niedziela, 28 października 2012 18:06. carbon entity '
muzy...@wp.pl'
<
muzy...@wp.pl>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:
Po chuj kolego odgrzewasz stary temat sprzed kilku miesięcy, zresztą
udowodniono, że Wojtek nie zrozumiał, o co chodzi w buddyzmie. Jak mówi o
"teologach buddyjskich' to znaczy że już nie rozumie buddyzmu. Akurat jestem
odpowuiedzialny nieoficjalnie za działkę dialogu pomiedzy buddystami s co
światlejszymi satanistami i dobrze wiem, czym buddyzm się różni od satanizmu
a tą różnicą to jest to, że budda historyczny jako pierwszy znany w
zapiskach obecnej epoki człowiek oparł się całkowicie wszystkim propozycjom
złego.
W buddyzmie tolerancja dla folkloru religijnego nie jest przywarą, ale
cnotą. Bogowie różnych religii to istoty śmiertelne, czlówiek może zostać
taką istotą po śmierci naskutek swoich dobrych lub złych działań a raczej
ich kombinacji. Buddyzm jako religia z założenia pokoju i miłości nie walczy
z innymi gatunkami istnień tylko zjednuje i oswaja poprzez łagodną mowę
wszystko co się rusza, zarówno istoty widzialne (wioska tygrysów, nawracanie
przerażających władców i elit) jak i niewidzialne (dewów, głodne duchy,
tytanów, piekłá). Rytuały do zjednywania niewidzialnych istot budda podał po
to, że kiedy buddyzm zestarzeje się na tyle, że utraci sporo ze swoich sił i
będzie zagrożony to w ten sposób przedłuży przynajmniej swoje istnienie
jeżeli nawet będzie miał kłopot z wykonywaniem swojej funkcji. Z wiedzy o
cykliczności historii i znajomości swoich poprzednich wcieleń budda
przewidział erę upadku cywilizacji i religii (epokę bogini Kali) i dał
wskazówki oraz podał ekstremalne środki --- włącznie z pętaniem i zmuszaniem
do służby demonów --- odpowiadające na oczywiste pytanie co robić, żeby
nawet w tak beznadziejnych czasach przetrwała pamięć o istnieniu ścieżki,
która może człowieka od cierpień wyzwolić.
Jeżeli buddysta napotka kogoś nieprzyjaznego buddyzmowi to nie ma żadnego
obowiązku zmuszać np. demonów do tego, żeby opodstąpiły od szkodzenia
drugiemu człowiekowi. Chrześcijaństwo jest w tym względzie dokładnie tak
samo okultystyczne jak buddyzm, Paweł we Biblii zaleca oddawanie grzeszników
dyabłu na zatracenie. Jeśli chrześcijanom wolno to robić i Jezus dał swoim
uczniom moc rozkazywania złym duchom to czemu amerykański żydomason W.'.C.'.
potomek hiszpańskich marranów i frankistów w polskiej i katolickiej szacie z
talmudycznym chazarskim nochalem w kryptopedalskiej kolorowej koszulce
podnosi raban, kiedy to buddyści rozkazują złym duchom i wydają ludzi,
którzy czynnie bluźnią i grzeszą przeciwko buddzie na zatracenie demonom,
uwalniając swoich gniewnych strażników z obowiązku ochrony takich ludzi (do
których W.'.C.'. się niewątpliwie sam zalicza) przed demonami? Prawdziwa
milość nieorzyjaciół polega nie tylko na nie atakowaniu ich, ale również na
nieingerencji kiedy się spalają owoce ich uczynków tak że ulegają oni
oczyszczeniu z własnego zła poprzez wystawienie na jego rezultaty.
Won za Don! trollu z tym Cejrowskim, który może i jest dobrym podróżnikiem,
ale na tym czego slucha rozumie się jak kura na pieprzu.