Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Czy buddyzm to satanizm? Oczywiście!

692 views
Skip to first unread message

Mr Bean

unread,
Mar 9, 2012, 7:01:55 AM3/9/12
to

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 9, 2012, 10:34:29 AM3/9/12
to
piątek, 9 marca 2012 13:01. carbon entity 'Mr Bean' <MrB...@hotmail.com>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:
Głupiś. Ten program został wrzucony przez NWO-wską TVN po to, żeby odwrócić
uwagę widzów od tego:

http://www.youtube.com/watch?v=Y7HLev07NBE

Jeden z największych insiderów NWO Foster Gamble zdradził system i pokazal
jego działanie publiczności. Teraz nie mamy już do czynienia z teorią
spiskową tylko z faktem potwierdzonym przez insidera. Ponieważ wśród
elementów jego rozwiązania są Zen i Aikido, NWO dał zielone światło do
nagonki na buddyzm.

I jeszcze jeden błąd, który możesz sprawdzić sam czytając życiorys Buddy
napisany przez indyjskiego autora klasycznego Aśwaghoszę. Budda nie układał
się z Marą tj. Lucyferem, wrecz przeciwnie odrzucił jego wszystkie pokusy,
także tę, żeby stać się bogiem.

Teraz wygląda, że albo 1) jesteś ostatnim frajerem albo 2) z siebie takiego
robisz a już od dawna zdradziłeś i Rockefellerowie/Rotschildowie/Morganowie
opłacają Ciebie petrodolarami. W przeciwieństwie do Ciebie nie wziąłem ani
jednego dolara czy rubla za cokolwiek, co napisałem. Wsadź im je gdzieś i
wracaj do uczciwej roboty.

--
tois egregorosin hena kai koinon kosmon einai
ton de koimomenon hekaston eis idion apostrephesthai
http://lordwinterisle.blogspot.com/

Paweł

unread,
Mar 9, 2012, 2:11:38 PM3/9/12
to
W dniu 09.03.2012 13:01, Mr Bean pisze:
> W. Cejrowski: Buddyzm.
>
> http://www.proroctwa.com/w.cejrowski-buddyzm.htm
>
to sobie autorytet znalazłeś

--
Paweł

Mr Bean

unread,
Mar 9, 2012, 6:11:34 PM3/9/12
to
Przynajmniej w tej sprawie Cejrowski mówi z sensem, w przeciwieństwie do
was obydwu.

Jak Budda mógł się stać 'bogiem' skoro Boga nie ma!?

Zapytajcie chłopaków na tym forum!

;)


Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 9, 2012, 6:58:15 PM3/9/12
to
sobota, 10 marca 2012 00:11. carbon entity 'Mr Bean' <MrB...@hotmail.com>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

Mara chciał między innymi tego, aby Budda uwierzył, że jest bogiem, choć
boga w pełnym tego słowa znaczeniu nie ma, są tylko devowie uznawani za
światowe bóstwa. Budda Śakyamuni owszem pozwolił sobie nadać epitet Czczony
przez Świat, ale jednocześnie podkreślał, że nie ma przedmiotu tej czci, w
tym wypadku celowo uprawiał autoironię jako jeden z rodzajów ironii, z
której był znany w stosunku do świata przemijających zjawisk. Co świadczy o
tym, że jego duchowe walory były autentyczne, trudno być czlowiekiem
uduchowionym i inteligentnym, aby nie być ironicznym wobec tego, co ludzie
na Twoim widoku naprodukują. Uczniowie z którymi miał styczność, doskonae
łapały tę ironie, późniejsze pokolenia już niekoniecznie, chyba że z
wyjątkiem linii zen. Podejrzewam, że gdybyś miał w rękach życiorys i kazania
Bodhidharmy, to byś widział, w jaki sposób ten 28 patriarcha w sukcesji po
Kaśyapie odnosił się do kultu wizerunków Buddy uważając je jedynie za
zwyczaj nie posiadający wpywu na oświecenie, a kultywowany ze względów
czysto wizualnych. Jedyny autentyczny szacunek wobec Śakyamuniego można mieć
dążąc poprzez działania ciała, mowy i umysłu do realizacji stanu Buddy.
Reszta to folklor tubylczy, który doktryna buddyjska pozwalała kultywować
siłą rozpędu, nie niszcząc świątyń poprzednich religii (judaizm,
chrześcijaństwo i islam niszczyły). Dlatego w buddyzmie o wiele więcej
wierzeń przedbuddyjskich funkcjonuje jak zabytek niż w chrześcijaństwie
wierzeń przedchrześcijańskich. Chcesz sobie odgracić tę kuturową
rupieciarnię --- droga wolna, ale inni muszą zrobić to za siebie.

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 9, 2012, 6:58:48 PM3/9/12
to
sobota, 10 marca 2012 00:11. carbon entity 'Mr Bean' <MrB...@hotmail.com>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

Mara chciał między innymi tego, aby Budda uwierzył, że jest bogiem, choć
boga w pełnym tego słowa znaczeniu nie ma, są tylko devowie uznawani za
światowe bóstwa. Budda Śakyamuni owszem pozwolił sobie nadać epitet Czczony
przez Świat, ale jednocześnie podkreślał, że nie ma przedmiotu tej czci, w
tym wypadku celowo uprawiał autoironię jako jeden z rodzajów ironii, z
której był znany w stosunku do świata przemijających zjawisk. Co świadczy o
tym, że jego duchowe walory były autentyczne, trudno być czlowiekiem
uduchowionym i inteligentnym, aby nie być ironicznym wobec tego, co ludzie
na Twoim widoku naprodukują. Uczniowie z którymi miał styczność, doskonae
łapały tę ironie, późniejsze pokolenia już niekoniecznie, chyba że z
wyjątkiem linii zen. Podejrzewam, że gdybyś miał w rękach życiorys i kazania
Bodhidharmy, to byś widział, w jaki sposób ten 28 patriarcha w sukcesji po
Kaśyapie odnosił się do kultu wizerunków Buddy uważając je jedynie za
zwyczaj nie posiadający wpywu na oświecenie, a kultywowany ze względów
czysto wizualnych. Jedyny autentyczny szacunek wobec Śakyamuniego można mieć
dążąc poprzez działania ciała, mowy i umysłu do realizacji stanu Buddy.
Reszta to folklor tubylczy, który doktryna buddyjska pozwalała kultywować
siłą rozpędu, nie niszcząc świątyń poprzednich religii (judaizm,
chrześcijaństwo i islam niszczyły). Dlatego w buddyzmie o wiele więcej
wierzeń przedbuddyjskich funkcjonuje jak zabytek niż w chrześcijaństwie
wierzeń przedchrześcijańskich. Chcesz sobie odgracić tę kulturową

abangel666

unread,
Mar 9, 2012, 8:52:00 PM3/9/12
to

Użytkownik "Mr Bean" <MrB...@hotmail.com> napisał w wiadomości
news:8eKdnVS4ZaezE8fS...@westnet.com.au...
> Zapytajcie chłopaków na tym forum!

Jak "chłopaków".... to ja się nie odzywam....

ab.


Mr Bean

unread,
Mar 10, 2012, 1:32:44 AM3/10/12
to
On 10/03/2012 7:58 AM, Jakub A. Krzewicki wrote:

> Mara chciał między innymi tego, aby Budda uwierzył, że jest bogiem, choć
> boga w pełnym tego słowa znaczeniu nie ma, są tylko devowie uznawani za
> światowe bóstwa.

Niźle Kuba wibrujesz. Najprawdopodobniej na 8 poziomie wibracji. Tak jak
Icke.

Wibruj... wibruj....

Ale powiedz mi, po co i do kogo się modlą Buddyści, skoro u nich Boga
nie ma?

Jeżeli Budda nie bóg, to pies go trącał, co?

Jeżeli martwy, to nawet kadzidło nie pomoże. Wibrowanie do Buddy to
czysta strata czasu.

