka, wasze dzialanie tylko poglebilo ten stan - jesli sadzicie ze sie
myle wejdzicie na grupe pl.soc.dzieci lub psychologia/socjologia (cos
takiego istnieje).
>A to już wina rodziców. Dziecko trzeba "impregnować" na zapodawaną mu
>demagogię, wykształcać w nim poczucie sceptycyzmu i krytycznego
>spojrzenia na świat. Ale gdy każe mu się wierzyć bezkrytycznie w jedne
>bajki a w inne nie, mimo, że nie są wcale głupsze to dzieciakowi
>powstaje w głowie mętlik...
Widać, że zupełnie nic nie zrozumiałeś. Na początku nie była wiadomo ani
dziecku ani nam, rodzicom, ze chodzi tu o agitację religijną. Sekty? Kto o
nich wtedy słyszał? Jeżeli grupa przedstawia się za ruch na rzecz ekologii i
zdrowego żywienia, podaje jakieś naukowe "dowody", to skąd można wiedzieć,
że to sekta.
Wniosek jest prosty. Łatwo teraz krytykować i obwiniać rodziców znając już
wszystkie fakty.
L.
To ty widac nie zrozumiales - przedmowcy chodzilo o to ze dziecko nalezy
tak wychowywac by trzezwo patrzylo na swiat nie zaleznie od ideologi z jaka
ma stycznosc, by umozliwic mu wyksztalcenie silnej psychiki a nie zaborczo
nadzorowac i zaglaskiwac na smierc nie zaleznie czy wiemy cokolwiek o
sektach czy nie... Gdyby zamiast zabobonow i gornolotnych ideologi twardo
stalo na nogach, gdyby nie wyrazny nadmiar uczuc macierzynskich i
rodzicielskiej kontroli, moze dzis bylby mniej szlachetny ale za to sprawnie
funkcjonujaca jednostka w tym spoleczenstwie... Jak chcieliscie wychowac
aniola trzeba bylo nie zapomnac ze nie zyjemy w niebie...
Indii - to już był sygnał!
W Indiach jest mnóstwo wychudzonych ascetów!
> Byliśmy wtedy przekonani, że jest to
> świecki ruch społeczny o orientacji proekologicznej,
Wasz błąd!
> Rozmawiali o czymś na osobności z
> synem i sprzedali jemu książkę, jednak wtedy nie wzbudzało to naszego
> zaniepokojenia...
"o czymś"...ale rodzice! Nawet nie dowiedzieli sie o czym...ale kontakt z
synem...
"Nie wzbudzało zaniepokojenia"? No i zainteresowania też nie...
:-((
> Prawdziwe oblicze tego kultu destrukcyjnego poznaliśmy dopiero później
"destrukcyjnego"??? A czemu dla mnie nie okazał sie destrukcyjny?
> zaczął przynosić do domu i czytać coraz więcej książek z tekstami
założyciela
> sekty - Prabhupady.
U siebie w domu tylko pod ręką policzyłem 26 poblikacji literatury
wedyjskiej. Wszystkie przeczytałem, a niektóre po kilka razy. No i żyje
normalnie. Mam rodzinę i dzieci w wieku około 18 lat.
> odmawiał tzw. mantrę "Hare Kryszna, Hare Kryszna, Rama, Rama...", było już
za
> późno na wyciągnięcie go z tego uzależnienia
też odmawiałem...i do dzis myśle czemu sie nie uzależniłem...
;-(
Czyli to nie zależy od mantry lecz od osobistych skłonnosci!
> Znikał też na całe dnie i
> wyjeżdżał do ośrodków sekty. Często zamiast w szkole przebywał wśród
wyznawców
> kultu, gdzie odurzano go kadzidełkami i wprawiano w trans za pomocą
> ekstatycznych tańców i śpiewów...
A gdzie byli rodzice i ich wpływ?
/Mnie jakoś kadzidełka nie odurzyły :-)
Ani tance.
Ani śpiewy./
Jego "bogiem" stali się liderzy sekty,
> tzw. "mistrzowie duchowi", którym oddawał pokłony i poświęcał swoje
wszystkie
> myśli.
Tak...te pokłony, to faktycznie element manipulacji. Mnie jednak nie wzieły.
> Dość szybko zauważyliśmy, że coś złego dzieje się z synem od kiedy zaczął
> uczęszczać na spotkania sekty.
Szybko? Nierozśmieszajcie mnie...
> Zaczęliśmy
> czytać przynoszone przez niego broszury i z przerażeniem dostrzegać czego
> naprawdę uczą.
Ja jak naprawdę czytałem i Wasz syn by mnie spotkał to odszedłby od owych
"bhaktów".
> Zaczął kłamać,
> wyciągać od nas pieniądze mówiąc, że potrzebuje na szkołę, a tak naprawdę
to
> wspierał finansowo sektę i kupował przeróżne akcesoria kultowe, zaczął
wykradać
> z domu przedmioty dla sekty...
"Wyciągać"? - oto przejaw wiedzy o swoim dziecku! I jego życiu.
> W domu nie brakowało mu też miłości i ciepła.
Aha! ;-)
Ale ja w to nie wierzę...
> Nikt nie
>widywał go z butelką piwa albo z papierosem. Wystarczy zapytać o to naszych
> sąsiadów, którzy do dziś pamiętają go jako porządnego chłopca. Czas
mijał...
Nieporządny nie zostanie takim "surowym bhaktą" tak szybko!
Lepiej czasem mieć nieporządnego ;-)
> Jej liderzy powoływali się m.in. na
> rzekomo pozytywne wyniki badań naukowych ich diety,
Trzeba mieć swój rozum.
>
> Ich dieta polega ...na zakazie spożywania ...
> cebuli, szczypiorku, grzybów, wielu produktów mlecznych i roślinnych,
nawet w
> szczątkowych ilościach.
Jak ja wiem, to nie jest prawdą do końca.
Często obowiązuje zakaz przyrządzania potraw
> zawierających nawet śladowe ilości mąki i roślin strączkowych, co poważnie
> ogranicza spożywanie białka...
Bzdura. Jeden dzień w m-cu jest taki zwyczaj nie wymagany. Kto chce to
stosuje. To tak jak u katolików - kto chce ten jedzie do papieża. ;-)
Cały kalendarz postów i głodówek liczy
> kilkanaście stron maszynopisu.
A na ile lat był ten kalendarz?
Stwierdziliśmy, że ta dieta nie ma nic wspólnego
> ze "zdrowym żywieniem". Jednak wtedy syn miał już tak "wyprany mózg", że
nawet
> nie zauważył jak okropnie schudł, a tylko stale powtarzał: "ja nie jestem
tym
> ciałem".
Aż zapomniał, że Krsna kazał ciałem też sie opiekować, bo jest cennym
narzędziem do zbawienia?
> Prosiliśmy liderów sekty, aby uszanowali nasze prawa rodzicielskie i nie
> angażowali go w tak intensywne praktyki.
Czemu mnie nikt nie angażował? A znałem bhaktów parę lat!
> na leczenie szpitalne, gdzie chciał kontynuować posty i odmawiał jedzenia,
bo
> pożywieniem szpitalnym mógł się "duchowo zanieczyścić". Ale wtedy
krysznowcy
> jakoś o nim zapomnieli.
Jak to niedoskonali ludzie ;-(
> Rozpacz naszą pogłębiła sytuacja oskarżeń lekarzy kierowanych pod naszym
> adresem: "Co zrobiliście z tym chłopcem? Dlaczego on tu nie chce niczego
jeść?
> Czy brał jakieś narkotyki?" To był po prostu obłęd!
Prawda w oczy kole...
>Lekarze nie mogli
> zrozumieć, że to sekta zabroniła mu przyjmowania pożywienia od
"niewielbicieli
> Kryszny", bo "może się duchowo skalać", oraz że tak silny wpływ może mieć
na
> człowieka grupa praktykująca religijność destrukcyjną.
Nie dziwie sie...widzą, że chłopak ma rodziców...a tak jakby nie miał...
> Po wyjściu ze szpitala krysznowcy sobie o nim
> bowiem "przypomnieli". On też "chciał" do nich wrócić
O czym to swiadczy, ze miał silniejszy związek niz z rodzicami?
Aha...zaczarowali go...
> kultu, m.in. na farmę do Czarnowa. Byliśmy już zupełnie bezsilni...
...hmmm...niestety, to prawda...ta bezsilność, to nieumiejętność kontaktu z
własnym dzieckiem i nieumiejętność
ukazania mu jego błędnego działania i rozumienia pewnych rzeczy.
> Zapakowali z synem do samochodu co watrościowsze przedmioty i
> odjechali. Syn zamieszkał gdzieś we wspólnocie... Wszystko to trwało
dalsze dwa
> lata. W końcu zrozumiał, że jest wykorzystywany do celów nie mających nic
> wspólnego z rozwojem duchowym i zerwał z sektą i jej praktykami
kultowymi...
A widzicie! Zmądrzał po czasie. A gdzie byli jego mądrzy rodzice, których
obowiązkiem jest pouczać i przyśpieszać zrozumienie?
