Co za bałwan robił tę transkrypcję.
[niezrozumiały okrzyk, brzmiący jak "wha khajem"]
Tam powinno być Le Chayim! czyli Na Zdrowie! - widać nigdy do knajpy nie
chodził i nie widział, jak żydy przepijają.
Ja się zgadzam, że kontrolują. Ciebie też. Z gojców robią wzorowych
konwertytów, każą im przestrzegać Tory, a sami się zachowują jak gojce.
Nie rozumiem tylko, dlaczego przyjąłeś ich były punkt widzenia zamiast
wierzyć w Vedę - mądrość białej rasy. To co przedstawiasz, to jest doktryna
Tory i właśnie wczesnej Kabały. To prawda, że nie ma w niej zwyrodnień
późnej zdegenerowanej wersji Kabały, ale i tak to nie jest szczyt mądrości,
cała ta doktryna jest z kali-yugi.
Człowiek nie potrzebuje krwawych ofiar ze zwierzęcia lub człowieka do
kontaktu z wyższym światem duchowym, one są tylko używane przez partaczy,
których stać jedynie na kontakt z astralem niższym. W integralnej jodze i
medytacji nie występują, a wręcz są zakazane - krew może zanieczyścić aurę.
Są nawet sekty, które zakazują medytującym dotykać ziemi, trupów czy ludzi w
stanie rytualnej nieczystości podczas sesji medytacyjnej i oddychać przez
chusteczkę, aby nie zabić przypadkiem miklroskopijnych owadów. Buddyzm nie
popiera jednak takich skrajności.
PS. Co więcej, tam, gdzie występowały ofiary z rzeczywistych ludzi np. w
Tybecie i w Himalajach, buddyzm, który je zastał jako relikty pierwotnych
religii zastępował je powoli i sukcesywnie ofiarami z fizycznych albo
mentalnych wyobrażeń ludzkich. To jest fakt. A że od czasu do czasu się
jeszcze zdarzały - wielka jest siła zabobonu.
No i należy jeszcze dodać nieskuteczność Gelugpy jako ułomnej formy budyzmu,
która zwyciężyła w tamtejszych wojnach reformacyjnych. Chodzi o to, że
Gelugpa uznawała za buddyjski tylko ateistyczny pogląd Rangtong, a odrzuciła
w praktyce poza zdawkowymi deklaracjami Szentong - pustkę Innego. Skoro
wystarczy tylko stosować zręczne środki, a nie uczyć Prawdy, wtedy zaczyna
się pobłażliwość również dla tych niebuddyjskich środków, które są
niezręczne, szkodliwe, a nawet zbrodnicze. Obalenie Phagmodrupa-Kagyu to
była jazda w dół, dokładnie to samo co zrobili banksterzy semiccy w
Babilonie z wierzeniami Sumerów. Dopiero obecny XIV Dalajlama przywrócił
szkołę Jonang i pogląd Shentong chociaż nie w pełni a tylko jako
fakultatywny. A i tak ma na sumieniu rozbicie Kagyu poprzez forsowanie
własnego kandydata na Karmapę. To dokładnie jak gdyby superintendent
Scottish Kirk proponował kandydata np. na Patriarchę Prawosławnego Kijowa.
--
СВЕТ
МИР
ЗНАНИЕ