Dużo dobrego ten Budda wywibrował? Jakieś technologie, coś dla zwykłego
człowieka? Jakis tam Tesla się u nich nie urodził.

Czy chodzi tylko o wibracje.

Czy narody buddyjskie do czegoś doszły w wyniku nauk wielkiego wibratora
? To, co widziałem u Cejrowskiego, to reszta tak jakoś głupio wibruje
dookoła posagów demonów i Buddy ale, sam Budda już dawno przestał
wibrować i pozostał z niego tylko pył i kilka kostek.

Czyli wibracje niewiele pomagają.

;)






Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 10, 2012, 3:52:12 AM3/10/12
to
sobota, 10 marca 2012 07:32. carbon entity 'Mr Bean' <MrB...@hotmail.com>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

> Niźle Kuba wibrujesz. Najprawdopodobniej na 8 poziomie wibracji. Tak jak
> Icke.

Widzisz? Tylko nie wychwalaj, bo jeszcze politycy pomyślą o mnie że jestem
zbyt ważny i mi przylepią pagon w trzy czerwone gwiazdki, a jestem tylko
szeregowcem bez dystynkcji.

> Dużo dobrego ten Budda wywibrował? Jakieś technologie, coś dla zwykłego
> człowieka? Jakis tam Tesla się u nich nie urodził.

Za czasu buddyzmu w Chinach powstało gros wynalazków naukowych.
Nie tylko drukarstwo, które zostało wynalezione specjalnie przez buddystów
dla powielania pism i kojarzone z nimi powszechnie (pierwszą drukowaną
książką była Diamentowa Sutra), ale tysiące innych wynalazków. Niby takie
"Kitajce" a Zachód przewyższył ich w dziedzinie technicznej dopiero w
okresie oświecenia i rewolucji przemysłowej. W innych bywało różnie.
Imperium Brytyjskie i Rosja swoje hierarchie biurokratyczne służby cywilnej
wraz z systemami egzaminów konkursowych (wliczających humanistyczną edukację
klasyczną w takich szkołach do jakich chodziła m.in. "czerwona satanistka"
Tani Jantsang) zapożyczyły od Chińczyków. A że wychowałem się w tej częsci
inteligencji, której blisko do biurw starej daty i humanistów klasycznych
(czyli w rodzinie "mandaryńskiej" gdzie były szychy spółdzielcze i
inspektorzy handlowi), to bronię tych, a nie innych wartości klasowych.

W tych książkach masz pełną listę chińskich wynalazków:
http://en.wikipedia.org/wiki/Science_and_Civilisation_in_China
Poguglaj, prawie cała seria (wszystko, co jak dotąd wydano) dostępna na
chomiku.

zdumiony

unread,
Mar 10, 2012, 7:17:44 AM3/10/12
to
Użytkownik "Jakub A. Krzewicki" <drukpa...@gmail.org> napisał w
wiadomości news:jje5fp$av4$2...@node2.news.atman.pl...
> Mara chciał między innymi tego, aby Budda uwierzył, że jest bogiem, choć
> boga w pełnym tego słowa znaczeniu nie ma, są tylko devowie uznawani za
> światowe bóstwa. Budda Śakyamuni owszem pozwolił sobie nadać epitet
> Czczony

Boga nie ma ale jest wszechmocny szatan Mara? Bardzo pesymistyczny obraz
świata. Co osiągnął Budda Śakyamuni ? Pustkę?


Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 10, 2012, 7:45:33 AM3/10/12
to
sobota, 10 marca 2012 13:17. carbon entity 'zdumiony' <zdum...@jestem.pl>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

> Boga nie ma ale jest wszechmocny szatan Mara? Bardzo pesymistyczny obraz
> świata. Co osiągnął Budda Śakyamuni ? Pustkę?

Osiągnął stan buddy czyli wolność od uwarunkowań. W tym od działania Mary.
Jest też druga strona medalu, bo zanim osiągniesz "wolność od" najpierw
musisz zadbać o swoją i innych "wolność do" --- czyli drogę bodhisattwy. Tj.
ślubowania, że nie wybierze się "wolności od" dopóki nie obdaruje się
niezliczonych istnień "wolnością do". Czyli wizja nie tak pesymistyczna bo
zawiera obie twarze wolności. Legionom Mary przeciwstawia się zatem na
iluzorycznej płaszczyźnie dualizmu świat istot wyzwolonych i oświeconych
(buddów, bodhisattwów).

zdumiony

unread,
Mar 10, 2012, 8:20:53 AM3/10/12
to
Użytkownik "Jakub A. Krzewicki" <drukpa...@gmail.org> napisał w
wiadomości news:jjfidd$mqo$1...@node2.news.atman.pl...
> Osiągnął stan buddy czyli wolność od uwarunkowań. W tym od działania Mary.

Wolność od jakich uwarunkowań? Czy to coś podobnego do Zbawienia?

> Jest też druga strona medalu, bo zanim osiągniesz "wolność od" najpierw
> musisz zadbać o swoją i innych "wolność do" --- czyli drogę bodhisattwy.
> Tj.
> ślubowania, że nie wybierze się "wolności od" dopóki nie obdaruje się
> niezliczonych istnień "wolnością do". Czyli wizja nie tak pesymistyczna bo

nie pesymistyczna?


Paweł

unread,
Mar 10, 2012, 1:53:44 PM3/10/12
to
W dniu 10.03.2012 00:11, Mr Bean pisze:
> On 10/03/2012 3:11 AM, Paweł wrote:
>> W dniu 09.03.2012 13:01, Mr Bean pisze:
>>> W. Cejrowski: Buddyzm.
>>>
>>> http://www.proroctwa.com/w.cejrowski-buddyzm.htm
>>>
>> to sobie autorytet znalazłeś
>>
>
>
> Przynajmniej w tej sprawie Cejrowski mówi z sensem, w przeciwieństwie do
> was obydwu.
masz kłopoty z czytaniem chłopaku. jak zazwyczaj, coś poczytasz, połowy
nie zrozumiesz, drugą połowę przekręcisz. ja nic o buddzie nie pisałem.


--
Paweł

Mr Bean

unread,
Mar 10, 2012, 7:32:28 PM3/10/12
to
On 10/03/2012 8:45 PM, Jakub A. Krzewicki wrote:
> sobota, 10 marca 2012 13:17. carbon entity 'zdumiony'<zdum...@jestem.pl>
> contaminated pl.soc.religia with the following letter:
>
>> Boga nie ma ale jest wszechmocny szatan Mara? Bardzo pesymistyczny obraz
>> świata. Co osiągnął Budda Śakyamuni ? Pustkę?
>
> Osiągnął stan buddy czyli wolność od uwarunkowań. W tym od działania Mary.
> Jest też druga strona medalu, bo zanim osiągniesz "wolność od" najpierw
> musisz zadbać o swoją i innych "wolność do" --- czyli drogę bodhisattwy. Tj.
> ślubowania, że nie wybierze się "wolności od" dopóki nie obdaruje się
> niezliczonych istnień "wolnością do". Czyli wizja nie tak pesymistyczna bo
> zawiera obie twarze wolności. Legionom Mary przeciwstawia się zatem na
> iluzorycznej płaszczyźnie dualizmu świat istot wyzwolonych i oświeconych
> (buddów, bodhisattwów).
>
Czyli symboliczną flaszkę demonom i mamy od nich spokój, tak?