> Nadal jeszcze nie możemy otrząsnąć się ze skutków szkodliwego
oddziaływania
> tego kultu na naszego syna.
Chyba z głupoty syna...no i swojej niewiedzy...
> gdyby przywódcy tego związku wyznaniowego
> reprezentowali uczciwą religię, o zdrowych zasadach etyczno - moralnych, a
nie
> kult oparty na obłudzie, fałszywych obietnicach i zastraszaniu.
A czym straszyli? Piekłem?
Liderzy sekty,
> kiedy stało się nieszczęście, wyparli się wszystkiego. Zaczęli obłudnie
> twierdzić, że kontakty syna z ruchem były sporadyczne i on sam narzucił
sobie
> tak ostre reguły.
Bo napewno sam.
Najwygodniej winić innych tylko nie swojego synka.
> Zainteresowanych szczegółami zjawisk patologicznych w sekcie Hare Kryszna
> odsyłamy do wspomnianej wcześniej pracy doktorskiej Anny E. Kubiak, gdzie
można
> znaleźć opis metod psychomanipulacji (...). Potwierdzają to choćby
> same tytuły rozdziałów i podrozdziałów jak: "Instytucja
> totalna", "Izolacja", "Degradacja osobowości", "Unieważnianie
dotychczasowych
> znaków tożsamości", "Piętnowanie", "Poniżanie i dryl", "Pozbawianie
> samodzielności", "Dyktatura kontrolerów" itp.
:-)) A gdzie nie ma tej psychomanipulacji???
Już od dziecka manipuluje nami społeczeństwo poprzez religie, układy,
poltyke, partie itd.
Ehhh...zasrane te życie ludzkie...
> Hare Kryszna to wyjątkowo nieudany przeszczep religii wschodnich na
rodzimy
> grunt. A wydawać by się mogło, że przecież nie może nieść nic złego
przepojona
> szczerą duchowością ideologia, popierana przez liczne autorytety i
stanowiąca
> alternatywę dla życia pełnego pośpiechu w pogoni za karierą i
pieniądzem...
Ja też myslę, że jest nieudany ;-)
Ale która religia jest udana? :-))
No...może satanizm ;-)))) bo z założeń mają być źli i niedoskonali, zatem
spełniają zasady swojej religii.
Ale ja nie polecam satanizmu, bo wpedzi do piekła :-)
> Zrozumieliśmy, że Hare Kryszna może być wyborem tylko dla mocnych, w pełni
> dojrzałych ludzi
Tak
> - cwaniaków umiejących zrobić na tej ideologii niezły interes.
Też.
> Paradoksem zaś jest, że sekta wciąga nastolatków o nie wykształconej
jeszcze
> osobowości, ludzi wrażliwych i idealistów szukających oparcia w grupie
> rówieśniczej, w której stają się ślepymi narzędziami do realizacji celów
jej
> lidera.
> Zofia i Lech Rugałowie
Wciąga. Ale tylko niektórych. Tych których nie wciągneli rodzice.
Takim oszczeganiem wiele nie osiągniecie. Wręcz nic.
Nie tędy droga.
Uczcie raczej rodziców by mieli lepszy kontakt z własnymi dziećmi. To niech
rodzice zapoznają dzieci z innymi religiami, a nic ich nie zaskoczy.
Pozdrawiam
Arek Omita
Chrzanisz jak każdy teoretyk. Gdybyś miał praktycznie przez to przejść
inaczej byś tu "śpiewał"
1) I to już załatwia sprawę, że jest absolutnie nieszkodliwy
2) A jeżeli mimo to jest szkodliwy, to patrz pkt 1):
3) Nigdy i nigdzie nie wolno mówić o Hare Kryszna sekta
(Ha, ha, ha!!!)
Jest idiotyczna jak i Twoje argumenty
> Jest idiotyczna jak i Twoje argumenty
Wlasnie w tym niestety rzacz - jest idiotyczna bo oparta na TWOICH
argumentach...
> 1) I to już załatwia sprawę, że jest absolutnie nieszkodliwy
Tego nikt nie powiedzial... jak i tego ze chrzesciajnstwo jest zlotym
srodkiem na cale zlo tego swiata...
> 2) A jeżeli mimo to jest szkodliwy, to patrz pkt 1):
J.w.
> 3) Nigdy i nigdzie nie wolno mówić o Hare Kryszna sekta
Nie jest poprawnie mowic ze Hare Kryszna jest sekta gdyz z definicji sekty
wynika co innego (prostaku)...
Ktos tu mowil o prawie krytyki... To ty chrzanisz jak potluczony a wine za
swe bledy rodzicielskie probujesz zwalic na innych (w tym przypadku ruch
religiny choc gdyby nie byli to Hare Kryszna to z pewnoscia trafilby do
innych, moze nawet zancznie gorszym, w najlepszym zas razie do oazy).
Myslisz ze jak jakas goniaca za paranoramalna sensacja gazeta wydrukowala
twoj list to jestes w tej dziedzinie autorytetem(praktykantem)??? Gdyby nie
takie zale nadsylane przez ograniczonych emocjonalnie jednostki,
nieprzystosowane do realnego rzycia, kolejny numer nie zobaczylby swiatla
dziennego!
Mowa o praktycznym przejsciu... Znalazl sie praktyk... Nie raz nagabywano
mnie i moje dzieci (od HK, poprzez SJ do ksedza po kolendzie ktry przychodzi
do mojej matki). Jak czlowiek ma dostateczna wiare w samego siebie, nie
potrzebuje papki ktora kupcza kaplani wszelkiego rodzaju sekt i wyznan
prowadzacych do jedynej sobie slusznej prawdy. Jak ci tak przeszkadzakli HK
to trzeba bylo skrzyknac kilku sosiadow, katolikow, wparowac do siedziby HK
ze sztachetami i zrobic tam porzadek w jedyny sluszny sobie sposob
(zostalibyscie puzniej przez sad lagodnie potraktowani jako przedstwiciele
dominujacej w tym kraju religi, moze nawet uniewinnila by was opinia
publiczna)...
>Wciąga. Ale tylko niektórych. Tych których nie wciągneli rodzice.
>Takim oszczeganiem wiele nie osiągniecie. Wręcz nic.
>Nie tędy droga.
A jednak już kilku ostrzegliśmy i pomogło...
>Uczcie raczej rodziców by mieli lepszy kontakt z własnymi dziećmi. To niech
>rodzice zapoznają dzieci z innymi religiami, a nic ich nie zaskoczy.
I to właśnie staramy się robić, także na tym forum. Niestety, zamiast
podziękowań muszę cierpliwie znosić często niewybredne ataki niektórych
dyskutantów.
A co do zapoznawania dzieci przez rodziców z innymi religiami, to najpierw
sami rodzice by musieli się dokształcić. Nie wiesz czasami gdzie? Bo to co
ostatnio mówią media i ta cała darmowa reklama sekty Hare Kryszna przez
Owsiaka na słynnym Wodstocku, wspieranie ich przez burmistrza i władze
lokalne Żar na pewno nie ułatwią takiej edukacji...
Proponuję zajrzeć na strony:
http://free.ngo.pl/rorij/
http://www.thfac.poznan.pl/PWT98/psyche/zielinsk.htm
http://www.thfac.poznan.pl/PWT98/psyche/mechan.htm
http://www.thfac.poznan.pl/PWT98/psyche/inf2.htm
http://www.psychomanipulacja.pl/
Gdyby wypowiedz byla obiektywna nie byloby tylu atakow...
> A co do zapoznawania dzieci przez rodziców z innymi religiami, to najpierw
> sami rodzice by musieli się dokształcić. Nie wiesz czasami gdzie?
Wszedzie gdzie sie da... a jak sie nieda to zawsz emozna zaznajomic dziecko
ze sposobem analogicznego rozumowania...
> Bo to co
> ostatnio mówią media
Nooo. jak sie chce wychowanie zzucic na medzia...
> i ta cała darmowa reklama sekty Hare Kryszna przez
> Owsiaka na słynnym Wodstocku, wspieranie ich przez burmistrza i władze
> lokalne Żar na pewno nie ułatwią takiej edukacji...
> Proponuję zajrzeć na strony:
> http://free.ngo.pl/rorij/
> http://www.thfac.poznan.pl/PWT98/psyche/zielinsk.htm
> http://www.thfac.poznan.pl/PWT98/psyche/mechan.htm
> http://www.thfac.poznan.pl/PWT98/psyche/inf2.htm
> http://www.psychomanipulacja.pl/
J.W. Informacje o innych religiach nie sa przedstawiane obiektywnie. Trudno
wymagac obiektywizmu od jednego wyznania w stosunku do innych...
Sekta to pojęcie wieloznaczne. Definicji jest wiele. W sensie
religioznawczym Hare Kryszna jest sektą (bezdyskusyjnie mądralo) ale na
Zachodzie określana jest terminem: "cult" co ma bardzo negatywne znaczenie
jako odpowiednik polskiego pojęcia "kult destrukcyjny"
Zob np."Popularna Encyklopedia Powszechna" Pinnex , tom XVII s.132
>Sekta to pojęcie wieloznaczne. Definicji jest wiele. W sensie
>religioznawczym Hare Kryszna jest sektą (bezdyskusyjnie mądralo) ale na
>Zachodzie określana jest terminem: "cult" co ma bardzo negatywne znaczenie
>jako odpowiednik polskiego pojęcia "kult destrukcyjny"
>Zob np."Popularna Encyklopedia Powszechna" Pinnex , tom XVII s.132
>
sorry, ze sie wtrace ale czy ty nie jestes czasami reprezentatnem sekty
watykanskiej?
> Sekta to pojęcie wieloznaczne. Definicji jest wiele.
Ale jako przedstwiciek tego kraju (zakladam w nim zyjacego) jest w tym kraju
definicja oficjalnie obowiazujaca a HK pasuje do niej jak garbaty do
sciany... Dla ciebie moze nadrzednym prawem jest watykan ale dla mnie jednak
nadal Konstytucja RP
Czy chdzi ci o obywatelstwo Watykanu czy o jakieś powiązania w postaci
czarów i telepatii?
> J.W. Informacje o innych religiach nie sa przedstawiane obiektywnie.
Trudno
> wymagac obiektywizmu od jednego wyznania w stosunku do innych...
a co wg ciebie jest jest obiektywne? Bo ja jestem pewien,że tylko i
wyłącznie to co odpowiada twoim poglądom
> >Sekta to pojęcie wieloznaczne. Definicji jest wiele.
> Ale jako przedstwiciek tego kraju (zakladam w nim zyjacego) jest w tym
kraju
>definicja oficjalnie obowiazujaca a HK pasuje do niej jak garbaty do
>sciany...
pasuje ale...według koncepcji garbatego na umyśle...
>Dla ciebie moze nadrzednym prawem jest watykan ale dla mnie jednak
>nadal Konstytucja RP
Wcale nie Watykan, ale gdzie w Konstytucji przeczytałeś definicję sekty???
--
Pozdrawiam J.K.K
_____________________
Swietowit widzi wiecej...
bo ma cztery twarze!
Użytkownik "Lech Rugała" <rug...@poland.com> napisał w wiadomości
news:007801c1781b$e48731c0$b14da8c0@parasol...
>
> >sorry, ze sie wtrace ale czy ty nie jestes czasami reprezentatnem sekty
> >watykanskiej?
>
> Czy chdzi ci o obywatelstwo Watykanu czy o jakieś powiązania w postaci
> czarów i telepatii?
Trzeba mu wytlumaczyc jak chlop krowie na rowie przez dyszel... Chodzi o
przywudztwo Papieskie...
Jak ci sie kraj nie podoba to emigruj...
> Wcale nie Watykan, ale gdzie w Konstytucji przeczytałeś definicję sekty???
Polskie prawo i droga ustawodawcza nie konczy lecz zaczyna sie na
konstytucji a wniej zawarte jest ze kazdy ma prawo do wiary... Jesli chcesz
potepiac jakis ruch religijny wciagnij go pod wspolny mianownik z
pozostalymi a nie wybiurczo. NIE JESTES OBIEKTYWNY... Przemawia przez
ciebuie slepa nienawisc ktora wytkneli ci nawet ludzie z grupy
"wegetarianizm" - co ci strzelibo do lba by rowniez ich atakowac za swoje
wychowawcze niepowodzenie?
He, he, he... Wykaz mi choc jedna obiektywna prawde w sojej krucjacie...
Wcale sie nie dziwie ze syn przed toba spylil do "sekty". Jak bym mial
takiego starego tez bym wial gdzie sie tylko da by uniknac hipokryzji,
zaslepienia i swego przeswiadczenia o nieomylnosci... To musialo byc dla
niego strasznym ciezarem miec takiego nawiedzonego starego co go jeszcze
zmusza do biegania po gorach...
>
>>Popieram tych co unikają tego syfu, przez pół roku można robić
>>karierę lub nauczyć się czegoś. Armia nie uczy NICZEGO. Pić
>>wódkę potrafiłem już wcześniej.
>>
>
> Owszem, w dzisiejszych czasach niestety sytuacja jest taka, że czas
> spedzony w armii w wiekszosci przypadków jest mało produktywny.
> Niemniej jednak głosy w stylu "w armii wszystko jest chore",
> "psychiczne wypaczanie młodych ludzi", "maltretowanie" itp. padają
> najczęściej z ust osób, które kiepsko sobie radzą z awygodnymi
> sytuacjami.
A z czego mają sie cieszyć, nie każdy ma i nie każdy jest w stanie mieć
psychikę Brudnego Harrego czy innego Rambo jeżeli nie ma takowej to
żadna armia nie zrobi z niego żołnierza a najwyżej może go zapędzić do
psychiatryka.
Nie wiem czy zdajesz obie sprawe jaki element służy obecnie w "Zetce",
zostaje zebranetakie stado z dużym odsetkiem różnego rodzaju
wykolejeńców, trzymane jest w koszarach i nie mające NIC DO ROBOTY. Nie
powinno dziwić pojawianie sie zachowań rodem z subkultur więziennych,
szerzenie się alkoholizmu i narkomanii.
> Zwróć uwagę, że twój głos jako przeciwnika służby
> wojskowej miał zdecydowanie inny ton niż poprzednika.
> Czy armia nie uczy niczego - różnie mozna mówić - tak czy owak pewnym
> doświadczeniem dla psychiki jest.
Obecna polska armia jest chora. Trafienie w jej szeregi to w najlepszym
wypadku strata czasu w najgorszym rozstrój nerwowy i nałogi.
Rozmawiałem z jednym ze swoich obecnych współpracowników - Holendrem
który swoją służbę w armii wspomina jako jeden z najfajniejszych okresów
w życiu, nauczył się paru pożytecznych rzeczy (skoki spadochronowe,
nurkowanie, prawo jazdy na ciężarówki, obsługa urządzeń elektronicznych)
zwiedził kawałek swiata (gdzie oglądał nie tylko poligony) i miał
zapewnione w tym czasie intensywne kursy językowe, dostęp do internetu
itd itd.
Skoro nas nie stać na armię to po jaką cholerę utrzymujemy tego
pokomunistycznego kolosa???? Rozpędzić to w cholerę, zostawić
czterokrotnie mniejszą armię zawodową i skończyć w końcu z tym
udawaniem, że "silni, zwarci, gotowi" bo w rzeczywistości jest syf,
nałogi i stado debili ubranych w moro. W starciu bezpośrednim nawet
Belgia wdeptałaby nas w ziemię.
Cha..chacha...:-)))))))
Po pierwsze brak tu opisu całego doświadczenia i jego wyników...
No i jeśli to proste...to powinienem to powtórzyć w domu...
Tymczasem w domu mogę stworzyć życie z żoną zgodnie z tym jak to Bóg
udostępnił.
Poza tym nawet "stworzenie" bakterii to nie stworzenie istot ludzkich.
Arek Omita
:-))))))
Coż...:-)))) dla mnie Bhaktivedanta Swami Prabhupada nie jest kimś kto
wszystko potrafi doskonale wyjaśnić.
Jednak jego wyjaśnieniu nic nie można zarzucić. Nie ma w nim grzechu.
Nie jest bowiem grzechem to, gdy tłumaczy mówiąc, że Bóg Arjunie wybaczył.
No i kto nazywa postepowanie Arjuny niegodziwym?
Kto udowodnił, że takie było?
Mowa była o tym, że niektórzy ludzie mogliby takim je określić. Co nie jest
dowodem, że mieliby rację.
Bhakta na polecenie Krsny "MOŻE POSTĄPIĆ JAK NIEGODZIWIEC" ale tylko w
oczach innych. Co nie znaczy, ze ów czyn bedzie niegodziwy. Jakże więc
mógłby upaść? Nie upada, gdy czyn był koniecznością społeczną i sytuacyjną.
> Drżyjcie mięsożercy i wegetarianie i inni "niewierni" nie będący sługami
> Kryszny (bhaktami). Krysznowiec na polecenie swego guru, który jest
> reprezentantem Kryszny, może Was zabić, tak jak Arjuna na polecenie
Kryszny
> zabił swoich krewnych: swego dziadka, nauczyciela oraz bratanków...
Ale to naciagane... :-)))))))
A słyszałeś by jakis guru dał takie polecenie?
A inny bhakta je wypełnił?
Zatem nie wciskaj takiego kitu!
Arek Omita
>>HareKryszna jest zarejestrowanym i legalnie działającym ruchem religijnym.
>>
>
> 1) I to już załatwia sprawę, że jest absolutnie nieszkodliwy
To znaczy, że jako obywatel masz prawo do zapoznania się z ich statutem
(czy jak o się nazywa) i w przypadku zaobserwowania działalności
niezgodnej ze statutową złożyć doniesienie o przestępstwie do
najbliższej prokuratury.
> 3) Nigdy i nigdzie nie wolno mówić o Hare Kryszna sekta
Można, lecz w przypadku gdy tego określenia nie używa się w znaczeniu
nominalnym (=mała grupa religijna) ale w obelżywym przedstawiciel HK
maja prawo domagać się przed sądem zadośćuczynienia.