;)

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 10, 2012, 8:15:19 PM3/10/12
to
niedziela, 11 marca 2012 01:32. carbon entity 'Mr Bean' <MrB...@hotmail.com>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

> Czyli symboliczną flaszkę demonom i mamy od nich spokój, tak?
>
> ;)

Raczej chodzi o pokonanie dwóch barier. Pospolite demony świata
przyczynowego nie są nawet demonami, bo nie są to zjawiska duchowe, tylko
fizyczne na bardziej subtelnym poziomie. Tutaj wystrczy tyko się z nimi nie
wiązać myślą, można odwrócić ich uwagę poprzez zapalenie przysłowiowego
ogarka na odczepnego, żeby nie przeszkazały w dalszym rozwoju. Gorzej ze
światem nieprzyczynowym,ae żeby tam się dostać to tak jak w grze
komputerowej trzeba mieć ileś "żyć" zaliczonych --- no i tutaj tastrtegia
nie wystarczy, tutaj trzeba zbudować moralność i walczyć z deprawacją.
Dobrze kiedy jakaś istota w rodzaju Amitabhy czy Jezusa poda rękę, ale jeśli
się nie matakiej możliwości albo chcesię wykazać bardziej ambitną
wspinaczką, nic straconego. Lwu Śakjów nikt ręki nie podawał, a jednak
pokonał Króla Demonów na poziomie akauzalnym, który na odchodnego nie mógł
nic innego zrobić niż krzyknąć to samo, co wilk w ruskiej bajce do zająca.

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 10, 2012, 8:17:22 PM3/10/12
to
niedziela, 11 marca 2012 01:32. carbon entity 'Mr Bean' <MrB...@hotmail.com>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

> Czyli symboliczną flaszkę demonom i mamy od nich spokój, tak?
>
> ;)

Raczej chodzi o pokonanie dwóch barier. Pospolite demony świata
przyczynowego nie są nawet demonami, bo nie są to zjawiska duchowe, tylko
fizyczne na bardziej subtelnym poziomie. Tutaj wystrczy tyko się z nimi nie
wiązać myślą, można odwrócić ich uwagę poprzez zapalenie przysłowiowego
ogarka na odczepnego, żeby nie przeszkazały w dalszym rozwoju. Gorzej ze
światem nieprzyczynowym, ale żeby tam się dostać to tak jak w grze
komputerowej trzeba mieć ileś "żyć" zaliczonych --- no i tutaj tastrtegia
nie wystarczy, tutaj trzeba zbudować moralność i walczyć z deprawacją.
Dobrze kiedy jakaś istota w rodzaju Amitabhy czy Jezusa poda rękę, ale jeśli
się nie matakiej możliwości albo chcesię wykazać bardziej ambitną
wspinaczką, nic straconego. Lwu Śakjów nikt ręki nie podawał, a jednak
pokonał Króla Demonów na poziomie akauzalnym, który na odchodnego nie mógł
nic innego zrobić niż krzyknąć to samo, co wilk w ruskiej bajce do zająca.
Tak że nie ma wątpliwości, że założyciel buddyzmu nie popuścił na tym
istotnym poziomie.

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 10, 2012, 8:19:06 PM3/10/12
to
niedziela, 11 marca 2012 01:32. carbon entity 'Mr Bean' <MrB...@hotmail.com>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

> Czyli symboliczną flaszkę demonom i mamy od nich spokój, tak?
>
> ;)

Raczej chodzi o pokonanie dwóch barier. Pospolite demony świata
przyczynowego nie są nawet demonami, bo nie są to zjawiska duchowe, tylko
fizyczne na bardziej subtelnym poziomie. Tutaj wystrczy tyko się z nimi nie
wiązać myślą, można odwrócić ich uwagę poprzez zapalenie przysłowiowego
ogarka na odczepnego, żeby nie przeszkazały w dalszym rozwoju. Gorzej ze
światem nieprzyczynowym, ale żeby tam się dostać to tak jak w grze
komputerowej trzeba mieć ileś "żyć" zaliczonych --- no i tutaj tastrtegia
nie wystarczy, tutaj trzeba zbudować moralność i walczyć z deprawacją.
Dobrze kiedy jakaś istota w rodzaju Amitabhy czy Jezusa poda rękę, ale jeśli
się nie matakiej możliwości albo chce się wykazać bardziej ambitną
wspinaczką, nic straconego. Lwu Śakjów nikt ręki nie podawał, a jednak
pokonał Króla Demonów na poziomie akauzalnym, który na odchodnego nie mógł
nic innego zrobić niż krzyknąć to samo, co wilk w ruskiej bajce do zająca.
Tak że nie ma wątpliwości, że założyciel buddyzmu nie popuścił na tym
istotnym poziomie.

PS. Przepraszam, że jeszcze raz, ale musiałem poprawić byki od zacinającej
się klawiatury.

zdumiony

unread,
Mar 11, 2012, 3:22:58 AM3/11/12
to
Użytkownik "Jakub A. Krzewicki" <drukpa...@gmail.org> napisał w
wiadomości news:jjfidd$mqo$1...@node2.news.atman.pl...
>> świata. Co osiągnął Budda Śakyamuni ? Pustkę?
>
> Osiągnął stan buddy czyli wolność od uwarunkowań. W tym od działania Mary.

Czyli osiagnął Nirwanę? A co to jest Nirwana - stan całkowitego spokoju bez
uczuć, mówiąc o Nirwanie nie wspomina się o szczęściu.


Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 11, 2012, 8:35:20 AM3/11/12
to
niedziela, 11 marca 2012 08:22. carbon entity 'zdumiony'
<zdum...@jestem.pl>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

> Czyli osiagnął Nirwanę? A co to jest Nirwana - stan całkowitego spokoju
> bez uczuć, mówiąc o Nirwanie nie wspomina się o szczęściu.

Raczej bez emocji niż bez uczuć jeśli o to chodzi. Przecież takie
nastawienia umysłu jak maitri (które znaczy dokadnie to, co po grecku agape)
są wektorami do nirwany. Kiedy wektor osiągnie swój cel, wtedy trudno mówić
o gradiencie pola.

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 11, 2012, 8:35:47 AM3/11/12
to
niedziela, 11 marca 2012 08:22. carbon entity 'zdumiony'
<zdum...@jestem.pl>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

> Czyli osiagnął Nirwanę? A co to jest Nirwana - stan całkowitego spokoju
> bez uczuć, mówiąc o Nirwanie nie wspomina się o szczęściu.

Raczej bez emocji niż bez uczuć jeśli o to chodzi. Przecież takie
nastawienia umysłu jak maitri (które znaczy dokładnie to, co po grecku
agape) są wektorami do nirwany. Kiedy wektor osiągnie swój cel, wtedy trudno
mówić o gradiencie pola.

Skrypëk

unread,
Mar 11, 2012, 7:48:22 PM3/11/12
to
Aniu*, ty przecież równy chłop jesteś.

(* - strzelam)



Mr Bean

unread,
Mar 13, 2012, 7:16:39 AM3/13/12
to
On 11/03/2012 8:35 PM, Jakub A. Krzewicki wrote:
> niedziela, 11 marca 2012 08:22. carbon entity 'zdumiony'
> <zdum...@jestem.pl>
> contaminated pl.soc.religia with the following letter:
>
>> Czyli osiagnął Nirwanę? A co to jest Nirwana - stan całkowitego spokoju
>> bez uczuć, mówiąc o Nirwanie nie wspomina się o szczęściu.
>
> Raczej bez emocji niż bez uczuć jeśli o to chodzi. Przecież takie
> nastawienia umysłu jak maitri (które znaczy dokładnie to, co po grecku
> agape) są wektorami do nirwany. Kiedy wektor osiągnie swój cel, wtedy trudno
> mówić o gradiencie pola.
>


Mówiąc prościej... nie myślę, a jezdem!

;)

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 13, 2012, 7:48:03 AM3/13/12
to
wtorek, 13 marca 2012 12:16. carbon entity 'Mr Bean' <MrB...@hotmail.com>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

> Mówiąc prościej... nie myślę, a jezdem!
>
> ;)

Kiedy kochasz, dążysz dynamicznie do szczęścia swojego i tych których
kochasz. Kiedy zarówno ty, jak i przedmioty kręgu twojej miłości są
szczęśliwe, wtedy trudno mówić o dynamice i namiętności, skoro namiętność
osiągnęła swój cel i dynamika wygasła. Tym jest nirwana.