Dla zauważenia tej "drobnej różnicy" proszę zauważyć, że co innego
znaczy gdy określenia "naga małpa" używa antropolog na określenia Homo
sapiens a co innego gdy takie określenie rzuca jedna sąsiadka drugiej
podczas kłótni.
Liczą się intencje.
A tak a'propos sekty, to wszystkie religie zaczynały jako sekty a
traciły to określenie wraz ze wzrostem wpływów lub liczby wyznawców.
>
>>A to już wina rodziców. Dziecko trzeba "impregnować" na zapodawaną mu
>>demagogię, wykształcać w nim poczucie sceptycyzmu i krytycznego
>>spojrzenia na świat. Ale gdy każe mu się wierzyć bezkrytycznie w jedne
>>bajki a w inne nie, mimo, że nie są wcale głupsze to dzieciakowi
>>powstaje w głowie mętlik...
>>
>
> Widać, że zupełnie nic nie zrozumiałeś. Na początku nie była wiadomo ani
> dziecku ani nam, rodzicom, ze chodzi tu o agitację religijną.
Czyli dziecko nie było wychowywane w duchu żadnej religii ????????
Nie była mu wpajana wiara w irracjonalne zjawiska?????
> Sekty? Kto o nich wtedy słyszał?
No, bez przesady. O takim na przykład Kościele Katolickim mało kto w
Polsce nie słyszał (głusi nie słyszeli)
> Jeżeli grupa przedstawia się za ruch na rzecz ekologii i
> zdrowego żywienia, podaje jakieś naukowe "dowody", to skąd można wiedzieć,
> że to sekta.
Wysłuchać argumentów i kierować się własnym rozumem wybierając z
zapodawanych treści tylko to co nam odpowiada.
> Wniosek jest prosty. Łatwo teraz krytykować i obwiniać rodziców znając już
> wszystkie fakty.
Nie, nie jest łatwo. Wina rodziców nie leży w tym, że nie dostrzegli, że
dana organizacja jest sektą, ale w tym, że wychowali dziecko na wyznawcę
religijnego będącego w stanie bezkrytycznie wierzyć nawet w życie po
śmierci, gdy kogoś się tak urobi to przyswoi sobie każdą bzdurę jako
prawdę objawioną.
Takie wychowanie jest jak przygotowanie roli. Gdy jest gleba to ziarno
zawsze się znajdzie.
Gdyby nauczono dziecko odporności na aburdy to niegroźna by mu była
żadna religia ani ideologia.
> Zgadza sie i wlasnie z tego powody nie mozna jednakowo patrzec na ruch
> religijny czy wyznaniowy ktory ma 30 czlonkow a taki ktory ma 30 000 000
> czlonkow.
Tak...a do tego warto rozroznic jaka kwestie sie omawia....Tez,ktore glosi
powyzszy czy tez praktycznego ich zastosowania....Coz...sam ruch HK nie ma
nazbyt duzego wplywu na zycie (opinia publiczna oddzialuje w bardzo widoczny
sposob,o czym swiadczy chociazby przynaleznosc do KK) przecietnego
Polaka...inaczej jest z KK....co powoduje szersze zainteresowanie
tematem....
Chcialabym zdementowac jedna pogloske...w swietle prawa polskiego
Towarzystwo Swidomosci K. nie jest sekta....
Z powazaniem Lania
>>>P.:Kiedy w przyszlosci?Jesli naukowcy znaja proces stworzenia,dlaczego
>>>
> nie
>
>>>moga stworzyc zycia teraz?
>>>
>>Jak na istotę duchową jest nieco niedoinformowany. Przecież już w
>>zeszłym roku jako produkt jakiegoś doświadczenia powstało COŚ
>>przypominającego prymitywny organizm metabolizujący w oparciu o
>>zewnętrzne procesy chemiczne (tak jak pierwotne "bakterie" siarkowe).
>>ElliAt
>>
>
> Cha..chacha...:-)))))))
> Po pierwsze brak tu opisu całego doświadczenia i jego wyników...
> No i jeśli to proste...to powinienem to powtórzyć w domu...
> Tymczasem w domu mogę stworzyć życie z żoną zgodnie z tym jak to Bóg
> udostępnił.
??? Z żoną nie tworzysz żadnego "życia", lecz powielasz już istniejące.
>
> Poza tym nawet "stworzenie" bakterii to nie stworzenie istot ludzkich.
????
A dlaczego mielibyśmy "sztucznie" tworzyć ludzi???? W jakim celu?
> Ale to naciagane... :-)))))))
> A słyszałeś by jakis guru dał takie polecenie?
> A inny bhakta je wypełnił?
> Zatem nie wciskaj takiego kitu!
> Arek Omita
Nie slyszalam o morderstwie,ktore bylo wynikiem "rozkazu" Mistrza
duchowego...
Jednakze same zakazy i nakazy....to temat nieodlacznie zwiazany z HK...
Znam wiele takich przypadkow...gdzie osoba wyrzekala sie rozych przyjemnosci
...tylko na skutek sugestii swego guru..
Przyklad: bhaktince studiujacej psychologie...jej mistrz zabronil przez pol
roku czytac ksiazki....zwiazane z psychologia....po tym czasie..listownie
powiadomil ja,ze "zakaz"ten jest juz nieaktualny...Co wy na to....brzmi
znajomo??
Z powazaniem Lania
A ogladasz Wiadomosci (tudziez czytasz prase)...???!!!
Z powazaniem Lania
Pzdr
Paweł
ROTFL and ROTFL again
Paweł
Pzdr
Paweł
PS Smutne to...
Panie Rugała...
Rozumiem pana wątpliwosci i zarzuty. Są logiczne. Jednak pomijają kilka
informacji które należy umieścic w danym problemie, a wyjasnienie tez bedzie
logiczne.
Nie chodzi o zabicie dziadka. Arjuna był wegeterianinem i nie chciał nikogo
zabijać. Była wojna. Arjuna mimo, że był wojownikiem - żołnierzem i miał
obowiązek walczyć, gdy zobaczył iz po przeciwnej stronie bedą walczyc
niektórzy członkowie jego rodziny, to postanowił sie wycofać z walki i
wycofać sie z życia społecznego. Nie mógł znieść, że po przeciwnych stronach
frontu stoją członkowie rodziny.
Bhagavad-gita, Rozdz. I :
Tekst 28
Arjuna rzekł: Mój drogi Krsno, widząc swoich przyjaciół i krewnych,
wszystkich tak rozpalonych duchem walki, czuję drżenie w kończynach mego
ciała, a suchość trawi mi usta.
Tekst 29
Całe moje ciało drży i jeżą mi się włosy. Mój łuk Gandiva wyślizguje mi się
z rąk, a skóra moja płonie.
Tekst 30
Nie jestem w stanie pozostać tutaj ani chwili dłużej. Zapominam się i czuję
zawrót głowy. Przeczuwam jedynie zło, o zabójco demona Keśi.
Tekst 31
Nie rozumiem, jakież to dobro może wyniknąć z zabicia moich własnych
krewnych w tej walce ani nie mogę, mój drogi Krsno, pragnąć zwycięstwa,
królestwa ani szczęścia.
Teksty 32-35
O Govindo, jakież znaczenie może mieć dla nas królestwo, szczęście albo
nawet samo życie, gdy ci wszyscy dla których możemy tego pragnąć,
zgromadzili się tutaj, na tym polu bitwy? O Madhusudano, kiedy nauczyciele,
ojcowie, synowie, dziadkowie, wujowie, teściowie, wnuki, szwagrowie i
wszyscy krewni gotowi są oddać swoje życie i własność, i stoją teraz oto
przede mną, dlaczego mamże pragnąć ich śmierci, nawet chociaż w przeciwnym
wypadku oni mogliby zabić mnie? O żywicielu wszystkich stworzeń, nie jestem
gotów walczyć z nimi, nawet w zamian za wszystkie trzy światy, nie mówiąc
już o ziemi. Jaką przyjemność będziemy mieli z zabicia synów Dhrtarastry?
Tekst 36
Skalamy się grzechem, jeśli zgładzimy takich napastników. Nie przystoi nam
zabijać synów Dhrtarastry i naszych przyjaciół, o Krsno. Cóż przez to
zyskamy, o mężu bogini szczęścia, jakże będziemy mogli być szczęśliwi,
zabiwszy naszych własnych krewnych?
Teksty 37-38
O Janardano, ludzie ci, opanowani przez chciwość, nie widzą niczego złego w
zabiciu rodziny ani w kłótni z przyjaciółmi, ale dlaczego my, wiedząc, że
unicestwienie rodziny jest zbrodnią, mielibyśmy tutaj splamić nasze serca?
Tekst 44
Niestety, jakież to dziwne, że przygotowujemy się do popełnienia tak
straszliwego grzechu. Powodowani żądzą posiadania rozkoszy królewskich,
jesteśmy zdecydowani zabić naszych własnych krewnych.
Tekst 45
Lepiej byłoby dla mnie, by synowie Dhrtarastry, z orężem w ręku, zabili mnie
nieuzbrojonego i nie stawiającego oporu na polu walki.
Z powyższych słów Arjuny wyraźnie widzimy jego właściwą postawę wynikającą z
jego uczuć. Zapomniał, że jest wojownikiem i ma okreslone obowiazki.
Zapomniał, iż jest wojna, a on stoi po właściwej stronie. Jako żołnierz
musiał spełnić swoje obowiązki. Bez wzgledu na to czy mu sie to podoba.
Zdominowały go uczucia rodzinne w miejsce stania po właściwej stronie i w
miejsce dążenia do walki o sprawiedliwość. Chciał postawić wyżej część
członków swojej rodziny niż słuszną sprawę. Rodzina okazała sie dominująca i
ważniejsza niż prawda o którą powinien był walczyć!
Jakże często jest to bolączką naszego społeczeństwa! Każdy stara się tylko
by się "nachapać" dla siebie, rodziny i znajomych, a ze to nie w zgodzie z
normami społecznymi i sprawiedliwościa społeczną to nikogo nie obchodzi.
Najważniejsza jest rodzina. Identycznie jak w mafii.
Dlatego Krsna mu odpowiedział:
Bhagavad-gita, Rozdz. II :
Tekst 2
Najwyższa Osoba Boga rzekł: Mój drogi Ajuno, jak to się stało, że opadły cię
tak nieczyste myśli? Nie przystoją one człowiekowi, który zna prawdziwą
wartość życia. Nie prowadzą one na wyższe planety, ale do utraty czci.
Tekst 3
O synu Prthy, nie poddawaj się tej hańbiącej niemocy. Nie przystoi to tobie.
Porzuć tę małostkową słabość serca i powstań, pogromco wroga.
Tekst 31
Biorąc pod uwagę swój specyficzny obowiązek ksatriyi /wojownika/, powinieneś
wiedzieć, że nie ma dla ciebie lepszego zajęcia niż walka według religijnych
zasad. Nie powinieneś zatem wahać się!
Tekst 33
Jeśli jednak nie spełnisz swego religijnego obowiązku walki, wtedy z
pewnością dopuścisz się grzechu, jako że zlekceważysz swoje obowiązki. W ten
sposób stracisz sławę wojownika.
> Jakie nasze państwo jest naiwne. Zwalnia od służby wojskowej wyznawców
> religii, która uczy, że podczas wojny trzeba zabijać, i to nawet własną
> rodzinę, swoich krewnych: dziadka, szwagrów...
> Lech
Zwalniają bhaktów? Widocznie tych, którzy nie chcą być ksatriami
/żołnierzami/ a chcą byc braminami /kapłanami/.
Ich wybór.
Gdy jednak ktoś jest żołnierzem, to niech będzie żołnierzem.
Gdy ktoś jest ministrem, to niech rządzi dla dobra kraju zamiast brać
łapówki dla wzbogacenia swojej rodziny i zubażając tym samym swój kraj.
Tego uczy Krsna, by każdy robił to co powinien.
Pozdrawiam
Arek Omita
Kitu??? Jednak, były skandaliczne zdarzenia w USA, a guru Bhaktipada był
powiązany z serią morderstw w na farmie Hare Kryszna w Zachodniej Wirginii.
Oto kilka danych na temat Międzynarodowego Towarzystwa Świadomości Kryszny
(ISKCON) z amerykańskiego opracowania z 1987 roku:
Jedną z dużych różnic pomiędzy ruchem Czaitanii w Indiach a Krysznowcami
jest używanie sankirtanu.
JOE: Sankirtan w Indiach nie oznacza zarabiania pieniędzy. W Stanach oznacza
właśnie zarabianie i rekrutację członków. W Indiach sankirtan oznacza
wyjście na zewnątrz i odprawianie nabożeństw, śpiewanie imienia Kryszny i
kierowanie uwagi na Krysznę. Jeśli ludzie ci coś ofiarują, to możesz przyjąć
żywność, kwiaty, cokolwiek, ale nigdy nie prosisz o pieniądze. To jest
niedopuszczalne w ich tradycji. Natomiast w USA Krysznowcy sprzedają rzeczy
bez mówienia w międzyczasie kim są.
MRR: Czym był dla ciebie sankirtan?
MARY: Z kobiecej perspektywy wszystkie kobiety to muszą robić. Mężczyźni,
kiedy są "bhaktami" ["sługami Kryszny" - przyp. red.], kiedy właśnie
przyłączyli się do ruchu, mogą to robić. Oni wtedy próbują wysyłać na ulice
mężczyzn. A kobiety muszą to robić. To było straszne.
MRR: Co mówiłaś ludziom, żeby ci coś ofiarowali?
MARY: Że dam im plakietkę "LOVE NEW YORK". Mówiłam, że to jest datek na
głodujące dzieci albo na drukowanie książek przeznaczonych do więzień lub
szpitali. A następnie próbowałam wyciągnąć od nich jak najwięcej pieniędzy.
MRR: Czy instruowano cię jak to robić?
MARY: W pewnym sensie. Mówiło o tym wielu ludzi. Oni mieli swój program
żywnościowy Food For Life (Żywność Dla Życia), więc mogli mówić, że
dokarmiamy ludzi. Ale to nie z sankirtanu pochodzi większość pieniędzy
przeznaczonych na ten cel, lecz z dotacji rządowych. Większość pieniędzy z
sankirtanu nie idzie na żywienie ludzi.
MRR: Czy byłaś kiedykolwiek z tego powodu aresztowana? (w USA, w niektórych
stanach żebractwo jest zakazane)
MARY: Byłam aresztowana naprzeciwko American Airlines. Wkroczyliśmy na ich
teren. W pewnym sensie wierni, którzy zostali aresztowani podczas
sankirtanu, traktowani są jak męczennicy. Nie dostarczono mi obrońcy.
Musiałam mieć obrońcę z urzędu.
MRR: Dlaczego nie dali ci prawnika?
MARY: Ponieważ nie wydają żadnych swych pieniędzy na wiernych. Twierdzili,
że to ja jestem winna. Razem ja i przyjaciółka, licząc czas, jaki
spędziliśmy w areszcie i więzieniu, zmarnowałyśmy (jak oni obliczyli) ok.
1000 dolarów. Słyszałam również opowieść o mężczyźnie, który był wysłany,
aby zarobić, w nielegalne miejsce (zawsze nas wysyłano w takie miejsca,
ponieważ tam można więcej zarobić) i został aresztowany. Szef odpowiedzialny
za sankirtan przyszedł do aresztu i wrzeszczał na niego: "Dlaczego tam
poszedłeś? Mówiłem ci, żebyś tam nie szedł!" i kompletnie go skompromitował.
A on był tam wysłany. Oni często tak postępują z wiernymi. Robią to cały
czas. Jest mnóstwo wiernych, którzy wożą narkotyki. Oni nawet o tym nie
wiedzą, a są jedynymi, którzy idą do więzienia. Jest wielu wiernych, którzy
są namawiani do szmuglowania narkotyków i wielu takich, którzy nie wiedzą,
że je przemycają.