Teraz musisz rozróżnić pomiędzy oświeceniem i nirwaną. Oświecony może
powstrzymywać się przd osiągnięciem ostatniego etapu swojego oświecenia,
jeśli to miałoby posłużyć dobru innych. Na drodze do oświecenia można złożyć
takką przysięgę tj. ślubowania bodhisattwy. W istocie niektóre odłamy
buddyzmu np. zen przedstawiają w nie najlepszym świetle wchodzenie w
"pułapkę arhatów" czyi osiągnięcie nirwany przed dopełnieniem ślubów
bodhisattwy. Wspomnę o subtelnym rozróżnieniu pomiędzy nirwaną i parinirwaną
tj. całkowitą nirwaną, które występuje w buddyzmie, ale to już są szczegóły
języka, który rozróżnia wiele rodzajów świadomości tak jak Eskimosi 25
rodzajów śniegu. Napisano na temat tych rozróżnień całe tomy, których nie
bylbym w stanie przeczytać w ciągu całego życia, a tym bardziej ich streścić
;)

abangel666

unread,
Mar 13, 2012, 5:38:51 AM3/13/12
to

Użytkownik "Jakub A. Krzewicki" <drukpa...@gmail.org> napisał w
wiadomości news:jjguia$6sh$3...@node2.news.atman.pl...
> można odwrócić ich uwagę poprzez zapalenie przysłowiowego
> ogarka na odczepnego,

Nie zupełnie przysłowie.... raczej anegdota.
Wiesz skąd się wzięło to powiedzenie o "ogarku"?
Mało kto to wie! A ono mam 600 lat!

:)

pozdrawiam
ab.
PS. O buddyźmie to nie pogadamy, bo ja nie gadam na tematy na których się za
mało znam.



Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 13, 2012, 9:12:40 AM3/13/12
to
wtorek, 13 marca 2012 10:38. carbon entity 'abangel666'
<abang...@poczta.onet.pl>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:


> Nie zupełnie przysłowie.... raczej anegdota.
> Wiesz skąd się wzięło to powiedzenie o "ogarku"?
> Mało kto to wie! A ono mam 600 lat!
>
> :)

Pewnie, że wiem. Z czasów kiedy Jogaiła taki postawił ;)

> pozdrawiam
> ab.

PZDR

abangel666

unread,
Mar 13, 2012, 6:58:52 PM3/13/12
to

Użytkownik "Jakub A. Krzewicki" <drukpa...@gmail.org> napisał w
wiadomości news:jjnh49$2o8$1...@node2.news.atman.pl...
> wtorek, 13 marca 2012 10:38. carbon entity 'abangel666'
>
> Pewnie, że wiem. Z czasów kiedy Jogaiła taki postawił ;)

Brawo!
Mało kto to wie!

:)

pzdr
ab.



Nemrod

unread,
Mar 15, 2012, 8:47:43 AM3/15/12
to
W dniu 2012-03-10 00:58, Jakub A. Krzewicki pisze:
> Mara chciał między innymi tego, aby Budda uwierzył, że jest bogiem, choć
> boga w pełnym tego słowa znaczeniu nie ma, są tylko devowie uznawani za
> światowe bóstwa.

Znaczy się buddyzm nie uznaje Boga, ale o istnieniu złego ducha wie
od dawna ? Co więcej buddyzm polega na ignorowaniu Boga,
a obłaskawieniu diabelstwa, żeby tak mniej szkodziło człowiekowi ?
To ma być ta cała wielka filozofia, do tego ma prowadzić droga
oświecenia buddyjskiego ? Idzie wilk, to rzuć mu kiełbasę,
może da ci spokój. Ot i cała tajemnica.

> Budda Śakyamuni owszem pozwolił sobie nadać epitet Czczony
> przez Świat, ale jednocześnie podkreślał, że nie ma przedmiotu tej czci, w
> tym wypadku celowo uprawiał autoironię jako jeden z rodzajów ironii, z
> której był znany w stosunku do świata przemijających zjawisk.

Ano właśnie. Jest sobie świątynia buddyjska. Do kogo się tam modlicie,
skoro nie ma Boga ? - Do buddy, odpowiada monk. W ogóle widać
że to jakiś szczyt hipokryzji. Masa obrzędów, które też nie mają
z buddyzmem wiele wspólnego, ale żeby "przyciągnąć
ciemny lud". Przecież to są jakieś jaja, a nie religia,
żadnej siły ani mocy w tym nie ma. To tylko zmyślone bzdury,
ale zręcznie zmanipulowane.

I ta diabolistyczna modlitwa Dalajlamy, którą zacytował
Cejrowski ... może Jakubie wrzucisz tu treść tych
co ciekawszych modlitw buddyjskich ?
Porównamy przynajmniej rzetelność tłumaczeń.

--
Nemrod Vargardsson

"Kto wstąpił do nieba i zstąpił? Kto zebrał wiatr w swoje garście?
Kto wody owinął płaszczem? Kto krańce ziemi utworzył?
Jakie jest Jego imię? - A jakie Syna? Wiadomo ci może?" - Prz 30,4

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 15, 2012, 11:41:07 AM3/15/12
to
czwartek, 15 marca 2012 13:47. carbon entity 'Nemrod'
<nem...@the.crusader.knights.org>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

> Znaczy się buddyzm nie uznaje Boga, ale o istnieniu złego ducha wie
> od dawna ? Co więcej buddyzm polega na ignorowaniu Boga,
> a obłaskawieniu diabelstwa, żeby tak mniej szkodziło człowiekowi ?
> To ma być ta cała wielka filozofia, do tego ma prowadzić droga
> oświecenia buddyjskiego ? Idzie wilk, to rzuć mu kiełbasę,
> może da ci spokój. Ot i cała tajemnica.

Hejhej, a to waśnie w buddyzmie mówi się, że miłość bliźniego (maitri co
jest odpowiednikiem greckiego agape) należy się każdemu, nie tylko
buddyście. Judaiści wtedy owszem uprawiali miłość ale głownie męsko-damską,
a jeżeli chodzi o bliźnich to rozumieli w tym krajanów albo zasiedziałych w
ich społecznościach przybyszów. Więc kto był de facto bliżej Boga w czasach
gdy buddyzm powstawał??? Co do obłaskawiania wilka, to kiedy zarzuci mu się
obrożę i rzuci kiełbasę, to wybrałeś dobrą analogię, bo po kilku pokoleniach
takiej hodowli staje się psem. Wyobraź sobie, że nie tylko tybetański
stróżujący czy bernardyn, ale również taki mały piesek pekińczyk pochodzi od
tego samego przodka, którym był wilk tybetański ;)

Nie wiadomo co, czyli romantyczność. Epilog do ballad.
Słowa: Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Antoni Odyniec
Wykonanie: Przemysław Gintrowski
http://www.youtube.com/watch?v=2VsrcJ3EsL0

Przy okazji... zastanawiam się, jak obłaskawić Cejrowskiego. Nawet wiem , do
jakiego tajemniczego gatunku należy:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wilk_andyjski
Domyśliłem się po nałogowym siorbaniu przezeń Yerba Mate. Z guaraną jest
może i dobra, ale ręce się po tym telepią ;)

> Ano właśnie. Jest sobie świątynia buddyjska. Do kogo się tam modlicie,
> skoro nie ma Boga ? - Do buddy, odpowiada monk. W ogóle widać
> że to jakiś szczyt hipokryzji. Masa obrzędów, które też nie mają
> z buddyzmem wiele wspólnego, ale żeby "przyciągnąć
> ciemny lud". Przecież to są jakieś jaja, a nie religia,
> żadnej siły ani mocy w tym nie ma. To tylko zmyślone bzdury,
> ale zręcznie zmanipulowane.