Oto kilka danych na temat ruchu Hare Kryszna:
- W Amsterdamie: Gregory Martin Gottfried "Guru Kripa" lider ISKCON w
południowej Azji i pierwszy prezydent świątyni w Tokio oraz inny wierny
zostali aresztowani za próbę przemytu 2 kg heroiny;
- W Bombaju: trzech mnichów (jeden Amerykanin) zostało aresztowanych po
tajemniczej śmierci tancerza walczącego z kobietą;
- W Gainsville, na Florydzie: policja oskarża prezydenta miejscowej świątyni
o sprzedaż broni poprzez ogłoszenia w prasie;
- W Anglii: wierny Hare Kryszna został złapany z 65 funtami haszyszu;
- Na Hawajach: jeden wierny został aresztowany za posiadanie morfiny;
- W Sacramento, w Kalifornii: policja zatrzymała wyznawcę Hare Kryszna z
czterema pistoletami i czterema karabinami;
- W Los Angeles: policja oskarżyła jednego wiernego o posiadanie i ukrywanie
broni, w tym półautomatycznego karabinu, oraz innego wiernego o noszenie
pistoletu pod ceremonialną szatą;
- Prasadam Distribution inc., fabryka spożywcza Krysznowców została
oskar-żona przez agentów federalnych o "pranie brudnych pieniędzy";
- Dhrtavrata Das, inaczej Joseph Shelton Davis został skazany za porwanie i
morderstwo dla zysku na potrzeby ISKCON;
- W Dallas: wierny Kryszny uciekł z więzienia, aby wykonać specjalny nakaz
świątyni i został ponownie aresztowany w Bourne, w Teksasie za włamanie do
kościoła luterańskiego z wiernymi ze świątyni w Houston. Nakłonił go do tego
"guru Tamal Krishna";
- W 1980 roku u kilku liderów ruchu znaleziono literaturę i pamiątki
nazistowskie;
- W Philadelphii: udowodniono jednemu wiernemu próbę przemytu 3 funtów
opium, które miały być przeszmuglowane w trzech statuetkach Buddy;
- W Niemczech: ISKCON wynajął osiemnastu prawników broniących frankfurcką
świątynię przed zarzutami o polityczne szwindle, uprowadzanie dzieci,
oszustwa podatkowe, fałszowanie paszportów, nielegalne posiadanie
rewolwerów, karabinów i amunicji;
- Wierny podróżujący z Kanady do USA został zatrzymany za przemyt marihuany
i tysięcy niezadeklarowanych dolarów;
- W Toronto: liderzy ruchu zostali oskarżeni o nierozliczenie się z darowizn
w wysokości miliona dolarów;
- W San Diego: ukryta kamera zarejestrowała wyznawcę Kryszny w przebraniu
Świętego Mikołaja proszącego o dotacje i mówiącego dającym, że fundusze
przeznaczone są na UNICEF;
- W Berkeley, w Kalifornii: Wiliam Benedict założyciel świątyni w San Diego
i pierwszy prezydent świątyni w Berkeley zgłosił zaginięcie swej aktówki z
pieniędzmi i kartami kredytowymi świątyni. Był zdumiony, kiedy odkrył, że
świątynia Mt. Kailasa zamówiła wykładaną płytkami podłogę wartości 1700
dolarów i zapłaciła jego kartami kredytowymi. Przypuszczalnym sprawcą był
Ralph Pugliese, in. Dino Bhandu, osobisty sługa "guru Hansadutty", który
szybko zbiegł do Azji. Wkrótce potem tokijska policja dostała nakaz
aresztowania Puglise'a za kradzież trzech klejnotów, w tym diamentu wartego
43 tysiące dolarów;
- W Orange Country, w Kalifornii: handlarz narkotyków związany z ruchem
Kryszny wynajął mafijnych morderców, aby zabili rywala handlującego kokainą
Stevena Boyana;
- Aleksander Kulik, mecenas ISKCON powiedział, że dostarczył 2 miliony
dolarów z handlu narkotykami Prabhupadzie, i że podróżował po świecie jako
jego osobisty sponsor;
- W 1977 r. jedenastu bengalskich wieśniaków zostało zranionych ogniem
artyleryjskim ze świątyni ISKCON, którą wieśniacy szturmowali źli na
wyznawców Hare Kryszna za to, że zbili ich sąsiada. Dziewięciu Krysznowców
zostało aresztowanych na podstawie oskarżenia o strzelanie do nieuzbrojonego
tłumu i nielegalnego posiadania broni palnej;
- W Płd. Kalifornii: siedmiu wiernych, włączając w to prezydenta świątyni w
Laguna Beach, zostało zatrzymanych w związku z uczestniczeniem w przemycie
haszyszu wielomiliardowej wartości, a dwóch następnych oskarżono o
posiadanie 3 kg kokainy, następny był oskarżony o posiadanie więcej niż
funta czystej heroiny;
- W Płn. Kalifornii: policja odkryła kilka arsenałów broni i fabrykę
amunicji należące do Krysznowców oraz zatrzymała jedenastu wiernych
oskarżonych o popełnienie osiemnastu przestępstw, w tym rozboje z bronią w
ręku, włamania, kradzieże samochodów i posiadanie karabinów maszynowych;
- Wyznawcy Hare Kryszna Dan Reld i Thomas Drescher zostali skazani za
morderstwo wiernego w Zach. Wirginii Charlesa St. Denisa...
To nie jest kwestia upadłości wiernych tu czy tam. Ich poczynania mają
miejsce za wiedzą, a często za zgodą ich liderów. Motywem są pieniądze.
Prabhupada wiedział co się dzieje, ciągnęło go bogactwo. Mógł z tym
skończyć, ale pozwalał temu się dalej kręcić.
Wyznawcy Hare Kryszna wierzą, że przeważają ponad prawem. Wierzą, że kiedy
kto nie jest Krysznowcem łamie boże prawa, ale członkowie Hare Kryszna nie
muszą się stosować do praw społecznych.
MRR: Czy w świątyni znajdowała się broń?
STEVE: Przeprowadzono rewizję w świątyni w Toronto, ponieważ prezydent tej
świątyni rzekomo ukradł ponad milion dolarów z dotacji na rzecz społeczności
indiańskiej. Indianie donieśli policji, że widzieli broń w świątyni.
Posiadanie broni w Kanadzie jest nielegalne. Można mieć karabin, ale broń
ręczna jest zupełnie nielegalna. Policja zrobiła obławę i znaleziono broń.
Jeden z detektywów zadzwonił do mnie i zapytał, czy moglibyśmy się spotkać,
Powiedziałem OK. i on przyleciał do Philadelphii. Opowiedział mi tę historię
i zapytał o rodzaje pistoletów, jakie widziałem. Innymi słowy, on chciał,
abym był świadkiem w zamian za uniewinnienie mnie za oszustwa. Więc
zgodziłem się. Opisałem broń. Prezydent świątyni miał pistolet kowbojski, to
była ogromna broń ręczna, miał też pas z nabojami. Każda świątynia posiadała
broń chroniącą ją przed "demonami". Jeden lub dwaj strażnicy śpią zawsze
przy drzwiach frontowych z załadowaną bronią. Przyjechałem pewnego razu do
Chicago. Zadzwoniłem do drzwi świątyni ok. 130. Człowiek, który mi otworzył,
miał futerał z rewolwerem. Więc kiedy opisałem broń i amunicję, którą
widziałem, detektyw powiedział: "To dobrze. Właśnie takie były pistolety,
które znaleźliśmy!".
Z jedenastu oryginalnie wyznaczonych przez Prabhupadę następców dzisiaj
pozostało tylko trzech na swych "stanowiskach". Sześciu z nich zostało
ekskomunikowanych w ciągu ostatnich ośmiu lat:
- Charles "Visnupad" Baces (Australia): homoseksualista;
- Robert "Ramesvar" Grant (Los Angeles): znęcał się nad nieletnią
dziewczyną;
- Wiliam "Bhagavan" Ehrlichman (Europa): złamał śluby czystości;
- Hans "Hansadutta" Kary (Berkeley): zamieszany w afery z narkotykami i
bronią. Pewnej nocy oddał strzały w sklepie alkoholowym i biurze Cadillaca;
- Keith "Bhaktipada" Ham (Zach. Wirginia): nadużywanie filozofii do celów
materialnych. Jego pałac ze złota został powiązany z handlem kokainą,
deprawacją nieletnich i morderstwami;
- James "Jajatirtha" Immel (Londyn): używał halucynogennego LSD [w 1987 r.
jeden z jego uczniów John Tiernan obciął jemu głowę - przyp. red.].
Tak, to chora interpretacja.
Ale z całym szacunkiem...to Pana interpretacja.
>A czy
> nie jest chore bezkrytyczne przyjmowanie wynaturzonych nauk sekty i
> bezwzględne posłuszeństwo nakazanym praktykom kultowym?
Jest chore.
Dlatego nikt mądry nie przyjmuje bezkrytycznie.
> W sekcie Hare Kryszna wyznawca musi odmówić codziennie MINIMUM 1728
RAZY!!!
> 32-sylabową mantrę Hare Kryszna. Ten obowiązek jest zapisany w statucie
> Międzynarodowego Towarzystwa Świadomości Kryszny (pełna nazwa). Nie wolno
> tam spożywać nie tylko mięsa ale również jaj, czosnku, cebuli, ziarna
> kakaowego, grzybów (lista jest długa) ani żadnych potraw zawierających te
> składniki nawet w szczątkowych ilościach. Dlatego nie wolno im jeść np.
> czekolady (sic!). Ale to nie jest chore... Prawda?
> Lech Rugała
Pomijając szczegóły nikt nie zmusza by tam wstępować.
Arek
Mistrz był durniem, a potem zmądrzał ;-))
Arek
o, lubimy mordować :-))
ale również jaj,
życie poczęte w niebezpieczeństwie
czosnku,
okultysta się znalazł, fakt, jak się je czosnek to się jest odpornym na
magię szatańską, a oni biedni popadają w sidła złych mocy :->
cebuli,
a sam lubisz jak Ci kto rano cebulką z nieumytej buzi z domu do pracy
cuchnie?
ziarna
> kakaowego,
sam nie lubię gorzkiego
grzybów (lista jest długa)
fakt, długa lista, muchomorów i psylocybków straszne mnóstwo... czyżbyś
zażywał w wolnych chwilach, że akurat to Cię tak ruszyło? nikt przeciez w
Polsce nie zabrania syszenia oraz spożywania suszonych muchomorów czerwonych
więc o co Ci chodzi? nie umiesz produkować i cieaszyć się wizjami i musisz
jeść inne ?
ani żadnych potraw zawierających te
> składniki nawet w szczątkowych ilościach. Dlatego nie wolno im jeść np.
> czekolady (sic!)
żarłem czekoladę długie lata i 150 kg mam, jak uważasz że to norma, to
dziękuję.
. Ale to nie jest chore... Prawda?
Posługiwanie się Twoją argumentacją jak w powyższym poście fakt, jest chore,
za co modemowców przepraszam serdecznie.
Paweł
Pzdr
Paweł
Zaczynam wątpic w prawdziwość Twojej opowieści...
Poza tym niby masz rację ale ja mam podstawy by chwalić dzień przed
zachodem. Czasem już w nocy wiadomo jaka będzie pogoda przez cały następny
dzień.
Arek Omita
Jerry, ten Lech Rugała wciska kit...wymyślił całą historię.
Sam teoretyzuje. Tak zaczynam podejrzewać im wiecej czytam jego wypowiedzi.
Arek
Lechu...a ile Ty masz lat?
Bo tak napisałeś jak młodzik.
Arek
Pzdr
Paweł
PS Smutne to...
Obawiam się, że gdyby moje dziecko było aż tak aroganckie w stosunku innych
i ślepe (nie potrafiące zrozumieć doświadczeń innych) jak Pan, Szanowny
Dyskutancie, to nigdy by nie wyszło z sekty...
Z oryginalnego tekstu Bhagavad-gity wcale nie wynika,że Arjuna był
wegetarianinem. To wymysł Prabhupady. Zresztą cała doktryna sekty nie opiera
się wcale na oryginalnych tekstach tej epopei przekazywanej ustnie, a
skomponowanej między IV w. pne IV w. pierwszego tysiąclecia, ale na jej
interpretacji wg Prabhupady, zatytułowanej "Bhagavad-gita taka jaką jest".
Nieprawdą też jest, jak twierdzą wyznawcy Hare Kryszna i Misji Czaitani, że
została spisana 5000 lat temu.
Zawiłe i pełne sprzeczności czy wielokrotnych powtórzeń tych samych
przemyśleń Prabhupady, uznanych przez wyznawców sekty jako "dzieło naukowe",
obejmuje co najmniej dwudziestokrotnie więcej słów, niż oryginalna hinduska
"Pieśń Pana" (tak brzmi w tłumaczeniu tytuł tej sztuki teatralnej, którą w
istocie stanowi). A jak doszło do tego, że niektórzy hindusi uznali poźniej
tą sztukę za "świętą księgę", to już odrębna historia.
L.
>
> To dlaczego nie uważa Pan, że owa interpretacja Bahagavad-gity, jaką
> wcześnie zacytowałem (zabić dziadka, zabić krewnych) nie jest chora?
>Tak, to chora interpretacja.
>Ale z całym szacunkiem...to Pana interpretacja.
Nie, to interpretacja Prabhupady, który jako przykład podaje Arjunę, że dla
Kryszny należy nawet zabić! Miałem okazję słuchać pokrętnych "wykładów" na
temat "nauk" Prabhupady w ośrodku Hare Kryszna i robiło mi się niedobrze
>>A czy
>>nie jest chore bezkrytyczne przyjmowanie wynaturzonych nauk sekty i
>>bezwzględne posłuszeństwo nakazanym praktykom kultowym?
>Pomijając szczegóły nikt nie zmusza by tam wstępować.
Ale wciąga za pomocą oszustwa na początku nie wspominając o obowiązku tak
rygorystycznych praktyk kultowych
Nie ma potrzeby tego ukrywać. Mam 55 lat i wystarczająco dużo doświadczeń ze
z roku na rok coraz bardziej arogancką młodzieżą, której ulubionym zajęciem
już w wieku około 15 lat staje się stwarzanie rodzicom i nauczycielom
problemów wychowawczych.
A ty ile masz lat? Tylko szczerze.
To dobrze.
> A co do zapoznawania dzieci przez rodziców z innymi religiami, to najpierw
> sami rodzice by musieli się dokształcić. Nie wiesz czasami gdzie
Czas na religioznawstwo w szkołach zamiast religii!
Tymbardziej, że na stronie> http://free.ngo.pl/rorij/ którą zproponowałeś
znalazłem taki mądry napis:
"Pragniemy, aby każdy miał rzeczywistą wolność wyboru religijnego, by nie
został niewolnikiem sekty, pozornie tylko z własnej woli... "
> http://www.thfac.poznan.pl/PWT98/psyche/zielinsk.htm
> http://www.thfac.poznan.pl/PWT98/psyche/mechan.htm
> http://www.thfac.poznan.pl/PWT98/psyche/inf2.htm
> http://www.psychomanipulacja.pl/
Te może zobacze przy okazji ;-)
Arek
>Czas na religioznawstwo w szkołach zamiast religii!
>Tymbardziej, że na stronie> http://free.ngo.pl/rorij/ którą zproponowałeś
>znalazłem taki mądry napis:
>"Pragniemy, aby każdy miał rzeczywistą wolność wyboru religijnego, by nie
>został niewolnikiem sekty, pozornie tylko z własnej woli... "
Tam jest dużo więcej mądrych zapisów
Lech
Paweł
Bez pozdrowień
PS A potrafiłeś zrozumiec jego doświadczenie? Potrafisz zrozumieć, dlaczego
akurat Tobie takie doświadczenie przypadło? Trochę pokory wobec świata. I
wobec siebie i wobec syna przede wszystkim.
Pzdr
Paweł
Pzdr
Paweł
A skąd Ty to wziąłeś? ;-)) Sporo tego...
> - W Philadelphii: udowodniono jednemu wiernemu próbę przemytu 3 funtów
> opium, które miały być przeszmuglowane w trzech statuetkach Buddy;
Buddy? To nie bhakta. Za noszenie statuetki Buddy poszedłby do piekła ;-)
albo odrodziłby sie jako pies ;-))
Morał z tego taki, że i reszta to jakis kit.
Morał może być też inny. Wszystkie podane przypadki to czubki.
A wiesz że chorzy psychicznie w Polsce są silnie religijni? No i są
przeważnie katolikami.
Poza tym jak na podstawie ludzkich wypaczeń mamy osądzać religie to odrazu
przypomina mi sie inkwizycja, wyprawy krzyżowe, palenie na stosie
"czarownic", itp.
> - W Berkeley, w Kalifornii: Wiliam Benedict założyciel świątyni w San
Diego
> i pierwszy prezydent świątyni w Berkeley zgłosił zaginięcie swej aktówki z
> pieniędzmi i kartami kredytowymi świątyni. Był zdumiony, kiedy odkrył, że
> świątynia Mt. Kailasa zamówiła wykładaną płytkami podłogę wartości 1700
> dolarów i zapłaciła jego kartami kredytowymi. Przypuszczalnym sprawcą był
> Ralph Pugliese, in. Dino Bhandu, osobisty sługa "guru Hansadutty", który
> szybko zbiegł do Azji. Wkrótce potem tokijska policja dostała nakaz
> aresztowania Puglise'a za kradzież trzech klejnotów, w tym diamentu
wartego
> 43 tysiące dolarów;
Echh...ludzie.../A czy to ludzie?/ ;-(
> - W Orange Country, w Kalifornii: handlarz narkotyków związany z ruchem
> Kryszny wynajął mafijnych morderców, aby zabili rywala handlującego
kokainą
> Stevena Boyana;
> - Aleksander Kulik, mecenas ISKCON powiedział, że dostarczył 2 miliony
> dolarów z handlu narkotykami Prabhupadzie, i że podróżował po świecie jako
> jego osobisty sponsor;
...coraz ciekawsze...
> - W Płd. Kalifornii: siedmiu wiernych, włączając w to prezydenta świątyni
w
> Laguna Beach, zostało zatrzymanych w związku z uczestniczeniem w przemycie
> haszyszu wielomiliardowej wartości, a dwóch następnych oskarżono o
> posiadanie 3 kg kokainy, następny był oskarżony o posiadanie więcej niż
> funta czystej heroiny;
...ja w to musze wierzyć???
Oni nawet herbaty nie piją.
No i sam sobie człowieku przeczysz, bo raz piszerz ze oni maja taki wpływ na
ludzi...zatem skoro tak wpłyneli,
że nie piją herbaty - to i narkotykami nie hndlują.
Myślę że siejesz fałszywą propagande...
> To nie jest kwestia upadłości wiernych tu czy tam. Ich poczynania mają
> miejsce za wiedzą, a często za zgodą ich liderów. Motywem są pieniądze.
> Prabhupada wiedział co się dzieje, ciągnęło go bogactwo. Mógł z tym
> skończyć, ale pozwalał temu się dalej kręcić.
> Wyznawcy Hare Kryszna wierzą, że przeważają ponad prawem. Wierzą, że kiedy
> kto nie jest Krysznowcem łamie boże prawa, ale członkowie Hare Kryszna nie
> muszą się stosować do praw społecznych.
Hmm...ciekawe...Jak mają tyle kasy, to czemu nie wspierali ruchu w Polsce?
Wiem jak znani mi bhaktowie ze swojej pracy utrzymywali wynajmowane
pomieszczenie.
Nie wiem jak było w Ameryce. Mnie tam nie było.
Możesz wiec wypisywać, że nawet współpracowali z Marsjanami.
;-))
No i jak tyle tego było, to to przecież sensacja. Gazety by szybko to
podłapały. A tu nic. Cisza.
Czyli kit wciskasz....
Arek
p.s.
Bhaktowie to tylko ludzie. Dlatego i ich postawy z którymi ja sie zetknąłem
byly niegrzeczne lub aroganckie.
Mimo tego nie chce mi sie wierzyć w to co podałeś.
A gdzie dowody?