Nieprawda, bo za potrzebą powołania strażników stoi konkretna metafizyka.
Mam na ten temat całą książkę pani Joanny Greli, absolwentki filozofii na
Uniwersytecie Jagiellońskim i nauczycielki tradycji Szangpa Kagyu poświęconą
historii, kwestiom filozoficznym, etnologicznym i rytualnym dotyczącym
praktyki strażników pt. "Mahakala - sześcioręki strażnik w buddyzmie
tybetańskim", zbyt obszerna, żeby cytować. Niestety nie mogę również wykonać
skanu, gdyż zaczytany egzemplarz (kupiony u bukinisty za złotówkę) rozpadłby
się --- jest intensywnie używany i pobazgrany nieczytelnymi notatkami. Tym
niemniej zachęcam do przeczytania w bibliotece (a pana Cejrowskiego do
kupienia) tej książki, bo odpowie ona na większość pytań dotyczących
symboliki strażników.

Tymczasowo na potrzeby dyskusji wrzucę natomiast wywiad z XVII Karmapą Thaye
Dorjee pt. Strażnicy Dharmy
http://tinyurl.com/84zfpnl

> I ta diabolistyczna modlitwa Dalajlamy, którą zacytował
> Cejrowski ... może Jakubie wrzucisz tu treść tych
> co ciekawszych modlitw buddyjskich ?
> Porównamy przynajmniej rzetelność tłumaczeń.

Poszukaj sobie Short Mahakala Practice na chomiku.

Nemrod

unread,
Mar 16, 2012, 8:32:06 AM3/16/12
to
W dniu 2012-03-15 16:41, Jakub A. Krzewicki pisze:
> Hejhej, a to waśnie w buddyzmie mówi się, że miłość bliźniego (maitri co
> jest odpowiednikiem greckiego agape) należy się każdemu, nie tylko
> buddyście.

I owszem, te wasze 3 przykazania buddyjskie, tyle, że jest to pozbawione
podstaw, definicji, źródła co jest dobre a co złe.

> (...) Więc kto był de facto bliżej Boga w czasach
> gdy buddyzm powstawał???

Izraelici bardzo szybko odeszli od czczenia Boga,
zamieniając obiekt kultu na bałwany okolicznych narodów,
oczywiście poza pewnymi wyjątkami.

> Co do obłaskawiania wilka, (...), to wybrałeś dobrą analogię, (...)

Czyli, że nie myliłem się, buddyści usiłują zrobić ze złego ducha
pieska na posyłki. Coś jak nasz polski pan Twardowski.
A nie sądzisz, że zostałeś w pewien sposób indoktrynowany ?
Diabeł ma to do siebie, że miesza ludziom w głowach
i zaciemnia żeby widzieli tak jak się to jemu podoba a nie im.

> Poszukaj sobie Short Mahakala Practice na chomiku.

Maha Kala czyli ten Wielki Czarnuch którego wzywają buddyści?
Jest czarny chyba dlatego, że zły, a nie skłonny do brudnej roboty nigger.
Masz jeszcze jakieś przykłady mantr buddyjskich ? Cóż za ciemna
religia ... a podobno miała oświecać.

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 16, 2012, 8:45:13 AM3/16/12
to
piątek, 16 marca 2012 13:32. carbon entity 'Nemrod'
<nem...@the.crusader.knights.org>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

> W dniu 2012-03-15 16:41, Jakub A. Krzewicki pisze:
>> Hejhej, a to waśnie w buddyzmie mówi się, że miłość bliźniego (maitri co
>> jest odpowiednikiem greckiego agape) należy się każdemu, nie tylko
>> buddyście.
>
> I owszem, te wasze 3 przykazania buddyjskie, tyle, że jest to pozbawione
> podstaw, definicji, źródła co jest dobre a co złe.

Podstawy są empiryczne, naoczne.

>> Co do obłaskawiania wilka, (...), to wybrałeś dobrą analogię, (...)
>
> Czyli, że nie myliłem się, buddyści usiłują zrobić ze złego ducha
> pieska na posyłki. Coś jak nasz polski pan Twardowski.

Albo jak św. Patryk z duchem niejakiego Cú Chulainn mac Lug (aka Sétanta).
Chrześcijaństwo w Irlandii w czasach celtyckich też powoływało na
strażników półdemonicznych gniewnych herosów. Wpływy tego strażnika trwają
w Irlandii aż do dziś, dowodem Irlandzka Armia Republikańska.

Czy św Patryk był...

>> Poszukaj sobie Short Mahakala Practice na chomiku.
>
> Maha Kala czyli ten Wielki Czarnuch którego wzywają buddyści?
> Jest czarny chyba dlatego, że zły, a nie skłonny do brudnej roboty nigger.

Każdy strażnik ma swoj "charakterek". Nie mogą w obecnym wcieleniu osiągnąć
oświecenia, ale mogą przysłużyć się Dharmie.

Nemrod

unread,
Mar 16, 2012, 9:09:36 AM3/16/12
to
W dniu 2012-03-16 13:45, Jakub A. Krzewicki pisze:
> Podstawy są empiryczne, naoczne.

Nie uważasz że to za mało ?

>> Maha Kala czyli ten Wielki Czarnuch którego wzywają buddyści?
>> Jest czarny chyba dlatego, że zły, a nie skłonny do brudnej roboty nigger.
> Każdy strażnik ma swoj "charakterek". Nie mogą w obecnym wcieleniu osiągnąć
> oświecenia, ale mogą przysłużyć się Dharmie.

A wiesz że ta terminologia kojarzy mi się bardziej z królestwem
szatana, niż z buddyzmem ? Mam wrażenie, że nie szukacie Dobrego,
lecz usiłujecie dogadać się ze złym. Dlaczego ? Dlatego, że
jest bliżej i stanowi bardziej realną rzeczywistość ?

Każdy człowiek ma oczywiście prawo do osobistego wyboru,
co w życiu chce robić i jakiej sprawie służyć. Buddyści chcą
usunąć cierpienie ze świata drogą nirwany i oświecenia,
jakiejś medytacji. Cywilizacja zachodnia robi to za pomocą
wynalazków technicznych. Patrząc z tego punktu widzenia,
buddym nie przedstawia dla mnie większej wartości,
poza oczywiście pewnymi walorami egzotyki kulturalnej.

Wydaje się że nazywanie buddyzmu satanizmem jest krzywdzące,
ale jego powiązania ze złem - istotne. W gąszczu napastliwych much,
zamiast nasmarować się środkiem odstraszającym owady,
buddyści pracowicie odganiają je za pomocą ręcznej packi,
jednakże gdy przyleci coś większego niż mucha, dajmy na to
szerszenie, to to packowanie zakończy się tragicznie ...
dla buddysty.

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 16, 2012, 9:45:24 AM3/16/12
to
piątek, 16 marca 2012 14:09. carbon entity 'Nemrod'
<nem...@the.crusader.knights.org>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

> W dniu 2012-03-16 13:45, Jakub A. Krzewicki pisze:
>> Podstawy są empiryczne, naoczne.
>
> Nie uważasz że to za mało ?

A ty zawsze usiłujesz wytłumaczyć wszystko działaniem osób, czyli zamiast
robić rozbiór tj. sprowadzać większe do mniejszych elementów, sprowadzasz
mniejsze do większego. W buddyzmie zakłada się, że osoba to jest pięć
agregatów, czyli podejście do substancji jednostki atomistyczne i
analityczne.

> A wiesz że ta terminologia kojarzy mi się bardziej z królestwem
> szatana, niż z buddyzmem ? Mam wrażenie, że nie szukacie Dobrego,
> lecz usiłujecie dogadać się ze złym. Dlaczego ? Dlatego, że
> jest bliżej i stanowi bardziej realną rzeczywistość ?

Pomyśl nad zdaniem: "Wielka Brytania nie miała nigdy przyjaciół ani wrogów.
Miała tylko swoje odwieczne interesy". ;)

Nemrod

unread,
Mar 16, 2012, 10:20:50 AM3/16/12
to
W dniu 2012-03-16 14:45, Jakub A. Krzewicki pisze:
> A ty zawsze usiłujesz wytłumaczyć wszystko działaniem osób,(...)

Przeciwdziałanie konkretnemu złu, wymaga osobowej woli i intelektu.
Zgodnie z Biblią są dwa sposoby czynienia dobra na tym świecie :
miłowanie bliźniego i usuwanie złego.

> Pomyśl nad zdaniem: "Wielka Brytania nie miała nigdy przyjaciół ani wrogów.
> Miała tylko swoje odwieczne interesy". ;)

Przecież jest to historyczny fakt że Wielka Brytania była notorycznie
łupiona przez wikingów. To wpędziło wyspiarzy w kompleksy
i w rezultacie zrobiło z nich agresywnych zdobywców Nowego Świata.

* * *

Okazuje się, że budda wcale nie był taki mądry za jakiego chciał
uchodzić. Ja tam wolę przyoblec się w JCH, 'albowiem Jego
jarzmo jest słodkie, a brzemię - lekkie' i chrześcijanin ma zapewniony
dostęp do Wody Życia i Chleba Zbawienia, przez Kielich Przymierza.
Gorzkie Drzewo Krzyża wydało bowiem słodki Owoc Zbawienia.

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 16, 2012, 10:48:27 AM3/16/12
to
piątek, 16 marca 2012 15:20. carbon entity 'Nemrod'
<nem...@the.crusader.knights.org>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

> Przeciwdziałanie konkretnemu złu, wymaga osobowej woli i intelektu.
> Zgodnie z Biblią są dwa sposoby czynienia dobra na tym świecie :
> miłowanie bliźniego i usuwanie złego.

Nie zapominaj, że taki Bodhidharma, ojciec sztuk walki Shaolin, wsławił się
jako "człowiek-kot" ścigający bezlitośnie wszelkich złoczyńców.
Przeciwdziałanie złu wymaga analizy tego zła i wyciągnięcia wniosków.
Kryminalistę można odnaleźć po jego działaniach czyli częściach składowych.

>> Pomyśl nad zdaniem: "Wielka Brytania nie miała nigdy przyjaciół ani
>> wrogów.
>> Miała tylko swoje odwieczne interesy". ;)
>
> Przecież jest to historyczny fakt że Wielka Brytania była notorycznie
> łupiona przez wikingów. To wpędziło wyspiarzy w kompleksy
> i w rezultacie zrobiło z nich agresywnych zdobywców Nowego Świata.

Przede wszystkim, kiedy wyspy były notorycznie łupione przez Norroeńczyków,
nie istniao coś takiego jak Wielka Brytania. Trudno też mówić o Anglii jako
jednym państwie, skoro była Mercja, Danelaw (York nazywał się Jorvik) i
kilka innych pomniejszych królestw.

Mi chodziło o to, że chrześcijanie widzą wszystko albo w kategorii "Kto nie
jest ze mną ten jest przeciwko mnie" albo "Kto nie jest przeciwko mnie ten
jest ze mną". Kategorie czarno-białe, dualistyczne. Wśród nich samych
podział na gołębie i jastrzebie. Buddyzm natomiast widzi wszystko w kolorze,
nigdy nie przypisywał dobra lub zła osobom na stałe, bo osoby i ich role są
zmienne. Jak w Babilońskiej Loterii Borgesa.

> Okazuje się, że budda wcale nie był taki mądry za jakiego chciał
> uchodzić. Ja tam wolę przyoblec się w JCH, 'albowiem Jego
> jarzmo jest słodkie, a brzemię - lekkie' i chrześcijanin ma zapewniony
> dostęp do Wody Życia i Chleba Zbawienia, przez Kielich Przymierza.
> Gorzkie Drzewo Krzyża wydało bowiem słodki Owoc Zbawienia.

Nic się nie okazuje. Słodkie, gorzkie to tylko zmieniające się odczucia.
Tworzysz kolejną subiektywną (a niech ci będzie nawet intersubiektywną)
interpretację. Tlön, Uqbar, Orbis Tertius. W zasadzie od początku staraem
się Tobie to przekazać.

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 16, 2012, 10:48:49 AM3/16/12
to
piątek, 16 marca 2012 15:20. carbon entity 'Nemrod'
<nem...@the.crusader.knights.org>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

> Przeciwdziałanie konkretnemu złu, wymaga osobowej woli i intelektu.
> Zgodnie z Biblią są dwa sposoby czynienia dobra na tym świecie :
> miłowanie bliźniego i usuwanie złego.

Nie zapominaj, że taki Bodhidharma, ojciec sztuk walki Shaolin, wsławił się
jako "człowiek-kot" ścigający bezlitośnie wszelkich złoczyńców.
Przeciwdziałanie złu wymaga analizy tego zła i wyciągnięcia wniosków.
Kryminalistę można odnaleźć po jego działaniach czyli częściach składowych.

>> Pomyśl nad zdaniem: "Wielka Brytania nie miała nigdy przyjaciół ani
>> wrogów.
>> Miała tylko swoje odwieczne interesy". ;)
>
> Przecież jest to historyczny fakt że Wielka Brytania była notorycznie
> łupiona przez wikingów. To wpędziło wyspiarzy w kompleksy
> i w rezultacie zrobiło z nich agresywnych zdobywców Nowego Świata.

Przede wszystkim, kiedy wyspy były notorycznie łupione przez Norroeńczyków,
nie istniało coś takiego jak Wielka Brytania. Trudno też mówić o Anglii jako
jednym państwie, skoro była Mercja, Danelaw (York nazywał się Jorvik) i
kilka innych pomniejszych królestw.

Mi chodziło o to, że chrześcijanie widzą wszystko albo w kategorii "Kto nie
jest ze mną ten jest przeciwko mnie" albo "Kto nie jest przeciwko mnie ten
jest ze mną". Kategorie czarno-białe, dualistyczne. Wśród nich samych
podział na gołębie i jastrzebie. Buddyzm natomiast widzi wszystko w kolorze,
nigdy nie przypisywał dobra lub zła osobom na stałe, bo osoby i ich role są
zmienne. Jak w Babilońskiej Loterii Borgesa.

> Okazuje się, że budda wcale nie był taki mądry za jakiego chciał
> uchodzić. Ja tam wolę przyoblec się w JCH, 'albowiem Jego
> jarzmo jest słodkie, a brzemię - lekkie' i chrześcijanin ma zapewniony
> dostęp do Wody Życia i Chleba Zbawienia, przez Kielich Przymierza.
> Gorzkie Drzewo Krzyża wydało bowiem słodki Owoc Zbawienia.

Nic się nie okazuje. Słodkie, gorzkie to tylko zmieniające się odczucia.
Tworzysz kolejną subiektywną (a niech ci będzie nawet intersubiektywną)
interpretację. Tlön, Uqbar, Orbis Tertius. W zasadzie od początku staraem
się Tobie to przekazać.

Jakub A. Krzewicki

unread,
Mar 16, 2012, 10:52:22 AM3/16/12
to
piątek, 16 marca 2012 15:20. carbon entity 'Nemrod'
<nem...@the.crusader.knights.org>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

> Przeciwdziałanie konkretnemu złu, wymaga osobowej woli i intelektu.
> Zgodnie z Biblią są dwa sposoby czynienia dobra na tym świecie :
> miłowanie bliźniego i usuwanie złego.

Nie zapominaj, że taki Bodhidharma, ojciec sztuk walki Shaolin, wsławił się
jako "człowiek-kot" ścigający bezlitośnie wszelkich złoczyńców.
Przeciwdziałanie złu wymaga analizy tego zła i wyciągnięcia wniosków.
Kryminalistę można odnaleźć po jego działaniach czyli częściach składowych.

>> Pomyśl nad zdaniem: "Wielka Brytania nie miała nigdy przyjaciół ani
>> wrogów.
>> Miała tylko swoje odwieczne interesy". ;)
>
> Przecież jest to historyczny fakt że Wielka Brytania była notorycznie
> łupiona przez wikingów. To wpędziło wyspiarzy w kompleksy
> i w rezultacie zrobiło z nich agresywnych zdobywców Nowego Świata.