>PS A potrafiłeś zrozumiec jego doświadczenie? Potrafisz zrozumieć,
dlaczego
>akurat Tobie takie doświadczenie przypadło? Trochę pokory wobec świata. I
>wobec siebie i wobec syna przede wszystkim.
Pokory wobec świata tak, ale nie wobec sekty i jej biednych, oszukiwanych
wyznawców
Czy dla pokory może wyrzec się rozumu?
Przeczytałem aż nadto. Uważam to "dzieło" (Bhagavad-gita taka jaką jest) za
pięknie opakowany tort, w którym są ziarenka trucizny potrafiące zatruć
umysły często młodych ludzi pełnych ideałów i zdeformować ich sposób
widzenia świata, ludzi, siebie... uczynić z nich arogantów pełnych złości i
ubliżających ludziom od "zaślepieńców", "idiotów" itp....
Nie musisz wierzyć. A dowody są w sądach, które skazały owych wyznawców i
liderów sekty w USA.
A oto kilka danych z sąsiednich pobliskich Niemiec
Otóż w połowie lat dziewięćdziesiątych niemieckie Ministerstwo Federalne ds.
Rodziny Osób Starszych Kobiet i Młodzieży przygotowało publikację pt. "O tak
zwanych sektach młodzieżowych i psychogrupach w Republice Federalnej
Niemiec". Międzynarodowe Towarzystwo
Świadomości Kryszny na drodze sądowej próbowało doprowadzić do zakazu
umieszczenia we wspomnianej publikacji twierdzeń, że ruch swoją
działalnością zagraża fizycznemu i psychicznemu zdrowiu swych członków i
innych zwolenników, przyczynia się do społecznej i zawodowej dezintegracji
swych członków a nawet ją wywołuje oraz swą działalnością łamie porządek
prawny.
Wniosek ISKCON-u został oddalony. W uzasadnieniu decyzji Sądu
Administracyjnego w Kolonii (nr akt 10 L 403/94) czytamy, że "niezależnie od
zaistniałego niebezpieczeństwa Rząd Federalny może być uprawniony do
publicznej krytycznej oceny nauczania wspólnot religijnych lub
światopoglądowych, o ile i na ile nauczanie to jest sprzeczne z porządkiem
wartości wynikającym z praw podstawowych". Sąd zakłada przy tym, że powód
wymienienia ISKCON-u w publikacji został podsumowany w ustępie 2 ostatniej
strony fragmentu dotyczącego ISKCON-u , gdzie czytamy: "Problematyczny jest
obraz człowieka i społeczeństwa przyjęty w ruchu Kryszny. Z uwagi na
uwarunkowanie myśleniem kastowym nie zostają zachowane demokratyczne
wartości i prawa podstawowe (np. autonomia jednostki)" (s. 47 projektu
będącego przedmiotem sporu)" .
W dalszej części postanowienia Sądu Administracyjnego w Kolonii czytamy:
"Dla uzasadnienia tego sądu przeciwnik wniosku odwołał się do -
przedłożonych również przez wnioskodawcę - pism ISKCON-u, w szczególności
pisma Nadmeńskie święto rozumu społecznego Varnasrama (załącznik 5), w
którym rzeczywiście - podobnie jak w Bhagavadgita (por. załącznik 4,
rozdział 4 wers 13) - optuje się za teokratycznym systemem społecznym,
którego hierarchia składa się z czterech warstw (por. załącznik 5, s. 72,
73). Zgodnie z tymi pismami <w systemie Varnasrama nie ma miejsca dla
ideologii państwa świeckiego> (załącznik 5, s. 171). <System Varnasrama
nakłania każdego członka czterech kast do poświęcenia się bez reszty
wynikającym dla niego z przynależności kastowej obowiązkom. Nikomu nie
zaleca się zajmowania się problemami innej kasty. Każdemu zaleca się
skoncentrowanie się wyłącznie na rozwijaniu swych własnych umiejętności i
skłonności zawodowych> (załącznik 5, s. 122). <Jedyna reguła, jaką winni się
kierować siudrowie, polega na wiernym posłusznym służeniu wyższym warstwom
społeczeństwa> (załącznik 5, str. 218)". W swym postanowieniu sąd stwierdza,
że " (...) Rząd Federalny ma prawo nazwać po imieniu wyrażającą się w
powyższych wywodach sprzeczność z porządkiem wartości Ustawy Zasadniczej, w
szczególności z prawami osobistymi do wolności i równości gwarantowanymi
przez art. 2 i 3 GG, jak również z opowiedzeniem się za państwem świeckim o
demokratycznym porządku. Owa sprzeczność usprawiedliwia uwzględnienie
ISKCON-u w publikacji będącej przedmiotem sporu".
Odnosząc się do krytyki podrzędnej roli kobiety w tej wspólnocie religijnej,
sąd stwierdza, że "nie można jej odmówić słuszności w świetle świadectw
własnych ISKCON-u (por. załącznik 4, rozdział 1, wers 41; rozdział 9 wers 32
i rozdział 16 wers 8)", po czym dodaje, że "wskazanie na możliwość
<niebezpiecznego oderwania od rzeczywistości> przez intensywne śpiewy
rytualne i przywiązanie do grupy jak również stwierdzenie <głębokich zmian
osobowościowych aż po zerwanie więzi rodzinnych i społecznych> u młodych
ludzi, którzy przystąpili do ruchu Kryszny, przeciwnik wniosku podbudował
odniesieniem do odpowiednich publikacji i raportów Sekcji Senatu Berlina ds.
Młodzieży i Rodziny, Bawarskiej Centrali Krajowej ds. Wychowania
Politycznego oraz Rządu Krajowego Szlezwiku-Holsztynu jak również
wypowiedziami świadków, czemu wnioskodawca ze swej strony przeciwstawił
wypowiedzi świadków".
Tylko tyle?
To nic nie zmienia w tym co napisałem :-)
> Zawiłe i pełne sprzeczności czy wielokrotnych powtórzeń tych samych
> przemyśleń Prabhupady, uznanych przez wyznawców sekty jako "dzieło
naukowe",
> obejmuje co najmniej dwudziestokrotnie więcej słów, niż oryginalna
hinduska
> "Pieśń Pana"
Przyjacielu,
Nie zauważyłeś, iz słowa Prabhupady są dodatkiem pod nazwą Znaczenie, czyli
jest to dopisany jego komentarz do każdego wersetu. Jest to wyraźnie
oddzielone i ja nawet gdybym był pijany, to bym to zauważył ;-)
Arek
P.s.
A co mnie obchodzi kto to napisał i kiedy? Mnie interesuje zawartość.
Napewno nie napisali po próbnym wybuchu bomby atomowej.
A jednak Wedy zawieraja opisy takiej broni.
Czesc
Idiotyczna? Czy czegoś nie rozumiesz?
No i obrażasz ludzi.
Arek
???
A.
Mimo tego rozbawiło mnie to...
:-)))))))
Przepraszam, bo tu trzeba raczej współczuć.
No i facet chce dobrze. Dobrze wychował syna /bo był porządny, nawet został
ascetą/. To niedługo i my asceci ;-)
Arek
:-)))))))))))))))))))))
Wedy zawierają nawet opisy, że Ziemia jest płaska. Kiedyś byłem na
"wykładzie" u Krysznowców ze "Śrimad-bhagavatam". Mówili o tym, że to prawda
co Prabhupada napisał w swoich interpretacjach, że ludzie nigdy nie byli na
Księżycu, że to mistyfikacja amerykańskiej telewizji. A Prabhupada
faktycznie kiedy dodawał swoje interpretacje do tej księgi (było to jeszcze
przed słynną wyprawą Amerykanów na Księżyc) napisał, że ludzie tam nigdy nie
dotrą, że zaćmienie Księżyca jest spowodowane atakiem demona Rahu, że Ziemia
jest płaska itp. bzdury.
Aby wykazać, że Prabhupada się nie myli wymyślono bajeczkę o mistyfikacji w
studio telewizyjnym... I co mi po takich "Wedach" i ich interpretatorach z
sekty Hare Kryszna...
L.R.
Kwestię Arjuny, zabijania i Nauki Krsny już omówiłem dziś w któryms z moich
listów na tę grupe.
Co zaś ktos mówił na pokrętnych wykładach, to mnie nie obchodzi.
Wierzę, ze tak mogło być. Sam nieraz słyszałem ;-) Ale i słyszałem w
Kościele.
> Ale wciąga za pomocą oszustwa na początku nie wspominając o obowiązku tak
> rygorystycznych praktyk kultowych
> L.
Drogi Panie! Czemu mnie nie wciągneło?
W każdej chwili można sie wycofać.
No i Pana syn jak zechciał to sie wycofał.
Arek
Czyli nic nie zrozumiałeś.
To znaczy odebrałeś wszystko źle.
To już wiem dlaczego ta ksiega powinna być tylko dla wybranych.
Arek
Miły Panie,
podoba mi sie Pańskie krytyczne podejscie. Ma Pan racje w poruszonych w tym
miejscu kwestiach.
Ja jednak oddzielam Prabhupadę od Wed. Jego błędy, to nie błedy Wed.
Pozdrawiam
Arek Omita
Paweł