Przede wszystkim, kiedy wyspy były notorycznie łupione przez Norroeńczyków,
nie istniało coś takiego jak Wielka Brytania. Trudno też mówić o Anglii jako
jednym państwie, skoro była Mercja, Danelaw (York nazywał się Jorvik) i
kilka innych pomniejszych królestw.

Mi chodziło o to, że chrześcijanie widzą wszystko albo w kategorii "Kto nie
jest ze mną ten jest przeciwko mnie" albo "Kto nie jest przeciwko mnie ten
jest ze mną". Kategorie czarno-białe, dualistyczne. Wśród nich samych
podział na gołębie i jastrzebie. Buddyzm natomiast widzi wszystko w kolorze,
nigdy nie przypisywał dobra lub zła osobom na stałe, bo osoby i ich role są
zmienne. Jak w Babilońskiej Loterii Borgesa.[1]

> Okazuje się, że budda wcale nie był taki mądry za jakiego chciał
> uchodzić. Ja tam wolę przyoblec się w JCH, 'albowiem Jego
> jarzmo jest słodkie, a brzemię - lekkie' i chrześcijanin ma zapewniony
> dostęp do Wody Życia i Chleba Zbawienia, przez Kielich Przymierza.
> Gorzkie Drzewo Krzyża wydało bowiem słodki Owoc Zbawienia.

Nic się nie okazuje. Słodkie, gorzkie to tylko zmieniające się odczucia.
Tworzysz kolejną subiektywną (a niech ci będzie nawet intersubiektywną)
interpretację. Tlön, Uqbar, Orbis Tertius. W zasadzie od początku staraem
się Tobie to przekazać.

_____________
[1] W buddyzmie jesteś tym, co _tu_ _i_ _teraz_ robisz. "Wczoraj", "tam" i
"jutro" to projekcje "tu i teraz".

muzy...@wp.pl

unread,
Oct 28, 2012, 1:06:16 PM10/28/12
to
W dniu piątek, 9 marca 2012 13:01:55 UTC+1 użytkownik Mr Bean napisał:
> W. Cejrowski: Buddyzm.
>
>
>
> http://www.proroctwa.com/w.cejrowski-buddyzm.htm


Ciekawe, tyle że ta strona która ukazuje ten film, ogólnie mocno krytykuje Cejrowskiego i zakłamuje wszystkie prawdy wiary, strona http://www.proroctwa.com/ oraz pokrewna http://www.zbawienie.com/
Kłamstwa na tej stronie aż nie dobrze się robi. Widać wskazuje na świadków jehowy.
Po co film łączyć z taką ohydną stroną? Lepiej podać:
https://www.youtube.com/watch?v=yTIwbCrRmEM

Albo wpisać w YouTube w wyszukaj np.:
buddyzm Cejrowski

d4r3...@gmail.com

unread,
Oct 28, 2012, 4:02:02 PM10/28/12
to
Cejrowski wziął kasę za film i tyle. Fajnie opowiadał i przyczynił się do pokazania lucyferianizmu i podobnych nauk religijnych w dzisiejszych czasach.

Jakub A. Krzewicki

unread,
Oct 30, 2012, 1:10:42 PM10/30/12
to
niedziela, 28 października 2012 18:06. carbon entity 'muzy...@wp.pl'
<muzy...@wp.pl>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

Po chuj kolego odgrzewasz stary temat sprzed kilku miesięcy, zresztą
udowodniono, że Wojtek nie zrozumiał, o co chodzi w buddyzmie. Jak mówi o
"teologach buddyjskich' to znaczy że już nie rozumie buddyzmu. Akurat jestem
odpowuiedzialny nieoficjalnie za działkę dialogu pomiedzy buddystami s co
światlejszymi satanistami i dobrze wiem, czym buddyzm się różni od satanizmu
a tą różnicą to jest to, że budda historyczny jako pierwszy znany w
zapiskach obecnej epoki człowiek oparł się całkowicie wszystkim propozycjom
złego.

W buddyzmie tolerancja dla folkloru religijnego nie jest przywarą, ale
cnotą. Bogowie różnych religii to istoty śmiertelne, czlówiek może zostać
taką istotą po śmierci naskutek swoich dobrych lub złych działań a raczej
ich kombinacji. Buddyzm jako religia z założenia pokoju i miłości nie walczy
z innymi gatunkami istnień tylko zjednuje i oswaja poprzez łagodną mowę
wszystko co się rusza, zarówno istoty widzialne (wioska tygrysów, nawracanie
przerażających władców i elit) jak i niewidzialne (dewów, głodne duchy,
tytanów, piekłá). Rytuały do zjednywania niewidzialnych istot budda podał po
to, że kiedy buddyzm zestarzeje się na tyle, że utraci sporo ze swoich sił i
będzie zagrożony to w ten sposób przedłuży przynajmniej swoje istnienie
jeżeli nawet będzie miał kłopot z wykonywaniem swojej funkcji. Z wiedzy o
cykliczności historii i znajomości swoich poprzednich wcieleń budda
przewidział erę upadku cywilizacji i religii (epokę bogini Kali) i dał
wskazówki oraz podał ekstremalne środki --- włącznie z pętaniem i zmuszaniem
do służby demonów --- odpowiadające na oczywiste pytanie co robić, żeby
nawet w tak beznadziejnych czasach przetrwała pamięć o istnieniu ścieżki,
która może człowieka od cierpień wyzwolić.

Jeżeli buddysta napotka kogoś nieprzyjaznego buddyzmowi to nie ma żadnego
obowiązku zmuszać np. demonów do tego, żeby opodstąpiły od szkodzenia
drugiemu człowiekowi. Chrześcijaństwo jest w tym względzie dokładnie tak
samo okultystyczne jak buddyzm, Paweł we Biblii zaleca oddawanie grzeszników
dyabłu na zatracenie. Jeśli chrześcijanom wolno to robić i Jezus dał swoim
uczniom moc rozkazywania złym duchom to czemu amerykański żydomason W.'.C.'.
potomek hiszpańskich marranów i frankistów w polskiej i katolickiej szacie z
talmudycznym chazarskim nochalem w kryptopedalskiej kolorowej koszulce
podnosi raban, kiedy to buddyści rozkazują złym duchom i wydają ludzi,
którzy czynnie bluźnią i grzeszą przeciwko buddzie na zatracenie demonom,
uwalniając swoich gniewnych strażników z obowiązku ochrony takich ludzi (do
których W.'.C.'. się niewątpliwie sam zalicza) przed demonami? Prawdziwa
milość nieorzyjaciół polega nie tylko na nie atakowaniu ich, ale również na
nieingerencji kiedy się spalają owoce ich uczynków tak że ulegają oni
oczyszczeniu z własnego zła poprzez wystawienie na jego rezultaty.

Won za Don! trollu z tym Cejrowskim, który może i jest dobrym podróżnikiem,
ale na tym czego slucha rozumie się jak kura na pieprzu.

Zagros

unread,
Oct 30, 2012, 3:30:45 PM10/30/12
to
Użytkownik "Jakub A. Krzewicki"

> W buddyzmie tolerancja dla folkloru religijnego nie jest przywarą,
> ale
> cnotą. Bogowie różnych religii to istoty śmiertelne, czlówiek może
> zostać
> taką istotą po śmierci naskutek swoich dobrych lub złych działań a
> raczej
> ich kombinacji. Buddyzm jako religia z założenia pokoju i miłości
> nie walczy
> z innymi gatunkami istnień tylko zjednuje i oswaja poprzez łagodną
> mowę...

Brat, bym chciał zostać buddystą. Od czego powinienem zacząć,
by nie pogwałcić tej świętości, ale samemu stać się dobrym człowiekiem
?
I to nie tylko po to, by mieć lepszą karmę w przyszłości, ale tak w
ogóle.

>Jeżeli buddysta napotka kogoś nieprzyjaznego buddyzmowi to nie ma
>żadnego
>obowiązku zmuszać np. demonów do tego, żeby opodstąpiły od szkodzenia
>drugiemu człowiekowi.

Brat, ja wiem, że nie masz żadnego obowiązku mi pomagać,
i że sam sobie nagrabiłem tych demonów wokół siebie
(tak mi się zdaje), ale Cię proszę w imię przyjaźni,
pomóż.

> --
> tois egregorosin hena kai koinon kosmon einai
> ton de koimomenon hekaston eis idion apostrephesthai
> http://lordwinterisle.blogspot.com/

zdar
zagros

Zagros

unread,
Nov 1, 2012, 1:21:07 PM11/1/12
to
Użytkownik "Jakub A. Krzewicki"

A może buddystą się jest, a nie że można się nim stać ?

Jakub A. Krzewicki

unread,
Nov 1, 2012, 3:02:00 PM11/1/12
to
czwartek, 1 listopada 2012 18:21. carbon entity 'Zagros' <zag...@gazeta.pl>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

> Użytkownik "Jakub A. Krzewicki"
>
> A może buddystą się jest, a nie że można się nim stać ?

Słuchaj nie żartuj. Buddyzm jest praktyką działania i postaw zgodnych z
rzeczywistością. W takuim stopniu jesteś buddystą w jakim potrafisz pomagać
innym w odnjdywaniuprawdt czyli wiedzy o tym, jakimi rzerczy są. Zgodnie z
tym co powiedział Sakyamuni, cierpienie jest spiowodowane tym, że pragniemy
rzeczy nierealistycznych, niemożliwych a przyczyną tego pragnienia jest
niedostatek naszej wiedzy o funkcjonowaniu rzeczywistości. Historyczny budda
nie nauczał andronów tylko podał teorię o tym jak funkcjonuje rzeczywistość
i ona się sprawdza w rzetelnej praktyce, od której wyjątkiem jest wypadek
gdzie kryptochrześcijanie i kryptosyjoniści próbują skolonizować buddyzm
kulturowo w celu zawłaszczenia wyłuskanych z niego wyjętych z kontekstu idei
i stosować je do przeciągania liny pomiędzy sobą. Podstyawowym błędem jest
założenie, że przejęcie na swoją stronę buddyzmu albo jego oczernienie
pomoże którejś z tych grup w odwiecznej rywalizacji. Gdy tymczasem samą
podstawą buddyzmu jest jeśli w ogóle nie odejście od rywalizacji to surowa
kontrola nad nią i przeniesienie jej w dziedziny gdzie konkurenci nie mogą
wyrządzić sobie większych szkód, tj. np. sztuki abstrakcyjnej i sportu.
Zamiast w wojnachreligijnychczy sporach politycznych lepiej już walczyć
kopiąc piłkę w Pucharze Himalajów.

Tworetycznie mówię za ostro jak na buddystę i nie powinienem używać ostej
mowy, ale jak mam do czymioenia z takimi gniewnymi siuksami i irokezami jak
na psr to nie ma innego sposobu, niż żeby pałką wbijać do głowy. Podobno
bhutański lama Drukpa-Kunley potrafił demonicom wybijać zęby za pomocą swego
gigantycznego, twardego i guzowatego przyrodzenia, ja myślę jednak, że w
dzisiejszych czasach afiszowanie się fujarą to ostateczność bardziej
wypadająca śmondakom od Paliqotha --- w pierwszej kolejności należy użyć
ostrego jak miecz języka.


>> tois egregorosin hena kai koinon kosmon einai
>> ton de koimomenon hekaston eis idion apostrephesthai
>> http://lordwinterisle.blogspot.com/

--

MrBean

unread,
Nov 2, 2012, 6:02:57 AM11/2/12
to
On 31/10/2012 3:30 AM, Zagros wrote:

> Brat, bym chciał zostać buddystą.


Spraw sobie pentagram i wzywaj demony.

I to wszystko...



Zagros

unread,
Nov 2, 2012, 11:59:30 AM11/2/12
to
Użytkownik "MrBean" <mrb...@hotmail.com> napisał

>> Brat, bym chciał zostać buddystą.
>
>
> Spraw sobie pentagram i wzywaj demony.
>
> I to wszystko...

Brat, nie widzisz żadnych dobrych stron
buddyzmu ?

zdar
zagros

Zagros

unread,
Nov 2, 2012, 12:17:58 PM11/2/12
to
Użytkownik "Jakub A. Krzewicki"

>> A może buddystą się jest, a nie że można się nim stać ?
>
> Słuchaj nie żartuj.

Brat, nie żartuję, ale poszukuję...,
głównie po to, by uspokoić
swój umysł, ktory mi nie daje spokoju,
przypominając wciąż i wciąż moje winy.

Już od tego wariuję, dlatego pomyślałem,
że może buddyzm mi pomoże.
Szukam ratunku.


> Buddyzm jest praktyką działania i postaw zgodnych z
> rzeczywistością.

Od czego więc mam zacząć ?


>W takuim stopniu jesteś buddystą w jakim potrafisz pomagać
> innym w odnjdywaniuprawdt czyli wiedzy o tym, jakimi rzerczy są.


Najpierw sam bym chciał się uporać z własną
psychiką.


> zgodnie z
> tym co powiedział Sakyamuni, cierpienie jest spiowodowane tym, że
> pragniemy
> rzeczy nierealistycznych, niemożliwych a przyczyną tego pragnienia
> jest
> niedostatek naszej wiedzy o funkcjonowaniu rzeczywistości.

Czyli trzeba od tego zacząć, by sobie uświadomić,
że cierpienie wynika z próby osiągnięcia niemożliwego ?
-------------------------------------------------------
A czy uwolnienie się od masy złych czynów jest możliwe
już tu w tym świecie ?



> Historyczny budda
> nie nauczał andronów tylko podał teorię o tym jak funkcjonuje
> rzeczywistość
> i ona się sprawdza w rzetelnej praktyce,

Od czego więc zacząć, by poznać postrzeganie buddy tego świata ?


> Podstyawowym błędem jest
> założenie, że przejęcie na swoją stronę buddyzmu albo jego
> oczernienie
> pomoże którejś z tych grup w odwiecznej rywalizacji. Gdy tymczasem
> samą
> podstawą buddyzmu jest jeśli w ogóle nie odejście od rywalizacji to
> surowa
> kontrola nad nią i przeniesienie jej w dziedziny gdzie konkurenci
> nie mogą
> wyrządzić sobie większych szkód, tj. np. sztuki abstrakcyjnej i
> sportu.
> Zamiast w wojnachreligijnychczy sporach politycznych lepiej już
> walczyć
> kopiąc piłkę w Pucharze Himalajów.

Trudne to do zrozumienia. Podobnie jak to,
co sobie z Ciebie czasem podczytuję.
.>
> Tworetycznie mówię za ostro jak na buddystę i nie powinienem używać
> ostej
> mowy,

To rozumiem, no chyba to w końcu zrozumiałem,
że mowa powinna być łagodna.



zdar
zagros

Jakub A. Krzewicki

unread,
Nov 2, 2012, 10:13:08 PM11/2/12
to
piątek, 2 listopada 2012 11:02. carbon entity 'MrBean' <mrb...@hotmail.com>
contaminated pl.soc.religia with the following letter:

Piłeś waść? Nie pisz.
Magia to nie buddyzm. To że ktoś kto jest magiem zajmuje się buddyzmem na
wszelki wypadek jako furtką awaryjną to jest IMHO całkiem rozsądne
posunięcie, ale nie utożsamiaj do króćset fur beczek furgonów tych dwóch
zupełnie odmiennych systemów.

Stiopa

unread,
Nov 3, 2012, 4:36:10 PM11/3/12
to
Zagros wrote:

> Brat, nie żartuję, ale poszukuję...,

Zacznij od czegoś prostego:
http://www.quantumfuture.net/pl/iluzje.htm
--
1. Orthodox Judaism (100%)
2. Islam (96%)
3. Orthodox Quaker (90%)
4. Baha'i Faith (87%)
5. Seventh Day Adventist (83%)
0 new messages